Miłość Ojca.

Miłość Ojca.

IV Niedziela Wielkiego Postu – Łk 15, 1-3.11-32 W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie:...
7. Miłość podnosi.

7. Miłość podnosi.

– stacja 7 – JEZUS BIERZE NA RAMIONA KRZYŻ.   Krzyż jest symbolem nas – trudności, których doświadczamy w naszym życiu; jest znakiem cierpienia, które przeżywamy; jest symbolem grzechów, które czynimy. On dźwiga nas i nasze życie. Niesienie krzyża ma głębsze znaczenie. To nie tylko fizyczna kara, którą w ramach niesłusznego wyroku niesie Jezus. Bóg stał si człowiekiem i w Jezusie przynosi zbawienie dla każdego z nas. Nie ma innej możliwości, nie ma sposoby, by człowiek zrobił to sam. Chrystus i krzyż stają si mostem łączącym niebo i ziemię, po którym każdy z nas może przejść, otrzymując życie wieczne. Możemy się zastanawiać, czy Jezus niósł tylko poprzeczną belkęm czy niósł cały krzyż… Czy rzeczywiście był on w kształcie bardziej „+”, czy może bardziej „T”. Może oczywiście stanowić to kwestii naszych rozważań. Możemy widzieć w krzyżu symbol poziomej belki – to, co istnieje pomiędzy nami – ludźmi, co nas łączy lub dzieli, co możemy tworzyć i realizować w tej przestrzeni pomiędzy sobą. Możemy dostrzec belkę pionową – to co łączy nas z Bogiem: kim On dla nas jest, jak próbujemy Go naśladować, jakimi wartościami żyjemy, jak się uświęcamy. W krzyżu mogę też zobaczyć symbolicznie cztery strony świata, dalej – wszechświata – to znaczy, że krzyż – Jezus, obejmuje wszystkich i wszystko, swoją miłością. Przedmiot wyspecjalizowanych tortur może być przez każdego, bardzo osobiście rozumiany i przyjmowany. Rozpoczyna się faktyczna droga – jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech mnie naśladuje. Zdanie Jezusa, które w kontekście przeróżnych spraw, które przeżywamy, może nadać tym chwilom różne znaczenie, a przeżywanym przez nas...
6. Połamany Król Miłości.

6. Połamany Król Miłości.

– stacja 6 – UKORONOWANIE KORONĄ CIERNIOWĄ   Są rzeczy bardzo i bardziej przerażając. Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w szyderstwie, w swoim wykrywaniu faktycznego obrazu, w pogardzie… A na ile stać człowieka na faktyczną miłość Poranionego. Gdy zło staje się silniejsze, często popycha ono człowieka do czynów skrajnie podłych. W przypadku Jezusa zewnętrzne działanie względem Niego narasta, staje się z jednej strony coraz bardziej okrutne, ale z drugiej strony widać, jak nieubłaganie wszystko zmierza w jednym kierunku – ku Miłości na krzyżu. Obserwując Drogę krzyżową, może zwróciłeś uwag, że każdy ma w niej jakiś swój udział. Nie jest tak, że działanie jest podejmowane tylko przez jedną osobę – niejako historia buduje si przez dołączenie co chwilę, kolejnych, różnych osób i ich różnego działania. Są osoby, które działają tylko słowem i nie mają jakby bezpośredniego, fizycznego kontaktu. Są ci, którzy wykonują rozkazy, a więc, to oni dosłownie wymierzają karę – ubiczowanie, czy później ukrzyżowanie. Ale nikt żołnierzom nie kazał, by z Niego szydzili, by „przebrali Go za króla”, by „oddawali Mu szyderczo hołd”. Skąd pojawia się takie postępowanie – może to odreagowanie – jak to często ze złem jest, schodzi poprzez poszczególne szczeble, idąc na sam ból piramidy zależności. A może to znak ich osobistego nastawienia sprawił, że tak go potraktowali – osobista zadra lub zwyczajnie rozrywka z kolejnego bezbronnego więźnia. Masz może sytuacje, w których jesteś ponad kimś i wówczas masz nad kimś władzę, którą być może zaczynasz wykorzystywać w niewłaściwy sposób. Nadwyrężasz swoje możliwości, nieświadomie stawiając inne osoby w gorszej pozycji, czując się później nie tylko silniejszym, ale i też ważniejszym, a przede wszystkim...
Bezsensowność.

Bezsensowność.

III Niedziela Wielkiego Postu – Łk 13, 1-9 W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”». Bezsensowność. Czy chcesz być zły? Czy popełniasz grzechy z bezwzględną premedytacją? Możemy pomyśleć, że to bez sensu, że to chyba mało prawdopodobne. Czy niekiedy nie chcemy Bogu narzucić naszych postaw – by np. ”płacił” jakimś nieszczęściem za czyjś grzech i opieką za dobre życie.  Stąd pojawia się dość długi wstęp w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, który skłania nas do nawrócenia – zmienienia najpierw sposobu myślenia o Bogu. Każda tragedia rodzi pytania o jej przyczyny, o odpowiedzialność za tę śmierć. Przedwczesna śmierć, zwłaszcza tragiczna oraz cierpienie, w sposób bardzo naturalny są także dziś odbierane jako kara za grzechy. Oni nie zginęli z powodu bycia „większymi...
5. Umiłowanie Prawdy.

5. Umiłowanie Prawdy.

– stacja 5 – JEZUS OSĄDZONY PRZEZ PONCJUSZA PIŁATA   Kontynuacja drogi prowadzi nas znów do tematu sądu. W ten sposób pogłębiamy temat ze stacji trzeciej i przyjrzyjmy się z innej strony sądowi Jezusa. Wysoka Rada Żydowska po przesłuchaniu i uznaniu za winnym, prowadzi Jezusa przed Piłata, namiestnika rzymskiego w Palestynie. Przestępstwa karane śmiercią – ich oczekiwanie, było zastrzeżone Rzymianom. Dlatego prowadzą Jezusa do Piłata. Obecność Jezusa u Piłata pełna jest pytań. Pierwsze z nich brzmi: „Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?” Kolejne z nich brzmi: „Czy ty jesteś Królem żydowskim?” Oprócz innych słów, na końcu rozmowy pada jeszcze jedno pytanie: „Cóż to jest prawda?” W wyjaśnieniach Jezusa, w rozmowie z Piłatem, można odnaleźć wskazówki, które mogą być dla każdego poszukującego człowieka, pomocą do budowania, w swoim sercu przestrzeni dla Boga. Spotkanie z Piłatem, to obiektywność – przynajmniej na początku tak jest. Ta obiektywność sprowadza się do prostych pytań, prostych sformułowań, których zadaniem jest zweryfikowanie całej sprawy. Późniejsze zachowanie Piłata, wyraźnie zmieniło się pod wpływem działania Wysokiej Rady, która posługując się przymusem, szantażem i manipulacją, pragnie osiągnąć zamierzony przez siebie cel. Piłat ulega tej postawie, chociaż próbuje ukazać swoją bezstronność i brak bezpośredniego zaangażowania, poprzez gest obmycia rąk i zrzucenie w ten sposób odpowiedzialności na Żydów, którzy wydali wyrok na Jezusa. Jaką postawę zajmujesz najczęściej wobec życia? Czy przejmuje się różnymi sprawami i próbujesz coś zrozumieć, coś zmienić? Czy przyjmujesz postawę dociekania – stawiania ważnych pytań, szukania argumentów i odpowiedzi? Czy może przyjmujesz postawę oskarżyciela? A może próbujesz zachować się „poprawnie”, nie zajmując stanowiska, umywając ręce od odpowiedzialności? Może zajmujesz postawę milczenia? Dużo pytań. Nie zostawiaj ich bez odpowiedzi. Szukajmy...
4. pokorna Miłość.

4. pokorna Miłość.

– stacja 4 – TRZYKROTNE WYPARCIE SIĘ JEZUSA PRZEZ PIOTRA.   Życiowe próby? Jest ich tyle w naszej codzienności, że z czasem stają się powszednim towarzyszem naszej codzienności. Czy muszę jednak komuś coś udowadniać?  Każdą osobę, jej zachowanie można skrytykować, ocenić w sposób negatywny. Można tż wszystko w jakiś sposób wytłumaczyć. Jakie pytania pojawiają się w twojej głowie, jeśli w ogóle są, na dźwięk tj stacji – tego punktu na drodze? Moje pytanie brzmi – czego w moim życiu jest więcej, sytuacji w których się do Niego przyznaję, czy sytuacji, w których się Go zapieram? Można zrozumieć Piotra w perspektywie wydarzeń – pojmano Mistrza. Skoro wobec Niego są nie przychylni, to również i uczniów i apostołów może objąć ta nienawiść. Boi si o swoje życie – to fizyczne, ale wewnętrznie coś go jednak pcha, by iść za Jezusem, by dostać się na dziedziniec, by dowiedzieć się z pierwszej ręki – co się dzieje z Jezusem. Jest w z jednej strony ciekawość, a z drugiej strony chyba mimo wszystko ogromny strach. TO CO W NAS SILNIEJSZE, DECYDUJE O WSZYSTKIM? W Piotrze wygrał strach – mimo zapewnień, że zrobi dla Mistrza wszystko, mimo bojowniczego nastawienia (miecz w Ogrójcu), to jednak uległ bardzo ludzkim przypadłościom. Nie jest to jednak jakaś błaha sprawa, by można było sobie pomyśleć, że my dziś postąpilibyśmy zupełnie inaczej. Dziś człowiek zapiera się niekiedy sam siebie, a co dopiero jakiejś idei, religii, czy osoby np. Jezusa. To według mnie, często zjawisko, kiedy coś dla nas ważnego, przestaje być istotne, o co warto by było walczyć, za czym warto by było podążać. Jesteśmy często pod wpływem różnych zewnętrznych czynników,...
Nasza góra.

Nasza góra.

2 Niedziela Wielkiego Postu – Łk 9, 28b-36 Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim. Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli. Nasza góra. To nie przypadek, że dziś w okresie Wielkiego Postu, Chrystus zabiera nas na górę. To już powinno zwrócić naszą uwagę – już o tym kiedyś wspominałem, że góra i modlitwa, to znak zapowiadający coś ważnego, co w dalszym etapie nastąpi w życiu Jezusa. I tak też dzieje się w dzisiejszej scenie. Modlitwa, która jest centrum dzisiejszej sceny, ukazuje ważne jej elementy. Wygląda Jego twarzy się odmienił… Kiedy całym swoim sercem angażujemy się w modlitwę, w spotkanie z Bogiem, zawsze zostajemy przemienieni. Sprawy nabierają innego charakteru, sensu… My mamy też inne nastawienie i...
3. tylko Miłość

3. tylko Miłość

– stacja 3 – Jezus skazany na śmierć przez Sanhedryn.   To czym się kierujemy w naszym życiu, decyduje często o tym, jak postępujemy, jak kształtujemy naszą codzienność- nasze wybory, decyzje i cele. Kiedy patrzymy na naszą codzienność, zdajmy sobie sprawę, że działamy według różnych zasad. To one pomagają nam budować nasze życie, wspierają nas i kierują nami. Jeśli jednak zasady są nam przeciwne, utrudniają nam życie, wówczas buntujemy się i szukamy alternatywnych rozwiązań. scena, którą pragnę wraz z wami teraz rozważyć, przedstawia zderzenie dwóch podejść do życia – podejście rygorystyczne, prawne, które reprezentują członkowie Sanhedrynu i po drugiej stronie mamy Jezusa, który stawia wartości przed prawem, co ogólnie ich nie przekreśla ani nie liberalizuje, ale przestawia akcenty. Są i skazany – to spotkanie ma niestety jeden kierunek – skazanie Jezusa, które to działanie dojrzewało już u Saduceuszy i Faryzeuszy. Jezus jest napiętnowany skrajnymi ocenami, co nie stawia Go w dobrym świetle. Czy wiem o co faktycznie oskarżony został Jezus? Brak czytelności tego procesy sprawia, że nie jesteśmy pewni czy wyrok jest słuszny, a kara czy jest adekwatna do faktycznie popełnionego czynu. To jest najgorsza sprawa, kiedy nie wiemy za co jesteśmy oceniani lub osądzani. opinie, które przyklejają nam różne osoby, ciągną się za nami i niekiedy nie wiemy, co faktycznie spowodowało taki stan rzeczy. Mamy jednak skłonność do oceniania, wręcz osądzania innych, choć sami tego nie lubimy. Łatwo jest oceniać, wręcz przekreślać człowieka bez jakiegoś faktycznie ważnego powodu, a o wiele trudniej jest zbudować swój mocny wizerunek, który przekona innych. Zdajemy sobie sprawę, że opiniując coś lub kogoś, wręcz osądzając, czegoś nam jednak brakuje… Czy wiem czego realnie...
2. niezrozumienie Miłości

2. niezrozumienie Miłości

– stacja 2 – Zdrada Judasza   Nieświadomość z kim mamy do czynienia, może prowadzić do dziwnych działań. Możemy postępować nielogicznie. droga, która uczy nas kochać – a jednak niezrozumienie Miłości popchnęła  Judasza do zdrady. Jakbyśmy przejrzeli literaturę w poszukiwaniu przykładów nieszczęśliwej miłości, to znajdziemy bardzo wiele przykładów. Pewnie mało kto, pomyślałby o Judaszu, jako o tym, który przeżywał dramat miłości i który z tego powodu mógłby zdradzić. Ta scena jest tragiczna, dramat który dotyka człowieka popycha go do zdrady, al to działa jeszcze dalej i sprawia destrukcję samej osoby. Ta i wiele innych scen, gdy zapierają się Jezusa, wystawiają Go na próbę, są dowodem tego, że Bóg nie stawia warunków w miłości. W Jego miłości nie ma słów: kocham cię dlatego że… ponieważ… gdy… Jego miłość jest całkowicie bezinteresowana, nie trzeba na nią zasłużyć, wypracować jakimś działaniem. Bóg kocha bezwzględnie. Ukochał nas miłością, zanim pojawiliśmy się na świecie. Warto jeszcze na początku tej drogi, zrozumieć jej zamiar, faktyczne motywy. Mesjasz jest kimś bardzo długo wyczekiwanym. W sercach ludzi jest nadzieją, wyzwoleniem od zła, od niewoli, nową perspektywą. Pojawienie się Mesjasza, rodzi w sercach i umysłach ludzi ogromną dezorientację – jedni nie ufają, że to może być faktycznie Jezus; inni oczekują od Niego działania – bardzo konkretnego, wręcz zbrojnego wyzwolenia Izraela. Na początku nie ma nikogo, kto wyobrażałby sobie, że Mesjasz zostanie ukrzyżowany. To różne nastawienie, powodowane różnymi wyobrażeniami Mesjasza, wywołuje w osobach, bardzo różne działanie. W większości otwartych serc, rodzi nadzieję. Słowa Jezusa są przez wielu przyjęte z wielkim optymizmem – przemieniają, a nade wszystko stwarzają w ludziach perspektywę nadziei. Pozwalają ludziom odczuć to, że są kochani przez...
40 dni pustyni.

40 dni pustyni.

I Niedziela Wielkiego Postu – Łk 4, 1-13 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”». Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu. 40 dni pustyni. Rozważając ten fragment, większość z nas skupia swoją uwagę na pokusach. Na trzech rodzajach pokus – zamiana kamienia w chleb, druga pokusa – władza nad wszystkim stworzeniem, trzecia pokusa – uległość szatanowi. Tak bardzo skupiając się na tym, można zapomnieć o kontekście, scenerii wokół, która wydaje się być dla nas, szczególnie w tym czasie bardzo ważna. 40 dni pustyni i doświadczenie Jezusa, przemienia wartość naszego...
1. modlitwa uczy kochać

1. modlitwa uczy kochać

– stacja 1 – Agonia Jezusa w Ogrójcu   Droga krzyżowa wymaga od nas dłuższego zatrzymania. Wolę zawsze osobiście, w warunkach ciszy poświęcić więcej czasu na to wydarzenie. W realiach nabożeństwa w kościele, mimo wszystko zawsze uzależnieni jesteśmy od czasu, od tego, aby „dynamicznie” to wydarzenie przeżyć. Nie twierdzę, że nie da się przeżyć Drogi krzyżowej w kościele, czy nabożeństwo jest niewystarczające. Pozostaje wiele do życzenia… Musimy nauczyć się wychodzić nieco poza schematy. Właśnie osobiste rozważania mogą nam w tym pomóc, zatrzymać się nad jakimś punktem dłużej, przyjmując swoim sercem konkretną scenę. Rozważ konkretną scenę; znajdź czas na wyciszenie, na dotknięcie treści swoim sercem. Niech czas tych „medytacji” będzie okazją do zbudowania relacji z Jezusem, który przeżywa tą drogę dla nas, dla naszego zbawienia, z miłości. Dla mnie to bardzo wymowne, że ta szczególna droga ma właśnie taki swój początek. Modlitwa na osobności, zawsze w życiu Jezusa poprzedza ważne wydarzenia. Zapala się zielone światło, gdy widzimy Jezusa, który się modli, bo przyzwyczaił nas już do tego, że za chwilę w tym kontekście będzie działo się coś ważnego. Tak jak w innych scenach, tak również w tej, rzeczywiście się tak dzieje… Modlitwa zapowiada ważne wydarzenia. Jest ona przygotowaniem do następujących po niej wydarzeń. Modlitwa Jezusa jest umocnieniem jedności z Ojcem – w tym przypadku dialog modlitwy to słowa Jezusa, który prosi o odebranie tego doświadczenia. Jezus wydaje się pytać Ojca, czy On aby na pewno tego chce… To ciekawe, że Droga krzyżowa pełna jest milczenia Ojca. Już tutaj, podczas modlitwy w Ogrójcu, Bóg zachowuje milczenie. „ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie: – słowa podczas modlitwy, wydają się...
Wielki Post 2019

Wielki Post 2019

Czas Wielkiego Postu jest zaproszeniem do rozważania najważniejszych i najpiękniejszych tajemnic Chrystusa i chrześcijaństwa. Ten czas, w szczególny sposób pobudza moje serce do miłości wobec Chrystusa, wobec tajemnicy Triduum. Spójrzmy na krzyż, na szczególną drogę Chrystusa i zacznijmy bardziej kochać. Niech czas Wielkiego Postu stanie się dla nas okazją do zbudowania relacji z Chrystusem a nie tylko czasem postanowień, umartwień i jeszcze innych działań.   zapraszam do rozważania artykułów: Droga, która uczy kochać. 1 stacja – agonia Jezusa w Ogrójcu – modlitwa uczy kochać. 2 stacja – zdrada Judasza – niezrozumienie Miłości. 3 stacja – skazanie Jezusa przez Sanhedryn – tylko Miłość. 4 stacja – zaparcie się Jezusa przez Piotra – pokorna Miłość. 5 stacja – Jezus sądzony przez Piłata – umiłowanie Prawdy. 6 stacja – ukoronowanie koroną cierniową – połamany Król Miłości. 7 stacja – Jezus bierze na ramiona krzyż – Miłość podnosi. 8 stacja – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi – Miłość promieniuje. 9 stacja – Jezus spotyka kobiety – Miłość dąży do spotkania. 10 stacja – Ukrzyżowanie Jezusa – Miłość rozlewa się na wszystkich. 11 stacja – Jezus obiecuje raj Dobremu Łotrowi – Miłość zawsze gotowa jest przebaczać.  12 stacja – spotkanie Jezusa z Matką stojącą pod krzyżem – codzienność – budowanie cywilizacji miłości. 13 stacja – śmierć Jezusa na krzyżu – umiłowanie milczenia – adoracji. 14 stacja – Złożenie Jezusa do grobu – Miłość zwycięża.            ...
DROGA KTÓRA UCZY KOCHAĆ.

DROGA KTÓRA UCZY KOCHAĆ.

Nie wszyscy pewnie wiedzą, że od 2007 roku, istnieje inna wersja Drogi Krzyżowej, która bardziej oparta jest na Biblii i rezygnuje z informacji apokryficznych co do których możemy mieć wątpliwości. Droga krzyżowa to droga, który uczy kochać.   Różne jest podejście osób do tego szczególnego czasu. Dziwi mnie pozytywnie, wielka frekwencja osób w środę popielcową, ale martwi to, że choć tak dobrze zaczynamy, to niestety dalszy etap przeżywania Wielkiego Postu, wygląda już znacznie słabiej. Może niewłaściwe rozumienie tego czasu, może nieodpowiednie podejście, sprawiają, że nie wykorzystujemy tego czasu dla siebie we właściwy sposób. Dla mnie, ten czas, to każdego roku zupełnie inna przygoda. Przygotowując się do tego czasu, przeglądam rozważania z poprzednich lat, by nie powielać tych samych tematów, ale także dlatego, by zweryfikować obecny czas, w kontekście tematów rozważań i odnaleźć bardziej aktualne sprawy, którymi obecnie powinienem się zająć. Są też niekiedy „wymowne znaki”, które sugerują temat moich rozważań.   Już jakiś czas. temu, gdy wszedłem do kościoła, na jednym z ołtarzy zauważyłem dwa bardzo do siebie podobne, choć różnej wielkości drewniane krzyże. W kościele można często znaleźć wiele ciekawych rzeczy, podrzucanych przez ludzi z jakiś niewiadomych niekiedy powodów. Krzyże te,  stoją teraz oparte o ołtarz i pewnie bardzo długo tam postoją. Kusiło mnie, by „adoptować Jezusa Ukrzyżowanego”, ale poczekam jeszcze, może znajdzie się ktoś, kto je przygarnie do swojego życia, odnajdzie odwagę zawieszenia ich w godnym miejscu, być może w swoim mieszkaniu.Będę się o to modlił przez czas Wielkiego Postu… a później, zobaczymy.   Czy my wykorzystujemy czas Wielkiego Postu, by rzeczywiście coś w sobie naprawić, by w jakiś sposób nawrócić się? Czy czas Wielkiego Postu, rozbudza...
Dojrzałość.

Dojrzałość.

8 Niedziela zwykła – Łk 6, 39-45 Jezus opowiedział uczniom przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego. Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta». Dojrzałość życia. Dziś, wczytując się w słowo musimy nabrać dużo pokory, aby przez to rozważanie przejść. Chrystus nieustannie wychowuje swoich uczniów. Otwiera ich na wolę Bożą, wskazuje poprzez różne przypowieści to, w jaki sposób mają postępować, czego nie mają robić, kim mają być… Dziś uczy ich dojrzałości i umiejętności rozwiązywania konfliktów. Dojrzałość… Uczy ich jak mają stać się samodzielnymi nauczycielami, przewodnikami dla innych. Otwiera im oczy, aby nie byli ślepymi, którzy prowadzą ślepych. Chrystus uczy swoich uczniów jak mają wybierać drogę prawdy, miłości, jedności… Staje się to wtedy, gdy gotowi są przyjmować upomnienia, gdy są naprawdę ufni względem Boga. Uczniowie są ciągłymi świadkami sytuacji w których obecne są konflikty – widzą Faryzeuszy, którzy...
Odkrycie osobistej misji – bądź cierpliwy

Odkrycie osobistej misji – bądź cierpliwy

Formacja ma też na celu ukształtowanie naszej osobistej misji – odkrycie jej i podjęcia się takiego działania, które umożliwi nam dzięki niej scharakteryzować nasze dalsze życie.   Wraz z wiekiem odkrywamy swoje predyspozycje, mocne strony, które budują naszą codzienność. WIESZ CO CHCESZ ROBIĆ W SWOIM ŻYCIU? Kiedy się nad tym zastanawiamy, to bierzemy na tapetę naszych rozważań, właśnie temat naszej misji. Ostatnio słuchając jakiegoś podcastu o rozwoju osobistym, usłyszałem zdanie: „…nie co będziesz robić, ale jak się czuć i jakimi wartościami żyć…” Mamy swoje priorytety, ale niekiedy powinniśmy je na nowo, w inny sposób poukładać, by były on właściwe. Na przód wysuwa się bardzo często działanie i jemu właśnie przypisujemy najważniejsze miejsc w swoim życiu, w strukturze piramidy naszych zadań. zapominamy często właściwie o tym, jak się czujemy podejmując się naszej misji i do życia jakimi wartościami skłania nas owa misja. Ostatnio, podejmując się przeróżnych zajęć, szczególnie tych osobistych, dodatkowych, często stawiam sobie pytanie: PO CO TO ROBISZ? Nie jest to pytanie, które stawiam sobie, by się zniechęcić czy usprawiedliwić, by nie działać. Nie jest to pytanie, którego głównym celem jest zmotywowanie się w działaniu, czy poszukiwanie nowych pomysłów i działań. Jest to pytanie, które stawiam sobie po to, by odkryć osobistą misję w tym co robię; by odkryć to, co mogę dać, czym mogę służyć innym. Możemy wskoczyć na tor aktywizmu – wykonywania różnych obowiązków i jednocześnie zapomnieć po co to wszystko robimy. Łatwo jest zagubić w przesadnym aktywizmie właściwy sens i prawdziwą motywację działań. Może wydawać nam się to być nie groźne, ale przyglądając się naszemu życiu, w jakimś momencie możemy zorientować się, że nasze działanie jest mało...
Formowanie pojęć – mam prawo myśleć

Formowanie pojęć – mam prawo myśleć

Jako ludzie powinniśmy zajmować własne stanowisko w określonych sprawach i sytuacjach.    By móc wyrazić swoje zdanie, powinniśmy najpierw uformować w sobie pojęcia, dzięki którym ukształtujemy swoje zdanie. Powielanie czyjego zdania to postawa bardzo wygodna – z jednej strony wspieramy się jakimś autorytetem, z drugiej strony – mogę się zawsze wycofać, twierdząc, że to nie ja powiedziałem. Z czym jednak wchodzę w moją codzienność, w budowanie chwili po chwili, w kształtowanie celów i swojej przyszłości? Pomysł z formowaniem własnych pojęć, jak i też osobiste ich charakteryzowanie, pojawił się wraz lekturą pewnej książki, która na zasadzie alfabetycznego spisu, przybliża pojęcia i ich filozoficzne znaczenie, wybrane z historii pewnej osoby. Lektura tej książki wciąż mi uświadamia, jak klarowne mogą być nasze myśli, odpowiedzi, poglądy, gdy stawimy czoła osobistemu scharakteryzowaniu ważnych dla naszego życia, pojęć. Pierwsze wyzwanie dla nas, to zastanowienie się nad tym, jakie treści zasadniczo wypełniają nasze życie. Łatwiej jest zacząć od tego, co stanowi obecne nasze środowisku – rodzina, praca, pasje, cle, pragnienia itd. To, co stanowi naszą codzienność może stać się właśnie pierwszym tematem dla naszego „formowania pojęć”. To czym obecnie żyjemy, co przeżywamy wewnętrznie, wymaga od nas konkretnego zrozumienia. Nie wiem jakie są wasze odczucia, ale mi osobiście łatwiej jest poruszać się w świecie, w którym rozumiem różne sprawy, w którym mogę pewne sprawy ponazywać i dzięki temu, uczynić moje życie – codzienność, bardziej osobistym, bardziej przyjaznym. Formowanie pojęć, to nie tylko próba zdefiniowania czegoś, sprowadzenia czegoś do reguł, schematów, ale próba osobistego scharakteryzowania tego, w czym jestem, czym jest moje życie. Spróbuję to wyjaśnić na przykładzie. Jadąc na wakacje, pewnie korzystasz niekiedy z jakiegoś hotelu, mieszkania....
„Poziom” wyżej.

„Poziom” wyżej.

7 Niedziela zwykła – Łk 6, 27-38 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać. Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».   „Poziom” wyżej.   Kiedy spotykamy kogoś, kto jest nam przeciwny, zły wobec nas, najczęściej taką osobę zwyczajnie jak się da, to się ignoruje, omija, unika. To normalna rzeczywistość i pewnie wielu zwyczajnie by mi teraz...
Poskładaj się w całość

Poskładaj się w całość

Ważne byśmy w formacji spojrzeli na siebie i zadbali i doskonalenie swojej osobowości, byśmy pracowali nad charakterem, rozwijali w sobie zdolność empatii. Formacja – łac. tłumaczenie słowa to – kształt, wygląd – zatem czynność, to kształtowanie, ujmowanie w formę, nadawanie określone postaci.   Bez osobistej dojrzałości trudno mówić o dojrzałym działaniu, myśleniu… Formacja ludzka powinna dotknąć w takim razie sferę zmysłową – uczuciową, relacje międzyludzkie, znajomość siebie, dokonywanie wyborów, poczucia odpowiedzialności za siebie i innych (sfera empatii). Niektórzy mogą stwierdzić, że ludzką postawę albo się ma albo nie. Jednak i ta rzeczywistość właściwie formowana może rozwinąć w nas te podstawowe cechy, które przyczynią się do tego, że we wszystkich sferach naszego życia, będziemy realnie bardziej ludzcy. Trudno jest to w sobie zaplanować, zaprogramować. Wydaje mi się, że proces formacji w tym zakresie to bardziej rozbudzanie w sobie tych najlepszych ludzkich cech, które mamy, a które być może są mocno uśpione. Formacja – łac. tłumaczenie słowa to – kształt, wygląd – zatem czynność, to kształtowanie, ujmowanie w formę, nadawanie określone postaci. Podstawowym celem formacji świeckich katolików jest coraz pełniejsze odkrywanie przez nich własnego powołania i coraz większa gotowość do tego, by żyć nim w wypełnianiu własnej misji. Formację ludzką powinniśmy zwrócić w tym kierunku – by odkrywać i nadawać właściwy kształt naszemu życiu, nadawać mu właściwą formę i postać. To wymaga od nas najpierw odkrywania siebie – tego kim jesteśmy i jakie powołanie powinni nam towarzyszyć w kontekście nieustannego rozeznawania woli Bożej, dotyczącej każdej osoby indywidualnie. Czy dziś można dostrzec kryzys osobowości? Ludzie określają swoje cele, skupiają się na pragmatyzmie, na ewentualnych korzyściach.  Zapominają jednak, że cele też wychowują, pomagają...
Tylko praktyka – rozwój „zawodowy”.

Tylko praktyka – rozwój „zawodowy”.

  Wszystko czego się nauczyliśmy, co usłyszeliśmy i co zapamiętaliśmy, przetrwa w naszym życiu, jeśli wprowadzimy to wszystko do swojej codzienności w postaci konkretnych czynów. Teoria staje się żywa, gdy odnajduje swoje miejsce realizacji w naszej konkretnej codzienności.   „Połowa osiągnięcia celu to jego prawidłowe wyznaczenie”   Bądź bardziej praktyczny – brzmi mi głos z tyłu głowy. Patrząc na różne moje zajęcia, jak i też zadania, które pomagam wyznaczyć sobie i innym osobom, staram się by były one pragmatyczne – czyli dotykały konkretnej rzeczywistości z naszej codzienności, by przekładały się na potrzeby konkretnych osób i przynosiły realne efekty. Jeśli popatrzysz na swoją codzienność, to czy widzisz tam powyższy schemat: cel – realizacja – efekty? Pewnie w wielu sprawach udaj ci się doskonale wszystko realizować, ale są pewnie jakieś sytuacje – kwestie, w których ci się nei udaje i zastanawiasz się, co można by zrobić lepiej lub inaczej, by swój zasadniczy cel osiągnąć. Możemy liczyć na swoje siły, umiejętności, liczyć na moment zjawiskowego natchnienia – pomysłu, a możemy też skorzystać z różnych dostępnych metod, dotyczących konkretnego zagadnienia. Mądrością jest skorzystanie z dostępnych udogodnień dla kształtowania swojego życia, codzienności. Ta sfera – pragmatyczna – naszego życia, to obszerna część naszego życia, którą powinniśmy stale formować i nie dopuścić do sytuacji, by w jakiejś dziedzinie charakterystycznej dla naszego życia, zdominowała je stagnacja. 5 szczebli. Każdy z nas może obrać inną metodę, więc drabina będzie różnie się nazywała i będzie miał również różna ilość szczebli. Bardzo ważne jest to, by podejść praktycznie, to znaczy, mieć konkretną drabinę – metodę, którą będziemy osobiście poznawać i rozwijać. Ludzie kształtują różne metody na podstawie własnych doświadczeń –...
Wybór drogi.

Wybór drogi.

6 Niedziela zwykła – Łk 6, 17.20-26 Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu. On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił: «Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże. Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni. Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom. Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą. Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie. Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie. Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom». Wybór drogi. To ciekawe, że Ewangelista Łukasz podkreśla fakt, że Jezus zszedł z nimi na równinę… To jakby informacja, która miałaby nam pokazać, jak w wielu też innych fragmentach, że Jezus schodzi do rzeczywistości, w której trzeba żyć, działać…  W tej właśnie rzeczywistości życia, codzienności, trzeba mieć perspektywę – wyobrażenie jaką ma przyjąć postawę moje serce. Musimy dokonać wyboru, jak wejść w swoje życie, jak postępować, czym się kierować, czego pragnąć… Ubogi, głodny, smutny, bycie odrzuconym – kto tego chce? Nikt! Ale nie ma to być wybór, ze względu na te sprawy, ale ze względu na Królestwo Boże. Wówczas będziesz błogosławiony…...