Dom…

Dom…

16 Niedziela zwykła – Łk 10,38-42 Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». Dom… To szczególny dom, przyjaciół Jezusa, bo chyba nie ma nikogo tak szczególnie podkreślonego w Ewangeliach, jak właśnie Marta i Maria, i Łazarz. Myśląc o tym fragmencie Ewangelii, zawsze przed oczyma mam słowa Jana Pawła II z Novo Millennio Ineunte, pkt 43 – „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. To jest ćwiczenie, które wymaga wysiłku. Dlatego widzę Martę i Marię – obie wybierające różne drogi, sposoby, które wydają się być tak bardzo różne, a przecież żyją w jednym domu. Maria siedząca u stóp Jezusa i wsłuchująca się w Jego słowa i Marta, który uwija się przy różnych czynnościach. Możemy sami, patrząc na swój dom i swoją sytuację, zastanowić się czego symbolem jest dom.  Obie postawy, wymagają od nas zatrzymania się i zastanowienia. Wydaje mi się, że nie powinniśmy widzieć tych dwóch postaci tak bardzo skrajnie, że pracująca Marta jest zła, a słuchająca Maria dobra. Problem Marty jest głębszy – nie byłoby nic złego w jej postawie – działaniu, gdyby nie to, że odczytuje swoje zajęcia jako coś negatywnego i wykorzystuje to przeciwko swojej siostrze. W sposobie posługiwania Marty jest...
Faktycznie zrozumieć.

Faktycznie zrozumieć.

15 Niedziela zwykła – Łk 10, 25-37 Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź i ty czyń podobnie!» Faktycznie zrozumieć. Docierają do nas różne słowa z Pisma Świętego. Niektóre z nich wywołują w nas zastanowienie, refleksję nad swoim życiem. Są słowa, która tak bardzo nas wstrząsają, tak mocno nas dotykają, że powodują nasze...
Idźcie!

Idźcie!

Czternasta Niedziela zwykła – Łk 10, 1-12. 17-20 Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże». «Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu». Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają». Wtedy rzekł do nich: «Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie». Idźcie. Liczba 72...
VII/VIII 2019 – od A do Z

VII/VIII 2019 – od A do Z

Czas wakacji… Wakacyjny temat, powinien stanowić jednak przygodę, by się zrelaksować, ale mimo wszystko trochę też popracować, jednak w przyjemny sposób. Zapraszam was do odbycia stosunkowo prostej i łatwej podróży dookoła twojego świata przez 62 dni. Podróży tej będzie towarzyszyło codziennie jedno, inne słowo. W filmowym wprowadzeniu odkryjesz, co możesz z tym „słowem” zrobić, jak i też w artykule pierwszym. codzienne WAŻNE SŁOWA 62 dni dookoła świata. Pomiędzy słowami. Życiowy...
62 dni dookoła świata.

62 dni dookoła świata.

Jak dokonać podróży wokół siebie? Postrzegając swoje życie z perspektywy słów, które są ważne, bo mówią o wartościach, ważnych pragnieniach, przeżyciach i celach. Zatem, życzę ci dobrej podróży. Często w trakcie jakiejś podróży, rozglądamy się dokoła siebie i pragniemy zobaczyć jak najwięcej, jak najciekawsze rzeczy. Są rzeczy, które nas ciekawią i dlatego ich szukamy wokół siebie. Niekiedy coś nas szokuje, dlatego widzimy to wyraźniej niż inne rzeczy, które dzieją w tym samym czasie. Jest jednak wiele rzeczy, na które z różnych powodów, nie zwracamy uwagi. Życie jest jednak bardzo ciekawe, dlatego warto odbyć tą szczególną podróż dookoła swojego świata, by chociażby w lepszy sposób zrozumieć siebie, by odkryć i bardziej docenić to, co już mamy lub by zrozumieć otwierające się przed naszą osobą perspektywy. Oczywiście okrążyć kulę ziemską w 80 dni, może już w naszej wyobraźni budować obrazy niezwykłych przygód, miejsc i sytuacji, ale czy 62 dni dookoła swojego świata, może być równie pasjonujące? Taką podróż, krótszą lub dłuższą, możesz w zasadzie rozpocząć w każdym momencie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by to zrobić, właśnie teraz. Początek – start, złożony jest w twoich rękach i to, kiedy rozpoczniesz tą przygodę, zależy teraz tylko od ciebie. Spróbujesz? Przypominają mi się inne wakacje, już parę lat temu, kiedy samemu zdecydowałem się wyruszyć, do bardzo symbolicznego, ale i też bardzo trudnego miejsca. Ruszając do punktu głównego, jakim był Oświęcim, towarzyszył mi wówczas, wydawałoby się, że abstrakcyjny wobec tego miejsca temat – „otocznie troską życie”.  To właśnie Oświęcim, obóz koncentracyjny, stał się miejscem, w którym podjąłem się podróży w głąb siebie. Owocem tamtej podróży wokół „swojego świata” stała się głęboka refleksja nad życiem...
Żyć we wspólnocie.

Żyć we wspólnocie.

Ostatnia fascynacja nad którą chciałbym was zatrzymać i nieco nią was zarazić, to rzeczywistość Kościoła i wspólnoty. Czy dziś, z takimi opiniami jakie są, można jeszcze się zafascynować Kościołem? Miałem okazję być w kilku bardzo aktywnych parafiach. Ich aktywność nie przejawiała się tylko na polu wspólnot parafialnych, nie tylko w sferze dzieł miłosierdzia, nie tylko na tle liturgii, ale to, co mnie najbardziej fascynowało, to aktywność relacji budujących się pomiędzy osobami, tworzącymi tą wspólnotę. Może to dziwne, ale dla mnie wskaźnikiem wspólnoto twórczym są właśnie relacje pomiędzy osobami, które tworzone są poza organizowanymi punktami, spotkaniami, czy wydarzeniami kościelnymi. Pytanie, czy ludzie chcą ze sobą być? Rzeczywistość Kościoła to sprzyjająca przestrzeń, to uszczegółowienie charakteru wspólnoty. Kościół koloruje słowo – wspólnota, poprzez konkretne przymioty. Bóg czyni wspólnotę w wymiarze Kościoła czymś bardziej konkretnym.  Zawsze miałem jakąś szczególną wrażliwość na wspólnotę. Zawsze przemawiało do mnie słowo, zachęta Chrystusa: GDZIE DWAJ ALBO TRZEJ ZEBRANI W IMIĘ MOJE, TAM JEST POŚRÓD NICH (por. Mt 18,20) We wspólnocie, w jej działaniu najbardziej fascynujące jest stworzenie tej przestrzeni, tej okazji aby Jezus mógł być pomiędzy nami. To niezwykłe, że nasze zwykłe relacje, wzajemne odniesienia, stwarzają tak niezwykłą, wręcz cudowną rzeczywistość. myślę, że możemy wiele uczynić, aby odkryć potrzebę wspólnoty. Może się zdarzyć, że doświadczymy rzeczywistości wspólnoty przez jakąś konkretną sytuację, w naszej codzienności. To pierwsza przyczyna fascynacji – jedność pomiędzy nami, jako wspólna droga doświadczeń, która może przynieść jako owoc, rzeczywistą obecność Jezusa pomiędzy nami. Działanie razem – wspólna odpowiedzialność, to drugi powód fascynacji wspólnotą. Zawsze stawiałem akcent na to, aby nie ważne jak nam coś wyjdzie, ale by próbować to, co możliwe, realizować razem. Wspólne działanie –...
Lekcja krzyża.

Lekcja krzyża.

Myślę, że każdy z nas ma swoją historię spotkania z Bogiem, które to spotkanie zadecydowało o naszym życiu, o kolejnych przeżytych pięknych momentach w naszej fizycznej i duchowej codzienności. Masz przykład jakiejś osobistej lekcji wiary? W moim przypadku fascynacja krzyżem rozpoczęła się dość wcześnie, bo w czasach licealnych. I co w sumie ciekawe, a zarazem dziwne, nie było to związane z lekturą Słowa Bożego, a raczej z powodu obserwacji. W początkach powstawania mojej rodzinnej parafii, w prezbiterium (czyli głównej części kościoła) jako element pojawił się krzyż, z wiszącą na nim postacią Jezusa, która ma gigantyczny rozmiar. Gdziekolwiek siądzie się w kościele, krzyż ten jest doskonale widoczny, przez co zawsze zwracał moją szczególną uwagę. W późniejszym czasie, to osobiste wpatrywanie się w krzyż, nadal mi towarzyszyło, lecz stawało się już głębszym doświadczeniem. Darem dla mnie było to, że w którejkolwiek parafii byłem, czy jako młodych chłopak, czy jako kleryk, czy później już jako ksiądz, w każdym z nich, był ogromny krzyż i postać Ukrzyżowanego. Przełomowym wydarzeniem dla mojego życia, był moment z 2000 roku, gdy „spotkałem Ukrzyżowanego”. Moment ten obudził we mnie miłość do Ukrzyżowanego, a więc rozpoczął we mnie fascynację Jezusem. Potem pisanie pracy magisterskiej o Ukrzyżowanym, później poznanie w duchowości Focolare Jezusa Opuszczonego, to wszystko zgrało się z wrażliwością i pragnieniem, by stać się „uczniem krzyża”. To tło dla kolejnej fascynacji Jezusem, które mają jakiś konkretny cel. Wraz z kolejnymi odsłonami moich fascynacji, zapraszam was do coraz bardziej osobistego spojrzenia na osobę Jezusa, na temat wiary. Spotkanie. On nam się daje. Miara miłości. Wszystkie dotychczasowe fascynacje były mocno osadzone w poznanym, zrozumianym i przyjętym SŁOWIE. Słowo wpływało i...
Wiara to pójście za Jezusem.

Wiara to pójście za Jezusem.

Trzynasta Niedziela zwykła – Łk 9,51-62 Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego». Wiara, to pójść za Jezusem. Brzmią mi jeszcze w uszach słowa Jezusa, pytanie: za kogo Mnie uważacie? Dzisiejszy fragment uczy nas odpowiedzenia, tak konkretnie, na to pytanie. To nie tylko uznanie, że Jezus jest dla mnie ważny. To wezwanie do działania – do pójścia za Nim. To zaproszenie do radykalizmu miłości. Trzy rozmowy w dzisiejszym fragmencie ukazują trzy ważne kwestie. Pozostawić dom – opuścić gotowe schematy, miejsce bezpieczne Pozostawić zmarłych – oczyszczenie relacji z ludźmi i postawienie relacji z Bogiem na pierwszym miejscu. Pozostawić historię – łatwiej...
Miara miłości.

Miara miłości.

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwanie do miłości – miłości bliźniego, nieprzyjaciół, miłości wzajemnej, do miłosierdzia. Nad tym wszystkim jest miłość Boga. Czym wyróżnia się ta chrześcijańska miłość?   Miłość dotyczy wszystkich, to nie jest tylko przywilej chrześcijaństwa. Może ktoś myśli, że miłość wyróżnia chrześcijaństwo spośród innych religii, wyznań. Czy tak faktycznie jest? A może w tej miłości, jest coś szczególnego, co wyróżnia naszą postawę miłości od innych? Przyglądanie się temu tematowi, sprawiło obudzenie we mnie fascynacji Bożą miłością. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna Swego Jednorodzonego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (1 J 4,10) warto, abyśmy w tym rozważaniu, zauważyli właściwy kierunek – Bóg pierwszy nas umiłował… To bardzo wiele zmienia. Nasze działanie może i powinno stać się odpowiedzią pełną miłości wobec miłości Boga.  Dzięki temu, nasze działanie ma stałe źródło w Bożej miłości i to dzięki niej może być przemienione. Wartość nie leży w tym, co robimy, ale w tym, z jakiego źródła czerpiemy. Boża miłość może dokonać istotnych zmian naszego działania, dlatego może ono stać się świadectwem dla innych, wciągając ich również w strumień Bożej miłości. Fascynując jest to, że Bóg nie czeka na człowieka, na jego inicjatywę, ale uprzedza każdego z nas, nasze działanie, kochając nas, jako pierwszy. W tej miłości odnajduję swoją siłę, swoją motywację, swoje wszelkie inspiracje, ale nade wszystko źródło, dla fascynacji Jezusem. Temat miłości w Piśmie Świętym kojarzymy z Przykazaniem Miłości. Źródłem Przykazania miłości Boga jest część SZEMA, codziennego wyzwania wiary pobożnych Żydów. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swoje, ze wszystkich sił. (Pwt 6,5)...
Pójść w głąb…

Pójść w głąb…

Dwunasta Niedziela zwykła – Łk 9, 18-24   Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa». Pójść w głąb. Miejsce nie jest przypadkowe. Cezarea Filipowa, miejsce kultu wielu bóstw. Jezus prowadzi ich w paszcze lwa, można by było powiedzieć. Prowadzi ich tam, aby idąc wśród tych przeróżnych ołtarzy, zadać im ważne pytanie. Zderzenie z takim miejscem, potrzebuje głębi – duchowego źródła dla swojego działania. Gdzie jest ta głębia, o której chce napisać. Otóż zobaczmy, że Jezus modli się – jest, jak doskonale wiemy, w głebokiej jedności z Ojcem, na rozmowie z Nim. Opuszcza modlitwę, by przeprowadzić uczniów przez kolejne miejsce i kolejną lekcję. Zadaje ogólne pytanie, co inni sądzą, po to, aby przejść do indywidualnego pytania – a wy za kogo Mnie uważacie? Czuć, że z ogółu przechodzi do szczegółów, do głębi. Ale na tym nie koniec. Po odpowiedzi Piotra,, natchnionego, bo sam z siebie nie mógłby...
On ich zobaczył.

On ich zobaczył.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Łk 9,11b-17   Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków. On ich zobaczył. Uroczystość, oraz oktawa, którą rozpoczynamy przeżywać, daje nam kolejny powód ku temu, aby zatrzymać się nad Bożą tajemnicą obecności. On jest pośród nas… Wyrażamy wiarę w to, manifestując Jego obecność w postaci chleba, niesionego w monstrancji. Wierzymy, że to nie zwykły chleb, ale przez Eucharystię staje się Ciałem Chrystusa, żywą pamiątką Jego obecności pośród nas. W tych dniach, dziś rozpoczynając, poprowadzi nas Chrystus, do różnych zakątków naszych miast. On poprowadzi nas do tych miejsc, które normalnie przemierzamy ścieżkami naszej codzienności. On nas zaprowadzi do tej codzienności, w której powinniśmy odkryć, że On nas widzi, że widzi nasz głód, nasze pragnienia, wątpliwości, obawy i porażki. Czasami wydaje nam się, że rozumiemy co się z nami dzieje, czego nam potrzeba. On prowadząc...
Źródło jakim jest Trójca Święta.

Źródło jakim jest Trójca Święta.

Uroczystość Najświętszej Trójcy – J 16, 12-15 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». Źródło jakim jest Trójca Święta. Zrozumienie podstawowych treści naszej wiary, nie jest do końca sprawą łatwą. Co znaczy Trójca Św.? Kim są te Trzy Osoby? Dlaczego wierzymy w jednego Boga w Trzech Osoba? Co to nam mówi, wobec naszego życia codziennego? Wiele razy odczuwamy brak wiedzy, niepewność, ale na szczęście nie musimy niekiedy tego nikomu tłumaczyć, stąd nie szukamy pewności i odpowiedzi. A może właśnie, gdybyśmy dziś, w wyobraźni, zobaczyli naszą rozmowę z kimś o Trójcy Świętej, to jak byśmy o Niej mówili, co zrozumieliśmy byśmy mogli innym przekazać. On Duch Prawdy, doprowadzi nas do całej prawdy. Rozważając powyższy fragment Ewangelii, moją uwagę zatrzymały słowa: „z mojego weźmie i wam objawi” i pokierowały mnie w rozważaniu w stronę nieustannego obdarowywania. Czy to może być klucz do życia na wzór Trójcy Świętej? Czy to jest właśnie ta prawda, którą objawia mi dziś Duch Święty? Trójca Święta jest wspólnotą, której charakter istnienia definiuje miłość. Czy można żyć na Jej wzór? Z pomocą przełożenia tego na życie, przychodzi mi myśl Papieża Benedykta XVI: „Jak bardzo zmieniłby się świat, gdyby w rodzinach, parafiach i wszelkich innych wspólnotach relacje przeżywano według wzoru trzech Osób Bożych, gdzie każda żyje nie...
On nam się daje.

On nam się daje.

Kluczowe w fascynacji, jakimś tematem jest spojrzenie na niego z właściwej strony. Z jakiej perspektywy ja spoglądam na Jezusa? Co sprawia, że wciąż Jezus jest moją fascynacją?   Fascynuje mnie fakt, że ilekroć powracam do pewnego fragmentu Ewangelii, wciąż mnie zatrzymuje i pobudza we mnie nowe myśli. Może zbyt powierzchownie rozważamy niektóre fragmenty, zbyt mało się nad czymś zatrzymujemy, by mogło nas coś zafascynować, przepracować jakąś sprawę – temat, naszym sercem. Mamy ogromny potencjał, ale nie wiemy czasami, w jaki sposób go duchowo, odpowiednio wykorzystać. Fascynacja wymaga przede wszystkim zaufania i gotowości na przyjęcie tego, co w konkretnej sprawie, planuje dla nas Bóg, życie, codzienność, zadanie… Fragment, który mnie fascynuje i którym teraz chciałbym z wami rozważyć, to scena, która rozpoczyna publiczną działalność Jezusa. ufam, że już się domyślacie jaki to fragment. Scena, która rozpoczyna, ale w dalszej perspektywie, streszcza też to wszystko, co Jezus dokonuje przez trzy lata swojej działalności, a nawet staje się w pełni zrozumiała w wydarzeniach męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Przez bardzo długi czas rozważam ten fragment i jest on dla mnie bardzo ważną perspektywą w fascynacji Jezusem. Weź zatem Pismo Święte do ręki i przeczytaj uważnie fragment Ewangelii Jana 2,1-12. Pobieżna lektura tego fragmentu przedstawia nam obraz – Jezus jest obecny podczas wesela w Kanie. Już na podstawie tego można snuć rozważania o przyjaźni, o pięknej relacji i o tym, że Jezus wraz z apostołami i Maryją, byli ważni dla młodej pary, skoro ich zaproszono. Mogłoby to świadczyć o tym, że młodzi uznali Jezusa, że jest On dla nich ważny. Czy to wszystko, co możemy wyciągnąć z tego fragmentu? Oczywiście możemy skupić się też...
Niech zamieszka w moim wnętrzu.

Niech zamieszka w moim wnętrzu.

NIEDZIELA ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO – J 14, 15-16. 23b-26 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze. Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem». Niech zamieszka w moim wnętrzu. Uroczystość, którą mamy okazję przeżyć po raz kolejny, pewnie niektórych z was zmobilizuje do zastanowienia. Świat dziś, nie jest taki prosty i oczywisty do odczytania i potrzebujemy coraz więcej, różnego rodzaju narzędzi, do tego, by go zrozumieć. Może się z tym nie zgadzasz, ale z mojej perspektywy świat oszalał. Coraz więcej panuje w nim przepychanek, kontrowersji i prowokacji. Do czego one wszystkie zmierzają? Mam wrażenie, że ludzie, grupy, prześcigają się w tym, aby być sławniejszymi, bardziej modnymi i prowokacyjnymi. Bez tego trudno przebić się przez szereg możliwości i propozycji. A może wszystkim czegoś brakuje? Może w każdym z nas jest jakaś nieświadomość, brak wiedzy, brak zrozumienia? W tradycji Izraela prorocy wyznaczali swoich następców, aby oni kontynuowali ich misję. Jezus powierza kontynuowanie swojej misji uczniom. W tym posłaniu realizuje się zapowiedź z Ostatniej Wieczerzy. Dopiero w tym momencie dokonuje się rzeczywiste posłanie uczniów, aby głosili Ewangelię i odpuszczali grzechy. Bowiem dopiero doświadczenie zmartwychwstania i dar Ducha...
Spotkanie z Bogiem

Spotkanie z Bogiem

pierwsza fascynacja Pierwszą i dla mnie największą fascynacją jest to, jak Bóg wychodzi ku człowiekowi. Cała historia biblijna usiana jest tyloma przykładami, że ma się wrażenie, że Pismo Święte to historia jednego, wielkiego spotkania Boga z człowiekiem. Opisy, spotkania Boga z człowiekiem, rozpoczynają się w zasadzie, już od pierwszych kart Pisma Świętego. Cała historia biblijna, pokazuje jak ważna to sprawa, jak przejmując jest działalność Boga właśnie w tym kierunku. W księdze Rodzaju, w samym stworzeniu widać, jak to działanie zmierza właśnie do tego, aby Bóg mógł rozmawiać ze swoim stworzeniem, którego zwieńczeniem jest człowiek. Bardzo przejmującym momentem jest scena po grzechu pierworodnym – (por. Rdz 3,1-24). W szczególności moją uwagę, a nawet fascynację, zwracają wersety 8-11 i następne. w.8 Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. w.9 Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» w.10 On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się». w.11 Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?» Troska i pragnienie Boga, by spotkać człowieka i z nim rozmawiać zawarta jest w pytaniu: „Gdzie jesteś?” To Bóg pierwszy wychodzi, to On pierwszy prowokuje do spotkania i rozmowy. Bóg jest pierwszym, inicjującym spotkanie i rozmowę z człowiekiem. Fascynujące jst to dążenie Boga do rozmowy i spotkania. Szczególnie od momenty grzechu pierworodnego to „szukanie” nabiera szczególnego charakteru, rozpędu i działania. To niezwykłe jak ważni jesteśmy dla Boga, jak konkretne jest Jego działanie, względem każdego z nas. Fascynujące jest dla mnie to...
Fascynacja Jezusem – VI/19

Fascynacja Jezusem – VI/19

  Wiara, szczególnie dzisiaj budzi różne nastawienie. Niekiedy bardzo skrajne… Moż trzeba zadać sobie pytanie o pierwotny powód swojej wiary. Dla mnie to „fascynacja Jezusem”. Czy Ty osobiście masz swoje powody, dzięki którym wierzysz? A może to odpowiedni czas do tego, by się zastanowić nad faktycznym źródłem wiary.  polecane artykuły: Dlaczego fascynacja? Spotkanie z Bogiem On nam się daje. Miara miłości. Lekcja krzyża. Życie we wspólnocie....
Dlaczego fascynacja

Dlaczego fascynacja

Do pewnych spraw dochodzimy przez lata. Uczymy się przez różne doświadczenia, które są obecne w naszym życiu. Niekiedy je odkrywamy i wykorzystujemy. Niekiedy przepadają, bo zajęliśmy się czymś innym. Już sam wstęp można obalić jednym zdaniem – jestem za młoda; mam mało doświadczeń; mam dużo czasu, by na starość zająć się tym tematem itp. Teoretycznie można wszystko przeciwstawić prostymi wytłumaczeniami, ale czy w życiu doszlibyśmy do czegokolwiek gdybyśmy zawsze szukali własnego sposobu, by się wytłumaczyć. Kiedy mamy jednak do czynienia z czyimś świadectwem, osobistym doświadczeniem życia, powinniśmy je uszanować, a nie obalać jakimś wytłumaczeniami. Powinniśmy wysilić się na tyle, by przynajmniej spróbować poznać doświadczenie jakiejś osoby. Szczególnie, w temacie wiary, nie posługuje się ciekawymi historiami innych osób, wiedzą wyniesioną ze studiów, czy wyczytaną z książek, czy z konferencji. Posługuję się bardziej tym, co osobiści przeżywam… Osobiste przeżycie pewnych tematów sprawia, że najpierw sami dbamy o to, by istniały momenty dzięki którym coś przeżywam, a później staję się dzięki temu bardziej autentyczny i przekonywujący. Tak przynajmniej mi się wydaje. Wolę autentyczne świadectwo, nawet gdyby było ono mało atrakcyjne, czy słabo przekazane, ale wiem, że ta osoba to przeżyła, a z tym po prostu się nie dyskutuje. Świadectwa zawsze nas, w szczególny sposób dotykają, bo opowiadają o jakimś momencie, wydarzeniu, konkretnym przeżyciu jakiejś osoby. Zastanawia nas to, w jaki sposób, jakaś osoba doszła do momentu przeżycia jakiejś historii, co się w niej i z nią stało, a przede wszystkim nasze największe zainteresowanie budzi – co się wydarzyło później z tą osobą, co zrobiła z tym, co sama przeżyła. Każdy z nas ma jakąś historię do opowiedzenia. W życiu każdej osoby mają miejsce...
Z misją do Nieba.

Z misją do Nieba.

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO – Łk 24, 46-53   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka». Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. Z misją do Nieba. Może masz właśnie wątpliwości co do tego, co masz robić, w jaką stronę zmierza twoje życie. Dzisiejszy fragment Ewangelii stawia nas w punkcie, w którym po ludzku wydaje się, że dalej nie ma drogi, jakbyśmy trafili na drogę zamkniętą. Ale Jezus, choć jeszcze wprost tej drogi nie wskazuje, to już ją zapowiada i obiecuje nam Dar. Jego wstąpienie do Nieba daje nam pewność, że wszelkie Jego zapowiedzi znów się spełniają, a więc i my, jak zapowiedział, staniemy się ich uczestnikami. Moment wniebowstąpienia, to wejście w świadomość nowej Jego obecności pośród nas. Gest ten pokazuje jak bardzo On nas kocha i jak bardzo pragnie, abyśmy nasze ziemskie życie kierowali zawsze do Nieba. Jezus wstępujący do Nieba pokazuje nam, że nasze życie nie ogranicza się tylko do doczesności, lecz wykracza poza ziemską rzeczywistość. Stając się naśladowcami i świadkami Jezusa w mocy Ducha Świętego kierujemy nasze życie ku Niebu. Tylko na takiej drodze całkowitego zaufania Bogu możemy poczuć głęboka radość i spełnienie. Jezus...
Rozszerz perspektywy.

Rozszerz perspektywy.

Niektóre rzeczy nas zamykają, pogrążają nas w jakimś temacie. Odsuwają nas od rzeczywistości i powinniśmy zrozumieć, że to dla nas jest toksyczne. A co powinna sprawić medytacja? Szukamy niekiedy bardzo skomplikowanych rozwiązań, albo wydaje się nam, że takich nie ma. Ostatnio, jedna z osób na FB, napisała, że aby coś zrozumieć musiałaby wyjechać na pustelnie, by w ciszy odnaleźć odpowiedź – ale „kogo stać na taki luksus?” Pierwsze o czym pomyślałem – szukamy niekiedy wytłumaczenia lub usprawiedliwienia dla swojej niemożliwości. Nie robimy tego świadomie, z premedytacją, lecz z bezradności, z braku pomysłu. Wówczas pod tym komentarzem, zaproponowałem tej osobie, by spróbowała codziennej praktyki medytacji. I przyszło olśnienie… Rozwiązania niekiedy są bliżej, nim nam się to wydaje i są też dużo prostsze, niż moglibyśmy sobie to wyobrazić. Oczywiście nie jest tak zawsze, byłoby to zbyt proste… Życie z różnymi potyczkami, popycha nas do stawiania sobie większych wymagań do ćwiczenia tych możliwości, która w sobie zawieramy. Zamiast panicznie chwytać się szybkich rozwiązań, uproszczeń, wykorzystajmy medytację do rozszerzenia perspektyw. Przypomnę o czym już wspomniałem – MEDYTACJA INTEGRUJE CZŁOWIEKA WEWNĘTRZNIE – WPROWADZA W LUDZKIE ŻYCIE HARMONIĘ I JEDNOŚĆ WEWNĘTRZNĄ… Może właśnie dlatego, zanim poszukamy rozwiązania, zanim dokonamy wyboru i decyzji, warto poświęcić jakiejś sprawie więcej czas na medytację.  To może być dla nas taki „wentyl bezpieczeństwa”, który uchroni nas przed pochopnymi krokami, dalszego naszego działania. Ale też dzięki medytacji, będziemy mogli spojrzeć zarówno w głąb, jak i też szerzej w danej sprawie.  W normalnej sytuacji, dużo mówimy, stawiamy mnóstwo pytań, nasze sercem targają ogromne wątpliwości. W medytacji najpierw zanurzamy się w ciszę, odsuwamy wszelkie głosy i zaczynamy słuchać. Cisza i słuchanie, w takiej sytuacji...
Duchowy fundament życia.

Duchowy fundament życia.

Chyba każdy tak ma, że realizując jakąś konkretną rzecz, spodziewamy się konkretnych owoców. Czy nie zależy nam na życiu? Warto naszemu życiu dać prawdziwy fundament. Nasze podejście do rzeczywistości, może być ogromną pomocą, ale istnieją w nas też takie czynniki, które mogą wywrócić wszystko do góry nogami i zburzyć nawet najpiękniejszą rzeczywistość. Zanim będę wspominał o owocach i zagrożeniach, najpierw zdobądźmy właściwe podejście do sprawy. Nie sposób wyprodukować jakiegoś jednego schematu, według którego każda osoba, chcąc zbudować swoje życie, będzie mogła się nim posłużyć. Życie to zaproszenie, by człowiek poszukiwał swojej osobistej odpowiedzi, wobec tego, co stawia nam, jako zadanie, nasza codzienność. Okazją, by postawić sobie pytania i spróbować na nie odpowiedzieć, jest właśnie czas medytacji. Czas medytacji, stawia przed nami dwa wyzwania – konfrontację z samym sobą, z prawdą, która jest w nas zawarta; drugie wyzwanie to konfrontacja z Bogiem (w przypadku osób wierzących), z tą prawdą, która jest w Nim zawarta, a która również odnosi się do planu względem naszego życia. Sensem medytacji powinno być spotkanie ze Stwórcą, by zbudować jedność z Bogiem, z bliźnimi, aby odzyskać wewnętrzną spójność, zgubioną przez pytania, na które nie szukasz, albo nie potrafisz odnaleźć odpowiedzi. MEDYTACJA INTEGRUJE CZŁOWIEKA WEWNĘTRZNIE – WPROWADZA W LUDZKIE ŻYCIE HARMONIĘ I JEDNOŚĆ WEWNĘTRZNĄ (podporządkowanie wszystkiego, czym człowiek żyje, życiu wewnętrznemu) U podstaw naszego życia trzeba położyć odpowiednie fundamenty. Medytacja wydaje mi się właśnie takim fundamentem, początkiem właściwego budowania życia, możliwością rozpoznania właściwego przeznaczenia i celu naszej życiowej misji. Właściwe zrozumienie medytacji, to „połowa sukcesu”. Jeśli jednak to narzędzie zostanie przez nas w niewłaściwy sposób zrozumiane i wykorzystywane, może pogłębić nasze zagubienie. Dlatego zwróćmy uwagę na zagrożenia....