nowe wyzwania na starych fundamentach

nowe wyzwania na starych fundamentach

aggiornamento …

nowe wyzwania na starych fundamentach

Czy możliwe jest, aby wszystkie sprawy, które przeżyliśmy, a które dotyczą życia, można odnieść do współczesności i dostosować je do obecnej rzeczywistości?

Wydaje się to być niepotrzebne. Jest wiele spraw „starych”, które sprawdzają się takimi jakimi są. Nie musimy wszystkiego odnawiać, przekształcać i czynić na modłę współczesności. Niekiedy stare, sprawdzone metody, bywają o wiele lepsze, niż nie jedno współczesne rozwiązanie. Stare, wcale nie musi oznaczać – złe, niemodne!

Możemy przez tendencję uwspółcześniania wszystkiego wpaść w pułapkę tworzenia nieustannie „nowych celów”, a niczego nie zrealizować do końca. Musimy odnieść to, co było wielokrotnie naszym osobistym bogactwem, wobec tego, co obecnie się dzieje. Gdy spojrzę na kulturę – malarstwo, rzeźbę itp., uwspółcześnienie wiązałoby się ze zniszczeniem tego, co stanowi o naszym dziedzictwie – a więc i bogactwie. Wyobrażasz sobie np. obraz, który dziś, przez jakiegoś malarz, przerabiany jest po to, aby według współczesnych prądów, przekazać ludziom to, co ten obraz wyrażał kiedyś? Absurd, prawda?

Sposób relaizacji pewnych założeń, nawet bardzo starych, może być zrealizowany w zupełnie inny sposób, ponieważ możemy wykorzystać dostępne, nowe środki. Jednak czy tak rzeczywiście jest? Pisanie np. listów. Kiedyś wymagało to czasu i jakiegoś poświęcenia. Napisanie własnoręcznej wiadomości, koperta, znaczek, pójście do skrzynki – wszystko to miało swój urok. Dziś, mogę, ale nie muszę sporzystać z innej poczty – wysłać maila. Ale czy również do tego typu listu przykładamy taką uwagę jak kiedyś? Odnowić, wcale nie musi oznaczać przyczynienia się do utracenia pewnych wartości. Pisząc maila, mogę również zatroszczyć się o pewną formę escetyzmu i podarować komuś, szczególną rzecz. Obawiam się, że współczesność przez odnowienia jakiś rzeczy, strasznie je spłyca i pozbawia owego szczególnego klimatu.

Jeszcze inna rzecz. Pamiętam z dzieciństwa, jak moja babcia, przygotowywała czekoladę – własnej roboty. Długo wyczekiwany moment, kiedy jako mały smarkacz mogłem otrzymać jakiś kawałek i zjeść, pędząc np. spowrotem do domu. Niezwykłe wspomnienia, uczucie silnego smaku w ustach itd. Po wielu, wielu latach, sam spróbowałem zrobić taką czekoladę. Wraz z panią, która przygotowywała nam posiłki na probostwie, zakupiliśmy potrzebne produkty, znalazłem stary przepis i zaczęliśmy przygotowanie. Już w trakcie przygotowania, widziałem, że to nie jest to samo, co było kiedyś, ale z cierpliwością i ze ślinką w ustach, czekałem na ostateczny efekt. Niestety, pierwsze koty za płoty, ale to nie było ta „babcina czekolada”. Trochę rozczarowny zastanawiałem się dlaczego taka różnica, pełno grudek, przesadnie słodka, chociaż próbowaliśmy super dokładnie rozcierać… Co się ostatecznie okazało. Mleko w proszku, który jest dość zasadniczym elementem tej czekolady, było zupełnie inne od tego, którego używała moja babcia. Następnym razem, odnaleźliśmy to mleko, które używała babcia. Co się okazało, miało dokładnie ten sam smak, ten sam wygląd opakowania. Po przygotowaniu czekolady, z radością na ustach, przypominiałem sobie stary, wspaniały smak czekolady, którą częstowała nas babcia.

W naszym dążeniu do jakiegoś celu, niekiedy za mało jest konkretności. Bardziej zastanawiamy się nad tym, co chcemy osiągnąć, niż nad tym, w jaki sposób możemy to zrealizować. Odnawianie czegoś na siłę, bez potrzeby jest nieudanym, zbytecznym zabiegiem. By cokolwiek odmieniać, zmieniać, uwspółcześniać, aktualizować, dostosowywać do dziś, potrzeba mądrości i rozsądku.

Warto, zastanawiając się nad kwestią – co chcemy odnowić w naszym życiu, przemyśleć to, jak i co chcemy zmienić. Niekiedy siłujemy się ze zmianami nie tych rzeczy, co trzeba. Niekiedy mały detal, w tym jak coś robimy, może zaważyć nad tym, co uda nam się ostatecznie osiągnąć.

Czy „aggiornamento” jest nam potrzebne?

Tak, ale nie we wszystkim.

Musimy uznać, że jest wiele rzeczy starych, aczkolwiek bardzo jeszcze dobrych i odpowiednich na dzisiejsze czasy. Może nowe środki, którymi możemy się posłużyć uspawnią coś, ale nie koniecznie powinny zmieniać wartość tego, co chcemy osiągnąć. Każda dziedzina naszego życia, rządzi się niekiedy innymi prawami, dlatego zamiast udziwnień, raczej postępujmy z życiową mądrością, starając się odnawiać w nas to, co rzeczywiście tego wymaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *