Zanim wyjdziemy… – wolność i wiedza.

Zanim wyjdziemy… – wolność i wiedza.

Czego potrzebujemy, by w naszej codzienności wyjść czemuś naprzeciw? Czy zastanawialiście się nad tym, co mogłoby pomóc w byciu bardziej odważnymi i zaangażowanymi? W czym trudno ci jest „wyjść naprzeciw”? MUSI BYĆ JAKIEŚ INNE WYJŚCIE… czy nie jest to mentalność, która bywa najgłośniejsza w sytuacjach, kiedy stoi przed nami coś trudnego, wymagającego? To nic złego, szukać różnych sposobów rozwiązania jakiejś sytuacji. Co jednak, gdy musimy coś jednak przeżyć, zrealizować i gdy szukanie innego wyjścia, to tylko ucieczka przed stawianiem czoła sytuacjom? Pewnie się kiedyś zastanawialiście, czy Chrystus mógł w inny sposób nas zbawić i dlaczego wybrał akurat drogę z Betlejem na Golgotę… Czy nie było innego wyjścia? Oczywiście nasza refleksja niczego nie zmieni, ale może dzięki temu, zauważymy, że i w naszym życiu są sytuacje, które nie mają innego wyjścia i muszą być zrealizowane takimi, jakimi są. Chrystus, wyszedł naprzeciw sytuacji, bo miała być właśnie tak zrealizowana. Może nas to zastanawiać, czy mamy jakiś realny wpływ na sytuacje, skoro i tak mają nastąpić w naszym życiu. Myślę, że wokół nas możemy spotkać ludzi, którzy wciąż są zbuntowani wobec swojego życia lub konkretnych sytuacji, którzy wręcz walczą z różnymi wydarzeniami w ich życiu, wyrażając swój sprzeciw wobec takiego charakteru ich codzienności.  W kontekście takiego działania i myślenia, powinniśmy zauważać, jakie faktycznie czynniki decydują o nas, o naszym działaniu, Czy nie jesteśmy uwarunkowani zbyt wieloma czynnikami, które bardziej niż my, decydują o tym, jakie sytuacje mają miejsce w naszym życiu i w jaki sposób jesteśmy w nie zaangażowani. Działanie Jezusa, nie jest niczym uwarunkowane, dlatego dzięki wolności, mógł „wyjść naprzeciw” Judaszowi i żołnierzom, ale przede wszystkim, mógł wyjść przeciw sytuacji ukrzyżowania. ...
Tak jak Jezus, „wyjdź naprzeciw”.

Tak jak Jezus, „wyjdź naprzeciw”.

Postawy Jezusa mogą i powinny nas zastanawiać. Na niektóre możemy reagować nawet niedowierzaniem. Każda postawa, którą lepiej zrozumiemy, może być dla nas wzorem, inspiracją i motywacją. Jezus w Ogrójcu, wobec żołnierzy i Judasza, ukazuje jedną, szczególną postawę.   W jaki sposób postępujesz, gdy na horyzoncie twojego życia, pojawia się jakieś zagrożenie lub trudna sytuacja? W jaki sposób reagujesz, co myślisz, jak mówisz i działasz? Kiedy wiemy o takich sytuacjach i możemy, w jakichś sposób przeciwdziałać, szukamy sposobu, by zaradzić niebezpieczeństwu, albo go unikamy, albo zwyczajnie uciekamy, jeśli to możliwe. Gdy jednak już coś nam się przydarzy, niekiedy panikujemy, niekiedy chwytamy się nawet ostatecznych działań – rozwiązań, bywamy przygnębieni i źli na wszystkich i na wszystko. Nikt nie lubi problemów, dlatego nie ma w nas jakiejś naturalności, chyba że ucieczka. Instynkt staje się w takich sytuacjach naszym źródłem pomysłów dla działania. I choć nie zawsze podpowiedzi są właściwe, to i tak często się im poddajemy.   Może rozważania, w tym miesiącu, chcę skupić na jednym zdaniu – „A JEZUS WIEDZĄC O WSZYSTKIM, CO MIAŁO NA NIEGO PRZYJŚĆ, WYSZEDŁ NAPRZECIW I RZEKŁ DO NICH” KOGO SZUKACIE” (por. J 18,4). Tym bardziej warto przyjrzeć się tej postawie, że wobec naszych postaw, jest ona inna, niezwykła i chyba jednak również nieoczekiwana. Im szczegółowiej przyglądam się Ewangelii Jana i szczególnie Jezusowi, bardzo często odkrywam detale, na które aż tak bardzo do tej pory nie zwracały mojej uwagi. Zwrócenie uwagi na powyższe zdanie, sprowokowało mnie od poszukiwania odpowiedzi na najprostsze pytanie – Dlaczego Jezus postąpił w ten właśnie sposób? Chciałbym podzielić się z wami rezultatami, w formie czterech, konkretnych punktów: 1. JEZUS ZAWSZE WYCHODZI NAPRZECIW GRZESZNIKOM… Z...
wyjdź naprzeciw – IV/21

wyjdź naprzeciw – IV/21

TEMAT KWIETNIA – „A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: „Kogo szukacie?”” (~ J 18,4) WYJSĆ NAPRZECIW – to postawa, której chcemy się przyjrzeć, której chciałbym się z wami uczyć i którą chciałbym wprowadzić w życie. Życie stawia różne sytuacje przed nami – zarówno trudne, jak i pozytywne. Życiu trzeba wyjść naprzeciw… Co obecnie jest kwestią ważną, której warto by było, należałoby wyjść naprzeciw?   artykuły: Tak, jak Jezus, „wyjdź naprzeciw”.         projekt:...
Sprzedał swój zapach.

Sprzedał swój zapach.

Scena z Betanii, ma swoją, inną też perspektywę. Niestety jest w niej też coś negatywnego. Przyziemność, materializm, pozbawienie głębi – to wszystko może mieć miejsce również w twoim życiu, jeśli utracisz, zaprzedasz w jakiś sposób swój zapach.   Wokół nas istnieje coraz więcej zagrożeń. Tym poważniejsze one są dla nas, im mniej dostrzegamy ich niepożądane skutki. Coraz bardziej te zagrożenia działają w ukryty sposób, dlatego dopiero bardzo radykalne konsekwencje, zdradzają w ogóle ich istnienie. Przez bardzo długi czas, możemy niczego nie dostrzegać, aż pojawi się w naszym życiu coś, czego nie będziemy umieć rozwiązać i wówczas dopiero uświadomimy sobie istnienie jakiegoś problemu. Sprawy są złożone i mają bardzo wiele poziomów. Scena w Betanii, należy również do takich obrazów. To on właśnie ukazuje różne natury człowieka. Maria jest przykładem głębszego spojrzenia na życie. To ona kładzie akcent na rzeczywistość duchową, ukazując nam przez swój gest miłości, jak inaczej można wejść w swoje życie i je wypełnić. To jest życie nie tyle bardziej wymagające, ile bardziej oddane konkretnej wartości. Życie, które pachnie, jest oddane właśnie konkretnej wartości. Jeżeli chcemy odkryć swój indywidualny zapach, powinniśmy odkryć swoją wartość, której się cali oddamy, której powierzymy swoje życie.   Przykre jest to, że wiele spraw, sprowadzamy do oceny, do wartości materialnej. Nie ona jest najważniejsza. Oceniając nasze życie pod względem materialnym, sami się pozbawiamy tych spraw, które mają wartość symboliczną, których wartości nie da się zmierzyć, nie da się wycenić. Są to często wartości duchowe, dlatego łatwo jest nam z nich zrezygnować, na rzecz spraw materialnych, namacalnych, które możemy chwycić i od razu wykorzystać. Ten świat jest dla nas mimo wszystko o wiele prostszy...
Mój prawdziwy zapach.

Mój prawdziwy zapach.

Człowiek to dusza i ciało. Kierujemy się tym, czym chcemy, ale nie powinniśmy pozbawiać się jakiejś perspektywy. Chrześcijanin zyskuje swój zapach dzięki sakramentom. Masz świadomość – czym pachną sakramenty, które przyjęliście?   Była to niby zwyczajna niedziela. Na jednej z Mszy, miało miejsce włączenie do wspólnoty Kościoła, małego dziecka – Wojciecha, przez sakrament Chrztu. Po ochrzczeniu następuje namaszczenie Krzyżmem Świętym. Wówczas kapłan wypowiada takie słowa: „Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony(a) do ludu Bożego, wytrwał(a) w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne.” Po tych słowach czyni się olejem znak krzyża, na szczycie głowy. Kiedy to zrobiłem, poczułem niezwykle silny zapach oleju. Powiedziałem po cichu do rodziców – „Teraz będzie pięknie pachniał„. Rodzice uśmiechnęli się, a kiedy do nosa dziecka przyłożyłem palce, pachnące jeszcze olejem, maleństwo delikatnie się również uśmiechnęło. Właśnie wtedy, pomyślałem o temacie tego miesiąca i przed oczyma wyobraźni, narysowały się momenty, kiedy pachniałem tym olejem – Chrzest, Bierzmowanie, Kapłaństwo, Namaszczenie Chorych. W tych sytuacjach otrzymałem od Boga szczególne dary, a przypomnieniem o nich do dziś pozostaje zapach świętych olejów. Większość z nas przynajmniej trzykrotnie otrzymała namaszczenie i były to momenty, w których otrzymaliśmy dary, otrzymaliśmy też szczególny zapach. Jakbyście mieli jakąś okazję, to poproście, by móc powąchać ten olej, by zapamiętać ten zapach dla osobistego zbudowania.   Pachniemy sakramentami, a jeszcze bardziej tym, czym one nas obdarowują. Zapach jest ulotny, a sakrament – dar, dalej w nas pozostaje. Przypominają sobie sakrament, korzystając z nich, możesz się osobiście zastanowić, czy wciąż pachniesz nim, czy...
IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

Bóg zbliża się, wchodzi w historię naszego życia. Jego przyjście wymaga jednak naszej odpowiedzi. J 3, 14-21 Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». – – – – – rozważanie 2021 – – – – – Wzajemne zbliżanie się… Bóg tak umiłował świat, że… – słowa streszczają całą historię zbawienia i wyjaśniają tajemnicę Wcielenia oraz Jego męki i śmierci. Potrzebujemy tego, aby spróbować zrozumieć działanie Boga. Nocna rozmowa z Nikodemem rzuca światło na pewne sprawy. Słowa te ukazują Boga, który zbliża się do ludzi, do ich historii. Pokazują Boga, który wchodzi w historię naszego życia, by przyjść nam z pomocą, często z takiej strony i w taki sposób, którego byśmy się nie spodziewali. Nasza historia, sytuacje, są niekiedy bardzo skomplikowane. Ale Bóg i tak przychodzi w naszą ciemność…...
Co wypełnia mój dom – czyli czym pachnie moje życie?

Co wypełnia mój dom – czyli czym pachnie moje życie?

Symboliczny „zapach” to coś, co ma nas charakteryzować. Ma być szczegółem naszego życia, myślenia, ma streszczać nasze serce. Maria wypełnia gest miłością, a ty czym pachniesz, czym wypełniasz swój dom?     Jako ksiądz miałem wiele okazji, odwiedzać czyjeś domy. Były to krótkie wizyty, np. kolęda, z sakramentami do chorych lub przy innych okazjach dłuższych spotkań. Te okazje, to możliwość zobaczenia ludzi w ich codziennym kontekście życia. To właśnie ten kontekst zawsze wydaje nam się ciekawy i zastanawia nas, co na jego tworzenie tak naprawdę wpływa. Nasze domy mogą również bardzo wiele o nas powiedzieć. To nie same przedmioty, zgromadzone pamiątki, ozdoby, mówią o domownikach, ale w szczególny sposób przemawia do nas, panująca w różnych domach atmosfera. Nie wystrój, choć on też wiele mówi, ale to, co kształtuje się pomiędzy osobami oraz między ludźmi, a konkretnymi zajęciami. To właśnie jest szczególną charakterystyką domu, jak i ludzi. Specyfika każdego domu kształtuje się poprzez działanie osób będących w tym konkretnym domu. Mimo wielu podobieństw są szczególne różnice, świadczące o indywidualności konkretnego domu, osoby… „DOM WYPEŁNIŁ SIĘ WONIĄ OLEJKU”. Drobny gest Marii, tak by się wydawało, nadaje naszemu życiu odpowiedni kierunek działania. To właśnie drobne gesty, przyczyniają się do tworzenia indywidualnego „zapachu” naszego domu, naszego życia. Jeden gest dobra, może zapoczątkować coś niezwykłego, zapach przejdzie na kolejne wydarzenia i osoby, a swoją siłą obejmie wszystko to, dokąd tylko sięga nasze życie. Dobro uczynione przez Marię napełnia wonią olejku cały dom. Dobro przez nią uczynione, wypełniło jakby całą przestrzeń wokół. Przez naturę tego gestu, wszyscy mogli doświadczyć tego dobra. Woń olejku wypełnia każde miejsce. Nie da się przed nim ukryć, nie da się go...
III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

Dość radykalne działanie Chrystusa, może wydawać się nam niezrozumiałe i nie uzasadnione. Jeśli jednak poznamy głębszy motyw, zródło tego działania, wówczas odkryjemy dlaczego tak postępuje.   J 2, 13-25  Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.   – – – – – rozważanie 2021 – – – – – Pokój, czy targowisko? Gwałtowność Jezusa w dzisiejszym fragmencie jest niezrozumiała, dopóki nie zrozumiemy motywu. Szczegół tkwi w stwierdzeniu – „Zbliżała się pora Paschy żydowskiej”. Żydowskie święto Paschy zakorzenione jest w uroczystościach rolników,...
Jak pachnie twoje życie? – III/21

Jak pachnie twoje życie? – III/21

  TEMAT MARCA – Woń w Biblii jest symbolem miłości. A w twoim życiu, czego jest symbolem? W szczególności w tym miesiącu przyglądać się będziemy zdaniu z fragmentu J 12,1-11 – „A dom napełnił się wonią olejku.” Może temat ten musimy bardziej poczuć, wyczuć niż zobaczyć.    artykuły: Szczególna lekcja Marii Co wypełnia mój dom – czyli, czym pachnie moje życie? Mój prawdziwy zapach. Sprzedał swój zapach....
Szczególna lekcja Marii

Szczególna lekcja Marii

Maria – jej postawa, to świadectwo niezwykłej miłości. W niej kryje się klucz jej działania. Nasze działanie, tworzenie czegoś w naszej codzienności, stwarza charakterystyczną dla nas atmosferę, woń, która się rozprasza wokół nas.   Chciałbym waszą uwagę zatrzymać na Betanii i na tym, co się tam wydarzyło. Znak Betanii wpisuje się w wielkie wydarzenia ostatniego tygodnia życia Jezusa. Mając w perspektywie dzień Wielkiego Poniedziałku, rozważając tę scenę, sami przygotujemy się też do głębszego przeżycia Triduum. Rozważając kolejny fragment Ewangelii Jana, zatrzymała mnie postawa Marii i słowa: „A dom wypełnił się wonią olejku” Słowo Betania można przetłumaczyć „dom przyjaciół”. Jezus często bywał w tym miejscu, dlatego warto przyjrzeć się atmosferze tego miejsca. Jezus przychodzi do tego domu na kilka dni przed Paschą, wiedząc, że zbliża się jego śmierć, o czym świadczą słowa – „Zostaw ją! Przechowała to, aby mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu.” (J 12,7) Wydarzenia nabierają już dynamiki i kształtu. Czy znalazł się w Betanii, by odnaleźć pocieszenie i siłę do dźwigania krzyża? Wiele na to wskazuje. Ten dom, jest szczególny. Betania staje się wzorem dla mojego domu, w którym każdy może odnaleźć pocieszenie. Tutaj pojawia się wątek do zastanowienia – w jaki sposób kształtuje mój dom? Jakimi wartościami go wypełniam?   Maria, za każdym razem czymś nas zaskakuje. Można powiedzieć, że z niej niezły jest oryginał. Nawet dziś, to co ona zrobiła, może wydawać się kontrowersyjne. Przy stole znajduje się Łazarz, Jezus, grupa apostołów i może jeszcze jakieś osoby. Bardzo męskie towarzystwo (taka kultura). Odezwać się w takim towarzystwie, to nie prosta sprawa, nawet dziś, a co dopiero w tamtym czasie i to jeszcze głos miała zabrać...
II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

Jego Przemienienie może być również twoim przemienieniem – myślenia, działania, odczuwania… Módl się często – wtedy będziesz z Nim na górze.   Mk 9,2-10 Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.   – – – – – rozważanie 2021 – – – – – Nasze życie to podróż po górach i dolinach… Nie powinniśmy się zatrzymywać na tych trudnych doświadczeniach… ale nie powinniśmy też od nich uciekać. Jest wiele spraw, które codziennie przeżywamy – one często pochłaniają wiele naszych sił, naszą miłość, dobroć, cierpliwość, chęci, zdrowie… W chwilach kryzysu i cierpienia, trzeba umieć „oddalić się” od siebie, wyjść na „górę”, ponad swoje przygnębienie. Dlatego, Jezus wziął ze sobą uczniów na górę. Chce ich wyrwać… aby sytuacje nie zamknęły ich, nie przygnębiły i nie zniechęciły, a przede wszystkim by nie pozbawiły nadziei. ...
Nie zmarnuj swojej szansy

Nie zmarnuj swojej szansy

W twojej codzienności czeka na ciebie mnóstwo szans. Nie jest to proste, by je wykorzystać… To być może największe wyzwanie twojego życia – przyjąć tę szansę i wyrwać się z pieczary. Wiem, że przed tobą jest trudna droga. Zaufaj mi, warto ją przejść.   Nasze pieczary i ogromne kamienie, przypominają nam wciąż o tym, że jakieś sprawy pogrzebaliśmy w naszej przeszłości. Nie poddawaj się z tego powodu zniechęceniu, ani nie bądź rozgoryczony. Brzmi to „trywialnie”, ale mam świadomość, że za tymi słowami istnieje bardzo wiele działań, proces, który przenika nasze wewnętrzne życie, jak i działanie, które przemienia nas zewnętrznie. Musisz wiedzieć, że licząc bardzo mocno na swoje siły i umiejętności, możesz tak naprawdę zamknąć się na najważniejszą pomoc. „Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję ci, że mnie wysłuchałeś.” (J 11,41) W sytuacjach, które przeżywamy, a szczególnie gdy znajdziemy się w pieczarze, potrzebujemy podnieść głowę i zwrócić swój wzrok we właściwą stronę. On nie patrzy na nas, oceniając nas. On tak patrzy na nas, byśmy w jego spojrzeniu odzyskali swoją utraconą nadzieję, motywację, siłę… W Jego spojrzeniu zyskujesz pierwszą z wielu nowych szans. Szukając swojej nowej szansy, nie bójmy się z całą prawdą podnieść wzrok i spojrzeć na swoje życie widziane Jego oczyma. Nie bójmy się prawdy, którą zobaczymy. Łazarz miał szczęście – nie był jedynym przywróconym do życia. Widzę w tym osobiście coś głębszego… Próbuje ukazać wam, że obraz Łazarza powinniśmy przełożyć na swoją codzienność, odkrywając wiele okazji, które otrzymujemy od Boga – nowe szanse, na wydobycie czegoś z różnych pieczar. Historia Łazarza to ukazanie symbolu człowieka, który bardzo wiele otrzymał od Boga. Wokół tej historii...
On nas wyprowadzi.

On nas wyprowadzi.

Krążymy wokół spraw, nie mogąc znaleźć rozwiązania, albo co najgorsze, zamknięci jesteśmy w pieczarze bez możliwości powrotu do życia. On wkracza w naszą codzienność ze słowami: „wyjdź na zewnątrz”, wskazując nam drogę wyjścia z trudnych sytuacji.   Mamy szczere chęci i mimo tego, że bardzo się staramy, z niektórych spraw, nie udaje nam się wyjść. Wpadamy w obłęd jakiejś sprawy i nie widzimy sensownego rozwiązania. Widzisz co się przecież dzieje wokół ciebie. Chciałem wymienić sprawy, którymi być może również ty się dziś przejmujesz, ale czytam ostatnio sporo komentarzy pod postami, które dotyczą Kościoła i przeraża mnie, jak skrajne one są i jak wiele w nich jest pogardy. Czy uzasadnionej, czy nie – nie będę oceniał. Winna jest sytuacja – brak przejrzystości Kościoła w bardzo wielu sprawach, przyczyniło się do tego, że jest tak właśnie atmosfera. W innych kwestiach można też dziś dostrzec, jak różne tematy rosły, nabierały na sile i nie pojawiły się znikąd, tylko karmiły się różnymi ludzkimi pragnieniami i oczekiwaniami. Dziś jakikolwiek temat się dotknie, nad każdym w zasadzie zbierają się jakieś ciemne chmury – nie ma litości. Naprawdę można wpaść w ciemność i zakręcić się wokół spraw do tego stopnia, że jakaś sprawa zamknie nas, jak w pieczarze. Kamień zablokuje możliwość wyjścia, a my nie będziemy mogli się z niej wydostać. Są sprawy, z których my sami nie wyjdziemy. Potrzebujemy konkretnej, zewnętrznej ingerencji, która choć trochę otworzy nasze pieczary i wpuści do środka choć trochę światła. A to, dla osoby, która pragnie opuścić swoją pieczarę, bardzo dużo, by przynajmniej odzyskać świadomość kierunku wyjścia. Wiedząc, gdzie znajduje się wyjście, człowiek może zebrać już w sobie niespotykane siły...
I Niedziela Wielkiego Postu – B – Mk 1,12-15

I Niedziela Wielkiego Postu – B – Mk 1,12-15

Pustynia – to nie tylko miejsce, ale i stan, punkt który powinien być obecny w naszej codzienności. Od doświadczenia pustyni można oczekiwać różnych owoców. Może codzienne wyjście na pustynie sprawi, że Duch zacznie tobą prowadzić.   Mk 1, 12-15  Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali. Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».   – – – – – rozważanie 2021 – – – – – Współczesny człowiek, jeśli jest do czegoś przekonany, to stać go na ogromne poświęcenie, wyrzeczenie i wielkie działania… JEŚLI JEST PRZEKONANY… Wielu ludzi ostatnimi czasy morsuje, biega, katuje się różnymi dietami… są do tego przekonani, dlatego to realizują. Trudno kogoś do czegokolwiek zmusić, dlatego dzisiejszy fragment spróbujmy wykorzystać jako próbę przekonania siebie do czegoś… Musimy odkryć potrzebę – wyjść na pustynię – by Duch mnie poprowadził… Czy ja chce wyjść, po co mam wyjść, do czego ma mi to służyć…? KIEDY? Moment gdy się budzisz i zanim rozpoczniesz dzień, może czas modlitwy w ciągu dnia, chwila wytchnienia po pracy albo moment popołudniu wyłączony tylko dla mnie, może wieczorem tuż przed snem… może przed ważnymi decyzjami, wyborami… Stworzyć w ciągu dnia taki świadomy moment na przemyślenie swojego działania – dokąd prowadzi mnie Duch… co mam faktycznie robić… jakiego rozwiązania mam się podjąć, jaką postawę przyjąć… Zwróć swoje działanie ku Bogu i zastanów się, czy to co zyskujesz kieruje cię ku wieczności.  – – – – – rozważanie 2015 – – – – – 1. Zwróć...
VI Niedziela zwykła – Mk 1,40-45

VI Niedziela zwykła – Mk 1,40-45

Może w kontekście tego fragmentu zastanawiałeś się nad sobą, nad wykluczeniem z jakiegoś powodu twojej osoby. Może to też trzeba zobaczyć, ale warto też zobaczyć, z jakiego powodu ja wykluczam innych.   Mk 1, 40-45 Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.  Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił ze słowami: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. – – – – – rozważanie 2021 – – – – – W naszej codzienności pojawiają się pojęcia – liberalny, radykalny… ale jakoś nigdy nie usłyszałem Chrystusowy, ewangeliczny. Co to znaczy, w kontekście dzisiejszego fragmentu Ewangelii? Dziś stać się „trędowatym” można w bardzo szybki sposób. I pewnie już się zastanawiasz w jakich sytuacjach to właśnie jesteś wykluczany przez innych, jaki to ty jesteś biedny w tym świecie. Spokojnie, powoli, chyba cię trochę rozczaruję. Wykluczanie stało się jedną z wielu metod, którą posługuje się współczesny człowieka. I nie potrzeba do tego wielkich powodów. Gdy rozejrzysz się, bardzo szybko odnajdziesz, przeróżne przykłady. Myślisz inaczej – trędowaty… Postępujesz inaczej – trędowaty… Wyznajesz wiarę i chodzisz do kościoła – trędowaty… Masz inną orientację – trędowaty… Wspierasz kogoś i mu pomagasz – trędowaty… Masz covid –...
Za dużo kamieni.

Za dużo kamieni.

„Kamień” jest tylko przykrywką i to dosłownie i w przenośni. Zamiast zmierzyć się z różnymi sytuacjami, wolimy je przykryć, zamknąć w niedostępnym miejscu, zapomnieć przynajmniej na jakiś czas. Wokół nas coraz częściej możemy spotkać różne pieczary z ogromnymi kamieniami.   Różni ludzie, różne nastawienie. Pewnie i wy spotykacie ludzi, którzy narzekają, oceniają negatywnie wiele sytuacji i wciąż wracają do jednych i tych samych tematów. Czuć, że są jakby zmęczeni jakimiś sytuacjami i to one, nie dają im spokoju. Pewnie spotykacie też takie osoby, które mają inne podejście. Przeżywając te same trudności, potrafią się od nich zdystansować i inaczej je ocenić. Te sprawy, nie stanowią dla nich ciężaru, bo nie ciągną ich za sobą, w kolejne sytuacje swojego życia, ale rozpoznając sytuację wiedzą, że na jedne sprawy mają wpływ, a na inne już nie. Nie musimy mierzyć się ze wszystkimi sytuacjami, ale nie musimy ich również przyduszać kamieniami i tworzyć nowe pieczary. Tak łatwo jest niestety popadać w skrajności, a tak trudno jest znaleźć odpowiedni sposób rozwiązywania i przeżywania sytuacji, szczególnie tych trudnych w naszej codzienności. Sytuacje wywołują w nas wiele, różnych reakcji, niekiedy bardzo skrajnych, które wywołane są naszymi emocjami. Pod wpływem wielu, różnych czynników, decydujemy się na to, by sprawy schować we własnych pieczarach albo spróbować je rozwiązywać. Ostatnio przyglądaliśmy się swojemu życiu i mieliśmy dostrzec nasze fizyczne i duchowe pieczary – czy one wciąż rosną, czy starasz się od ich zawartości uwalniać?   Przytłaczanie kamieniem swoich pieczar, niczego nie rozwiążę, a problemy od tego nie znikną. Pojawi się przykry smród rozkładających się różnych spraw. Kamienie zamykające nasze pieczary, to symbolicznie, nasze zniewolenia, ograniczenia, to mechanizmy ukrywania różnych...
V Niedziela zwykła – Mk 1,29-39

V Niedziela zwykła – Mk 1,29-39

Dlaczego Go szukają? Z naszej perspektywy możemy wysnuć różne powody. Może dlatego tylko poszli, bo widzieli jak uzdrawia? Może zrozumieli, że On może być jedynym ich ratunkiem? Może w Niego uwierzyli?    Mk 1,29-39 Gdy Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. – – – – – rozważanie 2021 – – – – – WAŻNE, BYŚMY ZOBACZYLI DO CZEGO PROWADZI UZDROWIENIE… On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im… Wyobraź sobie inne zakończenie tej sceny – może brzmieć ono bardzo banalnie. Teściowa wstała i z małym smutkiem stwierdziła, ale już jestem stara, więc może dałbyś mi Jezu jeszcze więcej sił i może więcej lat życia, a i zmarszczek mam strasznie dużo, to może i młodszą skórę… a skoro już jesteś taki dobry,...
rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić – II/21

rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić – II/21

TEMAT LUTEGO – „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić”. Bóg daje nam szansę byśmy opuścili pieczary czy to fizyczną, czy to duchową i odkryli wartość swojej wolności i poświęcili się najważniejszym sprawom. Zastanów się do jakiej sprawy Bóg znów powołuje twoje życie. Może powołuje coś zupełnie nowego, a może wydobywa właśnie z twojej pieczary starą sprawę, by dać jej nowe życie.     artykuły: Trup w szafie, a może na strychu? Za dużo kamieni. On nas wyprowadzi. Nie zmarnuj swojej szansy. .    ...
Trup w szafie, a może na strychu?

Trup w szafie, a może na strychu?

Każdy z nas ma taką „pieczarę, na której spoczywa kamień. Możesz być zdziwiony tym, od jak dawna ją stwarzasz w swoim życiu i jak często ją mimo wszystko używasz, choć może nie do końca świadomie.   Obraz wskrzeszenia Łazarza może mieć dla nas symboliczne znaczenie i może odkrywać przed nami nowe wiadomości na nasz temat, jak i też na temat naszego życia. Fragment wprowadza nas być może w trudne doświadczenie, ale jest w nim jednak pozytywna perspektywa, którą powinniśmy odkryć, zrozumieć i przyjąć. Rozważając ten fragment, moją uwagę przykuło zdanie: „Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić” (por. J 11,44), ale zanim wprost dojdziemy do tego momentu, musimy najpierw odkryć istnienie swoich „pieczar”, a później spróbujemy „wyjść na zewnątrz”. A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!». (cały tekst to J 11,1-44) W Ewangeliach, mamy do czynienia z trzema sytuacjami wskrzeszenia – córki Jaira, syna wdowy z Nain oraz Łazarza. Choć są to znaki najbardziej spektakularne,...
IV Niedziela zwykła – Mk 1,21-28

IV Niedziela zwykła – Mk 1,21-28

Chcielibyśmy żyć w takim świecie, w którym właściwe słowa mają moc i rodzą właściwe postawy, a nie zniewalają nas i rodzą niechęć, czy nienawiść lub inne zło.   Mk 1,21-28  W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.   – – – – – rozważanie 2021 – – – – – uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie Słuchając różnych osób, możemy mieć niekiedy wrażenie, że ich słowa są powieleniem czyjeś opinii, sądów, idei…, a nie ich własnymi. Niekiedy, słowa jednej osoby mają tak ogromny wpływ na innych, że inni przyjmują te słowa, jako swoje. Kiedy taka postawa rodzi dobro, nie musimy się niczego obawiać. Gorzej, gdy za słowami jednej osoby, stają niszczycielskie słowa i postawy innych, które obejmują nienawiścią lub innym złem. Warto dzisiaj zadać sobie pytania – Kogo słucham? Czyje słowa mają uprzywilejowaną moc wobec mojego życia? Są słowa, których słuchamy po tysiąckroć, a nie mają na nas żadnego wpływu, ale czasami pada jedno,...