Pomoc zagubionym.

Pomoc zagubionym.

„Świat zagubionych” – to symbol zarówno jakiejś rzeczywistości, jak i też osób przynależących do tej rzeczywistości. Spotykamy niekiedy ludzi nieco błądzących w tym świecie, jakby czegoś szukali, ale sami nie są określeni, dlatego tak trudno im zwrócić się we właściwym kierunku. Niekiedy nawet angażujące się już w coś osoby, potrafią zagubić właściwy sens przygotowania i realizacji jakiegoś zamysłu. Ile jest właśnie takich ludzi, którzy są tuż koło nas i które włóczą się, nie mając za bardzo pojęcia, w co mogą lub powinni się zaangażować, co powinno być dla nich właściwe itp. Wśród tych „zgubionych” może właśnie pojawić się ktoś, kto ma określony cel, scharakteryzowany sposób postępowania, wartości, którymi się kieruje, oraz idee tak cenne i powszechne, że każdemu mogące pomóc w określeniu swojego życia.  Takich zagubionych możemy odkryć w różnych kwestiach… Mogą to być osoby, które nie odkryły swoich zainteresowań; osoby, które wciąż nie potrafią odkryć swojego miejsca w tym świecie; mogą to być osoby, którym trudno odnaleźć pracę i zajęcia; może to być człowiek, który nie ma odwagi z kimś porozmawiać, na kogoś się otworzyć; może to są osoby, które zagubiły sens wiary i porzuciły go na rzecz innych, bardziej przyziemnych spraw. Nie jest trudnością dostrzec takich ludzi w tłumie, bardziej trudne jest może to, jak takim osobom pomóc. Wiele razy tłumaczymy nasze postawy tym, że świat ma tak wiele nam do zaoferowania, dlatego trudno nam jest zdecydować w co się angażować, co wybrać. Propozycji jest tyle, że zafascynowani nimi, chcemy dotknąć po trosze każdej, ale nie określając tego, co jest dla nas ważne, bardzo często pozostajemy bez niczego.  Czy nie jest często tak, że świat wielu propozycji,...
Jak wykorzystać dobrze życie?

Jak wykorzystać dobrze życie?

Szukanie przepisu na życie jest trochę okłamywaniem siebie. Nie ma czegoś takiego? A może jednak życie jakiejś osoby może mnie zainspirować i pomóc odnaleźć przepis na życie. Stawiamy sobie mnóstwo pytań, wzbudzamy w sobie wiele wątpliwości w odniesieniu do własnego życia i zastanawiamy się, czy to, co obecnie nazywamy swoim życiem, rzeczywiście jest moim życiem. Czy to jest prawdziwe, co obecnie realizuję? 1. Nie okłamuj siebie. Nie powinieneś zgadzać się z kłamstwem. By to jednak dostrzec, trzeba odkryć prawdę o swoim życiu, o tym co powinieneś robić, a nie o tym co robię. Pielęgnowane przez nas kłamstwo sprawia, że jest nam trudno uwierzyć w jakąś inną możliwość. To czego nie znamy, a co może być faktyczną propozycją dla nas, wymaga od nas działania – wymagania od siebie prawdy. Popatrz na swoje życie i odpowiedz na pytanie: czy to jest życie, którym chce żyć, czy to tylko stworzone przeze mnie kłamstwo? Jeśli odkryłeś trudną prawdę, że twoje życie jest kłamstwem – oszukiwaniem siebie, musisz obecnie zastanowić się nad tym skąd czerpać prawdziwą siłę, aby zacząć faktycznie żyć. Odkrycie prawdy może jednak trwać znacznie dłużej, stąd potrzebujemy też pomocy w odkrywaniu prawdy. Aby żyć swoim życiem, zastanów się jakie wartości dla ciebie się liczą i jakimi wartościami chcesz się rzeczywiście kierować. Ale jeśli chcesz odkrywać prawdę, posłuż się pomocą innych osób, dlatego zastanów się kto może mi rzeczywiście pomóc.  2. Wartości i ideały. Człowiek zagubiony, to często postać, która nie wie czego się trzymać. Trudno wymagać od takiej osoby życia konkretnymi wartościami, gdy sama nie wie czego się w życiu uchwycić. Zbyt wielkie zagubienie, wśród różnych propozycji może sprawić, że człowiek...
życie musi mieć temat

życie musi mieć temat

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że wasze życie można podsumować jakimś tytułem, jednym wyrazem lub zdaniem? Czy wasze życie może być jak serial, który przybliża innym jakąś ważną sprawę, która jest dla was charakterystyczna. Zastanów się, jaki temat, nosi twoje życie. W kontekście różnych spotkań, a szczególnie z osobami młodymi, można wyczuć jak różnorodne jest ich życie, jak bardzo zabarwione różnymi kolorami codzienności. Jak wiele ludzi, tak wiele kolorów życia. To niezwykłe poznawać ich większe i mniejsze historie, opinie na różne tematy, poznawać ich perspektywy, marzenia, pragnienia, cele. Dzięki młodym człowiek może niekiedy obudzić w sobie dawne ambicje i wzruszyć w sobie te właściwe struny, które już dawno w nas nie zagrały. Młodzi często jednak mimo wielkich ambicji i planów, pokazują mi jedną bardzo ważną kwestię, a mianowicie, że życie musi mieć temat. By umiejętnie zagospodarować swoim potencjałem, by we właściwy sposóļ kształtować swoją codzienność, każdy z nas powinien sobie uświadomić temat. Może to dotyczyć sytuacji, a może całego dnia; może równie dobrze dotyczyć tygodnia, miesiąca, a nawet całego życia. Temat życia, wcale go nie ogranicza, ani nie pozbawia spontaniczności, wręcz przeciwnie, staje się motywem przewodnim wszelkich działań, który nadaje rytmu i charakterystyki dla naszych działań.  Sprecyzowanie tematu, pomaga odkrywać swoje zadania, przeznaczenie.  Dzięki temu, że ktoś doskonale zna swój temat, może wówczas oddać się szczególnie różnym zajęciom, które dobrze wpływają na jego osobisty rozwój, jak i też na horyzonty możliwości, które stoją jeszcze przed nim. Sprecyzowane życie, sprawia, że człowiek coraz bardziej uściśla swoje zainteresowania, zadania i wówczas bardziej angażuje się w te sprawy, które jego zdaniem są rzeczywiście ważne. Zbyt wielkie rozdrabnianie się powoduje, że człowiek...
Krytycyzm

Krytycyzm

Krytycyzm Jak stare Polaki – usiądźmy i ponarzekajmy. Tylko dokąd zajdziesz realizując taką postawę. Czy nie znudziłeś się narzekaniem, krytykowaniem i tym, co możesz krytykować. Czy można wyciągnąć konkretne wnioski z naszego życia i poddać je weryfikacji postaw: krytyk, krytyczność?  Do wykonywania czynności potrzeba nam odpowiednich narzędzi. W przeciwnym razie, realizacja zadania wydaje się być niemożliwa, albo niewłaściwa. Stosując nieodpowiednie narzędzia, człowiek faktycznie może też osiągnąć jakiś cel, ale przy okazji może więcej zniszczyć, to, co towarzyszy mu w trakcie realizacji jakiegoś zadania. Jednym, z życiowych narzędzi, którymi człowiek powinien wiedzieć, jak się posługiwać, jest krytycyzm.  Patrząc na słowo – krytycyzm, możemy mieć różne, niekoniecznie właściwy sposób interpretowania. Niekoniecznie musi to być postawa negatywna. Krytycyzm raczej ma być pozytywnym narzędziem i zdawać się nam jako postawa umysłu, postawa badawcza dociekająca racji naszych przekonań, gotowa do przyjęcia jakiś twierdzeń, tylko uzasadnionych i sprawdzonych. Ma uczyć nas zmieniania twierdzeń wobec występujących niekiedy przeczących faktów. Krytycyzm możemy interpretować najogólniej w trzech perspektywach: krytykanctwo, krytyka, krytyczność. Jak widzimy są one zróżnicowane i mają zabarwienie negatywne, ale i też w odpowiednich warunkach, zabarwienie pozytywne.  Krytykanctwo – to «tendencja do krytykowania otoczenia» Krytyka – «zdolność rozsądnej i pozbawionej emocji oceny otaczających zjawisk i ludzi, a także własnego postępowania» Krytyczność – «postawa przeciwstawna dogmatyzmowi, postulująca kontrolę prawdziwości i zasadności twierdzeń przed ich uznaniem» Widzę w niektórych postawach szanse na budowanie właściwego życia, na odpowiednie podejście do różnych spraw i wykorzystywanie różnych doświadczeń. Można wykorzystać potencjał krytycyzmu, ale trzeba mieć też zdrowy rozsądek, aby nie wpaść w pułapkę negatywnej części tego pojęcia.  Jak wykorzystać pozytywny aspekt? Bycie krytycznym, mieć postawę krytyczną, nie oznacza wcale negatywnego zachowania. Każdy z nas w...
Co masz w sobie?

Co masz w sobie?

PMMD – Co masz w sobie? Każda praca, wymaga konkretnego zaangażowania. Jeśli rozeznamy nasze możliwości, umiejętności, wówczas w bardziej odpowiedni sposób będziemy mogli podejść do każdej sprawy. Znając to, co skrywa się w naszym wnętrzu, możemy ocenić to w jakim w stopniu będziemy mogli się zaangażować, ile sił i czasu mamy poświęcić na konkretne zadania. Dzięki takiej wiedzy, zawsze możemy lepiej przygotować się na kolejne sytuacje, które nastąpią w naszym życiu. W każdym z nas, istnieje szczególny potencjał, który niestety często bywa nieodkryty. Niestety taka sytuacja sprawia, że brakuje wielu osobom odwagi do podjęcia się jakiegoś działania. I Nie ma co się w sumie dziwić, że brakuje zaangażowania. Trudności wynikające z sytuacji w naszej codzienności, mają duży związek z coraz częstszym sposobem traktowania siebie – przede wszystkim nie odkrywania i nie rozwijania siebie, swoich możliwości. Mimo wszystko jednak, powinniśmy często stawiać sobie pytanie: „Co masz w sobie?”, by odnajdując konkretne odpowiedzi, wzmóc w sobie pragnienie wyznaczania sobie różnych celów i dążenia do ich realizacji. Podobnie sprawa ma się z projektem: „PMMD”. By być bardziej pozytywnym, trzeba najpierw w dużym stopniu poświęcić czas na to, by poznać siebie, zgłębić swój potencjał, możliwości i umiejętności. Podejmując się konkretnie projektu PMMD, możemy stanąć przed tym, co w nas pozytywne i oczywiście też negatywne. Często możemy dostrzec w człowieku mocno zakorzenione krytycyzm, który z góry zakłada ocenę jakieś sytuacji, niekiedy bez racjonalnych powodów. Przykre doświadczenia i trudności, mocno zapadają w pamięci i wiele osób nie potrafi odciąć się od tej uciążliwej przeszłości, by w nowy sposób, wejść w nowe rzeczywistości. Pojawia się też niekiedy nadwrażliwość, która sprawia, że małe problemy rosną do rangi wielkich problemów....
od chęci do możliwości

od chęci do możliwości

od chęci do możliwości Być pozytywny, myśleć i działać pozytywnie, mówić pozytywnie – to zadanie, które staje nieustannie przed każdym z nas. Zadanie niełatwe, ale warte spróbowania. Każda próba, podjęte działania, wymagają od nas konkretności, czynów, które będą wprowadzać w życie, zarówno nasze chęci, jak i możliwości. Człowiek, który pragnie czegoś, to osoba która podejmuje się pierwszego ważnego kroku. Od chęci trzeba zacząć. Jeśli mamy pragnienie-chęci, jeśli jesteśmy zmotywowani do jakiegoś działania, wówczas łatwiej nam jest się podejmować jakichś konkretnych zadań, które poprowadzą nas do realizacji celu. Chęci stają się początkiem naszej motywacji. Jeśli chęci odnajdą właściwe motywacje, wówczas, to właśnie w tym momencie, rozpoczynamy wcielanie jakiegoś zadania w życie. Jeśli pozostajemy tylko na poziomie myślenia, pragnienia, wówczas jeśli jest to dla nas ważne, pozostaje w nas, w oczekiwaniu na odpowiedniejszy moment do realizacji, albo zanika, przyćmione kolejnymi myślami i pragnieniami. Jeśli może i w tobie pojawiła się myśl i pragnienie, aby mniej negatywnie, a raczej bardziej pozytywnie myśleć, mówić, działać, to zastanów się teraz nad właściwymi motywacjami – argumentami, które przekonają cię do takiego właśnie postępowania. Oczywiście, nasze działanie, nie powinno być uzależnione tylko od zewnętrznych warunków: sytuacji lub osób. Możemy niekiedy, na samym starcie wprowadzania naszych pragnień w życie, spotkać się z tymi elementami, które zniechęcą nas lub całkowicie zamkną. Zewnętrzne warunki powinny nas wspierać, umacniać nasze dążenia, w przeciwnym razie nie będą nas ani rozwijać, ani inspirować, lecz tylko gasić. Dopingiem dla nas może być obecność wokół nas, różnych osób, które podzielać będą nasze chęci i zawsze będziemy wspierać się w tym szczególnym założeniu, jego próbie osiągnięcia. Dzięki osobom, które podzielają nasze zdanie, pragnienia, możemy uzupełnić nasze wiadomości na temat różnych spraw, sytuacji,...
wewnętrzny magnes

wewnętrzny magnes

wewnętrzny magnes Człowiek, który spróbuje świadomie wprowadzać i realizować PMMD w swoją codzienność, bardzo szybko dostrzeże „małe zwycięstwa”. Oczywiście nie musi to być efekt z dnia na dzień. To nie musi oznaczać, że nagle udaje nam się naprawić cały nasz sposób myślenia, mówienia i działania, i nagle nie będziemy mieli w sobie ani pesymizmu, ani negatywnych ocen. To wymaga jednak zaangażowania, poukładania pewnych spraw, a w niektórych kwestiach otrzymujemy wręcz uzdrowienia. W pesymizmie, bardzo mocno rozpowszechnia się krytycyzm. Dokonywanie ocen, zarówno osób, jak i wydarzeń, staje się czymś charakterystyczne dla takiego człowieka. Krytycyzm zdaje się być rozwiązaniem każdego równania, które pojawi się w życiu codziennym. Jakiekolwiek składniki życia pojawiają się w codzienności, to i tak sumą jest coś, co można skrytykować, negatywnie ocenić. Pewnie trochę przejaskrawiam to, ale chyba jest przez to, bardziej wyraźne to, co chciałem przez tę myśl przekazać. Każdy z nas ma w sobie różne kryteria i to przez nie właśnie, przez ich pryzmat człowiek spogląda na inne osoby i inne wydarzenia. Pesymizm jest niekiedy brakiem umiejętności wyobrażenia sobie czegoś pozytywnego, A spowodowane jest to, niewłaściwymi kryteriami. Pesymizm niestety zamyka oczy i nawet, gdy istnieje wyraźnie coś dobrego wokół takiej osoby, to jednak i tak tego nie zauważa. Można powiedzieć, że człowiek właśnie w takiej sytuacji, poprzez takie postępowanie, staje się niezwykle ubogi, bo sam pozbawia się tego, co mogłoby go ubogacić. Najbardziej przykra jest wtedy ta postawa, kiedy jest wyborem danego człowieka. Jednak w wielu sytuacjach spowodowane jest to czynnikami zewnętrznymi. Dla niektórych osób przyjemnością jest krytykowanie, ocenianie, a wypływa to z pragnienia bycia ponad innymi osobami. Pragnienie wyższości, sprawia, że człowiek posługuje się często irracjonalnymi sposobami i motywacjami....
niezrozumiałe komunikaty

niezrozumiałe komunikaty

Im bardziej nowoczesny samochód, tym więcej elektroniki i skomplikowanych funkcji. Dla niektórych najważniejsze jest to, że samochód w ogóle funkcjonuje, ale niektórzy chcą czegoś więcej… Poznawanie funkcjonowania mechanizmów, dla wielu jest po prostu magią – niczego nie rozumieją. Stąd początek mojej historii.. Od jakiegoś czasu w moim samochodzie włączyły się różne kontrolki, które informują mnie o czymś ważnym – interesujące – ale o czym mnie informują? Właśnie kontrolki w moim samochodzie, stały się początkiem inspiracji dla tego rozważania, które oczywiście odnoszę nie tylko do samochodu, ale do rzeczy też bardziej konkretnych i związanych z naszą codziennością. Kontynuacja tematu, jakby niespodziewanie, nadeszła wraz z informacją o geście Papieża Franciszka i kard. Tagle, który pojawił się podczas spotkania z rodzinami kiedy Franciszek wysłuchał trzech świadectw. Jedno z nich mówiła rodzina Cruz, która cała (małżonkowie wraz z piątką dzieci) są niesłyszący. Z kontekstu całego spotkania wynika jasno, że to język migowy, którym posłużyli się w tym przypadku. A w języku niesłyszących jest to znak miłości. I tutaj jeszcze bardziej widać, jak kontekst niektórych sytuacji, nieopatrznie zrozumiany, może wywołać lawinę niezrozumienia z powodu gestu, znaku, który każdy może interpretować na swój sposób i przez to, nie zrozumieć go we właściwy sposób. co z tego, że docierają do mnie jakieś komunikaty jeśli i tak są dla mnie niezrozumiałe Podobnie jak w przypadku samochodu, czy np. Papieża, sprawą trudną w zrozumieniu jest poznanie symboliki gestów, symboli – znaków, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia. Świat nas otaczający pełen jest symboli, które mogą wprowadzić nas w pełniejsze rozumienie czegoś, ale równie dobrze, mogą nam utrudnić zrozumienie jakiejś sprawy. Znaki, symbole, muszą mieć właściwy klucz do interpretacji, w przeciwnym razie...
czy jesteśmy wolni?

czy jesteśmy wolni?

czy jesteśmy wolni? Ostatnio będąc w sklepie z prasą, usłyszałem mniej więcej taki dialog, w którym brały udział trzy panie. Pani kupująca mówi: już tak dawno nie grałam, może mi pani poleci jakąś loterię. 1 pani sprzedawczyni: może lotto… kupująca: a ile kosztuje… 1 pani sprzedawczyni: jest wiele do wyboru, zależy ile pani chce zapłacić (tutaj wymieniła różne ceny…) Po zdecydowaniu się, kiedy już sprzedawczyni wydrukowała, znów zaproponowała: a może pani też chce jakąś zdrapkę kupić… znów pytanie o cenę… i decyzja kupna. 2 pani sprzedawczyni: (jakby spod lady, odzywa się) może „Wróżkę”, to takie ostatnio poczytne pisemko… kupująca: nie, raczej nie czytam takich rzeczy… dialog urwany, jakby ze smutkiem i rozgoryczeniem, że nie udało się wcisnąć kolejnej rzeczy… Ja rozumiem, że najważniejsze dla sprzedającego jest upchnięcie jednej osobie, jak największą ilość różnych rzeczy, ale żeby aż tak natarczywie. Zresztą, byłem następnym klientem i usłyszałem 3 inne propozycje, oprócz tego, co rzeczywiście chciałem kupić. Historia powtarza się w zasadzie za każdy razem, gdy kupuje tam różne rzeczy. Niezależnie od tego, co chce, jakby w pakiecie proponuje mi się kolejne rzeczy. Ma się wrażenie, że z jednej strony to wychodzenie w stronę klienta, jego potrzeb, ale z drugiej strony, mam wrażenie, jakby panie chciały mi udowodnić, że przychodząc do tego sklepu, do końca, nie wiem co chce kupić. Czyżby to była ogólna moda, sprzedaży wiążącej, a może panie liznęły trochę tematu manipulacji i za każdy razem próbują wpłynąć na klientów, oferując im natarczywie, przeróżne rzeczy. Ja poczułem niesmak, bo wydało mi się rażące to, że ktoś próbuje w jakiś sposób, wpływać na moją wolność. Ile jest takich sytuacji, niekoniecznie związanych...
wstań

wstań

Wstań Niekiedy bardzo różnego rodzaju słowa, zapadają mi bardzo mocno w pamięci i przez cały dzień krążą w myślach przypominając się w najmniej oczekiwanych momentach. Niekiedy jest to słowo jakieś osoby, z którą chwilę gdzieś rozmawiam, niekiedy jakiś cytat z książki, a najczęściej są to słowa z Ewangelii, którą codziennie rozważam. To, co jest rzeczywiście niebywałe w słowach, które do nas docierają, to fakt, że nawet nie spodziewamy się tego, że ich działanie będzie/jest tak mocne.  Pewnego dnia, w fragmencie Ewangelii na ten konkretny dzień, przeczytałem słowa: „Młodzieńcze tobie mówię wstań” (por. Łk 7,11-17). I od samego początku, gdy czytałem ten fragment, bardzo mocno poruszyło we mnie coś samo słowo „wstań”. Nie potrafię wytłumaczyć sobie po ludzku, dlaczego akurat to słowo stało się dla mnie ważne i dlaczego właśnie ono do mnie w jakiś sposób wyraźniej przemówiło. Chodziłem przez cały dzień i w wielu sytuacjach pojawiało się jak refren słowo: „wstań”. Najciekawsze, że słowo to pojawiało się w różnych kontekstach sytuacji z różnym brzmieniem. Niekiedy jako słowa zachęty – delikatny szept, budzący zastanowienie. Innym razem pojawiło się jako wykrzyczane z wieloma wykrzyknikami na końcu WSTAŃ !!!!!!!!!! Jeszcze innym razem, jak taki dźwięk komara, uporczywy i nie dający odpocząć dźwięk; wstań, nio wstań, nio dalej wstań… Tak wiele przeróżnych myśli, wątków, zdarzeń… i wciąż jedno to samo słowo: „WSTAŃ”. Bardzo ciekawy dzień i wiele ciekawych myśli krążyło wokół tego słowa. Zauważyłem, że słowo to zachowywało się jak rzeka na rozwidleniu  – szło w dwóch kierunkach: wstań… z czego mam wstać? i wstań… do czego mam wstać? 1. z czego mam wstać? Bywa, że niekiedy wciągu dnia dopada nas marazm i...
odłączyć kotwicę

odłączyć kotwicę

Odłączyć kotwicę… Chwila wieczornej zadumy… Jak często spotyka cię taka chwila, w której uciekasz w przeszłość, zatapiając się w różnych momentach: myślach, wydarzeniach. Chwila rozpłynięcia się w przeszłości, sprawia, że wielu z nas boi się powrócić do teraźniejszości i podjąć się kolejnych nowych zadań. Przeszłość staje się niekiedy dla nas bardziej teraźniejszością, niż ona sama. Wbijamy się w sentymentalizm i melancholię, niekiedy uciekając od tego, co obecnie się z nami dzieje, w czym możemy uczestniczyć. Miłe chwile, pomyślne rozwiązania – to z niewymierną siłą, wraca do naszego umysłu, nie pozwalając nam niekiedy dobrze przeżywać chwilę obecną. Pragnienie, by powróciło to co piękne i dobre, a co było w przeszłości, jest silniejsze od pragnienia wejścia w obecną sytuację naszego życia. Choć to takie dla nas przyjemne, to jednak z czasem okazuje się bardzo niebezpieczne. Nieustanne rozważanie o przeszłości, wyobrażanie sobie z niej scen, które dawno temu nam się przydarzyły, pociąga za sobą pewne konsekwencje: 1. chwila wspomnień – sentymentów, to mocne przywiązanie do przeszłości i do przeżywanych kiedyś doświadczeń. To może sprawić, że posługiwać się będziemy przeszłością jak szablonem. Z jednej strony, wszystkie podobne wydarzenia, które kojarzą nam się z negatywnymi momentami z przeszłości, będą według nas oceniane negatywnie. Sytuacje pozytywne, będą porównywane z sentymentalizmem z przeszłością i nie będziemy tworzyli niczego nowego. 2. zatrzymanie w przeszłości sprawia, że człowiek może nigdy nie ruszy w przyszłość Po to zarzuca się kotwicę, aby statek dryfował w miejscu. Podobnie ma się z „kotwicą”, którą może być nasza przeszłość. Nawet możemy sobie tego nie uświadamiać, że nasze życie nie ma żadnego tempa, ani rytmu, ponieważ my wciąż stoimy w miejscu, w którym rzuciliśmy...
jak usprawnić sobie życie

jak usprawnić sobie życie

Niekiedy siedząc w towarzystwie, widzę osoby, które często wyjmują telefon komórkowy i przez jakiś czas coś na nim robią. Pomyślałem sobie i zadałem pytanie: „ile czasu, codziennie spędzamy robiąc coś w telefonie?” Jesteś wstanie ocenić? Nie myśl sobie, że teraz cię zopiniuję i napiszę coś negatywnego. Nie ważne w sumie ile czasu spędzam trzymając w ręku telefon, ale ważne jest to do czego on ci służy. W sumie takim szczególnym momentem, uświadomienia sobie, czym dla mnie jest telefon, było kiedyś spotkanie z pewnym księdzem, który też chciał sobie sprawić taki telefon jak ja i wypytywał mnie o to, jakie aplikacje mam, jak on funkcjonuje i sprawdza się w różnych opcjach itd. Wówczas opowiadając o zaletach i ewentualnych wadach, uświadomiłem sobie, że te kilka stron z aplikacjami w moim telefonie, to w zasadzie kontynuacja mojego życia. Telefon, jako przedłużenie ręki… Cała organizacja zawarta jest właśnie w nim i trudno by mi było funkcjonować bez tego urządzenia. Ktoś powie – uzależniony… Hmmm – a można być uzależnionym od życia? W końcu telefon ma mi służyć, a nie na odwrót. Kontroluje i organizuje swoje życie, w różnych aspektach właśnie za pomocą tego przedmiotu. Dla wielu osób, smartphone wciąż pozostaje zabawką, dzięki której można wejść na FB, albo pograć sobie, w chwili nudy i wolnego. Jednak wiele osób to urządzenie traktuje jako przyrząd pracy i nie jest wówczas dla nich zabawką, gadżetem, ale „techniczną częścią życia”. Mądre korzystanie z tego typu przedmiotów, może znacznie ułatwić nam funkcjonowanie w naszej codzienności. To nie tylko kwestia terminarza, poczty, kontaktów, ale może dotyczyć również wielu innych, ważnych sfer naszego życia. Do czego zatem wykorzystuję telefon? jest...
na granicy ciemności…

na granicy ciemności…

wyjść ze swojej ciemnej krainy… Od kilku dni, za oknem wciąż szaro, a deszczowe chmury krążące nad miastem, wciąż rozdrapują dzień, łudząc, że nadejdzie lepsza chwila. Ta zewnętrzna ciemność, stała się po części motorem do napisania krótkiej refleksji w kontekście innej ciemności, duchowej, w której może właśnie nie jeden, albo nie jedna z was się znajduje, nie wiedząc w którą stronę odwrócić swój wzrok, w poszukiwaniu światła nadziei. Wiele fragmentów biblijnych mówi o ciemności, o nocy, w której dokonują się liczne walki duchowe człowieka ze złem. Pojawia się też fragment mówiący o pograniczu dwóch światów: Izraela i świata pogan. Linia oddzielająca te światy, została chwilowo wyłączona, jakby ktoś chciał pokazać, że jej w ogóle nie ma. Jezus staje po jednej stronie, a po drugiej, w innym świecie, pojawia się kobieta kananejska.  Mt 15, 21-28 Wiara niewiasty kananejskiej A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!  Od czego zacząć… Oprócz tych ciemności snujących się ponad naszymi głowami, wywołanymi deszczowymi chmurami, pojawia się również noc. Jest też inny rodzaj ciemności, która dotyka ludzkich myśli, pragnień, uczuć… Tak jak na te pierwsze nie mamy wpływu, tak już w przypadku duchowych nocy, ciemności, sytuacja ma się trochę inaczej.  Trudności, które nas spotykają, a które często związane są z naszą codziennością, wprowadzają nas w stan niemocy. Nie potrafimy odnaleźć kierunku działania, sensu, pozytywnej myśli. Wydaje nam się, że ogarniająca nas ciemność nigdy się nie skończy, że będziemy w niej trwali, nigdy nie odczuwając już niczego pozytywnego. Stan beznadziei, bezsensu, niemocy… W jakiej nocy jesteś? Co otacza cię, zasłaniając widok horyzontu, który kiedyś był przed tobą?  Choć...
narzekanie

narzekanie

 z serii… – budować życie, codzienność. Narzekanie Niektórych rzeczy nie zrozumiemy, albo się do nich nie przekonamy dopóki, nie przeżyjemy na własnej skórze pewnych doświadczeń. Niekiedy zdarza mi się marudzić i narzekać, ale jakoś nie przywiązywałem nigdy do tego wagi, a tym bardziej kiedy ktoś mi mówił, że marudzę, traktowałem to jako mało znaczącą wiadomość. Nie przejmowałem się tym, bo nie czułem tego. Okazuje się, że wystarczy wyjść poza siebie, spojrzeć obiektywnie na inne sytuacje, nawet podobne, a w przypadku drugiej osoby, jakieś zachowanie stanie się bardziej rażące, niż wtedy, gdy dotyczy ono bezpośrednio mnie. Tak też miało miejsce, w kwestii narzekania. Podczas wakacji, miałem okazję do spotkań z wieloma osobami. Kilka razy natrafiłem na sytuację, w której wysłuchiwałem wyżaleń innej osoby, narzekającej na swoją sytuację, na zajęcia, na osoby ją otaczające. Za pierwszy razem, jakoś bardziej nie przykułem do tego uwagi, ale gdy sytuacja miała miejsce już drugi i trzeci raz, zacząłem ją już inaczej traktować. Pojawiło się szybko kilka wniosków, które podobnie jak w przypadku tej osoby, jak i również w odniesieniu do mnie, miały swoje konkretne przełożenie. 1. WNIOSEK – monotoniczność Zaobserwowałem, że narzekanie jest niestety ciągłym powracaniem do prawie tego samego. Wysłuchiwanie któryś raz z kolei tej samej historii, z tymi samymi sytuacjami, osobami, ukazało mi, że często krążymy niestety, kiedy narzekamy, wciąż wokół tego samego tematu. Mimo zmieniającej się wokół nas sytuacji, my wciąż trwamy przy czymś, co miało może już miejsce dawno temu, wciąż nastawiając się negatywnie wobec sytuacji lub osób. Skoro wpadamy w taką monotoniczność, albo nawet monotematyczność, to czy nie czujemy zmęczenia w związku z tym tematem. Czy nie powinniśmy zauważyć,...
Opinie i obojętność

Opinie i obojętność

 z serii… – budować życie, codzienność. Co się w nas dzieje, kiedy widzimy jakąś inną osobę? Jeśli się niczym nie wyróżnia, najczęściej nie zwracamy do końca uwagi na istnienie innych wokół nas. Niestety żyjemy w rzeczywistości, w której albo nas przesadnie dotyka obojętność, albo skrajności. Czy tylko te opcje nas dotyczą? Myślę, że jest ich znacznie wiecej, te są jednak najbardziej rażące, dlatego na nie, zwracam uwagę. Sytuacje, z którymi stykamy się najczęściej, a które bywają dla nas bardzo trudne, a wręcz niekiedy raniące, dotyczą różnych opinii, które my wypowiadamy na temat innych osób, albo inne osoby, wypowiadają je na nasz temat. OPINIE. Opinie – etykietki, które w sposób abstrakcyjny przypisane są prawie do każdej osoby, stanowią niekiedy bardzo surowe i negatywne podsumowanie jakiejś konkretnej osoby. Świat, który nas otacza, z jednej strony nas dopinguje niestety do tego, a niekiedy wręcz nawet skazuje na kwestię opinii. Każdy z nas musi spełniać jakieś kryteria, aby dostać się do szkoły, na studia, do pracy, aby wejść do jakiejś grupy, aby się do czegoś nadać – przydać itd. Opiniujemy samych siebie i innych – bo taka jest normalność – rzeczywistość. Ale, czy rzeczywiście tak jest, czy to kwestia pułapki, w którą wpadliśmy i z której trudno nam już jest wyjść i zmienić ten sposób postępowania. Dlaczego opiniujemy? Jeśli na horyzoncie naszej rzeczywistości, pojawi coś „innego” – w negatywnym, albo pozytywnym znaczeniu, dostrzeżemy to, ponieważ wyróżnia się to na tle szarości innych rzeczy, które są bez charakteru, bez jakiegoś konkretnego kształtu. Razi nas, albo ujmuje to, co inne. Na tle powszedniości pojawia się coś pozytywnego i od razu wpada nam to w oczy...
slow life

slow life

    z serii… – budować życie, codzienność. SLOW LIFE Szukamy przeróżnych sposobów na życie. Metod, dzięki którym będziemy mogli więcej zyskiwać z życia, które codziennie realizujemy. Motywacje mam różne: wyznaczanie sobie celów, zdobywanie ich, radość z osiągnięć i nowe wyzwania… Jedną z metod, którą możemy się posłużyć jest slow life – „wolne życie”. Jest to metoda, przy pomocy której, zwalniamy tempo swojego życia i odkrywamy to, co w nim rzeczywiście się dokonuje. Możemy przez tą metodę dążyć do życia bez pośpiechu. Przykład myślę, że dla większości prosty do wyobrażenia. Kiedy jedziesz samochodem i chcesz podziwiać to, co cię otacza, zwalniasz i masz możliwość wówczas rozejrzeć się dookoła, nie bojąc się o jakąś kolizję. Jednak, gdy pokonujesz jakiś odcinek bardzo szybko, twoja koncentracja na podróży sprawia, że tylko ci, którzy siedzą obok ciebie, są wstanie zauważyć różne detale panoramy, ale i tak nie wszystkie, ponieważ prędkość to uniemożliwia. Dla samego kierowcy, horyzont nagle się zwęża i ogranicza tylko do tego, co dzieje się na drodze, ewentualnie tuż koło niej. Inne detale, jakby dla kierowcy nie istniały. Podróż przez życie może również podobnie jak jazda samochodem odbywać się na różne sposoby. Niestety, coraz częściej zdarza się, że człowiek pędzi, by jak najszybciej osiągnąć jakiś zamierzony cel. Ograniczamy rzeczywistość, która nas otacza. Ulegając „normalnemu stylowi życia” – pośpiechowi, wydaje nam się, że zyskujemy znacznie więcej. Jest to bardzo pozorne, gdyż być może cel zdobywamy w znacznie szybszym czasie, ale jednocześnie pozbawiamy się tego wszystkiego, co mogłoby nam towarzyszyć podczas zdobywania tego celu. W pośpiechu często tylko dotykamy różnych spraw, ale ich nie przeżywamy. Wydaje nam się, że coś jest nasze, ale...
wdzięczność

wdzięczność

z serii… – budować życie, codzienność. WDZIĘCZNOŚĆ Proste zdanie, stało się powodem dla rozważenia kwestii, która nie jest na pewno nowa na mojej stronie, ale już potrzebuje odświeżenia i nowego spojrzenia. „Życie mądre jest też dobre, zaś życie dobre niekoniecznie mądre być musi…” – zatem jak mam żyć, jak mam realizować swoją codzienność, by była dobra i mądra? Właśnie tym krótkim artykułem, chciałbym zainicjować serię (może niekończącą się) artykułów poświęconych życiu, budowaniu naszej codzienności, odkrywaniu różnych elementów itp. Czy wy też tak macie, że realizujecie swoją codzienność w sposób normalny i nagle, mimowolnie, pojawia się wam jakaś myśl, która zaczyna was pozytywnie prześladować i bardzo pozytywnie wpływać na kolejne wydarzenia, w których uczestniczycie? Ja mam tak często i ów myśl, staje się wówczas takim kompasem po różnych sytuacjach, myślą – światłem, które rozjaśnia inne zawiłości i to, co wydaje mi się niezrozumiałe i bezsensowne. Ostatnio, w wielu sytuacjach, pojawiało się jedno słowo, a jest nim „Wdzięczność” i na jej temat, w ujęciu budowania życia – codzienności, chciałbym z wami porozważać. Ktoś, patrząc na swoją codzienność, życie, może stwierdzić, że go to wcale nie interesuje i wcale nie sprawia mu, jego własne życie, radości. W czym tkwi szczegół takiego niekiedy myślenia? Otóż, brak wdzięczności, wywołany często, wydawałoby się uzasadnionym pośpiechem. Wciąż tłumaczymy swój pośpiech, wieloma zajęciami, które wypełniają naszą codzienność. Ale, gdy ktoś lub coś nas gwałtownie wyhamuje i zada nam pytanie, np. „z czego jesteś w swoim życiu zadowolony?”, wówczas pojawia się pesymizm, który tłumaczymy, naszym niezadowoleniem z życia, codzienności, którą musimy wypełniać. Oczywiście nie jest to głos wszystkich, ale niestety bardzo wielu osób. Trudno być zadowolonym ze swojego...