Przekonanie.

Przekonanie.

31 Niedziela zwykła – Mk 12, 28b-34 Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać. Przekonanie. Jest wiele praw, którymi posługujemy się każdego dnia, aby normalnie funkcjonować. Na wiele z nich, tak powszednich, nie zwracamy większej uwagi, a już na pewno nie buntujemy się wobec nich. Jest jakiś fenomen, że jedne prawa – zasady, na sam ich już dźwięk reagujemy z ogromną alergią, a niekiedy wręcz nawet z wściekłością, a inne są nam zupełnie obojętne, jak to czy w zeszłym roku padał śnieg, czy nie. Jest i też to dzisiejsze prawo – przykazanie miłości. Jakie odczucia w tobie wywołuje? Ja, za każdym razem jak je odczytuje, pojawia się we mnie pragnienie by je realizować. Nawet dekalog we mnie nie wywołuje takich chęci i inspiracji, jak to właśnie przykazanie. Dlaczego? Dlaczego jedne prawa powszednieją, inne są obojętne, a niektóre może nas inspirują? Myślę, że chodzi o wewnętrzne przekonanie. Postawa uczonego...
Znaleźć w sobie odwagę.

Znaleźć w sobie odwagę.

30 Niedziela zwykła – Mk 10, 46b-52 Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą. Znaleźć w sobie odwagę. Wiele tematów pojawiało się w mojej głowie, wiele pomysłów przelatywało przez myśli, gdy rozważałem to dzisiejsze Słowo.  Pierwsze na co zwróciłem uwagę, to informacje, których jest sporo na temat uzdrowionego w dzisiejszym fragmencie. Wydaje się, że Marek chce pokazać nam Boga, który doskonale zna naszą sytuację, wie kim jesteśmy, jacy jesteśmy i zna nasze pragnienia. To obraz Boga, który jest bliski każdemu człowiekowi. To obraz, który jest nam dziś potrzebny. Bartymeusz to człowiek, który zbiera się w sobie. Kiedy Jezus wychodzi z Jerycha, dopiero wtedy następuje moment, kiedy niewidomy „żebrze o Bożą łaskę”. Ciekawe, że nie zrobił tego, kiedy On wchodził, tylko wówczas gdy wychodzi z miasta. Musiał się pewnie wiele nasłuchać od tych, którzy przechodzili obok niego. Może tłum ludzi przychodził do Jerycha, by posłuchać Jezusa i dyskusje pomiędzy nimi, sprawiły, że i Bartymeusz coś z tego zrozumiał. W końcu się zebrał. Miał odwagę...
Prośba

Prośba

29 Niedziela zwykła – Mk 10, 35-45 Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?» Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy». Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane». Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: «Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu». Prośba  Nadal trwa podróż do Jerozolimy i to już trzeci problem, który pojawia się podczas tej drogi wśród uczniów. Mieliśmy Piotra, który upominał Jezusa, mieliśmy spór o to kto jest z nich największy, a dziś pojawia się podobna kwestia – władza i pragnienie pierwszego miejsce. Zdumiewa mnie cierpliwość Jezusa. Od początku przekonuje, że bardzo leży...
Nie bądź wielbłądem.

Nie bądź wielbłądem.

28 Niedziela zwykła – Mk 10, 17-30 Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu odpowiedział: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego». Uczniowie przerazili się Jego słowami, lecz Jezus powtórnie im rzekł: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może być zbawiony?» Jezus popatrzył na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe». Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia...
Budować relację, czy oddalić.

Budować relację, czy oddalić.

27 Niedziela zwykła – Mk 10, 2-16 Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?» Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela». W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo». Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. Budować relację, czy oddalić. Życie stawia nas w sytuacji prób. Każdy z nas, doświadcza słabości, ograniczeń, wątpliwości, które są momentem próby. Rodzą się jednak w tych właśnie momentach różne decyzje. Jedne są błędne, bo wypływają z logiki człowieka; inne właściwe,  bo mimo że trudne w realizacji są zgodne z planem Boga. Cały dzisiejszy fragment mówi o planie Boga, którym jest istniejąca pomiędzy Nim, a ludźmi i człowiekiem, a człowiekiem,...
Wewnętrzna sprawa.

Wewnętrzna sprawa.

26 Niedziela zwykła – Mk 9, 38-43. 45. 47-48 Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie». Wewnętrzna sprawa… Już od kilku tygodni, niedziel, jesteśmy na szczególnej drodze, bardzo osobistej. Dzisiejszy fragment mocno to podkreśla, bo słowo jest skierowane do 12. Jezus pragnie ostatni odcinek drogi do Jerozolimy spędzić w spokoju, z dala od tłumu, tylko ze swoimi uczniami, by ich uczyć, by im tłumaczyć, by ich umocnić. To słowo skierowane jest szczególnie do nas, tych, którzy...
Spór o…

Spór o…

25 Niedziela zwykła – Mk 9, 30-37 Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał». Spór o… Zapowiedzi męki i śmierci Chrystusa, przedzielone są sytuacjami związanymi z uczniami. Za każdym razem pojawia się inna kwestia. Tym razem jest to spór o pierwszeństwo. Logika ludzka konfrontuje się z logiką Jezusa. Pomijając już temat dzisiejszej dyskusji w Ewangelii, zwróciłem szczególną uwagę na pytanie Jezusa: „O czym to rozprawialiście w drodze?” Jezus wie o naszych niedoskonałościach, wątpliwościach, pragnieniach… a i tak pragnie, abyśmy to My sami, Jemu o tym powiedzieli. Nie chce być tym, który cokolwiek nam wytyka, czy za nas pokazuje nam prawdę… Pragnie, abyśmy sami odkryli przed Nim to, co dzieje się w naszym wnętrzu. Chwila prawdy? Takich momentów, w których dotykamy różnych spraw w naszym życiu, powinno być wiele. Może to być dla nas duchowo uzdrawiające,...
Iść po odpowiedź.

Iść po odpowiedź.

24 Niedziela zwykła – Mk 8, 27-35 Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków». On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku». Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je». Iść po odpowiedź. Czym jest dla nas wiara? W wielu sytuacjach spotykam się raczej z odpowiedziami – wiedza o Bogu; realizacja konkretnych zadań, które człowiek musi wypełnić – pójść do Kościoła, przyjmować sakramenty itd. Czy tym jednak jest wiara?  Rozważając ten dzisiejszy fragment, najpierw moją uwagę przykuł fakt, gdzie Jezus zadaje apostołom pytanie – „w drodze pytał uczniów”… Zbliżają się do najdalszego punktu działalności Jezusa, na granice, do krainy pogan…  Dziś, sytuacje i historie, które przeżywamy są takimi miejscami, do których może...
Otwórz…

Otwórz…

23 Niedziela zwykła – Mk 7, 31-37 Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę». Otwórz… Dzisiejszy człowiek wydaje się być w wielu sytuacjach zaślepiony i głuchy na wiele rzeczy? Czy zgadzacie się z tym? Z czego to ewentualnie wynika: z braku wrażliwości, a może z braku czasu, a może z braku wyobraźni, jak mógłbym komuś pomóc? Może z racji braku odpowiedzialności za życie? A może zwyczajnie, zawziętość?  A może nie jest z nami tak źle? Rozważając to dzisiejsze Słowo, pomyślałem sobie trochę przekornie – co jest wokół mnie na tyle ciche, zagłuszone przez pozostały jakiś hałas, że nie mogę, nie potrafię tego usłyszeć?  Co jest zbyt ciche? Jest wiele pięknych „dźwięków”, które nas otaczają, które do nas docierają. Jest to głos serca drugiej osoby… Jest to dźwięk radości, dobra, miłości… Jest to prośba innych ludzi… Jest to dźwięk mojego sumienia, wrażliwości na to, co dzieje się we mnie, ze mną i z innymi. Piękny jest dźwięk Słowa Bożego, Eucharystii, milczenia na adoracji i modlitwie…  Effatha – najczęściej rozumiem, jako Boże działanie w nas, które nas otwiera. Może...
Życiowy ruch.

Życiowy ruch.

22 niedziela zwykła – Mk 7, 1-8a. 14-15. 21-23 U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieobmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych. Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?» Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji». Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym». Życiowy ruch. Świat wiruje i to wszystko co się na niego składa również. Krąży wokół nas dobro jak i również zło. Mówimy niekiedy o przesiąkaniu tym, co nas otacza, o obyczajach, o sposobie życia itd. Jednak dzisiejszy fragment zasiewa w tym względzie wiele moich wątpliwości. Na słowa: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby...
Niewyobrażalna obfitość.

Niewyobrażalna obfitość.

21 Niedziela zwykła – MB Częstochowskiej – J 2, 1-11 W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. Niewyobrażalna obfitość. Obraz Kany Galilejskiej postrzegany jako początek publicznej działalności Jezusa jest przeze mnie za każdym razem coraz głębiej odkrywany. Dziś chciałbym was zaprosić do spojrzenia na ten fragment przez pryzmat słowa: „obfitość”. Pewnie zastanawiacie się dlaczego ten wyraz i gdzie go znaleźć w tym fragmencie.  Nie jest to trudne ufam. Jezus i Jego obecność na weselu już samo w sobie jest znakiem darów, które przygotował dla każdego z nas Bóg. Człowiek potrzebuje Boga… w każdym momencie, a szczególnie w momencie „dramatu”. Brakujące wino… Co robi Jezus. Dokonuje...
Mieć życie w sobie.

Mieć życie w sobie.

20 Niedziela zwykła  – J 6, 51-58 Jezus powiedział do Żydów: «Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata». Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». Mieć życie w sobie. Podchodzę do szpitalnego łóżka, widzę jak klatka piersiowa wznosi się i opada…  Dzwoni budzik, otwieram oczy… Podbiegam do człowieka, kładę rękę na szyi, sprawdzam, jest tętno… Przykładają do ust lusterko, na szczęście widać parę… Kolejny dzień, mój dzień… jest łaską. Czy o to właśnie tylko chodzi? Czy mieć w sobie życie, to oddychać, otwierać oczy, mieć tętno?  Życie człowieka, to jednak coś głębszego, bardziej złożonego. Żyć pełnią życia, albo jak mawiał jeden z nieżyjących już księży: „żyć na pełnej petardzie”… Co świadczy o tym, że żyję, że jest we mnie życie. Jest w...
Szemranie

Szemranie

19 niedziela zwykła – J 6, 41-51 Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi, dlatego że powiedział: «Ja jestem chlebem, który z nieba zstąpił». I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem». Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata». Szemranie. Co znaczy to słowo? wydawać cichy szmer, cicho szumieć; wyrażać nie całkiem otwarcie swoje niezadowolenie Szemranie – to postawa, z którą pewnie się spotykasz. Słyszysz ten szum niezadowolenia, który krąży pomiędzy różnymi osobami, w kontekście różnych spraw. Może sam, dodajesz swój delikatny głos w tym szmerze – wdając się w rozmowy za czyimiś plecami. Pojawiająca się cicha ocena, krytyczne nastawienie wobec kogoś lub czegoś, nieakceptacja czyjegoś zdania… różne może przybrać formy szemranie. Do jednak detonator, który uruchamia nie jedną bombę.  Bardzo podoba mi się w kontekście tego tematu pewna historia spowiedzi. Do św. Filipa Neri przyszła...
Poszukiwanie…

Poszukiwanie…

18 Niedziela zwykła – J 6, 24-35 Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?» Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał». Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!» Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie». W poszukiwaniu…  Czego szukałeś w minionym tygodniu, w swojej codzienności: może takich przyziemnych spraw jak kluczy, może chłodnego miejsca w domu, czegoś do zjedzenia w lodówce, a może coś bardziej wzniosłego…? Może jakieś przeżycie sprawiło, że zacząłeś myśleć o Bogu i...
Działanie

Działanie

17 Niedziela zwykła – J 6, 1-15 Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.  Powyższy fragment zawsze skupia moją uwagę na Jezusie, który dostrzega potrzebę tłumu i próbuje temu zaradzić.  Mieć inicjatywę, zrealizować ją – to jednak dwa, niekiedy bardzo odległe od siebie bieguny. Pomysł to jedna kwestia, ale jego realizacja to...
Pochwal się Bogu.

Pochwal się Bogu.

16 Niedziela zwykła – Mk 6, 30-34 Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach. Pochwal się Bogu. Nasze życie, w każdej jego części jest misją. Możesz na nie spojrzeć całościowo, przez pryzmat lat, dni, ale możesz też przyjrzeć się jego skrawkom i docenić każdą chwilę i każde swoje działanie. Tydzień – jest takim chrześcijańskim czasem, dobrym do ocen, działań i wyzwań. Od niedzieli do niedzieli – od Eucharystii do Eucharystii… Wciąż coś robisz, niekiedy wręcz usprawiedliwiasz swój brak działania, tym że wciąż coś robisz. Mija tydzień i o czym myśli, co zrobiłeś, co udało cię osiągnąć? Nie masz niekiedy takich tygodni, w których, nagle odkrywasz, że nic takiego się nie stało, nie udało ci się ani zrobić, ani osiągnąć nic niezwykłego, a jednak coś przecież robiłeś. Czy to prawda, że nic nie robiłeś, czy raczej twoje osobiste ograniczenie, że czegoś nie widzisz sprawiają, że dobro ci umyka. Może za bardzo zwracamy uwagę na inne rzeczy, niż na to, co faktycznie robimy. Może dosłowna chwila refleksji, pomoże ci mieć świadomość, że jednak coś zrobiłeś, coś udało ci się osiągnąć. Może takie dosłowne podsumowanie dnia, dało by ci...
Podróż z przesłaniem.

Podróż z przesłaniem.

XV Niedziela zwykła – Mk 6, 7-13 Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali. Podróż z przesłaniem. Ilekroć zaczynają się wakacje, mam w sobie szczególne pragnienie by wyruszyć w podróż. Innego typu podróż, polegającą bardziej na duchowym doświadczeniu, na odkryciu nowych miejsc i stworzeniu ciekawych sytuacji dyskusji wokół jakiegoś religijnego tematu. Dzisiejszy fragment, większość osób skupia zapewne na tym, co apostołowie mieli zrobić, dokąd pójść, a nie na tym, w jak sposób szli. Może to akurat moje jakieś zaciekawienie sprawia, że to zauważam mocniej. Wysłał ich po dwóch… Podróż wpisana jest w naturę człowieka, w naturę też Narodu wybranego, którego historia często mierzy się z drogą i jej odkrywaniem. Droga jest ich doświadczeniem zmierzenia się z sobą, ale i też z tym, co dzieje się wewnątrz ich pod względem religijnym. Szukają Boga… i nie jest im łatwo rozpoznać Jego obecność pośród nich. Może i nam dzisiaj potrzebny jest taki „Boży spacer” – droga, w której odkryjemy Jego obecność, ale i też odkryjemy to, do czego nas zaprasza poprzez życie. Może...
Skąd to u Niego?

Skąd to u Niego?

XIV Niedziela zwykła – Mk 6, 1-6 Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony». I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. Skąd to u Niego? Czytając powyższy fragment Ewangelii, większość z nas może się z nim w jakiś sposób utożsamić, bo któż z nas nie był w jakiś sposób odrzucony przez najbliższych… Za co nas odrzucili? Na zewnątrz naszego naszego życia, widać działanie, które jest owocem tego, co dzieje się wewnętrz nas. Niekiedy jest to owoc wielkich walk, rewolucji które się w nas z jakiegoś powodu dokonują, zmian dokonanych przez sytuacje, myśli, przez samego Boga. Pytanie: „skąd to u Niego?”, nie powinno być oskarżeniem, zazdrością, czy oceną. Raczej właściwą ciekawością, pragnieniem poznania założeń drugiej osoby. Ciekawość powinna wypływać z tego, że pragniemy poznać, co właściwie dokonało się w konkretnej osobie, że jest tym kim obecnie jest. Każdy z nas powinien przyjmować każdą osobę, jako dar. Jego historia, wewnętrzne rewolucje, mogą być ciekawymi historiami, które mogą nas wiele nauczyć. Skoro spotkasz się z...
Wstań!

Wstań!

XIII Niedziela zwykła – Mk 5, 21-24. 35b-43   Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. Wtedy przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.   Wstań! Upadki się zdarzają… Pojawiają się sytuacje, w których jesteśmy słabi. Zbyt słabi, by czemuś się przeciwstawić, by z czymś sobie poradzić. Przytłoczeni różnymi sytuacjami, niekiedy nie mamy sił, by powstać. Jaka sytuacja dziś nie daje ci spokoju? Czym się martwisz? Jakie sprawy cię trapią?  Może wydaje ci się, że...
Co ze mnie wyrosło, wyrośnie…?

Co ze mnie wyrosło, wyrośnie…?

XI Niedziela zwykła – Mk 4, 26-34  Jezus powiedział do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy sieje wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją zrozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom. Powyższe stwierdzenie, pada w różnych okolicznościach. Często jednak w negatywnych, próbując ukazać, że z danej osoby, z jej życia ujawniła się jakaś negatywna cecha, której inni nie akceptują. Chciałbym jednak uczynić najpierw z tego stwierdzenia, pytanie, a później zobaczyć jednak coś pozytywnego w życiu. Skoro królestwo Boże jest ziarnem, zasianym w życiu każdego z nas, to co z niego wyrosło. Co ukazuje się w moim życiu codziennym, jako obecność Boga we mnie? Małe, niepozorne ziarno, symbolicznie jest wstanie uratować życie człowieka. Jest wstanie dać pokarm, który pozwoli mu przetrwać, wzmocnić się i nabrać sił do działania. Skoro Bóg zasiał to ziarno w każdym z nas, to jakie konkretne dzieła tworzą się przy pomocy naszego istnienia? Mam możliwość siać, dać początek wielu, różnym...