Ewangelia nie da spokoju.

Ewangelia nie da spokoju.

Dwudziesta Niedziela zwykła – Łk 12, 49-53 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej». Ewangelia nie da spokoju. Początkowo dzisiejszy fragment Ewangelii może wydawać się być groźny, ale im bardziej wnikniemy w jego wnętrze, zrozumiemy to przesłanie. Dziś niepokojące znaki sprzeciwu, które istnieją wokół nas, mogą poniekąd wyjaśnić tą Ewangelię. Ludzie sprzeciwiają się wielu sprawom. Buntują się wobec zasad, reguł, praw, wobec religii, wobec zachowań ludzi itp. Dla nas chrześcijan może być to znak, że życie Ewangelią napotka niezwykły niekiedy opór, a nawet wyraźny sprzeciw.  Jezus ucząc swoich uczniów, przestrzega ich właśnie przed takimi sytuacjami. Wie, że głoszona Ewangelia i ich żarliwość, będą jak ognień rzucony na ziemię. Ogień spełnia tutaj rolę oczyszczającą i pozwalającą na odróżnienie oryginału od podróbki – nauczania Boga, od nauczanie zasłoniętego judaistyczną tradycją. Nauczanie Jezusa różni się tak radykalnie od nauczania tego świata, że podział w społeczeństwie z jego powodu jest nieunikniony. Chrztem Jezusa, jest posłuszeństwem woli Ojca wzywającego Go do siebie, drogą poprzez Jerozolimę. Chrzest Jezusa odnosi się do męki na krzyżu dla odkupienia ludzi. Głoszenie Ewangelii powoduje napięcia i podziały. Pokój Jezusa nie polega na tolerancji zła, ale na miłości grzeszników szukających przebaczenia. Podział powoduje jednak, że nie ma pokoju społecznego, bo zbawienie przyjmują...
Nie pozwól złodziejowi…

Nie pozwól złodziejowi…

Dziewiętnasta Niedziela zwykła – Łk 12, 35-40 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Nie pozwól złodziejowi… Roważając ten fragment, trudno nie zauważyć, że główną jego intencją jest zachęcenie nas do postawy czuwania, abyśmy byli gotowi na rozwój, a nie spoczęli na laurach. Słowa Jezusa pokazują nam, że należy być zawsze gotowym na Jego przyjście. Można pomyśleć tylko o perspektywie śmierci, ale myślę, że często pomijamy inny wątek – przecież On codziennie do nas przychodzi – wśród moich obowiązków i codziennych działań. Czy nie pozwalamy by złodziej, odebrał nam wiele rzeczy, w tym przeczucie, że Bóg jest wśród nas, że się o nas troszczy, że ma dla nas plan, że moja modlitwa jest wysłuchiwana, że moje działanie mają sens itd. Czy wśród moich codziennych działań, dostrzegam obecność Chrystusa? Czy widzę możliwość spotkania z Jezusem, poprzez ofiarowaniu Mu swoich starań?  Co znaczy „być czuwającym”? Czuwający to ten, który po prostu kocha, służy innym i stara się upodobnić do Boga, czyniąc miłość swoim sposobem istnienia. Postawa czuwania, ma być obecna...
Czyste bogactwo.

Czyste bogactwo.

18 Niedziela zwykła – Łk 12, 13-21 Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś ma wszystkiego w nadmiarze, to życie jego nie zależy od jego mienia». I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe moje zboże i dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!” Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, co przygotowałeś?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty u Boga». Czyste bogactwo. Czy chrześcijanie mają dylemat – być bogatym, czy nie? Obawiam się, że wiele spraw odchodzi do lamusa i nikt się nad tym głębiej nie zastanawia. Ewangelia, słowa Jezusa jednak prowokują do podjęcia się takiego tematu. Autorytet Jezusa rośnie, stąd ludzie upatrują w Nim kogoś, na wzór znawców Prawa i Faryzeuszów. Nie odnajdywali odpowiedzi na nurtujące ich pytania, ani też właściwych wskazówek wobec ich sytuacji. Skoro Jezus wydaje się im bardziej zrozumiały, a Jego wskazówki bardziej celne – zaczynają przychodzić do Niego z prośbą o rozstrzyganie sporów. Konflikt pomiędzy braćmi, prawdopodobnie spowodowany śmiercią ojca i podziałem majątku, wydaje się być normalną sytuacją, gdyby nie dramat polegający na tym, że pieniądze stają się ważniejsze niż relacje...
Połączenie.

Połączenie.

17 Niedziela zwykła – Łk 11,1-13 Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą». Połączenie. Można modlitwę potraktować jako rozmowę z Bogiem. Można też potraktować...
Dom…

Dom…

16 Niedziela zwykła – Łk 10,38-42 Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona». Dom… To szczególny dom, przyjaciół Jezusa, bo chyba nie ma nikogo tak szczególnie podkreślonego w Ewangeliach, jak właśnie Marta i Maria, i Łazarz. Myśląc o tym fragmencie Ewangelii, zawsze przed oczyma mam słowa Jana Pawła II z Novo Millennio Ineunte, pkt 43 – „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. To jest ćwiczenie, które wymaga wysiłku. Dlatego widzę Martę i Marię – obie wybierające różne drogi, sposoby, które wydają się być tak bardzo różne, a przecież żyją w jednym domu. Maria siedząca u stóp Jezusa i wsłuchująca się w Jego słowa i Marta, który uwija się przy różnych czynnościach. Możemy sami, patrząc na swój dom i swoją sytuację, zastanowić się czego symbolem jest dom.  Obie postawy, wymagają od nas zatrzymania się i zastanowienia. Wydaje mi się, że nie powinniśmy widzieć tych dwóch postaci tak bardzo skrajnie, że pracująca Marta jest zła, a słuchająca Maria dobra. Problem Marty jest głębszy – nie byłoby nic złego w jej postawie – działaniu, gdyby nie to, że odczytuje swoje zajęcia jako coś negatywnego i wykorzystuje to przeciwko swojej siostrze. W sposobie posługiwania Marty jest...
Faktycznie zrozumieć.

Faktycznie zrozumieć.

15 Niedziela zwykła – Łk 10, 25-37 Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź i ty czyń podobnie!» Faktycznie zrozumieć. Docierają do nas różne słowa z Pisma Świętego. Niektóre z nich wywołują w nas zastanowienie, refleksję nad swoim życiem. Są słowa, która tak bardzo nas wstrząsają, tak mocno nas dotykają, że powodują nasze...
Idźcie!

Idźcie!

Czternasta Niedziela zwykła – Łk 10, 1-12. 17-20 Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże». «Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu». Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają». Wtedy rzekł do nich: «Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie». Idźcie. Liczba 72...
Wiara to pójście za Jezusem.

Wiara to pójście za Jezusem.

Trzynasta Niedziela zwykła – Łk 9,51-62 Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?» Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego». Wiara, to pójść za Jezusem. Brzmią mi jeszcze w uszach słowa Jezusa, pytanie: za kogo Mnie uważacie? Dzisiejszy fragment uczy nas odpowiedzenia, tak konkretnie, na to pytanie. To nie tylko uznanie, że Jezus jest dla mnie ważny. To wezwanie do działania – do pójścia za Nim. To zaproszenie do radykalizmu miłości. Trzy rozmowy w dzisiejszym fragmencie ukazują trzy ważne kwestie. Pozostawić dom – opuścić gotowe schematy, miejsce bezpieczne Pozostawić zmarłych – oczyszczenie relacji z ludźmi i postawienie relacji z Bogiem na pierwszym miejscu. Pozostawić historię – łatwiej...
Pójść w głąb…

Pójść w głąb…

Dwunasta Niedziela zwykła – Łk 9, 18-24   Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa». Pójść w głąb. Miejsce nie jest przypadkowe. Cezarea Filipowa, miejsce kultu wielu bóstw. Jezus prowadzi ich w paszcze lwa, można by było powiedzieć. Prowadzi ich tam, aby idąc wśród tych przeróżnych ołtarzy, zadać im ważne pytanie. Zderzenie z takim miejscem, potrzebuje głębi – duchowego źródła dla swojego działania. Gdzie jest ta głębia, o której chce napisać. Otóż zobaczmy, że Jezus modli się – jest, jak doskonale wiemy, w głebokiej jedności z Ojcem, na rozmowie z Nim. Opuszcza modlitwę, by przeprowadzić uczniów przez kolejne miejsce i kolejną lekcję. Zadaje ogólne pytanie, co inni sądzą, po to, aby przejść do indywidualnego pytania – a wy za kogo Mnie uważacie? Czuć, że z ogółu przechodzi do szczegółów, do głębi. Ale na tym nie koniec. Po odpowiedzi Piotra,, natchnionego, bo sam z siebie nie mógłby...
On ich zobaczył.

On ich zobaczył.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – Łk 9,11b-17   Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków. On ich zobaczył. Uroczystość, oraz oktawa, którą rozpoczynamy przeżywać, daje nam kolejny powód ku temu, aby zatrzymać się nad Bożą tajemnicą obecności. On jest pośród nas… Wyrażamy wiarę w to, manifestując Jego obecność w postaci chleba, niesionego w monstrancji. Wierzymy, że to nie zwykły chleb, ale przez Eucharystię staje się Ciałem Chrystusa, żywą pamiątką Jego obecności pośród nas. W tych dniach, dziś rozpoczynając, poprowadzi nas Chrystus, do różnych zakątków naszych miast. On poprowadzi nas do tych miejsc, które normalnie przemierzamy ścieżkami naszej codzienności. On nas zaprowadzi do tej codzienności, w której powinniśmy odkryć, że On nas widzi, że widzi nasz głód, nasze pragnienia, wątpliwości, obawy i porażki. Czasami wydaje nam się, że rozumiemy co się z nami dzieje, czego nam potrzeba. On prowadząc...
Źródło jakim jest Trójca Święta.

Źródło jakim jest Trójca Święta.

Uroczystość Najświętszej Trójcy – J 16, 12-15 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi». Źródło jakim jest Trójca Święta. Zrozumienie podstawowych treści naszej wiary, nie jest do końca sprawą łatwą. Co znaczy Trójca Św.? Kim są te Trzy Osoby? Dlaczego wierzymy w jednego Boga w Trzech Osoba? Co to nam mówi, wobec naszego życia codziennego? Wiele razy odczuwamy brak wiedzy, niepewność, ale na szczęście nie musimy niekiedy tego nikomu tłumaczyć, stąd nie szukamy pewności i odpowiedzi. A może właśnie, gdybyśmy dziś, w wyobraźni, zobaczyli naszą rozmowę z kimś o Trójcy Świętej, to jak byśmy o Niej mówili, co zrozumieliśmy byśmy mogli innym przekazać. On Duch Prawdy, doprowadzi nas do całej prawdy. Rozważając powyższy fragment Ewangelii, moją uwagę zatrzymały słowa: „z mojego weźmie i wam objawi” i pokierowały mnie w rozważaniu w stronę nieustannego obdarowywania. Czy to może być klucz do życia na wzór Trójcy Świętej? Czy to jest właśnie ta prawda, którą objawia mi dziś Duch Święty? Trójca Święta jest wspólnotą, której charakter istnienia definiuje miłość. Czy można żyć na Jej wzór? Z pomocą przełożenia tego na życie, przychodzi mi myśl Papieża Benedykta XVI: „Jak bardzo zmieniłby się świat, gdyby w rodzinach, parafiach i wszelkich innych wspólnotach relacje przeżywano według wzoru trzech Osób Bożych, gdzie każda żyje nie...
Niech zamieszka w moim wnętrzu.

Niech zamieszka w moim wnętrzu.

NIEDZIELA ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO – J 14, 15-16. 23b-26 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze. Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem». Niech zamieszka w moim wnętrzu. Uroczystość, którą mamy okazję przeżyć po raz kolejny, pewnie niektórych z was zmobilizuje do zastanowienia. Świat dziś, nie jest taki prosty i oczywisty do odczytania i potrzebujemy coraz więcej, różnego rodzaju narzędzi, do tego, by go zrozumieć. Może się z tym nie zgadzasz, ale z mojej perspektywy świat oszalał. Coraz więcej panuje w nim przepychanek, kontrowersji i prowokacji. Do czego one wszystkie zmierzają? Mam wrażenie, że ludzie, grupy, prześcigają się w tym, aby być sławniejszymi, bardziej modnymi i prowokacyjnymi. Bez tego trudno przebić się przez szereg możliwości i propozycji. A może wszystkim czegoś brakuje? Może w każdym z nas jest jakaś nieświadomość, brak wiedzy, brak zrozumienia? W tradycji Izraela prorocy wyznaczali swoich następców, aby oni kontynuowali ich misję. Jezus powierza kontynuowanie swojej misji uczniom. W tym posłaniu realizuje się zapowiedź z Ostatniej Wieczerzy. Dopiero w tym momencie dokonuje się rzeczywiste posłanie uczniów, aby głosili Ewangelię i odpuszczali grzechy. Bowiem dopiero doświadczenie zmartwychwstania i dar Ducha...
Z misją do Nieba.

Z misją do Nieba.

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO – Łk 24, 46-53   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka». Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga. Z misją do Nieba. Może masz właśnie wątpliwości co do tego, co masz robić, w jaką stronę zmierza twoje życie. Dzisiejszy fragment Ewangelii stawia nas w punkcie, w którym po ludzku wydaje się, że dalej nie ma drogi, jakbyśmy trafili na drogę zamkniętą. Ale Jezus, choć jeszcze wprost tej drogi nie wskazuje, to już ją zapowiada i obiecuje nam Dar. Jego wstąpienie do Nieba daje nam pewność, że wszelkie Jego zapowiedzi znów się spełniają, a więc i my, jak zapowiedział, staniemy się ich uczestnikami. Moment wniebowstąpienia, to wejście w świadomość nowej Jego obecności pośród nas. Gest ten pokazuje jak bardzo On nas kocha i jak bardzo pragnie, abyśmy nasze ziemskie życie kierowali zawsze do Nieba. Jezus wstępujący do Nieba pokazuje nam, że nasze życie nie ogranicza się tylko do doczesności, lecz wykracza poza ziemską rzeczywistość. Stając się naśladowcami i świadkami Jezusa w mocy Ducha Świętego kierujemy nasze życie ku Niebu. Tylko na takiej drodze całkowitego zaufania Bogu możemy poczuć głęboka radość i spełnienie. Jezus...
Powiew

Powiew

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA – J 14, 23-29   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie». Powiew. Jedni szukają delikatnego szumu, inni chcieliby sztormu i przewiewu w Kościele. A nam potrzebny jest? Prawdziwy powiew Ducha Świętego, który nie tylko przemknie przez nasze serca, codzienność, ale rzeczywiście wprowadzi w wir całe nasze życie; stawiając na nowo fundamenty, tworząc nasze życie, dając nam siłę do budowania. Wydaje nam się, że Jego obecność, ta Osoba, jako zadanie ma nam dać jedynie wiedzę. Byłoby to uproszczeniem i spłyceniem Jego roli. Myślałeś kiedyś nad tym, jaka jest Jego rola w twoim życiu? Jak ma działać, jak z Nim współpracować? Jak wybrzmiewa w tobie dar Chrztu i Bierzmowania? Brak żywej relacji z trzecią Osobą Trójcy Św., może odebrać nam żywotność. Dary Ducha Św. nie są kolejnymi zdolnościami, dodatkową wiedzą na jakiś temat....
A może wystarczyło zaczekać?

A może wystarczyło zaczekać?

Piąta Niedziela Wielkanocna – J 13, 31-33a. 34-35   Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali». A może wystarczyło zaczekać? Po pierwszej lekturze tego fragmentu, rzuciły mi się na pierwszy plan rozważań dwie kwestie…  Uciekający Judasz, to znak człowieka, który poprzez nie tylko zło, ale również inne okoliczności, nie ma okazji uczestniczyć w jakimś wydarzeniu w całej pełni. Zastanawiałem się (nieco gdybałem), czy gdyby Judasz jeszcze został, to słowa Jezusa mogłoby na niego jeszcze jakoś wpłynąć. Gdybanie. Ale patrząc na naszą codzienność, mamy podobnie. Brakuje nam cierpliwości w niektórych sytuacjach i nie słuchamy do końca, nie mamy sił wytrwać w jakiejś sytuacji i coś, co by na nas czekało na końcu sytuacji, niestety nas omija. Judasz jest opanowany przez szatana… Co nas opanowuje w sytuacjach, kiedy nie docieramy do finału jakiejś sytuacji?  Może dziś, kiedy rozważamy ten fragment, warto zastanowić się nad naszym działaniem, na konsekwentnością w naszym działaniu, na pozytywnym uporem, który powinien nam towarzyszyć, szczególnie w ważnych kwestiach. Może wydarzy się w naszym życiu coś szczególnego, gdy doczekamy się jakiś momentów, sytuacji, gdy wytrwamy, gdy przejdziemy przez trudności. Nie uciekaj… Druga kwestia to bardzo ciekawy zwrot Jezusa – „dzieci…” Jezus zwraca się do...
Relacja

Relacja

Czwarta Niedziela Wielkanocna – J 10, 27-30 Jezus powiedział: «Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy». Relacja. Dziś, każdy z nas, którzy jakoś wierzymy, musimy się zastanowić i popatrzeć na to, jak jest nasza więź z Chrystusem. W świecie dzieją się dziś różne rzeczy. Z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, chrześcijaństwo jest coraz bardziej prześladowane – i nie mam tu na myśli księży tylko, ale nade wszystko ludzi wierzących, którzy dosłownie oddają życie za wiarę. Oczywiście, można by było gdybać, ilu z nich poszło by do kościoła, gdyby wiedzieli, że „dziś tam umrą”. Nikt nie chce tak po prostu umrzeć, mamy w sobie ogromną siłę instynkt przetrwania, ale świadectwa, które do nas docierają, pomagają zobaczyć, że ci ludzie, oddają realnie swoje życie za wiarę w Boga w Trzech Osobach.  Niedziela Dobrego Pasterza a szczególnie słowa: „słuchają mego głosu, a Ja znam je” stają się dla mnie ogromnym zadaniem. Więź z Bogiem – to jedna ścieżka, oczywista relacja, którą należy solidnie budować. Są jednak jeszcze inne ścieżki – relacja do osób wierzących, z którymi „obecnie idę” – poznawanie ich, słuchanie ich, uczenie się ich życia. Tego nie da się osiągnąć podczas Mszy, tam wymiar wspólnoty jest znakiem, ale trzeba stworzyć konkretne doświadczenia, sytuacje, w których będziemy mogli się wzajemnie poznać.  Wydaje mi się, że potrzebujemy konkretnej codzienności, zmagania, wysiłku, dzięki któremu będziemy „poznawać”...
Mój ogród, w codzienności.

Mój ogród, w codzienności.

VI Niedziela – Niedziela Palmowa – Łk 22, 14 – 23, 56 Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. A sam oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i pokrzepiał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. Mój ogród, w codzienności. Opis Męki dziś odczytywany jest wart rozważenia, zdanie po zdaniu, ale już sobie wyobrażam długość tego mojego wpisu w takiej sytuacji. Nie wiem, naprawdę muszę się wam przyznać – nie wiem, dlaczego ten powyższy fragment wybrałem, dlaczego on zagrał w mojej duszy szczególnie w ostatnim czasie i wciąż snuje swoją melodie w mojej duszy. Nie wiem, ale stał się dla mnie przewodnikiem już od wielu dni i będzie dalej. Scena po ludzku zatrważająca – Jezus, wiedząc o zbliżającej się swojej śmierci, idzie na modlitwę. Wracam do tego, jak refren – że modlitwa poprzedza ważne wydarzenia w publicznej działalności Jezusa. Już to wystarczy by się zatrzymać. Są jednak trzy, moim zdaniem, ważne momenty w tej scenie, nad którymi zapraszam was, byście i wy się zatrzymali. Pierwszy moment to: „…padł na kolana i modlił się…”  Kolejny moment to...
Przebaczać, a nie piętnować.

Przebaczać, a nie piętnować.

5 Niedziela Wielkiego Postu – J 8, 1-11 Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz». Przebaczać, a nie piętnować. Bardzo mnie ciekawi ta scena, gdyż wokół niej, jest tak naprawdę bardzo wiele komentarzy. Wielu zwraca uwagę i interpretuje to, co mógł ewentualnie pisać po ziemi Jezus.  Wszystko się sprowadza do tego, że ci którzy przyprowadzili kobietę, nie pragną jej ratować, nie dbają o jej nawrócenie, zbawienie. Chcą jej przypadek wykorzystać do tego, aby sprowokować Jezusa do polemiki i znaleźć na Niego powód do oskarżenia. Można powiedzieć, że kobieta staje się kozłem ofiarnym innej machiny, które na imię manipulacja, zawiść, niechęć…...
Miłość Ojca.

Miłość Ojca.

IV Niedziela Wielkiego Postu – Łk 15, 1-3.11-32 W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie:...
Bezsensowność.

Bezsensowność.

III Niedziela Wielkiego Postu – Łk 13, 1-9 W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”». Bezsensowność. Czy chcesz być zły? Czy popełniasz grzechy z bezwzględną premedytacją? Możemy pomyśleć, że to bez sensu, że to chyba mało prawdopodobne. Czy niekiedy nie chcemy Bogu narzucić naszych postaw – by np. ”płacił” jakimś nieszczęściem za czyjś grzech i opieką za dobre życie.  Stąd pojawia się dość długi wstęp w dzisiejszym fragmencie Ewangelii, który skłania nas do nawrócenia – zmienienia najpierw sposobu myślenia o Bogu. Każda tragedia rodzi pytania o jej przyczyny, o odpowiedzialność za tę śmierć. Przedwczesna śmierć, zwłaszcza tragiczna oraz cierpienie, w sposób bardzo naturalny są także dziś odbierane jako kara za grzechy. Oni nie zginęli z powodu bycia „większymi...