To jest Ten!

To jest Ten!

Druga Niedziela zwykła – J 1, 29-34   Jan zobaczył podchodzącego ku niemu Jezusa i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz ducha zstępującego i spoczywającego na Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym». To jest Ten. Niedziela Chrztu Pańskiego przypomniała nam o tym, że jesteśmy Chrystusowi – należący do Chrystusa. A kiedy do Niego należymy? Kiedy wyrzekniemy się grzechu, kiedy wyznamy wiarę w Niego! Kiedy świadomie, wszystko będziemy zanurzali w Chrzcie. On, który jest Barankiem – czyli Ten, który jest ofiarą doskonałą, wybawia każdego z nas, z każdego grzechu. Tylko On może nas całkowicie uwolnić, uczynić wolnymi. Tak, tak – to jest właśnie Ten… to jest Jezus! Wyobraź sobie, że ten „mimowolny zwrot”, którego używa Jan, staje się pewnością, przekonaniem, które masz w sobie, które zaczyna ci towarzyszyć w ciągu całego dnia.  Od początku dnia, towarzyszą nam różnego rodzaju myśli, dotyczące nas, naszych bliskich, naszych zajęć. Pojawia się w tym wszystkim wiele też wątpliwości – czy dam radę, czy starczy do końca miesiąca, kiedy on w końcu przestanie pić, jak poradzić z problemami dzieci, jak żyć z tym bólem… Jak dobrze by było mieć...
Zanurzeni.

Zanurzeni.

Święto Chrztu Pańskiego – Mt 3, 13-17 Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». Zanurzeni. To kolejny obraz objawiający nam moc Jezusa – jako Boga i człowieka. Scena ewangeliczna ukazuje otwarcie się niebios, które jest znakiem objawienia, nawiązaniem nowej relacji człowieka z Bogiem, poznaniem Bożych tajemnic. Otwarcie niebios i zstąpienie Ducha jest przywróceniem człowiekowi pewności, że to Bóg panuje nad światem. Jest to także aluzja do momentu stworzenia, kiedy to Duch Boży unosił się nad wodami. Trzeba też wspomnieć, że w tradycji żydowskie obraz gołębicy, orła, ptaka unoszącego się jest znakiem troski Boga.  Po raz kolejny mamy przed sobą obraz, który wskazuje na nieustanną troskę Boga o człowieka. Myślę, że budowanie w sobie tego poczucia, wymaga od nas faktycznego zanurzenia się w Bożej miłości. Jezus prosi… to niezwykłe, że Jego pragnieniem jest uczestniczenie w naszym życiu, w naszej historii. Mocne jest to, że On chce uczestniczyć nie tylko w tym „dobrym” życiu, ale Jezus prosi, aby mógł się zanurzyć w ludzki grzech. Jezus przychodzi do człowieka, ale zbawienie nie dokonuje się automatycznie, nie ma w nim przemocy ze strony Boga, lecz pokorna prośba: Pozwól mi. „Zgoda człowieka jest konieczna, aby...
Ożywić

Ożywić

Druga Niedziela po Narodzeniu Pańskim – J 1, 1-5. 9-14 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Ożywić  Może dlatego, że temat strony trochę mi narzuca jakby sposób pracy, myślę właśnie w kontekście dzisiejszego fragmentu o rewizji. Nie tylko o takiej, w której zastanawiać się będę nad tym, jak często sięgam po Słowo, jak często je czytam, rozważam, ale myślę o bardziej wnikliwej rewizji, która postawi przede mną konkretne zadania, do faktycznej realizacji w mojej codzienności. Patrząc na tekst, już od samego pierwszego zdania… zastanawia mnie to, czy: – Słowo to pierwsze z czym kontakt na początku dnia? – czy Słowo jest początkiem mojego działania, myślenia? – czy staram się w Słowie widzieć to, co mam czynić w swojej codzienności? – czy czuję się ożywiony Słowem, że daje mi...
Wstań i idź.

Wstań i idź.

Święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa – Mt 2, 13-15. 19-23 Gdy mędrcy się oddalili, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: «z Egiptu wezwałem Syna mego». A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się Anioł Pański we śnie i rzekł: «Wstań, weź dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie dziecięcia». On więc wstał, wziął dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w okolice Galilei. Przybył do miasta zwanego Nazaret i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: «Nazwany będzie Nazarejczykiem. Wstań i idź. Bóg działa w naszym życiu, a jednym z wielu objawów Jego działania, jest troska o każdego z nas. Podobnie jak w przypadku świętej Rodziny, tak również nam Bóg pomaga w różnych sytuacjach. Czy dostrzegam Jego pomoc? Jak konkretnie ta pomoc wygląda, na czym polega? To, co najbardziej zwróciło moją uwagę w trakcie rozważania powyższego fragmentu, to powtarzalność pewnych postaw. Trzykrotnie widzimy inicjatywę Boga, który każe najpierw Józefowi uciekać do Egiptu, a później w drugim ukazaniu się Anioła, każe iść Józefowi do do ziemi Izraela, a w trzecim nakazie, każe...
Bliskość Boga.

Bliskość Boga.

Czwarta Niedziela Adwentu – Mt 1, 18-24 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie. Bliskość Boga. Trochę żyjemy w świecie kontrastów i niekiedy wykluczających się postaw. Otóż spotkałem się ostatnio z kilkoma filmami w internecie, ukazującymi starsze osoby, które doświadczając samotności, wymyślają różne sposoby, aby odnowić relację z bliskimi osobami – starszy pan wysyła informacje o swojej śmierci, by sprowadzić do swojego domu swoje dzieci i wnuczęta. Starsza pani, zaznajamia się z różnymi nowymi środkami w internecie, aby dotrzeć do swojego wnuka. Kiedy jednak w zadziwiający sposób zyskuje sławę w internecie i kiedy wnuk w końcu pragnie spotkać się ze swoją babcią, okazuję się, że ta właśnie umarła. A ostatnio spotkałem się z kilkoma osobami, które, na moje pytanie o sposób spędzania świąt, odpowiedziały, że one chcą zostać same w domu.  Pragniemy bliskości, lub powinniśmy jej pragnąć? Bliskość...
Co chcesz zobaczyć?

Co chcesz zobaczyć?

Trzecia Niedziela Adwentu – A – Mt 11, 2-11   Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie». Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on». Co chcesz zobaczyć? Trzykrotnie postawione pytanie, przykuło szczególnie moją uwagę. Jak możemy widzieć? Pomyślałem o trzech możliwościach: możemy zobaczyć to, co jest.  możemy zobaczyć to, co chcemy zobaczyć.  możemy widzieć też to, co powinniśmy zobaczyć Naród wybrany, ma w swoich myślach, sercu, różne wyobrażenia o Mesjaszu, ale nikt nie wiązał historii Mesjasza z krzyżem i śmiercią. Początek publicznej działalności Jezusa, zaczyna się w kontekście zakończenia misji Jana. On, który zapowiada przyjście. On który jest głosem wołającym na pustyni – prostujcie ścieżki dla Pana, stawia sobie też pytanie – „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”  Zauważmy, że Jezus zadaje...
Ona ma nam dać Boga.

Ona ma nam dać Boga.

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP – Łk 1, 26-38   Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” Wtedy odszedł od Niej anioł. Ona ma nam dać Boga. Od początku, już od pierwszego czytania, możemy zobaczyć jak Bóg pragnie być z człowiekiem. W sytuacji grzechu nie przestaje się martwić, ale rozmawia z człowiekiem zadając mu pytania. Chce z nim rozmawiać, chce być blisko każdego z nas, chce być w zasięgu głosu – tak byśmy mogli się wzajemnie słuchać. Bóg wychodząc ku nam, pragnie wkroczyć w historię każdego człowieka.  Bóg wychodząc...
Ćwiczenie czuwania.

Ćwiczenie czuwania.

Pierwsza Niedziela Adwentu – Mt 24, 37-44   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. a to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». Ćwiczenie czuwania. Jak za dni Noego… Było wiele znaków dotyczących nadejścia tej powodzi, ale kto uwierzył. Musimy się zastanowić nad tym, jaką postawę reprezentujemy. Czy jesteśmy ludźmi wielkiego czekania? Czy raczej odkładamy tą myśl w niepamięć, nie przejmując się czymkolwiek, albo wdrażamy naiwną myśl, że będzie jeszcze czas. Zapowiedzi nie mają nas straszyć, nie takie jest ich znaczenie. Raczej mają nas wyczulić na różne sprawy, na problemy, na zadania, mają nas przekonać do realizowania pewnych postaw, ćwiczenia ich, a nie liczenia na to, że jak będą potrzebne, to znajdę w sobie siłę, by od razu czymś żyć. Zaskoczenie… ile razy w życiu już doświadczyłeś czegoś podobnego. Może jakaś sytuacja, może jakaś osoba, zachowanie, spowodowało zaskoczenie – nie myślałeś, że tak to się stanie, że ktoś tak zareaguje, że coś ci się przydarzy. A jednak! Coś nas...
Tabliczka z napisem.

Tabliczka z napisem.

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata – Łk 23, 35-43 Gdy ukrzyżowano Jezusa, lud stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem». Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: «Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie». Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król żydowski». Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: «Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas». Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju». Tabliczka z napisem. „Titulus Crucis” – nazwa tabliczki, zawieszonej na krzyżu, nad głową Jezusa, z podaniem winy i powodu skazania na śmierć. To ona ma na sobie napis z ważnym dla nas dzisiaj tytułem- Król. Ironia? Nie chcieli Go przyjąć, do końca szydzą z Niego, plują w Jego stronę, wyzywają, a nawet kuszą zejściem z krzyża… Dziwny tron dla Króla – krzyż. Dziwne Jego królestwo, skoro skazują Go na śmierć niby jego słudzy.  Trudny obraz Króla przedstawia nam dzisiejsza liturgia i Kościół. Może właśnie ten obraz, ma w jakiś szczególny sposób do nas przemówić. Obraz Chrystusa Ukrzyżowanego, odrzuconego i wyprowadzonego poza miasto, na górę, skazaniec, staje się dla nas obrazem nowej jakości, nowego sposobu królowania, innego rodzaju królestwa. Musimy niekiedy przełamać swój sposób myślenia – przedrzeć się przez...
Nie obmyślajcie naprzód.

Nie obmyślajcie naprzód.

Trzydziesta Trzecia Niedziela zwykła – Łk 21, 5-19   Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, Jezus powiedział: «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony». Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy to się dziać zacznie?» Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw „musi się stać”, ale nie zaraz nastąpi koniec». Wtedy mówił do nich: «„Powstanie naród przeciw narodowi” i królestwo przeciw królestwu. Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie. Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie». Nie obmyślajcie naprzód. Słowo dzisiejsze, zaprasza nas do bardzo osobistej rozmowy z Bogiem. Jest w nas wiele obaw, trudności z którymi się borykamy i właśnie przy Nim, musimy...
Bloki startowe.

Bloki startowe.

Trzydziesta Druga Niedziela zwykła – Łk 20, 27-38 Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją». Bloki startowe. Nie wiem, jak wpadł mi ten obraz, ale mi osobiście skutecznie tłumaczy dzisiejszy fragment Ewangelii. Wyobraź sobie biegacza. Staje w blokach startowych, przygotowuje się i czeka na dźwięk startu. Startuje, biegnie ile ma tylko sił w nogach i dobiega do mety. Na mecie, cieszy się z efektu, z owoców swojej ciężkiej pracy, świętuje sukces. Biegacz przez ciężką pracę wie jak rozłożyć siły, wie jak ustawiać stopy, by biec jak najskuteczniej, by osiągnąć metę z najlepszym wynikiem, ale czyni to już z przyzwyczajenia,...
On mnie widzi zawsze.

On mnie widzi zawsze.

Trzydziesta Pierwsza Niedziela zwykła – Łk 19, 1-10   Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A pewien człowiek, imieniem Zacheusz, który był zwierzchnikiem celników i był bardzo bogaty, chciał koniecznie zobaczyć Jezusa, któż to jest, ale sam nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogoś w czymś skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło». On mnie widzi zawsze. Każdy rodzic chce widzieć swoje dziecko. Obserwuje jak dojrzewa, jak najpierw stawia pierwsze kroki, jak zyskuje pewność, jak mu się powodzi. Ale rodzic też patrzy, gdy dziecko błądzi, dokonuje niewłaściwych wyborów, nie radzi sobie, ponosi klęski. Prawdziwy rodzic nigdy jednak nie zamyka oczu. Czy Bóg, jako „nasz Ojciec, który jest w Niebie” nie patrzy na nas w każdej sytuacji. Czy Jego mam podejrzewać o to, że patrzy na mnie, by mi wytknąć moje błędy? Jak każdy rodzic, nosi w sobie niezwykłą cierpliwość i czeka, aż damy Mu znak, że ma działać. Zacheusz, to każdy z nas, w tym trudnym położeniu – może daleki od Boga, może zagubiony we...
Wyciągnij rękę.

Wyciągnij rękę.

Trzydziesta Niedziela zwykła – Łk 18, 9-14   Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony». Bądź gotowy wyciągnąć rękę. To jeden z tych fragmentów, który przypominam nam oczywistą prawdę – przed Bogiem nikt nie jest bez winy. Modlą się oboje, w charakterystyczny dla siebie sposób. Różnica, jakże wielka pomiędzy nimi, polega na otwarciu się na Boga i na Jego przebaczenie. Nie chodzi o wskazanie lepszej lub gorszej postawy, ale o ukazanie Boga, który wszystkim udziela tej samej łaski, choć w różny sposób na nią, jako ludzie odpowiadamy. Przejmujący jest dystans. A w zasadzie dwa – jeden dystans to ten istniejący pomiędzy Faryzeuszem, a Celnikiem – ludzka pycha, wywyższanie się i hipokryzja. Drugi dystans – to ten prawdziwy – obie osoby względem Boga – jeden odkrywając swój grzech, a drugi nawet sobie z tego nie zdaje sprawy. Dziś my stajemy przed Bogiem. Wznosimy modlitwę i… Co mnie oddziela od Boga? Co mnie oddziela od innej osoby? Nie twórzmy niepotrzebnie kolejny dystansów. Nie pogłębiajmy ich...
Masz potężne narzędzie.

Masz potężne narzędzie.

Dwudziesta Dziewiąta Niedziela zwykła – Łk 18, 1-8   Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”». I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» Masz potężne narzędzie. Wdowa, w czasach Jezusa, nie posiadająca potomstwa, była zdana na siebie, na łaskę innych. Jej pozycja była bardzo słaba, dlatego jeśli nie znalazł się ktoś, kto by wziął ją pod opiekę, jej życie było bardzo ubogie. Możemy sobie wyobrazić, jak ważne było dla niej to, aby ktoś stanął w jej obronie, jak ważna była pomoc sędziego. Jej determinacja ukazuje cały ludzki trud w zanoszeniu modlitwy do Boga – uczynienia tego, co możemy uczynić z naszej strony.  Słowo Jezusa, by „zawsze się modlić i nie ustawać” jest tą prośba na którą powinniśmy szczególnie dziś zwrócić uwagę i zastanowić się nad znaczeniem modlitwy w naszym życiu. Z pomocą może przyjść nam to, co mówią święci, albo to, co zostało...
Wdzięczność.

Wdzięczność.

Dwudziesta Ósma Niedziela zwykła – Łk 17, 11-19 Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Wdzięczność. Pierwsze osoby, które wyszły z pogańskiej krainy to ludzie trędowaci, odrzuceni ze społeczeństwa.  Oprócz tego, że spotkali, to rozpoznali również w Nim Jezusa, Mistrza, który może się nad nimi ulitować. Co ten obraz chce nam powiedzieć? Widzę w nim obraz Boga, dla którego nie ma granic, dla którego nie ma ograniczeń w miłości, dla którego każdy człowiek jest ważny i dlatego chce go ratować z każdej sytuacji. Zastanowiło mnie to jednak – „jak ja postępuję względem Bożych darów? Czy umiem dziękować?” Nie wszyscy. Tylko jeden przyszedł podziękować, bo tylko jeden z nich w poleceniu Jezusa uznał prawdziwe dzieło zbawcze Boga. Upadł na twarz, oddał hołd, uznał boską cześć Jezusa. Zobaczyć Boga i Jego działanie w naszym życiu, to bardzo ważna okazja do tego, aby Go uznać za Kogoś najważniejszego.  To, co nas spotyka dobrego w naszym życiu, może nam wiele powiedzieć o Bogu, ale i też o...
Zmiany są ważne.

Zmiany są ważne.

Dwudziesta Siódma Niedziela zwykła – Łk 17, 5-10   Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź zaraz i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”». Zmiany są ważne. Uczniowie są przerażeni, bo świat wokół nich nie jest przyjazny, nie przyjmuje nauki Chrystusa, w taki sposób, jaki może by tego oczekiwali. Widzą selektywną tradycję religijną, niemoralność, bogactwo, wrogość, znają własne słabości. Chrystus wzywa ich do misji zmieniania tego świata. Boją się, że ich działanie nie wpłynie na przemianę tego wszystkiego. Myślą po ludzku i wydaje im się, że nie są wstanie tego zrobić, że nie starczy im wiary. Rozsądek i ich słabość podpowiadają im, że nie dadzą rady. A te myśli są silniejsze od mocy Boga. Ich wiara, podobnie jak i dziś nasza, ma wyrywać morwę – czyli wyrwać nieposłuszeństwo Bogu i opieranie się przed nawróceniem – korzenie, które rozrastają się we wszystkie strony. Bóg stawia przed nami dwie rzeczy. Mamy uznać w naszym życiu próby wiary jako wyraźnie zamierzone przez Boga wobec nas środki wychowawcze. Polecając nam coś do wykonania, Bóg daje nam możliwość czynienia tego, co sam...
Zwalczmy obojętność.

Zwalczmy obojętność.

Dwudziesta Szósta Niedziela zwykła – Łk 16, 19-31 Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień ucztował wystawnie. U bramy jego pałacu leżał żebrak pokryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza. A także psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy cierpiąc męki w Otchłani, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i przyślij Łazarza, aby koniec swego palca umoczył w wodzie i ochłodził mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz w podobny sposób – niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A ponadto między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd nie przedostają się do nas”. Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich ostrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał, nie uwierzą”». Zwalczmy obojętność. Każdy z nas, może ze spokojem pewnie przedstawić swoje życie w zupełnie inny sposób i zobaczymy, że każdy z nas, akcentuje w życiu zupełnie coś innego. To...
Jesteś bogaty?!

Jesteś bogaty?!

Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła – Łk 16, 10-13 Jezus powiedział do uczniów: «Kto w bardzo małej sprawie jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w bardzo małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzaniu niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, to kto wam prawdziwe dobro powierzy? Jeśli w zarządzaniu cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, to któż wam da wasze?Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!» Jesteś bogaty? O kim myślimy mając przed sobą słowo – bogaty? Posiadanie dużego majątku, dobrego samochodu, osiągnięcie jakiegoś sukcesu, szczęśliwy człowiek… A może po prostu to człowiek, który dobrze żyje, pomaga innym, jest zadowolony z tego co robi, jest szczęśliwy bo ma bliskich wokół siebie i tworzy piękne relacje; codziennie przeżywa coś niezwykłego, jest zdrowy, radzi sobie ze swoimi trudnościami, chodzi uśmiechnięty… Bogactwo można postrzegać w bardzo różny sposób. A w jaki sposób ty postrzegasz? Dzisiejszy fragment Ewangelii chce nas zapytać o jeszcze inne, bardzo ważne rzeczy – czy zdajesz sobie sprawę od kogo pochodzi całe twoje bogactwo i czy wiesz jak bardzo jesteś bogaty? Każda chwila jest darem, bo każda chwila przynosi jakiś dar od Boga. Każdy moment naszego życia, czymś nas ubogaca, jeśli jesteśmy na to otwarci, chętni do przyjęcia właśnie tego, a nie zanurzeni w marzeniach o czymś zupełnie innym. Czy przeżywając kolejny dzień, mamy faktycznie poczucie, że o coś staliśmy się bogatsi? Czy umiemy docenić to co mamy i potrafimy umiejętnie to wykorzystać? Czym chcesz być bogaty? DOŚWIADCZENIE:...
Bóg, któremu na nas zależy.

Bóg, któremu na nas zależy.

Dwudziesta Czwarta Niedziela zwykła – Łk 15, 1-10 W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca». Zagubiona owca, zagubiona drachma – to symbole człowieka zagubionego, tego który z różnych powodów daleko jest od Boga – który o Nim nic nie wie, albo który przez grzech od Niego się odsunął. Różne są historie człowieka i jego relacji z Bogiem. Kiedy przyjrzymy się naszym relacjom, pomiędzy ludźmi, możemy również dostrzec, że i na tym polu istnieje wiele zadań do zrealizowania. Łatwo jest kogoś odrzucić, wyśmiać, ocenić i przyporządkować do tych „innych”, pogardzić, wyizolować…  Kiedy ktoś dla nas staje się ważny? Czy nie jest tak, że jakiś...
Półśrodki.

Półśrodki.

Dwudziesta Trzecia Niedziela zwykła – Łk 14, 25-33   Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem». Półśrodki. Myślę, że sprawa nie jest ci obca. Jeśli nawet tak nie postępujesz obecnie, to masz na pewno wyobrażenie, co to oznacza, w odniesieniu do twojego działania. Czasami wybieramy półśrodki, bo przemawiają do nas, np. względy ekonomiczne, praktyczność lub po prostu brak świadomości, a często brak sił, czy chęci. Czy można być chrześcijaninem – uczniem Jezusa – próbując w swoim życiu stosować półśrodki? Pewnie tak, ale czy to będzie wówczas prawdziwe, szczere? Stosowane przez nas półśrodki, nie sprawiają, że w coś się w pełni angażujemy, że podchodzimy do spraw w sposób przekonywujący,  poważny. Nie świadczy to o tym, że...