Radość z

Radość z

IV Niedziela adwentu – Łk 1, 39-45 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana». Radość z… Ostatnimi czasy adwent jest nieco jakby „oszukany”, bo skrócony jest rzeczywiście czas ostatniego tygodnia. W ubiegłym roku wigilia była dokładnie w czwartą niedzielę adwentu, a w tym roku już w poniedziałek. Nie zdołamy się dobrze rozpędzić z tym tygodniem, a już wejdziemy w kolejną tajemnicę, w rzeczywistość Bożego narodzenia. To tym mocniej przyśpieszy nasz czas oczekiwań, przygotowań, zintensyfikuje nasze działanie. Czwarta niedziela to „świeca Aniołów” (świeca Miłości) – symbolizuje aniołów, którzy objawili się pasterzom, ogłaszając im narodziny Dzieciątka Jezus. Ta świeca wraz z dzisiejszym fragmentem Ewangelii, podpowiada nam jakby, co w naszym życiu mamy ogarnąć miłością, gdzie mamy właśnie ją rozpalić. Właściwy pośpiech… Maryja nie śpieszy się we wszystkim, ale robi to idąc z dobrą wiadomością i chęcią zaniesienia pomocy.  Spotkanie… Poruszenie Elżbiety, wywołało we mnie ostatnio zastanowienie, gdzie ja tak właśnie reaguje, wobec jakich wydarzeń, wobec jakich spotkanych osób…  Co jeszcze, gdzie jeszcze warto by było postawić świecę Miłości, by mogła tam nas rozpalić. Te dwie sprawy powinny nas zastanowić czy...
Święć się imię Twoje.

Święć się imię Twoje.

Chyba nie ma człowieka, który by czegoś nie świętował. Rozmaite okazje są wykorzystywane, aby coś świętować, przypominać, odkrywać wartość. Nie świętujemy bez jakiegoś znaczenia. Jeśli świętujemy rzeczywiście, wówczas nasze życie rzeczywiście będzie pielęgnować ważne rzeczy. To świętowanie ma podkreślić wagę drugiego człowieka. Czynimy to ze względu na drugą osobę, bo ta osoba jest dla mnie szczególnie ważna. Pomyśl teraz, jak to świętowanie przenieść na pole relacji Bóg i człowiek. Świętowanie rozpocznijmy od dotknięcia ŚWIĘTOŚCI Boga. To nie kwestia wyobrażenia sobie doskonałego Boga… to kwestia zrozumienia, że świętość Boga to nieustanne kochanie dobra. Można by było pomyśleć, że to co doskonałe, święte, nie będzie miało chęci przebywania, dotykania tego co grzeszne – w naszych oczach niedoskonałe… Ta świętość jest gotowa na dotknięcie każdej choroby naszego życia. Uznając zasadę, że Bóg jest święty, idziemy do zrozumienia, że On przewyższa wszystko. Ten szczególny sposób Jego bycia – świętość – tak bardzo zbliża nas nawzajem do siebie. Wiedząc o świętości, czując ją w Nim, wszechobecność Jego Osoby mimo wszystko sprawia, że mamy świadomość dystansu. On „doskonały”, ja nie! To sprawia, że nie traktujmy Go przedmiotowo, że nie wykorzystujemy Go do realizacji jakiś własnych, egoistycznych pragnień. On nie jest tylko moim sojusznikiem – On pragnie zbawić wszystkich. Świętość jest tak silna, że realnie staje się darem dla każdego człowieka. Dystans ukazuje też istniejące, konkretne granice. Odkrywając świętość Boga, odkrywamy w naturalny sposób, gdzie jest granica między tym, co święte, a tym, co grzeszne. Człowiek święcąc imię Boga, właśnie ze względu na Niego, nie przekracza pewnych granic, dba aby właśnie one nami kierowały i wyznaczały cel. Ta konkretna granica sprawia, że możemy powstrzymać się przed...
Co mam zrobić?

Co mam zrobić?

III Niedziela Adwentu –  Łk 3, 10-18 Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. on będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. Co mam czynić? Dziś Niedziela radości. Zapalamy „Świecę Pasterzy” (Świecę Radości) – przypomina pasterzy, którzy jako pierwsi ujrzeli Jezusa i ogłosili światu „radosną nowinę”. Do Jana przychodzą ludzie, którzy szukają życiowego ratunku. Szukają w nim rozwiązania, a przynajmniej wskazówki, jak dokonać zmiany w swoim życiu. Szukają duchowego pocieszenia, radości, która da im siłę do wprowadzenia w swoim życiu zmian. Dla mnie pierwsza rzecz którą odkrywam w dzisiejszym fragmencie, to wskazówka, że są tacy ludzie, którym zależy, którzy pragną nowego porządku w swoim życiu, którzy oczekują realnie nadejścia Mesjasza.  Zastanawia mnie również pytanie, z którym przychodzą. Skoro pojawia...
Konkretny adresat.

Konkretny adresat.

2 Niedziela Adwentu – Łk 3, 1-6 Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże». Konkretny adresat. Uogólnianie jest naszą zasłoną dymną. Mówiąc my, oni, często zrzucamy odpowiedzialność na innych, a siebie w ten sposób zwalniamy. Może dotknąć to też kwestii wiary. Bóg mówi do wszystkich… Pragnie naszego nawrócenia… Bóg przychodzi do wszystkich… On zbawia wszystkich… – co z tych stwierdzeń wynika. Gdzie jestem ja w tym wszystkim? Jak to odnosi się konkretnie do mnie? Dzisiejsze Słowo chce przełamać ten ogólny schemat myślenia i doprowadzić nas do bardziej osobistego rozumienia. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii, słyszymy konkretne daty, osoby, miejsca… Wszystko to po to, by na tym tle ukazać, że choć Bóg przemawia do wszystkich, ale jednak nie wszyscy są otwarci na Boga, by Go usłyszeć, by Go przyjąć… On wybrał Jana, jako swój głos.  Są też takie sytuacje w naszym życiu: konkretne miejsca, konkretny czas, sytuacja, w których Bóg właśnie przychodzi do mnie… On przychodzi do mnie, On mówi do mnie, On pragnie mojego zbawienia… Jemu zależy na moim nawróceniu. Zatem nie mam wyjścia, nie mogę się usprawiedliwić...
Któryś jest w niebie.

Któryś jest w niebie.

Świat materialny sprowadza się do miejsc, czasu, kształtu… Skoro żyjemy w takich kategoriach, często to, co dzieje się w naszym życiu chcemy sprowadzić również do jakiś kategorii. Nie jest to groźne jeśli dotyczy spraw materialnych, gorzej ma się sprawa, gdy chcemy dosłownie to samo zrobić ze sprawami duchowymi.  Sprowadzając świat przyjaźni, miłości, wiary, Boga do kategorii czasu, miejsc i kształtów, czynimy sobie mimo wszystko krzywdę, ograniczając właściwą wartość tych spraw.  Wypowiadając słowa: „któryś jest w niebie” często interpretujemy je właśnie w znaczeniu powyższych kategorii. To biblijne znaczenie „w niebie” nie oznacza miejsca, lecz sposób istnienia, Jego majestat, a nie miejsce oddalenia, przebywania. To stwierdzenie jest dla nas zachętą do odkrywania Kim jest Ojciec, w jaki sposób jest On obecny w naszym życiu. Rozpoznawanie Jego działania, przyczynia się do tego, aby we właściwy sposób Go zrozumieć. On jest ponad wszystkim…. Bóg nie ulega ludzkim czynnikom, nie jest w żaden sposób ograniczony. Nie można Go sprowadzić do jednego miejsca, do jednej chwili, do jakiegoś kształtu – wyobrażenia. Śmierć Chrystusa i Jego zmartwychwstanie pokonały wszystkie ludzkie ograniczenia, przez co Bóg jest Ojcem wszystkich; wszyscy mogą z Nim rozmawiać; mogą Go odczuwać… możesz Go spotkać w każdym miejscu – w szczególny sposób w Kościele, w każdej osobie, w Słowie, Sakramentach… Chrystus łączy NIEBO z ZIEMIĄ – gdy przyszedł, otworzył nam niebo, ale Jego wniebowstąpienie sprawiło, że każdy z nas, może również iść drogą Jezusa.  Św. Tomasz mówi o trzech powodach wypowiadania tych słów: Pierwszym z nich jest: „przygotowanie modlącego się”. Przez kontemplowanie spraw niebiańskich, przez naśladowanie tych spraw, pojawia się w nas pragnienie tych rzeczy. Drugim powodem jest odkrycie jak łatwo jest Bogu...
Wytyczne na adwent.

Wytyczne na adwent.

1 Niedziela Adwentu – Łk 21, 25-28. 34-36 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. a gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym». Wytyczne na adwent. Może masz pomysł na swoje życie, na osiągnięcie jakiś celów. Może właśnie stoisz na rozdrożu i myślisz co będzie jutro. Czas ostatecznego przyjścia Chrystusa może wywołać reakcje podobne właśnie do tych, które pojawiają się w twoich życiowych sytuacjach. Wątpliwości, zaskoczenie, strach… Tylko ten, który przygotowuje się na decyzje, który dokonuje pewnych wyborów, którego życie zbliżone jest do tego, co oczekuje, może w jakiejś mierze odczuwać w swoim wnętrzu większy pokój.  Przygotowanie na ostateczne spotkanie z Chrystusem, rozpoczyna się już dziś, już teraz… poprzez twoją codzienność. Dzisiejszy fragment Ewangelii zinterpretowałem jako wyznacznik postaw, które mogą nam pomóc we właściwy sposób przyjąć czas adwentu i podjąć się go we właściwy sposób. nabierzcie ducha podnieście głowy uważajcie na siebie serce nie było ociężałe by dzień nie spadł na was znienacka czuwajcie módlcie się abyście uniknęli tego, co ma...
XII-I/2018 – Ojcze nasz.

XII-I/2018 – Ojcze nasz.

Ojcze nasz. Był… Jest… Będzie. Adwent otwiera nas na szczególne, dwie prawdy. Rozważamy to, co już się stało – Bóg stał się człowiekiem, ale również przygotowujemy się do przyjęcia innej prawdy – On przyjdzie w czasach ostatecznych. To okazja, by na nowo odkryć i przeżyć swoje chrześcijaństwo. To okazja do zastanowienia się nad tym, jakie miejsce zajmuje Jezus w moim życiu, Kim On dla mnie jest. Ojcze nasz. Któryś jest w niebie. Święć się imię Twoje. Przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na ziemi. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj. I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie. Ale zbaw nas ode...
Ojcze nasz.

Ojcze nasz.

Pierwsze słowa… Modlitwa Pańska jest szczególną modlitwą, swoistym wyznaniem wiary. Lekcja, której udziela nam Jezus poprzez tą modlitwę, może wprowadzić nas w środek szczególnej relacji pomiędzy Bogiem, a człowiekiem. Spotkania z różnymi osobami, mają swoje szczególne zaplecze. Spotykamy się z kimś, bo pragniemy nawiązać z tą osobą jakąś więź, lub ją kontynuować. Im bliżej jesteśmy z kimś, tym mocniejszą tworzymy więź, tym mocniej jesteśmy wstanie dla niej się poświęcić. Wiedząc, co nas łączy z inną osobą, wiemy, jak mamy to budować, na co mamy zwrócić uwagę.  Trudno niekiedy określić początek relacji z jakąś osobą, bo to nie tylko kwestia czasu, czy jakiegoś miejsca. Po jakimś czasie, przychodzi moment na określenie tego, co się dzieje pomiędzy osobami. To właśnie z czasem osoby odkrywają, że się przyjaźnią, że się w sobie zakochali itd. Nikt w zasadzie, w początkach relacji z jakąś osobą, nie czyni takich założeń. To po prostu się dzieje, a my sobie to uświadamiamy i zaczynamy to jakoś nazywać. Od dziś zacznę wierzyć… tego typu stwierdzenie brzmi mało realnie. Wiążąc to z powyższymi myślami, wiara jest relacją z Bogiem, którą „tworzymy budując więź z Bogiem”. Brak wiary lub trudności z nią związane, mogą być właśnie połączone z tą kwestią – braku relacji lub słabości mojej więzi z Bogiem. Trudno wierzyć, nie mając odniesienia do Boga, nie mając z Nim więzi, nie mając doświadczenia spotkania z Bogiem. Pierwsze słowa modlitwy Pańskiej, mają niezwykła wagę. To słowo otwierające tak naprawdę najważniejszą kwestię. Relacja z Bogiem zaczyna się w Nim. On ma każdego z nas w swoim sercu. Moje zadanie, to spotkać się z Nim, by się odnaleźć w Jego sercu. Dla...
misja życia

misja życia

– misja życia –  w dzisiejszym biblijnym rozważaniu chcę się wraz z wami przyjrzeć dwom kwestiom – najpierw temu, kim chce mnie uczynić Jezus, a później przyjrzeć się tej misji, którą już wypełniam w swoim życiu. Mt 4,19 1 Kor...
Zdobądź przyszłość.

Zdobądź przyszłość.

W każdej chwili naszego życia stoi przed nami szansa. Nasze podejście do ludzi, spraw, wartości, powinno być pełne szacunku. Stoi przed nami coś cennego… Nasze życie stawia nas w bardzo różnych miejscach i sytuacjach, konfrontuje nas z bardzo różnymi też osobami. Mamy często świadomość jak cenne jest dla nas to, co „stoi przed nami”. Z ogromną wrażliwością i odpowiedzialnością, stawiamy kolejny krok w przyszłość. Świadomość jak cenna jest dla nas przyszłość, jak cenna dla nas jest też teraźniejszości i to, co te chwile przynoszą w nasze życie, jak cenni są ludzie i nasze doświadczenia, jednych ten fakt może przytłoczyć, a innych zmobilizować do właściwego wykorzystywania swojego życia. Szacunek to wyczuwanie szczególnej wartości… Kiedy stoisz przed jakimś ważnym wydarzeniem, czujesz jak na twoich ramionach rośnie ciężar odpowiedzialności, ale masz też przeczucie jak wiele możesz dzięki tym doświadczeniom zyskać dla siebie. Właśnie ze względy na szacunek, ważne momenty wywołują we mnie dwie postawy – zatrzymanie i wyciszenie. Zdając sobie sprawę z powagi danej chwili – zatrzymuję się – ponieważ wiem, że pochylenie się nad daną sprawą, przeniknie moje wnętrze i pobudzi do refleksji. Znając wartość chwili, zawsze podchodzę do niej z ogromnym respektem. Wczuwając się w sytuacje ludzi, w kontekst różnych wydarzeń, człowiek nie tylko zyskuje wiedzę, ale nade wszystko ma okazję odkryć głębszy sens – szczególną wartość wszystkiego! To zatrzymanie najczęściej towarzyszy mi w codzienności, w trakcie „łowienia zdjęcia dnia”. Wiem jak istotny, wręcz decydujący jest to dla mnie moment i jak przenikając tą chwilę, zyskuję dla swojej przyszłości coś niezwykłego. Szczególnie ważne chwile, przed którymi staję całym swoim życiem, wywołują we mnie niezwykłe wyciszenie. Takimi charakterystycznymi momentami są np....
Zniekształcony obraz?

Zniekształcony obraz?

34 Niedziela – Chrystusa Króla – J 18, 33b-37 Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Zniekształcony obraz? Nie sposób po lekturze tego fragmentu nie namalować oczyma wyobraźni obrazu Alberta Chmielowskiego pt. „Ecce Homo”. W obrazie przykuwa uwagę postać Jezusa z ogromnym sercem, które można odnaleźć na ciele Jezusa, ułożone z płótna i kształtu ciała. Obraz przedstawiający Jezusa jest niedokończony, ponieważ „w twarzach żebraków i włóczęgów, w twarzach odrzuconych i niechcianych, święty brat Albert dostrzegł znieważone i oplute oblicze Chrystusa. Zrozumiał wtedy, że swojego obrazu na płótnie już nie dokończy, lecz zacznie odtąd malować wizerunek Boga w ludziach zdeprawowanych i odepchniętych przez innych, stając się w ten właśnie sposób świadkiem miłości.” Jakie jest moje wyobrażenie Jezusa Chrystusa Króla? Zobaczyć Chrystusa, Jego prawdziwy obraz w ludziach, którzy mnie otaczają, to zrozumieć, że On rzeczywiście króluje w sercach wielu ludzi. Ernest Hemingway napisał: „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać”. Idąc w tonie tej myśli, można zniszczyć, zniekształcić zewnętrzny obraz człowieka, ale nie można pokonać jego wewnętrznej wartości, godności i piękna....
Czasy ostateczne.

Czasy ostateczne.

– czasy ostateczne – w kolejnym odcinku biblijnych rozważań, o trudnych rzeczach – o czasach ostatecznych. Czuwanie… życie mocne teraźniejszością… to czas przygotowywania się na spotkanie z Bogiem. warto też rozważyć… Mt 24:42 bt5 „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.”  Mt 25:13 bt5 „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.”  Mt 26:38 bt5 „Wtedy rzekł do nich: Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną.”  Mt 26:41 bt5 „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.”  Mk 13:33 bt5 „Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie.”  Mk 13:35 bt5 „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem.”  Mk 13:37 bt5 „Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!”  Mk 14:34 bt5 „I rzekł do nich: Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie.”  Mk 14:38 bt5 „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe.”  Łk 12:37 bt5 „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał.”  Łk 21:36 bt5 „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.”  Dz 20:31 bt5 „Dlatego czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata w dzień i w nocy nie przestawałem ze łzami upominać każdego z was.”  1Kor 16:13 bt5 „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się!”  Ef 6:18 bt5 „wśród wszelakiej modlitwy i...
Konieczne postawy.

Konieczne postawy.

Czasami zapominamy o podstawowych zachowaniach, które powinny być obecne w normalnych sytuacjach, które mogą pokazać, przekonać kogoś, że go szanujemy. Najgorsza jest pułapka jakiegoś przeświadczenia. Jesteśmy tak czegoś pewni, że uznajemy to jako oczywistość, która jest ogólnie dostępna. To, co ja myślę, jak widzę pewne sprawy, wydaje mi się, że jest ogólnym sposobem, obecnym też u innych. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ takie właśnie zachowanie jest bardzo błędne. Gdy coś mi się wydaje, tak naprawdę nie mam pewności, czy ktoś mnie rozumie właśnie w ten sposób, jak ja to widzę. Postawy wyrażają znacznie więcej, dlatego by były we właściwy sposób zrozumiane, powinniśmy starać się, by z naszej strony były jak najbardziej czytelne. Wyrazistość postawy, wpływa na to, w jaki sposób inni będą mogli nas, naszą postawę, zinterpretować. postawy pokazują jak rzeczywiście pewne sprawy traktujemy. Pomyśl jakie postawy cię otaczają i jakie z nich są najbardziej dla ciebie czytelne. SŁUCHAJ, PATRZĄC. Może nam się wydawać to zestawienie dość dziwne: słuchaj, patrząc. Ale pomyśl, w jaki sposób, fizycznie, tak zewnętrznie mogę pokazać komuś, że go słucham? Zewnętrzna postawa, która może to ukazać, to właśnie patrzenie na osobę, gdy ona mówi do nas, albo gdy my mówimy do innej osoby, patrzymy właśnie w kierunku osób, do których coś wypowiadamy. To niby proste, by zwrócić się w stronę osoby, która do mnie mówi, by patrząc na nią okazać jej szacunek, że jest przez nas słuchana. Dziś wielu ludzi nie patrzy na drugich – wzrok spuszczony w dół, często w telefon, raczej utrudnia wyrażenie postawy np. szacunku poprzez słuchanie. Bez tego wzrokowego kontaktu, możemy często mówić, nie będą w ogóle słuchani. Patrząc na innych, gdy...
Zebrani w jedno.

Zebrani w jedno.

33 Niedziela zwykła – Mk 13, 24-32 Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec». Zebrani w jedno. Liturgia dotyka czasów obecnych i ostatecznych. Szczególne to jest, gdy kończy się powoli rok liturgiczny. Dziś może zawiać różny wiatr. Ci co się boją, co przedkładają codzienność ponad Boży plan, odczują strach, gdy usłyszą o ostateczności. Ci natomiast, którzy przynajmniej próbują wpuścić do swojego serca Boga, odczują jak ich prowadzi i przeprowadza przez to, co trudne. Myślałeś o dacie swojej śmierci? Ludzie jak sobie wyznaczą datę ostateczności… zaczynają się bać… Jak to nie nastąpi, są rozczarowani… i wyznaczają sobie kolejne daty… Zmian niekiedy w życiu nie widać, ale jest strach, który niestety nie dodaje mądrości. Patrząc na dzisiejszy fragment Ewangelii, odczytuję zachętę do tego, by się rozglądać po obecnym czasie i dostrzegać dookoła siebie różne prawdy, znaki, którymi Bóg chce mi pokazać, że już jest, że...
Zacznij od siebie.

Zacznij od siebie.

Jesteśmy bardzo wartościowi… Naszą wartość nie stanowi to, co posiadamy, ale to, że jesteśmy. Jeśli coś lub ktoś, próbują przekonać nas o czymś innym, to uważajmy na próby okłamania nas i pozbawienia nas szacunku. Niestety otoczeni jesteśmy warunkami, które próbują nas przekonać, że o naszej wartości stanowią różne względy. Jesteśmy podatni na te przekonania i wydaje nam się, że spełniają jakieś warunki, staniemy się „faktycznie wartościowi, szanowania”. Jeśli nie znamy swojej faktycznej wartości, jeśli nie wierzymy, że nie musimy spełniać żadnych warunków, ani spełniać czyichś oczekiwań, trudno nam będzie zrozumieć, że nie musimy szukać swojej wartości w czymś, w kimś, poza nami, na zewnątrz. Nasze poszukiwania powinniśmy skierować na nasze wnętrze, szukając w głąb siebie, tej faktycznej wartości. Mówiąc o naszej wartości, powinniśmy właśnie dotknąć tematu szacunku. Mając swoje zdanie, wybory i decyzje, próbując iść przez życie we właściwy sposób, dbamy o swoją wartość, o ukazywanie jej innym. Jeśli sami wiemy, co wyraża naszą wartość, zawsze łatwiej będzie nam pokazać innym, co powinni w nas szanować, akceptować. Jeśli poddamy się manipulacji, której zadaniem będzie „uzależnić” naszą wartość od kogoś, czegoś, wówczas trudno, aby inni nas rzeczywiście szanowali, skoro my sami siebie, nie szanujemy.  Co mam w sobie szanować? Warto, aby każdy z nas uświadomił sobie, co dla niego stanowi wartość, co czyni Ciebie wartościowym i szczególnym. Pewnie łatwiej jest nam patrzeć na innych i w ten sposób, szanując coś w innych, uświadomić sobie, co dla mnie jest ważne. Jakkolwiek podejdziesz do tego zadania, ważne jest to, byś był świadom tego, co w sobie szanujesz. Pierwszą sprawę, na którą zwróciłbym bezwzględnie uwagę, to fakt, że JESTEŚ… To bycie człowiekiem wymaga...
Spotkanie pychy i żywej Ewangelii.

Spotkanie pychy i żywej Ewangelii.

32 Niedziela zwykła – Mk 12, 38-44 Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie». Spotkanie pychy i żywej Ewangelii. Niekiedy możemy poświęcić ludziom mnóstwo czasu na to, by coś im wytłumaczyć. Co praktycznego daje nam nauka w życiu? Pewnie znajdą się tacy, którzy coś znaleźli. Więcej jednak możemy nauczyć się poprzez konkretne czyny; wymowne, stające się niezwykłym świadectwem gesty ludzi, którzy pokazują nam, jak w danej sytuacji postąpić. To właśnie niezwykłe w dzisiejszym fragmencie Ewangelii – Jezus patrzy na ludzi i ukazuje ich czyny. Robi zestawienie, uczonych w Piśmie z wdową, żebraczką… Usiadłszy… to postawa nauczającego mistrza. Jak On uczy? Pokazuje żywy obraz – kobietę, która wrzuca dwa pieniążki do skarbony. Ukazuje żywą Ewangelię – kobietę, która swoim gestem wyraża, że Bóg jest dla niej wszystkim, że Mu całkowicie ufa i Jemu powierza swoje życie. Jaki obraz do ciebie bardziej przemawia? Ludzie, którzy biorą dla siebie, a niczego nie dają? Czy bardziej dla Ciebie jest wymowny obraz osoby, która daje wszystko, bo...
codzienna droga miłości

codzienna droga miłości

– Miłość –  Wrócić do właściwego początku swojej inicjatywy. Niekiedy warto to zrobić, bo uzmysłowimy sobie, jaką drogę odbyliśmy i co zyskaliśmy. Ale początek może dać nam nowy start. Nowy Testament często wskazuje na Boga, Jezusa, na Miłość… dlatego warto do niej powrócić, by zacząć jakiś start w swojej codzienności. Mk 12,29-31 Rz 5,8...
Daj innym wolność.

Daj innym wolność.

Dziś „na każdym prawie rogu” mówi się o wolności, o prawach każdego człowieka. Kiedy jednak zejdziemy na poziom zwyczajnej codzienności, usłyszeć możemy tak wiele krytyki, ocen, opinii… Dziś, gdy słyszę różne ważne hasła, jak np. wolność, tolerancja, równouprawnienie itd. – najpierw zastanawiam się, czy osoby wypowiadające te ważne słowa, wiedzą rzeczywiście co one oznaczają. Mam często wrażenie, że ludzie wysługują się pojęciami, bardzo ważnymi dla wielu osób, dla osiągnięcia własnych korzyści, dla przepchnięcia jakiejś cichej ideologii, szemranego podtekstu. Ważne słowa przestają takimi być, w naszych oczach, w naszej codzienności. Nie przywołam tutaj żadnego konkretnego przykładu, bo nie chodzi mi o wskazanie winnych, a jedynie na tym, by ukazać problem. Wyświechtane słowa, pojęcia, tracą na wartości – nie przekonują, a nawet wywołują coraz częściej niepotrzebną agresję. Kolejna para słów, które chciałbym zestawić i zaproponować nad nimi refleksję to: SZACUNEK i WOLNOŚĆ. Każdy z nas, kieruje się jakimiś zasadami. Niekoniecznie są one dla wszystkich takie same. Różnice pomiędzy nimi, sprawiają, że każdy z nas może postępować w bardzo różny sposób, nawet gdy będzie chodziło o tą samą kwestię. To sprawia, że ocena czynów, nie jest tak oczywista, bo i motywy, i zasady, skoro są tak bardzo indywidualne, mogą wywołać bardzo różne reakcje. Stąd wniosek – że musimy zrozumieć innych, zrozumieć co dla nich oznaczają konkretne słowa.  Co dla Ciebie oznaczają słowa: szacunek, wolność? Jeśli wszyscy ustalimy, co faktycznie, obiektywnie oznaczają daje słowa, wówczas łatwiej będzie nam wcielić w życie dane słowa, postawy i wymagać od siebie wzajemnie ich realizacji.    (ważne słowa wg. młodych w szkole – nie wszystkie tutaj umieściłem)   Nie można narzucić nikomu własnego wyobrażenia. Jeśli moje poczucie wolności...
Przekonanie.

Przekonanie.

31 Niedziela zwykła – Mk 12, 28b-34 Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. Przekonanie. Jest wiele praw, którymi posługujemy się każdego dnia, aby normalnie funkcjonować. Na wiele z nich, tak powszednich, nie zwracamy większej uwagi, a już na pewno nie buntujemy się wobec nich. Jest jakiś fenomen, że jedne prawa – zasady, na sam ich już dźwięk reagujemy z ogromną alergią, a niekiedy wręcz nawet z wściekłością, a inne są nam zupełnie obojętne, jak to czy w zeszłym roku padał śnieg, czy nie. Jest i też to dzisiejsze prawo – przykazanie miłości. Jakie odczucia w tobie wywołuje? Ja, za każdym razem jak je odczytuje, pojawia się we mnie pragnienie by je realizować. Nawet dekalog we mnie nie wywołuje takich chęci i inspiracji, jak to właśnie przykazanie. Dlaczego? Dlaczego jedne prawa powszednieją, inne są obojętne, a niektóre może nas inspirują? Myślę, że chodzi o wewnętrzne przekonanie. Postawa uczonego...