Wsłuchiwanie się.

Wsłuchiwanie się.

Różne kwadransy są już w palecie wyboru. Ubogacają się tym razem o kolejny. Kwadrans „wsłuchiwania się”, to wyzwanie, w którym obecne jest konkretne zadanie – usłyszenie tego, co mamy usłyszeć. Słuchamy wielu osób, spraw i niekiedy mamy pewnie wątpliwości, czy usłyszeliśmy to, co mieliśmy usłyszeć, czy usłyszałem to, co chciałem, albo usłyszeliśmy coś, czego w ogóle nie było. myślę, że mamy przykłady odpowiadające powyższym przykładom i doskonale wiemy, o co w tym chodzi. SŁUCHANIE JEST DAREM BOGA JEST TEŻ WYNIKIEM LUDZKIEJ PRACY I PRZEMYŚLANEJ AKTYWNOŚCI. Wsłuchując się w świat, który nas otacza, docierają do nas często te najmocniejsze dźwięki, które nie muszą być wcale najlepsze, czy dobre. Trudno jest nam nie ulec pokusie wsłuchiwania się właśnie w to, co jest takie krzyczące, wyzywające. Trudno jest nam wywalczyć chwilę ciszy, skupienia, a gdy takie momenty się pojawią, to trudno jest nam je przyswoić i się do nich w jakiś sposób przyzwyczaić. Cisza jest bardzo ważnym, potrzebnym narzędziem słuchania. Stworzenie takiego momentu, ale również takiej przestrzeni, graniczy niekiedy z cudem. Wydaje się to uzależnione od zbyt wielu zewnętrznych czynników, dlatego trudno jest nam przejść do działania. Zastanów się, kiedy ostatnio słyszałeś ciszę? Kiedy osobiście, z premedytacją, zaplanowałeś czas ciszy, by w niej potrwać nieco dłuższą chwilę? Próbuję często wpadać w ciszę, odkryć ją w konkretnych sytuacjach, wykorzystywać jej moc i możliwości, aby być DYSPOZYCYJNYM… Może zamiast zastanawiać się nad tym, ile czeka nas zadań, by wywalczyć chwilę ciszy i słuchania, pomyślmy o tym, co może nam, tak praktycznie dać właściwa postawa – słuchania, chwila ciszy… 1. WEWNĘTRZNE USPOKOJENIE – WYCISZENIE, ŁAGODNOŚĆ. Potrzebujemy niekiedy wyłączenia się z jakiejś sprawy, by spojrzeć z innej perspektywy....
Zasłuchani w…

Zasłuchani w…

Czy wiemy czego się pozbawiamy, co tracimy, jeśli nie rozwijamy tej naturalnej zdolności jaką jest słuchanie? Czy umiejętność ta, może stać się dziś fundamentalnym zachowaniem w budowaniu nowych postaw, nowych działań?   Może będę jednostronny, bo chciałbym na „słuchanie” spojrzeć, jak na razie, przez perspektywę biblijną, w sumie dość zawężoną, bo przez pryzmat dwóch fragmentów, które zachęcam abyście najpierw rozważyli (1 Sm 3,1-21 oraz Mk 12,28-30 – fragmenty są linkami do Pisma Świętego). Jak widzicie, słuchanie jest bardzo ważnym czynnikiem budującym te fragmenty. Dla życiowych decyzji (w przypadku Samuela) jak i też dla duchowego nastawienia, pobożni Żydzi, wypowiadali „Szema Izrael” kilkakrotnie w ciągu dnia. Słuchanie jest szczególnym narzędziem, od którego wszystko powinniśmy zacząć.  Najpierw zbudujmy duchowy fundament. Życie codzienne, wielość obowiązków stawia przed nami pokusę zaangażowania. Może brzmi to dziwnie – pokusa zaangażowania. Wydaje nam się, że działanie, spełnianie codziennych obowiązków, to właściwa postawa. tak, jeśli wypływa z właściwego źródła. Może angażujemy się w różne sprawy, bo chcemy przed czymś uciec, przed czymś się schować. Działanie, staje się zagłuszeniem tego, o czym wiemy, a o czym przypomina nam właśnie cisza. Samuel i jego historia, przypomina mi, że wszystko, co nas otacza, w jakiś sposób do nas mówi, próbuje nas w jakiś sposób przyciągnąć. To może nie problem, tylko trudnością może być to, na co faktycznie odpowiemy, w co się zaangażujemy. Moż uda nam się trafić, a innym razem być może nie. Samuel kilkakrotnie słyszał wołający go głos i wracał do Helego myśląc, że to on go woła. Ale głos pochodził z innego źródła. Wrażliwość Helego sprawiał, że rozeznał, że wołanie pochodzi od Boga i dopiero wtedy Samuel mógł we...
Zawsze masz wybór.

Zawsze masz wybór.

W każdej chwili naszego życia, istnieją różne wersje sytuacji, w które możemy się zaangażować. Mamy prawo, mamy możliwość dokonania takiego wyboru, jaki tylko chcemy. Więc masz przed sobą kilka wersji. Którą wybierzesz? Pewnie masz przykłady sytuacji, w których wszystko poszło za daleko. Twoje zachowanie, słowa, myśli, działanie, osiągnęły stan wrzenia i albo zniszczyliście jakąś sytuację, albo było już blisko. Teraz patrząc z jakiegoś dystansu, widzisz że można było to rozwiązać inaczej, że pojawiły się nawet wówczas alternatywne rozwiązania, ale jednak ich nie wybraliście. Co stało się, że wasz wybór, mimo tego, że był zły, stał się waszą drogą postępowania? Jesteś w stanie wskazać konkretne powody rozwoju konkretnej sytuacji? Skoro w każdej chwili istnieją różne wersje, z których można ewentualnie skorzystać, by dalej realizować jakąś sytuację, to czy nie jest tak, że co chwilę możemy spotkać różne czynniki, które mogą wpłynąć na wersję mojej osoby? Pod wpływem różnych rzeczy, możemy uświadomić sobie swoje możliwości, ale i też swoje ograniczenia. Możemy też przeżyć sytuacje, które pomogą nam zmienić dotychczasowe rozwiązania, sposób myślenia, towarzyszące nam reakcje. Czy potrzebujesz wstrząsu, czy jesteś na tyle wrażliwy, by odczytać też inne, pośrednie sytuacje, jako możliwości dla siebie. Życie przynosi nam wiele możliwości. Każda sytuacja ma wiele możliwych wersji do zrealizowania. Oprócz tego, że istnieje wiele możliwości rozwoju jednej sytuacji, to istnieje też wiele możliwości podjęcia osobistej decyzji. Czy ta wersja życia, którą aktualnie realizujesz, jest tą wersją którą na pewno chcesz realizować? Czy może w twoim sercu, w wyobraźni, masz obraz życia, codzienności, który jest „ideałem”, który chciałbyś wcielić w życie? Obserwując swoją codzienność, widzę te sprawy, z których jestem zadowolony, jak i też te, z których nie...
Kwadrans na pytanie.

Kwadrans na pytanie.

Świadomie stawiać pytania… Wydaje mi się, że to jeden z ważniejszych momentów, który powinien towarzyszyć nam każdego dnia. Stawianie pytań, to ważna część procesu budowania naszej codzienności. Posłuchaj innych, by przez pytania, które stawiają inni ludzie, spróbować ich poznać i zrozumieć. Kształtowanie pytań uwzględnia bardzo wiele czynników – nasz charakter, przeżyte historie, nasze obecne samopoczucie, wartości którymi się kierujemy. Nie zawsze postawione przez nas pytania, prowadzą nas do właściwego celu. Czy to kwestia niezrozumienia celu, czy niewłaściwe pytania postawione w sytuacji możliwego dokonania wyboru?  Może nie zastanawiamy się zbytnio nad tym, dlatego nie uświadamiamy sobie możliwości istniejących w zadawaniu pytań, okazji do tego jak wiele możemy osiągnąć dzięki właściwym pytaniom. Codziennie, w planie naszych zajęć, istnieje jakieś zadanie, wobec którego warto się zatrzymać i postawić sobie pytania. Wyobraź sobie, że stoisz obecnie przed jakimś osobistym zadaniem – np. masz do zrealizowania jakieś domowe zadanie. Jaki pytania, pojawiają się w twojej głowie? Jest to oczywiste, że stawiamy sobie wewnętrzne pytania, na które najczęściej odpowiadamy konkretnym działaniem. Nie musimy wypowiadać na głos swojej odpowiedzi, ale najczęściej przechodzimy już do działania. Muszę rano wstać… toczy się we mnie wewnętrznie walka pt. jeszcze chwilę, jeszcze… Następuje moment, kiedy w końcu wstajesz, ubierasz się i przechodzisz do działania. To jest ta twoja właśnie odpowiedź na sytuację, która ma miejsc w twojej codzienności, w tym właśnie momencie, w twoim życiu. Nie zastanawiamy się nad zadanymi sobie pytaniami, bo przechodzimy do bardziej lub mniej słusznego działania. Są jednak wydarzenia, w których stajemy wobec pytań, na które nie jest tak łatwo udzielić odpowiedzi swoimi czynami; zadania, które stwarzają nam więcej trudności i dylematów i wówczas bardzo ważne jest to, aby...
Myślenie pytaniami.

Myślenie pytaniami.

Świadome modyfikowanie swoich wewnętrznych pytań pozwala nam kierować własnymi myślami. Pomyśl, do czego mogą cię zaprowadzić odpowiedzi, wobec najważniejszych pytań, które musimy jako ludzie sobie postawić. Mamy mnóstwo pytań. Gdy prosiłem uczniów, by zastanowili się nad tym, jakie pytania powinien zadać sobie człowiek, to zobaczyłem ich myślenie w zapisanych na kartkach ich pytań. Było ich sporo i były bardzo różnorodne. To utwierdziło mnie w tym, by poświęcić kolejny miesiąc, by przyjrzeć się różnym pytaniom, które sobie stawiamy i zredagować listę takich pytań, na które rzeczywiście, każdy z nas, powinien sobie odpowiedzieć. Posiadanie pytań, nie jest oznaką małej wiedzy, ale znakiem osobistych poszukiwań, ciekawości, wrażliwości i tego, że nam na czymś jednak zależy. Powinniśmy jednak z uporem szukać konkretnych odpowiedzi na pojawiające się w naszym życiu pytania. Nie wystarczy fakt, że takie pytania się pojawią, że nad czymś się zatrzymamy i zastanowimy i pójdziemy ostatecznie dalej. Uzasadnieniem pojawiających się pytań jest to, że musimy wykształcić jakieś poglądy, jakieś reakcje, jakieś realne działania. Wewnętrzne pytania – pytania własne (takie, które zadajemy sobie milcząco w duszy) – mogą nam szkodzić albo pomagać, nawet wtedy, kiedy nie wiemy o ich istnieniu. Pytania prowokują nas do odkryć. Często pytania innych, skierowane do nas, prowokują nas bardziej do przemyślenia jakiejś sprawy. Mogą to być trudne pytania, czasami nawet bardzo niewygodne, ale to one właśnie nas motywują. Kiedy sami sobie zadajemy pytanie, musi być ono mądrze postawione, by rezultat był podobny, jak w przypadku pytań postawionych nam, przez inne osoby. W pytaniach musi być zawarta pozytywna dociekliwość, a nie krytyczne opinie. Pokażę różnicę – można zadać sobie pytanie, np. „dlaczego jestem taki beznadziejny?” – to pytanie,...
Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Czy jesteś takim samym człowiekiem, co pięć, dziesięć, dwadzieścia lat temu? Co się stało dokładnie w twoim życiu, że dziś jesteś inny, inna? Czy będzie kiedyś moment, kiedy osiągniemy ostateczną wersję siebie? Jakiś czas temu, poprosiłem, by uczniowie wypisali trzy najważniejsze wydarzenia, które ich zdaniem, przeżyli przez całe, dotychczasowe swoje życie. Przy tej okazji, również ja wybrałem i powiedziałem uczniom o tych wydarzeniach z mojego życia. Jednak ja sobie zadałem jeszcze inne, dodatkowe pytanie, a mianowicie – jakim się stałem dzięki tym wydarzeniom i czy udało mi się być dzięki tym wydarzeniom lepszy? Zmiany w naszym życiu dokonują się nieustannie – w czymś stajemy się lepsi, coś się w naszym życiu zaczyna nowego. Zmienia się nasze ciało, nasz sposób myślenia o różnych sprawach. Stajemy się bardziej dojrzali, ustatkowani, przewidujący. Każda minuta naszego życia, w jakiś sposób, niekiedy niedostrzegalny od razu, zmienia nasze życie, wpływa na kolejne wydarzenia. Zmiany dokonują się na różnych płaszczyznach życia – dotyczy to również naszego wewnętrznego życia, jak i zewnętrznego. warto, abyśmy się chwilę zatrzymali w tej kwestii i wyciągnęli kilka praktycznych wniosków odnośnie zmian, które może dotąd zaobserwowaliśmy w swoim życiu. Może to moja natura sprawia, że zastanawiam się bardziej nad słowami i ich znaczeniem, dlatego zastanawiając się nad tematem miesiąca i mojej refleksji, umyślnie nie użyłem stwierdzenia „najlepsza wersja siebie” a podkreśliłem słowo „właściwa”. Mamy pewnie różne wyobrażenie na swój temat, na temat swojej przyszłości i tego, co chcielibyśmy robić, osiągnąć. To, jakie mamy wyobrażenie, niekoniecznie musi się pokrywać ani z najlepszą, ani też z właściwą wersją siebie. Możemy próbować zrozumieć kontekst swojego życia i odkryć wersję siebie, która jest naszą wersją. Pewnie,...
Pobudzaj wrażliwe struny.

Pobudzaj wrażliwe struny.

Niekiedy sytuacje, słowa, dotykają nas w taki sposób, że pobudzają nas do refleksji, do jakiegoś konkretnego działania. Czyli dotykają „wrażliwych strun” w naszym życiu i możemy inwestować w siebie i pomnażać dobro. Każdy z nas, ma w sobie bardzo wiele, różnego rodzaju dobra, które może nas popchnąć w różne strony. Możemy rozwijać to, co w sobie już odkryliśmy, ale możemy też dzięki jednym sprawom, rozwijać w sobie kolejne, albo ogólnie odkrywać jeszcze inne, których do tej pory jeszcze nie wykorzystywaliśmy – bo albo nie mieliśmy o nich pojęcia, albo z jakiś powodów z nich zrezygnowaliśmy lub uśpiliśmy. Myśląc wciąż o temacie „inwestowani w siebie”, pomyślałem, że może się w nas pojawić pokusa zaangażowania środków materialnych – kupienie sobie czegoś, co sprawi jakąś zmianę – np. Nowe ubrania, które mogłyby być przecież dobrą inwestycją w siebie. Jednak postawiłem sobie warunek, że nie na tym będzie polegało moje inwestowanie w siebie, lecz na odkrywaniu tego, co już mam i zaangażowaniu właśnie tych fizycznych lub duchowych środków, w osobisty rozwój. Potrafimy sobie wyobrazić to, na czym polega gra na gitarze, albo pianinie. Trzeba pobudzić struny do drgania, aby wydobyć odpowiednie dźwięki. Podstawowy typ gitary ma sześć strun, ale można spotkać też gitary z czterema, pięcioma, siedmioma, ośmioma, dziesięcioma lub nawet dwunastoma strunami. Wydaje mi się, że im więcej strun, tym większe mamy możliwości, choć jst też trudniej na pewno opanować grę na takich instrumentach. Oczywiście pozostawiam tobie całkowitą swobodę wyboru, na il strunach – symbolicznie – masz poruszać w swoim życiu. Nie będę wyjaśniał wszystkich strun – ich symbolu, które sobie wyobraziłem w moim przypadku, ale oczywiście podzielę się z wami, moimi...
Mądrze zarządzaj czasem.

Mądrze zarządzaj czasem.

Moje „inwestowanie w siebie” rozpocząłem od uświadomienia sobie tego, na czym mi zależy i na co poświęcam czas, oraz na co powinienem go znaleźć, skoro mi na czymś tak zależy. Mamy czas, ale często wykorzystujemy go w sposób dla nas wygodny, albo nie myślimy o tym, marnując czas na różne zajęcia, które nie są warte poświęcenia aż tyle czasu. To jedna kwestia nad którą warto się zatrzymać i zastanowić. Mamy czas, ale powinniśmy go zarówno zorganizować, jak i też się zastanowić nad tym, co w tym czasie chcemy realizować, czym chcemy się konkretnie zająć. Chcąc dobrze inwestować, zarówno swoim czasem, jak i również w swój czas, pomyślałem o tych wszystkich elementach, które powinny znaleźć się w mojej codzienności, w przestrzeni każdego mojego dnia. Jakie obowiązki, jakie zadania powinny być obecne w codzienności, a jakie elementy powinienem dodać do swojej codzienności, by móc we właściwy sposób się zaangażować. Zastanawiałem się zawsze nad tym, na co mam konkretnie czas i do niego dostosowywałem swoje różne zajęcia. Obecnie robię odwrotnie – to znaczy, wypisuję sobie jakie zadania mam dziś spełnić i staram się wygospodarować odpowiednią ilość czasu na każde zadanie. Wydaje mi się to bardziej logiczne, bo zajęcia – a więc to, na czym mi faktycznie zależy, co musi istnieć w mojej codzienności – na te sprawy właśnie, muszę znaleźć czas. Widzę, że dzięki takiej postawie, staram się czuwać bardziej nad wykorzystywaniem czasu, którym dysponuję. Bardzo istotna jest konkretność – mając pomysł, chęci i zakres działania, człowiek, może zacząć działać. Konkretność zdecydowanie ułatwia nam realizowanie różnych naszych pomysłów, motywuje nas do angażowania się w rozmaite zadania, które w dużym stopniu mogą służyć naszemu...
Dlaczego mam inwestować.

Dlaczego mam inwestować.

Każdy, podejmując się jakiegoś działania, oczekuje konkretnych rezultatów. Pewnie i wy się zastanawialiście nad tym, co może wam dać, inwestowanie w siebie. Poszukajmy konkretnych powodów, dlaczego warto inwestować. Łatwiej jest wdrożyć w życie jakimś pomysł, jak jesteśmy do niego rzeczywiście przekonani. Przynajmniej ja tak mam. A Wy? Jeśli mam, z jakiegoś powodu inwestować w siebie, to powinienem wiedzieć, co chcę inwestować, w co chcę zainwestować i dlaczego. Trzy ważne kwestie, które warto przemyśleć, zanim podejmiemy się konkretnego działania w swojej codzienności. Czym dysponuję, co warto by było zainwestować w siebie? ––– Co chcę zmienić, udoskonalić, zacząć w swoim życiu? – – – Jaka jest moja główna motywacja, co mną kieruje w tym temacie? – – – Gdy odpowiesz sobie na te pytania, cele staną się dla ciebie już jasne i pozostanie przejść już tylko do konkretnego działania. Jeśli twoje odpowiedzi będą faktycznie mocne, w znacznym stopniu umożliwi ci to podjęcie się właściwego działania.  W wielu sytuacjach przekonuję się o tym, że jest w osobach wyrobione takie przekonanie, że robienie czegoś dla siebie, jest egoistyczne, że powinno się bardziej działać na rzecz innych osób, niż tylko na własne konto. Czy powodem jest sztuczna skromność lub mocne przekonanie o tym, że takie działanie jest egoistyczne? Sami musimy sobie odpowiedzieć, co tak naprawdę nami kieruje. Co jest naszą motywacją i głównym celem. Zaważyć o tym może jedno słowo, które źle zrozumiane, może odebrać nam nadzieję na realizację jakiegoś zadania. Jednak, gdy we właściwy sposób zrozumiemy stwierdzenie „inwestować w siebie”, możemy wówczas wejść na ścieżkę prowadzącą nas do niezwykłej przygody, która się przed nami wówczas otworzy. Trzeba wejść w szczegóły. Działanie, które skupia...
Odkryj to, co masz

Odkryj to, co masz

Fakt, niektórzy potrafią inwestować wirtualne pieniądze, coś czego nie posiadają, ale my tak nie zrobimy. Zastanówmy się nad tym, co rzeczywiście mamy, aby móc to dobrze i mądrze zainwestować. Nie jest sztuką zdobyć coś nowego, kupić sobie nową, jakąś rzecz i przez chwilę, jak małe dziecko, cieszyć się, że coś w życiu jednak mam. O wiele piękniejsze jest przemienianie w coś niezwykłego, tego wszystkiego, co już mamy. Cieszę się ze swojego życia, przynajmniej z bardzo wielu rzeczy, może dlatego, że nie ma we mnie aż tak wielkiego pragnienia, by zdobyć coś nowego, by za wszelką cenę kupić coś i posiąść.  Zastanawiałem się, skąd pojawił się pomysł na ten temat. I wiem, że wiele czynników wpłynęło na to, że pragnę się go podjąć w tym czasie. Pierwszy powód, to pewnego rodzaju niezadowolenie z „mojego życia” – to znaczy, stan mojego zdrowia, moja kondycja, brak dobrego, ciekawego wykorzystania czasu itp. Drugi powód, to fajna sytuacja – rozmawiałem z facetem na temat samochodu. Mówiłem, że mój ma już sporo lat, że musiałbym coś z nim zrobić i zastanawiam się, czy nie byłoby rozsądnie, go zmienić. Odpowiedź mnie zaskoczyła, a jednocześnie wile wątpliwości rozwiała – brzmiała ona tak: „a co już ci się znudził?” Pomyślałem automatycznie o życiu, o tym, co dzieje się w mojej codzienności, jak ja i pewnie wiele też innych osób, traktujemy pewne sprawy w naszym życiu – niekiedy z ogromnym znudzeniem, często nawet ze zniechęceniem, czy ze zdenerwowaniem. Czy nie jesteśmy zbyt znudzeni swoim życiem, zbyt przyzwyczajeni do niego, zbyt oswojeni i rutynowi? Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji trzeba koniecznie zainwestować w swoje życi. Masz rację! Tylko, czy o...
Kwadrans na ważne słowo.

Kwadrans na ważne słowo.

Zatrzymując się już do dłuższego czasu na ważnych słowach, uświadomiłem sobie jak ważne i owocne jest to dla mojej codzienności. Dlatego uznałem, że spokojnie można do tego wykorzystać kwadrans z codziennego rytmu naszego życia. Mijający dzień, niesie ze sobą ogromny bagaż, zarówno ciekawych wydarzeń, które udało nam się w ciągu dnia przeżyć, jak i historii ludzi, z którymi się spotkaliśmy, rozmawialiśmy. W naszych głowach, po całym dniu, zebrane mamy wiele ciekawych myśli, które albo są jakimiś rozwiązaniami lub pytaniami wobec tego, co przeżywamy. Pod koniec dnia naprawdę możemy się przekonać o tym, jak wiele zyskaliśmy, jak bardzo jesteśmy bogaci, jak wiele dał nam kolejny przeżyty dzień. Zysk jest pojęciem subiektywnym, bo może nam się wydawać, że to był przeciętny dzień, że niczego nie wniósł w nasze życie, bo mieliśmy, mamy, jakieś oczekiwania, które nie zostały zrealizowane. Jednak taka sytuacja, nie decyduje o tym, że jednak czegoś nie zyskaliśmy. Może właśnie „kwadrans” – chwila zatrzymania, powinna nas przekonać do poszukiwania, do odkrywania jakiejś sprawy, która była dla nas tego dnia, szczególną lekcją. Może zamiast na początku dnia, w ramach wyznaczenia sobie zadania, warto taki kwadrans uczynić pod koniec dnia, w ramach podsumowania, a więc odkrycia jakie słowo dzisiaj, stało się z jakiegoś powodu, szczególnie ważne. Rozumiemy możliwe kierunki realizacji tego kwadransa, który możemy wykorzystać w taki sposób, jaki będzie dla nas wygodniejszy, a przede wszystkim bardziej praktyczny.  Kwadrans na ważne słowo, to próba innego sposobu budowania swojego życia, to okazja, by nadać swojej codzienności właściwy kształt. Spróbujmy zobaczyć ważne słowo w kontekście naszej codzienności, a więc w kontekście spotkanych osób, odbytych z nimi rozmów, a może wydarzeń, w których uczestniczyliśmy, byliśmy...
Życiowy alfabet.

Życiowy alfabet.

Każdy z nas czemuś, jakiejś konkretnej sprawie poświęca więcej czasu i swojej energii. Argumentem jest to, że pewne sprawy, są dla nas priorytetowe. Jesteśmy w stanie poświęcić im nawet całe swoje życie. Mahatma Gandhi, Martin Luter King, Nelson Mandela, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II – to tylko kilka, z ogromnej listy osób, które w jakimś momencie, swoją postawą, myślą i działaniem podbudzili nie jedną osobę do działania. Te osoby oprócz tego, że wywołują jakiejś konkretne skojarzenia, w konkretnym etapie historii, swoim konkretnym działaniem, moim zdaniem, stali się przykładami również dla innych osób, które są żywymi alfabetami. Każda z tych postaci, stawia przed moimi oczami, jedno lub więcej słów. Kojarzę te osoby z działaniem, z ważnymi słowami, szczególną postawą. Ci ludzie, poświęcili się czemuś, niekiedy oddając wręcz swoje życie jakiejś sprawie, i to w znaczeniu symbolicznym i dosłownym. Ich historie pokazują, jak na etapie jakiegoś czasu, ważna była ich obecność, działanie, słowa; jak cenna stała się ich inicjatywa.  Pewnie, że można ich nazwać historycznymi gigantami, którzy wpłynęli dosłownie na przebieg jakiegoś tematu, przebieg jakiejś historii. To jest ciekawostka, ż ich życie, bogate w różne przeżycia, zaczyna charakteryzować różne wydarzenia, nadawać im bardzo osobistego znaczenia. Wymienione postaci, to dla mnie charakterystyczne słowa – pokój, równouprawnienie, wolność, miłosierdzie, życie… Oczywiście, że w zasadzie wszystkie te słowa, można dopasować do każdej osoby. Ale mimo wszystko, kiedy myślimy o jakiejś konkretnej osobie, przed oczyma mamy coś, co ją charakteryzowało, co w stu procentach pasuje właśnie do tej konkretnej osoby. Wątpię, żeby początki działania tych osób, były pełnym świadomości wyborem – co będzie ich charakteryzowało. Raczej angażując się życiem w pewne sprawy, człowiek, do...
Pomiędzy słowami.

Pomiędzy słowami.

Nasza podróż wokół słów, ma swoje konkretne znaczenie – ćwiczy nas w świadomym budowaniu naszej codzienności, wokół konkretnego słowa. Słowo jest tylko zaproszeniem – reszta jest w naszych rękach. Trudno było mi wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała podróż z ważnymi słowami. Już po kilku dniach widzę, jak o wiele łatwiej jest kierować się słowem, wchodząc w swoją codzienność, w konkretne jej elementy. Opisywanie codziennych wrażeń (tutaj) nie powoduje, póki co, jakiś konkretniejszych trudności. Oczywiście, zawsze można stwierdzić, że efekty mogłyby być jeszcze konkretniejsze, ale nie o to w tym tak naprawdę chodzi. Robienie czegoś dla samych efektów, przestaje być przygodą. Podróż, którą odkrywamy, ma pomóc nam, dostrzec, że już wiele z nich jest obecnych w naszym życiu. Te, których może nie odnajdę, być może sprowokują mnie do większego przemyślenia – dlaczego ich nie ma? Budując swoje życie, realizując swoją podróż, myślę, że niezbyt często zastanawiamy się nad urozmaiceniem swojej codzienności, nad bardziej świadomym przeżyciem różnych kwestii, nad lepszym wykorzystaniem środków, które już posiadamy. Dopuszczamy do takiej sytuacji, gdy ze swojej strony, akceptujemy obecny stan rzeczy. Akceptując obecną rzeczywistość, nie myślimy o zmianach. Wręcz przeciwnie, akceptacja może być niekiedy ucieczką przed ewentualnymi zmianami, które moglibyśmy, albo wręcz które powinniśmy uczynić w naszym życiu. Słowa otwierają nam oczy. Dzięki tej przygodzie, jeśli weźmiemy ją na serio i słowa stworzą w naszej codzienności właściwą perspektywę, odkryjemy jak ogromna przestrzeń do zagospodarowania istnieje właśnie pomiędzy słowami. Ostatnio miałem kolejną historię. Tą z cyklu codziennych historii i doświadczeń. Byłem w kuchni i ktoś poprosił mnie o pomoc – garnek zakleszczył się jeden w drugim. Oczywiście pierwsza próba była siłowa, ale od razu zrozumiałem, że...
62 dni dookoła świata.

62 dni dookoła świata.

Jak dokonać podróży wokół siebie? Postrzegając swoje życie z perspektywy słów, które są ważne, bo mówią o wartościach, ważnych pragnieniach, przeżyciach i celach. Zatem, życzę ci dobrej podróży. Często w trakcie jakiejś podróży, rozglądamy się dokoła siebie i pragniemy zobaczyć jak najwięcej, jak najciekawsze rzeczy. Są rzeczy, które nas ciekawią i dlatego ich szukamy wokół siebie. Niekiedy coś nas szokuje, dlatego widzimy to wyraźniej niż inne rzeczy, które dzieją w tym samym czasie. Jest jednak wiele rzeczy, na które z różnych powodów, nie zwracamy uwagi. Życie jest jednak bardzo ciekawe, dlatego warto odbyć tą szczególną podróż dookoła swojego świata, by chociażby w lepszy sposób zrozumieć siebie, by odkryć i bardziej docenić to, co już mamy lub by zrozumieć otwierające się przed naszą osobą perspektywy. Oczywiście okrążyć kulę ziemską w 80 dni, może już w naszej wyobraźni budować obrazy niezwykłych przygód, miejsc i sytuacji, ale czy 62 dni dookoła swojego świata, może być równie pasjonujące? Taką podróż, krótszą lub dłuższą, możesz w zasadzie rozpocząć w każdym momencie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by to zrobić, właśnie teraz. Początek – start, złożony jest w twoich rękach i to, kiedy rozpoczniesz tą przygodę, zależy teraz tylko od ciebie. Spróbujesz? Przypominają mi się inne wakacje, już parę lat temu, kiedy samemu zdecydowałem się wyruszyć, do bardzo symbolicznego, ale i też bardzo trudnego miejsca. Ruszając do punktu głównego, jakim był Oświęcim, towarzyszył mi wówczas, wydawałoby się, że abstrakcyjny wobec tego miejsca temat – „otocznie troską życie”.  To właśnie Oświęcim, obóz koncentracyjny, stał się miejscem, w którym podjąłem się podróży w głąb siebie. Owocem tamtej podróży wokół „swojego świata” stała się głęboka refleksja nad życiem...
Żyć we wspólnocie.

Żyć we wspólnocie.

Ostatnia fascynacja nad którą chciałbym was zatrzymać i nieco nią was zarazić, to rzeczywistość Kościoła i wspólnoty. Czy dziś, z takimi opiniami jakie są, można jeszcze się zafascynować Kościołem? Miałem okazję być w kilku bardzo aktywnych parafiach. Ich aktywność nie przejawiała się tylko na polu wspólnot parafialnych, nie tylko w sferze dzieł miłosierdzia, nie tylko na tle liturgii, ale to, co mnie najbardziej fascynowało, to aktywność relacji budujących się pomiędzy osobami, tworzącymi tą wspólnotę. Może to dziwne, ale dla mnie wskaźnikiem wspólnoto twórczym są właśnie relacje pomiędzy osobami, które tworzone są poza organizowanymi punktami, spotkaniami, czy wydarzeniami kościelnymi. Pytanie, czy ludzie chcą ze sobą być? Rzeczywistość Kościoła to sprzyjająca przestrzeń, to uszczegółowienie charakteru wspólnoty. Kościół koloruje słowo – wspólnota, poprzez konkretne przymioty. Bóg czyni wspólnotę w wymiarze Kościoła czymś bardziej konkretnym.  Zawsze miałem jakąś szczególną wrażliwość na wspólnotę. Zawsze przemawiało do mnie słowo, zachęta Chrystusa: GDZIE DWAJ ALBO TRZEJ ZEBRANI W IMIĘ MOJE, TAM JEST POŚRÓD NICH (por. Mt 18,20) We wspólnocie, w jej działaniu najbardziej fascynujące jest stworzenie tej przestrzeni, tej okazji aby Jezus mógł być pomiędzy nami. To niezwykłe, że nasze zwykłe relacje, wzajemne odniesienia, stwarzają tak niezwykłą, wręcz cudowną rzeczywistość. myślę, że możemy wiele uczynić, aby odkryć potrzebę wspólnoty. Może się zdarzyć, że doświadczymy rzeczywistości wspólnoty przez jakąś konkretną sytuację, w naszej codzienności. To pierwsza przyczyna fascynacji – jedność pomiędzy nami, jako wspólna droga doświadczeń, która może przynieść jako owoc, rzeczywistą obecność Jezusa pomiędzy nami. Działanie razem – wspólna odpowiedzialność, to drugi powód fascynacji wspólnotą. Zawsze stawiałem akcent na to, aby nie ważne jak nam coś wyjdzie, ale by próbować to, co możliwe, realizować razem. Wspólne działanie –...
Lekcja krzyża.

Lekcja krzyża.

Myślę, że każdy z nas ma swoją historię spotkania z Bogiem, które to spotkanie zadecydowało o naszym życiu, o kolejnych przeżytych pięknych momentach w naszej fizycznej i duchowej codzienności. Masz przykład jakiejś osobistej lekcji wiary? W moim przypadku fascynacja krzyżem rozpoczęła się dość wcześnie, bo w czasach licealnych. I co w sumie ciekawe, a zarazem dziwne, nie było to związane z lekturą Słowa Bożego, a raczej z powodu obserwacji. W początkach powstawania mojej rodzinnej parafii, w prezbiterium (czyli głównej części kościoła) jako element pojawił się krzyż, z wiszącą na nim postacią Jezusa, która ma gigantyczny rozmiar. Gdziekolwiek siądzie się w kościele, krzyż ten jest doskonale widoczny, przez co zawsze zwracał moją szczególną uwagę. W późniejszym czasie, to osobiste wpatrywanie się w krzyż, nadal mi towarzyszyło, lecz stawało się już głębszym doświadczeniem. Darem dla mnie było to, że w którejkolwiek parafii byłem, czy jako młodych chłopak, czy jako kleryk, czy później już jako ksiądz, w każdym z nich, był ogromny krzyż i postać Ukrzyżowanego. Przełomowym wydarzeniem dla mojego życia, był moment z 2000 roku, gdy „spotkałem Ukrzyżowanego”. Moment ten obudził we mnie miłość do Ukrzyżowanego, a więc rozpoczął we mnie fascynację Jezusem. Potem pisanie pracy magisterskiej o Ukrzyżowanym, później poznanie w duchowości Focolare Jezusa Opuszczonego, to wszystko zgrało się z wrażliwością i pragnieniem, by stać się „uczniem krzyża”. To tło dla kolejnej fascynacji Jezusem, które mają jakiś konkretny cel. Wraz z kolejnymi odsłonami moich fascynacji, zapraszam was do coraz bardziej osobistego spojrzenia na osobę Jezusa, na temat wiary. Spotkanie. On nam się daje. Miara miłości. Wszystkie dotychczasowe fascynacje były mocno osadzone w poznanym, zrozumianym i przyjętym SŁOWIE. Słowo wpływało i...
Miara miłości.

Miara miłości.

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwanie do miłości – miłości bliźniego, nieprzyjaciół, miłości wzajemnej, do miłosierdzia. Nad tym wszystkim jest miłość Boga. Czym wyróżnia się ta chrześcijańska miłość?   Miłość dotyczy wszystkich, to nie jest tylko przywilej chrześcijaństwa. Może ktoś myśli, że miłość wyróżnia chrześcijaństwo spośród innych religii, wyznań. Czy tak faktycznie jest? A może w tej miłości, jest coś szczególnego, co wyróżnia naszą postawę miłości od innych? Przyglądanie się temu tematowi, sprawiło obudzenie we mnie fascynacji Bożą miłością. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna Swego Jednorodzonego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 J 4,10) warto, abyśmy w tym rozważaniu, zauważyli właściwy kierunek – Bóg pierwszy nas umiłował… To bardzo wiele zmienia. Nasze działanie może i powinno stać się odpowiedzią pełną miłości wobec miłości Boga.  Dzięki temu, nasze działanie ma stałe źródło w Bożej miłości i to dzięki niej może być przemienione. Wartość nie leży w tym, co robimy, ale w tym, z jakiego źródła czerpiemy. Boża miłość może dokonać istotnych zmian naszego działania, dlatego może ono stać się świadectwem dla innych, wciągając ich również w strumień Bożej miłości. Fascynując jest to, że Bóg nie czeka na człowieka, na jego inicjatywę, ale uprzedza każdego z nas, nasze działanie, kochając nas, jako pierwszy. W tej miłości odnajduję swoją siłę, swoją motywację, swoje wszelkie inspiracje, ale nade wszystko źródło, dla fascynacji Jezusem. Temat miłości w Piśmie Świętym kojarzymy z Przykazaniem Miłości. Źródłem Przykazania miłości Boga jest część SZEMA, codziennego wyzwania wiary pobożnych Żydów. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swoje, ze wszystkich sił. (Pwt 6,5)...
On nam się daje.

On nam się daje.

Kluczowe w fascynacji, jakimś tematem jest spojrzenie na niego z właściwej strony. Z jakiej perspektywy ja spoglądam na Jezusa? Co sprawia, że wciąż Jezus jest moją fascynacją?   Fascynuje mnie fakt, że ilekroć powracam do pewnego fragmentu Ewangelii, wciąż mnie zatrzymuje i pobudza we mnie nowe myśli. Może zbyt powierzchownie rozważamy niektóre fragmenty, zbyt mało się nad czymś zatrzymujemy, by mogło nas coś zafascynować, przepracować jakąś sprawę – temat, naszym sercem. Mamy ogromny potencjał, ale nie wiemy czasami, w jaki sposób go duchowo, odpowiednio wykorzystać. Fascynacja wymaga przede wszystkim zaufania i gotowości na przyjęcie tego, co w konkretnej sprawie, planuje dla nas Bóg, życie, codzienność, zadanie… Fragment, który mnie fascynuje i którym teraz chciałbym z wami rozważyć, to scena, która rozpoczyna publiczną działalność Jezusa. ufam, że już się domyślacie jaki to fragment. Scena, która rozpoczyna, ale w dalszej perspektywie, streszcza też to wszystko, co Jezus dokonuje przez trzy lata swojej działalności, a nawet staje się w pełni zrozumiała w wydarzeniach męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Przez bardzo długi czas rozważam ten fragment i jest on dla mnie bardzo ważną perspektywą w fascynacji Jezusem. Weź zatem Pismo Święte do ręki i przeczytaj uważnie fragment Ewangelii Jana 2,1-12. Pobieżna lektura tego fragmentu przedstawia nam obraz – Jezus jest obecny podczas wesela w Kanie. Już na podstawie tego można snuć rozważania o przyjaźni, o pięknej relacji i o tym, że Jezus wraz z apostołami i Maryją, byli ważni dla młodej pary, skoro ich zaproszono. Mogłoby to świadczyć o tym, że młodzi uznali Jezusa, że jest On dla nich ważny. Czy to wszystko, co możemy wyciągnąć z tego fragmentu? Oczywiście możemy skupić się też...
Spotkanie z Bogiem

Spotkanie z Bogiem

pierwsza fascynacja Pierwszą i dla mnie największą fascynacją jest to, jak Bóg wychodzi ku człowiekowi. Cała historia biblijna usiana jest tyloma przykładami, że ma się wrażenie, że Pismo Święte to historia jednego, wielkiego spotkania Boga z człowiekiem. Opisy, spotkania Boga z człowiekiem, rozpoczynają się w zasadzie, już od pierwszych kart Pisma Świętego. Cała historia biblijna, pokazuje jak ważna to sprawa, jak przejmując jest działalność Boga właśnie w tym kierunku. W księdze Rodzaju, w samym stworzeniu widać, jak to działanie zmierza właśnie do tego, aby Bóg mógł rozmawiać ze swoim stworzeniem, którego zwieńczeniem jest człowiek. Bardzo przejmującym momentem jest scena po grzechu pierworodnym – (por. Rdz 3,1-24). W szczególności moją uwagę, a nawet fascynację, zwracają wersety 8-11 i następne. w.8 Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. w.9 Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» w.10 On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się». w.11 Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?» Troska i pragnienie Boga, by spotkać człowieka i z nim rozmawiać zawarta jest w pytaniu: „Gdzie jesteś?” To Bóg pierwszy wychodzi, to On pierwszy prowokuje do spotkania i rozmowy. Bóg jest pierwszym, inicjującym spotkanie i rozmowę z człowiekiem. Fascynujące jst to dążenie Boga do rozmowy i spotkania. Szczególnie od momenty grzechu pierworodnego to „szukanie” nabiera szczególnego charakteru, rozpędu i działania. To niezwykłe jak ważni jesteśmy dla Boga, jak konkretne jest Jego działanie, względem każdego z nas. Fascynujące jest dla mnie to...
Dlaczego fascynacja

Dlaczego fascynacja

Do pewnych spraw dochodzimy przez lata. Uczymy się przez różne doświadczenia, które są obecne w naszym życiu. Niekiedy je odkrywamy i wykorzystujemy. Niekiedy przepadają, bo zajęliśmy się czymś innym. Już sam wstęp można obalić jednym zdaniem – jestem za młoda; mam mało doświadczeń; mam dużo czasu, by na starość zająć się tym tematem itp. Teoretycznie można wszystko przeciwstawić prostymi wytłumaczeniami, ale czy w życiu doszlibyśmy do czegokolwiek gdybyśmy zawsze szukali własnego sposobu, by się wytłumaczyć. Kiedy mamy jednak do czynienia z czyimś świadectwem, osobistym doświadczeniem życia, powinniśmy je uszanować, a nie obalać jakimś wytłumaczeniami. Powinniśmy wysilić się na tyle, by przynajmniej spróbować poznać doświadczenie jakiejś osoby. Szczególnie, w temacie wiary, nie posługuje się ciekawymi historiami innych osób, wiedzą wyniesioną ze studiów, czy wyczytaną z książek, czy z konferencji. Posługuję się bardziej tym, co osobiści przeżywam… Osobiste przeżycie pewnych tematów sprawia, że najpierw sami dbamy o to, by istniały momenty dzięki którym coś przeżywam, a później staję się dzięki temu bardziej autentyczny i przekonywujący. Tak przynajmniej mi się wydaje. Wolę autentyczne świadectwo, nawet gdyby było ono mało atrakcyjne, czy słabo przekazane, ale wiem, że ta osoba to przeżyła, a z tym po prostu się nie dyskutuje. Świadectwa zawsze nas, w szczególny sposób dotykają, bo opowiadają o jakimś momencie, wydarzeniu, konkretnym przeżyciu jakiejś osoby. Zastanawia nas to, w jaki sposób, jakaś osoba doszła do momentu przeżycia jakiejś historii, co się w niej i z nią stało, a przede wszystkim nasze największe zainteresowanie budzi – co się wydarzyło później z tą osobą, co zrobiła z tym, co sama przeżyła. Każdy z nas ma jakąś historię do opowiedzenia. W życiu każdej osoby mają miejsce...