Odnaleźć Go.

Odnaleźć Go.

Niedziela Święto Świętej Rodziny – Łk 2, 41-52 Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz on im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. Odnaleźć Go. W naszym życiu towarzyszą nam różne sytuacje. Są one niekiedy trudnym darem do zrozumienia, ale ich istnienie, jakiekolwiek one są, ma dla nas jakiś sens. Pozostaje on dla nas niekiedy tajemnicą.  Mamy zadanie, aby w nasze życie wprowadzić Tajemnicę – Jezusa, który uczyni nas, nasze życie sensem zgodnym z wolą Bożą. Rozważając dzisiejsze Słowo, pomyślałem najpierw o zgubieniu Jezusa… Nie jest to dziś takie trudne. Sytuacji, w których możemy pójść w przeciwną stronę, niż Jezus, jest...
Radość z

Radość z

IV Niedziela adwentu – Łk 1, 39-45 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana». Radość z… Ostatnimi czasy adwent jest nieco jakby „oszukany”, bo skrócony jest rzeczywiście czas ostatniego tygodnia. W ubiegłym roku wigilia była dokładnie w czwartą niedzielę adwentu, a w tym roku już w poniedziałek. Nie zdołamy się dobrze rozpędzić z tym tygodniem, a już wejdziemy w kolejną tajemnicę, w rzeczywistość Bożego narodzenia. To tym mocniej przyśpieszy nasz czas oczekiwań, przygotowań, zintensyfikuje nasze działanie. Czwarta niedziela to „świeca Aniołów” (świeca Miłości) – symbolizuje aniołów, którzy objawili się pasterzom, ogłaszając im narodziny Dzieciątka Jezus. Ta świeca wraz z dzisiejszym fragmentem Ewangelii, podpowiada nam jakby, co w naszym życiu mamy ogarnąć miłością, gdzie mamy właśnie ją rozpalić. Właściwy pośpiech… Maryja nie śpieszy się we wszystkim, ale robi to idąc z dobrą wiadomością i chęcią zaniesienia pomocy.  Spotkanie… Poruszenie Elżbiety, wywołało we mnie ostatnio zastanowienie, gdzie ja tak właśnie reaguje, wobec jakich wydarzeń, wobec jakich spotkanych osób…  Co jeszcze, gdzie jeszcze warto by było postawić świecę Miłości, by mogła tam nas rozpalić. Te dwie sprawy powinny nas zastanowić czy...
Co mam zrobić?

Co mam zrobić?

III Niedziela Adwentu –  Łk 3, 10-18 Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni». Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono». Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie». Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. on będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę. Co mam czynić? Dziś Niedziela radości. Zapalamy „Świecę Pasterzy” (Świecę Radości) – przypomina pasterzy, którzy jako pierwsi ujrzeli Jezusa i ogłosili światu „radosną nowinę”. Do Jana przychodzą ludzie, którzy szukają życiowego ratunku. Szukają w nim rozwiązania, a przynajmniej wskazówki, jak dokonać zmiany w swoim życiu. Szukają duchowego pocieszenia, radości, która da im siłę do wprowadzenia w swoim życiu zmian. Dla mnie pierwsza rzecz którą odkrywam w dzisiejszym fragmencie, to wskazówka, że są tacy ludzie, którym zależy, którzy pragną nowego porządku w swoim życiu, którzy oczekują realnie nadejścia Mesjasza.  Zastanawia mnie również pytanie, z którym przychodzą. Skoro pojawia...
Konkretny adresat.

Konkretny adresat.

2 Niedziela Adwentu – Łk 3, 1-6 Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni. Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże». Konkretny adresat. Uogólnianie jest naszą zasłoną dymną. Mówiąc my, oni, często zrzucamy odpowiedzialność na innych, a siebie w ten sposób zwalniamy. Może dotknąć to też kwestii wiary. Bóg mówi do wszystkich… Pragnie naszego nawrócenia… Bóg przychodzi do wszystkich… On zbawia wszystkich… – co z tych stwierdzeń wynika. Gdzie jestem ja w tym wszystkim? Jak to odnosi się konkretnie do mnie? Dzisiejsze Słowo chce przełamać ten ogólny schemat myślenia i doprowadzić nas do bardziej osobistego rozumienia. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii, słyszymy konkretne daty, osoby, miejsca… Wszystko to po to, by na tym tle ukazać, że choć Bóg przemawia do wszystkich, ale jednak nie wszyscy są otwarci na Boga, by Go usłyszeć, by Go przyjąć… On wybrał Jana, jako swój głos.  Są też takie sytuacje w naszym życiu: konkretne miejsca, konkretny czas, sytuacja, w których Bóg właśnie przychodzi do mnie… On przychodzi do mnie, On mówi do mnie, On pragnie mojego zbawienia… Jemu zależy na moim nawróceniu. Zatem nie mam wyjścia, nie mogę się usprawiedliwić...
Wytyczne na adwent.

Wytyczne na adwent.

1 Niedziela Adwentu – Łk 21, 25-28. 34-36 Jezus powiedział do swoich uczniów: «Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. a gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym». Wytyczne na adwent. Może masz pomysł na swoje życie, na osiągnięcie jakiś celów. Może właśnie stoisz na rozdrożu i myślisz co będzie jutro. Czas ostatecznego przyjścia Chrystusa może wywołać reakcje podobne właśnie do tych, które pojawiają się w twoich życiowych sytuacjach. Wątpliwości, zaskoczenie, strach… Tylko ten, który przygotowuje się na decyzje, który dokonuje pewnych wyborów, którego życie zbliżone jest do tego, co oczekuje, może w jakiejś mierze odczuwać w swoim wnętrzu większy pokój.  Przygotowanie na ostateczne spotkanie z Chrystusem, rozpoczyna się już dziś, już teraz… poprzez twoją codzienność. Dzisiejszy fragment Ewangelii zinterpretowałem jako wyznacznik postaw, które mogą nam pomóc we właściwy sposób przyjąć czas adwentu i podjąć się go we właściwy sposób. nabierzcie ducha podnieście głowy uważajcie na siebie serce nie było ociężałe by dzień nie spadł na was znienacka czuwajcie módlcie się abyście uniknęli tego, co ma...
Zniekształcony obraz?

Zniekształcony obraz?

34 Niedziela – Chrystusa Króla – J 18, 33b-37 Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Co uczyniłeś?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Zniekształcony obraz? Nie sposób po lekturze tego fragmentu nie namalować oczyma wyobraźni obrazu Alberta Chmielowskiego pt. „Ecce Homo”. W obrazie przykuwa uwagę postać Jezusa z ogromnym sercem, które można odnaleźć na ciele Jezusa, ułożone z płótna i kształtu ciała. Obraz przedstawiający Jezusa jest niedokończony, ponieważ „w twarzach żebraków i włóczęgów, w twarzach odrzuconych i niechcianych, święty brat Albert dostrzegł znieważone i oplute oblicze Chrystusa. Zrozumiał wtedy, że swojego obrazu na płótnie już nie dokończy, lecz zacznie odtąd malować wizerunek Boga w ludziach zdeprawowanych i odepchniętych przez innych, stając się w ten właśnie sposób świadkiem miłości.” Jakie jest moje wyobrażenie Jezusa Chrystusa Króla? Zobaczyć Chrystusa, Jego prawdziwy obraz w ludziach, którzy mnie otaczają, to zrozumieć, że On rzeczywiście króluje w sercach wielu ludzi. Ernest Hemingway napisał: „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać”. Idąc w tonie tej myśli, można zniszczyć, zniekształcić zewnętrzny obraz człowieka, ale nie można pokonać jego wewnętrznej wartości, godności i piękna....
Zebrani w jedno.

Zebrani w jedno.

33 Niedziela zwykła – Mk 13, 24-32 Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec». Zebrani w jedno. Liturgia dotyka czasów obecnych i ostatecznych. Szczególne to jest, gdy kończy się powoli rok liturgiczny. Dziś może zawiać różny wiatr. Ci co się boją, co przedkładają codzienność ponad Boży plan, odczują strach, gdy usłyszą o ostateczności. Ci natomiast, którzy przynajmniej próbują wpuścić do swojego serca Boga, odczują jak ich prowadzi i przeprowadza przez to, co trudne. Myślałeś o dacie swojej śmierci? Ludzie jak sobie wyznaczą datę ostateczności… zaczynają się bać… Jak to nie nastąpi, są rozczarowani… i wyznaczają sobie kolejne daty… Zmian niekiedy w życiu nie widać, ale jest strach, który niestety nie dodaje mądrości. Patrząc na dzisiejszy fragment Ewangelii, odczytuję zachętę do tego, by się rozglądać po obecnym czasie i dostrzegać dookoła siebie różne prawdy, znaki, którymi Bóg chce mi pokazać, że już jest, że...
Spotkanie pychy i żywej Ewangelii.

Spotkanie pychy i żywej Ewangelii.

32 Niedziela zwykła – Mk 12, 38-44 Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie». Spotkanie pychy i żywej Ewangelii. Niekiedy możemy poświęcić ludziom mnóstwo czasu na to, by coś im wytłumaczyć. Co praktycznego daje nam nauka w życiu? Pewnie znajdą się tacy, którzy coś znaleźli. Więcej jednak możemy nauczyć się poprzez konkretne czyny; wymowne, stające się niezwykłym świadectwem gesty ludzi, którzy pokazują nam, jak w danej sytuacji postąpić. To właśnie niezwykłe w dzisiejszym fragmencie Ewangelii – Jezus patrzy na ludzi i ukazuje ich czyny. Robi zestawienie, uczonych w Piśmie z wdową, żebraczką… Usiadłszy… to postawa nauczającego mistrza. Jak On uczy? Pokazuje żywy obraz – kobietę, która wrzuca dwa pieniążki do skarbony. Ukazuje żywą Ewangelię – kobietę, która swoim gestem wyraża, że Bóg jest dla niej wszystkim, że Mu całkowicie ufa i Jemu powierza swoje życie. Jaki obraz do ciebie bardziej przemawia? Ludzie, którzy biorą dla siebie, a niczego nie dają? Czy bardziej dla Ciebie jest wymowny obraz osoby, która daje wszystko, bo...
Przekonanie.

Przekonanie.

31 Niedziela zwykła – Mk 12, 28b-34 Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. Przekonanie. Jest wiele praw, którymi posługujemy się każdego dnia, aby normalnie funkcjonować. Na wiele z nich, tak powszednich, nie zwracamy większej uwagi, a już na pewno nie buntujemy się wobec nich. Jest jakiś fenomen, że jedne prawa – zasady, na sam ich już dźwięk reagujemy z ogromną alergią, a niekiedy wręcz nawet z wściekłością, a inne są nam zupełnie obojętne, jak to czy w zeszłym roku padał śnieg, czy nie. Jest i też to dzisiejsze prawo – przykazanie miłości. Jakie odczucia w tobie wywołuje? Ja, za każdym razem jak je odczytuje, pojawia się we mnie pragnienie by je realizować. Nawet dekalog we mnie nie wywołuje takich chęci i inspiracji, jak to właśnie przykazanie. Dlaczego? Dlaczego jedne prawa powszednieją, inne są obojętne, a niektóre może nas inspirują? Myślę, że chodzi o wewnętrzne przekonanie. Postawa uczonego...
Znaleźć w sobie odwagę.

Znaleźć w sobie odwagę.

30 Niedziela zwykła – Mk 10, 46b-52 Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą. Znaleźć w sobie odwagę. Wiele tematów pojawiało się w mojej głowie, wiele pomysłów przelatywało przez myśli, gdy rozważałem to dzisiejsze Słowo.  Pierwsze na co zwróciłem uwagę, to informacje, których jest sporo na temat uzdrowionego w dzisiejszym fragmencie. Wydaje się, że Marek chce pokazać nam Boga, który doskonale zna naszą sytuację, wie kim jesteśmy, jacy jesteśmy i zna nasze pragnienia. To obraz Boga, który jest bliski każdemu człowiekowi. To obraz, który jest nam dziś potrzebny. Bartymeusz to człowiek, który zbiera się w sobie. Kiedy Jezus wychodzi z Jerycha, dopiero wtedy następuje moment, kiedy niewidomy „żebrze o Bożą łaskę”. Ciekawe, że nie zrobił tego, kiedy On wchodził, tylko wówczas gdy wychodzi z miasta. Musiał się pewnie wiele nasłuchać od tych, którzy przechodzili obok niego. Może tłum ludzi przychodził do Jerycha, by posłuchać Jezusa i dyskusje pomiędzy nimi, sprawiły, że i Bartymeusz coś z tego zrozumiał. W końcu się zebrał. Miał odwagę...
Prośba

Prośba

29 Niedziela zwykła – Mk 10, 35-45 Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane». Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu». Prośba  Nadal trwa podróż do Jerozolimy i to już trzeci problem, który pojawia się podczas tej drogi wśród uczniów. Mieliśmy Piotra, który upominał Jezusa, mieliśmy spór o to kto jest z nich największy, a dziś pojawia się podobna kwestia – władza i pragnienie pierwszego miejsce. Zdumiewa mnie cierpliwość Jezusa. Od początku przekonuje, że bardzo leży...
Nie bądź wielbłądem.

Nie bądź wielbłądem.

28 Niedziela zwykła – Mk 10, 17-30 Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu odpowiedział: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego». Uczniowie przerazili się Jego słowami, lecz Jezus powtórnie im rzekł: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może być zbawiony?» Jezus popatrzył na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe». Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia...
Budować relację, czy oddalić.

Budować relację, czy oddalić.

27 Niedziela zwykła – Mk 10, 2-16 Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?» Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela». W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo». Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. Budować relację, czy oddalić. Życie stawia nas w sytuacji prób. Każdy z nas, doświadcza słabości, ograniczeń, wątpliwości, które są momentem próby. Rodzą się jednak w tych właśnie momentach różne decyzje. Jedne są błędne, bo wypływają z logiki człowieka; inne właściwe,  bo mimo że trudne w realizacji są zgodne z planem Boga. Cały dzisiejszy fragment mówi o planie Boga, którym jest istniejąca pomiędzy Nim, a ludźmi i człowiekiem, a człowiekiem,...
Wewnętrzna sprawa.

Wewnętrzna sprawa.

26 Niedziela zwykła – Mk 9, 38-43. 45. 47-48 Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie». Wewnętrzna sprawa… Już od kilku tygodni, niedziel, jesteśmy na szczególnej drodze, bardzo osobistej. Dzisiejszy fragment mocno to podkreśla, bo słowo jest skierowane do 12. Jezus pragnie ostatni odcinek drogi do Jerozolimy spędzić w spokoju, z dala od tłumu, tylko ze swoimi uczniami, by ich uczyć, by im tłumaczyć, by ich umocnić. To słowo skierowane jest szczególnie do nas, tych, którzy...
Spór o…

Spór o…

25 Niedziela zwykła – Mk 9, 30-37 Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał». Spór o… Zapowiedzi męki i śmierci Chrystusa, przedzielone są sytuacjami związanymi z uczniami. Za każdym razem pojawia się inna kwestia. Tym razem jest to spór o pierwszeństwo. Logika ludzka konfrontuje się z logiką Jezusa. Pomijając już temat dzisiejszej dyskusji w Ewangelii, zwróciłem szczególną uwagę na pytanie Jezusa: „O czym to rozprawialiście w drodze?” Jezus wie o naszych niedoskonałościach, wątpliwościach, pragnieniach… a i tak pragnie, abyśmy to My sami, Jemu o tym powiedzieli. Nie chce być tym, który cokolwiek nam wytyka, czy za nas pokazuje nam prawdę… Pragnie, abyśmy sami odkryli przed Nim to, co dzieje się w naszym wnętrzu. Chwila prawdy? Takich momentów, w których dotykamy różnych spraw w naszym życiu, powinno być wiele. Może to być dla nas duchowo uzdrawiające,...
Iść po odpowiedź.

Iść po odpowiedź.

24 Niedziela zwykła – Mk 8, 27-35 Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je». Iść po odpowiedź. Czym jest dla nas wiara? W wielu sytuacjach spotykam się raczej z odpowiedziami – wiedza o Bogu; realizacja konkretnych zadań, które człowiek musi wypełnić – pójść do Kościoła, przyjmować sakramenty itd. Czy tym jednak jest wiara?  Rozważając ten dzisiejszy fragment, najpierw moją uwagę przykuł fakt, gdzie Jezus zadaje apostołom pytanie – „w drodze pytał uczniów”… Zbliżają się do najdalszego punktu działalności Jezusa, na granice, do krainy pogan…  Dziś, sytuacje i historie, które przeżywamy są takimi miejscami, do których może...
Otwórz…

Otwórz…

23 Niedziela zwykła – Mk 7, 31-37 Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę». Otwórz… Dzisiejszy człowiek wydaje się być w wielu sytuacjach zaślepiony i głuchy na wiele rzeczy? Czy zgadzacie się z tym? Z czego to ewentualnie wynika: z braku wrażliwości, a może z braku czasu, a może z braku wyobraźni, jak mógłbym komuś pomóc? Może z racji braku odpowiedzialności za życie? A może zwyczajnie, zawziętość?  A może nie jest z nami tak źle? Rozważając to dzisiejsze Słowo, pomyślałem sobie trochę przekornie – co jest wokół mnie na tyle ciche, zagłuszone przez pozostały jakiś hałas, że nie mogę, nie potrafię tego usłyszeć?  Co jest zbyt ciche? Jest wiele pięknych „dźwięków”, które nas otaczają, które do nas docierają. Jest to głos serca drugiej osoby… Jest to dźwięk radości, dobra, miłości… Jest to prośba innych ludzi… Jest to dźwięk mojego sumienia, wrażliwości na to, co dzieje się we mnie, ze mną i z innymi. Piękny jest dźwięk Słowa Bożego, Eucharystii, milczenia na adoracji i modlitwie…  Effatha – najczęściej rozumiem, jako Boże działanie w nas, które nas otwiera. Może...
Życiowy ruch.

Życiowy ruch.

22 niedziela zwykła – Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23 U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieobmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji». Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym». Życiowy ruch. Świat wiruje i to wszystko co się na niego składa również. Krąży wokół nas dobro jak i również zło. Mówimy niekiedy o przesiąkaniu tym, co nas otacza, o obyczajach, o sposobie życia itd. Jednak dzisiejszy fragment zasiewa w tym względzie wiele moich wątpliwości. Na słowa: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby...
Niewyobrażalna obfitość.

Niewyobrażalna obfitość.

21 Niedziela zwykła – MB Częstochowskiej – J 2, 1-11 W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Niewyobrażalna obfitość. Obraz Kany Galilejskiej postrzegany jako początek publicznej działalności Jezusa jest przeze mnie za każdym razem coraz głębiej odkrywany. Dziś chciałbym was zaprosić do spojrzenia na ten fragment przez pryzmat słowa: „obfitość”. Pewnie zastanawiacie się dlaczego ten wyraz i gdzie go znaleźć w tym fragmencie.  Nie jest to trudne ufam. Jezus i Jego obecność na weselu już samo w sobie jest znakiem darów, które przygotował dla każdego z nas Bóg. Człowiek potrzebuje Boga… w każdym momencie, a szczególnie w momencie „dramatu”. Brakujące wino… Co robi Jezus. Dokonuje...
Mieć życie w sobie.

Mieć życie w sobie.

20 Niedziela zwykła  – J 6, 51-58 Jezus powiedział do Żydów: «Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». Mieć życie w sobie. Podchodzę do szpitalnego łóżka, widzę jak klatka piersiowa wznosi się i opada…  Dzwoni budzik, otwieram oczy… Podbiegam do człowieka, kładę rękę na szyi, sprawdzam, jest tętno… Przykładają do ust lusterko, na szczęście widać parę… Kolejny dzień, mój dzień… jest łaską. Czy o to właśnie tylko chodzi? Czy mieć w sobie życie, to oddychać, otwierać oczy, mieć tętno?  Życie człowieka, to jednak coś głębszego, bardziej złożonego. Żyć pełnią życia, albo jak mawiał jeden z nieżyjących już księży: „żyć na pełnej petardzie”… Co świadczy o tym, że żyję, że jest we mnie życie. Jest w...