34 Niedziela – Mt 25,31-46

34 Niedziela – Mt 25,31-46

Rozpoznanie osoby Jezusa, Jego przyjścia – to duchowe wyczekiwanie na szczególny moment.   Mt 25, 31-46 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!   Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.   Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!   Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.   Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko,...
Gdzie twoja studnia?

Gdzie twoja studnia?

Nosimy w sobie różne pytania, często bardzo głębokie i trudne. Chcielibyśmy otrzymać jasną i konkretną odpowiedź. Dlatego kuszą nas proste i niewymagające odpowiedzi. Jezus rozmawia w taki sposób, że prowadzi nas do naszego wnętrza, do prawdziwego spotkania z Bogiem. Bądź jak Samarytanka — porozmawiaj z Bogiem.   Samarytanka i Jezus to dwa bardzo różne światy. Istnieje w nas być może obawa, że jest w nas coś, co uniemożliwi nam spotkanie Boga w naszej codzienności. Może nam się wydawać, że nasz świat jest tak bardzo odległy od Boga, że boimy się, że nie będziemy umieć takiego spotkania zaaranżować. Dziś widać tę trudność spotkania z Bogiem w chociażby częstych trudnościach w modlitwie osobistej, ale również w systematyczności, albo raczej jej braku, w uczestniczeniu w Eucharystii w przestrzeni Kościoła. Myślę, że trudność tkwi w tym, że za bardzo my chcemy to spotkanie z Bogiem zaplanować i kontrolować, a za mało ufamy rzeczywiście Bogu, by to On przejął kontrolę nad tym spotkaniem. To nie oznacza, że nie mam niczego robić, ale wymaga to od nas tego, abyśmy uznali, że to Bóg organizuje spotkanie. Rozważając fragment o spotkaniu z Samarytanką, dostrzegłem jedną rzecz, na którą wcześniej nie zwróciłem uwagi. Można dostrzec wyraźną różnicę w sposobie rozmowy ze strony Jezusa, a sposobem, w jaki rozmawia Samarytanka, czy później również uczniowie. Jezus tak prowadzi rozmowę, aby poprowadzić człowieka do zrozumienia prawdy — ukazuje fakty, przeprowadza przez nie, tłumaczy i prowadzi konkretną osobę w sam środek tego, co ma rzeczywiście człowiek zrozumieć. Doskonałym przykładem jest właśnie rozmowa z Samarytanką. Z drugiej strony mamy najpierw Samarytankę, a później powracających uczniów — oni charakteryzują się tym, że w czasie...
Trzeba zburzyć obraz

Trzeba zburzyć obraz

Rutyna, przyzwyczajenia, są często zgubne i prowadzą nas w niewłaściwą stronę. Gdy coś się zburzy, uświadamia nam to niekiedy, że musimy w końcu dokonać zmian w swoim życiu. Nie jest to łatwe, choć wiemy, że jest to konieczne. Może właśnie nadszedł czas na to, byśmy sami zburzyli jakiś mit, zburzyli jakiś obraz.   Prost rozwiązania i skróty myślowe, w ostatnim czasie wygrywają z rozsądną i głęboką dyskusją i dialogiem. Dlaczego tak jest? Chcielibyśmy, by świat był prostszy, mniej złożony, a sytuacje życiowe by miały mnie wymagań i oczekiwań. Świat czarno — biały? Wydaje mi się, że dzisiejsze poglądy idą właśnie po przeciwległych biegunach, dlatego wielu, którzy są wrażliwi, próbując odnaleźć się w tej rzeczywistości, odczuwają ogromne zagubienie. Niestety łatwo dziś popaść i poddać się ciemności osądów i opinii, beznadziei i marazmowi, wątpliwościom i wyrokującym pytaniom. Nadzieją na ten czas, jest powrót myślą i rozważaniami do obrazu spotkania Jezusa z Samarytanką. PIERWSZA MYŚL — Bądź świadom obecności Chrystusa przy tobie. To On najpierw wszedł w świat Samarytanki. Przeniknął do życia Samarytanki, wyczekując tego momentu spotkania. To Jezus pokonuje niejako wszelkie bariery, które istniały pomiędzy Żydami a Samarytanami. To On przełamał schemat uprzedzeń wobec kobiet i pierwszy się odzywa i to nie z wyższej pozycji, ale jako Ten, który jej potrzebuje. Benedykt XVI nazywa Boga w tej sytuacji „SPRAGNIONYM”. On pragnie naszej wiary, naszej miłości. Pragnie spotkania duszy, która jest obumarła i stęskniona sensu. Zdziwienie powracających uczniów potwierdza wyjątkowość tego wydarzenia – (w.27) – „Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz?”...
33 Niedziela zwykła – Mt 25,14-30

33 Niedziela zwykła – Mt 25,14-30

Dzisiejszy fragment jest to dalszy ciąg nauczania o Królestwie Bożym; po przypowieści o pannach mądrych i głupich Jezus pokazuje kolejny wymiar oczekiwania na Jego powtórne przyjście.    Mt 25, 14-30 Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam,...
To spotkanie nie powinno się udać.

To spotkanie nie powinno się udać.

Każdy z nas ma różne pragnienia, ale zastanawiam się, czy w naszych sercach odnajdujemy również pragnienie Boga, pragnienie spotkania się z Nim i pragnienie życia Jego wolą.   Obserwując obecną sytuację, jak i też ogólne topnienie frekwencji osób w kościele, można zadawać sobie różne pytania i szukać błędów, oraz też winnych. Wydaje mi się, że to i tak donikąd nas nie zaprowadzi. Może nas przerażać fakt, jak wielu jest tych, którzy próbują wykrzyczeć, że nie potrzebują Boga, że Go nie chcą w swoim życiu. Zastanawia mnie również to, co musi dziać się w tych różnych osobach, w których sprzeciw jest aż tak silny, aż tak rażący. Trzeba mieć jednak nadzieję i widzieć mimo to, dobro i go nie zaprzepaszczać. W minionych dniach miałem okazję odprawić Mszę Świętą dla pewnej wspólnoty osób. Niezwykły kontrast — na zewnątrz tłum ludzi krzyczący „wy……..j!”, a w kościele niezwykła sytuacja — ojciec usiadł wraz z grupką różnych dzieci i tłumaczył im, co to znaczy „Błogosławieni”, co oznacza „Wszystkich Świętych”. Ta sytuacja, pełna różnych kontrastów, wlała w moje myślenie światełko dobrych myśli — Bóg znajdzie sposób, by spotkać się z człowiekiem, by z nim porozmawiać, by mu pomóc. Może dotknąć nas w różnych sytuacjach pesymizm i przestaniemy widzieć nadzieję, że Bóg naprawdę może coś z tymi różnymi sytuacjami zrobić. Może nam się wydawać, że spotkania „z takimi osobami” są niemożliwe, ale scena, która chciałbym wam zaproponować, jako temat tego miesiąca, pokazuje coś zupełnie innego. Zachęcam was najpierw o lektury tego fragmentu. Jezus i Samarytanka J 4,1-41 1 A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan...
Gdzie się narodzić?

Gdzie się narodzić?

Chrystus powołuje nas w taki sposób, w jaki sobie nawet byśmy niekiedy nie wyobrażali. Oczekujemy Go w wielkich sprawach, a On przychodzi w potocznej codzienności. Liczę, że przyłączy się do mojej ciszy, a On przeszywa ją głośnym krzykiem jakiejś sprawy.   Rozmowa Nikodema z Jezusem jest jak warkocz. Splatają się ze sobą zarówno myśli o fizycznym, doczesnym życiu, jak i też wymiar głębszy, duchowy, przenikający całą osobę na wskroś, jak również całą jego codzienność. To wzajemne przenikanie się różnych spraw również w naszym życiu, często prowokuje do stawiania pytań i podejmowania takich działań, które są może zupełnie nowe, ale to właśnie one mogą w nas coś zrodzić. Spotkanie Chrystusa z Nikodemem jest tak powolny proces odsłaniania i prowadzenie do tajemnicy. Nie od razu Nikodem wie, o co chodzi i nie od razu zadaje właściwe pytania. Niezwykła cierpliwość Chrystusa. Przeprowadza Nikodema przez jego ciemność, wątpliwości, przez niezrozumienie, ale nie daje jednak gotowej odpowiedzi, lecz wciąż podprowadza. My chyba oczkujemy wyraźnych i gotowych odpowiedzi, jakbyśmy chcieli dostać powody, gotowe rozwiązania i już ustalone kierunki. Nawet gdy otrzymamy cokolwiek, to wydaje mi się, że i tak nie będzie w nas satysfakcji i właściwej otwartości. Jeśli liczysz na to, że od Boga otrzymasz gotową odpowiedź i że będzie ona ci pasowała, to myślę, że wiele razy się zdziwisz, albo nawet będziesz rozgoryczony. Zgoda na Boga to zgoda na podróż nową drogą, która nas zaskoczy, może wyprowadzi nas w zupełnie nową przestrzeń, przez co wyrwie nas z takiego „gotowego świata”, który sobie przygotowaliśmy jak ciepłe gniazdko. Wyrwani, możemy czuć początkowo opór, nawet niechęć, ale nigdy droga zaproponowana mi przez Chrystusa, nie wyprowadziła mnie w...
Wynurzeni z ciemności…

Wynurzeni z ciemności…

Ciemność ma symbolicznie negatywne znaczenie. My jednak jesteśmy ludźmi światła, a nie ciemności. Czy jako chrześcijanin, mam szczególną moc, która umożliwia mi pokonywanie ciemności?   Historia Nikodema, którą wciąż, z różnych perspektyw rozważamy, ma ciekawą scenerię. W życiu każdego z nas są takie momenty, w których mierzymy się z różnymi wątpliwościami, pytaniami i dylematami. Jeśli nie odnajdujemy odpowiedzi, nie rozwiązujemy spraw, dopada nas stan ciemności, która niekiedy roztacza się nad naszymi myślami, a niekiedy obejmuje również nasz serce. Jesteś błądzącym w ciemności, czy jest w tobie światło? Nie jest to takie proste do ocenienia? Może nam się wydawać, że mamy rozwiązanie, że odpowiedź, którą mamy, jest wystarczająca, ale sytuacje w życiu codziennym szybko to zweryfikują i być może one same pomogą nam odnaleźć właściwe światło, które nas poprowadzi do nowych doświadczeń. Jezus przyszedł w świat Nikodema. Sprowokował go do wyjścia nocą na spotkanie, rozmowę. Jest coś w Nikodemie, co prowokuje go do tego, aby spotkać się z Jezusem i postawić Mu konkretne pytanie. Dobrze, że Nikodem dał się sprowokować, gorzej, gdyby pozostał głuchy i obojętny wobec działania Jezusa. Trudno ustalić, co tak naprawdę powodowało Nikodemem, że wyszedł ze swojego świata — może jakaś nadzieja… Odpowiedź Jezusa w tym kontekście nabiera innego, ciekawego znaczenia. Jezus mówić, że ma się „powtórnie narodzić”, jakby wskazywał Nikodemowi nową drogę; ofiarował mu wskazówkę, by nie wracał do go, co było, ale „rodząc się na nowo”, wybrał drogę innych rozwiązań. Pomyślmy, jak wiele razy ciemność, która nas jakoś ogarnęła, nie przemijała, bo wciąż do niej wracaliśmy, nie widząc właściwego dla siebie rozwiązania, nie mogąc sobie niekiedy nawet wyobrazić tego, jak inaczej można by było postąpić....
Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Lubię nietypowe pomysły, które rodzą niekiedy bardzo ciekawe wnioski i ważne refleksje. Poprosiłem uczniów, by napisali mi, co by zrobili, gdyby cofnęli się w czasie, do dnia swoich urodzin i mogli urodzić się jeszcze raz.   Zadania typu: „co by było, gdyby?” mogą uchodzić za bezsensowne i nic niewnoszące. Może nam się tak wydawać, chyba że chcemy czegoś się dowiedzieć, a przy okazji, może i też czymś zainspirować. Taki był właśnie cel zadania, które postawiłem przed moimi uczniami. Miło mnie oczywiści zaskoczyło ich wykonanie tego zadania. Bez jakiegoś mocnego nakierowywania, poleciłem uczniom, by w wyobraźni cofnęli się do momentu narodzin i zastanowili się na tym, co zrobiliby, gdyby mogli się na nowo narodzić. Oczywiście nie sposób podzielić się wszystkimi pomysłami młodych ludzi, ale przytoczę ten, na które moim zdaniem, warto, abyśmy zwrócili uwagę. #Chciałbym być innym człowiekiemzmieniłbym swoje zachowanie wobec rodziny i przyjaciółnie byłabym taka wstydliwazmieniłabym swoje postępowaniezmieniłabym swoją odwagę — byłabym bardziej odważnabyłabym bardziej zdecydowana, co mam w życiu robićchciałabym mieć swój cel i dążyć do niegochciałabym być niezależna od innychspędzałabym więcej czasu z osobami, których teraz już nie manie zaczęłabym palićbyłabym bardziej stanowcza — gdybym nie okazywała swojej słabości, ludzie traktowaliby mnie inaczej.Teraz już rozumiem, że nie ma co słuchać innych, tylko żyć po swojemubyłbym bardziej oszczędnynie zaufałabym niektórym osobomrealizowałabym swoje marzeniastałbym się bardziej odważna i odporna   Przy okazji podzielę się z wami, swoimi wrażeniami. Oczywiście pragnienie tego, aby cofnąć się w czasie, na razie jest, jeszcze mało realne, ale może kiedyś… Dlatego słowa Jezusa: „Powtórnie narodzić”, powinniśmy realnie odnieść do możliwości naszego życia, czyli do realnego dziś, w którym możemy i powinniśmy dokonywać zmian. Wiele...
Zmiana zaczyna się w…

Zmiana zaczyna się w…

W jaki sposób ma dokonać się przekształcenie naszej osoby, naszego działania? Gdzie szukać źródła, które pomoże nam, narodzić się powtórnie? Czy w Maryi znajdziemy odpowiedzi, na powyższe pytania?   Nie często pojawiają się w naszym życiu takie sytuacje, w których „rodzimy się na nowo”, może dlatego, że są to momenty bardzo ważne, wyjątkowe, dlatego nie stanowią codziennego krajobrazu naszej codzienności. A może to tylko nasze wyobrażenie o tym temacie, nasze podejście sprawia, że czekamy na nadzwyczajne wydarzenia, nie doceniając tych sytuacji, które już mają miejsce w naszej codzienności? Tym szczególniej powinniśmy zapamiętać taki sytuacje, które z jakiegoś powodu zapisały się właśnie w naszej pamięci, które przeżyliśmy i czujemy odpowiedzialność za to, co już miało miejsce w naszym życiu. Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób interpretujemy fakt „narodzić się powtórnie”. Jeśli rozumiemy to jako wydarzenia całkowicie odmieniające nasze życie, to takich wydarzeń faktycznie może być nie wiele w naszym życiu. Lecz jeśli rozumiemy to stwierdzenie jako zmiany zachodzące w różnych dziedzinach naszego życia, to ich występowanie, znacznie wzrośnie w naszej codzienności. W tym kontekście zastanawia mnie to, w jakim stopniu znajdziemy w sobie odwagę, aby pozwolić zaistnieć w naszym życiu obu interpretacjom stwierdzenia: „powtórnie się narodzić”. Im częściej zwracam uwagę na toczące się wydarzenia w moim życiu, tym częściej odkrywam w nich, różne zaproszenia — również zaproszenie do tego, aby się „powtórnie narodzić”, ale również zaproszenia do wprowadzania zmian, wprowadzania nowych rzeczy do swojej codzienności. To dla mnie ciekawa przygoda, gdy codziennie odkrywam jakieś zaproszenie. Chociażby ta cegła…   Idąc drogą do kościoła, do szkoły wiele razy na środku chodnika leży połówka lub jakaś część cegły z muru (ostatnio...
„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

Sytuacje, które mają miejsce w naszym życiu, powodują niekiedy nasz wycofanie, rezygnację z jakichś spraw. Trudno jest nam niekiedy do czegoś wrócić albo ogólnie zacząć coś nowego. Powinniśmy się starać i podejmować „nowe początki” nie jeden raz w naszej codzienności?   Jeśli coś nie przeciśnie się przez głowę i nie dotrze do twojego serca, nie rozpali twojego działania. Dlatego pomyśl, co jest w twoich myślach, co warto by było umieścić w sercu i dać temu początek w twoim życiu? Problem wielu osób to posiadanie bardzo wielu super pomysłów, ale tylko w swojej głowie. Nie mają one często siły przebicia, by dotrzeć o serca i tam wzrastać. Była Msza. Zgromadziło się na niej wiele osób w związku z pewnym wydarzeniem i spotkaniem, które miało się również odbyć po Mszy. Byli na Mszy, ale udział tych wszystkich osób, w zewnętrznej formie, wydawał mi się bardzo nikły. Trudno go ocenić tak naprawdę po maskach na twarzach, ale gdy były momenty odpowiedzi ludzi, słyszalny był w zasadzie delikatny pomruk, które nie świadczył o takiej ilości osób w kościele. Cała sytuacja i inne również, przyczyniły się do pojawienia refleksji — co w takim razie z tymi osobami się dzieje, co z ich wiarą, czy nie powinni w jakiś sposób narodzić się na nowo do czegoś? Pewnie w wielu z nas coś przestało istnieć, funkcjonować. Przestało nas coś interesować i w jakiejś prawie pewnie przestaliśmy już zupełnie, w jakikolwiek sposób działać. Są sprawy, które jeszcze muszą być obecne w naszym życiu, dlatego może właśnie one przetrwały. Co jednak by się stało, gdyby znikły wszelkie konieczności, czy w coś bylibyśmy zaangażowani? O coś byśmy zabiegali? Na...
Zdrowy dystans i nie tylko…

Zdrowy dystans i nie tylko…

Do właściwego funkcjonowania naszej codzienności, przyda nam się kilka narzędzi. Jednym z nich może być „zdrowy dystans”. Jednak to nie jedyne narzędzie, którym możemy się posłużyć w komponowaniu naszej codzienności.   Chodzę długi czas z różnymi tematami w głowie. Myśli są niespokojne, czasami dręczące. Szukam odpowiedzi, rozwiązań i niczego nie widzę na horyzoncie. Raz wydaje mi się, że muszę dodać jakiś nowy element do mojej codzienności, o coś powalczyć. Innym razem mam odczucie, że z czegoś powinienem zrezygnować, coś przekreślić i już się tym nie zajmować. Myśli nabierają niezwykłego rozpędu. Gotowej odpowiedzi ani rozwiązania jak nie było widać, tak nadal nie widać. Mimo zmęczenia, a niekiedy wbrew zdenerwowaniu, wciąż szukam właściwych wskazówek. Znasz skądś takie sytuacje? Może właśnie spotyka cię coś takiego w trakcie twojego tworzenia własnej codzienności. Historia w moim przypadku toczy się dalej. Niespodziewanie pojawia się jakaś osoba i ciągnie temat. Najpierw się zastanawiam, co dla mnie to oznacza, a później w słowach tej osoby, znajduje klucz otwierający rozwiązanie dla moich spraw. Tak niespodziewanie, w nieoczekiwanych okolicznościach, od różnych osób i spraw. Udaje nam się odnaleźć brakujący element w naszej układance. Tak właśnie jest, że często tam, gdzie czegoś nie oczkujemy, tam właśnie odnajdujemy ważne dla nas wskazówki. Jakie narzędzia mogą nam pomóc odnaleźć właściwe tempo życia? Chciałbym podkreślić właśnie te, od których zbyt wiele nie oczekujemy często, albo są one la nas tak pozorne, niedoceniane, że niewiele się po nich spodziewamy. To zacznę od tego narzędzia, które już zasugerowałem — ZDROWY DYSTANS. Rozwiązania są często wokół nas, ale musimy patrzeć we właściwą stronę. Dystans — zakłada spojrzenie na sprawę z jakiejś odległości. Czasami jesteśmy na czymś zbyt...
Przeżywaj bardziej, czyli…

Przeżywaj bardziej, czyli…

Zmieniając swoje życie, bardzo często myślimy o wprowadzeniu nowych czynników do naszej codzienności. Gdy myślimy o ciekawym życiu, może wydawać nam się, że w naszej codzienności musi być wiele atrakcyjnych elementów. Odnaleźć swoje tempo życia może ten, kto właściwie przeżywać będzie swoją codzienność.   Komponując swoje życie, nie musisz posiadać bardzo wielu elementów. Mocna siódemka uświadomiła nam, jak ważne jest mieć ważne elementy, a nie skupiać się na ilości. Ustalenie własnej „siódemki” było zadaniem mobilizującym do zastanowienia się nad tym, czym faktycznie dysponujemy, co jest ważne dla nas. Zastanawia mnie to, przy wielu okazjach, dlaczego niektórzy posiadają trudność, rozpoznania swoich ważnych elementów. Trudno cokolwiek skomponować, jeśli nie będziemy wiedzieli jakich elementów możemy użyć, nie wiedząc, jakie faktycznie, każdy z nas elementy posiada. To pierwsze ważne zadanie, przed którym stoimy, każdy z nas, w zasadzie każdego dnia, w każdej sytuacji. Nasza codzienność przepełniona jest bardzo wieloma doświadczeniami, przez co bardzo wiele z nich, możemy przeoczyć, nie wykorzystać, a nawet czasami zmarnować. Początki, po wakacjach, mobilizują mnie do zbudowania na nowo własnego harmonogramu dnia. Często własne elementy muszę „wciskać” pomiędzy inne zajęcia. To nie znaczy, że są one dla mnie mniej ważne, czy gorze, ale mam jakby sfery do zaprogramowania. Pierwsza sfera to działania w parafii; druga sfera to praca w szkole; w końcu trzecia sfera to mój osobisty świat. Trzy bardzo ważne sfery, które są bardzo wymagające i absorbujące. Pomiędzy jakimikolwiek sferami, które posiadasz w swoim życiu, nie powinno być rywalizacji, czy jakiegokolwiek wykluczania, lecz powinny one istnieć i działać w całkowitej współpracy i harmonii. ZASTANÓW SIĘ JAKIMI SFERAMI MUSISZ SIĘ ZAJĄĆ I W JAKI SPOSÓB SIĘ W NICH WŁAŚCIWIE...
Mocna siódemka

Mocna siódemka

Realizując we właściwym tempie swoje życie, bardzo szybko orientujemy się, jakie elementy są mocne i dopasowane do naszej codzienności, a jakie powinny być wykluczone z naszego życia. Odkryjmy jakie życie dał nam Bóg i do czego nas powołał — dając nam „mocną siódemkę”.   Nie ukrywałem i nie będę tego robił, że ogromny wpływ na moje duchowe i fizyczne — praktyczne życie, ma Ruch Focolare. Zarówno spotkania kapłańskie, które odbywają się z pewną systematycznością, jak i też teoria zdobyta poprzez lekturę książek, a na pewno przede wszystkim przez krótki, ale bardzo intensywny czas mojego pobytu w szkole formacyjnej tego ruchu zyskałem bardzo wiele konkretnych doświadczeń, osobistych przekonań. Teoria jest bardzo ważna dla naszego życia. Ona w znacznym stopniu ułatwia nam funkcjonowanie, pomaga nazwać pewne rzeczy bardzo konkretnie, ale połączenie jej — teorii z praktyką, z życiem, jest dla nas jeszcze bardziej owocne i pragmatyczne. Dlatego, wiedzieć — to jedna strona medalu naszego życia, a praktyczne odkrywanie ważnych elementów w swojej codzienności, to druga strona medalu naszego życia. Wiem, że moje odkrycie jest bardzo praktyczne i potwierdza teorię, którą kiedyś poznałem. Pewne sprawy trudno sobie jest wyobrazić, trudno nam jest stworzyć jakieś żywe doświadczenie, bo potrzebujemy życiowych sytuacji — czegoś, co widzimy, że jest realizowane, coś, czego możemy się dotknąć, posłuchać… Przykłady, które konkretnie przedstawiają nam jakąś sprawę, są dla nas twórcze i inspirujące. Kiedy zacząłem żyć teorią tak konkretnie w mojej codzienności, teoria stała się bardziej zrozumiała, a konkretne wydarzenia sprawiły, że odnajdywałem kolejne przekonania do życia tymi mocnymi elementami. Spróbujmy przekonać się do tego, że potrzebujemy „mocnej siódemki”. Najpierw sama cyfra. Siedem w biblijnym znaczeniu oznacza pełnię. Obraz pełni to...
Skomponuj swoją codzienność.

Skomponuj swoją codzienność.

Zdecydowana większość powraca do normalności. Nowe perspektywy i obowiązki, pewnie postawią nas przed nową codziennością, której będziemy musieli się na początku trochę nauczyć, zrozumieć i przyzwyczaić. Być może będziecie musieli odkryć na nowo swoje tempo życia i skomponować swoje życie.   Już jakiś czas temu rozmawiając z kimś przez internet, wczytywałem się w wiadomości, które przysyłała mi pewna osoba. Czułem w tych wiadomościach NIEPOKÓJ wywołany zarówno wydarzeniami z przeszłości, jak i również tymi wszystkimi sprawami, które wobec przyszłości rodziły się w głowie tej osoby. Wówczas podczas tej rozmowy, zdając sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo poszczególne sprawy rozwiązać, tak od razu, uświadomiłem sobie, że każdy z nas potrzebuje takiej codzienności, w której, we właściwym sobie tempie, będziemy stawiali czoła temu, co trudne i te sprawy rozwiązywali. Właściwe tempo życia to nie tylko kwestia czasu, ile go, na co poświęcimy, ile rzeczy zrobimy, co uda nam się zyskać lub stracić. Właściwe tempo życia to raczej kwestia przeżywania chwil, wydarzeń w taki sposób, by zrozumieć ich sens, wniknąć w nie we właściwy sposób i wykorzystać ich właściwą wartość. Nasze życie jest troszkę jak maszyna z wieloma ruchomymi elementami, która funkcjonuj we właściwy sposób tylko wtedy, gdy poszczególne jej elementy funkcjonują we właściwy sposób tylko wtedy, gdy poszczególne jej elementy funkcjonują we właściwy sposób, zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Jakie elementy składają się na twoje życie; w jaki sposób one funkcjonują i ze sobą współistnieją? Nie chodzi o opanowanie sztuki, która umożliwi nam kontrolowanie wszystkiego, bo wydaje się niemożliwe. Bardziej skłaniałbym się w stronę wiedzy i świadomości — jak ja funkcjonuję, jak sobie radzę, albo co sprawia mi trudność. Zrozumienie funkcjonowania...
Wycinki

Wycinki

Życie podzielone jest nie tylko na minuty przeżywane przez nas każdego dnia, lecz również na różne sytuacje, doświadczenia, przeżycia, problemy i radości, chwile, w których zdobywamy wiedzę, porażki i sukcesy. Czy są wycinki, które ciebie szczególnie pobudzają do twórczego życia? Myślę, że w wielu domach, znaleźć można zeszyt lub książkę, przeznaczone do przechowywania starych, rodzinnych przepisów. Wycinki z gazet, odręczne zapisane na skrawkach papieru przepisy, wydrukowane i wklejone do zeszytu. Może już mało kto używa czegoś takiego, z racji ogromnego postępu i internetowego bogactwa, ale myślę, że i tak, mimo wszystko, takie zbiory są przechowywane w naszych domach. Ten przedmiot w naturalny sposób pojawiający się, w jakimś w naszym życiu, może być dla nas twórczy i przyczynić się do rozwinięcia podobnego pomysłu w odniesieniu do innych spraw naszego życia. moje wycinki z gazet Po co nam takie zeszyty? Wiele razy, te zeszyt to rodzinny przedmiot przekazywany z pokolenia na pokolenie, uzupełniany kolejnymi wycinkami i nowymi kulinarnymi odkryciami. Nie jeden raz sprawdza się rodzinny przepis, sprawdzony już przez wymagających degustatorów, bo nie ma to, jak „Babciny przepis na…” Sprawdzone propozycje i dodatki, często decydują o wygranej jakiegoś przepisu. Zeszyty z czasem rosną w grube książki, czekając na odkrycie przez nowe pokolenie. Czy te wycinki przeżyją próbę czasu? To pytanie o to, czy nowe pokolenie doceni w jakiś sposób tę mądrość. Pomyśl, w jaki sposób ty dotychczas z tego korzystałeś. Wycinki z życia, muszą być jeszcze bardziej pragmatyczne. Zachęcam cię, już kolejny raz, do założenia zeszytu, na jakimkolwiek etapie życia jesteś. Mimo już upływu lat i tak zawsze taki zeszyt może być przydatny. Często znajdujemy mądre myśli, ciekawe artykuły — różne...
Twórcze historie ludzi.

Twórcze historie ludzi.

Każdy z nas posiada w sobie coś niewyobrażalnego. To, kim jesteśmy to fundamentalna sprawa. Są wśród nas tacy ludzie, którzy chcą opowiadać jakieś historie ze swojego życia, które pobudzą inne osoby do twórczego działania. Co ty byś mógł-mogła innym opowiedzieć?   Od małego miałem okazje przebywać z osobami, niekiedy dużo starszymi ode mnie. Nie imponował mi fakt, że jako młody smarkacz mogę przebywać wśród takich osób, ale to, że mogę słuchać ciekawych historii. Dziś bardziej jeszcze uświadamiam sobie, jakie to było ważne i jest nadal dla mnie, jaki to ma to na mnie wpływ i jak cenię sobie ten twórczy element w mojej codzienności. Poznawanie nowych historii, to dotykanie konkretnych sytuacji, odnajdywanie ciekawych wątków i ścieżek prowadzących do różnych rozwiązań, to rozbudzanie niekiedy wyobraźni, ubogacanie siebie nowymi doświadczeniami. Mamy historie, do których powracamy, a wspominając je, odkrywamy często coś nowego. Bardzo często perspektywa czasu uczy nas wyciągania właściwych wniosków i aktualizowania swojej wiedzy, doświadczeń. Oczywiście nie chodzi mi o sentymentalne wycieczki w przeszłość, by stwierdzić „kiedyś to było…” itp., ale o mądre powracanie do historii, które wciąż czegoś mogą nas uczyć i wspierać nas, przy budowaniu aktualnej rzeczywistości naszego życia. Może są historie, których się wstydzimy i od których próbujemy się odciąć, ale i takie wydarzenia wciąż mogą stać się dla nas twórcze. Minione historie mogą stać się fundamentem teraźniejszych lub przyszłych wydarzeń albo przynajmniej twórczymi początkami nowych sytuacji. Większość osób, które pytałem o to, co w ich życiu jest twórcze, odpowiedziały, że spotkania z ludźmi, twórcze rozmowy, a jedna osoba wspomniała również o swojej małżonce. Każda osoba, może dzięki własnej historii zasiać w nas coś niezwykłego, motywującego i...
Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Nazywanie czegoś po imieniu można uznać za oswojenie czegoś? Czy wartości to jakaś oswojona rzeczywistość, czy realny punkt, od którego twórczo można rozpocząć jakąś podróż? Czy decyzja zależy od nas, czy decydują inne czynniki? To chyba dobry znak… Lubię odkrywać nowe rzeczy, zachwycać się sensownymi nowościami, wprowadzać właściwe zmiany — uaktualnienia do pewnych działań, sposobów myślenia. Uwielbiam ogólnie jak coś się dzieje i gdy życie nie stoi w miejscu, tylko faktycznie prowokuje mnie do wyruszenia w jakąś duchową, bądź fizyczną podróż. Dla mnie rzeczywistość dokonujących się we mnie i wokół mnie zmian rodzi twórcze nastawienie. Ciągły ruch życia to nieustanna dynamika zmian, które powodują, że walczę, z jakimikolwiek oznakami stagnacji. Przecież, wyruszenie w podróż motywuje do odkrywania nowych możliwości i szans dla siebie, dla życia oraz do tego, by skorzystać z okazji, by spojrzeć inaczej na jakąś sprawę — zyskać być może jakaś nową perspektywę. Jeśli nie fizycznie, to na pewno spróbuj ruszyć swoją mentalność. Przyzwyczajenie, oswojenie się z czymś, może być niebezpieczne, bo zatrzyma nas w czasie, w jakiejś rzeczywistości i sprawi, że przyjmiemy jakąś subiektywną cząstkę jakiejś wartości, sytuacji i nie zmobilizujemy się, by odkryć coś więcej. Wyobrażasz sobie, byś zatrzymał się na poziomie wiedzy z czasu przedszkolnego i nigdy więcej nie zyskali jakiejś wiedzy? Wydaje się to wręcz niemożliwe. Spróbuj w ten sam sposób pomyśleć np. o wartościach ważnych dla ciebie, o osobach, sytuacjach, które obecnie mają miejsce w twoim życiu. Czy taka postawa — zatrzymania się — wydaje ci się sensowna i właściwą, czy raczej ocenisz ją bardziej jednak krytycznie? Zadbanie o twórcze działanie, to zmobilizowanie się do stałego rozwijania poszczególnych spraw swojego życia. Wartości będą twórcze w twoim życiu, jeśli będą właściwe usytuowane w twoim życiu. Mogą być one dla...
Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Wiele twórczych pomysłów pojawia się w związku z sytuacjami, w których czegoś brakuje. Bycie twórczym – to zaradzanie różnym sprawom. Czy i w naszym życiu, to co trudne może być faktycznie twórcze?   Jeśli jesteś głodny, otwierasz lodówkę, szafki i wyciągasz składniki i zaczynamy przygotowywać pyszne danie. To głód skłania nas do tworzenia kulinarnych, smakowych cudów… Masz mnóstwo zadań na głowie, wiele spraw wymaga twojego zaangażowania i dokonywania wyborów? Pewnie siadasz, planujesz, organizujesz się i wpadasz na ten jedyny sposób, dzięki któremu ogarniasz to wszystko… Możesz obecnie zastanowić się nad tym, co sprowokowało cię do obecnego działania? Jaka potrzeba, przyczyniła się do tego, że dziś korzystasz z jakichś owoców, że dziś jesteś, gdzie jesteś, że postępujesz właśnie tak, a nie inaczej, że stawiasz sobie cele do realizacji takie, a nie inne. Pomyśl o tych sytuacjach, które ciebie obecnie motywują, które są dla ciebie twórcze i które prowokują ciebie właśnie do tego, aby być bardziej w czymś twórczym. Czy są to sytuacje pozytywne, które mogą być przez ciebie wykorzystane, które można zagospodarować, czy może są to jakieś sprawy negatywne, które wymagają jakiegoś działania, reakcji na zaistniałe sytuacje? Zrozumienie własnego położenia to niezwykła wiedza, która w bardzo dużym stopniu może pomóc nam wydobyć na wierzch wszelką naszą twórczość, pomysły, które są w nas, a które mogą być właściwą odpowiedzią na różne sytuacje w naszym życiu. Trudno mi stwierdzić jaki jest twój sposób myślenia. Każdy z nas, przez różne doświadczenia, nabywa specyficznego dla siebie podejścia do różnych spraw. Sami pewnie wyczuwacie, że nie zawsze postępujemy we właściwy sposób, że nie zawsze sięgamy po rozwiązanie, które jest właściwe, że nie zawsze widzimy sprawy...
Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Pomysły nie muszą rodzić się tylko wobec przyszłych zadań, nasza twórczość może być też odpowiedzią na to, co się dzieje wokół nas, na sprawy, które są już obecne w naszej codzienności.   Być twórczym – co to tak naprawdę dla ciebie oznacza? Przyglądając się temu tematowi, odkryłem swoje wyobrażenie. Często o byciu twórczym, myślę jak o „tworzeniu czegoś z niczego”, czyli o takiej sytuacji, która w perspektywie przyszłości pojawia się jako zupełnie nowa, innowacyjna. Jednak oceniając to – ile rzeczywiście nowych rzeczy jesteśmy w stanie w jakichś dziedzinach stworzyć? Pewnie, o wiele więcej mamy pomysłów na to, jak przekształcać naszą sytuację, nadać jej inne znaczenie, inną wartość, niż stworzyć coś od początku do końca, jako coś nowego. Twórcze właśnie jest to, że gdybyśmy wielu osobom wręczyli tak sam przedmiot, to pewnie bardzo wiele osób, potrafiłoby tą rzecz wykorzystać w różny sposób. Umiejętność przetwarzania, to nasza największa zdolność, która szczególnie świadczy o tym, że jesteśmy twórczy. Możemy, a nawet wręcz powinniśmy rozbudzać swoją twórczość nieustannie, wszystkim tym, co dziej się wewnątrz nas, ale również innymi czynnikami, które rosną wokół nas. Każdemu człowiekowi wydaje się, że ma swój nowy sposób przeżywania jakiejś sprawy. Ale nawet, gdy jest to nieprawdą, nie należy rezygnować z tych dobrych rozwiązań. Co z tego, że nie ty wpadłeś na jakieś rozwiązanie pierwszy. To nie sprawia, że jesteś gorszy, czy słabszy. Masz rozwiązanie ,więc się go trzymaj, a gdy znajdziesz być może lepsze, bardziej twórcze rozwiązanie, to miej odwagę zmienić swój sposób na nowy, lepszy sposób działania. Bycie twórczym, nie polega na nieustannym szukaniu nowych pomysłów, bo przecież stare rozwiązania mogą być równie dobre, a jedynie mogą wymagać...