On wie, po co to wszystko…

On wie, po co to wszystko…

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45   Siostry Łazarza posłały do Jezusa wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Jezus wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus...
On pragnie spotkania.

On pragnie spotkania.

4 Niedziela Wielkiego Postu – J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38   Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. On pragnie spotkania. Jezus uzdrawia niewidomego...
On wychodzi mi naprzeciw.

On wychodzi mi naprzeciw.

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu – J 4, 5-15. 19b-26. 39a. 40-42 Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w...
Z Bogiem, nie można stać w miejscu.

Z Bogiem, nie można stać w miejscu.

 Druga Niedziela Wielkiego Postu – Mt 17, 1-9   Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!» Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie». Z Bogiem, nie można stać w miejscu. Zawsze w drugą Niedzielę Wielkiego Potu, pojawia się fragment o Przemienieniu. Jakie jest ogólny sens dzisiejszej sceny ewangelicznej? Dzięki temu obrazowi, wiemy, że Chrystus jest Bogiem, wiemy też, że jest wypełnieniem Starego Testamentu, wiemy też, że umrze i zmartwychwstanie, aby nas zbawić? Bóg czyni to dla umocnienia… objawia się trzem apostołom, by umocnić ich, wobec nadchodzących trudnych wydarzeń. Jego obecność i nas w oczywisty sposób umacnia, ale Jego obecność również nas nieustannie motywuje, poprzez swoje Słowo i prowadzi w codzienności. Gdy człowiek jest rzeczywiście dotknięty Słowem Bożym, zawsze wyrusza – choć wie, jak trudna i pełna niekiedy cierpienia może być droga – wyrusza i w...
Bóg o mnie walczy.

Bóg o mnie walczy.

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu – Mt 4, 1-11   Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem». Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Odrzekł mu Jezus: «Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu. Bóg o mnie walczy. Porzucone dzieci… osamotnieni dorośli… przekreśleni chorzy… – jak wiele możemy znaleźć w naszej nawet codzienności obrazów odrzucenia, poddania się. Jak wielu jest jednak ludzi o których nikt nie walczy, za których nich nie walczy.  A dzisiejszy fragment przychodzi do nas z Dobrą Nowiną, która ukazuje nam Chrystusa, który o nas walczy. Na tym mógłbym już w zasadzie skończyć to rozważanie. To prawda pełna nadziei – Jest Ktoś, Komu na mnie...
Krok dalej w miłości.

Krok dalej w miłości.

Siódma Niedziela zwykła – Mt 5, 38-48   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski». Krok dalej w miłości. Jezus odrzuca prawo odwetu, a wymierzanie sprawiedliwości składa w ręce samego Boga. Przykazanie miłości i modlitwy za nieprzyjaciół nigdy wcześniej nie zostało wyrażone tak radykalnie i bezwarunkowo. Stanowią one charakterystyczną i wyłączną własność Jezusa, są swego rodzaju fundamentem Jego Królestwa. Miłość do nieprzyjaciół i modlitwa za wrogów ma według Jezusa budować relację Ojciec-syn, pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Wtedy zaczyna być zrozumiała Boża logika, wtedy nabiera sensu otwieranie się na wszystkich ludzi bez wyjątku, nawet jeśli oni są naszymi wrogami i nas...
Wymagaj od siebie jednak więcej!

Wymagaj od siebie jednak więcej!

Szósta Niedziela zwykła – Mt 5, 20-22a. 27-28. 33-34a. 37   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie zabijaj”; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. Słyszeliście, że powiedziano: „Nie cudzołóż”. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi». Wymagaj od siebie jednak więcej! Liberalizm jest dzisiaj w wielu dziedzinach cechą powszednią. Stosujemy go wówczas, gdy wydaje nam się, że wolność jest naszym kluczem do wszystkiego, jeśli stawiamy ją ponad wszystkim i wszystkimi. Pewnie w myślach zastanawiasz się, czy w jakiejś sprawie jesteś liberalny, czy być może towarzyszy ci inna postawa.  Rozważając dzisiejszy fragment, wysunąłem kilka wniosków, które mogą stać się i dla was wskazówkami. A jeśli nie, to być może zmobilizują cię one do tego, aby zastanowić się, czego Słowo oczekuje właśnie od ciebie. Moje wnioski są następujące: Mieć w sobie więcej…  jeśli pomyślisz o jakiejkolwiek wartości – np. sprawiedliwość, to chyba nigdy nie zdarzy się taka sytuacje, w której stwierdzisz – mam tego zbyt wiele. Być lepszym… każda realizowana czynność, zadanie, ma swoje różne wersje – którą aktualnie ty realizujesz? Czy jest to wersja ostateczna jakiegoś działania?  Wymagaj od siebie więcej… Sytuacje przynoszą różne zaproszenia i...
Nawróceni rybacy?

Nawróceni rybacy?

Trzecia Niedziela zwykła – Mt 4, 12-23   Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. Nawróceni rybacy? Pięknie się składa, że rozważamy dzisiejszy fragment w kontekście Niedzieli Słowa Bożego. Zachęca nas ona do tego, abyśmy nie tyle przeczytali dzisiejsze Słowo, ale wsłuchali się w Boga mówiącego do nas. A co dosłownie dzisiaj mówi nam Bóg? Mówi nam dzisiaj o dwóch rzeczach – nawracajcie się… pójdźcie za mną… Jak te słowa odnoszą się do nas, do dzisiejszych czasów, współczesnych zagadnień? Najpierw trzeba te słowa wziąć dosłownie… Musimy je odnieść do siebie, a nie myśleć kto w moim otoczeniu musi się...
To jest Ten!

To jest Ten!

Druga Niedziela zwykła – J 1, 29-34   Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym». To jest Ten. Niedziela Chrztu Pańskiego przypomniała nam o tym, że jesteśmy Chrystusowi – należący do Chrystusa. A kiedy do Niego należymy? Kiedy wyrzekniemy się grzechu, kiedy wyznamy wiarę w Niego! Kiedy świadomie, wszystko będziemy zanurzali w Chrzcie. On, który jest Barankiem – czyli Ten, który jest ofiarą doskonałą, wybawia każdego z nas, z każdego grzechu. Tylko On może nas całkowicie uwolnić, uczynić wolnymi. Tak, tak – to jest właśnie Ten… to jest Jezus! Wyobraź sobie, że ten „mimowolny zwrot”, którego używa Jan, staje się pewnością, przekonaniem, które masz w sobie, które zaczyna ci towarzyszyć w ciągu całego dnia.  Od początku dnia, towarzyszą nam różnego rodzaju myśli, dotyczące nas, naszych bliskich, naszych zajęć. Pojawia się w tym wszystkim wiele też wątpliwości – czy dam radę, czy starczy do końca miesiąca, kiedy on w końcu przestanie pić, jak poradzić z problemami dzieci, jak żyć z tym bólem… Jak dobrze by było mieć...
Zanurzeni.

Zanurzeni.

Święto Chrztu Pańskiego – Mt 3, 13-17 Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». Zanurzeni. To kolejny obraz objawiający nam moc Jezusa – jako Boga i człowieka. Scena ewangeliczna ukazuje otwarcie się niebios, które jest znakiem objawienia, nawiązaniem nowej relacji człowieka z Bogiem, poznaniem Bożych tajemnic. Otwarcie niebios i zstąpienie Ducha jest przywróceniem człowiekowi pewności, że to Bóg panuje nad światem. Jest to także aluzja do momentu stworzenia, kiedy to Duch Boży unosił się nad wodami. Trzeba też wspomnieć, że w tradycji żydowskie obraz gołębicy, orła, ptaka unoszącego się jest znakiem troski Boga.  Po raz kolejny mamy przed sobą obraz, który wskazuje na nieustanną troskę Boga o człowieka. Myślę, że budowanie w sobie tego poczucia, wymaga od nas faktycznego zanurzenia się w Bożej miłości. Jezus prosi… to niezwykłe, że Jego pragnieniem jest uczestniczenie w naszym życiu, w naszej historii. Mocne jest to, że On chce uczestniczyć nie tylko w tym „dobrym” życiu, ale Jezus prosi, aby mógł się zanurzyć w ludzki grzech. Jezus przychodzi do człowieka, ale zbawienie nie dokonuje się automatycznie, nie ma w nim przemocy ze strony Boga, lecz pokorna prośba: Pozwól mi. „Zgoda człowieka jest konieczna, aby...
Ożywić

Ożywić

Druga Niedziela po Narodzeniu Pańskim – J 1, 1-5. 9-14 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Ożywić  Może dlatego, że temat strony trochę mi narzuca jakby sposób pracy, myślę właśnie w kontekście dzisiejszego fragmentu o rewizji. Nie tylko o takiej, w której zastanawiać się będę nad tym, jak często sięgam po Słowo, jak często je czytam, rozważam, ale myślę o bardziej wnikliwej rewizji, która postawi przede mną konkretne zadania, do faktycznej realizacji w mojej codzienności. Patrząc na tekst, już od samego pierwszego zdania… zastanawia mnie to, czy: – Słowo to pierwsze z czym kontakt na początku dnia? – czy Słowo jest początkiem mojego działania, myślenia? – czy staram się w Słowie widzieć to, co mam czynić w swojej codzienności? – czy czuję się ożywiony Słowem, że daje mi...
Wstań i idź.

Wstań i idź.

Święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa – Mt 2, 13-15. 19-23 Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: «z Egiptu wezwałem Syna mego». A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się Anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie dziecięcia». On więc wstał, wziął dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem. Wstań i idź. Bóg działa w naszym życiu, a jednym z wielu objawów Jego działania, jest troska o każdego z nas. Podobnie jak w przypadku świętej Rodziny, tak również nam Bóg pomaga w różnych sytuacjach. Czy dostrzegam Jego pomoc? Jak konkretnie ta pomoc wygląda, na czym polega? To, co najbardziej zwróciło moją uwagę w trakcie rozważania powyższego fragmentu, to powtarzalność pewnych postaw. Trzykrotnie widzimy inicjatywę Boga, który każe najpierw Józefowi uciekać do Egiptu, a później w drugim ukazaniu się Anioła, każe iść Józefowi do do ziemi Izraela, a w trzecim nakazie, każe...
Bliskość Boga.

Bliskość Boga.

Czwarta Niedziela Adwentu – Mt 1, 18-24 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Bliskość Boga. Trochę żyjemy w świecie kontrastów i niekiedy wykluczających się postaw. Otóż spotkałem się ostatnio z kilkoma filmami w internecie, ukazującymi starsze osoby, które doświadczając samotności, wymyślają różne sposoby, aby odnowić relację z bliskimi osobami – starszy pan wysyła informacje o swojej śmierci, by sprowadzić do swojego domu swoje dzieci i wnuczęta. Starsza pani, zaznajamia się z różnymi nowymi środkami w internecie, aby dotrzeć do swojego wnuka. Kiedy jednak w zadziwiający sposób zyskuje sławę w internecie i kiedy wnuk w końcu pragnie spotkać się ze swoją babcią, okazuję się, że ta właśnie umarła. A ostatnio spotkałem się z kilkoma osobami, które, na moje pytanie o sposób spędzania świąt, odpowiedziały, że one chcą zostać same w domu.  Pragniemy bliskości, lub powinniśmy jej pragnąć? Bliskość...
Co chcesz zobaczyć?

Co chcesz zobaczyć?

Trzecia Niedziela Adwentu – A – Mt 11, 2-11   Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie». Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on». Co chcesz zobaczyć? Trzykrotnie postawione pytanie, przykuło szczególnie moją uwagę. Jak możemy widzieć? Pomyślałem o trzech możliwościach: możemy zobaczyć to, co jest.  możemy zobaczyć to, co chcemy zobaczyć.  możemy widzieć też to, co powinniśmy zobaczyć Naród wybrany, ma w swoich myślach, sercu, różne wyobrażenia o Mesjaszu, ale nikt nie wiązał historii Mesjasza z krzyżem i śmiercią. Początek publicznej działalności Jezusa, zaczyna się w kontekście zakończenia misji Jana. On, który zapowiada przyjście. On który jest głosem wołającym na pustyni – prostujcie ścieżki dla Pana, stawia sobie też pytanie – „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”  Zauważmy, że Jezus zadaje...
Ona ma nam dać Boga.

Ona ma nam dać Boga.

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – Łk 1, 26-38   Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł. Ona ma nam dać Boga. Od początku, już od pierwszego czytania, możemy zobaczyć jak Bóg pragnie być z człowiekiem. W sytuacji grzechu nie przestaje się martwić, ale rozmawia z człowiekiem zadając mu pytania. Chce z nim rozmawiać, chce być blisko każdego z nas, chce być w zasięgu głosu – tak byśmy mogli się wzajemnie słuchać. Bóg wychodząc ku nam, pragnie wkroczyć w historię każdego człowieka.  Bóg wychodząc...
Ćwiczenie czuwania.

Ćwiczenie czuwania.

Pierwsza Niedziela Adwentu – Mt 24, 37-44   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. a to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Ćwiczenie czuwania. Jak za dni Noego… Było wiele znaków dotyczących nadejścia tej powodzi, ale kto uwierzył. Musimy się zastanowić nad tym, jaką postawę reprezentujemy. Czy jesteśmy ludźmi wielkiego czekania? Czy raczej odkładamy tą myśl w niepamięć, nie przejmując się czymkolwiek, albo wdrażamy naiwną myśl, że będzie jeszcze czas. Zapowiedzi nie mają nas straszyć, nie takie jest ich znaczenie. Raczej mają nas wyczulić na różne sprawy, na problemy, na zadania, mają nas przekonać do realizowania pewnych postaw, ćwiczenia ich, a nie liczenia na to, że jak będą potrzebne, to znajdę w sobie siłę, by od razu czymś żyć. Zaskoczenie… ile razy w życiu już doświadczyłeś czegoś podobnego. Może jakaś sytuacja, może jakaś osoba, zachowanie, spowodowało zaskoczenie – nie myślałeś, że tak to się stanie, że ktoś tak zareaguje, że coś ci się przydarzy. A jednak! Coś nas...
Tabliczka z napisem.

Tabliczka z napisem.

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – Łk 23, 35-43 Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju». Tabliczka z napisem. „Titulus Crucis” – nazwa tabliczki, zawieszonej na krzyżu, nad głową Jezusa, z podaniem winy i powodu skazania na śmierć. To ona ma na sobie napis z ważnym dla nas dzisiaj tytułem- Król. Ironia? Nie chcieli Go przyjąć, do końca szydzą z Niego, plują w Jego stronę, wyzywają, a nawet kuszą zejściem z krzyża… Dziwny tron dla Króla – krzyż. Dziwne Jego królestwo, skoro skazują Go na śmierć niby jego słudzy.  Trudny obraz Króla przedstawia nam dzisiejsza liturgia i Kościół. Może właśnie ten obraz, ma w jakiś szczególny sposób do nas przemówić. Obraz Chrystusa Ukrzyżowanego, odrzuconego i wyprowadzonego poza miasto, na górę, skazaniec, staje się dla nas obrazem nowej jakości, nowego sposobu królowania, innego rodzaju królestwa. Musimy niekiedy przełamać swój sposób myślenia – przedrzeć się przez...
Nie obmyślajcie naprzód.

Nie obmyślajcie naprzód.

Trzydziesta Trzecia Niedziela zwykła – Łk 21, 5-19   Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie». Nie obmyślajcie naprzód. Słowo dzisiejsze, zaprasza nas do bardzo osobistej rozmowy z Bogiem. Jest w nas wiele obaw, trudności z którymi się borykamy i właśnie przy Nim, musimy...
Bloki startowe.

Bloki startowe.

Trzydziesta Druga Niedziela zwykła – Łk 20, 27-38 Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją». Bloki startowe. Nie wiem, jak wpadł mi ten obraz, ale mi osobiście skutecznie tłumaczy dzisiejszy fragment Ewangelii. Wyobraź sobie biegacza. Staje w blokach startowych, przygotowuje się i czeka na dźwięk startu. Startuje, biegnie ile ma tylko sił w nogach i dobiega do mety. Na mecie, cieszy się z efektu, z owoców swojej ciężkiej pracy, świętuje sukces. Biegacz przez ciężką pracę wie jak rozłożyć siły, wie jak ustawiać stopy, by biec jak najskuteczniej, by osiągnąć metę z najlepszym wynikiem, ale czyni to już z przyzwyczajenia,...
On mnie widzi zawsze.

On mnie widzi zawsze.

Trzydziesta Pierwsza Niedziela zwykła – Łk 19, 1-10   Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło». On mnie widzi zawsze. Każdy rodzic chce widzieć swoje dziecko. Obserwuje jak dojrzewa, jak najpierw stawia pierwsze kroki, jak zyskuje pewność, jak mu się powodzi. Ale rodzic też patrzy, gdy dziecko błądzi, dokonuje niewłaściwych wyborów, nie radzi sobie, ponosi klęski. Prawdziwy rodzic nigdy jednak nie zamyka oczu. Czy Bóg, jako „nasz Ojciec, który jest w Niebie” nie patrzy na nas w każdej sytuacji. Czy Jego mam podejrzewać o to, że patrzy na mnie, by mi wytknąć moje błędy? Jak każdy rodzic, nosi w sobie niezwykłą cierpliwość i czeka, aż damy Mu znak, że ma działać. Zacheusz, to każdy z nas, w tym trudnym położeniu – może daleki od Boga, może zagubiony we...