Nie marnuj.

Nie marnuj.

Starając się żyć wdzięcznością, uzmysłowiłem sobie ważne słowo, które jest w zasadzie kontrastem do wdzięczności.   W każdym temacie pojawiają się ważne słowa. Słowa, które wiodą prym i stawiają jakąś sprawę w konkretnym świetle. Praktyka wdzięczności – codzienne zatrzymanie się i zastanowienie nad tym, za co „dziś” mogę podziękować, pokazało mi, że z czasem wchodzę głębiej w temat i odkrywam znacznie więcej szczegółów mojej codzienności, a które mogę osobiście podziękować. to, co przez praktykę codziennej wdzięczności dziś już jest widoczne, wcześniej takie nie było. A jeśli człowiek czegoś nie dostrzegał, to trudno by to, w jaki sposób wykorzystywał. Można w takiej sytuacji mówić o zmarnowaniu czegoś? Oczywiści gorsze od nieświadomości marnowania jakiegoś dobra, jest marnowanie różnych okazji, szans i możliwości, gdy mamy świadomość posiadanego dobra. W obu sytuacjach to my tracimy i nie tylko to, co zawarte jest w jakiejś sytuacji, ale również to zostaje zmarnowane, co dzięki przeżyciu czegoś, moglibyśmy jeszcze zyskać. Brak zaangażowania, to chyba najbardziej widoczny sposób zaniedbania, zmarnowania czegoś. Możemy zmarnować dobro, zapominając o czymś. Przeżywamy bardzo wiele sytuacji, ale czas nie stoi w miejscu, dlatego przechodzimy do kolejnych i kolejnych sprawi i sytuacji. to, co w jednym momencie było dla nas bardzo ważne, za chwilę staje si inne, ustępuje miejsca kolejnym sprawom. Dlaczego różne sprawy, tracą w naszych oczach na wartości? Co się takiego dzieje, że tylko niekiedy chwila sprawia, że coś przestaje się dla nas już tak bardo liczyć. O jakim dobru zapomniałem, jakie odeszło w niepamięć i przestało już nas nas jakoś wpływać?  Kolejną sprawą, która może wpływać na to, że coś zmarnujemy, jest nasz życiowy pośpiech. Zagonieni wieloma zadaniami, często chcąc się ze...
Praktykować wdzięczność

Praktykować wdzięczność

Stawiam przed wami kolejną możliwość na dobre przeżycie codziennego kwadransa. Spróbujmy go tym razem poświęcić na ćwiczenie w obie postawy wdzięczności.   Mówiłem o sposobie wykorzystania kwadransa na wdzięczność (posłuchaj tutaj odc.22). Teraz chciałbym jeszcze bardziej skupić się na praktykowaniu wdzięczności, czyli na tym, co zrobić, tak konkretnie z wdzięcznością, którą mamy w sobie. Oczywiście, zanim do tego przejdę, zastanówmy się w jaki sposób uświadamiasz sobie, że za kogoś, za coś, jesteś wdzięczny w swoim życiu. Wspomniałem już o tym, że warto codziennie wieczorem, w ramach podsumowania dnia, znaleźć moment na prześledzenie tego, w czym uczestniczyliśmy, co usłyszeliśmy, zobaczyliśmy, z kim się spotkaliśmy, jakie zadania w ciągu dnia udało nam się spełnić. Na bazie takiego zadania, uda nam się robić codzienną listę wdzięczności. To fundament, na którym możemy budować swoją wdzięczność i praktykować ją w swojej codzienności. Codzienna praktyka wdzięczności, nauczy nas na pewno wrażliwości na to, co dobrego dzieje się w naszym życiu. jednak, samo odkrycie, za co możemy być wdzięczni, to jedna sprawa. Jeszcze ważniejsza kwestia jest taka, abyśmy mianowicie jak najdłużej wytrwali w tym nastawieniu wdzięczności. To zadanie bywa już znacznie trudniejsze. Zapominamy szybko o dobru, które nas spotkało. Przechodzimy myślą do spraw najbardziej wyraźnych – rażących, które niekiedy wciągają nas tak bardzo, że zapominamy o wszystkim innym. Wdzięczność również wciąga… Zauważam to, kiedy realizuje adwentową wdzięczność (zobacz tutaj) Każdy dzień skłania mnie do tego, by zajrzeć jeszcze głębiej w swoją codzienność, by dostrzec jak najwięcej powodów do wdzięczności. Codzienny kwadrans wdzięczności to wciągająca przygoda, ćwicząca dodatkowo wiele innych cech,  takich jak np. uważności, wrażliwości, zrozumienia… W każdym momencie mogę sięgnąć do zapisków i odtworzyć sobie...
Po co mi wdzięczność?

Po co mi wdzięczność?

Łatwiej jest dowiedzieć się o czymś pozytywnym, kiedy zaczniemy to praktykować. Realizacja tego tematu – wdzięczności, do tej pory, uświadomił mi kilka rzeczy, o których nie miałem aż takiego wyobrażenia.   Często temat, który w jakiś sposób przeżywamy w naszym życiu, stawia nam różne pytania, na które, najczęściej próbujemy znaleźć jednak odpowiedzi. Podobnie było z „wdzięcznością”  – z tym tematem, w którym już od jakiegoś czasu trwam. Najpierw warto się zastanowić nad tym, jak temat „wdzięczności” wygląda w naszym życiu, czy jest w ogóle obecny? Jak jest on obecny? Myślę jednak, że mieliśmy sporo doświadczeń w swoim życiu, związanych z tym tematem, więc nie będziemy teoretyzowali, tylko wejdziemy w konkrety.  Wdzięczność tworzy najpierw szczególną atmosferę wewnątrz nas – to nastawienie wobec ludzi, wobec wydarzeń, w których bierzemy udział, ale również nasze nastawienie wobec tego za co jesteśmy wdzięczni, a w czym możemy uczestniczyć. Zdając sobie sprawę z tego, co mam – a myślę, że odkryliście już to, jak wiele posiadacie – człowiek, jest bardziej pozytywnie nastawiony, nawet wobec tych trudnych spraw, które mimo wszystko się wciąż pojawiają, w życiu. Pozytywne nastawienie, nie jest sztucznym tworem, czymś wymuszonym, ale wynika z tego, że faktycznie wiemy za co możemy być wdzięczni. Postawa „wdzięczności” pompuje wszystko co jest w naszym życiu – dobro, pomoc, odpowiedzialność, chęci, cele, relacje… Przyglądanie się wdzięczności i realizując ją w różny sposób w życiu, zauważyłem niezwykłą różnorodność tego, co posiadam, tego, co jest moim skarbem, za co jestem osobiście wdzięczny. Różnorodność, którą dostrzegam w swoim życiu, może uświadomić nam jak wiele barw istnieje w naszej codzienności, nawet takich kolorów, o których nie wiedzieliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy....
Znaczenie wdzięczności.

Znaczenie wdzięczności.

Łatwo jest nam pomyśleć o swoich potrzebach, pragnieniach, o celach do osiągnięcia, o rzeczach do zrealizowania. A gdybym zapytał cię o to, za co jesteś wdzięczny, umiałbyś wymienić również dużo spraw?   Mam ten niezwykły dar, że mam okazję spotykać wielu ludzi i to bardzo różnych. Dzięki temu, mogę spojrzeć na jakąś sprawę z bardzo wielu perspektyw. Łatwiej jest mi o jakąś obiektywność w jakimś temacie, bo mój horyzont, dzięki innym osobom, jest znacznie szerszy niż wielu osób. Spojrzałem na temat wdzięczności i dostrzegłem, że jednym osobom przychodzi to bardzo łatwo, inni natomiast muszą się mocno wytężyć i napracować, by znaleźć powody do wdzięczności. Pomyślałem o tym temacie z dwóch powodów. Ten praktyczniejszy, to kwestia jakiegoś pozytywnego działania, które mógłbym wam zaproponować do realizacji, którego mógłbym się podjąć szczególnie w tym miesiącu. Jest też powód bardziej duchowy. Rozpoczynamy nowy rok duszpasterski, który ma skupić naszą uwagę, na sakramencie Eucharystii. Pomyślałem, że dobrym wejściem w ten temat będzie praktyczne zrozumienie jednego słowa – „Eucharystia”. Najprostsze tłumaczenie tego słowa, pokazuje nam, właśnie słowo „wdzięczność”, od którego dochodzimy szybko do tematu, który chce wraz z wami rozważać. Logika wydaje się prosta i uzasadniona, i ufam, że spróbujecie wciągnąć się w tą przygodę, na jakimś poziomie, oczywiście wybranym przez was. Za co mam dziękować? Odpowiedź może brzmieć banalnie, ale dziękuj dosłownie za wszystko. By to jednak zrobić, trzeba się w tym dosłownie ćwiczyć, bo w sumie wdzięczności możemy się nauczyć. Nieraz uświadamiamy sobie, że powinniśmy za coś dziękować, w momencie, gdy to tracimy. Bez sensu jest czekać na taki moment, albo tak bardzo ryzykować, by sobie to uzmysłowić dopiero w takich okolicznościach, by wtedy dopiero...
Usłysz.

Usłysz.

W słuchaniu przede wszystkim chodzi o to, aby usłyszeć. Dlatego teoretycznie i praktycznie słowo „usłysz” staje się kolejnym ważnym słowem dla mojego życia, dla mojej codzienności. Miesiąc zastanawiania się nad tematem „słuchajmy” dał mi możliwość wyciągnięcia bardzo wielu wniosków. Gdybym porównał obecny moment i sytuację ze stanem sprzed miesiąca, to czy i ty możesz zobaczyć, że jesteś o coś bogatszy, że jesteś jakiś inny w tej kwestii? Najprostszym sposobem ubogacenia siebie jest umiejętność słuchania, bo w takiej rzeczywistości, każda sytuacja może nas ubogacić, jeśli się tylko na nią rzeczywiście otworzymy. oczywiście, im więcej okazji, tym większa szansa na to, że coś usłyszymy, że coś zapamiętamy, że coś przeniesiemy do swojej codzienności i coś konkretnego przeżyjemy. Ostatni miesiąc był okazją wsłuchiwania się w różne sprawy. Póki co, niestety nie codziennie, ale ubogacenie siebie przez różne konferencje, medytacje, wiedzę i doświadczenie, daje mi bardzo wiele. Jedną rzeczą, chyby najważniejszą, to spojrzenie na jakiś temat z innej perspektywy. To jest naprawdę bardo ubogacające. Spróbuj zrobić sobie takie doświadczenie – wybierz sobie temat, poszukaj różnych materiałów wokół tego tematu i poświęć na tą sprawę kilka dni, może tydzień, a może nawet cały miesiąc. Spróbuj rzeczywiście usłyszeć ten temat w sobie, podjeść do niego bardziej rzetelnie i zapoznać się z jakąś sprawą bardziej konkretnie. Może to być próba wprowadzenia nowego zwyczaju do swoich zachowań. Uważność jest ogólnie postawą ważną i owocną dla nas. Potrzebujemy wewnętrznego przekonania do realizacji takiej postawy. Słuchając różnych osób, różnych spraw, zawsze zastanawia mnie to, czy usłyszałem… czy usłyszałem to, co miałem rzeczywiście usłyszeć? Czy uchwyciłem to, co najważniejsze, co pragnęła przekazać mi jakaś osoba, sytuacja? Często mamy pewnie przykłady innych sytuacji, kiedy...
Reakcja na słuchanie.

Reakcja na słuchanie.

Słuchając ostatnio konferencji, wpadło w moje uszy szczególne zdanie, które długo we mnie pozostawało i prowokowało mnie do refleksji – stawiania sobie pytań. To zdanie brzmiało następująco: „to nie hałas nam przeszkadza, tylko reakcja na niego.” W klasie tego dnia, było mniej uczniów, bo wielu z nich poszło na kursy. Rozmawialiśmy o czymś, kiedy w głośniku odezwał się głos osoby, która przekazywała komunikaty. Wszystko było dobrze do momentu, kiedy ilość tych informacji była taka, że zastanawiałem się, czy ktoś jest w stanie wszystko to przyswoić. Trochę mnie ta ilość informacji zdenerwowała. Po zakończeniu informacji nastąpiła w klasie głęboka cisza, tak, że było słychać dzwony z pobliskich kościołów, szelest tego co uczniowie dotykali – czy to torba, czy kurtka, czy inne przedmioty. Najpierw zdziwił mnie kontrast pomiędzy głęboką ciszą, a tymi pojedynczymi dźwiękami, które ją przerywały. W klimacie ciszy, każdy dodatkowy dźwięk był bardziej słyszalny, ale też były one bardziej denerwujące. Wówczas przypomniałem sobie to zdanie: „to nie hałas nam przeszkadza, tylko reakcja na niego.” Te wszystkie dźwięki, które w powyższej sytuacji następowały po sobie, występują zawsze. Zawsze otoczeni jesteśmy różnymi dźwiękami. Dlaczego w takim razie, w pewnych sytuacjach te dźwięki nas denerwują, a w innych jesteśmy spokojni, albo ich w ogóle nie słyszymy? Co się dzieje w takim razie w nas, że w taki sposób reagujemy? Słuchając innych, często interpretujemy ich z własnej perspektywy, z poziomu własnych doświadczeń, dlatego wynikają z tego często nieporozumienia i konflikty. Powinniśmy postarać się bardziej zrozumieć inne osoby, kontekst, w którym obecnie się znajdują, bo może właśnie przemawia do nas właśnie to, a my nie rozumiejąc, odczytujemy słowa jako przykre, trudne do przyjęcia itd. Torpedują...
Wsłuchiwanie się.

Wsłuchiwanie się.

Różne kwadransy są już w palecie wyboru. Ubogacają się tym razem o kolejny. Kwadrans „wsłuchiwania się”, to wyzwanie, w którym obecne jest konkretne zadanie – usłyszenie tego, co mamy usłyszeć. Słuchamy wielu osób, spraw i niekiedy mamy pewnie wątpliwości, czy usłyszeliśmy to, co mieliśmy usłyszeć, czy usłyszałem to, co chciałem, albo usłyszeliśmy coś, czego w ogóle nie było. myślę, że mamy przykłady odpowiadające powyższym przykładom i doskonale wiemy, o co w tym chodzi. SŁUCHANIE JEST DAREM BOGA JEST TEŻ WYNIKIEM LUDZKIEJ PRACY I PRZEMYŚLANEJ AKTYWNOŚCI. Wsłuchując się w świat, który nas otacza, docierają do nas często te najmocniejsze dźwięki, które nie muszą być wcale najlepsze, czy dobre. Trudno jest nam nie ulec pokusie wsłuchiwania się właśnie w to, co jest takie krzyczące, wyzywające. Trudno jest nam wywalczyć chwilę ciszy, skupienia, a gdy takie momenty się pojawią, to trudno jest nam je przyswoić i się do nich w jakiś sposób przyzwyczaić. Cisza jest bardzo ważnym, potrzebnym narzędziem słuchania. Stworzenie takiego momentu, ale również takiej przestrzeni, graniczy niekiedy z cudem. Wydaje się to uzależnione od zbyt wielu zewnętrznych czynników, dlatego trudno jest nam przejść do działania. Zastanów się, kiedy ostatnio słyszałeś ciszę? Kiedy osobiście, z premedytacją, zaplanowałeś czas ciszy, by w niej potrwać nieco dłuższą chwilę? Próbuję często wpadać w ciszę, odkryć ją w konkretnych sytuacjach, wykorzystywać jej moc i możliwości, aby być DYSPOZYCYJNYM… Może zamiast zastanawiać się nad tym, ile czeka nas zadań, by wywalczyć chwilę ciszy i słuchania, pomyślmy o tym, co może nam, tak praktycznie dać właściwa postawa – słuchania, chwila ciszy… 1. WEWNĘTRZNE USPOKOJENIE – WYCISZENIE, ŁAGODNOŚĆ. Potrzebujemy niekiedy wyłączenia się z jakiejś sprawy, by spojrzeć z innej perspektywy....
Zasłuchani w…

Zasłuchani w…

Czy wiemy czego się pozbawiamy, co tracimy, jeśli nie rozwijamy tej naturalnej zdolności jaką jest słuchanie? Czy umiejętność ta, może stać się dziś fundamentalnym zachowaniem w budowaniu nowych postaw, nowych działań?   Może będę jednostronny, bo chciałbym na „słuchanie” spojrzeć, jak na razie, przez perspektywę biblijną, w sumie dość zawężoną, bo przez pryzmat dwóch fragmentów, które zachęcam abyście najpierw rozważyli (1 Sm 3,1-21 oraz Mk 12,28-30 – fragmenty są linkami do Pisma Świętego). Jak widzicie, słuchanie jest bardzo ważnym czynnikiem budującym te fragmenty. Dla życiowych decyzji (w przypadku Samuela) jak i też dla duchowego nastawienia, pobożni Żydzi, wypowiadali „Szema Izrael” kilkakrotnie w ciągu dnia. Słuchanie jest szczególnym narzędziem, od którego wszystko powinniśmy zacząć.  Najpierw zbudujmy duchowy fundament. Życie codzienne, wielość obowiązków stawia przed nami pokusę zaangażowania. Może brzmi to dziwnie – pokusa zaangażowania. Wydaje nam się, że działanie, spełnianie codziennych obowiązków, to właściwa postawa. tak, jeśli wypływa z właściwego źródła. Może angażujemy się w różne sprawy, bo chcemy przed czymś uciec, przed czymś się schować. Działanie, staje się zagłuszeniem tego, o czym wiemy, a o czym przypomina nam właśnie cisza. Samuel i jego historia, przypomina mi, że wszystko, co nas otacza, w jakiś sposób do nas mówi, próbuje nas w jakiś sposób przyciągnąć. To może nie problem, tylko trudnością może być to, na co faktycznie odpowiemy, w co się zaangażujemy. Moż uda nam się trafić, a innym razem być może nie. Samuel kilkakrotnie słyszał wołający go głos i wracał do Helego myśląc, że to on go woła. Ale głos pochodził z innego źródła. Wrażliwość Helego sprawiał, że rozeznał, że wołanie pochodzi od Boga i dopiero wtedy Samuel mógł we...
Zawsze masz wybór.

Zawsze masz wybór.

W każdej chwili naszego życia, istnieją różne wersje sytuacji, w które możemy się zaangażować. Mamy prawo, mamy możliwość dokonania takiego wyboru, jaki tylko chcemy. Więc masz przed sobą kilka wersji. Którą wybierzesz? Pewnie masz przykłady sytuacji, w których wszystko poszło za daleko. Twoje zachowanie, słowa, myśli, działanie, osiągnęły stan wrzenia i albo zniszczyliście jakąś sytuację, albo było już blisko. Teraz patrząc z jakiegoś dystansu, widzisz że można było to rozwiązać inaczej, że pojawiły się nawet wówczas alternatywne rozwiązania, ale jednak ich nie wybraliście. Co stało się, że wasz wybór, mimo tego, że był zły, stał się waszą drogą postępowania? Jesteś w stanie wskazać konkretne powody rozwoju konkretnej sytuacji? Skoro w każdej chwili istnieją różne wersje, z których można ewentualnie skorzystać, by dalej realizować jakąś sytuację, to czy nie jest tak, że co chwilę możemy spotkać różne czynniki, które mogą wpłynąć na wersję mojej osoby? Pod wpływem różnych rzeczy, możemy uświadomić sobie swoje możliwości, ale i też swoje ograniczenia. Możemy też przeżyć sytuacje, które pomogą nam zmienić dotychczasowe rozwiązania, sposób myślenia, towarzyszące nam reakcje. Czy potrzebujesz wstrząsu, czy jesteś na tyle wrażliwy, by odczytać też inne, pośrednie sytuacje, jako możliwości dla siebie. Życie przynosi nam wiele możliwości. Każda sytuacja ma wiele możliwych wersji do zrealizowania. Oprócz tego, że istnieje wiele możliwości rozwoju jednej sytuacji, to istnieje też wiele możliwości podjęcia osobistej decyzji. Czy ta wersja życia, którą aktualnie realizujesz, jest tą wersją którą na pewno chcesz realizować? Czy może w twoim sercu, w wyobraźni, masz obraz życia, codzienności, który jest „ideałem”, który chciałbyś wcielić w życie? Obserwując swoją codzienność, widzę te sprawy, z których jestem zadowolony, jak i też te, z których nie...
Kwadrans na pytanie.

Kwadrans na pytanie.

Świadomie stawiać pytania… Wydaje mi się, że to jeden z ważniejszych momentów, który powinien towarzyszyć nam każdego dnia. Stawianie pytań, to ważna część procesu budowania naszej codzienności. Posłuchaj innych, by przez pytania, które stawiają inni ludzie, spróbować ich poznać i zrozumieć. Kształtowanie pytań uwzględnia bardzo wiele czynników – nasz charakter, przeżyte historie, nasze obecne samopoczucie, wartości którymi się kierujemy. Nie zawsze postawione przez nas pytania, prowadzą nas do właściwego celu. Czy to kwestia niezrozumienia celu, czy niewłaściwe pytania postawione w sytuacji możliwego dokonania wyboru?  Może nie zastanawiamy się zbytnio nad tym, dlatego nie uświadamiamy sobie możliwości istniejących w zadawaniu pytań, okazji do tego jak wiele możemy osiągnąć dzięki właściwym pytaniom. Codziennie, w planie naszych zajęć, istnieje jakieś zadanie, wobec którego warto się zatrzymać i postawić sobie pytania. Wyobraź sobie, że stoisz obecnie przed jakimś osobistym zadaniem – np. masz do zrealizowania jakieś domowe zadanie. Jaki pytania, pojawiają się w twojej głowie? Jest to oczywiste, że stawiamy sobie wewnętrzne pytania, na które najczęściej odpowiadamy konkretnym działaniem. Nie musimy wypowiadać na głos swojej odpowiedzi, ale najczęściej przechodzimy już do działania. Muszę rano wstać… toczy się we mnie wewnętrznie walka pt. jeszcze chwilę, jeszcze… Następuje moment, kiedy w końcu wstajesz, ubierasz się i przechodzisz do działania. To jest ta twoja właśnie odpowiedź na sytuację, która ma miejsc w twojej codzienności, w tym właśnie momencie, w twoim życiu. Nie zastanawiamy się nad zadanymi sobie pytaniami, bo przechodzimy do bardziej lub mniej słusznego działania. Są jednak wydarzenia, w których stajemy wobec pytań, na które nie jest tak łatwo udzielić odpowiedzi swoimi czynami; zadania, które stwarzają nam więcej trudności i dylematów i wówczas bardzo ważne jest to, aby...
Myślenie pytaniami.

Myślenie pytaniami.

Świadome modyfikowanie swoich wewnętrznych pytań pozwala nam kierować własnymi myślami. Pomyśl, do czego mogą cię zaprowadzić odpowiedzi, wobec najważniejszych pytań, które musimy jako ludzie sobie postawić. Mamy mnóstwo pytań. Gdy prosiłem uczniów, by zastanowili się nad tym, jakie pytania powinien zadać sobie człowiek, to zobaczyłem ich myślenie w zapisanych na kartkach ich pytań. Było ich sporo i były bardzo różnorodne. To utwierdziło mnie w tym, by poświęcić kolejny miesiąc, by przyjrzeć się różnym pytaniom, które sobie stawiamy i zredagować listę takich pytań, na które rzeczywiście, każdy z nas, powinien sobie odpowiedzieć. Posiadanie pytań, nie jest oznaką małej wiedzy, ale znakiem osobistych poszukiwań, ciekawości, wrażliwości i tego, że nam na czymś jednak zależy. Powinniśmy jednak z uporem szukać konkretnych odpowiedzi na pojawiające się w naszym życiu pytania. Nie wystarczy fakt, że takie pytania się pojawią, że nad czymś się zatrzymamy i zastanowimy i pójdziemy ostatecznie dalej. Uzasadnieniem pojawiających się pytań jest to, że musimy wykształcić jakieś poglądy, jakieś reakcje, jakieś realne działania. Wewnętrzne pytania – pytania własne (takie, które zadajemy sobie milcząco w duszy) – mogą nam szkodzić albo pomagać, nawet wtedy, kiedy nie wiemy o ich istnieniu. Pytania prowokują nas do odkryć. Często pytania innych, skierowane do nas, prowokują nas bardziej do przemyślenia jakiejś sprawy. Mogą to być trudne pytania, czasami nawet bardzo niewygodne, ale to one właśnie nas motywują. Kiedy sami sobie zadajemy pytanie, musi być ono mądrze postawione, by rezultat był podobny, jak w przypadku pytań postawionych nam, przez inne osoby. W pytaniach musi być zawarta pozytywna dociekliwość, a nie krytyczne opinie. Pokażę różnicę – można zadać sobie pytanie, np. „dlaczego jestem taki beznadziejny?” – to pytanie,...
Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Czy jesteś takim samym człowiekiem, co pięć, dziesięć, dwadzieścia lat temu? Co się stało dokładnie w twoim życiu, że dziś jesteś inny, inna? Czy będzie kiedyś moment, kiedy osiągniemy ostateczną wersję siebie? Jakiś czas temu, poprosiłem, by uczniowie wypisali trzy najważniejsze wydarzenia, które ich zdaniem, przeżyli przez całe, dotychczasowe swoje życie. Przy tej okazji, również ja wybrałem i powiedziałem uczniom o tych wydarzeniach z mojego życia. Jednak ja sobie zadałem jeszcze inne, dodatkowe pytanie, a mianowicie – jakim się stałem dzięki tym wydarzeniom i czy udało mi się być dzięki tym wydarzeniom lepszy? Zmiany w naszym życiu dokonują się nieustannie – w czymś stajemy się lepsi, coś się w naszym życiu zaczyna nowego. Zmienia się nasze ciało, nasz sposób myślenia o różnych sprawach. Stajemy się bardziej dojrzali, ustatkowani, przewidujący. Każda minuta naszego życia, w jakiś sposób, niekiedy niedostrzegalny od razu, zmienia nasze życie, wpływa na kolejne wydarzenia. Zmiany dokonują się na różnych płaszczyznach życia – dotyczy to również naszego wewnętrznego życia, jak i zewnętrznego. warto, abyśmy się chwilę zatrzymali w tej kwestii i wyciągnęli kilka praktycznych wniosków odnośnie zmian, które może dotąd zaobserwowaliśmy w swoim życiu. Może to moja natura sprawia, że zastanawiam się bardziej nad słowami i ich znaczeniem, dlatego zastanawiając się nad tematem miesiąca i mojej refleksji, umyślnie nie użyłem stwierdzenia „najlepsza wersja siebie” a podkreśliłem słowo „właściwa”. Mamy pewnie różne wyobrażenie na swój temat, na temat swojej przyszłości i tego, co chcielibyśmy robić, osiągnąć. To, jakie mamy wyobrażenie, niekoniecznie musi się pokrywać ani z najlepszą, ani też z właściwą wersją siebie. Możemy próbować zrozumieć kontekst swojego życia i odkryć wersję siebie, która jest naszą wersją. Pewnie,...
Pobudzaj wrażliwe struny.

Pobudzaj wrażliwe struny.

Niekiedy sytuacje, słowa, dotykają nas w taki sposób, że pobudzają nas do refleksji, do jakiegoś konkretnego działania. Czyli dotykają „wrażliwych strun” w naszym życiu i możemy inwestować w siebie i pomnażać dobro. Każdy z nas, ma w sobie bardzo wiele, różnego rodzaju dobra, które może nas popchnąć w różne strony. Możemy rozwijać to, co w sobie już odkryliśmy, ale możemy też dzięki jednym sprawom, rozwijać w sobie kolejne, albo ogólnie odkrywać jeszcze inne, których do tej pory jeszcze nie wykorzystywaliśmy – bo albo nie mieliśmy o nich pojęcia, albo z jakiś powodów z nich zrezygnowaliśmy lub uśpiliśmy. Myśląc wciąż o temacie „inwestowani w siebie”, pomyślałem, że może się w nas pojawić pokusa zaangażowania środków materialnych – kupienie sobie czegoś, co sprawi jakąś zmianę – np. Nowe ubrania, które mogłyby być przecież dobrą inwestycją w siebie. Jednak postawiłem sobie warunek, że nie na tym będzie polegało moje inwestowanie w siebie, lecz na odkrywaniu tego, co już mam i zaangażowaniu właśnie tych fizycznych lub duchowych środków, w osobisty rozwój. Potrafimy sobie wyobrazić to, na czym polega gra na gitarze, albo pianinie. Trzeba pobudzić struny do drgania, aby wydobyć odpowiednie dźwięki. Podstawowy typ gitary ma sześć strun, ale można spotkać też gitary z czterema, pięcioma, siedmioma, ośmioma, dziesięcioma lub nawet dwunastoma strunami. Wydaje mi się, że im więcej strun, tym większe mamy możliwości, choć jst też trudniej na pewno opanować grę na takich instrumentach. Oczywiście pozostawiam tobie całkowitą swobodę wyboru, na il strunach – symbolicznie – masz poruszać w swoim życiu. Nie będę wyjaśniał wszystkich strun – ich symbolu, które sobie wyobraziłem w moim przypadku, ale oczywiście podzielę się z wami, moimi...
Mądrze zarządzaj czasem.

Mądrze zarządzaj czasem.

Moje „inwestowanie w siebie” rozpocząłem od uświadomienia sobie tego, na czym mi zależy i na co poświęcam czas, oraz na co powinienem go znaleźć, skoro mi na czymś tak zależy. Mamy czas, ale często wykorzystujemy go w sposób dla nas wygodny, albo nie myślimy o tym, marnując czas na różne zajęcia, które nie są warte poświęcenia aż tyle czasu. To jedna kwestia nad którą warto się zatrzymać i zastanowić. Mamy czas, ale powinniśmy go zarówno zorganizować, jak i też się zastanowić nad tym, co w tym czasie chcemy realizować, czym chcemy się konkretnie zająć. Chcąc dobrze inwestować, zarówno swoim czasem, jak i również w swój czas, pomyślałem o tych wszystkich elementach, które powinny znaleźć się w mojej codzienności, w przestrzeni każdego mojego dnia. Jakie obowiązki, jakie zadania powinny być obecne w codzienności, a jakie elementy powinienem dodać do swojej codzienności, by móc we właściwy sposób się zaangażować. Zastanawiałem się zawsze nad tym, na co mam konkretnie czas i do niego dostosowywałem swoje różne zajęcia. Obecnie robię odwrotnie – to znaczy, wypisuję sobie jakie zadania mam dziś spełnić i staram się wygospodarować odpowiednią ilość czasu na każde zadanie. Wydaje mi się to bardziej logiczne, bo zajęcia – a więc to, na czym mi faktycznie zależy, co musi istnieć w mojej codzienności – na te sprawy właśnie, muszę znaleźć czas. Widzę, że dzięki takiej postawie, staram się czuwać bardziej nad wykorzystywaniem czasu, którym dysponuję. Bardzo istotna jest konkretność – mając pomysł, chęci i zakres działania, człowiek, może zacząć działać. Konkretność zdecydowanie ułatwia nam realizowanie różnych naszych pomysłów, motywuje nas do angażowania się w rozmaite zadania, które w dużym stopniu mogą służyć naszemu...
Dlaczego mam inwestować.

Dlaczego mam inwestować.

Każdy, podejmując się jakiegoś działania, oczekuje konkretnych rezultatów. Pewnie i wy się zastanawialiście nad tym, co może wam dać, inwestowanie w siebie. Poszukajmy konkretnych powodów, dlaczego warto inwestować. Łatwiej jest wdrożyć w życie jakimś pomysł, jak jesteśmy do niego rzeczywiście przekonani. Przynajmniej ja tak mam. A Wy? Jeśli mam, z jakiegoś powodu inwestować w siebie, to powinienem wiedzieć, co chcę inwestować, w co chcę zainwestować i dlaczego. Trzy ważne kwestie, które warto przemyśleć, zanim podejmiemy się konkretnego działania w swojej codzienności. Czym dysponuję, co warto by było zainwestować w siebie? ––– Co chcę zmienić, udoskonalić, zacząć w swoim życiu? – – – Jaka jest moja główna motywacja, co mną kieruje w tym temacie? – – – Gdy odpowiesz sobie na te pytania, cele staną się dla ciebie już jasne i pozostanie przejść już tylko do konkretnego działania. Jeśli twoje odpowiedzi będą faktycznie mocne, w znacznym stopniu umożliwi ci to podjęcie się właściwego działania.  W wielu sytuacjach przekonuję się o tym, że jest w osobach wyrobione takie przekonanie, że robienie czegoś dla siebie, jest egoistyczne, że powinno się bardziej działać na rzecz innych osób, niż tylko na własne konto. Czy powodem jest sztuczna skromność lub mocne przekonanie o tym, że takie działanie jest egoistyczne? Sami musimy sobie odpowiedzieć, co tak naprawdę nami kieruje. Co jest naszą motywacją i głównym celem. Zaważyć o tym może jedno słowo, które źle zrozumiane, może odebrać nam nadzieję na realizację jakiegoś zadania. Jednak, gdy we właściwy sposób zrozumiemy stwierdzenie „inwestować w siebie”, możemy wówczas wejść na ścieżkę prowadzącą nas do niezwykłej przygody, która się przed nami wówczas otworzy. Trzeba wejść w szczegóły. Działanie, które skupia...
Odkryj to, co masz

Odkryj to, co masz

Fakt, niektórzy potrafią inwestować wirtualne pieniądze, coś czego nie posiadają, ale my tak nie zrobimy. Zastanówmy się nad tym, co rzeczywiście mamy, aby móc to dobrze i mądrze zainwestować. Nie jest sztuką zdobyć coś nowego, kupić sobie nową, jakąś rzecz i przez chwilę, jak małe dziecko, cieszyć się, że coś w życiu jednak mam. O wiele piękniejsze jest przemienianie w coś niezwykłego, tego wszystkiego, co już mamy. Cieszę się ze swojego życia, przynajmniej z bardzo wielu rzeczy, może dlatego, że nie ma we mnie aż tak wielkiego pragnienia, by zdobyć coś nowego, by za wszelką cenę kupić coś i posiąść.  Zastanawiałem się, skąd pojawił się pomysł na ten temat. I wiem, że wiele czynników wpłynęło na to, że pragnę się go podjąć w tym czasie. Pierwszy powód, to pewnego rodzaju niezadowolenie z „mojego życia” – to znaczy, stan mojego zdrowia, moja kondycja, brak dobrego, ciekawego wykorzystania czasu itp. Drugi powód, to fajna sytuacja – rozmawiałem z facetem na temat samochodu. Mówiłem, że mój ma już sporo lat, że musiałbym coś z nim zrobić i zastanawiam się, czy nie byłoby rozsądnie, go zmienić. Odpowiedź mnie zaskoczyła, a jednocześnie wile wątpliwości rozwiała – brzmiała ona tak: „a co już ci się znudził?” Pomyślałem automatycznie o życiu, o tym, co dzieje się w mojej codzienności, jak ja i pewnie wiele też innych osób, traktujemy pewne sprawy w naszym życiu – niekiedy z ogromnym znudzeniem, często nawet ze zniechęceniem, czy ze zdenerwowaniem. Czy nie jesteśmy zbyt znudzeni swoim życiem, zbyt przyzwyczajeni do niego, zbyt oswojeni i rutynowi? Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji trzeba koniecznie zainwestować w swoje życi. Masz rację! Tylko, czy o...
Kwadrans na ważne słowo.

Kwadrans na ważne słowo.

Zatrzymując się już do dłuższego czasu na ważnych słowach, uświadomiłem sobie jak ważne i owocne jest to dla mojej codzienności. Dlatego uznałem, że spokojnie można do tego wykorzystać kwadrans z codziennego rytmu naszego życia. Mijający dzień, niesie ze sobą ogromny bagaż, zarówno ciekawych wydarzeń, które udało nam się w ciągu dnia przeżyć, jak i historii ludzi, z którymi się spotkaliśmy, rozmawialiśmy. W naszych głowach, po całym dniu, zebrane mamy wiele ciekawych myśli, które albo są jakimiś rozwiązaniami lub pytaniami wobec tego, co przeżywamy. Pod koniec dnia naprawdę możemy się przekonać o tym, jak wiele zyskaliśmy, jak bardzo jesteśmy bogaci, jak wiele dał nam kolejny przeżyty dzień. Zysk jest pojęciem subiektywnym, bo może nam się wydawać, że to był przeciętny dzień, że niczego nie wniósł w nasze życie, bo mieliśmy, mamy, jakieś oczekiwania, które nie zostały zrealizowane. Jednak taka sytuacja, nie decyduje o tym, że jednak czegoś nie zyskaliśmy. Może właśnie „kwadrans” – chwila zatrzymania, powinna nas przekonać do poszukiwania, do odkrywania jakiejś sprawy, która była dla nas tego dnia, szczególną lekcją. Może zamiast na początku dnia, w ramach wyznaczenia sobie zadania, warto taki kwadrans uczynić pod koniec dnia, w ramach podsumowania, a więc odkrycia jakie słowo dzisiaj, stało się z jakiegoś powodu, szczególnie ważne. Rozumiemy możliwe kierunki realizacji tego kwadransa, który możemy wykorzystać w taki sposób, jaki będzie dla nas wygodniejszy, a przede wszystkim bardziej praktyczny.  Kwadrans na ważne słowo, to próba innego sposobu budowania swojego życia, to okazja, by nadać swojej codzienności właściwy kształt. Spróbujmy zobaczyć ważne słowo w kontekście naszej codzienności, a więc w kontekście spotkanych osób, odbytych z nimi rozmów, a może wydarzeń, w których uczestniczyliśmy, byliśmy...
Życiowy alfabet.

Życiowy alfabet.

Każdy z nas czemuś, jakiejś konkretnej sprawie poświęca więcej czasu i swojej energii. Argumentem jest to, że pewne sprawy, są dla nas priorytetowe. Jesteśmy w stanie poświęcić im nawet całe swoje życie. Mahatma Gandhi, Martin Luter King, Nelson Mandela, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II – to tylko kilka, z ogromnej listy osób, które w jakimś momencie, swoją postawą, myślą i działaniem podbudzili nie jedną osobę do działania. Te osoby oprócz tego, że wywołują jakiejś konkretne skojarzenia, w konkretnym etapie historii, swoim konkretnym działaniem, moim zdaniem, stali się przykładami również dla innych osób, które są żywymi alfabetami. Każda z tych postaci, stawia przed moimi oczami, jedno lub więcej słów. Kojarzę te osoby z działaniem, z ważnymi słowami, szczególną postawą. Ci ludzie, poświęcili się czemuś, niekiedy oddając wręcz swoje życie jakiejś sprawie, i to w znaczeniu symbolicznym i dosłownym. Ich historie pokazują, jak na etapie jakiegoś czasu, ważna była ich obecność, działanie, słowa; jak cenna stała się ich inicjatywa.  Pewnie, że można ich nazwać historycznymi gigantami, którzy wpłynęli dosłownie na przebieg jakiegoś tematu, przebieg jakiejś historii. To jest ciekawostka, ż ich życie, bogate w różne przeżycia, zaczyna charakteryzować różne wydarzenia, nadawać im bardzo osobistego znaczenia. Wymienione postaci, to dla mnie charakterystyczne słowa – pokój, równouprawnienie, wolność, miłosierdzie, życie… Oczywiście, że w zasadzie wszystkie te słowa, można dopasować do każdej osoby. Ale mimo wszystko, kiedy myślimy o jakiejś konkretnej osobie, przed oczyma mamy coś, co ją charakteryzowało, co w stu procentach pasuje właśnie do tej konkretnej osoby. Wątpię, żeby początki działania tych osób, były pełnym świadomości wyborem – co będzie ich charakteryzowało. Raczej angażując się życiem w pewne sprawy, człowiek, do...
Pomiędzy słowami.

Pomiędzy słowami.

Nasza podróż wokół słów, ma swoje konkretne znaczenie – ćwiczy nas w świadomym budowaniu naszej codzienności, wokół konkretnego słowa. Słowo jest tylko zaproszeniem – reszta jest w naszych rękach. Trudno było mi wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała podróż z ważnymi słowami. Już po kilku dniach widzę, jak o wiele łatwiej jest kierować się słowem, wchodząc w swoją codzienność, w konkretne jej elementy. Opisywanie codziennych wrażeń (tutaj) nie powoduje, póki co, jakiś konkretniejszych trudności. Oczywiście, zawsze można stwierdzić, że efekty mogłyby być jeszcze konkretniejsze, ale nie o to w tym tak naprawdę chodzi. Robienie czegoś dla samych efektów, przestaje być przygodą. Podróż, którą odkrywamy, ma pomóc nam, dostrzec, że już wiele z nich jest obecnych w naszym życiu. Te, których może nie odnajdę, być może sprowokują mnie do większego przemyślenia – dlaczego ich nie ma? Budując swoje życie, realizując swoją podróż, myślę, że niezbyt często zastanawiamy się nad urozmaiceniem swojej codzienności, nad bardziej świadomym przeżyciem różnych kwestii, nad lepszym wykorzystaniem środków, które już posiadamy. Dopuszczamy do takiej sytuacji, gdy ze swojej strony, akceptujemy obecny stan rzeczy. Akceptując obecną rzeczywistość, nie myślimy o zmianach. Wręcz przeciwnie, akceptacja może być niekiedy ucieczką przed ewentualnymi zmianami, które moglibyśmy, albo wręcz które powinniśmy uczynić w naszym życiu. Słowa otwierają nam oczy. Dzięki tej przygodzie, jeśli weźmiemy ją na serio i słowa stworzą w naszej codzienności właściwą perspektywę, odkryjemy jak ogromna przestrzeń do zagospodarowania istnieje właśnie pomiędzy słowami. Ostatnio miałem kolejną historię. Tą z cyklu codziennych historii i doświadczeń. Byłem w kuchni i ktoś poprosił mnie o pomoc – garnek zakleszczył się jeden w drugim. Oczywiście pierwsza próba była siłowa, ale od razu zrozumiałem, że...
62 dni dookoła świata.

62 dni dookoła świata.

Jak dokonać podróży wokół siebie? Postrzegając swoje życie z perspektywy słów, które są ważne, bo mówią o wartościach, ważnych pragnieniach, przeżyciach i celach. Zatem, życzę ci dobrej podróży. Często w trakcie jakiejś podróży, rozglądamy się dokoła siebie i pragniemy zobaczyć jak najwięcej, jak najciekawsze rzeczy. Są rzeczy, które nas ciekawią i dlatego ich szukamy wokół siebie. Niekiedy coś nas szokuje, dlatego widzimy to wyraźniej niż inne rzeczy, które dzieją w tym samym czasie. Jest jednak wiele rzeczy, na które z różnych powodów, nie zwracamy uwagi. Życie jest jednak bardzo ciekawe, dlatego warto odbyć tą szczególną podróż dookoła swojego świata, by chociażby w lepszy sposób zrozumieć siebie, by odkryć i bardziej docenić to, co już mamy lub by zrozumieć otwierające się przed naszą osobą perspektywy. Oczywiście okrążyć kulę ziemską w 80 dni, może już w naszej wyobraźni budować obrazy niezwykłych przygód, miejsc i sytuacji, ale czy 62 dni dookoła swojego świata, może być równie pasjonujące? Taką podróż, krótszą lub dłuższą, możesz w zasadzie rozpocząć w każdym momencie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by to zrobić, właśnie teraz. Początek – start, złożony jest w twoich rękach i to, kiedy rozpoczniesz tą przygodę, zależy teraz tylko od ciebie. Spróbujesz? Przypominają mi się inne wakacje, już parę lat temu, kiedy samemu zdecydowałem się wyruszyć, do bardzo symbolicznego, ale i też bardzo trudnego miejsca. Ruszając do punktu głównego, jakim był Oświęcim, towarzyszył mi wówczas, wydawałoby się, że abstrakcyjny wobec tego miejsca temat – „otocznie troską życie”.  To właśnie Oświęcim, obóz koncentracyjny, stał się miejscem, w którym podjąłem się podróży w głąb siebie. Owocem tamtej podróży wokół „swojego świata” stała się głęboka refleksja nad życiem...