Łamanie schematów.

Łamanie schematów.

Niektórzy mają takie podejście do życia, które pozwala im zachować wieczną młodość. Jakie zachowania w sercu, w myśli, w działaniach, może pomóc nam, być wciąż duchowo młodymi? Codzienność dostarcza nam wielu ciekawych tematów do rozważań. Przyglądanie się swojemu życiu, codziennym obowiązkom, uczy nas wielu cennych informacji. Dowiadujemy się prawdy o sobie – co jest dla nas ważne, czym kieruje się nasze serce, jakie mamy wyobrażenia, perspektywy… Codzienność wpada w jakimś momencie w rutynę – schemat każdego dnia powtarza się i sprawia, że zaczynamy działać bezwiednie, jak roboty.  Może się coś w tym względzie zmienić? Nie we wszystkim musi być jakiś schemat, monotonia. Wiele rzecz możemy zmienić, zmieniając swój sposób myślenia. Codzienne, nawet te same obowiązki, nie muszą nas wrzucić w „czarną dziurę monotonii”. Zmiany powinny dokonywać się najpierw w nas, a jeśli est to możliwe, możemy te zmiany dokonywać również w sprawach, w które się angażujemy, w których uczestniczymy. Myśląc o tym, zastanawiałem się, kiedy następuje ten moment, kiedy nasze życie, staje się monotonią, rutyną? Nie jest to kwestia wieku, choć może nam się wydawać, że dorosłość jest początkiem takiego właśnie życia. Znów to powtarzam – to kwestia mentalności, w którą może wpaść człowiek, w każdym wieku, w każdym etapie swojego życia. Wydaje mi się, że największym ograniczeniem, zagrożeniem w naszym życiu jest właśnie monotonia. Pomyśl o swoim życiu, w jakim punkcie swojego życia jesteś? Czy wpadłeś w pułapkę monotonii?  Odbieramy sobie młodość, świeżość spojrzenia i działania, właśnie przez to, że poddajemy swoje życie monotonii, nieuzasadnionym schematom. Może, często robimy to w sposób nieświadomy, ale mimo wszystko, efekt tego, powinniśmy w końcu zobaczyć. Jeśli nie zareagujemy w odpowiedni sposób,...
Stawiaj ważne pytania.

Stawiaj ważne pytania.

Zauważyliście może taką dziwną prawidłowość, że im ktoś staje się starszy, tym mniej zadaje pytań? Jesteśmy mądrzejsi, czy stwierdzamy, że i tak nikt nam na nie nie odpowie? Młodość to szczególny czas. To jest czas wielu wątpliwości, podejmowanych decyzji, zapadających wyborów. Młodość ma wiele pytań, które wynikają z ciekawości, która jest w każdym młodym człowieku. Pragnienie odkrywania świata, poznawania różnych „życiowych zjawisk”, przeżywanie różnych doświadczeń, mobilizuje każdego z nas do szukania. Bo pytania są symbolem naszego poszukiwania. Stawiając pytania, wiem, że jeszcze czegoś szukam, czegoś pragnę… Gdy przestanę stawiać pytania, tak naprawdę przestanę szukać. Warto się nad tym dłużej zatrzymać i zastanowić – czy jeszcze zadaje pytania? Jakie to są najczęściej pytania? Pytania są oznaką życia i zarówno tego zewnętrznego, jak i też tego wewnętrznego. To nie wstyd, że czegoś nie wiem, że czegoś nie rozumiem, że mam jakieś wątpliwości. To prowokuje do zdobywania wiedzy, do prób zrozumienia czegoś, do rozwiewania wątpliwości przez odnajdywanie w czymś pewności i przekonania. Płynące przez nas, przez nasze myśli, pytania, to jak krew płynąca prze nasze serce – jest symbolem życia. Pytania dotykają różnych kwestii z naszego życia, dlatego stawiając je w różnych chwilach naszego życia, przeżywamy w jakiś sposób te sprawy, wobec których stawiamy pytania. Pytania wymagają od nas cierpliwości, czasu i działania… Jeśli chcemy przeżyć jakąś konkretną sprawę, jeśli chcemy zbierać jej owoce, powinniśmy mądrze stawiać pytania. W życie nie chodzi o zaliczenie kolejnych sytuacji, o zdobycie jakiegoś doświadczenia, nie chodzi o to, by coś fizycznie zyskać – chodzi o to, by osiągnąć wewnętrzny pokój, odnajdując odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Historia o „bogatym młodzieńcu” (por. Mk 10,17-22), zatrzymała mnie w...
Zasiać w sobie młodość.

Zasiać w sobie młodość.

Przygniatają nas różne sprawy… Trudno nam zmienić nasze myślenie i postępowanie. Wydaje nam się, że życie jest zbyt trudne, by żyć jakimiś wartościami. To wyraźny znak, by wprowadzić coś w swoje życie… Nasza codzienność, staje się niekiedy dla nas pułapką. W labiryncie codziennych spraw, docieramy do miejsca, gdzie nie ma przejścia. Nie ma w nas odwagi, ani chęci, aby zawrócić, by poszukać innej drogi, innych rozwiązań. Stan bardzo trudny, bardzo bolesny – ludzka bezradność. W tym momencie zróbmy odważny krok. Sięgnij po Pismo Święte i przeczytaj fragment z Ewangelii Jana 3,1-21. Zwróćmy szczególną uwagę na fragmenty (w. 2, 4, 5, 14-18) przyszedł do niego nocą Jeśli trwamy w rzeczywistości „nocy duszy”; jeśli nie jest to stan przez nas wybrany, prędzej czy później, pojawia się w nas pragnienie odnalezienia światła. Podobnie jak Nikodem, szukamy kogoś, kto mógłby nas wyprowadzić z tej ciemności. Pragniemy spotkać kogoś, kto zapali w nas światło nadziei. Sytuacja zapalenia w nas światła, wymaga od nas często takiego postępowania, którego może nie zrozumiemy w pierwszej chwili… Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swojej matki i narodzić się? Pytanie, które stawia Nikodem to pragnienie wyrwania się życiowej ciemności. Pozbawieni wewnętrznej młodości, bardzo szybko się „starzejemy”. Znika nasz optymizm, brakuje nam sił i chęci, a w swoim wnętrzu odczuwamy ogromną pustkę.  JAK MOŻE SIĘ CZŁOWIEK NARODZIĆ BĘDĄC STARCEM? JAK ZASIAĆ W SOBIE MŁODOŚĆ? Perspektywa zmienia się bardzo szybko, dorosłość wciąga i pochłania i niekiedy w przypływie jakiejś refleksji, pojawia się tęsknota za młodością, za jakimś jej elementem. Jak dorosły może stać się młodym – to bardzo podobne pytanie do tego Nikodemowego… Czy stać...
Młodość, potraktuj ją poważnie.

Młodość, potraktuj ją poważnie.

Jesteśmy sceptyczni wobec młodości? Zależy to od naszych doświadczeń z młodymi… Czy brak wiedzy, doświadczenia i niekiedy ambicji, może uprawniać nas do tego, aby ich nie brać na poważnie? Pomyślałem o temacie młodości, w realiach szkoły. Entuzjam tego tematu, nie we wszystkich klasach był widoczny. To pokazuje, jak różni są młodzi, jak różne jest ich podejście do różnych kwestii. To prowokuje często do sceptycznego myślenia o młodych i takiego też ich traktowania. Zadałem im zadanie – by wypisali skojarzenia ze słowem: „młodość”. To, co mnie zaskoczyło, to fakt, że we wszystkich klasach, jako późniejszy efekt pracy, jako minus młodości, pojawiło się stwierdzenie: „nie traktują nas poważnie”. Warto najpierw zastanowić się nad tym, dlaczego pojawia się takie postępowanie. Młodość to dla wielu dorosłych synonim niedojrzałości, brak doświadczenia, brak odpowiedzialności. Dlatego nie traktowanie poważnie młodych, wynika bardziej z braku zaufania. Zaufanie zdobywa się… to znaczy, że swoją postawą trzeba sprawić, by rzeczywiście inne osoby, zaczęły traktować mnie poważnie. Innym, chyba dużo ważniejszym problemem jest to, że nie istnieje przestrzeń poważnych rozmów pomiędzy młodymi, a dorosłymi; nie istnieje relacja, partnerstwo i współpraca. Najpierw dorośli nie angażują młodych w ważne sprawy, a później, właśnie do nich, mają pretensje, że nie pomagają, że nie dają nic z siebie, że nie potrafią odnaleźć się w ważnych sprawach. Może to właśnie zdradza niezdolność dorosłych, która pokutuje nieumiejętnością radzenia sobie z różnymi sprawami, młodych ludzi. Każdy nabywa umiejętności z czasem…Stąd warto, mimo wszystko zaufać młodym, wprowadzać ich w ważne sprawy, aby przynajmniej uczyli się mieć swoją opinię i ją wyrażali. Nawet, gdy nie pomogą, angażując ich w ważne sprawy, dajemy im ważny znak – jesteście ważni, liczymy...
Pokolenie pochylonych głów.

Pokolenie pochylonych głów.

Dużo łatwiej jest kogoś zewnętrznie ocenić. Jednak taka postawa bywa często krzywdząca, bo nie do końca bywa prawdziwą. Starajmy się bardziej wzajemnie zrozumieć. Skoro dorośli twierdzą, że jeśli młodzi będą ich słuchać, to się wiele nauczą, to może idąc tym kluczem, wszyscy zacznijmy siebie nawzajem słuchać i się od siebie uczyć. Młodzi, choć bardzo inni, mogą nas jednak czegoś nauczyć, wskazać nam jakieś ważne informacje na swój temat, ale i też na temat swojego życia – co jest dla nich ważne. Spotkanie z młodymi, owocuje wzajemnym zrozumieniem, ale i też nowymi perspektywami dla życia innych osób, które w młodości, poszukują i odnajdują nowe nadzieje, nowe możliwości i cele. JESTEŚMY DLA SIEBIE NAWZAJEM DAREM – przynajmniej spróbujmy tak żyć, by tego spróbować doświadczyć. Młodość, to dla mnie pragnienie poznawania. Zatem niezależnie o wieku, budząc w sobie pragnienie poznawania, wchodzimy na szlak młodości duchowej. Poznawanie kogoś, poznawanie czegoś – to zawsze okazja poszerzenia obecnie posiadanych horyzontów, to często okazja do zyskania nowych perspektyw, które pojawiły się obecnie, a które umożliwiają osobisty rozwój – w szerokim zakresie tego pojęcia. Młodzi mogą wskazać nowe horyzonty, perspektywy, a dorośli swoim doświadczeniem, mogą tym młodym i ich możliwościom, nadać właściwy kierunek. Niezwykłe uzupełnienie, które może stać się elementem spajającym te różne pokolenia. Sytuacja idealna? Może takie jest to wyobrażenie, ale czy nie powinna to być jednak sytuacja normalna, naturalna? Trudność międzypokoleniowa, to moim zdaniem sytuacja, która ukazuje w każdym pokoleniu, brak cierpliwości. Kiedy idę chodnikiem do jakiegoś miejsca, dostrzegam prosty znak – widzę dorosłych, którzy niekiedy z racji wieku, dolegliwości… idą do celu, znacznie wolniej. Śpiesząc się gdzieś, muszę między nimi lawirować i to może skłonić...
Szkoła myślenia.

Szkoła myślenia.

Patrząc, jak każdy z nas, podatny jest na warunki panujące zarówno wokół nas, jak i w nas, zastanawiałem się, czy dziś, mamy okazję odnaleźć takiej miejsce, które mogłoby nam pomóc w analizowaniu, interpretowaniu i myśleniu. Młodzi ludzie wybrali się do kina. Chyba nie było planu, na co pójdą. Wszyscy wybrali się na film „Kler”. Po powrocie miałem okazję, od obecnej na tej wycieczce osoby, posłuchać kilku „refleksji młodego pokolenia”. Mój pierwszy i nie ostatni wniosek to – że ten film, dla tych młodych osób, stał się „źródłem kompetentnej wiedzy”. Tak jakby każdy film był rzetelnym źródłem, jak jakieś badania, wypowiedzi ekspertów, czy chociażby ogólnie, dostępne źródło, jakim jest wikipedia. Przeraziło mnie to, że młoda osoba potraktowała ten film, jako „dokument” – to, co tam jest przedstawione, jest ogólnie przyjętą i realizowaną prawdą… Pytania młodej osoby, w odniesieniu do filmu, nie brzmiały jako pragnienie weryfikacji, szukania prawdy, czy jakiekolwiek poszukiwanie. Zawieszony głos w pytaniu, brzmiał raczej jak pytanie retoryczne – tak jest wszędzie, ze wszystkimi… Pytanie, które bardziej było stwierdzeniem niż pytaniem. Nie wiem do końca, kto z tymi młodymi osobami pojechał. Wiem, że był tam wśród nich młody ksiądz, który wybrał, jako jedyny, zupełnie innym film – „bajkę”. To chyba zdenerwowało mnie bardziej niż cokolwiek innego. Zamiast im towarzyszyć, stawić czoła trudnościom, ewentualnie próbować wskazać problem. To on zwyczajnie ZWIAŁ. Zmarnowana okazja do stworzenia czegoś dobrego, pięknego, ważnego… Niczego nie tłumaczyłem tej młodej osobie, ekscytującej się po obejrzeniu filmu. Dlaczego? To nie był ten moment – czasami trzeba zakopać swoje pragnienia, by zainteresowana osoba, sam zrozumiała, że potrzebuje odpowiedzi, że potrzebuje człowieka, który coś wyjaśni. Ta sytuacja, w kontekście...
Takiej młodości się boisz?

Takiej młodości się boisz?

Przykład młodości, który jest daleki od dzisiejszych propozycji i wzorców. Jednak Jej przykład, nadal wielu osobom imponuje i inspiruje. Ucząc się od właściwych wzorców, człowiek może doświadczyć młodości, która dotknie jego sposobu myślenia, jak i też jego działania. Możemy bać się tego typu stanu, bo jest on wymagający, szczególnie dla naszej mentalności i podejścia do życia. Wielu dorosłych, spogląda na młodych z lekką dozą zazdrości, bo wydaje się im ,że nie mogą mieć już tego, co właśnie posiadają młodzi. Rozgoryczenie swoim wiekiem, może odebrać młodość ducha, która może być mobilizująca dla podejmowania konkretnych przemian w życiu. W jaki sposób, niezależnie do wieku, w chwili obecnej, rozbudzić w sobie młodość? Niektórzy mówią, że bycie z młodymi, odmładza… Wydaje mi się to jednak trudne do zrealizowania i mimo wszystko, w skuteczności mało prawdopodobne. Bóg jedynie może nas nieustannie duchowo odmładzać, dlatego warto abyśmy podjęli trud przyjęcia Jego woli, jako swojej własnej. WZÓR DLA MŁODYCH – WZÓR DLA WSZYSTKICH. Wielu ludzi ma jakiś sentyment do osoby, której chciałbym się przyjrzeć. Poprzez modlitwę, rozważania, bardzo często spoglądamy na Maryję. Jej historią chciałbym oprzeć na jednym momencie, na scenie Zwiastowania. (przeczytaj Łk 1,26-38). Bóg wybiera młodość… Jeśli nie dotyczy to faktycznie osób młodych, to działanie Boga odmładza duszę dotkniętej przez Niego osoby. Wielkie historie w Piśmie Świętym (Abraham, Mojżesz, Maryja…) opierają się na tym, że Bóg wprowadza w ich życie nowe tchnienie; odmładzając ich wewnętrznie, przemienia ich życie, nadając mu jakąś szczególne misję do wypełnienia. Bóg posłał do Maryi anioła, gdy ta miała dwanaście lat. Podwójna młodość, tym mocniej może być dla nas cenną wskazówką. Dla Boga nikt nie jest za stary, a na...
Bóg powiedział…. a ja mogę się przydać.

Bóg powiedział…. a ja mogę się przydać.

Do czego i jak mogę się przydać? To może być kwestia, nad którą powinieneś szczególniej się zatrzymać i zastanowić. Pewnie nie jeden raz… Skoro Bóg ma plan… Skoro jestem potrzebny światu… tylko w jaki sposób te dwie sprawy mogą się połączyć i zaistnieć razem w moim życiu? Możemy zatrzymać się na poziomie rozpoznawania świata, który mnie otacza i tego, czego on pragnie. Czy moje życie może być spełnieniem próśb „świata”? Myślę, że wielu właśnie na takim schemacie zatrzymuje swoje życie. Jednak mnie i pewnie wielu z was, nie zadowala taki sposób życia, taki rodzaj funkcjonowania w dzisiejszym świecie. Dlaczego tak? Nie chcę by świat się mną posługiwał. Myślę, że każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego, co może zaoferować światu. Tylko, czy każdy ma odwagę takiego podejścia do życia? Dużo łatwiej jest pójść drogą prostych rozwiązań… Dużo trudniej jest postawić sobie, chociażby jedno wymaganie do zrealizowania i zaangażować swoje życie, by to wymaganie zrealizować. To, co odróżnia działanie Boga od funkcjonalności świata, to w pełni akceptowanie mojej wolności. Bóg proponuje, zaprasza… świat narzuca, szczuje, kusi propozycjami. Chociażby to, zachęca mnie do tego, by mimo wszystko postawić się światu, wybrać trudniejszą drogę, wiedząc, że mnie ona w żaden sposób nie zniewoli. Na czym polega zaproszenie Boga? Myślę, że każdy z nas, nie jeden raz odczuł obecność Boga w swoim życiu, która objawiła się tym, że Bóg w jakiś sposób do nas przemówił. Odczytaliśmy jakieś Słowo, które zostało bezpośrednio do nas skierowane. Bóg powiedział coś o nas, a naszym obecnym zadaniem jest poznanie „SŁOWA KTÓRE NAS OPISUJE”. To niezwykłe, że otwierając Pismo Święte, mogę tam odnaleźć siebie, odnaleźć Słowo o...
Każdy potrzebuje planu…

Każdy potrzebuje planu…

Rozpoczęcie nowego miesiąca, szczególnie wrzesień, wymaga od wielu osób, nowego planu. Nowe podejście może bardzo wiele zmienić. Rozpoczynając jakieś zadania, zawsze zastanawiam się nad tym, „jaki plan przygotował dla mnie Bóg” w najbliższym czasie. Trochę to naiwne, bo wygląda to trochę tak, jakbym czekał na Boga, aż mnie czymś zaskoczy. Ja sobie poczekam, a Ty Panie Boże, przygotuj coś dla mnie. Może właśnie to zaskoczenie, to dla mnie oznaka mojego zaufania i gotowości, do przyjmowania Jego planu… Oczywiście inicjatywa nie leży tylko po stronie Boga, ale dotyczy również każdego z nas. To ja otrzymuję szczególny dar – wolność, która pozwala mi wybierać i decydować. Nie mogę zrzucać tej odpowiedzialności na nikogo, włącznie z Bogiem. Skoro Bóg ma plan… propozycję dla mojego życia, to mogę zgodzić się na nią lub nie. Tylko wtedy Jego plan będzie moim planem, gdy osobiście na to przystanę. W przeciwnym razie, rozpalać się będzie we mnie jedynie bunt, który będzie powstrzymywał mnie przed jakimkolwiek podjęciem próby zrozumienia tego planu i wdrożenia go w swoje życie. Wyraźny opór względem planu Boga, pojawia się najczęściej wtedy, gdy go nie próbujemy zrozumieć, gdy interpretujemy go jako coś nam narzuconego, przeciwnego nam, nie po naszej myśli. Wiele trudności z wiarą, związanych jest właśnie z takim rozumieniem Boga, który jest „obok nas”, „jako coś obcego”, nie złączonego z naszym życiem. Tworzenie różnego rodzaju „dystansów” sprawia, że nasza możliwość zrozumienia i przyjęcia planu Boga, coraz bardziej się oddala, a nam coraz trudniej jest przybliżyć się właściwego sensu. Planowanie różnych sytuacji naszego życia, ma być narzędziem, które będzie nas wspierało w dążeniu do celu. Doskonale to rozumiemy, że plan ma nam w...
Jesteś potrzebny – jak mogę się przydać?

Jesteś potrzebny – jak mogę się przydać?

Każda chwila naszego życia jest wezwaniem do twórczego działania, inspiracją do tworzenia swojej drogi, a nie tylko wypełnieniem programu. Mam proste obrazy w swojej duszy, które mi wystarczą, które uzasadniają moją wiarę, moje działanie. Jedni potrzebują złożonych rzeczy – dowodów, innym wystarczają proste rozwiązania. Linia produkcyjna – taśmowa… Przygotowywany przedmiot przejeżdża przed pracownikami. Każdy z nich jest odpowiedzialny za wykonanie swojej części. Jeden składa… ktoś inny instaluje detale, ktoś inny maluje, jeszcze ktoś inny wkłada do kartonów, jeszcze ktoś inny wysyła paczki. Są też tacy, którzy tą paczką zamawiają i używają tego konkretnego przedmiotu. Może być tak wiele osób zaangażowanych w przygotowanie jednego prostego przedmiotu. Nikogo z tych osób, nie może zabraknąć. Każda osoba i jej praca, większa lub mniejsza, nie ważne, jest bardzo ważna. Każdy ma swój osobisty, bardzo ważny wkład w całość przygotowywania. Czy w realizacji życia, „planu Boga”, nie jest choć trochę podobnie? Każda osoba, jej zajęcie – powołanie, jest istotną częścią czegoś większego… Każdy jest potrzebny. Obraz zakładu, w jednej sprawie jest może słaby – w pracy, jedni zastępują innych. W życiu natomiast tak nie jest. Masz swoje miejsce, swoje zadanie, swoją niebywałą wartość i NIKT w niczym nie może cię zastąpić. Jesteś potrzebny! Czy wierzysz w SWOJĄ niebywałość, wyjątkowość, wartość?  Jaką miarą mierzysz swoją wartość? Co znaczysz? Młoda osoba odczuwała ogromną chęć pomagania innym osobom. Takich „w potrzebie” znalazła bardzo szybko. Spełnieniem życia było to, że może pomagać innym, służyć im. Dużo swojego czasu spędzała na udzielaniu pomocy. W pewnym jednak momencie, radość tego działani znikła, a w życiu zagościł smutek. Dlaczego? Zajęcia, codziennie osobiste obowiązki sprawiły, że było coraz mniej czasu na to,...
Ostatni tydzień.

Ostatni tydzień.

Szczególnie czas urlopów, wypoczynku – tzw. wakacje ma niezwykłe tempo. Wydaje się, że zwyczajna codzienność ma inne tempo, a czas wolny jeszcze inne. Ostatnia prosta wakacji i perspektywa nowego roku szkolnego to dobry czas na spoglądanie na temat „przyszłości”. Większość tygodnia, myśli moje biegły w przyszłość, prowokując do przemyślenia co dalej. Praca, szkoła, parafia, osobiste plany – tak wiele imion ma przyszłość każdego z nas. Myśląc o przyszłych zadaniach, człowiek jakby w teraźniejszości skacze na trampolinie w przyszłość. Planując różne obowiązki, człowiek troszczy się w teraźniejszości o swoją przyszłość. To nasza odpowiedzialność, ale i też próba zaprogramowania różnych detali życia w taki sposób, by „zapanować” nad różnymi ewentualnymi zdarzeniami. Wyobrazić sobie przyszłość… Dużo łatwiej jest nam pomyśleć o owocach – o tym, co uda nam się zrealizować i osiągnąć. Dużo trudniej myśli nam się o konieczności wprowadzania zmian, o nowych obowiązkach, których powinniśmy się podjąć. Ważne jest to, by była w nas żywa odpowiedzialność za swoją przyszłość. Przyszłość pewnie pod wieloma względami nas zaskoczy. Nie jest to do uniknięcia. Nie zaplanujemy wszystkiego, dlatego musi być w nas zdrowa otwartość, która sprawi, że w odpowiedni sposób przyjmiemy to, co przyniosą nam chwile w przyszłości. Nade wszystko musi być to otwartość na ludzi i na działanie Boga. Mój miniony tydzień był poszukiwaniem pomysłów wobec przyszłości. Już wiele różnych myśli przelałem na papier, wiele też pomysłów zostało zrealizowanych w różny sposób. Stąd coraz trudniej jest wymyślić coś nowego, czego jeszcze nie było. Przyszedł jednak powiew Ducha Świętego. A kiedy on wieje, zawsze pojawiają się ciekawe rzeczy. Moja propozycja była prosta – aby kto chce, umieścił swój ciekawy cytat. Kiedy już pojawiła się dość...
Boży plan.

Boży plan.

Czy twoje funkcjonowanie w świecie, realizacja swojego życia jest z góry zaplanowana? Może nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wiele masz w tym temacie wolności. Głosowanie nad cytatami przyniosło konkretny wybór. Wybór padł na zdanie: „Człowiek został powołany na świat, a więc jest światu potrzebny…” Czytając ten cytat, skojarzyłem sobie to z bardzo ważną myślą, która stanowi pierwsze prawo życia duchowego, a które brzmi: BÓG KOCHA CIEBIE I MA DLA TWOJEGO ŻYCIA WSPANIAŁY PLAN. Te myśli się wzajemnie wypełniają i dają jednoznaczną pewność „że jesteśmy potrzebni”, w którą musimy sami uwierzyć. Te treści muszą wybrzmieć w naszych sercach, dotrzeć faktycznie do naszego codziennego rytmu życia. Dziś wielu ludzi, z tak bardzo złożoną codziennością, potrzebuje tego osobistego odkrycia, że „jesteśmy przez Boga kochani…” i że „jesteśmy powołani do życia”, że „jesteśmy potrzebni…” Wśród tylu bardzo smutnych niekiedy wiadomości, które do nas docierają, potrzebujemy światła pozytywnej myśli, która nas udźwignie z codziennego ciężaru obowiązków. Nie powinna to być myśl, która będzie tylko odskocznią dla nas, a raczej prawdą, którą będziemy odkrywać i przeżywać we właściwy sposób. BÓG NAS CHCE… nie ma na świecie człowieka, który by nie był chciany. Po ludzku możemy mieć nawet bardzo trudne doświadczenia, ale nie powinniśmy nigdy zwątpić w to, że Bóg nas chce. On nie ma żadnych ludzkich przywar, dlatego nie można Mu zarzucić egoizmu, czy innych niewłaściwych motywów działania. Pewnie wielu z nas musi odbyć długą drogę, by z postawy „wierzę w Boga” przejść do przekonania, że „wierzę Bogu”. To co On mówi i robi względem mnie, nie ma żadnego podtekstu – czyni to z całkowicie bezinteresowną miłością. Trudno nam jest niekiedy „zrozumieć Boga”, ponieważ...
Odważnie w przyszłość. (dziewiąty tydzień – dziewiąta możliwość)

Odważnie w przyszłość. (dziewiąty tydzień – dziewiąta możliwość)

Wczoraj i dziś, buduje jutro. Nasze zatroskanie o przyszłość angażuje większość naszych sił. Wyobrażamy sobie to, co przyniesie przyszłość – bojąc się, innym razem będąc pełnymi radości. To nie ostatnia możliwość, którą można odnaleźć na mapie człowieka. Czas naszych rozważań skupił się na dziewięciu możliwościach, by wykorzystać czas dany nam przez życie, abyśmy czegoś się uchwycili, zastanowili nad tym, co mamy i co możemy jeszcze osiągnąć, rozwinąć w naszym życiu.  Przyszłość ma swoje tajemnice… Zapewne jeszcze nas czymś życie zaskoczy. Przyszłość przynosząc nowe historie, zadania, daje nam okazję do otwarcia się na nowe doświadczenia. To, co być może nas zaskoczy, jednocześnie może dać nam możliwość… Wciąż, dzięki przyszłości, możemy odkrywać w sobie nowe możliwości, szanse przeżycia inaczej kolejnych chwil naszego życia. Przyszłość ma wiele imion. Dla słabych ma imię niemożliwe, dla nieśmiałych – niez­na­ne, myślący i walczący nazywa ją ideałem.  Naszą możliwość jest to, że mamy ogromny wpływ na budowanie naszej przyszłości. Uczestniczymy i tworzymy – to są szczególne możliwości, które daje nam nasza przyszłość. Możemy tworzyć swoją niezwykłą przyszłość, dzięki temu jaki będzie nasz pomysł na nią. Nasze nastawienie wobec przyszłości jest tym materiałem, którym ją budujemy. Mogą być w nas wątpliwości, strach, brak chęci – ale w ten sposób tworzymy raczej dystans i trudno abyśmy uchwycili coś dla siebie. Możemy obudzić w nas zaufanie, odwagę i zaangażowanie i wówczas będziemy bardziej rzeczywiście uczestniczyli w budowaniu i przeżywaniu swojej przyszłości. Nie odbierajmy sobie tej szansy na przyszłość, grzęznąc w teraźniejszości. Niech teraźniejszość będzie dla nas „trampoliną w przyszłość”; da nam możliwość uczynienia pewnego skoku w przyszłość. Teraźniejszość skoro jest początkiem przyszłości, powinna dać nam rzeczywisty wzrost – siłę do takiego wypełniania codzienności, by nieustannie przerzucać...
Na nudę nie mogę narzekać.

Na nudę nie mogę narzekać.

Codzienność naprawdę mnie zaskakuje. Nie spodziewałem się, że ten tydzień przyniesie tyle przeróżnych zadań – kropek. Dzięki zajęciom nie mogę się nudzić. Mam taki styl życia, jest to niekiedy plusem, a niekiedy nie, który polega na otwarciu się na wszystkie wydarzenia. Nie planuję wszystkiego, sporo zajęć nie jest zależnych ode mnie. Moje plany, a faktyczna codzienność, to często dwie niezależne od siebie plany, które ostatecznie stają się moją przygodą. Stając wobec zadań, mogę narzekać, że tyle ich jest, że muszę się z czymś samemu zmagać. Mogę przyjąć każde zadanie jako dar i odkryć, jakie możliwości mi to daje. Jest sporo rzeczy, które mogą nas od tego odciągnąć i zaprzepaścić szanse, które rodzą się wraz z kolejnymi chwilami naszego życia. Ilość zadań może być dla nas zagrożeniem. Możemy. Chcieć jak najszybciej wypełnić obowiązki, by powrócić do tzw. „spokoju”. Przedzieranie się przez gąszcz zajęć, tylko po to, by dotrzeć do momenty wytchnienia, może nas pozbawić faktycznego zaangażowania. Ważne jest to jak przeżywam kolejną chwilę, czy chcę ją przyjąć, czy zwalczyć; być obojętnym, czy zaangażowanym… Tracimy często bardzo wiele sił w realizacji zadań, będąc później zmęczonymi tymi obowiązkami i pozbawionymi radości. Chcemy przeżyć różne sytuacje siłowo, zamiast angażować inne możliwości w sposób mądry. Możemy przegrać sami ze sobą przez to, że będziemy angażować nieodpowiednie siły w nieodpowiednie sprawy.  Ten tydzień pełen był wszystkiego. Sporo zajęć każdego dnia. Wiele razy musiałem się wysilać i głębiej angażować w różne sprawy. Trochę fizycznego i duchowego zmęczenia. Pomyślałem o dwóch sprawach, których mógłbym się uchwycić, by wytrać i we właściwy sposób wykorzystać jednak moją codzienność, taką jaka właśnie ona obecnie jest. Pierwsza sprawa – patrzeć na...
Znaczenie codzienności. (ósmy tydzień – ósma możliwość)

Znaczenie codzienności. (ósmy tydzień – ósma możliwość)

„Wczoraj i jutro. Dwa słowa, którym codzienność codziennie nadaje inne znaczenie”. Codzienność jest niezwykłym darem, ale czy potrafimy tak na nią patrzeć?   Każdy z nas, to niezwykła historia zbudowana z codzienności. Dzięki naszej codzienności możemy i tworzymy bardzo często niezwykłe rzeczy. Od tego, w jaki sposób patrzymy na naszą codzienność, zależy w jaki sposób ją potraktujemy i wykorzystamy. Wiele razy, być może nawet za często, obserwujemy życie innych i je podziwiamy, coraz bardziej oddalając się w ten sposób od naszego życia – od naszej codzienności.   BY CODZIENNOŚĆ CODZIENNOŚCIĄ SIĘ NIE NUDZIŁA.   Mam takie swoje stwierdzenie: „to nie codzienność nasza jest nudna, ale my stajemy się w niej nudni”. Bagatelizujemy zbyt często potencjał naszej codzienności, przez co zbyt często nie odkrywamy prawdziwej głębi naszej codzienności. Każde wydarzenie ma wiele wersji realizacji – nie musimy rozwiązywać spraw zawsze w ten sam sposób. Jeśli będziemy rozgoryczeni wciąż swoją codziennością, nigdy jej nie odkryjemy, nigdy na serio nie zaczniemy jej realizować. Podoba mi się idea „kropek”. Życie jako połączenie kropek i tworzenie swojej codzienności, zobowiązuje do większej wrażliwości. Jeśli każde wydarzenie… symbolicznie oznaczymy kropką, to w rezultacie powstaje „linia codziennego życia”. Nasze doświadczenia łączą się w całość, tworząc właściwy sobie sens. Możesz czekać aż coś się wydarzy w twoim życiu, albo możesz też sam podjąć inicjatywę i brać udział w wydarzeniach, w których być może być nie uczestniczył, gdyby nie właśnie to pragnienie, głębszego uczestniczenia w życiu. Wdrażaj w życie swoje pomysły. Nie bój się swoich pomysłów i planów. Masz możliwość wykorzystać swoją codzienność, w swój, niebywały sposób. Twoja codzienność jest darem dla ciebie, ale to ty również jesteś darem...
Impuls.

Impuls.

Można wpaść w pułapkę, by zapomnieć o swoim sercu. Działać, wypełniając wszystkie swoje obowiązki, nie zastanawiając się nad czymkolwiek. Bycie nieustannie aktywnym jest zadaniem trudnym, bardzo wymagającym. Jednak by w tej aktywności nie zatracić się, by nie zgubić swojego serca, trzeba wciąż na nowo przypominać sobie o głównej motywacji – „intencji” dnia, chwili… Możemy wypełniać swoje obowiązki, w najlepszy sposób, jednak nie angażując swojego serca. Technicznie zrobiliśmy wszystko jak należy, ale jednak utraciliśmy szansę głębszego życia – życia z sercem. Jeśli w jakimś momencie uświadomisz sobie, że nie angażujesz swojego serca w pełni, to nic straconego, zawsze możesz pobudzić swoje serce do aktywności.To jest ta szczególna możliwość „działania z sercem” – możemy jeszcze głębiej przeżyć chwilę, która ma obecnie miejsce. Mamy szansę zmienić wszystko. Każdy impuls serca, świadczy o jego życiu. Stąd naszą radość powinno wywołać każde poruszenie serca. W każdej sytuacji, najmniejsze drgnięcie serca może sprawić, że inaczej przeżyjemy swoją codzienność, że głębiej odkryjemy jakieś wydarzenia. Wydarzenia zewnętrznie mogą się nie za bardzo różnić, ale te przeżywane z sercem stają się dla nas głębsze, przez co stanowią dla nas większą wartość, a my jesteśmy w nie bardziej zaangażowani. Przygody tego tygodnia były bardzo różne. Niestety wiele razy zapominałem o „działaniu z sercem”, ale kilka razy jednak coś mi się udało. Spotkania zawsze są sprawą pierwszorzędną. W tym tygodniu miałem okazję do dwóch ważnych spotkań. Na jednym z nich miałem okazję dotknąć swojego serca, myśląc o swoim powołaniu – o początkach – decyzji i wyborze. W kontekście rozmowy o tym temacie, z inną osobą, mogłem działać z sercem i dotknąć czyjegoś serca… Inne spotkanie było już bardziej luźne, spacerowe. Ciekawy...
Włóż w to serce. (siódmy tydzień – siódma możliwość)

Włóż w to serce. (siódmy tydzień – siódma możliwość)

Zauważyliście w swoim życiu taką prawidłowość, że wszystko to, w co „władasz swoje serce” jest inne, piękniejsze, a nawet głębsze, niż wtedy, gdy działasz bez tego przekonania? Wszystkie miejsca, sytuacje, więzi… wszystko co tworzysz w swoim życiu ma swoją szczególną wartość. Są rzeczy, w które angażujesz się z łatwością, są też takie, które wymagają od ciebie najpierw przekonania, a później ciężkiego pracy i osobistego wkładu. Podobne są też rezultaty – z jednych sytuacji są ogromne, a w innych albo jest ich bardzo mało, albo nie ma ich wcale. Przez wszystkie te sprawy przechodzisz cała swoją osobą – z doświadczeniami, rozumem, zdolnościami… W tych wszystkich sprawach, jest też obecne zawsze twoje serce – zaangażowane lub ograniczone. Ale jest, próbując jako możliwość życia, pchnąć nas we właściwym kierunku, odkrywając przed nami jeszcze większe możliwości. Samo stwierdzenie „włóż w to serce”, myślę, że wszystkim jest doskonale znane, ale co ono oznacza, jak się ma do naszego życia? Nasz stopień przekonania i zaangażowania świadczy o tym jaką wartość stanowi dla nas jakaś sprawa, rzecz, osoba… Gdy na czymś nam zależy, jesteśmy zaangażowani całym sobą, a serce jeszcze bardziej nas dopinguje. Gdy jakaś spraw jest dla nas nie ważna, wówczas jesteśmy jakby uśpieni, a nasze działanie jest minimalne. Często nasze codzienne działanie, uzależnione jest od naszego sposobu myślenie, toku rozumowania. Spekulujemy co mamy zrobić, jak mamy postąpić, czy warto w coś się angażować czy też nie… Im więcej różnych myśli, pytań, stwierdzeń, tym jeszcze więcej pojawia się spekulacji. Nasz rozum staje się coraz bardziej uwikłany, stąd droga z rozumu do serca, staje się niewyobrażalnie dalej i bardziej skomplikowana. A skoro droga jest tak trudna, to...
Pozwól się znaleźć.

Pozwól się znaleźć.

Pewnych spraw nie jesteśmy wstanie zaplanować, zaprogramować sobie tak swoją codzienność, by wszystko zależne było od nas. To nie jest żaden problem, dla tych, którzy spróbują to jakoś zrozumieć. Temat sumienia jest bardzo delikatny, bo wkraczamy na terytorium swojego życia, które jest bardzo wrażliwe – reaguje na wszelkie dobro, jak i też na każde zło. Sumienie – to działające – funkcjonuje właśnie w ten sposób, że reaguje! Reaguje na to wszystko, co dzieje się w naszym życiu. Jeśli każda chwila, którą przeżyjemy, symbolicznie określimy  za pomocą „kropki – punktu”, to kiedy spojrzymy np. Z perspektywy mijającego tygodnia, to my raczej zobaczymy linię ciągłą, niż punkty. Dlaczego? Ponieważ tyle jest tych różnych chwil, że wszystko zlewa nam się w jedną całość, tworząc linię. Trudno nam dostrzec szczegóły, jeśli spoglądamy na życie bardzo ogólnie. Zrób małe zadanie… Weź sobie kartkę, ołówek. Wypisz wszystkie dni tygodnia i spróbuj przy każdym dniu wypisać przynajmniej jedno wydarzenie, w którym uczyniłeś coś pozytywnego. Spójrz ile udało się punktów zobaczyć. Wydarzenia, które mają miejsce w naszym życiu, zapraszają nas do uczestnictwa w nich. Prowokują nas różnymi zadaniami, okazjami i darami. Od na zależy, czy w jakimś konkretnym wydarzeniu będziemy aktywni, czy też obojętni. Sytuacje próbują nas znaleźć i zaangażować. Jeśli pozwolimy się odnaleźć sytuacjom, różnym darom, wówczas zaistnieją okazje, by się odpowiednio zaangażować i z czegoś skorzystać, albo coś z siebie dać. Bóg „przechadza się po naszej codzienności” i stawia nam różne znaki, przypominające najpierw o swojej obecności, oraz o swoich zaproszeniach. Sumienie pozwala nam dostrzec te znaki, oraz w konkretny sposób na nie odpowiedzieć. Było kilka takich szczególnych, prostych okazji w moim, minionym, tygodniu, w...
Wrażliwość. (szósty tydzień – szósta możliwość)

Wrażliwość. (szósty tydzień – szósta możliwość)

W różny sposób interpretujemy to, co dzieje się w nas, jak i też wokół nas. Nie tylko to świadczy o różnicach pomiędzy nami, ale nade wszystko o wrażliwości, którą każdy z nas w sobie posiada. Skąd wynika nasza wrażliwość? To zasadnicze pytanie, powinniśmy sobie postawić w najbliższym czasie i spróbować zrozumieć, co nam daje ta szczególna, kolejna odkrywana przez nas możliwość. Słowo „wrażliwość” nie oddaje do końca myśli wobec tego tygodnia. Chciałbym byśmy jednak przez pryzmat tego słowa, spojrzeli na sumienie i zastanowili się nad tym, jak tą możliwość wykorzystujemy; co możemy jeszcze uczynić w tym zakresie, by tą możliwość jeszcze lepiej wykorzystywać. Jak krótko i dość konkretnie scharakteryzować słowo „sumienie”? Pięknie to opisuje Katechizm Kościoła Katolickiego w pkt. 1713: „Sumienie jest najłatwiejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa”. To niezwykłe, że jest we mnie „miejsce”, w którym mogę być z Bogiem; miejsce w którym wpisane jest przez Boga prawo… którego człowiek powinien słuchać, zachowywać i nim się kierować. Sumienie jest też interesującą sprawą, dzięki temu, w jaki sposób w nas funkcjonuje – nakazuje pełnić dobro, a unikać zła; osądza konkretne wybory, aprobuje te, które są dobre i potępia te, które są złe; słuchając sumienia mogę usłyszeć Boga, który mówi.  Sumienie niczego nie wytyka, lecz przypomina! Gdy popełnimy jakieś zło, sumienie przypomina nam prawdę o dobru, przypomina również o przebaczeniu o które, w takiej sytuacji powinniśmy prosić, przypomina o dobru, które powinniśmy ciągle praktykować… Sumienie, jak już chyba widzicie, wymaga naszej wrażliwości. Od niej zależy, co uczynimy z naszym sumieniem – czy go posłuchamy i będziemy się nim kierować,...
Usiądź przed podróżą.

Usiądź przed podróżą.

Doskwierający upał, którego nie cierpię, w tym tygodniu mnie zatrzymał w domu. Poszukując chłodu, więcej siedziałem niż się ruszałem. Więc nogi w pewnem sensie donikąd mnie nie zaniosły. Panuje w niektórych kulturach pewien zwyczaj, którego symbolika mi się bardzo podoba i który w niektórych sytuacjach realizuję. Poszukując korzeni tej tradycji, znalazłem informację, że zwyczaj „siadania przed podróżą” najczęściej jest kojarzony z Rosją, choć można znaleźć też ten zwyczaj w Chinach. Ja zapamiętałem ten zwyczaj z tradycji żydowskiej, aczkolwiek bardzo mało znalazłem informacji na ten temat.  Tydzień upałów zmusił mnie do tego, aby „usiadł przed podróżą”, bym odkrył swoją możliwość „nóg” w innym znaczeniu, z innej perspektywy, niż to sobie zaplanowałem. Moja refleksja wyniknęła z cytowanej już myśli w artykule pt. „Gdzie mnie nogi poniosą”, a cytat brzmi: „LUDZIE JUŻ TACY SĄ: GDY IDĄ, PATRZĄ PRZED SIEBIE, A NIE POD NOGI.” Skupieni na celu, wyznaczamy sobie drogę – często najkrótszą, nie zwracając już później uwagi na drogę, którą przemierzamy. Bardziej przed siebie… niż pod nogi… Interesuje nas to, co osiągniemy, a w mniejszym stopniu to, w jaki sposób możemy to osiągnąć. Najlepszym rozwiązaniem byłoby patrzeć zarówno przed siebie, jak również spoglądać pod nogi, wówczas istniałaby szansa, że to, co najważniejsze, w żaden sposób nam nie umknie. Zwyczaj „siadania przed podróżą” ma różne wytłumaczenia: 1. Chwila, by zastanowić się, czy wszystko ze sobą zabraliśmy – znaczenie kontrolne 2. Chwila refleksji, bycie z innymi, przed rozstaniem, być może na dłuższy czas… – znaczenie emocjonalne 3. Chwila wzbudzenia w sobie dobrego nastawienia wobec podróży… – znaczenie przyszłościowe Może to banalne, ale dla nie droga nabiera innego, głębszego sensu przez ten gest. Jednym może pomóc,...