na granicy ciemności…

na granicy ciemności…

wyjść ze swojej ciemnej krainy…

Od kilku dni, za oknem wciąż szaro, a deszczowe chmury krążące nad miastem, wciąż rozdrapują dzień, łudząc, że nadejdzie lepsza chwila. Ta zewnętrzna ciemność, stała się po części motorem do napisania krótkiej refleksji w kontekście innej ciemności, duchowej, w której może właśnie nie jeden, albo nie jedna z was się znajduje, nie wiedząc w którą stronę odwrócić swój wzrok, w poszukiwaniu światła nadziei. Wiele fragmentów biblijnych mówi o ciemności, o nocy, w której dokonują się liczne walki duchowe człowieka ze złem. Pojawia się też fragment mówiący o pograniczu dwóch światów: Izraela i świata pogan. Linia oddzielająca te światy, została chwilowo wyłączona, jakby ktoś chciał pokazać, że jej w ogóle nie ma. Jezus staje po jednej stronie, a po drugiej, w innym świecie, pojawia się kobieta kananejska. 

Mt 15, 21-28 Wiara niewiasty kananejskiej

A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! 

Od czego zacząć…

Oprócz tych ciemności snujących się ponad naszymi głowami, wywołanymi deszczowymi chmurami, pojawia się również noc. Jest też inny rodzaj ciemności, która dotyka ludzkich myśli, pragnień, uczuć… Tak jak na te pierwsze nie mamy wpływu, tak już w przypadku duchowych nocy, ciemności, sytuacja ma się trochę inaczej. 

Trudności, które nas spotykają, a które często związane są z naszą codziennością, wprowadzają nas w stan niemocy. Nie potrafimy odnaleźć kierunku działania, sensu, pozytywnej myśli. Wydaje nam się, że ogarniająca nas ciemność nigdy się nie skończy, że będziemy w niej trwali, nigdy nie odczuwając już niczego pozytywnego. Stan beznadziei, bezsensu, niemocy… W jakiej nocy jesteś? Co otacza cię, zasłaniając widok horyzontu, który kiedyś był przed tobą? 

Choć trudno nam cokolwiek sobie wyobrazić, choć nie widzimy końca naszej ciemności, bądźmy pewni, że istnieje gdzieś jej granica. Istnieje gdzieś miejsce, gdzie ciemność, spotyka światło, gdzie wystarczy uczynić „jeden krok”, by zobaczyć.

Wyjść…

Obraz, namalowany we fragmencie o kobiecie kananejskiej, nie ukazuje nam całej sytuacji życiowej, która dotyka ową kobietę. Jest ona tylko symbolem, świata, w którym wiara w Boga, nie jest ani znana, ani chciana. Ludzie w tym świecie, wolą pozostać w ciemności. Jest jednak ktoś, kogo ta ciemność nie interesuje, kto szuka granicy, gdzie styka się ciemność z światłem. Na swojej drodze, kobieta spotyka Jezusa. Wyczuwa, że to co dzieje się wokół niego, jest czymś zupełnie innym niż to, z czym miała dotychczas do czynienia. Na swojej granicy dostrzegła obecność Tego, który przynosi światło. 

Nie boi się uczynić kolejnego kroku. Nie boi się opuścić swojej ciemności. Ma odwagę pójść za pragnieniem. Jest inna, mimo ciemności, ma w sobie pragnienie odkrywania.

Ona jakby wynurza się ze swojego świata, pogańskiego – jest w nim sama, może już zmęczona ciągłą ciemnością, brakiem Boga, brakiem żywego doświadczenia miłości… szuka sposobu by wyjść ze swojej codzienności, bo czuję, że pragnie żyć zupełnie inaczej…

spotkanie na granicy…

Człowiek, który trwa w ciemności, może w niej pozostać dopóki nie podejmie się dialogu z czymś, co dzieje się głęboko w nim. Kobieta kananejska, idzie za wewnętrznym poruszeniem, czymś czego do końca nie zna, nie rozumie, ale czego ślad w sobie dostrzega. Podejmuje dialog z Jezusem, który wydaje się być jakby wyciągającym rękę z światła do ciemności, by ją wyrwać.

Mimo ciemności, jakiejkolwiek w naszym wnętrzu, nie bójmy się polemizować – szukać, z Bogiem światła rozwiązania dla naszej ciemności; nie bójmy się mieć w sobie tęsknoty za dobrem, za celem; nie bójmy się w ciemności krzyczeć o pomoc.

Ona nie pozostaje w ciemności, nie broni jej, ani z nią nie walczy, wchodzi w coś zupełnie nowego. Przekracza samą siebie, nie polemizując z tym, co było, ale łapie się kurczowo tego, co przed nią.

Pomyśl z jakiej krainy ty musisz obecnie wyjść – co jest tym światem pogańskim w twojej codzienności… 

Może twoją ciemnością jest grzech; może brak pojednania i chęci przebaczenia; może jakaś nie rozwiązana sprawa, która się za tobą ciągnie; może brak zaangażowania, może nużąca i nie dająca satysfakcji praca; może to trudna sytuacja w twoim domu; może poczucie bezsensu i bezcelowości. 

Wszyscy mamy w sobie jaką ciemność, ale nie wszyscy chcemy z tej ciemności wyjść.

1 komentarz

  1. avatar

    Bóg nas zawsze wyprowadza ze śmierci do życia. Z ciemności do światła.Jest tylko jeden warunek! My sami musimy chcieć zmiany. Bez naszej zgody Bóg nie będzie wchodził z butami. On jest tak delikatny i tak bardzo szanuje nasza wolność.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *