Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

Poszczególny prośby, które towarzyszy nam do tej pory to sprawy duchowe, które swój początek mają na ziemi, ale swój cel, doskonałość osiągają w życiu wiecznym. Prośba o „chleb” jest bardziej fizyczną prośbą, o dobra materialne, konieczne nam do przetrwania. Jeśli obiektywnie spojrzysz na swoje życie, na swoje codzienne działanie, myślę, że byłbyś w stanie bardzo szybko ustalić listę rzeczy, najbardziej koniecznych dla życia. Myślę, że jeśli każdy z nas zrobiłby taką listę, to pojawiłyby się bardzo indywidualne różnice, a być może i w niektórych kwestiach byłyby też obecne jakieś podobieństwa.  Prośba: „chleba naszego…” jest najpierw prośbą o zrozumienie CO JEST RZECZĄ KONIECZNĄ dla naszego życia. Ważne jest to, by faktycznie ustalić to wszystko, co może skrywać się za słowem KONIECZNE. Stąd prośba w modlitwie pańskiej jest nieco ukierunkowana poprzez słowo: „chleb”. Do życia potrzebujemy wielu rzeczy materialnych, ale gdy się rozejrzymy dookoła siebie, zobaczymy faktycznie, jak wiele rzeczy, które posiadamy są zbyteczne, przesadne… Dla mnie osobiście na początek wyłania się następujące znaczenie. Prośba ta, to uzmysłowienie sobie co jest rzeczywiście konieczne dla mnie do życia. Uświadamiając to sobie, zaczynam tak naprawdę oceniać co mi nie jest potrzebne i z tego rezygnuję. Ważne byśmy mieli w sobie taką umiejętność obiektywnej oceny, zanim zaczniemy o cokolwiek prosić. Ciekawy element który odkryłem podczas przeszukiwania różnych rozważań w tym temacie, które dotyczy tego wezwania, mówił o tym, że ta prośba… „tymi słowami Jezus nauczył nas unikać pięciu grzechów, które zwykło się popełniać przez pożądanie rzeczy doczesnych” Pierwszy grzech – nieumiarkowane pożądanie rzeczy, które przekraczają twój stan. Drugi grzech – niektórzy w zdobywaniu rzeczy codziennych czynią krzywdę innym. Trzeci grzech – zbytnia troska. Czwarty...
Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi.

Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi.

Temat łatwiej zrozumieć, gdy siebie ustawimy w odpowiednim momencie w czasie. To znaczy, co było wcześniej – człowiek, czy wola Boża? Skoro uzmysłowimy sobie, że właśnie wola Boża była pierwsza, że Jego plan był pierwszy, wówczas możemy zobaczyć, że nasze życie powinno być, nieustanną próbą zrozumienia Go, Jego woli i odniesienia jej do swojego życia. Oczywiście najpierw warto zastanowić się nad tym, co jest wolą Bożą. Nie możemy ograniczać jej tylko do trudnych sytuacji w naszym życiu, do większych lub mniejszych kataklizmów, które pojawiają się w naszej codzienności, bo „Bóg tak chce”. Byłoby to straszne wykrzywienie obrazu Boga i świadectwo o niezrozumieniu woli Bożej. Zrozumienie woli, odniesienie jej do własnego życia, to bardzo ważna kwestia, wręcz newralgiczna dla naszego życia. Konieczne jest to, byśmy zrozumieli, że wola Boża w żaden sposób nie zagraża, nie ogranicza naszej wolności. Boży plan względem każdego człowieka, zawarty jest w sercu Boga. On tego plany nam nie narzuca, pozostawia nam całkowitą wolność woli co do wyboru lub jej odrzucenia. Warto rozważyć w kontekście tej prośby słowa z listu Ef 1,4-7: 4 W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości 5 przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, 6 ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. 7 W Nim mamy odkupienie przez Jego krew – odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski. Można dostrzec, że plan pojawia się względem każdego z nas, zanim to my się w ogóle pojawiamy. Jesteśmy potrzebni, a wola Boża jest dla nas, najdoskonalszą wersją naszego życia. Wola Boga, która nas dotyczy i którą...
Przyjdź królestwo Twoje.

Przyjdź królestwo Twoje.

Prośby, które zawarte są w modlitwie Pańskiej, streszczają znacznie szersze prawdy. Wydaje się, że wypowiadamy esencję prawdy. Musimy zatem skoncentrować swoją uwagę na tym wszystkim, co jest obecne za słowami, w tym również za „przyjdź królestwo Twoje”. Pewnie wielu sobie właśnie pomyśli: „ale czy to potrzebne do faktycznego zrozumienia słów”? To jest modlitwa, której uczy na Jezus, stąd nie doszukujmy się drugiego dna, ale starajmy się o najprostszy sposób przyjęcia sercem tego, co On do nas powiedział. Wyobraź sobie po ludzku, w jaki sposób mogłoby dziś funkcjonować w obecnym świecie Boże królestwo. Pobudźmy swoją wyobraźnię… Moje wyobrażenie o Jego królestwie, pewnie większość z nas to zrobi, budujemy w oparciu o obraz Raju i tego, co wiemy o nim z Pisma Świętego. Doskonałość Raju, zanim nastąpił pierwszy grzech, to nie jakieś fikcyjne, idealne wyobrażenie, ale to stan faktyczny, którego pragnął Bóg dla ludzi i którego nadal pragnie dla nas.  To, co nasuwa się samowolnie, jako pierwszy wniosek, to Jego królestwo jest bez jakiegokolwiek zła- grzechu. To, co sieje w obecnym świecie destrukcję, nie może przecież znaleźć się w Bożym królestwie. Chrystus zwyciężył grzech, a Jego śmierci i zmartwychwstanie już wtedy rozpoczęły panowanie Boga, czego owoce dziś doświadczamy i wciąż możemy przeżywać. Widzimy jednak jak silne jest zło, jak bardzo stara się wniknąć w nasze życie, przejąć je i w pełni kontrolować. Nasza wola, może być równie dobrze, furtką jak i też murem. Zatem możemy postawić twardą granicę i umacniać swój opór wobec zła. Jeśli obiektywnie ocenimy dzisiejszy świat, zauważymy jak daleko jeszcze nam do tego, by Jego panowanie naprawdę zaistniało wszędzie. Zatem prośba o to, by „przyszło Jego królestwo” jest...
Święć się imię Twoje.

Święć się imię Twoje.

Chyba nie ma człowieka, który by czegoś nie świętował. Rozmaite okazje są wykorzystywane, aby coś świętować, przypominać, odkrywać wartość. Nie świętujemy bez jakiegoś znaczenia. Jeśli świętujemy rzeczywiście, wówczas nasze życie rzeczywiście będzie pielęgnować ważne rzeczy. To świętowanie ma podkreślić wagę drugiego człowieka. Czynimy to ze względu na drugą osobę, bo ta osoba jest dla mnie szczególnie ważna. Pomyśl teraz, jak to świętowanie przenieść na pole relacji Bóg i człowiek. Świętowanie rozpocznijmy od dotknięcia ŚWIĘTOŚCI Boga. To nie kwestia wyobrażenia sobie doskonałego Boga… to kwestia zrozumienia, że świętość Boga to nieustanne kochanie dobra. Można by było pomyśleć, że to co doskonałe, święte, nie będzie miało chęci przebywania, dotykania tego co grzeszne – w naszych oczach niedoskonałe… Ta świętość jest gotowa na dotknięcie każdej choroby naszego życia. Uznając zasadę, że Bóg jest święty, idziemy do zrozumienia, że On przewyższa wszystko. Ten szczególny sposób Jego bycia – świętość – tak bardzo zbliża nas nawzajem do siebie. Wiedząc o świętości, czując ją w Nim, wszechobecność Jego Osoby mimo wszystko sprawia, że mamy świadomość dystansu. On „doskonały”, ja nie! To sprawia, że nie traktujmy Go przedmiotowo, że nie wykorzystujemy Go do realizacji jakiś własnych, egoistycznych pragnień. On nie jest tylko moim sojusznikiem – On pragnie zbawić wszystkich. Świętość jest tak silna, że realnie staje się darem dla każdego człowieka. Dystans ukazuje też istniejące, konkretne granice. Odkrywając świętość Boga, odkrywamy w naturalny sposób, gdzie jest granica między tym, co święte, a tym, co grzeszne. Człowiek święcąc imię Boga, właśnie ze względu na Niego, nie przekracza pewnych granic, dba aby właśnie one nami kierowały i wyznaczały cel. Ta konkretna granica sprawia, że możemy powstrzymać się przed...
Któryś jest w niebie.

Któryś jest w niebie.

Świat materialny sprowadza się do miejsc, czasu, kształtu… Skoro żyjemy w takich kategoriach, często to, co dzieje się w naszym życiu chcemy sprowadzić również do jakiś kategorii. Nie jest to groźne jeśli dotyczy spraw materialnych, gorzej ma się sprawa, gdy chcemy dosłownie to samo zrobić ze sprawami duchowymi.  Sprowadzając świat przyjaźni, miłości, wiary, Boga do kategorii czasu, miejsc i kształtów, czynimy sobie mimo wszystko krzywdę, ograniczając właściwą wartość tych spraw.  Wypowiadając słowa: „któryś jest w niebie” często interpretujemy je właśnie w znaczeniu powyższych kategorii. To biblijne znaczenie „w niebie” nie oznacza miejsca, lecz sposób istnienia, Jego majestat, a nie miejsce oddalenia, przebywania. To stwierdzenie jest dla nas zachętą do odkrywania Kim jest Ojciec, w jaki sposób jest On obecny w naszym życiu. Rozpoznawanie Jego działania, przyczynia się do tego, aby we właściwy sposób Go zrozumieć. On jest ponad wszystkim…. Bóg nie ulega ludzkim czynnikom, nie jest w żaden sposób ograniczony. Nie można Go sprowadzić do jednego miejsca, do jednej chwili, do jakiegoś kształtu – wyobrażenia. Śmierć Chrystusa i Jego zmartwychwstanie pokonały wszystkie ludzkie ograniczenia, przez co Bóg jest Ojcem wszystkich; wszyscy mogą z Nim rozmawiać; mogą Go odczuwać… możesz Go spotkać w każdym miejscu – w szczególny sposób w Kościele, w każdej osobie, w Słowie, Sakramentach… Chrystus łączy NIEBO z ZIEMIĄ – gdy przyszedł, otworzył nam niebo, ale Jego wniebowstąpienie sprawiło, że każdy z nas, może również iść drogą Jezusa.  Św. Tomasz mówi o trzech powodach wypowiadania tych słów: Pierwszym z nich jest: „przygotowanie modlącego się”. Przez kontemplowanie spraw niebiańskich, przez naśladowanie tych spraw, pojawia się w nas pragnienie tych rzeczy. Drugim powodem jest odkrycie jak łatwo jest Bogu...
Ojcze nasz.

Ojcze nasz.

Pierwsze słowa… Modlitwa Pańska jest szczególną modlitwą, swoistym wyznaniem wiary. Lekcja, której udziela nam Jezus poprzez tą modlitwę, może wprowadzić nas w środek szczególnej relacji pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Spotkania z różnymi osobami, mają swoje szczególne zaplecze. Spotykamy się z kimś, bo pragniemy nawiązać z tą osobą jakąś więź, lub ją kontynuować. Im bliżej jesteśmy z kimś, tym mocniejszą tworzymy więź, tym mocniej jesteśmy wstanie dla niej się poświęcić. Wiedząc, co nas łączy z inną osobą, wiemy, jak mamy to budować, na co mamy zwrócić uwagę.  Trudno niekiedy określić początek relacji z jakąś osobą, bo to nie tylko kwestia czasu, czy jakiegoś miejsca. Po jakimś czasie, przychodzi moment na określenie tego, co się dzieje pomiędzy osobami. To właśnie z czasem osoby odkrywają, że się przyjaźnią, że się w sobie zakochali itd. Nikt w zasadzie, w początkach relacji z jakąś osobą, nie czyni takich założeń. To po prostu się dzieje, a my sobie to uświadamiamy i zaczynamy to jakoś nazywać. Od dziś zacznę wierzyć… tego typu stwierdzenie brzmi mało realnie. Wiążąc to z powyższymi myślami, wiara jest relacją z Bogiem, którą „tworzymy budując więź z Bogiem”. Brak wiary lub trudności z nią związane, mogą być właśnie połączone z tą kwestią – braku relacji lub słabości mojej więzi z Bogiem. Trudno wierzyć, nie mając odniesienia do Boga, nie mając z Nim więzi, nie mając doświadczenia spotkania z Bogiem. Pierwsze słowa modlitwy Pańskiej, mają niezwykła wagę. To słowo otwierające tak naprawdę najważniejszą kwestię. Relacja z Bogiem zaczyna się w Nim. On ma każdego z nas w swoim sercu. Moje zadanie, to spotkać się z Nim, by się odnaleźć w Jego sercu. Dla...
Zdobądź przyszłość.

Zdobądź przyszłość.

W każdej chwili naszego życia stoi przed nami szansa. Nasze podejście do ludzi, spraw, wartości, powinno być pełne szacunku. Stoi przed nami coś cennego… Nasze życie stawia nas w bardzo różnych miejscach i sytuacjach, konfrontuje nas z bardzo różnymi też osobami. Mamy często świadomość jak cenne jest dla nas to, co „stoi przed nami”. Z ogromną wrażliwością i odpowiedzialnością, stawiamy kolejny krok w przyszłość. Świadomość jak cenna jest dla nas przyszłość, jak cenna dla nas jest też teraźniejszości i to, co te chwile przynoszą w nasze życie, jak cenni są ludzie i nasze doświadczenia, jednych ten fakt może przytłoczyć, a innych zmobilizować do właściwego wykorzystywania swojego życia. Szacunek to wyczuwanie szczególnej wartości… Kiedy stoisz przed jakimś ważnym wydarzeniem, czujesz jak na twoich ramionach rośnie ciężar odpowiedzialności, ale masz też przeczucie jak wiele możesz dzięki tym doświadczeniom zyskać dla siebie. Właśnie ze względy na szacunek, ważne momenty wywołują we mnie dwie postawy – zatrzymanie i wyciszenie. Zdając sobie sprawę z powagi danej chwili – zatrzymuję się – ponieważ wiem, że pochylenie się nad daną sprawą, przeniknie moje wnętrze i pobudzi do refleksji. Znając wartość chwili, zawsze podchodzę do niej z ogromnym respektem. Wczuwając się w sytuacje ludzi, w kontekst różnych wydarzeń, człowiek nie tylko zyskuje wiedzę, ale nade wszystko ma okazję odkryć głębszy sens – szczególną wartość wszystkiego! To zatrzymanie najczęściej towarzyszy mi w codzienności, w trakcie „łowienia zdjęcia dnia”. Wiem jak istotny, wręcz decydujący jest to dla mnie moment i jak przenikając tą chwilę, zyskuję dla swojej przyszłości coś niezwykłego. Szczególnie ważne chwile, przed którymi staję całym swoim życiem, wywołują we mnie niezwykłe wyciszenie. Takimi charakterystycznymi momentami są np....
Konieczne postawy.

Konieczne postawy.

Czasami zapominamy o podstawowych zachowaniach, które powinny być obecne w normalnych sytuacjach, które mogą pokazać, przekonać kogoś, że go szanujemy. Najgorsza jest pułapka jakiegoś przeświadczenia. Jesteśmy tak czegoś pewni, że uznajemy to jako oczywistość, która jest ogólnie dostępna. To, co ja myślę, jak widzę pewne sprawy, wydaje mi się, że jest ogólnym sposobem, obecnym też u innych. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ takie właśnie zachowanie jest bardzo błędne. Gdy coś mi się wydaje, tak naprawdę nie mam pewności, czy ktoś mnie rozumie właśnie w ten sposób, jak ja to widzę. Postawy wyrażają znacznie więcej, dlatego by były we właściwy sposób zrozumiane, powinniśmy starać się, by z naszej strony były jak najbardziej czytelne. Wyrazistość postawy, wpływa na to, w jaki sposób inni będą mogli nas, naszą postawę, zinterpretować. postawy pokazują jak rzeczywiście pewne sprawy traktujemy. Pomyśl jakie postawy cię otaczają i jakie z nich są najbardziej dla ciebie czytelne. SŁUCHAJ, PATRZĄC. Może nam się wydawać to zestawienie dość dziwne: słuchaj, patrząc. Ale pomyśl, w jaki sposób, fizycznie, tak zewnętrznie mogę pokazać komuś, że go słucham? Zewnętrzna postawa, która może to ukazać, to właśnie patrzenie na osobę, gdy ona mówi do nas, albo gdy my mówimy do innej osoby, patrzymy właśnie w kierunku osób, do których coś wypowiadamy. To niby proste, by zwrócić się w stronę osoby, która do mnie mówi, by patrząc na nią okazać jej szacunek, że jest przez nas słuchana. Dziś wielu ludzi nie patrzy na drugich – wzrok spuszczony w dół, często w telefon, raczej utrudnia wyrażenie postawy np. szacunku poprzez słuchanie. Bez tego wzrokowego kontaktu, możemy często mówić, nie będą w ogóle słuchani. Patrząc na innych, gdy...
Zacznij od siebie.

Zacznij od siebie.

Jesteśmy bardzo wartościowi… Naszą wartość nie stanowi to, co posiadamy, ale to, że jesteśmy. Jeśli coś lub ktoś, próbują przekonać nas o czymś innym, to uważajmy na próby okłamania nas i pozbawienia nas szacunku. Niestety otoczeni jesteśmy warunkami, które próbują nas przekonać, że o naszej wartości stanowią różne względy. Jesteśmy podatni na te przekonania i wydaje nam się, że spełniają jakieś warunki, staniemy się „faktycznie wartościowi, szanowania”. Jeśli nie znamy swojej faktycznej wartości, jeśli nie wierzymy, że nie musimy spełniać żadnych warunków, ani spełniać czyichś oczekiwań, trudno nam będzie zrozumieć, że nie musimy szukać swojej wartości w czymś, w kimś, poza nami, na zewnątrz. Nasze poszukiwania powinniśmy skierować na nasze wnętrze, szukając w głąb siebie, tej faktycznej wartości. Mówiąc o naszej wartości, powinniśmy właśnie dotknąć tematu szacunku. Mając swoje zdanie, wybory i decyzje, próbując iść przez życie we właściwy sposób, dbamy o swoją wartość, o ukazywanie jej innym. Jeśli sami wiemy, co wyraża naszą wartość, zawsze łatwiej będzie nam pokazać innym, co powinni w nas szanować, akceptować. Jeśli poddamy się manipulacji, której zadaniem będzie „uzależnić” naszą wartość od kogoś, czegoś, wówczas trudno, aby inni nas rzeczywiście szanowali, skoro my sami siebie, nie szanujemy.  Co mam w sobie szanować? Warto, aby każdy z nas uświadomił sobie, co dla niego stanowi wartość, co czyni Ciebie wartościowym i szczególnym. Pewnie łatwiej jest nam patrzeć na innych i w ten sposób, szanując coś w innych, uświadomić sobie, co dla mnie jest ważne. Jakkolwiek podejdziesz do tego zadania, ważne jest to, byś był świadom tego, co w sobie szanujesz. Pierwszą sprawę, na którą zwróciłbym bezwzględnie uwagę, to fakt, że JESTEŚ… To bycie człowiekiem wymaga...
Daj innym wolność.

Daj innym wolność.

Dziś „na każdym prawie rogu” mówi się o wolności, o prawach każdego człowieka. Kiedy jednak zejdziemy na poziom zwyczajnej codzienności, usłyszeć możemy tak wiele krytyki, ocen, opinii… Dziś, gdy słyszę różne ważne hasła, jak np. wolność, tolerancja, równouprawnienie itd. – najpierw zastanawiam się, czy osoby wypowiadające te ważne słowa, wiedzą rzeczywiście co one oznaczają. Mam często wrażenie, że ludzie wysługują się pojęciami, bardzo ważnymi dla wielu osób, dla osiągnięcia własnych korzyści, dla przepchnięcia jakiejś cichej ideologii, szemranego podtekstu. Ważne słowa przestają takimi być, w naszych oczach, w naszej codzienności. Nie przywołam tutaj żadnego konkretnego przykładu, bo nie chodzi mi o wskazanie winnych, a jedynie na tym, by ukazać problem. Wyświechtane słowa, pojęcia, tracą na wartości – nie przekonują, a nawet wywołują coraz częściej niepotrzebną agresję. Kolejna para słów, które chciałbym zestawić i zaproponować nad nimi refleksję to: SZACUNEK i WOLNOŚĆ. Każdy z nas, kieruje się jakimiś zasadami. Niekoniecznie są one dla wszystkich takie same. Różnice pomiędzy nimi, sprawiają, że każdy z nas może postępować w bardzo różny sposób, nawet gdy będzie chodziło o tą samą kwestię. To sprawia, że ocena czynów, nie jest tak oczywista, bo i motywy, i zasady, skoro są tak bardzo indywidualne, mogą wywołać bardzo różne reakcje. Stąd wniosek – że musimy zrozumieć innych, zrozumieć co dla nich oznaczają konkretne słowa.  Co dla Ciebie oznaczają słowa: szacunek, wolność? Jeśli wszyscy ustalimy, co faktycznie, obiektywnie oznaczają daje słowa, wówczas łatwiej będzie nam wcielić w życie dane słowa, postawy i wymagać od siebie wzajemnie ich realizacji.    (ważne słowa wg. młodych w szkole – nie wszystkie tutaj umieściłem)   Nie można narzucić nikomu własnego wyobrażenia. Jeśli moje poczucie wolności...
Żyjemy obok siebie.

Żyjemy obok siebie.

Tak wielu ludzi, tak wiele historii i doświadczeń. Wszystko to możemy odkryć, gdy będziemy współtworzyli historię życia z innymi. To jednak wymaga dwóch rzeczy: otwartości i szacunku. Jest wiele momentów, w których nasze historie się łączą, przecinają, stykają ze sobą. Spotkania, wspólne działanie, imprezy – to wszystko stanowi okazję do wzajemnego ubogacenia się. Jednak, czy jest w nas pragnienie poznawania innych, tworzenia z nimi własnej codzienności? Obserwuje młodych, w bardzo wielu sytuacjach i widzę jak tworzą mniejsze grupki, „szukają się nawzajem” i w ten sposób odkrywają przed sobą swoje życie, zainteresowania, pragnienia i cele. Mimo wielu zachowań bardzo egoistycznych, jest w nas coś, co nas w drugiej osobie przyciąga, prowokuje do budowania relacji z nią, ale i też wspólnych doświadczeń. Otwieramy się na siebie nawzajem, bo jest w nas pragnienie rozwijania własnej historii życia. Poznając historie innych osób, odkrywamy niezwykłe różnice, które panują pomiędzy nami. Niestety nie zawsze potrafimy zrozumieć, ani akceptować te różnice. Bywają sytuacje, ww których trudno nam zbudować jakąkolwiek więź z innymi, właśnie przez te różnice. Temat tego przemyślenia, ma swoje dwa oblicza – jedno z nich już rozumiemy, gdyż realnie tworzymy swoją historię życia razem z innymi osobami. Potrzebujemy zawsze kogoś bliskiego nam, kogoś obok nas, kto chciałby z nami współdzielić życie, albo przynajmniej jakąś jego część. Życie z tymi, którzy są obok nas wymaga od nas prawdziwego zaufania. Możemy zbudować coś cennego i ważnego, gdy będziemy się na siebie nawzajem faktycznie otwierali. Osoba obok ciebie, to odrębna historia. Każdy z nas, w jakiś sposób jest bardzo złożoną osobą. Często nie rozumiemy innych, bo nie wiemy co tak naprawdę do końca kryje się w każdy z nas. ...
Łamanie schematów.

Łamanie schematów.

Niektórzy mają takie podejście do życia, które pozwala im zachować wieczną młodość. Jakie zachowania w sercu, w myśli, w działaniach, może pomóc nam, być wciąż duchowo młodymi? Codzienność dostarcza nam wielu ciekawych tematów do rozważań. Przyglądanie się swojemu życiu, codziennym obowiązkom, uczy nas wielu cennych informacji. Dowiadujemy się prawdy o sobie – co jest dla nas ważne, czym kieruje się nasze serce, jakie mamy wyobrażenia, perspektywy… Codzienność wpada w jakimś momencie w rutynę – schemat każdego dnia powtarza się i sprawia, że zaczynamy działać bezwiednie, jak roboty.  Może się coś w tym względzie zmienić? Nie we wszystkim musi być jakiś schemat, monotonia. Wiele rzecz możemy zmienić, zmieniając swój sposób myślenia. Codzienne, nawet te same obowiązki, nie muszą nas wrzucić w „czarną dziurę monotonii”. Zmiany powinny dokonywać się najpierw w nas, a jeśli est to możliwe, możemy te zmiany dokonywać również w sprawach, w które się angażujemy, w których uczestniczymy. Myśląc o tym, zastanawiałem się, kiedy następuje ten moment, kiedy nasze życie, staje się monotonią, rutyną? Nie jest to kwestia wieku, choć może nam się wydawać, że dorosłość jest początkiem takiego właśnie życia. Znów to powtarzam – to kwestia mentalności, w którą może wpaść człowiek, w każdym wieku, w każdym etapie swojego życia. Wydaje mi się, że największym ograniczeniem, zagrożeniem w naszym życiu jest właśnie monotonia. Pomyśl o swoim życiu, w jakim punkcie swojego życia jesteś? Czy wpadłeś w pułapkę monotonii?  Odbieramy sobie młodość, świeżość spojrzenia i działania, właśnie przez to, że poddajemy swoje życie monotonii, nieuzasadnionym schematom. Może, często robimy to w sposób nieświadomy, ale mimo wszystko, efekt tego, powinniśmy w końcu zobaczyć. Jeśli nie zareagujemy w odpowiedni sposób,...
Stawiaj ważne pytania.

Stawiaj ważne pytania.

Zauważyliście może taką dziwną prawidłowość, że im ktoś staje się starszy, tym mniej zadaje pytań? Jesteśmy mądrzejsi, czy stwierdzamy, że i tak nikt nam na nie nie odpowie? Młodość to szczególny czas. To jest czas wielu wątpliwości, podejmowanych decyzji, zapadających wyborów. Młodość ma wiele pytań, które wynikają z ciekawości, która jest w każdym młodym człowieku. Pragnienie odkrywania świata, poznawania różnych „życiowych zjawisk”, przeżywanie różnych doświadczeń, mobilizuje każdego z nas do szukania. Bo pytania są symbolem naszego poszukiwania. Stawiając pytania, wiem, że jeszcze czegoś szukam, czegoś pragnę… Gdy przestanę stawiać pytania, tak naprawdę przestanę szukać. Warto się nad tym dłużej zatrzymać i zastanowić – czy jeszcze zadaje pytania? Jakie to są najczęściej pytania? Pytania są oznaką życia i zarówno tego zewnętrznego, jak i też tego wewnętrznego. To nie wstyd, że czegoś nie wiem, że czegoś nie rozumiem, że mam jakieś wątpliwości. To prowokuje do zdobywania wiedzy, do prób zrozumienia czegoś, do rozwiewania wątpliwości przez odnajdywanie w czymś pewności i przekonania. Płynące przez nas, przez nasze myśli, pytania, to jak krew płynąca prze nasze serce – jest symbolem życia. Pytania dotykają różnych kwestii z naszego życia, dlatego stawiając je w różnych chwilach naszego życia, przeżywamy w jakiś sposób te sprawy, wobec których stawiamy pytania. Pytania wymagają od nas cierpliwości, czasu i działania… Jeśli chcemy przeżyć jakąś konkretną sprawę, jeśli chcemy zbierać jej owoce, powinniśmy mądrze stawiać pytania. W życie nie chodzi o zaliczenie kolejnych sytuacji, o zdobycie jakiegoś doświadczenia, nie chodzi o to, by coś fizycznie zyskać – chodzi o to, by osiągnąć wewnętrzny pokój, odnajdując odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Historia o „bogatym młodzieńcu” (por. Mk 10,17-22), zatrzymała mnie w...
Zasiać w sobie młodość.

Zasiać w sobie młodość.

Przygniatają nas różne sprawy… Trudno nam zmienić nasze myślenie i postępowanie. Wydaje nam się, że życie jest zbyt trudne, by żyć jakimiś wartościami. To wyraźny znak, by wprowadzić coś w swoje życie… Nasza codzienność, staje się niekiedy dla nas pułapką. W labiryncie codziennych spraw, docieramy do miejsca, gdzie nie ma przejścia. Nie ma w nas odwagi, ani chęci, aby zawrócić, by poszukać innej drogi, innych rozwiązań. Stan bardzo trudny, bardzo bolesny – ludzka bezradność. W tym momencie zróbmy odważny krok. Sięgnij po Pismo Święte i przeczytaj fragment z Ewangelii Jana 3,1-21. Zwróćmy szczególną uwagę na fragmenty (w. 2, 4, 5, 14-18) przyszedł do niego nocą Jeśli trwamy w rzeczywistości „nocy duszy”; jeśli nie jest to stan przez nas wybrany, prędzej czy później, pojawia się w nas pragnienie odnalezienia światła. Podobnie jak Nikodem, szukamy kogoś, kto mógłby nas wyprowadzić z tej ciemności. Pragniemy spotkać kogoś, kto zapali w nas światło nadziei. Sytuacja zapalenia w nas światła, wymaga od nas często takiego postępowania, którego może nie zrozumiemy w pierwszej chwili… Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swojej matki i narodzić się? Pytanie, które stawia Nikodem to pragnienie wyrwania się życiowej ciemności. Pozbawieni wewnętrznej młodości, bardzo szybko się „starzejemy”. Znika nasz optymizm, brakuje nam sił i chęci, a w swoim wnętrzu odczuwamy ogromną pustkę.  JAK MOŻE SIĘ CZŁOWIEK NARODZIĆ BĘDĄC STARCEM? JAK ZASIAĆ W SOBIE MŁODOŚĆ? Perspektywa zmienia się bardzo szybko, dorosłość wciąga i pochłania i niekiedy w przypływie jakiejś refleksji, pojawia się tęsknota za młodością, za jakimś jej elementem. Jak dorosły może stać się młodym – to bardzo podobne pytanie do tego Nikodemowego… Czy stać...
Młodość, potraktuj ją poważnie.

Młodość, potraktuj ją poważnie.

Jesteśmy sceptyczni wobec młodości? Zależy to od naszych doświadczeń z młodymi… Czy brak wiedzy, doświadczenia i niekiedy ambicji, może uprawniać nas do tego, aby ich nie brać na poważnie? Pomyślałem o temacie młodości, w realiach szkoły. Entuzjam tego tematu, nie we wszystkich klasach był widoczny. To pokazuje, jak różni są młodzi, jak różne jest ich podejście do różnych kwestii. To prowokuje często do sceptycznego myślenia o młodych i takiego też ich traktowania. Zadałem im zadanie – by wypisali skojarzenia ze słowem: „młodość”. To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że we wszystkich klasach, jako późniejszy efekt pracy, jako minus młodości, pojawiło się stwierdzenie: „nie traktują nas poważnie”. Warto najpierw zastanowić się nad tym, dlaczego pojawia się takie postępowanie. Młodość to dla wielu dorosłych synonim niedojrzałości, brak doświadczenia, brak odpowiedzialności. Dlatego nie traktowanie poważnie młodych, wynika bardziej z braku zaufania. Zaufanie zdobywa się… to znaczy, że swoją postawą trzeba sprawić, by rzeczywiście inne osoby, zaczęły traktować mnie poważnie. Innym, chyba dużo ważniejszym problemem jest to, że nie istnieje przestrzeń poważnych rozmów pomiędzy młodymi, a dorosłymi; nie istnieje relacja, partnerstwo i współpraca. Najpierw dorośli nie angażują młodych w ważne sprawy, a później, właśnie do nich, mają pretensje, że nie pomagają, że nie dają nic z siebie, że nie potrafią odnaleźć się w ważnych sprawach. Może to właśnie zdradza niezdolność dorosłych, która pokutuje nieumiejętnością radzenia sobie z różnymi sprawami, młodych ludzi. Każdy nabywa umiejętności z czasem…Stąd warto, mimo wszystko zaufać młodym, wprowadzać ich w ważne sprawy, aby przynajmniej uczyli się mieć swoją opinię i ją wyrażali. Nawet, gdy nie pomogą, angażując ich w ważne sprawy, dajemy im ważny znak – jesteście ważni, liczymy...
Pokolenie pochylonych głów.

Pokolenie pochylonych głów.

Dużo łatwiej jest kogoś zewnętrznie ocenić. Jednak taka postawa bywa często krzywdząca, bo nie do końca bywa prawdziwą. Starajmy się bardziej wzajemnie zrozumieć. Skoro dorośli twierdzą, że jeśli młodzi będą ich słuchać, to się wiele nauczą, to może idąc tym kluczem, wszyscy zacznijmy siebie nawzajem słuchać i się od siebie uczyć. Młodzi, choć bardzo inni, mogą nas jednak czegoś nauczyć, wskazać nam jakieś ważne informacje na swój temat, ale i też na temat swojego życia – co jest dla nich ważne. Spotkanie z młodymi, owocuje wzajemnym zrozumieniem, ale i też nowymi perspektywami dla życia innych osób, które w młodości, poszukują i odnajdują nowe nadzieje, nowe możliwości i cele. JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM DAREM – przynajmniej spróbujmy tak żyć, by tego spróbować doświadczyć. Młodość, to dla mnie pragnienie poznawania. Zatem niezależnie o wieku, budząc w sobie pragnienie poznawania, wchodzimy na szlak młodości duchowej. Poznawanie kogoś, poznawanie czegoś – to zawsze okazja poszerzenia obecnie posiadanych horyzontów, to często okazja do zyskania nowych perspektyw, które pojawiły się obecnie, a które umożliwiają osobisty rozwój – w szerokim zakresie tego pojęcia. Młodzi mogą wskazać nowe horyzonty, perspektywy, a dorośli swoim doświadczeniem, mogą tym młodym i ich możliwościom, nadać właściwy kierunek. Niezwykłe uzupełnienie, które może stać się elementem spajającym te różne pokolenia. Sytuacja idealna? Może takie jest to wyobrażenie, ale czy nie powinna to być jednak sytuacja normalna, naturalna? Trudność międzypokoleniowa, to moim zdaniem sytuacja, która ukazuje w każdym pokoleniu, brak cierpliwości. Kiedy idę chodnikiem do jakiegoś miejsca, dostrzegam prosty znak – widzę dorosłych, którzy niekiedy z racji wieku, dolegliwości… idą do celu, znacznie wolniej. Śpiesząc się gdzieś, muszę między nimi lawirować i to może skłonić...
Szkoła myślenia.

Szkoła myślenia.

Patrząc, jak każdy z nas, podatny jest na warunki panujące zarówno wokół nas, jak i w nas, zastanawiałem się, czy dziś, mamy okazję odnaleźć takiej miejsce, które mogłoby nam pomóc w analizowaniu, interpretowaniu i myśleniu. Młodzi ludzie wybrali się do kina. Chyba nie było planu, na co pójdą. Wszyscy wybrali się na film „Kler”. Po powrocie miałem okazję, od obecnej na tej wycieczce osoby, posłuchać kilku „refleksji młodego pokolenia”. Mój pierwszy i nie ostatni wniosek to – że ten film, dla tych młodych osób, stał się „źródłem kompetentnej wiedzy”. Tak jakby każdy film był rzetelnym źródłem, jak jakieś badania, wypowiedzi ekspertów, czy chociażby ogólnie, dostępne źródło, jakim jest wikipedia. Przeraziło mnie to, że młoda osoba potraktowała ten film, jako „dokument” – to, co tam jest przedstawione, jest ogólnie przyjętą i realizowaną prawdą… Pytania młodej osoby, w odniesieniu do filmu, nie brzmiały jako pragnienie weryfikacji, szukania prawdy, czy jakiekolwiek poszukiwanie. Zawieszony głos w pytaniu, brzmiał raczej jak pytanie retoryczne – tak jest wszędzie, ze wszystkimi… Pytanie, które bardziej było stwierdzeniem niż pytaniem. Nie wiem do końca, kto z tymi młodymi osobami pojechał. Wiem, że był tam wśród nich młody ksiądz, który wybrał, jako jedyny, zupełnie innym film – „bajkę”. To chyba zdenerwowało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Zamiast im towarzyszyć, stawić czoła trudnościom, ewentualnie próbować wskazać problem. To on zwyczajnie ZWIAŁ. Zmarnowana okazja do stworzenia czegoś dobrego, pięknego, ważnego… Niczego nie tłumaczyłem tej młodej osobie, ekscytującej się po obejrzeniu filmu. Dlaczego? To nie był ten moment – czasami trzeba zakopać swoje pragnienia, by zainteresowana osoba, sam zrozumiała, że potrzebuje odpowiedzi, że potrzebuje człowieka, który coś wyjaśni. Ta sytuacja, w kontekście...
Takiej młodości się boisz?

Takiej młodości się boisz?

Przykład młodości, który jest daleki od dzisiejszych propozycji i wzorców. Jednak Jej przykład, nadal wielu osobom imponuje i inspiruje. Ucząc się od właściwych wzorców, człowiek może doświadczyć młodości, która dotknie jego sposobu myślenia, jak i też jego działania. Możemy bać się tego typu stanu, bo jest on wymagający, szczególnie dla naszej mentalności i podejścia do życia. Wielu dorosłych, spogląda na młodych z lekką dozą zazdrości, bo wydaje się im ,że nie mogą mieć już tego, co właśnie posiadają młodzi. Rozgoryczenie swoim wiekiem, może odebrać młodość ducha, która może być mobilizująca dla podejmowania konkretnych przemian w życiu. W jaki sposób, niezależnie do wieku, w chwili obecnej, rozbudzić w sobie młodość? Niektórzy mówią, że bycie z młodymi, odmładza… Wydaje mi się to jednak trudne do zrealizowania i mimo wszystko, w skuteczności mało prawdopodobne. Bóg jedynie może nas nieustannie duchowo odmładzać, dlatego warto abyśmy podjęli trud przyjęcia Jego woli, jako swojej własnej. WZÓR DLA MŁODYCH – WZÓR DLA WSZYSTKICH. Wielu ludzi ma jakiś sentyment do osoby, której chciałbym się przyjrzeć. Poprzez modlitwę, rozważania, bardzo często spoglądamy na Maryję. Jej historią chciałbym oprzeć na jednym momencie, na scenie Zwiastowania. (przeczytaj Łk 1,26-38). Bóg wybiera młodość… Jeśli nie dotyczy to faktycznie osób młodych, to działanie Boga odmładza duszę dotkniętej przez Niego osoby. Wielkie historie w Piśmie Świętym (Abraham, Mojżesz, Maryja…) opierają się na tym, że Bóg wprowadza w ich życie nowe tchnienie; odmładzając ich wewnętrznie, przemienia ich życie, nadając mu jakąś szczególne misję do wypełnienia. Bóg posłał do Maryi anioła, gdy ta miała dwanaście lat. Podwójna młodość, tym mocniej może być dla nas cenną wskazówką. Dla Boga nikt nie jest za stary, a na...
Bóg powiedział…. a ja mogę się przydać.

Bóg powiedział…. a ja mogę się przydać.

Do czego i jak mogę się przydać? To może być kwestia, nad którą powinieneś szczególniej się zatrzymać i zastanowić. Pewnie nie jeden raz… Skoro Bóg ma plan… Skoro jestem potrzebny światu… tylko w jaki sposób te dwie sprawy mogą się połączyć i zaistnieć razem w moim życiu? Możemy zatrzymać się na poziomie rozpoznawania świata, który mnie otacza i tego, czego on pragnie. Czy moje życie może być spełnieniem próśb „świata”? Myślę, że wielu właśnie na takim schemacie zatrzymuje swoje życie. Jednak mnie i pewnie wielu z was, nie zadowala taki sposób życia, taki rodzaj funkcjonowania w dzisiejszym świecie. Dlaczego tak? Nie chcę by świat się mną posługiwał. Myślę, że każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego, co może zaoferować światu. Tylko, czy każdy ma odwagę takiego podejścia do życia? Dużo łatwiej jest pójść drogą prostych rozwiązań… Dużo trudniej jest postawić sobie, chociażby jedno wymaganie do zrealizowania i zaangażować swoje życie, by to wymaganie zrealizować. To, co odróżnia działanie Boga od funkcjonalności świata, to w pełni akceptowanie mojej wolności. Bóg proponuje, zaprasza… świat narzuca, szczuje, kusi propozycjami. Chociażby to, zachęca mnie do tego, by mimo wszystko postawić się światu, wybrać trudniejszą drogę, wiedząc, że mnie ona w żaden sposób nie zniewoli. Na czym polega zaproszenie Boga? Myślę, że każdy z nas, nie jeden raz odczuł obecność Boga w swoim życiu, która objawiła się tym, że Bóg w jakiś sposób do nas przemówił. Odczytaliśmy jakieś Słowo, które zostało bezpośrednio do nas skierowane. Bóg powiedział coś o nas, a naszym obecnym zadaniem jest poznanie „SŁOWA KTÓRE NAS OPISUJE”. To niezwykłe, że otwierając Pismo Święte, mogę tam odnaleźć siebie, odnaleźć Słowo o...
Każdy potrzebuje planu…

Każdy potrzebuje planu…

Rozpoczęcie nowego miesiąca, szczególnie wrzesień, wymaga od wielu osób, nowego planu. Nowe podejście może bardzo wiele zmienić. Rozpoczynając jakieś zadania, zawsze zastanawiam się nad tym, „jaki plan przygotował dla mnie Bóg” w najbliższym czasie. Trochę to naiwne, bo wygląda to trochę tak, jakbym czekał na Boga, aż mnie czymś zaskoczy. Ja sobie poczekam, a Ty Panie Boże, przygotuj coś dla mnie. Może właśnie to zaskoczenie, to dla mnie oznaka mojego zaufania i gotowości, do przyjmowania Jego planu… Oczywiście inicjatywa nie leży tylko po stronie Boga, ale dotyczy również każdego z nas. To ja otrzymuję szczególny dar – wolność, która pozwala mi wybierać i decydować. Nie mogę zrzucać tej odpowiedzialności na nikogo, włącznie z Bogiem. Skoro Bóg ma plan… propozycję dla mojego życia, to mogę zgodzić się na nią lub nie. Tylko wtedy Jego plan będzie moim planem, gdy osobiście na to przystanę. W przeciwnym razie, rozpalać się będzie we mnie jedynie bunt, który będzie powstrzymywał mnie przed jakimkolwiek podjęciem próby zrozumienia tego planu i wdrożenia go w swoje życie. Wyraźny opór względem planu Boga, pojawia się najczęściej wtedy, gdy go nie próbujemy zrozumieć, gdy interpretujemy go jako coś nam narzuconego, przeciwnego nam, nie po naszej myśli. Wiele trudności z wiarą, związanych jest właśnie z takim rozumieniem Boga, który jest „obok nas”, „jako coś obcego”, nie złączonego z naszym życiem. Tworzenie różnego rodzaju „dystansów” sprawia, że nasza możliwość zrozumienia i przyjęcia planu Boga, coraz bardziej się oddala, a nam coraz trudniej jest przybliżyć się właściwego sensu. Planowanie różnych sytuacji naszego życia, ma być narzędziem, które będzie nas wspierało w dążeniu do celu. Doskonale to rozumiemy, że plan ma nam w...