Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Wyjść od wartości, czy wpaść w koleiny.

Nazywanie czegoś po imieniu można uznać za oswojenie czegoś? Czy wartości to jakaś oswojona rzeczywistość, czy realny punkt, od którego twórczo można rozpocząć jakąś podróż? Czy decyzja zależy od nas, czy decydują inne czynniki? To chyba dobry znak… Lubię odkrywać nowe rzeczy, zachwycać się sensownymi nowościami, wprowadzać właściwe zmiany — uaktualnienia do pewnych działań, sposobów myślenia. Uwielbiam ogólnie jak coś się dzieje i gdy życie nie stoi w miejscu, tylko faktycznie prowokuje mnie do wyruszenia w jakąś duchową, bądź fizyczną podróż. Dla mnie rzeczywistość dokonujących się we mnie i wokół mnie zmian rodzi twórcze nastawienie. Ciągły ruch życia to nieustanna dynamika zmian, które powodują, że walczę, z jakimikolwiek oznakami stagnacji. Przecież, wyruszenie w podróż motywuje do odkrywania nowych możliwości i szans dla siebie, dla życia oraz do tego, by skorzystać z okazji, by spojrzeć inaczej na jakąś sprawę — zyskać być może jakaś nową perspektywę. Jeśli nie fizycznie, to na pewno spróbuj ruszyć swoją mentalność. Przyzwyczajenie, oswojenie się z czymś, może być niebezpieczne, bo zatrzyma nas w czasie, w jakiejś rzeczywistości i sprawi, że przyjmiemy jakąś subiektywną cząstkę jakiejś wartości, sytuacji i nie zmobilizujemy się, by odkryć coś więcej. Wyobrażasz sobie, byś zatrzymał się na poziomie wiedzy z czasu przedszkolnego i nigdy więcej nie zyskali jakiejś wiedzy? Wydaje się to wręcz niemożliwe. Spróbuj w ten sam sposób pomyśleć np. o wartościach ważnych dla ciebie, o osobach, sytuacjach, które obecnie mają miejsce w twoim życiu. Czy taka postawa — zatrzymania się — wydaje ci się sensowna i właściwą, czy raczej ocenisz ją bardziej jednak krytycznie? Zadbanie o twórcze działanie, to zmobilizowanie się do stałego rozwijania poszczególnych spraw swojego życia. Wartości będą twórcze w twoim życiu, jeśli będą właściwe usytuowane w twoim życiu. Mogą być one dla...
Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Czarne lub białe – wszystko może być twórcze?

Wiele twórczych pomysłów pojawia się w związku z sytuacjami, w których czegoś brakuje. Bycie twórczym – to zaradzanie różnym sprawom. Czy i w naszym życiu, to co trudne może być faktycznie twórcze?   Jeśli jesteś głodny, otwierasz lodówkę, szafki i wyciągasz składniki i zaczynamy przygotowywać pyszne danie. To głód skłania nas do tworzenia kulinarnych, smakowych cudów… Masz mnóstwo zadań na głowie, wiele spraw wymaga twojego zaangażowania i dokonywania wyborów? Pewnie siadasz, planujesz, organizujesz się i wpadasz na ten jedyny sposób, dzięki któremu ogarniasz to wszystko… Możesz obecnie zastanowić się nad tym, co sprowokowało cię do obecnego działania? Jaka potrzeba, przyczyniła się do tego, że dziś korzystasz z jakichś owoców, że dziś jesteś, gdzie jesteś, że postępujesz właśnie tak, a nie inaczej, że stawiasz sobie cele do realizacji takie, a nie inne. Pomyśl o tych sytuacjach, które ciebie obecnie motywują, które są dla ciebie twórcze i które prowokują ciebie właśnie do tego, aby być bardziej w czymś twórczym. Czy są to sytuacje pozytywne, które mogą być przez ciebie wykorzystane, które można zagospodarować, czy może są to jakieś sprawy negatywne, które wymagają jakiegoś działania, reakcji na zaistniałe sytuacje? Zrozumienie własnego położenia to niezwykła wiedza, która w bardzo dużym stopniu może pomóc nam wydobyć na wierzch wszelką naszą twórczość, pomysły, które są w nas, a które mogą być właściwą odpowiedzią na różne sytuacje w naszym życiu. Trudno mi stwierdzić jaki jest twój sposób myślenia. Każdy z nas, przez różne doświadczenia, nabywa specyficznego dla siebie podejścia do różnych spraw. Sami pewnie wyczuwacie, że nie zawsze postępujemy we właściwy sposób, że nie zawsze sięgamy po rozwiązanie, które jest właściwe, że nie zawsze widzimy sprawy...
Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Łap pomysły – kropla drąży skałę.

Pomysły nie muszą rodzić się tylko wobec przyszłych zadań, nasza twórczość może być też odpowiedzią na to, co się dzieje wokół nas, na sprawy, które są już obecne w naszej codzienności.   Być twórczym – co to tak naprawdę dla ciebie oznacza? Przyglądając się temu tematowi, odkryłem swoje wyobrażenie. Często o byciu twórczym, myślę jak o „tworzeniu czegoś z niczego”, czyli o takiej sytuacji, która w perspektywie przyszłości pojawia się jako zupełnie nowa, innowacyjna. Jednak oceniając to – ile rzeczywiście nowych rzeczy jesteśmy w stanie w jakichś dziedzinach stworzyć? Pewnie, o wiele więcej mamy pomysłów na to, jak przekształcać naszą sytuację, nadać jej inne znaczenie, inną wartość, niż stworzyć coś od początku do końca, jako coś nowego. Twórcze właśnie jest to, że gdybyśmy wielu osobom wręczyli tak sam przedmiot, to pewnie bardzo wiele osób, potrafiłoby tą rzecz wykorzystać w różny sposób. Umiejętność przetwarzania, to nasza największa zdolność, która szczególnie świadczy o tym, że jesteśmy twórczy. Możemy, a nawet wręcz powinniśmy rozbudzać swoją twórczość nieustannie, wszystkim tym, co dziej się wewnątrz nas, ale również innymi czynnikami, które rosną wokół nas. Każdemu człowiekowi wydaje się, że ma swój nowy sposób przeżywania jakiejś sprawy. Ale nawet, gdy jest to nieprawdą, nie należy rezygnować z tych dobrych rozwiązań. Co z tego, że nie ty wpadłeś na jakieś rozwiązanie pierwszy. To nie sprawia, że jesteś gorszy, czy słabszy. Masz rozwiązanie ,więc się go trzymaj, a gdy znajdziesz być może lepsze, bardziej twórcze rozwiązanie, to miej odwagę zmienić swój sposób na nowy, lepszy sposób działania. Bycie twórczym, nie polega na nieustannym szukaniu nowych pomysłów, bo przecież stare rozwiązania mogą być równie dobre, a jedynie mogą wymagać...
Mały twórca.

Mały twórca.

Każdy z nas ma w sobie coś pięknego, czym żyjmy i się inspirujemy w tworzeniu nowych rzeczy, ale twórczy są również ludzie, jak i też sytuacje wokół nas. Jest w tobie coś twórczego?   Rozpoczął się czas wakacyjny, czas urlopów… Pewnie już wielu z wa, ma swoje plany na ten czas. Każdy z nas lubi ten czas spędzać w inny sposób, ale pewnie wszyscy w naszych planach, znajdziemy miejsce dla twórczego działania. Dla mnie czas wakacji, to oczywiście przede wszystkim czas wypoczynku, ale to również czas i okazja do twórczego spędzania tego czasu. W przygotowaniu do tego tematu, pojawił się dialog z pewną osobą, który stał się motorem dla kierunku tego rozważania. inna osoba: Czy wszystko musi być twórcze? ja: Dobrze by było, by taki sens nabrało właśnie nasze działanie. Piękne by było nasze życie, gdybyśmy mieli taką świadomość – takie przekonanie, że mogę być bardziej twórczy, że moje działanie może tak wpływać na mnie i na innych. Każdy temat, który poruszam na łamach mojej strony, zawsze wywołuje we mnie twórcze działanie. Odkrywam wiele ciekawych pomysłów z różnych dziedzin, które pozostawiają zawsze we mnie, jakiś swój ślad; inspirują mnie i motywują do nowych działań, do rozwijania siebie, swojej codzienności. Motywują mnie do tego, by w jakimś temacie, na jakimś odcinku czasu, stać się bardziej twórczy. Jeśli każdy z nas, podzieliłby się jakimś swoim twórczym odkryciem z innymi osobami, być może twórcze myśli i działanie, udzieliłoby się również innym osobom. Jeśli kolejne osoby, przekazałyby to dalej, powstałaby dzięki temu działaniu, bardzo twórcza sieć połączeń. Wywołałem taką sieć, zadając kilku osobom pytanie: Co jest w twoim życiu twórcze? Może i ty masz odwagę...
Rozwój, ale po katolicku.

Rozwój, ale po katolicku.

Popularne są różnego rodzaju techniki, metody i prądy rozwojowe. Wykorzystywanie ich we właściwy sposób, może faktycznie nam pomóc. Jeśli działanie będzie niewłaściwe, możemy stracić zbyt wiele. Czy jest nam potrzebny rozwój? W jaki sposób powinniśmy ten temat interpretować? Czy w temacie rozwoju istnieje coś sprzecznego z chrześcijaństwem? Warto, abyśmy w temacie „zbudowani”, postawili sobie kilka ważnych pytań, które pomogą nam zyskać właściwą perspektywę i wejść głębiej w znaczenie tej kwestii. Rozwój osobisty to zmiana możliwa dzięki odpowiednim metodom, narzędziom oraz informacjom pozwalająca udoskonalić jakość pewnych obszarów życia człowieka. Inna definicja: Wszystkie działania, które sprawiają, że stajesz się lepszą wersją siebie. Rozwój (budowanie) swojego życia, to poszukiwanie i realizowanie właściwej wersji siebie. Nie jest to sprzeczne z chrześcijaństwem, bo „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę„ (Rdz 1,26-27) Naszym zadaniem jest odkryć właściwe piękno, które jest w nas, a które złożył w nas Bóg. Pod wpływem różnych czynników, naszych doświadczeń, obraz bywa często przysłonięty tak bardzo, że sami przestajemy wierzyć w to kim faktycznie jesteśmy. Zamazany obraz, dość, że odbiera nam właściwe rozumienie siebie, to również pozbawia nas pewności, posiadanych przez nas darów – zdolności. Rozwój osobisty umożliwić może nam zrozumienie swojej wartości, odkrycie jej oraz tego, w co zostaliśmy obdarowani, jakie specyficzne zdolności, umiejętności dał nam Bóg. Rozwój po katolicku, powinien najpierw założyć ścisłą współpracę z Bogiem. To, co jest dużym zagrożeniem różnych metod rozwoju, to postawienie samego człowieka w centrum, bez innego odniesienia. Często metody rozwoju, stawiają akcent na samorozwój, samokontrolę, samopomoc… To utwierdza człowieka w błędnym przekonaniu o samowystarczalności. Skupienie człowieka tylko na nim samym, ale bez duchowości, bez odniesienia do wartości,...
Jak budujesz swój dom?

Jak budujesz swój dom?

Oczywiste jest to, że chcemy trwałości w naszym życiu tego, co dobre. Jak zatem budować swoją codzienność? Jak poradzić sobie wówczas, gdy nasza konstrukcja się rozsypuje?   Temat miesiąca: „zbudowani” wywołuje we mnie bardzo wiele refleksji i są one bardzo różne – dotykają różnych sfer życia. To, że się różnimy to fakt, ale istotne różnice pomiędzy nami, pokazują jak bardzo pomysłowi jesteśmy i jak wiele jest możliwości zbudowania swojego życia, swojej codzienności. Ostatnio, przy okazji wystawienia ocen, obserwowałem poziom zaangażowania i przejęcia uczniów… Miałem też okazję spotkać swoich byłych uczniów – już „mężatych, dzieciatych…” Mam też okazję widzieć ludzi na odcinku kilku lat pobytu w jednej parafii, ale i też nawet kilkunastu lat znajomości – i widzę jak ludzie się zmieniają, dojrzewają, przewartościowują swoje życie, jak pięknie budują swoje życie. To budzi mój zachwyt wobec bardzo szczególnego i indywidualnego działania Boga na historie naszego życia. Będąc na ślubie moich znajomych, byłej uczennicy, pojawiła się we mnie myśl: „nowe pokolenie, nowe nadzieje…” Każda osoba budując swoje życie wdraża swoje nadzieje, a inni zbudowani postawą takiej osoby, budzą w sobie nowe nadzieje. Po każdym z nas widać widać na co w życiu stawiamy, na czym budujemy swoje życie. W jednych jest to tak konkretne, tak wyraźne, że nie trzeba w tym względzie stawiać im pytań. Inni wciąż się decydują i widać jak ich życie się zmienia, w zależności od wyborów i decyzji. Są też tacy, których trudno rozgryźć i do końca nie wiadomo na czym faktycznie budują swoje życie. Często stawiam sobie pytanie: „O czym mówi obecnie moje życie?” To o czym ono mówi, czym jest wypełnione, przynosi nam konkretną informację o...
Bądź otwarty

Bądź otwarty

Już wielokrotnie przekonywałem się o tym, że świat wokół mnie jest bardzo fascynujący i wciąż mnie czymś pozytywnie zaskakuje. Wciąż się czegoś dowiaduję, czegoś uczę, coś mnie buduje. Trzeba jednak mądrze otwierać swoje serce, na właściwe rzeczy.   Każdy z nas coś czyta, ogląda, czegoś słucha. Świat wokół nas ma nam dużo do zaoferowania, choć nie zawsze musi to być wartościowe i nie musi nas to zbytnio angażować. Treści, które przy różnych okazjach do nas docierają, powinny nas jednak budować, dlatego w takiej sytuacji powinniśmy się uczyć tego, co moglibyśmy przyswajać, a z czego, dobrze by było, byśmy ogólnie zrezygnowali. Treści jest bardzo wiele i jest ona bardzo różna, dlatego naszym podstawowym zadaniem jest dokonywanie właściwe selekcji. Możemy oczywiście we wszystko angażować swoje serc, ale czy wówczas nie utracimy sił na to, co rzeczywiści jest najważniejsze, co jest przede wszystkim dla nas. Czasami czytając coś, czy słuchając jakiegoś materiału dźwiękowego, już wiem, że czemuś warto poświęcić swoją uwagę, głębiej się zastanowić, sporządzić sobie jakąś notatkę, a innym razem mam odczucie straty czasu, dlatego na pewne rzeczy z góry poświęcam więcej czasu, bo wiem, że mnie to zbuduje, a inne odrzucam, bo wiem, że do niczego mi się to nie przyda, że mnie to nie zbuduje. Niektóre uchwycone myśli, mobilizują do zatrzymania się, zastanowienia i odpowiedzenia sobie na różne, rodzące się we mnie pytania. Jeśli treść zaczyna w nas pracować, to postarajmy się, by przynajmniej temu działaniu, nie przeszkadzać. Pozwólmy, by ta treść zostawiała w nas swój ślad, dotknęła różnych kwestii naszego życia. Warto, gdy znajdziemy takie budujące nas źródło, trzymać się jego jak najdłużej i czerpać jak najwięcej. Oczywiście takich źródeł...
Mali bohaterowie – zbudowany.

Mali bohaterowie – zbudowany.

Jest wiele spraw w naszym życiu, które warto wykorzystać i się w nie angażować. Są wśród nich takie sprawy, które na ubogacają – budują. Czy warto świadomi wyznaczyć sobie zadania, by się budować? Jak to zrobić?   Mam ten przywilej spotkać ludzi, którzy dzielą się z mną własnymi doświadczeniami – tym, co przeżyli, tym jak myślą, jaki wartości są dla nich ważne, jakimi zasadami się kierują… Każde takie spotkanie jest bardzo cennym wydarzeniem. Zapadają mi w sercu różne ich wrażenia i czuję, jak dzięki innym osobom rosne, zyskując nowe perspektywy, przekonanie do jakiegoś działania, pewność do do obranego kierunku myślenia. Możemy zamknąć się tylko na swój świat, swoje teorie i wyobrażenia, ale wówczas nie przeżyjmy tak mocno (jakiegoś) stanu ubogacenia, zbudowania siebie, jak w przypadku tworzenia i rozwijania różnych relacji. W ostatnich dniach została odmrożona znów sytuacja w obecnej pandemii. Można by było pozwolić sobie jeszcze na wiele, ale dziś zwróciłem uwagę jak wzrosła znów liczba tych, którzy przyszli do kościoła. Są tacy którzy się odważyli, tacy którzy odkryli w sobie tęsknotę za takim przeżyciem niedzieli. Na pewno nie ocenie, że są lepsi, czy odważniejsi… z jakichś powodów przyszli, choć jeszcze nie musieli. Czułem się jednak zbudowany ich obecnością, choć można było wpaść w pułapkę ocen – np. „a mogło przyjść więcej”. Każda z tych osób, która w ostatnim czasie była w kościele, jest zewnętrznym znakim, może nie jednej wewnętrznej walki z myślami, z wątpliwościami, a może nawet z strachem. Pewnie nie poznam ich wewnętrznych motywów, duchowej siły, ale wiem, że ich obecność mnie po prostu zbudowała. Oprócz tego liczne, jak na parafię, w której jestem, niedzielne spowiedzi, przyjęta...
Maryja i Jej czas.

Maryja i Jej czas.

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (por. Łk 2,6). Pewnie ten fragment sobie mogliście skojarzyć, ale byłoby to zbyt oczywiste i proste. Dlatego chcę was zaprosić do pochylnia się nad innym fragmentem. Uczestniczymy w tym szczególnym czasie, który jest znakiem i zaproszeniem, aby z aktualnym tematem wejść również w doświadczenie Maryi. Temat: „Nadszedł czas”, to nie tylko fizyczny stan, ale nade wszystko duchowa przygoda. Na nasze życie ma wpływ bardzo wile czynników i teraz możemy się bardzo mocno o tym przekonać, jak nawet drobne czynniki, mają ogromny wpływ na nasz życie, jak one są wstanie wywrócić życie do góry nogami. Od czego zależy Twoje życie – jakie czynniki mobilizują nas do większej aktywności życia, a jakie elementy nas zniechęcają, odciągają nas od faktycznego celu naszego działania. Pewnie zastanawiając się nad tematem działania w życiu, zauważyliście, że częstym powodem – mobilizacją dla nas, są zewnętrzne czynniki. Mam wiele czynników, które mnie dopingują do aktywności, ale wokół mnie są również takie elementy, które mnie zniechęcają, odciągają mnie od właściwego ocelu działania. Nasze jakiekolwiek zaangażowanie, powinno być poprzedzone duchowym rozeznawaniem. Myślę, że gdy to wypróbujemy, zdamy sobie sprawę z tego, jak potrzebujmy tego właśnie narzędzie, jak ogromnym ratunkiem może ono być dla nas, dla naszej codzienności. „Nie mają już wina. Jezus jej odpowiedział: czyż to moja lub twoja sprawa niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (por. J 2,3-5) Skojarzyłem sobie ten fragment z powodu słów: „nadszedł czas”, ale w innym znaczeniu. Maryja jakby przynaglała Jezusa do działania, a Jezus jakby opóźniał wydarzenie – rozpoczęcie publicznego działania. W rozeznawaniu...
Nadszedł czas.

Nadszedł czas.

Pewnie tytuł wywołuje w tobie zastanowienie i może stawiasz sobie pytanie – „Na co nadszedł czas?” Jeśli dłużej zatrzymasz się nad tym pytanim, to w końcu odkryjesz odpowiedź. A może ona przyjść nieoczekiwanie.   Czas Wielkiego Postu był okazją pracy nad różnymi tematami. Ufam, że udało ci się podjąć jakiejś kwestii i nad czymś popracować, albo przynajmniej coś szczególnego dla siebie odkryć. Na pewno oprócz tego ludzkiego czynnika, pojawiły się też może duchowe, ważne doświadczenia, które były i są nadal potrzebne. Życi trochę się zazębia, co próbuje wam też pokazać przez takie planowanie tematów na mojej stronie, aby z jednej kwestii, w oczywisty sposób pojawiała się kolejna i kolejna. To wzajemne zazębianie się tematów ma pomóc ci przekonać się o tego, ż życie jest logiczną układanką bardzo wielu i to różnych elementów. Może gdy przyglądasz się tylko jednej kwestii, wydaje ci się, że to nie ma jakiegoś sensu, jakiejś logiki. Jednak, gdy zaczniesz łączyć elementy, wówczas odkryjesz zarówno cel, jak i też sens. Wychodząc z pustyni, okresu Wielkiego Postu, wkraczamy w kolejny element – czas Wielkanocny i myślę, czujemy połączenie, że jest to naturalna kolej rzeczy – że jedno wypływa z drugiego i są właściwym dla siebie następstwem. Życie to niezwykła przygoda, w której łączymy kolejne punkty własnymi doświadczeniami. Przed nami nowy czas, nowa okazja, szansa by poprzez 50 dni wzrastać w kolejnych sprawach. Czy to doświadczenie 50 dni ma mieć jakiś kształt, jakieś głębsze znaczenie? Stoimy na rozdrożu. Przed nami wiele, różnych możliwości, których możemy się podjąć zarówno fizycznie, jak i też w sposób duchowy. Decyzja znów zależy od nas i pewnie też od tych wszystkich czynników, które...
Powrót z pustyni.

Powrót z pustyni.

Pora powoli szykować się do opuszczenia naszej pustyni. Minęły już 40 dni pustyni… Warto ocenić ten czas, zastanowić się nad tym, kim się staliśmy przez ten czas i z czym wracamy do naszego świata.   Obserwują czas czterdziestu dni pustyni, pierwsza moja refleksja to fakt, że ten czas bardzo szybko minął i wiem, mimo że czas Wielkiego Postu się skończył, to moje działanie się nie kończy. „13 cnót” które w tym czasie ćwiczyłem, to zadanie które pokazało mi, że muszę w nim dalej trwać. Koniec, chyba powinien być nowym początkiem, dla kontynuacji tego działania. Wiem, że to wielkopostne działanie będzie przeze mnie kontynuowane, bo widzę w tym sens. Czy ty przedłużysz swoje wielkopostne działanie? Czy nadal będziesz w sobie coś ćwiczyć, do czegoś dążyć? Może właśnie teraz, po 40 dniach na pustyni, odkrywasz dopiero tak naprawdę to, nad czym musisz pracować, co powinieneś zmienić, a co być może jeszcze rozwinąć. Może właśnie owocami tego czasu są odkrycia, które trzeba wprowadzić w życie, dając im konkretny początek i cel do osiągnięcia. Czy towarzyszą ci jakieś konkretne odkrycia, którym warto by było dać miejsc i życie w swojej codzienności? Dla mnie czas Wielkiego Postu to czas nie tylko odkrywania i ćwiczenia, to czas budowania wiary, relacji z Bogiem, czas rozbudzania w sobie nowych perspektyw, które staną się towarzyszem moich kolejnych dni, kolnych działań. Oby zejście z pustyni nie było jedynie ucieczką od tej rzeczywistości. Wymazaniem z pamięci tego, co było, osiągnięciem innej, skrajnej postawy… Zejście z pustyni nie powinno być też zwalczaniem tęsknoty za tym, co było, bo może miło zorganizowaliśmy sobie oazę na pustyni – oazę pokoju, błogiego stanu… Zatem...
On zmienia pustynię w ogród.

On zmienia pustynię w ogród.

Wyjście na pustynię to nie tylko nasze fizyczne, czy duchowe działanie, ale nade wszytko to czas wystawiania się na Boże działanie, które może nas przemienić.   Dni pustyni… wystawiają nas na różne doświadczenia. Docierają do mnie różne głosy. Nie jeden raz są to słowa pretensji, sprzeciwu, oskarżeń. Notorycznie stawiane pytanie: „dlaczego?” stawia mnie, nie jeden raz na pustyni – w osamotnieniu, trudzie i niekiedy w niezrozumieniu. Łatwo można było wpaść w ciemność i pozwolić jej się ogarnąć. Początkowo bardzo to przeżywałem, odnosiłem do siebie, strasznie się tym przejmowałem. Pustynia, była faktycznie surową w swej postaci pustynią. Ale coś w pewnym momencie się zmieniło. Stało się to wówczas, gdy zaakceptowałem pustynię i zacząłem zadawać sobie pytanie: „Czego to doświadczenie – ta sytuacja – ma mnie uczyć; co ma pomóc mi odkryć i zrozumieć? Może właśnie i do ciebie dotrze to, że wyjście na pustynię jest po to, by pozwolić Bogu w sobie coś dotknąć, coś pokazać, czegoś nauczyć, coś w tobie zmienić. Może boisz się tego działania Boga w tym czasie, w tej konkretnej sytuacji. Może to prostsze, zostać, gdzie się jest; takim, jakim się jest. Wówczas jednak pustynia, pozostanie pustynią, a ciebie ogarnie coraz większa ciemność – narzekanie, osądzanie, pretensje, niechęć itp. Nie dopuść do sytuacji, aby w tobie pozostała pustynia. Dni pustyni… prowokują nas do takiego działania, do jakiego prowokuje nas Bóg. Nie myśl o tym, czego ty pragniesz dokonać na osobistej pustyni, ale zastanów się i odkryj, czego od ciebie pragnie Bóg, w twoim doświadczeniu pustyni. „Bądź wola Twoja…” – tak często powtarzamy te słowa, ale czy je faktycznie przeżywamy, w kontekście osobistej sytuacji? Czy potrafisz wypowiedzieć te słowa, przeżywając...
Pustynia – a kwarantanna.

Pustynia – a kwarantanna.

Może i dziwne skojarzenie – pustyni duchowej i przymusowej kwarantanny. Ale czynnikiem wspólnym obu tych rzeczywistości jest izolacja, samotność, konfrontacja z życiem. Może to okazja do innego, ale właściwego przeżycia czasu Wielkiego Postu. Coraz częściej, w Internecie, pojawiają się dosłowne podpowiedzi, jak spędzać ten czas – np. „zaplanuj swój dziń” (9 punktów do spełnienia) albo „100 zabaw z dziećmi na czas kwarantanny”. Pomysły kreatywne i ciekawe, ale z drugiej strony przerażające, bo potrzebujemy instrukcji – jak zagospodarować swoim czasem. Nie potrafimy odnaleźć się w własnym życiu? Nie twierdzę – że trudno nam zaadoptować nową sytuację – bo z tym realnie każdy może mieć problem. Ale tak bardzo przewartościowane jest nasze życie, tak bardzo przeniknięci jesteśmy współczesną mentalnością świata, że trudno nam wyobrazić sobie, jak wykorzystać czas, który otrzymaliśmy? Może to znów, kolejne medialne widzi misie, wyobrażenie proponowane tym nielicznym? Gdy na horyzoncie obecnej sytuacji, pojawiły się głosy o 14 dniowej kwarantannie, pomyślałem o dwóch sprawach: pierwsza to 14 stacji na 14 dni kwarantanny – okazja do zjednoczenia się z Chrystusem Ukrzyżowanym, droga cierpienia – szczególna droga solidaryzowania się najpierw z Nim, a przez Niego z wszystkimi cierpiącymi. Druga sprawa, o której pomyślałem: to właśnie pustynia. Ta opcja jest lepsza, chociażby bardziej dostosowana do przedłużającej się już kwarantanny. Chyba nikt z nas, nie przeżyłby czasu Wielkiego Postu w ten sposób, bo mielibyśmy tysiąc powodów do usprawiedliwienia – bo praca, obowiązki, bo nie mogę nic zrobić… itp. A tutaj tragedia, którą mogę przekuć w życiową lekcję. Myślę, że takiego Wielkiego Postu nikt się nie spodziewał i ufajmy, że w taki sposób, nigdy się on nie powtórzy. Pustynia, którą stworzyła obecna sytuacja,...
Przemieniajcie się.

Przemieniajcie się.

„Nawracajcie się…” – wielu z nas miało okazję usłyszeć te słowa w środę popielcową. Czy stały się te słowa jakąś zachętą? Może inspiracją? A może mobilizacją? Może warto, na nowo je usłyszeć i mocniej się nimi, tym razem przejąć?   Pustynia, na którą kolejny raz was zapraszam, to niekiedy trudne dla nas warunki, ponieważ stawia przed nami takie wymagania, o które w normalnych warunkach zwyczajnie ni zabiegamy – bo są trudne, może zbyt wymagające lub surowe. Pustynia bardzo często czeka na nas ze swoją tajemniczą ciszą, w której słyszymy więcej. A to, co może już jest nam dobrze znane, staje się jeszcze wyraźniejsze. Na pustyni wyostrzają się nasze wewnętrzne i zewnętrzne predyspozycje, dlatego możemy stale coś odkrywać i poznawać, a przede wszystkim wdrażać coś w nasze codzienne życie. Pustynia jest nam potrzebna, do bardzo wielu spraw – dziś jednak powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że nasze kolejne dni na pustyni, mają dla nas charakter przemieniający nas. Pobyt na pustyni to konfrontacja z jej surowością, ale, to również okazja by tam działając, powrócić do codzienności odmienionym. „Kogo zobaczysz w sobie, kiedy powrócisz z pustyni? CZY BYŁEŚ JUŻ NA PUSTYNI? CZY ZAUWAŻYŁEŚ JAKIEŚ OSOBISTE ODMIENIENIE? Którego dnia, będąc na pustyni, moja wrażliwość zatrzymała mnie na dwóch tekstach, które mogą stać się dla nas inspiracją. „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” „Dałeś nam przykład, o Jezu, czterdziestu dni umartwienia; aby w nas ducha odnowić, wymagasz postu i skruchy.” Słowo dotyka w szczególny sposób, nie pozostawia człowieka w spokoju, ale mobilizuje do konkretnego działania. Do jakiego działania...
Równoległy świat

Równoległy świat

Świat dobra i pokusy, choć są skrajnościami w naszym życiu, to niestety są bardzo blisko siebie. Niekiedy potrafimy zidentyfikować co jest dobre, a co złe. Niekiedy stanowi to dla nas nie lada wyzwanie.   Zdecydowałeś się na pójście na pustynię? Nawet minimalne chęci, nawet najmniejsza podjęta przez nas próba, jest pozytywnym znakiem, że nam zależy, że podejmujemy się działania, które ma na celu coś odkryć, dobyć, coś wygrać. Wyjście na pustynię, to oznaka naszej odpowiedzialności za naszą osobę, za naszą codzienność, za wartości, które pragniemy wyznawać, realizować w naszej codzienności Zło – definiowane jako brak dobra, towarzyszy człowiekowi przez całe jego życie, w różnych sferach i objawia się w bardzo różny sposób. Są trzy podstawowe sposoby interakcji złego ducha z ludzkością – opętanie, dręczenie i pokusa. Ta ostatnia jest najmniej spektakularna, ale zarazem najbardziej powszechna. Właśnie dlatego warto przyglądać się wnikliwie pokusom. „POKUSA SAMA W SOBIE NIE MA WARTOŚCI MORALNEJ: NIE JEST ANI DOBRA, ANI ZŁA. POKUSA ZNACZNIE RÓŻNI SIĘ OD GRECHU.” Pokusa – pochodzi od czasownika próbować, usiłować, doświadczać i oznacza także wypróbowanie, doświadczenie. To znaczenie ukazuje nam, czym jest pokusa w swej istocie, dlaczego sama w sobie nie podlega ocenie moralnej. Grzech zaczyna się wtedy, kiedy zgodzimy się na pokusę, potwierdzimy ją wolnym aktem woli i następnie będziemy ją realizować. Powinniśmy zrozumieć, że świat pokus to „równoległy świat” do naszego codziennego życia. To on dotyka nas w sposób bardzo konkretny. Mimo wszystko ten świat nie jest nam do końca obcy. Myślę, ż mamy wyobrażenie o pokusach, które kojarzymy z różnymi grzechami, ale chciałbym wazą uwagę skupić na sytuacjach bardziej niepokojących, których stopnia zagrożenia może nie określamy we...
40 dni pustyni.

40 dni pustyni.

Mocny akcent przygotowania się do przeżycia najważniejszych świąt. Ale to również konkretna okazja do naśladowania Chrystusa i przełożenia duchowych owoców, na swoje życie codzienne.   Zanim Jezus rozpoczął publiczną działalność, zaczyna najpierw od aktu odwagi i walki ze złem. Pustynia – milczenie, samotność to czas dojrzewania o wypełnienia zadań, by zrozumieć dokładni, o czym będę pisał dalej, warto abyśmy najpierw przeczytali fragment Ewangelii – Łk 4,1-13 Kuszenie na pustyni 1 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni 2 czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. 3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». 4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek». 5 Wówczas powiódł Go [diabeł] w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata 6 i rzekł do Niego diabeł: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. 7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». 8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». 9 Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. 10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, 11 i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień». 12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». 13 Gdy diabeł dopełnił...
Nawyki – na ratunek?

Nawyki – na ratunek?

Przeżywasz sytuację kryzysową? A moż obecnie, posypało się znacznie więcej spraw w twoim życiu? Zaufasz mi, gdy ci powiem, ż nawyki mogą być ratunkiem?   „Nie mam czasu” – to argument i wytłumaczenie wobec wielu sytuacji, w które nie chcemy się angażować. Proste zwolnienie się z działania, jest dla nas mocnym usprawiedliwieniem. Wszystko jest dobrze, dopóki nam się powodzi, dopóki sprawy idą po naszej myśli. A co, gdy nam się coś posypie? Wówczas rozglądamy się w poszukiwaniu szybkich rozwiązań, dostępnych od ręki. Czy nie będzie niekiedy na coś już za późno? Budowanie swojego życia, codzienne kształtowanie różnych spraw, oprócz bieżących korzyści, może być też jednoczesnym przygotowaniem na takie właśnie – kryzysowe sytuacje.  Pod słowem – „kryzysowe” – mogą oczywiście ukryć się proste sytuacje, które da się jakoś rozwiązać, jak i też bardzo złożone sprawy, które wywracają nasze życie do góry nogami. Pomocne dla nas mogą być nawyki, a niekiedy mogą być dla nas nawet konkretnym rozwiązaniem. nawyki, w normalnej sytuacji, są pewnymi punktami stałymi w naszej codzienności. Skoro są czymś stałym, mogą być również dla nas, punktami odniesienia, sprawdzianem dla nas, mobilizacją i celem, gdy inne sprawy zawiodą. Gdy wszystko staje się trudne, gdy mam chęć przestać działać, wówczas silne nawyki, mogą pozostać ostatnimi elementami, jakiejkolwiek naszej aktywności; mogą pozostać jako jedyna forma naszego działania. Nawyki mogą stać się takim defibrylatorem, ratującym życie, różnych spraw w naszej codzienności. Codzienne rozważanie Słowa Bożego i owoce zebrane już dotychczas, ratowały nie jedną sytuację, gdy byłem chory i ciężko mi było od siebie cokolwiek wymagać, albo gdy miałem jakąś ciemność, to wówczas szukałem ratunku w tych refleksjach, które kiedyś już zrealizowałem. Nie...
Ćwiczyć.

Ćwiczyć.

Wprowadzając nawyki, czy utrzymując je przy istnieniu w naszym życiu, musimy nieustannie je ćwiczyć. Nawyki domagają się tego, abyśmy powtarzali jakieś czynności dla ich utrwalenia.   Już od kilku miesięcy, temat drążę również pod względem wcześniej zrealizowanego projektu, pt. „ważne słowa”. Warto zobaczyć to jedno słowo, które jest takim konkretnym streszczeniem danej sprawy, danego tematu. miesiąc, w którym obecnie przyglądam się różnym obecnym w moim życiu nawykom, jak i też ewentualnym możliwościom, które mogą wprowadzić coś nowego, zauważyłem, że konieczne w tej sprawie jest nieustanne ćwiczenie się. Dużo bardziej konkretne jest przeżywani jakiejś sprawy, bo wówczas tak realnie stawiamy czoła różnym naszym nawykom. Każda przeżywana sytuacja przynosi konkretne wnioski, ukazuje nam jakąś prawdę o nas, rodzi jakieś perspektywy dla naszego życia. Dużo piszę, ale nie było to dotąd ani usystematyzowane, ani nie myślałem nad konkretną metodą prowadzenia codziennego dziennika, czy codziennych notatek. Temat nawyków, sprowokował mnie do tego, aby oprócz ćwiczenia systematyczności w tym temacie, przemyśleć też sposób, kształt tych codziennych zapisków. Czasami osobiste doświadczenie, to zwyczajnie za mało, aby poczuć faktyczną satysfakcję i by nasze działanie przyniosło właściwe efekty. Ćwiczenie się w pierwszym rzędzie, zakłada znalezienie przekonania, że chcę wprowadzić jakiś nawyk, wyczaj do rytmu swojej codzienności. Niezależnie, czy potrzebujemy nawyku, czy jest to twoje dodatkowe pragnienie, to i tak, w każdym przypadku, bardzo pomocne jest osobiste przekonanie. Ćwiczenie, to nie tylko zewnętrzne działanie, ale nade wszystko wewnętrzne przekonanie, ćwiczenie swojego nastawienia, sposobu myślenia, swoich motywacji… Ćwiczenie powinno obejmować całego człowieka, każdą jego sferę życia. Ćwiczenie, to zdobywanie sprawności. Jedno wydarzenie, wielokrotnie przeżywane, powoduje, że wykonujmy je już z większym doświadczeniem, wyrobionym sposobem postępowania, z rozwiązaniami, które w...
Uczmy się dobrych nawyków.

Uczmy się dobrych nawyków.

Wiele nawyków już masz, ale czy masz takie, które mogą cię budować, dać początek dobrym inicjatywom? Na jakie nawyki warto by było zwrócić uwagę? Każdy z nas ma w ciągu dnia takie strategiczne momenty, w których mógłby, a wręcz nawet powinien wyrobić w sobie pewne nawyki, które pomogłyby nam budować lepiej codzienność, lepiej tworzyć kolejne chwile i zadania realizowane w ciągu dnia. Prześledź chwilę swój dzień… Zobaczy te momenty, które są dla ciebie ważne, w których planujesz, podejmujesz decyzje i realizujesz nowe inicjatywy… Gdzie, w ciągu dnia, posiadasz te różne skrawki czasu, które możesz nauczyć się z nich lepiej korzystać. To nie musi być długi czas, to może być dosłownie chwila, dzięki której i wprowadzonym nawykom, będziesz mógł zbudować bardzo wiele. Dla mnie momentami strategicznymi w ciągu dnia, są następujące chwile: zaraz po przebudzeniu, przed wyjście do kościoła lub szkoły, krótka droga do kościoła lub szkoły, południe kiedy dzwonią w wielu kościołach dzwony, popołudniu kiedy wracam z zajęć i późnym wieczorem, tuż przed pójściem spać. To są momenty, które rodzą się w naturalny sposób, ale jest też wiele innych momentów, które możemy sami stworzyć, podejmując, ze swojej strony, mniejszy lub większy wysiłek. Może ci się wydawać, że w tych różnych momentach, nie masz zbyt wiele czasu, dlatego nie uda ci się, bądź nie warto według ciebie czegokolwiek w tych chwilach wprowadzać, ale uwierz mi, że każda chwila – nawet najkrótsza, poświęcona jakiemuś dobremu nawykowi, będzie w tobie rosła, będzie cię budowała. Bardzo istotne jest dla nas to, byśmy szukali bardziej przekonania, niż jakichkolwiek usprawiedliwień. Nawyki potrzebują czasu, by złączyć się z naszą codziennością, z konkretną chwilą, z konkretnym wydarzeniem. Potrzebujemy...