Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Pomysły nie muszą rodzić się tylko wobec przyszłych zadań, nasza twórczość może być też odpowiedzią na to, co się dzieje wokół nas, na sprawy, które są już obecne w naszej codzienności.   Być twórczym – co to tak naprawdę dla ciebie oznacza? Przyglądając się temu tematowi, odkryłem swoje wyobrażenie. Często o byciu twórczym, myślę jak o „tworzeniu czegoś z niczego”, czyli o takiej sytuacji, która w perspektywie przyszłości pojawia się jako zupełnie nowa, innowacyjna. Jednak oceniając to – ile rzeczywiście nowych rzeczy jesteśmy w stanie w jakichś dziedzinach stworzyć? Pewnie, o wiele więcej mamy pomysłów na to, jak przekształcać naszą sytuację, nadać jej inne znaczenie, inną wartość, niż stworzyć coś od początku do końca, jako coś nowego. Twórcze właśnie jest to, że gdybyśmy wielu osobom wręczyli tak sam przedmiot, to pewnie bardzo wiele osób, potrafiłoby tą rzecz wykorzystać w różny sposób. Umiejętność przetwarzania, to nasza największa zdolność, która szczególnie świadczy o tym, że jesteśmy twórczy. Możemy, a nawet wręcz powinniśmy rozbudzać swoją twórczość nieustannie, wszystkim tym, co dziej się wewnątrz nas, ale również innymi czynnikami, które rosną wokół nas. Każdemu człowiekowi wydaje się, że ma swój nowy sposób przeżywania jakiejś sprawy. Ale nawet, gdy jest to nieprawdą, nie należy rezygnować z tych dobrych rozwiązań. Co z tego, że nie ty wpadłeś na jakieś rozwiązanie pierwszy. To nie sprawia, że jesteś gorszy, czy słabszy. Masz rozwiązanie ,więc się go trzymaj, a gdy znajdziesz być może lepsze, bardziej twórcze rozwiązanie, to miej odwagę zmienić swój sposób na nowy, lepszy sposób działania. Bycie twórczym, nie polega na nieustannym szukaniu nowych pomysłów, bo przecież stare rozwiązania mogą być równie dobre, a jedynie mogą wymagać...
Mały twórca.

Mały twórca.

Każdy z nas ma w sobie coś pięknego, czym żyjmy i się inspirujemy w tworzeniu nowych rzeczy, ale twórczy są również ludzie, jak i też sytuacje wokół nas. Jest w tobie coś twórczego?   Rozpoczął się czas wakacyjny, czas urlopów… Pewnie już wielu z wa, ma swoje plany na ten czas. Każdy z nas lubi ten czas spędzać w inny sposób, ale pewnie wszyscy w naszych planach, znajdziemy miejsce dla twórczego działania. Dla mnie czas wakacji, to oczywiście przede wszystkim czas wypoczynku, ale to również czas i okazja do twórczego spędzania tego czasu. W przygotowaniu do tego tematu, pojawił się dialog z pewną osobą, który stał się motorem dla kierunku tego rozważania. inna osoba: Czy wszystko musi być twórcze? ja: Dobrze by było, by taki sens nabrało właśnie nasze działanie. Piękne by było nasze życie, gdybyśmy mieli taką świadomość – takie przekonanie, że mogę być bardziej twórczy, że moje działanie może tak wpływać na mnie i na innych. Każdy temat, który poruszam na łamach mojej strony, zawsze wywołuje we mnie twórcze działanie. Odkrywam wiele ciekawych pomysłów z różnych dziedzin, które pozostawiają zawsze we mnie, jakiś swój ślad; inspirują mnie i motywują do nowych działań, do rozwijania siebie, swojej codzienności. Motywują mnie do tego, by w jakimś temacie, na jakimś odcinku czasu, stać się bardziej twórczy. Jeśli każdy z nas, podzieliłby się jakimś swoim twórczym odkryciem z innymi osobami, być może twórcze myśli i działanie, udzieliłoby się również innym osobom. Jeśli kolejne osoby, przekazałyby to dalej, powstałaby dzięki temu działaniu, bardzo twórcza sieć połączeń. Wywołałem taką sieć, zadając kilku osobom pytanie: Co jest w twoim życiu twórcze? Może i ty masz odwagę...
Rozwój, ale po katolicku.

Rozwój, ale po katolicku.

Popularne są różnego rodzaju techniki, metody i prądy rozwojowe. Wykorzystywanie ich we właściwy sposób, może faktycznie nam pomóc. Jeśli działanie będzie niewłaściwe, możemy stracić zbyt wiele. Czy jest nam potrzebny rozwój? W jaki sposób powinniśmy ten temat interpretować? Czy w temacie rozwoju istnieje coś sprzecznego z chrześcijaństwem? Warto, abyśmy w temacie „zbudowani”, postawili sobie kilka ważnych pytań, które pomogą nam zyskać właściwą perspektywę i wejść głębiej w znaczenie tej kwestii. Rozwój osobisty to zmiana możliwa dzięki odpowiednim metodom, narzędziom oraz informacjom pozwalająca udoskonalić jakość pewnych obszarów życia człowieka. Inna definicja: Wszystkie działania, które sprawiają, że stajesz się lepszą wersją siebie. Rozwój (budowanie) swojego życia, to poszukiwanie i realizowanie właściwej wersji siebie. Nie jest to sprzeczne z chrześcijaństwem, bo „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę„ (Rdz 1,26-27) Naszym zadaniem jest odkryć właściwe piękno, które jest w nas, a które złożył w nas Bóg. Pod wpływem różnych czynników, naszych doświadczeń, obraz bywa często przysłonięty tak bardzo, że sami przestajemy wierzyć w to kim faktycznie jesteśmy. Zamazany obraz, dość, że odbiera nam właściwe rozumienie siebie, to również pozbawia nas pewności, posiadanych przez nas darów – zdolności. Rozwój osobisty umożliwić może nam zrozumienie swojej wartości, odkrycie jej oraz tego, w co zostaliśmy obdarowani, jakie specyficzne zdolności, umiejętności dał nam Bóg. Rozwój po katolicku, powinien najpierw założyć ścisłą współpracę z Bogiem. To, co jest dużym zagrożeniem różnych metod rozwoju, to postawienie samego człowieka w centrum, bez innego odniesienia. Często metody rozwoju, stawiają akcent na samorozwój, samokontrolę, samopomoc… To utwierdza człowieka w błędnym przekonaniu o samowystarczalności. Skupienie człowieka tylko na nim samym, ale bez duchowości, bez odniesienia do wartości,...
Jak budujesz swój dom?

Jak budujesz swój dom?

Oczywiste jest to, że chcemy trwałości w naszym życiu tego, co dobre. Jak zatem budować swoją codzienność? Jak poradzić sobie wówczas, gdy nasza konstrukcja się rozsypuje?   Temat miesiąca: „zbudowani” wywołuje we mnie bardzo wiele refleksji i są one bardzo różne – dotykają różnych sfer życia. To, że się różnimy to fakt, ale istotne różnice pomiędzy nami, pokazują jak bardzo pomysłowi jesteśmy i jak wiele jest możliwości zbudowania swojego życia, swojej codzienności. Ostatnio, przy okazji wystawienia ocen, obserwowałem poziom zaangażowania i przejęcia uczniów… Miałem też okazję spotkać swoich byłych uczniów – już „mężatych, dzieciatych…” Mam też okazję widzieć ludzi na odcinku kilku lat pobytu w jednej parafii, ale i też nawet kilkunastu lat znajomości – i widzę jak ludzie się zmieniają, dojrzewają, przewartościowują swoje życie, jak pięknie budują swoje życie. To budzi mój zachwyt wobec bardzo szczególnego i indywidualnego działania Boga na historie naszego życia. Będąc na ślubie moich znajomych, byłej uczennicy, pojawiła się we mnie myśl: „nowe pokolenie, nowe nadzieje…” Każda osoba budując swoje życie wdraża swoje nadzieje, a inni zbudowani postawą takiej osoby, budzą w sobie nowe nadzieje. Po każdym z nas widać widać na co w życiu stawiamy, na czym budujemy swoje życie. W jednych jest to tak konkretne, tak wyraźne, że nie trzeba w tym względzie stawiać im pytań. Inni wciąż się decydują i widać jak ich życie się zmienia, w zależności od wyborów i decyzji. Są też tacy, których trudno rozgryźć i do końca nie wiadomo na czym faktycznie budują swoje życie. Często stawiam sobie pytanie: „O czym mówi obecnie moje życie?” To o czym ono mówi, czym jest wypełnione, przynosi nam konkretną informację o...
Bądź otwarty

Bądź otwarty

Już wielokrotnie przekonywałem się o tym, że świat wokół mnie jest bardzo fascynujący i wciąż mnie czymś pozytywnie zaskakuje. Wciąż się czegoś dowiaduję, czegoś uczę, coś mnie buduje. Trzeba jednak mądrze otwierać swoje serce, na właściwe rzeczy.   Każdy z nas coś czyta, ogląda, czegoś słucha. Świat wokół nas ma nam dużo do zaoferowania, choć nie zawsze musi to być wartościowe i nie musi nas to zbytnio angażować. Treści, które przy różnych okazjach do nas docierają, powinny nas jednak budować, dlatego w takiej sytuacji powinniśmy się uczyć tego, co moglibyśmy przyswajać, a z czego, dobrze by było, byśmy ogólnie zrezygnowali. Treści jest bardzo wiele i jest ona bardzo różna, dlatego naszym podstawowym zadaniem jest dokonywanie właściwe selekcji. Możemy oczywiście we wszystko angażować swoje serc, ale czy wówczas nie utracimy sił na to, co rzeczywiści jest najważniejsze, co jest przede wszystkim dla nas. Czasami czytając coś, czy słuchając jakiegoś materiału dźwiękowego, już wiem, że czemuś warto poświęcić swoją uwagę, głębiej się zastanowić, sporządzić sobie jakąś notatkę, a innym razem mam odczucie straty czasu, dlatego na pewne rzeczy z góry poświęcam więcej czasu, bo wiem, że mnie to zbuduje, a inne odrzucam, bo wiem, że do niczego mi się to nie przyda, że mnie to nie zbuduje. Niektóre uchwycone myśli, mobilizują do zatrzymania się, zastanowienia i odpowiedzenia sobie na różne, rodzące się we mnie pytania. Jeśli treść zaczyna w nas pracować, to postarajmy się, by przynajmniej temu działaniu, nie przeszkadzać. Pozwólmy, by ta treść zostawiała w nas swój ślad, dotknęła różnych kwestii naszego życia. Warto, gdy znajdziemy takie budujące nas źródło, trzymać się jego jak najdłużej i czerpać jak najwięcej. Oczywiście takich źródeł...
Mali bohaterowie – zbudowany.

Mali bohaterowie – zbudowany.

Jest wiele spraw w naszym życiu, które warto wykorzystać i się w nie angażować. Są wśród nich takie sprawy, które na ubogacają – budują. Czy warto świadomi wyznaczyć sobie zadania, by się budować? Jak to zrobić?   Mam ten przywilej spotkać ludzi, którzy dzielą się z mną własnymi doświadczeniami – tym, co przeżyli, tym jak myślą, jaki wartości są dla nich ważne, jakimi zasadami się kierują… Każde takie spotkanie jest bardzo cennym wydarzeniem. Zapadają mi w sercu różne ich wrażenia i czuję, jak dzięki innym osobom rosne, zyskując nowe perspektywy, przekonanie do jakiegoś działania, pewność do do obranego kierunku myślenia. Możemy zamknąć się tylko na swój świat, swoje teorie i wyobrażenia, ale wówczas nie przeżyjmy tak mocno (jakiegoś) stanu ubogacenia, zbudowania siebie, jak w przypadku tworzenia i rozwijania różnych relacji. W ostatnich dniach została odmrożona znów sytuacja w obecnej pandemii. Można by było pozwolić sobie jeszcze na wiele, ale dziś zwróciłem uwagę jak wzrosła znów liczba tych, którzy przyszli do kościoła. Są tacy którzy się odważyli, tacy którzy odkryli w sobie tęsknotę za takim przeżyciem niedzieli. Na pewno nie ocenie, że są lepsi, czy odważniejsi… z jakichś powodów przyszli, choć jeszcze nie musieli. Czułem się jednak zbudowany ich obecnością, choć można było wpaść w pułapkę ocen – np. „a mogło przyjść więcej”. Każda z tych osób, która w ostatnim czasie była w kościele, jest zewnętrznym znakim, może nie jednej wewnętrznej walki z myślami, z wątpliwościami, a może nawet z strachem. Pewnie nie poznam ich wewnętrznych motywów, duchowej siły, ale wiem, że ich obecność mnie po prostu zbudowała. Oprócz tego liczne, jak na parafię, w której jestem, niedzielne spowiedzi, przyjęta...
Maryja i Jej czas.

Maryja i Jej czas.

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (por. Łk 2,6). Pewnie ten fragment sobie mogliście skojarzyć, ale byłoby to zbyt oczywiste i proste. Dlatego chcę was zaprosić do pochylnia się nad innym fragmentem. Uczestniczymy w tym szczególnym czasie, który jest znakiem i zaproszeniem, aby z aktualnym tematem wejść również w doświadczenie Maryi. Temat: „Nadszedł czas”, to nie tylko fizyczny stan, ale nade wszystko duchowa przygoda. Na nasze życie ma wpływ bardzo wile czynników i teraz możemy się bardzo mocno o tym przekonać, jak nawet drobne czynniki, mają ogromny wpływ na nasz życie, jak one są wstanie wywrócić życie do góry nogami. Od czego zależy Twoje życie – jakie czynniki mobilizują nas do większej aktywności życia, a jakie elementy nas zniechęcają, odciągają nas od faktycznego celu naszego działania. Pewnie zastanawiając się nad tematem działania w życiu, zauważyliście, że częstym powodem – mobilizacją dla nas, są zewnętrzne czynniki. Mam wiele czynników, które mnie dopingują do aktywności, ale wokół mnie są również takie elementy, które mnie zniechęcają, odciągają mnie od właściwego ocelu działania. Nasze jakiekolwiek zaangażowanie, powinno być poprzedzone duchowym rozeznawaniem. Myślę, że gdy to wypróbujemy, zdamy sobie sprawę z tego, jak potrzebujmy tego właśnie narzędzie, jak ogromnym ratunkiem może ono być dla nas, dla naszej codzienności. „Nie mają już wina. Jezus jej odpowiedział: czyż to moja lub twoja sprawa niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (por. J 2,3-5) Skojarzyłem sobie ten fragment z powodu słów: „nadszedł czas”, ale w innym znaczeniu. Maryja jakby przynaglała Jezusa do działania, a Jezus jakby opóźniał wydarzenie – rozpoczęcie publicznego działania. W rozeznawaniu...
Miłosierdzie = godność.

Miłosierdzie = godność.

Niedziela Miłosierdzia – J 20, 19-31   Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego. Miłosierdzie = godność. Obecność Jezusa, pomiędzy… to nie tylko idea, jakaś teologiczna wiedza, ale realizm. Kiedy spoglądamy...
Nadszedł czas – wielkanocny czas – 2020

Nadszedł czas – wielkanocny czas – 2020

Okres wielkanocny – Nadszedł czas Od poranka – rozpoczynasz tworzyć kolejny dzień, nowe doświadczenia, nowe zadania, udzielasz własnych odpowiedzi. Nadaj swojej codzienności konkretny kształt. artykuły: Nadszedł czas – o co chodzi w tym temacie. Wyjść naprzeciw. Maryja i Jej czas   projekt: 50 wersji...
Nadszedł czas.

Nadszedł czas.

Pewnie tytuł wywołuje w tobie zastanowienie i może stawiasz sobie pytanie – „Na co nadszedł czas?” Jeśli dłużej zatrzymasz się nad tym pytanim, to w końcu odkryjesz odpowiedź. A może ona przyjść nieoczekiwanie.   Czas Wielkiego Postu był okazją pracy nad różnymi tematami. Ufam, że udało ci się podjąć jakiejś kwestii i nad czymś popracować, albo przynajmniej coś szczególnego dla siebie odkryć. Na pewno oprócz tego ludzkiego czynnika, pojawiły się też może duchowe, ważne doświadczenia, które były i są nadal potrzebne. Życi trochę się zazębia, co próbuje wam też pokazać przez takie planowanie tematów na mojej stronie, aby z jednej kwestii, w oczywisty sposób pojawiała się kolejna i kolejna. To wzajemne zazębianie się tematów ma pomóc ci przekonać się o tego, ż życie jest logiczną układanką bardzo wielu i to różnych elementów. Może gdy przyglądasz się tylko jednej kwestii, wydaje ci się, że to nie ma jakiegoś sensu, jakiejś logiki. Jednak, gdy zaczniesz łączyć elementy, wówczas odkryjesz zarówno cel, jak i też sens. Wychodząc z pustyni, okresu Wielkiego Postu, wkraczamy w kolejny element – czas Wielkanocny i myślę, czujemy połączenie, że jest to naturalna kolej rzeczy – że jedno wypływa z drugiego i są właściwym dla siebie następstwem. Życie to niezwykła przygoda, w której łączymy kolejne punkty własnymi doświadczeniami. Przed nami nowy czas, nowa okazja, szansa by poprzez 50 dni wzrastać w kolejnych sprawach. Czy to doświadczenie 50 dni ma mieć jakiś kształt, jakieś głębsze znaczenie? Stoimy na rozdrożu. Przed nami wiele, różnych możliwości, których możemy się podjąć zarówno fizycznie, jak i też w sposób duchowy. Decyzja znów zależy od nas i pewnie też od tych wszystkich czynników, które...
Powrót z pustyni.

Powrót z pustyni.

Pora powoli szykować się do opuszczenia naszej pustyni. Minęły już 40 dni pustyni… Warto ocenić ten czas, zastanowić się nad tym, kim się staliśmy przez ten czas i z czym wracamy do naszego świata.   Obserwują czas czterdziestu dni pustyni, pierwsza moja refleksja to fakt, że ten czas bardzo szybko minął i wiem, mimo że czas Wielkiego Postu się skończył, to moje działanie się nie kończy. „13 cnót” które w tym czasie ćwiczyłem, to zadanie które pokazało mi, że muszę w nim dalej trwać. Koniec, chyba powinien być nowym początkiem, dla kontynuacji tego działania. Wiem, że to wielkopostne działanie będzie przeze mnie kontynuowane, bo widzę w tym sens. Czy ty przedłużysz swoje wielkopostne działanie? Czy nadal będziesz w sobie coś ćwiczyć, do czegoś dążyć? Może właśnie teraz, po 40 dniach na pustyni, odkrywasz dopiero tak naprawdę to, nad czym musisz pracować, co powinieneś zmienić, a co być może jeszcze rozwinąć. Może właśnie owocami tego czasu są odkrycia, które trzeba wprowadzić w życie, dając im konkretny początek i cel do osiągnięcia. Czy towarzyszą ci jakieś konkretne odkrycia, którym warto by było dać miejsc i życie w swojej codzienności? Dla mnie czas Wielkiego Postu to czas nie tylko odkrywania i ćwiczenia, to czas budowania wiary, relacji z Bogiem, czas rozbudzania w sobie nowych perspektyw, które staną się towarzyszem moich kolejnych dni, kolnych działań. Oby zejście z pustyni nie było jedynie ucieczką od tej rzeczywistości. Wymazaniem z pamięci tego, co było, osiągnięciem innej, skrajnej postawy… Zejście z pustyni nie powinno być też zwalczaniem tęsknoty za tym, co było, bo może miło zorganizowaliśmy sobie oazę na pustyni – oazę pokoju, błogiego stanu… Zatem...
On zmienia pustynię w ogród.

On zmienia pustynię w ogród.

Wyjście na pustynię to nie tylko nasze fizyczne, czy duchowe działanie, ale nade wszytko to czas wystawiania się na Boże działanie, które może nas przemienić.   Dni pustyni… wystawiają nas na różne doświadczenia. Docierają do mnie różne głosy. Nie jeden raz są to słowa pretensji, sprzeciwu, oskarżeń. Notorycznie stawiane pytanie: „dlaczego?” stawia mnie, nie jeden raz na pustyni – w osamotnieniu, trudzie i niekiedy w niezrozumieniu. Łatwo można było wpaść w ciemność i pozwolić jej się ogarnąć. Początkowo bardzo to przeżywałem, odnosiłem do siebie, strasznie się tym przejmowałem. Pustynia, była faktycznie surową w swej postaci pustynią. Ale coś w pewnym momencie się zmieniło. Stało się to wówczas, gdy zaakceptowałem pustynię i zacząłem zadawać sobie pytanie: „Czego to doświadczenie – ta sytuacja – ma mnie uczyć; co ma pomóc mi odkryć i zrozumieć? Może właśnie i do ciebie dotrze to, że wyjście na pustynię jest po to, by pozwolić Bogu w sobie coś dotknąć, coś pokazać, czegoś nauczyć, coś w tobie zmienić. Może boisz się tego działania Boga w tym czasie, w tej konkretnej sytuacji. Może to prostsze, zostać, gdzie się jest; takim, jakim się jest. Wówczas jednak pustynia, pozostanie pustynią, a ciebie ogarnie coraz większa ciemność – narzekanie, osądzanie, pretensje, niechęć itp. Nie dopuść do sytuacji, aby w tobie pozostała pustynia. Dni pustyni… prowokują nas do takiego działania, do jakiego prowokuje nas Bóg. Nie myśl o tym, czego ty pragniesz dokonać na osobistej pustyni, ale zastanów się i odkryj, czego od ciebie pragnie Bóg, w twoim doświadczeniu pustyni. „Bądź wola Twoja…” – tak często powtarzamy te słowa, ale czy je faktycznie przeżywamy, w kontekście osobistej sytuacji? Czy potrafisz wypowiedzieć te słowa, przeżywając...
On wie, po co to wszystko…

On wie, po co to wszystko…

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45   Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus...
Pustynia – a kwarantanna.

Pustynia – a kwarantanna.

Może i dziwne skojarzenie – pustyni duchowej i przymusowej kwarantanny. Ale czynnikiem wspólnym obu tych rzeczywistości jest izolacja, samotność, konfrontacja z życiem. Może to okazja do innego, ale właściwego przeżycia czasu Wielkiego Postu. Coraz częściej, w Internecie, pojawiają się dosłowne podpowiedzi, jak spędzać ten czas – np. „zaplanuj swój dziń” (9 punktów do spełnienia) albo „100 zabaw z dziećmi na czas kwarantanny”. Pomysły kreatywne i ciekawe, ale z drugiej strony przerażające, bo potrzebujemy instrukcji – jak zagospodarować swoim czasem. Nie potrafimy odnaleźć się w własnym życiu? Nie twierdzę – że trudno nam zaadoptować nową sytuację – bo z tym realnie każdy może mieć problem. Ale tak bardzo przewartościowane jest nasze życie, tak bardzo przeniknięci jesteśmy współczesną mentalnością świata, że trudno nam wyobrazić sobie, jak wykorzystać czas, który otrzymaliśmy? Może to znów, kolejne medialne widzi misie, wyobrażenie proponowane tym nielicznym? Gdy na horyzoncie obecnej sytuacji, pojawiły się głosy o 14 dniowej kwarantannie, pomyślałem o dwóch sprawach: pierwsza to 14 stacji na 14 dni kwarantanny – okazja do zjednoczenia się z Chrystusem Ukrzyżowanym, droga cierpienia – szczególna droga solidaryzowania się najpierw z Nim, a przez Niego z wszystkimi cierpiącymi. Druga sprawa, o której pomyślałem: to właśnie pustynia. Ta opcja jest lepsza, chociażby bardziej dostosowana do przedłużającej się już kwarantanny. Chyba nikt z nas, nie przeżyłby czasu Wielkiego Postu w ten sposób, bo mielibyśmy tysiąc powodów do usprawiedliwienia – bo praca, obowiązki, bo nie mogę nic zrobić… itp. A tutaj tragedia, którą mogę przekuć w życiową lekcję. Myślę, że takiego Wielkiego Postu nikt się nie spodziewał i ufajmy, że w taki sposób, nigdy się on nie powtórzy. Pustynia, którą stworzyła obecna sytuacja,...
On pragnie spotkania.

On pragnie spotkania.

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38   Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. On pragnie spotkania. Jezus uzdrawia niewidomego...
Przemieniajcie się.

Przemieniajcie się.

„Nawracajcie się…” – wielu z nas miało okazję usłyszeć te słowa w środę popielcową. Czy stały się te słowa jakąś zachętą? Może inspiracją? A może mobilizacją? Może warto, na nowo je usłyszeć i mocniej się nimi, tym razem przejąć?   Pustynia, na którą kolejny raz was zapraszam, to niekiedy trudne dla nas warunki, ponieważ stawia przed nami takie wymagania, o które w normalnych warunkach zwyczajnie ni zabiegamy – bo są trudne, może zbyt wymagające lub surowe. Pustynia bardzo często czeka na nas ze swoją tajemniczą ciszą, w której słyszymy więcej. A to, co może już jest nam dobrze znane, staje się jeszcze wyraźniejsze. Na pustyni wyostrzają się nasze wewnętrzne i zewnętrzne predyspozycje, dlatego możemy stale coś odkrywać i poznawać, a przede wszystkim wdrażać coś w nasze codzienne życie. Pustynia jest nam potrzebna, do bardzo wielu spraw – dziś jednak powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nasze kolejne dni na pustyni, mają dla nas charakter przemieniający nas. Pobyt na pustyni to konfrontacja z jej surowością, ale, to również okazja by tam działając, powrócić do codzienności odmienionym. „Kogo zobaczysz w sobie, kiedy powrócisz z pustyni? CZY BYŁEŚ JUŻ NA PUSTYNI? CZY ZAUWAŻYŁEŚ JAKIEŚ OSOBISTE ODMIENIENIE? Którego dnia, będąc na pustyni, moja wrażliwość zatrzymała mnie na dwóch tekstach, które mogą stać się dla nas inspiracją. „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” „Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy.” Słowo dotyka w szczególny sposób, nie pozostawia człowieka w spokoju, ale mobilizuje do konkretnego działania. Do jakiego działania...
On wychodzi mi naprzeciw.

On wychodzi mi naprzeciw.

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu – J 4, 5-15. 19b-26. 39a. 40-42 Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w...