On wie, po co to wszystko…

On wie, po co to wszystko…

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45   Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus...
Pustynia – a kwarantanna.

Pustynia – a kwarantanna.

Może i dziwne skojarzenie – pustyni duchowej i przymusowej kwarantanny. Ale czynnikiem wspólnym obu tych rzeczywistości jest izolacja, samotność, konfrontacja z życiem. Może to okazja do innego, ale właściwego przeżycia czasu Wielkiego Postu. Coraz częściej, w Internecie, pojawiają się dosłowne podpowiedzi, jak spędzać ten czas – np. „zaplanuj swój dziń” (9 punktów do spełnienia) albo „100 zabaw z dziećmi na czas kwarantanny”. Pomysły kreatywne i ciekawe, ale z drugiej strony przerażające, bo potrzebujemy instrukcji – jak zagospodarować swoim czasem. Nie potrafimy odnaleźć się w własnym życiu? Nie twierdzę – że trudno nam zaadoptować nową sytuację – bo z tym realnie każdy może mieć problem. Ale tak bardzo przewartościowane jest nasze życie, tak bardzo przeniknięci jesteśmy współczesną mentalnością świata, że trudno nam wyobrazić sobie, jak wykorzystać czas, który otrzymaliśmy? Może to znów, kolejne medialne widzi misie, wyobrażenie proponowane tym nielicznym? Gdy na horyzoncie obecnej sytuacji, pojawiły się głosy o 14 dniowej kwarantannie, pomyślałem o dwóch sprawach: pierwsza to 14 stacji na 14 dni kwarantanny – okazja do zjednoczenia się z Chrystusem Ukrzyżowanym, droga cierpienia – szczególna droga solidaryzowania się najpierw z Nim, a przez Niego z wszystkimi cierpiącymi. Druga sprawa, o której pomyślałem: to właśnie pustynia. Ta opcja jest lepsza, chociażby bardziej dostosowana do przedłużającej się już kwarantanny. Chyba nikt z nas, nie przeżyłby czasu Wielkiego Postu w ten sposób, bo mielibyśmy tysiąc powodów do usprawiedliwienia – bo praca, obowiązki, bo nie mogę nic zrobić… itp. A tutaj tragedia, którą mogę przekuć w życiową lekcję. Myślę, że takiego Wielkiego Postu nikt się nie spodziewał i ufajmy, że w taki sposób, nigdy się on nie powtórzy. Pustynia, którą stworzyła obecna sytuacja,...
On pragnie spotkania.

On pragnie spotkania.

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38   Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. On pragnie spotkania. Jezus uzdrawia niewidomego...
Przemieniajcie się.

Przemieniajcie się.

„Nawracajcie się…” – wielu z nas miało okazję usłyszeć te słowa w środę popielcową. Czy stały się te słowa jakąś zachętą? Może inspiracją? A może mobilizacją? Może warto, na nowo je usłyszeć i mocniej się nimi, tym razem przejąć?   Pustynia, na którą kolejny raz was zapraszam, to niekiedy trudne dla nas warunki, ponieważ stawia przed nami takie wymagania, o które w normalnych warunkach zwyczajnie ni zabiegamy – bo są trudne, może zbyt wymagające lub surowe. Pustynia bardzo często czeka na nas ze swoją tajemniczą ciszą, w której słyszymy więcej. A to, co może już jest nam dobrze znane, staje się jeszcze wyraźniejsze. Na pustyni wyostrzają się nasze wewnętrzne i zewnętrzne predyspozycje, dlatego możemy stale coś odkrywać i poznawać, a przede wszystkim wdrażać coś w nasze codzienne życie. Pustynia jest nam potrzebna, do bardzo wielu spraw – dziś jednak powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nasze kolejne dni na pustyni, mają dla nas charakter przemieniający nas. Pobyt na pustyni to konfrontacja z jej surowością, ale, to również okazja by tam działając, powrócić do codzienności odmienionym. „Kogo zobaczysz w sobie, kiedy powrócisz z pustyni? CZY BYŁEŚ JUŻ NA PUSTYNI? CZY ZAUWAŻYŁEŚ JAKIEŚ OSOBISTE ODMIENIENIE? Którego dnia, będąc na pustyni, moja wrażliwość zatrzymała mnie na dwóch tekstach, które mogą stać się dla nas inspiracją. „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” „Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy.” Słowo dotyka w szczególny sposób, nie pozostawia człowieka w spokoju, ale mobilizuje do konkretnego działania. Do jakiego działania...
On wychodzi mi naprzeciw.

On wychodzi mi naprzeciw.

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu – J 4, 5-15. 19b-26. 39a. 40-42 Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w...
Z Bogiem, nie można stać w miejscu.

Z Bogiem, nie można stać w miejscu.

 Druga Niedziela Wielkiego Postu – Mt 17, 1-9   Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie». Z Bogiem, nie można stać w miejscu. Zawsze w drugą Niedzielę Wielkiego Potu, pojawia się fragment o Przemienieniu. Jakie jest ogólny sens dzisiejszej sceny ewangelicznej? Dzięki temu obrazowi, wiemy, że Chrystus jest Bogiem, wiemy też, że jest wypełnieniem Starego Testamentu, wiemy też, że umrze i zmartwychwstanie, aby nas zbawić? Bóg czyni to dla umocnienia… objawia się trzem apostołom, by umocnić ich, wobec nadchodzących trudnych wydarzeń. Jego obecność i nas w oczywisty sposób umacnia, ale Jego obecność również nas nieustannie motywuje, poprzez swoje Słowo i prowadzi w codzienności. Gdy człowiek jest rzeczywiście dotknięty Słowem Bożym, zawsze wyrusza – choć wie, jak trudna i pełna niekiedy cierpienia może być droga – wyrusza i w...
Równoległy świat

Równoległy świat

Świat dobra i pokusy, choć są skrajnościami w naszym życiu, to niestety są bardzo blisko siebie. Niekiedy potrafimy zidentyfikować co jest dobre, a co złe. Niekiedy stanowi to dla nas nie lada wyzwanie.   Zdecydowałeś się na pójście na pustynię? Nawet minimalne chęci, nawet najmniejsza podjęta przez nas próba, jest pozytywnym znakiem, że nam zależy, że podejmujemy się działania, które ma na celu coś odkryć, dobyć, coś wygrać. Wyjście na pustynię, to oznaka naszej odpowiedzialności za naszą osobę, za naszą codzienność, za wartości, które pragniemy wyznawać, realizować w naszej codzienności Zło – definiowane jako brak dobra, towarzyszy człowiekowi przez całe jego życie, w różnych sferach i objawia się w bardzo różny sposób. Są trzy podstawowe sposoby interakcji złego ducha z ludzkością – opętanie, dręczenie i pokusa. Ta ostatnia jest najmniej spektakularna, ale zarazem najbardziej powszechna. Właśnie dlatego warto przyglądać się wnikliwie pokusom. „POKUSA SAMA W SOBIE NIE MA WARTOŚCI MORALNEJ: NIE JEST ANI DOBRA, ANI ZŁA. POKUSA ZNACZNIE RÓŻNI SIĘ OD GRECHU.” Pokusa – pochodzi od czasownika próbować, usiłować, doświadczać i oznacza także wypróbowanie, doświadczenie. To znaczenie ukazuje nam, czym jest pokusa w swej istocie, dlaczego sama w sobie nie podlega ocenie moralnej. Grzech zaczyna się wtedy, kiedy zgodzimy się na pokusę, potwierdzimy ją wolnym aktem woli i następnie będziemy ją realizować. Powinniśmy zrozumieć, że świat pokus to „równoległy świat” do naszego codziennego życia. To on dotyka nas w sposób bardzo konkretny. Mimo wszystko ten świat nie jest nam do końca obcy. Myślę, ż mamy wyobrażenie o pokusach, które kojarzymy z różnymi grzechami, ale chciałbym wazą uwagę skupić na sytuacjach bardziej niepokojących, których stopnia zagrożenia może nie określamy we...
Bóg o mnie walczy.

Bóg o mnie walczy.

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu – Mt 4, 1-11   Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu. Bóg o mnie walczy. Porzucone dzieci… osamotnieni dorośli… przekreśleni chorzy… – jak wiele możemy znaleźć w naszej nawet codzienności obrazów odrzucenia, poddania się. Jak wielu jest jednak ludzi o których nikt nie walczy, za których nich nie walczy.  A dzisiejszy fragment przychodzi do nas z Dobrą Nowiną, która ukazuje nam Chrystusa, który o nas walczy. Na tym mógłbym już w zasadzie skończyć to rozważanie. To prawda pełna nadziei – Jest Ktoś, Komu na mnie...
40 dni pustyni.

40 dni pustyni.

Mocny akcent przygotowania się do przeżycia najważniejszych świąt. Ale to również konkretna okazja do naśladowania Chrystusa i przełożenia duchowych owoców, na swoje życie codzienne.   Zanim Jezus rozpoczął publiczną działalność, zaczyna najpierw od aktu odwagi i walki ze złem. Pustynia – milczenie, samotność to czas dojrzewania o wypełnienia zadań, by zrozumieć dokładni, o czym będę pisał dalej, warto abyśmy najpierw przeczytali fragment Ewangelii – Łk 4,1-13 Kuszenie na pustyni 1 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni 2 czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». 4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek». 5 Wówczas powiódł Go [diabeł] w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i rzekł do Niego diabeł: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. 7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». 8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». 9 Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, 11 i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». 12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». 13 Gdy diabeł dopełnił...
Nawyki – na ratunek?

Nawyki – na ratunek?

Przeżywasz sytuację kryzysową? A moż obecnie, posypało się znacznie więcej spraw w twoim życiu? Zaufasz mi, gdy ci powiem, ż nawyki mogą być ratunkiem?   „Nie mam czasu” – to argument i wytłumaczenie wobec wielu sytuacji, w które nie chcemy się angażować. Proste zwolnienie się z działania, jest dla nas mocnym usprawiedliwieniem. Wszystko jest dobrze, dopóki nam się powodzi, dopóki sprawy idą po naszej myśli. A co, gdy nam się coś posypie? Wówczas rozglądamy się w poszukiwaniu szybkich rozwiązań, dostępnych od ręki. Czy nie będzie niekiedy na coś już za późno? Budowanie swojego życia, codzienne kształtowanie różnych spraw, oprócz bieżących korzyści, może być też jednoczesnym przygotowaniem na takie właśnie – kryzysowe sytuacje.  Pod słowem – „kryzysowe” – mogą oczywiście ukryć się proste sytuacje, które da się jakoś rozwiązać, jak i też bardzo złożone sprawy, które wywracają nasze życie do góry nogami. Pomocne dla nas mogą być nawyki, a niekiedy mogą być dla nas nawet konkretnym rozwiązaniem. nawyki, w normalnej sytuacji, są pewnymi punktami stałymi w naszej codzienności. Skoro są czymś stałym, mogą być również dla nas, punktami odniesienia, sprawdzianem dla nas, mobilizacją i celem, gdy inne sprawy zawiodą. Gdy wszystko staje się trudne, gdy mam chęć przestać działać, wówczas silne nawyki, mogą pozostać ostatnimi elementami, jakiejkolwiek naszej aktywności; mogą pozostać jako jedyna forma naszego działania. Nawyki mogą stać się takim defibrylatorem, ratującym życie, różnych spraw w naszej codzienności. Codzienne rozważanie Słowa Bożego i owoce zebrane już dotychczas, ratowały nie jedną sytuację, gdy byłem chory i ciężko mi było od siebie cokolwiek wymagać, albo gdy miałem jakąś ciemność, to wówczas szukałem ratunku w tych refleksjach, które kiedyś już zrealizowałem. Nie...
Krok dalej w miłości.

Krok dalej w miłości.

Siódma Niedziela zwykła – Mt 5, 38-48   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski». Krok dalej w miłości. Jezus odrzuca prawo odwetu, a wymierzanie sprawiedliwości składa w ręce samego Boga. Przykazanie miłości i modlitwy za nieprzyjaciół nigdy wcześniej nie zostało wyrażone tak radykalnie i bezwarunkowo. Stanowią one charakterystyczną i wyłączną własność Jezusa, są swego rodzaju fundamentem Jego Królestwa. Miłość do nieprzyjaciół i modlitwa za wrogów ma według Jezusa budować relację Ojciec-syn, pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Wtedy zaczyna być zrozumiała Boża logika, wtedy nabiera sensu otwieranie się na wszystkich ludzi bez wyjątku, nawet jeśli oni są naszymi wrogami i nas...
Ćwiczyć.

Ćwiczyć.

Wprowadzając nawyki, czy utrzymując je przy istnieniu w naszym życiu, musimy nieustannie je ćwiczyć. Nawyki domagają się tego, abyśmy powtarzali jakieś czynności dla ich utrwalenia.   Już od kilku miesięcy, temat drążę również pod względem wcześniej zrealizowanego projektu, pt. „ważne słowa”. Warto zobaczyć to jedno słowo, które jest takim konkretnym streszczeniem danej sprawy, danego tematu. miesiąc, w którym obecnie przyglądam się różnym obecnym w moim życiu nawykom, jak i też ewentualnym możliwościom, które mogą wprowadzić coś nowego, zauważyłem, że konieczne w tej sprawie jest nieustanne ćwiczenie się. Dużo bardziej konkretne jest przeżywani jakiejś sprawy, bo wówczas tak realnie stawiamy czoła różnym naszym nawykom. Każda przeżywana sytuacja przynosi konkretne wnioski, ukazuje nam jakąś prawdę o nas, rodzi jakieś perspektywy dla naszego życia. Dużo piszę, ale nie było to dotąd ani usystematyzowane, ani nie myślałem nad konkretną metodą prowadzenia codziennego dziennika, czy codziennych notatek. Temat nawyków, sprowokował mnie do tego, aby oprócz ćwiczenia systematyczności w tym temacie, przemyśleć też sposób, kształt tych codziennych zapisków. Czasami osobiste doświadczenie, to zwyczajnie za mało, aby poczuć faktyczną satysfakcję i by nasze działanie przyniosło właściwe efekty. Ćwiczenie się w pierwszym rzędzie, zakłada znalezienie przekonania, że chcę wprowadzić jakiś nawyk, wyczaj do rytmu swojej codzienności. Niezależnie, czy potrzebujemy nawyku, czy jest to twoje dodatkowe pragnienie, to i tak, w każdym przypadku, bardzo pomocne jest osobiste przekonanie. Ćwiczenie, to nie tylko zewnętrzne działanie, ale nade wszystko wewnętrzne przekonanie, ćwiczenie swojego nastawienia, sposobu myślenia, swoich motywacji… Ćwiczenie powinno obejmować całego człowieka, każdą jego sferę życia. Ćwiczenie, to zdobywanie sprawności. Jedno wydarzenie, wielokrotnie przeżywane, powoduje, że wykonujmy je już z większym doświadczeniem, wyrobionym sposobem postępowania, z rozwiązaniami, które w...
Wymagaj od siebie jednak więcej!

Wymagaj od siebie jednak więcej!

Szósta Niedziela zwykła – Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi». Wymagaj od siebie jednak więcej! Liberalizm jest dzisiaj w wielu dziedzinach cechą powszednią. Stosujemy go wówczas, gdy wydaje nam się, że wolność jest naszym kluczem do wszystkiego, jeśli stawiamy ją ponad wszystkim i wszystkimi. Pewnie w myślach zastanawiasz się, czy w jakiejś sprawie jesteś liberalny, czy być może towarzyszy ci inna postawa.  Rozważając dzisiejszy fragment, wysunąłem kilka wniosków, które mogą stać się i dla was wskazówkami. A jeśli nie, to być może zmobilizują cię one do tego, aby zastanowić się, czego Słowo oczekuje właśnie od ciebie. Moje wnioski są następujące: Mieć w sobie więcej…  jeśli pomyślisz o jakiejkolwiek wartości – np. sprawiedliwość, to chyba nigdy nie zdarzy się taka sytuacje, w której stwierdzisz – mam tego zbyt wiele. Być lepszym… każda realizowana czynność, zadanie, ma swoje różne wersje – którą aktualnie ty realizujesz? Czy jest to wersja ostateczna jakiegoś działania?  Wymagaj od siebie więcej… Sytuacje przynoszą różne zaproszenia i...
Uczmy się dobrych nawyków.

Uczmy się dobrych nawyków.

Wiele nawyków już masz, ale czy masz takie, które mogą cię budować, dać początek dobrym inicjatywom? Na jakie nawyki warto by było zwrócić uwagę? Każdy z nas ma w ciągu dnia takie strategiczne momenty, w których mógłby, a wręcz nawet powinien wyrobić w sobie pewne nawyki, które pomogłyby nam budować lepiej codzienność, lepiej tworzyć kolejne chwile i zadania realizowane w ciągu dnia. Prześledź chwilę swój dzień… Zobaczy te momenty, które są dla ciebie ważne, w których planujesz, podejmujesz decyzje i realizujesz nowe inicjatywy… Gdzie, w ciągu dnia, posiadasz te różne skrawki czasu, które możesz nauczyć się z nich lepiej korzystać. To nie musi być długi czas, to może być dosłownie chwila, dzięki której i wprowadzonym nawykom, będziesz mógł zbudować bardzo wiele. Dla mnie momentami strategicznymi w ciągu dnia, są następujące chwile: zaraz po przebudzeniu, przed wyjście do kościoła lub szkoły, krótka droga do kościoła lub szkoły, południe kiedy dzwonią w wielu kościołach dzwony, popołudniu kiedy wracam z zajęć i późnym wieczorem, tuż przed pójściem spać. To są momenty, które rodzą się w naturalny sposób, ale jest też wiele innych momentów, które możemy sami stworzyć, podejmując, ze swojej strony, mniejszy lub większy wysiłek. Może ci się wydawać, że w tych różnych momentach, nie masz zbyt wiele czasu, dlatego nie uda ci się, bądź nie warto według ciebie czegokolwiek w tych chwilach wprowadzać, ale uwierz mi, że każda chwila – nawet najkrótsza, poświęcona jakiemuś dobremu nawykowi, będzie w tobie rosła, będzie cię budowała. Bardzo istotne jest dla nas to, byśmy szukali bardziej przekonania, niż jakichkolwiek usprawiedliwień. Nawyki potrzebują czasu, by złączyć się z naszą codziennością, z konkretną chwilą, z konkretnym wydarzeniem. Potrzebujemy...
Zbudować każdy dzień.

Zbudować każdy dzień.

Dzień tworzony jest nie tylko z zajęć – obowiązków, ale również z naszych przyzwyczajeń, rutyn, zwyczajów i nawyków. Jaka jest twoja lista nawyków, które budują twój dzień? Może warto coś do niej dodać, albo z czegoś zrezygnować?   Postawy, rewizja… to nasz (moje) dotychczasowe działania, których zadaniem jest przyglądanie się swojemu życiu, temu co realnie posiadamy. Kolejny miesiąc, mobilizuj mnie do kolejnych obserwacji i działań. Dodajmy do rozważań o postawach i rewizji, kolejny element – a jest nim: „ZWYCZAJE”. Pan Bóg daje nam kolejn dni naszego życia i zawarty w nich potencjał i możliwości. Zamiast najpierw zastanawiać się nad tym, co jeszcze ewentualni mogę dodać do swojego życia, najpierw, na spokojnie, przyjrzymy się temu, co już jest obecne, czym dysponujemy. Przecież nie jest z nam tak źle. Co jednak dzieje się w naszym życiu, coś jednak robimy. Może warto nadać temu jaki kształt, kierunek i cel, a zdziwimy się sami, jakie piękne owoce mogą się ewentualni, w związku z tym pojawić. Zapraszam was jednak najpierw do rozważenia fragmentu biblijnego z Ewangelii Jana 2,1-11.  1 Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czy] jeszcze nie nadeszła godzina moja?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». 6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Jezus rzekł do sług: «Napełnijcie stągwie wodą». i napełnili...
W jakim punkcie jesteś?

W jakim punkcie jesteś?

Zaproszenie do dokonania rewizji w swoim życiu, otrzymałeś ode mnie już nie jeden raz. Mogłeś dzięki temu, dużo się o sobie dowiedzieć, mogłeś siebie ocenić i mogliście podjąć się jakiegoś już działania. Skorzystałeś?   Rozważając dotychczasowe refleksje, pewnie zadawaliście sobie, nie jeden raz, jakieś pytania, o których warto by było teraz pomyśleć, które warto teraz tutaj sobie postawić i spróbować na nie odpowiedzieć. 1. PRZEJRZEĆ SWOJE ŻYCIE – Co osobiście posiadamy? Jakie towarzyszą nam doświadczenia? Jakimi metodami się posługujemy? 2. DUCHOWE DOŚWIADCZENIA – Co ożywia twoją codzienność? Jakie decyzje podejmujesz? Czego szukasz w swojej codzienności? 3. REWIZJA POSTAW – Jaki jesteś wobec ludzi, sytuacji? Jakie postawy ci towarzyszą? Jak zachowujesz się względem różnych sytuacji? 4. DYSCYPLINA – Czy jesteś zorganizowany? Czy jesteś systematyczny? Czy potrafisz się zdyscyplinować w jakichś zajęciach? 5. REWIZJA KONDYCJI – Jak funkcjonujesz? Jak oceniasz swoje zaangażowanie i czy starasz się w czymś być lepszym? Jaka siła pomaga ci mieć inne życiowe perspektywy? To kilka najważniejszych pytań, które pojawiały się w obecnie rozważanym temacie: „rewizja”. Oczywiście to nie wszystkie pytania, ale moim zdaniem, szczególnie na te warto by było sobie odpowiedzieć. One na pewno sprowokują nas, do postawienia sobie kolejnych, ważnych pytań w tym temacie. Może też staną się, same w sobie, jakąś sugestią, aby podjąć się jakiegoś działania. Dokonując rewizji, przyglądamy się różnym tematom, którymi żyjemy w konkretnym momencie. Uzmysłowiłem sobie, dzięki tym rewizjom, jakie obecnie żyją we mnie tematy, na co zwracam uwagę, co osobiście przeżywam. Przyglądanie się systematyczne, tym różnym prawom, wpływa na mój sposób myślenia, mówienia i działania. Wszystkie te sprawy wyznaczają różne punkty i połączenia; drogi i cele. Maluje się dzięki temu, jakby...
Rewizja kondycji

Rewizja kondycji

Codzienność ni zmienia się zbyt radykalnie, chyba że świadomie się do tego przyczyniamy. Spróbuj zobaczyć jak funkcjonujesz, w jaki sposób wykorzystujesz swoje możliwości.   Funkcjonujesz? Działania, które podejmujemy każdego dnia, wyznaczają pewną ścieżkę, pewien schemat naszego funkcjonowania. Każdy z nas, z racji różnych obowiązków, ma również różny sposób funkcjonowania. To jak funkcjonujesz – czym się zajmujesz, w jaki sposób działasz, staje się twoją osobistą charakterystyką. Jakie są twoje zwyczaje, nawyki, codzienne obowiązki i w jaki sposób, w jakim procencie jesteś zaangażowany w swoje życie? Ostatnio przykuło moją uwagę ludzkie usprawiedliwianie swojego postępowania – wiekiem i związaną z tym kondycją. Jednak w jakimś momencie, na jednej z ulic, w trakcie kolędy, spotkałem panią, która na koncie swojego życia ma 93 lata. Zdumiała mnie jej postawa – niezwykle energiczna, pełna sił i zapału, bardzo pozytywnie nastawiona, z pomysłem na swoją codzienność i z niegasnącymi perspektywami na przyszłość. Nie sposób o niej zapomnieć – przy bardzo wielu okazjach, przywoływałem jej postawę, szczególnie wtedy, gdy na swojej drodze, spotykałem dużo młodszych, ale i też w podobnym wieku, „narzekaczy”. Tak łatwo się niekiedy zwalniamy, czy usprawiedliwiamy, używając jakiegoś wytłumaczenia, w które sami tak bardzo uwierzyliśmy. Kondycja fizyczna to nie kwestia tylko ciała, to jednak chyba dużo bardziej kwestia nastawienia, kwestia sposobu myślenia i sposobu przeżywania różnych spraw. To właśnie, wspomniana przeze mnie Pani, stała si przyczynkiem tej refleksji i obecnej rewizji. Pod kątem kondycji prześledźmy różne sfery naszego życia codziennego. Weźmy pod uwagę kilka, najważniejszych spraw, np. wartości, zaangażowanie, cele i mentalność…  Przykład owej Pani, stał się dla mnie w kolejnych dniach „punktem odniesienia” i spoglądając na innych, dostrzegłem ogromne dystanse, różnice. Zwróciłem jednak...
Nawróceni rybacy?

Nawróceni rybacy?

Trzecia Niedziela zwykła – Mt 4, 12-23   Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. Nawróceni rybacy? Pięknie się składa, że rozważamy dzisiejszy fragment w kontekście Niedzieli Słowa Bożego. Zachęca nas ona do tego, abyśmy nie tyle przeczytali dzisiejsze Słowo, ale wsłuchali się w Boga mówiącego do nas. A co dosłownie dzisiaj mówi nam Bóg? Mówi nam dzisiaj o dwóch rzeczach – nawracajcie się… pójdźcie za mną… Jak te słowa odnoszą się do nas, do dzisiejszych czasów, współczesnych zagadnień? Najpierw trzeba te słowa wziąć dosłownie… Musimy je odnieść do siebie, a nie myśleć kto w moim otoczeniu musi się...