trudna wyprawa

trudna wyprawa

VI Niedziela Wielkiego Postu (2015) Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. Mk 15,39 „trudna wyprawa…” Co chwilę słychać o dokonaniach ludzi, którzy zdobywają się na odwagę pokonywania różnych tras, w celu nie tylko osiągnięcia jakiegoś celu, ale odbycia też szczególnej „duchowej podróży”. Ostatnio śledzę też podróż pana Marka Kamińskiego, który wyruszył z Kaliningradu do Santiago de Compostela, najstarszą drogą – tzw. „camino”, by połączyć dwa bieguny – rozum i wiarę. Ma on do pokonania 4000km, co wiąże się oczywiście z trudem pielgrzymowania, ale najistotniejsze w tej drodze jest zdobycie „trzeciego bieguna” – doświadczeń związanych z historiami spotkanych ludzi, myślami zrodzonymi w trakcie drogi.  Myślę, że wielu z nas, w jakiś sposób pielgrzymowało i potrafi wyobrazić sobie nie tylko trud samej drogi, ale i też niezwykły pożytek duchowy, który w trakcie drogi, ale i też po jej zakończeniu, towarzyszy człowiekowi. Bogactwo, które zdobywa się w trakcie pielgrzymowania, przenika naszą codzienność i niekiedy trwa tak długo, jak to tylko możliwe, dając siły wobec codziennych życiowych zmagań. Droga kojarzy nam się z trudem, ale nie wiem, czy aż tak wielkim, jaki musiał pokonać Jezus w czasie „pielgrzymki na Golgotę”.  Rozważany dziś w kościele fragment Ewangelii Marka, który w swej krótszej wersji, ukazuje drogę Jezusa na Golgotę, przekazuje nam opis trudnych doświadczeń, które towarzyszą Jezusowi w trakcie odbycia tej drogi. Ewangelista wspomina o skazaniu przez Piłata, o odrzuceniu przez swój naród, o wyśmianiu, opisuje ukrzyżowanie i wyszydzenie, podkreśla najokrutniejszy moment tej drogi – śmierć. Pokonywanie swojej drogi, codziennych wydarzeń  – trosk, zadań, obowiązków, jest dla nas niekiedy trudnym procesem zmagania się przede wszystkim z samym sobą. Nasza życiowa droga, ukazuje często jak jesteśmy słabi...
Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

są różne fragmenty do wyboru – może usłyszycie inny. VI Niedziela Wielkiego Postu – Niedziela Palmowa – J 12, 12-16 Wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: «Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie» oraz: «Król izraelski!» A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: «Nie bój się, Córo Syjońska, oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu». Jego uczniowie początkowo tego nie rozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili. 1. Odniesienie do… co rozumiesz przez znak palmy, z którą przychodzisz do kościoła w Niedzielę Palmową 2. Co wynika z tego fragmentu Sześć dni przed swoją śmiercią, Jezus udaje się do Jerozolimy. Tłumy wiwatując, gromadzą się licznie wzdłuż drogi i skandują niezwykłe rzeczy. Ma się wrażenie, że tłum w końcu zrozumiał kim jest Jezus. Palmy, gałązki oliwne – mają tutaj ogromne, symboliczne znaczenie, jakby z jeszcze większą mocą potwierdzały to co tłum skanduje. U starożytnych bowiem panował zwyczaj, aby zwycięzcom dawać palmy. Niektórzy jednak spośród tego tłumu ucinali gałęzie z drzew, szczególnie z oliwek, bo rzecz działa się na Górze Oliwnej, aby w razie potrzeby wygładzać drogę nadchodzącemu Panu.  Gałązki oliwne – oliwka, niosą w owocu ukojenie bólu i trudu, oznaczają uczynki miłosierdzia; także i słowo „miłosierdzie” po grecku brzmi „oleos”. Palma zaś, choć ma twardy pień, posiada na końcu niezwykłą koronę, czym pokazuje, że przez twardość życia mamy wznosić się ku życiu wiecznemu. Dawid wyśpiewywał w Psalmie 91,14: „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”. Chwytając palmy, gałązki oliwne, ukazuje moc miłosierdzia. Ukazujemy przez nie, że nie pragniemy ludzkiej nagrody za nasze dobre czyny, ale oczekujemy...
zobaczyć to, co niewidoczne

zobaczyć to, co niewidoczne

V Niedziela Wielkiego Postu (2015) «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.  J 12, 20-33 Zobaczyć to, co niewidoczne. Czas Wielkiego postu zbliża się powoli do wielkiego finału. Duchowe przygotowanie dotrze do najważniejszego święta – Zmartwychwstania. Pewnie wiele osób zastanawia się nad tym, jak ten czas przeżyć, mimo codziennego ferworu zajęć, pracy, przygotowań. Przecież to najważniejsze święta, więc nie powinienem ich zmarnować, ale nie mogę też zaniedbywać innych spraw. Pewnie nie jedna osoba, ma wewnętrzne rozdwojenie i już przejmuje się tym, jak ten czas właściwie wykorzysta. Dzisiejsze rozważanie chciałbym skupić na dwóch sprawach, na dwóch powyższych fragmentach, które zostały przytoczone z fragmentu Ewangelii na V Niedzielę Wielkiego Postu, w obecnym czasie. Mogą one w jakiś sposób przyczynić się, abyśmy te już prawie ostatnie dni we właściwy sposób przeżyli i mimo trudu codziennego, stawili czoła duchowym doświadczeniom tak, aby pomogły nam one, wejść w piękną i symboliczną przestrzeń świętego czasu, jakim jest Triduum Paschalne. ujrzeć Jezusa Często obowiązki, którymi paramy się każdego dnia, przysłaniają nam inne cele i zajęcia, które w naszym mniemaniu są mniej ważne, dlatego często odłożone na bok, na późniejszą porę, na czas kiedy będziemy mogli się nimi rzeczywiście zająć. Nasze osądy bywają różne, niekiedy nietrafne i istnieje obawa, że stając się wybiórczymi zrezygnujemy...
V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu J 12, 20-33 Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje». Wtem rozległ się głos z nieba: «I uwielbiłem i znowu uwielbię». Tłum stojący usłyszał to i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. 1. Zwróć uwagę na: Czas – ziarno – życie 2. Odniesienie do… wiary w Jezusa i naśladowania Go 3. Co wynika z tego fragmentu czas… Misja Jezusa właśnie się zaczyna spełniać. Stąd mowa o „nadeszła godzina’, która ma...
IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu J 3, 14-21 Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». 1. Zwróć uwagę na: Jezusa, który wyzwala człowieka z niewoli grzechu 2. Co wynika z tego fragmentu Scena opisywana w dzisiejszym fragmencie jest w dużej mierze nawiązaniem do wydarzeń opisanych w Księdze Liczb, do wędrówki Ludu Bożego przez pustynię. Zesłanie jadowitych węży jest wynikiem narzekania i szemrania przeciw Bogu i Mojżeszowi. Remedium na tę sytuację dla ludu, który w sytuacji zagrożenia odczuwa skruchę jest wąż miedziany sporządzony przez Mojżesza na polecenie Boga. Każdy człowiek ukąszony przez węża mógł pozostać przy życiu jeśli spojrzał na węża miedzianego (Lb 21,4-9): Zasadniczą treścią, wobec której powinniśmy się zatrzymać dłużej jest ujrzenie Miłości, jaką Bóg ma do człowieka. Obrazem tej miłości jest ofiarowanie swoje Syna, aby dzięki Niemu każdy...
K(k)ościół

K(k)ościół

III Niedziela Wielkiego Postu (2015) Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska. Gorliwość o dom Twój pożera Mnie (J 2,16.17) „Oczyszczenie świątyni” – które dokonuje się za sprawą obecności i działania w niej Jezusa, bardzo wyraźnie wskazuje nam, co w pierwszym rzędzie powinniśmy czynić w tym szczególnym czasie. Zachęta do nawrócenia, jest propozycją oczyszczania siebie – swoich myśli, pragnień, słów, działań.  Będąc w K(k)ościele, każdy z nas powinien się mocno zastanowić, co sugeruje mu Słowo: „weźcie to stąd…” Czyli co? Co mam wziąć; czego mam się pozbyć, co przemienić, aby uczynić to miejsce właściwym w moich oczach. Co mi przeszkadza widzieć we właściwy sposób K(k)ościół?  Jest wiele trudności, mentalnych problemów, które wpływają na naszą ocenę sytuacji Kościoła we współczesnym świecie. Papież Franciszek, poruszając często temat Kościoła, ukazuje różne Jego problemy, z którymi się boryka, ale przestrzega też nas przed tymi zagrożeniami, które czyhają na nas i próbują przedostać się do wnętrza. Nie sposób wymienić wszystkich wątków wypowiedzi Papieża, ale warto zwrócić uwagę przynajmniej na niektóre. Papież przestrzega nas przed „skamienieniem umysłu”, oraz przed „lansowaniem duszpasterstwa odległego, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności”. W jednym ze swoich przemówień, podkreśla problem: „Myślę, że wielokrotnie Jezus puka od środka, abyśmy pozwolili Mu wyjść. Kościół zachowuje się, jakby pragnął zamknąć Jezusa wewnątrz i nie pozwolił Mu wyjść.”  Dziś musimy dokonać rachunku sumienia i zastanowić się nie tylko nad tym, co obecnie Kościół przeżywa w sensie problemów, ale zastanowić się też nad tym, jakie ja przeżywam trudności myśląc o Kościele, czy będąc w Jego wnętrzu. 1. Od narzekania nic się nie zmieni. Wśród różnych rozmów dnia codziennego, pojawia się również temat K(k)ościoła. Niekiedy nie wiemy, jak mam postąpić,...
III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2, 13-25  Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku. 1. Zwróć uwagę na: świątynia – jako miejsce mojej obecności 2. Odniesienie do… zastanówmy się nad swoim sercem, jaką ono jest świątynią dla Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Mamy przed sobą dość ciekawy opis wydarzenia w świątyni.  Cała historia „życia w cieniu świątyni” to nieustanne zmaganie się z powierzchownością kultu tam sprawowanego i brakiem przełożenia zasad wiary głoszonej w świątyni na codzienne życie. Świątynia...
droga – symbolem człowieka i wiary

droga – symbolem człowieka i wiary

Życie stawia przed człowiekiem, różne zadania. Jednym z nich jest nieustanne dokonywanie wyborów. Poprzez własne decyzje i wybory, kształtujemy swoją codzienność, która w pewnym względzie podobna jest symbolicznie do drogi. Wpisane mamy w swoją naturę podróżowanie, wychodzenie ku czemuś, stawianie sobie celów i ich osiąganie. Często stajemy na „skrzyżowaniu”, w momencie życia, kiedy musimy podjąć decyzję: którędy iść. Niekiedy wybór opcji jest prosty, bo wynika to z niewielu możliwości, które mamy; innym razem może być to bardziej skomplikowane, kiedy możliwości wyboru jest znacznie więcej. Stajemy wówczas w tym miejscu z pytaniami i wątpliwościami, zastanawiając się nad podjęciem tej właściwej opcji.  Symbol drogi. Droga może symbolizować: powołanie, sposób rozwiązywania jakiś kwestii, codzienny rytm życia, duchową formację, dosłownie drogę, którą musimy przebyć do pracy, szkoły, do domu itp., może też symbolizować osobiste zmagania. Często symbol drogi wykorzystywany jest w filmach, w fabule książek, aby ukazać symboliczny proces, który odbywa człowiek przemierzając jakąś rzeczywistość. Wydaje mi się, że symbol drogi jest bardzo ciekawy i twórczy. Oglądając różne sceny filmu, zdjęcia, fascynują nas piękne widoki, niekończącego się horyzontu, do którego prowadzi jakaś kręta droga. Trudniej nam przyjąć taki obraz, w odniesieniu do tego, co musimy przeżyć, aby przejść jakiś „odcinek” naszej drogi życia.  Nasza droga wydaje się być bardziej labiryntem, z niekończącymi się korytarzami i opcjami wyboru. Wyobrażamy sobie falistość tej drogi, przypominając sobie o trudach, które pokonujemy zasadniczo każdego dnia. W wyobraźni maluje nam się droga, która w jakimś momencie kończy się i nie widzimy przyszłości dla siebie. Różne drogi, a więc różny sposób ich przemierzania. Szukamy właściwego sposobu przejścia przez kolejne odcinki naszego życia. Emocje, wartości, pragnienia – to wszystko towarzyszy nam w trakcie drogi,...
wybór drogi

wybór drogi

Dziś może mniej przykuwamy uwagę do tego, jaką drogą podróżujemy, bo zdajemy się na różnego rodzaju nawigacje, którym niekiedy ufamy bezgranicznie, przez co droga staje się raczej podporządkowaniem się, płynącym z małego głośniczka głosu, podpowiadającego, w którą stronę mamy się kierować. Bierność przebywania drogi sprawia, że nie angażujemy naszego umysłu do zapamiętywania pojedynczej trasy. Zdajemy się na nawigacje, klnąc niekiedy, gdy wjeżdżamy w drogę, która kończy się gdzieś, w punkcie bliżej nam nie znanym i wówczas, zaczynamy, niecierpliwiąc się, myśleć.  Niestety nawigacja, wykonuje za nas podstawowe czynności, które powinny nam być znane, uświadomione. To właśnie nawigacja, ustala nasze obecne położenie; to ona ustala trasę, które przebędziemy, jeśli oczywiście odpowiednio ją uprzednio ustawiliśmy. To ona oznajmia nam spokojnym głosem: „dotarłeś do celu”. Przecież to ja człowiek, istota duchowa, myśląca, powinienem mieć świadomość gdzie jestem, dokąd zmierzam, którędy chce podróżować i to przede wszystkim moja decyzja, stwierdzenie, że dotarłem do celu. Trochę to śmieszne, gdy „maszyna” ma większą świadomość ode mnie, decyduje za mnie, wie gdzie jestem, dokąd zmierzam i kiedy osiągam cel, a człowiek tylko słucha i posłusznie wykonuje polecenia. Droga, to nieco podróż sentymentalna, szczególnie dla mnie, gdyż uwieczniam w wielu miejscach, różne drogi, które fascynują mnie swoim kształtem, ciekawym usytuowaniem, lub kierunkiem w którym prowadzą. Tak na przestrzeni lat, mam w swoich zbiorach wiele zdjęć, przeróżnych dróg. Trudno by było wstawić wszystkie zdjęcia i opisywać po części ich historie. Niektóre zdjęcia poszły już dawno w niepamięć. Inne są żywym symbolem doświadczeń życia, które miały miejsce na przestrzeni życia i czasu mojego fotografowania. Może kiedyś wymyślę cykl pt.: „Droga” i będę umieszczał kolejne zdjęcia i kolejne opisy. W sumie, nawet ciekawy byłby to pomysł,...
3 punkty drogi

3 punkty drogi

Pada niekiedy pytanie: „jaki masz cel w swoim życiu?”, na które próbujemy w różny sposób odpowiedzieć. Odpowiedź wiąże się z tym, że każdy odpowiadający na to pytanie, może myśleć o innym czasie. Dla jednych najważniejsze jest to, co ma nastąpić za chwilę; dla innych, patrzących szerzej, może to być pytanie dotyczące jakiegoś dłuższego czasu, albo nawet całego życia. Oczywiście każdy ma rację, gdyż nie powinniśmy mieć tylko jednego celu, bo jest on w rzeczywistości jakimś punktem na osi naszego życia. Na osiągnięciu celu, nie kończy się życie. Celem może być coś tymczasowego, ale równie dobrze może to być coś, co będzie nam przyświecało przez całe życie. Na przykład celem może być dobre przeżycie jakiegoś weekendu i staramy się by tak zorganizować ten czas, aby rzeczywiście osiągnąć cel, ale może być celem to, aby wszystkie weekendy dobrze wykorzystywać i przeżyć, i wówczas rodzi się w nas cel długoterminowy. Istotne jest to, aby mieć jakieś cele, bo w przeciwnym razie, trudno nam będzie w jakikolwiek sposób się zmotywować do rozpoczęcia drogi. Jeśli podzielimy drogę na trzy, ogólnie rzecz ujmując etapy, to warto abyśmy podkreślili te punkty, które są newralgiczne: początek, trasa, oraz punkt do którego pragniemy dotrzeć – meta. Częstym błędem, na tym etapie, który towarzyszy wielu osobom jest nieskupienie uwagi na celu tego etapu – początku, tylko skupienie się na tym tylko, co chcemy osiągnąć. Chodź wyróżniłem trzy punkty, to musimy zdawać sobie sprawę, że jest ich znacznie więcej, a przede wszystkim warto przekonać się o tym, że wszystkie one są ze sobą tak bardzo złączone, że najczęściej stają się linią – drogą, którą mamy właśnie przebyć. Początek Jeśli pragniemy osiągnąć jakiś cel i wiemy dokładnie jaki on...
na Golgocie – pkt 9

na Golgocie – pkt 9

Maryja towarzyszy Jezusowi, na drodze Jego publicznej działalności. Odkrywamy Ją w szczególnych momentach, które są początkiem niejako nowych zadań. W tym ostatnim czasie, starałem się wraz z Maryją stawać na Golgocie i Jej towarzyszyć, wsłuchując się w słowa Jezusa. 1. odkrywać Kościół i wspólnotę… Pierwsze, co mnie uderza w tej scenie, to spotkanie Maryi i Jezusa. Ból fizyczny dotykający Jezusa, przeszywa zapewne również Maryję, zresztą zgodnie z proroctwem Symeona. Widać jednak, że ból, który Jej towarzyszy nie ma możliwością Nią zawładnąć. Zrzeka się swojego macierzyństwa, aby otworzyć się na nowe macierzyństwo, obejmujące całą ludzkość, którą pod krzyżem reprezentuje Jan. Maryja przeżywa utratę swojego Syna, nie tylko dlatego, że umierał, ale również dlatego, że ktoś inny miał zająć Jego miejsce – to chyba najstraszniejsze cierpienie dla serca matki.  Maryja staje się Matką nas wszystkich. Maryja pod krzyżem, w osamotnieniu i opuszczeniu jest wzorem heroicznych cnót: pokory i cierpliwości i wytrwałości, prostoty i milczenia. Maryja uczy nas w jaki sposób przeżywać wewnętrzne oschłości i ciemności, jak naśladować Jezusa. Doświadczenie: Akurat to rozważanie i doświadczenie przypadło w dużej mierze na czas, mojego kolędowania. W kolejnych domach, mogłem odkrywać Kościół – ludzi będących członkami tej wspólnoty. Poznawanie ich, jednoczenie się w ich bólach i radościach, stawało się żywym doświadczeniem budowania Kościoła. Tym milej i łatwiej jest być wspólnotą, kiedy znamy się lepiej, rozpoznajemy swoje twarze, wymieniamy pomiędzy sobą gesty pamięci, zrozumienia. Maryja – Matka Kościoła, wspólnoty – była i jest obrazem, który należy tworzyć i pielęgnować coraz mocniej w swoim przeżywaniu codzienności. 2. nie ja, ale Chrystus we mnie. Być z Jezusem ukrzyżowanym, towarzyszyć Mu do końca, nie było łatwym zadaniem dla Jego...
wejść na górę?

wejść na górę?

II Niedziela Wielkiego Postu (2015) Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. (Mk 9,2) Z pustyni i jej surowości, zostajemy wyprowadzeni i stawia się nas przed kolejnym wysiłkiem. Dziś Chrystus zaprasza nas do wspinaczki na górę. Może stwierdzisz, że znów coś ciężkiego i trudnego stoi przed tobą. Jeśli ktoś wspinał się na jakąś górę, to wie ile trudu to kosztuje ile niekiedy przygotowań trzeba poczynić. Jednak mało kto, po wejściu już na sam szczyt, myśli o trud zie, wobec widoku, który się tam na szczycie rozciąga. Widok zwyczajnie zapycha dech i człowiek wobec wrażeń, które odbiera wszelkimi zmysłami, wpada w zachwyt.  Z codziennej rutyny, szarpaniny z zajęciami i burzy myśli jaka toczy się w naszej głowie, Jezus chce nas dziś wydobyć i postawić na górze. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Bo życiu ludzkiemu nie ma i nie musi wciąż towarzyszyć tylko trud, praca, wymagania. Człowiek ma też cieszyć się z przebywania z Bogiem; cieszyć się z własnych osiągnięć; cieszyć się z życia i tego kim jest. Dlatego Jezus wciąga nas na górę, byśmy umieli na życie spojrzeć też z innej strony.  Góra Przemienienia w swej symbolice ukazuje i przypomina o trzech ważnych rzeczach.  I Przemienienie objawia prawdę o Chrystusie, ale nie tylko. Odsłania też prawdę o człowieku, o tym, że został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże” tzn., że w każdym z nas jest Bóg, który jak na Górze Przemienia bije blaskiem: czyli dobrocią, pięknem, prawdą. My również nosimy w sobie to, co ukazało się przez Jezusa na górze. Bóg przez to wydarzenie jakby chciał podnieść naszą głowę, którą wciąż mamy pochyloną i wbitą w ziemię przez...
II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10 Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych. 1. Zwróć uwagę na: Góra – przemienienie – dobrze, że tutaj jesteśmy – Jego słuchajcie 2. Odniesienie do… wiara w Jezusa, jako Człowieka i Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Góra wynosi nas ponad codzienność. Ma się wrażenie, że po to mamy wstąpić na górę, aby dostrzec coś nadzwyczajnego. Wiele przecież ważnych wydarzeń biblijnych dokonuje się na kolejnych górach, które wymagają nie tylko fizycznego wspięcia się na nie, ale przede wszystkim wymagają od każdego człowieka indywidualnego zaangażowania – postawy, która wyraża zgodę wobec planu Boga. Przemienienie to manifestacja boskiej obecności w Jezusie. Bóg objawia swojego syna uczniom, ukazuje Syna jako Boga, dzięki temu uczniom łatwiej jest zobaczyć i zrozumieć, kim naprawdę jest Jezus. Towarzyszy temu wydarzeniu symboliczny...
na pustynię? A po co?

na pustynię? A po co?

I Niedziela Wielkiego Postu (2015) „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.” (Mk 1, 12.13) Czas Wielkiego Postu w szczególny sposób nawołuje nas do nawrócenia i wiary. Człowiek zastanawia się nad tym, jakie towarzyszą mu doświadczenia; po co one mają miejsce w jego życiu i do czego tak naprawdę mają go one prowadzić. Na jedne sytuacje znajdziemy wytłumaczenie, na inne, nie odnajdziemy tak łatwo uzasadnienia i odpowiedzi.   Symbolika Wielkiego Postu – 40 dni, nawiązuje przede wszystkim do wyjścia Jezusa na pustynię, ale to nie jedyne źródło tego czasu. Jest to dla mnie bardzo intrygujący temat. Pustynia, jako miejsce szczególnego procesu, duchowego ćwiczenia, wydaje się ciekawym doświadczeniem, ale od razu pojawia się też zaduma co do tego, jakim człowiek wyjdzie z tego miejsca.   40 – jest cyfrą, której symbolikę, w tym przypadku, dobrze jest poznać, bo pomaga to nam lepiej zdecydowanie przeżyć czas Wielkiego Postu, jako szansę dla nas.   „Oznacza ona próbę, ale także koniec próby; wskazuje na wypełnienie; jest liczbą oczekiwania i przygotowania, także liczbą kary. 40 dni i nocy trwała ulewa w czasie potopu. 40 lat Żydzi szli do Ziemi Obiecanej. 40 dni Mojżesz przebywał w obłoku na górze, spisując 10 przykazań. 40 dni Eliasz szedł do Bożej góry Horeb mocą świętego posiłku. Na 40 lat wydał Pan Izraela w ręce Filistynów w czasach Sędziów. 40 uderzeń było miarą chłosty. 40 tysięcy zbrojnych pustoszyło ziemię judzką za czasów Machabeuszy. 40 dni dał Jonasz Niniwie na nawrócenie. Wreszcie 40 dni i nocy Jezus pościł na pustyni. Oblicza się też, że nauczał 40 miesięcy, przyjmuje się również,...
I Niedziela Wielkiego Postu – B – Mk 1,12-15

I Niedziela Wielkiego Postu – B – Mk 1,12-15

I Niedziela Wielkiego Postu Mk 1, 12-15  Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali. Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię». 1. Zwróć uwagę na: pustynię i wypełnienie czasu 2. Odniesienie do… czas Wielkiego postu jako przejście przez pustynię i dążenie do Królestwa Bożego 3. Co wynika z tego fragmentu Z pustyni do królestwa. Wyprowadzenie, czy w innym znaczeniu wypędzenie na pustynie, ma swoje konkretne znaczenie. W języku biblijnym pustynia ma różne znaczenia: jest miejscem gdzie bierze początek zbawcze działanie Boga; miejsce eschatologicznej próby; miejsce zamieszkania szatana i złych duchów. W powyższym fragmencie, Jezus zostaje rzucony na pustynię i zwycięża z szatanem, co ukazuje nowy czas zbawczego działania Boga, gdzie ważne jest przejście od śmierci do prawdziwego życia w wolności.  Postawa całkowitej wierności Bogu umożliwia przemianę miejsca pustynnego w rajski ogród życia.  Czas przebywania Jezusa na pustyni zostaje przez Ewangelistę ściśle określony – czterdzieści dni. Liczba czterdzieści może nawiązywać nie tylko do czterdziestoletniej wędrówki narodu wybranego z Egiptu do Ziemi Obiecanej, lecz także do czterdziestodniowej próby, jaką musiał przebyć Mojżesz oraz Eliasz. W tekście Markowym występuje tylko mała wzmianka o kuszeniu Jezusa na pustyni przez szatana, podczas gdy u innych Ewangelistów scena ta jest bardziej rozbudowana. Ewangelista nie podaje nam żadnych szczegółów co do natury tego kuszenia, jednak dalszy tekst podkreśla tryumf Jezusa.  Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię! – orędzie Jezusa stanowiące syntezę całej Ewangelii. Jezus mocno podkreśla, że czas wypełnił się. Czas...
VI Niedziela zwykła – Mk 1,40-45

VI Niedziela zwykła – Mk 1,40-45

VI Niedziela zwykła – Mk 1, 40-45 Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.  Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił ze słowami: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego. 1. Zwróć uwagę na: chorobę, która dotyka człowieka 2. Odniesienie do… na co ja choruję i od czego pragnę się uwolnić. Czy mam wiarę, by prosić Jezusa o uwolnienie? 3. Co wynika z tego fragmentu „nieczysty, nieczysty!” Trąd i dla współczesnego świata jest tajemnicą i symbolem zagrożenia. Starożytny Izrael traktował tę chorobę w jeszcze bardziej szczególny sposób, gdyż uważał ją jako karę za grzechy. Można zastanowić się jaki musiał być grzech tego człowieka, skoro taka kara go spotkała. Trędowaci byli zawsze izolowani i nie mieli prawa wstępu do żadnego miasta. Kiedy spotykali na swoje drodze inną osobę, musieli krzyczeć: „nieczysty, nieczysty” i usuwać się z drogi. Choroba ta w mentalności Izraelitów miała też inną konsekwencję. Taki człowiek był nieczysty, stąd nie można było się w żaden sposób z tym człowiekiem zadawać. Choroba ta odbiera wszelką godność.  Zastanawiające jest to, że trędowaty miał odwagę jednak podejść do Jezusa i wyrazić swoją prośbę: „jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” Są to słowa wiary...
LUTY – w centrum miłości

LUTY – w centrum miłości

zaproszeni, by miłować… Gdy pomyślisz o miłości, jaki fragment biblijny od razu ci się przypomina, albo jaka myśl – sentencja przywołuje ci się na pamięć. Tak wiele zostało napisane o miłości, tak wiele poematów zostało jej poświęconych; tak wiele filmów obrazuje historie miłosne… A i tak wszystkiego, nikt jeszcze nie napisał, nie powiedział o niej. Miłość jest tematem niewyczerpanym. Ilekroć się go podejmiesz, zawsze odkryjesz coś nowego, zaskakującego. Dlaczego tak jest? Jeśli wierzysz, o wiele łatwiej jest ci na to pytanie odpowiedzieć. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” (1 J 4,16) Skoro Bóg jest źródłem miłości, nie można jest tak jak Jego sprowadzić do prostych definicji, reguł, norm i praw. Miłość, jak i Bóg jest ponad tym wszystkim.  Pewnie i tobie wydaje się, że nie da się nic więcej o miłości wymyślić, powiedzieć lub napisać. Próbuje sobie przypomnieć co już pisałem, o czym myślałem, ale to i tak nie wpłynie na to, gdy pochylając się nad tym tematem po raz kolejny, spróbuje odnaleźć różne doświadczenia, które dał mi Bóg w moim życiu Miłość podstawowa opcja życia… miłość główną zasadą Nasłuchałem się o tym miejscu bardzo wiele różnych świadectw. Jedni wspominali to miejsce bardzo pozytywnie, inni z nutą przerażenia. Każdy, kto spędził tam trochę czasu, miał okazję przeżyć niezwykłą szkołę. Miasteczko, stworzone z myślą o pewnym ruchu, gdzie ludzie z całego świata, różnych narodowości, a nawet religii, pragną wcielać w życie nowe przykazanie Jezusa: „abyście się wzajemnie miłowali”.  Miasteczko, a w zasadzie mała wioseczka, usytuowana wśród małych wzgórków i dolinek, w malowniczej scenerii, rok rocznie gromadzi w sobie mniej więcej dziewięćset osób. Znajdują się tam różne domy, w których mieszkają...
wiara i miłość

wiara i miłość

Wiara i miłość… Tak często uświadamiam sobie, że błądzimy i grzęźniemy w potoku pojęć, definicji i wyobrażeń. Oczywiście brak odpowiedniego rozumienia pojęć, może nas odciągnąć od zasadniczej kwestii związanych z zagadnieniami, o których myślimy. Właśnie złe rozumienie miłości, może odciągnąć nas od właściwego rozumienia i życia tą wartością. Błędne rozumienie wiary, może odciągnąć nas od prawdziwego jej znaczenia – spotkania z Bogiem i wciągnąć w rozumienie jej jako obowiązku, zadania do spełnienia. Dlatego, ważne jest abyśmy zdobywali wiedzę, rozumienie tych pojęć, które jednak są dla nas ważne i oczywiste. Chcąc żyć właściwie pojęciami, musimy zdobyć żywe doświadczenie tych pojęć i ich przełożenie na życie i konkretne sytuacje w naszej codzienności. Istnieje ścisły związek między wiarą i miłością. „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam (1 J 4,16) – owa myśl, uświadamia nam, że u początku bycia chrześcijaninem jest spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym ukierunkowanie. Miłość nie jest tylko przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi.  Poznając Boga, człowiek odkrywa miłość, a jego osobista zgoda względem planu Boga, ogarnia wszystko aktem miłości. W wierze, w działaniu, w całym życiu codziennym wszystko dotyka bardzo konkretna zmiana. Tą zmianą jest miłość, która przemienia każde działanie. Czy jestem świadom tego, że wiara i miłość, mogą przemienić moje życie, ożywić moją relację z Bogiem i z innymi osobami?  Przełomem dla każdej wierzącej osoby, jest przekonanie się i dotknięcie tej szczególnej prawdy, że „Bóg – Miłość, kocha każdego z nas w sposób nieskończony”. Ilu z nas na swojej drodze spotyka się z tą prawdą? Na różne sposoby dociera do nas wiadomość o...
rozjaśnić życie motywem miłość

rozjaśnić życie motywem miłość

Każdy ma jakieś myśli, które towarzyszą mu w życiu. Dla jednych jest to sentencja, zdobyta w jakichś okolicznościach życia, dla innych może to być myśl zrodzona z doświadczeń, a jeszcze dla innych, myśl – postawiony cel, dopingujący do codziennego działania, by go osiągnąć. Po co nam taka myśl? Może właśnie dlatego, że każdy z nas potrzebuje czegoś, co go będzie inspirowało, co nada kształt jego codziennemu działaniu, poszukujemy tej jedynej naszej myśli, która nas poprowadzi. Zastanawiam się ilu faktycznie, ma taką osobistą „złotą zasadę, regułę”, która wyznacza kierunek życia. Nie wiem czy się zgodzicie, ale wyobrażam sobie, że obraz lub zdjęcie to rzeczywistość trzech płaszczyzn, które je tworzą: tło; drugi plan, który ma wiele warstw; pierwszy plan, na którym uwypukla się istotę, na którą pragniemy zwrócić uwagę. Malując obraz życia, człowiek uwiecznia w nim, różne doświadczenia w odpowiednim miejscu – jednym z tych trzech. Kolorystyka naszego obrazu życia, zależy od doświadczeń – od naszego zaangażowania w różne sytuacje. Niekiedy słuchając historii osób, które spotykam na swojej drodze, mam wrażenie, że przyzwyczajeni są do tego, że w ich obrazie życia, najwięcej jest szarości. Powszedniość nieco przeraża, a gdy spotka się kilka osób o podobnych doświadczeniach, można zacząć wątpić w to, czy może być inaczej. Miłość dotyka wszystkich, choć w różny sposób. Przeżywamy ją każdego dnia, w różnych obszarach naszej codzienności. Wiemy jak ważna jest dla nas i jak konieczne jest to, by była obecna w naszym życiu. Jednak, czy wyobrażenia o miłości które mamy, są wystarczające, czy mogą dać właściwą podstawę do budowania żywego doświadczenia? Może to kwestia braku wyobraźni, może ograniczenie, a może małe ambicje, aby podjąć się życia prawdziwą miłością. Oczywiście, znacznie łatwiej byłoby gdybyśmy...
V Niedziela zwykła – Mk 1,29-39

V Niedziela zwykła – Mk 1,29-39

V Niedziela zwykła – Mk 1,29-39 Gdy Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy. 1. Zwróć uwagę na: Jezus uzdrawia z każdej choroby 2. Odniesienie do… jaka choroba duszy mi doskwiera 3. Co wynika z tego fragmentu Gdy kończył się szabat, w zgodzie z Prawem ludzie zaczęli przynosić do Jezusa chorych. Przynoszono wszystkich, bo świadczy to o tym, że nie ma choroby, z której Jezus by nie uzdrowił. Przynoszono chorych i opętanych; to zestawienie jest dość naturalne, bowiem w przekonaniu Izraela każda choroba była karą za grzech, a więc miała swe źródło duchowe.  Jezus nie chce i nie pozwala, aby wyszło na jaw, zbyt wcześnie jego pełne objawienie się jako Syna Bożego. Ma to dokonać się poprzez śmierć i zmartwychwstanie. Jego najważniejszą obecnie misją jest przepowiadanie Ewangelii. Ciekawe jest to, co...