Masz potężne narzędzie.

Masz potężne narzędzie.

Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła – Łk 18, 1-8   Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”». I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» Masz potężne narzędzie. Wdowa, w czasach Jezusa, nie posiadająca potomstwa, była zdana na siebie, na łaskę innych. Jej pozycja była bardzo słaba, dlatego jeśli nie znalazł się ktoś, kto by wziął ją pod opiekę, jej życie było bardzo ubogie. Możemy sobie wyobrazić, jak ważne było dla niej to, aby ktoś stanął w jej obronie, jak ważna była pomoc sędziego. Jej determinacja ukazuje cały ludzki trud w zanoszeniu modlitwy do Boga – uczynienia tego, co możemy uczynić z naszej strony.  Słowo Jezusa, by „zawsze się modlić i nie ustawać” jest tą prośba na którą powinniśmy szczególnie dziś zwrócić uwagę i zastanowić się nad znaczeniem modlitwy w naszym życiu. Z pomocą może przyjść nam to, co mówią święci, albo to, co zostało...
Wdzięczność.

Wdzięczność.

Dwudziesta Ósma Niedziela zwykła – Łk 17, 11-19 Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Wdzięczność. Pierwsze osoby, które wyszły z pogańskiej krainy to ludzie trędowaci, odrzuceni ze społeczeństwa.  Oprócz tego, że spotkali, to rozpoznali również w Nim Jezusa, Mistrza, który może się nad nimi ulitować. Co ten obraz chce nam powiedzieć? Widzę w nim obraz Boga, dla którego nie ma granic, dla którego nie ma ograniczeń w miłości, dla którego każdy człowiek jest ważny i dlatego chce go ratować z każdej sytuacji. Zastanowiło mnie to jednak – „jak ja postępuję względem Bożych darów? Czy umiem dziękować?” Nie wszyscy. Tylko jeden przyszedł podziękować, bo tylko jeden z nich w poleceniu Jezusa uznał prawdziwe dzieło zbawcze Boga. Upadł na twarz, oddał hołd, uznał boską cześć Jezusa. Zobaczyć Boga i Jego działanie w naszym życiu, to bardzo ważna okazja do tego, aby Go uznać za Kogoś najważniejszego.  To, co nas spotyka dobrego w naszym życiu, może nam wiele powiedzieć o Bogu, ale i też o...
Zmiany są ważne.

Zmiany są ważne.

Dwudziesta Siódma Niedziela zwykła – Łk 17, 5-10   Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”». Zmiany są ważne. Uczniowie są przerażeni, bo świat wokół nich nie jest przyjazny, nie przyjmuje nauki Chrystusa, w taki sposób, jaki może by tego oczekiwali. Widzą selektywną tradycję religijną, niemoralność, bogactwo, wrogość, znają własne słabości. Chrystus wzywa ich do misji zmieniania tego świata. Boją się, że ich działanie nie wpłynie na przemianę tego wszystkiego. Myślą po ludzku i wydaje im się, że nie są wstanie tego zrobić, że nie starczy im wiary. Rozsądek i ich słabość podpowiadają im, że nie dadzą rady. A te myśli są silniejsze od mocy Boga. Ich wiara, podobnie jak i dziś nasza, ma wyrywać morwę – czyli wyrwać nieposłuszeństwo Bogu i opieranie się przed nawróceniem – korzenie, które rozrastają się we wszystkie strony. Bóg stawia przed nami dwie rzeczy. Mamy uznać w naszym życiu próby wiary jako wyraźnie zamierzone przez Boga wobec nas środki wychowawcze. Polecając nam coś do wykonania, Bóg daje nam możliwość czynienia tego, co sam...
Zwalczmy obojętność.

Zwalczmy obojętność.

Dwudziesta Szósta Niedziela zwykła – Łk 16, 19-31 Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”». Zwalczmy obojętność. Każdy z nas, może ze spokojem pewnie przedstawić swoje życie w zupełnie inny sposób i zobaczymy, że każdy z nas, akcentuje w życiu zupełnie coś innego. To...
Jesteś bogaty?!

Jesteś bogaty?!

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła – Łk 16, 10-13 Jezus powiedział do uczniów: «Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!» Jesteś bogaty? O kim myślimy mając przed sobą słowo – bogaty? Posiadanie dużego majątku, dobrego samochodu, osiągnięcie jakiegoś sukcesu, szczęśliwy człowiek… A może po prostu to człowiek, który dobrze żyje, pomaga innym, jest zadowolony z tego co robi, jest szczęśliwy bo ma bliskich wokół siebie i tworzy piękne relacje; codziennie przeżywa coś niezwykłego, jest zdrowy, radzi sobie ze swoimi trudnościami, chodzi uśmiechnięty… Bogactwo można postrzegać w bardzo różny sposób. A w jaki sposób ty postrzegasz? Dzisiejszy fragment Ewangelii chce nas zapytać o jeszcze inne, bardzo ważne rzeczy – czy zdajesz sobie sprawę od kogo pochodzi całe twoje bogactwo i czy wiesz jak bardzo jesteś bogaty? Każda chwila jest darem, bo każda chwila przynosi jakiś dar od Boga. Każdy moment naszego życia, czymś nas ubogaca, jeśli jesteśmy na to otwarci, chętni do przyjęcia właśnie tego, a nie zanurzeni w marzeniach o czymś zupełnie innym. Czy przeżywając kolejny dzień, mamy faktycznie poczucie, że o coś staliśmy się bogatsi? Czy umiemy docenić to co mamy i potrafimy umiejętnie to wykorzystać? Czym chcesz być bogaty? DOŚWIADCZENIE:...
Bóg, któremu na nas zależy.

Bóg, któremu na nas zależy.

Dwudziesta Czwarta Niedziela zwykła – Łk 15, 1-10 W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca». Zagubiona owca, zagubiona drachma – to symbole człowieka zagubionego, tego który z różnych powodów daleko jest od Boga – który o Nim nic nie wie, albo który przez grzech od Niego się odsunął. Różne są historie człowieka i jego relacji z Bogiem. Kiedy przyjrzymy się naszym relacjom, pomiędzy ludźmi, możemy również dostrzec, że i na tym polu istnieje wiele zadań do zrealizowania. Łatwo jest kogoś odrzucić, wyśmiać, ocenić i przyporządkować do tych „innych”, pogardzić, wyizolować…  Kiedy ktoś dla nas staje się ważny? Czy nie jest tak, że jakiś...
Półśrodki.

Półśrodki.

Dwudziesta Trzecia Niedziela zwykła – Łk 14, 25-33   Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem». Półśrodki. Myślę, że sprawa nie jest ci obca. Jeśli nawet tak nie postępujesz obecnie, to masz na pewno wyobrażenie, co to oznacza, w odniesieniu do twojego działania. Czasami wybieramy półśrodki, bo przemawiają do nas, np. względy ekonomiczne, praktyczność lub po prostu brak świadomości, a często brak sił, czy chęci. Czy można być chrześcijaninem – uczniem Jezusa – próbując w swoim życiu stosować półśrodki? Pewnie tak, ale czy to będzie wówczas prawdziwe, szczere? Stosowane przez nas półśrodki, nie sprawiają, że w coś się w pełni angażujemy, że podchodzimy do spraw w sposób przekonywujący,  poważny. Nie świadczy to o tym, że...
Zaskoczeni.

Zaskoczeni.

Dwudziesta Druga Niedziela zwykła – Łk 14, 1. 7-14 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię ktoś zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by przypadkiem ktoś znamienitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”, a wtedy musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. A gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, mówił także: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych». Zaskoczeni. Zgodne z ówczesnymi obyczajami goście ‑ należący niewątpliwie do lokalnej elity, bogaci i wysoko postawieni ‑ szukali sobie odpowiednio zaszczytnego miejsca przy stole, jak najbliżej gospodarza. Faryzeusze w szczególny sposób dbali o swoją pozycję w synagogach, na ucztach i na rynkach, i byli przekonani, że mają prawo do pierwszeństwa przed innymi ze względu na szczególną gorliwość w zachowywaniu Prawa Mojżeszowego. Co więcej, byli pewni – w dobrej wierze ‑ że dzięki temu są też bliżej Boga i że będą również zasiadać przy Jego...
Znaleźć właściwe drzwi.

Znaleźć właściwe drzwi.

Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła – Łk 13, 22-30   Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi». Znaleźć właściwe drzwi. Obserwatorzy służby Jezusa dostrzegali, że niewielu uzdrowionych i niewielu z ludzi nauczanych, uwierzyło w Jezusa jako Syna Bożego, Zbawiciela. Stąd pojawia się pytanie – „czy tylko nieliczni będą zbawieni?”  Fragment ukazuje jakby ogromną pielgrzymkę, która zmierza do jednego miejsca, do drzwi i domu, gdzie jest niebywały Gospodarz, od którego zależy, czy zdołamy wejść. Pomyślałem, że najpierw człowiek musi wiedzieć, gdzie iść, gdzie znaleźć właściwe drzwi, które będą na niego czekać otwarte. Szeroka brama – to nasza ludzka brama. To nasze kompromisy, dowolne i wygodne wybory ze Słowa Bożego tego, co nam pasuje, co nas usprawiedliwia. Powoływanie się, że Jezus nauczał w ich mieście, że przechodził ich ulicą,...
Ewangelia nie da spokoju.

Ewangelia nie da spokoju.

Dwudziesta Niedziela zwykła – Łk 12, 49-53 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». Ewangelia nie da spokoju. Początkowo dzisiejszy fragment Ewangelii może wydawać się być groźny, ale im bardziej wnikniemy w jego wnętrze, zrozumiemy to przesłanie. Dziś niepokojące znaki sprzeciwu, które istnieją wokół nas, mogą poniekąd wyjaśnić tą Ewangelię. Ludzie sprzeciwiają się wielu sprawom. Buntują się wobec zasad, reguł, praw, wobec religii, wobec zachowań ludzi itp. Dla nas chrześcijan może być to znak, że życie Ewangelią napotka niezwykły niekiedy opór, a nawet wyraźny sprzeciw.  Jezus ucząc swoich uczniów, przestrzega ich właśnie przed takimi sytuacjami. Wie, że głoszona Ewangelia i ich żarliwość, będą jak ognień rzucony na ziemię. Ogień spełnia tutaj rolę oczyszczającą i pozwalającą na odróżnienie oryginału od podróbki – nauczania Boga, od nauczanie zasłoniętego judaistyczną tradycją. Nauczanie Jezusa różni się tak radykalnie od nauczania tego świata, że podział w społeczeństwie z jego powodu jest nieunikniony. Chrztem Jezusa, jest posłuszeństwem woli Ojca wzywającego Go do siebie, drogą poprzez Jerozolimę. Chrzest Jezusa odnosi się do męki na krzyżu dla odkupienia ludzi. Głoszenie Ewangelii powoduje napięcia i podziały. Pokój Jezusa nie polega na tolerancji zła, ale na miłości grzeszników szukających przebaczenia. Podział powoduje jednak, że nie ma pokoju społecznego, bo zbawienie przyjmują...
Nie pozwól złodziejowi…

Nie pozwól złodziejowi…

Dziewiętnasta Niedziela zwykła – Łk 12, 35-40 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Nie pozwól złodziejowi… Roważając ten fragment, trudno nie zauważyć, że główną jego intencją jest zachęcenie nas do postawy czuwania, abyśmy byli gotowi na rozwój, a nie spoczęli na laurach. Słowa Jezusa pokazują nam, że należy być zawsze gotowym na Jego przyjście. Można pomyśleć tylko o perspektywie śmierci, ale myślę, że często pomijamy inny wątek – przecież On codziennie do nas przychodzi – wśród moich obowiązków i codziennych działań. Czy nie pozwalamy by złodziej, odebrał nam wiele rzeczy, w tym przeczucie, że Bóg jest wśród nas, że się o nas troszczy, że ma dla nas plan, że moja modlitwa jest wysłuchiwana, że moje działanie mają sens itd. Czy wśród moich codziennych działań, dostrzegam obecność Chrystusa? Czy widzę możliwość spotkania z Jezusem, poprzez ofiarowaniu Mu swoich starań?  Co znaczy „być czuwającym”? Czuwający to ten, który po prostu kocha, służy innym i stara się upodobnić do Boga, czyniąc miłość swoim sposobem istnienia. Postawa czuwania, ma być obecna...
Czyste bogactwo.

Czyste bogactwo.

18 Niedziela zwykła – Łk 12, 13-21 Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga». Czyste bogactwo. Czy chrześcijanie mają dylemat – być bogatym, czy nie? Obawiam się, że wiele spraw odchodzi do lamusa i nikt się nad tym głębiej nie zastanawia. Ewangelia, słowa Jezusa jednak prowokują do podjęcia się takiego tematu. Autorytet Jezusa rośnie, stąd ludzie upatrują w Nim kogoś, na wzór znawców Prawa i Faryzeuszów. Nie odnajdywali odpowiedzi na nurtujące ich pytania, ani też właściwych wskazówek wobec ich sytuacji. Skoro Jezus wydaje się im bardziej zrozumiały, a Jego wskazówki bardziej celne – zaczynają przychodzić do Niego z prośbą o rozstrzyganie sporów. Konflikt pomiędzy braćmi, prawdopodobnie spowodowany śmiercią ojca i podziałem majątku, wydaje się być normalną sytuacją, gdyby nie dramat polegający na tym, że pieniądze stają się ważniejsze niż relacje...
Połączenie.

Połączenie.

17 Niedziela zwykła – Łk 11,1-13 Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». Połączenie. Można modlitwę potraktować jako rozmowę z Bogiem. Można też potraktować...
Dom…

Dom…

16 Niedziela zwykła – Łk 10,38-42 Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». Dom… To szczególny dom, przyjaciół Jezusa, bo chyba nie ma nikogo tak szczególnie podkreślonego w Ewangeliach, jak właśnie Marta i Maria, i Łazarz. Myśląc o tym fragmencie Ewangelii, zawsze przed oczyma mam słowa Jana Pawła II z Novo Millennio Ineunte, pkt 43 – „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. To jest ćwiczenie, które wymaga wysiłku. Dlatego widzę Martę i Marię – obie wybierające różne drogi, sposoby, które wydają się być tak bardzo różne, a przecież żyją w jednym domu. Maria siedząca u stóp Jezusa i wsłuchująca się w Jego słowa i Marta, który uwija się przy różnych czynnościach. Możemy sami, patrząc na swój dom i swoją sytuację, zastanowić się czego symbolem jest dom.  Obie postawy, wymagają od nas zatrzymania się i zastanowienia. Wydaje mi się, że nie powinniśmy widzieć tych dwóch postaci tak bardzo skrajnie, że pracująca Marta jest zła, a słuchająca Maria dobra. Problem Marty jest głębszy – nie byłoby nic złego w jej postawie – działaniu, gdyby nie to, że odczytuje swoje zajęcia jako coś negatywnego i wykorzystuje to przeciwko swojej siostrze. W sposobie posługiwania Marty jest...
Faktycznie zrozumieć.

Faktycznie zrozumieć.

15 Niedziela zwykła – Łk 10, 25-37 Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź i ty czyń podobnie!» Faktycznie zrozumieć. Docierają do nas różne słowa z Pisma Świętego. Niektóre z nich wywołują w nas zastanowienie, refleksję nad swoim życiem. Są słowa, która tak bardzo nas wstrząsają, tak mocno nas dotykają, że powodują nasze...
Idźcie!

Idźcie!

Czternasta Niedziela zwykła – Łk 10, 1-12. 17-20 Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże». «Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu». Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają». Wtedy rzekł do nich: «Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie». Idźcie. Liczba 72...
Wiara to pójście za Jezusem.

Wiara to pójście za Jezusem.

Trzynasta Niedziela zwykła – Łk 9,51-62 Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego». Wiara, to pójść za Jezusem. Brzmią mi jeszcze w uszach słowa Jezusa, pytanie: za kogo Mnie uważacie? Dzisiejszy fragment uczy nas odpowiedzenia, tak konkretnie, na to pytanie. To nie tylko uznanie, że Jezus jest dla mnie ważny. To wezwanie do działania – do pójścia za Nim. To zaproszenie do radykalizmu miłości. Trzy rozmowy w dzisiejszym fragmencie ukazują trzy ważne kwestie. Pozostawić dom – opuścić gotowe schematy, miejsce bezpieczne Pozostawić zmarłych – oczyszczenie relacji z ludźmi i postawienie relacji z Bogiem na pierwszym miejscu. Pozostawić historię – łatwiej...
Pójść w głąb…

Pójść w głąb…

Dwunasta Niedziela zwykła – Łk 9, 18-24   Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa». Pójść w głąb. Miejsce nie jest przypadkowe. Cezarea Filipowa, miejsce kultu wielu bóstw. Jezus prowadzi ich w paszcze lwa, można by było powiedzieć. Prowadzi ich tam, aby idąc wśród tych przeróżnych ołtarzy, zadać im ważne pytanie. Zderzenie z takim miejscem, potrzebuje głębi – duchowego źródła dla swojego działania. Gdzie jest ta głębia, o której chce napisać. Otóż zobaczmy, że Jezus modli się – jest, jak doskonale wiemy, w głebokiej jedności z Ojcem, na rozmowie z Nim. Opuszcza modlitwę, by przeprowadzić uczniów przez kolejne miejsce i kolejną lekcję. Zadaje ogólne pytanie, co inni sądzą, po to, aby przejść do indywidualnego pytania – a wy za kogo Mnie uważacie? Czuć, że z ogółu przechodzi do szczegółów, do głębi. Ale na tym nie koniec. Po odpowiedzi Piotra,, natchnionego, bo sam z siebie nie mógłby...
On ich zobaczył.

On ich zobaczył.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Łk 9,11b-17   Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków. On ich zobaczył. Uroczystość, oraz oktawa, którą rozpoczynamy przeżywać, daje nam kolejny powód ku temu, aby zatrzymać się nad Bożą tajemnicą obecności. On jest pośród nas… Wyrażamy wiarę w to, manifestując Jego obecność w postaci chleba, niesionego w monstrancji. Wierzymy, że to nie zwykły chleb, ale przez Eucharystię staje się Ciałem Chrystusa, żywą pamiątką Jego obecności pośród nas. W tych dniach, dziś rozpoczynając, poprowadzi nas Chrystus, do różnych zakątków naszych miast. On poprowadzi nas do tych miejsc, które normalnie przemierzamy ścieżkami naszej codzienności. On nas zaprowadzi do tej codzienności, w której powinniśmy odkryć, że On nas widzi, że widzi nasz głód, nasze pragnienia, wątpliwości, obawy i porażki. Czasami wydaje nam się, że rozumiemy co się z nami dzieje, czego nam potrzeba. On prowadząc...
Źródło jakim jest Trójca Święta.

Źródło jakim jest Trójca Święta.

Uroczystość Najświętszej Trójcy – J 16, 12-15 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». Źródło jakim jest Trójca Święta. Zrozumienie podstawowych treści naszej wiary, nie jest do końca sprawą łatwą. Co znaczy Trójca Św.? Kim są te Trzy Osoby? Dlaczego wierzymy w jednego Boga w Trzech Osoba? Co to nam mówi, wobec naszego życia codziennego? Wiele razy odczuwamy brak wiedzy, niepewność, ale na szczęście nie musimy niekiedy tego nikomu tłumaczyć, stąd nie szukamy pewności i odpowiedzi. A może właśnie, gdybyśmy dziś, w wyobraźni, zobaczyli naszą rozmowę z kimś o Trójcy Świętej, to jak byśmy o Niej mówili, co zrozumieliśmy byśmy mogli innym przekazać. On Duch Prawdy, doprowadzi nas do całej prawdy. Rozważając powyższy fragment Ewangelii, moją uwagę zatrzymały słowa: „z mojego weźmie i wam objawi” i pokierowały mnie w rozważaniu w stronę nieustannego obdarowywania. Czy to może być klucz do życia na wzór Trójcy Świętej? Czy to jest właśnie ta prawda, którą objawia mi dziś Duch Święty? Trójca Święta jest wspólnotą, której charakter istnienia definiuje miłość. Czy można żyć na Jej wzór? Z pomocą przełożenia tego na życie, przychodzi mi myśl Papieża Benedykta XVI: „Jak bardzo zmieniłby się świat, gdyby w rodzinach, parafiach i wszelkich innych wspólnotach relacje przeżywano według wzoru trzech Osób Bożych, gdzie każda żyje nie...