Niedziela Miłosierdzia – J 20,19-31

Niedziela Miłosierdzia – J 20,19-31

Niedziela Miłosierdzia Bożego – J 20, 19-31 Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę». A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego. 1. Zwróć uwagę na: spotkanie ze Zmartwychwstałym 2. Odniesienie do… jak ja przyjmuję obecność Jezusa Zmartwychwstałego. 3. Co wynika z...
Co masz w sobie?

Co masz w sobie?

PMMD – Co masz w sobie? Każda praca, wymaga konkretnego zaangażowania. Jeśli rozeznamy nasze możliwości, umiejętności, wówczas w bardziej odpowiedni sposób będziemy mogli podejść do każdej sprawy. Znając to, co skrywa się w naszym wnętrzu, możemy ocenić to w jakim w stopniu będziemy mogli się zaangażować, ile sił i czasu mamy poświęcić na konkretne zadania. Dzięki takiej wiedzy, zawsze możemy lepiej przygotować się na kolejne sytuacje, które nastąpią w naszym życiu. W każdym z nas, istnieje szczególny potencjał, który niestety często bywa nieodkryty. Niestety taka sytuacja sprawia, że brakuje wielu osobom odwagi do podjęcia się jakiegoś działania. I Nie ma co się w sumie dziwić, że brakuje zaangażowania. Trudności wynikające z sytuacji w naszej codzienności, mają duży związek z coraz częstszym sposobem traktowania siebie – przede wszystkim nie odkrywania i nie rozwijania siebie, swoich możliwości. Mimo wszystko jednak, powinniśmy często stawiać sobie pytanie: „Co masz w sobie?”, by odnajdując konkretne odpowiedzi, wzmóc w sobie pragnienie wyznaczania sobie różnych celów i dążenia do ich realizacji. Podobnie sprawa ma się z projektem: „PMMD”. By być bardziej pozytywnym, trzeba najpierw w dużym stopniu poświęcić czas na to, by poznać siebie, zgłębić swój potencjał, możliwości i umiejętności. Podejmując się konkretnie projektu PMMD, możemy stanąć przed tym, co w nas pozytywne i oczywiście też negatywne. Często możemy dostrzec w człowieku mocno zakorzenione krytycyzm, który z góry zakłada ocenę jakieś sytuacji, niekiedy bez racjonalnych powodów. Przykre doświadczenia i trudności, mocno zapadają w pamięci i wiele osób nie potrafi odciąć się od tej uciążliwej przeszłości, by w nowy sposób, wejść w nowe rzeczywistości. Pojawia się też niekiedy nadwrażliwość, która sprawia, że małe problemy rosną do rangi wielkich problemów....
od chęci do możliwości

od chęci do możliwości

od chęci do możliwości Być pozytywny, myśleć i działać pozytywnie, mówić pozytywnie – to zadanie, które staje nieustannie przed każdym z nas. Zadanie niełatwe, ale warte spróbowania. Każda próba, podjęte działania, wymagają od nas konkretności, czynów, które będą wprowadzać w życie, zarówno nasze chęci, jak i możliwości. Człowiek, który pragnie czegoś, to osoba która podejmuje się pierwszego ważnego kroku. Od chęci trzeba zacząć. Jeśli mamy pragnienie-chęci, jeśli jesteśmy zmotywowani do jakiegoś działania, wówczas łatwiej nam jest się podejmować jakichś konkretnych zadań, które poprowadzą nas do realizacji celu. Chęci stają się początkiem naszej motywacji. Jeśli chęci odnajdą właściwe motywacje, wówczas, to właśnie w tym momencie, rozpoczynamy wcielanie jakiegoś zadania w życie. Jeśli pozostajemy tylko na poziomie myślenia, pragnienia, wówczas jeśli jest to dla nas ważne, pozostaje w nas, w oczekiwaniu na odpowiedniejszy moment do realizacji, albo zanika, przyćmione kolejnymi myślami i pragnieniami. Jeśli może i w tobie pojawiła się myśl i pragnienie, aby mniej negatywnie, a raczej bardziej pozytywnie myśleć, mówić, działać, to zastanów się teraz nad właściwymi motywacjami – argumentami, które przekonają cię do takiego właśnie postępowania. Oczywiście, nasze działanie, nie powinno być uzależnione tylko od zewnętrznych warunków: sytuacji lub osób. Możemy niekiedy, na samym starcie wprowadzania naszych pragnień w życie, spotkać się z tymi elementami, które zniechęcą nas lub całkowicie zamkną. Zewnętrzne warunki powinny nas wspierać, umacniać nasze dążenia, w przeciwnym razie nie będą nas ani rozwijać, ani inspirować, lecz tylko gasić. Dopingiem dla nas może być obecność wokół nas, różnych osób, które podzielać będą nasze chęci i zawsze będziemy wspierać się w tym szczególnym założeniu, jego próbie osiągnięcia. Dzięki osobom, które podzielają nasze zdanie, pragnienia, możemy uzupełnić nasze wiadomości na temat różnych spraw, sytuacji,...
wewnętrzny magnes

wewnętrzny magnes

wewnętrzny magnes Człowiek, który spróbuje świadomie wprowadzać i realizować PMMD w swoją codzienność, bardzo szybko dostrzeże „małe zwycięstwa”. Oczywiście nie musi to być efekt z dnia na dzień. To nie musi oznaczać, że nagle udaje nam się naprawić cały nasz sposób myślenia, mówienia i działania, i nagle nie będziemy mieli w sobie ani pesymizmu, ani negatywnych ocen. To wymaga jednak zaangażowania, poukładania pewnych spraw, a w niektórych kwestiach otrzymujemy wręcz uzdrowienia. W pesymizmie, bardzo mocno rozpowszechnia się krytycyzm. Dokonywanie ocen, zarówno osób, jak i wydarzeń, staje się czymś charakterystyczne dla takiego człowieka. Krytycyzm zdaje się być rozwiązaniem każdego równania, które pojawi się w życiu codziennym. Jakiekolwiek składniki życia pojawiają się w codzienności, to i tak sumą jest coś, co można skrytykować, negatywnie ocenić. Pewnie trochę przejaskrawiam to, ale chyba jest przez to, bardziej wyraźne to, co chciałem przez tę myśl przekazać. Każdy z nas ma w sobie różne kryteria i to przez nie właśnie, przez ich pryzmat człowiek spogląda na inne osoby i inne wydarzenia. Pesymizm jest niekiedy brakiem umiejętności wyobrażenia sobie czegoś pozytywnego, A spowodowane jest to, niewłaściwymi kryteriami. Pesymizm niestety zamyka oczy i nawet, gdy istnieje wyraźnie coś dobrego wokół takiej osoby, to jednak i tak tego nie zauważa. Można powiedzieć, że człowiek właśnie w takiej sytuacji, poprzez takie postępowanie, staje się niezwykle ubogi, bo sam pozbawia się tego, co mogłoby go ubogacić. Najbardziej przykra jest wtedy ta postawa, kiedy jest wyborem danego człowieka. Jednak w wielu sytuacjach spowodowane jest to czynnikami zewnętrznymi. Dla niektórych osób przyjemnością jest krytykowanie, ocenianie, a wypływa to z pragnienia bycia ponad innymi osobami. Pragnienie wyższości, sprawia, że człowiek posługuje się często irracjonalnymi sposobami i motywacjami....
w Wieczerniku – pkt 10

w Wieczerniku – pkt 10

w Wieczerniku Zbliżający się czas Triduum Paschalnego, kierował mnie myślą do Wieczernika i różnych doświadczeń związanych z tym miejscem. Maryja wraz z Apostołami trwają „jednomyślnie na modlitwie (Dz 1,14). Wydarzenie wieczernika i Zielonych Świąt ukazuje Kościół zjednoczony wokół Maryi, ożywiony wylaniem Ducha Świętego, gotowy do misji ewangelizacyjnej. Trwać na modlitwie. Wspólnota z Wieczernika jest najpiękniejszym przykładem modlitwy wspólnotowej. Takie doświadczenie jest ogromnym darem. Budowanie wspólnoty poprzez modlitwę było moim głównym zadaniem tego miesiąca. Codzienna modlitwa za tych, z którymi w różnych miejscach mam okazję czynić tę wspólnotę. Modlitwa ta unosiła nie jeden dzień, dzięki czemu mogłem być również bardziej odpowiedzialnym za dar modlitwy i dar wspólnoty. Rozszerzać Kościół Wieczernik jest dla mnie „eksplozją światła”. Doświadczenie ostatniej wieczerzy, jak i oczekiwanie na Zesłanie Ducha Świętego, ukazują fundamentalne treści, dla mojej wiary. Ostatnio prowadziłem spotkanie dla starszych kandydatów do Bierzmowania, wyjaśniałem pene rzeczy na podstawie tego, co dary czynią we mnie. Była to okazja, aby moje doświadczenie rozszerzyć na innych, ofiarować swoje życie jako dar dla innych. Byłą to też okazja do wdzięczności za to wszystko, co otrzymałem. ewangelizować Ostatni miesiąc był owocny pod tym względem. Miałem okazję głosić dwie tury rekolekcji. Ewangelizowanie – ująłem jako dawanie. Świadectwo własnego życia, konkretne przykłady życia wiarą, pomogły również i mi „obudzić” w sobie wiarę i miłość do Boga. Tworzenie nowych, codziennych rozważań w Wielkim Poście było też okazją do wprowadzania różnych zmian w swoim życiu. Wspólnota w Wieczerniku zapoczątkowała konkretnie, działanie Kościoła, a ja poprzez swoje działanie pragnąłem i siebie, i innych zaprosić do tworzenie dziś tego...
Wielka Sobota – 4.04.2015 – Mk 16,1-8

Wielka Sobota – 4.04.2015 – Mk 16,1-8

Wigilia Paschalna – Wielka Sobota – Mk 16, 1-8 Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło. A mówiły między sobą: «Kto nam odsunie kamień od wejścia do grobu?» Gdy jednak spojrzały, zauważyły, że kamień był już odsunięty, a był bardzo duży. Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się. Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: „Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział”». One wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały. 1. Zwróć uwagę na: konkretne wiadomości, umożliwiające „lokalizację” w czasie i przestrzeni faktu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa 2. Co wynika z tego fragmentu Pusty grób, jest znakiem pozwalającym rozgłaszać, że Jezus zmartwychwstał. Dzięki temu, Apostołowie mogą dawać nadzieję innym, którzy podobnie jak Jezus, za wiarę doświadczali kary krzyżowej.  Sceneria dzisiejszej Ewangelii, zbudowana jest wokół faktu pustego grobu. Szczegóły tego fragmentu dają nam wiele znaków, które mają umocnić świadomość śmierci Chrystusa, a później Jego Zmartwychwstania. Kobiety, wczesnym rankiem, więc około 5:30 wyruszają do grobu. Wiemy, że jest to pierwszy dzień tygodnia – czyli Niedziela. O tej porze mniej więcej normalnie rozpoczynano dzień i pojawiali się kupcy, którzy sprzedawali przeróżne rzeczy. Kobiety idąc do grobu, mogły zakupić odpowiednie rzeczy, potrzebne do dokończenia pochówku. Z racji piątku i późnej pory, Jezus został...
trudna wyprawa

trudna wyprawa

VI Niedziela Wielkiego Postu (2015) Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. Mk 15,39 „trudna wyprawa…” Co chwilę słychać o dokonaniach ludzi, którzy zdobywają się na odwagę pokonywania różnych tras, w celu nie tylko osiągnięcia jakiegoś celu, ale odbycia też szczególnej „duchowej podróży”. Ostatnio śledzę też podróż pana Marka Kamińskiego, który wyruszył z Kaliningradu do Santiago de Compostela, najstarszą drogą – tzw. „camino”, by połączyć dwa bieguny – rozum i wiarę. Ma on do pokonania 4000km, co wiąże się oczywiście z trudem pielgrzymowania, ale najistotniejsze w tej drodze jest zdobycie „trzeciego bieguna” – doświadczeń związanych z historiami spotkanych ludzi, myślami zrodzonymi w trakcie drogi.  Myślę, że wielu z nas, w jakiś sposób pielgrzymowało i potrafi wyobrazić sobie nie tylko trud samej drogi, ale i też niezwykły pożytek duchowy, który w trakcie drogi, ale i też po jej zakończeniu, towarzyszy człowiekowi. Bogactwo, które zdobywa się w trakcie pielgrzymowania, przenika naszą codzienność i niekiedy trwa tak długo, jak to tylko możliwe, dając siły wobec codziennych życiowych zmagań. Droga kojarzy nam się z trudem, ale nie wiem, czy aż tak wielkim, jaki musiał pokonać Jezus w czasie „pielgrzymki na Golgotę”.  Rozważany dziś w kościele fragment Ewangelii Marka, który w swej krótszej wersji, ukazuje drogę Jezusa na Golgotę, przekazuje nam opis trudnych doświadczeń, które towarzyszą Jezusowi w trakcie odbycia tej drogi. Ewangelista wspomina o skazaniu przez Piłata, o odrzuceniu przez swój naród, o wyśmianiu, opisuje ukrzyżowanie i wyszydzenie, podkreśla najokrutniejszy moment tej drogi – śmierć. Pokonywanie swojej drogi, codziennych wydarzeń  – trosk, zadań, obowiązków, jest dla nas niekiedy trudnym procesem zmagania się przede wszystkim z samym sobą. Nasza życiowa droga, ukazuje często jak jesteśmy słabi...
Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

Niedziela – 29.03.2015 – J 12,12-16

są różne fragmenty do wyboru – może usłyszycie inny. VI Niedziela Wielkiego Postu – Niedziela Palmowa – J 12, 12-16 Wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: «Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie» oraz: «Król izraelski!» A gdy Jezus znalazł osiołka, dosiadł go, jak jest napisane: «Nie bój się, Córo Syjońska, oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu». Jego uczniowie początkowo tego nie rozumieli. Ale gdy Jezus został uwielbiony, wówczas przypomnieli sobie, że to o Nim było napisane i że tak Mu uczynili. 1. Odniesienie do… co rozumiesz przez znak palmy, z którą przychodzisz do kościoła w Niedzielę Palmową 2. Co wynika z tego fragmentu Sześć dni przed swoją śmiercią, Jezus udaje się do Jerozolimy. Tłumy wiwatując, gromadzą się licznie wzdłuż drogi i skandują niezwykłe rzeczy. Ma się wrażenie, że tłum w końcu zrozumiał kim jest Jezus. Palmy, gałązki oliwne – mają tutaj ogromne, symboliczne znaczenie, jakby z jeszcze większą mocą potwierdzały to co tłum skanduje. U starożytnych bowiem panował zwyczaj, aby zwycięzcom dawać palmy. Niektórzy jednak spośród tego tłumu ucinali gałęzie z drzew, szczególnie z oliwek, bo rzecz działa się na Górze Oliwnej, aby w razie potrzeby wygładzać drogę nadchodzącemu Panu.  Gałązki oliwne – oliwka, niosą w owocu ukojenie bólu i trudu, oznaczają uczynki miłosierdzia; także i słowo „miłosierdzie” po grecku brzmi „oleos”. Palma zaś, choć ma twardy pień, posiada na końcu niezwykłą koronę, czym pokazuje, że przez twardość życia mamy wznosić się ku życiu wiecznemu. Dawid wyśpiewywał w Psalmie 91,14: „Sprawiedliwy zakwitnie jak palma”. Chwytając palmy, gałązki oliwne, ukazuje moc miłosierdzia. Ukazujemy przez nie, że nie pragniemy ludzkiej nagrody za nasze dobre czyny, ale oczekujemy...
zobaczyć to, co niewidoczne

zobaczyć to, co niewidoczne

V Niedziela Wielkiego Postu (2015) «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.  J 12, 20-33 Zobaczyć to, co niewidoczne. Czas Wielkiego postu zbliża się powoli do wielkiego finału. Duchowe przygotowanie dotrze do najważniejszego święta – Zmartwychwstania. Pewnie wiele osób zastanawia się nad tym, jak ten czas przeżyć, mimo codziennego ferworu zajęć, pracy, przygotowań. Przecież to najważniejsze święta, więc nie powinienem ich zmarnować, ale nie mogę też zaniedbywać innych spraw. Pewnie nie jedna osoba, ma wewnętrzne rozdwojenie i już przejmuje się tym, jak ten czas właściwie wykorzysta. Dzisiejsze rozważanie chciałbym skupić na dwóch sprawach, na dwóch powyższych fragmentach, które zostały przytoczone z fragmentu Ewangelii na V Niedzielę Wielkiego Postu, w obecnym czasie. Mogą one w jakiś sposób przyczynić się, abyśmy te już prawie ostatnie dni we właściwy sposób przeżyli i mimo trudu codziennego, stawili czoła duchowym doświadczeniom tak, aby pomogły nam one, wejść w piękną i symboliczną przestrzeń świętego czasu, jakim jest Triduum Paschalne. ujrzeć Jezusa Często obowiązki, którymi paramy się każdego dnia, przysłaniają nam inne cele i zajęcia, które w naszym mniemaniu są mniej ważne, dlatego często odłożone na bok, na późniejszą porę, na czas kiedy będziemy mogli się nimi rzeczywiście zająć. Nasze osądy bywają różne, niekiedy nietrafne i istnieje obawa, że stając się wybiórczymi zrezygnujemy...
V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu – J 12,20-33

V Niedziela Wielkiego Postu J 12, 20-33 Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi. A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje». Wtem rozległ się głos z nieba: «I uwielbiłem i znowu uwielbię». Tłum stojący usłyszał to i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie». To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć. 1. Zwróć uwagę na: Czas – ziarno – życie 2. Odniesienie do… wiary w Jezusa i naśladowania Go 3. Co wynika z tego fragmentu czas… Misja Jezusa właśnie się zaczyna spełniać. Stąd mowa o „nadeszła godzina’, która ma...
IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu – J 3,14-21

IV Niedziela Wielkiego Postu J 3, 14-21 Jezus powiedział do Nikodema: «Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu». 1. Zwróć uwagę na: Jezusa, który wyzwala człowieka z niewoli grzechu 2. Co wynika z tego fragmentu Scena opisywana w dzisiejszym fragmencie jest w dużej mierze nawiązaniem do wydarzeń opisanych w Księdze Liczb, do wędrówki Ludu Bożego przez pustynię. Zesłanie jadowitych węży jest wynikiem narzekania i szemrania przeciw Bogu i Mojżeszowi. Remedium na tę sytuację dla ludu, który w sytuacji zagrożenia odczuwa skruchę jest wąż miedziany sporządzony przez Mojżesza na polecenie Boga. Każdy człowiek ukąszony przez węża mógł pozostać przy życiu jeśli spojrzał na węża miedzianego (Lb 21,4-9): Zasadniczą treścią, wobec której powinniśmy się zatrzymać dłużej jest ujrzenie Miłości, jaką Bóg ma do człowieka. Obrazem tej miłości jest ofiarowanie swoje Syna, aby dzięki Niemu każdy...
K(k)ościół

K(k)ościół

III Niedziela Wielkiego Postu (2015) Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska. Gorliwość o dom Twój pożera Mnie (J 2,16.17) „Oczyszczenie świątyni” – które dokonuje się za sprawą obecności i działania w niej Jezusa, bardzo wyraźnie wskazuje nam, co w pierwszym rzędzie powinniśmy czynić w tym szczególnym czasie. Zachęta do nawrócenia, jest propozycją oczyszczania siebie – swoich myśli, pragnień, słów, działań.  Będąc w K(k)ościele, każdy z nas powinien się mocno zastanowić, co sugeruje mu Słowo: „weźcie to stąd…” Czyli co? Co mam wziąć; czego mam się pozbyć, co przemienić, aby uczynić to miejsce właściwym w moich oczach. Co mi przeszkadza widzieć we właściwy sposób K(k)ościół?  Jest wiele trudności, mentalnych problemów, które wpływają na naszą ocenę sytuacji Kościoła we współczesnym świecie. Papież Franciszek, poruszając często temat Kościoła, ukazuje różne Jego problemy, z którymi się boryka, ale przestrzega też nas przed tymi zagrożeniami, które czyhają na nas i próbują przedostać się do wnętrza. Nie sposób wymienić wszystkich wątków wypowiedzi Papieża, ale warto zwrócić uwagę przynajmniej na niektóre. Papież przestrzega nas przed „skamienieniem umysłu”, oraz przed „lansowaniem duszpasterstwa odległego, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności”. W jednym ze swoich przemówień, podkreśla problem: „Myślę, że wielokrotnie Jezus puka od środka, abyśmy pozwolili Mu wyjść. Kościół zachowuje się, jakby pragnął zamknąć Jezusa wewnątrz i nie pozwolił Mu wyjść.”  Dziś musimy dokonać rachunku sumienia i zastanowić się nie tylko nad tym, co obecnie Kościół przeżywa w sensie problemów, ale zastanowić się też nad tym, jakie ja przeżywam trudności myśląc o Kościele, czy będąc w Jego wnętrzu. 1. Od narzekania nic się nie zmieni. Wśród różnych rozmów dnia codziennego, pojawia się również temat K(k)ościoła. Niekiedy nie wiemy, jak mam postąpić,...
III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2,13-25

III Niedziela Wielkiego Postu – J 2, 13-25  Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie». W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo». Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?» On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku. 1. Zwróć uwagę na: świątynia – jako miejsce mojej obecności 2. Odniesienie do… zastanówmy się nad swoim sercem, jaką ono jest świątynią dla Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Mamy przed sobą dość ciekawy opis wydarzenia w świątyni.  Cała historia „życia w cieniu świątyni” to nieustanne zmaganie się z powierzchownością kultu tam sprawowanego i brakiem przełożenia zasad wiary głoszonej w świątyni na codzienne życie. Świątynia...
droga – symbolem człowieka i wiary

droga – symbolem człowieka i wiary

Życie stawia przed człowiekiem, różne zadania. Jednym z nich jest nieustanne dokonywanie wyborów. Poprzez własne decyzje i wybory, kształtujemy swoją codzienność, która w pewnym względzie podobna jest symbolicznie do drogi. Wpisane mamy w swoją naturę podróżowanie, wychodzenie ku czemuś, stawianie sobie celów i ich osiąganie. Często stajemy na „skrzyżowaniu”, w momencie życia, kiedy musimy podjąć decyzję: którędy iść. Niekiedy wybór opcji jest prosty, bo wynika to z niewielu możliwości, które mamy; innym razem może być to bardziej skomplikowane, kiedy możliwości wyboru jest znacznie więcej. Stajemy wówczas w tym miejscu z pytaniami i wątpliwościami, zastanawiając się nad podjęciem tej właściwej opcji.  Symbol drogi. Droga może symbolizować: powołanie, sposób rozwiązywania jakiś kwestii, codzienny rytm życia, duchową formację, dosłownie drogę, którą musimy przebyć do pracy, szkoły, do domu itp., może też symbolizować osobiste zmagania. Często symbol drogi wykorzystywany jest w filmach, w fabule książek, aby ukazać symboliczny proces, który odbywa człowiek przemierzając jakąś rzeczywistość. Wydaje mi się, że symbol drogi jest bardzo ciekawy i twórczy. Oglądając różne sceny filmu, zdjęcia, fascynują nas piękne widoki, niekończącego się horyzontu, do którego prowadzi jakaś kręta droga. Trudniej nam przyjąć taki obraz, w odniesieniu do tego, co musimy przeżyć, aby przejść jakiś „odcinek” naszej drogi życia.  Nasza droga wydaje się być bardziej labiryntem, z niekończącymi się korytarzami i opcjami wyboru. Wyobrażamy sobie falistość tej drogi, przypominając sobie o trudach, które pokonujemy zasadniczo każdego dnia. W wyobraźni maluje nam się droga, która w jakimś momencie kończy się i nie widzimy przyszłości dla siebie. Różne drogi, a więc różny sposób ich przemierzania. Szukamy właściwego sposobu przejścia przez kolejne odcinki naszego życia. Emocje, wartości, pragnienia – to wszystko towarzyszy nam w trakcie drogi,...
wybór drogi

wybór drogi

Dziś może mniej przykuwamy uwagę do tego, jaką drogą podróżujemy, bo zdajemy się na różnego rodzaju nawigacje, którym niekiedy ufamy bezgranicznie, przez co droga staje się raczej podporządkowaniem się, płynącym z małego głośniczka głosu, podpowiadającego, w którą stronę mamy się kierować. Bierność przebywania drogi sprawia, że nie angażujemy naszego umysłu do zapamiętywania pojedynczej trasy. Zdajemy się na nawigacje, klnąc niekiedy, gdy wjeżdżamy w drogę, która kończy się gdzieś, w punkcie bliżej nam nie znanym i wówczas, zaczynamy, niecierpliwiąc się, myśleć.  Niestety nawigacja, wykonuje za nas podstawowe czynności, które powinny nam być znane, uświadomione. To właśnie nawigacja, ustala nasze obecne położenie; to ona ustala trasę, które przebędziemy, jeśli oczywiście odpowiednio ją uprzednio ustawiliśmy. To ona oznajmia nam spokojnym głosem: „dotarłeś do celu”. Przecież to ja człowiek, istota duchowa, myśląca, powinienem mieć świadomość gdzie jestem, dokąd zmierzam, którędy chce podróżować i to przede wszystkim moja decyzja, stwierdzenie, że dotarłem do celu. Trochę to śmieszne, gdy „maszyna” ma większą świadomość ode mnie, decyduje za mnie, wie gdzie jestem, dokąd zmierzam i kiedy osiągam cel, a człowiek tylko słucha i posłusznie wykonuje polecenia. Droga, to nieco podróż sentymentalna, szczególnie dla mnie, gdyż uwieczniam w wielu miejscach, różne drogi, które fascynują mnie swoim kształtem, ciekawym usytuowaniem, lub kierunkiem w którym prowadzą. Tak na przestrzeni lat, mam w swoich zbiorach wiele zdjęć, przeróżnych dróg. Trudno by było wstawić wszystkie zdjęcia i opisywać po części ich historie. Niektóre zdjęcia poszły już dawno w niepamięć. Inne są żywym symbolem doświadczeń życia, które miały miejsce na przestrzeni życia i czasu mojego fotografowania. Może kiedyś wymyślę cykl pt.: „Droga” i będę umieszczał kolejne zdjęcia i kolejne opisy. W sumie, nawet ciekawy byłby to pomysł,...
3 punkty drogi

3 punkty drogi

Pada niekiedy pytanie: „jaki masz cel w swoim życiu?”, na które próbujemy w różny sposób odpowiedzieć. Odpowiedź wiąże się z tym, że każdy odpowiadający na to pytanie, może myśleć o innym czasie. Dla jednych najważniejsze jest to, co ma nastąpić za chwilę; dla innych, patrzących szerzej, może to być pytanie dotyczące jakiegoś dłuższego czasu, albo nawet całego życia. Oczywiście każdy ma rację, gdyż nie powinniśmy mieć tylko jednego celu, bo jest on w rzeczywistości jakimś punktem na osi naszego życia. Na osiągnięciu celu, nie kończy się życie. Celem może być coś tymczasowego, ale równie dobrze może to być coś, co będzie nam przyświecało przez całe życie. Na przykład celem może być dobre przeżycie jakiegoś weekendu i staramy się by tak zorganizować ten czas, aby rzeczywiście osiągnąć cel, ale może być celem to, aby wszystkie weekendy dobrze wykorzystywać i przeżyć, i wówczas rodzi się w nas cel długoterminowy. Istotne jest to, aby mieć jakieś cele, bo w przeciwnym razie, trudno nam będzie w jakikolwiek sposób się zmotywować do rozpoczęcia drogi. Jeśli podzielimy drogę na trzy, ogólnie rzecz ujmując etapy, to warto abyśmy podkreślili te punkty, które są newralgiczne: początek, trasa, oraz punkt do którego pragniemy dotrzeć – meta. Częstym błędem, na tym etapie, który towarzyszy wielu osobom jest nieskupienie uwagi na celu tego etapu – początku, tylko skupienie się na tym tylko, co chcemy osiągnąć. Chodź wyróżniłem trzy punkty, to musimy zdawać sobie sprawę, że jest ich znacznie więcej, a przede wszystkim warto przekonać się o tym, że wszystkie one są ze sobą tak bardzo złączone, że najczęściej stają się linią – drogą, którą mamy właśnie przebyć. Początek Jeśli pragniemy osiągnąć jakiś cel i wiemy dokładnie jaki on...
na Golgocie – pkt 9

na Golgocie – pkt 9

Maryja towarzyszy Jezusowi, na drodze Jego publicznej działalności. Odkrywamy Ją w szczególnych momentach, które są początkiem niejako nowych zadań. W tym ostatnim czasie, starałem się wraz z Maryją stawać na Golgocie i Jej towarzyszyć, wsłuchując się w słowa Jezusa. 1. odkrywać Kościół i wspólnotę… Pierwsze, co mnie uderza w tej scenie, to spotkanie Maryi i Jezusa. Ból fizyczny dotykający Jezusa, przeszywa zapewne również Maryję, zresztą zgodnie z proroctwem Symeona. Widać jednak, że ból, który Jej towarzyszy nie ma możliwością Nią zawładnąć. Zrzeka się swojego macierzyństwa, aby otworzyć się na nowe macierzyństwo, obejmujące całą ludzkość, którą pod krzyżem reprezentuje Jan. Maryja przeżywa utratę swojego Syna, nie tylko dlatego, że umierał, ale również dlatego, że ktoś inny miał zająć Jego miejsce – to chyba najstraszniejsze cierpienie dla serca matki.  Maryja staje się Matką nas wszystkich. Maryja pod krzyżem, w osamotnieniu i opuszczeniu jest wzorem heroicznych cnót: pokory i cierpliwości i wytrwałości, prostoty i milczenia. Maryja uczy nas w jaki sposób przeżywać wewnętrzne oschłości i ciemności, jak naśladować Jezusa. Doświadczenie: Akurat to rozważanie i doświadczenie przypadło w dużej mierze na czas, mojego kolędowania. W kolejnych domach, mogłem odkrywać Kościół – ludzi będących członkami tej wspólnoty. Poznawanie ich, jednoczenie się w ich bólach i radościach, stawało się żywym doświadczeniem budowania Kościoła. Tym milej i łatwiej jest być wspólnotą, kiedy znamy się lepiej, rozpoznajemy swoje twarze, wymieniamy pomiędzy sobą gesty pamięci, zrozumienia. Maryja – Matka Kościoła, wspólnoty – była i jest obrazem, który należy tworzyć i pielęgnować coraz mocniej w swoim przeżywaniu codzienności. 2. nie ja, ale Chrystus we mnie. Być z Jezusem ukrzyżowanym, towarzyszyć Mu do końca, nie było łatwym zadaniem dla Jego...
wejść na górę?

wejść na górę?

II Niedziela Wielkiego Postu (2015) Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. (Mk 9,2) Z pustyni i jej surowości, zostajemy wyprowadzeni i stawia się nas przed kolejnym wysiłkiem. Dziś Chrystus zaprasza nas do wspinaczki na górę. Może stwierdzisz, że znów coś ciężkiego i trudnego stoi przed tobą. Jeśli ktoś wspinał się na jakąś górę, to wie ile trudu to kosztuje ile niekiedy przygotowań trzeba poczynić. Jednak mało kto, po wejściu już na sam szczyt, myśli o trud zie, wobec widoku, który się tam na szczycie rozciąga. Widok zwyczajnie zapycha dech i człowiek wobec wrażeń, które odbiera wszelkimi zmysłami, wpada w zachwyt.  Z codziennej rutyny, szarpaniny z zajęciami i burzy myśli jaka toczy się w naszej głowie, Jezus chce nas dziś wydobyć i postawić na górze. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Bo życiu ludzkiemu nie ma i nie musi wciąż towarzyszyć tylko trud, praca, wymagania. Człowiek ma też cieszyć się z przebywania z Bogiem; cieszyć się z własnych osiągnięć; cieszyć się z życia i tego kim jest. Dlatego Jezus wciąga nas na górę, byśmy umieli na życie spojrzeć też z innej strony.  Góra Przemienienia w swej symbolice ukazuje i przypomina o trzech ważnych rzeczach.  I Przemienienie objawia prawdę o Chrystusie, ale nie tylko. Odsłania też prawdę o człowieku, o tym, że został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże” tzn., że w każdym z nas jest Bóg, który jak na Górze Przemienia bije blaskiem: czyli dobrocią, pięknem, prawdą. My również nosimy w sobie to, co ukazało się przez Jezusa na górze. Bóg przez to wydarzenie jakby chciał podnieść naszą głowę, którą wciąż mamy pochyloną i wbitą w ziemię przez...
II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10

II Niedziela Wielkiego Postu – Mk 9,2-10 Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych. 1. Zwróć uwagę na: Góra – przemienienie – dobrze, że tutaj jesteśmy – Jego słuchajcie 2. Odniesienie do… wiara w Jezusa, jako Człowieka i Boga 3. Co wynika z tego fragmentu Góra wynosi nas ponad codzienność. Ma się wrażenie, że po to mamy wstąpić na górę, aby dostrzec coś nadzwyczajnego. Wiele przecież ważnych wydarzeń biblijnych dokonuje się na kolejnych górach, które wymagają nie tylko fizycznego wspięcia się na nie, ale przede wszystkim wymagają od każdego człowieka indywidualnego zaangażowania – postawy, która wyraża zgodę wobec planu Boga. Przemienienie to manifestacja boskiej obecności w Jezusie. Bóg objawia swojego syna uczniom, ukazuje Syna jako Boga, dzięki temu uczniom łatwiej jest zobaczyć i zrozumieć, kim naprawdę jest Jezus. Towarzyszy temu wydarzeniu symboliczny...
na pustynię? A po co?

na pustynię? A po co?

I Niedziela Wielkiego Postu (2015) „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.” (Mk 1, 12.13) Czas Wielkiego Postu w szczególny sposób nawołuje nas do nawrócenia i wiary. Człowiek zastanawia się nad tym, jakie towarzyszą mu doświadczenia; po co one mają miejsce w jego życiu i do czego tak naprawdę mają go one prowadzić. Na jedne sytuacje znajdziemy wytłumaczenie, na inne, nie odnajdziemy tak łatwo uzasadnienia i odpowiedzi.   Symbolika Wielkiego Postu – 40 dni, nawiązuje przede wszystkim do wyjścia Jezusa na pustynię, ale to nie jedyne źródło tego czasu. Jest to dla mnie bardzo intrygujący temat. Pustynia, jako miejsce szczególnego procesu, duchowego ćwiczenia, wydaje się ciekawym doświadczeniem, ale od razu pojawia się też zaduma co do tego, jakim człowiek wyjdzie z tego miejsca.   40 – jest cyfrą, której symbolikę, w tym przypadku, dobrze jest poznać, bo pomaga to nam lepiej zdecydowanie przeżyć czas Wielkiego Postu, jako szansę dla nas.   „Oznacza ona próbę, ale także koniec próby; wskazuje na wypełnienie; jest liczbą oczekiwania i przygotowania, także liczbą kary. 40 dni i nocy trwała ulewa w czasie potopu. 40 lat Żydzi szli do Ziemi Obiecanej. 40 dni Mojżesz przebywał w obłoku na górze, spisując 10 przykazań. 40 dni Eliasz szedł do Bożej góry Horeb mocą świętego posiłku. Na 40 lat wydał Pan Izraela w ręce Filistynów w czasach Sędziów. 40 uderzeń było miarą chłosty. 40 tysięcy zbrojnych pustoszyło ziemię judzką za czasów Machabeuszy. 40 dni dał Jonasz Niniwie na nawrócenie. Wreszcie 40 dni i nocy Jezus pościł na pustyni. Oblicza się też, że nauczał 40 miesięcy, przyjmuje się również,...