Trudno być „dobrym człowiekiem”.

Trudno być „dobrym człowiekiem”.

Każdy z nas jest inny i reprezentuje zupełnie inne podejście do życia. Czy w tej różnorodności jest jakiś wzór na to, by być dobrym człowiekiem? Kiedy słyszę hasła: „żyć dobrze” lub „być dobrym człowiekiem” albo „dobrze postępować” itp., mam zawsze wrażenie, że wymyślamy sobie jakieś teoretyczne hasła, które mają nas zmobilizować do stawiania sobie różnych celów do osiągnięcia. W tworzeniu teorii jesteśmy wręcz doskonali i chyba nic tak nam dobrze nie wychodzi, jak stwarzanie kolejnych teorii. Jednak one, w niektórych względach pomagają nam pewne rzeczy określić. Chociażby mówiąc „dobre życie” możemy wytyczyć taki rodzaj zachowań, które nie jedną osobę zainspirują do jeszcze piękniejszego postępowania. Jednak, czy można wszystkich ludzi mierzyć jedną miarą. I tutaj chyba pojawia się trudność rozstrzygnięcia, co faktycznie oznacza: „żyć dobrze”, „być dobrym człowiekiem” itd. Kiedy dorosła osoba, z perspektywy swojego życia spojrzy na młodego człowieka, to pewnie mogłaby znaleźć wiele powodów do krytyki. Jednak czas, możliwości, wiek tej młodej osoby różni się od dorosłej i ma do tego prawo. Trudno, aby komuś narzucać sposób życia. „Dobre życie” – może być dobrym przykładem dla innych; punktem wyjścia dla osobistego życia. JAKIE NASUWAJĄ SIĘ TOBIE MYŚLI , GDY SŁYSZYSZ HASŁO: „DOBRY CZŁOWIEK”? Częstej ocenie poddawane jest zachowanie człowieka i pewnie od tej rzeczywistości jest nam najłatwiej rozpocząć. Mimo różnorodności panujących w zachowaniu, myślę, że tym, co szczególnie wyróżnia i sprawia, że nazywamy ich dobrymi jest wszelka działalność na rzecz innych osób. Wszelka ofiarność, dobroduszność, a więc serce skierowane ku drugiemu człowiekowi, jest w opinii wszystkich traktowana jako dobra. Stąd takie zachowanie sprawia, że całego człowieka określamy jako „dobrego człowieka”. To jest jakby wyjście, a wszelkie działania wyłaniają...
Dla nas stał się Człowiekiem.

Dla nas stał się Człowiekiem.

Podoba mi się myśl Abrahama Szwajcera: „Przeznaczeniem człowieka jest być coraz bardziej człowiekiem”, która stała się inspiracją dla tego artykułu i dla moich tegorocznych adwentowych rozważań. „Łatwo stać się gorszym, niż się jest naprawdę (ks. J.Kaczkowski), ale o wiele trudniej stać się dużo lepszym człowiekiem, niż się nim było. Tak to już jest, że wystarczy jedno, nawet niewinne potknięcie, a może posypać się wszystko, a tak trudno jest odbudować to, co się przez swoje potknięcie utraciło. To nie złośliwość życia, ani kolejne z praw Murphy’ego. Po prostu dobro jest niebywale piękne i cenne, ale też niezwykle kruche. Mamy wiele do stracenia, dlatego powinniśmy zadbać o każdą część swojego życia. Co możemy powiedzieć o sobie, o swoim życiu… Pozostaje w nas wiele treści jeszcze nie odkrytych, bo jesteśmy rzeczywiście bardzo skomplikowani, a czasami trudno, bez odpowiednich narzędzi, zrozumieć samych siebie. Potrzebujemy odpowiedniego sposobu, by poznać siebie, by dzięki tej wiedzy móc pójść dalej i głębiej w swoje życie. Możemy pozostać na zewnątrz, egzystować jakoś w życiu, ale powinno nam zależeć na czymś więcej niż tylko na jakimś tam przeżyciu naszego życia, ale na w pełni uczestniczeniu w tym, co stanowi naszą codzienność. Tajemnica Wcielenia jest kluczem dla naszego życia. Fakt, że Jezus stał się człowiekiem staje się odpowiednim źródłem dla naszej wiary, później też dla prawdy o sobie samym; źródłem dla naszej codzienności. Pomocą może być dla nas przeglądanie się osobie Jezusa, jako człowieka, oczywiście nie zapominając, że jest Bogiem. Jego ludzkie życie jest dla nas szczególnym drogowskazem. Dla wielu świętych, to właśnie sceny z Jego życia, stawały się treścią ich życia, więzi z Bogiem i źródłem wiedzy. To dało...
Rozbudzić w sobie kierunki.

Rozbudzić w sobie kierunki.

Trafiasz na punkt w swoim życiu, z którego wydaje ci się, że albo nie ma innych dróg dalszego rozwoju, albo masz świadomość, że istnieją, ale to ty nie potrafisz ich znaleźć lub wyobrazić. Jeśli twój dzień, życie, przyjmują już jakiś stabilny kształt, niekiedy możesz nie mieć w sobie wystarczającej odwagi, albo wyobraźni, by zmienić coś w swoim życiu. Ten moment wcale nie musi oznaczać jakiejś katastrofy. To może być naturalna kolej rzeczy, w której poniekąd wezwany jesteś, aby wejść albo w życie (całościowo), albo w jakiejś konkretnej dziedzinie, na kolejny, wyższy poziom działania.  Rozwiązanie tej sprawy w jednych przypadkach będzie powodował, bardziej kosmetyczny zabieg – zmianę w życiu; w innych sytuacjach, może to być bardzo strategiczny moment i wybór. Musimy sobie uświadomić, że często naszym zadaniem jest zdobywanie wyższych poziomów, a więc wspinanie się na kolejne szczeble pewnych rzeczywistości. Oczywiście mamy możliwość pozostania na dotychczasowym poziomie, ale istnieje wówczas zagrożenie, że nie osiągniemy właściwego poziomu, a wewnątrz nas, pojawi się pewnego rodzaju rozdarcie, które przejawiać się będzie tym, że odczuwać będziemy ciężar niespełnionego zadania. Częstym naszym zachowaniem, w takich punktach granicznych, jest rezygnacja. Wydaje nam się, że nie ma rozwiązania, że jest to sytuacja patowa. Musimy mieć jednak przynajmniej świadomość, że to, że ja nie widzę kierunku dla dalszego działania, nie oznacza, że takiego kierunku nie ma. Bywa to często naszym usprawiedliwieniem, a nie stwierdzeniem faktu. Mając świadomość możliwości istnienia różnych kierunków, musimy mieć siłę, aby poszukiwać ich w kontekście jakiejś sytuacji. Mając tę szczególną łaskę – pragnienie poszukiwania dróg rozwiązań, rozwijajmy i zdobywajmy potrzebną nam mądrość. Rozwiązania – kierunki, możemy odnaleźć w sobie, ale możemy również znaleźć je...
Gdzie muszę iść?

Gdzie muszę iść?

Czujemy niekiedy wewnętrzne przynaglenie, aby dokonać wewnętrznej – duchowej podróży. Oczywiście każdy z nas, ma inny punkt wyjścia, w zależności od osobistej sytuacji. Przeglądając Pismo Święte, możemy znaleźć „62” fragmenty biblijne, które wprost używają, w różnej formie, słowa „kierunek”. Nie będę wszystkich omawiał, bo wiele z nich w formie znaczenia są podobne, dlatego najistotniejszy jest klucz do poznania i zrozumienia tego słowa.  Słowo kierunek i jego znaczenie można pogrupować w następujący sposób: 1. kierunek dotyczący miejsc geograficznych: pustynia, morze, góra, wyżyny 2. pod czyimś kierunkiem 3. kierunek jako wybór. Te trzy charakterystyczne grupy, będą stanowić dalszą część mojego rozważania. Warto oczywiście mieć swój cel, który będziemy poszukiwali w tych różnych biblijnych propozycjach. Miejsca geograficzne, takie jak pustynia, morze, góra, wyżyny, mają swoje szczególne znaczenie. Symbolika tych miejsc jest bardzo różna, dlatego kierunki, które obiera się, by do nich dojść, stanowią przykład niekiedy bardzo skrajnych postaw człowieka. Nasze potrzeby, pragnienia, kierują nas w różne miejsca. Dzięki nim odkrywamy z jednej strony swoje ograniczenia i możemy je w jakiś sposób zmienić, a z drugiej strony odkrywamy możliwości, które możemy rozwijać dzięki właściwym kierunkom. Pustynia i góra były częstymi punktami, poniekąd duchowymi wyzwaniami, które stawiają przed człowiekiem nowe zadania, pozwalały człowiekowi na nowo odkryć siebie i pokierować swoim życiem w odpowiedni sposób. Morze symbolizowało gniew przeciwko Bogu, bo częste burze, sztormy, były oznaką nieprzyjaźni. Ale ten symbol w innych miejscach był oznaką Bożych epifanii – objawień (Jonasz, uczniowie na jeziorze, itp.) Wyżyny natomiast były częstym miejscem składania ofiar, niekiedy również bałwochwalczych. Dziś możemy również poszukiwać miejsc, które dadzą nam chwile duchowych wytchnień, odkryć i zmian. Potrzebujemy ich, choć często może wydawać nam...
Którędy mam iść?

Którędy mam iść?

W chwili zwątpienia, bądź jakiejś duchowej lub fizycznej trudności, człowiek często zadaje sobie pytanie: „którędy mam iść?”. To pytanie jest kluczem dla naszego dalszego działania. Mając styczność z młodymi, pracując z nimi w szkole i w innych miejscach, patrzę na ich zachowanie, wsłuchuję się w ich poglądy, obserwuje rodzące się plany. W wielu przypadkach podziwiam ich ambicje, niezwykły zmysł wyczuwający właściwe życie. Niestety jest też bardzo wielu młodych ludzi, zagubionych w propozycjach, które ich otaczają i niechętnych do otrzymania wskazówek, propozycji. Ich świat jest bardzo specyficzny, ma się wrażenie, że w jakiś sposób bardzo ograniczony. Jedni i drudzy są w tym świecie, w różny sposób go wykorzystując, mając w sobie bardzo różne nastawienie. Młodzi mają bardzo różne akcenty życia. Jedni stawiają na rozwój i zwracają uwagę na wybór szkoły, zaangażowanie w dodatkowe zajęcia, rozwój swoich pasji. Inni są bardzo pragmatyczni i wystarczy im tylko to, co przyniesie codzienność. Bardziej im zależy na chwilowym szczęściu, które dotknie ich poprzez różne zdarzenia i pozwoli zaliczyć kolejną chwilę do udanych. Są jeszcze inni, nie zwracający uwagi na nic, potępiając wszystko, który zadowoleni są z tego, że udało się im jakoś zakombinować. Pewnie twoje życie to być może mieszanka tych opcji, albo jeszcze inna, odrębna perspektywa życia. Jednak, czy zastanawiasz się nad tym? Czy twoje życie – codzienność, odpowiada twoim pragnieniom wyboru właściwego kierunku życia? Młodzi i ich akcenty miały w nas rozbudzić świadomość istnienia różnych ścieżek życia. Te, które wymieniłem to być może bardzo skrajne przykłady, albo te nieliczne, wyraźne spośród wielu możliwości. Kiedy zachwieje się nam grunt pod nogami, kiedy upadnie jakiś sposób realizacji naszej codzienności, pierwszą rzeczą którą odkrywamy to...
Kierunek: świętość, działanie, osobisty wkład…

Kierunek: świętość, działanie, osobisty wkład…

Zastanawiam się nad priorytetowymi kierunkami w naszym życiu. Kierunek, który obieram w swoim życiu powinien mieć charakterystyczny kształt – coś, czym nie tylko się posługuję, ale również coś, co pragnę w życiu osiągnąć. Może nie wyznaczajmy sobie zbyt wielu kierunków, ale tylko tyle ile rzeczywiście jesteśmy wstanie udźwignąć. Nie przesadzajmy z naszą aktywnością, raczej pomyślmy bardziej o jakości tego, co już realizujemy. Czasami rozdrabniamy się i angażujemy w zbyt wiele spraw, przez co tracimy, bo nie angażujemy się w działanie we właściwy sposób. Czym zająć się w takim razie w naszej codzienności, by szczerze zaangażować się we właściwe kierunki? Najpierw, kierunki, które obierzemy w życiu muszą być przez nas szczerze wybrane. Wówczas tylko możemy rzeczywiście się zaangażować, jeśli jesteśmy przekonani do naszych wyborów. Poszukiwanie wiedzy w trakcie realizacji naszych kierunków, może nas obudzić do życia, a więc otworzyć nas na nowe możliwości, które są w nas zawarte. Kierunki, które obieramy w życiu świadczą o naszych pragnienia, tęsknotach, o naszych dążeniach, a przede wszystkim są świadectwem treści, które są dla nas rzeczywiście ważne. Obierając jakiś kierunek, warto się zastanowić, czy jest dobry, ważny i czy rzeczywiście to jest mój kierunek… DOBRY KIERUNEK  – ŚWIĘTOŚĆ. W życiu kierujemy się różnymi wartościami, a ich wybór zależy też od naszych upodobań. Wybór świętości to nie tylko obranie celu, ale nade wszystko wybór charakterystycznej codzienności: sposobu działania, myślenia… Świętość to odpowiedź na Boży plan, dlatego jest zaproszeniem do indywidualnej odpowiedzi. Pomyśl, jak chcesz osiągnąć osobistą świętość? Jakbyś ją scharakteryzował? DOBRY KIERUNEK – DZIAŁANIE. Co ciekawego robisz w życiu? Czy jest coś szczególnego o czym właśnie myślisz? Czy jest jakieś działanie, które sprawia, że jesteś...
Idźcie i głoście.

Idźcie i głoście.

Każdy rok duszpasterski nosi swój konkretny tytuł i zachęca do podejmowania się jakiś działań, które pomogą nam odkryć jakąś treść naszej wiary. Ten rok będzie nosił tytuł „idźcie i głoście”. Czy masz pomysł jak to zrealizować w swoim życiu? Nasze życie o czymś mówi. Inni patrząc na nasze życie, mogą coś zrozumieć, czegoś się nauczyć, coś wprowadzić w swoje życie. Przykład życia, często staje się piękną inspiracją dla innych. Życie innych, może stać się dla nas dobrym kierunkiem. Świadectwo życia wyznacza różne kierunki: z jednej strony to sama treść życia – o czym ono mówi… druga spraw to kwestia z czym idziemy i do kogo. IDŹCIE. Jeśli znamy kierunek, to wiemy jak chcemy i dokąd chcemy zmierzać. Wiele razy pewnie zastanawiałeś się dokąd zmierza twoje życie, ale czy już odkryłeś? Świadomość osobistego kierunku życia otwiera przed nami kolejne perspektywy – możliwości.  Idę, realizując konkretnie swoją codzienność, poprzez konkretne zadania, obowiązki… stawiając czoła przeciwnościom i nowym wyzwaniom. Każdy dzień, przez swój charakter sprawia, że musimy podążać w jakimś kierunku. Rozeznanie zadań, kierunków, to wyzwanie kolejnych, następujących po sobie dni. Idziemy gdzieś, by się w coś angażować. Warto się zastanowić i przyjrzeć gdzie najczęściej się „udaję”, czyli w co tak naprawdę się angażuję. Trzeba mieć osobiście odwagę, by zrozumieć niekiedy, że musimy zmienić kierunek z jednego na inny, by móc lepiej – pełniej, wykorzystywać swoje życie. Kierunek naszego życia, codzienności, odpowiada za te wszystkie rzeczy, w które potencjalnie możemy się jeszcze zaangażować. Pewnie wiele razy żałowaliście, że czegoś nie zrobiliście, że coś was ominęło, bo brakowało w was odwagi. By nie tracić więcej czasu, warto jednak zmienić od czasu do czasu...
„Noc Świętych” – dzień Świętego życia.

„Noc Świętych” – dzień Świętego życia.

Pojawiają się w kościołach różne wydarzenia. Jedne są bardziej inne mniej trafione. Jedne rzeczywiście wnoszą w nasze życie jakieś światło, inne mają charakter tylko jakiegoś miłego, skądinąd również, ważnego wspomnienia. Nie wiem czy wiecie, ale idea „Nocy Świętych” rozpoczęła się w archidiecezji gnieźnieńskiej, a dokładnie w parafii pw. Św. Trójcy w Gnieźnie. Pierwsza Noc Świętych miała miejsce dokładnie dwanaście lat temu. Rokrocznie pojawiające się sylwetki świętych, próbują przypomnieć o tej ważnej rzeczywistości jaką jest świętość. To nie dar dla pojedynczych osób, dla wybranych. To dar, który przejawia się jako zadanie dla każdego z nas. Stąd ten dzień, który nazwałbym „dzień świętego życia” ukazuje wprost tych, którzy zostali wyniesieni na ołtarze jako błogosławieni, czy święci, ale bardzo mocno wspomina o tych, którzy tak nie zostali nazwani oficjalnie, ale którzy w naszych sercach, ze względu na „coś” szczególnego, są rozumiani jako święci. To wydarzenie nie ma charakteru alternatywy wobec szerzącego się zwyczaju halloween. Trudno, aby życie, świętość miały stać się alternatywą wobec duchów i śmierci. To odrębne wydarzenia, które każde z nich podąża swoją, zupełnie inną drogą. Poprzez Noc Świętych, krzewi się przede wszystkim wzorce dla współczesnego człowieka, który wśród wielu opcji, lub ich braku, może odnaleźć przykład życia, bliski swojemu sercu, możliwy do zrealizowania w swojej codzienności. To nie wydarzenie, które ma odpowiedzieć na coś, co się pojawiło. Chrześcijaństwo od samego początku istnienia, męczeństwo i śmierć za wiarę, traktowało w szczególny sposób. Postępowanie innych, stawało się siłą, która przekładała się na tych, którzy żyli i w tym odnajdywali odwagę dla swojego działania. Przykłady pociągają… Święci, którzy stają się patronami kolejnych, kultywowanych już Nocy Świętych, stają się żywymi przykładami, drogowskazami dla...
Nowe wyzwania.

Nowe wyzwania.

Czy można poznać człowieka po jego działaniu? Stajemy niekiedy wobec nowych zadań i zobowiązań, których w naturalny sposób się trochę obawiamy. Czy to, że się obawiamy nowych wyzwań oznacza, że do czegoś się nie nadajemy? Już niejednokrotnie wspominałem o temacie „nowych wyzwań”. Jednak ich ilość i charakter sprawiają, że każdego dnia pojawia się jakieś nowe doświadczenie, które skłania nas do tego, aby odnajdywać w sobie drzemiące pokłady chęci i odwagi, aby podjąć się nowego wyzwania. Gdy myślę o „wyzwaniach” na pierwsze miejsc wysuwa się skojarzenie z drogą. Droga, sama w sobie jest wyzwaniem. Jej symbolika jeszcze bardziej stawia nas w jakimś konkretnym punkcie naszego życia, gdzie musi zapaść decyzja: chcę wyruszyć w podróż, czy raczej pozostanę w miejscu. Droga ma swoje określone punkty: początek i cel, ale zawiera w sobie też to wszystko, co te punkty łączy. Rozpoczynając kolejny dzień, wyruszamy w drogę. To jaki jest jej charakter, zależy od zajęć, czasu, miejsc, osób które spotykamy itp. Jednak bardzo ważnym elementem jest też odwaga podejmowania się nowych wyzwań. Najgorszy jest pierwszy raz… Najtrudniej zrobić pierwszy krok… Wiele osób, zanim przejdzie do działania, odczuwa ogromne zawahanie. Zanim przejdziemy do działania odczuwamy niekiedy wewnętrzną walkę. Odczuwamy wewnętrznie obecność argumentów za i przeciw. Czasami ta walka jest na tyle silna i poważna, że człowiek przegrywa sam ze sobą. Niekiedy jest to przydatne, szczególnie wtedy, gdy człowiek może się zaangażować w jakąś banalną i nierozważną sprawę. Inaczej sprawa się ma, gdy stoimy przed ważnym zadaniem, w które powinniśmy się zaangażować, ale nie robimy tego, ponieważ brakuje nam odwagi. Może to efekt tego, że zbyt wiele analizujemy, zastanawiamy się, bo boimy się jakiegokolwiek ryzyka....
Pomoc zagubionym.

Pomoc zagubionym.

„Świat zagubionych” – to symbol zarówno jakiejś rzeczywistości, jak i też osób przynależących do tej rzeczywistości. Spotykamy niekiedy ludzi nieco błądzących w tym świecie, jakby czegoś szukali, ale sami nie są określeni, dlatego tak trudno im zwrócić się we właściwym kierunku. Niekiedy nawet angażujące się już w coś osoby, potrafią zagubić właściwy sens przygotowania i realizacji jakiegoś zamysłu. Ile jest właśnie takich ludzi, którzy są tuż koło nas i które włóczą się, nie mając za bardzo pojęcia, w co mogą lub powinni się zaangażować, co powinno być dla nich właściwe itp. Wśród tych „zgubionych” może właśnie pojawić się ktoś, kto ma określony cel, scharakteryzowany sposób postępowania, wartości, którymi się kieruje, oraz idee tak cenne i powszechne, że każdemu mogące pomóc w określeniu swojego życia.  Takich zagubionych możemy odkryć w różnych kwestiach… Mogą to być osoby, które nie odkryły swoich zainteresowań; osoby, które wciąż nie potrafią odkryć swojego miejsca w tym świecie; mogą to być osoby, którym trudno odnaleźć pracę i zajęcia; może to być człowiek, który nie ma odwagi z kimś porozmawiać, na kogoś się otworzyć; może to są osoby, które zagubiły sens wiary i porzuciły go na rzecz innych, bardziej przyziemnych spraw. Nie jest trudnością dostrzec takich ludzi w tłumie, bardziej trudne jest może to, jak takim osobom pomóc. Wiele razy tłumaczymy nasze postawy tym, że świat ma tak wiele nam do zaoferowania, dlatego trudno nam jest zdecydować w co się angażować, co wybrać. Propozycji jest tyle, że zafascynowani nimi, chcemy dotknąć po trosze każdej, ale nie określając tego, co jest dla nas ważne, bardzo często pozostajemy bez niczego.  Czy nie jest często tak, że świat wielu propozycji,...
Szalone spotkanie 8A

Szalone spotkanie 8A

Rzadko się zdarza, że wracam do historii, by wspominać, czy cokolwiek rozpamiętywać. Wolę chwilę obecną, mieć w garści to, co dzieje się obecnie. Ale nawet nieoczekiwane powroty bywają pozytywnie zaskakujące. Dzięki Gabrysi, koleżance z 8 klasy (bo wtedy jeszcze było 8) doszło do niezwykłego spotkania. Jeśli dobrze liczę to po 24 latach spotkaliśmy się znów jako „8 A”, wraz z naszymi szkolnymi wychowawczyniami. Jechałem na to spotkanie z obawą, że po tylu latach mogę nie rozpoznać wielu osób.  Ludzie się nie zmieniają? Kolejne osoby mówiły o sobie kilka słów, przede wszystkim o swoich rodzinach, o swojej pracy i obecnym miejscu zamieszkania. Bardzo ciekawe było to wysłuchiwanie naszych „klasowych matek” jak cieszą się swoimi już w większości niemałymi pociechami. Było to dla mnie niezwykłe, jak poprzez 24 lata historie każdego z nas potoczyły się w różny sposób, choć większość z nas obecnie pełni rolę poważnego ojca, matki… księdza. Niezwykle miła chwila, kiedy w oczach każdego pojawiał się błysk – chwila wystąpienia i w skrócie opowiedzenie swojej najważniejszej historii. To pięknie, że tematem dominującym była rodzina, a później dopiero praca… Ludzie się nie zmieniają? Twarze 24 osób, jakby się czas zatrzymał – nie zmienione bardzo, choć jednego kolegę było mi trudno rozpoznać. Mając już na karku trochę lat, bagaż przeróżnych doświadczeń fizycznie nie wiele się zmieniliśmy – dziewczyny „spoważniały” i wypiękniały; faceci tornistry przewiesili z pleców na swoje przody, nosząc małe lub większe worki, ale i tak miało się wrażenie, że dosłownie kilka godzin zamieniło się w czasy bardzo dawne. Radość i wspomnienia. Byłem zdziwiony, jak wielu z nas, pamiętało bardzo wiele ciekawych, oryginalnych historii. Miło było słuchać czegoś o sobie,...
Nie działaj wbrew sobie.

Nie działaj wbrew sobie.

Podejmowanie jakiegoś wyboru, wiąże się z wysiłkiem i ofiarą. Czy nie działać wbrew sobie oznacza, że mam unikać takich wyborów? Może mam szukać najpierw przekonania, aby wybór był moją decyzją, z którą całkowicie się zgadzam. Często spotykam się z ludźmi, którzy zadają mi pytanie: „co mam robić?” Zasadniczo nie odpowiadam na takie pytania, ponieważ nie do mnie należy decyzja. Ja mogę pomóc rozeznać jakie ta osoba ma opcje do wyboru i która z nich ewentualnie jest lepszym wyborem. Często chcielibyśmy, aby to inni w takich sytuacjach za nas decydowali, ponieważ nie biorąc za coś całkowitej odpowiedzialności, zawsze możemy się wycofać i zrzucić winę na kogoś lub na coś. Młody chłopak zadaje mi pytanie: „czy ja mam zostać księdzem?” Zabrzmiało to wówczas, jakbym ja miał podjąć ostateczną decyzję za niego. Zasugerowałem wówczas, aby to on sam znalazł argumenty, które pozwoliłyby mu być pewniejszym jego decyzji. By nie działać wbrew sobie, a więc by nie podejmować decyzji, której nie jesteśmy do końca świadomi, potrzebujemy najpierw odpowiedniego rozeznania. Każdy z nas potrzebuje wiedzy o tym, w czym ma podjąć jakąkolwiek decyzję. Wymaga to zrozumienia, a więc w dalszym etapie, przyjęcia decyzji jako rzeczywiście własnego wyboru. Zbyt emocjonalne, impulsywne podejmowanie wyboru, może sprawić, że nie będziemy odczuwali, że decyzja jest naszym wyborem. Będziemy często w takiej sytuacji szukali drogi ewakuacyjnej, aby uciec przed odpowiedzialnością za dokonany wybór. Zbyt szybkie podjęcie wyboru, może sprawić, że będziemy odczuwali przymus do realizacji czegoś, do czego sami nie jesteśmy przekonani. Wówczas rzeczywiście poczujemy się, jakbyśmy robili coś wbrew sobie. Oczywiście nie możemy też zwlekać z podjęciem decyzji, bo spowodujemy, że nasze życie będzie jakby zawieszone z powodu...
Bóg cię poprowadzi.

Bóg cię poprowadzi.

Bóg ma plan dla każdego z nas i stara się, by nas naprowadzić na właściwą drogę. Nasze decyzje, wybory, mają ogromny wpływ na to, czy postępujemy Bożą drogą, czy własną. Wszystko zależy od tego, jakie miejsce zajmuje Bóg w naszym życiu. To od nas zależy, czy damy Mu możliwość działania w naszym życiu, czy też nie. Podejmując jakiś wybór, warto zastanowić się, czy rzeczywiście tego dla mnie pragnie Bóg. W podejmowaniu właściwego wyboru, ogromną rolę odgrywa wola Boża. Wielu z nas może się zastanawia w jaki sposób to się dzieje. Jeśli Bóg ma plan względem naszego życia, to doskonale wie dokąd chce nas doprowadzić, co pragnie nam ofiarować. To sprawia też, że wie jaką drogę powinienem przemierzyć, aby osiągnąć ten właściwy cel. Jeśli spróbujemy zrozumieć wolę Boga, odkryjemy Jego drogę dla nas. Jeśli znamy drogę, to spoglądając na własne wybory, będziemy mogli rozeznać, który wybór pozwoli nam bardziej iść tą drogą. Logika wydaje się dość prosta, ale gdy przejdziemy do konkretów, zauważymy, że jest to jednak bardziej skomplikowane. Jego wybory, a moje… To, że Bóg ma plan to jedna sprawa, a to, że my mamy niekiedy inne rozwiązanie, to druga sprawa. Trudność leży w tym, kiedy mocno akcentujemy że coś jest naszym wyborem, a coś innego jest planem Boga. Podkreślanie różnic wcale nam nie pomaga w zrozumieniu i akceptacji planu Boga względem nas. Tutaj bardzo ważne jest to, aby zrozumieć i uwierzyć, że Bóg jest po naszej stronie. Jego plan względem nas, jest najlepszą wersją życia, której możemy się podjąć. Wymagania tego planu, a niekiedy nawet poświęcenie wypływające z jego realizacji, nie ma za zadanie bycie przeciwko nam. Wiara...
Nietrafiony wybór.

Nietrafiony wybór.

Czy często ci się zdarza, że żałujesz swojego wyboru? Czy bawisz się w zabawy: co by było gdyby? Czy chciałbyś wrócić do jakiegoś punktu w swojej przeszłości i móc zdecydować na nowo, w inny sposób? Niekiedy spotykam się z opinią, że: „nie ma złych wyborów, a jedynie albo owoce, albo konsekwencje”. Nasze działanie kształtuje teraźniejszość i przyszłość, dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na to, co się zdarzy i pojawi po naszym wyborze, ale również istotny jest ten proces samego tworzenia się decyzji – wyboru takiego, a nie innego. To ciekawe, że niektóre argumenty zauważamy i nad nimi się zastanawiamy dopiero po podjęciu decyzji w jakimś wyborze. Szczególnie ma to miejsce wtedy, gdy okazuje się, że nasz wybór był nietrafiony. Wydaje nam się wówczas, że w obecnej sytuacji pozostaje nam tylko dźwiganie jakiś konsekwencji i nic poza tym. W życiu jednak nie powinno być tak, że borykamy się tylko z konsekwencjami, a nie mamy możliwości tworzenia czegoś nowego. To oczywiście powinno nas uwrażliwić na podejmowane, kolejne wybory, na zdobywaną przez to wiedzę i doświadczenie. Istnieją pułapki, w które możemy wpaść po podjęciu niewłaściwych wyborów. Oprócz jakiegoś załamania, borykania się z konsekwencjami, pojawić się może też zbyt przesadzona ostrożność w podejmowaniu kolejnych wyborów, czyli tzw. zachowawczość, lub brak podejmowania jakichkolwiek wyborów. Wielu zastanawia się, czy rzeczywiście istnieją złe wybory, czy wybór to po prostu wybór i cel osiągniemy, prędzej czy później. Można szukać wielu i bardzo różnych wyjaśnień. Trzeba mieć jednak odwagę kreowania swojego życia – a więc mieć zasady i dokonywać konkretne wybory. Możemy zyskać pewność w dokonywaniu wyborów, gdy coraz mocniej będziemy poznawali wolę Boga – Jego plan...
Jak wykorzystać dobrze życie?

Jak wykorzystać dobrze życie?

Szukanie przepisu na życie jest trochę okłamywaniem siebie. Nie ma czegoś takiego? A może jednak życie jakiejś osoby może mnie zainspirować i pomóc odnaleźć przepis na życie. Stawiamy sobie mnóstwo pytań, wzbudzamy w sobie wiele wątpliwości w odniesieniu do własnego życia i zastanawiamy się, czy to, co obecnie nazywamy swoim życiem, rzeczywiście jest moim życiem. Czy to jest prawdziwe, co obecnie realizuję? 1. Nie okłamuj siebie. Nie powinieneś zgadzać się z kłamstwem. By to jednak dostrzec, trzeba odkryć prawdę o swoim życiu, o tym co powinieneś robić, a nie o tym co robię. Pielęgnowane przez nas kłamstwo sprawia, że jest nam trudno uwierzyć w jakąś inną możliwość. To czego nie znamy, a co może być faktyczną propozycją dla nas, wymaga od nas działania – wymagania od siebie prawdy. Popatrz na swoje życie i odpowiedz na pytanie: czy to jest życie, którym chce żyć, czy to tylko stworzone przeze mnie kłamstwo? Jeśli odkryłeś trudną prawdę, że twoje życie jest kłamstwem – oszukiwaniem siebie, musisz obecnie zastanowić się nad tym skąd czerpać prawdziwą siłę, aby zacząć faktycznie żyć. Odkrycie prawdy może jednak trwać znacznie dłużej, stąd potrzebujemy też pomocy w odkrywaniu prawdy. Aby żyć swoim życiem, zastanów się jakie wartości dla ciebie się liczą i jakimi wartościami chcesz się rzeczywiście kierować. Ale jeśli chcesz odkrywać prawdę, posłuż się pomocą innych osób, dlatego zastanów się kto może mi rzeczywiście pomóc.  2. Wartości i ideały. Człowiek zagubiony, to często postać, która nie wie czego się trzymać. Trudno wymagać od takiej osoby życia konkretnymi wartościami, gdy sama nie wie czego się w życiu uchwycić. Zbyt wielkie zagubienie, wśród różnych propozycji może sprawić, że człowiek...
Życie z głową.

Życie z głową.

Ludzie mają niekiedy szalone pomysły. Jedni do życia podchodzą na ogromnym luzie. Inni może bez spiny, ale wyznaczają sobie tysiące zadań, bo nie potrafią ustać w miejscu. Na życie trzeba mieć pomysł… A Ty masz pomysł? Tylko niektórzy odważni potrafią i chcą zatrzymać się na chwilę i ocenić swoje życie. Do jakich wniosków dochodzą? Niektórzy są załamani, że ich życie wciąż jest takie samo i denerwują się na samych siebie, że nie mają odwagi, aby cokolwiek zmienić w swojej codzienności. Inni, po obserwacji swojego życia, stwierdzają, że ich marzeniem jest posiadanie więcej czasu, aby zrealizować wszystkie swoje pomysły i cele. Jest też spora grupa osób, którzy boją się zatrzymać i cokolwiek oceniać, bo wiedzą, że w ich życiu albo nic się nie dzieje, albo przynajmniej nie wiele. Warto mieć pomysł na życie, bo od niego zależy też nasze zaangażowanie, orz styl naszej codzienności.  Do jakiej grupy osób Ty się zaliczysz? Pomysłów na życie jest sporo, a im bardziej zaczniemy drążyć ten temat, tym mocniej przekonamy się jak wiele możliwości istnieje wokół nas. Dużo jest takich osobistych, bardzo indywidualnych projektów, które wypełniają życie codzienne. Wśród tych możliwości, pewnie każdy z nas, mógłby znaleźć coś dla siebie. Potrzeba jednak osobistych chęci, aby taki projekt życia albo samemu wymyślić, albo przynajmniej skorzystać z wielu dostępnych możliwości. Jeśli jest w jakiejś osobie konkretne pragnienie, by coś zrobić ze swoją codziennością, nic nie stoi na przeszkodzie by wprowadzić w życie codzienne, jakiś konkretny projekt. Jaka jest różnica: żyć tym co przynosi codzienność… żyć konkretną ideą życia codziennego. Choć pomysłów na życie jest wiele, to wcale nie oznacza, że wszystkie, mimo swej oryginalności są rzeczywiście...
Pełna głowa.

Pełna głowa.

Po dniu różnych wrażeń, siadasz gdzieś w ulubionym miejscu i nagle przez twoją głowę przelatuje tysiące pomysłów na sekundę. Sam jesteś zdziwiony swoją pomysłowością, ale też pewne zdenerwowany, bo zamiast iść spać, kłębiące się pomysły nie dają ci takiej możliwości. W niektórych sytuacjach jest wskazane, aby mieć w swojej głowie jakąś myśl, pomysł, bo pojawiające się np wydarzenia, wymagają od nas kreatywności. Łatwiej jest rozwiązać jakąś sprawę, gdy rzeczywiście mamy pomysł. W przeciwnym razie męczymy się niepotrzebnie z czymś, bo wydaje nam się, że nie mamy rozwiązania. One „istnieją zawsze:m ale czasami mamy zbyt pełną głowę, dlatego trudno nam znaleźć właściwe rozwiązanie. I jak zawsze są plusy i minusy, ale nie potrzebujemy się tym zbytnio przejmować. Naszą uwagę powinno zająć raczej poszukiwanie właściwych myśli i pomysłów, które powinny zajmować naszą głowę. Zjawiają się w nas często niespodziewanie, długo oczekiwane pomysły, które pomagają nam osiągnąć jakiś kolejny cel. Życie dostarcza nam przeróżnych wrażeń, które zapełniają naszą głowę różnymi pomysłami. Dzięki temu zawsze możemy wykorzystać nasze doświadczenia i zbudować kolejne, piękne doświadczenia. Dobrze jest nagromadzić pozytywne doświadczenia, które pomogą nam w taki sposób też patrzeć na życie i w ten sposób też oceniać nasze życie. Zgromadzone doświadczenia, pomagają nam zorganizować naszą codzienność w taki sposób, aby nasze doświadczenie stało się fundamentem dla kolejnych pomysłów. Bogactwo naszego życia, to nade wszystko doświadczenia, które zbieramy dzięki codziennym decyzjom, wyborom. Nikt nie jest wstanie osiągnąć stanu, w którym rzeczywiście zyskamy wszystkie doświadczenia „Uczymy się całe życie” – stąd potrzebujemy wciąż otwartej głowy na przyjmowanie kolejnych, nowych sytuacji, które znów czegoś nas nauczą i znowu wyzwolą w nas ciekawość i pragnienie odkrywania nowych wrażeń. Jeśli...
Myśl i działaj.

Myśl i działaj.

Za dużo myśli, a za mało działania. To rzeczywiście duży problem szczególnie tych osób, które chcą życie układać dzięki wiedzy, a nie opierając go o konkretne działania. Może skończyć się to na tym, że jakaś osoba wciąż będzie szukała odpowiedniej wiedzy,a nigdy nie zacznie działać. „Pomysł z głową…” – co kryje się tak naprawdę za tym hasłem? Najczęściej skrywa się za tym coś, co rzeczywiście jest mądre i praktyczne. Często poszukujemy pomysłów, które się sprawdzą, które przyniosą jakieś konkretne rezultaty. Szczególnie wobec nowych sytuacji liczą się dobre pomysły. Kiedy mówimy „działaj z głową”, mamy na myśli: działanie z rozsądkiem, z wyobraźnią, przewidując następstwa naszego działania. Każdy nowy dzień jest zaproszeniem do tego, aby urzeczywistniać swoje pomysły, aby wdrażać cenne doświadczenia i bardziej świadomie budować swoją codzienność. Szczególnie w sytuacji, gdy rozpoczyna się coś nowego, warto mieć pomysł na tę rzeczywistość i starać się systematycznie je realizować. Potrzeba czasu, w którym będziemy się zastanawiali nad tym, co dzieje się w naszym życiu, co możemy zrealizować i osiągnąć. Istotne jest też to, aby stworzyć okazję dla takiego czasu, by rozpoczynając coś, mieć już jakiś pomysł.  Naucz się myśleć. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, jak mogłoby wyglądać twoje życie, gdybyś częściej, choć na chwilę przystanął i zastanowił się nad swoim życiem? Wydaje nam się, że musimy od siebie więcej wymagać, że więcej musimy pracować, zmieniać, częściej do czegoś dążyć. Ale czy rzeczywiście taki styl życia, taki sposób działania do czegoś nas konkretnie zaprowadził? Czy mnożenie działania sprawdza się za każdym razem? Jakie są tego konsekwencje? Wniosek jest konkretny – trzeba najpierw pomyśleć, zanim zaczniesz działać. Wydawałoby się, że to prosta czynność...
Wrażliwość – plusy ponad wszystko.

Wrażliwość – plusy ponad wszystko.

Jak zawsze są plusy i minusy takiej sytuacji. Są rzeczy, które zawdzięczamy tylko i wyłącznie obecnej w nas wrażliwości, ale są też rzeczy negatywne, które mogą pojawić się wówczas, gdy niewłaściwie zrozumiemy dar wrażliwości. Myślę, że warto to mocno podkreślić na samym początku, że wrażliwość jest darem, który trzeba używać z rozwagą, o który trzeba też odpowiednio się starać i dbać. Chronienie tego daru sprawi, że nie będzie on źle rozumiany i realizowany. Wrażliwość jest jakby dodatkowym zmysłem, dlatego przy jego użyciu, trzeba współpracować z pozostałymi, by nie mieć wątpliwości, że działamy zbyt pochopnie. Wrażliwość jest ważnym dodatkiem dla naszego życia, jednak nie należy jej zbytnio przeceniać, bo grozi nam to, że będziemy działali pod wpływem różnych impulsów. Prawie w każdej sprawie możemy odnaleźć plusy i minusy, tak również w temacie wrażliwości oba te aspekty są widoczne i mogą być obecne w życiu prawie każdego z nas. Zastanawiając się nad tematem wrażliwości, starałem się patrzeć przez perspektywę plusów i owoców takiej postawy. Widzę jak wiele daje mi też osobiście obecność tej cechy w moim życiu. Jednak wśród tych różnych sytuacji związanych z używaniem wrażliwości, są też obrazy mniej pozytywne, a niekiedy wręcz negatywne, o których osobiście nie będę pisał, ale które streszczę teoretycznymi wnioskami. niestety są minusy… Nadwrażliwość można łatwo wyjaśnić poprzez przykład zębów, którym niekiedy towarzyszy „choroba nadwrażliwości”. W takiej sytuacji, bardzo mocno odczuwamy na sobie różnice pomiędzy skrajnościami – ciepłem i zimnem. Nadwrażliwość sprawia, że i jedno i drugie – ciepło i zimno są odczuwane bardziej wyraźnie, co sprawia ból. Jeśli przeniesiemy to na pole naszego życia, zauważymy, że towarzyszący nadwrażliwości w wielu sytuacjach fizyczny i duchowy...
Świat – przynajmniej z dwóch stron.

Świat – przynajmniej z dwóch stron.

Każdy z nas ma swoją perspektywę, z której spogląda na świat, który go otacza. Wiemy, że to nie jest jedyny i jedynie słuszny punkt widzenia. Są też inne perspektywy. Zastanawiam się, czy wrażliwość może pomóc mi patrzeć na świat inaczej, lepiej? Kiedy oboje czytamy to rozważanie, siedzimy jakby naprzeciw siebie. Ty odczytujesz to z perspektywy ekranu w komputerze lub w swojej komórce i patrzysz z perspektywy swojego życia, historii które ci dotąd towarzyszyłī. Ja spoglądam na ciebie, nie znam cię być może, albo przynajmniej nie tak bardzo jakbym mógł. Piszę do ciebie z mojej perspektywy, z tego punktu widzenia który sprawił, że coś usłyszałem, zobaczyłem, dlatego do ciebie napisałem. Różnimy się, ale spotykamy się w tym samym punkcie – w słowach, które obecnie czytasz. Dotykamy ich z dwóch różnych stron i mają prawo nam powiedzieć zupełnie coś innego. Różnorodność świata sprawia, że nikt z nas nie widzi tego samego, w ten sam sposób. Różnorodność w tym względzie wydaje się wielobarwna, dlatego obrazy które mamy przed sobą, nigdy się nie powtarzają. Świat ze soją różnorodnością i różnobarwnością rozwija w nas „zmysł wrażliwości”. Piękno świata fizycznego nie daje nam wyboru i jednoznacznie skłania nas do refleksji nad światem duchowym, w którym też jest wiele powodów do zachwytów, czyli też do wrażliwości. Wrażliwość na którą chciałbym tym razem zwrócić waszą uwagę, ma budować w nas odpowiedzialność za to wszystko, co nas otacza. Wrażliwość wymaga szacunku i akceptacji. Szacunek wobec tego wszystkiego co w różnych okolicznościach staje na naszej życiowej drodze: ludzi, wydarzeń, każdej chwili naszego codziennego życia. Akceptacja tego co odmienne, różne od naszej oceny; tego, co tajemnicze i jeszcze przez nas...