Wynurzeni z ciemności…

Wynurzeni z ciemności…

Ciemność ma symbolicznie negatywne znaczenie. My jednak jesteśmy ludźmi światła, a nie ciemności. Czy jako chrześcijanin, mam szczególną moc, która umożliwia mi pokonywanie ciemności?   Historia Nikodema, którą wciąż, z różnych perspektyw rozważamy, ma ciekawą scenerię. W życiu każdego z nas są takie momenty, w których mierzymy się z różnymi wątpliwościami, pytaniami i dylematami. Jeśli nie odnajdujemy odpowiedzi, nie rozwiązujemy spraw, dopada nas stan ciemności, która niekiedy roztacza się nad naszymi myślami, a niekiedy obejmuje również nasz serce. Jesteś błądzącym w ciemności, czy jest w tobie światło? Nie jest to takie proste do ocenienia? Może nam się wydawać, że mamy rozwiązanie, że odpowiedź, którą mamy, jest wystarczająca, ale sytuacje w życiu codziennym szybko to zweryfikują i być może one same pomogą nam odnaleźć właściwe światło, które nas poprowadzi do nowych doświadczeń. Jezus przyszedł w świat Nikodema. Sprowokował go do wyjścia nocą na spotkanie, rozmowę. Jest coś w Nikodemie, co prowokuje go do tego, aby spotkać się z Jezusem i postawić Mu konkretne pytanie. Dobrze, że Nikodem dał się sprowokować, gorzej, gdyby pozostał głuchy i obojętny wobec działania Jezusa. Trudno ustalić, co tak naprawdę powodowało Nikodemem, że wyszedł ze swojego świata — może jakaś nadzieja… Odpowiedź Jezusa w tym kontekście nabiera innego, ciekawego znaczenia. Jezus mówić, że ma się „powtórnie narodzić”, jakby wskazywał Nikodemowi nową drogę; ofiarował mu wskazówkę, by nie wracał do go, co było, ale „rodząc się na nowo”, wybrał drogę innych rozwiązań. Pomyślmy, jak wiele razy ciemność, która nas jakoś ogarnęła, nie przemijała, bo wciąż do niej wracaliśmy, nie widząc właściwego dla siebie rozwiązania, nie mogąc sobie niekiedy nawet wyobrazić tego, jak inaczej można by było postąpić....
Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie.

Lubię nietypowe pomysły, które rodzą niekiedy bardzo ciekawe wnioski i ważne refleksje. Poprosiłem uczniów, by napisali mi, co by zrobili, gdyby cofnęli się w czasie, do dnia swoich urodzin i mogli urodzić się jeszcze raz.   Zadania typu: „co by było, gdyby?” mogą uchodzić za bezsensowne i nic niewnoszące. Może nam się tak wydawać, chyba że chcemy czegoś się dowiedzieć, a przy okazji, może i też czymś zainspirować. Taki był właśnie cel zadania, które postawiłem przed moimi uczniami. Miło mnie oczywiści zaskoczyło ich wykonanie tego zadania. Bez jakiegoś mocnego nakierowywania, poleciłem uczniom, by w wyobraźni cofnęli się do momentu narodzin i zastanowili się na tym, co zrobiliby, gdyby mogli się na nowo narodzić. Oczywiście nie sposób podzielić się wszystkimi pomysłami młodych ludzi, ale przytoczę ten, na które moim zdaniem, warto, abyśmy zwrócili uwagę. #Chciałbym być innym człowiekiemzmieniłbym swoje zachowanie wobec rodziny i przyjaciółnie byłabym taka wstydliwazmieniłabym swoje postępowaniezmieniłabym swoją odwagę — byłabym bardziej odważnabyłabym bardziej zdecydowana, co mam w życiu robićchciałabym mieć swój cel i dążyć do niegochciałabym być niezależna od innychspędzałabym więcej czasu z osobami, których teraz już nie manie zaczęłabym palićbyłabym bardziej stanowcza — gdybym nie okazywała swojej słabości, ludzie traktowaliby mnie inaczej.Teraz już rozumiem, że nie ma co słuchać innych, tylko żyć po swojemubyłbym bardziej oszczędnynie zaufałabym niektórym osobomrealizowałabym swoje marzeniastałbym się bardziej odważna i odporna   Przy okazji podzielę się z wami, swoimi wrażeniami. Oczywiście pragnienie tego, aby cofnąć się w czasie, na razie jest, jeszcze mało realne, ale może kiedyś… Dlatego słowa Jezusa: „Powtórnie narodzić”, powinniśmy realnie odnieść do możliwości naszego życia, czyli do realnego dziś, w którym możemy i powinniśmy dokonywać zmian. Wiele...
Zmiana zaczyna się w…

Zmiana zaczyna się w…

W jaki sposób ma dokonać się przekształcenie naszej osoby, naszego działania? Gdzie szukać źródła, które pomoże nam, narodzić się powtórnie? Czy w Maryi znajdziemy odpowiedzi, na powyższe pytania?   Nie często pojawiają się w naszym życiu takie sytuacje, w których „rodzimy się na nowo”, może dlatego, że są to momenty bardzo ważne, wyjątkowe, dlatego nie stanowią codziennego krajobrazu naszej codzienności. A może to tylko nasze wyobrażenie o tym temacie, nasze podejście sprawia, że czekamy na nadzwyczajne wydarzenia, nie doceniając tych sytuacji, które już mają miejsce w naszej codzienności? Tym szczególniej powinniśmy zapamiętać taki sytuacje, które z jakiegoś powodu zapisały się właśnie w naszej pamięci, które przeżyliśmy i czujemy odpowiedzialność za to, co już miało miejsce w naszym życiu. Zastanawiam się nad tym, w jaki sposób interpretujemy fakt „narodzić się powtórnie”. Jeśli rozumiemy to jako wydarzenia całkowicie odmieniające nasze życie, to takich wydarzeń faktycznie może być nie wiele w naszym życiu. Lecz jeśli rozumiemy to stwierdzenie jako zmiany zachodzące w różnych dziedzinach naszego życia, to ich występowanie, znacznie wzrośnie w naszej codzienności. W tym kontekście zastanawia mnie to, w jakim stopniu znajdziemy w sobie odwagę, aby pozwolić zaistnieć w naszym życiu obu interpretacjom stwierdzenia: „powtórnie się narodzić”. Im częściej zwracam uwagę na toczące się wydarzenia w moim życiu, tym częściej odkrywam w nich, różne zaproszenia — również zaproszenie do tego, aby się „powtórnie narodzić”, ale również zaproszenia do wprowadzania zmian, wprowadzania nowych rzeczy do swojej codzienności. To dla mnie ciekawa przygoda, gdy codziennie odkrywam jakieś zaproszenie. Chociażby ta cegła…   Idąc drogą do kościoła, do szkoły wiele razy na środku chodnika leży połówka lub jakaś część cegły z muru (ostatnio...
„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

„Narodzić się powtórnie” – czyli nowy początek, nowy start.

Sytuacje, które mają miejsce w naszym życiu, powodują niekiedy nasz wycofanie, rezygnację z jakichś spraw. Trudno jest nam niekiedy do czegoś wrócić albo ogólnie zacząć coś nowego. Powinniśmy się starać i podejmować „nowe początki” nie jeden raz w naszej codzienności?   Jeśli coś nie przeciśnie się przez głowę i nie dotrze do twojego serca, nie rozpali twojego działania. Dlatego pomyśl, co jest w twoich myślach, co warto by było umieścić w sercu i dać temu początek w twoim życiu? Problem wielu osób to posiadanie bardzo wielu super pomysłów, ale tylko w swojej głowie. Nie mają one często siły przebicia, by dotrzeć o serca i tam wzrastać. Była Msza. Zgromadziło się na niej wiele osób w związku z pewnym wydarzeniem i spotkaniem, które miało się również odbyć po Mszy. Byli na Mszy, ale udział tych wszystkich osób, w zewnętrznej formie, wydawał mi się bardzo nikły. Trudno go ocenić tak naprawdę po maskach na twarzach, ale gdy były momenty odpowiedzi ludzi, słyszalny był w zasadzie delikatny pomruk, które nie świadczył o takiej ilości osób w kościele. Cała sytuacja i inne również, przyczyniły się do pojawienia refleksji — co w takim razie z tymi osobami się dzieje, co z ich wiarą, czy nie powinni w jakiś sposób narodzić się na nowo do czegoś? Pewnie w wielu z nas coś przestało istnieć, funkcjonować. Przestało nas coś interesować i w jakiejś prawie pewnie przestaliśmy już zupełnie, w jakikolwiek sposób działać. Są sprawy, które jeszcze muszą być obecne w naszym życiu, dlatego może właśnie one przetrwały. Co jednak by się stało, gdyby znikły wszelkie konieczności, czy w coś bylibyśmy zaangażowani? O coś byśmy zabiegali? Na...
Zdrowy dystans i nie tylko…

Zdrowy dystans i nie tylko…

Do właściwego funkcjonowania naszej codzienności, przyda nam się kilka narzędzi. Jednym z nich może być „zdrowy dystans”. Jednak to nie jedyne narzędzie, którym możemy się posłużyć w komponowaniu naszej codzienności.   Chodzę długi czas z różnymi tematami w głowie. Myśli są niespokojne, czasami dręczące. Szukam odpowiedzi, rozwiązań i niczego nie widzę na horyzoncie. Raz wydaje mi się, że muszę dodać jakiś nowy element do mojej codzienności, o coś powalczyć. Innym razem mam odczucie, że z czegoś powinienem zrezygnować, coś przekreślić i już się tym nie zajmować. Myśli nabierają niezwykłego rozpędu. Gotowej odpowiedzi ani rozwiązania jak nie było widać, tak nadal nie widać. Mimo zmęczenia, a niekiedy wbrew zdenerwowaniu, wciąż szukam właściwych wskazówek. Znasz skądś takie sytuacje? Może właśnie spotyka cię coś takiego w trakcie twojego tworzenia własnej codzienności. Historia w moim przypadku toczy się dalej. Niespodziewanie pojawia się jakaś osoba i ciągnie temat. Najpierw się zastanawiam, co dla mnie to oznacza, a później w słowach tej osoby, znajduje klucz otwierający rozwiązanie dla moich spraw. Tak niespodziewanie, w nieoczekiwanych okolicznościach, od różnych osób i spraw. Udaje nam się odnaleźć brakujący element w naszej układance. Tak właśnie jest, że często tam, gdzie czegoś nie oczkujemy, tam właśnie odnajdujemy ważne dla nas wskazówki. Jakie narzędzia mogą nam pomóc odnaleźć właściwe tempo życia? Chciałbym podkreślić właśnie te, od których zbyt wiele nie oczekujemy często, albo są one la nas tak pozorne, niedoceniane, że niewiele się po nich spodziewamy. To zacznę od tego narzędzia, które już zasugerowałem — ZDROWY DYSTANS. Rozwiązania są często wokół nas, ale musimy patrzeć we właściwą stronę. Dystans — zakłada spojrzenie na sprawę z jakiejś odległości. Czasami jesteśmy na czymś zbyt...
Przeżywaj bardziej, czyli…

Przeżywaj bardziej, czyli…

Zmieniając swoje życie, bardzo często myślimy o wprowadzeniu nowych czynników do naszej codzienności. Gdy myślimy o ciekawym życiu, może wydawać nam się, że w naszej codzienności musi być wiele atrakcyjnych elementów. Odnaleźć swoje tempo życia może ten, kto właściwie przeżywać będzie swoją codzienność.   Komponując swoje życie, nie musisz posiadać bardzo wielu elementów. Mocna siódemka uświadomiła nam, jak ważne jest mieć ważne elementy, a nie skupiać się na ilości. Ustalenie własnej „siódemki” było zadaniem mobilizującym do zastanowienia się nad tym, czym faktycznie dysponujemy, co jest ważne dla nas. Zastanawia mnie to, przy wielu okazjach, dlaczego niektórzy posiadają trudność, rozpoznania swoich ważnych elementów. Trudno cokolwiek skomponować, jeśli nie będziemy wiedzieli jakich elementów możemy użyć, nie wiedząc, jakie faktycznie, każdy z nas elementy posiada. To pierwsze ważne zadanie, przed którym stoimy, każdy z nas, w zasadzie każdego dnia, w każdej sytuacji. Nasza codzienność przepełniona jest bardzo wieloma doświadczeniami, przez co bardzo wiele z nich, możemy przeoczyć, nie wykorzystać, a nawet czasami zmarnować. Początki, po wakacjach, mobilizują mnie do zbudowania na nowo własnego harmonogramu dnia. Często własne elementy muszę „wciskać” pomiędzy inne zajęcia. To nie znaczy, że są one dla mnie mniej ważne, czy gorze, ale mam jakby sfery do zaprogramowania. Pierwsza sfera to działania w parafii; druga sfera to praca w szkole; w końcu trzecia sfera to mój osobisty świat. Trzy bardzo ważne sfery, które są bardzo wymagające i absorbujące. Pomiędzy jakimikolwiek sferami, które posiadasz w swoim życiu, nie powinno być rywalizacji, czy jakiegokolwiek wykluczania, lecz powinny one istnieć i działać w całkowitej współpracy i harmonii. ZASTANÓW SIĘ JAKIMI SFERAMI MUSISZ SIĘ ZAJĄĆ I W JAKI SPOSÓB SIĘ W NICH WŁAŚCIWIE...
Mocna siódemka

Mocna siódemka

Realizując we właściwym tempie swoje życie, bardzo szybko orientujemy się, jakie elementy są mocne i dopasowane do naszej codzienności, a jakie powinny być wykluczone z naszego życia. Odkryjmy jakie życie dał nam Bóg i do czego nas powołał — dając nam „mocną siódemkę”.   Nie ukrywałem i nie będę tego robił, że ogromny wpływ na moje duchowe i fizyczne — praktyczne życie, ma Ruch Focolare. Zarówno spotkania kapłańskie, które odbywają się z pewną systematycznością, jak i też teoria zdobyta poprzez lekturę książek, a na pewno przede wszystkim przez krótki, ale bardzo intensywny czas mojego pobytu w szkole formacyjnej tego ruchu zyskałem bardzo wiele konkretnych doświadczeń, osobistych przekonań. Teoria jest bardzo ważna dla naszego życia. Ona w znacznym stopniu ułatwia nam funkcjonowanie, pomaga nazwać pewne rzeczy bardzo konkretnie, ale połączenie jej — teorii z praktyką, z życiem, jest dla nas jeszcze bardziej owocne i pragmatyczne. Dlatego, wiedzieć — to jedna strona medalu naszego życia, a praktyczne odkrywanie ważnych elementów w swojej codzienności, to druga strona medalu naszego życia. Wiem, że moje odkrycie jest bardzo praktyczne i potwierdza teorię, którą kiedyś poznałem. Pewne sprawy trudno sobie jest wyobrazić, trudno nam jest stworzyć jakieś żywe doświadczenie, bo potrzebujemy życiowych sytuacji — czegoś, co widzimy, że jest realizowane, coś, czego możemy się dotknąć, posłuchać… Przykłady, które konkretnie przedstawiają nam jakąś sprawę, są dla nas twórcze i inspirujące. Kiedy zacząłem żyć teorią tak konkretnie w mojej codzienności, teoria stała się bardziej zrozumiała, a konkretne wydarzenia sprawiły, że odnajdywałem kolejne przekonania do życia tymi mocnymi elementami. Spróbujmy przekonać się do tego, że potrzebujemy „mocnej siódemki”. Najpierw sama cyfra. Siedem w biblijnym znaczeniu oznacza pełnię. Obraz pełni to...
Skomponuj swoją codzienność.

Skomponuj swoją codzienność.

Zdecydowana większość powraca do normalności. Nowe perspektywy i obowiązki, pewnie postawią nas przed nową codziennością, której będziemy musieli się na początku trochę nauczyć, zrozumieć i przyzwyczaić. Być może będziecie musieli odkryć na nowo swoje tempo życia i skomponować swoje życie.   Już jakiś czas temu rozmawiając z kimś przez internet, wczytywałem się w wiadomości, które przysyłała mi pewna osoba. Czułem w tych wiadomościach NIEPOKÓJ wywołany zarówno wydarzeniami z przeszłości, jak i również tymi wszystkimi sprawami, które wobec przyszłości rodziły się w głowie tej osoby. Wówczas podczas tej rozmowy, zdając sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo poszczególne sprawy rozwiązać, tak od razu, uświadomiłem sobie, że każdy z nas potrzebuje takiej codzienności, w której, we właściwym sobie tempie, będziemy stawiali czoła temu, co trudne i te sprawy rozwiązywali. Właściwe tempo życia to nie tylko kwestia czasu, ile go, na co poświęcimy, ile rzeczy zrobimy, co uda nam się zyskać lub stracić. Właściwe tempo życia to raczej kwestia przeżywania chwil, wydarzeń w taki sposób, by zrozumieć ich sens, wniknąć w nie we właściwy sposób i wykorzystać ich właściwą wartość. Nasze życie jest troszkę jak maszyna z wieloma ruchomymi elementami, która funkcjonuj we właściwy sposób tylko wtedy, gdy poszczególne jej elementy funkcjonują we właściwy sposób tylko wtedy, gdy poszczególne jej elementy funkcjonują we właściwy sposób, zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Jakie elementy składają się na twoje życie; w jaki sposób one funkcjonują i ze sobą współistnieją? Nie chodzi o opanowanie sztuki, która umożliwi nam kontrolowanie wszystkiego, bo wydaje się niemożliwe. Bardziej skłaniałbym się w stronę wiedzy i świadomości — jak ja funkcjonuję, jak sobie radzę, albo co sprawia mi trudność. Zrozumienie funkcjonowania...
Wycinki

Wycinki

Życie podzielone jest nie tylko na minuty przeżywane przez nas każdego dnia, lecz również na różne sytuacje, doświadczenia, przeżycia, problemy i radości, chwile, w których zdobywamy wiedzę, porażki i sukcesy. Czy są wycinki, które ciebie szczególnie pobudzają do twórczego życia? Myślę, że w wielu domach, znaleźć można zeszyt lub książkę, przeznaczone do przechowywania starych, rodzinnych przepisów. Wycinki z gazet, odręczne zapisane na skrawkach papieru przepisy, wydrukowane i wklejone do zeszytu. Może już mało kto używa czegoś takiego, z racji ogromnego postępu i internetowego bogactwa, ale myślę, że i tak, mimo wszystko, takie zbiory są przechowywane w naszych domach. Ten przedmiot w naturalny sposób pojawiający się, w jakimś w naszym życiu, może być dla nas twórczy i przyczynić się do rozwinięcia podobnego pomysłu w odniesieniu do innych spraw naszego życia. moje wycinki z gazet Po co nam takie zeszyty? Wiele razy, te zeszyt to rodzinny przedmiot przekazywany z pokolenia na pokolenie, uzupełniany kolejnymi wycinkami i nowymi kulinarnymi odkryciami. Nie jeden raz sprawdza się rodzinny przepis, sprawdzony już przez wymagających degustatorów, bo nie ma to, jak „Babciny przepis na…” Sprawdzone propozycje i dodatki, często decydują o wygranej jakiegoś przepisu. Zeszyty z czasem rosną w grube książki, czekając na odkrycie przez nowe pokolenie. Czy te wycinki przeżyją próbę czasu? To pytanie o to, czy nowe pokolenie doceni w jakiś sposób tę mądrość. Pomyśl, w jaki sposób ty dotychczas z tego korzystałeś. Wycinki z życia, muszą być jeszcze bardziej pragmatyczne. Zachęcam cię, już kolejny raz, do założenia zeszytu, na jakimkolwiek etapie życia jesteś. Mimo już upływu lat i tak zawsze taki zeszyt może być przydatny. Często znajdujemy mądre myśli, ciekawe artykuły — różne...
Twórcze historie ludzi.

Twórcze historie ludzi.

Każdy z nas posiada w sobie coś niewyobrażalnego. To, kim jesteśmy to fundamentalna sprawa. Są wśród nas tacy ludzie, którzy chcą opowiadać jakieś historie ze swojego życia, które pobudzą inne osoby do twórczego działania. Co ty byś mógł-mogła innym opowiedzieć?   Od małego miałem okazje przebywać z osobami, niekiedy dużo starszymi ode mnie. Nie imponował mi fakt, że jako młody smarkacz mogę przebywać wśród takich osób, ale to, że mogę słuchać ciekawych historii. Dziś bardziej jeszcze uświadamiam sobie, jakie to było ważne i jest nadal dla mnie, jaki to ma to na mnie wpływ i jak cenię sobie ten twórczy element w mojej codzienności. Poznawanie nowych historii, to dotykanie konkretnych sytuacji, odnajdywanie ciekawych wątków i ścieżek prowadzących do różnych rozwiązań, to rozbudzanie niekiedy wyobraźni, ubogacanie siebie nowymi doświadczeniami. Mamy historie, do których powracamy, a wspominając je, odkrywamy często coś nowego. Bardzo często perspektywa czasu uczy nas wyciągania właściwych wniosków i aktualizowania swojej wiedzy, doświadczeń. Oczywiście nie chodzi mi o sentymentalne wycieczki w przeszłość, by stwierdzić „kiedyś to było…” itp., ale o mądre powracanie do historii, które wciąż czegoś mogą nas uczyć i wspierać nas, przy budowaniu aktualnej rzeczywistości naszego życia. Może są historie, których się wstydzimy i od których próbujemy się odciąć, ale i takie wydarzenia wciąż mogą stać się dla nas twórcze. Minione historie mogą stać się fundamentem teraźniejszych lub przyszłych wydarzeń albo przynajmniej twórczymi początkami nowych sytuacji. Większość osób, które pytałem o to, co w ich życiu jest twórcze, odpowiedziały, że spotkania z ludźmi, twórcze rozmowy, a jedna osoba wspomniała również o swojej małżonce. Każda osoba, może dzięki własnej historii zasiać w nas coś niezwykłego, motywującego i...
Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Nazywanie czegoś po imieniu można uznać za oswojenie czegoś? Czy wartości to jakaś oswojona rzeczywistość, czy realny punkt, od którego twórczo można rozpocząć jakąś podróż? Czy decyzja zależy od nas, czy decydują inne czynniki? To chyba dobry znak… Lubię odkrywać nowe rzeczy, zachwycać się sensownymi nowościami, wprowadzać właściwe zmiany — uaktualnienia do pewnych działań, sposobów myślenia. Uwielbiam ogólnie jak coś się dzieje i gdy życie nie stoi w miejscu, tylko faktycznie prowokuje mnie do wyruszenia w jakąś duchową, bądź fizyczną podróż. Dla mnie rzeczywistość dokonujących się we mnie i wokół mnie zmian rodzi twórcze nastawienie. Ciągły ruch życia to nieustanna dynamika zmian, które powodują, że walczę, z jakimikolwiek oznakami stagnacji. Przecież, wyruszenie w podróż motywuje do odkrywania nowych możliwości i szans dla siebie, dla życia oraz do tego, by skorzystać z okazji, by spojrzeć inaczej na jakąś sprawę — zyskać być może jakaś nową perspektywę. Jeśli nie fizycznie, to na pewno spróbuj ruszyć swoją mentalność. Przyzwyczajenie, oswojenie się z czymś, może być niebezpieczne, bo zatrzyma nas w czasie, w jakiejś rzeczywistości i sprawi, że przyjmiemy jakąś subiektywną cząstkę jakiejś wartości, sytuacji i nie zmobilizujemy się, by odkryć coś więcej. Wyobrażasz sobie, byś zatrzymał się na poziomie wiedzy z czasu przedszkolnego i nigdy więcej nie zyskali jakiejś wiedzy? Wydaje się to wręcz niemożliwe. Spróbuj w ten sam sposób pomyśleć np. o wartościach ważnych dla ciebie, o osobach, sytuacjach, które obecnie mają miejsce w twoim życiu. Czy taka postawa — zatrzymania się — wydaje ci się sensowna i właściwą, czy raczej ocenisz ją bardziej jednak krytycznie? Zadbanie o twórcze działanie, to zmobilizowanie się do stałego rozwijania poszczególnych spraw swojego życia. Wartości będą twórcze w twoim życiu, jeśli będą właściwe usytuowane w twoim życiu. Mogą być one dla...
Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Wiele twórczych pomysłów pojawia się w związku z sytuacjami, w których czegoś brakuje. Bycie twórczym – to zaradzanie różnym sprawom. Czy i w naszym życiu, to co trudne może być faktycznie twórcze?   Jeśli jesteś głodny, otwierasz lodówkę, szafki i wyciągasz składniki i zaczynamy przygotowywać pyszne danie. To głód skłania nas do tworzenia kulinarnych, smakowych cudów… Masz mnóstwo zadań na głowie, wiele spraw wymaga twojego zaangażowania i dokonywania wyborów? Pewnie siadasz, planujesz, organizujesz się i wpadasz na ten jedyny sposób, dzięki któremu ogarniasz to wszystko… Możesz obecnie zastanowić się nad tym, co sprowokowało cię do obecnego działania? Jaka potrzeba, przyczyniła się do tego, że dziś korzystasz z jakichś owoców, że dziś jesteś, gdzie jesteś, że postępujesz właśnie tak, a nie inaczej, że stawiasz sobie cele do realizacji takie, a nie inne. Pomyśl o tych sytuacjach, które ciebie obecnie motywują, które są dla ciebie twórcze i które prowokują ciebie właśnie do tego, aby być bardziej w czymś twórczym. Czy są to sytuacje pozytywne, które mogą być przez ciebie wykorzystane, które można zagospodarować, czy może są to jakieś sprawy negatywne, które wymagają jakiegoś działania, reakcji na zaistniałe sytuacje? Zrozumienie własnego położenia to niezwykła wiedza, która w bardzo dużym stopniu może pomóc nam wydobyć na wierzch wszelką naszą twórczość, pomysły, które są w nas, a które mogą być właściwą odpowiedzią na różne sytuacje w naszym życiu. Trudno mi stwierdzić jaki jest twój sposób myślenia. Każdy z nas, przez różne doświadczenia, nabywa specyficznego dla siebie podejścia do różnych spraw. Sami pewnie wyczuwacie, że nie zawsze postępujemy we właściwy sposób, że nie zawsze sięgamy po rozwiązanie, które jest właściwe, że nie zawsze widzimy sprawy...
Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Pomysły nie muszą rodzić się tylko wobec przyszłych zadań, nasza twórczość może być też odpowiedzią na to, co się dzieje wokół nas, na sprawy, które są już obecne w naszej codzienności.   Być twórczym – co to tak naprawdę dla ciebie oznacza? Przyglądając się temu tematowi, odkryłem swoje wyobrażenie. Często o byciu twórczym, myślę jak o „tworzeniu czegoś z niczego”, czyli o takiej sytuacji, która w perspektywie przyszłości pojawia się jako zupełnie nowa, innowacyjna. Jednak oceniając to – ile rzeczywiście nowych rzeczy jesteśmy w stanie w jakichś dziedzinach stworzyć? Pewnie, o wiele więcej mamy pomysłów na to, jak przekształcać naszą sytuację, nadać jej inne znaczenie, inną wartość, niż stworzyć coś od początku do końca, jako coś nowego. Twórcze właśnie jest to, że gdybyśmy wielu osobom wręczyli tak sam przedmiot, to pewnie bardzo wiele osób, potrafiłoby tą rzecz wykorzystać w różny sposób. Umiejętność przetwarzania, to nasza największa zdolność, która szczególnie świadczy o tym, że jesteśmy twórczy. Możemy, a nawet wręcz powinniśmy rozbudzać swoją twórczość nieustannie, wszystkim tym, co dziej się wewnątrz nas, ale również innymi czynnikami, które rosną wokół nas. Każdemu człowiekowi wydaje się, że ma swój nowy sposób przeżywania jakiejś sprawy. Ale nawet, gdy jest to nieprawdą, nie należy rezygnować z tych dobrych rozwiązań. Co z tego, że nie ty wpadłeś na jakieś rozwiązanie pierwszy. To nie sprawia, że jesteś gorszy, czy słabszy. Masz rozwiązanie ,więc się go trzymaj, a gdy znajdziesz być może lepsze, bardziej twórcze rozwiązanie, to miej odwagę zmienić swój sposób na nowy, lepszy sposób działania. Bycie twórczym, nie polega na nieustannym szukaniu nowych pomysłów, bo przecież stare rozwiązania mogą być równie dobre, a jedynie mogą wymagać...
Mały twórca.

Mały twórca.

Każdy z nas ma w sobie coś pięknego, czym żyjmy i się inspirujemy w tworzeniu nowych rzeczy, ale twórczy są również ludzie, jak i też sytuacje wokół nas. Jest w tobie coś twórczego?   Rozpoczął się czas wakacyjny, czas urlopów… Pewnie już wielu z wa, ma swoje plany na ten czas. Każdy z nas lubi ten czas spędzać w inny sposób, ale pewnie wszyscy w naszych planach, znajdziemy miejsce dla twórczego działania. Dla mnie czas wakacji, to oczywiście przede wszystkim czas wypoczynku, ale to również czas i okazja do twórczego spędzania tego czasu. W przygotowaniu do tego tematu, pojawił się dialog z pewną osobą, który stał się motorem dla kierunku tego rozważania. inna osoba: Czy wszystko musi być twórcze? ja: Dobrze by było, by taki sens nabrało właśnie nasze działanie. Piękne by było nasze życie, gdybyśmy mieli taką świadomość – takie przekonanie, że mogę być bardziej twórczy, że moje działanie może tak wpływać na mnie i na innych. Każdy temat, który poruszam na łamach mojej strony, zawsze wywołuje we mnie twórcze działanie. Odkrywam wiele ciekawych pomysłów z różnych dziedzin, które pozostawiają zawsze we mnie, jakiś swój ślad; inspirują mnie i motywują do nowych działań, do rozwijania siebie, swojej codzienności. Motywują mnie do tego, by w jakimś temacie, na jakimś odcinku czasu, stać się bardziej twórczy. Jeśli każdy z nas, podzieliłby się jakimś swoim twórczym odkryciem z innymi osobami, być może twórcze myśli i działanie, udzieliłoby się również innym osobom. Jeśli kolejne osoby, przekazałyby to dalej, powstałaby dzięki temu działaniu, bardzo twórcza sieć połączeń. Wywołałem taką sieć, zadając kilku osobom pytanie: Co jest w twoim życiu twórcze? Może i ty masz odwagę...
Rozwój, ale po katolicku.

Rozwój, ale po katolicku.

Popularne są różnego rodzaju techniki, metody i prądy rozwojowe. Wykorzystywanie ich we właściwy sposób, może faktycznie nam pomóc. Jeśli działanie będzie niewłaściwe, możemy stracić zbyt wiele. Czy jest nam potrzebny rozwój? W jaki sposób powinniśmy ten temat interpretować? Czy w temacie rozwoju istnieje coś sprzecznego z chrześcijaństwem? Warto, abyśmy w temacie „zbudowani”, postawili sobie kilka ważnych pytań, które pomogą nam zyskać właściwą perspektywę i wejść głębiej w znaczenie tej kwestii. Rozwój osobisty to zmiana możliwa dzięki odpowiednim metodom, narzędziom oraz informacjom pozwalająca udoskonalić jakość pewnych obszarów życia człowieka. Inna definicja: Wszystkie działania, które sprawiają, że stajesz się lepszą wersją siebie. Rozwój (budowanie) swojego życia, to poszukiwanie i realizowanie właściwej wersji siebie. Nie jest to sprzeczne z chrześcijaństwem, bo „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę„ (Rdz 1,26-27) Naszym zadaniem jest odkryć właściwe piękno, które jest w nas, a które złożył w nas Bóg. Pod wpływem różnych czynników, naszych doświadczeń, obraz bywa często przysłonięty tak bardzo, że sami przestajemy wierzyć w to kim faktycznie jesteśmy. Zamazany obraz, dość, że odbiera nam właściwe rozumienie siebie, to również pozbawia nas pewności, posiadanych przez nas darów – zdolności. Rozwój osobisty umożliwić może nam zrozumienie swojej wartości, odkrycie jej oraz tego, w co zostaliśmy obdarowani, jakie specyficzne zdolności, umiejętności dał nam Bóg. Rozwój po katolicku, powinien najpierw założyć ścisłą współpracę z Bogiem. To, co jest dużym zagrożeniem różnych metod rozwoju, to postawienie samego człowieka w centrum, bez innego odniesienia. Często metody rozwoju, stawiają akcent na samorozwój, samokontrolę, samopomoc… To utwierdza człowieka w błędnym przekonaniu o samowystarczalności. Skupienie człowieka tylko na nim samym, ale bez duchowości, bez odniesienia do wartości,...
Jak budujesz swój dom?

Jak budujesz swój dom?

Oczywiste jest to, że chcemy trwałości w naszym życiu tego, co dobre. Jak zatem budować swoją codzienność? Jak poradzić sobie wówczas, gdy nasza konstrukcja się rozsypuje?   Temat miesiąca: „zbudowani” wywołuje we mnie bardzo wiele refleksji i są one bardzo różne – dotykają różnych sfer życia. To, że się różnimy to fakt, ale istotne różnice pomiędzy nami, pokazują jak bardzo pomysłowi jesteśmy i jak wiele jest możliwości zbudowania swojego życia, swojej codzienności. Ostatnio, przy okazji wystawienia ocen, obserwowałem poziom zaangażowania i przejęcia uczniów… Miałem też okazję spotkać swoich byłych uczniów – już „mężatych, dzieciatych…” Mam też okazję widzieć ludzi na odcinku kilku lat pobytu w jednej parafii, ale i też nawet kilkunastu lat znajomości – i widzę jak ludzie się zmieniają, dojrzewają, przewartościowują swoje życie, jak pięknie budują swoje życie. To budzi mój zachwyt wobec bardzo szczególnego i indywidualnego działania Boga na historie naszego życia. Będąc na ślubie moich znajomych, byłej uczennicy, pojawiła się we mnie myśl: „nowe pokolenie, nowe nadzieje…” Każda osoba budując swoje życie wdraża swoje nadzieje, a inni zbudowani postawą takiej osoby, budzą w sobie nowe nadzieje. Po każdym z nas widać widać na co w życiu stawiamy, na czym budujemy swoje życie. W jednych jest to tak konkretne, tak wyraźne, że nie trzeba w tym względzie stawiać im pytań. Inni wciąż się decydują i widać jak ich życie się zmienia, w zależności od wyborów i decyzji. Są też tacy, których trudno rozgryźć i do końca nie wiadomo na czym faktycznie budują swoje życie. Często stawiam sobie pytanie: „O czym mówi obecnie moje życie?” To o czym ono mówi, czym jest wypełnione, przynosi nam konkretną informację o...
Bądź otwarty

Bądź otwarty

Już wielokrotnie przekonywałem się o tym, że świat wokół mnie jest bardzo fascynujący i wciąż mnie czymś pozytywnie zaskakuje. Wciąż się czegoś dowiaduję, czegoś uczę, coś mnie buduje. Trzeba jednak mądrze otwierać swoje serce, na właściwe rzeczy.   Każdy z nas coś czyta, ogląda, czegoś słucha. Świat wokół nas ma nam dużo do zaoferowania, choć nie zawsze musi to być wartościowe i nie musi nas to zbytnio angażować. Treści, które przy różnych okazjach do nas docierają, powinny nas jednak budować, dlatego w takiej sytuacji powinniśmy się uczyć tego, co moglibyśmy przyswajać, a z czego, dobrze by było, byśmy ogólnie zrezygnowali. Treści jest bardzo wiele i jest ona bardzo różna, dlatego naszym podstawowym zadaniem jest dokonywanie właściwe selekcji. Możemy oczywiście we wszystko angażować swoje serc, ale czy wówczas nie utracimy sił na to, co rzeczywiści jest najważniejsze, co jest przede wszystkim dla nas. Czasami czytając coś, czy słuchając jakiegoś materiału dźwiękowego, już wiem, że czemuś warto poświęcić swoją uwagę, głębiej się zastanowić, sporządzić sobie jakąś notatkę, a innym razem mam odczucie straty czasu, dlatego na pewne rzeczy z góry poświęcam więcej czasu, bo wiem, że mnie to zbuduje, a inne odrzucam, bo wiem, że do niczego mi się to nie przyda, że mnie to nie zbuduje. Niektóre uchwycone myśli, mobilizują do zatrzymania się, zastanowienia i odpowiedzenia sobie na różne, rodzące się we mnie pytania. Jeśli treść zaczyna w nas pracować, to postarajmy się, by przynajmniej temu działaniu, nie przeszkadzać. Pozwólmy, by ta treść zostawiała w nas swój ślad, dotknęła różnych kwestii naszego życia. Warto, gdy znajdziemy takie budujące nas źródło, trzymać się jego jak najdłużej i czerpać jak najwięcej. Oczywiście takich źródeł...
Mali bohaterowie – zbudowany.

Mali bohaterowie – zbudowany.

Jest wiele spraw w naszym życiu, które warto wykorzystać i się w nie angażować. Są wśród nich takie sprawy, które na ubogacają – budują. Czy warto świadomi wyznaczyć sobie zadania, by się budować? Jak to zrobić?   Mam ten przywilej spotkać ludzi, którzy dzielą się z mną własnymi doświadczeniami – tym, co przeżyli, tym jak myślą, jaki wartości są dla nich ważne, jakimi zasadami się kierują… Każde takie spotkanie jest bardzo cennym wydarzeniem. Zapadają mi w sercu różne ich wrażenia i czuję, jak dzięki innym osobom rosne, zyskując nowe perspektywy, przekonanie do jakiegoś działania, pewność do do obranego kierunku myślenia. Możemy zamknąć się tylko na swój świat, swoje teorie i wyobrażenia, ale wówczas nie przeżyjmy tak mocno (jakiegoś) stanu ubogacenia, zbudowania siebie, jak w przypadku tworzenia i rozwijania różnych relacji. W ostatnich dniach została odmrożona znów sytuacja w obecnej pandemii. Można by było pozwolić sobie jeszcze na wiele, ale dziś zwróciłem uwagę jak wzrosła znów liczba tych, którzy przyszli do kościoła. Są tacy którzy się odważyli, tacy którzy odkryli w sobie tęsknotę za takim przeżyciem niedzieli. Na pewno nie ocenie, że są lepsi, czy odważniejsi… z jakichś powodów przyszli, choć jeszcze nie musieli. Czułem się jednak zbudowany ich obecnością, choć można było wpaść w pułapkę ocen – np. „a mogło przyjść więcej”. Każda z tych osób, która w ostatnim czasie była w kościele, jest zewnętrznym znakim, może nie jednej wewnętrznej walki z myślami, z wątpliwościami, a może nawet z strachem. Pewnie nie poznam ich wewnętrznych motywów, duchowej siły, ale wiem, że ich obecność mnie po prostu zbudowała. Oprócz tego liczne, jak na parafię, w której jestem, niedzielne spowiedzi, przyjęta...
Maryja i Jej czas.

Maryja i Jej czas.

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (por. Łk 2,6). Pewnie ten fragment sobie mogliście skojarzyć, ale byłoby to zbyt oczywiste i proste. Dlatego chcę was zaprosić do pochylnia się nad innym fragmentem. Uczestniczymy w tym szczególnym czasie, który jest znakiem i zaproszeniem, aby z aktualnym tematem wejść również w doświadczenie Maryi. Temat: „Nadszedł czas”, to nie tylko fizyczny stan, ale nade wszystko duchowa przygoda. Na nasze życie ma wpływ bardzo wile czynników i teraz możemy się bardzo mocno o tym przekonać, jak nawet drobne czynniki, mają ogromny wpływ na nasz życie, jak one są wstanie wywrócić życie do góry nogami. Od czego zależy Twoje życie – jakie czynniki mobilizują nas do większej aktywności życia, a jakie elementy nas zniechęcają, odciągają nas od faktycznego celu naszego działania. Pewnie zastanawiając się nad tematem działania w życiu, zauważyliście, że częstym powodem – mobilizacją dla nas, są zewnętrzne czynniki. Mam wiele czynników, które mnie dopingują do aktywności, ale wokół mnie są również takie elementy, które mnie zniechęcają, odciągają mnie od właściwego ocelu działania. Nasze jakiekolwiek zaangażowanie, powinno być poprzedzone duchowym rozeznawaniem. Myślę, że gdy to wypróbujemy, zdamy sobie sprawę z tego, jak potrzebujmy tego właśnie narzędzie, jak ogromnym ratunkiem może ono być dla nas, dla naszej codzienności. „Nie mają już wina. Jezus jej odpowiedział: czyż to moja lub twoja sprawa niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (por. J 2,3-5) Skojarzyłem sobie ten fragment z powodu słów: „nadszedł czas”, ale w innym znaczeniu. Maryja jakby przynaglała Jezusa do działania, a Jezus jakby opóźniał wydarzenie – rozpoczęcie publicznego działania. W rozeznawaniu...