Pustynia – a kwarantanna.

Pustynia – a kwarantanna.

Może i dziwne skojarzenie – pustyni duchowej i przymusowej kwarantanny. Ale czynnikiem wspólnym obu tych rzeczywistości jest izolacja, samotność, konfrontacja z życiem. Może to okazja do innego, ale właściwego przeżycia czasu Wielkiego Postu. Coraz częściej, w Internecie, pojawiają się dosłowne podpowiedzi, jak spędzać ten czas – np. „zaplanuj swój dziń” (9 punktów do spełnienia) albo „100 zabaw z dziećmi na czas kwarantanny”. Pomysły kreatywne i ciekawe, ale z drugiej strony przerażające, bo potrzebujemy instrukcji – jak zagospodarować swoim czasem. Nie potrafimy odnaleźć się w własnym życiu? Nie twierdzę – że trudno nam zaadoptować nową sytuację – bo z tym realnie każdy może mieć problem. Ale tak bardzo przewartościowane jest nasze życie, tak bardzo przeniknięci jesteśmy współczesną mentalnością świata, że trudno nam wyobrazić sobie, jak wykorzystać czas, który otrzymaliśmy? Może to znów, kolejne medialne widzi misie, wyobrażenie proponowane tym nielicznym? Gdy na horyzoncie obecnej sytuacji, pojawiły się głosy o 14 dniowej kwarantannie, pomyślałem o dwóch sprawach: pierwsza to 14 stacji na 14 dni kwarantanny – okazja do zjednoczenia się z Chrystusem Ukrzyżowanym, droga cierpienia – szczególna droga solidaryzowania się najpierw z Nim, a przez Niego z wszystkimi cierpiącymi. Druga sprawa, o której pomyślałem: to właśnie pustynia. Ta opcja jest lepsza, chociażby bardziej dostosowana do przedłużającej się już kwarantanny. Chyba nikt z nas, nie przeżyłby czasu Wielkiego Postu w ten sposób, bo mielibyśmy tysiąc powodów do usprawiedliwienia – bo praca, obowiązki, bo nie mogę nic zrobić… itp. A tutaj tragedia, którą mogę przekuć w życiową lekcję. Myślę, że takiego Wielkiego Postu nikt się nie spodziewał i ufajmy, że w taki sposób, nigdy się on nie powtórzy. Pustynia, którą stworzyła obecna sytuacja,...
Przemieniajcie się.

Przemieniajcie się.

„Nawracajcie się…” – wielu z nas miało okazję usłyszeć te słowa w środę popielcową. Czy stały się te słowa jakąś zachętą? Może inspiracją? A może mobilizacją? Może warto, na nowo je usłyszeć i mocniej się nimi, tym razem przejąć?   Pustynia, na którą kolejny raz was zapraszam, to niekiedy trudne dla nas warunki, ponieważ stawia przed nami takie wymagania, o które w normalnych warunkach zwyczajnie ni zabiegamy – bo są trudne, może zbyt wymagające lub surowe. Pustynia bardzo często czeka na nas ze swoją tajemniczą ciszą, w której słyszymy więcej. A to, co może już jest nam dobrze znane, staje się jeszcze wyraźniejsze. Na pustyni wyostrzają się nasze wewnętrzne i zewnętrzne predyspozycje, dlatego możemy stale coś odkrywać i poznawać, a przede wszystkim wdrażać coś w nasze codzienne życie. Pustynia jest nam potrzebna, do bardzo wielu spraw – dziś jednak powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nasze kolejne dni na pustyni, mają dla nas charakter przemieniający nas. Pobyt na pustyni to konfrontacja z jej surowością, ale, to również okazja by tam działając, powrócić do codzienności odmienionym. „Kogo zobaczysz w sobie, kiedy powrócisz z pustyni? CZY BYŁEŚ JUŻ NA PUSTYNI? CZY ZAUWAŻYŁEŚ JAKIEŚ OSOBISTE ODMIENIENIE? Którego dnia, będąc na pustyni, moja wrażliwość zatrzymała mnie na dwóch tekstach, które mogą stać się dla nas inspiracją. „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” „Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy.” Słowo dotyka w szczególny sposób, nie pozostawia człowieka w spokoju, ale mobilizuje do konkretnego działania. Do jakiego działania...
Równoległy świat

Równoległy świat

Świat dobra i pokusy, choć są skrajnościami w naszym życiu, to niestety są bardzo blisko siebie. Niekiedy potrafimy zidentyfikować co jest dobre, a co złe. Niekiedy stanowi to dla nas nie lada wyzwanie.   Zdecydowałeś się na pójście na pustynię? Nawet minimalne chęci, nawet najmniejsza podjęta przez nas próba, jest pozytywnym znakiem, że nam zależy, że podejmujemy się działania, które ma na celu coś odkryć, dobyć, coś wygrać. Wyjście na pustynię, to oznaka naszej odpowiedzialności za naszą osobę, za naszą codzienność, za wartości, które pragniemy wyznawać, realizować w naszej codzienności Zło – definiowane jako brak dobra, towarzyszy człowiekowi przez całe jego życie, w różnych sferach i objawia się w bardzo różny sposób. Są trzy podstawowe sposoby interakcji złego ducha z ludzkością – opętanie, dręczenie i pokusa. Ta ostatnia jest najmniej spektakularna, ale zarazem najbardziej powszechna. Właśnie dlatego warto przyglądać się wnikliwie pokusom. „POKUSA SAMA W SOBIE NIE MA WARTOŚCI MORALNEJ: NIE JEST ANI DOBRA, ANI ZŁA. POKUSA ZNACZNIE RÓŻNI SIĘ OD GRECHU.” Pokusa – pochodzi od czasownika próbować, usiłować, doświadczać i oznacza także wypróbowanie, doświadczenie. To znaczenie ukazuje nam, czym jest pokusa w swej istocie, dlaczego sama w sobie nie podlega ocenie moralnej. Grzech zaczyna się wtedy, kiedy zgodzimy się na pokusę, potwierdzimy ją wolnym aktem woli i następnie będziemy ją realizować. Powinniśmy zrozumieć, że świat pokus to „równoległy świat” do naszego codziennego życia. To on dotyka nas w sposób bardzo konkretny. Mimo wszystko ten świat nie jest nam do końca obcy. Myślę, ż mamy wyobrażenie o pokusach, które kojarzymy z różnymi grzechami, ale chciałbym wazą uwagę skupić na sytuacjach bardziej niepokojących, których stopnia zagrożenia może nie określamy we...
40 dni pustyni.

40 dni pustyni.

Mocny akcent przygotowania się do przeżycia najważniejszych świąt. Ale to również konkretna okazja do naśladowania Chrystusa i przełożenia duchowych owoców, na swoje życie codzienne.   Zanim Jezus rozpoczął publiczną działalność, zaczyna najpierw od aktu odwagi i walki ze złem. Pustynia – milczenie, samotność to czas dojrzewania o wypełnienia zadań, by zrozumieć dokładni, o czym będę pisał dalej, warto abyśmy najpierw przeczytali fragment Ewangelii – Łk 4,1-13 Kuszenie na pustyni 1 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni 2 czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». 4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek». 5 Wówczas powiódł Go [diabeł] w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i rzekł do Niego diabeł: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. 7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». 8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». 9 Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, 11 i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». 12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». 13 Gdy diabeł dopełnił...
Nawyki – na ratunek?

Nawyki – na ratunek?

Przeżywasz sytuację kryzysową? A moż obecnie, posypało się znacznie więcej spraw w twoim życiu? Zaufasz mi, gdy ci powiem, ż nawyki mogą być ratunkiem?   „Nie mam czasu” – to argument i wytłumaczenie wobec wielu sytuacji, w które nie chcemy się angażować. Proste zwolnienie się z działania, jest dla nas mocnym usprawiedliwieniem. Wszystko jest dobrze, dopóki nam się powodzi, dopóki sprawy idą po naszej myśli. A co, gdy nam się coś posypie? Wówczas rozglądamy się w poszukiwaniu szybkich rozwiązań, dostępnych od ręki. Czy nie będzie niekiedy na coś już za późno? Budowanie swojego życia, codzienne kształtowanie różnych spraw, oprócz bieżących korzyści, może być też jednoczesnym przygotowaniem na takie właśnie – kryzysowe sytuacje.  Pod słowem – „kryzysowe” – mogą oczywiście ukryć się proste sytuacje, które da się jakoś rozwiązać, jak i też bardzo złożone sprawy, które wywracają nasze życie do góry nogami. Pomocne dla nas mogą być nawyki, a niekiedy mogą być dla nas nawet konkretnym rozwiązaniem. nawyki, w normalnej sytuacji, są pewnymi punktami stałymi w naszej codzienności. Skoro są czymś stałym, mogą być również dla nas, punktami odniesienia, sprawdzianem dla nas, mobilizacją i celem, gdy inne sprawy zawiodą. Gdy wszystko staje się trudne, gdy mam chęć przestać działać, wówczas silne nawyki, mogą pozostać ostatnimi elementami, jakiejkolwiek naszej aktywności; mogą pozostać jako jedyna forma naszego działania. Nawyki mogą stać się takim defibrylatorem, ratującym życie, różnych spraw w naszej codzienności. Codzienne rozważanie Słowa Bożego i owoce zebrane już dotychczas, ratowały nie jedną sytuację, gdy byłem chory i ciężko mi było od siebie cokolwiek wymagać, albo gdy miałem jakąś ciemność, to wówczas szukałem ratunku w tych refleksjach, które kiedyś już zrealizowałem. Nie...
Ćwiczyć.

Ćwiczyć.

Wprowadzając nawyki, czy utrzymując je przy istnieniu w naszym życiu, musimy nieustannie je ćwiczyć. Nawyki domagają się tego, abyśmy powtarzali jakieś czynności dla ich utrwalenia.   Już od kilku miesięcy, temat drążę również pod względem wcześniej zrealizowanego projektu, pt. „ważne słowa”. Warto zobaczyć to jedno słowo, które jest takim konkretnym streszczeniem danej sprawy, danego tematu. miesiąc, w którym obecnie przyglądam się różnym obecnym w moim życiu nawykom, jak i też ewentualnym możliwościom, które mogą wprowadzić coś nowego, zauważyłem, że konieczne w tej sprawie jest nieustanne ćwiczenie się. Dużo bardziej konkretne jest przeżywani jakiejś sprawy, bo wówczas tak realnie stawiamy czoła różnym naszym nawykom. Każda przeżywana sytuacja przynosi konkretne wnioski, ukazuje nam jakąś prawdę o nas, rodzi jakieś perspektywy dla naszego życia. Dużo piszę, ale nie było to dotąd ani usystematyzowane, ani nie myślałem nad konkretną metodą prowadzenia codziennego dziennika, czy codziennych notatek. Temat nawyków, sprowokował mnie do tego, aby oprócz ćwiczenia systematyczności w tym temacie, przemyśleć też sposób, kształt tych codziennych zapisków. Czasami osobiste doświadczenie, to zwyczajnie za mało, aby poczuć faktyczną satysfakcję i by nasze działanie przyniosło właściwe efekty. Ćwiczenie się w pierwszym rzędzie, zakłada znalezienie przekonania, że chcę wprowadzić jakiś nawyk, wyczaj do rytmu swojej codzienności. Niezależnie, czy potrzebujemy nawyku, czy jest to twoje dodatkowe pragnienie, to i tak, w każdym przypadku, bardzo pomocne jest osobiste przekonanie. Ćwiczenie, to nie tylko zewnętrzne działanie, ale nade wszystko wewnętrzne przekonanie, ćwiczenie swojego nastawienia, sposobu myślenia, swoich motywacji… Ćwiczenie powinno obejmować całego człowieka, każdą jego sferę życia. Ćwiczenie, to zdobywanie sprawności. Jedno wydarzenie, wielokrotnie przeżywane, powoduje, że wykonujmy je już z większym doświadczeniem, wyrobionym sposobem postępowania, z rozwiązaniami, które w...
Uczmy się dobrych nawyków.

Uczmy się dobrych nawyków.

Wiele nawyków już masz, ale czy masz takie, które mogą cię budować, dać początek dobrym inicjatywom? Na jakie nawyki warto by było zwrócić uwagę? Każdy z nas ma w ciągu dnia takie strategiczne momenty, w których mógłby, a wręcz nawet powinien wyrobić w sobie pewne nawyki, które pomogłyby nam budować lepiej codzienność, lepiej tworzyć kolejne chwile i zadania realizowane w ciągu dnia. Prześledź chwilę swój dzień… Zobaczy te momenty, które są dla ciebie ważne, w których planujesz, podejmujesz decyzje i realizujesz nowe inicjatywy… Gdzie, w ciągu dnia, posiadasz te różne skrawki czasu, które możesz nauczyć się z nich lepiej korzystać. To nie musi być długi czas, to może być dosłownie chwila, dzięki której i wprowadzonym nawykom, będziesz mógł zbudować bardzo wiele. Dla mnie momentami strategicznymi w ciągu dnia, są następujące chwile: zaraz po przebudzeniu, przed wyjście do kościoła lub szkoły, krótka droga do kościoła lub szkoły, południe kiedy dzwonią w wielu kościołach dzwony, popołudniu kiedy wracam z zajęć i późnym wieczorem, tuż przed pójściem spać. To są momenty, które rodzą się w naturalny sposób, ale jest też wiele innych momentów, które możemy sami stworzyć, podejmując, ze swojej strony, mniejszy lub większy wysiłek. Może ci się wydawać, że w tych różnych momentach, nie masz zbyt wiele czasu, dlatego nie uda ci się, bądź nie warto według ciebie czegokolwiek w tych chwilach wprowadzać, ale uwierz mi, że każda chwila – nawet najkrótsza, poświęcona jakiemuś dobremu nawykowi, będzie w tobie rosła, będzie cię budowała. Bardzo istotne jest dla nas to, byśmy szukali bardziej przekonania, niż jakichkolwiek usprawiedliwień. Nawyki potrzebują czasu, by złączyć się z naszą codziennością, z konkretną chwilą, z konkretnym wydarzeniem. Potrzebujemy...
Zbudować każdy dzień.

Zbudować każdy dzień.

Dzień tworzony jest nie tylko z zajęć – obowiązków, ale również z naszych przyzwyczajeń, rutyn, zwyczajów i nawyków. Jaka jest twoja lista nawyków, które budują twój dzień? Może warto coś do niej dodać, albo z czegoś zrezygnować?   Postawy, rewizja… to nasz (moje) dotychczasowe działania, których zadaniem jest przyglądanie się swojemu życiu, temu co realnie posiadamy. Kolejny miesiąc, mobilizuj mnie do kolejnych obserwacji i działań. Dodajmy do rozważań o postawach i rewizji, kolejny element – a jest nim: „ZWYCZAJE”. Pan Bóg daje nam kolejn dni naszego życia i zawarty w nich potencjał i możliwości. Zamiast najpierw zastanawiać się nad tym, co jeszcze ewentualni mogę dodać do swojego życia, najpierw, na spokojnie, przyjrzymy się temu, co już jest obecne, czym dysponujemy. Przecież nie jest z nam tak źle. Co jednak dzieje się w naszym życiu, coś jednak robimy. Może warto nadać temu jaki kształt, kierunek i cel, a zdziwimy się sami, jakie piękne owoce mogą się ewentualni, w związku z tym pojawić. Zapraszam was jednak najpierw do rozważenia fragmentu biblijnego z Ewangelii Jana 2,1-11.  1 Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. 2 Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. 3 A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina». 4 Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czy] jeszcze nie nadeszła godzina moja?» 5 Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». 6 Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. 7 Jezus rzekł do sług: «Napełnijcie stągwie wodą». i napełnili...
W jakim punkcie jesteś?

W jakim punkcie jesteś?

Zaproszenie do dokonania rewizji w swoim życiu, otrzymałeś ode mnie już nie jeden raz. Mogłeś dzięki temu, dużo się o sobie dowiedzieć, mogłeś siebie ocenić i mogliście podjąć się jakiegoś już działania. Skorzystałeś?   Rozważając dotychczasowe refleksje, pewnie zadawaliście sobie, nie jeden raz, jakieś pytania, o których warto by było teraz pomyśleć, które warto teraz tutaj sobie postawić i spróbować na nie odpowiedzieć. 1. PRZEJRZEĆ SWOJE ŻYCIE – Co osobiście posiadamy? Jakie towarzyszą nam doświadczenia? Jakimi metodami się posługujemy? 2. DUCHOWE DOŚWIADCZENIA – Co ożywia twoją codzienność? Jakie decyzje podejmujesz? Czego szukasz w swojej codzienności? 3. REWIZJA POSTAW – Jaki jesteś wobec ludzi, sytuacji? Jakie postawy ci towarzyszą? Jak zachowujesz się względem różnych sytuacji? 4. DYSCYPLINA – Czy jesteś zorganizowany? Czy jesteś systematyczny? Czy potrafisz się zdyscyplinować w jakichś zajęciach? 5. REWIZJA KONDYCJI – Jak funkcjonujesz? Jak oceniasz swoje zaangażowanie i czy starasz się w czymś być lepszym? Jaka siła pomaga ci mieć inne życiowe perspektywy? To kilka najważniejszych pytań, które pojawiały się w obecnie rozważanym temacie: „rewizja”. Oczywiście to nie wszystkie pytania, ale moim zdaniem, szczególnie na te warto by było sobie odpowiedzieć. One na pewno sprowokują nas, do postawienia sobie kolejnych, ważnych pytań w tym temacie. Może też staną się, same w sobie, jakąś sugestią, aby podjąć się jakiegoś działania. Dokonując rewizji, przyglądamy się różnym tematom, którymi żyjemy w konkretnym momencie. Uzmysłowiłem sobie, dzięki tym rewizjom, jakie obecnie żyją we mnie tematy, na co zwracam uwagę, co osobiście przeżywam. Przyglądanie się systematyczne, tym różnym prawom, wpływa na mój sposób myślenia, mówienia i działania. Wszystkie te sprawy wyznaczają różne punkty i połączenia; drogi i cele. Maluje się dzięki temu, jakby...
Rewizja kondycji

Rewizja kondycji

Codzienność ni zmienia się zbyt radykalnie, chyba że świadomie się do tego przyczyniamy. Spróbuj zobaczyć jak funkcjonujesz, w jaki sposób wykorzystujesz swoje możliwości.   Funkcjonujesz? Działania, które podejmujemy każdego dnia, wyznaczają pewną ścieżkę, pewien schemat naszego funkcjonowania. Każdy z nas, z racji różnych obowiązków, ma również różny sposób funkcjonowania. To jak funkcjonujesz – czym się zajmujesz, w jaki sposób działasz, staje się twoją osobistą charakterystyką. Jakie są twoje zwyczaje, nawyki, codzienne obowiązki i w jaki sposób, w jakim procencie jesteś zaangażowany w swoje życie? Ostatnio przykuło moją uwagę ludzkie usprawiedliwianie swojego postępowania – wiekiem i związaną z tym kondycją. Jednak w jakimś momencie, na jednej z ulic, w trakcie kolędy, spotkałem panią, która na koncie swojego życia ma 93 lata. Zdumiała mnie jej postawa – niezwykle energiczna, pełna sił i zapału, bardzo pozytywnie nastawiona, z pomysłem na swoją codzienność i z niegasnącymi perspektywami na przyszłość. Nie sposób o niej zapomnieć – przy bardzo wielu okazjach, przywoływałem jej postawę, szczególnie wtedy, gdy na swojej drodze, spotykałem dużo młodszych, ale i też w podobnym wieku, „narzekaczy”. Tak łatwo się niekiedy zwalniamy, czy usprawiedliwiamy, używając jakiegoś wytłumaczenia, w które sami tak bardzo uwierzyliśmy. Kondycja fizyczna to nie kwestia tylko ciała, to jednak chyba dużo bardziej kwestia nastawienia, kwestia sposobu myślenia i sposobu przeżywania różnych spraw. To właśnie, wspomniana przeze mnie Pani, stała si przyczynkiem tej refleksji i obecnej rewizji. Pod kątem kondycji prześledźmy różne sfery naszego życia codziennego. Weźmy pod uwagę kilka, najważniejszych spraw, np. wartości, zaangażowanie, cele i mentalność…  Przykład owej Pani, stał się dla mnie w kolejnych dniach „punktem odniesienia” i spoglądając na innych, dostrzegłem ogromne dystanse, różnice. Zwróciłem jednak...
DYSCYPLINA.

DYSCYPLINA.

Każde działanie rodzi rezultaty, ale czy takie, których oczekujemy? Jakąkolwiek rewizję byśmy nie zrobili, to i tak dojdziemy do wniosku, że nad czymś musimy jeszcze pracować. Ale jak pracować? Nad tym się obecnie zastanówmy. DISCIPLINA – łac. słowo odnosiło się do wiedzy i wykształcenia, dobrego wyszkolenia i nabycia określonych umiejętności, opanowania i zdecydowania, a także do unormowanego trybu życia. Wprowadzając do swojej codzienności, jakiś konkretny styl – myślenia, działania, planowania, organizowania, budowania swego życia, zakładamy, że będzie nam się lepiej funkcjonowało w takim świecie, że przyniesie to więcej rezultatów. Czy jesteś zorganizowany w swojej codzienności? Co możesz powiedzieć? Jak oceniasz swoją życiową organizację? Temat rewizji i przeniesienie go na różne płaszczyzny mojego życia, wciąż, jako jeden z wielu wniosków, pokazuje mi, że muszę być bardziej zdyscyplinowany. Ciekawe, że taki właśnie efekt rewizji, że muszę bardziej się organizować i być w tym bardziej zdyscyplinowanym. To słowo, póki co, stało się kolejnym ważnym słowem i dołącza do długiej już w sumie listy, ważnych słów. Definicja słowa, porządkuje moje działanie i tą refleksję (wiedza – umiejętności – postawa – tryb życia). Dokonując kolejne rewizje, człowiek odkrywa właściwą wiedzę w różnych tematach, która pomaga porządkować naszą codzienność, nasze działanie i wyznaczyć sobie nowe cele działań, potrzebnych do dokonywania ewentualnych zmian. Rewizje mobilizują mnie do obserwacji życia. Skoro mam coś obserwować, to muszę w jakimś konkretnym temacie, podejmować jakiekolwiek działanie. Opisując różne tematy na stronie, tak naprawdę, zawsze muszę dokonać najpierw rewizji w tej kwestii. Kolejne tematy, to kolejne rewizje. Kolejne rewizje, to znów, kolejny motyw do tego, aby się zdyscyplinować i działać w konkretnym temacie, aby móc mieć jakieś doświadczenie – przykłady, dla opisania...
Rewizja postaw.

Rewizja postaw.

Można przyjąć w życiu różne postawy. To nie tylko kwestia różnych sytuacji, ale przede wszystkim nasze nastawienie i to, w jaki sposób zrozumiemy znaczenie konkretnej postawy.   W rocznym projekcie filmowym, zajmę się ludzkimi postawami. Zaciekawiło mnie to, w jaki sposób rozumiemy je i w jaki sposób realizujemy, w odniesieniu do konkretnych, codziennych spraw. Są sytuacje, które wywołują w nas różne uczucia, niekiedy bardzo mieszane. Są sytuacje trudne do ocenienia i nie wiemy niekiedy jaką postawę przyjąć, szczególnie tyczy się to spraw mało wyraźnych, wielowątkowych, niejednoznacznych. Poszukiwani właściwych postaw, wobec codziennych wydarzeń, to mała gimnastyka dla nas, która ćwiczy naszą wrażliwość, zaangażowani, a przede wszystkim właśnie, nasze reakcje. Dziś, mamy możliwość zobaczyć tak wiele wydarzeń, że aż trudno niekiedy, aby nadążyć z ich przetrawieniem.  Ilość wiadomości, informacji i zdarzeń, sprawia, że w niektórych sprawach przestajemy być wrażliwi, współczujący, za coś odpowiedzialni. Natłok tego, co do nas dociera, sprawia, że „sito”, które mamy, ma coraz większe otwory i mimowolnie przepuszczamy coraz więcej obojętnych nam obrazów, informacji, zdarzeń. Czy w innych przypadkach, jesteśmy bardziej wrażliwi, przenikliwi, współczujący i odpowiedzialni? Tutaj właśnie warto rozpocząć rewizję. Czy wiesz, jak konkretnie zachować się w różnych sytuacjach? Często przy dłuższych projektach, Kiedy potrzebuję więcej przykładów (np. tegoroczny projekt filmowy), właśnie wtedy staję wobec wyzwania, aby sobie coś uzmysłowić. Wątpię, byśmy zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele jest postaw, które możemy wybrać. Dzięki wam powstała taka lista. Zawiera ona 68 postaw, ale śmiem wątpić, że są to wszystkie możliwości. Przejrzyj sobie teraz listę i oceń – o których postawach pomyślałeś, mając właśnie ten pomysł w głowie. O ilu z nich faktycznie myślisz, budując swoją codzienność? Akceptacja  asertywność autentyczność...
Duchowe doświadczenia – rewizja.

Duchowe doświadczenia – rewizja.

Wspominałem, że w rewizji, powinniśmy uwzględnić różne perspektywy – w tym perspektywę Ewangelii i własnego powołania. Efekt już pojawił się pierwszego dnia.   Rozważają fragment Ewangelii (Łk 2,16-21). Uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, nie sądziłem, że sprowokuje on mnie do zrobienia już pierwszej rewizji i natchnie do tego, jaki kierunek i wartość ma mieć dla mnie to działanie. Każdy fragment Pisma Świętego ma w sobie coś szczególnego, co właśnie prowokuje do dokonania rewizji w jakimś temacie. To dla mnie nie nowe przekonanie, że Słowo zawsze prowokuje do refleksji, że wskazuje różne oceny i propozycje działań. Może dla ciebie sam fakt sięgania lub nie, po Pismo Święte, może być pretekstem do rewizji. I nie chodzi tutaj już o sam fakt częstotliwości, ale o znaczenie Słowa Bożego dla twojego życia, dla twojej codzienności. Co ożywia twoje życie? Jakimi elementami sprawiasz, że twoja codzienności w jakimś temacie, w jakiejś sprawie, jest bardziej żywa, bardziej aktywna. myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę z powagi tych elementów, z ich wartości dla twojego życia. Jesteś wstanie sobie wyobrazić cokolwiek w twojej codzienności bez tych potrzebnych elementów? właśnie, aż trudno sobie to wyobrazić, prawda? Pomyśl obecnie o temacie wiary, życia duchowego, czy o innych ważnych dla siebie sprawach. O tym, jakich elementów potrzebujemy, aby to nasze wewnętrzne życie było bardziej aktywne, bardziej żywe. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jakich faktycznie elementów potrzebujesz, jakimi już dysponujesz, dla budowania swojego wewnętrznego świata? Nie wiem, czy już zdałeś sobie sprawę z tego, że właśnie dokonujesz rewizji swojego życia. Fragment, który przytoczyłem na początku, a właściwie dwa zdania, sprowokowały mnie do rewizji, do prześledzenia spisanych przeze mnie doświadczeń w...
Przejrzeć swoje życie.

Przejrzeć swoje życie.

Jedni robią podsumowanie roku, inni snują plany na przyszły rok, a my spróbujmy przejrzeć swoje życie, dokonać rewizji i odkryć w tym działaniu, szczególne, nowe narzędzie.   Każdy z nas ma talenty, doświadczenia. Zdobyliśmy w życiu już bardzo wiele, ale nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Zdarza się, że z jakiś powodów, zatrzymujemy się, zastanawiamy, co dzieje się z nami, z naszym życiem. Może odczuwamy takie wewnętrzne zamrożenie – wydaje nam się, że nie mamy perspektyw, że nie mamy właściwego pomysłu. Może coś w nas zostało uśpione, spowszedniało nam, przestało być dla nas ważne, albo zrozumiałe. Może coś utraciliśmy. Temat „REWIZJI” pojawił się z kilku, bardzo konkretnych powodów. Pierwszy z nich, to kwestia mojej strony internetowej. wiem, że powstało już bardzo dużo rzeczy i pewnie wiele osób, które wchodzą na moją stron, do końca nie zdają sobie sprawy z tego, co można na niej znaleźć. Dlatego pomyślałem o prześledzeniu wszystkiego co zrobiłem, napisałem i przywoływanie co jakiś czas, tych najważniejszych rzeczy, aby przypomnieć, pokazać, co się już działo. Skontrolowani tego, co napisałem w jakiejś mierze pomoże mi też ocenić siebie – swoje działanie i zobaczyć, czy pojawił się jakiś postęp, czy też nie. Druga sprawa, która ma bezpośredni wpływ na ten temat, to nowy pomysł na cotygodniowe odcinki. Zastanawiałem się nad tym, czemu te filmiki, powinienem poświęcić i pomyślałem o „postawach”. A więc o tym, jak powinniśmy reagować na różne sytuacje, zachowania itd. Jakie postawy powinniśmy zajmować i rozwijać w swojej codzienności. By ten projekt mógł być realizowany – pierwszą czynnością, której powinniśmy się podjąć, to właśnie „rewizja życia”. Dlatego będę wykorzystywał pewien schemat w realizowaniu tego projektu, korzystając z narzędzia, jakim jest...
Nie marnuj.

Nie marnuj.

Starając się żyć wdzięcznością, uzmysłowiłem sobie ważne słowo, które jest w zasadzie kontrastem do wdzięczności.   W każdym temacie pojawiają się ważne słowa. Słowa, które wiodą prym i stawiają jakąś sprawę w konkretnym świetle. Praktyka wdzięczności – codzienne zatrzymanie się i zastanowienie nad tym, za co „dziś” mogę podziękować, pokazało mi, że z czasem wchodzę głębiej w temat i odkrywam znacznie więcej szczegółów mojej codzienności, a które mogę osobiście podziękować. to, co przez praktykę codziennej wdzięczności dziś już jest widoczne, wcześniej takie nie było. A jeśli człowiek czegoś nie dostrzegał, to trudno by to, w jaki sposób wykorzystywał. Można w takiej sytuacji mówić o zmarnowaniu czegoś? Oczywiści gorsze od nieświadomości marnowania jakiegoś dobra, jest marnowanie różnych okazji, szans i możliwości, gdy mamy świadomość posiadanego dobra. W obu sytuacjach to my tracimy i nie tylko to, co zawarte jest w jakiejś sytuacji, ale również to zostaje zmarnowane, co dzięki przeżyciu czegoś, moglibyśmy jeszcze zyskać. Brak zaangażowania, to chyba najbardziej widoczny sposób zaniedbania, zmarnowania czegoś. Możemy zmarnować dobro, zapominając o czymś. Przeżywamy bardzo wiele sytuacji, ale czas nie stoi w miejscu, dlatego przechodzimy do kolejnych i kolejnych sprawi i sytuacji. to, co w jednym momencie było dla nas bardzo ważne, za chwilę staje si inne, ustępuje miejsca kolejnym sprawom. Dlaczego różne sprawy, tracą w naszych oczach na wartości? Co się takiego dzieje, że tylko niekiedy chwila sprawia, że coś przestaje się dla nas już tak bardo liczyć. O jakim dobru zapomniałem, jakie odeszło w niepamięć i przestało już nas nas jakoś wpływać?  Kolejną sprawą, która może wpływać na to, że coś zmarnujemy, jest nasz życiowy pośpiech. Zagonieni wieloma zadaniami, często chcąc się ze...
Praktykować wdzięczność

Praktykować wdzięczność

Stawiam przed wami kolejną możliwość na dobre przeżycie codziennego kwadransa. Spróbujmy go tym razem poświęcić na ćwiczenie w obie postawy wdzięczności.   Mówiłem o sposobie wykorzystania kwadransa na wdzięczność (posłuchaj tutaj odc.22). Teraz chciałbym jeszcze bardziej skupić się na praktykowaniu wdzięczności, czyli na tym, co zrobić, tak konkretnie z wdzięcznością, którą mamy w sobie. Oczywiście, zanim do tego przejdę, zastanówmy się w jaki sposób uświadamiasz sobie, że za kogoś, za coś, jesteś wdzięczny w swoim życiu. Wspomniałem już o tym, że warto codziennie wieczorem, w ramach podsumowania dnia, znaleźć moment na prześledzenie tego, w czym uczestniczyliśmy, co usłyszeliśmy, zobaczyliśmy, z kim się spotkaliśmy, jakie zadania w ciągu dnia udało nam się spełnić. Na bazie takiego zadania, uda nam się robić codzienną listę wdzięczności. To fundament, na którym możemy budować swoją wdzięczność i praktykować ją w swojej codzienności. Codzienna praktyka wdzięczności, nauczy nas na pewno wrażliwości na to, co dobrego dzieje się w naszym życiu. jednak, samo odkrycie, za co możemy być wdzięczni, to jedna sprawa. Jeszcze ważniejsza kwestia jest taka, abyśmy mianowicie jak najdłużej wytrwali w tym nastawieniu wdzięczności. To zadanie bywa już znacznie trudniejsze. Zapominamy szybko o dobru, które nas spotkało. Przechodzimy myślą do spraw najbardziej wyraźnych – rażących, które niekiedy wciągają nas tak bardzo, że zapominamy o wszystkim innym. Wdzięczność również wciąga… Zauważam to, kiedy realizuje adwentową wdzięczność (zobacz tutaj) Każdy dzień skłania mnie do tego, by zajrzeć jeszcze głębiej w swoją codzienność, by dostrzec jak najwięcej powodów do wdzięczności. Codzienny kwadrans wdzięczności to wciągająca przygoda, ćwicząca dodatkowo wiele innych cech,  takich jak np. uważności, wrażliwości, zrozumienia… W każdym momencie mogę sięgnąć do zapisków i odtworzyć sobie...
Po co mi wdzięczność?

Po co mi wdzięczność?

Łatwiej jest dowiedzieć się o czymś pozytywnym, kiedy zaczniemy to praktykować. Realizacja tego tematu – wdzięczności, do tej pory, uświadomił mi kilka rzeczy, o których nie miałem aż takiego wyobrażenia.   Często temat, który w jakiś sposób przeżywamy w naszym życiu, stawia nam różne pytania, na które, najczęściej próbujemy znaleźć jednak odpowiedzi. Podobnie było z „wdzięcznością”  – z tym tematem, w którym już od jakiegoś czasu trwam. Najpierw warto się zastanowić nad tym, jak temat „wdzięczności” wygląda w naszym życiu, czy jest w ogóle obecny? Jak jest on obecny? Myślę jednak, że mieliśmy sporo doświadczeń w swoim życiu, związanych z tym tematem, więc nie będziemy teoretyzowali, tylko wejdziemy w konkrety.  Wdzięczność tworzy najpierw szczególną atmosferę wewnątrz nas – to nastawienie wobec ludzi, wobec wydarzeń, w których bierzemy udział, ale również nasze nastawienie wobec tego za co jesteśmy wdzięczni, a w czym możemy uczestniczyć. Zdając sobie sprawę z tego, co mam – a myślę, że odkryliście już to, jak wiele posiadacie – człowiek, jest bardziej pozytywnie nastawiony, nawet wobec tych trudnych spraw, które mimo wszystko się wciąż pojawiają, w życiu. Pozytywne nastawienie, nie jest sztucznym tworem, czymś wymuszonym, ale wynika z tego, że faktycznie wiemy za co możemy być wdzięczni. Postawa „wdzięczności” pompuje wszystko co jest w naszym życiu – dobro, pomoc, odpowiedzialność, chęci, cele, relacje… Przyglądanie się wdzięczności i realizując ją w różny sposób w życiu, zauważyłem niezwykłą różnorodność tego, co posiadam, tego, co jest moim skarbem, za co jestem osobiście wdzięczny. Różnorodność, którą dostrzegam w swoim życiu, może uświadomić nam jak wiele barw istnieje w naszej codzienności, nawet takich kolorów, o których nie wiedzieliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy....
Znaczenie wdzięczności.

Znaczenie wdzięczności.

Łatwo jest nam pomyśleć o swoich potrzebach, pragnieniach, o celach do osiągnięcia, o rzeczach do zrealizowania. A gdybym zapytał cię o to, za co jesteś wdzięczny, umiałbyś wymienić również dużo spraw?   Mam ten niezwykły dar, że mam okazję spotykać wielu ludzi i to bardzo różnych. Dzięki temu, mogę spojrzeć na jakąś sprawę z bardzo wielu perspektyw. Łatwiej jest mi o jakąś obiektywność w jakimś temacie, bo mój horyzont, dzięki innym osobom, jest znacznie szerszy niż wielu osób. Spojrzałem na temat wdzięczności i dostrzegłem, że jednym osobom przychodzi to bardzo łatwo, inni natomiast muszą się mocno wytężyć i napracować, by znaleźć powody do wdzięczności. Pomyślałem o tym temacie z dwóch powodów. Ten praktyczniejszy, to kwestia jakiegoś pozytywnego działania, które mógłbym wam zaproponować do realizacji, którego mógłbym się podjąć szczególnie w tym miesiącu. Jest też powód bardziej duchowy. Rozpoczynamy nowy rok duszpasterski, który ma skupić naszą uwagę, na sakramencie Eucharystii. Pomyślałem, że dobrym wejściem w ten temat będzie praktyczne zrozumienie jednego słowa – „Eucharystia”. Najprostsze tłumaczenie tego słowa, pokazuje nam, właśnie słowo „wdzięczność”, od którego dochodzimy szybko do tematu, który chce wraz z wami rozważać. Logika wydaje się prosta i uzasadniona, i ufam, że spróbujecie wciągnąć się w tą przygodę, na jakimś poziomie, oczywiście wybranym przez was. Za co mam dziękować? Odpowiedź może brzmieć banalnie, ale dziękuj dosłownie za wszystko. By to jednak zrobić, trzeba się w tym dosłownie ćwiczyć, bo w sumie wdzięczności możemy się nauczyć. Nieraz uświadamiamy sobie, że powinniśmy za coś dziękować, w momencie, gdy to tracimy. Bez sensu jest czekać na taki moment, albo tak bardzo ryzykować, by sobie to uzmysłowić dopiero w takich okolicznościach, by wtedy dopiero...
Usłysz.

Usłysz.

W słuchaniu przede wszystkim chodzi o to, aby usłyszeć. Dlatego teoretycznie i praktycznie słowo „usłysz” staje się kolejnym ważnym słowem dla mojego życia, dla mojej codzienności. Miesiąc zastanawiania się nad tematem „słuchajmy” dał mi możliwość wyciągnięcia bardzo wielu wniosków. Gdybym porównał obecny moment i sytuację ze stanem sprzed miesiąca, to czy i ty możesz zobaczyć, że jesteś o coś bogatszy, że jesteś jakiś inny w tej kwestii? Najprostszym sposobem ubogacenia siebie jest umiejętność słuchania, bo w takiej rzeczywistości, każda sytuacja może nas ubogacić, jeśli się tylko na nią rzeczywiście otworzymy. oczywiście, im więcej okazji, tym większa szansa na to, że coś usłyszymy, że coś zapamiętamy, że coś przeniesiemy do swojej codzienności i coś konkretnego przeżyjemy. Ostatni miesiąc był okazją wsłuchiwania się w różne sprawy. Póki co, niestety nie codziennie, ale ubogacenie siebie przez różne konferencje, medytacje, wiedzę i doświadczenie, daje mi bardzo wiele. Jedną rzeczą, chyby najważniejszą, to spojrzenie na jakiś temat z innej perspektywy. To jest naprawdę bardo ubogacające. Spróbuj zrobić sobie takie doświadczenie – wybierz sobie temat, poszukaj różnych materiałów wokół tego tematu i poświęć na tą sprawę kilka dni, może tydzień, a może nawet cały miesiąc. Spróbuj rzeczywiście usłyszeć ten temat w sobie, podjeść do niego bardziej rzetelnie i zapoznać się z jakąś sprawą bardziej konkretnie. Może to być próba wprowadzenia nowego zwyczaju do swoich zachowań. Uważność jest ogólnie postawą ważną i owocną dla nas. Potrzebujemy wewnętrznego przekonania do realizacji takiej postawy. Słuchając różnych osób, różnych spraw, zawsze zastanawia mnie to, czy usłyszałem… czy usłyszałem to, co miałem rzeczywiście usłyszeć? Czy uchwyciłem to, co najważniejsze, co pragnęła przekazać mi jakaś osoba, sytuacja? Często mamy pewnie przykłady innych sytuacji, kiedy...
Reakcja na słuchanie.

Reakcja na słuchanie.

Słuchając ostatnio konferencji, wpadło w moje uszy szczególne zdanie, które długo we mnie pozostawało i prowokowało mnie do refleksji – stawiania sobie pytań. To zdanie brzmiało następująco: „to nie hałas nam przeszkadza, tylko reakcja na niego.” W klasie tego dnia, było mniej uczniów, bo wielu z nich poszło na kursy. Rozmawialiśmy o czymś, kiedy w głośniku odezwał się głos osoby, która przekazywała komunikaty. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy ilość tych informacji była taka, że zastanawiałem się, czy ktoś jest w stanie wszystko to przyswoić. Trochę mnie ta ilość informacji zdenerwowała. Po zakończeniu informacji nastąpiła w klasie głęboka cisza, tak, że było słychać dzwony z pobliskich kościołów, szelest tego co uczniowie dotykali – czy to torba, czy kurtka, czy inne przedmioty. Najpierw zdziwił mnie kontrast pomiędzy głęboką ciszą, a tymi pojedynczymi dźwiękami, które ją przerywały. W klimacie ciszy, każdy dodatkowy dźwięk był bardziej słyszalny, ale też były one bardziej denerwujące. Wówczas przypomniałem sobie to zdanie: „to nie hałas nam przeszkadza, tylko reakcja na niego.” Te wszystkie dźwięki, które w powyższej sytuacji następowały po sobie, występują zawsze. Zawsze otoczeni jesteśmy różnymi dźwiękami. Dlaczego w takim razie, w pewnych sytuacjach te dźwięki nas denerwują, a w innych jesteśmy spokojni, albo ich w ogóle nie słyszymy? Co się dzieje w takim razie w nas, że w taki sposób reagujemy? Słuchając innych, często interpretujemy ich z własnej perspektywy, z poziomu własnych doświadczeń, dlatego wynikają z tego często nieporozumienia i konflikty. Powinniśmy postarać się bardziej zrozumieć inne osoby, kontekst, w którym obecnie się znajdują, bo może właśnie przemawia do nas właśnie to, a my nie rozumiejąc, odczytujemy słowa jako przykre, trudne do przyjęcia itd. Torpedują...