filozofia małych kroków

filozofia małych kroków

filozofia małych kroków… (1 artykuł – początkowy…) Chciałbym rozpocząć tym właśnie krótkim artykułem pewien cykl zatytułowany: „filozofia małych kroków”. Może ktoś z was słyszał już o czymś takim, a może nie. Ufam, że już sama nazwa was zaciekawiła. Wielokrotnie chcemy wprowadzić w życie jakieś zmiany, np. chcemy systematycznie się modlić, chcemy biegać lub jeździć na rowerze, albo chcemy pozbyć się jakiegoś nałogu, albo stworzyć jakiś koncept, lub zwyczajnie schudnąć. Mamy wówczas przed sobą cel, ale od razu pojawia się w nas myśl – lęk, że nam się nie uda, nie powiedzie. Rozpoczynamy z hukiem nasze przygotowania, próbujemy i po jakimś czasie nie mamy chęci, sił, a cel zamiast się przybliżać, to w zasadzie albo się oddala, albo zupełnie znika. Czy nie jest tak? Otóż filozofia małych kroków, jest zupełnie innym podejście do powyższych spraw. Cele może się nie zmieniają, ale metoda – jak chcemy je osiągnąć zmienia się diametralnie.  Filozofia Małych Kroków… – to inaczej KAIZEN – (kai- zmiana; zen  – dobry, czyli dobra zmiana). Jest to filozofia zapoczątkowana bardzo dawno temu w Japonii, ale jej skuteczność tak bardzo ją rozpowszechniła, że dziś funkcjonuje w wielu firmach nie tylko w Japonii, ale można ze spokojem powiedzieć, że dotyczy już ona bardzo wielu osób i wielu firm.  CO TO JEST? Jest to ciągłe doskonalenie siebie poprzez wprowadzanie małych zmian. Nieco filozoficzne podejście, które eliminuje lęk przed dużymi zadaniami, przed którymi stajemy. Metoda da – bo tak ją możemy również potraktować, zapewnia ciągły rozwój i dążenie do osiągnięcia celów. Metoda raz wprowadzona i dotycząca jednej kwestii, bardzo szybko przenika inne, stając się niekończącym się drobnym ulepszaniem. Plusy są takie, że oprócz...
jak usprawnić sobie życie

jak usprawnić sobie życie

Niekiedy siedząc w towarzystwie, widzę osoby, które często wyjmują telefon komórkowy i przez jakiś czas coś na nim robią. Pomyślałem sobie i zadałem pytanie: „ile czasu, codziennie spędzamy robiąc coś w telefonie?” Jesteś wstanie ocenić? Nie myśl sobie, że teraz cię zopiniuję i napiszę coś negatywnego. Nie ważne w sumie ile czasu spędzam trzymając w ręku telefon, ale ważne jest to do czego on ci służy. W sumie takim szczególnym momentem, uświadomienia sobie, czym dla mnie jest telefon, było kiedyś spotkanie z pewnym księdzem, który też chciał sobie sprawić taki telefon jak ja i wypytywał mnie o to, jakie aplikacje mam, jak on funkcjonuje i sprawdza się w różnych opcjach itd. Wówczas opowiadając o zaletach i ewentualnych wadach, uświadomiłem sobie, że te kilka stron z aplikacjami w moim telefonie, to w zasadzie kontynuacja mojego życia. Telefon, jako przedłużenie ręki… Cała organizacja zawarta jest właśnie w nim i trudno by mi było funkcjonować bez tego urządzenia. Ktoś powie – uzależniony… Hmmm – a można być uzależnionym od życia? W końcu telefon ma mi służyć, a nie na odwrót. Kontroluje i organizuje swoje życie, w różnych aspektach właśnie za pomocą tego przedmiotu. Dla wielu osób, smartphone wciąż pozostaje zabawką, dzięki której można wejść na FB, albo pograć sobie, w chwili nudy i wolnego. Jednak wiele osób to urządzenie traktuje jako przyrząd pracy i nie jest wówczas dla nich zabawką, gadżetem, ale „techniczną częścią życia”. Mądre korzystanie z tego typu przedmiotów, może znacznie ułatwić nam funkcjonowanie w naszej codzienności. To nie tylko kwestia terminarza, poczty, kontaktów, ale może dotyczyć również wielu innych, ważnych sfer naszego życia. Do czego zatem wykorzystuję telefon? jest...
na granicy ciemności…

na granicy ciemności…

wyjść ze swojej ciemnej krainy… Od kilku dni, za oknem wciąż szaro, a deszczowe chmury krążące nad miastem, wciąż rozdrapują dzień, łudząc, że nadejdzie lepsza chwila. Ta zewnętrzna ciemność, stała się po części motorem do napisania krótkiej refleksji w kontekście innej ciemności, duchowej, w której może właśnie nie jeden, albo nie jedna z was się znajduje, nie wiedząc w którą stronę odwrócić swój wzrok, w poszukiwaniu światła nadziei. Wiele fragmentów biblijnych mówi o ciemności, o nocy, w której dokonują się liczne walki duchowe człowieka ze złem. Pojawia się też fragment mówiący o pograniczu dwóch światów: Izraela i świata pogan. Linia oddzielająca te światy, została chwilowo wyłączona, jakby ktoś chciał pokazać, że jej w ogóle nie ma. Jezus staje po jednej stronie, a po drugiej, w innym świecie, pojawia się kobieta kananejska.  Mt 15, 21-28 Wiara niewiasty kananejskiej A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!  Od czego zacząć… Oprócz tych ciemności snujących się ponad naszymi głowami, wywołanymi deszczowymi chmurami, pojawia się również noc. Jest też inny rodzaj ciemności, która dotyka ludzkich myśli, pragnień, uczuć… Tak jak na te pierwsze nie mamy wpływu, tak już w przypadku duchowych nocy, ciemności, sytuacja ma się trochę inaczej.  Trudności, które nas spotykają, a które często związane są z naszą codziennością, wprowadzają nas w stan niemocy. Nie potrafimy odnaleźć kierunku działania, sensu, pozytywnej myśli. Wydaje nam się, że ogarniająca nas ciemność nigdy się nie skończy, że będziemy w niej trwali, nigdy nie odczuwając już niczego pozytywnego. Stan beznadziei, bezsensu, niemocy… W jakiej nocy jesteś? Co otacza cię, zasłaniając widok horyzontu, który kiedyś był przed tobą?  Choć...
narzekanie

narzekanie

 z serii… – budować życie, codzienność. Narzekanie Niektórych rzeczy nie zrozumiemy, albo się do nich nie przekonamy dopóki, nie przeżyjemy na własnej skórze pewnych doświadczeń. Niekiedy zdarza mi się marudzić i narzekać, ale jakoś nie przywiązywałem nigdy do tego wagi, a tym bardziej kiedy ktoś mi mówił, że marudzę, traktowałem to jako mało znaczącą wiadomość. Nie przejmowałem się tym, bo nie czułem tego. Okazuje się, że wystarczy wyjść poza siebie, spojrzeć obiektywnie na inne sytuacje, nawet podobne, a w przypadku drugiej osoby, jakieś zachowanie stanie się bardziej rażące, niż wtedy, gdy dotyczy ono bezpośrednio mnie. Tak też miało miejsce, w kwestii narzekania. Podczas wakacji, miałem okazję do spotkań z wieloma osobami. Kilka razy natrafiłem na sytuację, w której wysłuchiwałem wyżaleń innej osoby, narzekającej na swoją sytuację, na zajęcia, na osoby ją otaczające. Za pierwszy razem, jakoś bardziej nie przykułem do tego uwagi, ale gdy sytuacja miała miejsce już drugi i trzeci raz, zacząłem ją już inaczej traktować. Pojawiło się szybko kilka wniosków, które podobnie jak w przypadku tej osoby, jak i również w odniesieniu do mnie, miały swoje konkretne przełożenie. 1. WNIOSEK – monotoniczność Zaobserwowałem, że narzekanie jest niestety ciągłym powracaniem do prawie tego samego. Wysłuchiwanie któryś raz z kolei tej samej historii, z tymi samymi sytuacjami, osobami, ukazało mi, że często krążymy niestety, kiedy narzekamy, wciąż wokół tego samego tematu. Mimo zmieniającej się wokół nas sytuacji, my wciąż trwamy przy czymś, co miało może już miejsce dawno temu, wciąż nastawiając się negatywnie wobec sytuacji lub osób. Skoro wpadamy w taką monotoniczność, albo nawet monotematyczność, to czy nie czujemy zmęczenia w związku z tym tematem. Czy nie powinniśmy zauważyć,...
piękny,czy więdnący… bukiet.

piękny,czy więdnący… bukiet.

Miesiąc sierpień, jak i też Wniebowzięcie, kojarzy nam się z kwiatami, ziołami i inną zielenią. Patrząc na ludzi przychodzących do kościoła, z bukietami, pomyślałem, że każdy z nas jest w jakiejś mierze w swoim życiu taką rośliną, która wzrasta, dojrzewa, aż w jakimś momencie następują żniwa. Co z nas wyrasta, jakie owoce rodzimy? Tutaj można by długo pisać i polemizować. Jednak nasze chęci, pragnienia są bardzo ambitne, choć niekiedy spotykamy opór w postaci pytania: „jak mam coś zrobić, jak to osiągnąć”. Rozważając modlitwę, którą posługujemy się w Uroczystość Wzniebowzięcia, by pobłogosławić i poświęcić bukiety, natrafić możemy na takie słowa: „Zachowaj je od zniszczenia, aby wzrastały, radowały oczy, przynosiły jak najobfitszy plon i mogły służyć zdrowiu ludzi i zwierząt. A gdy będziemy schodzić z tego świata, niechaj nas, niosących pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Tobie Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyśmy zasłużyli na przyjęcie do wiecznego szczęścia”. Fragment ten, brzmi jak piękne, dobre życzenie… Oby się ono spełniło w przypadku każdego z nas. Być rozkwitającą rośliną – wolną od zniszczenia, wzrastającą, radującą oczy, przynoszącą najobfitszy plon, służącą zdrowi… Cóż piękniejszego mogłoby stać się z naszym życiem, jak nie właśnie spełnienie się tych słów. Czy stać nas na to, czy realnie możemy być tacy? Dojrzewanie to proces, wymagający wysiłku, poświęcenia, ale i cierpliwości i pokory. Roślina, sama z siebie może wiele, ale nie wszystko. Podobnie człowiek, jego ambitne plany, aspiracje i cele, bywają bardzo często piękne i właściwe. Jak dobrze wykorzystać życie, nadarzające się różnego rodzaju okazje, do tego, aby być DOJRZAŁĄ ROŚLINĄ. Postawmy sobie zadanie/zadania. Spróbujmy zrobić coś konkretniejszego niż tylko marzyć. Stać nas na to, by zrobić coś...
NAWIEDZENIE – pkt 2

NAWIEDZENIE – pkt 2

pkt 2. NAWIEDZENIE Za każdym razem, gdy na naszej drodze pojawiają się różne zadania, jednocześnie zaczynają towarzyszyć nam różne myśli i emocje. Jedne są pozytywne i prowadzą nas do głębszego zaangażowania w różne zadania; inne – negatywne, wprowadzają zamęt i studzą nasz entuzjazm, chęci. Po momencie Zwiastowania, jako logiczna konsekwencja pojawia się Nawiedzenie. Można wyczuć jak Zwiastowanie rodzi zdecydowanie i moc, które dzięki miłości i pokorze, popychają Maryję do Nawiedzenia. Możemy szukać różnych elementów, które w jakiś sposób dopingują Maryję do odbycia podróży do Elżbiety, dzięki którym będziemy mogli również my odkryć ten szczególny moment przejścia od idei do konkretnego działania. Powinienem skupić się na trzech zasadniczych punktach: dążenie do realizacji celów; sztuka wykorzystywania okazji; pomnażanie otrzymanych darów. Dzięki tym trzem punktom, możemy spojrzeć na kwestię różnych zadań, towarzyszących w naszym życiu jako na pewnego rodzaju fenomen. Często zadania, kojarzone są przez nas jako notoryczne wymagania, którym musimy sprostać; czas o który musimy walczyć; niechęć do trudności – które za wszelką cenę chcemy odsunąć. Pojawiające się zadania, powinniśmy widzieć raczej w pozytywnym znaczeniu – jako szansę, okazję, możliwość. Pozytywny aspekt może uratować wielokrotnie moment – zdarzenie, które obecnie przeżywamy, w którym uczestniczymy. 1. DĄŻENIE DO REALIZACJI CELÓW. Pojawiają się w naszym życiu sytuacje, które rodzą w nas wdzięczność, radość, itd. Otrzymujemy wewnętrzną siłę, która nie powinna być ograniczona, lecz odpowiednio wykorzystana, powinna działać, dotykać również innych. Wdzięczność, która szybko przepełnia człowieka, zmienia się w radość, a ta, domaga się, aby się nią dzielić. Radość zmierza do przechodzenia na innych. Stąd Maryja, po Zwiastowaniu bez odwlekania, natychmiast zmierza do Elżbiety. Widoczna jest w Niej głęboka ludzka potrzeba – dzielenia się...
urlop

urlop

KOCHANI – to tymczasowo ostatnie słowo na każdy dzień. Od poniedziałku rozpoczynam czas urlopu – wakacji. Ufam, że będzie to czas owocny, zdobywania nowych perspektyw, natchnień i światła, które później będzie nam służyło w kolejnych rozważaniach. A co przyniesie późniejszy czas, to się okaże. Polecam się modlitwie. Pozdrawiam do 14 sierpnia. Z...
Opinie i obojętność

Opinie i obojętność

 z serii… – budować życie, codzienność. Co się w nas dzieje, kiedy widzimy jakąś inną osobę? Jeśli się niczym nie wyróżnia, najczęściej nie zwracamy do końca uwagi na istnienie innych wokół nas. Niestety żyjemy w rzeczywistości, w której albo nas przesadnie dotyka obojętność, albo skrajności. Czy tylko te opcje nas dotyczą? Myślę, że jest ich znacznie wiecej, te są jednak najbardziej rażące, dlatego na nie, zwracam uwagę. Sytuacje, z którymi stykamy się najczęściej, a które bywają dla nas bardzo trudne, a wręcz niekiedy raniące, dotyczą różnych opinii, które my wypowiadamy na temat innych osób, albo inne osoby, wypowiadają je na nasz temat. OPINIE. Opinie – etykietki, które w sposób abstrakcyjny przypisane są prawie do każdej osoby, stanowią niekiedy bardzo surowe i negatywne podsumowanie jakiejś konkretnej osoby. Świat, który nas otacza, z jednej strony nas dopinguje niestety do tego, a niekiedy wręcz nawet skazuje na kwestię opinii. Każdy z nas musi spełniać jakieś kryteria, aby dostać się do szkoły, na studia, do pracy, aby wejść do jakiejś grupy, aby się do czegoś nadać – przydać itd. Opiniujemy samych siebie i innych – bo taka jest normalność – rzeczywistość. Ale, czy rzeczywiście tak jest, czy to kwestia pułapki, w którą wpadliśmy i z której trudno nam już jest wyjść i zmienić ten sposób postępowania. Dlaczego opiniujemy? Jeśli na horyzoncie naszej rzeczywistości, pojawi coś „innego” – w negatywnym, albo pozytywnym znaczeniu, dostrzeżemy to, ponieważ wyróżnia się to na tle szarości innych rzeczy, które są bez charakteru, bez jakiegoś konkretnego kształtu. Razi nas, albo ujmuje to, co inne. Na tle powszedniości pojawia się coś pozytywnego i od razu wpada nam to w oczy...
pielgrzymka do kościoła

pielgrzymka do kościoła

Przeżywamy codziennie wiele spraw i nie wszystkim jesteśmy wstanie podołać. To wywołuje w nas różne reakcje. Niekiedy desperacko chwytamy się byle jakiego rozwiązania… Innym razem szukamy pokoju w sercu i cierpliwie czekamy właściwego rozwiązania… Niekiedy nie pozostaje nam nic innego, jak pójść dalej. Tak wiele razy jednak, wielu z nas odnajduje szczególną, inną jeszcze drogę. By odnaleźć chwilę wytchnienia, spokój, by rozważyć to, co przeżyliśmy, udajemy się do kościoła, by tam w szczególnej atmosferze, powierzyć Bogu wszystkie obecne przeżywane przez nas sprawy i szukać tam światła – rozwiązania. Pięknym jest zwyczajem, nasze „pielgrzymowanie do kościoła”, które staje się normalnym zwyczajem. Nie tylko w sytuacjach patowych – kryzysowych, ale jako normalność, szukamy w kościele, przed Chrystusem, jakiegoś rozwiązania. Uczymy się wrażliwości, gdyż tego wymaga i miejsce i Osoba. Trudno usłyszeć głos Boga, Jego wskazówkę, kiedy nie będzie w nas tej właściwej na wolę Bożą wrażliwości. Przekraczając próg kościoła, odkrywamy jak adekwatne stają się słowa: 1. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” Możliwość przychodzenia do kościoła i adorowania Chrystusa, powinna stać się naszym zwyczajem i normalnym punktem dnia, tygodnia… (w zależności, jakie mamy faktycznie możliwości) Musimy jednak wewnętrznie dojrzeć do takiego pragnienia. To nie może być tylko odpowiedź na jakieś chwilowe pragnienie, czy potrzebę. Spotkanie z Chrystusem w modlitwie adoracji, jest szansą na odkrywanie naszego życia w perspektywie tego, co możemy i powinniśmy zrobić. Przyjście do Jezusa, wymaga naszej pokory. A tylko, gdy człowiek uzna pokornie wielkość Boga, jest On wstanie w pełni zrealizować wobec nas, swój plan Miłości. Każdy z nas poszukuje siły wobec zadań, które realizuje w swojej codzienności. Poszukujemy nie tylko...
ZWIASTOWANIE – pkt 1

ZWIASTOWANIE – pkt 1

pkt 1. – ZWIASTOWANIE.       Rozważając scenę Zwiastowania, bardzo mnie zaciekawiły różne kwestie, które stały się też takim konkretnym drogowskazem dla mnie. Pierwszą ciekawostką, którą najwcześniej rozpoznałem, to: „Boże inspiracje”. Cały ten czas rozważania, poznawania tej sceny, a także czas próby przeżywania tej sceny we własnym życiu, otworzyły mi szeroko oczy na szereg sytuacji, w których Bóg posługiwał się różnymi elementami mojego życia, aby dotrzeć do mnie z jakąś konkretną inspiracją. To było jak pierwsze światło rzucone na moją drogę. Maryja w newralgicznym punkcie swojego życia, otrzymała od Boga szczególną inspirację, którą podjęła, w sposób bardzo konkretny, całym swoim życiem. Bóg przez pośrednictwo Anioła, dociera do Niej z konkretnym przesłaniem – propozycjami wobec życia. Bóg poprzez tę sytuację wskazuje Maryi, jaka powinna być Jej postawa. Światło, które pojawiło się w tym momencie w Jej życiu, wywołuje nowe cienie, co jest wstępem do innych odkryć, do nowych świateł. Maryja jeszcze bardziej otwiera swoją wewnętrzną wrażliwość na skierowane do niej zaproszenie. Jej pytanie, postawa, wyraża pragnienie, jeszcze głębszego wniknięcia w plan Boga i jego realizację. Maryja choć odczuwa „zmieszanie”, gdy Anioł przekazuje jej zaproszenie, to jednak nie dopuszcza do tego, aby to „zmieszanie” sparaliżowało jej aktywność. Ona rzeczywiście w pełni uczestniczy w tym wydarzeniu. Moment, w którym Maryja odkrywa w pełni swoje przeznaczenie, jest momentem całkowitego odświeżenia. Maryja, by w pełni uczestniczyć w planie Boga, prosi o wyjaśnienie, aby w ten sposób mieć wyraźną świadomość swojego udziału; wiedzieć jasno, co ma robić. Jej cała późniejsza droga została określona Zwiastowaniem. Decyjza ze strony Maryi, to nic innego jak pozwolenie by unieść się Bogu. To On nadaje życiu sens, nadaje znaczenie...
lista zaległych zajęć

lista zaległych zajęć

LISTA ZALEGŁYCH ZAJĘĆ Już niebawem wakacje. Pewnie wielu z was, już ma jakieś plany na swoje urlopy, chwile wypoczynku. Pewnie inni jeszcze się zastanawiają nad tym, jak dobrze przeżyć ten czas, aby na jego końcu, nie być rozczarowanym, że się coś zrobiło źle, lub czegoś się nie wykorzystało. Czy jest jakiś sposób, aby dobrze zorganizować sobie czas wolny i być rzeczywiście z tego zadowolonym? Kolejny schemat, który jak matrycę, mogłoby się przyłożyć do życia? Obawiam się, że cokolwiek byśmy znaleźli, czy wymyślili, to i tak nie ma to ogólnego zastosowania. Każdy z nas, musi indywidualnie stanąć przed kwestią zroganizowania sobie czasu wolnego. Widziałem już wielokrotnie, jak wiele osób, z utęsknieniem czekało na weekend, na przerwę świąteczną, na urlop lub wakacje, a gdy już ten czas następował, rozpoczynało się w ich przypadku łamanie głowy: jak ten czas zagospodarować. Zmęczeni wszystkimi zajęciami, pracą, obowiązkami, chcemy najpierw wypocząć i zająć się tymi sprawami, na które dotąd nie mieliśmy, z różnych powodów, czasu. Ale zastanawiam się, czy warto swój jedyny wolny czas, poświęcić na zrobienie np. porządków w szafie, wyrzucenie starych i już nie używanych rzeczy, bo nie mieliśmy na to dotąd czasu? Czy mój cenny, wolny czas, wart jest tego, by zająć się akurat taką rzeczą? Oczywiście to przykład, pod który, każdy z nas może wstawić dowolne zajęcie, na które gdzieś w głowie wpadnie. Dla mnie to ważna myśl – pytanie. Wypełniony rok różnymi zajęciami, obowiązkami, pracą, rodzi we mnie ogromne pragnienie za czasem wypoczynku. Kiedy jednak zastanawiam się, co mam w tym czasie robić, odrzucam na pierwszym miejscu prawie wszystko to, co robię w ciągu roku. Jeśli czytam książki i w...
znajdź czas dla siebie.

znajdź czas dla siebie.

znajdź czas dla siebie. Ja już czuję wakacje… Choć w minionym tygodniu, jak ktoś by mi powiedział, że to jeszcze tydzień, póki bym nie spojrzał do kalendarza to bym nie uwierzył. Jakoś wyjątkowo w tym roku, późno poczułem, że już ten szczególny czas się zbliża. Skoro jednak już jestem świadom i pewnie wielu z was już się szykuje na wakacje, bądź też jakiś urlop, to może warto pomyśleć, jak ten czas wykorzystać dla siebie. Wakacje, to wakacje… nie pracuję! Towarzysząca nam wciągu roku praca, wielokrotnie nie pozwala nam na zajęcie się tymi sprawami, które leżą w naszej osobistej kwestii. Dla mnie osobiście np. trudno jest się spotkać ze znajomymi, pobyć z nimi, z racji ich i mojego systemu pracy. Stąd wakacje, są dla mnie okazją poodwiedzania znajomych, okazją do posiedzeń i miłych rozmów. Oczywiście to nie jedyne sprawy, które będą mi podczas mojego urlopu towarzyszyć i którymi się zajmę. Wiele pomysłów, które śmigają nam w głowie, mogą jednak się rozbić o rzeczywistość. Dlatego, by nie utracić tego, co ważne, ja planuje różne zadania, które chciałbym zrealizować podczas mojego urlopu. Podzieliłem moje plany na cztery kategorie: – realizacja tego, co mnie interesuje – popracowanie w tych obszarach, w których normalnie nie mam czasu pracować – aktywny wypoczynek – zregenerowanie sił, odświeżenie inspiracji, sposobu myślenia, odczuwania… Każda z tych kategorii, zawiera w sobie przeróżne sprawy, które trudno opisać, gdyż z jednej strony są bardzo indywidualne, z drugiej, istotą jest to, aby wiedzieć co się chce zrobić w czasie wypoczynku. Ogólne założenie ma nas wesprzeć w realizacji naszych postanowień. Cele, które sobie założymy, muszą być podparte jakimiś konkretnymi planami, wówczas możemy się...
mój styl…

mój styl…

mój STYL… styl – charakterystyczny sposób życia (organizowania go); indywidualny, swoisty dla danej osoby sposób bycia (motywy, cechy, zainteresowania, wartości, sposób postrzegania, zachowania i reakcji) styl życia – zakres i forma codziennych zachowań człowieka specyficzne dla usytuowania społecznego. Pojęcie to obejmuje nie tylko zachowania ludzkie, ale też motywacje, potrzeby, akceptowane wartości. Każdy z nas go ma. Niezależnie od tego, czy mamy świadomość, czy też nie, każdy z nas ma swoje specyficzne zachowania, metody organizowania pracy, sposób myślenia, ubierania się itd. Nasza codzienność oceniona z zewnątrz, uwypukla te punkty, które moglibyśmy określić jako „osobisty styl”. 1. Czy warto nad tą kwestią się zastanowić? Styl życia, jest rzeczywistością określoną. Każdy z nas jeśli potrafi się określić, potrafi również w ten sposób, ocenić swoje możliwości i granice. Charakteryzując swój styl życia, możemy odkryć swój osobisty kierunek rozwoju. Styl życia, przynosi nam charakterystyczne dla nas sposobu działania, które w jednych sprawach, mogą pomóc nam lepiej kształtować przeżywanie własnej codzienności, a innym razem, pomóc nam, zauważyć miejsca, w których poepłniamy być może notorycznie, jakiś błąd. Zastanawiając się nad swoim stylem życia, próbując go bardziej świadomie określić, możemy nauczyć się charakteryzować konkretne podejście do różnych spraw, a więc zauważyć ich wartość, oraz nasze zaangażowanie. Określając swój styl życia, możemy bardziej świadomie wpływać na to, co w naszym życiu ma miejsce, w jakich sprawach uczestniczymy, w jakim kierunku rzeczywiście się rozwijamy. 2. Co charakteryzuje „mój styl”? Spoglądając na mój styl, rozwijam tę kwestię w dwóch aspektach – świat duchowy i świat materialny. Mój styl nie jakoś bardzo interesujący, dlatego właśnie ze szczególnym podejściem, zacząłem się mu przyglądać i zajmować. Wszystko, co stanowi o mojej organizacji czasu,...
symfonia Boskiej obecności

symfonia Boskiej obecności

„A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20b) Mała miejscowość, niczym nie wyróżniająca się od innych. Przy rynku, gdzie prawie codziennie jest targ, znajduje się kościół. Wielu ludzi zanim dokona rozlicznych zakupów, udaje się do kościoła na chwilę adoracji, modlitwy. Widać jak wielu ludzi, przechodząc koło kościoła zatrzymuje się, w chwili zadumy. Starsi panowie, zatrzymują swój rower, ściągają czapkę w geście, jakby kogoś w oddali pozdrawiali. Małe, rozbawione dzieci, przechodząc koło kościoła czynią pośpiesznie znak krzyża i umykają w cichych uliczkach miasteczka. Niby zwykły, codzienny obrazek. Mam ten obraz, bardzo żywy zresztą, w swoim sercu i pamiętam go z dzieciństwa, gdy wiele razy sam udawałem się z którymś z rodziców na targ. A w twoim mieście, wiosce – masz jeszcze dziś takie obrazy?  Jak przeżywam tą szczególną prawdę – o żywej obecności Chrystusa w Eucharystii? Dziś coraz mniej widzi się tego typu obrazków, które opisałem wyżej. Dziś ludzie pędzą koło kościoła, nie zwracając uwagi na cokolwiek, co ich otacza. Czy ludzie się zmienili, czy ich wiara? A może to Chrystus w kościele się zmienił? Boże Ciało, uroczystość, która przypomina nam o tej wielkiej i pięknej tajemnicy zamkniętej w chlebie i winie, o Chrystusie, który pragnie być blisko człowieka. W kościele, podczas Eucharystii mamy przeświadczenie, że jest On blisko nas, że mamy Go na wyciągnięcie ręki. WYczuwamy jednak, że to nie wszystko. Odnosimy szczególne wewnętrzne poruszenie, aby udzielić Mu konkretnej odpowiedzi. I o tym również przypomina Boże Ciało – o tym, że każdy z nas musi dokonać pewnej fizycznej i duchowej reakcji. Reakcja. To, że jestem tak blisko Niego, że mogę Go przyjąć,...
BEZDROŻA

BEZDROŻA

Często odzywają się do mnie różne osoby, z przeróżnymi sprawami, dylematami, pytaniami. Widzę, również po sobie, jak i moje drogi wyborów, decyzji, są często zawiłe i sam nie wiem dokąd zmierzam w tym wszystkim. Trudno o dobrą, prostą radę… Kilka słów nie rozwiąże natychmiast trudności. Jednak staram się za każdym razem, rozmawiając z kimkolwiek, pochylić się nad jakąś częścią życia tej osoby, z której się zwierzy, w której szuka jakiegoś światła rozwiązania. Niekiedy po takiej rozmowie, odkrywamy wspólnie jakieś światło, którym można się kierować. Bywa niestety i tak, że po rozmowie, powstaje jeszcze większe zaciemnienie i sprawa, staje się znacznie trudniejsza. Czego tak naprawdę oczekujemy, pragniemy od drugiej osoby? Słów, które będą nas w jakimś kierunku prowadziły, czy raczej konkretnych doświadczeń – przykładów z życia, które obudzą we mnie jakieś własne pomysły wobec spraw, które przeżywam. Kiedy słucham różnych historii – sytuacji, albo oceniam swoje przeżycia, widzę, jak często nasze życie przypomina kluczenie po labiryncie. Wiemy, że gdzieś jest cel do osiągnięcia, ale poszukiwanie tej jedynej, odpowiedniej drogi prowadzącej do tego celu, nie jest zadaniem łatwym. Co mogłoby nam pomóc w realizacji naszego życia, codzienności? Dylematy i świadectwa. Dylematy, z którymi mamy do czynienia spowodowane są często naszymi wyborami, które nie są początkowo złe, ale nie mając wzorców, postępujemy trochę po omacku. Szukamy, wśród możliwości które znamy, rozumiemy, posiadamy, jakiegoś sposobu na to, co w jakiejś chwili przeżywamy. Ostatnio np., siedziałem z uczniami, na ławce. Jeden z chłopaków nagle zadał mi dość nietypowe pytanie: „wie ksiądz kiedy ostatnio byłem w kościele? Na bierzmowaniu (4 lata temu). Bo ja w to nie wierzę, nie wierzę w jakieś tam… Boga itd.”...

Duch Święty… – BXVI

Iść za inspiracjami… Tuż przed Zesłaniem Ducha Świętego, pojawił się we mnie pomysł, aby sięgnąć do różnych kazań, które Papież Benedykt XVI wygłosił w związku właśnie z tym dniem. Okazało się, że takich okazji – kazań jest siedem. Tym mocniej, przekonałem się, że jest to znak, by przeczytać, chwilę rozważyć i podzielić się z wami, różnymi wybranymi myślami, zawartymi w kolejnych kazaniach Papieża, oraz moim krótkim podsumowaniem. Może warto w kolejnych dniach, podjąć się osobistego rozważenia tych tak ważnych treści. Polecam bardziej rozważeniu, niż lekturze. I 15 V 2005 – Darem Ducha Świętego jest zrozumienie. Duch przezwycięża podział zapoczątkowany pod wieżą Babel — zamęt w sercach, który rodzi wrogość między nami — i otwiera granice.  – Kościół musi zawsze na nowo stawać się tym, czym już jest — musi otwierać granice między narodami i znosić bariery pomiędzy klasami i rasami. Nikt nie może być w nim zapomniany ani wzgardzony. W Kościele są tylko wolni bracia i siostry w Jezusie Chrystusie. – Wicher i ogień Ducha Świętego muszą nieustannie otwierać granice, które my, ludzie, stale tworzymy między sobą. Musimy zawsze na nowo od doświadczenia wieży Babel, od zamknięcia się w samych sobie, przechodzić do Pięćdziesiątnicy. Dlatego musimy stale się modlić, aby Duch Święty nas otworzył, obdarzył nas łaską zrozumienia, byśmy stali się Ludem Bożym – «Pokój wam!» — to pozdrowienie Pana jest mostem, który On przerzuca między niebem i ziemią. On schodzi po tym moście do nas, a my możemy wejść po tym moście pokoju aż do Niego. Po tym moście — zawsze z Nim — możemy dotrzeć do bliźniego, do tego, który nas potrzebuje. MOJA MYŚL: Ma się wrażenie,...
slow life

slow life

    z serii… – budować życie, codzienność. SLOW LIFE Szukamy przeróżnych sposobów na życie. Metod, dzięki którym będziemy mogli więcej zyskiwać z życia, które codziennie realizujemy. Motywacje mam różne: wyznaczanie sobie celów, zdobywanie ich, radość z osiągnięć i nowe wyzwania… Jedną z metod, którą możemy się posłużyć jest slow life – „wolne życie”. Jest to metoda, przy pomocy której, zwalniamy tempo swojego życia i odkrywamy to, co w nim rzeczywiście się dokonuje. Możemy przez tą metodę dążyć do życia bez pośpiechu. Przykład myślę, że dla większości prosty do wyobrażenia. Kiedy jedziesz samochodem i chcesz podziwiać to, co cię otacza, zwalniasz i masz możliwość wówczas rozejrzeć się dookoła, nie bojąc się o jakąś kolizję. Jednak, gdy pokonujesz jakiś odcinek bardzo szybko, twoja koncentracja na podróży sprawia, że tylko ci, którzy siedzą obok ciebie, są wstanie zauważyć różne detale panoramy, ale i tak nie wszystkie, ponieważ prędkość to uniemożliwia. Dla samego kierowcy, horyzont nagle się zwęża i ogranicza tylko do tego, co dzieje się na drodze, ewentualnie tuż koło niej. Inne detale, jakby dla kierowcy nie istniały. Podróż przez życie może również podobnie jak jazda samochodem odbywać się na różne sposoby. Niestety, coraz częściej zdarza się, że człowiek pędzi, by jak najszybciej osiągnąć jakiś zamierzony cel. Ograniczamy rzeczywistość, która nas otacza. Ulegając „normalnemu stylowi życia” – pośpiechowi, wydaje nam się, że zyskujemy znacznie więcej. Jest to bardzo pozorne, gdyż być może cel zdobywamy w znacznie szybszym czasie, ale jednocześnie pozbawiamy się tego wszystkiego, co mogłoby nam towarzyszyć podczas zdobywania tego celu. W pośpiechu często tylko dotykamy różnych spraw, ale ich nie przeżywamy. Wydaje nam się, że coś jest nasze, ale...

wstęp – Maryja – ROK

PROJEKT: rok – Maryja: „Niech mi się stanie według słowa Twego”. Każdy z nas, prędzej czy później, odkrywa w sobie pewne tendencje, nawyki, lub chcarakterystyczne kierunki działania. Jeśli jest to pozytywne, możemy przyjąć to jako nasz cel do realizacji. Jeśli wpływa to negatywnie na nas, powinniśmy wziąć pod rozwagę to, co się dzieje w naszym życiu. Od jakiegoś czasu, chodzi mi po głowie pewien zamysł. Chciałbym, aby każdy rok mojego życia (od teraz), konkretnie zatytuować i nadać mu jakiś szczególny kierunek. Już w minionym roku, podjąłem się próby tego zadania pt. „12 fascynacji”, ale niestety w jakimś etapie zatrzymałem się i niestety póki co, jeszcze nie zrealizowałem tego zamysłu do końca. Jednak pomysł już się zrodził, a teraz, z jakąś szczególną siłą to pragnienie do mnie znów powróciło. Przypominam sobie historyjkę o młodym chłopaku, który przyszedł po poradę do pustelnika. Prosił go, o jakąś konkretną wskazówką, aby żyć Słowem Bożym i wprowadzać je w życie. Stary pustelnik zamyślił się chwilę, po czym z głowy, rzucił jakiś fragment z Księgi Psalmów. Młody, nieco zdziwiony, nie do końca wiedząc co teraz ma zrobić, dyskretnie zapytał pustelnika. A co teraz mam zrobić? Pustelnik znów chwilę milczał, po czym odpowiedział: idź do swojego domu z tym konkretnym zdaniem i próbuj je zrozumieć, przyjąć jak swoje, postaraj się nim żyć. Jak je zrozumiesz to przyjdź. Młody sobie pomyślał: jedno zdanie, to nie będzie trudne. Wrócił do domu i rozpoczął to, co mu polecił pustelnik. Minęło wiele czasu. Po kilku latach… zdumiony pewnymi sytuacjami, które miały miejsce w jego życiu, ostatecznie stwierdził, że już zrozumiał ów fragment. Z radością, wybrał się w podróż, do pustelnika. W podskokach,...
aggiornamento życia fizycznego/duchowego

aggiornamento życia fizycznego/duchowego

Aggiornamento mojego życia fizycznego/duchowego. Chyba nieświadomie, ale pewnie taki był plan Pana Boga względem mnie, że ten rok jest takim rokiem ukonkretnienia pewnych spraw w moim życiu, wyselekcjonowania, odcięcia tego co zbyteczne, położenie akcentów na te sprawy, które odkrywam jako obecnie dla mnie najważniejsze itd. Rok zmian – rok aggiornamento, stąd pomysł, aby podzielić się z wami, ogólnie tym tematem i pewnymi przemyśleniami. Byłem ostatnio z wizytą z sakramentami, u pewnego starszego pana. Wchodząc do jego mieszkania zauważyłem bardzo wiele książek. Były dosłownie wszędzie… na stole, podłodze, poskładane ogromnymi stosami. Dwupokojowe mieszkanie przypominało raczej mało zorganizowaną bibliotekę, albo księgarynkę, w której przed chwilą była świeża dostawa książek. Rozejrzałem się po pokoju, spoglądając na tytuły książek, by zorientować się jakie dziedziny przede wszystkim dominują. Ale ku mojemu zaskoczeniu, książki tego pana, były w zasadzie z każdej dziedziny. Niezwykły przekrój. Dla kogoś, kto nie ma zbyt wiele książek, czy może mało się tym interesuje, zarówno widok tylu książek, jak i zainteresowań, w sensie dziedzin, mógłby wywować niezwykłe wrażenie. Już po modlitwie, rozpoczęła się rozmowa. Pan, najpierw, próbował chyba sprawdzić trochę, czym ja się interesuje i podprowadzając mnie do stołu – niejako wystawki, prezentował różne książki, chyba, tak mniemam, proponując mi ich wypożyczenie. Jednak pan się zdziwił, bo aukurat z tych, które mi proponował, wszystkie tytuły, leżą na mojej półce. Wyjaśnił mi swoje zainteresowania i ich wszechstronność. Ja, zastnawiałem się się na ile ten pan rzeczywiście studiował te książki, na ile tak ogólne zainteresowania – może bardziej wszechstronne, są nam rzeczywiście potrzebne i dla nas ważne. Jesteśmy często zbyt ogólni (wiemy wszystko ogólnie), ale zbyt mało jesteśmy szczegółowi. Czy lepiej być prawie...
zakaz… narzekania, oceniania, krytyki

zakaz… narzekania, oceniania, krytyki

aggiornamento Zakaz… narzekania, oceniania, krytyki. Każdy z nas pewnie to zauważa, częściej lub nie, że kiedy doświadczymy ze strony jakiejś osoby przykrości, pojawia się w nas chęć oddania. Przejawia się to niekiedy narzekaniem na daną sytuację, czy osobę, lub ocenianiem takiego sposobu postępowania, albo krytyką, która uwolnić nas od gniewu na jakąś sprawę, lub osobę. Jakiś czas temu, szczególnie to u siebie zaobserwowałem w odniesieniu do jednej osoby. Zauważyłem jak łatwo mi poddać się krytyce, ocenianiu, gdy doświadczyłem od kogoś nieprzyjemności. Niestety jakiś czas się temu poddawałem i wydawało mi się, że jest mi wtedy łatwiej, że jestem spokojniejszy. Jednak nic to nie zmieniło. Ani postępowanie tej drugiej osoby względem mnie nie uległo zmianie, ani ja sam nie czułem się jakoś bardziej spokojny z tego względu, że miałem uzasadnione argumenty, aby coś lub kogoś ocenić. Wówczas pojawiło się w mojej głowie: „nie jesteś zmęczony takim postępowaniem ze swojej strony?” Była to chwila uświadomienia sobie, że mogę jeszcze bardziej wpaść w wir ocen, krytyki. Wówczas powiedziałem sobie: „dość takiego postępowania”. Zrozumiałem, że wobec niektórych sytuacji, trzeba postawić sobie warunki – ultimatum i na zasadzie małych kroków, codziennie starać się osiągnąć jakieś, chociażby najmniejsze, zwycięstwo. By nie kontynuować złej postawy, trzeba się od niej odciąć. Nie wystarczy to, że będziemy coś zmieniać, czy udawać, że „od jutra będzie inaczej”. Wybrać punkt , który stanie się rzeczywistym momentem, wprowadzenia jakiś, jakichkolwiek zmian. Metoda „małych kroków” (piccoli passi; small steps) wydaje mi się, w tym właśnie sytuacjach, najbardziej skuteczną. Można postawić sobie, jako zadanie do realizacji, całkowite odmianę swojego charakteru, sposobu postępowania i w rzeczywistości przegrać już w pierwszej minucie realizacji tego założenia....