1.Bóg-Miłość

1.Bóg-Miłość

Bóg – Miłość Chiara Lubich – istnieje taki Ideał, którego nie zniszczy żadna bomba – jest nim Bóg-Miłość. Pierwszą myślą, iskrą inspirującą, było to, że zrozumieliśmy, jak nigdy dotąd, kim rzeczywiście jest Bóg: Bóg jest Miłością. Wszystko może przeminąć, zostać zniszczone, ale czy jest coś, co pozostanie, na dobre i na złe? W życiu duchowym również potrzebujemy oparcia o sprawy, które będą dla nas bodźcem inspiracji, nutą przewodnią życia, programem działania. Duchowość „Dzieła Maryi” stawia na pierwszym miejscu, ten niezwykły i najważniejszy punkt, jakim jest Bóg – Miłość. Kiedy się głębiej zastanowimy, kiedy odrzemy nasze ludzkie przywary i ograniczenia, możemy dojść do przekonania, że muszę – powinienem uwierzyć Miłości. W tym właśnie momencie, rozpoczyna się prawdziwa „święta podróż”, przygodą z duchowością focolare. Różne nasze doświadczenia, pomagają nam rozeznawać niektóre prawdy dotyczące naszego życia, w tym również wiary. Jeśli popatrzę na to, co działo się i dzieje, i na perspektywę przyszłości, mogę stanowczo stwierdzić, że wiele rzeczy przemija. Odkrywam też, na szczęście, że pewne prawdy są stałe – niezmienne, co daje mi punkt odniesienia, dla mojego życia. To właśnie On, stały w swej miłości, staje się Ideałem życia, programem dla duchowej i fizycznej strony życia codziennego. To doświadczenie umocniło w Chiarze przekonanie o tym, że jest „kochana przez Boga nieskończenie”. To również nam daje dobry punk – początek, naszego duchowego wzrostu.  Bóg – Miłość to prawda, która uświadamia o możliwości mocniejszego przeżywania chrześcijaństwa. Bóg – Miłość sprawia, że życie nabiera innego znaczenia, że możemy odkrywać różne barwy naszej codzienności; sprawy tragiczne stają się mniej bolesne, a dramaty odnajdują pokój. Świadomość, że czuwa nad nami Bóg – Miłość, pomaga pod każdym...
twórz i opisuj swoją historię

twórz i opisuj swoją historię

Twórz i opisuj swoją historię Są różne metody, bo różne są też potrzeby. Po co ci „Dziennik podróżnika”, po co pisać, notować, stwarzać notatki z życia codziennego? Spróbujesz znaleźć odpowiedź?   Moje życie codziennie skupia się wokół różnych, prowadzonych  w miarę systematycznie, zeszytów. Każda ważniejsza dziedzina, towarzysząca mi w życiu i działaniu, ma przypisany swój zeszyt, który zawiera w sobie szczegóły różnych projektów, pomysłów oraz doświadczenia płynące z realizacji różnych treści. I tak odpowiedni jest zeszyt z projektami, zeszyt z cytatami z różnych książek, czasopism; zeszyt z codziennie rozważanym Słowem Bożym; zeszyt z działalnością w parafii; zeszyt formacyjny – rekolekcje i kursy… itd. Ten sposób prowadzenia zeszytów poświęconych konkretnym zagadnieniom, bardzo mi ułatwia systematyczność pracy, poprawia tempo realizacji różnych projektów, a nade wszystko umożliwia uporządkowanie całego warsztatu pracy. Oczywiście oprócz plusów, istnieją też prawie zawsze minusy. Jedyną trudnością, która mi towarzyszy w pracy z zeszytami, to rosnąca ich ilość i kwestia przepisywania do formy elektronicznej, wszystkich tych rzeczy. Jednak posiadanie tych zeszytów, w znacznym stopniu pomaga organizować – planować różnego rodzaju zadania, w szczególny sposób te, związane z prowadzeniem mojej strony internetowej. Jeszcze używam innej formy, ale powoli od niej już odchodzę, a mianowicie spisywanie różnych myśli i schematów dla artykułów, na różnego rodzaju karteczkach. Zauważyłem jednak, że wielokrotnie je gubię, albo są wymieszane do tego stopnia, że trudno mi w myśli przypomnieć sobie kolejność, czy nawet znaczenie wypisywanych cytatów. Jeśli macie w tym względzie, jakieś konkretne patenty, aby usystematyzować wszystkie kartki – karteczki, to oczywiście wcale nie neguję tej metody. Mi jednak ona wcale nie pomaga, a raczej stwarza większy bałagan. Ilość przeróżnych karteczek jeszcze bardziej mobilizuje mnie do...
Wakacyjne mury

Wakacyjne mury

Wakacyjne mury W głowie masz swój wakacyjny plan, jak spędzić urlop, wakacje. Ale szybko przychodzą różne myśli, które mówią ci – nie możesz, nie masz pieniędzy, czasu… Jak temu przeciwdziałać? Przez większość czasu tęsknimy za wypoczynkiem, chwilą odprężenia, czasem w którym odrzucimy na obk wszelkie nasze obowiązki, związane przede wszystkim z pracą, szkołą… Myślomy często o wypoczynku, ale czy zorganizowany przez nas czas wolny, sprzyja rzeczywiście temu, aby wypocząć? Jest to czas bardzo ważny, zarówno dla naszej kondycji psychicznej, jak i fizycznej. Czas urlopowych wydarzeń może stać się punktem odniesienia dla wszystkich zadań, myśli pojawiających się w ciągu roku. Nawet chwila wspomnienia, czy przejrzenie wakacyjnych zdjęć, może później stać się dla nas wytchnieniem i odbiciem się od trudności, które być może nas napotkają w ciągu roku. Planowanie czasu urlopu, może wywołać w nas wiele oporu i niechęci, czy nawet ograniczeń, ale jest to etap bez którego nie możemy spodziewać się, byśmy właściwie wypoczęli. Może trud zaplanowania, zorganizowania sobie wakacji będzie dla nas trudny lub nudny, ale to właśnie plan przełoży się na konkretne rezultaty. Bywa, że plan naszego wakacyjnego wypoczynku, wypełniamy ciężkimi zadaniami, których nie udało nam się podjąć w ciągu roku: remonty, nadgonienie spraw zawodowych, dodatkowe korepetycje itp. Moja filozofia urlopu jest prosta – robić to, co lubię i co sprawia mi radość; nie robić niczego ciężkiego, trawiącego resztki moich sił. Młodzi ludzie, często mają niezwykłe pomysły na czas wakacji, ale bardzo szybko odkrywają różne „mury” – ograniczenia, które z jednej strony zniechęcają ich do spełnienia jakiegoś postanowienia, a z drugiej, prowokują do tego, by zbanalizować ten czas i poddać się powszedniości i rutynie. Częstym ograniczeniem są pieniądze,...
Dziennik podróżnika – konkrety

Dziennik podróżnika – konkrety

Dziennik podróżnika – konkrety Idziesz na pielgrzymkę… Organizujesz jakąś przygodę… Jedziesz w ciekawe miejsca na urlop… zastanów się nad „dziennikiem podróży”, który pomoże ci zapisać, uwiecznić jakieś szczególne momenty z tego, co udało ci się przeżyć, podejmując się drogi.  Może w kimś, z was, pojawił się pomysł, by przygotować taki „dziennik podróżnika”. Można poświęcić na to jakiś swój zeszyt, a może po prostu, coś takiego osobistego, przygotować według swojej kreatywności.  Tworząc swoje historie, okazuje się, że mamy też o czym pisać, ale z czasem, zaczniemy wyłapywać pewne szczególiki naszej podróży i skupimy się na na konkretach. Opisywanie historii, zawsze wiążę się z osobistą oceną, z doświadczeniami, które nam towarzyszą w konkretnych wydarzeniach. Mozaika przeróżnych spraw, łączy się i sprawia, że coraz bardziej widoczny jest dla nas sens zdarzeń, po sobie następujących.  Charakter „Dziennika podróżnika” jest uzależniony od kilku elementów: Ile mogę poświęcić czasu. Każdy z nas ma na pewno bardzo różna ilość dni wolnego. Trudno będzie planować jakiś konkretny dziennik, jeśli chcemy zająć się nim tylko w czasie wolnym, a mamy go np. trzy dni. Musimy dostosować program działania – nasze cele, do czasu, który jesteśmy wstanie na to poświęcić. Ktoś może poświęcić na to trzy dni, ktoś inny 10, a jeszcze inni może trzydzieści, a szczęśliwi studenci nawet dziewięćdziesiąt. Ktoś, komu to się spodoba i będzie uważał, że jest do la niego pożyteczne, może poświęcić na to rok lub całe życie. Warto jednak, już na samym początku, mieć ustalone przynajmniej minimum czasu, który na to pragniemy poświęcić. Temat – czym się zajmiesz w dzienniku. To kolejna ważna kwestia, potrzebna do ustalenia, by z czasem dziennik nie stał się pamiętnikiem,...
Niedziela 5.07.2015 – Mk 6,1-6

Niedziela 5.07.2015 – Mk 6,1-6

XIV Niedziela zwykła – Mk 6, 1-6  Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze. A wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?». I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. 1. Zwróć uwagę na: jak można być zamkniętym na sprawy oczywiste, przez swoje własne pryzmaty myślenia, mówienia, działania. 2. Odniesienie do… Czy widzę w Jezusie Boga, czy już się oswoiłem z tym obrazem. 3. Co wynika z tego fragmentu Ewangelia opowiada o wizycie Jezusa w Nazarecie i o postawie, jaką wobec Niego zajęli mieszkańcy rodzinnej miejscowości. Czytany fragment dzieli się wyraźnie na dwie części: wątpienie mieszkańców Nazaretu w odniesieniu do osoby Jezusa (ww.1-3) oraz odpowiadające mu zdumienie i bezsilność Jezusa wobec ich niewiary (ww.4-6). W pierwszej części ukazana jest reakcja mieszkańców Nazaretu na nauczanie Jezusa w synagodze. Budzi ono w nich zdumienie. Przeradza się ono natychmiast w dociekanie. W ich umysłach pojawia się seria pytań. Pierwsze ma charakter generalny: „skąd On to ma?” Dwa pierwsze dotyczą przedmiotu, który wprawia ich w zdumienie: Jezusowej mądrości i mocy, które objawiają się w nauczaniu i cudach Jezusa, o których musieli się dowiedzieć, bo dokonywał ich w bliskiej okolicy. Mądrość i...
XIII Niedziela zwykła – Mk 5,21-24.35-43

XIII Niedziela zwykła – Mk 5,21-24.35-43

XIII Niedziela zwykła – Mk 5, 21-24. 35b-43 Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie:«Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim. Przyszli ludzie do przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, tylko wierz». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań». Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść. 1. Zwróć uwagę na: Jezusa, który czyni cuda, ale w ograniczonym towarzystwie osób 2. Odniesienie do… czy mam zaufanie wobec działania Boga w moim życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Przełożony synagogi (również Jair) to funkcja bardzo szanowana we wspólnocie żydowskiej. Był on odpowiedzialny za organizowanie życia religijnego i społecznego w synagodze. Imię Jair w języku hebrajskim oznacza „Bóg oświeca”.  Ciekawe i...
Niedziela 21.06.2015 – Mk 4,35-41

Niedziela 21.06.2015 – Mk 4,35-41

XII Niedziela zwykła – Mk 4, 35-41  Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź się już napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?» Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?» 1. Zwróć uwagę na: Czy Jezus jest rzeczywiście w centrum mojego życia – czy jest najważniejszy/ 2. Odniesienie do… jak wygląda moje zaufanie Bogu. 3. Co wynika z tego fragmentu Jezus wybiera czas i miejsce, aby objawić swoją Boską moc, stąd dziwna pora na przeprawienie się na drugi brzeg. Towarzystwo innych łodzi, mimo wszystko nie jest najważniejsze, choć uwypukla istotę tej jednej, w której obecny jest Jezus. To obraz wskazujący na Jezusa, który jest w centrum historii i całej rzeczywistości. Wydarzenie na Jeziorze Galilejskim może nie jest rzeczą niebywałą, ale rzadko realizowaną. Rzadko kto przeprawiał się na drugi brzeg, gdyż jezioro mogło w każdej chwili zaskoczyć. Rybacy łowili raczej blisko brzegu i rzadko oddalali się na większą odległość. Ciemność, mocny wiatr i burza, oprócz rzadkiego czynu jakim jest przeprawienie się na drugi brzeg, wyzwalają we wszystkich dramatyzm. To właśnie te zewnętrzne warunki, stają się obrazami...
nowa podróż

nowa podróż

„nie patrzmy wstecz… zacznijmy nową podróż” (cyt. „ks. M.”) Każde wyzwanie niesie za sobą odpowiedzialność. Stajemy niekiedy przed zadaniami, które są dla nas jednak, niestety, niewiadomą i nie możemy zbyt wiele zrobić. Wiemy dokładnie, co za nami, co dzieje się teraz, ale nie potrafimy zbytnio wybiec w przyszłość i przewidzieć, czy zaplanować wszystkiego. Wobec nowych wyzwań, wobec nowych miejsc i doświadczeń, pozostaje realizować piękną rzeczywistość, jaką jest dar – chwila obecna.  Chwila obecna to ani przeszłość, ani przyszłość, to moment, w którym obecnie jesteś. On staje się udziałem w przyszłości i nieodłącznym elementem twojej przeszłości, ale nie wykracza poza siebie. Jest jak punkt na osi twojego czasu, który nie sposób zmierzyć i określić kiedy się zaczyna, a kiedy kończy. Chwila obecna określa tu i teraz.  To, co mogę, to ogarnąć z całych sił chwilę obecną, obecne tu i teraz i wciągnąć się w wir boskiej przygody – woli Bożej, która wyraża co mam robić, gdzie to mam realizować.  Chwila obecna przekonuje mnie, że to, co do mnie należy to, to co mam tu i teraz – kolejne zadania, wydarzenie, spotkaną osobę… Nie wybiegam w przyszłość, ani nie snuje sentymentów wobec przeszłości. Wszystko co teraz, należy do chwili obecnej, a więc to wszystko ma zajmować mnie całego, moje serce, duszę, siły… To, co otrzymuje, ma pomóc mi wejść jeszcze lepiej w przeżywanie chwili obecnej. Jednak to, co posiadam, nie może mnie ani zamykać na to, co obecnie się dzieje, ani przyśpieszać tempa chwili obecnej, zbytnio wybiegając w przyszłość. Dziś, po chwilach decyzji, spotkań i rozmów, wracając do domu, chwyciłem do ręki małą, starą już i rozpadającą się od używania, książeczkę....
XI Niedziela zwykła – Mk 4,26-34

XI Niedziela zwykła – Mk 4,26-34

XI Niedziela zwykła – Mk 4, 26-34  Jezus powiedział do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy sieje wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom. 1. Zwróć uwagę na: kim jestem i jaką częścią wspólnoty Kościoła? 2. Odniesienie do… odnieś Królestwo Boże do swojego życia codziennego 3. Co wynika z tego fragmentu Hasło „Królestwo Boże” może wydawać się enigmatyczne, dlatego Jezus wyjaśnia dość dokładnie jak rozumieć to stwierdzenie. Jezus daje do zrozumienia, że nadejście Królestwa Niebieskiego, to moment, w którym widoczne będzie panowanie Boga na ziemi. Przychodzi ono w sposób bardzo niepozorny, w postaci słowa Bożego, które jak ziarno jest wsiewane w ludzkie serca przez Jezusa i wąskie grono jego uczniów (por. 4,14). Wydaje się, że ich wysiłek apostolski nie jest w stanie wpłynąć w istotny sposób na losy ludzi w Palestynie i na całym świecie. Przypomina ziarno, które obumiera w ziemi i pozornie nic się nie dzieje. W...
duchowość wspólnotowa

duchowość wspólnotowa

wstęp do nowego tematu roku: duchowość focolare Kościół to bogactwo różnych duchowości, rozwijających się w różnych kulturach, na przełomie różnych czasów. Wśród tych różnych drgó rozczytywania woli Bożej i konkretnego charyzmatu jest również Ruch Focolare – Dzieło Maryi. Ruch ten wyróżnia rzeczywistość duchowości wspólnotowej, w której poprzez wzajemną miłość, dąży się do stawania się jedno. Przykładów takiej duchowości jest niewiele. Ale tak jak Focolare, żadna z innych duchowości nie zostały zaproponowane ani jako doktryna, ani też doświadczenie, tak jak w innych duchowościach nie zostało zaproponowane jako duchowość możliwa dla wszystkich, na każdy dzień. Czym jest duchowość wspólnotowa? Co ją charakteryzuje? Ruch Focolare, od samego początku, wyróżniał się przeniknięciem miłością. Założycielka Chiara Lubich i jej towarzyszki, w obliczu wojny i wielu strat, odkryły w sobie gorące pragnienie: „gdybyśmy miały umrzeć, chciałybyśmy, aby pochowano nas wszystkie w jednym grobie z napisem: My uwierzyłyśmy miłości (por. 1 J 4,16)”. Właśnie wiara w miłość sprawiał, że rozpoczęły nowe życie, kochając biednych w różny sposób. Były to doświadczenia, które pomogły im zrozumieć, że aby być chrześcijaninem, trzeba kochać każdego brata. Kiedy zaczęły kochać każdego, wtedy zaczęły urzeczywistniać Nowe Przykazanie i pojawiła się w nich decyzja: „Jestem gotowa umrzeć za ciebie. Ja za ciebie… Ja za ciebie…” Ten pakt ukazał to, co powinno być naturą Ruchu i miłości wzajemnej (aż do oddania życia). Takie życie przyniosło jako skutek komunię (wspólnotę) duchową wszystkich doświadczeń i wspólnotę dóbr materialnych – wszystko wspólne. Ta miłość przyniosła też inne skutki. Miłość wzajemna miała doprowadzić nas do stopienia się w jedno i sprawić, że doświadczały jedności (Ojcze… aby wszyscy stanowili jedno J 17,11.21). Według duchowości jedności, do Boga idzie się...
osobiste ofiarowanie się Maryi – pkt 12

osobiste ofiarowanie się Maryi – pkt 12

W tym ostatnim punkcie tego roku, poświęconego Maryi, chcę rozważyć ważny moment, jakim jest osobiste ofiarowanie się.  W życiu wielu osób Maryja odgrywa istotną rolę. Do Niej, albo raczej przez Jej wstawiennictwo, najczęściej zwracamy się do Boga. W Niej szukamy prawdziwego ratunku, nie tylko wobec naszych spraw. W niej przede wszystkim szukamy sposobu zbliżenia się do Boga. Często ograniczeni, albo nawet onieśmieleni bezpośrednim zwracaniem się do Boga, szukamy właściwych ścieżek dla naszego życia w zjednoczeniu z Bogiem. Maryja, jako pierwsza, tak mocno ufająca Bogu, staje się dla mnie wzorem zawierzenia, oddania i w pełni wypełnienia woli Bożej w swoim życiu. Łatwiej utożsamiać się człowiekowi z tymi Wzorami, które rozumie nasze serce. Zbyt odległe wzorce, mogą w naszej wyobraźni wzbudzić niewłaściwą postawę niegodności, strachu. Maryja, tak naturalnie „wpisuje się” w nasze życie, chyba przede wszystkim przez to, że jest naszą Matką. Łatwiej przez nią „szturmować niebo”.  Wybór Maryi w naszym osobistym życiu, ma pomóc nam przez Jej przykład życia, budować drogę, która poprowadzi nas do żywej wiary w Boga. Więź z Maryją, uczy jak realizować tą szczególną więź z Jezusem.  Czas tego miesiąca, starałem się wykorzystać dzięki nabożeństwom, ale nade wszystko poprzez osobiste zawierzanie Maryi, swoich ważnych spraw, dotyczących mojej codzienności. Sumienność i systematyczność w tym względzie, pomogła mi bardziej poprzez modlitwę ogarnąć różne momenty w mojej codzienności, oraz szukać w Jej postępowaniu, właściwych rozwiązań. Dzięki temu maryjnemu klimatowi dnia, modlitwy i rozmyślania, dążyłem do osobistego zawierzenia się Maryi. Osobiste zawierzenie, powinno być dojrzałym momentem naszego wnętrza. Świadome ofiarowanie się Maryi, ma służyć nie tylko jakiemuś duchowemu, czy fizycznemu pożytkowi, ale nade wszystkim osobistemu przylgnięciu do Maryi, a przez Nią...
zdumienie

zdumienie

Uroczystość Ciała i Krwi Jezusa Człowiek mało dziś się zdumiewa. Raczej jesteśmy zdziwieni jakimiś sytuacjami, ich przebiegiem i następstwami. Sytuacje codzienności, wywołują reakcje strachu i osłupienie. Dziś, coraz bardziej sytuacje codzienne powodują, że człowiek jest bardziej zaskoczony niż zdumiony. Dlaczego tak się dzieje?  Można szukać uzasadnienia w kilku powodach.  1. Jesteśmy zaangażowani w sprawy codzienne, powszednie i dlatego nie ma w nas często zainteresowania sprawami duchowymi. Przyziemność sprawia, że coraz częściej nie potrafimy się oderwać od tej rzeczywistości i zainteresować się chociażby sprawami o głębszej wartości.  2. Obojętność szerzy się coraz mocniej w wielu sprawach, dotykających naszego życia. Nie koniecznie jest to nasza świadoma inicjatywa. Niekiedy to kwestia nade wszystko otaczających nas rzeczywistości, warunków. 3. Jesteśmy odporni na wiele rzeczy, dlatego jest mało rzeczy, które mogłyby nas ewentualnie zadziwić, zdumieć. Jedynie co nas szokuje to wyjątkowe sytuacje, dotykające naszego życia: śmierć kogoś bliskiego, strata pracy, wiadomość o chorobie, o jakiejś katastrofie. Uroczystość Ciała i Krwi Jezusa jest tajemnicą, która ma zdumiewać nas z różnych powodów. Jest to tajemnica dotykająca nie tylko wydarzenia jakim jest Eucharystia, ale nade wszystko, tajemnica daru Jezusa, Jego ciała i krwi, to nade wszystko tajemnica obecności Boga pośród nas. Te trzy, wydaje się ważne tajemnice, warte są głębszego zastanowienia i szczególnie dzisiejszej refleksji.  Zdumienie tajemnicą przygotowania  Jezus posyła uczniów, aby odnaleźli człowieka z dzbanem wody, który ich zaprowadzi do sali na górze. Postać niby przypadkowa, ale jednak nie do końca. Możemy domniemywać, że jest to esseńczyk, który wykonuje czynność naturalna dla kobiety. Można to wytłumaczyć tym, że jest on celibatariuszem, a więc osobą żyjącą w bezżeństwie, całkowicie oddana Bogu. A więc konkretna osoba, to konkretny...
X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35

X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35

X Niedziela zwykła – Mk 3,20-35 Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie, nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę powiadam wam: wszystkie grzechy bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». Odpowiedział im:«Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących wokoło Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». 1. Zwróć uwagę na: Twoją opinię na temat wiary, Kościoła, nauki Jezusa 2. Odniesienie do… czy nie marnujesz okazji pójścia bardziej za Jezusem 3. Co wynika z tego fragmentu...
mieć uważne serce

mieć uważne serce

Zdjęcie tematu tego miesiąca jest w zasadzie, symbolicznym wyjaśnieniem kwestii „uważnego serca”.  Serce, jest naczyniem, które gromadzi w sobie bardzo wiele spraw i to przeróżnych. Przechowujesz tam zapewne różne doświadczenia, uczucia, sentymentalne wspomnienia, utajnione wiadomości… i wiele, wiele innych spraw. Czy to źle? Nie odpowiem tak od razu.  Jeśli napełnimy swój żołądek, czymś pysznym, to dobrze by było, gdyby nasz żołądek jednak mimo wszystko to strawił. W przeciwnym razie będziemy ociężali i raczej nie będzie nam komfortowo. Naturalną koleją rzeczy jest, że to, co jemy zostaje trawione i wykorzystywane do tego, abyśmy byli silniejsi, by było nam miło. Dlaczego zatem mam gromadzić coś w swoim sercu, nie trawiąc tego i nie wykorzystując tego, by być silniejszym, by było mi np. milej?  Pełne naczynie nie jest wstanie pomieścić nic ponad to, niż to umożliwia pojemność tego naczynia. Bo inaczej, albo się przeleje, albo zwyczajnie zniszczeje to, co jest wewnątrz tego naczynia.  Obraz serca jako naczynia, jest dla mnie szczególnie wyraźne i ważne, w momentach kiedy rozmawiam z innymi osobami, kiedy z nimi pracuję, przebywam… Wówczas to ja, albo oni, są naczyniem i ja albo oni, są tą zawartością. Jeśli ja pragnę coś powiedzieć drugiej osobie, to przelewam niejako z mojego naczynia – serca to wszystko do serca, naczynia drugiej osoby. Ale co się dzieje, gdy się naczynie wypełni po brzegi, a my chcemy jeszcze więcej wlać? Wiesz jaka jest odpowiedź – przeleje się i wszystko, co będzie poza naczyniem, zwyczajnie się zmarnuje.  Serce jest naczyniem, które gromadzi w sobie wiele rzeczy. Jednak nie wszystko powinno w nim „zamieszkać”. Dobro powinno mieć tymczasowy meldunek. Po jakimś czasie, powinno zmienić swoje miejsce...
moje 3 serca

moje 3 serca

Każdy ma jakieś „rzeczy” wokół siebie, w które się bardziej angażuje, którym poświęca więcej czasu, zainteresowania. Czy nie są to te sprawy, w które angażujesz swoje serce? To nie jest ani naiwne, ani głupie, że realizujesz coś z sercem. Może spotykasz ludzi, którzy postępują w sposób wyrachowany, materialistyczny i to oni będą cię przekonywać, że serce w niczym im nie pomaga. Ale, czy nie można osiągnąć czegoś szczególnego, przeżyć coś, postępując w ten sposób, że w to, co robisz, wkładasz swoje serce? Ja mam „wiele serc”, to znaczy jest wiele spraw, w które angażuje swoje serce. Wachlarz tych spraw jest bardzo szeroki, dlatego z całą pewnością nie zauważam, by moje serce było rozdarte, by mnie ograniczało, powodowało nudę z powodu jednostronnych zainteresowań.  Nie możemy zbyt krytycznie oceniać człowieka, za jego serce, a już na pewno nie mamy prawa narzucać innym, czym to serce ma być wypełnione. Jest jednak możliwość wpływania na czyjeś serce, a mianowicie świadectwem funkcjonowania własnego serca. Powinniśmy dążyć, swoim postępowaniem, do ukazania sensu „Bożego serca”, jako całego wnętrza człowieka, jego władz, zdolności serca, które powinno stać się miejscem zamieszkania Boga. Biblia widzi serce jako istotę osoby, przestrzeń, gdzie zapadają duchowe decyzje w stosunku do Boga, wiary, zbawienia. Nasze działanie nie powinno ograniczać działania Boga, ale umożliwić Jemu działanie, by dał nam czyste serce (Ps 51,12) po to, by było nosicielem nowej miłości. Chciałbym wspomnieć o trzech moich sercach, które są dla mnie, mojego życia najbardziej charakterystyczne” Jezus Ukrzyżowany – „przebite serce”; Eucharystia – „W górę serca”; miłość bliźniego, miłość wzajemna – „dawać serce”. To tylko wybrane, z bardzo wielu spraw, w które rzeczywiście wkładam serce. Odkrywam...
odkryć serce

odkryć serce

Czym jest dla Ciebie serce? Od takiego pytania rozpocząłem niedawno kilka lekcji w mojej szkole. Ciekaw byłem odpowiedzi… a raczej tego, czym mogą mnie te odpowiedzi zainspirować. Dominującą odpowiedzią było to, że jest ono organem, mięśniem pompującym krew, dzięki któremu człowiek funkcjonuje i w ogóle żyje. Bez wątpliwości, wiele osób uważało serce, za najważniejszy organ w ciele ludzkim, ale serce utożsamiało też z miejscem. I tutaj zaczyna się wiele ciekawy odpowiedzi: – jest miejscem, w którym mam wszystkich tyc, którzy na to zasłużyli i których kocham – źródłem uczuć, miłości – dzięki niemu odczuwam miłość, szczęście – poczuciem szczęścia, miłości, oddania – odpowiednik naszych uczuć – kierunkiem intuicji  – miejsce Jezusa, który jest w nas – kierujemy się nim w swoim życiu – można przez nie pokazać jakimi ludźmi jesteśmy – głosem, który podpowiada w niektórych sytuacjach jak mam żyć – możemy okazać komuś serce – motorem do działania – boską cząstką – lustrem ukazującym nasze uczucia – wizytówką każdego człowieka – zegarem życia – organem, który bije szybciej gdy „kogoś” zobaczę – służy mi do wyboru dobra – jest wskazówką życia – często kieruje się nim, nie rozumem Serce ma bardzo symboliczne znacznie. Symbol ten kojarzy się z wieloma sprawami, o czym świadczą chociażby powyższe myśli – skojarzenia młodych ludzi. Choć serce jest tak szerokim symbolem, to ta niejednoznaczność nie wywołuje jakiś nieporozumień. Każdy ma przeróżne doświadczenia, które pozwalają mu uznać serce za symbol czegoś bardzo indywidualnego. Biblia pod określeniem: „Serce” też urywa wiele symboli. Ukazuje je jako ośrodek życia uczuciowego, centrum wrażeń i odruchów emocjonalnych; utożsamiane jest z sumieniem człowieka; w znaczeniu przenośnym jest synonimem „środka” (centrum),...

Duch Święty i Jego dary

W parafiach, rokrocznie ma miejsce przyjęcie przez młodzież sakramentu Bierzmowania. Wielu z nas przy tej okazji, może zastanowić się nad tym, jak dziś go rozumie i realizuje. Mijają już lata od momentu, w którym przyjęliście ten sakrament (każdy wie ile) i można spokojnie dokonywać małej refleksji i oceny tego czasu pod kątem tego, jak udało nam się wykorzystać potencjał darów Ducha Świętego.  Zesłanie Ducha Świętego tym mocniej nas mobilizuje, aby co roku (i częściej) dokonywać weryfikacji naszego zaangażowania w realizację tych darów i jest powodem do wdzięczności za to wszystko, co dzięki nim, w jakimś stopniu w naszym życiu zaowocowały.  Sakrament Bierzmowania, potocznie zwany sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej, jednak myślę, że często rzeczywistość dotyczy tylko grupki osób, która podejmuje się odpowiedzialnie tego daru i zadania. Piękny, choć już rzadko spotykany gest w trakcie tego sakramentu – uderzenie w policzek przez biskupa, miał i ma symbolizować gotowość do dojrzałości. Człowiek rumieniący się, czerwieniejący symbolicznie oznaczał człowieka wstydliwego, młodego, niedojrzałego. Jeśli ten gest nie wywoływał zawstydzenia, wówczas można było mówić o dojrzałej postawie kandydata przystępującego do sakramentu Bierzmowania. „Mężne wyznawanie wiary… dawanie świadectwa…” to niektóre tylko z wielu zadań, wypływających z tego sakramentu.  Dojrzała postawa, uczy odpowiedzialności za powierzone dary, które w przypadku każdej osoby, mają swój osobisty, bardzo indywidualny wydźwięk. Dlatego, że zaangażowanie w realizację darów, ma być bardzo osobiste, stąd też można obserwować różnorodność owoców, rodzących się z współpracy z Duchem Świętym. Czasami człowiek potrzebuje cierpliwości, by dostrzec w sobie, w jego wnętrzu, działanie Ducha Świętego. W ramach naszej refleksji, warto, abyśmy dokonywali częstszej obserwacji różnych sytuacji, które mogą być obrazem obecnego, przyszłego, konkretnego daru w naszej codzienności. DAR MĄDROŚCI...
Niedziela Trójcy Świętej – Mt 28,16-20

Niedziela Trójcy Świętej – Mt 28,16-20

IX Niedziela zwykła – Trójcy Św. – Mt 28, 16-20 Jedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy Jednak wątpili. Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» 1. Zwróć uwagę na: On jest obecny po to, by nas umacniać w wypełnianiu zadań. 2. Odniesienie do… jak w moim życiu świadczę o Jezusie, jak wypełniam moją misję. 3. Co wynika z tego fragmentu Galilea – miejscem początku i spełnienia. To tam rozpoczął swoją misję Jezus i to tam udają się uczniowie. Ma to wymiar symboliczny. Jezus Zmartwychwstały powraca do ojczyzny, a to potwierdza identyczność Jezusa Zmartwychwstałego z Jezusem ziemskim. Gdy Go ujrzeli, uczynili dość szczególny gest – „oddali pokłon”. Można ten gest rozumieć w dwojaki sposób – jako pokłon przed skierowaniem do Niego prośby, co jest widoczne w przypadku trędowatego, zwierzchnika synagogi, kobiety kananejskiej. Ale można też rozumieć jako adorować – gest, który jest wyznaniem wiary. Jezus zbliżając się do nich, wychodzi im naprzeciw, również tym wątpliwościom, które rodzą się w niektórych sercach. To Oni powinni również ruszyć, zbliżyć się do Jezusa, próbując w wierze szukać prawdy. Jezus, stwierdza, że Jemu została dana, wszelka władza w niebie i na ziemi, to znaczy, że w Nim wypełniło się proroctwo. Dodanie do słowa „władza” innego wyrazu –  „wszelka” wskazuje, że ta władza wywyższonego Pana nie...
Niedziela Zesłanie Ducha Świętego – J 20,19-23

Niedziela Zesłanie Ducha Świętego – J 20,19-23

Niedziela Uroczystość Zesłania Ducha Świętego – J 20, 19-23 Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».  1. Zwróć uwagę na: dary i zadania, które otrzymują uczniowie. 2. Odniesienie do… jak ja przeżywam trudne momenty, oraz jak przyjmuję dar sakramentu pojednania  3. Co wynika z tego fragmentu Wieczór, przed zmartwychwstaniem jest dla uczniów momentem bardzo ważnym. Oni również przeżywają Paschę – przejście od lęku, zamknięcie, smutku do życia, radości, pokoju. Trwają razem, ale to wyraźny znak, że tylko są razem, czyli nie stanowią jeszcze żywej wspólnoty. Jezus przychodzi mimo drzwi zamkniętych, ukazują, że dla Niego ani drzwi, ani kamień – zamknięcie grobu, nie stanowią rzeczywistej przeszkody. Staje On pośrodku, aby ukazać, że teraz są obrazem słów – gdzie dwaj, albo trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród ich (Mt 18,20). To Jego obecność przemienia sprawia, że się przemieniają. On obecny pośród uczniów napełnia ich lęk, cierpienie pokojem – pełnią swojego błogosławieństwa. Pokój przemienia się w radość, dodając ich sercom odwagi.   Pokazywanie ran było używane jako dowód w sądzie. Rzeczywiście to ta sama osoba, która była umęczona na krzyżu. W tym momencie Jezus spełnia swoje obietnice złożone uczniom w czasie Ostatniej Wieczerzy, że ujrzą Go i zostaną...
Niedziela – Wniebowstąpienie Jezusa – Mk 16,15-20

Niedziela – Wniebowstąpienie Jezusa – Mk 16,15-20

VII Niedziela wielkanocna – Mk 16, 15-20 Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły. 1. Zwróć uwagę na: zlecone każdemu z nas konkretne zadanie, które mamy wypełniać swoim życiem. 2. Odniesienie do… mojego uczestniczenia w „pójścia w świat i głoszeniu Jezusa” 3. Co wynika z tego fragmentu Pożegnanie i zadanie. Takie ma się wrażenie po odczytaniu fragmentu Ewangelii. Skierowane przez Jezusa słowa, mają charakter posłania – misji: „idźcie”, która oznacza dynamiczne powstanie z obecnej sytuacji. To posłanie, ma prowadzić do wszystkich, bez wyjątku. Dynamizm świadczy, że mają być nieustannie w drodze, by przekazywać orędzie Dobrej Nowiny. Ich misja zostaje sprecyzowana jako głoszenie Ewangelii wszelkiemu stworzeniu. Głoszenie (gr. kerysso) oznacza uroczyste obwieszczanie czegoś w imieniu kogoś, kto cieszy się autorytetem. W tym kontekście jawią się oni jako głosiciele Dobrej Nowiny o zbawieniu dla całego świata. Innymi słowy są oni narzędziem Jezusa, który pragnie przez nich zbawić każdego człowieka. Głoszenie ma do czegoś prowadzić, a w przekonaniu Apostołów jest to fakt nawrócenia serc tych, do których dotrą. Najwyraźniejszym znakiem tego nawrócenia jest wiara i chrzest. Oczywiście zbawienie może...