Duch Święty… – BXVI

Iść za inspiracjami… Tuż przed Zesłaniem Ducha Świętego, pojawił się we mnie pomysł, aby sięgnąć do różnych kazań, które Papież Benedykt XVI wygłosił w związku właśnie z tym dniem. Okazało się, że takich okazji – kazań jest siedem. Tym mocniej, przekonałem się, że jest to znak, by przeczytać, chwilę rozważyć i podzielić się z wami, różnymi wybranymi myślami, zawartymi w kolejnych kazaniach Papieża, oraz moim krótkim podsumowaniem. Może warto w kolejnych dniach, podjąć się osobistego rozważenia tych tak ważnych treści. Polecam bardziej rozważeniu, niż lekturze. I 15 V 2005 – Darem Ducha Świętego jest zrozumienie. Duch przezwycięża podział zapoczątkowany pod wieżą Babel — zamęt w sercach, który rodzi wrogość między nami — i otwiera granice.  – Kościół musi zawsze na nowo stawać się tym, czym już jest — musi otwierać granice między narodami i znosić bariery pomiędzy klasami i rasami. Nikt nie może być w nim zapomniany ani wzgardzony. W Kościele są tylko wolni bracia i siostry w Jezusie Chrystusie. – Wicher i ogień Ducha Świętego muszą nieustannie otwierać granice, które my, ludzie, stale tworzymy między sobą. Musimy zawsze na nowo od doświadczenia wieży Babel, od zamknięcia się w samych sobie, przechodzić do Pięćdziesiątnicy. Dlatego musimy stale się modlić, aby Duch Święty nas otworzył, obdarzył nas łaską zrozumienia, byśmy stali się Ludem Bożym – «Pokój wam!» — to pozdrowienie Pana jest mostem, który On przerzuca między niebem i ziemią. On schodzi po tym moście do nas, a my możemy wejść po tym moście pokoju aż do Niego. Po tym moście — zawsze z Nim — możemy dotrzeć do bliźniego, do tego, który nas potrzebuje. MOJA MYŚL: Ma się wrażenie,...
Też idziesz do Emaus?

Też idziesz do Emaus?

Jak sobie radzisz z sytuacjami trudnymi? Jak postępujesz wobec tego, czego się boisz? Jak reagujesz względem tego, co dla ciebie niezrozumiałe? Uciekasz??? Kiedy spoglądam na fragment, mówiący o uczniach w drodze do Emaus (Łk 24,13-35), zastanawiam się każdorazowo, dlaczego wyszli z Jerozolimy, gdzie przebywali wszyscy i poszli oni do Emaus? Czyżby to była ich reakcja na wydarzenia, które widzieli i o których słyszeli? Reakcje, które towrzyszą nam w różnych, niecodziennych sytuacjach, wydają się często niespotykane i niezrozumiałe. Nagle postępujemy zupełnie inaczej niż dotychczas. Uczniowie i Apostołowie wszędzie chodzili razem, wiele czasu spędzili z innymi, a moment śmierci Chrystusa, dosłownie przyczynił się do ich rozporszenia. Papież Franciszek, mówi, że ich droga do Emaus, jest drogą powrotu do domu, skąd pochodzili. Niektórzy komentatorzy tego fragmentu, mówią o powrocie do początku, do miejsca, gdzie spotkali pierwszy raz Jezusa, gdzie ich powołał. Ale to i tak rodzi kolejne pytania – dlaczego teraz? Im bardziej oddalają się od Jerozolimy, tym mocniejsza istnieje pomiędzy nimi przepaść. Rozmawiają ze sobą, rozprawiają o tym wszystkim, co się wydarzyło, ale i tak nie mogą dojść do porozumienia. Trwają we własnych myślach, pragnieniach, opiniach – „a myśmy się spodziewali…” Tak długo, jak długo każdy z nich obstaje przy swojej wersji i rozumieniu, tak długo nie może dojść pomiędzy nimi do porozumienia. Mam wrażenie, że ich dyskusja jest nieco bez sensu. Po co im ta rozmowa, skoro są zamknięci na siebie, a nawet rozdrażeni na tego, który do nich dołącza, a który „wydaje się jakoby nic nie wiedział…” Niewłaściwy kierunek… Kiedy chemy zrozumieć jakieś wydarzenie, staramy sie być jak najbliżej tego, co może nam o tym wydarzeniu cokolwiek powiedzieć. Uczniowie wychodzą...
Maryja

Maryja

J 19, 25-27 Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Każdy z nas, ma swoje historie, które łączą go z jakimiś wydarzeniami, bądź też osobami. Przeplatające się wydarzenia z udziałem naszej osoby, są często doświadczeniami, pewnego rodzaju początkami nowych historii. kiedy więc Jezus ujrzał… Spojrzenie Jezusa należy do tych szczególnych, z którego każdorazowo wypływa coś ważnego. Powołujące spojrzenie – tak bym to określił. W przypadku Maryi ma się podobnie. Najpierw spojrzenie, później szczególne zadanie. Myślę, że wielu z nas kojarzy moment, w któym coś ujrzał i z tego spojrzenia wyłoniło się jakieś szczególne zadanie, jakaś sytuacja. Spojrzenie Jezusa po męczarni biczowania, drogi, a teraz wiszenia na krzyżu, staje się bardziej wymowne niż kiedykolwiek. Jego spojrzenie wyraża nieograniczoną miłość do każdego z nas. Z tego spojrzenia Maryja zabiera Miłość, której nas uczy. Pamiętam, jak mając dziewię lat, pierwszy raz poszedłem pieszo do Częstochowy. Dziesięc dni trudu, to dla takiej jak wówczas ja, było jednak nie lada wyzwanie. Kolejne dni wędrówki, gdzieś głęboko w głowie zrodziło przeczucie, że na końcu tej drogi czeka mnie coś szczególnego. Gdy dotarliśmy do Częstochowy i stanęliśmy grupą w kaplicy Cudownego obrazu, pojawiło się najpierw takie przyziemne, ludzkie rozgoryczenie. Mało dostrzegalny punkt – obraz w oddali, wydawał mi się czymś innym, niż to sobie wyobrażałem i oczekiwałem. Jednak pozostał niedosyt… W ciągu dnia, udało mi się jeszcze zbliżyć do tego obrazu i...
Śmierć – dwa dramaty

Śmierć – dwa dramaty

J 11, 32-45 Wskrzeszenie Łazarza  Gdy Maria siostra Łazarza, przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?»  Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz». Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: «Oto jak go kochał!» Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»  A Jezus ponownie okazując głębokie wzruszenie przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: «Usuńcie kamień». Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Gdy uważnie rozważymy powyższy fragment, możemy dostrzec bardzo wiele ważnych kwestii, ale tym razem rozważając ten fragment, zwróciłem uwagę na połączenie słów Marii i zachowania Jezusa. Maria powiedziała: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł», a ewangelista Jan, jako narrator,...