11. Miłość zawsze gotowa jest przebaczać.

11. Miłość zawsze gotowa jest przebaczać.

– stacja 11 – JEZUS OBIECUJE RAJ DOBREMU ŁOTROWI.   Początek realnej nadziei – tak rozumiem tą scenę i dialog z Dobrym Łotrem. Czy jest we mnie taka pokora, by podjąć dialog z Bogiem, dialog z Miłością, w każdej mojej życiowej sytuacji? O Dobrym Łotrze wspomina jedynie św. Łukasz Ewangelista. A poszukując jakichkolwiek informacji o łotrach, musimy sięgnąć do Apokryfów, bo tylko tam możemy znaleźć cokolwiek. Różne historie, stawiają Dobrego w różnym świetle. Często przywołuje się imię Dyzma, przedstawiając nam Dobrego Łotra. Jego przykład daje nadzieję wszystkim katolikom, że nawet w godzinie śmierci, człowiek może zostać zbawiony, jeżeli wyrazi szczerą skruchę. Dyzma stanowi dla chrześcijan jedną z centralnych postaci ukazujących bezmiar Bożego miłosierdzia. Dyzma – co zapewne was bardzo zaciekawi – odgrywa również ważną rolę w prawosławiu, o czym świadczy krzyż prawosławny, na którym widnieje dodatkowa poprzeczna belka (dolna – trzecia w kolejności, ukośna), symbolizująca skazańców. Jedno z ramion jest wzniesione ku górze i symbolizuje właśnie Dobrego Łotra, drugie zaś, skierowane do dołu, oznacza potępionego. Warto zatrzymać się nad słowami Dobrego Łotra i Jezusa w tej scenie – „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił (…) Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę powiadam ci: dziś ze Mną będziesz w raju” (por. Łk 23,40-43) W kontekście tej sceny, moją uwagę zwracają dwie sprawy – skrucha ze strony łotra, oraz oczywista postawa miłosierdzia, ze strony Jezusa. Tak jak do skruchy nie wszyscy muszą mieć pewność, tak w odniesieniu do Boga, każdy z nas to...
10. Miłość rozlewa się na wszystkich.

10. Miłość rozlewa się na wszystkich.

– stacja 10 – UKRZYŻOWANIE JEZUSA   Wszystkie sceny coś w nas zostawiają, dotykają czułych miejsc i tematów, dla nas ważnych. Ta stacja ma jednak dodatkowe dla mnie działanie – zatrzymuje mnie na dłużej i przekonuje o miłości i do miłości. Nie wiem skąd to mam, ale zawsze, odkąd tylko pamiętam, scena ukrzyżowania mnie zatrzymywała. Niekiedy zatrzymuje się dosłownie, fizycznie, stając pod jakimś krzyżem, oddając się chwili adoracji i medytacji tego wydarzenia, a niekiedy to zatrzymanie dokonuje się tylko w myśli, kiedy np. Jadąc samochodem, mijam przydrożne kapliczki, krzyże na poboczach, czy jakieś cmentarze. Krzyż jest bardzo mocno wkomponowany w pejzaż świata, który nas otacza. Mijając te miejsca z krzyżami, zawsze towarzyszy mi modlitwa, pamięć o osobach, wydarzeniach. To w sumie piękne, że mam tyle okazji do zatrzymania się nad tą szczególnie ważną sceną. Ukrzyżowanie – przemawia do mnie szczególnie właśnie dlatego, że ukazuje Miłość, tak bardzo konkretną. „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (por. J 15,13) Ta scena może właśnie dlatego mnie zatrzymuje, że jest tak bardzo konkretna, a miłość którą symbolizuje, jest tak bardzo namacalna. Chrystus na krzyżu jest jedną wielką raną – a wszystko to dla nas! Sena ukrzyżowania jest oznaką ludzkiego okrucieństwa, jest znakiem tego jak nisko w swym działaniu upada niekiedy człowiek. To jest jednak ta ciemna strona krzyża – ból, cierpienie, śmierć. Jest jednak i ta druga strona, którą możemy dostrzec tylko wtedy, gdy uwierzymy, gdy spotkamy Chrystusa Ukrzyżowanego. Wiara jest kluczem nie tylko do zrozumienia, ale nade wszystko do przyjęcia tej Miłością, którą dźwiga krzyż. Zatrzymanie się nad tajemnicą Ukrzyżowanego Jezusa, powołuje nas do tego,...
9. Miłość dąży do spotkania.

9. Miłość dąży do spotkania.

– stacja 9 – JEZUS SPOTYKA KOBIETY.   Paradoks tej sceny to Cierpiący, który pociesza zrozpaczone. Czy nie jest tak, że osoby umierające bardzo często pocieszają wszystkich bliskich zgromadzonych wokół niego? Następuje ciekawa zmian ról. W biblijnej Drodze krzyżowej, którą rozważamy, takich realnych spotkań jest nie wiele, oprócz tej stacji, mamy jeszcze spotkanie z Maryją. W porównaniu do tradycyjnej, jest ich w niej znacznie mnie, więc może dlatego, rozważając tą wersję, spotkania wydają się dla mnie bardziej wyraźne. Przyzwyczajając się do ludzi, do tego, że ich często spotykamy, pozbawiamy się często takiej wrażliwości, którą nazwałbym „cudownością codzienności”.  Chyba zbyt mało doceniamy okazje spotkania się z ludźmi. Zabiegani, wciąż twierdzimy, że mimo chęci, nie mamy na to czasu. Są sytuacje, które niekiedy zmuszą nas do zatrzymania – chociażby przygodne spotkania kogoś na ulicy, lub przy innych okolicznościach. rozmowy, które się toczą w takich momentach, to bardziej zdawkowe wymienienie najważniejszych informacji na temat tego, co się ogólnie u nas dziej. Chyba rzadko te właśnie sytuacje, są wykorzystywane przez nas do głębszych tematów, do dłuższych dyskusji. Ta scena to ukazanie szczególnej zdolności Jezusa – dostrzeganie każdego człowieka i jego wewnętrznej kondycji. Widzimy bardzo wiele scen, które przedstawiają spotkania Jezusa z innymi osobami. Mamy w nich wyraźny obraz tego, jak ważne dla Jezusa jest to spotkanie, i jak wiele się dokonuje w sercach osób, które w nich uczestniczą. Każde spotkanie ma swój bardzo indywidualny charakter, dlatego trzeba zastanowić się co odkrywamy i co jest dla nas ważne w spotkaniu z Jezusem. Spotkanie, to najpierw obecność… Jezus na drodze krzyżowej „zatrzymuje się” przy płaczących niewiastach, aby w tym ostatnim odcinku, jeszcze czegoś dokonać. To...
8. Miłość promieniuje

8. Miłość promieniuje

– stacja 8 – SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI   Trudno mi zinterpretować właściwie tą scenę, bo w uszach brzmią mi słowa „przymusili go”. Jak zatem pozytywni podejść do tego momentu Drogi krzyżowej? Przypadkowy przechodzień… A może jednak jego obecność właśnie w tym momencie była w jakiś sposób przez Boga zaplanowana, w jakimś konkretnym celu. Dość wiele posiadamy informacji na jego temat, jak na przypadkową osobę. wiemy, że miał na imię Szymon, że miał dwóch synów i że mieszkał w Jerozolimie choć pochodził z Cyreny. Wracał z pola, gdy żołnierze, korzystając ze swego prawa, przymusili go do niesienia krzyża. mimo wewnętrznego oporu, musiał ulec rozkazowi. Nie ma komentarza, który by świadczył o tym, że Szymon pozostał na Golgocie i obserwowałby całe wydarzenie ukrzyżowania. Prawdopodobnie wrócił do domu i nikomu nawet o tej sytuacji nie opowiedział. Nieść krzyż pomógł Jezusowi zupełnie przypadkowy przechodzień, który nawet nie zdawał sobie sprawy, że wydarzenie, w którym uczestniczy, dotyczy również jego. Wokół Szymona krąży bardzo wiele różnych historii, a nawet legend. Giovanni Papini, włoski pisarz, przekazuje jedną z legend, przedstawiając losy Szymona po tym wydarzeniu. Nie będę jej przytaczał w całości. to, co mnie w niej uderzyło, to fakt, że Szymon wstydził się tego wydarzenia, a nawet zapierał. Przy innych okazjach ponoć swój wkład w to wydarzenie, znacznie wyolbrzymiał. Mimo to miał nie przyjąć chrztu. Legenda utrzymuje, ż jego żona i przynajmniej jeden z synów zostali chrześcijanami. Podczas prześladowania za Nerona Szymon, mimo że się tego wypierał, został oskarżony jako chrześcijanin, uwięziony i skazany na śmierć. Zawieszony na krzyżu, owinięty powrózkami nasączonymi smołą, spłonął jako pochodnia oświetlająca ogrody Nerona. Zyskujemy jakiś obraz Szymona...
7. Miłość podnosi.

7. Miłość podnosi.

– stacja 7 – JEZUS BIERZE NA RAMIONA KRZYŻ.   Krzyż jest symbolem nas – trudności, których doświadczamy w naszym życiu; jest znakiem cierpienia, które przeżywamy; jest symbolem grzechów, które czynimy. On dźwiga nas i nasze życie. Niesienie krzyża ma głębsze znaczenie. To nie tylko fizyczna kara, którą w ramach niesłusznego wyroku niesie Jezus. Bóg stał si człowiekiem i w Jezusie przynosi zbawienie dla każdego z nas. Nie ma innej możliwości, nie ma sposoby, by człowiek zrobił to sam. Chrystus i krzyż stają si mostem łączącym niebo i ziemię, po którym każdy z nas może przejść, otrzymując życie wieczne. Możemy się zastanawiać, czy Jezus niósł tylko poprzeczną belkęm czy niósł cały krzyż… Czy rzeczywiście był on w kształcie bardziej „+”, czy może bardziej „T”. Może oczywiście stanowić to kwestii naszych rozważań. Możemy widzieć w krzyżu symbol poziomej belki – to, co istnieje pomiędzy nami – ludźmi, co nas łączy lub dzieli, co możemy tworzyć i realizować w tej przestrzeni pomiędzy sobą. Możemy dostrzec belkę pionową – to co łączy nas z Bogiem: kim On dla nas jest, jak próbujemy Go naśladować, jakimi wartościami żyjemy, jak się uświęcamy. W krzyżu mogę też zobaczyć symbolicznie cztery strony świata, dalej – wszechświata – to znaczy, że krzyż – Jezus, obejmuje wszystkich i wszystko, swoją miłością. Przedmiot wyspecjalizowanych tortur może być przez każdego, bardzo osobiście rozumiany i przyjmowany. Rozpoczyna się faktyczna droga – jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech mnie naśladuje. Zdanie Jezusa, które w kontekście przeróżnych spraw, które przeżywamy, może nadać tym chwilom różne znaczenie, a przeżywanym przez nas...
6. Połamany Król Miłości.

6. Połamany Król Miłości.

– stacja 6 – UKORONOWANIE KORONĄ CIERNIOWĄ   Są rzeczy bardzo i bardziej przerażając. Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w szyderstwie, w swoim wykrywaniu faktycznego obrazu, w pogardzie… A na ile stać człowieka na faktyczną miłość Poranionego. Gdy zło staje się silniejsze, często popycha ono człowieka do czynów skrajnie podłych. W przypadku Jezusa zewnętrzne działanie względem Niego narasta, staje się z jednej strony coraz bardziej okrutne, ale z drugiej strony widać, jak nieubłaganie wszystko zmierza w jednym kierunku – ku Miłości na krzyżu. Obserwując Drogę krzyżową, może zwróciłeś uwag, że każdy ma w niej jakiś swój udział. Nie jest tak, że działanie jest podejmowane tylko przez jedną osobę – niejako historia buduje si przez dołączenie co chwilę, kolejnych, różnych osób i ich różnego działania. Są osoby, które działają tylko słowem i nie mają jakby bezpośredniego, fizycznego kontaktu. Są ci, którzy wykonują rozkazy, a więc, to oni dosłownie wymierzają karę – ubiczowanie, czy później ukrzyżowanie. Ale nikt żołnierzom nie kazał, by z Niego szydzili, by „przebrali Go za króla”, by „oddawali Mu szyderczo hołd”. Skąd pojawia się takie postępowanie – może to odreagowanie – jak to często ze złem jest, schodzi poprzez poszczególne szczeble, idąc na sam ból piramidy zależności. A może to znak ich osobistego nastawienia sprawił, że tak go potraktowali – osobista zadra lub zwyczajnie rozrywka z kolejnego bezbronnego więźnia. Masz może sytuacje, w których jesteś ponad kimś i wówczas masz nad kimś władzę, którą być może zaczynasz wykorzystywać w niewłaściwy sposób. Nadwyrężasz swoje możliwości, nieświadomie stawiając inne osoby w gorszej pozycji, czując się później nie tylko silniejszym, ale i też ważniejszym, a przede wszystkim...
5. Umiłowanie Prawdy.

5. Umiłowanie Prawdy.

– stacja 5 – JEZUS OSĄDZONY PRZEZ PONCJUSZA PIŁATA   Kontynuacja drogi prowadzi nas znów do tematu sądu. W ten sposób pogłębiamy temat ze stacji trzeciej i przyjrzyjmy się z innej strony sądowi Jezusa. Wysoka Rada Żydowska po przesłuchaniu i uznaniu za winnym, prowadzi Jezusa przed Piłata, namiestnika rzymskiego w Palestynie. Przestępstwa karane śmiercią – ich oczekiwanie, było zastrzeżone Rzymianom. Dlatego prowadzą Jezusa do Piłata. Obecność Jezusa u Piłata pełna jest pytań. Pierwsze z nich brzmi: „Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” Kolejne z nich brzmi: „Czy ty jesteś Królem żydowskim?” Oprócz innych słów, na końcu rozmowy pada jeszcze jedno pytanie: „Cóż to jest prawda?” W wyjaśnieniach Jezusa, w rozmowie z Piłatem, można odnaleźć wskazówki, które mogą być dla każdego poszukującego człowieka, pomocą do budowania, w swoim sercu przestrzeni dla Boga. Spotkanie z Piłatem, to obiektywność – przynajmniej na początku tak jest. Ta obiektywność sprowadza się do prostych pytań, prostych sformułowań, których zadaniem jest zweryfikowanie całej sprawy. Późniejsze zachowanie Piłata, wyraźnie zmieniło się pod wpływem działania Wysokiej Rady, która posługując się przymusem, szantażem i manipulacją, pragnie osiągnąć zamierzony przez siebie cel. Piłat ulega tej postawie, chociaż próbuje ukazać swoją bezstronność i brak bezpośredniego zaangażowania, poprzez gest obmycia rąk i zrzucenie w ten sposób odpowiedzialności na Żydów, którzy wydali wyrok na Jezusa. Jaką postawę zajmujesz najczęściej wobec życia? Czy przejmuje się różnymi sprawami i próbujesz coś zrozumieć, coś zmienić? Czy przyjmujesz postawę dociekania – stawiania ważnych pytań, szukania argumentów i odpowiedzi? Czy może przyjmujesz postawę oskarżyciela? A może próbujesz zachować się „poprawnie”, nie zajmując stanowiska, umywając ręce od odpowiedzialności? Może zajmujesz postawę milczenia? Dużo pytań. Nie zostawiaj ich bez odpowiedzi. Szukajmy...
4. pokorna Miłość.

4. pokorna Miłość.

– stacja 4 – TRZYKROTNE WYPARCIE SIĘ JEZUSA PRZEZ PIOTRA.   Życiowe próby? Jest ich tyle w naszej codzienności, że z czasem stają się powszednim towarzyszem naszej codzienności. Czy muszę jednak komuś coś udowadniać?  Każdą osobę, jej zachowanie można skrytykować, ocenić w sposób negatywny. Można tż wszystko w jakiś sposób wytłumaczyć. Jakie pytania pojawiają się w twojej głowie, jeśli w ogóle są, na dźwięk tj stacji – tego punktu na drodze? Moje pytanie brzmi – czego w moim życiu jest więcej, sytuacji w których się do Niego przyznaję, czy sytuacji, w których się Go zapieram? Można zrozumieć Piotra w perspektywie wydarzeń – pojmano Mistrza. Skoro wobec Niego są nie przychylni, to również i uczniów i apostołów może objąć ta nienawiść. Boi si o swoje życie – to fizyczne, ale wewnętrznie coś go jednak pcha, by iść za Jezusem, by dostać się na dziedziniec, by dowiedzieć się z pierwszej ręki – co się dzieje z Jezusem. Jest w z jednej strony ciekawość, a z drugiej strony chyba mimo wszystko ogromny strach. TO CO W NAS SILNIEJSZE, DECYDUJE O WSZYSTKIM? W Piotrze wygrał strach – mimo zapewnień, że zrobi dla Mistrza wszystko, mimo bojowniczego nastawienia (miecz w Ogrójcu), to jednak uległ bardzo ludzkim przypadłościom. Nie jest to jednak jakaś błaha sprawa, by można było sobie pomyśleć, że my dziś postąpilibyśmy zupełnie inaczej. Dziś człowiek zapiera się niekiedy sam siebie, a co dopiero jakiejś idei, religii, czy osoby np. Jezusa. To według mnie, często zjawisko, kiedy coś dla nas ważnego, przestaje być istotne, o co warto by było walczyć, za czym warto by było podążać. Jesteśmy często pod wpływem różnych zewnętrznych czynników,...
3. tylko Miłość

3. tylko Miłość

– stacja 3 – Jezus skazany na śmierć przez Sanhedryn.   To czym się kierujemy w naszym życiu, decyduje często o tym, jak postępujemy, jak kształtujemy naszą codzienność- nasze wybory, decyzje i cele. Kiedy patrzymy na naszą codzienność, zdajmy sobie sprawę, że działamy według różnych zasad. To one pomagają nam budować nasze życie, wspierają nas i kierują nami. Jeśli jednak zasady są nam przeciwne, utrudniają nam życie, wówczas buntujemy się i szukamy alternatywnych rozwiązań. scena, którą pragnę wraz z wami teraz rozważyć, przedstawia zderzenie dwóch podejść do życia – podejście rygorystyczne, prawne, które reprezentują członkowie Sanhedrynu i po drugiej stronie mamy Jezusa, który stawia wartości przed prawem, co ogólnie ich nie przekreśla ani nie liberalizuje, ale przestawia akcenty. Są i skazany – to spotkanie ma niestety jeden kierunek – skazanie Jezusa, które to działanie dojrzewało już u Saduceuszy i Faryzeuszy. Jezus jest napiętnowany skrajnymi ocenami, co nie stawia Go w dobrym świetle. Czy wiem o co faktycznie oskarżony został Jezus? Brak czytelności tego procesy sprawia, że nie jesteśmy pewni czy wyrok jest słuszny, a kara czy jest adekwatna do faktycznie popełnionego czynu. To jest najgorsza sprawa, kiedy nie wiemy za co jesteśmy oceniani lub osądzani. opinie, które przyklejają nam różne osoby, ciągną się za nami i niekiedy nie wiemy, co faktycznie spowodowało taki stan rzeczy. Mamy jednak skłonność do oceniania, wręcz osądzania innych, choć sami tego nie lubimy. Łatwo jest oceniać, wręcz przekreślać człowieka bez jakiegoś faktycznie ważnego powodu, a o wiele trudniej jest zbudować swój mocny wizerunek, który przekona innych. Zdajemy sobie sprawę, że opiniując coś lub kogoś, wręcz osądzając, czegoś nam jednak brakuje… Czy wiem czego realnie...
2. niezrozumienie Miłości

2. niezrozumienie Miłości

– stacja 2 – Zdrada Judasza   Nieświadomość z kim mamy do czynienia, może prowadzić do dziwnych działań. Możemy postępować nielogicznie. droga, która uczy nas kochać – a jednak niezrozumienie Miłości popchnęła  Judasza do zdrady. Jakbyśmy przejrzeli literaturę w poszukiwaniu przykładów nieszczęśliwej miłości, to znajdziemy bardzo wiele przykładów. Pewnie mało kto, pomyślałby o Judaszu, jako o tym, który przeżywał dramat miłości i który z tego powodu mógłby zdradzić. Ta scena jest tragiczna, dramat który dotyka człowieka popycha go do zdrady, al to działa jeszcze dalej i sprawia destrukcję samej osoby. Ta i wiele innych scen, gdy zapierają się Jezusa, wystawiają Go na próbę, są dowodem tego, że Bóg nie stawia warunków w miłości. W Jego miłości nie ma słów: kocham cię dlatego że… ponieważ… gdy… Jego miłość jest całkowicie bezinteresowana, nie trzeba na nią zasłużyć, wypracować jakimś działaniem. Bóg kocha bezwzględnie. Ukochał nas miłością, zanim pojawiliśmy się na świecie. Warto jeszcze na początku tej drogi, zrozumieć jej zamiar, faktyczne motywy. Mesjasz jest kimś bardzo długo wyczekiwanym. W sercach ludzi jest nadzieją, wyzwoleniem od zła, od niewoli, nową perspektywą. Pojawienie się Mesjasza, rodzi w sercach i umysłach ludzi ogromną dezorientację – jedni nie ufają, że to może być faktycznie Jezus; inni oczekują od Niego działania – bardzo konkretnego, wręcz zbrojnego wyzwolenia Izraela. Na początku nie ma nikogo, kto wyobrażałby sobie, że Mesjasz zostanie ukrzyżowany. To różne nastawienie, powodowane różnymi wyobrażeniami Mesjasza, wywołuje w osobach, bardzo różne działanie. W większości otwartych serc, rodzi nadzieję. Słowa Jezusa są przez wielu przyjęte z wielkim optymizmem – przemieniają, a nade wszystko stwarzają w ludziach perspektywę nadziei. Pozwalają ludziom odczuć to, że są kochani przez...
1. modlitwa uczy kochać

1. modlitwa uczy kochać

– stacja 1 – Agonia Jezusa w Ogrójcu   Droga krzyżowa wymaga od nas dłuższego zatrzymania. Wolę zawsze osobiście, w warunkach ciszy poświęcić więcej czasu na to wydarzenie. W realiach nabożeństwa w kościele, mimo wszystko zawsze uzależnieni jesteśmy od czasu, od tego, aby „dynamicznie” to wydarzenie przeżyć. Nie twierdzę, że nie da się przeżyć Drogi krzyżowej w kościele, czy nabożeństwo jest niewystarczające. Pozostaje wiele do życzenia… Musimy nauczyć się wychodzić nieco poza schematy. Właśnie osobiste rozważania mogą nam w tym pomóc, zatrzymać się nad jakimś punktem dłużej, przyjmując swoim sercem konkretną scenę. Rozważ konkretną scenę; znajdź czas na wyciszenie, na dotknięcie treści swoim sercem. Niech czas tych „medytacji” będzie okazją do zbudowania relacji z Jezusem, który przeżywa tą drogę dla nas, dla naszego zbawienia, z miłości. Dla mnie to bardzo wymowne, że ta szczególna droga ma właśnie taki swój początek. Modlitwa na osobności, zawsze w życiu Jezusa poprzedza ważne wydarzenia. Zapala się zielone światło, gdy widzimy Jezusa, który się modli, bo przyzwyczaił nas już do tego, że za chwilę w tym kontekście będzie działo się coś ważnego. Tak jak w innych scenach, tak również w tej, rzeczywiście się tak dzieje… Modlitwa zapowiada ważne wydarzenia. Jest ona przygotowaniem do następujących po niej wydarzeń. Modlitwa Jezusa jest umocnieniem jedności z Ojcem – w tym przypadku dialog modlitwy to słowa Jezusa, który prosi o odebranie tego doświadczenia. Jezus wydaje się pytać Ojca, czy On aby na pewno tego chce… To ciekawe, że Droga krzyżowa pełna jest milczenia Ojca. Już tutaj, podczas modlitwy w Ogrójcu, Bóg zachowuje milczenie. „ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie: – słowa podczas modlitwy, wydają się...
Odkrycie osobistej misji – bądź cierpliwy

Odkrycie osobistej misji – bądź cierpliwy

Formacja ma też na celu ukształtowanie naszej osobistej misji – odkrycie jej i podjęcia się takiego działania, które umożliwi nam dzięki niej scharakteryzować nasze dalsze życie.   Wraz z wiekiem odkrywamy swoje predyspozycje, mocne strony, które budują naszą codzienność. WIESZ CO CHCESZ ROBIĆ W SWOIM ŻYCIU? Kiedy się nad tym zastanawiamy, to bierzemy na tapetę naszych rozważań, właśnie temat naszej misji. Ostatnio słuchając jakiegoś podcastu o rozwoju osobistym, usłyszałem zdanie: „…nie co będziesz robić, ale jak się czuć i jakimi wartościami żyć…” Mamy swoje priorytety, ale niekiedy powinniśmy je na nowo, w inny sposób poukładać, by były on właściwe. Na przód wysuwa się bardzo często działanie i jemu właśnie przypisujemy najważniejsze miejsc w swoim życiu, w strukturze piramidy naszych zadań. zapominamy często właściwie o tym, jak się czujemy podejmując się naszej misji i do życia jakimi wartościami skłania nas owa misja. Ostatnio, podejmując się przeróżnych zajęć, szczególnie tych osobistych, dodatkowych, często stawiam sobie pytanie: PO CO TO ROBISZ? Nie jest to pytanie, które stawiam sobie, by się zniechęcić czy usprawiedliwić, by nie działać. Nie jest to pytanie, którego głównym celem jest zmotywowanie się w działaniu, czy poszukiwanie nowych pomysłów i działań. Jest to pytanie, które stawiam sobie po to, by odkryć osobistą misję w tym co robię; by odkryć to, co mogę dać, czym mogę służyć innym. Możemy wskoczyć na tor aktywizmu – wykonywania różnych obowiązków i jednocześnie zapomnieć po co to wszystko robimy. Łatwo jest zagubić w przesadnym aktywizmie właściwy sens i prawdziwą motywację działań. Może wydawać nam się to być nie groźne, ale przyglądając się naszemu życiu, w jakimś momencie możemy zorientować się, że nasze działanie jest mało...
Formowanie pojęć – mam prawo myśleć

Formowanie pojęć – mam prawo myśleć

Jako ludzie powinniśmy zajmować własne stanowisko w określonych sprawach i sytuacjach.    By móc wyrazić swoje zdanie, powinniśmy najpierw uformować w sobie pojęcia, dzięki którym ukształtujemy swoje zdanie. Powielanie czyjego zdania to postawa bardzo wygodna – z jednej strony wspieramy się jakimś autorytetem, z drugiej strony – mogę się zawsze wycofać, twierdząc, że to nie ja powiedziałem. Z czym jednak wchodzę w moją codzienność, w budowanie chwili po chwili, w kształtowanie celów i swojej przyszłości? Pomysł z formowaniem własnych pojęć, jak i też osobiste ich charakteryzowanie, pojawił się wraz lekturą pewnej książki, która na zasadzie alfabetycznego spisu, przybliża pojęcia i ich filozoficzne znaczenie, wybrane z historii pewnej osoby. Lektura tej książki wciąż mi uświadamia, jak klarowne mogą być nasze myśli, odpowiedzi, poglądy, gdy stawimy czoła osobistemu scharakteryzowaniu ważnych dla naszego życia, pojęć. Pierwsze wyzwanie dla nas, to zastanowienie się nad tym, jakie treści zasadniczo wypełniają nasze życie. Łatwiej jest zacząć od tego, co stanowi obecne nasze środowisku – rodzina, praca, pasje, cle, pragnienia itd. To, co stanowi naszą codzienność może stać się właśnie pierwszym tematem dla naszego „formowania pojęć”. To czym obecnie żyjemy, co przeżywamy wewnętrznie, wymaga od nas konkretnego zrozumienia. Nie wiem jakie są wasze odczucia, ale mi osobiście łatwiej jest poruszać się w świecie, w którym rozumiem różne sprawy, w którym mogę pewne sprawy ponazywać i dzięki temu, uczynić moje życie – codzienność, bardziej osobistym, bardziej przyjaznym. Formowanie pojęć, to nie tylko próba zdefiniowania czegoś, sprowadzenia czegoś do reguł, schematów, ale próba osobistego scharakteryzowania tego, w czym jestem, czym jest moje życie. Spróbuję to wyjaśnić na przykładzie. Jadąc na wakacje, pewnie korzystasz niekiedy z jakiegoś hotelu, mieszkania....
Poskładaj się w całość

Poskładaj się w całość

Ważne byśmy w formacji spojrzeli na siebie i zadbali i doskonalenie swojej osobowości, byśmy pracowali nad charakterem, rozwijali w sobie zdolność empatii. Formacja – łac. tłumaczenie słowa to – kształt, wygląd – zatem czynność, to kształtowanie, ujmowanie w formę, nadawanie określone postaci.   Bez osobistej dojrzałości trudno mówić o dojrzałym działaniu, myśleniu… Formacja ludzka powinna dotknąć w takim razie sferę zmysłową – uczuciową, relacje międzyludzkie, znajomość siebie, dokonywanie wyborów, poczucia odpowiedzialności za siebie i innych (sfera empatii). Niektórzy mogą stwierdzić, że ludzką postawę albo się ma albo nie. Jednak i ta rzeczywistość właściwie formowana może rozwinąć w nas te podstawowe cechy, które przyczynią się do tego, że we wszystkich sferach naszego życia, będziemy realnie bardziej ludzcy. Trudno jest to w sobie zaplanować, zaprogramować. Wydaje mi się, że proces formacji w tym zakresie to bardziej rozbudzanie w sobie tych najlepszych ludzkich cech, które mamy, a które być może są mocno uśpione. Formacja – łac. tłumaczenie słowa to – kształt, wygląd – zatem czynność, to kształtowanie, ujmowanie w formę, nadawanie określone postaci. Podstawowym celem formacji świeckich katolików jest coraz pełniejsze odkrywanie przez nich własnego powołania i coraz większa gotowość do tego, by żyć nim w wypełnianiu własnej misji. Formację ludzką powinniśmy zwrócić w tym kierunku – by odkrywać i nadawać właściwy kształt naszemu życiu, nadawać mu właściwą formę i postać. To wymaga od nas najpierw odkrywania siebie – tego kim jesteśmy i jakie powołanie powinni nam towarzyszyć w kontekście nieustannego rozeznawania woli Bożej, dotyczącej każdej osoby indywidualnie. Czy dziś można dostrzec kryzys osobowości? Ludzie określają swoje cele, skupiają się na pragmatyzmie, na ewentualnych korzyściach.  Zapominają jednak, że cele też wychowują, pomagają...
Tylko praktyka – rozwój „zawodowy”.

Tylko praktyka – rozwój „zawodowy”.

  Wszystko czego się nauczyliśmy, co usłyszeliśmy i co zapamiętaliśmy, przetrwa w naszym życiu, jeśli wprowadzimy to wszystko do swojej codzienności w postaci konkretnych czynów. Teoria staje się żywa, gdy odnajduje swoje miejsce realizacji w naszej konkretnej codzienności.   „Połowa osiągnięcia celu to jego prawidłowe wyznaczenie”   Bądź bardziej praktyczny – brzmi mi głos z tyłu głowy. Patrząc na różne moje zajęcia, jak i też zadania, które pomagam wyznaczyć sobie i innym osobom, staram się by były one pragmatyczne – czyli dotykały konkretnej rzeczywistości z naszej codzienności, by przekładały się na potrzeby konkretnych osób i przynosiły realne efekty. Jeśli popatrzysz na swoją codzienność, to czy widzisz tam powyższy schemat: cel – realizacja – efekty? Pewnie w wielu sprawach udaj ci się doskonale wszystko realizować, ale są pewnie jakieś sytuacje – kwestie, w których ci się nei udaje i zastanawiasz się, co można by zrobić lepiej lub inaczej, by swój zasadniczy cel osiągnąć. Możemy liczyć na swoje siły, umiejętności, liczyć na moment zjawiskowego natchnienia – pomysłu, a możemy też skorzystać z różnych dostępnych metod, dotyczących konkretnego zagadnienia. Mądrością jest skorzystanie z dostępnych udogodnień dla kształtowania swojego życia, codzienności. Ta sfera – pragmatyczna – naszego życia, to obszerna część naszego życia, którą powinniśmy stale formować i nie dopuścić do sytuacji, by w jakiejś dziedzinie charakterystycznej dla naszego życia, zdominowała je stagnacja. 5 szczebli. Każdy z nas może obrać inną metodę, więc drabina będzie różnie się nazywała i będzie miał również różna ilość szczebli. Bardzo ważne jest to, by podejść praktycznie, to znaczy, mieć konkretną drabinę – metodę, którą będziemy osobiście poznawać i rozwijać. Ludzie kształtują różne metody na podstawie własnych doświadczeń –...
Stały wzrost

Stały wzrost

Każde powołanie stawia człowiekowi zadanie. Zadaniem tym jest życie w Chrystusie, czyli ciągły wysiłek i praca żeby stać się dzieckiem Bożym.   Nasze życie ma tak wiele możliwości, że w jakimś momencie swojej codzienności, możemy odkryć, że punkt, w którym się znajdujemy, nie jest ostatecznym miejscem dla nas. Uświadamiamy sobie, że nasz punkt jest gdzieś indziej i rozpoczynamy podróż w celu odkrycia swojego faktycznego miejsca. Konkretne doświadczenia w naszym życiu pokazują, że wciąż istnieje możliwość jakiegoś pogłębienia tego, czym żyjemy, jak myślimy, jak działamy, czego pragniemy… To wskazuje, że nasze życie jest nieustannym odkrywaniem woli Bożej względem nas – odkrywaniem swojej, właściwej wersji życia. Nie chodzi o to, by poprzez formację osiągnąć stan zadowolenia ze swojego życia, ale o to, by dojrzewać, doskonalić się, wzrastać i przynosić właściwe dla naszego życia owoce. Na pewno i tutaj, w formacji przyda się systematyczność, praktyka, poukładany proces, wolność i cierpliwość. Ludzki, a Boży pułap życia.   Po ludzku osiągamy w życiu jakiś status – rodzina, praca, jakieś dobra materialne… Moż nam się wydawać, że osiągnęliśmy swój najwyższy pułap. ale, czy w sensie materialnym, czy duchowym, osiągamy po ludzku maksimum na które jest nas rzeczywiście stać? Czy może, stać nas na więcej? Wciąż możemy wyznaczać sobie nowe cele i dążyć do jego osiągnięcia. Jednak poddanie się woli Bożej, nie musi prowadzić do zdobycia kolejnej rzeczy, ale może być poświęceniem całego swojego życia, by zrozumieć jedno, by zgłębić coś, co zostało nam w życiu udzielone.  Boży pułap, nie musi oznaczać że będę biedniejszy niż teraz, lub bogatszy. Pułap Bożej woli, może zaprosić mnie do głębszego przeżywania jakiejś sprawy. Stąd formacja, może mi pomóc w...
Błędy to nasze szczeble – wskazówki?

Błędy to nasze szczeble – wskazówki?

Formacja, rozwój swojego życia, to sprawa, która na pewno obiła wam się o uszy. Może nie jeden raz obraliście sobie jakiś cel, a później okazywało się, że zostaliście z niczym. Spójrzmy na ważne wskazówki, w których często popełniamy błędy. Coś nam w głowie niekiedy zaświta. A może by tak coś zmienić w swoim życiu? Może powinienem… A słyszałem o czymś ciekawym… Widziałem jak on to osiągnął – udało mu się. Motywacji może być wiele. Mogą być one bardzo ambitne, konieczne i w jakiś sposób też atrakcyjne. Jednak by coś zrobić, by coś zrealizować, przydałoby się na początek kilka wskazówek, może zasad, a może ostrzeżeń. Sami ocenicie, czym dla was będą poniższe punkty. SYSTEMATYCZNOŚĆ. Z podejmowaniem się jakiegoś działania bywa różnie. Niekiedy mamy nieprawdopodobny przypływ motywacji. Teraz, tutaj… – zaczynam, bo naszła mnie na to ochota. Oby jednak nie było jak z fajerwerkami – strzał, dużo huku, piękny rozbłysk, efekt woow i znów ciemność, wszystko wraca do tego, co było na początku. Systematyczne działanie ma za zadanie wprowadzić w nasze życie odpowiednie zwyczaje i nawyki. Jeśli coś chcesz zmienić w swoim życiu – bp. chcesz zrezygnować z czegoś, to przede wszystkim musisz oduczyć się pewnych nawyków, które wyrobiłeś sobie zapewne przez bardzo długi okres czasu. Jeśli natomiast chcesz do swojego życia, jednak coś wprowadzić – np. codzienną modlitwę lub lekturę Pisma Świętego, to najpierw musisz się nauczyć pewnych nawyków. Jeśli twoje „ambicje rozwojowe” zapalają się średnio raz na miesiąc, to powinieneś raczej spodziewać się tego, że trudno ci będzie zadbać o taką systematyczność i to, co zyskasz jednorazowo, przy nakładzie nawet wielkiego nakładu pracy, możesz niestety bardzo szybko utracić. Jednorazowa czynność,...
Ale zbaw nas ode złego.

Ale zbaw nas ode złego.

Ostatnia prośba Modlitwy Pańskiej jest przejmującym wezwaniem, pełnym zaufani względem Boga, który trzyma w swoim ręku, całe nasze życie. Zbaw nas od… można w różny sposób zakończyć to wezwanie. Na przykład: od nieszczęścia, od cierpienia, chorób, od różnych przykrych doświadczeń itp.  Można też rozumieć to wezwanie jako prośbę o wybawienie nas od szatana, od złego ducha, od bezpośredniego wpływu złego ducha. Przejawów zła jest bardzo wiele i chyba akurat z tego, to my doskonale zdajemy sobie sprawę.  Zbawienie już się dokonało w chwili śmierci Chrystusa na krzyżu. Jednak zły duch wciąż próbuje nas z tej drogi zbawienia sprowadzić na inne drogi. Kuszenie… wykorzystywanie naszych słabych stron, jest silnym narzędziem szatana. On, ojciec kłamstwa, nie poddaje się i przychodzi do nas z coraz to nowymi, silniejszymi narzędziami.  Sam sobie nie poradzę! Ostatnie słowa modlitwy to zaufanie. ufam, że Bóg wciąż jest blisko mnie, że jest gotów pomóc mi w każdym momencie mojego życia – „czy to gdy jestem na górze, czy też na dole”. Nigdy nie jest mną zmęczony, ani tym, aby mi przebaczyć. Wierzę, że On mnie wciąż zbawia, mimo tego, że jestem słaby, że upadam. Nasze życie jest bardzo konkretne, choć nie zawsze nam się udaje czynić wszystko dobrze. Dlatego potrzebujemy też pewności, że działanie szatana jest realne, że jest konkretne. Nie pozwólmy mu na to, by wykorzystał na nas, swoją broń – wzbudzenie wątpliwości, że on jest, że działa. Prosząc o wybawienie od złego, modlimy się o uwolnienie od wszelkiego zła, przeszłego, teraźniejszego i przyszłego. W tej prośbie jest zawarta nadzieja – chcemy doświadczać pokoju, pragniemy wytrwać w oczekiwaniu na powrót Chrystusa. Pragniemy, by realizacja tego wezwania...
I nie wódź nas na pokuszenie.

I nie wódź nas na pokuszenie.

Może niektórzy wpatrując się w tą prośbę, mają w sobie pytanie – to Bóg nas kusi?zaraz jednak zdajemy sobie sprawę z tego, że coś tutaj nie gra, że nasze myślenie idzie jednak w inną stronę. Nie ma ludzi bez grzechu, ale wśród tych wszystkich osób, jest mnóstwo takich, którzy walczą ze złem, które czynią, ale są też tacy i to spora część osób, która czuje, że jest bardzo uwikłana w jakimś grzechu i trudno im walczyć z nim, bo już do nich bardzo przylgnął. Ta prośba uczy nas prosić, byśmy moglu unikać grzechów, abyśmy nie byli prowadzeni na pokusę, przez którą wpadamy w grzech. Pokusy, których wokół nas jest pełno, to nic innego, jak próby, które mają na celu wystawić nas i nasze cnoty na działanie różnych czynników, poddać je w wątpliwość, przekonać nas do innego wyboru i działania.  Możemy wokół siebie rozeznać, że kuszeni możemy być przez własne ciało, przez szatana i przez świat. Przez ciało…, człowiek jest kuszony w dwojaki sposób. Najpierw – ciało popych do zła – szuka przyjemności czyli cielesnych często połączonych z grzechem. Często wybujałość cielesna prowadzi do zagłuszania świata duchowego. Później – kusi ciało, aby odwrócić od dobra.  Szatan… kusi, skłaniając człowieka do wyboru czegoś, co na początku ma pozory dobra, by nakłaniać nas do zmiany swoich postanowień. Czyli najpierw nas zwodzi i zwiedzionych trzyma w grzechu. Czyli doprowadzając nas do jakiegoś grzechu tak wiąże człowieka, by nie pozwolić mu podnieść się z grzechów. Świat… też kusi w dwojaki sposób – najpierw kusi przez zbytnie i nieumiarkowane pożądanie rzeczy doczesnych, a następnie przez lęk prześladowców i tyranów, czynników wydawałoby się silniejszych od nas,...
I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

Każdy z nas przeżył zapewne lekcję miłosierdzia, ale czy we właściwym stopniu wykorzystujemy ten dar. Tutaj mamy do czynienia z darem, który nie jest jakąś teorią. To głęboka, realna tajemnica, którą powinniśmy wcielać i w nasze życie. Gdy wypowiadam te słowa, modlitwy Pańskiej, bardzo często odczuwam wewnętrzne, duchowe przynaglenie, aby dzielić się darem, który sam otrzymuję. Wzajemność, wydaje mi się intuicyjnie, być takim kluczem do przyjęcia i obdarowania kogoś przebaczeniem. To doświadczenie, które rodzi się pomiędzy Bogiem – udzielającym, a człowiekiem – przyjmującym, staje się źródłem tego, co w przedłużeniu, czynimy względem siebie nawzajem. Wydaje mi się, że miłosierdzie jest czymś, czego nie da się nauczyć, bo otrzymuje się je całkowicie bezinteresownie. Nie można zasłużyć sobie u Boga na przebaczenie. On pragnie je udzielać wszystkim, bez wyjątku. Przyjąć je może je jedynie ten, który gotów jest ten dar ponieść dalej w sobie. Przez grzech zaciągam dług, którego cena jest niepojęta, a jest ona obecna w Jezusie Chrystusie. Nie ma niczego po stronie zwykłego człowieka, czym mógłbym zapłacić swój dług. Tym mocniej powinniśmy nosić w sobie to przekonanie, że potrzebujemy Boga w każdej chwili naszego życia. On jest realnym, choć niedoścignionym wzorem. Powinno się w nas pojawić poczucie wdzięczność, bo otrzymujemy od Boga tak ogromny dar. Przebaczenie to „kolejne imię Boga”. Poznając przez to doświadczenie Jego miłosierdzie, odczuwamy jak ono w nas rośnie, kształtuje nas, wychowuje do nowych postaw. Skoro Bóg jest gotów zawsze ci wybaczyć, to czy przynajmniej ty nie powinieneś zastanowić się nad tym, czy i ty podejmujesz się chociażby próby, ofiarowania dalej, innym, dar miłosierdzia. Boża miłość, staje się bardzo silną częścią Bożego krwiobiegu, który przebiega przez każdą...