Nauczyć się innych?

Nauczyć się innych?

Znasz i rozumiesz świat osób niepełnosprawnych? Ile razy ci się zdarzyło myśleć, że wiesz bardzo wiele o innych osobach, ale w innych sytuacjach przekonywałeś się, że sprawy dla ciebie wyglądają zupełnie inaczej, niż dla osób, z którymi jesteś?

 

Mamy różne myśli i wydaje nam się, że jesteśmy wstanie wyobrazić sobie jak funkcjonują w świecie osoby niepełnosprawne. Ale pewnie są kwestie, w których zadajesz sobie pytania: ciekawe jak to jest? Jak oni robią tą rzecz? Nasze wyobrażenia są niekiedy pomocą, ale czasami bywają powodem powiększającego się dystansu pomiędzy tym, jak my myślimy o jakiejś sprawie, a jak jest rzeczywiście; powiększamy dystans pomiędzy nami, a osobami niepełnosprawnymi.

Czasami to, w jaki sposób myślimy, mówimy i postępujemy względem niepełnosprawnych, wytwarza niekiedy kolejne, niepotrzebne bariery. A jakie bariery ma, widzi, osoba niepełnosprawna? To słowa jednej z osób, która pomoże nam poznać swój kolor życia, kolor życia osoby niepełnosprawnej.

W mojej niepełnosprawności największymi barierami są:

 – bariery architektoniczne (progi, schody, brak poręczy, krzywe drogi itp.)

 – brak sklepów w danym miejscu zamieszkania z obuwiem ortopedycznym (jakby po prostu w danym sklepie z obuwiem nie można było zrobić półki także dla niepełnosprawnych)

 – bariery społeczne ( zakładanie, że osoba niepełnosprawna fizycznie jeśli już coś może zrobić, to raczej na siedząco. 

Wiele razy spotykam się ze zdziwieniem, że zatańczę i do tego mam poczucie rytmu, że idę na plażę, że noszę sukienki i pokazuję nogi, że sprzątam, że ugotuję… Dziwna mentalność, że przy osobach chorych nie używa się słowa CHORY, NIEPEŁNOSPRAWNY, NIEWIDOMY. Przecież te słowa nie obrażają. Pozwalają nazwać pewien stan rzeczy. Pozwalają zobaczyć różnice – trzeba je czasami nazwać, powiedzieć głośno. Zdarzało mi się też usłyszeć- „ooo związać się z niepełnosprawnym, tak się poświęcić?” Zabolało mnie nie słowo Niepełnosprawna, tylko zakładanie, że jest to poświęcenie – jakby marnowanie sobie życia przy osobie mniej sprawnej. A czy każdy z nas nie poświęca czegoś czasami dla drugiej osoby?

Sami czujecie, że zmiany musimy przede wszystkim dokonać w sobie, a nie w otaczającym nas świecie i ludziach. Zobaczyliśmy bariery (niektóre z nich), ale ważne dla nas jest też to, byśmy zobaczyli również to, co pozytywne, czego doświadcza osoba niepełnosprawna również w swoim życiu, jak przeżywa pewne sprawy.

Co widzę?  Piękno świata!  Święcące słońce, kwitnącą przyrodę.Na pewno piękno każdego człowieka! Dla mnie nie ma osób brzydkich. Jeśli już -są takie, które być może nie znalazły jeszcze swojego stylu. Każdy ma dla mnie jakiś talent. Cieszę się wszystkim. Także drobiazgami (że ktoś tak po prostu chce mi coś podarować, spotkać się) Cudownie  budzić się każdego ranka, samodzielnie oddychać i pośmiać. Gdy śpiewam – moja dusza napełnia się taką radością!. Gdy przytuli jakeś dziecko – jakby sam Bóg mówił : Bardzo Cię kocham!Słyszę, często : Ja, nie mam marzeń, eee, do „kitu”, eee życie jest do „bani”.Dla mnie jest ono cudem! Możliwość przebywania z tak różnymi osobami, a każdy „stworzony na obraz i podobieństwo Boga”! Moja niepełnosprawność jest też darem. Potrafię zrozumieć potrzeby innych, staram się nie oceniać, nie skreślać człowieka, wiem co znaczy odrzucenie… Jeśli ktoś prosi o pomoc ( choćby ze 100 razy ) nie odmawiam. Staram się nie zakładać, że wiem lepiej. Wciąż odkrywam swoje talenty. Mam marzenia – takie wielkie i takie mniejsze. Z małych: iść kupić buty, sukienkę taką jaką chcę, umyć okna, pobiegać, iść po schodach, czy do wody nad jeziorem bez „trzymanki, zrobić samodzielnie duże zakupy, przenieść talerz z zupa i nie wylać”. A do  tych dużych, chyba jest mi potrzebna większa wiara póki co… I na pewno także wsparcie innych. Gdy zastanawiałam się kiedyś czy sobie z czymś poradzę usłyszałam: „Jeśli pani zrobi wszystko co w pani mocy, to my także zrobimy wszystko co w naszej mocy, by pomóc i damy radę!” Tak też było. Coś co po ludzku wydawałoby się niewykonalne, nie dla mnie, było darem z nieba. Czułam się jak ryba w wodzie. Wystarczyło podać mi dłoń, zapytać czego potrzebuję. I wielokrotnie byłam lepsza, niż moje zdrowe koleżanki! Do tego wszystkiego jest potrzebna także moja otwartość!. Wiem, że jeszcze wielu rzeczy w sobie nie odkryłam

Na pewno nie jestem ekspertem od osób niepełnosprawnych, ale już wiele razy miałem okazję się przekonać, że jest w nich bardzo dużo pozytywnego myślenia (niekiedy więcej niż w zdrowych osobach), mimo trudności z którymi codziennie muszą się zmagać. Wiem, że każdy człowiek jest wartościowy i bezduszne z naszej strony byłoby to, gdybyśmy stwarzali jakieś kategorie ludzi, albo oceniali ich w jakikolwiek sposób, a już kompletną przesadą byłoby uznać kategorię: przydatność człowieka.

Każdy z nas, ma też swoje ograniczenia, ale one w żaden sposób nie powinny rzutować na to, w jaki sposób postrzegamy osoby i jak je traktujemy. Pomoc jest naszym naturalnym narzędziem, którym posługujemy się niekiedy w niewłaściwy sposób. Czy chcielibyście, by ktokolwiek pomagał wam z litości, albo z tego powodu, że jest lepszy od was? Moim zdaniem to byłaby tragedia, moment w którym pomoc straciłaby zupełnie na znaczeniu. Docieram poniekąd do trzeciej lekcji. Pierwsza polegała na zrozumieniu barier i ich zauważeniu. Druga lekcja pozwala nam zobaczyć, że również osoby niepełnosprawne mają pozytywy, jak normalni są ci których określamy jako niepełnosprawnych. W końcu trzecia lekcja polega na tym, abyśmy uczyli się jak i jakiej pomocy udzielać takim osobom.

Z mojej perspektywy, różnie się fizycznie, jestem niepełnosprawna- tak! I potrzebuję pomocy – potrzebuję pomocnej dłoni.  Ale jak każdy wstaję rano, myślę o tym w co się ubrać, jem, piję kawę – gdy idę z kubkiem, coż mogę  ją wylać . Mam zaburzenia równowagi. Poranne wstawianie wiąże się z bólem, chodzenie boli, siedzenie boli, ale nie skupiam się na tym. Wychodzę na miasto, omijam wszelkie progi. Patrzę gdzie jest poręcz, gdzie mogę się czegoś przytrzymać, jeśli już muszę – robię małe zakupy lub wychodzę z kimś na miasto, by mi pomógł, czy pomagam sobie kulami.

Ważne są proste, małe gesty, ale takie których rzeczywiście potrzebuje i pragnie druga osoba. Pomagając, pamiętaj o perspektywie tej drugiej osoby, a nie twojej. Jeśli pomagasz, to zwracasz się do innych osób, a nie że pomagasz sobie.

Poznając człowieka, poznajesz jego kolor codzienności. Każdy kolor jest potrzebny, bo każdy ma swoją misję do spełnienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *