aktualności

wszystko co jest umieszczane na stronie w różnych kategoriach

Narodzenie – pkt 3

pkt 3. NARODZENIE JEZUSA Najpiękniejszym streszczeniem wydarzenia, jakim było Boże narodzenie są słowa św. Jana: „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami…” (J 1,14). W tym, w szczególny sposób jest zawarta nie tylko prawda, ale i treść zadań, które powinniśmy realizować, aby ten szczególny cud, mógł stać się również naszym udziałem. 1. Radość… Radosne wydarzenie… dla Maryi, dla nieba, dla całej ziemi. Stąd radość Bożego narodzenia przenikać powinna każdą chwilę naszego życia i przepełniać tą radością każde słowo i czyn. W tej radości, możemy znaleźć środek oraz drogę naszego duchowego rozwoju. Chrystus rodzi się w nas i wzrasta, a my przeżywając wszelkie działania z miłością do ludzi, możemy stworzyć okazję, aby On mógł zamieszkać „między nami…” Jeśli spróbujemy odnieść tajemnicę Wcielenia (Boże narodzenie) do naszego życia, szybko zauważymy, że przenika w zasadzie wszystko. Chrystus dotyka każdej naszej sytuacji, a stając we mnie, w drugim i pomiędzy nami, daje się szybko rozpoznać i poprowadzić. 2. Owoc jedności… Boże narodzenie to trzy kierunki – Jezus nie tylko rodzi się we mnie, ale również w drugiej osobie i pomiędzy nami. Warunkiem tych trzech kierunków jest nasze zjednoczenie w Jego Imię, bo „gdzie dwaj, lub trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich…” (Mt 18,20) Ta jedność najpierw pomiędzy Maryją i Bogiem, sprawia, że Duch Święty napełnił Ją i poczęła Jezusa. To później jedność pomiędzy Maryją i Jezusa, sprawia, że nieustannie daje Go innym, aż po śmierć na krzyżu. Patrząc na ludzi, którzy tworzą jedność i miłość wzajemną, „może doświadczyć duchowej obecności Boga i poczuć się pociągniętym przez Niego, by żyć podobnie, co wyraża się w gotowości podarowywania się innym”... czytaj dalej

były i wrócą dopiero za rok

wakacje… Czas wypoczynku, dla większości z nas, niestety się już skończył. Niektórzy już dawno zapomnieli, że coś takiego było, a inni (szczęśliwi studenci), mogą rozkoszować się jeszcze miesiącem wolnego. Co pozostało… Pewnie wielu z nas, z sentymentem powraca w myśli do podróży, miejsca, czasu, gdzie spędził swoje wakacje. Pozostały zdjęcia, jako portrety tych pięknych chwil i wydarzeń, spędzonych w dniach wakacyjnego wypoczynku. Może pozostał, gdzieś w pamięci jakiś szczególny obraz, doświadczenie, a kubki smakowe są wstanie jeszcze przywołać smak nowych potraw, które mieliśmy okazję spróbować. Trudno się rozstać z tym, co było i przejść do dnia powszedniego, do kolejnych zajęć, obowiązków; pracy, szkoły itd. Jednak nie pozostaje nam nic innego, jak wstać, westchnąć z tęsknotą i ruszyć do boju. Kolejne dni, już niestety nie wakacyjne, mogą stać się też piękną przygodą. „Nie jest źle… będzie radośnie, bo radośnie musi być” – to takie moje osobiste nowe powiedzonko. Co zrobić z wakacjami… Pewnie wiele pomysłów zrodziło się wam podczas wakacji. Może były to postanowienia związane z waszym życiem osobistym, zawodowym. Może warto podtrzymać ich istnienie w serchach, myślach, by doszły do realizacji. Może zamiast przewalać „tonę” zdjęć z podróży wakacyjnych, warto poświęcić jakąś godzinkę, lub więcej, na to by przejrzeć wszystkie zdjęcia i wybrać z nich te najważniejsze (namiastkę różnych sytuacji, dni), aby móc w chwili wolnego pomiędzy pracą, obowiązkami, szybkim okiem spojrzeć na te już wybrane zdjęcia i wzbudzić w sobie radość. Myślę, że wiele zdjęć wywoła w was na nowo uśmiech, zadowolenie, odprężenie i nowe nastawienie. Te kilka myśli, wspomnieć, wybranych zdjęć, może stać się dla nas ratunkiem, gdy wszystko będzie trudne, wymagające, gdy nie będziecie już mieli... czytaj dalej

filozofia małych kroków

filozofia małych kroków… (1 artykuł – początkowy…) Chciałbym rozpocząć tym właśnie krótkim artykułem pewien cykl zatytułowany: „filozofia małych kroków”. Może ktoś z was słyszał już o czymś takim, a może nie. Ufam, że już sama nazwa was zaciekawiła. Wielokrotnie chcemy wprowadzić w życie jakieś zmiany, np. chcemy systematycznie się modlić, chcemy biegać lub jeździć na rowerze, albo chcemy pozbyć się jakiegoś nałogu, albo stworzyć jakiś koncept, lub zwyczajnie schudnąć. Mamy wówczas przed sobą cel, ale od razu pojawia się w nas myśl – lęk, że nam się nie uda, nie powiedzie. Rozpoczynamy z hukiem nasze przygotowania, próbujemy i po jakimś czasie nie mamy chęci, sił, a cel zamiast się przybliżać, to w zasadzie albo się oddala, albo zupełnie znika. Czy nie jest tak? Otóż filozofia małych kroków, jest zupełnie innym podejście do powyższych spraw. Cele może się nie zmieniają, ale metoda – jak chcemy je osiągnąć zmienia się diametralnie.  Filozofia Małych Kroków… – to inaczej KAIZEN – (kai- zmiana; zen  – dobry, czyli dobra zmiana). Jest to filozofia zapoczątkowana bardzo dawno temu w Japonii, ale jej skuteczność tak bardzo ją rozpowszechniła, że dziś funkcjonuje w wielu firmach nie tylko w Japonii, ale można ze spokojem powiedzieć, że dotyczy już ona bardzo wielu osób i wielu firm.  CO TO JEST? Jest to ciągłe doskonalenie siebie poprzez wprowadzanie małych zmian. Nieco filozoficzne podejście, które eliminuje lęk przed dużymi zadaniami, przed którymi stajemy. Metoda da – bo tak ją możemy również potraktować, zapewnia ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia celów. Metoda raz wprowadzona i dotycząca jednej kwestii, bardzo szybko przenika inne, stając się niekończącym się drobnym ulepszaniem. Plusy są takie, że oprócz... czytaj dalej

jak usprawnić sobie życie

Niekiedy siedząc w towarzystwie, widzę osoby, które często wyjmują telefon komórkowy i przez jakiś czas coś na nim robią. Pomyślałem sobie i zadałem pytanie: „ile czasu, codziennie spędzamy robiąc coś w telefonie?” Jesteś wstanie ocenić? Nie myśl sobie, że teraz cię zopiniuję i napiszę coś negatywnego. Nie ważne w sumie ile czasu spędzam trzymając w ręku telefon, ale ważne jest to do czego on ci służy. W sumie takim szczególnym momentem, uświadomienia sobie, czym dla mnie jest telefon, było kiedyś spotkanie z pewnym księdzem, który też chciał sobie sprawić taki telefon jak ja i wypytywał mnie o to, jakie aplikacje mam, jak on funkcjonuje i sprawdza się w różnych opcjach itd. Wówczas opowiadając o zaletach i ewentualnych wadach, uświadomiłem sobie, że te kilka stron z aplikacjami w moim telefonie, to w zasadzie kontynuacja mojego życia. Telefon, jako przedłużenie ręki… Cała organizacja zawarta jest właśnie w nim i trudno by mi było funkcjonować bez tego urządzenia. Ktoś powie – uzależniony… Hmmm – a można być uzależnionym od życia? W końcu telefon ma mi służyć, a nie na odwrót. Kontroluje i organizuje swoje życie, w różnych aspektach właśnie za pomocą tego przedmiotu. Dla wielu osób, smartphone wciąż pozostaje zabawką, dzięki której można wejść na FB, albo pograć sobie, w chwili nudy i wolnego. Jednak wiele osób to urządzenie traktuje jako przyrząd pracy i nie jest wówczas dla nich zabawką, gadżetem, ale „techniczną częścią życia”. Mądre korzystanie z tego typu przedmiotów, może znacznie ułatwić nam funkcjonowanie w naszej codzienności. To nie tylko kwestia terminarza, poczty, kontaktów, ale może dotyczyć również wielu innych, ważnych sfer naszego życia. Do czego zatem wykorzystuję telefon? jest... czytaj dalej

na granicy ciemności…

wyjść ze swojej ciemnej krainy… Od kilku dni, za oknem wciąż szaro, a deszczowe chmury krążące nad miastem, wciąż rozdrapują dzień, łudząc, że nadejdzie lepsza chwila. Ta zewnętrzna ciemność, stała się po części motorem do napisania krótkiej refleksji w kontekście innej ciemności, duchowej, w której może właśnie nie jeden, albo nie jedna z was się znajduje, nie wiedząc w którą stronę odwrócić swój wzrok, w poszukiwaniu światła nadziei. Wiele fragmentów biblijnych mówi o ciemności, o nocy, w której dokonują się liczne walki duchowe człowieka ze złem. Pojawia się też fragment mówiący o pograniczu dwóch światów: Izraela i świata pogan. Linia oddzielająca te światy, została chwilowo wyłączona, jakby ktoś chciał pokazać, że jej w ogóle nie ma. Jezus staje po jednej stronie, a po drugiej, w innym świecie, pojawia się kobieta kananejska.  Mt 15, 21-28 Wiara niewiasty kananejskiej A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!  Od czego zacząć… Oprócz tych ciemności snujących się ponad naszymi głowami, wywołanymi deszczowymi chmurami, pojawia się również noc. Jest też inny rodzaj ciemności, która dotyka ludzkich myśli, pragnień, uczuć… Tak jak na te pierwsze nie mamy wpływu, tak już w przypadku duchowych nocy, ciemności, sytuacja ma się trochę inaczej.  Trudności, które nas spotykają, a które często związane są z naszą codziennością, wprowadzają nas w stan niemocy. Nie potrafimy odnaleźć kierunku działania, sensu, pozytywnej myśli. Wydaje nam się, że ogarniająca nas ciemność nigdy się nie skończy, że będziemy w niej trwali, nigdy nie odczuwając już niczego pozytywnego. Stan beznadziei, bezsensu, niemocy… W jakiej nocy jesteś? Co otacza cię, zasłaniając widok horyzontu, który kiedyś był przed tobą?  Choć... czytaj dalej

narzekanie

 z serii… – budować życie, codzienność. Narzekanie Niektórych rzeczy nie zrozumiemy, albo się do nich nie przekonamy dopóki, nie przeżyjemy na własnej skórze pewnych doświadczeń. Niekiedy zdarza mi się marudzić i narzekać, ale jakoś nie przywiązywałem nigdy do tego wagi, a tym bardziej kiedy ktoś mi mówił, że marudzę, traktowałem to jako mało znaczącą wiadomość. Nie przejmowałem się tym, bo nie czułem tego. Okazuje się, że wystarczy wyjść poza siebie, spojrzeć obiektywnie na inne sytuacje, nawet podobne, a w przypadku drugiej osoby, jakieś zachowanie stanie się bardziej rażące, niż wtedy, gdy dotyczy ono bezpośrednio mnie. Tak też miało miejsce, w kwestii narzekania. Podczas wakacji, miałem okazję do spotkań z wieloma osobami. Kilka razy natrafiłem na sytuację, w której wysłuchiwałem wyżaleń innej osoby, narzekającej na swoją sytuację, na zajęcia, na osoby ją otaczające. Za pierwszy razem, jakoś bardziej nie przykułem do tego uwagi, ale gdy sytuacja miała miejsce już drugi i trzeci raz, zacząłem ją już inaczej traktować. Pojawiło się szybko kilka wniosków, które podobnie jak w przypadku tej osoby, jak i również w odniesieniu do mnie, miały swoje konkretne przełożenie. 1. WNIOSEK – monotoniczność Zaobserwowałem, że narzekanie jest niestety ciągłym powracaniem do prawie tego samego. Wysłuchiwanie któryś raz z kolei tej samej historii, z tymi samymi sytuacjami, osobami, ukazało mi, że często krążymy niestety, kiedy narzekamy, wciąż wokół tego samego tematu. Mimo zmieniającej się wokół nas sytuacji, my wciąż trwamy przy czymś, co miało może już miejsce dawno temu, wciąż nastawiając się negatywnie wobec sytuacji lub osób. Skoro wpadamy w taką monotoniczność, albo nawet monotematyczność, to czy nie czujemy zmęczenia w związku z tym tematem. Czy nie powinniśmy zauważyć,... czytaj dalej

piękny,czy więdnący… bukiet.

Miesiąc sierpień, jak i też Wniebowzięcie, kojarzy nam się z kwiatami, ziołami i inną zielenią. Patrząc na ludzi przychodzących do kościoła, z bukietami, pomyślałem, że każdy z nas jest w jakiejś mierze w swoim życiu taką rośliną, która wzrasta, dojrzewa, aż w jakimś momencie następują żniwa. Co z nas wyrasta, jakie owoce rodzimy? Tutaj można by długo pisać i polemizować. Jednak nasze chęci, pragnienia są bardzo ambitne, choć niekiedy spotykamy opór w postaci pytania: „jak mam coś zrobić, jak to osiągnąć”. Rozważając modlitwę, którą posługujemy się w Uroczystość Wzniebowzięcia, by pobłogosławić i poświęcić bukiety, natrafić możemy na takie słowa: „Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia”. Fragment ten, brzmi jak piękne, dobre życzenie… Oby się ono spełniło w przypadku każdego z nas. Być rozkwitającą rośliną – wolną od zniszczenia, wzrastającą, radującą oczy, przynoszącą najobfitszy plon, służącą zdrowi… Cóż piękniejszego mogłoby stać się z naszym życiem, jak nie właśnie spełnienie się tych słów. Czy stać nas na to, czy realnie możemy być tacy? Dojrzewanie to proces, wymagający wysiłku, poświęcenia, ale i cierpliwości i pokory. Roślina, sama z siebie może wiele, ale nie wszystko. Podobnie człowiek, jego ambitne plany, aspiracje i cele, bywają bardzo często piękne i właściwe. Jak dobrze wykorzystać życie, nadarzające się różnego rodzaju okazje, do tego, aby być DOJRZAŁĄ ROŚLINĄ. Postawmy sobie zadanie/zadania. Spróbujmy zrobić coś konkretniejszego niż tylko marzyć. Stać nas na to, by zrobić coś... czytaj dalej

NAWIEDZENIE – pkt 2

pkt 2. NAWIEDZENIE Za każdym razem, gdy na naszej drodze pojawiają się różne zadania, jednocześnie zaczynają towarzyszyć nam różne myśli i emocje. Jedne są pozytywne i prowadzą nas do głębszego zaangażowania w różne zadania; inne – negatywne, wprowadzają zamęt i studzą nasz entuzjazm, chęci. Po momencie Zwiastowania, jako logiczna konsekwencja pojawia się Nawiedzenie. Można wyczuć jak Zwiastowanie rodzi zdecydowanie i moc, które dzięki miłości i pokorze, popychają Maryję do Nawiedzenia. Możemy szukać różnych elementów, które w jakiś sposób dopingują Maryję do odbycia podróży do Elżbiety, dzięki którym będziemy mogli również my odkryć ten szczególny moment przejścia od idei do konkretnego działania. Powinienem skupić się na trzech zasadniczych punktach: dążenie do realizacji celów; sztuka wykorzystywania okazji; pomnażanie otrzymanych darów. Dzięki tym trzem punktom, możemy spojrzeć na kwestię różnych zadań, towarzyszących w naszym życiu jako na pewnego rodzaju fenomen. Często zadania, kojarzone są przez nas jako notoryczne wymagania, którym musimy sprostać; czas o który musimy walczyć; niechęć do trudności – które za wszelką cenę chcemy odsunąć. Pojawiające się zadania, powinniśmy widzieć raczej w pozytywnym znaczeniu – jako szansę, okazję, możliwość. Pozytywny aspekt może uratować wielokrotnie moment – zdarzenie, które obecnie przeżywamy, w którym uczestniczymy. 1. DĄŻENIE DO REALIZACJI CELÓW. Pojawiają się w naszym życiu sytuacje, które rodzą w nas wdzięczność, radość, itd. Otrzymujemy wewnętrzną siłę, która nie powinna być ograniczona, lecz odpowiednio wykorzystana, powinna działać, dotykać również innych. Wdzięczność, która szybko przepełnia człowieka, zmienia się w radość, a ta, domaga się, aby się nią dzielić. Radość zmierza do przechodzenia na innych. Stąd Maryja, po Zwiastowaniu bez odwlekania, natychmiast zmierza do Elżbiety. Widoczna jest w Niej głęboka ludzka potrzeba – dzielenia się... czytaj dalej

urlop

KOCHANI – to tymczasowo ostatnie słowo na każdy dzień. Od poniedziałku rozpoczynam czas urlopu – wakacji. Ufam, że będzie to czas owocny, zdobywania nowych perspektyw, natchnień i światła, które później będzie nam służyło w kolejnych rozważaniach. A co przyniesie późniejszy czas, to się okaże. Polecam się modlitwie. Pozdrawiam do 14 sierpnia. Z... czytaj dalej

Opinie i obojętność

 z serii… – budować życie, codzienność. Co się w nas dzieje, kiedy widzimy jakąś inną osobę? Jeśli się niczym nie wyróżnia, najczęściej nie zwracamy do końca uwagi na istnienie innych wokół nas. Niestety żyjemy w rzeczywistości, w której albo nas przesadnie dotyka obojętność, albo skrajności. Czy tylko te opcje nas dotyczą? Myślę, że jest ich znacznie wiecej, te są jednak najbardziej rażące, dlatego na nie, zwracam uwagę. Sytuacje, z którymi stykamy się najczęściej, a które bywają dla nas bardzo trudne, a wręcz niekiedy raniące, dotyczą różnych opinii, które my wypowiadamy na temat innych osób, albo inne osoby, wypowiadają je na nasz temat. OPINIE. Opinie – etykietki, które w sposób abstrakcyjny przypisane są prawie do każdej osoby, stanowią niekiedy bardzo surowe i negatywne podsumowanie jakiejś konkretnej osoby. Świat, który nas otacza, z jednej strony nas dopinguje niestety do tego, a niekiedy wręcz nawet skazuje na kwestię opinii. Każdy z nas musi spełniać jakieś kryteria, aby dostać się do szkoły, na studia, do pracy, aby wejść do jakiejś grupy, aby się do czegoś nadać – przydać itd. Opiniujemy samych siebie i innych – bo taka jest normalność – rzeczywistość. Ale, czy rzeczywiście tak jest, czy to kwestia pułapki, w którą wpadliśmy i z której trudno nam już jest wyjść i zmienić ten sposób postępowania. Dlaczego opiniujemy? Jeśli na horyzoncie naszej rzeczywistości, pojawi coś „innego” – w negatywnym, albo pozytywnym znaczeniu, dostrzeżemy to, ponieważ wyróżnia się to na tle szarości innych rzeczy, które są bez charakteru, bez jakiegoś konkretnego kształtu. Razi nas, albo ujmuje to, co inne. Na tle powszedniości pojawia się coś pozytywnego i od razu wpada nam to w oczy... czytaj dalej

pielgrzymka do kościoła

Przeżywamy codziennie wiele spraw i nie wszystkim jesteśmy wstanie podołać. To wywołuje w nas różne reakcje. Niekiedy desperacko chwytamy się byle jakiego rozwiązania… Innym razem szukamy pokoju w sercu i cierpliwie czekamy właściwego rozwiązania… Niekiedy nie pozostaje nam nic innego, jak pójść dalej. Tak wiele razy jednak, wielu z nas odnajduje szczególną, inną jeszcze drogę. By odnaleźć chwilę wytchnienia, spokój, by rozważyć to, co przeżyliśmy, udajemy się do kościoła, by tam w szczególnej atmosferze, powierzyć Bogu wszystkie obecne przeżywane przez nas sprawy i szukać tam światła – rozwiązania. Pięknym jest zwyczajem, nasze „pielgrzymowanie do kościoła”, które staje się normalnym zwyczajem. Nie tylko w sytuacjach patowych – kryzysowych, ale jako normalność, szukamy w kościele, przed Chrystusem, jakiegoś rozwiązania. Uczymy się wrażliwości, gdyż tego wymaga i miejsce i Osoba. Trudno usłyszeć głos Boga, Jego wskazówkę, kiedy nie będzie w nas tej właściwej na wolę Bożą wrażliwości. Przekraczając próg kościoła, odkrywamy jak adekwatne stają się słowa: 1. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” Możliwość przychodzenia do kościoła i adorowania Chrystusa, powinna stać się naszym zwyczajem i normalnym punktem dnia, tygodnia… (w zależności, jakie mamy faktycznie możliwości) Musimy jednak wewnętrznie dojrzeć do takiego pragnienia. To nie może być tylko odpowiedź na jakieś chwilowe pragnienie, czy potrzebę. Spotkanie z Chrystusem w modlitwie adoracji, jest szansą na odkrywanie naszego życia w perspektywie tego, co możemy i powinniśmy zrobić. Przyjście do Jezusa, wymaga naszej pokory. A tylko, gdy człowiek uzna pokornie wielkość Boga, jest On wstanie w pełni zrealizować wobec nas, swój plan Miłości. Każdy z nas poszukuje siły wobec zadań, które realizuje w swojej codzienności. Poszukujemy nie tylko... czytaj dalej

ZWIASTOWANIE – pkt 1

pkt 1. – ZWIASTOWANIE.       Rozważając scenę Zwiastowania, bardzo mnie zaciekawiły różne kwestie, które stały się też takim konkretnym drogowskazem dla mnie. Pierwszą ciekawostką, którą najwcześniej rozpoznałem, to: „Boże inspiracje”. Cały ten czas rozważania, poznawania tej sceny, a także czas próby przeżywania tej sceny we własnym życiu, otworzyły mi szeroko oczy na szereg sytuacji, w których Bóg posługiwał się różnymi elementami mojego życia, aby dotrzeć do mnie z jakąś konkretną inspiracją. To było jak pierwsze światło rzucone na moją drogę. Maryja w newralgicznym punkcie swojego życia, otrzymała od Boga szczególną inspirację, którą podjęła, w sposób bardzo konkretny, całym swoim życiem. Bóg przez pośrednictwo Anioła, dociera do Niej z konkretnym przesłaniem – propozycjami wobec życia. Bóg poprzez tę sytuację wskazuje Maryi, jaka powinna być Jej postawa. Światło, które pojawiło się w tym momencie w Jej życiu, wywołuje nowe cienie, co jest wstępem do innych odkryć, do nowych świateł. Maryja jeszcze bardziej otwiera swoją wewnętrzną wrażliwość na skierowane do niej zaproszenie. Jej pytanie, postawa, wyraża pragnienie, jeszcze głębszego wniknięcia w plan Boga i jego realizację. Maryja choć odczuwa „zmieszanie”, gdy Anioł przekazuje jej zaproszenie, to jednak nie dopuszcza do tego, aby to „zmieszanie” sparaliżowało jej aktywność. Ona rzeczywiście w pełni uczestniczy w tym wydarzeniu. Moment, w którym Maryja odkrywa w pełni swoje przeznaczenie, jest momentem całkowitego odświeżenia. Maryja, by w pełni uczestniczyć w planie Boga, prosi o wyjaśnienie, aby w ten sposób mieć wyraźną świadomość swojego udziału; wiedzieć jasno, co ma robić. Jej cała późniejsza droga została określona Zwiastowaniem. Decyjza ze strony Maryi, to nic innego jak pozwolenie by unieść się Bogu. To On nadaje życiu sens, nadaje znaczenie... czytaj dalej

lista zaległych zajęć

LISTA ZALEGŁYCH ZAJĘĆ Już niebawem wakacje. Pewnie wielu z was, już ma jakieś plany na swoje urlopy, chwile wypoczynku. Pewnie inni jeszcze się zastanawiają nad tym, jak dobrze przeżyć ten czas, aby na jego końcu, nie być rozczarowanym, że się coś zrobiło źle, lub czegoś się nie wykorzystało. Czy jest jakiś sposób, aby dobrze zorganizować sobie czas wolny i być rzeczywiście z tego zadowolonym? Kolejny schemat, który jak matrycę, mogłoby się przyłożyć do życia? Obawiam się, że cokolwiek byśmy znaleźli, czy wymyślili, to i tak nie ma to ogólnego zastosowania. Każdy z nas, musi indywidualnie stanąć przed kwestią zroganizowania sobie czasu wolnego. Widziałem już wielokrotnie, jak wiele osób, z utęsknieniem czekało na weekend, na przerwę świąteczną, na urlop lub wakacje, a gdy już ten czas następował, rozpoczynało się w ich przypadku łamanie głowy: jak ten czas zagospodarować. Zmęczeni wszystkimi zajęciami, pracą, obowiązkami, chcemy najpierw wypocząć i zająć się tymi sprawami, na które dotąd nie mieliśmy, z różnych powodów, czasu. Ale zastanawiam się, czy warto swój jedyny wolny czas, poświęcić na zrobienie np. porządków w szafie, wyrzucenie starych i już nie używanych rzeczy, bo nie mieliśmy na to dotąd czasu? Czy mój cenny, wolny czas, wart jest tego, by zająć się akurat taką rzeczą? Oczywiście to przykład, pod który, każdy z nas może wstawić dowolne zajęcie, na które gdzieś w głowie wpadnie. Dla mnie to ważna myśl – pytanie. Wypełniony rok różnymi zajęciami, obowiązkami, pracą, rodzi we mnie ogromne pragnienie za czasem wypoczynku. Kiedy jednak zastanawiam się, co mam w tym czasie robić, odrzucam na pierwszym miejscu prawie wszystko to, co robię w ciągu roku. Jeśli czytam książki i w... czytaj dalej

znajdź czas dla siebie.

znajdź czas dla siebie. Ja już czuję wakacje… Choć w minionym tygodniu, jak ktoś by mi powiedział, że to jeszcze tydzień, póki bym nie spojrzał do kalendarza to bym nie uwierzył. Jakoś wyjątkowo w tym roku, późno poczułem, że już ten szczególny czas się zbliża. Skoro jednak już jestem świadom i pewnie wielu z was już się szykuje na wakacje, bądź też jakiś urlop, to może warto pomyśleć, jak ten czas wykorzystać dla siebie. Wakacje, to wakacje… nie pracuję! Towarzysząca nam wciągu roku praca, wielokrotnie nie pozwala nam na zajęcie się tymi sprawami, które leżą w naszej osobistej kwestii. Dla mnie osobiście np. trudno jest się spotkać ze znajomymi, pobyć z nimi, z racji ich i mojego systemu pracy. Stąd wakacje, są dla mnie okazją poodwiedzania znajomych, okazją do posiedzeń i miłych rozmów. Oczywiście to nie jedyne sprawy, które będą mi podczas mojego urlopu towarzyszyć i którymi się zajmę. Wiele pomysłów, które śmigają nam w głowie, mogą jednak się rozbić o rzeczywistość. Dlatego, by nie utracić tego, co ważne, ja planuje różne zadania, które chciałbym zrealizować podczas mojego urlopu. Podzieliłem moje plany na cztery kategorie: – realizacja tego, co mnie interesuje – popracowanie w tych obszarach, w których normalnie nie mam czasu pracować – aktywny wypoczynek – zregenerowanie sił, odświeżenie inspiracji, sposobu myślenia, odczuwania… Każda z tych kategorii, zawiera w sobie przeróżne sprawy, które trudno opisać, gdyż z jednej strony są bardzo indywidualne, z drugiej, istotą jest to, aby wiedzieć co się chce zrobić w czasie wypoczynku. Ogólne założenie ma nas wesprzeć w realizacji naszych postanowień. Cele, które sobie założymy, muszą być podparte jakimiś konkretnymi planami, wówczas możemy się... czytaj dalej

mój styl…

mój STYL… styl – charakterystyczny sposób życia (organizowania go); indywidualny, swoisty dla danej osoby sposób bycia (motywy, cechy, zainteresowania, wartości, sposób postrzegania, zachowania i reakcji) styl życia – zakres i forma codziennych zachowań człowieka specyficzne dla usytuowania społecznego. Pojęcie to obejmuje nie tylko zachowania ludzkie, ale też motywacje, potrzeby, akceptowane wartości. Każdy z nas go ma. Niezależnie od tego, czy mamy świadomość, czy też nie, każdy z nas ma swoje specyficzne zachowania, metody organizowania pracy, sposób myślenia, ubierania się itd. Nasza codzienność oceniona z zewnątrz, uwypukla te punkty, które moglibyśmy określić jako „osobisty styl”. 1. Czy warto nad tą kwestią się zastanowić? Styl życia, jest rzeczywistością określoną. Każdy z nas jeśli potrafi się określić, potrafi również w ten sposób, ocenić swoje możliwości i granice. Charakteryzując swój styl życia, możemy odkryć swój osobisty kierunek rozwoju. Styl życia, przynosi nam charakterystyczne dla nas sposobu działania, które w jednych sprawach, mogą pomóc nam lepiej kształtować przeżywanie własnej codzienności, a innym razem, pomóc nam, zauważyć miejsca, w których poepłniamy być może notorycznie, jakiś błąd. Zastanawiając się nad swoim stylem życia, próbując go bardziej świadomie określić, możemy nauczyć się charakteryzować konkretne podejście do różnych spraw, a więc zauważyć ich wartość, oraz nasze zaangażowanie. Określając swój styl życia, możemy bardziej świadomie wpływać na to, co w naszym życiu ma miejsce, w jakich sprawach uczestniczymy, w jakim kierunku rzeczywiście się rozwijamy. 2. Co charakteryzuje „mój styl”? Spoglądając na mój styl, rozwijam tę kwestię w dwóch aspektach – świat duchowy i świat materialny. Mój styl nie jakoś bardzo interesujący, dlatego właśnie ze szczególnym podejściem, zacząłem się mu przyglądać i zajmować. Wszystko, co stanowi o mojej organizacji czasu,... czytaj dalej

symfonia Boskiej obecności

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20b) Mała miejscowość, niczym nie wyróżniająca się od innych. Przy rynku, gdzie prawie codziennie jest targ, znajduje się kościół. Wielu ludzi zanim dokona rozlicznych zakupów, udaje się do kościoła na chwilę adoracji, modlitwy. Widać jak wielu ludzi, przechodząc koło kościoła zatrzymuje się, w chwili zadumy. Starsi panowie, zatrzymują swój rower, ściągają czapkę w geście, jakby kogoś w oddali pozdrawiali. Małe, rozbawione dzieci, przechodząc koło kościoła czynią pośpiesznie znak krzyża i umykają w cichych uliczkach miasteczka. Niby zwykły, codzienny obrazek. Mam ten obraz, bardzo żywy zresztą, w swoim sercu i pamiętam go z dzieciństwa, gdy wiele razy sam udawałem się z którymś z rodziców na targ. A w twoim mieście, wiosce – masz jeszcze dziś takie obrazy?  Jak przeżywam tą szczególną prawdę – o żywej obecności Chrystusa w Eucharystii? Dziś coraz mniej widzi się tego typu obrazków, które opisałem wyżej. Dziś ludzie pędzą koło kościoła, nie zwracając uwagi na cokolwiek, co ich otacza. Czy ludzie się zmienili, czy ich wiara? A może to Chrystus w kościele się zmienił? Boże Ciało, uroczystość, która przypomina nam o tej wielkiej i pięknej tajemnicy zamkniętej w chlebie i winie, o Chrystusie, który pragnie być blisko człowieka. W kościele, podczas Eucharystii mamy przeświadczenie, że jest On blisko nas, że mamy Go na wyciągnięcie ręki. WYczuwamy jednak, że to nie wszystko. Odnosimy szczególne wewnętrzne poruszenie, aby udzielić Mu konkretnej odpowiedzi. I o tym również przypomina Boże Ciało – o tym, że każdy z nas musi dokonać pewnej fizycznej i duchowej reakcji. Reakcja. To, że jestem tak blisko Niego, że mogę Go przyjąć,... czytaj dalej

BEZDROŻA

Często odzywają się do mnie różne osoby, z przeróżnymi sprawami, dylematami, pytaniami. Widzę, również po sobie, jak i moje drogi wyborów, decyzji, są często zawiłe i sam nie wiem dokąd zmierzam w tym wszystkim. Trudno o dobrą, prostą radę… Kilka słów nie rozwiąże natychmiast trudności. Jednak staram się za każdym razem, rozmawiając z kimkolwiek, pochylić się nad jakąś częścią życia tej osoby, z której się zwierzy, w której szuka jakiegoś światła rozwiązania. Niekiedy po takiej rozmowie, odkrywamy wspólnie jakieś światło, którym można się kierować. Bywa niestety i tak, że po rozmowie, powstaje jeszcze większe zaciemnienie i sprawa, staje się znacznie trudniejsza. Czego tak naprawdę oczekujemy, pragniemy od drugiej osoby? Słów, które będą nas w jakimś kierunku prowadziły, czy raczej konkretnych doświadczeń – przykładów z życia, które obudzą we mnie jakieś własne pomysły wobec spraw, które przeżywam. Kiedy słucham różnych historii – sytuacji, albo oceniam swoje przeżycia, widzę, jak często nasze życie przypomina kluczenie po labiryncie. Wiemy, że gdzieś jest cel do osiągnięcia, ale poszukiwanie tej jedynej, odpowiedniej drogi prowadzącej do tego celu, nie jest zadaniem łatwym. Co mogłoby nam pomóc w realizacji naszego życia, codzienności? Dylematy i świadectwa. Dylematy, z którymi mamy do czynienia spowodowane są często naszymi wyborami, które nie są początkowo złe, ale nie mając wzorców, postępujemy trochę po omacku. Szukamy, wśród możliwości które znamy, rozumiemy, posiadamy, jakiegoś sposobu na to, co w jakiejś chwili przeżywamy. Ostatnio np., siedziałem z uczniami, na ławce. Jeden z chłopaków nagle zadał mi dość nietypowe pytanie: „wie ksiądz kiedy ostatnio byłem w kościele? Na bierzmowaniu (4 lata temu). Bo ja w to nie wierzę, nie wierzę w jakieś tam… Boga itd.”... czytaj dalej

Duch Święty… – BXVI

Iść za inspiracjami… Tuż przed Zesłaniem Ducha Świętego, pojawił się we mnie pomysł, aby sięgnąć do różnych kazań, które Papież Benedykt XVI wygłosił w związku właśnie z tym dniem. Okazało się, że takich okazji – kazań jest siedem. Tym mocniej, przekonałem się, że jest to znak, by przeczytać, chwilę rozważyć i podzielić się z wami, różnymi wybranymi myślami, zawartymi w kolejnych kazaniach Papieża, oraz moim krótkim podsumowaniem. Może warto w kolejnych dniach, podjąć się osobistego rozważenia tych tak ważnych treści. Polecam bardziej rozważeniu, niż lekturze. I 15 V 2005 – Darem Ducha Świętego jest zrozumienie. Duch przezwycięża podział zapoczątkowany pod wieżą Babel — zamęt w sercach, który rodzi wrogość między nami — i otwiera granice.  – Kościół musi zawsze na nowo stawać się tym, czym już jest — musi otwierać granice między narodami i znosić bariery pomiędzy klasami i rasami. Nikt nie może być w nim zapomniany ani wzgardzony. W Kościele są tylko wolni bracia i siostry w Jezusie Chrystusie. – Wicher i ogień Ducha Świętego muszą nieustannie otwierać granice, które my, ludzie, stale tworzymy między sobą. Musimy zawsze na nowo od doświadczenia wieży Babel, od zamknięcia się w samych sobie, przechodzić do Pięćdziesiątnicy. Dlatego musimy stale się modlić, aby Duch Święty nas otworzył, obdarzył nas łaską zrozumienia, byśmy stali się Ludem Bożym – «Pokój wam!» — to pozdrowienie Pana jest mostem, który On przerzuca między niebem i ziemią. On schodzi po tym moście do nas, a my możemy wejść po tym moście pokoju aż do Niego. Po tym moście — zawsze z Nim — możemy dotrzeć do bliźniego, do tego, który nas potrzebuje. MOJA MYŚL: Ma się wrażenie,... czytaj dalej

slow life

    z serii… – budować życie, codzienność. SLOW LIFE Szukamy przeróżnych sposobów na życie. Metod, dzięki którym będziemy mogli więcej zyskiwać z życia, które codziennie realizujemy. Motywacje mam różne: wyznaczanie sobie celów, zdobywanie ich, radość z osiągnięć i nowe wyzwania… Jedną z metod, którą możemy się posłużyć jest slow life – „wolne życie”. Jest to metoda, przy pomocy której, zwalniamy tempo swojego życia i odkrywamy to, co w nim rzeczywiście się dokonuje. Możemy przez tą metodę dążyć do życia bez pośpiechu. Przykład myślę, że dla większości prosty do wyobrażenia. Kiedy jedziesz samochodem i chcesz podziwiać to, co cię otacza, zwalniasz i masz możliwość wówczas rozejrzeć się dookoła, nie bojąc się o jakąś kolizję. Jednak, gdy pokonujesz jakiś odcinek bardzo szybko, twoja koncentracja na podróży sprawia, że tylko ci, którzy siedzą obok ciebie, są wstanie zauważyć różne detale panoramy, ale i tak nie wszystkie, ponieważ prędkość to uniemożliwia. Dla samego kierowcy, horyzont nagle się zwęża i ogranicza tylko do tego, co dzieje się na drodze, ewentualnie tuż koło niej. Inne detale, jakby dla kierowcy nie istniały. Podróż przez życie może również podobnie jak jazda samochodem odbywać się na różne sposoby. Niestety, coraz częściej zdarza się, że człowiek pędzi, by jak najszybciej osiągnąć jakiś zamierzony cel. Ograniczamy rzeczywistość, która nas otacza. Ulegając „normalnemu stylowi życia” – pośpiechowi, wydaje nam się, że zyskujemy znacznie więcej. Jest to bardzo pozorne, gdyż być może cel zdobywamy w znacznie szybszym czasie, ale jednocześnie pozbawiamy się tego wszystkiego, co mogłoby nam towarzyszyć podczas zdobywania tego celu. W pośpiechu często tylko dotykamy różnych spraw, ale ich nie przeżywamy. Wydaje nam się, że coś jest nasze, ale... czytaj dalej

aggiornamento życia fizycznego/duchowego

Aggiornamento mojego życia fizycznego/duchowego. Chyba nieświadomie, ale pewnie taki był plan Pana Boga względem mnie, że ten rok jest takim rokiem ukonkretnienia pewnych spraw w moim życiu, wyselekcjonowania, odcięcia tego co zbyteczne, położenie akcentów na te sprawy, które odkrywam jako obecnie dla mnie najważniejsze itd. Rok zmian – rok aggiornamento, stąd pomysł, aby podzielić się z wami, ogólnie tym tematem i pewnymi przemyśleniami. Byłem ostatnio z wizytą z sakramentami, u pewnego starszego pana. Wchodząc do jego mieszkania zauważyłem bardzo wiele książek. Były dosłownie wszędzie… na stole, podłodze, poskładane ogromnymi stosami. Dwupokojowe mieszkanie przypominało raczej mało zorganizowaną bibliotekę, albo księgarynkę, w której przed chwilą była świeża dostawa książek. Rozejrzałem się po pokoju, spoglądając na tytuły książek, by zorientować się jakie dziedziny przede wszystkim dominują. Ale ku mojemu zaskoczeniu, książki tego pana, były w zasadzie z każdej dziedziny. Niezwykły przekrój. Dla kogoś, kto nie ma zbyt wiele książek, czy może mało się tym interesuje, zarówno widok tylu książek, jak i zainteresowań, w sensie dziedzin, mógłby wywować niezwykłe wrażenie. Już po modlitwie, rozpoczęła się rozmowa. Pan, najpierw, próbował chyba sprawdzić trochę, czym ja się interesuje i podprowadzając mnie do stołu – niejako wystawki, prezentował różne książki, chyba, tak mniemam, proponując mi ich wypożyczenie. Jednak pan się zdziwił, bo aukurat z tych, które mi proponował, wszystkie tytuły, leżą na mojej półce. Wyjaśnił mi swoje zainteresowania i ich wszechstronność. Ja, zastnawiałem się się na ile ten pan rzeczywiście studiował te książki, na ile tak ogólne zainteresowania – może bardziej wszechstronne, są nam rzeczywiście potrzebne i dla nas ważne. Jesteśmy często zbyt ogólni (wiemy wszystko ogólnie), ale zbyt mało jesteśmy szczegółowi. Czy lepiej być prawie... czytaj dalej

zakaz… narzekania, oceniania, krytyki

aggiornamento Zakaz… narzekania, oceniania, krytyki. Każdy z nas pewnie to zauważa, częściej lub nie, że kiedy doświadczymy ze strony jakiejś osoby przykrości, pojawia się w nas chęć oddania. Przejawia się to niekiedy narzekaniem na daną sytuację, czy osobę, lub ocenianiem takiego sposobu postępowania, albo krytyką, która uwolnić nas od gniewu na jakąś sprawę, lub osobę. Jakiś czas temu, szczególnie to u siebie zaobserwowałem w odniesieniu do jednej osoby. Zauważyłem jak łatwo mi poddać się krytyce, ocenianiu, gdy doświadczyłem od kogoś nieprzyjemności. Niestety jakiś czas się temu poddawałem i wydawało mi się, że jest mi wtedy łatwiej, że jestem spokojniejszy. Jednak nic to nie zmieniło. Ani postępowanie tej drugiej osoby względem mnie nie uległo zmianie, ani ja sam nie czułem się jakoś bardziej spokojny z tego względu, że miałem uzasadnione argumenty, aby coś lub kogoś ocenić. Wówczas pojawiło się w mojej głowie: „nie jesteś zmęczony takim postępowaniem ze swojej strony?” Była to chwila uświadomienia sobie, że mogę jeszcze bardziej wpaść w wir ocen, krytyki. Wówczas powiedziałem sobie: „dość takiego postępowania”. Zrozumiałem, że wobec niektórych sytuacji, trzeba postawić sobie warunki – ultimatum i na zasadzie małych kroków, codziennie starać się osiągnąć jakieś, chociażby najmniejsze, zwycięstwo. By nie kontynuować złej postawy, trzeba się od niej odciąć. Nie wystarczy to, że będziemy coś zmieniać, czy udawać, że „od jutra będzie inaczej”. Wybrać punkt , który stanie się rzeczywistym momentem, wprowadzenia jakiś, jakichkolwiek zmian. Metoda „małych kroków” (piccoli passi; small steps) wydaje mi się, w tym właśnie sytuacjach, najbardziej skuteczną. Można postawić sobie, jako zadanie do realizacji, całkowite odmianę swojego charakteru, sposobu postępowania i w rzeczywistości przegrać już w pierwszej minucie realizacji tego założenia.... czytaj dalej

nowe wyzwania na starych fundamentach

aggiornamento … nowe wyzwania na starych fundamentach Czy możliwe jest, aby wszystkie sprawy, które przeżyliśmy, a które dotyczą życia, można odnieść do współczesności i dostosować je do obecnej rzeczywistości? Wydaje się to być niepotrzebne. Jest wiele spraw „starych”, które sprawdzają się takimi jakimi są. Nie musimy wszystkiego odnawiać, przekształcać i czynić na modłę współczesności. Niekiedy stare, sprawdzone metody, bywają o wiele lepsze, niż nie jedno współczesne rozwiązanie. Stare, wcale nie musi oznaczać – złe, niemodne! Możemy przez tendencję uwspółcześniania wszystkiego wpaść w pułapkę tworzenia nieustannie „nowych celów”, a niczego nie zrealizować do końca. Musimy odnieść to, co było wielokrotnie naszym osobistym bogactwem, wobec tego, co obecnie się dzieje. Gdy spojrzę na kulturę – malarstwo, rzeźbę itp., uwspółcześnienie wiązałoby się ze zniszczeniem tego, co stanowi o naszym dziedzictwie – a więc i bogactwie. Wyobrażasz sobie np. obraz, który dziś, przez jakiegoś malarz, przerabiany jest po to, aby według współczesnych prądów, przekazać ludziom to, co ten obraz wyrażał kiedyś? Absurd, prawda? Sposób relaizacji pewnych założeń, nawet bardzo starych, może być zrealizowany w zupełnie inny sposób, ponieważ możemy wykorzystać dostępne, nowe środki. Jednak czy tak rzeczywiście jest? Pisanie np. listów. Kiedyś wymagało to czasu i jakiegoś poświęcenia. Napisanie własnoręcznej wiadomości, koperta, znaczek, pójście do skrzynki – wszystko to miało swój urok. Dziś, mogę, ale nie muszę sporzystać z innej poczty – wysłać maila. Ale czy również do tego typu listu przykładamy taką uwagę jak kiedyś? Odnowić, wcale nie musi oznaczać przyczynienia się do utracenia pewnych wartości. Pisząc maila, mogę również zatroszczyć się o pewną formę escetyzmu i podarować komuś, szczególną rzecz. Obawiam się, że współczesność przez odnowienia jakiś rzeczy, strasznie je spłyca... czytaj dalej

po co „trwać…”

Pewnie od czasu do czasu czytasz Słowo Boże… I jakie są twoje wrażenia? Pewnie często zastanawiasz się nad tym, co konkretne Słowo, ma oznaczać dla ciebie, twojego życia. Póki rozważasz na „sucho” jakieś Słowo, póki starasz się je zinterpretować, intelektualnie zrozumieć, tak długo borykasz się z pytaniami, zamiast cieszyć się odpowiedziami, lub światłem – sugestią. Dlaczego tak bywa? Słowo jest Żywe, dlatego pragnie życia… Jakiś czas, w sumie dość długi, chodziłem z wewnętrznymi oporami wobec jakiejś sprawy, poszukując jakiegoś duchowego sposobu rozwiązania tej kwestii. Ale im bardziej szukałem, im bardziej się starałem, tym mocniej mi nie wychodziło. Ostatecznie pojawiła się chęć zamknięcia się i wyciszenia, a raczej ucieczki od tej sprawy. I w tym właśnie momencie, rozważałem w cyklu liturgii Słowa fragmentu J 15,9-17, gdzie pada sformułowanie Jezusa: „(wy)trwajcie w miłości mojej”. Teoretyczne odnoszenie tego fragmentu do różnych sytuacji, nagle odnalazło konkretną rzeczywistość – doświadczenie, w którym to właśnie Słowo, ma konkretne zastosowanie. Co mam robić wobec tego, co przeżywam? TRWAJ w Miłości… Jak mam rozwiązać jakąś kwestię? TRWAJ w Miłości… W jaki sposób mam pokonać zniechęcenie i obawy? TRWAJ w Miłości… Co oznacza dosłownie słowo „trwać”. Otóż jest ono dość uniwersalnym określeniem, które może dotknąć wielu przestrzeni naszego życia. Bo trwać, może oznaczać np.: istnieć, odbywać się przez jakiś czas, pozostawać, utrzymywać się… Jest to słowo, które na pewno dotyka teraźniejszości i przechodzi w przyszłość. Jeśli ktoś, ma jakieś wartości, którymi się, do momentu jakiejś trudności kierował, to właśnie ta chwila jest po to, aby trwały w niej owe wartości. Są one jakby ponad czasem i tym, czego doświadczamy. Dotykają wszystkiego i we wszystkim nami kierują. Trwanie, wymaga... czytaj dalej

wdzięczność

z serii… – budować życie, codzienność. WDZIĘCZNOŚĆ Proste zdanie, stało się powodem dla rozważenia kwestii, która nie jest na pewno nowa na mojej stronie, ale już potrzebuje odświeżenia i nowego spojrzenia. „Życie mądre jest też dobre, zaś życie dobre niekoniecznie mądre być musi…” – zatem jak mam żyć, jak mam realizować swoją codzienność, by była dobra i mądra? Właśnie tym krótkim artykułem, chciałbym zainicjować serię (może niekończącą się) artykułów poświęconych życiu, budowaniu naszej codzienności, odkrywaniu różnych elementów itp. Czy wy też tak macie, że realizujecie swoją codzienność w sposób normalny i nagle, mimowolnie, pojawia się wam jakaś myśl, która zaczyna was pozytywnie prześladować i bardzo pozytywnie wpływać na kolejne wydarzenia, w których uczestniczycie? Ja mam tak często i ów myśl, staje się wówczas takim kompasem po różnych sytuacjach, myślą – światłem, które rozjaśnia inne zawiłości i to, co wydaje mi się niezrozumiałe i bezsensowne. Ostatnio, w wielu sytuacjach, pojawiało się jedno słowo, a jest nim „Wdzięczność” i na jej temat, w ujęciu budowania życia – codzienności, chciałbym z wami porozważać. Ktoś, patrząc na swoją codzienność, życie, może stwierdzić, że go to wcale nie interesuje i wcale nie sprawia mu, jego własne życie, radości. W czym tkwi szczegół takiego niekiedy myślenia? Otóż, brak wdzięczności, wywołany często, wydawałoby się uzasadnionym pośpiechem. Wciąż tłumaczymy swój pośpiech, wieloma zajęciami, które wypełniają naszą codzienność. Ale, gdy ktoś lub coś nas gwałtownie wyhamuje i zada nam pytanie, np. „z czego jesteś w swoim życiu zadowolony?”, wówczas pojawia się pesymizm, który tłumaczymy, naszym niezadowoleniem z życia, codzienności, którą musimy wypełniać. Oczywiście nie jest to głos wszystkich, ale niestety bardzo wielu osób. Trudno być zadowolonym ze swojego... czytaj dalej

Też idziesz do Emaus?

Jak sobie radzisz z sytuacjami trudnymi? Jak postępujesz wobec tego, czego się boisz? Jak reagujesz względem tego, co dla ciebie niezrozumiałe? Uciekasz??? Kiedy spoglądam na fragment, mówiący o uczniach w drodze do Emaus (Łk 24,13-35), zastanawiam się każdorazowo, dlaczego wyszli z Jerozolimy, gdzie przebywali wszyscy i poszli oni do Emaus? Czyżby to była ich reakcja na wydarzenia, które widzieli i o których słyszeli? Reakcje, które towrzyszą nam w różnych, niecodziennych sytuacjach, wydają się często niespotykane i niezrozumiałe. Nagle postępujemy zupełnie inaczej niż dotychczas. Uczniowie i Apostołowie wszędzie chodzili razem, wiele czasu spędzili z innymi, a moment śmierci Chrystusa, dosłownie przyczynił się do ich rozporszenia. Papież Franciszek, mówi, że ich droga do Emaus, jest drogą powrotu do domu, skąd pochodzili. Niektórzy komentatorzy tego fragmentu, mówią o powrocie do początku, do miejsca, gdzie spotkali pierwszy raz Jezusa, gdzie ich powołał. Ale to i tak rodzi kolejne pytania – dlaczego teraz? Im bardziej oddalają się od Jerozolimy, tym mocniejsza istnieje pomiędzy nimi przepaść. Rozmawiają ze sobą, rozprawiają o tym wszystkim, co się wydarzyło, ale i tak nie mogą dojść do porozumienia. Trwają we własnych myślach, pragnieniach, opiniach – „a myśmy się spodziewali…” Tak długo, jak długo każdy z nich obstaje przy swojej wersji i rozumieniu, tak długo nie może dojść pomiędzy nimi do porozumienia. Mam wrażenie, że ich dyskusja jest nieco bez sensu. Po co im ta rozmowa, skoro są zamknięci na siebie, a nawet rozdrażeni na tego, który do nich dołącza, a który „wydaje się jakoby nic nie wiedział…” Niewłaściwy kierunek… Kiedy chemy zrozumieć jakieś wydarzenie, staramy sie być jak najbliżej tego, co może nam o tym wydarzeniu cokolwiek powiedzieć. Uczniowie wychodzą... czytaj dalej

świadectwo wiary – ewangelizacja

(różaniec, który wręczano osobom, które zapragnęły rozmowy z ewangelizatorami) ewangelizacja   Kościół pełen inicjatyw, w taki sposób można ostatnimi czasy, szczególnie określi jego działanie. Wzmożona ilość różnych inicjatyw odbywa się często, gdy na horyzoncie istnieje jakiś szczególny moment, element. Ostatnie wydarzenia,kanonizacja JPII i JXXIII, stały się okazją do zorganizowania festynu, który miał miejsce również w Inowrocławiu, a przygotowany przez parafię Zwiastowania i tamtejszą młodzież. Nie było mi dane w tym uczestniczyć w kwestiach organizacyjnych, ale przyglądałem się efektom i sam byłem ciekaw podejścia różnych osób, szczególnie młodzieży, której zadaniem było ewangelizowanie różnych osób, które spotkały, gdy krążyły po terenie, gdzie odbywał się ów festyn.   Zbawną, aczkolwiek, dla mnie ciekawą sytuacją był moment, kiedy takie osoby podeszły do mnie, wiedząc oczywiście, że jestem księdzem, żartując trochę próbowały coś przekazać. Wiem, ewangelizowanie, czy reewangelizowanie księdza, może być trudnym zadaniem. I pewnie te osoby podeszły do mnie trochę na zasadzie żartu, nie sądząc, że mogę to traktować poważnie i również w formie żartów, zbijać ich pewne argumenty, które niekiedy już przestają przekonywać innych. Dyskusja pt. „no ksiądz wie, przecież ksiądz to rozumie… itp.” wskazuje, że często pojawiają się nieuzasadnione obawy porozmawiania z księdzem na temat wiary. Był to moment – szansa… Niekiedy księża przyzwyczajają się do tego, że to oni wciąż ewangelizują w różny sposób, ale nikt nie myśli o tym, aby z „młodzieńczym zapałem, entuzjazmem wiary” podejść do księdza i podzielić się tą radością wiary. Była to okazja… niestety przez młode osoby niewykorzystana. Nie poddaję się i liczę, że po przeczytaniu tej mojej krótkiej refleksji i ich świadectw, również oni zauważą, jak ważne jest to, aby dzielić się swoją wiarą,... czytaj dalej

lekcje Jana Pawła II w moim życiu

  Można powiedzieć, że na horyzoncie mojego życia, w dużej mierze przede wszystkim był Jan Paweł II. Urodziłem się w 1978, więc mój początek, był w zasadzie rocznikowo związany również z wyborem Karola Wojtyły na Papieża. Człowiek od najmłodszych lat był przywyczajony, że Papieżem jest Polak, a Jego słowa zawsze zapadały mocno w serce i stawały się w różnych momentach mojego życia, pewnego rodzaju drogowskazem.    20 czerwca 1983 Poznań. Przywołując tę datę, już się uśmiecham, bo zawsze powtarzam, że w tym dniu byłem bardzo zły na rodziców. Nie wiem jak to się stało, że tak bardzo pamiętam ten dzień, jako pięciolatek. Rodzice, wraz z moim starszym bratem wybrali się do Poznania, na spotkanie z Papieżem, podczas Mszy miała miejsce beatyfikacja Urszuli Ledóchowskiej, która założyła i większość swego życia, spędziła w mojej rodzinnej miejscowości, Pniewy. Moi rodzice, zostawili mnie u przyszywanych dziadków i tam spędzałem cały dzień, gdy moi rodzicie byli na spotkaniu z Papieżem. Nieustannie nie dawałem spokoju moim dziadkom, wciąż stawiając jedno i to samo pytanie: „Dlaczego rodzicie nie zabrali mnie na spotkanie z Papieżem?” Dziadkowie próbowali mi wyjaśnić, że jestem zbyt mały, że byłoby mi ciężko itd. Ale ja, nadal nie przekonany, wciąż powtarzałem swoje pytanie. Ciekawość… Sam w późniejszych latach miałem okazję być na spotkaniu z Papieżem w Poznaniu i na Światowych dniach młodzieży, które odbywały się w Częstochowie. Postać Jana Pawła II, zawsze widziana gdzieś z oddali, fascynowała, ale wciąż będąc młodym, raczej spotkania te traktowałem, jako okazję do bycia z innymi, a przy okazji spotkania z Papieżem, uchwycenie kilku Jego słów, jako ciekawostki. Z czasem jednak, będąc już starszym będąc również w seminarium... czytaj dalej

3dni – Wielka Noc

znaki – Triduum Paschalne   Wielka Sobota… Wielka Noc.   Najważniejszym momentem jest liturgia sprawowana po zachodzie słońca. Dziś szczególnie podkreśla się element czuwania, gdyż dla wierzących ta noc jawi się jako dzień. Jezus jest Światłem – a to jest już przedsmakiem Niebieskiego Jeruzalem. Czuwanie… Pierwsi chrześcijanie na pamiątkę Zmartwychwstania Pana czuwali w każdą noc z soboty na niedzielę. Ta noc pełna jest misterium – tajemnicy. Dziś szczególnie podkreśl się wymiar towarzyszących nam znaków, które musimy poznać i zrozumieć.   ciemność i światło…   wszystko rozpoczyna się w ciemności… Początek liturgii ma miejsce na zewnątrz kościoła, gdzie przy rozpalonym ognisku widać, jak wyraźny jest kontrast pomiędzy ciemnością, a światłem. Ciemność jest tłem dla liturgii, wówczas wyraźniej przemawia do nas Światło – Jezus. Kapłan z zapalonym paschałem, wchodzi do kościoła i śpiewa: „światło Chrystusa….” a przy kolejny stacjach (a jest ich 3) rozpala się cały kościół, począwszy od świec, z którymi przychodzimy na liturgię, poprzez światło aż po rozpalenie naszych serc i dusz. Chrześcijanin to człowiek oświecony – bo przyjął chrzest. W tę noc dzięki znakom ciemności i światła, odkrywamy tym mocniej, że jeśli nie idziemy za Jezusem, pozostajemy w ciemnościach.   — osobiście —  To rozplanie się Kościoła od jednej, szczególnej świecy. Jak fale na wodzie, rozchodzi się Światło i dociera do każdej osoby w kościele. Wszyscy złączeni w jednym Świetle, w Chrystusie, które jest naszym Zjednoczeniem. Ten moment rozjaśniania kościoła, symbolizuje również to, co zachodzi w naszym wnętrzu, gdy wprowadzamy tam Jezusa.   Słowo…   Bardzo rozbudowana jest liturgia Słowa. Przedstawiana historia, ma nam przypomnieć znaczenie tej szczególnej nocy. Czytania ukazują nam wymiar Boga, który wkracza w ciemność... czytaj dalej

3dni – Wielki Piątek

Znaki Triduum Paschalne. Wielki Piątek…    Dziś, liturgia zatrzymuje nas czterokrotnie, w punktach bardzo istotnych pomagających nam w przypomnieniu sobie cierpienia, ukrzyżowania i śmierci Zbawiciela. Przez okres wielkiego Postu wpatrywaliśmy się w Jego umęczone ciało, jak realizował się plan zbaawienia… Dziś naszą postawą dajemy znak, że „Wierzymy…”   męka Jezusa…   Liturgia Słowa odsłania przed nami zakryty krzyż. Ukazuje sens i znaczenie męki Chrystusa, który cierpi dla zbawienia wsystkich ludzi. W Wielki Piątek zawsze odczytuje się fragment Ewangelii Jana. On nie odtwarza tylko wydarzeń, lecz patrzy na mękę Chrystusa z perspektywy zwycięstwa.   — osobiste —Spoglądając na zasłonięty krzyż, każdy wie co się tam skrywa, ale tajemniczość tego znaku zachęca do wyrażenia żalu, bo każdy z nas zdaje sobie sprawę, że jest winny Jego śmierci. Pragniem odkrywać mękę Jezusa, poprzez liturgię Słowa , jako zwycięstwo, a nie tylko męczeństwo. Rodzi się w nas pragnienie zwyciężania również w naszej codzienności, z każdym grzechem, każdą złą tendencją i nawykiem…   adoracja Krzyża…   Zasłanianie jest starochrześcijańską tradycją, albowiem krzyż w pierwszych wiekach, do średniowiecza był znakiem zwycięstwa, a nie śmierci i bólu. Chrystus na krzyży ubrany w szaty królewskie czy kapłańskie,  był żywy. W dniu przeżywania śmierci Jezusa, załaniano go. Odsłaniany był dopiero w momencie odniesienia zwycięstwa przez Chrystusa. Dziś postać Jezusa bywa raczej ukrzyżowana na krzyżu, dlatego zakrywanie krzyża z cierpiącym Jezusem ma ukazać cierpienie Chrystusa i Jego śmierć jako tajemnicę.   — osobiste —Kiedy spoglądałem za zasłonięty krzyż i gdy go powoli odsłaniałem śpiewając: „Oto drzewo krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata…” rosłow w sercu pocieszenie, że znów będę mógł na niego spojrzeć i odkryć do czego mnie wzywa.... czytaj dalej

duchowe inspiracje – Wielki Post 2014

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA WYTRWAŁOŚĆ 40 – „kształtować nowych ludzi, odnowionych przez Ewangelię” Budujemy w naszym życiu bardzo wiele ciekawych rzeczywistości. Jesteśmy pomysłowi, a nasze działanie bardzo często rodzi wiele owoców. Nasza codzienność potrzebuje jednak takiego „duchowego kompasu”, który poprowadzi nas do odkrycia nowych rzeczywistości. Możemy powielać odwiecznie realizowane schematy, albo rzucić się w „przygodę Ewangelii”, by odkrywać nieustannie, nowe rozwiązania i horyzonty. Życie Ewangelią nie pozwala, aby się nudzić. Człowiek za każdym razem otwierają się na Jezusa, odkrywa coś, czego dotąd nie dostrzegł, a co może wprowadzić w swoje życie. To nie tyle odkrycie rozwiązań, kolejnych metod, co raczej przeniknięcie szczególnym duchem ewangelicznym, który w „starym człowieku”, rodzi „nowego”. Katechizacja, którą odbywamy/odbywaliśmy w szkole, wprowadzała nas często w doświadczenie bardziej poznawania religii, jej struktur, zasad, praw. Wielu z nas nie miało, albo nadal nie ma dostęp do żywych doświadczeń „chrześcijańskiego stylu życia”. Obeznani jesteśmy w teoriach, filozofiach i historii, ale brakuje nam życia. Dziś wspólnoty „nowej eewangelizacji” przeprowadzają nas przez kerygmat – doświadczenie Boga Miłości, Boga podnoszącego nas z grzechu, zbawiającego nas, ale później wiele osób pragnie żyć duchem chrześcijańskim, ale odbijają się od bandy codzienności, która jest znacznie trudniejsza niż nawrócenie. Mam poczucie, że diś mamy mało ludzi, którzy mówią nam, jak w codzienności żyją Ewangelią; w jaki sposób odnoszą Ją do spraw, wyełniających po brzegi ich codzienność. Musimy spojrzeć inaczej, w nowy sposób na chrześcijaństwo i zacząć żyć w sposób konkretny Ewangelią. Musimy nieustannie odnawiać się przez Ewangelię – kształtując siebie, jako „nowego człowieka”. 39 – „Słowo ma zadać śmierć naszemu (ja), naszemu sposobowi myślenia, kochania, pragnienia, aby przyjąć sposób myślenia, kochania, pragnienia Chrystusa, który wie, jak... czytaj dalej

3dni – Wielki Czwartek

znaki – Triduum Paschalne.   Wielki Czwartek – początek świętowania, trwającego przez trzy bardzo ważne dni. Wielki Czwartek wprowadza nas przez perspektywę Eucharystii i kapłaństwa, w misterium (tajemnicę) Bożej Miłości, która ofiarowuje się człowiekowi bezinteresownie. Poprzez te dwa wielkie dary, można odkryć jak ważny jest człowiek w planie Boga.  Wszystko, co Bóg daje człowiekowi, służy temu, aby jeszcze mocniej zespolić siebie, swoje plany, codzienność, z Nim, który całym sobą pragnie dla nas, jedynie naszego dobra.   Eucharystia…   Sprawowana dziś Eucharystia jest modelem, wzorem dla wszystkich Eucharystii w ciągu roku.  Dziś szczególnie nie powinno sprawować się Mszy, bez udziału ludzi, by jeszcze mocniej podkreślić, że nie jest ona sprawą prywatną żadnego księdza, lecz sprawowana dla ludu, co pokazuje jej niezwykłą integralność kapłana z wiernymi, jak i wszystkich wiernych.    — osobiście —  Dzisiejszy dzień jest dla mnie szczególnym świętem – nie tylko ze względu na to, że jestem księdzem, ale ze względu na dar, w którym mogę uczestniczyć jako narzędzie w ręku Jezusa. Dzisiejsza Eucharystia, jak każdy dzień Triduum, jest przeze mnie zawsze bardzo poważnie przeżywany (zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie) Powaga sytuacja, skupia mnie na Jezusie, który ofiarowuje siebie w postaciach chleba i wina, który uczy mnie w tych znakach i słowach, nieustannego ofiarowywania siebie, jak On, wszystkim do których zostałem posłany.   obmycie nóg…   Niestety w wielu kościołach nie zachowuje się w ciągu liturgii tego znaku (nie wiem dlaczego), ale jest on w swej niezwykłej prostocie bardzo wymowny. Kapłan umywający nogi 12 osobom, ma odkrywać wzór postępowania – jest sługą i tak właśnie ma sprawować swoją posługę… Kapłan jest sługą dla wszystkich i jego zadaniem jesst... czytaj dalej

Przemienienie codzienności

„Przemienienie” – codzienności To, co dzieje się w liturgii motywuje nas po raz kolejny do zastanowienia się nad rzeczywistością życia, a przede wszystkim nad naszą codziennością. Często mamy nieodpartą ochotę coś uczynić z życiem, ale ogarnia nas niepokój, gdy zastanawiamy się, co mamy faktycznie uczynić z życiem. Codzienność jest wyzwaniem, z którym codziennie musimy się zmierzać, które codziennie musimy podejmować. Mk 9,5 – „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy…” – niech ten fragment stanie się myślą przewodnią naszych rozważań i myślą do poszukiwań odpowiedzi na pytanie, co mam czynić z codziennością. Scena Przemienienie Pańskiego (Mt 17,1-9; Mk 9,1-8; Łk 9,28-36) sugeruje nam opisem scenę, w której wszystko się to odbywało. Góra Tabor miejsce niecodziennego cudu, za sprawą którego człowiek powołany jest z jednej strony do odkrywania Boga takim jakim On jest faktycznie (to wyobrażenie sięga dalej niż tylko, to co my myślimy), a z drugiej strony odniesienie tej sceny do naszej codzienności proponuje nam wejście na górę i zejście z góry razem z Jezusem. Pierwsze co powinniśmy uczynić, to odnieść naszą codzienność do Boga, przez modlitwę, rozważane Słowo Boże i sakramenty. Życie odniesione w tych trzech kontekstach pozwoli nam zaobserwować, to często umyka nam, czego często nie możemy sobie wyobrazić, do czego nie sięga nasze serce. Modlitwa – stwarza okazję do przemilczenia… W ciszy człowiek wyostrza zmysły, przez co również życie staje się wyraźniejsze. Człowiek spogląda w nie i czyni ocenę, co jest nieużyteczne, a co wymaga podkreślenia. Słowo Boże – rozważanie słowa Bożego, pozwala człowiekowi dostrzec możliwości, które daje nasze życie, a które tak często gubimy właśnie z tego względu, że nim nie czynimy woli Bożej. Słowo Boże jest... czytaj dalej

środa popielcowa

„Wielki Post to czas ogołocenia: dobrze nami zrobi, jeśli się zastanowimy, czego możemy się pozbawić, aby pomóc innym i wzbogacić ich naszym ubóstwem. Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli: ogołocenie byłoby bezwartościowe, gdyby nie miało wymiaru pokutnego. Budzi moją nieufność jałmużna, która nie boli.” (Orędzie na Wielki Post, Papież Franciszek,... czytaj dalej

recepta

Wielu z nas poszukuje jakiś form rozwiązania pewnych spraw. Niekiedy źródłem naszych poszukiwań są zasłyszane rozwiązania od innych, niekiedy jakaś myśl uchwycona z książki, albo filmu. Są i takie osoby, które rozwiązań poszukują w Słowie... czytaj dalej

Praca nad sobą

Na podstawie Psalmów Nic dla siebie… Kiedy patrzę na swoją wiarę, codzienność, moje bycie księdzem, zauważyłem, że zbyt bardzo przywiązuje się do pewnych spraw, osób. Tak, jakbym chciał zagarnąć ich dla siebie. Moje myślenie wzmogła też sprawa osobista. Zdałem sobie sprawę, że jest wiele rzeczy, które zwyczajnie chcę dla siebie. Chęć posiadania czegoś sprawia, że człowiek przywiązuje się do tego, przez co się zniewala, ograniczając swoje myśli i serce. Człowiek ma jakby „klapki na oczach” ograniczające jego punkt widzenia. Jeśli ograniczę się do jednej rzeczy, wówczas, jeśli nie jestem wolny, nie dostrzegam tego wszystkiego, co jest wokół tej rzeczy. Przywiązanie do rzeczy materialnych sprawia, że wydaje nam się, że nie możemy się obyć bez tych rzeczy. Z jednej strony przywiązanie, z drugiej strony nasza ograniczoność, które zawężają nasze perspektywy życia, nie pozwalając doświadczyć prawdziwej wolności i odkrycia pełni życia. Przypomina mi się historia Wojciecha Cejrowskiego, który opisywał tresurę słoni. Od maleńkości słonie przywiązywane są do małego palika zaraz przy domu. Nawet, gdy dorastają, zwyczaj ten się nie zmienia. Te ogromne i silne zwierzęta przywiązane do palika, który ze spokojem, delikatnym ruchem mogłyby wyrwać stają się potulnymi. Wychowywane w ten sposób, nie wyobrażają sobie innej możliwości życia. Historia ta ukazuje pewne zachowanie, które ze spokojem można przenieść na nie jedną osobę. Przywiązani do czegoś, kogoś, nie potrafimy wyobrazić sobie zupełnie innego życia. Jednostronność i jednostkowość naszego postępowania, często sprawiają, że giniemy przy naszym paliku, do którego zostaliśmy przywiązani, a wokół nas istnieje szereg innych możliwości, realizacji życia, którego się nie podejmujemy z racji sposobu życia, który wybraliśmy i do którego tak mocno się przyzwyczailiśmy.  Zamiast cieszyć się życiem będąc wolnym,... czytaj dalej

adwent 2013 – Zwiastowanie

ZWIASTować – ZWIASTun Lubię pierwsze skojarzenia, choć te bywają niekiedy bardzo dziwne. Kiedy pomyślałem o rozważaniu, przez kolejne dni adwentu, fragmentu opowiadającego o Zwiastowaniu, pojawiła się myśl o „zwiastunie”. To wydarzenia, spotkanie Anioła z Maryją, w dzisiejszych czasach można by było określić ze spokojem mianem, „zwiastun”. Przychodzi ogłosić Prawdę, która dotyka nie tylko Maryi, choć bezpośrednio tak, ale dotyka całego świata. Tutaj w tej niezwykle prostej, aczkolwiek ujmującej tajemnicy, każda wierząca osoba widzi już początek jakiejś historii, która nie koniecznie jest jeszcze wszystkim znana. Historia, której na imię Miłość… My sami nie jesteśmy sobie wstanie jeszcze wyobrazić co On – Miłość, może uczynić w naszym życiu. To nic dziwnego, ani nie jest to powód do wstydu. Nie przejmuj się – jest wszystko w porządku. Kiedy byłbyś wstanie ogarnąć Jego Miłość, znaczyłoby to, że coś z twoim rozumieniem Jego Miłości jest nie tak. Miłość jest ponad tym wszystkim, czego do tej pory doświadczyłem. Trudno, aby Maryja w tym właśnie momencie mogła również swoimi myślami – wyobrażeniami, ogarnąć to wszystko, z czym dzisiaj mamy do czynienia, czytając kolejne fragmenty Ewangelii. Nie sądzę, by wyobrażała sobie kolejne sceny z jej udziałem i z udziałem jej Syna. Tajemnica – od początku do końca. „Zwiastun”, przedstawia najczęściej sceny, które mają widza zachęcić do obejrzenia czegoś. Pojawiają się ciekawe akcje, aktorzy, interesująca fabuła… Scena zwiastowania, nie przypomina w niczym hollywoodzkiej produkcji, ale jest najważniejszą sceną w całym naszym życiu. Od Maryjnego TAK, zaczęła się historia szczególnej Miłości. Otwórzmy się przez adwent na to szczególne wydarzenie, przeżyjmy w expresowym tempie 9 miesięcy, aby dotrzeć u końca adwentu, do kolejnej pięknej tajemnicy – „Tak Bóg umiłował świat,... czytaj dalej