Co o życiu mówi mi Auschwitz?

Co o życiu mówi mi Auschwitz?

Są miejsca bardzo wymowne, które w różny sposób do nas przemawiają. Wracam do doświadczenia sprzed kilku lat, aby znów zastanowić się nad tym: KIM JEST CZŁOWIEK?

Mój dziesięciodniowy pobyt w Oświęcimiu w 2008 roku, pamiętam doskonale. Tak jak inne, niekiedy ważne doświadczenia, z biegiem czasu ulatują, tak codziennie wizyty w obozach koncentracyjnych, chyba nigdy nie zapomnę.

Piszą ten artykuł sam zadałem sobie pytanie: dlaczego nigdy wcześniej nie napisałem żadnego materiału związanego z tym miejscem? Dziś również trudno mi to uzasadnić, ale chyba po prostu dlatego, że nigdy dotąd nie był właściwy czas, a dziś w kontekście tematu, wydaje mi się, że nie mogę tego pominąć.

Moja podróż do tego miejsca była odpowiedzią na osobiste pragnienie rozważania tematu duszpasterskiego: „Otoczmy troską życie”. Już przed wyjazdem niektóre osoby, ironizowały, że miejsce, które wybrałem do osobistych rozważań, raczej jest chyba mało związane z tym tematem. Moje jednak odczucie było zupełnie inne, miałem osobiste przynaglenie, aby udać się z tą sprawą właśnie do Auschwitz.

Trudno, abym opisał wszystkie moje myśli – rozważania. Chcę ograniczyć się do czterech zasadniczych miejsc i refleksji.

1. Brama.

„Ironia” tego miejsca – „praca czyni wolnym”, tak jakby ci, którzy wracają z pracy w innych miejscach obou, przechodząc przez tę bramę, mieliby mieć nadzieję, że ich praca kiedyś zaowocuje wolnością. Przechodząc przez tę bramę, uświadomiłem sobie, jak wiele mam praw, możliwości, których chyba nie do końca we właściwy sposób szanuję i wykorzystuję. Człowiek wolny przechodząc przez tę bramę, może pomyśleć o własnej godności, którą zaprzepaszcza przez swoje działanie. Jestem wolny, ale żyję tak, jakbym tej wolności nie posiadał? Czy niezbyt łatwo oddaje swoje prawa, przede wszystkim moją wolność? Dobrowolnie zniewalamy się, zamiast we właściwy sposób zrozumieć i czynić swoją wolność. Chrońmy bardziej indywidualność, którą dał nam Bóg, rozwijając w sobie te wartości, które umocnią moją godność.

2. Trampa wyładunkowa – Birkenau.

Długi wał, na którym położone są tory prowadzące do „ostatniej stacji”. Wydawałoby się, że osiągnięcie celu w normalnych okolicznościach, powoduje radość. Idąc wzdłuż torów, uświadamiałem sobie, że to jest miejsce zarówno końca, jak i początku. Historia tych ludzi, zostawała za bramą obozu, a wewnątrz niego, rozpoczynała się nowa historia – często bardzo dramatyczna. Tutaj na skraju historii, dokonywał się sąd i selekcja, jakby ktoś chciał udowodnić, że jest bogiem i panem końca czasu. Jak bardzo musi boleć człowieka jego wydarcie z jego normalnej rzeczywistości i postawienie jego życia na szali: przydatny, czy też nie. Jak często, dziś, człowiek odarty jest z wielu cennych, osobistych historii i rzucony w świat ocen – czy jest przydatny, czy też nie. Niekiedy pewnie i my sami takiej ocenie poddajemy własne działanie. Dziś, w sposób szczególny bądź świadomy swojej wartości i wyjątkowości. Chroń ją za wszelką cenę. Nie mierz ludzi miarą przydatności.

3. Ściana straceń.

W zaułku, pomiędzy blokami szpitalnymi, wciśnięty jest dziedziniec. Wchodząc do niego, człowiek sam czuje się jakby był w zamknięciu. Na wprost, ściana z wieloma odpryskami i wgłębieniami w cegłach. Miejsce przerażające, bo to epicentrum wszelkiego obozowego zła: blok 10 – miejsce eksperymentów medycznych; blok 11 – więzienie. Etapem kończącym był szczyt cierpienia – znajdująca się pomiędzy tymi blokami ściana. Okrutne kary i sposoby wykonywania wyroków, do dziś sprawiają, że człowiek wchodząc na dziedziniec, milknie i tak pozostaje przez długi czas. Jak bardzo cenne jest dziś dla mnie życie każdego człowieka? Jak bardzo, mimo różnic, szanuję drugą osobę? Czy mam w sobie faktyczną świadomość konsekwencji moich słów, czynów? Może i dziś, w innym sensie, stajemy sami, albo stawiamy innych pod ścianą ocen – straceń. Dziś wiedz, że każdy ma prawo żyć, ma również prawo do godności. Mając swoje prawo, musisz przede wszystkim, respektować prawa innych.

4. Cela o. Maksymiliana Kolbego.

Długi korytarz, a na jednej ze ścian, wejście do celi. Ciemna i przerażająca, a zarazem zdumiewająca, bo w tym miejscu był obecny jeden z tych duchowych gigantów. Może zdumiewać, że w takim miejscu mogła wzrastać świętość, tak wielu osób. Właśnie te osoby są symbolem mocy dobra, które przenikało przerażająco ciemną atmosferę wszechobecnego zła w obozie. To zdumiewające, że na tej „spękanej od suszy ziemi, zroszonej krwią” wyrosły kwiaty. Jakby w ciemności rozbłysło światło nadziei, której nic, ani nikt, nie może zgasić. To miejsce może nas przekonywać do wytrwałości w czynieniu dobra, mimo przeciwności, które są często bardzo trudne i wymagające. Dziś, mimo różnicy warunków, w których wzrastamy, nadal istnieją różnego rodzaju „cele” zniewalające nas i pozbawiające siły czynienia dobra. Tak wiele celów odeszło w niepamięć; tak wiele straconej cierpliwości i wytrwałości. Dziś są też tacy, którzy snują się bez sensu życia, ale i też tacy, którzy mimo trudności, zdobywają kolejne cele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *