Świat innej wrażliwości.

Świat innej wrażliwości.

Każda osoba, która dotąd nam towarzyszyła, oprócz innych kolorów życia codziennego, wyróżniała się też inną wrażliwością. Każdy z nas, w jakimś sensie jest artystą w swoim życiu. Kolejny kolor, to jeszcze inna wrażliwość wobec codzienności. Nasza codzienność ma różne kolory. Odkrywamy je, dzięki naszej wrażliwości. Trochę tak jest, że tworząc nasze życie, jesteśmy artystami i kreatorami różnych wydarzeń. Wrażliwość sprawia, że z większą lub mniejszą intensywnością wpływamy na nasze życie. Rozwijając swoją wrażliwość, mam ogromny wpływ na „artyzm swojej codzienności”. My sami jesteśmy „arcydziełem w ręku Boga”, dlatego jest w nas naturalnie artyzm, który sprawia, że to, co my tworzymy, staje się szczególne i piękne. Bądźmy bardziej świadomi swojej „artystycznej duszy”, a bardziej sprawimy, że dzieła przez nas realizowane, również nabiorą ponadczasowej wartości.  Otrzymujemy szczególną wrażliwość duszy, która sprawia, że nie przechodzimy obojętnie wobec jakiegokolwiek piękna. Mamy ten szczególny przywilej, że możemy być twórcami swojej nieprzeciętnej codzienności. W kolejnym kolorze, świadectwie życia kolejnej osoby, dostrzeżemy zaproszenie również dla nas, byśmy w taki sposób, jaki możemy, stali się artystami w naszej codzienności.   Kiedy przyjęłam zadanie, które dotyczyło napisania tego artykułu, nie sądziłam, że tak długo będę z nim zwlekać. Zazwyczaj realizuję to, czego się podejmuję, w miarę szybko… Tu się tak nie stało – na ostatnią minutę… świetnie. Ale już teraz wiem – ten czas był mi potrzebny, żebym przekazała istotę swojego koloru. Może zacznę od początku. Zawodowo zajmuję się muzyką, chociaż mam wrażenie, że jest jej w moim życiu coraz mniej. Zawalam się papierkami, biurokracją, rzadko bawię się dźwiękiem. A szkoda. Chociaż na swoją pracę nie mogę narzekać. Przyjmijmy, że robię to, co lubię.  Prywatnie jestem żoną i...
Być dla innych.

Być dla innych.

Jak nazwać postawę jednej osoby, która poświęca się na rzecz innych? Służba? Ofiara? Powołanie? Może szaleństwo?  Każdy z nas jest w pewnym sensie darem dla innych. Może to być jedna chwila, jedno wydarzenie – które z uwagą poświęcimy jakiejś osobie. Może to być świadome poświęcenie się na rzecz innych osób. W końcu może stać się to wręcz życiową misją – powołaniem – być dla innych. Nie trzeba być księdzem, ani zakonnicą, by być dla innych osób. Może właśnie, kiedy czyni to człowiek nie związany z powyższymi stanami, staje się to jeszcze piękniejszą służbą – symbolem daru z siebie dla innych. Opieka nad chorymi, starszymi, żyjącymi samotnie – może to być misja dla każdego. Jednak nie wszyscy mogą, chcą, być w ten sposób darem dla innych. Może właśnie z tego względu kolejny kolor życia, niby zwyczajny, ale jednak z jakiś konkretnych powodów szczególny, może być dla nas kolejną inspiracją. Mam ogromne zaufanie i wierzę w to, że każdy kolor, który przedstawiłem wam w majowym rozważaniu, odnieśliście w jaki sposób do swojego życia, swojej codzienności. Dzisiejszy kolor, to SŁUŻBA. Sam jestem ciekaw, do czego was to krótkie świadectwo zachęci. Patrząc na moje życie, mogę stwierdzić że ma ono wiele barw. Każdy spotkany człowiek, wnosi w nie swoje piękno, swój szczególny kolor, który ubogaca każdy dzień. Nieraz nie są to relacje łatwe, nieraz są łzy i ból i wszystko wydaje się szare. To te trudne chwile też są potrzebne i wbrew pozorom piękne, bo sprawiają, że dojrzewam w człowieczeństwie, w byciu bardziej „dla”. Z biegiem lat widzę, jak ja, osoba żyjąca samemu, mogę wnosić w ten świat wiele dobra. Moja praca jest ...
Nie taki znowu czarny.

Nie taki znowu czarny.

Są symboliczne skrajności związane z kolorem czarnym. Bo choć kojarzy nam się z czymś negatywnym – np. czarny charakter, to jednak ten kolor, najczęściej skojarzony z księżmi albo z kominiarzami, na widok których chwytamy się za guziki, by „złapać szczęście”. Czy zatem kolor czarny, to dalej negatywny kolor? Nie twierdzę, że jest to grupa ludzi, którą trzeba za wszelką cenę chronić, aczkolwiek chłopaki mają sporo ataków… Często hasło: ksiądz, to raczej negatywny temat. Zastanawia mnie to, dlaczego tak się negatywnie wypowiada na temat tych „czarnych” – czy rzeczywiście są tacy źli i nie ma wśród nich dobrych, górujących przykładów? Choć sporo jest w tym kręgu rzeczywiście „czarnych charakterów”, to wydaje mi się, że bez większego wysiłku, udałoby się każdemu z was, powiedzieć jednak coś pozytywnego o którymś z nich. Poniższa historia jednego z księży, w moim odczuciu, przejawia się często trudnymi kolorami życia. Zwróć jednak uwagę na pozytywne kolory w tej historii życia i pomyślcie o tym, co pozytywnego ukrywa się za słowem ksiądz i jego życiem. Być może ta historia pozwoli wam zobaczyć coś z innej perspektywy. Historia życia tej osoby, jak i też innych, które występują w majowym temacie, pozwalają nam zrozumieć bardzo ważną rzecz, a mianowicie – każdy kolor, jakąkolwiek historię opisuje, jest szczególnym darem, a człowiek który się nim posługuje, musi koniecznie to zrozumieć, aby wypełnić swoje życie w najlepszy sposób, jaki tylko jest to możliwe. Próbą tego miesiąca jest nie tylko przedstawienie kilku osób, nie tylko przybliżenie ich kolorów codzienności, ale nade wszystko to, by ZATRZYMAĆ SIĘ BY ZROZUMIEĆ DRUGĄ OSOBĘ, kimkolwiek ona jest.  Poznajmy zatem dziś kolejny kolor, księdza i jego codzienność… Pamiętam...
Miejsca nas zmieniają.

Miejsca nas zmieniają.

Czy jest jakieś miejsce za którym tęsknisz, do którego chciałbyś powrócić? Przezywamy w różnych miejscach ciekawe historie, które wpływają na nas bardzo mocno. Niekiedy, jedno miejsce, jedna historia, ustawia całe nasze życie. Nasze życie jest przygodą. Niekiedy uczestniczymy w tym tylko, co przyniesie nam życie, a niekiedy sami stwarzamy różnego rodzaju okazje, które czynią z naszej codzienności rzeczywiście ciekawszą przygodę. Mamy takie pragnienie, by coś przeżyć, zobaczyć, poczuć. Nie wystarczy nam tylko to, by o czymś usłyszeć, czy zobaczyć jakiś filmowy reportaż. Chcemy na własnej skórze o czymś się przekonać, coś sobie też przy okazji udowodnić. To, w jaki sposób stwarzamy naszą codzienność, świadczy o naszych pragnieniach, umiejętnościach i charakterze. Miejsca ddo których wędrujemy, by coś przeżyć, uczą nas, naszego życia nowych doświadczeń. Odkrywamy dzięki takim miejscom, nie tylko to, kim jesteśmy, ale nade wszystko to, kim możemy być, kim możemy i powinniśmy się stać. Kolejny kolor życia, to „wolontariat na misjach”. Spójrzmy na tą przygodę życia. Może na nowo odkrywając swoje miejsce, swoje szanse na życie. Zawsze myślałam, że to ja mam marzenie aby pojechać na wolontariat. Dać innym siebie i swoją miłość, nieść radość i nadzieję. Jednak już po pierwszych dniach spędzonych w Kenii okazało się jakie to było mylne myślenie. To wcale nie było moim marzeniem, to było marzeniem tych których spotkałam.  O wyjeździe do Afryki tak całkiem na poważnie myślałam już od dłuższego czasu. Aż w końcu zapadła decyzja dokąd i kiedy pojadę. Nie jechałam z żadną organizacją, także wszystko musiałam pozałatwiać sama. Po roku przygotowań i załatwiana mnóstwa rzeczy z niedowierzaniem i lekkim strachem bo przecież wyjeżdżałam sama, znalazłam się w niewielkiej miejscowości w...
Zamknięte, ale otwarte.

Zamknięte, ale otwarte.

Patrząc na nie z boku, czasami ich życie nas zdumiewa, a innym razem przeraża. Pełne poświęcenia, z niezwykłą energią, zawsze widoczne i wyodrębniające się z tłumu. Z tego świata, ale czy na pewno? Pewnie wielu z nas, w najmłodszych latach, pierwszy kontakt z rzeczywistością Kościoła nie miało dzięki księdzu, a raczej dzięki siostrom zakonnym. Dziś temat modny, choć bardziej z tego powodu, że są często niedoceniane, czy przez niektórych nawet niewłaściwie traktowane, a nie ze względu na ich służbę Bogu. „Mrówki Boga” – dziwnie mi się jakoś skojarzyło, ale chyba to ze względu na ich działanie to porównanie staje się właściwe.  Zastanawiający jest temat powołania. W wyobraźni wielu ludzi bardzo ograniczony. Powołanie to nie tylko stan duchowny, zakonnik lub zakonnica. Powołanie to misja, którą swoim życie ma wypełniać człowiek. Tutaj swoje miejsce znajdzie każdy. Powołanie jest na pewno darem, bo różnorodność niepowtarzających się kolorów, wciąż mnie zdumiewa. To dar, który ma gdzieś swój początek; gdzieś konkretnie dojrzewa i gdzieś, w jakimś czasie, przychodzi moment rodzenia owoców. W różnych odcinkach czasu przychodzą też różne ciemności i nowe promienie. Poznajmy inny świat, inne kolory.   Dziś, czytając poniższy tekst, chciałbym cię zaprosić do świata kolorów Siostry Miłosierdzia.   Życie ma tyle barw, ile potrafisz w nim dostrzec. Każdy jest ważny, spełnia swoją określoną rolę- nadaje naszemu życiu niejako kierunek „ w kolorach życia” jest ukryte piękno naszego rozwoju, wzrastania, upadania, podnoszenia się i ciągłego odkrywania siebie na nowo. W moim życiu stopniowo w świetle Słowa Bożego mogę odkrywać mój dar bycia człowiekiem, kobietą, siostrą, nauczycielką, matką. Kiedy cofnę się nieco do przeszłości to przypomina mi się temat mojego wypracowania z 4...
Strategia życia razem.

Strategia życia razem.

Małżeństwo przez wielu niestety jest traktowane jako niemodne. Młodzi patrzą na tę rzeczywistość z przymrużeniem oka. Czyżby nie mieli pięknych obrazów małżeństwa, właściwych wzorców? Może właśnie to jest ten problem? Poznajcie kolejny kolor życia.   Wybór sposobu życia jest dziś dla każdego człowieka nie lada trudnością. Co zdecydować; jaki wybór podjąć – dylematy wielu młodych osób konfrontują się z ich własnymi ideami, jak i też z osobami dorosłymi, które je otaczają. W wielu przypadkach trudno na kogoś liczyć, a szczególnie na pomoc w rozeznawaniu swojego życiowego powołania. Choć trudno rozeznać swoje życie i poddać je bardzo ograniczonej metodzie „plusów i minusów”, to jednak chciałbym was, właśnie w takie zadanie wciągnąć.  Zanim zaczniesz czytać dalej, weź do ręki kartkę, długopis i zrób tabelkę: po jednej stronie narysuj  „+” a po drugiej stronie „-„. Temat tabelki: moja przyszłość – być może małżeństwo. Wiem, że to banalny sposób, ale lepiej zacząć chociażby od słabych metod, niż nie myśleć wcale. Ufam, że zrobiłeś powyższe zadanie i właśnie trzymasz w dłoni, jakieś rezultaty swojej pracy – może jesteś przekonany, a może właśnie okazało się, że masz więcej minusów – wątpliwości, obaw, niż realnych planów do realizacji. Szukanie jest bardzo ważnym elementem dla naszej codzienności. Patrząc na życie innych, można bardzo wiele się nauczyć. Szukając wzorów, przykładów życia codziennego, być może odnajdziemy potrzebną nam odwagę, by we właściwy sposób zdecydować o swoim życiu. Zachęcam was byście poznali kolejny kolor życia, z perspektywy męża, ojca. Może to krótkie podsumowanie, stanie się i dla was jakąś inspiracją. Zawsze twierdzę, że żywe świadectwo daje znacznie więcej, niż jakakolwiek teoria. Ważne, abyśmy podejmując decyzję, wybór, czuli to jako zaproszenie,...
Krok w przyszłość?

Krok w przyszłość?

Powaga sytuacji, czy odpowiedzialność za przyszłość? Co sprawia, że atmosfera wokół egzaminu dojrzałości jest taka napięta? Spróbujmy w tym czasie szczególnym dla maturzystów poznać kolor życia jednej z takich osób.   Każdy z nas przeżywał w swoim życiu, jakieś pierwsze ważne i odpowiedzialne wydarzenie. Tych wydarzeń jest pewnie całe mnóstwo, wszystko zależy od tego, jak podchodzimy do życia, jakie ono jest i czego pragniemy tak faktycznie od swojego życia. Ci, którzy podchodzili do matury, z czasem mówią o tym wydarzeniu z charakterystycznym zmiękczeniem: „matura to bzdura – później dopiero się zaczyna!” Ciekawe, jak zmienni potrafimy być i jak ogromny wpływ mają na nas kolejne przeżywane przez nas historie. Oczywiście matura jest jednym z wielu poważnych wydarzeń w życiu człowieka, które mają wpływ na naszą przyszłość. Matura jednak mija, a życie zostaje. Czy zdajemy sobie sprawę, że ważne wydarzenia to kolejny krok w naszą przyszłość? Z perspektywy wielu dorosłych spotykam się z różnymi opiniami na temat młodych osób. Co faktycznie przemawia za tym, jacy oni są? Życie – codzienne historie, które tworzą poprzez swoje czyny i słowa. Zatem, to jacy są maturzyści zobaczymy faktycznie po egzaminach – w tym jakie podejmą dalsze decyzje i wybory.  Spójrzmy na jedną maturzystkę, która chce nam pokazać co w tych dniach dzieje się w jej życiu, jakie kolory dominują teraz i wokół wydarzeń związanych z egzaminem dojrzałości. Kolejna osoba, kolejna historia i kolejny kolor.   Pytając maturzystę o kolor przeważający w jego życiu, należy  liczyć się z faktem, że nie udzieli on żadnej sensownej odpowiedzi. Ciągły stres, lęk i niepokój o przyszłość powodują, że młoda osoba wskazuje zwykle te najciemniejsze kolory – czarny, szary…nie...
„Dziennik z podróży” – czyli kolory życia.

„Dziennik z podróży” – czyli kolory życia.

Prosta, wydawałoby się historia o polskim fotografie, zainspirowała mnie do tematu i kolejnych artykułów. Jaka jest historia i kolor twojego życia? O co w tym temacie chodzi?   Film pt. „Dziennik z podróży” to opowieść o tajemnicach fotografii, o surowym procesie, ale taże o naturalnej i uniwersalnej potrzebie człowieka do tworzenia. Tadeusz, główna postać filmu, odczuwa proces starzenia się, niedomagania własnego ciała i umysłu. Jest to moment, w którym próbuje podsumować i poukładać wiele spraw. Odwiedza swoich przyjaciół, dawne miłości. Przygląda się swoim błędom. Zastanawia się, co doprowadziło go do tego, że jest sam. W kompanie podróży, młodym Michale (15 lat) zaczyna dopiero budzić się świadomość „tworzenia” siebie. Próbuje odnaleźć swoje miejsce w świecie. Wchodzi w dorosłość. Przysłuchuje się poważnym rozmowom. Wszystko to wpływa na jego życie. Podróż „dziadka z wnuczkiem” – prosta historia, mobilizująca do zatrzymania i refleksji. W filmie liczy się sama droda, rozumiana dosłownie i metaforycznie. Film uzmysłowił mi na nowo, że ważna jest tak podróż przez własne życie. Najlepiej, gdy taką przygodę przebędziemy wraz z Kimś, Mistrzem naszego życia. To On wskaże nam ważne punkty naszego życia, które pokolorowały naszą codzienność – życie, barwami których kompozycja jest naszą indywidualną charakterystyką.  Ta niezwykle prosta, filmowa podróż  przekonała mnie, że każdy z nas powinien odbyć fizyczną podróż, albo przynajmniej duchową, w głąb siebie, swoich przeżyć, doświadczeń, by odkryć kim jest się naprawdę. Tu nie chodzi o jakieś kwestie psychologiczne, a raczej o dotarcie do tego elementu, który został nam podarowany, nam i dla naszego życia. Każdy spotkany przez nas człowiek, to niebywała historia, którą poprzez różne relacje z tymi osobami, możemy poznawać i przyjmować jako dar dla...
Nauczyć się innych?

Nauczyć się innych?

Znasz i rozumiesz świat osób niepełnosprawnych? Ile razy ci się zdarzyło myśleć, że wiesz bardzo wiele o innych osobach, ale w innych sytuacjach przekonywałeś się, że sprawy dla ciebie wyglądają zupełnie inaczej, niż dla osób, z którymi jesteś?   Mamy różne myśli i wydaje nam się, że jesteśmy wstanie wyobrazić sobie jak funkcjonują w świecie osoby niepełnosprawne. Ale pewnie są kwestie, w których zadajesz sobie pytania: ciekawe jak to jest? Jak oni robią tą rzecz? Nasze wyobrażenia są niekiedy pomocą, ale czasami bywają powodem powiększającego się dystansu pomiędzy tym, jak my myślimy o jakiejś sprawie, a jak jest rzeczywiście; powiększamy dystans pomiędzy nami, a osobami niepełnosprawnymi. Czasami to, w jaki sposób myślimy, mówimy i postępujemy względem niepełnosprawnych, wytwarza niekiedy kolejne, niepotrzebne bariery. A jakie bariery ma, widzi, osoba niepełnosprawna? To słowa jednej z osób, która pomoże nam poznać swój kolor życia, kolor życia osoby niepełnosprawnej. W mojej niepełnosprawności największymi barierami są:  – bariery architektoniczne (progi, schody, brak poręczy, krzywe drogi itp.)  – brak sklepów w danym miejscu zamieszkania z obuwiem ortopedycznym (jakby po prostu w danym sklepie z obuwiem nie można było zrobić półki także dla niepełnosprawnych)  – bariery społeczne ( zakładanie, że osoba niepełnosprawna fizycznie jeśli już coś może zrobić, to raczej na siedząco.  Wiele razy spotykam się ze zdziwieniem, że zatańczę i do tego mam poczucie rytmu, że idę na plażę, że noszę sukienki i pokazuję nogi, że sprzątam, że ugotuję… Dziwna mentalność, że przy osobach chorych nie używa się słowa CHORY, NIEPEŁNOSPRAWNY, NIEWIDOMY. Przecież te słowa nie obrażają. Pozwalają nazwać pewien stan rzeczy. Pozwalają zobaczyć różnice – trzeba je czasami nazwać, powiedzieć głośno. Zdarzało mi się...