Wdzięczność.

Wdzięczność.

Dwudziesta Ósma Niedziela zwykła – Łk 17, 11-19 Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Wdzięczność. Pierwsze osoby, które wyszły z pogańskiej krainy to ludzie trędowaci, odrzuceni ze społeczeństwa.  Oprócz tego, że spotkali, to rozpoznali również w Nim Jezusa, Mistrza, który może się nad nimi ulitować. Co ten obraz chce nam powiedzieć? Widzę w nim obraz Boga, dla którego nie ma granic, dla którego nie ma ograniczeń w miłości, dla którego każdy człowiek jest ważny i dlatego chce go ratować z każdej sytuacji. Zastanowiło mnie to jednak – „jak ja postępuję względem Bożych darów? Czy umiem dziękować?” Nie wszyscy. Tylko jeden przyszedł podziękować, bo tylko jeden z nich w poleceniu Jezusa uznał prawdziwe dzieło zbawcze Boga. Upadł na twarz, oddał hołd, uznał boską cześć Jezusa. Zobaczyć Boga i Jego działanie w naszym życiu, to bardzo ważna okazja do tego, aby Go uznać za Kogoś najważniejszego.  To, co nas spotyka dobrego w naszym życiu, może nam wiele powiedzieć o Bogu, ale i też o...
Myślenie pytaniami.

Myślenie pytaniami.

Świadome modyfikowanie swoich wewnętrznych pytań pozwala nam kierować własnymi myślami. Pomyśl, do czego mogą cię zaprowadzić odpowiedzi, wobec najważniejszych pytań, które musimy jako ludzie sobie postawić. Mamy mnóstwo pytań. Gdy prosiłem uczniów, by zastanowili się nad tym, jakie pytania powinien zadać sobie człowiek, to zobaczyłem ich myślenie w zapisanych na kartkach ich pytań. Było ich sporo i były bardzo różnorodne. To utwierdziło mnie w tym, by poświęcić kolejny miesiąc, by przyjrzeć się różnym pytaniom, które sobie stawiamy i zredagować listę takich pytań, na które rzeczywiście, każdy z nas, powinien sobie odpowiedzieć. Posiadanie pytań, nie jest oznaką małej wiedzy, ale znakiem osobistych poszukiwań, ciekawości, wrażliwości i tego, że nam na czymś jednak zależy. Powinniśmy jednak z uporem szukać konkretnych odpowiedzi na pojawiające się w naszym życiu pytania. Nie wystarczy fakt, że takie pytania się pojawią, że nad czymś się zatrzymamy i zastanowimy i pójdziemy ostatecznie dalej. Uzasadnieniem pojawiających się pytań jest to, że musimy wykształcić jakieś poglądy, jakieś reakcje, jakieś realne działania. Wewnętrzne pytania – pytania własne (takie, które zadajemy sobie milcząco w duszy) – mogą nam szkodzić albo pomagać, nawet wtedy, kiedy nie wiemy o ich istnieniu. Pytania prowokują nas do odkryć. Często pytania innych, skierowane do nas, prowokują nas bardziej do przemyślenia jakiejś sprawy. Mogą to być trudne pytania, czasami nawet bardzo niewygodne, ale to one właśnie nas motywują. Kiedy sami sobie zadajemy pytanie, musi być ono mądrze postawione, by rezultat był podobny, jak w przypadku pytań postawionych nam, przez inne osoby. W pytaniach musi być zawarta pozytywna dociekliwość, a nie krytyczne opinie. Pokażę różnicę – można zadać sobie pytanie, np. „dlaczego jestem taki beznadziejny?” – to pytanie,...
Zmiany są ważne.

Zmiany są ważne.

Dwudziesta Siódma Niedziela zwykła – Łk 17, 5-10   Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”». Zmiany są ważne. Uczniowie są przerażeni, bo świat wokół nich nie jest przyjazny, nie przyjmuje nauki Chrystusa, w taki sposób, jaki może by tego oczekiwali. Widzą selektywną tradycję religijną, niemoralność, bogactwo, wrogość, znają własne słabości. Chrystus wzywa ich do misji zmieniania tego świata. Boją się, że ich działanie nie wpłynie na przemianę tego wszystkiego. Myślą po ludzku i wydaje im się, że nie są wstanie tego zrobić, że nie starczy im wiary. Rozsądek i ich słabość podpowiadają im, że nie dadzą rady. A te myśli są silniejsze od mocy Boga. Ich wiara, podobnie jak i dziś nasza, ma wyrywać morwę – czyli wyrwać nieposłuszeństwo Bogu i opieranie się przed nawróceniem – korzenie, które rozrastają się we wszystkie strony. Bóg stawia przed nami dwie rzeczy. Mamy uznać w naszym życiu próby wiary jako wyraźnie zamierzone przez Boga wobec nas środki wychowawcze. Polecając nam coś do wykonania, Bóg daje nam możliwość czynienia tego, co sam...
Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Dlaczego „właściwa”, a nie „najlepsza”?

Czy jesteś takim samym człowiekiem, co pięć, dziesięć, dwadzieścia lat temu? Co się stało dokładnie w twoim życiu, że dziś jesteś inny, inna? Czy będzie kiedyś moment, kiedy osiągniemy ostateczną wersję siebie? Jakiś czas temu, poprosiłem, by uczniowie wypisali trzy najważniejsze wydarzenia, które ich zdaniem, przeżyli przez całe, dotychczasowe swoje życie. Przy tej okazji, również ja wybrałem i powiedziałem uczniom o tych wydarzeniach z mojego życia. Jednak ja sobie zadałem jeszcze inne, dodatkowe pytanie, a mianowicie – jakim się stałem dzięki tym wydarzeniom i czy udało mi się być dzięki tym wydarzeniom lepszy? Zmiany w naszym życiu dokonują się nieustannie – w czymś stajemy się lepsi, coś się w naszym życiu zaczyna nowego. Zmienia się nasze ciało, nasz sposób myślenia o różnych sprawach. Stajemy się bardziej dojrzali, ustatkowani, przewidujący. Każda minuta naszego życia, w jakiś sposób, niekiedy niedostrzegalny od razu, zmienia nasze życie, wpływa na kolejne wydarzenia. Zmiany dokonują się na różnych płaszczyznach życia – dotyczy to również naszego wewnętrznego życia, jak i zewnętrznego. warto, abyśmy się chwilę zatrzymali w tej kwestii i wyciągnęli kilka praktycznych wniosków odnośnie zmian, które może dotąd zaobserwowaliśmy w swoim życiu. Może to moja natura sprawia, że zastanawiam się bardziej nad słowami i ich znaczeniem, dlatego zastanawiając się nad tematem miesiąca i mojej refleksji, umyślnie nie użyłem stwierdzenia „najlepsza wersja siebie” a podkreśliłem słowo „właściwa”. Mamy pewnie różne wyobrażenie na swój temat, na temat swojej przyszłości i tego, co chcielibyśmy robić, osiągnąć. To, jakie mamy wyobrażenie, niekoniecznie musi się pokrywać ani z najlepszą, ani też z właściwą wersją siebie. Możemy próbować zrozumieć kontekst swojego życia i odkryć wersję siebie, która jest naszą wersją. Pewnie,...
Pobudzaj wrażliwe struny.

Pobudzaj wrażliwe struny.

Niekiedy sytuacje, słowa, dotykają nas w taki sposób, że pobudzają nas do refleksji, do jakiegoś konkretnego działania. Czyli dotykają „wrażliwych strun” w naszym życiu i możemy inwestować w siebie i pomnażać dobro. Każdy z nas, ma w sobie bardzo wiele, różnego rodzaju dobra, które może nas popchnąć w różne strony. Możemy rozwijać to, co w sobie już odkryliśmy, ale możemy też dzięki jednym sprawom, rozwijać w sobie kolejne, albo ogólnie odkrywać jeszcze inne, których do tej pory jeszcze nie wykorzystywaliśmy – bo albo nie mieliśmy o nich pojęcia, albo z jakiś powodów z nich zrezygnowaliśmy lub uśpiliśmy. Myśląc wciąż o temacie „inwestowani w siebie”, pomyślałem, że może się w nas pojawić pokusa zaangażowania środków materialnych – kupienie sobie czegoś, co sprawi jakąś zmianę – np. Nowe ubrania, które mogłyby być przecież dobrą inwestycją w siebie. Jednak postawiłem sobie warunek, że nie na tym będzie polegało moje inwestowanie w siebie, lecz na odkrywaniu tego, co już mam i zaangażowaniu właśnie tych fizycznych lub duchowych środków, w osobisty rozwój. Potrafimy sobie wyobrazić to, na czym polega gra na gitarze, albo pianinie. Trzeba pobudzić struny do drgania, aby wydobyć odpowiednie dźwięki. Podstawowy typ gitary ma sześć strun, ale można spotkać też gitary z czterema, pięcioma, siedmioma, ośmioma, dziesięcioma lub nawet dwunastoma strunami. Wydaje mi się, że im więcej strun, tym większe mamy możliwości, choć jst też trudniej na pewno opanować grę na takich instrumentach. Oczywiście pozostawiam tobie całkowitą swobodę wyboru, na il strunach – symbolicznie – masz poruszać w swoim życiu. Nie będę wyjaśniał wszystkich strun – ich symbolu, które sobie wyobraziłem w moim przypadku, ale oczywiście podzielę się z wami, moimi...
Zwalczmy obojętność.

Zwalczmy obojętność.

Dwudziesta Szósta Niedziela zwykła – Łk 16, 19-31 Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”». Zwalczmy obojętność. Każdy z nas, może ze spokojem pewnie przedstawić swoje życie w zupełnie inny sposób i zobaczymy, że każdy z nas, akcentuje w życiu zupełnie coś innego. To...
Mądrze zarządzaj czasem.

Mądrze zarządzaj czasem.

Moje „inwestowanie w siebie” rozpocząłem od uświadomienia sobie tego, na czym mi zależy i na co poświęcam czas, oraz na co powinienem go znaleźć, skoro mi na czymś tak zależy. Mamy czas, ale często wykorzystujemy go w sposób dla nas wygodny, albo nie myślimy o tym, marnując czas na różne zajęcia, które nie są warte poświęcenia aż tyle czasu. To jedna kwestia nad którą warto się zatrzymać i zastanowić. Mamy czas, ale powinniśmy go zarówno zorganizować, jak i też się zastanowić nad tym, co w tym czasie chcemy realizować, czym chcemy się konkretnie zająć. Chcąc dobrze inwestować, zarówno swoim czasem, jak i również w swój czas, pomyślałem o tych wszystkich elementach, które powinny znaleźć się w mojej codzienności, w przestrzeni każdego mojego dnia. Jakie obowiązki, jakie zadania powinny być obecne w codzienności, a jakie elementy powinienem dodać do swojej codzienności, by móc we właściwy sposób się zaangażować. Zastanawiałem się zawsze nad tym, na co mam konkretnie czas i do niego dostosowywałem swoje różne zajęcia. Obecnie robię odwrotnie – to znaczy, wypisuję sobie jakie zadania mam dziś spełnić i staram się wygospodarować odpowiednią ilość czasu na każde zadanie. Wydaje mi się to bardziej logiczne, bo zajęcia – a więc to, na czym mi faktycznie zależy, co musi istnieć w mojej codzienności – na te sprawy właśnie, muszę znaleźć czas. Widzę, że dzięki takiej postawie, staram się czuwać bardziej nad wykorzystywaniem czasu, którym dysponuję. Bardzo istotna jest konkretność – mając pomysł, chęci i zakres działania, człowiek, może zacząć działać. Konkretność zdecydowanie ułatwia nam realizowanie różnych naszych pomysłów, motywuje nas do angażowania się w rozmaite zadania, które w dużym stopniu mogą służyć naszemu...
Jesteś bogaty?!

Jesteś bogaty?!

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła – Łk 16, 10-13 Jezus powiedział do uczniów: «Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!» Jesteś bogaty? O kim myślimy mając przed sobą słowo – bogaty? Posiadanie dużego majątku, dobrego samochodu, osiągnięcie jakiegoś sukcesu, szczęśliwy człowiek… A może po prostu to człowiek, który dobrze żyje, pomaga innym, jest zadowolony z tego co robi, jest szczęśliwy bo ma bliskich wokół siebie i tworzy piękne relacje; codziennie przeżywa coś niezwykłego, jest zdrowy, radzi sobie ze swoimi trudnościami, chodzi uśmiechnięty… Bogactwo można postrzegać w bardzo różny sposób. A w jaki sposób ty postrzegasz? Dzisiejszy fragment Ewangelii chce nas zapytać o jeszcze inne, bardzo ważne rzeczy – czy zdajesz sobie sprawę od kogo pochodzi całe twoje bogactwo i czy wiesz jak bardzo jesteś bogaty? Każda chwila jest darem, bo każda chwila przynosi jakiś dar od Boga. Każdy moment naszego życia, czymś nas ubogaca, jeśli jesteśmy na to otwarci, chętni do przyjęcia właśnie tego, a nie zanurzeni w marzeniach o czymś zupełnie innym. Czy przeżywając kolejny dzień, mamy faktycznie poczucie, że o coś staliśmy się bogatsi? Czy umiemy docenić to co mamy i potrafimy umiejętnie to wykorzystać? Czym chcesz być bogaty? DOŚWIADCZENIE:...
Dlaczego mam inwestować.

Dlaczego mam inwestować.

Każdy, podejmując się jakiegoś działania, oczekuje konkretnych rezultatów. Pewnie i wy się zastanawialiście nad tym, co może wam dać, inwestowanie w siebie. Poszukajmy konkretnych powodów, dlaczego warto inwestować. Łatwiej jest wdrożyć w życie jakimś pomysł, jak jesteśmy do niego rzeczywiście przekonani. Przynajmniej ja tak mam. A Wy? Jeśli mam, z jakiegoś powodu inwestować w siebie, to powinienem wiedzieć, co chcę inwestować, w co chcę zainwestować i dlaczego. Trzy ważne kwestie, które warto przemyśleć, zanim podejmiemy się konkretnego działania w swojej codzienności. Czym dysponuję, co warto by było zainwestować w siebie? ––– Co chcę zmienić, udoskonalić, zacząć w swoim życiu? – – – Jaka jest moja główna motywacja, co mną kieruje w tym temacie? – – – Gdy odpowiesz sobie na te pytania, cele staną się dla ciebie już jasne i pozostanie przejść już tylko do konkretnego działania. Jeśli twoje odpowiedzi będą faktycznie mocne, w znacznym stopniu umożliwi ci to podjęcie się właściwego działania.  W wielu sytuacjach przekonuję się o tym, że jest w osobach wyrobione takie przekonanie, że robienie czegoś dla siebie, jest egoistyczne, że powinno się bardziej działać na rzecz innych osób, niż tylko na własne konto. Czy powodem jest sztuczna skromność lub mocne przekonanie o tym, że takie działanie jest egoistyczne? Sami musimy sobie odpowiedzieć, co tak naprawdę nami kieruje. Co jest naszą motywacją i głównym celem. Zaważyć o tym może jedno słowo, które źle zrozumiane, może odebrać nam nadzieję na realizację jakiegoś zadania. Jednak, gdy we właściwy sposób zrozumiemy stwierdzenie „inwestować w siebie”, możemy wówczas wejść na ścieżkę prowadzącą nas do niezwykłej przygody, która się przed nami wówczas otworzy. Trzeba wejść w szczegóły. Działanie, które skupia...
Bóg, któremu na nas zależy.

Bóg, któremu na nas zależy.

Dwudziesta Czwarta Niedziela zwykła – Łk 15, 1-10 W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca». Zagubiona owca, zagubiona drachma – to symbole człowieka zagubionego, tego który z różnych powodów daleko jest od Boga – który o Nim nic nie wie, albo który przez grzech od Niego się odsunął. Różne są historie człowieka i jego relacji z Bogiem. Kiedy przyjrzymy się naszym relacjom, pomiędzy ludźmi, możemy również dostrzec, że i na tym polu istnieje wiele zadań do zrealizowania. Łatwo jest kogoś odrzucić, wyśmiać, ocenić i przyporządkować do tych „innych”, pogardzić, wyizolować…  Kiedy ktoś dla nas staje się ważny? Czy nie jest tak, że jakiś...
Półśrodki.

Półśrodki.

Dwudziesta Trzecia Niedziela zwykła – Łk 14, 25-33   Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem». Półśrodki. Myślę, że sprawa nie jest ci obca. Jeśli nawet tak nie postępujesz obecnie, to masz na pewno wyobrażenie, co to oznacza, w odniesieniu do twojego działania. Czasami wybieramy półśrodki, bo przemawiają do nas, np. względy ekonomiczne, praktyczność lub po prostu brak świadomości, a często brak sił, czy chęci. Czy można być chrześcijaninem – uczniem Jezusa – próbując w swoim życiu stosować półśrodki? Pewnie tak, ale czy to będzie wówczas prawdziwe, szczere? Stosowane przez nas półśrodki, nie sprawiają, że w coś się w pełni angażujemy, że podchodzimy do spraw w sposób przekonywujący,  poważny. Nie świadczy to o tym, że...
IX/2019 – zainwestuj w siebie

IX/2019 – zainwestuj w siebie

Na wieszakach jest miejsce. Możemy zamieścić na nich to, co jest ważne, konieczne do codziennego funkcjonowania. pomyśl, co jest dla ciebie na tyle ważne, konieczne, co powinno ubogacić twoje życie.       artykuły w tym temacie: Odkryj to, co masz Dlaczego mam inwestować. Mądrze zarządzaj czasem. Pobudzaj wrażliwe struny....
Odkryj to, co masz

Odkryj to, co masz

Fakt, niektórzy potrafią inwestować wirtualne pieniądze, coś czego nie posiadają, ale my tak nie zrobimy. Zastanówmy się nad tym, co rzeczywiście mamy, aby móc to dobrze i mądrze zainwestować. Nie jest sztuką zdobyć coś nowego, kupić sobie nową, jakąś rzecz i przez chwilę, jak małe dziecko, cieszyć się, że coś w życiu jednak mam. O wiele piękniejsze jest przemienianie w coś niezwykłego, tego wszystkiego, co już mamy. Cieszę się ze swojego życia, przynajmniej z bardzo wielu rzeczy, może dlatego, że nie ma we mnie aż tak wielkiego pragnienia, by zdobyć coś nowego, by za wszelką cenę kupić coś i posiąść.  Zastanawiałem się, skąd pojawił się pomysł na ten temat. I wiem, że wiele czynników wpłynęło na to, że pragnę się go podjąć w tym czasie. Pierwszy powód, to pewnego rodzaju niezadowolenie z „mojego życia” – to znaczy, stan mojego zdrowia, moja kondycja, brak dobrego, ciekawego wykorzystania czasu itp. Drugi powód, to fajna sytuacja – rozmawiałem z facetem na temat samochodu. Mówiłem, że mój ma już sporo lat, że musiałbym coś z nim zrobić i zastanawiam się, czy nie byłoby rozsądnie, go zmienić. Odpowiedź mnie zaskoczyła, a jednocześnie wile wątpliwości rozwiała – brzmiała ona tak: „a co już ci się znudził?” Pomyślałem automatycznie o życiu, o tym, co dzieje się w mojej codzienności, jak ja i pewnie wiele też innych osób, traktujemy pewne sprawy w naszym życiu – niekiedy z ogromnym znudzeniem, często nawet ze zniechęceniem, czy ze zdenerwowaniem. Czy nie jesteśmy zbyt znudzeni swoim życiem, zbyt przyzwyczajeni do niego, zbyt oswojeni i rutynowi? Mogłoby się wydawać, że w takiej sytuacji trzeba koniecznie zainwestować w swoje życi. Masz rację! Tylko, czy o...
Zaskoczeni.

Zaskoczeni.

Dwudziesta Druga Niedziela zwykła – Łk 14, 1. 7-14 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych». Zaskoczeni. Zgodne z ówczesnymi obyczajami goście ‑ należący niewątpliwie do lokalnej elity, bogaci i wysoko postawieni ‑ szukali sobie odpowiednio zaszczytnego miejsca przy stole, jak najbliżej gospodarza. Faryzeusze w szczególny sposób dbali o swoją pozycję w synagogach, na ucztach i na rynkach, i byli przekonani, że mają prawo do pierwszeństwa przed innymi ze względu na szczególną gorliwość w zachowywaniu Prawa Mojżeszowego. Co więcej, byli pewni – w dobrej wierze ‑ że dzięki temu są też bliżej Boga i że będą również zasiadać przy Jego...
Kwadrans na ważne słowo.

Kwadrans na ważne słowo.

Zatrzymując się już do dłuższego czasu na ważnych słowach, uświadomiłem sobie jak ważne i owocne jest to dla mojej codzienności. Dlatego uznałem, że spokojnie można do tego wykorzystać kwadrans z codziennego rytmu naszego życia. Mijający dzień, niesie ze sobą ogromny bagaż, zarówno ciekawych wydarzeń, które udało nam się w ciągu dnia przeżyć, jak i historii ludzi, z którymi się spotkaliśmy, rozmawialiśmy. W naszych głowach, po całym dniu, zebrane mamy wiele ciekawych myśli, które albo są jakimiś rozwiązaniami lub pytaniami wobec tego, co przeżywamy. Pod koniec dnia naprawdę możemy się przekonać o tym, jak wiele zyskaliśmy, jak bardzo jesteśmy bogaci, jak wiele dał nam kolejny przeżyty dzień. Zysk jest pojęciem subiektywnym, bo może nam się wydawać, że to był przeciętny dzień, że niczego nie wniósł w nasze życie, bo mieliśmy, mamy, jakieś oczekiwania, które nie zostały zrealizowane. Jednak taka sytuacja, nie decyduje o tym, że jednak czegoś nie zyskaliśmy. Może właśnie „kwadrans” – chwila zatrzymania, powinna nas przekonać do poszukiwania, do odkrywania jakiejś sprawy, która była dla nas tego dnia, szczególną lekcją. Może zamiast na początku dnia, w ramach wyznaczenia sobie zadania, warto taki kwadrans uczynić pod koniec dnia, w ramach podsumowania, a więc odkrycia jakie słowo dzisiaj, stało się z jakiegoś powodu, szczególnie ważne. Rozumiemy możliwe kierunki realizacji tego kwadransa, który możemy wykorzystać w taki sposób, jaki będzie dla nas wygodniejszy, a przede wszystkim bardziej praktyczny.  Kwadrans na ważne słowo, to próba innego sposobu budowania swojego życia, to okazja, by nadać swojej codzienności właściwy kształt. Spróbujmy zobaczyć ważne słowo w kontekście naszej codzienności, a więc w kontekście spotkanych osób, odbytych z nimi rozmów, a może wydarzeń, w których uczestniczyliśmy, byliśmy...
Znaleźć właściwe drzwi.

Znaleźć właściwe drzwi.

Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła – Łk 13, 22-30   Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi». Znaleźć właściwe drzwi. Obserwatorzy służby Jezusa dostrzegali, że niewielu uzdrowionych i niewielu z ludzi nauczanych, uwierzyło w Jezusa jako Syna Bożego, Zbawiciela. Stąd pojawia się pytanie – „czy tylko nieliczni będą zbawieni?”  Fragment ukazuje jakby ogromną pielgrzymkę, która zmierza do jednego miejsca, do drzwi i domu, gdzie jest niebywały Gospodarz, od którego zależy, czy zdołamy wejść. Pomyślałem, że najpierw człowiek musi wiedzieć, gdzie iść, gdzie znaleźć właściwe drzwi, które będą na niego czekać otwarte. Szeroka brama – to nasza ludzka brama. To nasze kompromisy, dowolne i wygodne wybory ze Słowa Bożego tego, co nam pasuje, co nas usprawiedliwia. Powoływanie się, że Jezus nauczał w ich mieście, że przechodził ich ulicą,...
Życiowy alfabet.

Życiowy alfabet.

Każdy z nas czemuś, jakiejś konkretnej sprawie poświęca więcej czasu i swojej energii. Argumentem jest to, że pewne sprawy, są dla nas priorytetowe. Jesteśmy w stanie poświęcić im nawet całe swoje życie. Mahatma Gandhi, Martin Luter King, Nelson Mandela, Matka Teresa z Kalkuty, Jan Paweł II – to tylko kilka, z ogromnej listy osób, które w jakimś momencie, swoją postawą, myślą i działaniem podbudzili nie jedną osobę do działania. Te osoby oprócz tego, że wywołują jakiejś konkretne skojarzenia, w konkretnym etapie historii, swoim konkretnym działaniem, moim zdaniem, stali się przykładami również dla innych osób, które są żywymi alfabetami. Każda z tych postaci, stawia przed moimi oczami, jedno lub więcej słów. Kojarzę te osoby z działaniem, z ważnymi słowami, szczególną postawą. Ci ludzie, poświęcili się czemuś, niekiedy oddając wręcz swoje życie jakiejś sprawie, i to w znaczeniu symbolicznym i dosłownym. Ich historie pokazują, jak na etapie jakiegoś czasu, ważna była ich obecność, działanie, słowa; jak cenna stała się ich inicjatywa.  Pewnie, że można ich nazwać historycznymi gigantami, którzy wpłynęli dosłownie na przebieg jakiegoś tematu, przebieg jakiejś historii. To jest ciekawostka, ż ich życie, bogate w różne przeżycia, zaczyna charakteryzować różne wydarzenia, nadawać im bardzo osobistego znaczenia. Wymienione postaci, to dla mnie charakterystyczne słowa – pokój, równouprawnienie, wolność, miłosierdzie, życie… Oczywiście, że w zasadzie wszystkie te słowa, można dopasować do każdej osoby. Ale mimo wszystko, kiedy myślimy o jakiejś konkretnej osobie, przed oczyma mamy coś, co ją charakteryzowało, co w stu procentach pasuje właśnie do tej konkretnej osoby. Wątpię, żeby początki działania tych osób, były pełnym świadomości wyborem – co będzie ich charakteryzowało. Raczej angażując się życiem w pewne sprawy, człowiek, do...
Ewangelia nie da spokoju.

Ewangelia nie da spokoju.

Dwudziesta Niedziela zwykła – Łk 12, 49-53 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». Ewangelia nie da spokoju. Początkowo dzisiejszy fragment Ewangelii może wydawać się być groźny, ale im bardziej wnikniemy w jego wnętrze, zrozumiemy to przesłanie. Dziś niepokojące znaki sprzeciwu, które istnieją wokół nas, mogą poniekąd wyjaśnić tą Ewangelię. Ludzie sprzeciwiają się wielu sprawom. Buntują się wobec zasad, reguł, praw, wobec religii, wobec zachowań ludzi itp. Dla nas chrześcijan może być to znak, że życie Ewangelią napotka niezwykły niekiedy opór, a nawet wyraźny sprzeciw.  Jezus ucząc swoich uczniów, przestrzega ich właśnie przed takimi sytuacjami. Wie, że głoszona Ewangelia i ich żarliwość, będą jak ognień rzucony na ziemię. Ogień spełnia tutaj rolę oczyszczającą i pozwalającą na odróżnienie oryginału od podróbki – nauczania Boga, od nauczanie zasłoniętego judaistyczną tradycją. Nauczanie Jezusa różni się tak radykalnie od nauczania tego świata, że podział w społeczeństwie z jego powodu jest nieunikniony. Chrztem Jezusa, jest posłuszeństwem woli Ojca wzywającego Go do siebie, drogą poprzez Jerozolimę. Chrzest Jezusa odnosi się do męki na krzyżu dla odkupienia ludzi. Głoszenie Ewangelii powoduje napięcia i podziały. Pokój Jezusa nie polega na tolerancji zła, ale na miłości grzeszników szukających przebaczenia. Podział powoduje jednak, że nie ma pokoju społecznego, bo zbawienie przyjmują...
Nie pozwól złodziejowi…

Nie pozwól złodziejowi…

Dziewiętnasta Niedziela zwykła – Łk 12, 35-40 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Nie pozwól złodziejowi… Roważając ten fragment, trudno nie zauważyć, że główną jego intencją jest zachęcenie nas do postawy czuwania, abyśmy byli gotowi na rozwój, a nie spoczęli na laurach. Słowa Jezusa pokazują nam, że należy być zawsze gotowym na Jego przyjście. Można pomyśleć tylko o perspektywie śmierci, ale myślę, że często pomijamy inny wątek – przecież On codziennie do nas przychodzi – wśród moich obowiązków i codziennych działań. Czy nie pozwalamy by złodziej, odebrał nam wiele rzeczy, w tym przeczucie, że Bóg jest wśród nas, że się o nas troszczy, że ma dla nas plan, że moja modlitwa jest wysłuchiwana, że moje działanie mają sens itd. Czy wśród moich codziennych działań, dostrzegam obecność Chrystusa? Czy widzę możliwość spotkania z Jezusem, poprzez ofiarowaniu Mu swoich starań?  Co znaczy „być czuwającym”? Czuwający to ten, który po prostu kocha, służy innym i stara się upodobnić do Boga, czyniąc miłość swoim sposobem istnienia. Postawa czuwania, ma być obecna...