7. Miłość podnosi.

7. Miłość podnosi.
– stacja 7 –

JEZUS BIERZE NA RAMIONA KRZYŻ.

 

Krzyż jest symbolem nas – trudności, których doświadczamy w naszym życiu; jest znakiem cierpienia, które przeżywamy; jest symbolem grzechów, które czynimy. On dźwiga nas i nasze życie.

Niesienie krzyża ma głębsze znaczenie. To nie tylko fizyczna kara, którą w ramach niesłusznego wyroku niesie Jezus. Bóg stał si człowiekiem i w Jezusie przynosi zbawienie dla każdego z nas. Nie ma innej możliwości, nie ma sposoby, by człowiek zrobił to sam. Chrystus i krzyż stają si mostem łączącym niebo i ziemię, po którym każdy z nas może przejść, otrzymując życie wieczne.

Możemy się zastanawiać, czy Jezus niósł tylko poprzeczną belkęm czy niósł cały krzyż… Czy rzeczywiście był on w kształcie bardziej „+”, czy może bardziej „T”. Może oczywiście stanowić to kwestii naszych rozważań. Możemy widzieć w krzyżu symbol poziomej belki – to, co istnieje pomiędzy nami – ludźmi, co nas łączy lub dzieli, co możemy tworzyć i realizować w tej przestrzeni pomiędzy sobą. Możemy dostrzec belkę pionową – to co łączy nas z Bogiem: kim On dla nas jest, jak próbujemy Go naśladować, jakimi wartościami żyjemy, jak się uświęcamy. W krzyżu mogę też zobaczyć symbolicznie cztery strony świata, dalej – wszechświata – to znaczy, że krzyż – Jezus, obejmuje wszystkich i wszystko, swoją miłością. Przedmiot wyspecjalizowanych tortur może być przez każdego, bardzo osobiście rozumiany i przyjmowany.

Rozpoczyna się faktyczna droga – jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze swój krzyż i niech mnie naśladuje. Zdanie Jezusa, które w kontekście przeróżnych spraw, które przeżywamy, może nadać tym chwilom różne znaczenie, a przeżywanym przez nas historiom, pomóc nadać swoistego charakteru. Jezus niesie konkretny krzyż – ma on szczególne znacznie dla historii świata. Jeśli mam iść za Nim i mam dźwigać krzyż, powinienem najpierw spróbować go zrozumieć i nadać mojemu krzyżowi konkretnego znaczenia i wartości.

W kontekście tegorocznego Wielkiego Postu i tych rozważań, już stało się we mnie coś konkretnego – mam tą wrażliwość na krzyż. Pisałem już we wstępnym artykule o „adopcji krzyża”. W parafii pojawiają się od czasu do czasu różne przedmioty. Ostatnio trochę się zasmuciłem – pojawił się kolejny krzyż. Zmartwiło mnie przede wszystkim to, że właśnie teraz – w czasie Wielkiego Postu gdy stoją przed tym punktem swojego rozważania, mając w sercu tą stację. On bierze krzyż na swoje ramiona – my natomiast, z niezrozumiałych powodów „pozbywamy się krzyży” z naszych domów i z innych miejsc. Tak łatwo jest zrzucić z siebie krzyż, wykluczyć go z serca, przylgnąć do czegoś innego, łatwiejszego, bardziej atrakcyjnego. Może to nie wynika z jakiejś niechęci, czy bardzo anty nastawienia. Może to co zawsze jest powodem – brak zrozumienia tego symbolu i jego faktycznego znaczenia, również dla naszego życia. Rozważając tą stację spróbuj zrozumieć krzyż i zaakceptować w swoim życiu jego wartość. Zauważ, że on nie musi być zwiastunem tylko cierpienia. 

W tej stacji tkwi nasza osobista tajemnica. Chrystus dźwigając krzyż, niesie historie życia, każdego z nas. Kiedy w krzyżu Chrystusa dostrzegam siebie, swoją historię, dramaty, trudności wszelkie inne barwy mojej codzienności, wówczas krzyż przestaje być tylko przedmiotem. Krzyż Chrystusa to ja! Całe moje życie, właśnie On dźwiga na swoich ramionach, ratując mnie, wykupując mnie z każdego zła. Przypomina mi się, pewnie dobrze znana wszystkim książka „Zraniony Pasterz” i szczególny moment, kiedy to Pasterz wraca z człowiekiem do przeróżnych, trudnych momentów życia i pokazuje, że On tam był i razem z człowiekiem, w tym konkretnym momencie, przeżywa na nowo to trudne doświadczenie, uzdrawiając go i dając mu szansę wolności.

Patrząc na scenę, kiedy Jezus bierze krzyż na swoje ramiona, mam pewność, że On idzie ze mną w każdy moment mojej codzienności – piękny i trudny. Można uważać, że Jego dźwiganie krzyża ma sprawić, abym ja mógł podnieść się z każdej sytuacji. Żyjąc w szczególnej jedności z Jezusem, łącz się z Nim w tym dźwiganiu krzyża, moja codzienność stanie się prostsza, bo On mnie uniesie.

Rozważając tą scenę, w jakimś konkretnym momencie dla swojego życia, w którym może właśnie teraz jesteś, zastanów się, co twojego, obecnie dźwiga Chrystus? Co, z twojego osobistego cierpienia jest teraz obecne w Jego krzyżu? W czym pragnie ci pomóc, podnosząc obecnie na swoje ramiona, swój krzyż?

On bierze na swoje ramiona życie każdego z nas, z całą osobą, bo prawdziwa Miłość podnosi. Krzyż stanie się za sprawą śmierci Chrystusa ofiarą, znakiem zbawienia. Ważne jest to, by uwierzyć, że On dźwiga krzyż za mnie, bo pragnie mnie podnosić z każdej sytuacji. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *