Zaufaj (5) medytacja

Zaufaj (5) medytacja

(5) – MEDYTACJA O MIŁOSIERNYM Zaufaj? Na osiem obrazków, które są powciskane dosłownie w każdą szczelinę w pokoju w którym obecnie się znajduje, dwa z nich przedstawiają obraz Jezusa Miłosiernego. Ten obraz naprawdę jest bardzo znany i rozpowszechniony. Co jest istotą tego obrazu? Myśląc o tym obrazie mam w głowie wiele spraw, które wydawały mi się ważne w tym czasie. Ale może tak jest, że im człowiek starszy, im więcej przeżyje i zobaczy, jego priorytety się zmieniają i dojrzewa do konkretnych wyborów i określa bardziej konkretnie to czym chce żyć. Odkrywam, że wiara staje się we mnie prostsza i dużo bardziej pewna. Stąd obecnie patrząc na obraz Miłosiernego bardzo wyraźnie przemawia do mnie same słowa zawarte na obrazie „Jezu, ufam Tobie.” Zaufanie – tak potrzebne i tak trudne. Każdy z nas wobec Boga powinien mieć zaufanie, w szczególności wobec Jego woli. Jak je zdobyć? Nie ma jakiejś techniki, ale ogólnie trzeba adorować Boga i żyć Jego wolą, próbując wcielać ją w swoje życie codzienne. W czym potrzebne ci jest większe zaufanie względem Boga? Co jest tą dziedziną twojego życia, w której powinieneś kierować się bardziej zaufaniem względem Boga i Jego woli? A w jakich kwestiach jesteś zbyt pewien siebie, stawiając tylko na swoje umiejętności i swoją osobę. Współpraca z Bogiem musi być budowana na zaufaniu. Bez tego myślę, że trudno sobie nawet wyobrazić to wszystko do czego może zaprosić nas Bóg, a co dopiero odpowiedzieć na Jego zaproszenie. Nie skupiaj się na działaniu, na tym co przed tobą, ale Zaufaj – pozwól Jemu się poprowadzić, skierować na właściwy tor działania. Zaufaj w powierzonych ci zadaniach i postawionych wymaganiach. Wierzysz...
Skąd i dokąd pójdziemy? (4) medytacja

Skąd i dokąd pójdziemy? (4) medytacja

(4) – MEDYTACJA O MIŁOSIERNYM Skąd i dokąd pójdziemy?  Podróż, droga to znak rozpoznawczy Chrystusa. Nie dziwi więc mnie to, że kontekst obrazu umieszcza postać Jezusa Miłosiernego, który wchodzi do pomieszczenia, skądś przychodząc. Misja dotarcia do tak wielu osób dopiero się rozpocznie. Póki co garstka zapaleńców, zagorzałych zwolenników, wytrwałych zmierza się ze swoim ograniczeniem – strachem… Może i ty jesteś z tej grupy, a wewnątrz ciebie jest też jakieś ograniczenie, któremu właśnie On teraz pragnie jakoś zaradzić.  To jest niezwykłe że On pragnie do mnie przyjść i przychodzi. Nie mam prawa twierdzić, że mnie opuścił, że się mną nie przejmuje, bo On naprawdę w każdej chwili przychodzi. Jego śmierć na krzyżu jest dowodem tego że przychodzi do wszystkich. Jest kwestia naszego serca, które nie zawsze jest otwarte, chętne na Jego przyjęcie, a niekiedy tak zniewolone, że nie zdaje sobie sprawy z tego, że On jest tuż obok mnie.  Kiedy przyjdzie, jaką rzeczywistość zastanie, w co tak naprawdę wejdzie? Jak będzie wyglądało moje życie, serce gdy nastąpi moment Jego przyjścia. Dla Niego ważne jest „teraz” – bo w nim przychodzi i pragnie być w naszym życiu. Popatrz na swoje serce i pomyśl co dziś, teraz, może w nim zastać?  Kiedy Go spotkam, na pewno mnie zaprosi do pójścia za Nim. Czyli gdzie? Z czego mnie wyprowadzi i gdzie pójdziemy? On jest nieustannie powołującym – wciąż, w każdej sytuacji naszej codzienności, do czegoś nas zaprasza. Wzywa oczekując konkretnej odpowiedzi z naszej strony. Bez nas, naszej decyzji, Bóg nie może nic zrobić, bo szanuje naszą wolność.  Gdzie jesteś obecnie, dokąd zaprowadziło cię życie, a dokąd chciał cię prowadzić Bóg. Czy są to...
Pozwól Mu się błogosławić (3) medytacja

Pozwól Mu się błogosławić (3) medytacja

(3) – MEDYTACJA O MIŁOSIERNYM Pozwól Mu się błogosławić… Symbolika obrazu nawiązuje do czterech scen biblijnych. Oczy – Jezus na krzyżu, delikatnie zarysowane w tle drzwi, ukazują Chrystusa w Wieczerniku, biała szata ukazuje Chrystusa jako Wiecznego i Najwyższego Kapłana, który nieustannie nam się ofiarowuje jako Ofiara Nowego Przymierza i ostatnia scena to błogosławiąca dłoń, nawiązuje do wniebowstąpienia Chrystusa, który opuszczając ziemię błogosławił Apostołów. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.  (Łk 24,50-51) Dziś warto pomedytować właśnie nad tym gestem, nad tą sytuacją, kiedy On przychodzi do twojego życia, spogląda na twoje działanie i czemuś błogosławi. Błogosławieństwo jest tak powszednim gestem, że chyba już zapomnieliśmy o jego ogromnym znaczeniu. Powinniśmy błogosławić chleb, w geście wdzięczności za dar. Powinniśmy błogosławić siebie, w geście akceptacji działania i wsparcia dla niego, oraz prośby o ochronę nad nami i wspieranie nas Bożymi łaskami. Znak krzyża, który możemy przy tak wielu okazjach czynić, nie jest tylko znakiem świadectwa, ale nade wszystko znakiem wiary, którą wyznajemy czyniąc ten znak. Patrząc na tą dłoń na obrazie, zawsze zastanawiam się, czy moje działania są bożymi… czy Bóg wspiera mnie swoim błogosławieństwem, kiedy podejmuje się jakiegoś dzieła. Może właśnie to dziś warto by było przemyśleć – kiedy mogę przyjść, stanąć przed Nim i prosić o błogosławieństwo – w jakich sprawach jest oczywiste to, że mnie wesprze, a kiedy moje działanie, może liczyć bardziej na miłosierdzie niż na błogosławieństwo.  Wyobraź sobie w czasie medytacji, że stajesz przed obrazem, stajesz przed Jezusem Miłosiernym i pozwalasz Mu siebie pobłogosławić – w jakiejś sprawie, potrzebujesz Jego orędownictwa. Zaufaj Mu,...
w Jego sercu (2) medytacja

w Jego sercu (2) medytacja

  (2) – MEDYTACJA O MIŁOSIERNYM Otwarte serce dla wszystkich. Nie sposób tego nie zauważyć, że każdy z obrazów, ma swoje jakieś centrum. I dla każdego może to być zupełnie inny punkt i szczegół obrazu, bo każdy z nas staje przed nim ze swoją historią życia, ze swoimi pragnieniami, tęsknotami, grzechami, pytaniami, wątpliwościami…  Gdzie warto najpierw spojrzeć i gdzie warto szukać dla siebie miejsca? Gdzie ty znajdziesz swój punkt na tym obrazie? Serce, przebite – rozdarte, które w obrazach ukazane jest w piękny sposób, może być właśnie takim moim osobistym miejscem, centrum. Jezus odsłania delikatnie swoją szatę, wskazując jakby palcem to miejsca, skąd wypuszcza wszelkie łaski ze swojego przebitego serca na nas. Znaki męki, a w szczególności przebite ręce i serce, dowodzą o miłości bezinteresownej wobec nas. Słowo MIŁOSIERDZIE może zatem oznaczać dosłownie miłe osierdzie albo litościwe osierdzie – czyli miłe serce, litościwe serce. To miejsce, wymaga od nas medytacji, wręcz adoracji. Serce Boga jest głębokie, dlatego miłosierdzie wynurza się z Jego głębi, z Jego wnętrza. Nie jesteśmy w stanie go objąć, ale kontemplując je, możemy próbować zrozumieć sens tego miejsca, tego faktu, próbować nadać naszym myślom przynajmniej właściwy kierunek. Miłosierdzie nie tyle określa jedną z cech Boga, ile jest nazwą zbioru wszelkich cech Boskich. Określa nie tylko jakiś wybrany aspekt Jego działania, ale całą tożsamość Boga, stanowiąc wręcz Jego imię. Cokolwiek Bóg czyni – stwarza, przytula, uzdrawia czy karze i doświadcza – wszystko to zawsze jest przejawem Jego miłosierdzia – nawet Jego sprawiedliwość. Podobnie – każdy czyn Jezusa jest czynem miłosiernym – każde uzdrowienie i spotkanie z drugim człowiekiem, wybór Apostołów czy kazanie na górze. Najwyższym zaś aktem miłosierdzia jest Jego Wcielenie, Męka i Zmartwychwstanie. Jego serce mówi nam o Nim samym....
spojrzenie Miłosiernego (1) medytacja

spojrzenie Miłosiernego (1) medytacja

(1) – MEDYTACJA O MIŁOSIERNYM Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu. / Ps 34,6 Wylosowałem ten cytat, mając już w głowie pomysł na to, by przez Tydzień Miłosierdzia, kontemplować oblicze Jezusa Miłosiernego z obrazu św. Siostry Faustyny, jak i też obrazu, który powstał później, a który w zasadzie jest nam bardziej znany, bo obecny prawie w każdym kościele. Uśmiechnąłem się tym bardziej, gdy postawienie spoglądania na oblicze Jezusa, połączyło się z wylosowanym cytatem i wezwaniem – spójrzcie na Niego. Tym bardziej mam przekonanie, że tak właśnie mam dalej robić. To, co w szczególności wyróżnia dwa, wspomniane przeze mnie obrazy, kiedy na nie spojrzymy, myślę, że każdy od razu tą różnicę zauważy.  Detalem są oczy. Choć nie są one najistotniejsze, nie wyrażają zasadniczej treści tego obrazu, to jednak od nich zacznę, bo wydaje mi się, że pierwszą ważną dla nas kwestią, której powinniśmy się uczyć, jest właśnie miłosierne spojrzenie. Co mnie poruszyło i natchnęło w tych obrazach? Na jednym z nich, oczy Jezusa są tak namalowane, że każdy człowiek spoglądając z dowolnego miejsca, ma wrażeni, że jest obserwowany przez Niego. Tutaj skojarzyła mi się scena Ojca Miłosiernego, który wypatrywał swojego syna, a gdy go dostrzegł w oddali, wybiegł mu naprzeciw. (por. Łk 15,11-32) Może właśnie te oczy to wyrażają… Dla mnie właśnie w tym obrazie, oczy Jezusa spoglądające na mnie, nie są oceniającymi, ale wypatrującymi mnie, gdzieś w oddali, zagubionego, stęsknionego…  Drugi obraz, przedstawia oczy Jezusa, jakby spuszczone w dół. Niejako speszone, zawstydzone… ?Sam nie do końca potrafię je zinterpretować. Skojarzenie jednak ma jedno, bardzo mocne. Otóż, kiedy przyprowadzono do Jezusa kobietę pochwyconą co dopiero...
Potrzeba medytacji.

Potrzeba medytacji.

Zastanawialiście się kiedyś nad uczynieniem w jakiejś kwestii kroku naprzód. Zaangażowanie się w coś, co was zbuduje, umocni i ubogaci. Może właśnie czas na taką decyzję – krok naprzód dzięki medytacji. Pojawia się to często. Pojawia się jakaś myśl, dobitna, która jest na tyle natarczywa, że nie mogę jej odrzucić na bok i o niej zapomnieć. Nie są to jakieś banalne myśli, ale najczęściej jakieś na ten czas ważne prawdy, które odczuwam, że mam nimi mocniej żyć, przeżywać je i się nimi dzielić. Najważniejsze jest to, że wraz z pojawieniem się jakiejś myśli, pojawia się też naturalne środowisko, gdzie mogę tą prawdę zobaczyć i gdzie mogę nią żyć. Tą myślą, która się pojawiła, którą przeżywałem, którą pragnę się z wami podzielić to – SPOTKANIE Z ŻYWYM JEZUSEM. Święta stwarzają naturalne środowisko dla takiego właśnie doświadczenia. Samo Zmartwychwstanie jest bardzo ważnym wydarzeniem, ale ten czas zaprasza nas do refleksji nad tym, co faktycznie dzieje się za sprawą spotkań ze Zmartwychwstałym. Przemiana, która dokonuje się w życiu tych, którzy Go spotkali, zapala we mnie ciekawość. Spotkanie przywraca nadzieję, umacnia i prowadzi nawet do wręcz heroicznych postaw.  Samo zatrzymanie się nad tym, już pewnie w nas wywołuje reakcję – wejście głębsze w rozważane kwestie. Potrzeba nam głębszego wejścia w różne kwestie, zatrzymania się nad pewnymi myślami i sytuacjami i zastanowienia się nad konkretnym działaniem. Codzienne medytacje, do której bym was zachęcał, ma ogromne znaczenie dla życia fizycznego, jak i też oczywiście duchowego. Zatrzymajmy się najpierw więc nad techniczną częścią – znaczeniem słowa medytacja. Medytacja chrześcijańska tym się różni od innych, że jej centrum stanowi Bóg i wszystko to, co wokół Niego. Centrum medytacji...
14. Miłość zwycięża.

14. Miłość zwycięża.

– stacja 14 – Złożenie Jezusa do grobu.   Stacje Drogi krzyżowej ma różne zakończenie. Niekiedy jest jeszcze jedna stacja, XV podkreślająca Zmartwychwstanie Chrystusa. Złożenie w grobie, jest jednak wbrew pozorom bardzo dynamiczną stacją. Cała Wielka sobota, to okazja do medytacji nad tą stacją. Cisza sobotnia bardzo zastanawia, bo skoro wiemy, że po tym czasie nastąpi zmartwychwstanie, to może zadajemy sobie pytanie, co w tym czasie się działo z Jezusem, co On „robił. Po złożeniu Jezusa do grobu nastaje czas pełen ciszy, a w tej ciszy dzieje się bardzo wiele. Ten dzień, ta stacja, ma skłonić nas do refleksji, do postawienia sobie pytania: „Gdzie jest Chrystus?” Gdzie był w Wielką sobotę, gdzie jest teraz – to ważna kwestia, którą trzeba odnaleźć w swoim sercu. Milczenie Golgoty i ukrzyżowania, przenosi się na kolejne wydarzenie, kolejną stację. Złożenie w grobi wywołuje w ludziach różne reakcje. Jedni płaczą, wzruszają się każdą myślą na temat osoby, która odeszła. Inni twardzi, próbują nie dać po sobie znaku, że cokolwiek przeżywają, a ich serca się wyrywają z bólu. Są też ci milczący, zszokowani, zdziwieni, rozgoryczeni, załamani, są też obserwatorzy z boku. Kim jesteś podążając w myśli za tą sceną? Rozważając tą stację, w łączności z trwającą liturgią Paschalnego Triduum, jakoś szczególni doświadczyłem i doceniłem ciszę. Jednak od piątku, przez sobotę aż po poranek niedzielny, trwa milczenie, które jest pozorne. Można zobaczyć ją zewnętrznie, natomiast dynamiczne działanie dokonuje się niewidocznie dla naszych oczu. Złożenie do grobu rozpoczyna proces ogromnej walki – Jezus zstępuje do piekieł i wyciąga każdego grzesznika. credo, zanim powie o Zmartwychwstaniu, mówi, że „zstąpił do piekieł”, czyli do krainy zmarłych. Nie chodzi tu...
13. Umiłowanie milczenia – adoracji.

13. Umiłowanie milczenia – adoracji.

– stacja 13 – ŚMIERĆ JEZUSA NA KRZYŻU.   Tą scenę można skomentować w zasadzie jednym słowem, jedną postawą – ciszą. Zbyt wiele słów, może zasłonić tajemnicę, a zbyt mało może spłycić Prawdę. Widok krzyża, zwieszona głowa Jezusa wywołuje we mnie głębokie pragnienie tylko jednego – adoracji. Są w naszym życiu codziennym sytuacje, które wprowadzają nas w stan zadumy i wyciszenia. Zatrzymanie na jakiejś scenie, powoduje głębsze myślenie i zachęca nas to do medytacji – zgłębienia prawdy nie tylko rozumem, ale również sercem. Są sprawy na które patrzymy i nie ma w nas innych potrzeb, jak tylko patrzeć, przeżywać daną scenę, wczuć się w to, co ona przedstawia. Adoracja to nic innego, jak realizacja wszystkich powyższych słów. Czasami siłujemy się z sobą, szukając sposobu wyrażenia swoich myśli, uczuć, wiary… Szukamy niebywałych form, emocjonalnych przeżyć, szukamy sposobu na duchowe uniesienia, a potrzeba nam przede wszystkim szczerości serca. W jaki sposób będziemy realizować wiarę to spraw drugorzędna, ale najistotniejsze jest to, aby w to wszystko włączyć konkretnie własne serce. Adoracja ma uruchomić przede wszystkim nasze serc, abyśmy rzeczywiście otworzyli się na Boga, zaufali Mu, usłyszeli Go, a przede wszystkim Go zobaczyli. Dziś rozważana scena, bez słów, jest tak bardzo wymowna. Dlaczego? Bo miłość osiąga szczyt konkretności. I można dosłownie stwierdzić – scena im bardziej konkretna, tym mniej potrzebuje słów. Chrystus, który umiera na krzyżu jest tak wymowną miłością, ż nie potrzebuje słów, bo czyny są jednak bardziej wymowne niż słowa. Spoglądając na Ukrzyżowanego, za każdym razem, adorując Jego oblicze, zastanawiam się, co dziś On do mnie mówi, do czego mnie powołuje. Zrozumiałem już dawno, że milczenie ma też swoje znaczenie, swój...
12. Codzienność – to budowanie cywilizacji miłości.

12. Codzienność – to budowanie cywilizacji miłości.

– STACJA 12 – SPOTKANIE JEZUSA Z MATKĄ, STOJĄCĄ POD KRZYŻEM.   Tą scenę trudno mi jest sobie wyobrazi. Ból, którego doświadcza Jezus, jak i też Maryja, wymaga medytacji – głębszego zatrzymania się własnym serce i współodczuwania tej tajemnicy. Ilekroć myślę o tej scenie, nie zatrzymuje się nad dramatycznością, czy bólem zwartym w tej scenie. Pewnie, jakieś osobiste przeżycia – doświadczenia, każdego z nas, w jakiś sposób, w jakiejś tylko części, mogłyby nam przybliżyć ból i odczucia towarzyszące osobom, obecnym w tej scenie. Warto powrócić do ofiarowania Jezusa w świątyni i do słów Symeona, do proroctwa, które wypowiada względem Maryi – „Twoje serce przeniknie miecz…” Pewnie w tym momencie Maryja nie rozumiała tych słów. Może się zastanawiała nad ich znaczniem. Pojmowanie Jezusa już dotknęło cierpieniem Maryję i być może już wtedy zrozumiała o co Symeonowi chodziło. Mnie jednak w scenie pod krzyżem zatrzymują szczególnie słowa wypowiadane względem Maryi i Jana. Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19,25-27). W ostatnich słowach Jezusa, w Jego testamencie, odnajdujemy niezwykłe światło, które towarzyszy nam w naszych ciemnościach, a szczególnie w ciemności wiary. Jest ono nam bardzo potrzebne, szczególnie, gdy budzą się w nas wątpliwości, gdy tracimy nadzieję. Aż trudno sobie wyobrazić, że scena rozgrywająca się pod krzyżem jest „drugim zwiastowaniem”. Do Maryi zostaje skierowane kolejne zaproszenie. W sobie Jana, symbolicznie zawarty jest każdy człowiek – Kościół. Maryja ma oddać Jezusa, a stać się Matką wszystkich. Uczeń przyjmując Maryję, przyjmuje Ją jako Matkę nas wszystkich. I choć Maryja traci jednego syna, to zyskuje znacznie więcej swoich dzieci, zostaje powołana...
11. Miłość zawsze gotowa jest przebaczać.

11. Miłość zawsze gotowa jest przebaczać.

– stacja 11 – JEZUS OBIECUJE RAJ DOBREMU ŁOTROWI.   Początek realnej nadziei – tak rozumiem tą scenę i dialog z Dobrym Łotrem. Czy jest we mnie taka pokora, by podjąć dialog z Bogiem, dialog z Miłością, w każdej mojej życiowej sytuacji? O Dobrym Łotrze wspomina jedynie św. Łukasz Ewangelista. A poszukując jakichkolwiek informacji o łotrach, musimy sięgnąć do Apokryfów, bo tylko tam możemy znaleźć cokolwiek. Różne historie, stawiają Dobrego w różnym świetle. Często przywołuje się imię Dyzma, przedstawiając nam Dobrego Łotra. Jego przykład daje nadzieję wszystkim katolikom, że nawet w godzinie śmierci, człowiek może zostać zbawiony, jeżeli wyrazi szczerą skruchę. Dyzma stanowi dla chrześcijan jedną z centralnych postaci ukazujących bezmiar Bożego miłosierdzia. Dyzma – co zapewne was bardzo zaciekawi – odgrywa również ważną rolę w prawosławiu, o czym świadczy krzyż prawosławny, na którym widnieje dodatkowa poprzeczna belka (dolna – trzecia w kolejności, ukośna), symbolizująca skazańców. Jedno z ramion jest wzniesione ku górze i symbolizuje właśnie Dobrego Łotra, drugie zaś, skierowane do dołu, oznacza potępionego. Warto zatrzymać się nad słowami Dobrego Łotra i Jezusa w tej scenie – „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił (…) Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę powiadam ci: dziś ze Mną będziesz w raju” (por. Łk 23,40-43) W kontekście tej sceny, moją uwagę zwracają dwie sprawy – skrucha ze strony łotra, oraz oczywista postawa miłosierdzia, ze strony Jezusa. Tak jak do skruchy nie wszyscy muszą mieć pewność, tak w odniesieniu do Boga, każdy z nas to...
10. Miłość rozlewa się na wszystkich.

10. Miłość rozlewa się na wszystkich.

– stacja 10 – UKRZYŻOWANIE JEZUSA   Wszystkie sceny coś w nas zostawiają, dotykają czułych miejsc i tematów, dla nas ważnych. Ta stacja ma jednak dodatkowe dla mnie działanie – zatrzymuje mnie na dłużej i przekonuje o miłości i do miłości. Nie wiem skąd to mam, ale zawsze, odkąd tylko pamiętam, scena ukrzyżowania mnie zatrzymywała. Niekiedy zatrzymuje się dosłownie, fizycznie, stając pod jakimś krzyżem, oddając się chwili adoracji i medytacji tego wydarzenia, a niekiedy to zatrzymanie dokonuje się tylko w myśli, kiedy np. Jadąc samochodem, mijam przydrożne kapliczki, krzyże na poboczach, czy jakieś cmentarze. Krzyż jest bardzo mocno wkomponowany w pejzaż świata, który nas otacza. Mijając te miejsca z krzyżami, zawsze towarzyszy mi modlitwa, pamięć o osobach, wydarzeniach. To w sumie piękne, że mam tyle okazji do zatrzymania się nad tą szczególnie ważną sceną. Ukrzyżowanie – przemawia do mnie szczególnie właśnie dlatego, że ukazuje Miłość, tak bardzo konkretną. „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (por. J 15,13) Ta scena może właśnie dlatego mnie zatrzymuje, że jest tak bardzo konkretna, a miłość którą symbolizuje, jest tak bardzo namacalna. Chrystus na krzyżu jest jedną wielką raną – a wszystko to dla nas! Sena ukrzyżowania jest oznaką ludzkiego okrucieństwa, jest znakiem tego jak nisko w swym działaniu upada niekiedy człowiek. To jest jednak ta ciemna strona krzyża – ból, cierpienie, śmierć. Jest jednak i ta druga strona, którą możemy dostrzec tylko wtedy, gdy uwierzymy, gdy spotkamy Chrystusa Ukrzyżowanego. Wiara jest kluczem nie tylko do zrozumienia, ale nade wszystko do przyjęcia tej Miłością, którą dźwiga krzyż. Zatrzymanie się nad tajemnicą Ukrzyżowanego Jezusa, powołuje nas do tego,...
9. Miłość dąży do spotkania.

9. Miłość dąży do spotkania.

– stacja 9 – JEZUS SPOTYKA KOBIETY.   Paradoks tej sceny to Cierpiący, który pociesza zrozpaczone. Czy nie jest tak, że osoby umierające bardzo często pocieszają wszystkich bliskich zgromadzonych wokół niego? Następuje ciekawa zmian ról. W biblijnej Drodze krzyżowej, którą rozważamy, takich realnych spotkań jest nie wiele, oprócz tej stacji, mamy jeszcze spotkanie z Maryją. W porównaniu do tradycyjnej, jest ich w niej znacznie mnie, więc może dlatego, rozważając tą wersję, spotkania wydają się dla mnie bardziej wyraźne. Przyzwyczajając się do ludzi, do tego, że ich często spotykamy, pozbawiamy się często takiej wrażliwości, którą nazwałbym „cudownością codzienności”.  Chyba zbyt mało doceniamy okazje spotkania się z ludźmi. Zabiegani, wciąż twierdzimy, że mimo chęci, nie mamy na to czasu. Są sytuacje, które niekiedy zmuszą nas do zatrzymania – chociażby przygodne spotkania kogoś na ulicy, lub przy innych okolicznościach. rozmowy, które się toczą w takich momentach, to bardziej zdawkowe wymienienie najważniejszych informacji na temat tego, co się ogólnie u nas dziej. Chyba rzadko te właśnie sytuacje, są wykorzystywane przez nas do głębszych tematów, do dłuższych dyskusji. Ta scena to ukazanie szczególnej zdolności Jezusa – dostrzeganie każdego człowieka i jego wewnętrznej kondycji. Widzimy bardzo wiele scen, które przedstawiają spotkania Jezusa z innymi osobami. Mamy w nich wyraźny obraz tego, jak ważne dla Jezusa jest to spotkanie, i jak wiele się dokonuje w sercach osób, które w nich uczestniczą. Każde spotkanie ma swój bardzo indywidualny charakter, dlatego trzeba zastanowić się co odkrywamy i co jest dla nas ważne w spotkaniu z Jezusem. Spotkanie, to najpierw obecność… Jezus na drodze krzyżowej „zatrzymuje się” przy płaczących niewiastach, aby w tym ostatnim odcinku, jeszcze czegoś dokonać. To...
8. Miłość promieniuje

8. Miłość promieniuje

– stacja 8 – SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI   Trudno mi zinterpretować właściwie tą scenę, bo w uszach brzmią mi słowa „przymusili go”. Jak zatem pozytywni podejść do tego momentu Drogi krzyżowej? Przypadkowy przechodzień… A może jednak jego obecność właśnie w tym momencie była w jakiś sposób przez Boga zaplanowana, w jakimś konkretnym celu. Dość wiele posiadamy informacji na jego temat, jak na przypadkową osobę. wiemy, że miał na imię Szymon, że miał dwóch synów i że mieszkał w Jerozolimie choć pochodził z Cyreny. Wracał z pola, gdy żołnierze, korzystając ze swego prawa, przymusili go do niesienia krzyża. mimo wewnętrznego oporu, musiał ulec rozkazowi. Nie ma komentarza, który by świadczył o tym, że Szymon pozostał na Golgocie i obserwowałby całe wydarzenie ukrzyżowania. Prawdopodobnie wrócił do domu i nikomu nawet o tej sytuacji nie opowiedział. Nieść krzyż pomógł Jezusowi zupełnie przypadkowy przechodzień, który nawet nie zdawał sobie sprawy, że wydarzenie, w którym uczestniczy, dotyczy również jego. Wokół Szymona krąży bardzo wiele różnych historii, a nawet legend. Giovanni Papini, włoski pisarz, przekazuje jedną z legend, przedstawiając losy Szymona po tym wydarzeniu. Nie będę jej przytaczał w całości. to, co mnie w niej uderzyło, to fakt, że Szymon wstydził się tego wydarzenia, a nawet zapierał. Przy innych okazjach ponoć swój wkład w to wydarzenie, znacznie wyolbrzymiał. Mimo to miał nie przyjąć chrztu. Legenda utrzymuje, ż jego żona i przynajmniej jeden z synów zostali chrześcijanami. Podczas prześladowania za Nerona Szymon, mimo że się tego wypierał, został oskarżony jako chrześcijanin, uwięziony i skazany na śmierć. Zawieszony na krzyżu, owinięty powrózkami nasączonymi smołą, spłonął jako pochodnia oświetlająca ogrody Nerona. Zyskujemy jakiś obraz Szymona...
7. Miłość podnosi.

7. Miłość podnosi.

– stacja 7 – JEZUS BIERZE NA RAMIONA KRZYŻ.   Krzyż jest symbolem nas – trudności, których doświadczamy w naszym życiu; jest znakiem cierpienia, które przeżywamy; jest symbolem grzechów, które czynimy. On dźwiga nas i nasze życie. Niesienie krzyża ma głębsze znaczenie. To nie tylko fizyczna kara, którą w ramach niesłusznego wyroku niesie Jezus. Bóg stał si człowiekiem i w Jezusie przynosi zbawienie dla każdego z nas. Nie ma innej możliwości, nie ma sposoby, by człowiek zrobił to sam. Chrystus i krzyż stają si mostem łączącym niebo i ziemię, po którym każdy z nas może przejść, otrzymując życie wieczne. Możemy się zastanawiać, czy Jezus niósł tylko poprzeczną belkęm czy niósł cały krzyż… Czy rzeczywiście był on w kształcie bardziej „+”, czy może bardziej „T”. Może oczywiście stanowić to kwestii naszych rozważań. Możemy widzieć w krzyżu symbol poziomej belki – to, co istnieje pomiędzy nami – ludźmi, co nas łączy lub dzieli, co możemy tworzyć i realizować w tej przestrzeni pomiędzy sobą. Możemy dostrzec belkę pionową – to co łączy nas z Bogiem: kim On dla nas jest, jak próbujemy Go naśladować, jakimi wartościami żyjemy, jak się uświęcamy. W krzyżu mogę też zobaczyć symbolicznie cztery strony świata, dalej – wszechświata – to znaczy, że krzyż – Jezus, obejmuje wszystkich i wszystko, swoją miłością. Przedmiot wyspecjalizowanych tortur może być przez każdego, bardzo osobiście rozumiany i przyjmowany. Rozpoczyna się faktyczna droga – jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech mnie naśladuje. Zdanie Jezusa, które w kontekście przeróżnych spraw, które przeżywamy, może nadać tym chwilom różne znaczenie, a przeżywanym przez nas...
6. Połamany Król Miłości.

6. Połamany Król Miłości.

– stacja 6 – UKORONOWANIE KORONĄ CIERNIOWĄ   Są rzeczy bardzo i bardziej przerażając. Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w szyderstwie, w swoim wykrywaniu faktycznego obrazu, w pogardzie… A na ile stać człowieka na faktyczną miłość Poranionego. Gdy zło staje się silniejsze, często popycha ono człowieka do czynów skrajnie podłych. W przypadku Jezusa zewnętrzne działanie względem Niego narasta, staje się z jednej strony coraz bardziej okrutne, ale z drugiej strony widać, jak nieubłaganie wszystko zmierza w jednym kierunku – ku Miłości na krzyżu. Obserwując Drogę krzyżową, może zwróciłeś uwag, że każdy ma w niej jakiś swój udział. Nie jest tak, że działanie jest podejmowane tylko przez jedną osobę – niejako historia buduje si przez dołączenie co chwilę, kolejnych, różnych osób i ich różnego działania. Są osoby, które działają tylko słowem i nie mają jakby bezpośredniego, fizycznego kontaktu. Są ci, którzy wykonują rozkazy, a więc, to oni dosłownie wymierzają karę – ubiczowanie, czy później ukrzyżowanie. Ale nikt żołnierzom nie kazał, by z Niego szydzili, by „przebrali Go za króla”, by „oddawali Mu szyderczo hołd”. Skąd pojawia się takie postępowanie – może to odreagowanie – jak to często ze złem jest, schodzi poprzez poszczególne szczeble, idąc na sam ból piramidy zależności. A może to znak ich osobistego nastawienia sprawił, że tak go potraktowali – osobista zadra lub zwyczajnie rozrywka z kolejnego bezbronnego więźnia. Masz może sytuacje, w których jesteś ponad kimś i wówczas masz nad kimś władzę, którą być może zaczynasz wykorzystywać w niewłaściwy sposób. Nadwyrężasz swoje możliwości, nieświadomie stawiając inne osoby w gorszej pozycji, czując się później nie tylko silniejszym, ale i też ważniejszym, a przede wszystkim...
5. Umiłowanie Prawdy.

5. Umiłowanie Prawdy.

– stacja 5 – JEZUS OSĄDZONY PRZEZ PONCJUSZA PIŁATA   Kontynuacja drogi prowadzi nas znów do tematu sądu. W ten sposób pogłębiamy temat ze stacji trzeciej i przyjrzyjmy się z innej strony sądowi Jezusa. Wysoka Rada Żydowska po przesłuchaniu i uznaniu za winnym, prowadzi Jezusa przed Piłata, namiestnika rzymskiego w Palestynie. Przestępstwa karane śmiercią – ich oczekiwanie, było zastrzeżone Rzymianom. Dlatego prowadzą Jezusa do Piłata. Obecność Jezusa u Piłata pełna jest pytań. Pierwsze z nich brzmi: „Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” Kolejne z nich brzmi: „Czy ty jesteś Królem żydowskim?” Oprócz innych słów, na końcu rozmowy pada jeszcze jedno pytanie: „Cóż to jest prawda?” W wyjaśnieniach Jezusa, w rozmowie z Piłatem, można odnaleźć wskazówki, które mogą być dla każdego poszukującego człowieka, pomocą do budowania, w swoim sercu przestrzeni dla Boga. Spotkanie z Piłatem, to obiektywność – przynajmniej na początku tak jest. Ta obiektywność sprowadza się do prostych pytań, prostych sformułowań, których zadaniem jest zweryfikowanie całej sprawy. Późniejsze zachowanie Piłata, wyraźnie zmieniło się pod wpływem działania Wysokiej Rady, która posługując się przymusem, szantażem i manipulacją, pragnie osiągnąć zamierzony przez siebie cel. Piłat ulega tej postawie, chociaż próbuje ukazać swoją bezstronność i brak bezpośredniego zaangażowania, poprzez gest obmycia rąk i zrzucenie w ten sposób odpowiedzialności na Żydów, którzy wydali wyrok na Jezusa. Jaką postawę zajmujesz najczęściej wobec życia? Czy przejmuje się różnymi sprawami i próbujesz coś zrozumieć, coś zmienić? Czy przyjmujesz postawę dociekania – stawiania ważnych pytań, szukania argumentów i odpowiedzi? Czy może przyjmujesz postawę oskarżyciela? A może próbujesz zachować się „poprawnie”, nie zajmując stanowiska, umywając ręce od odpowiedzialności? Może zajmujesz postawę milczenia? Dużo pytań. Nie zostawiaj ich bez odpowiedzi. Szukajmy...
4. pokorna Miłość.

4. pokorna Miłość.

– stacja 4 – TRZYKROTNE WYPARCIE SIĘ JEZUSA PRZEZ PIOTRA.   Życiowe próby? Jest ich tyle w naszej codzienności, że z czasem stają się powszednim towarzyszem naszej codzienności. Czy muszę jednak komuś coś udowadniać?  Każdą osobę, jej zachowanie można skrytykować, ocenić w sposób negatywny. Można tż wszystko w jakiś sposób wytłumaczyć. Jakie pytania pojawiają się w twojej głowie, jeśli w ogóle są, na dźwięk tj stacji – tego punktu na drodze? Moje pytanie brzmi – czego w moim życiu jest więcej, sytuacji w których się do Niego przyznaję, czy sytuacji, w których się Go zapieram? Można zrozumieć Piotra w perspektywie wydarzeń – pojmano Mistrza. Skoro wobec Niego są nie przychylni, to również i uczniów i apostołów może objąć ta nienawiść. Boi si o swoje życie – to fizyczne, ale wewnętrznie coś go jednak pcha, by iść za Jezusem, by dostać się na dziedziniec, by dowiedzieć się z pierwszej ręki – co się dzieje z Jezusem. Jest w z jednej strony ciekawość, a z drugiej strony chyba mimo wszystko ogromny strach. TO CO W NAS SILNIEJSZE, DECYDUJE O WSZYSTKIM? W Piotrze wygrał strach – mimo zapewnień, że zrobi dla Mistrza wszystko, mimo bojowniczego nastawienia (miecz w Ogrójcu), to jednak uległ bardzo ludzkim przypadłościom. Nie jest to jednak jakaś błaha sprawa, by można było sobie pomyśleć, że my dziś postąpilibyśmy zupełnie inaczej. Dziś człowiek zapiera się niekiedy sam siebie, a co dopiero jakiejś idei, religii, czy osoby np. Jezusa. To według mnie, często zjawisko, kiedy coś dla nas ważnego, przestaje być istotne, o co warto by było walczyć, za czym warto by było podążać. Jesteśmy często pod wpływem różnych zewnętrznych czynników,...
3. tylko Miłość

3. tylko Miłość

– stacja 3 – Jezus skazany na śmierć przez Sanhedryn.   To czym się kierujemy w naszym życiu, decyduje często o tym, jak postępujemy, jak kształtujemy naszą codzienność- nasze wybory, decyzje i cele. Kiedy patrzymy na naszą codzienność, zdajmy sobie sprawę, że działamy według różnych zasad. To one pomagają nam budować nasze życie, wspierają nas i kierują nami. Jeśli jednak zasady są nam przeciwne, utrudniają nam życie, wówczas buntujemy się i szukamy alternatywnych rozwiązań. scena, którą pragnę wraz z wami teraz rozważyć, przedstawia zderzenie dwóch podejść do życia – podejście rygorystyczne, prawne, które reprezentują członkowie Sanhedrynu i po drugiej stronie mamy Jezusa, który stawia wartości przed prawem, co ogólnie ich nie przekreśla ani nie liberalizuje, ale przestawia akcenty. Są i skazany – to spotkanie ma niestety jeden kierunek – skazanie Jezusa, które to działanie dojrzewało już u Saduceuszy i Faryzeuszy. Jezus jest napiętnowany skrajnymi ocenami, co nie stawia Go w dobrym świetle. Czy wiem o co faktycznie oskarżony został Jezus? Brak czytelności tego procesy sprawia, że nie jesteśmy pewni czy wyrok jest słuszny, a kara czy jest adekwatna do faktycznie popełnionego czynu. To jest najgorsza sprawa, kiedy nie wiemy za co jesteśmy oceniani lub osądzani. opinie, które przyklejają nam różne osoby, ciągną się za nami i niekiedy nie wiemy, co faktycznie spowodowało taki stan rzeczy. Mamy jednak skłonność do oceniania, wręcz osądzania innych, choć sami tego nie lubimy. Łatwo jest oceniać, wręcz przekreślać człowieka bez jakiegoś faktycznie ważnego powodu, a o wiele trudniej jest zbudować swój mocny wizerunek, który przekona innych. Zdajemy sobie sprawę, że opiniując coś lub kogoś, wręcz osądzając, czegoś nam jednak brakuje… Czy wiem czego realnie...
2. niezrozumienie Miłości

2. niezrozumienie Miłości

– stacja 2 – Zdrada Judasza   Nieświadomość z kim mamy do czynienia, może prowadzić do dziwnych działań. Możemy postępować nielogicznie. droga, która uczy nas kochać – a jednak niezrozumienie Miłości popchnęła  Judasza do zdrady. Jakbyśmy przejrzeli literaturę w poszukiwaniu przykładów nieszczęśliwej miłości, to znajdziemy bardzo wiele przykładów. Pewnie mało kto, pomyślałby o Judaszu, jako o tym, który przeżywał dramat miłości i który z tego powodu mógłby zdradzić. Ta scena jest tragiczna, dramat który dotyka człowieka popycha go do zdrady, al to działa jeszcze dalej i sprawia destrukcję samej osoby. Ta i wiele innych scen, gdy zapierają się Jezusa, wystawiają Go na próbę, są dowodem tego, że Bóg nie stawia warunków w miłości. W Jego miłości nie ma słów: kocham cię dlatego że… ponieważ… gdy… Jego miłość jest całkowicie bezinteresowana, nie trzeba na nią zasłużyć, wypracować jakimś działaniem. Bóg kocha bezwzględnie. Ukochał nas miłością, zanim pojawiliśmy się na świecie. Warto jeszcze na początku tej drogi, zrozumieć jej zamiar, faktyczne motywy. Mesjasz jest kimś bardzo długo wyczekiwanym. W sercach ludzi jest nadzieją, wyzwoleniem od zła, od niewoli, nową perspektywą. Pojawienie się Mesjasza, rodzi w sercach i umysłach ludzi ogromną dezorientację – jedni nie ufają, że to może być faktycznie Jezus; inni oczekują od Niego działania – bardzo konkretnego, wręcz zbrojnego wyzwolenia Izraela. Na początku nie ma nikogo, kto wyobrażałby sobie, że Mesjasz zostanie ukrzyżowany. To różne nastawienie, powodowane różnymi wyobrażeniami Mesjasza, wywołuje w osobach, bardzo różne działanie. W większości otwartych serc, rodzi nadzieję. Słowa Jezusa są przez wielu przyjęte z wielkim optymizmem – przemieniają, a nade wszystko stwarzają w ludziach perspektywę nadziei. Pozwalają ludziom odczuć to, że są kochani przez...
1. modlitwa uczy kochać

1. modlitwa uczy kochać

– stacja 1 – Agonia Jezusa w Ogrójcu   Droga krzyżowa wymaga od nas dłuższego zatrzymania. Wolę zawsze osobiście, w warunkach ciszy poświęcić więcej czasu na to wydarzenie. W realiach nabożeństwa w kościele, mimo wszystko zawsze uzależnieni jesteśmy od czasu, od tego, aby „dynamicznie” to wydarzenie przeżyć. Nie twierdzę, że nie da się przeżyć Drogi krzyżowej w kościele, czy nabożeństwo jest niewystarczające. Pozostaje wiele do życzenia… Musimy nauczyć się wychodzić nieco poza schematy. Właśnie osobiste rozważania mogą nam w tym pomóc, zatrzymać się nad jakimś punktem dłużej, przyjmując swoim sercem konkretną scenę. Rozważ konkretną scenę; znajdź czas na wyciszenie, na dotknięcie treści swoim sercem. Niech czas tych „medytacji” będzie okazją do zbudowania relacji z Jezusem, który przeżywa tą drogę dla nas, dla naszego zbawienia, z miłości. Dla mnie to bardzo wymowne, że ta szczególna droga ma właśnie taki swój początek. Modlitwa na osobności, zawsze w życiu Jezusa poprzedza ważne wydarzenia. Zapala się zielone światło, gdy widzimy Jezusa, który się modli, bo przyzwyczaił nas już do tego, że za chwilę w tym kontekście będzie działo się coś ważnego. Tak jak w innych scenach, tak również w tej, rzeczywiście się tak dzieje… Modlitwa zapowiada ważne wydarzenia. Jest ona przygotowaniem do następujących po niej wydarzeń. Modlitwa Jezusa jest umocnieniem jedności z Ojcem – w tym przypadku dialog modlitwy to słowa Jezusa, który prosi o odebranie tego doświadczenia. Jezus wydaje się pytać Ojca, czy On aby na pewno tego chce… To ciekawe, że Droga krzyżowa pełna jest milczenia Ojca. Już tutaj, podczas modlitwy w Ogrójcu, Bóg zachowuje milczenie. „ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie: – słowa podczas modlitwy, wydają się...