Pomoc zagubionym.

Pomoc zagubionym.

„Świat zagubionych” – to symbol zarówno jakiejś rzeczywistości, jak i też osób przynależących do tej rzeczywistości. Spotykamy niekiedy ludzi nieco błądzących w tym świecie, jakby czegoś szukali, ale sami nie są określeni, dlatego tak trudno im zwrócić się we właściwym kierunku. Niekiedy nawet angażujące się już w coś osoby, potrafią zagubić właściwy sens przygotowania i realizacji jakiegoś zamysłu. Ile jest właśnie takich ludzi, którzy są tuż koło nas i które włóczą się, nie mając za bardzo pojęcia, w co mogą lub powinni się zaangażować, co powinno być dla nich właściwe itp. Wśród tych „zgubionych” może właśnie pojawić się ktoś, kto ma określony cel, scharakteryzowany sposób postępowania, wartości, którymi się kieruje, oraz idee tak cenne i powszechne, że każdemu mogące pomóc w określeniu swojego życia.  Takich zagubionych możemy odkryć w różnych kwestiach… Mogą to być osoby, które nie odkryły swoich zainteresowań; osoby, które wciąż nie potrafią odkryć swojego miejsca w tym świecie; mogą to być osoby, którym trudno odnaleźć pracę i zajęcia; może to być człowiek, który nie ma odwagi z kimś porozmawiać, na kogoś się otworzyć; może to są osoby, które zagubiły sens wiary i porzuciły go na rzecz innych, bardziej przyziemnych spraw. Nie jest trudnością dostrzec takich ludzi w tłumie, bardziej trudne jest może to, jak takim osobom pomóc. Wiele razy tłumaczymy nasze postawy tym, że świat ma tak wiele nam do zaoferowania, dlatego trudno nam jest zdecydować w co się angażować, co wybrać. Propozycji jest tyle, że zafascynowani nimi, chcemy dotknąć po trosze każdej, ale nie określając tego, co jest dla nas ważne, bardzo często pozostajemy bez niczego.  Czy nie jest często tak, że świat wielu propozycji,...
Szalone spotkanie 8A

Szalone spotkanie 8A

Rzadko się zdarza, że wracam do historii, by wspominać, czy cokolwiek rozpamiętywać. Wolę chwilę obecną, mieć w garści to, co dzieje się obecnie. Ale nawet nieoczekiwane powroty bywają pozytywnie zaskakujące. Dzięki Gabrysi, koleżance z 8 klasy (bo wtedy jeszcze było 8) doszło do niezwykłego spotkania. Jeśli dobrze liczę to po 24 latach spotkaliśmy się znów jako „8 A”, wraz z naszymi szkolnymi wychowawczyniami. Jechałem na to spotkanie z obawą, że po tylu latach mogę nie rozpoznać wielu osób.  Ludzie się nie zmieniają? Kolejne osoby mówiły o sobie kilka słów, przede wszystkim o swoich rodzinach, o swojej pracy i obecnym miejscu zamieszkania. Bardzo ciekawe było to wysłuchiwanie naszych „klasowych matek” jak cieszą się swoimi już w większości niemałymi pociechami. Było to dla mnie niezwykłe, jak poprzez 24 lata historie każdego z nas potoczyły się w różny sposób, choć większość z nas obecnie pełni rolę poważnego ojca, matki… księdza. Niezwykle miła chwila, kiedy w oczach każdego pojawiał się błysk – chwila wystąpienia i w skrócie opowiedzenie swojej najważniejszej historii. To pięknie, że tematem dominującym była rodzina, a później dopiero praca… Ludzie się nie zmieniają? Twarze 24 osób, jakby się czas zatrzymał – nie zmienione bardzo, choć jednego kolegę było mi trudno rozpoznać. Mając już na karku trochę lat, bagaż przeróżnych doświadczeń fizycznie nie wiele się zmieniliśmy – dziewczyny „spoważniały” i wypiękniały; faceci tornistry przewiesili z pleców na swoje przody, nosząc małe lub większe worki, ale i tak miało się wrażenie, że dosłownie kilka godzin zamieniło się w czasy bardzo dawne. Radość i wspomnienia. Byłem zdziwiony, jak wielu z nas, pamiętało bardzo wiele ciekawych, oryginalnych historii. Miło było słuchać czegoś o sobie,...
Nie działaj wbrew sobie.

Nie działaj wbrew sobie.

Podejmowanie jakiegoś wyboru, wiąże się z wysiłkiem i ofiarą. Czy nie działać wbrew sobie oznacza, że mam unikać takich wyborów? Może mam szukać najpierw przekonania, aby wybór był moją decyzją, z którą całkowicie się zgadzam. Często spotykam się z ludźmi, którzy zadają mi pytanie: „co mam robić?” Zasadniczo nie odpowiadam na takie pytania, ponieważ nie do mnie należy decyzja. Ja mogę pomóc rozeznać jakie ta osoba ma opcje do wyboru i która z nich ewentualnie jest lepszym wyborem. Często chcielibyśmy, aby to inni w takich sytuacjach za nas decydowali, ponieważ nie biorąc za coś całkowitej odpowiedzialności, zawsze możemy się wycofać i zrzucić winę na kogoś lub na coś. Młody chłopak zadaje mi pytanie: „czy ja mam zostać księdzem?” Zabrzmiało to wówczas, jakbym ja miał podjąć ostateczną decyzję za niego. Zasugerowałem wówczas, aby to on sam znalazł argumenty, które pozwoliłyby mu być pewniejszym jego decyzji. By nie działać wbrew sobie, a więc by nie podejmować decyzji, której nie jesteśmy do końca świadomi, potrzebujemy najpierw odpowiedniego rozeznania. Każdy z nas potrzebuje wiedzy o tym, w czym ma podjąć jakąkolwiek decyzję. Wymaga to zrozumienia, a więc w dalszym etapie, przyjęcia decyzji jako rzeczywiście własnego wyboru. Zbyt emocjonalne, impulsywne podejmowanie wyboru, może sprawić, że nie będziemy odczuwali, że decyzja jest naszym wyborem. Będziemy często w takiej sytuacji szukali drogi ewakuacyjnej, aby uciec przed odpowiedzialnością za dokonany wybór. Zbyt szybkie podjęcie wyboru, może sprawić, że będziemy odczuwali przymus do realizacji czegoś, do czego sami nie jesteśmy przekonani. Wówczas rzeczywiście poczujemy się, jakbyśmy robili coś wbrew sobie. Oczywiście nie możemy też zwlekać z podjęciem decyzji, bo spowodujemy, że nasze życie będzie jakby zawieszone z powodu...
Bóg cię poprowadzi.

Bóg cię poprowadzi.

Bóg ma plan dla każdego z nas i stara się, by nas naprowadzić na właściwą drogę. Nasze decyzje, wybory, mają ogromny wpływ na to, czy postępujemy Bożą drogą, czy własną. Wszystko zależy od tego, jakie miejsce zajmuje Bóg w naszym życiu. To od nas zależy, czy damy Mu możliwość działania w naszym życiu, czy też nie. Podejmując jakiś wybór, warto zastanowić się, czy rzeczywiście tego dla mnie pragnie Bóg. W podejmowaniu właściwego wyboru, ogromną rolę odgrywa wola Boża. Wielu z nas może się zastanawia w jaki sposób to się dzieje. Jeśli Bóg ma plan względem naszego życia, to doskonale wie dokąd chce nas doprowadzić, co pragnie nam ofiarować. To sprawia też, że wie jaką drogę powinienem przemierzyć, aby osiągnąć ten właściwy cel. Jeśli spróbujemy zrozumieć wolę Boga, odkryjemy Jego drogę dla nas. Jeśli znamy drogę, to spoglądając na własne wybory, będziemy mogli rozeznać, który wybór pozwoli nam bardziej iść tą drogą. Logika wydaje się dość prosta, ale gdy przejdziemy do konkretów, zauważymy, że jest to jednak bardziej skomplikowane. Jego wybory, a moje… To, że Bóg ma plan to jedna sprawa, a to, że my mamy niekiedy inne rozwiązanie, to druga sprawa. Trudność leży w tym, kiedy mocno akcentujemy że coś jest naszym wyborem, a coś innego jest planem Boga. Podkreślanie różnic wcale nam nie pomaga w zrozumieniu i akceptacji planu Boga względem nas. Tutaj bardzo ważne jest to, aby zrozumieć i uwierzyć, że Bóg jest po naszej stronie. Jego plan względem nas, jest najlepszą wersją życia, której możemy się podjąć. Wymagania tego planu, a niekiedy nawet poświęcenie wypływające z jego realizacji, nie ma za zadanie bycie przeciwko nam. Wiara...
Nietrafiony wybór.

Nietrafiony wybór.

Czy często ci się zdarza, że żałujesz swojego wyboru? Czy bawisz się w zabawy: co by było gdyby? Czy chciałbyś wrócić do jakiegoś punktu w swojej przeszłości i móc zdecydować na nowo, w inny sposób? Niekiedy spotykam się z opinią, że: „nie ma złych wyborów, a jedynie albo owoce, albo konsekwencje”. Nasze działanie kształtuje teraźniejszość i przyszłość, dlatego warto zwracać uwagę nie tylko na to, co się zdarzy i pojawi po naszym wyborze, ale również istotny jest ten proces samego tworzenia się decyzji – wyboru takiego, a nie innego. To ciekawe, że niektóre argumenty zauważamy i nad nimi się zastanawiamy dopiero po podjęciu decyzji w jakimś wyborze. Szczególnie ma to miejsce wtedy, gdy okazuje się, że nasz wybór był nietrafiony. Wydaje nam się wówczas, że w obecnej sytuacji pozostaje nam tylko dźwiganie jakiś konsekwencji i nic poza tym. W życiu jednak nie powinno być tak, że borykamy się tylko z konsekwencjami, a nie mamy możliwości tworzenia czegoś nowego. To oczywiście powinno nas uwrażliwić na podejmowane, kolejne wybory, na zdobywaną przez to wiedzę i doświadczenie. Istnieją pułapki, w które możemy wpaść po podjęciu niewłaściwych wyborów. Oprócz jakiegoś załamania, borykania się z konsekwencjami, pojawić się może też zbyt przesadzona ostrożność w podejmowaniu kolejnych wyborów, czyli tzw. zachowawczość, lub brak podejmowania jakichkolwiek wyborów. Wielu zastanawia się, czy rzeczywiście istnieją złe wybory, czy wybór to po prostu wybór i cel osiągniemy, prędzej czy później. Można szukać wielu i bardzo różnych wyjaśnień. Trzeba mieć jednak odwagę kreowania swojego życia – a więc mieć zasady i dokonywać konkretne wybory. Możemy zyskać pewność w dokonywaniu wyborów, gdy coraz mocniej będziemy poznawali wolę Boga – Jego plan...
Jak wykorzystać dobrze życie?

Jak wykorzystać dobrze życie?

Szukanie przepisu na życie jest trochę okłamywaniem siebie. Nie ma czegoś takiego? A może jednak życie jakiejś osoby może mnie zainspirować i pomóc odnaleźć przepis na życie. Stawiamy sobie mnóstwo pytań, wzbudzamy w sobie wiele wątpliwości w odniesieniu do własnego życia i zastanawiamy się, czy to, co obecnie nazywamy swoim życiem, rzeczywiście jest moim życiem. Czy to jest prawdziwe, co obecnie realizuję? 1. Nie okłamuj siebie. Nie powinieneś zgadzać się z kłamstwem. By to jednak dostrzec, trzeba odkryć prawdę o swoim życiu, o tym co powinieneś robić, a nie o tym co robię. Pielęgnowane przez nas kłamstwo sprawia, że jest nam trudno uwierzyć w jakąś inną możliwość. To czego nie znamy, a co może być faktyczną propozycją dla nas, wymaga od nas działania – wymagania od siebie prawdy. Popatrz na swoje życie i odpowiedz na pytanie: czy to jest życie, którym chce żyć, czy to tylko stworzone przeze mnie kłamstwo? Jeśli odkryłeś trudną prawdę, że twoje życie jest kłamstwem – oszukiwaniem siebie, musisz obecnie zastanowić się nad tym skąd czerpać prawdziwą siłę, aby zacząć faktycznie żyć. Odkrycie prawdy może jednak trwać znacznie dłużej, stąd potrzebujemy też pomocy w odkrywaniu prawdy. Aby żyć swoim życiem, zastanów się jakie wartości dla ciebie się liczą i jakimi wartościami chcesz się rzeczywiście kierować. Ale jeśli chcesz odkrywać prawdę, posłuż się pomocą innych osób, dlatego zastanów się kto może mi rzeczywiście pomóc.  2. Wartości i ideały. Człowiek zagubiony, to często postać, która nie wie czego się trzymać. Trudno wymagać od takiej osoby życia konkretnymi wartościami, gdy sama nie wie czego się w życiu uchwycić. Zbyt wielkie zagubienie, wśród różnych propozycji może sprawić, że człowiek...
Życie z głową.

Życie z głową.

Ludzie mają niekiedy szalone pomysły. Jedni do życia podchodzą na ogromnym luzie. Inni może bez spiny, ale wyznaczają sobie tysiące zadań, bo nie potrafią ustać w miejscu. Na życie trzeba mieć pomysł… A Ty masz pomysł? Tylko niektórzy odważni potrafią i chcą zatrzymać się na chwilę i ocenić swoje życie. Do jakich wniosków dochodzą? Niektórzy są załamani, że ich życie wciąż jest takie samo i denerwują się na samych siebie, że nie mają odwagi, aby cokolwiek zmienić w swojej codzienności. Inni, po obserwacji swojego życia, stwierdzają, że ich marzeniem jest posiadanie więcej czasu, aby zrealizować wszystkie swoje pomysły i cele. Jest też spora grupa osób, którzy boją się zatrzymać i cokolwiek oceniać, bo wiedzą, że w ich życiu albo nic się nie dzieje, albo przynajmniej nie wiele. Warto mieć pomysł na życie, bo od niego zależy też nasze zaangażowanie, orz styl naszej codzienności.  Do jakiej grupy osób Ty się zaliczysz? Pomysłów na życie jest sporo, a im bardziej zaczniemy drążyć ten temat, tym mocniej przekonamy się jak wiele możliwości istnieje wokół nas. Dużo jest takich osobistych, bardzo indywidualnych projektów, które wypełniają życie codzienne. Wśród tych możliwości, pewnie każdy z nas, mógłby znaleźć coś dla siebie. Potrzeba jednak osobistych chęci, aby taki projekt życia albo samemu wymyślić, albo przynajmniej skorzystać z wielu dostępnych możliwości. Jeśli jest w jakiejś osobie konkretne pragnienie, by coś zrobić ze swoją codziennością, nic nie stoi na przeszkodzie by wprowadzić w życie codzienne, jakiś konkretny projekt. Jaka jest różnica: żyć tym co przynosi codzienność… żyć konkretną ideą życia codziennego. Choć pomysłów na życie jest wiele, to wcale nie oznacza, że wszystkie, mimo swej oryginalności są rzeczywiście...
Pełna głowa.

Pełna głowa.

Po dniu różnych wrażeń, siadasz gdzieś w ulubionym miejscu i nagle przez twoją głowę przelatuje tysiące pomysłów na sekundę. Sam jesteś zdziwiony swoją pomysłowością, ale też pewne zdenerwowany, bo zamiast iść spać, kłębiące się pomysły nie dają ci takiej możliwości. W niektórych sytuacjach jest wskazane, aby mieć w swojej głowie jakąś myśl, pomysł, bo pojawiające się np wydarzenia, wymagają od nas kreatywności. Łatwiej jest rozwiązać jakąś sprawę, gdy rzeczywiście mamy pomysł. W przeciwnym razie męczymy się niepotrzebnie z czymś, bo wydaje nam się, że nie mamy rozwiązania. One „istnieją zawsze:m ale czasami mamy zbyt pełną głowę, dlatego trudno nam znaleźć właściwe rozwiązanie. I jak zawsze są plusy i minusy, ale nie potrzebujemy się tym zbytnio przejmować. Naszą uwagę powinno zająć raczej poszukiwanie właściwych myśli i pomysłów, które powinny zajmować naszą głowę. Zjawiają się w nas często niespodziewanie, długo oczekiwane pomysły, które pomagają nam osiągnąć jakiś kolejny cel. Życie dostarcza nam przeróżnych wrażeń, które zapełniają naszą głowę różnymi pomysłami. Dzięki temu zawsze możemy wykorzystać nasze doświadczenia i zbudować kolejne, piękne doświadczenia. Dobrze jest nagromadzić pozytywne doświadczenia, które pomogą nam w taki sposób też patrzeć na życie i w ten sposób też oceniać nasze życie. Zgromadzone doświadczenia, pomagają nam zorganizować naszą codzienność w taki sposób, aby nasze doświadczenie stało się fundamentem dla kolejnych pomysłów. Bogactwo naszego życia, to nade wszystko doświadczenia, które zbieramy dzięki codziennym decyzjom, wyborom. Nikt nie jest wstanie osiągnąć stanu, w którym rzeczywiście zyskamy wszystkie doświadczenia „Uczymy się całe życie” – stąd potrzebujemy wciąż otwartej głowy na przyjmowanie kolejnych, nowych sytuacji, które znów czegoś nas nauczą i znowu wyzwolą w nas ciekawość i pragnienie odkrywania nowych wrażeń. Jeśli...
Myśl i działaj.

Myśl i działaj.

Za dużo myśli, a za mało działania. To rzeczywiście duży problem szczególnie tych osób, które chcą życie układać dzięki wiedzy, a nie opierając go o konkretne działania. Może skończyć się to na tym, że jakaś osoba wciąż będzie szukała odpowiedniej wiedzy,a nigdy nie zacznie działać. „Pomysł z głową…” – co kryje się tak naprawdę za tym hasłem? Najczęściej skrywa się za tym coś, co rzeczywiście jest mądre i praktyczne. Często poszukujemy pomysłów, które się sprawdzą, które przyniosą jakieś konkretne rezultaty. Szczególnie wobec nowych sytuacji liczą się dobre pomysły. Kiedy mówimy „działaj z głową”, mamy na myśli: działanie z rozsądkiem, z wyobraźnią, przewidując następstwa naszego działania. Każdy nowy dzień jest zaproszeniem do tego, aby urzeczywistniać swoje pomysły, aby wdrażać cenne doświadczenia i bardziej świadomie budować swoją codzienność. Szczególnie w sytuacji, gdy rozpoczyna się coś nowego, warto mieć pomysł na tę rzeczywistość i starać się systematycznie je realizować. Potrzeba czasu, w którym będziemy się zastanawiali nad tym, co dzieje się w naszym życiu, co możemy zrealizować i osiągnąć. Istotne jest też to, aby stworzyć okazję dla takiego czasu, by rozpoczynając coś, mieć już jakiś pomysł.  Naucz się myśleć. Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, jak mogłoby wyglądać twoje życie, gdybyś częściej, choć na chwilę przystanął i zastanowił się nad swoim życiem? Wydaje nam się, że musimy od siebie więcej wymagać, że więcej musimy pracować, zmieniać, częściej do czegoś dążyć. Ale czy rzeczywiście taki styl życia, taki sposób działania do czegoś nas konkretnie zaprowadził? Czy mnożenie działania sprawdza się za każdym razem? Jakie są tego konsekwencje? Wniosek jest konkretny – trzeba najpierw pomyśleć, zanim zaczniesz działać. Wydawałoby się, że to prosta czynność...
Wrażliwość – plusy ponad wszystko.

Wrażliwość – plusy ponad wszystko.

Jak zawsze są plusy i minusy takiej sytuacji. Są rzeczy, które zawdzięczamy tylko i wyłącznie obecnej w nas wrażliwości, ale są też rzeczy negatywne, które mogą pojawić się wówczas, gdy niewłaściwie zrozumiemy dar wrażliwości. Myślę, że warto to mocno podkreślić na samym początku, że wrażliwość jest darem, który trzeba używać z rozwagą, o który trzeba też odpowiednio się starać i dbać. Chronienie tego daru sprawi, że nie będzie on źle rozumiany i realizowany. Wrażliwość jest jakby dodatkowym zmysłem, dlatego przy jego użyciu, trzeba współpracować z pozostałymi, by nie mieć wątpliwości, że działamy zbyt pochopnie. Wrażliwość jest ważnym dodatkiem dla naszego życia, jednak nie należy jej zbytnio przeceniać, bo grozi nam to, że będziemy działali pod wpływem różnych impulsów. Prawie w każdej sprawie możemy odnaleźć plusy i minusy, tak również w temacie wrażliwości oba te aspekty są widoczne i mogą być obecne w życiu prawie każdego z nas. Zastanawiając się nad tematem wrażliwości, starałem się patrzeć przez perspektywę plusów i owoców takiej postawy. Widzę jak wiele daje mi też osobiście obecność tej cechy w moim życiu. Jednak wśród tych różnych sytuacji związanych z używaniem wrażliwości, są też obrazy mniej pozytywne, a niekiedy wręcz negatywne, o których osobiście nie będę pisał, ale które streszczę teoretycznymi wnioskami. niestety są minusy… Nadwrażliwość można łatwo wyjaśnić poprzez przykład zębów, którym niekiedy towarzyszy „choroba nadwrażliwości”. W takiej sytuacji, bardzo mocno odczuwamy na sobie różnice pomiędzy skrajnościami – ciepłem i zimnem. Nadwrażliwość sprawia, że i jedno i drugie – ciepło i zimno są odczuwane bardziej wyraźnie, co sprawia ból. Jeśli przeniesiemy to na pole naszego życia, zauważymy, że towarzyszący nadwrażliwości w wielu sytuacjach fizyczny i duchowy...
Świat – przynajmniej z dwóch stron.

Świat – przynajmniej z dwóch stron.

Każdy z nas ma swoją perspektywę, z której spogląda na świat, który go otacza. Wiemy, że to nie jest jedyny i jedynie słuszny punkt widzenia. Są też inne perspektywy. Zastanawiam się, czy wrażliwość może pomóc mi patrzeć na świat inaczej, lepiej? Kiedy oboje czytamy to rozważanie, siedzimy jakby naprzeciw siebie. Ty odczytujesz to z perspektywy ekranu w komputerze lub w swojej komórce i patrzysz z perspektywy swojego życia, historii które ci dotąd towarzyszyłī. Ja spoglądam na ciebie, nie znam cię być może, albo przynajmniej nie tak bardzo jakbym mógł. Piszę do ciebie z mojej perspektywy, z tego punktu widzenia który sprawił, że coś usłyszałem, zobaczyłem, dlatego do ciebie napisałem. Różnimy się, ale spotykamy się w tym samym punkcie – w słowach, które obecnie czytasz. Dotykamy ich z dwóch różnych stron i mają prawo nam powiedzieć zupełnie coś innego. Różnorodność świata sprawia, że nikt z nas nie widzi tego samego, w ten sam sposób. Różnorodność w tym względzie wydaje się wielobarwna, dlatego obrazy które mamy przed sobą, nigdy się nie powtarzają. Świat ze soją różnorodnością i różnobarwnością rozwija w nas „zmysł wrażliwości”. Piękno świata fizycznego nie daje nam wyboru i jednoznacznie skłania nas do refleksji nad światem duchowym, w którym też jest wiele powodów do zachwytów, czyli też do wrażliwości. Wrażliwość na którą chciałbym tym razem zwrócić waszą uwagę, ma budować w nas odpowiedzialność za to wszystko, co nas otacza. Wrażliwość wymaga szacunku i akceptacji. Szacunek wobec tego wszystkiego co w różnych okolicznościach staje na naszej życiowej drodze: ludzi, wydarzeń, każdej chwili naszego codziennego życia. Akceptacja tego co odmienne, różne od naszej oceny; tego, co tajemnicze i jeszcze przez nas...
Rozbudzać w sobie wrażliwość.

Rozbudzać w sobie wrażliwość.

Każdy z nas patrzy na ten sam świat, a jednak widzimy go zupełnie inaczej. Czy zależy to od wiedzy, którą posiadamy, czy od doświadczeń, które przeżyliśmy, czy jeszcze od innych warunków? Wracałem późnym wieczorem ze spotkania. Na niebie świecił księżyc i przed moimi oczyma ukazał się obraz ciekawie oświetlonej drogi, ciepłych kolorów i świetnie wkomponowany księżyc. Wówczas patrząc na ten obraz zastanawiałem się, ilu ludzi ten obraz dziś i kiedyś zobaczy, zatrzyma się i nad nim w jakiś sposób się zastanowi. Ilu będzie obojętnych wobec takich pięknych obrazów i sytuacji? Wielu z nas trafia na podobne i inne sytuacje, które coś wewnętrznie w nas zostawiają i do czegoś zachęcają. Jeśli przyjmiemy te sytuacje, obrazy, będziemy mieli szansę rozbudzić w sobie szczególną wrażliwość, która ubogaci nas innym spojrzeniem na świat, życie, pięknymi doświadczeniami, które staną się źródłem inspiracji dla nowych doświadczeń w naszym życiu. Dzięki różny sytuacjom, obrazom, możemy w piękny sposób ubogacić się zarówno duchowo, jak i też fizycznie. Wrażliwość ma dwa ważne kierunki. Jednym z nich jest to wszystko, co osobiście otrzymujemy, przyjmujemy i przeżywamy. Drugi kierunek obejmuje to wszystko, co dajemy innym, co wypływa z naszego serca, życia, a co ofiarowujemy szczerze każdemu kogo spotkamy na swojej drodze. Te dwa kierunki są obecne w tych, którzy chronią i pielęgnują w sobie wrażliwość. W zależności od człowieka, jest ona silniejsza lub słabsza, ale naszej uwadze nie powinna umknąć jej jakakolwiek obecność. Widząc ją, w jakiejkolwiek kondycji jest ona w nas obecna, powinniśmy zabiegać o to, by ją nieustannie rozwijać. Powinniśmy iść w dwóch kierunkach – przyjmować z wrażliwością to, co daje nam życie i dawać zz wrażliwością serce...
Bóg ma serce.

Bóg ma serce.

Na zakończenie projektu pt. „Z sercem do Boga”, w którym starałem się znaleźć, to co dobre w sercu człowieka poszukując wzoru w sercu Boga, pragnę was zachęcić do odkrycia sprawy, która wydaje nam się oczywista, ale niekoniecznie zrozumiała – Bóg ma serce! Spotykając na swojej drodze dobrą osobę, mówimy niekiedy, że człowiek czyniąc dobro jest „osobą o dobrym sercu”. Jednak czy to stwierdzenie jest prawdziwe? Pismo Święte wspominając o sercu mówi raczej o całym człowiek, a nie tylko o jego działaniu. Jeśli oceniamy tylko działanie człowieka i stwierdzamy, że taka osoba jest „dobrego serca” to jednak powinniśmy rozszerzyć naszą ocenę poznając całego człowieka – jego myślenie, wartości którymi się kieruje itp. Jeśli rzeczywiście działanie potwierdza sposób myślenia człowieka, wówczas stwierdzenie, że ta osoba ma „dobre serce” jest prawdziwe i szczere. Jeśli sposób działania znacząco różni się od myślenia, to mimo wszystko powinniśmy zastanowić się, czy tylko ze względu na samo działania można określić człowieka, że ma „dobre serce”. Serce Boga to jedność nie tylko osoby, ale całej Trójcy Świętej. To ważne, aby zauważyć, że w Bogu istnieje wzór serca, dlatego modlimy się „uczyń serca nasze według serca Twego”. Co ta prośba wyraża? W sercu Boga nie ma żadnej nieczystości – zła, które mogłoby wpłynąć na to serce. W Bożym sercu dostrzec możemy realną jedność myślenia, słów i działania. W końcu w sercu Boga wszyscy mogą odnaleźć swoje miejsce, stąd wiemy, że Boże serce nie ma ograniczeń i kryteriów. Różnice pomiędzy naszym, a Jego sercem możemy już tutaj, na tym poziomie rozważań, odnaleźć bardzo wiele. Człowiek i jego serce to symbol, który do końca nie jest zrozumiały. Serce Jezusa: woda i...
Challenge.

Challenge.

Świat pełen jest różnych wyzwań. Na drodze naszej codzienności pojawia się ich sporo, i są różnego rodzaju. Życie stawia jakiś cel do osiągnięcia, a my powinniśmy w któryś z nich się zaangażować Przed czym obecnie stoisz? Czy twoje cele stanowią wyzwanie, w które chcesz się zaangażować? Pojawiały się i wciąż pojawiają się różnego rodzaju challenge, które w gruncie rzeczy nie wymagają jakiejś wielkiej odwagi, czy pomysłowości. Większość polega na tym, by dołączyć do jakiejś grupy osób, które po prostu wypełniają jakieś zadanie: wypicie czegoś, polanie się zimną wodą itp. Dla mnie osobiście to mało zrozumiałe zadania, przede wszystkim z tej racji, że w żaden sposób one nie rozwijają człowieka, który w to zadanie się angażuje. Trudno mi niekiedy rzeczywiście określać dane zadanie mianem challenge, bo mało ma to z tym rzeczywiście wspólnego. Oczywiście wśród różnych opcji zawsze znajdzie się coś mało sensownego, mijającego z celem. Jeśli jednak byśmy na tym zaprzestali, nie byłoby to prawdziwe. Są też opcje pozytywne, bardziej kreatywne i inspirujące. Spotkałem się z trzydziestodniowym fotograficznym – tematycznym „challenge”, którego zadaniem było wykonanie codziennie zdjęcia odpowiadającemu konkretnemu tematowi. Pojawiają się też inne, np. sportowe, czy dotyczące zdrowego żywienia; sztafeta modlitwy, ekstremalna droga krzyżowa itd. Może o innym charakterze są te wyzwania, ale osobiście te bardziej mi się podobają, niż te, które przytoczyłem na początku. Wyzwania powinny mieć charakter ćwiczenia i mają prowadzić do osiągnięcia konkretnego celu. Jednak po jego osiągnięciu powinno coś pozostać w człowieku, coś co na trwałe zagości w naszej codzienności. Oczywiście może to być jakiś fizyczny efekt, albo jakaś refleksja w naszych myślach, bądź też jakaś propozycja dla naszej mentalności. Poprosiłem na lekcji młodzież,...
Świeżość życia – to jest dopiero wyzwanie.

Świeżość życia – to jest dopiero wyzwanie.

Zmęczeni całorocznymi zadaniami, obowiązkami, oczekujemy na upragniony czas wytchnienia. Możemy o pewnych sprawach na chwilę zapomnieć, a pomyśleć o innych. Nic nas nie goni, ranek staje się południem, a łóżko staje się naszym przyjacielem. Budzimy się i z westchnieniem mówimy: dziś mam wolne. Przez cały rok z utęsknieniem oczekujemy na ten szczególny czas – w końcu zasłużony urlop. Możemy zapomnieć na chwilę o obowiązkach i oddać się błogiemu „nic nie robieniu”. Odpoczywamy – każdy w inny, właściwy dla siebie sposób. Chcemy jak najlepiej ten czas wykorzystać, więc z jakimś wyprzedzeniem planujemy co będziemy robić, gdzie się udamy i z kim. Czas urlopu, wypoczynku, staje się dla nas świętością, której chronimy jak największego życiowego skarbu. Urlop to niebywała okazja do regeneracji sił, pomysłów, chęci i możliwości. Wydawałoby się, że najbardziej odpoczniemy wtedy, gdy zmienimy miejsce naszego pobytu, gdy odetniemy się od naszych codziennych obowiązków i myśli. Robimy tak, dystansujemy się od naszych codziennych obowiązków, aby spojrzeć inaczej na swoją rzeczywistość. Zdystansowanie się od naszej codzienności, może już samo w sobie wiele rzeczy uleczyć i pomóc nam odbudować. Potrzebujemy takiego czasu i takich okazji, by wspierać w sobie rozwój tego, co dobre. CO MAM, A CO MOGĘ MIEĆ. Posiadamy bardzo wiele pięknych i bardzo pożytecznych cech. Jednak codzienność sprawia, że wpadając w rutynę obowiązków jedne cechy bardziej wykorzystujemy, inne mniej, a o innych jeszcze, zupełnie zapominamy. Oczywiście nie robimy tego umyślnie, na to ma wpływ nasze życie i obowiązki, które wykorzystujemy, bo one wymagają od nas aktywności takich, a nie innych cech. To właśnie poprzez urlop, angażujemy siebie niekiedy w inny, nowy sposób. Czas urlopów uświadamia nam, co tak naprawdę posiadamy, co...
Regeneracja i wypoczynek.

Regeneracja i wypoczynek.

Aktywny wypoczynek – spotkałem się z tym hasłem już bardzo dawno temu. Chodzi o to, aby mimo urlopu – wolnego, mimo wszystko działać i podejmować się jakiś zajęć, które wpłyną na regenerację i wypoczynek. Wydaje się, że jeśli nic nie robimy to wypoczywamy najbardziej. Nic bardziej mylnego. Często się zdarza, że od nic nie robienia, możemy być bardziej zmęczeni niż po dniu jakiejś pracy. Pozornie może nam się wydawać, że praca powoduje zmęczenie. Niekiedy sam sposób naszego myślenia może być bardziej powodem naszego zmęczenia niż sama praca. AKTYWNIE ALE Z ROZSĄDKIEM. Czas wolnego, warto wcześniej zaplanować. Jeśli mamy swój plan, mamy wyobrażenie tego, w jaki sposób chcemy przeżyć ten czas, to z rozsądkiem przemyślmy, czy będzie czas na to, by się w coś rzeczywiście zaangażować. Nie chodzi o to, by co godzinę zmieniać swoje zajęcia, bo okaże się, że nie zdążymy się w nie zaangażować. A po co wymyślać setki działań, skoro w nic się i tak nie zaangażujemy. Warto pomyśleć o takiej aktywności, która rzeczywiście nas wciągnie i przyniesie też zadowolenie. Czasami lepiej mniej zajęć, ale za to bardziej angażujące, niż wiele zadań, które będziemy przeżywali w płytki sposób. Planujmy z rozsądkiem kolejne dni naszego urlopu, aby rzeczywiście wypocząć, a nie wrócić bardziej zmęczonym, niż się było, wyruszając na wypoczynek. Działania, które będą nam towarzyszyć, niech sprawiają nam radość i zadowolenie. Uzupełniajmy w ten sposób braki zadowolenia, satysfakcji i szczęścia.  REGENERACJA. „Musimy być maksymalnie zdrowi wewnątrz, a to się przełoży na skuteczność na zewnątrz” (ks.J.Kaczkowski) Regeneracja powinna służyć naszemu wewnętrznemu i zewnętrznemu odbudowywaniu. Poprzez czas pracy, wypełniania obowiązków pewnie wiele razy dopadało nas zmęczenie, może jakaś choroba, brak...
I po Lednicy: Amen!

I po Lednicy: Amen!

Po spotkaniu lednickim pewnie już nie wielu zastanawia się nad słowem „Amen”. A życie toczy się dalej, stawiając kolejne wydarzenia w których powinniśmy umieć i chcieć wypowiadać to słów. Wielokrotnie w czasie spotkania na Polu Lednickim towarzyszyły nam gromkie okrzyki: „AMEN!” Zachęcani do tego, by coraz głośniej wypowiadać to słowo, mogliśmy poczuć faktyczne przynaglenie do głębszego zrozumienia tego słowa. Ale czy tak faktycznie się stało? Czy po powrocie do domu chętniej i bardziej świadomie wypowiadamy to słowo? Już podczas spotkania miałem okazję, aby z większą wrażliwością zwracać uwagę na to kiedy to słowo się pojawia, a później czując te momenty mogłem i chciałem z większą świadomością to słowo wypowiadać. Mogę stwierdzić, że spotkanie lednickie ma w moim sercu już jakiejś konkretne owoce. Kolejnym owocem jest to, że tym się zająłem i o tym piszę. Spotkanie lednickie zachęciło mnie do tego, aby na nowo spojrzeć na słowo „Amen” i ponownie odkryć jego głębszy sen. Jak rozumieć słowo: AMEN? Jest to hebrajskie słowo, które weszło prawie do każdego języka. Dlatego słyszymy to samo słowo niezależnie od tego, jakim językiem się posługujemy. Tym mocniejsze staje się to słowo, jego sens, gdy nie potrzebujemy wysilać się, by szukać odpowiedników w innych językach. Gdy wypowiadamy to słowo, wyrażamy zgodę na to co zostało powiedziane przed słowem men. Jeśli Amen następuje na zakończenie modlitwy ma ono wówczas znaczenie: „oby się tak stało”. To słowo jest też wyrazem zgody, zatwierdzeniem czegoś. Znaczy „tak”, „niech się tak stanie”. Niekiedy pojawia się na końcu tekstu czytanego Pisma Świętego, wówczas jest jakby formą deklaracji, że zrozumieliśmy to, co Bóg do nas mówił, że się z tym zgadzamy. Bardzo kluczowym...
Nie zacierajcie znamienia Ducha Świętego.

Nie zacierajcie znamienia Ducha Świętego.

Zesłanie Ducha Świętego jest mocnym akcentem, przypominającym nam o obecności tej Osoby w naszym życiu. Chrzest, a później Bierzmowanie odcisnęły na nas znamię, które nas powinno charakteryzować  i kształtować. „Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego” (J 20,22) „Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żyjącą” (Rdz 2,7) TCHNIENIE – fundament życia. Dwa tchnienia, o których czytamy dają nam poczucie, że początek naszego istnienia tkwi w Bogu. To On pełen Miłości powołuje nas do istnienia, do zrealizowania bardzo konkretnej misji. Oba tchnienia wypełniają nas szczególną łaską, która oprócz szczególnego uzdolnienia, daje nam początk fizycznego i duchowego istnienia. Dla mnie to ogromnie umacniające, że swój początek mam zakorzeniony w planie Boga, który powołał mnie do istnienia, bo mam do zrealizowania jakieś szczególne zadanie. Odkrywanie tej misji i jej realizacja, to jedno z podstawowych zadań mojego życia. Niekiedy patrzymy na „wielkie indywidualności” i podziwiamy ich osobisty wkład: piękne słowa, niebywałe działanie. I nieco z zazdrością, myślimy o swoim życiu, o tym jakie ono jest i co wnosi w świat, w którym żyjemy. Każdy z nas, na swój sposób jest „wielką indywidualnością”, lecz nie wszyscy jeszcze odkryliśmy jaką jesteśmy i jak wielką indywidualnością stworzył nas Bóg. Zamiast patrzeć i podziwiać innych, sami dołóżmy odpowiednich starań, by uczynić nasze życie bardziej wyraźnym. TCHNIENIE – nasza indywidualność. Tylu ludzi bardzo podobnych do siebie, a jednak zupełnie inni. Odkrywając to, kim nas uczynił Bóg i tchnienie Ducha, powinniśmy chronić swoją indywidualność. Oczywiście mam tu na myśli wszystko to, co dobre i pożyteczne, co skrywa się za naszą indywidualnością....
Życiowy software.

Życiowy software.

Samo urządzenie nie wystarczy. Dla prawidłowego funkcjonowania potrzebne jest jeszcze oprogramowanie. To właśnie ono odpowiada za możliwości wykorzystywania sprzętu, który posiadamy. A człowiek? Czy on też ma swój software? Człowiek to ogromna tajemnica. Mimo tylu wieków, lat odkrywania kim jest i jak funkcjonuje człowiek, wciąż pozostają rzeczy nieodkryte i nadal niezrozumiałe. Uczymy się przez całe życie. Przechodzimy różne etapy naszego rozwoju i wciąż pozostajemy zagadką. Spotykając po latach, jakiś naszych znajomych, słyszymy niekiedy: „mi się w życiu nie powiodło”. Inni być może powiedzą: „ja jestem szczęśliwy, osiągnąłem tak wiele”. Skąd te różnice przeżywania życia, czyżby każdy z nas miał zupełnie inny software? Czy może jedni mają nowszy, inni starszy i dlatego tak im trudno dostosować się do współczesności? Każdy z nas gromadzi w sobie wiedzę. To, jak przeżyliśmy dotychczas naszą codzienność jest w nas obecne pod postaciami różnych wspomnień, wrażeń, emocji, historii, doświadczeń. Owocem naszego życia jest też to wszystko, co stanowi naszą również fizyczną własność. I tutaj już zaczynają się różnice pomiędzy nami. Choć może przeżywamy tę samą codzienność, bo praca, domowe obowiązki, rodzina itp., to jednak każdy z nas zupełnie inaczej angażuje się w swoją codzienność i zupełnie z czymś innym wychodzi z niej ubogacony. Zatem to nie tylko kwestia gdzie żyjemy i jak, ma wpływ na nasze wewnętrzne doświadczenia. Również to w jaki sposób my odczytujemy swoje życie i w jaki sposób je realizujemy ma bezpośredni wpływ na nasz „życiowy software”. Każdy z nas inaczej postrzega i rozumie wydarzenia, które nas dotykają, w których uczestniczymy. Nasze decyzje, wybory w taki, a nie inny sposób przyczyniły się do tego, że takimi, a nie innymi ścieżkami przemierza nasza...
Jakość software.

Jakość software.

Każdy z nas przez pryzmat osobistych doświadczeń, zupełnie inaczej spogląda na swoje życie. Jedni są zadowoleni z tego, co udało im się osiągnąć i to im wystarczy; inni są bardziej wymagający i stawiają sobie kolejne, nowe cele. Oczywiście nie wszyscy, ale z dużym przerażaniem patrzę na młodych, kiedy trwa batalia wystawiania ocen, czy to na zakończenie roku, czy zwyczajnie z zadań bieżących. „Niech ksiądz mi da dwa, tyle mi wystarczy…” – taki słowa niestety padają dość często. Niekiedy komentuje je takim stwierdzeniem: „chciałem ci dać cztery, ale skoro dwa ci wystarczy…” Wówczas młodzi często wycofują się ze swojej prośby, chcąc w ten sposób przekonać mnie, że moja propozycja jest dla nich jednak ważniejsza. Ja chce obudzić ich ambicję, ale niestety wpisuje często ocenę, które oni sami żądali na początku. Czy rozumieją moje działanie? Niektórzy tak i przy następnej okazji, stają się bardziej ambitni i ich praca, bardziej owocna. Czy mamy zakodowane w sobie ambicje, lub ich brak? Niekiedy przeciętność staje się sposobem przeżywania codzienność, jakby nie było innej opcji. Sami chcemy się oszukać, przyjmując najwygodniejszą opcję, raczej z innych powodów niż z powodu ambicji, lub jej braku. Ambicje ma każdy, gorzej jest niestety z chęciami, których nie mają niestety wszyscy i może przez to taki stan rzeczy. Software, który posiadamy jest naszą osobistą zdobyczą. Można stwierdzić, że jest on taki, jakie są nasze ambicje i chęci. Podobnie jak w świecie informatycznym, pojawiają się niekiedy nowe wersje software, aby usprawnić działanie naszego urządzenia. My możemy zdobyć nowy software przez to, że rzeczywiście zaangażujemy się w nasze życie i zdobywanie właściwej wiedzy. Nasza codzienność to wiele mniejszych lub większych elementów, które...