Jesteś potrzebny – jak mogę się przydać?

Jesteś potrzebny – jak mogę się przydać?

Każda chwila naszego życia jest wezwaniem do twórczego działania, inspiracją do tworzenia swojej drogi, a nie tylko wypełnieniem programu. Mam proste obrazy w swojej duszy, które mi wystarczą, które uzasadniają moją wiarę, moje działanie. Jedni potrzebują złożonych rzeczy – dowodów, innym wystarczają proste rozwiązania. Linia produkcyjna – taśmowa… Przygotowywany przedmiot przejeżdża przed pracownikami. Każdy z nich jest odpowiedzialny za wykonanie swojej części. Jeden składa… ktoś inny instaluje detale, ktoś inny maluje, jeszcze ktoś inny wkłada do kartonów, jeszcze ktoś inny wysyła paczki. Są też tacy, którzy tą paczką zamawiają i używają tego konkretnego przedmiotu. Może być tak wiele osób zaangażowanych w przygotowanie jednego prostego przedmiotu. Nikogo z tych osób, nie może zabraknąć. Każda osoba i jej praca, większa lub mniejsza, nie ważne, jest bardzo ważna. Każdy ma swój osobisty, bardzo ważny wkład w całość przygotowywania. Czy w realizacji życia, „planu Boga”, nie jest choć trochę podobnie? Każda osoba, jej zajęcie – powołanie, jest istotną częścią czegoś większego… Każdy jest potrzebny. Obraz zakładu, w jednej sprawie jest może słaby – w pracy, jedni zastępują innych. W życiu natomiast tak nie jest. Masz swoje miejsce, swoje zadanie, swoją niebywałą wartość i NIKT w niczym nie może cię zastąpić. Jesteś potrzebny! Czy wierzysz w SWOJĄ niebywałość, wyjątkowość, wartość?  Jaką miarą mierzysz swoją wartość? Co znaczysz? Młoda osoba odczuwała ogromną chęć pomagania innym osobom. Takich „w potrzebie” znalazła bardzo szybko. Spełnieniem życia było to, że może pomagać innym, służyć im. Dużo swojego czasu spędzała na udzielaniu pomocy. W pewnym jednak momencie, radość tego działani znikła, a w życiu zagościł smutek. Dlaczego? Zajęcia, codziennie osobiste obowiązki sprawiły, że było coraz mniej czasu na to,...
Ostatni tydzień.

Ostatni tydzień.

Szczególnie czas urlopów, wypoczynku – tzw. wakacje ma niezwykłe tempo. Wydaje się, że zwyczajna codzienność ma inne tempo, a czas wolny jeszcze inne. Ostatnia prosta wakacji i perspektywa nowego roku szkolnego to dobry czas na spoglądanie na temat „przyszłości”. Większość tygodnia, myśli moje biegły w przyszłość, prowokując do przemyślenia co dalej. Praca, szkoła, parafia, osobiste plany – tak wiele imion ma przyszłość każdego z nas. Myśląc o przyszłych zadaniach, człowiek jakby w teraźniejszości skacze na trampolinie w przyszłość. Planując różne obowiązki, człowiek troszczy się w teraźniejszości o swoją przyszłość. To nasza odpowiedzialność, ale i też próba zaprogramowania różnych detali życia w taki sposób, by „zapanować” nad różnymi ewentualnymi zdarzeniami. Wyobrazić sobie przyszłość… Dużo łatwiej jest nam pomyśleć o owocach – o tym, co uda nam się zrealizować i osiągnąć. Dużo trudniej myśli nam się o konieczności wprowadzania zmian, o nowych obowiązkach, których powinniśmy się podjąć. Ważne jest to, by była w nas żywa odpowiedzialność za swoją przyszłość. Przyszłość pewnie pod wieloma względami nas zaskoczy. Nie jest to do uniknięcia. Nie zaplanujemy wszystkiego, dlatego musi być w nas zdrowa otwartość, która sprawi, że w odpowiedni sposób przyjmiemy to, co przyniosą nam chwile w przyszłości. Nade wszystko musi być to otwartość na ludzi i na działanie Boga. Mój miniony tydzień był poszukiwaniem pomysłów wobec przyszłości. Już wiele różnych myśli przelałem na papier, wiele też pomysłów zostało zrealizowanych w różny sposób. Stąd coraz trudniej jest wymyślić coś nowego, czego jeszcze nie było. Przyszedł jednak powiew Ducha Świętego. A kiedy on wieje, zawsze pojawiają się ciekawe rzeczy. Moja propozycja była prosta – aby kto chce, umieścił swój ciekawy cytat. Kiedy już pojawiła się dość...
Boży plan.

Boży plan.

Czy twoje funkcjonowanie w świecie, realizacja swojego życia jest z góry zaplanowana? Może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wiele masz w tym temacie wolności. Głosowanie nad cytatami przyniosło konkretny wybór. Wybór padł na zdanie: „Człowiek został powołany na świat, a więc jest światu potrzebny…” Czytając ten cytat, skojarzyłem sobie to z bardzo ważną myślą, która stanowi pierwsze prawo życia duchowego, a które brzmi: BÓG KOCHA CIEBIE I MA DLA TWOJEGO ŻYCIA WSPANIAŁY PLAN. Te myśli się wzajemnie wypełniają i dają jednoznaczną pewność „że jesteśmy potrzebni”, w którą musimy sami uwierzyć. Te treści muszą wybrzmieć w naszych sercach, dotrzeć faktycznie do naszego codziennego rytmu życia. Dziś wielu ludzi, z tak bardzo złożoną codziennością, potrzebuje tego osobistego odkrycia, że „jesteśmy przez Boga kochani…” i że „jesteśmy powołani do życia”, że „jesteśmy potrzebni…” Wśród tylu bardzo smutnych niekiedy wiadomości, które do nas docierają, potrzebujemy światła pozytywnej myśli, która nas udźwignie z codziennego ciężaru obowiązków. Nie powinna to być myśl, która będzie tylko odskocznią dla nas, a raczej prawdą, którą będziemy odkrywać i przeżywać we właściwy sposób. BÓG NAS CHCE… nie ma na świecie człowieka, który by nie był chciany. Po ludzku możemy mieć nawet bardzo trudne doświadczenia, ale nie powinniśmy nigdy zwątpić w to, że Bóg nas chce. On nie ma żadnych ludzkich przywar, dlatego nie można Mu zarzucić egoizmu, czy innych niewłaściwych motywów działania. Pewnie wielu z nas musi odbyć długą drogę, by z postawy „wierzę w Boga” przejść do przekonania, że „wierzę Bogu”. To co On mówi i robi względem mnie, nie ma żadnego podtekstu – czyni to z całkowicie bezinteresowną miłością. Trudno nam jest niekiedy „zrozumieć Boga”, ponieważ...
Odważnie w przyszłość. (dziewiąty tydzień – dziewiąta możliwość)

Odważnie w przyszłość. (dziewiąty tydzień – dziewiąta możliwość)

Wczoraj i dziś, buduje jutro. Nasze zatroskanie o przyszłość angażuje większość naszych sił. Wyobrażamy sobie to, co przyniesie przyszłość – bojąc się, innym razem będąc pełnymi radości. To nie ostatnia możliwość, którą można odnaleźć na mapie człowieka. Czas naszych rozważań skupił się na dziewięciu możliwościach, by wykorzystać czas dany nam przez życie, abyśmy czegoś się uchwycili, zastanowili nad tym, co mamy i co możemy jeszcze osiągnąć, rozwinąć w naszym życiu.  Przyszłość ma swoje tajemnice… Zapewne jeszcze nas czymś życie zaskoczy. Przyszłość przynosząc nowe historie, zadania, daje nam okazję do otwarcia się na nowe doświadczenia. To, co być może nas zaskoczy, jednocześnie może dać nam możliwość… Wciąż, dzięki przyszłości, możemy odkrywać w sobie nowe możliwości, szanse przeżycia inaczej kolejnych chwil naszego życia. Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię niemożliwe, dla nieśmiałych – niez­na­ne, myślący i walczący nazywa ją ideałem.  Naszą możliwość jest to, że mamy ogromny wpływ na budowanie naszej przyszłości. Uczestniczymy i tworzymy – to są szczególne możliwości, które daje nam nasza przyszłość. Możemy tworzyć swoją niezwykłą przyszłość, dzięki temu jaki będzie nasz pomysł na nią. Nasze nastawienie wobec przyszłości jest tym materiałem, którym ją budujemy. Mogą być w nas wątpliwości, strach, brak chęci – ale w ten sposób tworzymy raczej dystans i trudno abyśmy uchwycili coś dla siebie. Możemy obudzić w nas zaufanie, odwagę i zaangażowanie i wówczas będziemy bardziej rzeczywiście uczestniczyli w budowaniu i przeżywaniu swojej przyszłości. Nie odbierajmy sobie tej szansy na przyszłość, grzęznąc w teraźniejszości. Niech teraźniejszość będzie dla nas „trampoliną w przyszłość”; da nam możliwość uczynienia pewnego skoku w przyszłość. Teraźniejszość skoro jest początkiem przyszłości, powinna dać nam rzeczywisty wzrost – siłę do takiego wypełniania codzienności, by nieustannie przerzucać...
Na nudę nie mogę narzekać.

Na nudę nie mogę narzekać.

Codzienność naprawdę mnie zaskakuje. Nie spodziewałem się, że ten tydzień przyniesie tyle przeróżnych zadań – kropek. Dzięki zajęciom nie mogę się nudzić. Mam taki styl życia, jest to niekiedy plusem, a niekiedy nie, który polega na otwarciu się na wszystkie wydarzenia. Nie planuję wszystkiego, sporo zajęć nie jest zależnych ode mnie. Moje plany, a faktyczna codzienność, to często dwie niezależne od siebie plany, które ostatecznie stają się moją przygodą. Stając wobec zadań, mogę narzekać, że tyle ich jest, że muszę się z czymś samemu zmagać. Mogę przyjąć każde zadanie jako dar i odkryć, jakie możliwości mi to daje. Jest sporo rzeczy, które mogą nas od tego odciągnąć i zaprzepaścić szanse, które rodzą się wraz z kolejnymi chwilami naszego życia. Ilość zadań może być dla nas zagrożeniem. Możemy. Chcieć jak najszybciej wypełnić obowiązki, by powrócić do tzw. „spokoju”. Przedzieranie się przez gąszcz zajęć, tylko po to, by dotrzeć do momenty wytchnienia, może nas pozbawić faktycznego zaangażowania. Ważne jest to jak przeżywam kolejną chwilę, czy chcę ją przyjąć, czy zwalczyć; być obojętnym, czy zaangażowanym… Tracimy często bardzo wiele sił w realizacji zadań, będąc później zmęczonymi tymi obowiązkami i pozbawionymi radości. Chcemy przeżyć różne sytuacje siłowo, zamiast angażować inne możliwości w sposób mądry. Możemy przegrać sami ze sobą przez to, że będziemy angażować nieodpowiednie siły w nieodpowiednie sprawy.  Ten tydzień pełen był wszystkiego. Sporo zajęć każdego dnia. Wiele razy musiałem się wysilać i głębiej angażować w różne sprawy. Trochę fizycznego i duchowego zmęczenia. Pomyślałem o dwóch sprawach, których mógłbym się uchwycić, by wytrać i we właściwy sposób wykorzystać jednak moją codzienność, taką jaka właśnie ona obecnie jest. Pierwsza sprawa – patrzeć na...
Znaczenie codzienności. (ósmy tydzień – ósma możliwość)

Znaczenie codzienności. (ósmy tydzień – ósma możliwość)

„Wczoraj i jutro. Dwa słowa, którym codzienność codziennie nadaje inne znaczenie”. Codzienność jest niezwykłym darem, ale czy potrafimy tak na nią patrzeć?   Każdy z nas, to niezwykła historia zbudowana z codzienności. Dzięki naszej codzienności możemy i tworzymy bardzo często niezwykłe rzeczy. Od tego, w jaki sposób patrzymy na naszą codzienność, zależy w jaki sposób ją potraktujemy i wykorzystamy. Wiele razy, być może nawet za często, obserwujemy życie innych i je podziwiamy, coraz bardziej oddalając się w ten sposób od naszego życia – od naszej codzienności.   BY CODZIENNOŚĆ CODZIENNOŚCIĄ SIĘ NIE NUDZIŁA.   Mam takie swoje stwierdzenie: „to nie codzienność nasza jest nudna, ale my stajemy się w niej nudni”. Bagatelizujemy zbyt często potencjał naszej codzienności, przez co zbyt często nie odkrywamy prawdziwej głębi naszej codzienności. Każde wydarzenie ma wiele wersji realizacji – nie musimy rozwiązywać spraw zawsze w ten sam sposób. Jeśli będziemy rozgoryczeni wciąż swoją codziennością, nigdy jej nie odkryjemy, nigdy na serio nie zaczniemy jej realizować. Podoba mi się idea „kropek”. Życie jako połączenie kropek i tworzenie swojej codzienności, zobowiązuje do większej wrażliwości. Jeśli każde wydarzenie… symbolicznie oznaczymy kropką, to w rezultacie powstaje „linia codziennego życia”. Nasze doświadczenia łączą się w całość, tworząc właściwy sobie sens. Możesz czekać aż coś się wydarzy w twoim życiu, albo możesz też sam podjąć inicjatywę i brać udział w wydarzeniach, w których być może być nie uczestniczył, gdyby nie właśnie to pragnienie, głębszego uczestniczenia w życiu. Wdrażaj w życie swoje pomysły. Nie bój się swoich pomysłów i planów. Masz możliwość wykorzystać swoją codzienność, w swój, niebywały sposób. Twoja codzienność jest darem dla ciebie, ale to ty również jesteś darem...
Impuls.

Impuls.

Można wpaść w pułapkę, by zapomnieć o swoim sercu. Działać, wypełniając wszystkie swoje obowiązki, nie zastanawiając się nad czymkolwiek. Bycie nieustannie aktywnym jest zadaniem trudnym, bardzo wymagającym. Jednak by w tej aktywności nie zatracić się, by nie zgubić swojego serca, trzeba wciąż na nowo przypominać sobie o głównej motywacji – „intencji” dnia, chwili… Możemy wypełniać swoje obowiązki, w najlepszy sposób, jednak nie angażując swojego serca. Technicznie zrobiliśmy wszystko jak należy, ale jednak utraciliśmy szansę głębszego życia – życia z sercem. Jeśli w jakimś momencie uświadomisz sobie, że nie angażujesz swojego serca w pełni, to nic straconego, zawsze możesz pobudzić swoje serce do aktywności.To jest ta szczególna możliwość „działania z sercem” – możemy jeszcze głębiej przeżyć chwilę, która ma obecnie miejsce. Mamy szansę zmienić wszystko. Każdy impuls serca, świadczy o jego życiu. Stąd naszą radość powinno wywołać każde poruszenie serca. W każdej sytuacji, najmniejsze drgnięcie serca może sprawić, że inaczej przeżyjemy swoją codzienność, że głębiej odkryjemy jakieś wydarzenia. Wydarzenia zewnętrznie mogą się nie za bardzo różnić, ale te przeżywane z sercem stają się dla nas głębsze, przez co stanowią dla nas większą wartość, a my jesteśmy w nie bardziej zaangażowani. Przygody tego tygodnia były bardzo różne. Niestety wiele razy zapominałem o „działaniu z sercem”, ale kilka razy jednak coś mi się udało. Spotkania zawsze są sprawą pierwszorzędną. W tym tygodniu miałem okazję do dwóch ważnych spotkań. Na jednym z nich miałem okazję dotknąć swojego serca, myśląc o swoim powołaniu – o początkach – decyzji i wyborze. W kontekście rozmowy o tym temacie, z inną osobą, mogłem działać z sercem i dotknąć czyjegoś serca… Inne spotkanie było już bardziej luźne, spacerowe. Ciekawy...
Włóż w to serce. (siódmy tydzień – siódma możliwość)

Włóż w to serce. (siódmy tydzień – siódma możliwość)

Zauważyliście w swoim życiu taką prawidłowość, że wszystko to, w co „władasz swoje serce” jest inne, piękniejsze, a nawet głębsze, niż wtedy, gdy działasz bez tego przekonania? Wszystkie miejsca, sytuacje, więzi… wszystko co tworzysz w swoim życiu ma swoją szczególną wartość. Są rzeczy, w które angażujesz się z łatwością, są też takie, które wymagają od ciebie najpierw przekonania, a później ciężkiego pracy i osobistego wkładu. Podobne są też rezultaty – z jednych sytuacji są ogromne, a w innych albo jest ich bardzo mało, albo nie ma ich wcale. Przez wszystkie te sprawy przechodzisz cała swoją osobą – z doświadczeniami, rozumem, zdolnościami… W tych wszystkich sprawach, jest też obecne zawsze twoje serce – zaangażowane lub ograniczone. Ale jest, próbując jako możliwość życia, pchnąć nas we właściwym kierunku, odkrywając przed nami jeszcze większe możliwości. Samo stwierdzenie „włóż w to serce”, myślę, że wszystkim jest doskonale znane, ale co ono oznacza, jak się ma do naszego życia? Nasz stopień przekonania i zaangażowania świadczy o tym jaką wartość stanowi dla nas jakaś sprawa, rzecz, osoba… Gdy na czymś nam zależy, jesteśmy zaangażowani całym sobą, a serce jeszcze bardziej nas dopinguje. Gdy jakaś spraw jest dla nas nie ważna, wówczas jesteśmy jakby uśpieni, a nasze działanie jest minimalne. Często nasze codzienne działanie, uzależnione jest od naszego sposobu myślenie, toku rozumowania. Spekulujemy co mamy zrobić, jak mamy postąpić, czy warto w coś się angażować czy też nie… Im więcej różnych myśli, pytań, stwierdzeń, tym jeszcze więcej pojawia się spekulacji. Nasz rozum staje się coraz bardziej uwikłany, stąd droga z rozumu do serca, staje się niewyobrażalnie dalej i bardziej skomplikowana. A skoro droga jest tak trudna, to...
Pozwól się znaleźć.

Pozwól się znaleźć.

Pewnych spraw nie jesteśmy wstanie zaplanować, zaprogramować sobie tak swoją codzienność, by wszystko zależne było od nas. To nie jest żaden problem, dla tych, którzy spróbują to jakoś zrozumieć. Temat sumienia jest bardzo delikatny, bo wkraczamy na terytorium swojego życia, które jest bardzo wrażliwe – reaguje na wszelkie dobro, jak i też na każde zło. Sumienie – to działające – funkcjonuje właśnie w ten sposób, że reaguje! Reaguje na to wszystko, co dzieje się w naszym życiu. Jeśli każda chwila, którą przeżyjemy, symbolicznie określimy  za pomocą „kropki – punktu”, to kiedy spojrzymy np. Z perspektywy mijającego tygodnia, to my raczej zobaczymy linię ciągłą, niż punkty. Dlaczego? Ponieważ tyle jest tych różnych chwil, że wszystko zlewa nam się w jedną całość, tworząc linię. Trudno nam dostrzec szczegóły, jeśli spoglądamy na życie bardzo ogólnie. Zrób małe zadanie… Weź sobie kartkę, ołówek. Wypisz wszystkie dni tygodnia i spróbuj przy każdym dniu wypisać przynajmniej jedno wydarzenie, w którym uczyniłeś coś pozytywnego. Spójrz ile udało się punktów zobaczyć. Wydarzenia, które mają miejsce w naszym życiu, zapraszają nas do uczestnictwa w nich. Prowokują nas różnymi zadaniami, okazjami i darami. Od na zależy, czy w jakimś konkretnym wydarzeniu będziemy aktywni, czy też obojętni. Sytuacje próbują nas znaleźć i zaangażować. Jeśli pozwolimy się odnaleźć sytuacjom, różnym darom, wówczas zaistnieją okazje, by się odpowiednio zaangażować i z czegoś skorzystać, albo coś z siebie dać. Bóg „przechadza się po naszej codzienności” i stawia nam różne znaki, przypominające najpierw o swojej obecności, oraz o swoich zaproszeniach. Sumienie pozwala nam dostrzec te znaki, oraz w konkretny sposób na nie odpowiedzieć. Było kilka takich szczególnych, prostych okazji w moim, minionym, tygodniu, w...
Wrażliwość. (szósty tydzień – szósta możliwość)

Wrażliwość. (szósty tydzień – szósta możliwość)

W różny sposób interpretujemy to, co dzieje się w nas, jak i też wokół nas. Nie tylko to świadczy o różnicach pomiędzy nami, ale nade wszystko o wrażliwości, którą każdy z nas w sobie posiada. Skąd wynika nasza wrażliwość? To zasadnicze pytanie, powinniśmy sobie postawić w najbliższym czasie i spróbować zrozumieć, co nam daje ta szczególna, kolejna odkrywana przez nas możliwość. Słowo „wrażliwość” nie oddaje do końca myśli wobec tego tygodnia. Chciałbym byśmy jednak przez pryzmat tego słowa, spojrzeli na sumienie i zastanowili się nad tym, jak tą możliwość wykorzystujemy; co możemy jeszcze uczynić w tym zakresie, by tą możliwość jeszcze lepiej wykorzystywać. Jak krótko i dość konkretnie scharakteryzować słowo „sumienie”? Pięknie to opisuje Katechizm Kościoła Katolickiego w pkt. 1713: „Sumienie jest najłatwiejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa”. To niezwykłe, że jest we mnie „miejsce”, w którym mogę być z Bogiem; miejsce w którym wpisane jest przez Boga prawo… którego człowiek powinien słuchać, zachowywać i nim się kierować. Sumienie jest też interesującą sprawą, dzięki temu, w jaki sposób w nas funkcjonuje – nakazuje pełnić dobro, a unikać zła; osądza konkretne wybory, aprobuje te, które są dobre i potępia te, które są złe; słuchając sumienia mogę usłyszeć Boga, który mówi.  Sumienie niczego nie wytyka, lecz przypomina! Gdy popełnimy jakieś zło, sumienie przypomina nam prawdę o dobru, przypomina również o przebaczeniu o które, w takiej sytuacji powinniśmy prosić, przypomina o dobru, które powinniśmy ciągle praktykować… Sumienie, jak już chyba widzicie, wymaga naszej wrażliwości. Od niej zależy, co uczynimy z naszym sumieniem – czy go posłuchamy i będziemy się nim kierować,...
Usiądź przed podróżą.

Usiądź przed podróżą.

Doskwierający upał, którego nie cierpię, w tym tygodniu mnie zatrzymał w domu. Poszukując chłodu, więcej siedziałem niż się ruszałem. Więc nogi w pewnem sensie donikąd mnie nie zaniosły. Panuje w niektórych kulturach pewien zwyczaj, którego symbolika mi się bardzo podoba i który w niektórych sytuacjach realizuję. Poszukując korzeni tej tradycji, znalazłem informację, że zwyczaj „siadania przed podróżą” najczęściej jest kojarzony z Rosją, choć można znaleźć też ten zwyczaj w Chinach. Ja zapamiętałem ten zwyczaj z tradycji żydowskiej, aczkolwiek bardzo mało znalazłem informacji na ten temat.  Tydzień upałów zmusił mnie do tego, aby „usiadł przed podróżą”, bym odkrył swoją możliwość „nóg” w innym znaczeniu, z innej perspektywy, niż to sobie zaplanowałem. Moja refleksja wyniknęła z cytowanej już myśli w artykule pt. „Gdzie mnie nogi poniosą”, a cytat brzmi: „LUDZIE JUŻ TACY SĄ: GDY IDĄ, PATRZĄ PRZED SIEBIE, A NIE POD NOGI.” Skupieni na celu, wyznaczamy sobie drogę – często najkrótszą, nie zwracając już później uwagi na drogę, którą przemierzamy. Bardziej przed siebie… niż pod nogi… Interesuje nas to, co osiągniemy, a w mniejszym stopniu to, w jaki sposób możemy to osiągnąć. Najlepszym rozwiązaniem byłoby patrzeć zarówno przed siebie, jak również spoglądać pod nogi, wówczas istniałaby szansa, że to, co najważniejsze, w żaden sposób nam nie umknie. Zwyczaj „siadania przed podróżą” ma różne wytłumaczenia: 1. Chwila, by zastanowić się, czy wszystko ze sobą zabraliśmy – znaczenie kontrolne 2. Chwila refleksji, bycie z innymi, przed rozstaniem, być może na dłuższy czas… – znaczenie emocjonalne 3. Chwila wzbudzenia w sobie dobrego nastawienia wobec podróży… – znaczenie przyszłościowe Może to banalne, ale dla nie droga nabiera innego, głębszego sensu przez ten gest. Jednym może pomóc,...
Gdzie mnie nogi poniosą. (piąty tydzień – piąta możliwość)

Gdzie mnie nogi poniosą. (piąty tydzień – piąta możliwość)

Wiem, że to szczególny dar. Wśród chorych, których odwiedzam co miesiąc, wielu jest takich, którzy już od lat leżą i nie mogą się poruszać. Oni tęsknią za tym, by gdzieś pójść. Już kilkakrotnie to zauważyłem, że bardziej zaczynam doceniać coś, co widzę, że czegoś inni nie mają. A wcześniej nie zwracałem na to aż takiej uwagi. Może wielu ludzi docenia właśnie coś wtedy, gdy coś traci, lub wtedy gdy z czegoś już nie mogą korzystać.  Odwiedzając chorych z mojej parafii, zauważam, że większość z nich, nie opuszcza już swoich mieszkań od bardzo wielu lat. Co dla mnie, póki co, jest naprawdę jeszcze trudne do wyobrażenia. Ale kto wie, co mnie jeszcze w życiu spotka… Póki co, doceniam bardzo tą możliwość i jeśli to możliwe, staram się w odpowiedni sposób z niej korzystać. Widzę, że ta możliwość daje mi poczucie swobody i faktycznej wolności. W każdym momencie mogę wstać i iść… Wydaje się to dla wielu takie oczywiste, takie proste i normalne.  Jednak póki możesz to robić, a może tego nie doceniasz, to zwróć uwagę jaki wielki dar i możliwość posiadasz i w jaki sposób mógłbyś ewentualnie tę możliwość wykorzystywać. Wyjście z domu, pójście na spacer, podróżowanie, możliwość uczestniczenia w wielu sytuacjach, odwiedzenie kogoś… – możesz wstać i pójść, bez ograniczeń, a nie dla wszystkich jest to możliwość taka oczywista. Łatwo jest ulec różnym czynnikom, ograniczyć swoją wolność – swobodę. W tak prosty sposób możemy niekiedy pozbawić się możliwości, ograniczyć siebie, zawężać swój świat. Oczywiście można szukać innych rozwiązań; można stawiać czoła swoim ograniczeniom i posłużyć się innym rozwiązaniem. Dziś, nie muszę ruszać się wcale z domu, by zobaczyć co...
Pod natchnieniem 

Pod natchnieniem 

Stworzenie czegoś nowego, w sensie pomysłu, ma w moim przypadku różne fazy. Niekiedy jest mi łatwiej, a niekiedy trudniej. Trudno w sumie wyczuć jakąś zależność. Trzy etapy tego tygodnia – mądrość: intelekt, historia życia, pomysł do realizacji. To, w jaki sposób akcentujemy różne słowa, chociażby np. mądrość, rzutuje na to, w jaki sposób rozumiemy i wcielamy w życie to słowo. Skoro mądrość jest naszą, ludzką kolejną możliwością, to warto by było znów się zastanowić nad tym, jak ją rozwijać, jak rozszerzać tę perspektywę – możliwość. Zdobyta wiedza, powinna być użyta i służyć również innym. Przypomina mi się bardzo prosta sytuacja z minionego tygodnia. Błądziliśmy na szlaku, poszukując pewnego miejsca. Po dłuższej chwili i przejściu stosunkowo niedługiego odcinka drogi w przeciwnym kierunku, w końcu metodą prób i błędów, udało nam się odnaleźć to miejsce. Schodziliśmy już z góry, kiedy to na naszej drodze pojawiła się para osób, która dyskutuje ze sobą, stawiając sobie pytania – gdzie jest to, tamto miejsce… Najpierw myśl: „pewnie dojdą do tego, co będę się wtrącał”. Po chwili  pojawia się jednak we mnie pytanie: „a co, gdy też będą błądzili w poszukiwaniu tego, co ja już wiem, gdzie jest?” I odezwałem się do nich, tłumacząc, co, w jakim kierunki się znajduje. Dalszego dialogu już nie było. Dzięki całej tej sytuacji, trzy tory zostały zrealizowane dosłownie w jednym momencie, w jednej sytuacji. Jednak to, na co zwróciłem przede wszystkim uwagę, to „wewnętrzne natchnienie”, które popchnęło mnie do takiego, a nie innego zachowania. Warto być otwartym na takie właśnie momenty, w których pod wpływem „natchnienia”, podejmiemy decyzję o działaniu, które później okaże się najwłaściwszym. Mądrość nie musi pochodzić...
Inna mądrość. (czwarty tydzień – czwarta możliwość)

Inna mądrość. (czwarty tydzień – czwarta możliwość)

Można ją zdobyć na różne sposoby. Większość swojego życia poświęcamy na zdobycie teorii, która w różny sposób przydaje się, bądź też nie, w naszym życiu. Jaka mądrość stanowi jednak szczególną naszą możliwość? Jest mądrość, którą rozwijamy przez całe życie. Jedni się jej poddają i próbują swoje życie ukształtować według jej zasad. Są tacy, którzy próbują ją w sobie zagłuszyć, by nie przypominała im o tym, że można jednak żyć inaczej.  Moją myśl kieruje ku tej mądrości, która daje mi możliwość dokonania właściwego wyboru; ku tej mądrości, która wspiera mnie przy rozróżnianiu co jest dobre, a co złe; ku tej mądrości, która sprawia, że moje życie to mocne poglądy, cele i kierunki życia. Ta mądrość która wypływa bardziej z serca; ta Boża intuicja, którą mamy, a której nie możemy przypisać tylko sobie.  MĄDROŚĆ POLEGA NA UMIEJĘTNYM WYBORZE NAJMNIEJSZEJ GŁUPOTY.  Otrzymałem ją, gdy odchodziłem z jednej z parafii. Mała książeczka, zrobiona domowym sposobem przez kilka osób. Pamiątka, która jest wciąż żywa i aktualna, najcenniejsza, bo są w niej spisane historie różnych osób. Żyjąc Ewangelią, tak na poważnie, zawsze znajdzie się sytuacja, w której słowa staną się konkretnym czynem.   „Boża mądrość – niecodzienna teoria” wprowadzona w życie, zawsze tworzy piękne historie – doświadczenia, które są najcenniejszym skarbem do zdobycia.  Pewnie każdy z was słysząc słowo „mądrość” ma różne skojarzenia. Sam jestem ciekaw jakie? Jakie skojarzenia byłyby najczęstsze… Wśród moich kilku skojarzeń, najczęściej odnoszę to właśnie słowo, do tematu doświadczeń, mądrości zdobytej życiem, poprzez konkretne historie z życia codziennego. To, co zdobywamy w życiu codziennym, przez prace, spotkania i rozmowy, przez nasze myśli i pragnienia – to doświadczenia, których nie zdobędziemy w...
Nie bądź głuchy

Nie bądź głuchy

Możesz wyłączyć wszystkie urządzenia w domu, a tak niczego nie usłyszysz, bo może się okazać, że hałas nie jest poza tobą, ale w twoim wnętrzu.  Gdy jestem w domu rodzinnym, śmieje się, że „idę się ukulturalnić” – to oznacza, że siadam w pokoju, włączam telewizor i przelatuje po kanałach, przeglądając co obecnie „jest na topie”. Mam świadomość, że jest to dla wielu zabieracz czasu, a przy okazji źródło wielu, bardzo negatywnych emocji. Cieszę się, że już od bardzo wielu lat, nie mam osobiście telewizora i tego, co ewentualnie istnieje wokół tego. Nie jest jednak łatwiej, choć wyraźniej widzę, gdzie tak naprawdę jest w moim życiu hałas.  Kiedy w minionym tygodniu stanąłem wobec zadania związanego z kolejna możliwością, jaką jest słuch – a więc to, co mogę w różny sposób usłyszeć, zdałem sobie sprawę z tego, że obecnie najwiecej hałasu jest w moim wnętrzu i coś z tym muszę zrobić.  Pierwsza rzecz, którą zrobiłem, to zminimalizowałem aktywność w internecie. Nie wstawiałem filmów, których przygotowanie zabiera sporo czasu; rzadko sięgałem po informacje w internecie i nie wdawałem się zbytnio w rozmowy przez telefon. Jednak musisz zdać sobie i ty sprawę z tego, że nie wystarczy czegoś nie robić, by sprawa była załatwiona; konieczny jest jednak krok – działanie, które będzie we właściwy sposób czymś w nas promieniowało.  Nie wystarczy, że wyłączysz telewizor, odłożysz telefon, wyciszysz dźwięk w komputerze. Niekiedy jesteś „zapchany” taką ilością informacji, dźwięków, uczuć, że konieczne jest wewnętrzne wyciszenie. Jak to osiągnąć? Oczywiście oprócz „wyłączenia i izolacji od elektroniki” musisz zacząć słuchać. By tak się stało, najpierw musisz samemu stać się pustym.  Warto zrzucić z siebie te różne sprawy, które nagromadziłeś w...
Zasłuchani. (trzeci tydzień – trzecia możliwość)

Zasłuchani. (trzeci tydzień – trzecia możliwość)

Często można spotkać ludzi, szczególnie młodych, zasłuchanych… Słuchawki w uszach… Wyłączeni ze świata, włączeni w swój własny świat, tak jakby nie chcieli słuchać, ale jednak czegoś słuchali.  Trudno nawet sobie wyobrazić życie, funkcjonowanie, nie posiadając tej możliwości – słuchania świata, siebie i innych osób. Choć właśnie wkładając w uszy słuchawki, chcemy jakby uciec od zgiełku świata, to chyba jednak coś innego, choć nadal pewnie to ucieczka. Czy mimo wszystko, mamy powody, by coś zagłuszyć, by o czymś zapomnieć, by nie słysząc, nie musieć też czegoś widzieć. Pierwszy wniosek, który mi się nasuwa, a który może stanowić też pewnego rodzaju niebezpieczeństwo, to skłonność do selektywnego słuchania. Niektórzy mają słuch selektywny – słyszą to, co chcą słyszeć. Selektywność wynika nie tylko z fizycznych ograniczeń słuchowych, bo takie też z czasem, z wiekiem się pojawiają, ale również z braku wrażliwości, która jest częstym ograniczeniem dla naszych naturalnych możliwości. Nasz opór może być spowodowany bardzo różnymi argumentami – warto by było się temu, szczególnie przyjrzeć. Zastanów się: jak reagujesz gdy ktoś cię o coś prosi; jak się czujesz, gdy ktoś cię chwali lub na ciebie krzyczy, wyzywa; jakie są twoje uczucia gdy panuje wokół ciebie całkowita cisza, a jak, gdy pełno wokół ciebie hałasu…? Spróbuj rozeznać te sprawy i szczerze ocenić. „Łatwiej się słucha tych ludzi, którzy żyją tym, co sami usłyszeli w Ewangelii” – to myśl abp Rysia, która jest zachętą do naszego rozważenia tematu, kolejnej naszej możliwości. Żyj tym, co usłyszysz! To mobilizuje do tego, by słuchając siebie, innych, rzeczywiście usłyszeć. Nie rozumiemy często różnych spraw, ponieważ nie słuchamy w taki właśnie sposób, by usłyszeć. Zbyt pobieżne traktowanie różnych spraw, sprawia,...
Zobaczyłem cud.

Zobaczyłem cud.

Słyszysz o nich w kościele; niekiedy zastanawiasz się być może jakby to było, gdyby coś takiego ciebie spotkało. Może czujesz czym one są faktycznie, a może masz taką wrażliwość, by je dostrzec w swojej codzienności. Towarzyszył mi w minionym tygodniu, bardziej niż zwykłe fragment Pisma Świętego o którym wspomniałem w artykule „Zobaczyć do końca” – „Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach” (por. Mt 21,42; Mk 12,11; Ps 1118,23). Lubię widzieć fragment biblijny w konkretnym życiowem kontekście i zobaczyłem go w trzech bardzo różnych sytuacjach, w minionym tygodniu. Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie Świętym: Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach. Mt 21,42 Pierwszy raz zobaczyłem ten fragment w kontekście trudnej sytuacji, a mianowicie w trakcie pogrzebu. Człowiek buduje swoje życie aż następuje moment, w którym coś się kończy, ale i też zaczyna. Moment przejścia z teraźniejszości w wieczność jest Jego cudem, darem dla nas, który On sprawił, a jest cudem w naszych oczach. Zobaczyłem jak życie człowieka, które samo w sobie jest cudowną konstrukcją, ale i też tajemnicą kończy się i zaczyna coś nowego. Możemy w prosty sposób zmarnować, a nawet zniszczyć życie, jeśli nie będziemy pielęgnować w sobie świadomości, że nasze życie jest cudem, a my tworząc swoją codzienność możemy uczestniczyć w Bożym planie, w cudzie. Pełno jest w nas niepokoju i trudno nam jest rozstać się z ludzkim życiem, trudno oswoić się z odejściem. Musimy sięgnąć bardzo głęboko w siebie, by zobaczyć cud wieczności. Drugi moment, w którym zobaczyłem powyższy fragment biblijny to kontekst ślubów, dwóch różnych par. Zobaczyłem to, zastanawiając...
Zobaczyć do końca (drugi tydzień – druga możliwość)

Zobaczyć do końca (drugi tydzień – druga możliwość)

Pewnie w ostatnich dniach, wielu fanów piłki nożnej przyklejonych jest do fotela przed telewizorem. Ilu jest takich, którzy patrzą na to z boku, nie pałając tą samą ekscytacją?  Jedni to mają i mogą siedzieć i godzinami oglądać różne mecze i nigdy nie doświadczą nudy. Ale pewnie w wielu domach, już bez zapału, są bierni obserwatorzy, którzy nie widzę już tego samego. Nie tylko ta sytuacja z naszego życia, jest odbierana w bardzo różny sposób, przez różne osoby. Patrzymy, ale nie widzimy… Widzimy, ale nic z tym nie robimy… To nie kwestia wady wzroku lub posiadania dobrego wzroku sprawia, że coś widzimy lub nie. Musi w nas coś zaistnieć, zadziałać, abyśmy zareagowali na to, na co patrzymy. W pierwszą sobotę miesiąca, idąc do chorych z sakramentami, na jednej z ulic Gniezna, przygotowuje się młody człowiek. Układa sobie jakieś siedzisko, kładzie przed sobą kubek, zaczyna stroić gitarę. Niekiedy jestem przy nim, gdy już śpiewa jakąś piosenkę. Nie zatrzymuję się, niczego niestety nie wrzucam, ale zawsze spoglądamy na siebie i wymieniamy się uśmiechem, niekiedy pozdrowieniem. Wielu nawet go nie widzi, albo nie chce go zobaczyć, bo… Musieliby coś wrzucić? Moim uśmiechem się nie nakarmi, nie zapłaci rachunków, ale Go widzę i nie udaję, że jest mi obojętny. Okazuje się, że zobaczyć coś lub kogoś, wcale nie zawsze oznacza to samo. Oczy są dla nas ogromną możliwością – BY ZOBACZYĆ. Jednak nasz wzrok musimy połączyć z wrażliwością i odwagą i…, aby coś jednak uczynić. To, że coś widzimy, to jedna sprawa, ważna możliwość, ale okazuje się, że wzrok zawsze musi się z czymś połączyć, by zadziałać w odpowiedni sposób. Przyglądając się temu kolejnemu...
Malarz i Pastor – nie przyzwyczajaj się.

Malarz i Pastor – nie przyzwyczajaj się.

By rozwijać swoje możliwości, trzeba stawiać czoła swoim wadom. Warto zastanowić się nad tym jaka cnota może poprowadzić nas do rozwoju. Stawiając czoła ograniczeniom, wadom, jeszcze bardziej poznasz swoje możliwości. Przyzwyczajenie… Pod jakimś filmem byłego Pastora, o Eucharystii, znalazłem komentarz: „jeszcze nikt mi tak nie wytłumaczył Eucharystii”. Po obejrzeniu filmu, z jakże ogromną pasją wyrażającego temat, pierwsze wrażenie jakie miałem, to właśnie odkrycie, jak może jakiś temat stać się powszedni i jak bardzo możemy się do pewnych spraw przyzwyczaić. Może właśnie to, co robisz, za co jesteś odpowiedzialny, jakie masz możliwości, stało się już na tyle powszednie, że nie dostrzegasz w tym niczego nadzwyczajnego, a przez to gasisz swoje faktyczne możliwości. Może to jakiś sposób na odkrywanie swoich możliwości, poprzez przeciwstawienie się monotonii, rutynie, powszedniości… Może obecnie jest ci trudno uwierzyć w to, że ty sam, twoje ciało, może być narzędziem niezwykłych możliwości. Spójrz może z innej perspektywy, może odkryj nową fascynację wobec tego, co robisz. Może spójrz na innych, poszukując inspiracji. Może odzyskaj swoje pierwotne motywacje dla swojego działania.    Mija pierwszy tydzień, naszego dziewięcio tygodniowego projektu: „możliwości”. Coś cię zatrzymało, zafascynowało? Co czynią bardziej świadomie twoje dłonie, jakie możliwości otworzyły się przed tobą w obecnym czasie? Przypatrywałeś się temu, co tworzą twoje dłonie, co tworzą inne osoby?   Przez kilka ostatnich dni, miałem okazję przypatrywać się malowaniu w domu moich rodziców; pracy rąk innej osoby, która ze starannością odświeżała ściany. Pewnie każdy, by mógł pomalować małe mieszkanie – nie byłaby to jakaś skomplikowana sprawa. Ale jednak – po coś są fachowcy. Ktoś ma tą umiejętność, może nawet jakieś wykształcenie w tym zakresie… Może nam się wydawać, że...
Możliwości

Możliwości

Każdy je ma – czy to większe, czy mniejsze. Może nam się wydawać, że jesteśmy bardzo ograniczeni i że nie posiadamy możliwości. Spójrzmy zatem na ten temat możliwości i odkryjmy jakie posiadamy. Temat na ten czas musi być spokojny, ale jednak mimo wszystko ważny. Może nie wszyscy będą się cieszyć wolnym, wakacjami lub urlopem, ale jest coś ogólnie w powietrzu, że ten czas jest przez nas inaczej przeżywany niż pozostałe miesiące. Wszystkim, w jakiś sposób, udziela się jednak czas wakacji. Sam się niekiedy przyłapuję na użyciu stwierdzenia: „kiedyś, gdy będę mógł coś zrobić…”, które to stwierdzenie słyszę z ust innych osób. To stwierdzenie, ukazuje że dokonujemy pewnej oceny siebie, swoich możliwości i z powodu braku jakichś predyspozycji, odkładamy realizację kolejnego zadania. Czy musimy wszystkie „niemożliwe” sprawy, odkładać na kiedyś, na moment, w którym według nas, będziemy mieć właściwe możliwości? Czy dziś ich już nie mamy, tylko ich po prostu nie dostrzegamy? Każdy z nas, w większym, bądź mniejszym stopniu, ale powinien na pewno, wierzyć w to, że Bóg stworzył każdego z ogromną paletą możliwości. Spotykają mnie, co chwilę sytuacje, w których dostrzegam przeróżne możliwości ludzi. Właśnie gdy piszę ten artykuł, przypomniał mi się niedawno poznany starszy pan. To, co w nim przykuło moją uwagę, to jego zachowanie. Wydawałoby się niby zwyczajne, ale jedno coś w nim było, co mogło zainteresować. Elegancko ubrany, zachowanie dżentelmeńskie, uprzejmy, pomocny, słowa wyważone i stonowany, kulturalny; odnosił się do młodej osoby z ogromnym zatroskaniem. Dystyngowany pan, który ogólnie swoim zachowaniem był inny, niż na codzień spotykam osoby. Mnie ta osoba, swoim zachowaniem zatrzymała i zastanowiła. A dalsze myśli poszły w kierunku „9 możliwości”, które...