RSS
 

dzielić się, czyli promieniować…

01 sty

mieliśmy dzisiaj list abp. Prymasa… Szukałem czegoś pięknego, twórczego w tym liście… Znalazł się jeden cytat: „Kiedy wsłuchujemy się w treść odczytanej dzisiaj Ewangelii, spotykamy w niej pasterzy, którzy udali się z pospiechem do Betlejem, do Jezusa, Maryi i Józefa. A potem opowiadali wszystkim napotkanym, co ich spotkało i co przeżyli w betlejemskiej grocie (por. Łk 2,16-17). Można powiedzieć o nich, że spotkanie z Chrystusem odmieniło nie tylko ich życie, ale także tych, którzy ich słuchali. My spotykamy tego samego Jezusa w Kościele, w którym On żyje, a który my wspólnie tworzymy jako wierzący w Boga i ochrzczeni w imię Trójcy Świętej. To jest nasz dom, który mamy ustawicznie budować i wszystko robić, by ci, co z niego wyszli, mogli do niego powrócić.” – zdałem sobie sprawę, że naszym zadaniem, jest tak promieniować, by światło zaprowadziło innych ludzi do Chrystusa. W wielu sytuacjach musimy pokazywać, że to czego doświadczamy na co dzień i inne sprawy, wnoszą coś pozytywnego i nie należy narzekać i zamykać się w swoich schematach. PROMIENIOWAĆ… – czyli pokazywać, przekazywać, ofiarowywać bezinteresownie innym, własne doświadczenia. Skarbem jest to, czym się podzielimy z innymi. Możemy w dosłowny sposób ofiarować innym swój czas, pomoc, coś dobrego, ale możemy też w odpowiednim momencie – miejscu, ofiarować innym własne doświadczenia, które mogą być dla innych latarnią, która pozwoli im znaleźć, ich odpowiednie rozwiązanie dla ich spraw.

 

moc życzeń…

24 gru

Boże Narodzenie celebruje je jako wejście Boga w historię stawszy się człowiekiem, aby doprowadzić człowieka do Boga: oznacza, jeśli tak można powiedzieć chwilę początkową, kiedy zaledwie się przeczuwa poświatę jutrzenki. Ale właśnie tak jak jutrzenka poprzedza i już zapowiada światło dnia, tak Boże Narodzenie już zapowiada krzyż i chwałę zmartwychwstania. Tak więc również te dwa okresy roku, w których umieszczone są dwa wielkie święta, przynajmniej w niektórych rejonach świata, mogą pomóc w zrozumieniu tego aspektu. Rzeczywiście, podczas gdy Wielkanoc wypada na początku wiosny, gdy słońce przezwycięża gęste i zimne mgły i odnawia oblicze ziemi, to Boże Narodzenie przypada właśnie na początku zimy, kiedy światło i ciepło słońca nie mogą rozbudzić przyrody, spowitej zimnem, pod którego jednakże pokrywą pulsuje życie i rozpoczyna się na nowo zwycięstwo słońca, ciepła. Ojcowie Kościoła nigdy nie oddzielali narodzenia Chrystusa od całego dzieła odkupienia, które znajduje swój szczyt w tajemnicy paschalnej. (BXVI)

Życzę zadumy nad tajemnicą, miłości wobec daru, radości wobec owoców, celu wobec rodzenia Jezusa w codzienności, w każdej chwili obecnej…

 

Z wyrazami jedności

Ks.Dominik Poczekaj

 

 
No Comments

Posted in religia

 

Poszukiwacze głębi…

07 gru

Patrząc na to, co dzieje się wokół nas, w różnych kwestiach, nie jedna osoba może zatracić wszelkie nadzieje i chęci. Łatwiej jest ulec większości, która niestety poddaje się w wielu sprawach bylejakości. Poziom pewnych dziedzin, zainteresowań, ma się wrażenie ostygł w wielu osobach. Zadania, codzienne obowiązki sprawiają, że człowiek pochłonięty jest tym, co wg. niego jest najważniejsze. Ale co jest ważne? Czy mój wybór nie jest subiektywny? Czy to, co obecnie wybieram, czym żyję, jest faktycznie ważne i konieczne. Czy nie da się jednak w inny sposób kształtować swojego życia, by podzielić czas tak, aby sprawy ważne, ważniejsze i te niby mniej ważne były też obecne? Pesymizm, narzekania – tak reprezentuje się stan wielu osób. Poddać się? Czy nie można wykrzesać w swoim życiu czasu, który poświęcę najpierw duchowi, by umocnić ciało. Czy życie codzienne, nie pozbawiło nas części integralnej naszego życia. Człowiek to przecież istota – dusza, ciało i… (tu można wpisać dalsze interpretacje psychologiczne, antropologiczne itd.) Skoro sam w sobie nie jestem jednością, jak mam przeżywać życie. Cieszę się jednak tym, że ostatnio Bóg stawia na mojej drodze „poszukiwaczy” (określam tym mianem ludzi, którzy nie ulegają obojętności i ignorancji), którzy szukają wiary prawdziwej, która określi ich życie, pomoże we właściwy sposób kształtować własną codzienność. GRATULUJĘ tym, którzy szukają! Mam też dla was pytanie – jakie kwestie w sensie wiary, codzienności chcielibyście rozwiać, oświetlić Bożym natchnieniem? (czekam na pytania…) Może zrobimy wspólne doświadczenie – projekt – „usystematyzowanie i uporządkowanie życia, wg. wiary”

 

 

Projekt – chwila obecna.

08 wrz

Chcę żyć – tylko niektórzy dochodzą do tak oczywistego stwierdzenia, przez doświadczenia związane z wiarą, Bogiem – Miłość. Jezus sam w sobie, jest programem dla życia. Dlatego, nie potrzeba stwarzać niczego nowego. Potrzebujemy jedynie, dokładniej przyjrzeć się tej oczywistej dla nas, jedynej propozycji. Nawet w doświadczeniu wiary, żyjemy perspektywami: przeszłością, albo przyszłością… Kiedy rozmawiamy z Bogiem na modlitwie, odkładamy w czasie Jego decyzje (np. spełnienie jakiejś sprawy), ale również nasze postanowienia (np. jutro zacznę, następnym razem będzie inaczej). Skupiamy całą naszą uwagę i zaangażowanie na tym, co do nas już, albo jeszcze nie należy, na przeszłości, lub przyszłości. Niewykorzystany materiał to, chwila obecna, moment jedyny w naszym posiadaniu. Ów „tu i teraz”, jest przez nas nieodgadniony, nieogarnięty, nie właściwie wykorzystany… To, na czym powinno nam najbardziej zależeć, najczęściej jest jeszcze nie zagospodarowanym terenem, w najgorszych przypadkach komplentym nieużykiem. Zwróćmy uwagę, że to czym żyjemy często sięga przeszłości – jakieś zranienia, obolałe już myśli, tęsknoty i niespełnione pragnienia, rozdarcia, gniew na kogoś itp. Przyszłość budzi w nas dobre nadzieje, ale znów skupiamy się na tym, co być może, ale nie koniecznie, musi się spełnić, np. zmiana swojego natawienia, przebaczenie, inny sposób postępowania i itd. Dziś – tu i teraz, pozostaje samo dla siebie, rozwija się niekiedy przez przypadek, bez naszej świadomości i zaangażowania. Przyjmujemy to, co jest zamiast, wykorzystując swój potencjał, przyjąć to, co najwłaściwsze. Wszystko, co jest dla nas ważne, oczywiste, konieczne, ma swój początek w chwili obecnej – tu i teraz. Jeśli masz cokolwiek zacząć, zacznij dziś… Żyję chwilą obecną, w sposób świadomy, już od dłuższego czasu i zdaję sobie sprawę, jak wiele jeszcze rzeczy nie odkryłem, nie ogarnąłem. Dlatego dziś – tu i teraz, zaczynam swój osobisty projekt – żyć chwilą obecną, wdrażam w swoje życie, jeszcze mocniej, to oczywiste stwierdzenie – chcę żyć, ale chcę żyć bardziej chwilą obecną.

 
 

sfera ludzkiej niepamięci

09 sie

Człowiek witruwiański – rysunek upowszechniony przez Leonarda da Vinci około roku 1490. Przedstawia figurę nagiego mężczyzny w dwóch nałożonych na siebie pozycjach, wpisaną w okrąg i kwadrat (łac. Homo Quadratus – człowiek kwadratowy). Rysunkowi towarzyszy tekst sporządzony tzw. pismem lustrzanym. Z tekstu wynika, że rysunek stanowi ilustrację do fragmentu traktatu O architekturze ksiąg dziesięcioro Witruwiusza, poświęconego proporcjom ludzkiego ciała.

W głowie pojawiła się myśl – sfera ludzkiej niepamięci… a obraz człowieka witruwiańskiego, wydał mi się najwłaściwszy do ukazania pewnej przestrzeni w której człowiek się rodzi, przebywa, tworzy, a niekiedy też i ukrywa. Są w nas często pewne wyparte w przeszłości myśli, przeżycia, które tworzą sferę obwarowaną wieloma zabezpieczeniami. Człowiek nie chce o niej wiedzieć, do niej wracać, a już tym bardziej z kimkolwiek się nią dzielić. Jednak niekiedy, chcąc czy nie, pewne sytuacje wychodzą i oglądają światło dzienne, a my musimy im stawić jednak czoła. Nie chce Cię pytać o twoje skrywane sprawy, nie chce dawać ci jakiegoś ogólnego sposobu rozwiązania, ale chcę Cię przestrzec, że kiedyś, nie wiadomo kiedy, przyjdzie taki moment, że Ty również będziesz musiał stawić czoła, tym sprawom. Niekiedy, by coś z naszej niepamięci, mogło rzeczywiście zniknąć i odejść, trzeba się z tym pogodzić i pożegnać.  Bóg wprowadził mnie i wyprowadził z sfery mojej niepamięci… Dziś idę dalej, wiedząc, że pewne sprawy już nie wrócą. Muszę jednak uczyć się nieustannie tworzyć i zachowywać odpowiednie proporcje w moim życiu. To znacznie ułatwia tworzenie życia, w zgodzie z wolą Bożą.

 
 

czas urlopowych doświadczeń…

08 sie

Urlop – jak dobrze go mieć, powiedzą pewnie niektórzy. Fakt – bardzo ważny czas. Dzięki niemu, każdy ma możliwość odejść troszkę na bok różnych codziennych spraw. spojrzeć obiektywnie i z dystansem na dokonane dzieła, codzienne zaangażowanie. Można w końcu bardziej doświadczyć spokoju i ładu, wyłączając się z codziennego rytmu zajęć i obowiązków. Czas wypoczynku to również czas możliwości – spojrzenia w głąb siebie, nabrania sił i odwagi wobec codzienności i zajęć… Jest to w końcu niebywała okazja do odkrycia siebie samego, tego co się  w nas kryje.

Mały i duży… – każdy ma coś w sobie, co może przez szereg zajęć, obowiązków, zostało mocno ukryte. Warto poświęcać czas, wykorzystać odpowiednie doświadczenia, do tego, aby odpowiedzieć sobie na pytania, które już od dawna nosimy w sobie.

 
 

„pochowałem aniołka”

23 cze

Najtrudniejsze sytuacje… Nie często wam się zwierzam z tego co dla mnie trudne. Dzisiejsze, już niestety kolejne doświadczenie w moim życiu i posługiwaniu kapłańskim. Najtrudniejszy widok – biała trumienka z dzieciątkiem… Kiedy odprawiałem pogrzeb, kiedy byliśmy już nad samym grobem, spojrzałem na krzyż i na zapisane tam rzeczy… Imię i nazwisko… data urodzenia, będąca jednocześnie datą śmierci oraz napis: „powiększyłeś grono aniołków” (chyba dobrze pamiętam). Taka właśnie sytuacja, wymaga konfrontacji z sercem i wiarą… nie buntuję się, nie oskarżam Boga, ale czuję ludzką bezradność w niesieniu Ewangelii i nadziei – nie potrafię, nie potrafiłem chyba wystarczająco pokazać wiarę w Niebo. Ten napis i sam fakt pogrzebu stał się dla mnie trudnym i mocnym w refleksję momentem. Zdałem sobie sprawę, że po ludzku doświadczam wielu niewyjaśnialnych spraw – związanych z osobistą wiarą, ludzką ułomnością, codziennymi sprawami… Co w tym momencie robić? Uznać swoją małość i przyjąć Bożą wielkość. W Jego planie wszystko jest dobre, nawet gdy tu i teraz nie potrafię zrozumieć, wyjaśnić, to wiem, że Bóg chce czegoś dla mnie dobrego. Przeprowadza mnie przez to wszystko jeśli Mu pozwolę. Te sytuacje owocują wówczas, gdy w Niego wierze, gdy pozwolę Mu chwycić się za rękę i prowadzić przez „ciemną dolinę”. Choć po ludzku jestem bezradny, ułomny i słaby – to i tak jednak wierzę w Miłość.

 
 

Lednicowo…

05 cze

JPII – liczy się świętość…

tutaj zdjątko z lednicy - nasza flagaSpotkania lednickie dla niektórych już w zasadzie kultowe, mają za każdym razem swój indywidualny charakter. Specyfika tych spotkań, wciąż jest chyba dopracowywana i odkrywana przez uczestniczącą w nich młodzież. Nie miałem okazji być wiele razy, bo tegoroczne spotkanie było moim osobiście 3 spotkaniem, ale choć nie będę mówił o organizacji (bo wiele pisać), to zdumiewa mnie symbolika każdego spotkania. W tym roku, można powiedzieć, że mieliśmy okazję dostrzec wielki wybuch przeróżnych symboli… woda, olej, klucz… (tyle widziałem :D ) Rzeczywistość sakramentów, która jest tak ważna, a zarazem tak głębiej również do mnie przemawiająca, stała się okazją do zastanowienia. Chrzest – Bierzmowanie – Eucharystia – sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego! Stają się dla mnie one wizualizacją słów Ewangelisty Jana, przytaczającego słowa Jezusa: „Ja Jestem, Drogą i Prawdą i Zyciem…” i zarazem inna dobrze znana Trójka – Bóg, Jezus, Duch św. Przenikająca się logika Bożej miłości, daje siłę, by w tych doświadczeniach zdobyć siłę i pewność – że wiara jest źródłem tej radości, która otwiera nas, nasze oczy, serce, umysł na NOWE doświadczenie życia w Trójcy św. Wciąż można Ją na nowo odkrywać, odnosić do siebie, swojej codzienności, a nade wszystko wprowadzać w swoje życie jako źródło – nowy kształt mojego życia, gdzie odkryć można wciąż przychodzącego Chrystusa.

zdjęcia z pobytu na lednicy <tutaj>

 

Godzina Jezusa – trwająca tydzień…

16 kwi

Miałem dziś okazję być na przedstawieniu – misterium – pt. „Pasja e-moll”. Gra świateł, do tego dobra muzyka, masa młodych ludzi… Wydarzenie, odzwierciedlające życie, mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Chciałem to wydarzenie wykorzystać jako moje osobiste przygotowanie do Wielkiego Tygodnia i wydarzeń z nim związanych… Nie miałem określonych myśli, z którymi pojechałem, co miałbym stamtąd wynieść… Pojawiające się sceny… przypomniały moją ogromną miłość do Jezusa Ukrzyżowanego i Opuszczonego. Najmocniej ze wszystkiego wybrzmiały ostatnie słowa Jezusa na Krzyżu:

Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34)

Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43)

Niewiasto, oto syn Twój. Oto Matka twoja (J 19,26-27)

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił (Mk 15,34)

Pragnę (J 19,28)

Wykonało się (J 19,30)

Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23,46)

Być może z tą szczególnością do mnie dotarły, gdyż moje myśli krążą ostatnio właśnie wokół tych słów i staram się je odnieść tak, jakbym to ja stał tam pod krzyżem i były one zwrócone do mnie. Miałem okazję usłyszeć je inaczej, mocniej. Chciałbym i was zaprosić, byście w tym czasie ostatków Wielkiego Postu, może ze szczególnym znaczeniem i należną czcią, rozmyślali o tym, co On nam wówczas powiedział.

 

Gdzie miałeś rekolekcje? W kinie!

31 mar

Przez ostatnie dni, miałem rekolekcje, w kinie Pałuczanin w Żninie… Czas trzech dni, „krótkich” spotkań w duchu poszukiwania uzasadnienia dla pewnych spraw. Pierwszy dzień pt. wszystkie doświadczenia są ważne, drugi – żyć chwilą obecną i trzeci – wspólnota, jest mi potrzebny drugi człowiek. Czas, który trudno określić czy był dla młodzieży owocnym – liczę na to. Głosy były różne – i pozytywy i negatywy. Przy okazji pracy rekolekcyjnej, była też okazja wytchnienia fizycznego i duchowego od spraw bieżących. W tych dniach, szczególnie widoczne było dla mnie, oblicze Jezusa Ukrzyżowanego – Opuszczonego. Różne historie, sprawy, myśli – kotłowały się w głowie, szukając jasnego rozwiązania. Pozostało wiele pytań bez odpowiedzi. Wyjeżdżając z jednego miejsca, przez pryzmat tamtych warunków, mogłem popatrzeć na siebie, na to, co tutaj u mnie w parafii się dzieje i jak jest. Wiem, że dystans pomaga obiektywnemu spojrzeniu. I Bogu dzięki za kawałek dystansu i za możliwość obiektywności i stanięcia w prawdzie. Ciesz się tym, co masz… i rób tyle, na ile cię stać… Inne spojrzenie na pewne sprawy, czy sytuacje, czy osoby, delikatne opuszczenie czegoś, kogoś, pomaga w sercu rozeznać właściwie wolę Bożą. Stając się dalszym, staje się bliższym – paradoks! W życiu, potrzebujemy właściwego punktu widzenia, spojrzenia na pewne sprawy i ocenienia ich. Wydaje mi się, że każdy z nas powinien znaleźć odpowiednie warunki do tego, aby rzeczywiście obiektywnie spojrzeć na swoje życie.