O czym chcesz mówić?

O czym chcesz mówić?

Czy odkrywając cokolwiek w swoim życiu, albo znajdując jakiś sposób działania, masz w sobie pragnienie podzielenia się swoimi rezultatami z innymi osobami? Czy z niewiadomych powodów, wolisz to jednak zostawić tylko dla siebie?   Ilość osób, które wygłaszają swoje opinie, dzielą się swoimi doświadczeniami, jest tak ogromna, bo dziś każdy może powiedzieć lub napisać cokolwiek tylko chce. Mamy oczywiście do tego prawo i warto, abyśmy rozsądnie z niego skorzystali. Wydaje mi się, że korzystanie z tego prawa nie uprawnia nas do głoszenia czegokolwiek, ale daje nam prawo aby dawać świadectwo o tym, co przeżyliśmy lub przeżywamy. Pewnie obserwujecie, słuchacie lub czytacie treści od bardzo wielu osób i pewnie są takie osoby, które z jakichś konkretnych powodów są dla was bliskie, albo to, co one głoszą i wyznają swoim życiem. Słuchając różnych osób, traktuje ich całkiem poważnie, bo czuję, że te osoby dzielą się swoim życiem, swoimi odkryciami, które są dla nich na tyle ważne, by się nimi podzielić. Podziwiam odwagę wielu osób, które dzielą się swoim życiem, swoimi odkryciami i przekazują to wszystko innym, by ci, którzy chcą, mogli skorzystać z tego dla siebie. Ubogacamy się tak wieloma historiami i doświadczeniami, a to zasługa tylko tego, że ktoś chciał się czymś podzielić i podarować nam część swojego doświadczenia. NIKT BOWIEM NIE DOKONUJE NICZEGO W UKRYCIU, JEŻELI CHCE SIĘ PUBLICZNIE UJAWNIĆ. SKORO TAKICH RZECZY DOKONUJESZ, TO OKAŻ SIĘ ŚWIATU! (J 7,4) Wydawałoby się, że skoro mamy coś do powiedzenia, to powinniśmy to zrobić. Chrystus świadomie ukrywa prawdę o swojej osobie, bo chodzi o coś znaczenie ważniejszego niż tylko ukazanie swojej osoby. Dla Chrystusa najważniejsze są zbawcze wydarzenia, które mają dokonać się...
Refleksyjne działanie.

Refleksyjne działanie.

Czy czujesz, że ktoś lub coś narzuca ci to, co masz robić, w jaki sposób masz myśleć? Czy istnieją jakieś uwarunkowania, które wpływają na twój sposób działania? Warto zastanowić się, ile spraw, to moja osobista decyzja, a ile to wynik jakiegoś działania. Myśl i działaj, nie tylko z sercem, ale i też z rozumem. Siedząc na egzaminie zawodowym uczniów, w moich myślach pojawiły się dwie konkretne refleksje. Zanim nastąpił egzamin, w klasie śmiali się, rozmawiali ze sobą, żartowali, a gdy przyszedł moment rozpoczęcie egzaminu i padło hasło: „możecie zaczynać”, nastała przerażająca cisza, w które słyszalne było tylko tykanie sekundnika w zegarze. Człowiek, skupiając się na działaniu, stwarza wokół siebie i w sobie, sprzyjającą do pracy atmosferę – skupienie, cisza, koncentracja na zadaniu itp. Praca ich przekłada się na papier i na konkretne odpowiedzi zaznaczone na odpowiedniej karcie. To pierwsza myśl… Warunki potrzebne do podjęcia się jakiegoś zadania. Druga myśl, to przeświadczenie, że sukces zdania tego egzaminu leży w tym, czy we właściwy sposób zrozumieją polecenia i poszczególne zadania i czy znajdą w sobie wiedzę, by udzielić właściwej odpowiedzi. Na każde zadanie w naszym życiu, składa się bardzo wiele czynników, których obecności jesteśmy świadomi lub nie. Wiedza o nich, jak i świadomość ich funkcjonowania, powinny pomagać nam rozwijać jakieś zadania i sprostać ich oczekiwaniom. Zrozumienie funkcjonowania jakiegoś zadania, jak i też naszej osoby, może być w większości sytuacji znacznym ułatwieniem. Czy jesteś świadomy tego, co wpływa na twoje działanie, na dokonywane przez ciebie wybory i podejmowane decyzje? (w.6) „Dla mnie stosowny czas jeszcze nie nadszedł, ale dla was – zawsze jest do rozporządzenia”. Wyczuwam w rozważanym fragmencie (J 7,1-13) znacznie więcej...
Właściwie się przygotuj

Właściwie się przygotuj

„Czas do rozporządzenia” – niby czujemy, co może oznaczać to określenie, ale jak to wygląda tak praktycznie? Co towarzyszy nam bezpośrednio przed działaniem? Czy są jakieś szczególne myśli lub jakieś przygotowania, które poprzedzają nasze działanie?   ACTIO ! Pewnie wielu z was ma taką przypadłość. Towarzyszy nam chęć tworzenia i oczywiście pragnienie zbierania owoców. Jak się coś dzieje pozytywnego w naszym życiu, zaraz mamy inne nastawienie do życia – więcej jest w nas chęci, zadowolenia, bardziej się motywujemy i czas inaczej nam biegnie, i czujemy się potrzebni. Gdy dopada nas jakiś marazm i nic się nie dzieje w naszym życiu, mamy ochotę się zamknąć w czterech ścianach, wtulić się w poduszkę, przykryć kocem i stale spać. Czujemy jednak, że to nie rozwiąże niczego i trudno, na dłuższą metę, tak funkcjonować. Już tak mam, że są sytuacje, które powodują, że bardzo długo się zastanawiam, myślę nad decyzją i dopiero po jakimś czasie, zapada decyzja i przechodzę do działania, czyli do actio. Są też takie wydarzenia, które mogą wydawać się, że są spontaniczne, gdzie nagle, w przypływie niespodziewanej siły, refleksji, przechodzę natychmiast do działania. Jedne i drugie sytuacje rodzą niezwykłe doświadczenia – piękne historie i przynoszą niespodziewane rezultaty. Czyli sens nie tkwi w czasie, ale w tym, w jaki sposób rozpoznamy – odkryjemy jakąś sytuację i czy zareagujemy w adekwatny sposób. Możemy zbyt długo zwlekać z decyzją, albo zbyt szybko na coś zareagować i rozsypiemy wówczas całą sprawę przez to, że w niewłaściwy sposób zareagowaliśmy. Każde wydarzenie w naszym życiu, ma swoją specyficzną atmosferę, od której rozpoznania, zależy nasz udział w różnych wydarzeniach. Brak zrozumienia tej atmosfery lub błędna interpretacja atmosfery wokół wydarzenia, mogą odebrać...
Twój czas na…

Twój czas na…

Czym dla ciebie osobiście jest czas. Czy odkrywasz jego wartość i znaczenie? Każdy dzień twojego życia to dar – szansa, czas działania. Chrystus daje ci czas do rozporządzenia… W jaki sposób chcesz wykorzystać swój czas? Jak często i kiedy, zastanawiasz się nad upływem czasu? Zdajesz sobie sprawę z tego, gdy żegnasz stary, a witasz nowy rok? Może, gdy upływa kolejna rocznica twoich urodzin? A może wtedy, gdy niespokojnie oczekujesz, gdy przyjdzie osoba i rozpocznie się umówione spotkanie? A może w momencie czyichś narodzin lub śmierci, gdy coś zyskujesz lub gdy coś tracisz? Kiedy, gdzie, uświadamiasz sobie, że masz coś koniecznie wykonać, albo z czegoś zrezygnować? W całym świecie istot żywych tylko TY – tylko człowiek ma świadomość czasu i to ona wyznacza ludzkie postawy wobec życia i śmierci oraz trwania i przemijania. Kategoria czasu należy do podstawowych form, w których człowiek postrzega świat, swoje życie oraz funkcjonowanie całego społeczeństwa. Żydzi rozumieli czas jako miarę działania, czyli czas związany był zawsze z pewnym wydarzeniem. Skoro czas jest miarą działania, to jest on świadectwem obecności i działania Boga. Przytaczając jakieś wydarzenia ze swojego życia, raczej nie potrzebujesz informacji – jaki to był dzień lub godzina. Starasz się mówić o wydarzeniu, o tym, co się działo, co przeżyłeś i co zrozumiałeś. Przypominasz sobie jakie owoce – korzyści płynęły z przeżycia konkretnego wydarzenia. Twoja historia życia to fakty – konkretne wydarzenia, które tak ukształtowały twoją osobę, że myślisz i działasz właśnie w określony sposób. To, gdzie dziś jesteś i jaki jesteś, to zasługa wydarzeń, twojego charakteru i nastawienia, twojej otwartości i celów; to wynik twoich pragnień i twojej woli; to również wynik interwencji planu...
12 koszy, jak 12 lekcji.

12 koszy, jak 12 lekcji.

Symbolika, z którą stykamy się w Biblii, nie jest przypadkowa. I choć na pierwszy rzut oka, nam, współczesnym nic nie mówi, to zgłębiając się w treść symboli, możemy dotrzeć do pięknych wiadomości i przekuć je w niezwykłe doświadczenia.   Na mojej stronie znajdziesz bardzo wiele, różnej treści. Im częściej przeglądam to, co udało mi się zrobić, tym mocniej przesiewam treści przez sito różnych ocen i zastanawiam się nad ukonkretnieniem swojej działalności. Strona to jednak trochę moja natura – wiele wątków, różne dziedziny i pomysły, niestawanie w miejscu, ale ciągły ruch. Możecie mi wierzyć lub nie, ale staram się już z wielu spraw, pomysłów, rezygnować, mimo chęci jednak odkładać i ukonkretniać kierunki działania. W tym działaniu widzę, że im bardziej staram się cokolwiek ukonkretnić, tym trudniej jest mi wybrać, najwłaściwsze elementy, a pozostałe odrzucić. Ważne jest to, by w życiu – myśleniu, działaniu, być uporządkowanym i by ten porządek wynikał z Bożego działania i by wciąż był dla mnie konstruktywny.   (w.13) zebrali (…) napełnili dwanaście koszów.   Jest we mnie ciekawość – czy stawialiście sobie dotychczas już pytanie, dlaczego akurat 12 koszów? Już pewnie po wstępie, domyśliliście się, że ma ta cyfra jakąś symboliczną wartość. Dwanaście należy do liczb PORZĄDKUJĄCYCH, sugeruje ona porządek Boży, doskonały, obejmujący wszystkich, ale dwanaście to również liczba, które występuje jako KONSTRUKTYWNA. Oto biblijne przykłady wyżej przytoczonego podziału.   (za Wikipedią) porządkujący 12 synów Jakuba12 pokoleń Izraela (ludu Starego Przymierza)12 chlebów pokładnych na stole przed zasłoną Arki Przymierza (Kpł 24, 6)12 koszy z ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych (J 6,12-15)12 apostołów (posłańców Nowego Przymierza)wieniec z 12 gwiazd na głowie Niewiasty (Ap 12,1)pieczętowanie 12 tysięcy sprawiedliwych...
Odkryć i docenić to, co „małe”.

Odkryć i docenić to, co „małe”.

Łatwo przeskakujemy pomiędzy zadaniami w naszej codzienności. Nie stanowi to dla nas większego niekiedy problemu. Są jednak takie sytuacje, którym nie przypisujemy wielkiej wartości, a pozostają w naszych myślach, sercu, mimo wszystko, stale o sobie przypominając.   Codzienności nas wciąga i często nasza uwaga skupia się na wydarzeniach bardzo konkretnych i pragmatycznych. Nasza codzienność to jednak coś więcej niż zdarzenia, które są konieczne do realizacji, które się nam opłacają, bo pomiędzy nimi są sprawy, które wydają się nam, co do wartości może mniejsze, słabsze, ale towarzyszą nam mimo jakiegokolwiek naszego nastawienia. Zbytnie skupienie się na jednych sprawach, może spowodować, że inne sprawy niestety nam umkną, zostaną pominięte lub co najgorsze, zlekceważone. Nie sposób wciąż działać na wysokim poziomie aktywności i niestety w konsekwencji stać może to, że wielu rzeczy nie będziemy odkrywali w swoim życiu, a co za tym idzie, nie będziemy też ich doceniali. Może nie bagatelizujemy wszystkiego, ale może w nas wytworzyć się takie przekonanie, że sukces w naszym życiu zależny jest do tylko dużych spraw. Zwracając uwagę na te wielkie sprawy, umniejszamy wartość tych wszystkich innych spraw, które być może miały inny wpływ na nasze życie, ale jakiś wpływ jednak miały. Ludzie, którzy cenią zarówno to, co wzniosłe, jak i też to, co małe, potrafią się cieszyć bardziej, bo mają ku temu więcej powodów. Ludzie, którzy potrafią więcej doceniać, bardziej wykorzystują swoje życie, bo wykorzystują do tego więcej elementów, ze swojej codzienności.   „12 koszy ułomków” – to zewnętrzny znak wskazujący na rzeczywistość wewnętrzną, niewidzialną dla oczu. To symbol działania Bożej mocy, która zaspakaja ludzkie pragnienia, tęsknoty… Chcę zwrócić uwagę na to, co wewnętrzne, niewidzialne. Określam...
Codzienne zbieranie ułomków.

Codzienne zbieranie ułomków.

Umyślnie, na tytułowym zdjęciu, jak i w filmiku wprowadzającym do tematu tego miesiąca, zestawiłem ze sobą symboliczny kosz z zeszytami, które mogą pełnić współcześnie podobną funkcję. Jesteśmy z natury zbieraczami. Musimy w sobie tę zdolność rozwijać.   Już od dawna, codziennie wieczorem biorę swój kalendarz – zeszyt i spisuje swoje różne obserwacje, wnioski, historii, które działy się w ciągu dnia. Obecnie pod koniec roku kalendarzowego, kiedy zeszyt powoli się kończy, widzę „cały swój rok” – jak wiele się wydarzyło, jak w wielu sytuacjach miałem możliwość uczestniczyć, brać czynny udział, wykorzystywać okazje i szanse, czegoś się nauczyć, coś dla siebie i innych zyskać. Zeszyt – koszt pełen przeróżnych ułomków codzienności. Dziś, za rok, kiedykolwiek, mogę sięgnąć do mojego „kosza” i znów odkryć na nowo hojność Boga, który ofiarował mi takie dary – życie i konkretną codzienność. Po historiach nie pozostaje tylko jakieś wspomnienie, bardziej lub mniej wyraźny obraz. Dobro, konkretne doświadczenie, wciąż są żywe i kiedykolwiek otwierając zeszyt, na jakiejkolwiek stronie, znów mogę zaczerpnąć z tej historii, kolejną, konkretną lekcję dla życia. Wnioski przychodzą z czasem i w perspektywie właśnie tego czasu, otrzymujemy niekiedy kolejny dar – sytuacja odżywa w nas, w zupełnie inny sposób – niekiedy, to po prostu uśmiech, a innym razem wsparcie, które pomoże nam zbudować kolejną chwilę, kolejne ciekawe doświadczenie. Dobro, we właściwy sposób pielęgnowane, wciąż się pomnaża, wciąż przynosi nowe owoce.   Istotną sprawą, kierunkiem dla naszej codzienności jest to, byśmy bardziej przeżywali swoją codzienność, różne wydarzenia. Życie pełne jest różnych zdarzeń, które trzeba odkryć w swoim życiu. Wypełniamy codzienne obowiązki, angażujemy się w przeróżne sprawy, ale i tak wciąż w naszej codzienności są sprawy, w które...
Boża hojność

Boża hojność

W Chrystusie może nas zafascynować bardzo wiele, różnych spraw. Zastanów się, czy masz w sobie głód – pragniesz Boga w swoim życiu? Może przeżywamy to w różny sposób, ale każdy z nas powinien zadać sobie to pytanie. Kolejna scena, kolejna przygoda ze Słowem przed nami. Najpierw, zanim przejdziemy do mojej refleksji, spróbujmy przeczytać fragment biblijny z Ewangelii Jana 6,1-15 1 Potem Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. 2 Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. 3 Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. 4 A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 5 Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» 6 A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. 7 Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». 8 Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: 9 «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» 10 Jezus [zaś] rzekł: «Każcie ludziom usiąść». a w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 11 Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. 12 A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». 13 Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. 14 A kiedy...
Ślady spotkania.

Ślady spotkania.

Każdy z nas ma na pewno różne wspomnienia spotkań, różnych osób, których kontekst czy to pozytywny, czy negatywny, jest dla nas na tyle ważny, że pamiętamy o nich nawet bardzo wiele lat. Bardzo często ważne osoby, spotkania, pozostawiają na nas jakiś swój ślad – niezatarte znamię.   Przekonałem się, rozważają fragment o spotkaniu Jezusa z Samarytanką, że samo potkanie jest rzeczywistością, do której muszę nieustannie dążyć, otwierać się na nią i najlepiej jak potrafię, ją wykorzystywać. Spotkanie daje mi potrzebną siłę do właściwego funkcjonowania. Spotkanie z Bogiem, inaczej niż inne spotkania, jest inspirujące i rzuca światło na wszystkie sprawy dotyczące naszej codzienności. Wszystkie spotkania, zarówno te z Bogiem, jak i też inne, pozostawiają w nas, w naszym życiu, swój ślad. Masz na pewno w swoim sercu różne historie – przeżycia. Do jednych zapewne powracasz z radością i nadzieją, do innych może wracasz z niechęcią lub nawet może ze strachem. Spotkania wywołują w nas zapewne różne wrażenia, ale nie powinniśmy być do nich – wrażeń, przywiązani, lecz powinna być w nas otwartość, która skieruje nas na tajemnicę, którą możemy odnaleźć w każdym spotkaniu.   Patrząc na Samarytankę, w jej spotkaniu można zobaczyć różne etapy spotkania. Pierwszy etap nazwałbym POSZUKIWANIEM. Samarytanka próbuje coś odnaleźć, ale sama nie wie jeszcze, co tak naprawdę ma odkryć. Rozmowa z Jezusem nadal świadczy o jej poszukiwaniu, o pytaniach, które w sobie nosi, o niepokoju, który w niej jest. Drugi etap nazwałbym ZROZUMIENIEM PRAWDY. Pytania zyskują odpowiedzi, a zdobyta wiedza zbliża Samarytankę do prawdy najpierw o Jezusie, a później o samej sobie. Ten moment spotkania prowadzi do wewnętrznej wolności, która ostatecznie przybiera postać ogromnej radości. Trzeci etap...
Gdzie twoja studnia?

Gdzie twoja studnia?

Nosimy w sobie różne pytania, często bardzo głębokie i trudne. Chcielibyśmy otrzymać jasną i konkretną odpowiedź. Dlatego kuszą nas proste i niewymagające odpowiedzi. Jezus rozmawia w taki sposób, że prowadzi nas do naszego wnętrza, do prawdziwego spotkania z Bogiem. Bądź jak Samarytanka — porozmawiaj z Bogiem.   Samarytanka i Jezus to dwa bardzo różne światy. Istnieje w nas być może obawa, że jest w nas coś, co uniemożliwi nam spotkanie Boga w naszej codzienności. Może nam się wydawać, że nasz świat jest tak bardzo odległy od Boga, że boimy się, że nie będziemy umieć takiego spotkania zaaranżować. Dziś widać tę trudność spotkania z Bogiem w chociażby częstych trudnościach w modlitwie osobistej, ale również w systematyczności, albo raczej jej braku, w uczestniczeniu w Eucharystii w przestrzeni Kościoła. Myślę, że trudność tkwi w tym, że za bardzo my chcemy to spotkanie z Bogiem zaplanować i kontrolować, a za mało ufamy rzeczywiście Bogu, by to On przejął kontrolę nad tym spotkaniem. To nie oznacza, że nie mam niczego robić, ale wymaga to od nas tego, abyśmy uznali, że to Bóg organizuje spotkanie. Rozważając fragment o spotkaniu z Samarytanką, dostrzegłem jedną rzecz, na którą wcześniej nie zwróciłem uwagi. Można dostrzec wyraźną różnicę w sposobie rozmowy ze strony Jezusa, a sposobem, w jaki rozmawia Samarytanka, czy później również uczniowie. Jezus tak prowadzi rozmowę, aby poprowadzić człowieka do zrozumienia prawdy — ukazuje fakty, przeprowadza przez nie, tłumaczy i prowadzi konkretną osobę w sam środek tego, co ma rzeczywiście człowiek zrozumieć. Doskonałym przykładem jest właśnie rozmowa z Samarytanką. Z drugiej strony mamy najpierw Samarytankę, a później powracających uczniów — oni charakteryzują się tym, że w czasie...
Trzeba zburzyć obraz

Trzeba zburzyć obraz

Rutyna, przyzwyczajenia, są często zgubne i prowadzą nas w niewłaściwą stronę. Gdy coś się zburzy, uświadamia nam to niekiedy, że musimy w końcu dokonać zmian w swoim życiu. Nie jest to łatwe, choć wiemy, że jest to konieczne. Może właśnie nadszedł czas na to, byśmy sami zburzyli jakiś mit, zburzyli jakiś obraz.   Prost rozwiązania i skróty myślowe, w ostatnim czasie wygrywają z rozsądną i głęboką dyskusją i dialogiem. Dlaczego tak jest? Chcielibyśmy, by świat był prostszy, mniej złożony, a sytuacje życiowe by miały mnie wymagań i oczekiwań. Świat czarno — biały? Wydaje mi się, że dzisiejsze poglądy idą właśnie po przeciwległych biegunach, dlatego wielu, którzy są wrażliwi, próbując odnaleźć się w tej rzeczywistości, odczuwają ogromne zagubienie. Niestety łatwo dziś popaść i poddać się ciemności osądów i opinii, beznadziei i marazmowi, wątpliwościom i wyrokującym pytaniom. Nadzieją na ten czas, jest powrót myślą i rozważaniami do obrazu spotkania Jezusa z Samarytanką. PIERWSZA MYŚL — Bądź świadom obecności Chrystusa przy tobie. To On najpierw wszedł w świat Samarytanki. Przeniknął do życia Samarytanki, wyczekując tego momentu spotkania. To Jezus pokonuje niejako wszelkie bariery, które istniały pomiędzy Żydami a Samarytanami. To On przełamał schemat uprzedzeń wobec kobiet i pierwszy się odzywa i to nie z wyższej pozycji, ale jako Ten, który jej potrzebuje. Benedykt XVI nazywa Boga w tej sytuacji „SPRAGNIONYM”. On pragnie naszej wiary, naszej miłości. Pragnie spotkania duszy, która jest obumarła i stęskniona sensu. Zdziwienie powracających uczniów potwierdza wyjątkowość tego wydarzenia – (w.27) – „Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz?”...
To spotkanie nie powinno się udać.

To spotkanie nie powinno się udać.

Każdy z nas ma różne pragnienia, ale zastanawiam się, czy w naszych sercach odnajdujemy również pragnienie Boga, pragnienie spotkania się z Nim i pragnienie życia Jego wolą.   Obserwując obecną sytuację, jak i też ogólne topnienie frekwencji osób w kościele, można zadawać sobie różne pytania i szukać błędów, oraz też winnych. Wydaje mi się, że to i tak donikąd nas nie zaprowadzi. Może nas przerażać fakt, jak wielu jest tych, którzy próbują wykrzyczeć, że nie potrzebują Boga, że Go nie chcą w swoim życiu. Zastanawia mnie również to, co musi dziać się w tych różnych osobach, w których sprzeciw jest aż tak silny, aż tak rażący. Trzeba mieć jednak nadzieję i widzieć mimo to, dobro i go nie zaprzepaszczać. W minionych dniach miałem okazję odprawić Mszę Świętą dla pewnej wspólnoty osób. Niezwykły kontrast — na zewnątrz tłum ludzi krzyczący „wy……..j!”, a w kościele niezwykła sytuacja — ojciec usiadł wraz z grupką różnych dzieci i tłumaczył im, co to znaczy „Błogosławieni”, co oznacza „Wszystkich Świętych”. Ta sytuacja, pełna różnych kontrastów, wlała w moje myślenie światełko dobrych myśli — Bóg znajdzie sposób, by spotkać się z człowiekiem, by z nim porozmawiać, by mu pomóc. Może dotknąć nas w różnych sytuacjach pesymizm i przestaniemy widzieć nadzieję, że Bóg naprawdę może coś z tymi różnymi sytuacjami zrobić. Może nam się wydawać, że spotkania „z takimi osobami” są niemożliwe, ale scena, która chciałbym wam zaproponować, jako temat tego miesiąca, pokazuje coś zupełnie innego. Zachęcam was najpierw o lektury tego fragmentu. Jezus i Samarytanka J 4,1-41 1 A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan...
Gdzie się narodzić?

Gdzie się narodzić?

Chrystus powołuje nas w taki sposób, w jaki sobie nawet byśmy niekiedy nie wyobrażali. Oczekujemy Go w wielkich sprawach, a On przychodzi w potocznej codzienności. Liczę, że przyłączy się do mojej ciszy, a On przeszywa ją głośnym krzykiem jakiejś sprawy.   Rozmowa Nikodema z Jezusem jest jak warkocz. Splatają się ze sobą zarówno myśli o fizycznym, doczesnym życiu, jak i też wymiar głębszy, duchowy, przenikający całą osobę na wskroś, jak również całą jego codzienność. To wzajemne przenikanie się różnych spraw również w naszym życiu, często prowokuje do stawiania pytań i podejmowania takich działań, które są może zupełnie nowe, ale to właśnie one mogą w nas coś zrodzić. Spotkanie Chrystusa z Nikodemem jest tak powolny proces odsłaniania i prowadzenie do tajemnicy. Nie od razu Nikodem wie, o co chodzi i nie od razu zadaje właściwe pytania. Niezwykła cierpliwość Chrystusa. Przeprowadza Nikodema przez jego ciemność, wątpliwości, przez niezrozumienie, ale nie daje jednak gotowej odpowiedzi, lecz wciąż podprowadza. My chyba oczkujemy wyraźnych i gotowych odpowiedzi, jakbyśmy chcieli dostać powody, gotowe rozwiązania i już ustalone kierunki. Nawet gdy otrzymamy cokolwiek, to wydaje mi się, że i tak nie będzie w nas satysfakcji i właściwej otwartości. Jeśli liczysz na to, że od Boga otrzymasz gotową odpowiedź i że będzie ona ci pasowała, to myślę, że wiele razy się zdziwisz, albo nawet będziesz rozgoryczony. Zgoda na Boga to zgoda na podróż nową drogą, która nas zaskoczy, może wyprowadzi nas w zupełnie nową przestrzeń, przez co wyrwie nas z takiego „gotowego świata”, który sobie przygotowaliśmy jak ciepłe gniazdko. Wyrwani, możemy czuć początkowo opór, nawet niechęć, ale nigdy droga zaproponowana mi przez Chrystusa, nie wyprowadziła mnie w...
Wynurzeni z ciemności…

Wynurzeni z ciemności…

Ciemność ma symbolicznie negatywne znaczenie. My jednak jesteśmy ludźmi światła, a nie ciemności. Czy jako chrześcijanin, mam szczególną moc, która umożliwia mi pokonywanie ciemności?   Historia Nikodema, którą wciąż, z różnych perspektyw rozważamy, ma ciekawą scenerię. W życiu każdego z nas są takie momenty, w których mierzymy się z różnymi wątpliwościami, pytaniami i dylematami. Jeśli nie odnajdujemy odpowiedzi, nie rozwiązujemy spraw, dopada nas stan ciemności, która niekiedy roztacza się nad naszymi myślami, a niekiedy obejmuje również nasz serce. Jesteś błądzącym w ciemności, czy jest w tobie światło? Nie jest to takie proste do ocenienia? Może nam się wydawać, że mamy rozwiązanie, że odpowiedź, którą mamy, jest wystarczająca, ale sytuacje w życiu codziennym szybko to zweryfikują i być może one same pomogą nam odnaleźć właściwe światło, które nas poprowadzi do nowych doświadczeń. Jezus przyszedł w świat Nikodema. Sprowokował go do wyjścia nocą na spotkanie, rozmowę. Jest coś w Nikodemie, co prowokuje go do tego, aby spotkać się z Jezusem i postawić Mu konkretne pytanie. Dobrze, że Nikodem dał się sprowokować, gorzej, gdyby pozostał głuchy i obojętny wobec działania Jezusa. Trudno ustalić, co tak naprawdę powodowało Nikodemem, że wyszedł ze swojego świata — może jakaś nadzieja… Odpowiedź Jezusa w tym kontekście nabiera innego, ciekawego znaczenia. Jezus mówić, że ma się „powtórnie narodzić”, jakby wskazywał Nikodemowi nową drogę; ofiarował mu wskazówkę, by nie wracał do go, co było, ale „rodząc się na nowo”, wybrał drogę innych rozwiązań. Pomyślmy, jak wiele razy ciemność, która nas jakoś ogarnęła, nie przemijała, bo wciąż do niej wracaliśmy, nie widząc właściwego dla siebie rozwiązania, nie mogąc sobie niekiedy nawet wyobrazić tego, jak inaczej można by było postąpić....
Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Lubię nietypowe pomysły, które rodzą niekiedy bardzo ciekawe wnioski i ważne refleksje. Poprosiłem uczniów, by napisali mi, co by zrobili, gdyby cofnęli się w czasie, do dnia swoich urodzin i mogli urodzić się jeszcze raz.   Zadania typu: „co by było, gdyby?” mogą uchodzić za bezsensowne i nic niewnoszące. Może nam się tak wydawać, chyba że chcemy czegoś się dowiedzieć, a przy okazji, może i też czymś zainspirować. Taki był właśnie cel zadania, które postawiłem przed moimi uczniami. Miło mnie oczywiści zaskoczyło ich wykonanie tego zadania. Bez jakiegoś mocnego nakierowywania, poleciłem uczniom, by w wyobraźni cofnęli się do momentu narodzin i zastanowili się na tym, co zrobiliby, gdyby mogli się na nowo narodzić. Oczywiście nie sposób podzielić się wszystkimi pomysłami młodych ludzi, ale przytoczę ten, na które moim zdaniem, warto, abyśmy zwrócili uwagę. #Chciałbym być innym człowiekiemzmieniłbym swoje zachowanie wobec rodziny i przyjaciółnie byłabym taka wstydliwazmieniłabym swoje postępowaniezmieniłabym swoją odwagę — byłabym bardziej odważnabyłabym bardziej zdecydowana, co mam w życiu robićchciałabym mieć swój cel i dążyć do niegochciałabym być niezależna od innychspędzałabym więcej czasu z osobami, których teraz już nie manie zaczęłabym palićbyłabym bardziej stanowcza — gdybym nie okazywała swojej słabości, ludzie traktowaliby mnie inaczej.Teraz już rozumiem, że nie ma co słuchać innych, tylko żyć po swojemubyłbym bardziej oszczędnynie zaufałabym niektórym osobomrealizowałabym swoje marzeniastałbym się bardziej odważna i odporna   Przy okazji podzielę się z wami, swoimi wrażeniami. Oczywiście pragnienie tego, aby cofnąć się w czasie, na razie jest, jeszcze mało realne, ale może kiedyś… Dlatego słowa Jezusa: „Powtórnie narodzić”, powinniśmy realnie odnieść do możliwości naszego życia, czyli do realnego dziś, w którym możemy i powinniśmy dokonywać zmian. Wiele...
Zmiana zaczyna się w…

Zmiana zaczyna się w…

W jaki sposób ma dokonać się przekształcenie naszej osoby, naszego działania? Gdzie szukać źródła, które pomoże nam, narodzić się powtórnie? Czy w Maryi znajdziemy odpowiedzi, na powyższe pytania?   Nie często pojawiają się w naszym życiu takie sytuacje, w których „rodzimy się na nowo”, może dlatego, że są to momenty bardzo ważne, wyjątkowe, dlatego nie stanowią codziennego krajobrazu naszej codzienności. A może to tylko nasze wyobrażenie o tym temacie, nasze podejście sprawia, że czekamy na nadzwyczajne wydarzenia, nie doceniając tych sytuacji, które już mają miejsce w naszej codzienności? Tym szczególniej powinniśmy zapamiętać taki sytuacje, które z jakiegoś powodu zapisały się właśnie w naszej pamięci, które przeżyliśmy i czujemy odpowiedzialność za to, co już miało miejsce w naszym życiu. Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób interpretujemy fakt „narodzić się powtórnie”. Jeśli rozumiemy to jako wydarzenia całkowicie odmieniające nasze życie, to takich wydarzeń faktycznie może być nie wiele w naszym życiu. Lecz jeśli rozumiemy to stwierdzenie jako zmiany zachodzące w różnych dziedzinach naszego życia, to ich występowanie, znacznie wzrośnie w naszej codzienności. W tym kontekście zastanawia mnie to, w jakim stopniu znajdziemy w sobie odwagę, aby pozwolić zaistnieć w naszym życiu obu interpretacjom stwierdzenia: „powtórnie się narodzić”. Im częściej zwracam uwagę na toczące się wydarzenia w moim życiu, tym częściej odkrywam w nich, różne zaproszenia — również zaproszenie do tego, aby się „powtórnie narodzić”, ale również zaproszenia do wprowadzania zmian, wprowadzania nowych rzeczy do swojej codzienności. To dla mnie ciekawa przygoda, gdy codziennie odkrywam jakieś zaproszenie. Chociażby ta cegła…   Idąc drogą do kościoła, do szkoły wiele razy na środku chodnika leży połówka lub jakaś część cegły z muru (ostatnio...
„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

Sytuacje, które mają miejsce w naszym życiu, powodują niekiedy nasz wycofanie, rezygnację z jakichś spraw. Trudno jest nam niekiedy do czegoś wrócić albo ogólnie zacząć coś nowego. Powinniśmy się starać i podejmować „nowe początki” nie jeden raz w naszej codzienności?   Jeśli coś nie przeciśnie się przez głowę i nie dotrze do twojego serca, nie rozpali twojego działania. Dlatego pomyśl, co jest w twoich myślach, co warto by było umieścić w sercu i dać temu początek w twoim życiu? Problem wielu osób to posiadanie bardzo wielu super pomysłów, ale tylko w swojej głowie. Nie mają one często siły przebicia, by dotrzeć o serca i tam wzrastać. Była Msza. Zgromadziło się na niej wiele osób w związku z pewnym wydarzeniem i spotkaniem, które miało się również odbyć po Mszy. Byli na Mszy, ale udział tych wszystkich osób, w zewnętrznej formie, wydawał mi się bardzo nikły. Trudno go ocenić tak naprawdę po maskach na twarzach, ale gdy były momenty odpowiedzi ludzi, słyszalny był w zasadzie delikatny pomruk, które nie świadczył o takiej ilości osób w kościele. Cała sytuacja i inne również, przyczyniły się do pojawienia refleksji — co w takim razie z tymi osobami się dzieje, co z ich wiarą, czy nie powinni w jakiś sposób narodzić się na nowo do czegoś? Pewnie w wielu z nas coś przestało istnieć, funkcjonować. Przestało nas coś interesować i w jakiejś prawie pewnie przestaliśmy już zupełnie, w jakikolwiek sposób działać. Są sprawy, które jeszcze muszą być obecne w naszym życiu, dlatego może właśnie one przetrwały. Co jednak by się stało, gdyby znikły wszelkie konieczności, czy w coś bylibyśmy zaangażowani? O coś byśmy zabiegali? Na...
Zdrowy dystans i nie tylko…

Zdrowy dystans i nie tylko…

Do właściwego funkcjonowania naszej codzienności, przyda nam się kilka narzędzi. Jednym z nich może być „zdrowy dystans”. Jednak to nie jedyne narzędzie, którym możemy się posłużyć w komponowaniu naszej codzienności.   Chodzę długi czas z różnymi tematami w głowie. Myśli są niespokojne, czasami dręczące. Szukam odpowiedzi, rozwiązań i niczego nie widzę na horyzoncie. Raz wydaje mi się, że muszę dodać jakiś nowy element do mojej codzienności, o coś powalczyć. Innym razem mam odczucie, że z czegoś powinienem zrezygnować, coś przekreślić i już się tym nie zajmować. Myśli nabierają niezwykłego rozpędu. Gotowej odpowiedzi ani rozwiązania jak nie było widać, tak nadal nie widać. Mimo zmęczenia, a niekiedy wbrew zdenerwowaniu, wciąż szukam właściwych wskazówek. Znasz skądś takie sytuacje? Może właśnie spotyka cię coś takiego w trakcie twojego tworzenia własnej codzienności. Historia w moim przypadku toczy się dalej. Niespodziewanie pojawia się jakaś osoba i ciągnie temat. Najpierw się zastanawiam, co dla mnie to oznacza, a później w słowach tej osoby, znajduje klucz otwierający rozwiązanie dla moich spraw. Tak niespodziewanie, w nieoczekiwanych okolicznościach, od różnych osób i spraw. Udaje nam się odnaleźć brakujący element w naszej układance. Tak właśnie jest, że często tam, gdzie czegoś nie oczkujemy, tam właśnie odnajdujemy ważne dla nas wskazówki. Jakie narzędzia mogą nam pomóc odnaleźć właściwe tempo życia? Chciałbym podkreślić właśnie te, od których zbyt wiele nie oczekujemy często, albo są one la nas tak pozorne, niedoceniane, że niewiele się po nich spodziewamy. To zacznę od tego narzędzia, które już zasugerowałem — ZDROWY DYSTANS. Rozwiązania są często wokół nas, ale musimy patrzeć we właściwą stronę. Dystans — zakłada spojrzenie na sprawę z jakiejś odległości. Czasami jesteśmy na czymś zbyt...
Przeżywaj bardziej, czyli…

Przeżywaj bardziej, czyli…

Zmieniając swoje życie, bardzo często myślimy o wprowadzeniu nowych czynników do naszej codzienności. Gdy myślimy o ciekawym życiu, może wydawać nam się, że w naszej codzienności musi być wiele atrakcyjnych elementów. Odnaleźć swoje tempo życia może ten, kto właściwie przeżywać będzie swoją codzienność.   Komponując swoje życie, nie musisz posiadać bardzo wielu elementów. Mocna siódemka uświadomiła nam, jak ważne jest mieć ważne elementy, a nie skupiać się na ilości. Ustalenie własnej „siódemki” było zadaniem mobilizującym do zastanowienia się nad tym, czym faktycznie dysponujemy, co jest ważne dla nas. Zastanawia mnie to, przy wielu okazjach, dlaczego niektórzy posiadają trudność, rozpoznania swoich ważnych elementów. Trudno cokolwiek skomponować, jeśli nie będziemy wiedzieli jakich elementów możemy użyć, nie wiedząc, jakie faktycznie, każdy z nas elementy posiada. To pierwsze ważne zadanie, przed którym stoimy, każdy z nas, w zasadzie każdego dnia, w każdej sytuacji. Nasza codzienność przepełniona jest bardzo wieloma doświadczeniami, przez co bardzo wiele z nich, możemy przeoczyć, nie wykorzystać, a nawet czasami zmarnować. Początki, po wakacjach, mobilizują mnie do zbudowania na nowo własnego harmonogramu dnia. Często własne elementy muszę „wciskać” pomiędzy inne zajęcia. To nie znaczy, że są one dla mnie mniej ważne, czy gorze, ale mam jakby sfery do zaprogramowania. Pierwsza sfera to działania w parafii; druga sfera to praca w szkole; w końcu trzecia sfera to mój osobisty świat. Trzy bardzo ważne sfery, które są bardzo wymagające i absorbujące. Pomiędzy jakimikolwiek sferami, które posiadasz w swoim życiu, nie powinno być rywalizacji, czy jakiegokolwiek wykluczania, lecz powinny one istnieć i działać w całkowitej współpracy i harmonii. ZASTANÓW SIĘ JAKIMI SFERAMI MUSISZ SIĘ ZAJĄĆ I W JAKI SPOSÓB SIĘ W NICH WŁAŚCIWIE...
Mocna siódemka

Mocna siódemka

Realizując we właściwym tempie swoje życie, bardzo szybko orientujemy się, jakie elementy są mocne i dopasowane do naszej codzienności, a jakie powinny być wykluczone z naszego życia. Odkryjmy jakie życie dał nam Bóg i do czego nas powołał — dając nam „mocną siódemkę”.   Nie ukrywałem i nie będę tego robił, że ogromny wpływ na moje duchowe i fizyczne — praktyczne życie, ma Ruch Focolare. Zarówno spotkania kapłańskie, które odbywają się z pewną systematycznością, jak i też teoria zdobyta poprzez lekturę książek, a na pewno przede wszystkim przez krótki, ale bardzo intensywny czas mojego pobytu w szkole formacyjnej tego ruchu zyskałem bardzo wiele konkretnych doświadczeń, osobistych przekonań. Teoria jest bardzo ważna dla naszego życia. Ona w znacznym stopniu ułatwia nam funkcjonowanie, pomaga nazwać pewne rzeczy bardzo konkretnie, ale połączenie jej — teorii z praktyką, z życiem, jest dla nas jeszcze bardziej owocne i pragmatyczne. Dlatego, wiedzieć — to jedna strona medalu naszego życia, a praktyczne odkrywanie ważnych elementów w swojej codzienności, to druga strona medalu naszego życia. Wiem, że moje odkrycie jest bardzo praktyczne i potwierdza teorię, którą kiedyś poznałem. Pewne sprawy trudno sobie jest wyobrazić, trudno nam jest stworzyć jakieś żywe doświadczenie, bo potrzebujemy życiowych sytuacji — czegoś, co widzimy, że jest realizowane, coś, czego możemy się dotknąć, posłuchać… Przykłady, które konkretnie przedstawiają nam jakąś sprawę, są dla nas twórcze i inspirujące. Kiedy zacząłem żyć teorią tak konkretnie w mojej codzienności, teoria stała się bardziej zrozumiała, a konkretne wydarzenia sprawiły, że odnajdywałem kolejne przekonania do życia tymi mocnymi elementami. Spróbujmy przekonać się do tego, że potrzebujemy „mocnej siódemki”. Najpierw sama cyfra. Siedem w biblijnym znaczeniu oznacza pełnię. Obraz pełni to...