życie publiczne – pkt 8

życie publiczne – pkt 8

1. Towarzyszenie. To, co jest przez nas najbardziej znane, rozpoznawane i pielęgnowane, to wiedza o publicznej działalności Jezusa. Jego działalność skupia się na głoszeniu Dobrej Nowiny. W tym trzyletnim okresie, Maryja towarzyszy Mu dyskretnie i wiernie, sercem i obecnością. To towarzyszenie,  obejmuje momenty wzniosłe – triumfu, jak i też chwile cierpienia np. krzyż. Towarzyszenie jako obecność, jako wsłuchiwanie się w głos szczególnego przesłania, dawał Jej okazję wewnętrznego umocnienia. Towarzyszenie Jezusowi, było wyrazem miłości, jak i też wiary, ale nade wszystko pragnieniem bliskości. Dla Maryi na pewno był to czas szczególnych doświadczeń – widząc co dzieje się z Synem, rozważając to wszystko w swoim sercu, pewnie nie jeden raz widząc to wszystko, powracała do proroctwa Symeona. Maryja w tym towarzyszeniu wskazuje szczególnie na postawę spoglądania i wsłuchiwania się. Dla nas jest to wzór, dla tworzenia przestrzeni własnych doświadczeń w towarzyszeniu Jezusowi. DOŚWIADCZENIE: Tworzenie codziennych doświadczeń wraz z innymi osobami, było to dla mnie zadaniem trudnym, wymagającym, z racji fizycznego zmęczenia kolędą, jak i też świadomego przeżywania codzienności w taki sposób, by móc podzielić się rzeczywistym doświadczeniem życia jakimś konkretnym hasłem. Fakt, możliwość towarzyszenie innym, był jednak najważniejszy, dlatego codziennie spisywałam doświadczenia i rozsyłałem do innych osób, abyśmy w ten sposób sobie wzajemnie towarzyszyli. Dzięki temu tworzyłem szereg doświadczeń, jak i też tworzyłem to jedno szczególne odpowiadające zadaniu tego roku, tego miesiąca. Udawało mi się prawie codziennie, z małymi wyjątkami, tworzyć te doświadczenia, a nie jeden raz też wzmacniać innych na drodze ich przeżyć. 2. Jezus we mnie i poprzez mnie. Każdy z nas, staje również wobec momentu „wejście w życie publiczne”. Wówczas gdy pozostają nam powierzone różne zadania w służbie Kościołowi i ludziom,...
IV Niedziela zwykła – Mk 1,21-28

IV Niedziela zwykła – Mk 1,21-28

IV Niedziela zwykła – Mk 1,21-28  W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży». Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego». Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej. 1. Zwróć uwagę na: naukę, która wychodzi od Tego, którym ma władzę 2. Odniesienie do… czym jesteś zniewolony 3. Co wynika z tego fragmentu Niebywałe wydarzenie, w normalnej rzeczywistości. Jezus będąc w Synagodze skorzystał z możliwości zabrania głosu. Zwyczajowo występował przełożony synagogi, albo uczony w Piśmie, obecnych w każdej wsi galilejskiej. Byli to ludzie posiadający umiejętność czytania, pisania, tłumaczenia Prawa i uczący dzieci. Oni jednak uczyli litery – czyli dosłowności tego, co przeczytali.  Jezusowa nauka była inna. To, co odróżniało Jezusa od pozostałych, to Prawda, która była silniejsza niż słowa. Słuchacze wpadli w zakłopotanie, ponieważ to, co mówił Jezus było znacznie bliższe im. Jezus naucza ducha Prawa Mojżeszowego wskazując na lepsze i bliskie zbawienie, lepsze przymierze, obietnice, zmartwychwstanie, lepszą nadzieję i lepszy los tych, którzy ufają i wierzą w Niego. Uczestnicy nabożeństwa w synagodze w Kafarnaum usłyszeli prawdę, zobaczyli działanie mocy Boga, zdumieli się niezwykłością Jezusa. Poruszyło to ich serca...
III Niedziela zwykła – Mk 1,14-20

III Niedziela zwykła – Mk 1,14-20

III Niedziela zwykła – Mk 1, 14-20 Gdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim. 1. Zwróć uwagę na:  Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię 2. Odniesienie do… jak ja dokonuję osobistego nawrócenia i jak ja wierzę w orędzie Dobrej Nowiny. 3. Co wynika z tego fragmentu Zrozumieć najpierw czas. Kultura grecko-rzymska pojmowała czas cyklicznie jako niekończący się kołowrót dni i nocy, pór roku, rodzenia się i umierania, gdzie wszystko zmierza ku śmierci i rozpadowi. Biblia natomiast ukazuje czas jako rzeczywistość linearną, rozpiętą pomiędzy obietnicą Bożą a jej wypełnieniem. Życie człowieka jest świadomym dążeniem ku mecie, ku nowości obiecanej przez Boga. Wraz z odejściem Jana dopełnia się czas oczekiwania obietnicy, a w chwili pojawienia się Jezusa nadchodzi jej wypełnienie. Bóg zsyłając swojego Syna daje nam Go, aby wykupił nas, byśmy mogli otrzymać szczególny tytuł – dziecka Bożego. Królestwo Boże to duchowa przestrzeń, w której króluje Bóg jako jedyny Pan. Przyszło ono na ziemię w osobie Jezusa z Nazaretu. I nie musimy Go oczekiwać, gdyż obietnica się dokonała. Jednak człowiek, by mógł przyjąć ten dar i realizować...
niezrozumiałe komunikaty

niezrozumiałe komunikaty

Im bardziej nowoczesny samochód, tym więcej elektroniki i skomplikowanych funkcji. Dla niektórych najważniejsze jest to, że samochód w ogóle funkcjonuje, ale niektórzy chcą czegoś więcej… Poznawanie funkcjonowania mechanizmów, dla wielu jest po prostu magią – niczego nie rozumieją. Stąd początek mojej historii.. Od jakiegoś czasu w moim samochodzie włączyły się różne kontrolki, które informują mnie o czymś ważnym – interesujące – ale o czym mnie informują? Właśnie kontrolki w moim samochodzie, stały się początkiem inspiracji dla tego rozważania, które oczywiście odnoszę nie tylko do samochodu, ale do rzeczy też bardziej konkretnych i związanych z naszą codziennością. Kontynuacja tematu, jakby niespodziewanie, nadeszła wraz z informacją o geście Papieża Franciszka i kard. Tagle, który pojawił się podczas spotkania z rodzinami kiedy Franciszek wysłuchał trzech świadectw. Jedno z nich mówiła rodzina Cruz, która cała (małżonkowie wraz z piątką dzieci) są niesłyszący. Z kontekstu całego spotkania wynika jasno, że to język migowy, którym posłużyli się w tym przypadku. A w języku niesłyszących jest to znak miłości. I tutaj jeszcze bardziej widać, jak kontekst niektórych sytuacji, nieopatrznie zrozumiany, może wywołać lawinę niezrozumienia z powodu gestu, znaku, który każdy może interpretować na swój sposób i przez to, nie zrozumieć go we właściwy sposób. co z tego, że docierają do mnie jakieś komunikaty jeśli i tak są dla mnie niezrozumiałe Podobnie jak w przypadku samochodu, czy np. Papieża, sprawą trudną w zrozumieniu jest poznanie symboliki gestów, symboli – znaków, z którymi na co dzień nie mamy do czynienia. Świat nas otaczający pełen jest symboli, które mogą wprowadzić nas w pełniejsze rozumienie czegoś, ale równie dobrze, mogą nam utrudnić zrozumienie jakiejś sprawy. Znaki, symbole, muszą mieć właściwy klucz do interpretacji, w przeciwnym razie...
4 – strach/lęk

4 – strach/lęk

strach – lęk Muszę się zmienić? Czy muszę cokolwiek? Zmiany, które dokonują się w naszym życiu, w których uczestniczymy, albo które sami wprowadzamy wywoływane są różnymi zewnętrznymi powodami. Niekiedy to duch czasu, czy realność pracy, codziennych obowiązków sprawiają, że muszę w sobie coś zmienić. Z jednej strony pojawia się pragnienie bycia aktualnym, dostosowanym do jakiejś rzeczywistości, a z drugiej strony obawy przed wprowadzeniem jakichkolwiek zmian. Otóż właśnie to jest to zagadnienie o którym dzisiaj wypadałoby się zastanowić. Strach blokuje. Każda zmiana wymaga jakiegoś działania. Już na samym starcie mamy więcej pytań i wątpliwości, niż odpowiedzi i celów. Niestety mamy taką naturę, że najpierw próbujemy wiele rzeczy podważyć, sami się do nich zniechęcić, a później dziwimy się, ze nam coś nie wyszło, że czegoś się nie podjęliśmy. Lęk przed prowadzeniem zmian, wynika z wielu i to bardzo różnych powodów. – boimy się zagrożeń. Zmiany, wymagają od nas często tego, abyśmy odeszli od ogólnie przyjętego przez nas schematu. Czyli obawa przed czymś nowym, przed czymś co jest przez nas nie kontrolowane. – boimy się odpowiedzialności. Im bardziej czegoś chcemy, im bardziej na czymś nam zależy, tym większy lęk przed zaangażowaniem. Jeszcze czegoś nie mamy, a już boimy się, że to utracimy. Stworzenie czegoś nowego, wymaga od nas dbania o to, co wiąże się z dodatkowym działaniem, pomysłowością i nieprzewidzianymi sytuacjami. Coś, czego nie potrafimy kontrolować, wydaje nam się nie uja-rz-mione. – boimy się nowych rzeczywistości. Brakuje nam pewności przez co nowe wydarzenia wydają nam się niemożliwe do osiągnięcia. Wątpimy w nasze zdolności, siłę, wytrwałość itp. przez co dopóki nie przewidzimy wszystkich ewentualności, staramy się odroczyć w czasie wprowadzenie jakichkolwiek zmian. –...
II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1, 35-42 Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?». Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr. 1. Zwróć uwagę na: pragnienia i sposób zachowania uczniów Jana 2. Odniesienie do… powołania i realizacji woli Bożej w naszym życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Spotykamy się z tym określeniem podczas każdej Eucharystii: Oto BARANEK BOŻY. To określenie występuje w Nowym Testamencie tylko dwa razy (J 1,29.36), a samo słowo Baranek w odniesieniu do Jezusa pojawia się jeszcze dwukrotnie (Dz 8,32; 1P 1,19). To określenie odnosi się do izajaszowej pieśni (Iz 53,7.11) i proroctwa Jeremiasza (11,19). Już od pierwszy zdań swego dzieła Jan ukazuje sens misji Jezusa – jest On ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Jan jest świadkiem – głosem, który wskazuje na Jezusa, aby za Nim pójść. Iść za Jezusem oznacza stać się Jego uczniem, porzucając dotychczasowe zajęcia, swoją rodzinę, wszystko podporządkowuje się Jezusowi; człowiek wyrzeka się wszystkiego na rzecz Jezusa.  Każdy, kto idzie za Nim...
Niedziela Chrztu Pańskiego – Mk 1,6b-11

Niedziela Chrztu Pańskiego – Mk 1,6b-11

Chrzest Pański – Mk 1, 6b-11 Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie». 1. Zwróć uwagę na: czym jest chrzest Jana. 2. Odniesienie do… Jezus przyjmuje chrzest od Jana 3. Co wynika z tego fragmentu Trzy etapy tego fragmentu: otwarcie Nieba; zstąpienie Ducha Świętego; głos Boga, są symboliczne i bardzo mocno nawiązują do tradycji Starego Testamentu – do powołania prorockiego. Niebo: Oznaczało ono przede wszystkim to, co jest ponad ziemią, przestrzeń, gdzie żyją patki, gdzie mieszczą się chmury. Dlatego znaki, np. atmosferyczne: błyskawice itp., mogą być określone mianem „otwarcia nieba”. Innym rozumienie nieba było – mieszkanie Boga, dlatego wizje i cudowne znaki ukazują objawienie Boże. Niebo i ziemia nie są połączone, pomiędzy nimi istnieje rozdział, który może być usunięty z woli Bożej, w określonych okolicznościach. Nad Jordanem dokonuje się powołanie, Jezus rozpoczyna oficjalnie swoją misję Mesjasza. Zstąpienie gołębicy: Symbol gołębicy – Ducha Świętego nawiązuje do gołębicy Noego. Po ustąpieniu wód przyniosła ona Noemu gałązkę oliwną, jako znak zakończenia czasu potopu, była zwiastunką pokoju, nowych czasów. Podobnie nad Jordanem, gołębica zwiastuje koniec czasu oczekiwania i początek zbawienia. Gołębica wskazuje na Zbawcę – Jezusa, który jako „prawdziwy Noe” uratuje swój lud od zatracenia. Gołębica zstępująca na Jezusa...
życie w Nazarecie – pkt 7

życie w Nazarecie – pkt 7

pkt 7 – ŻYCIE W NAZARECIE 1. Realizacja kolejnego punktu, mojego roku, przypadła akurat na piękny czas, jakim był adwent i okres Bożego Narodzenia. Jezus stojący w centrum, każdej życiowej nitki która snuje życie. Właśnie ten czas, dał mi możliwość odkrywania większej zażyłości z Jezusem, jak podobnym było doświadczenie Maryi i Józefa, w Nazarecie, kiedy doświadczali tak konkretnie stojącego w centrum ich życia, Jezusa. Dzięki perspektywie adwentu i przygotowań do Bożego Narodzenia, wiele razy miałem okazję odkrywać Jezusa i inne płaszczyzny życia, które mnie do Niego zbliżały. Czas modlitwy, osobistej pracy, przyczyniał się do głębszego pragnienia bycia blisko Jezusa. DOŚWIADCZENIE: Historyjki adwentowe – które stworzyłem na cały adwent, dały mi okazję powrotu do wielu momentów mojego życia, gdzie konkretnie stanęli różni ludzie, różne sytuacje, gdzie konkretnie odczuwałem Jezusa, obecnego pomiędzy nami. Historyjki ludzi, a przede wszystkim obecnego w nich Jezusa, pomogły mi z większą siłą, ćwiczyć swoją zażyłość z Jezusem, Którego tak często mogę odkrywać na swoje drodze, Którego tak mocno mogę odkrywać obecnego w moim życiu. Pomimo prób, które wiążą się z kontynuacją poprzednich punktów tego roku, ciemnych nocy, miałem możliwość jednak umocnić się w przekonaniu, że to, co robię, jak podpowiada mi duchowość, nie jest moją złą, czy słabą stroną, ale potrzebuję jeszcze bardziej widzieć Jezusa, w tym wszystkim czego doświadczam w mojej codzienności. 2. Nazaret – to nie tylko miejscowość, ale nade wszystko to symbol – Rodzina, dom. Jakże mocna jest nasza ciekawość, sięgająca właśnie w to miejsce – w życie Świętej Rodziny w Nazarecie. Pomimo jednak skąpych informacji w Ewangeliach o tym etapie z życia Maryi, Józefa i Jezusa, rodzą się jednak bardziej duchowe wyobrażenia, które...
Postanowienia (archiwalny)

Postanowienia (archiwalny)

(archiwum) Postanowienia  Ilu z nas, wraz z rozpoczynającym się nowym rokiem, snuje plany, pomysły, zamiary? Pewnie wielu z nas, podchodzi do tego w sposób dość luźny, ale mimowolnie gdzieś wewnętrznie myślimy o tym, co spotka nas w nadchodzącym nowym roku. Ostatnio kilka razy, od różnych osób usłyszałem, dość tendencyjne życzenia: „oby ten nowy rok, nie był gorszy od starego…” Czy cokolwiek możemy zrobić, aby wpłynąć na to, co było i na to, co ewentualnie będzie. Czy możemy dziś, snuć jakiekolwiek plany, dotyczące naszej przyszłości? Czy ma to w ogóle jakiś sens? Sylwestrowa noc – przełom i przejście z jednego roku, do drugiego, nie jest momentem jakimś niebywałym, czy magicznym, ale każda okazja jest dobra ku temu, aby się zastanowić, rozważyć i może właśnie też przemyśleć: co warto by było uczynić z tym nowym rokiem.  Myśląc o nowym roku, myślę o kolejnych, nowych wyzwaniach, które postawi przede mną życie, ale również myślę o tym, co ja sam postawię sobie za cel do osiągnięcia. Co bym mógłbym zrobić, w jakiej kwestii – sferze swojego życia. Z takim myśleniem, przejdźmy dalej, chcąc dobrze wykorzystać tę chwilę, okazję. Jk 4,14 – „wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie”. dzień – dar zadany  Każdy dzień, jest okazją, by uczynić go początkiem czegoś nowego. Wielokrotnie zastanawiając się nad swoimi postanowieniami, możemy dojść do refleksji, że ostatecznie powinniśmy coś zmienić w swoim życiu. Ja jednak pomyślałem, że kolejny rok, jest okazją do uczynienia czegoś zupełnie nowego, czegoś czego może dotąd nie robiłem, nad czym się kompletnie nie zastanawiałem. Kilka dni temu, w jednym z domów (w ramach wizyty duszpasterskiej – zwanej potocznie kolędą) usłyszałem bardzo konkretne...
filozofia „oczywistości”

filozofia „oczywistości”

Otaczamy się zarówno ludźmi, jak i sprawami, które są dla nas ważne. Ale w świecie, którym istniejemy i działamy, często wpadamy w różnego rodzaju pułapki, których do końca nie jesteśmy zawsze świadomi. Zagrożenie jest tym większe, że to, co dla jednych jest wyraźnie widoczne, dla innych już takie nie musi być. Często wpadamy w dziurę, stworzoną poprzez skrajności. Dwa przeciwległe bieguny, niestety się nie przyciągają, lecz odpychają. Problem tkwi w tym, że niekiedy jedną rzecz, z tych dwóch biegunów, widzi się zupełnie inaczej, niekiedy skrajnie. Niekiedy dla jednej osoby, coś jest zupełnie oczywiste, a dla drugiej osoby może być ta sama sprawa, zupełnie niejasna.  W naszej codzienności, życiu, pojawiają się różnego rodzaju sytuacje, niekiedy dziwne, które są konsekwencją „dwóch biegunów”. W tym miejscu, chciałbym wam pokazać, dość spontaniczne odkrycie, które dla wielu jest niestety dość powszechne. Ja nazwałem to odkrycie: „filozofia oczywistości”.  Na początek podam konkretne przykłady, które już w zasadzie wyjaśnią cały problem, różnych sytuacji. Odpowiedz sobie na proste pytania: czy kochasz swoją rodzinę? czy uważasz, że faktycznie jesteś wierzący? czy zależy ci na czymś w życiu? Pewnie jakieś konkretne odpowiedzi udzieliliście, ale spójrzmy dalej na te sprawy. Co przemawia za tym, co konkretnie w życiu codziennym pokazuje, że: kochasz swoją rodzinę, że wierzysz, że na czymś ci zależy. I jeśli znajdziesz, lub nie, te konkretne rzeczy, które przemawiają, bądź ich brak, powoduje, że twoje stwierdzenie jest puste. Dlatego warto, abyśmy poszli jeszcze dalej. Czy to, co ty uważasz za konkretny gest potwierdzający twoją miłość, wiarę itd. jest widoczne też w życiu codziennym, dla innych?  Tutaj najczęściej pojawia się to, o czym pisałem wcześniej: „dwa bieguny”. Inni albo tego nie...
zarządzanie zadaniami

zarządzanie zadaniami

Jak co roku, przełom starego i nowego roku, jest okazją do refleksji nad życiem, swoim działaniem, osiągnięciami i ewentualnymi planami na przyszłość. Nie dosłownie, ale czas wokół tych dni, dla wielu z nas staje się na pewno czasem takiej refleksji. Po co jednak to robimy? Chyba każdy lubi zadowolenie i spełnienie. Dlatego spoglądając w przeszłość, dalszą lub bliższą dokonujemy różnych ocen naszego działania, by wyciągnąć wnioski, owoce. Pewnie wielu z nas wyobraża sobie już zajęcia, zadania, które czekają go w nowym roku i zastanawiacie się nad tym, jak to wszystko ogarnąć, jak się zdyscyplinować i zorganizować, by wszystkie zadania znalazły realne miejsce i czas swojej realizacji. Coraz bardziej modne i popularne stają się różnego rodzaju aplikacje, zarówno w telefonach, jak i też osobistych komputerach, czy tabletach, które pomagają zapanować nad naszym kalendarzem, listą spotkań, zajęć, obowiązków, listą zakupów, planów itp. Ich popularność złączona jest z ogólną łatwością, z którą przychodzi nam coraz bardziej korzystać z różnych nowinek technicznych. Motywy używania różnych aplikacji, każdy ma zapewne indywidualne. Dla jednych będzie to pomocne w zapamiętaniu kolejnych wydarzeń; dla innych wywoła systematyczność, pracowitość; dla jeszcze innych pomoże ogarnąć ilość i czas realizacji zadań. Dla mnie pomocne do organizacji pracy, są zasadniczo trzy aplikacje, które posiadają możliwość synchronizacji pomiędzy wszystkimi urządzeniami, które posiadam. To znaczne udogodnienie a zarazem łatwość dostępu w każdym momencie. Mobilność tych aplikacji sprawia, że w każdym momencie i miejscu, mogę zawsze sprawdzić i dokonać ewentualnych korekt swoich zajęć i planów. Aplikacje Kalendarz – kolory W kalendarzu umieszczam wszelkie wydarzenia, zaznaczając je odpowiednimi kolorami tak, bym szybko mógł rozeznać do jakich kategorii przypisane jest konkretne zadanie. Kolory odpowiadają dziedzinom i sferom, w których konkretne zadania występują....
nowy rok – 7postaw

nowy rok – 7postaw

„Jestem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was, zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.” (Jr 29, 11. 13) Jakie zamiary… jaka przyszłość… co nas czeka… czego szukam… Rozpoczynający się nowy rok, każdorazowo, rodzi w naszych myślach różne uczucia. Niektórzy ze strachem spoglądają w przyszłość, a inni widzą w perspektywie radość… Wszystko zależy, jak wygląda „dziś”. Bo przyszłość możemy wyobrazić sobie na podstawie tego, co już przeżyliśmy. Dlatego, być może wyda się wam trudne, czy nawet może nietypowe, ale warto wzbudzić w sobie siedem postaw. Ich wprowadzenie, nie będzie cudownym zmienieniem wszystkiego, ale początkiem wprowadzania do swojego życia poprzez zmiany, nowych propozycji.  nauczyć Każdy dzień, wraz ze swoimi doświadczeniami, staje się jedną ogromną lekcją. Byłoby niewłaściwym zachowaniem, gdybyśmy przeżywając jakieś sytuacje, nie wykorzystywali tego, co dobre do tworzenia kolejnych doświadczeń, a tego co trudne, czy nawet złe, jako przestrogi wobec czyhających zagrożeń. Życie wnosi w nasze doświadczenia wiele, różnych sytuacji, które za każdym razem, jeśli we właściwy sposób je wykorzystamy, staną się początkiem nowych możliwości. Życie jest sztuką, którą odgrywa się tylko jeden raz. Aby wykorzystać życie właściwie, warto się uczyć. Nie chodzi tylko o zdobywanie wiedzy, ani też zaliczanie sytuacji, ale o to, by każda chwila życia, coraz bardziej świadomie wprowadzała nas w kolejne chwile. To, czego nauczymy się w życiu, czyni nas bardziej odpowiedzialnymi i wrażliwymi. Miniony rok (2014), zapewne dla wielu z nas stał się źródłem nowych „lekcji” – mieliśmy okazji dotknąć wielu sytuacji, spotkać wielu ludzi, przeżyć wiele ciekawych przygód… Czy przechodzimy w kolejne rok, jako „bogatsi”? Czy miniony...
Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim – J 1,1-18 Na początku było Słowo,  a Słowo było u Boga,  i Bogiem było Słowo.  Ono było na początku u Boga.  Wszystko przez Nie się stało,  a bez Niego nic się nie stało,  co się stało.  W Nim było życie,  a życie było światłością ludzi,  a światłość w ciemności świeci  i ciemność jej nie ogarnęła.  Pojawił się człowiek posłany przez Boga,  Jan mu było na imię.  Przyszedł on na świadectwo,  aby zaświadczyć o Światłości,  by wszyscy uwierzyli przez niego.  Nie był on światłością,  lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.  Była Światłość prawdziwa,  która oświeca każdego człowieka,  gdy na świat przychodzi.  Na świecie było Słowo,  a świat stał się przez Nie,  lecz świat Go nie poznał.  Przyszło do swojej własności,  a swoi Go nie przyjęli.  Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,  dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,  tym, którzy wierzą w imię Jego,  którzy ani z krwi,  ani z żądzy ciała,  ani z woli męża,  ale z Boga się narodzili.  Słowo stało się ciałem  i zamieszkało miedzy nami.  I oglądaliśmy Jego chwałę,  chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,  pełen łaski i prawdy.  Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. 1. Zwróć uwagę na: często pojawiający się wyraz: „Słowo” 2. Odniesienie do… do „słowa” pisanego – Ewangelii, ale...
Boże Narodzenie

Boże Narodzenie

link do kazania na podstawie, którego powstał artykuł. Boże Narodzenie Kiedy rozejrzymy się dookoła siebie, przygotowując się do przeżycia Uroczystości Bożego Narodzenia, widzimy jak świat bardzo jest rozkrzyczany, jak wiele pozornego światła próbuje się wcisnąć przez różnego rodzaju reklamy i promocje, widzę jak wiele słów i obietnic pada, o których tak szybko się zapomina… Mimo jednak otoczenia, pragniemy pójść dziś do kościoła, stanąć najpierw w ciemności, by oczekiwać… Dlaczego? Nie jesteśmy naiwni. Zdajemy sobie sprawę, że wiele otaczających nas spraw to pozory. My nie chcemy być oszukiwani! Mimo naszych zachowań, decyzji i wyborów, które na co dzień nam towarzyszą, jest w nas jednak tęsknota, pragnienie… Potrzebujemy prawdziwej ciszy, prawdziwego światła, prawdziwych symboli, prawdziwych słów i propozycji… Potrzebujemy Prawdy! Zdaję sobie sprawę, że to nie pierwsze Boże Narodzenie, nie pierwsza okazja i szansa, położona przede mną, abym z niej skorzystał. Jak będzie w tym roku? Czy uda mi się czegoś doświadczyć, dotknąć swoją wiarą, zmienić coś w życiu, rozpocząć coś nowego?  Cieszy mnie to, że Kościół dziś, towarzyszy każdemu człowiekowi… Nikt nie pozostaje sam… Pamięcią i konkretnymi czynami, każdy człowiek jest dziś wyjątkowo przyjęty, otoczony troską, miłością, serdecznością. Dziś Kościół oprócz zwyczajnego, ludzkiego bycia przy każdym człowieku, zachęca każdego z nas, do odświeżenia swojego życia, do odnowienia swojej wiary, swoich postaw… Pragnie nam przypomnieć, że: „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” (J 3,16). Dziś również Bóg w kościele, pragnie nam przypomnieć o tej prawdzie: DAŁ NAM JEZUSA! Dlatego otrzymujemy: Jezusa – Światło Czas adwentu, rozpoczęcie Pasterki, wszystko rozpoczyna się od przenikającej nas ciemności. Wychodziliśmy i nadal wychodzimy z tej ciemności,...
sztuka świętowania

sztuka świętowania

sztuka świętowania Jak często świętujesz? Ile wydarzeń, w których uczestniczysz, ma tak długi okres przygotowania? Są święta i święta – proste stwierdzenie, ale wiemy, że skrywa się za nim coś znaczniej głębszego niż tylko zewnętrzna powłoka zabawy, radości i miłego nastroju. Są takie wydarzenia, które absorbują nas niesamowicie i jednocześnie nasze zaangażowanie zdradza, czym są dla nas te różnego rodzaju okazję. Wobec niektórych towarzyszy nam niecierpliwość i niezwykła radość, wobec innych zdenerwowanie lub obojętność. Święta są takie, w jaki sposób się do nich przygotujemy i w jaki sposób zaaranżujemy ich przebieg. Zastanówmy się ogólnie nad świętowaniem, nad sposobem przeżywania różnego rodzaju wydarzeń w naszym życiu, jednocześnie pomagając sobie w odpowiednim przygotowaniu do świętowania tego, co niebawem nastąpi. powaga sytuacji Każde święta niezależnie od tego, co świętujemy, mają charakter doniosły. Charakter świąt jest bardzo zróżnicowany, bo albo coś wspominamy, albo upamiętniamy, czcimy oddając hołd, albo przypominamy. Świętowanie za każdym razem jednak, mobilizuje do uroczystej atmosfery. Przygotowanie i przeżywanie święta otoczone jest szczególną manifestacją jakiś spraw. Bo przecież świętując, musimy wiedzieć co świętujemy. Święta dla wielu z nas są ważnym doświadczeniem. Dziwne byłoby świętować, ale nie wiedzieć po co i co świętujemy (aczkolwiek ten temat powoli nie zaczyna być tak oczywisty). Większe przeżycie jakiegoś święta jest wówczas, gdy jest ono bardziej osobiste, albo dotyczy nas samych, albo jesteśmy zorientowani co do szczegółów konkretnej okazji.  Święta chrześcijańskie, a szczególnie te ważne, poprzedza szczególny czas przygotowań: adwent przygotowuje do Bożego Narodzenia, a Wielki Post przygotowuje do przeżycia świąt Wielkiej Nocy. Czas wyprzedzający dane wydarzenie, szczególnie wpływa na nasze nastawienie. Uzmysłowienie sobie jakiś prawd, czy wartości jakiegoś wydarzenia, pozytywnie wpływa nie tylko na sposób...
Niedziela – św. Rodziny – Łk 2,22-40

Niedziela – św. Rodziny – Łk 2,22-40

I Niedziela po Narodzeniu Pańskim – Łk 2, 22-40 Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.  A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:  «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu  w pokoju, według Twojego słowa.  Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,  któreś przygotował wobec wszystkich narodów:  światło na oświecenie pogan  i chwałę ludu Twego, Izraela».  A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz prze niknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.  Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.  A gdy...
IV Niedziela Adwentu (2014)

IV Niedziela Adwentu (2014)

Pan jest z nami. Czas adwentu dobiega końca, ale to nie koniec. Najważniejsze wydarzenie dopiero nastąpi, a jego przeżycie zależy tylko od nas i naszego zaangażowania. Czas przygotowań – adwent, dał nam odpowiedni czas do zastanowienia się, wyprostowania różnych spraw – ścieżek naszego życia. Warto poświęcić chwilę i zastanowić się nad tym, co dał mi czas adwentu, jak mnie przygotował i do czego.  Święta są szczególnym czasem uzmysłowienia sobie, że słowa Jezusa, wciąż się realizują i znajdują w naszym życiu potwierdzenie: Mt 28,20 – „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” Bóg stał się Człowiekiem… A dlaczego? Benedykt XVI: „Na Boże Narodzenie nie ograniczamy się zatem do wspominania narodzin wielkiej postaci; nie obchodzimy po prostu i w sposób abstrakcyjny tajemnicy narodzin człowieka czy ogólnie tajemnicy życia; tym bardziej nie świętujemy samego tylko początku nowego okresu. Na Boże Narodzenie wspominamy coś bardzo konkretnego i ważnego dla ludzi, coś istotnego dla wiary chrześcijańskiej, prawdę, którą św. Jan zawarł w tych kilku słowach: „A Słowo ciałem się stało”. Chodzi o wydarzenie historyczne, o które Ewangelista Łukasz zadbał, aby umieścić w wyraźnie określonym kontekście: w dniach wydania przez cesarza Augusta rozporządzenia o pierwszym spisie ludności, kiedy Kwiryniusz był wielkorządcą Syrii (por. Łk 2, 1-7). Boże Narodzenie nie jest bajką dla dzieci, lecz odpowiedzią Boga na dramat ludzkości poszukującej prawdziwego pokoju.” Coraz bardziej modnym staje się dokonywanie w życiu człowieka różnych metamorfoz. Jednak znaczenie tej przemiany we współczesnym czasie, zostało spłaszczone do sprawy wyglądu zewnętrznego. Dziś człowiek dba o wygląd: o swoją atrakcyjność wizualną, o piękno swojego ciała, włosów, makijaż itp. Tak głębokie słowo – metamorfoza, zostało sprowadzone...
III Niedziela Adwentu (2014)

III Niedziela Adwentu (2014)

RADOŚĆ…  Niedziela radości, bo tak zwykło się nazywać III Niedzielę Adwentu, oznajmia nam, że czas przeżywania świąt, jest coraz bliższy; jest obwieszczeniem bliskości Zbawiciela. Może dziś, sama symbolika tej Niedzieli nie jest już tak wymowna jak kiedyś, bo czas adwentu przeżywany jest ogólnie jako radosny czas oczekiwania na przyjście Pana. Jednak historia pokazuje, jak powstawało to doświadczenie radości. Tradycja świętowania niedzieli Gaudete wyrosła w czasach, gdy Adwent miał typowo postny charakter. Wtedy miała charakter przerwy w poście, była jedynym radosnym akcentem Adwentu. Czym dziś dla nas jest radość i jak ją właściwie rozumieć; jak ją przyjmować i jak nią żyć?  By zrozumieć lepiej radość chrześcijańską, przyjmijmy fragment adhortacji Evangelii Gaudium, jako schemat, który postaramy się później rozwinąć. Papież pisze: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza.” (EG, pkt.1) 1. Radość wypływa i ma źródło w spotkaniu z Jezusem. Papież, w różnych swoich wypowiedziach, bardzo przekonuje nas o tym, że spotkanie z Jezusem: nasza modlitwa, Słowo, Sakramenty, są źródłem radości. Czas adwentu, przygotowań, ma przypomnieć nam, że Jezus jest bliski każdemu, że jest On obecny w życiu każdego i ta właśnie obecność może sprawić, że odczujemy w sobie prawdziwą radość. Czy czas adwentu wywołuje we mnie radość z tego, że mogę spotkać się z Jezusem. Czy moje bycie w Kościele, podczas Mszy, na modlitwie, daje odczuć radość z przynależenia do Niego, do wspólnoty?  „Nasza radość pochodzi nie z posiadania wielu rzeczy, ale ze spotkania pewnej Osoby: Jezusa, z...
święta bez Boga?

święta bez Boga?

święta bez Boga? Już od bardzo długiego czasu, wszystko dookoła nas tętni atmosferą świąt. Wchodząc do jakiegokolwiek sklepu, miejsca, trudno jest nie zauważyć, że wszyscy przygotowujemy się do przeżycia świąt. Ale czy wszyscy aby będziemy przeżywali te same święta? Skąd to pytanie, pewnie się zastanawiasz. Pytałem wśród młodzieży o to, co im przypomina dziś o świętach, w tym co ich otacza. Przywoływali wiele przykładów, chociażby witryny sklepowe i dekoracje, bombki i choinki, światełka itp. Później jednak zadałem inne pytanie: „co w takim razie, w tym wszystkim co was otacza, przypomina wam, że będziemy przeżywali święta Bożego Narodzenia?” Niestety nastało milczenie.  Wszystkie dekoracje i piękne rzeczy, tworzą jakiś klimat i przypominają nam, że będą święta. Niestety w sklepach nie znajdziemy praktycznie niczego, co pokaże nam, że są to święta chrześcijańskie, związane z tą piękną tajemnicą zawartą w słowach: „Bóg stał się Człowiekiem”.  W wielu domach zanikła tradycja, czytania fragmentu Ewangelii, opisującego Narodzenie Jezusa. Z wielu domów, niestety mało osób wybierze się na „Pasterkę”, czy na mszę w Uroczystość Narodzenia Jezusa, zatem co te właśnie osoby świętują.  Niestety we współczesnym czasie propaguje się różne opcje świąt, również te „bez Boga”. Są te, które akcentują wypoczynek, klimat, prezenty i wspólną kolację; inne natomiast przypominają o wydarzeniu sprzed 2000 lat, kiedy to Jezus: „On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu” (Vat II) Niby jedne święta, a ich znaczenie i przebieg tak radykalnie odmienny. Skąd się bierze takie nastawienie? Czy święta...
II Niedziela Adwentu (2014)

II Niedziela Adwentu (2014)

tydzień 2 przygotujcie drogę Panu, bo… …ważniejsze jest pojednanie przy stole, niż prezenty pod choinką i stół pełen potraw. W Liturgii Słowa, z II Niedzieli adwentu, szczególnie wybrzmiewają proste, ale bardzo konkretne słowa: „przygotujcie drogę Panu”  Jeśli znamy kierunek i staramy się, aby czas adwentu nadał naszej codzienności właściwy kierunek, odkryjemy jeszcze bardziej znaczenie słów: „przygotowanie” i „droga” „PRZYGOTOWANIE” Przygotować można się na coś, co dobrze znamy, co możemy przewidzieć, ale trudno jest się przygotować na coś trudnego do wyobrażenie, tym bardziej nie znając ani czasu ani tego jak to nastąpi. Przygotowanie, nie może zatem ograniczyć się tylko do czasu – adwentu, ani do miejsca – naszego sumienia. Przygotowanie musi objąć całego człowieka – jego serce, duszę, myśli, zwyczaje, wartości którymi się kieruje, sposób bycia, relacje z innymi osobami itp. Spoglądając dziś, na ludzi krążących po sklepach na tych, którzy już zdążyli ochłonąć po „pierwszej akcji prezent” (św. Mikołaj), zaczynają już coraz bardziej drżeć z powodu drugiego przygotowania i „drugiej akcji prezent” (wigilia). Przygotowanie do przeżycia świąt Bożego Narodzenia, choć jest proste do wyobrażenia, przewidzenia i tak napawa nas niekiedy przerażeniem i bólem głowy. Ale ostatecznie, kiedy zasiądziemy do wigilijnego stołu, większość z was odetchnie i stwierdzi, że: „udało się, wszystko gotowe”. Jednak, czy o takie przygotowanie chodzi w dzisiejszej Niedzieli? Czy właściwie rozumiemy przygotowanie mając w myśli efekt, którym będzie wytchnienie po długotrwałym wysiłku stania przy kuchence i przygotowywaniu różnych dań. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że o inne przygotowanie chodzi. Ale w szczegółach, trudno nam się jest przyznać, że do końca chyba jednak nie rozumiemy tego prostego słowa i zadania. Wbijam trochę kij w mrowisko, pisząc...