Chyba nie ma człowieka, który by czegoś nie świętował. Rozmaite okazje są wykorzystywane, aby coś świętować, przypominać, odkrywać wartość.

Nie świętujemy bez jakiegoś znaczenia. Jeśli świętujemy rzeczywiście, wówczas nasze życie rzeczywiście będzie pielęgnować ważne rzeczy. To świętowanie ma podkreślić wagę drugiego człowieka. Czynimy to ze względu na drugą osobę, bo ta osoba jest dla mnie szczególnie ważna. Pomyśl teraz, jak to świętowanie przenieść na pole relacji Bóg i człowiek.

Świętowanie rozpocznijmy od dotknięcia ŚWIĘTOŚCI Boga. To nie kwestia wyobrażenia sobie doskonałego Boga… to kwestia zrozumienia, że świętość Boga to nieustanne kochanie dobra. Można by było pomyśleć, że to co doskonałe, święte, nie będzie miało chęci przebywania, dotykania tego co grzeszne – w naszych oczach niedoskonałe… Ta świętość jest gotowa na dotknięcie każdej choroby naszego życia. Uznając zasadę, że Bóg jest święty, idziemy do zrozumienia, że On przewyższa wszystko. Ten szczególny sposób Jego bycia – świętość – tak bardzo zbliża nas nawzajem do siebie.

Wiedząc o świętości, czując ją w Nim, wszechobecność Jego Osoby mimo wszystko sprawia, że mamy świadomość dystansu. On „doskonały”, ja nie! To sprawia, że nie traktujmy Go przedmiotowo, że nie wykorzystujemy Go do realizacji jakiś własnych, egoistycznych pragnień. On nie jest tylko moim sojusznikiem – On pragnie zbawić wszystkich. Świętość jest tak silna, że realnie staje się darem dla każdego człowieka.

Dystans ukazuje też istniejące, konkretne granice. Odkrywając świętość Boga, odkrywamy w naturalny sposób, gdzie jest granica między tym, co święte, a tym, co grzeszne. Człowiek święcąc imię Boga, właśnie ze względu na Niego, nie przekracza pewnych granic, dba aby właśnie one nami kierowały i wyznaczały cel. Ta konkretna granica sprawia, że możemy powstrzymać się przed czynieniem podłości. Zrozumienie tego, że On widzi, że sądzi sprawiedliwie, że pewne zachowania się nie godzą, może pomóc nam odkryć właściwy sposób przeżywania swojego życia.

Święcić Jego imię, to uczcić Boga jakimś dobrym czynem. Za każdym razem, gdy czynię dobro, a szczególnie wtedy, gdy czynię to z myślą o Nim, uświęcam Jego imię, dając Mu szczególne miejsce w moim życiu. To okazja, by własnym życiem uczcić Boga. By święcić imię Boga, trzeba rozeznać faktyczne miejsce Boga w naszej codzienności.

Jaki imię mam święcić? Właśnie to, które rozpoznaje tą modlitwą – OJCZE. Rozważając najpierw Boga, jako Ojca, poczujemy wewnętrzne przynaglenie do tego, aby Go właśnie takiego święcić. Imię oznacza to kim On jest i po co jest obecny w naszym życiu. Adoracja Boga to nie tylko szacunek względem tego, co święte, ale nade wszystko okazja do spotkania Boga.

W tych słowach, pojawia się w nas, w naszych słowach, pragnienie, które chce być realizowanie w konkretny sposób, w naszej codzienności. To pragnienie, by świat był lepszy… Święcić imię Boga, to wprowadzić w życie Jego naukę, pragnąć by nad wszystkim panowała Jego obecność.

Wypowiadając słowa: „święć się imię Twoje”, uświadamiam sobie coraz bardziej, że moim zadaniem jest wprowadzać Boga do swojego życia, by Jego obecność we mnie, promieniowała na innych, by dała im przekonanie, że Bóg również w nich pragnie być obecny i uwielbiony.