Niedziela – 27.12.2015 – Łk 2,41-52

Niedziela – 27.12.2015 – Łk 2,41-52

I niedziela po Bożym narodzeniu – Łk 2, 41-52 Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i Ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On Im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co Im powiedział. Potem poszedł z Nimi i wrócił do Nazaretu; i był Im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. 1. Zwróć uwagę na wiele symboli obecnych w tym fragmencie 2. Odniesienie do zobacz co w przyszłości potwierdzi pewne słowa, wydarzenia 3. Co wynika z tego fragmentu Żydzi na różne sposoby obchodzili wiele świąt i uroczystości. Trzy z nich wymagały obecności mężczyzn w ciągu roku w Jerozolimie i wiązały się z upamiętnieniem wyjścia z Egiptu. Były nimi Pascha i Święto Przaśników oraz Święto Tygodni (Pięćdziesiątnicy) i Święto Namiotów.  Według zwyczaju, aż do trzynastego roku życia chłopiec podlega swoim...
Niedziela – 20.12.2015 – Łk 1,39-45

Niedziela – 20.12.2015 – Łk 1,39-45

IV Niedziela adwentu (C) – Łk 1, 39-45 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana». 1. Zwróć uwagę na: rodzaj spotkania, który dokonuje się pomiędzy Maryją, a Elżbietą 2. Odniesienie do… Co wnoszę w rozmowy i co z nich wynoszę. 3. Co wynika z tego fragmentu Łukasz używając sformułowania: „mieście [w pokoleniu] Judy”. jedyny raz używa tego biblijnego terminu przywołując w ten sposób całą historię tego plemienia i związanych z nim obietnic mesjańskich, które właśnie zaczęły się wypełniać.  Maryja idzie do Elżbiety pod wpływem otrzymanego objawienia o tym, że jej krewna poczęła w sposób cudowny syna mimo swej starości i niepłodności. Pośpiech Maryi jest owocem zwiastowania, w którym Bóg powołał ją na Matkę swojego Syna i napełnił Duchem Świętym. To doświadczenie niesłychanej miłości Boga staje się w niej dynamizmem, który przynagla ją do wyruszenia w drogę. Celem Maryi jest nie tyle „sprawdzenie” objawienia dotyczącego Elżbiety, co raczej spotkanie z drugą osobą, jak Ona dotkniętą przez łaskę Boga. Maryja – inaczej niż Zachariasz ‑ wierzy słowu Bożemu i idzie za słowem; dzięki temu w spotkaniu z Elżbietą i jej dzieckiem otrzyma znak – owoc...
Niedziela – 13.12.2015 – Łk 3,10-18

Niedziela – 13.12.2015 – Łk 3,10-18

III Niedziela adwentu (C) – Łk 3, 10-18  Gdy Jan nauczał, pytały go tłumy: «Cóż więc mamy czynić?». On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech jedną da temu, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».Przychodzili także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i pytali go: «Nauczycielu, co mamy czynić?». On im odpowiadał: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, ile wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. 1. Zwróć uwagę na: pragnienie zmiany życia w osobach, które przychodzą do Jana 2. Odniesienie do… a ja, jakich zmian potrzebuję 3. Co wynika z tego fragmentu Pytanie tłumów – cóż mamy czynić? – stanowi reakcję na wcześniejsze wezwanie Jana Chrzciciela do nawrócenia. W pytaniu tym uwidacznia się uznanie w pokorze swoich błędów, otwarcie na wolę Boga i chęć jej praktycznego zastosowania w konkretnym życiu. Jan Chrzciciel odpowiadając na zadane pytanie wskazuje na konieczność wychodzenia ze swego egoizmu i dzielenia się posiadanymi dobrami skonkretyzowanymi jako ubranie i żywność. Uczy on wrażliwości na biedę i niedostatek innych ludzi. Poprzez postawę proegzystencji człowiek staje...
Cicha noc, święta noc – XII/15

Cicha noc, święta noc – XII/15

Gdy myślałem o tym, co rozważać w miesiącu grudniu, w tym szczególnym czasie przygotowań, pierwszym moim skojarzeniem były słowa znanej wszystkim kolędy: „Cicha noc, święta noc”. Wydarzenia, które są przed nami: wspomnienie Bożego Narodzenia, ale przede wszystkim oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa, owiane są tajemniczością. Tak jak Boże Narodzenie dokonało się poza tłumem, w ubogiej stajni pod osłoną nocy, tak zapowiedzi powtórnego przyjścia Chrystusa sugerują, że moment ten może nadejść w najmniej oczekiwanym czasie. Czuwanie, przygotowywanie się szukanie światła w ciemności poprzez uczestnictwo w roratach, ma pomóc nam byśmy stali się wrażliwi na „przychodzącego Jezusa” do naszego życia. Dlatego chcę wraz z wami rozważyć trzy ważne kwestie: ciszę, noc i światło oraz Jego obecność. Dokąd może zaprowadzić mnie cisza. Wyjść z nocy i wkroczyć w światło dnia Gdzie znajdę współczesne Betlejem. zachęcam Cię do lektury, komentarzy,...
Gdzie znajdę współczesne Betlejem.

Gdzie znajdę współczesne Betlejem.

Wiemy dokładnie gdzie się urodził Jezus. A wiesz, spodziewasz się, do jakiego miejsca może obecnie przyjść? Gdzie współcześnie znajduje się Betlejem? Emmanuel – każdy z nas pewnie pamięta to Imię: Bóg z nami, ale czy to sobie rzeczywiście wyobrażamy i znajdujemy Go w naszym życiu? Kiedy nastąpi rzeczywiście moment powtórnego przyjścia Chrystusa, to gdzie wtedy będę, co będę robił, jaki będzie mój wewnętrzny stan. My często martwimy się, że nie możemy odnaleźć Boga, ale często wydaje mi się, że to On nie może znaleźć nas, bo wciąż się przed Nim chowamy i przed Nim uciekamy. Betlejem pod wieloma względami wciąż jest symbolem. Dokonują się nadal różne spraw w naszym życiu – nie ma dla Niego miejsca, nadal istnieją ci, którzy podstępnie chcą się Jego pozbyć, nadal niewinnie cierpią wyznając Jego Imię. Jakby dzisiaj przyszedł, to jakby przyjęło Go „Betlejem”? Niestety można odnieść wrażenie, że Betlejem powtarza się zarówno z pozytywnej, jak i negatywnej strony. Jaka jest kondycja mojego „Betlejem”. Czy  to miejsce w moim sercu, czy poza nim? Czy panuje tam duch przygotowań na Jego przyjście, czy raczej zwyczajność bez Niego? Czy Jego przyjście jest dla mnie ważną sprawą, czy pozostawiam tą kwestię z boku i nie jest to dla mnie istotna rzecz? „Oto Pan Bóg przyjdzie…” śpiewamy podczas rorat – tylko gdzie przyjdzie?  To, że jest On obecny pośród nas, co do tego nie ma wątpliwości. Jednak mogę się zastanawiać nad tym, czy przyzwalam Mu na to, by wszystkie „miejsca” były dla Niego dostępne. Co do tego mam jednak wątpliwości. Pewnie każdy z nas ma takie miejsce, w które Bóg nie ma możliwości wejścia, bo czynimy je niedostępnym....
Wyjść z nocy i wkroczyć w światło dnia

Wyjść z nocy i wkroczyć w światło dnia

Kto to widział tak wcześnie wstawać w adwencie i iść do kościoła? Dla mnie to też będzie ekstremalne zadanie. Jakby roraty były o 24 to spoko, ale o 6.15 lub 6.30? I podobnie, w sensie duchowym, każdemu ciężko jest opuścić noc i w kroczyć w dzień. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale zarówno Pasterka, jak i w czasie Triduum Paschalnego w Wielką Sobotę – najważniejsze wydarzenia dokonują się właśnie późno w nocy. Czy to złośliwość księży, którzy jeszcze w nocy chcą nas zaciągnąć do kościoła? Czy jest w tym może jakiś jednak głębszy sens. Noc nie jest do końca przyjaznym miejscem dla człowieka i czasem do działania. Raczej w ciągu nocy wyłączamy się, nabierając sił do działania w ciągu dnia. Pod osłoną nocy dokonują się ważne liturgiczne wydarzenia, aby wskazać nam ich sens – wychodzenie ku Światłu. Bóg wchodzi w ciemność, aby ją zwalczyć, a nie w niej przebywać. Stąd Pasterka rozpoczyna świętowanie, ale to w ciągu dnia przeżywamy prawdziwą tajemnicę. Podobnie w Wielką Sobotę – prawdę o Zmartwychwstaniu ogłasza się podczas procesji rezurekcyjnej, która według zwyczaju powinna być w niedzielny poranek, o świcie. Wymowne jest to dla mnie, że Bóg wkraczając w ciemność wprowadza nas w światło. Bóg ze swoją łaską, rozdziera dla nas ciemność, by postawić nas w tym najwłaściwszym dla nas środowisku, jakim jest dzień i światło.  Zastanawia mnie jednak, co dziś oznacza noc i dzień, czego rzeczywistym symbolem są te dwa znaki. Co osobistego stoi za jedną i drugą rzeczywistością.  NOC Co jest nocą w moim życiu, co zostało w pewnym sensie zaciemnione. Ciemność to brak światła. A zatem takie warto sobie postawić pytanie: GDZIE...
Dokąd może zaprowadzić mnie cisza.

Dokąd może zaprowadzić mnie cisza.

To tak nadzwyczajna rzecz w naszym życiu. Jest jej zbyt mało, bo zagłuszona chaosem wydarzeń, głosów miasta, myśli ludzkich, znika lub staje się niedostrzegalna. Zastanawiam się gdzie istnieją jeszcze skanseny ciszy, gdzie mogę ją odnaleźć zrozumieć. I po co mi cisza, jak mogę ją wykorzystać. Możemy sobie pomyśleć, że nie jesteśmy ani mnichami, zakonnicami, że nasze życie wymaga wyjścia z domu, biegania i załatwiania różnych spraw, więc cisza nie jest dla nas. Nie mamy warunków, aby ją stworzyć, bo tym bardziej dom, dzieci, szkoła, zajęcia itd. Wszystko to sprawia, że każda minuta naszego życia wymaga naszego zaangażowania i działania, a nie relaksu i ciszy. Jak mam przeciwstawić się naturze mojej codzienności, by wejść w ciszę, by ją zrozumieć i przyjąć.  Mamy przekonanie, że tylko nasze działanie jest produktywne, bo przecież jak pracujesz to zarabiasz… Jak działasz, osiągasz jakieś rezultaty… W przeciwnym razie nie opłaca się. Stąd nasze podejście do ciszy – wydaje nam się ona mało produktywna i efektywna dla naszego życia. No bo co zyskam siedząc w pokoju w całkowitej ciszy, kiedy wiele spraw czeka na realizację, a nikt za nas tego nie zrobi. Widzę, jak wiele razy toczy się we mnie walka pomiędzy aktywizmem, a wyciszeniem. Z jednej strony stos spraw, które trzeba  zrealizować, a z drugiej strony to głębokie pragnienie ciszy, bo wiem co ona może mi dać. Toczymy walkę z samymi sobą. Jaki jest wynik tej walki? Ja, mimo szczerego pragnienia udania się w „krainę ciszy” niestety przegrywam z obowiązkami i innymi sprawami, które wiszą mi nad głową, ale to wcale nie oznacza, że tej ciszy nie ma, że jej się boję i jej unikam....
Niedziela – 6.12.2015 – Łk 3,1-6

Niedziela – 6.12.2015 – Łk 3,1-6

II Niedziela adwentu (C) – Łk 3, 1-6  Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; każda dolina niech będzie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte niech się staną prostymi, a wyboiste drogami gładkimi. I wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże». 1. Zwróć uwagę na: Jaką funkcję pełni Jan i do czego nawołuje 2. Odniesienie do… Co dziś, lub kto mówi i zachęca mnie do przemiany 3. Co wynika z tego fragmentu Łukasz posługuje się współczesnym sobie sposobem określenia daty opisywanych wydarzeń, który był często stosowany w Pismach Starego Testamentu. Łukasz podkreśla pewność opisywanych wydarzeń poprzez odniesienie się do rzymskiego sposobu określania czasu, wskazanie lokalnych rządców oraz wskazując na władzę religijną. Tak więc sytuuje opisywane wydarzenia w sposób absolutnie pewny, a jednocześnie przedstawia najważniejszych bohaterów końcowych scen ewangelii, Męki Jezusa. Łukasz ukazuje w ten sposób sprzysiężenie przeciw Jezusowi trzech „światów”: rzymskiej władzy, żydowskiej władzy z rzymskim namaszczeniem i władzy religijnej. Już w pierwszym rozdziale swego dzieła Łukasz wyjaśnił, kim jest Jan. Poprzez fakt „skierowania słowa” do Jana, zostaje on włączony w poczet proroków. Jan wypełnia proroctwo wypowiedziane przez swego ojca, Zachariasza, w dniu swoich narodzin: „A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie. Jan przebywał na pustyni i...
pierwsza osoba

pierwsza osoba

1 osoba Zatrzymała mnie dłużej… Jakby chciała wypowiedzieć swój testament życia. Sama postawa tej osoby, była zaskakująca. Czuło się, że jest to dla niej bardzo ważna chwila, jakby jedna z tych ostatnich. Oswojony z historiami, tym razem jednak, coś mnie zatrzymało, jakbym miał świadomość, że to będą ważne słowa, świadectwo, które dużo wniesie do mojej i twojej historii życia. Proszę księdza, kiedy byłam młodą osobą, byłam bardzo zwyczajna. Jak wszyscy bawiłam się, śmiałam, żyłam ciesząc się każdym wydarzeniem. Jednak najważniejsze dla mnie było to, aby codziennie być na Mszy św. Nawet, gdy nad ranem wracałam z jakiejś zabawy, wolałam trochę zaczekać, by o 6.00 pójść do kościoła na Mszę. Wolałam tak rano, niżbym miała ją opuścić. Wiem jak ważne to dla mnie było. Nic nie mogło mi przeszkodzić w tym, by pójść na Mszę. Wiem, że dzięki temu dziś sobie ze wszystkim jakoś radzę. Podobnie jak ta osoba i jej historia, tak pewnie też wiele innych osób uważa swoją historię za proste wydarzenie, za mało wnoszące w życie jakieś doświadczenie. Jednak spoglądając z perspektywy dzisiejszych czasów na historię tej osoby, stwierdzam, że jej postawa to heroizm – czyn szczególny, warty naśladowania, ale jakże dziś dla wielu osób trudny. Zastanawia mnie jakie Ty uczyniłeś usprwiedliwienia, by nie pójść na...
Niedziela 15.11.2015 – Mk 13,24-32

Niedziela 15.11.2015 – Mk 13,24-32

XXXIII niedziela zwykła – Mk 13, 24-32 Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą padać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec». 1. Zwróć uwagę na: konkretną zapowiedź czasów ostatecznych. 2. Odniesienie do… konkretnej postawy, którą powinien przyjąć każdy z nas, w oczekiwaniu na ten czas. 3. Co wynika z tego fragmentu Czas apokaliptyczny – czyli czas powtórnego i ostatecznego przyjścia Chrystusa wyłania się w tym fragmencie w dominujący sposób. Widzimy wiele obrazów którymi posługiwali się już wcześniej Prorocy, aby opisać Dzień Pański, dzień sądu Bożego. Dla nas chrześcijan jest to dzień, który jest przedmiotem naszych oczekiwań i pragnień. Jezus posługuje się językiem apokaliptyki, obrazami znanymi słuchaczom. O aniołach, wykonawcach Bożych planów w dniu ostatecznym, mówią też pozostali Ewangeliści. Owi wybrani są to chrześcijanie trwający w wierności. Jedność jest znakiem rozpoznawczym uczniów Jezusa, a zgromadzenie się wierzących w Jezusa było już przedmiotem oczekiwań Kościoła. Odniesienie do figowca jest...
Niedziela 8.11.2015 – Mk 12, 38-44

Niedziela 8.11.2015 – Mk 12, 38-44

XXXII niedziela zwykła – Mk 12, 38-44 Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie». 1. Zwróć uwagę na: czyny – puste mogą być wielkie; proste mogą być pełne miłości 2. Odniesienie do… jak  ja postępuję – jaka jest jakość mojego życia 3. Co wynika z tego fragmentu Uczeni w Piśmie niestety są przykładem negatywnym i na ich podstawie Jezus pokazuje jak nie należy postępować. Uczeni w Piśmie cieszyli się ogromnym uznaniem i autorytetem. Ludzie postrzegali ich jako głosicieli i strażników woli Bożej. Jednak Ewangelista podkrśla mocno, że charakteryzowała ich postawa egoizmu, próżności i pychy. Ich miłością nie był Bóg, lecz własna osoba. Pełnili oni często również funkcję powierników majątków. Bogate wdowy ofiarowały im swoje mienie w zamian za powiernictwo – długie modlitwy. Jednak mówiąc o nich, Jezus przekreśla takie zachowanie – nie można w imię materialnego zysku wykorzystywać autorytetu. Za czasów Jezusa w świątyni jerozolimskiej znajdowało się trzynaście skarbon. Miejsce to było dostępne dla wszystkich. Kapłani kontrolowali wartość wrzucanych monet ogłaszając wielkość ofiary i intencje....
Po co nam święci?

Po co nam święci?

Święci – program życia. Można by się zastanawiać, dlaczego ich jest tak wielu. Dlaczego Kościół wciąż wynosi na ołtarze nowych błogosławionych i świętych. Czy dziś dla współczesnych osób przemawia jeszcze obraz tych osób, które określamy mianem świętych? Każdy pewnie z nas ma jakiegoś świętego patrona, może nawet jakiegoś ulubionego. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jaką rolę ten święty pełni w waszym życiu? Można odpowiedzieć na różne sposoby, bo faktycznie w przeróżny sposób są oni obecni w naszym życiu codziennym. Ja mam kilku swoich ulubionych błogosławionych i świętych, bo odczuwam potrzebę, by byli obecni w moim życiu. Ich obecności przypisuje trzy podstawowe funkcje: ŚWIĘCI JEDNOCZĄ MNIE Z BOGIEM. Moi ulubieni święci (św. Franciszek z Asyżu, bł. Chiara Luce Badano) są bardzo różni, a ich drogi bardzo charakterystyczne. Każdy święty, w szczególny sposób odczuwał bliskość Boga, również w charakterystyczny dla siebie sposób. Dotknięcie świętości jest jakby wkroczeniem na most, który łączy niebo z ziemią. Ich życie, przykład za każdym razem, gdy o nich myślę, staje się dla mnie wzorem – przykładem tego, jak wykorzystać we właściwy sposób obecność Boga pomiędzy nami. Przyjaźń którą powinniśmy tworzyć z Bogiem, jest często wzorowana świętymi, którzy odsłaniają przed nami drogi, którymi możemy również kroczyć. Często dzięki świętemu patronowi Chrztu lub Bierzmowania szukamy w nich oparcia, a przez ich wstawiennictwo powierzamy Bogu najskrytsze sprawy. To dzięki ich wstawiennictwu, bardzo często mamy rozwinięty osobisty kult jakiegoś świętego. Jest nam bliżej do nich, dlatego staramy się z nimi utożsamiać i przez nich zanosić wiele spraw przed oblicze Boga. Stąd takie ich ogromne znaczenie w naszym życiu, bo przez ich wstawiennictwo jesteśmy coraz bliżej Boga, a nasza wiara wyraża...
Czas zadumy – pamiętaj o bliskich

Czas zadumy – pamiętaj o bliskich

Pełna mobilizacja na cmentarzu! Zmywanie, szorowanie, grabienie, zmiana kwiatków, nowe zapalone znicze i to wszystko? Oprócz pięknej i zachęcającej do zadumy otoczki wokół tych świąt, istnieją jednak znacznie głębsze i ważniejsze elementy, o których niestety niekiedy zapominamy. Jest to czas szczególnej refleksji o śmierci, życiu, świętości, o ludziach, którzy często w naszych oczach w wielu sytuacjach byli cichymi bohaterami. Spacer po cmentarzu odsłania nam bliższe i dalsze historie ludzi. Kojarzone przez nas nazwiska, rodzą w naszych myślach różne historie, które na nowo przypomniane, wzruszają i rodzą nowe emocje. Wspomnienia budzą na nowo nieco uśpione nasze ambicje, by zrobić coś ze swoim życiem. Tak wiele możemy zyskać, nie marnując pamięci o zmarłych bliskich. Pamięć o nich, to nowe doświadczenia, które rodzą się w naszych myślach, w naszej codzienności. Cmentarz to nie „muzeum z historiami, których nie można dotknąć”, lecz aleje historii tak bliskich każdemu z nas, opisanych codziennymi zwyczajami i niecodziennymi doświadczeniami. Cmentarz to nietypowe miejsce wspólnot: zakątek dzieci, miejsce ofiar wojen, powstań, to historyczne grobowce starych rodów; aleje zasłużonych i wiele niestety opuszczonych, bezimiennych. Choć nigdy tak nieme to miejsce, bo zamieszkałe przez tych, co odeszli, to jednak miejsce, które przemawia najbardziej ze wszystkich miejsc, które odwiedzamy. Pamięć trwa, bo nie jest to miejsce, które rozkwita kwiatami i zniczami tylko jednego dnia, czy nocy. Często wchodząc na cmentarz, można zobaczyć jak żywa jest pamięć o naszych bliskich zmarłych. Znaki pamięci, tęsknoty, bólu i wielu dramatów, przemawiają jeszcze bardziej do tych, którzy jeszcze żywi, przechadzają się alejkami tej „nekropoli”. Cmentarz jest miejscem paradoksów – bo tam śmierć najwięcej mówi nam o życiu. To ona jest krzykiem wobec naszego życia, wobec...
Doping

Doping

Coraz szybciej robi się ciemno; wstając rano również trudno znaleźć kolory. Aura jesienno – zimowa sprawia, że stajemy się ociężali i niechętni. Jak się zdopingować? Czy jest coś takiego jak „Boży doping”? Już sam fakt od jakich słów, określeń rozpoczynasz dzień, ma ogromny wpływ na to, jak go przeżyjesz. Jeśli zaczynasz od negatywów, np.: „nie chce mi się; ale dziś ciemno, zimno, przygnębiająco” itp., to trudno, abyś w ogóle miał ochotę wystartować z czymkolwiek. Jeśli znajdziemy coś pozytywnego, co uczynimy podstawą u początku dnia, to możemy się pozytywnie zaskoczyć, rozwojem niektórych sytuacji.  Ale sami przyznajcie się, ile razy musieliście się zdopingować, albo niekiedy wręcz zmusić do czegoś pozytywnego? Dopingiem dla nas mogą być pojawiające się różnego rodzaju impulsy, które pojawiają się dzięki różnym myślom, wydarzeniom, osobom. Te impulsy to zachęty do działania, do innego spojrzenia na różne sprawy, na to, co się z nami dzieje. Czasami oglądając jakiś film, lub czytając jakąś książkę lub gazetę, może wpaść do naszej głowy jakaś pozytywna myśl, dająca nam nadzieję na pomyślne rozwinięcie dnia, czy jakiegoś wydarzenia. Może to być jednak ryzykowne, gdyż oczekiwanie na spontaniczne impulsy, w jakimś innym czasie może być kłopotliwe. Dlatego mimo wszystko warto szukać czegoś konkretnego, stałego, co pomoże nam rzeczywiście się zdopingować. Czasami pomysłem na zdopingowanie się, jest działanie. Nie jakiś pusty aktywizm, ale działanie, które będzie konstruowało w nas dobro, coś pozytywnego. Za oknem powoli jesienna szaruga. Złota „Polska jesień” odchodzi powoli w niepamięć i może to być dla nas coraz trudniejsze, mało aktywizujące, słabo nastrajające. Ostatnio pomyślałem, że ten czas, powoli pozbawiony kolorów mógłbym w swoim życiu przemalować kolorami. Duchowość Focolare, wobec codziennego życia proponuje...
Niedziela 1.11.2015 – Mt 5,1-12a

Niedziela 1.11.2015 – Mt 5,1-12a

Polecam lekturę każdego błogosławieństwa kolejnego dnia. XXXI niedziela zwykła – Mt 5, 1-12a Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: «Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie». 1. Zwróć uwagę na: obietnice, które daje Jezus 2. Odniesienie do… czy rozumiem kontekst faktyczny Błogosławieństw. 3. Co wynika z tego fragmentu W języku biblijnym góra jest miejscem teofanii i mocy Bożej. Z górami związanych jest wiele wydarzeń zbawczych zapisanych na kartach Starego i Nowego Testamentu (Moria, Synaj, Karmel, Syjon, Nebo, Góra Przemienienia, Góra Oliwna).  Każde z błogosławieństw rozpoczyna się greckim terminem makarioi (błogosławieni, szczęśliwi). Termin ten w grece klasycznej odnoszony jest do bóstwa, gdyż zawiera ideę nieśmiertelności. W tekście Ewangelii Mateusza termin  ten oznacza szczęście mające swoje źródło w osobie Jezusa.  1. Ubodzy (gr. ptochoi) to ludzie potrzebujący pomocy, uzależnieni od innych. W Starym Testamencie oznacza często tych, którzy oczekują pomocy od Boga (Ps 14,6; 34,7) i staje się określeniem uciśnionego ludu (Iz 10,2; 29,19). W Nowym Testamencie ubodzy są przedmiotem szczególnej troski Boga, do nich jest skierowana Dobra Nowina (Mt 11,5; Łk...
gdzie jesteś realnie?

gdzie jesteś realnie?

początkiem tego artykułu była śmieszna sytuacja – ktoś dowiedział się o mojej chorobie z internetu, choć w sumie spotykamy się praktycznie codziennie. Gdzie dziś można spotkać człowieka? Okazuje się, że o wiele łatwiej spotkać człowieka w sieci, niż na żywo. Zastanawiałem się ostatnio nad stworzeniem wirtualnych zajęć, skoro wszyscy nie mają czasu na to, by się fizycznie spotkać w jednym miejscu, o tym samym czasie. Czy by to przeszło? Myślę, że tak, potrzebna by była jedynie profesjonalna forma przekazu i narzędzia, które by w odpowiedni sposób zachęciły zainteresowaną grupę do tego rodzaju spotkań. Czy świat oszalał, czy idziemy we właściwym kierunku? Wszystkie narzędzie są właściwe, dopóki we właściwy sposób się nimi zarządza i wykorzystuje. Odpowiedź jest prosta – jeśli nie stracimy właściwej sobie inteligencji, narzędzia w sieci, mogą stać się przyczyną naszego rozwoju. Oczywiście odezwą się archaiczne głosy – że nic nie zastąpi realnego spotkania. Ale mam pytanie do takich osób: co jest dziś realne? Czy spotkanie w kawiarence przy kawie, czy spotkanie w sieci? dwa światy Stworzyły się dwa światy. Niekiedy są one od siebie zupełnie niezależne. Świat fizyczny, to świat naszych zajęć: szkoła, studia, praca, obowiązki domowe… A wirtualny świat? Powoli przejmuje to wszystko, co odpowiada za część naszych emocji, pasji. Czy uciekamy z świata? Chyba jednak nie, choć można niekiedy odnieść takie wrażenie. Świat wirtualny proponuje nam wiele udogodnień, które sprawiają, że życie staje się prostsze i wygodniejsze. Zamiast tłoczyć się w kolejkach, lub w korkach na ulicy, możemy ściągnąć potrzebną nam rzecz, w atrakcyjnej cenie z sieci. To jedna z wielu pozytywnych stron, działania w sieci. Człowiek, w wirtualnym świecie, od lat gromadzi różne informacje....
Niedziela 25.10.2015 – Mk 10,46-52

Niedziela 25.10.2015 – Mk 10,46-52

XXX niedziela zwykła – Mk 10,46-52 Gdy Jezus razem z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną». Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną». Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił? » Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą. 1. Zwróć uwagę na: determinację w pragnieniu spotkania sie z Jezusem. 2. Odniesienie do… jak bardzo ci zależy na spotkaniu z Bogiem i ile jesteś wstanie ofiarować z siebie wobec tego zadania. 3. Co wynika z tego fragmentu Jerycho to miasto bogate. Nie dziwi więc obecność w nim kogoś żebrzącego. Ślepota uniemożliwiała mu płatne zajęcie i czyniła takiego człowieka całkowicie zależnym od innych. Tradycja motywowana religijnie zachęcała do wspierania materialnego ludzi tego pokroju. Niewidomy, który zmuszony jest czekać na pomoc innych, nie traci jednak ze względu na swój stan, tego co najważniejsze. Jest człowiekiem, dzieckiem stworzonym na obraz i podobieństwo Boże, którego tożsamość poświadczona jest przez imię. Bartymeusz to zatem ktoś, kto ma swoje myśli, pragnienia, odczucia, kto nie będzie obojętny później Jezusowi. Pomimo obecnego tłumu w tej scenie, to nie tych wielu ludzi, ale właśnie ten jeden ubogi niewidomy zostaje wyróżniony. Bartymeusz jednocześnie „siedzi”, co wskazuje na jego ograniczenia, których sam z siebie...
„Chwila” po śmierci

„Chwila” po śmierci

Ci, którzy odchodzą wcale tym momentem nie muszę się przejmować. To zadanie najbliższych. Jednak jak różna może być ta „chwila”. Już jakiś czas temu, przewodniczyłem Mszy św. pogrzebowej i odprowadzeniu na cmentarz. Tradycyjna rzeczywistość. Jednak tym razem, coś bardziej przykuło moją uwagę i dało mi do myślenia. Na samej Mszy, początkowo, były tylko trzy osoby, chyba najbliższe… Jednak ich uczestnictwo było dość nietypowe, bo żadne z nich nie wiedziało zbytnio jak się zachować. Te dwie sprawy: ilość i zachowanie osób, ich postawy sprawiły, że w duszy pojawiło się stwierdzenie pełne przerażenia – a jak będzie wyglądać moja „chwila” po śmierci. Pewnie nikt tym za bardzo się nie przejmuje, bo przecież i tak zmarły nie będzie ani tego widział, ani nic czuł. Przerażająca jest „niepamięć”, którą można wywołać już za swojego życia. Postępowanie człowieka, jego relacje z innymi, nie tylko wpływają na to, w jaki sposób określimy całe nasze życie, ale będzie to miało bezpośredni wpływ na to, w jaki sposób kształtować się będzie rzeczywistość po śmierci. Właśnie tutaj, tak bardzo konkretnie widać, jak teraźniejszość kształtuje naszą przyszłość, w każdym wymiarze, również po śmierci. Z racji mojej posługi, uczestniczę w wielu i bardzo różnych pogrzebach, stąd moje jakieś doświadczenie, które umożliwia mi dokonywanie oceny. Są pogrzeby, które dzięki bardzo rodzinnej atmosferze; dzięki licznie zgromadzonym osobom, w jakimś sensie wydarzenie to, można by było określić pięknym, choć nadal pozostaje ono bardzo trudne. Skąd taka atmosfera? Otóż, to w jaki sposób postępujemy w życiu, przyciąga albo odpycha ludzi, w zależności czy działanie jest dobre, czy też nie.  Argumentem do zastanowienia i wprowadzenia ewentualnych zmian jest jednak obecne życie, które jeszcze mam. Można...
Stracić to, czego się nie ma?

Stracić to, czego się nie ma?

Posiadanie czegoś, wcale nie oznacza, że to mamy. Można coś w łatwy sposób stracić, nie wiedząc nawet o tym, że tego się już nie ma. Może to zbyt filozoficzne, ale rozwinięcie myśli jest prostsze. Ludzie posiadają przeróżne dary i w różny sposób postępują z tym, co posiadają. Jedni inwestują wszystkie możliwe środki, aby rozwijać swoje dary, zdolności. Inni, zaangażowani tak bardzo w życie codzienne, nie zauważają tego, co skrywa ich wnętrze, własnych predyspozycji. Niekiedy proste zaangażowanie, odkrywa przed nami, nasze nowe zdolności, o których wcześniej nic nie wiedzieliśmy. Można domyślać się, ile rzeczy w swoim życiu nie wykorzystujemy, marnujemy, albo ile jest darów, których w ogóle nie odkrywamy, nie podejmujemy. Wiem, że mam, ale z pełną świadomością z tego rezygnuję. Nasze życie wygaszone jest przez często zbyt pragmatyczny sposób myślenia. Perspektywa szkoły, egzaminów, pracy, odbiera nam chęci w zaangażowanie się w jakieś zajęcia dodatkowe. Tłumaczymy to często brakiem czasu, albo wnioskujemy, że do niczego nam się nie przyda dodatkowe zajęcie, dlatego wolimy przyjąć to, co jest, a nie zastanawiać się nad tym, na co może ewentualnie jeszcze nas stać. Pragmatyzm wygrywa i niekiedy przekreśla nasze rzeczywiste perspektywy, które powinny stać się naszymi życiowymi celami. Mieć, czy być. Często rzeczywistość materialna przysłania nam prawdziwe wartości. Wolimy świat materialny, bo jest wymierny, bo wydaje nam się on taki konkretny. Zamazane są dziś rzeczywistości „mieć – być”, bo dla współczesnego człowieka wydają się one tak bardzo złączone – zależne, bo by być, trzeba mieć; a mając, człowiek może być… Takie myślenie niestety może pozbawić człowieka wrażliwości na to, czego nie da się przełożyć na wartość materialną, a co jest jednak bardzo ważne....
Niedziela 18.10.2015 – Mk 10,35-45

Niedziela 18.10.2015 – Mk 10,35-45

XXIX niedziela zwykła – Mk 10, 35-45  Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, zbliżyli się do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?». Rzekli Mu: «Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twojej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?». Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane». Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu». 1. Zwróć uwagę na: swoje miejsce w szeregach Jezusa 2. Odniesienie do… co ty chcesz, możesz uczynić dla Jezusa, a nie On dla ciebie. 3. Co wynika z tego fragmentu Jakub i Jan wielokrotnie są wspominani w Ewangelii i stawiania w różnych sytuacjach, blisko Jezusa. Wobec przyszłości mają swój plan, o którym mówią Jezusowi. Chcą w jakiejś mierze zatroszczyć się o swoją przyszłość. Jezus nie...