Chwila obecna

Chwila obecna

Projekt – chwila obecna

Na samym dole tego tekstu są poszczególne zadania, które można realizować w trakcie, lub w dalszym etapie już po rozważeniu wszystkiego.

W ramach wstępu

    Każdy z nas miał, albo kiedyś doświadczy, w swoim życiu, „ściany”. Jest to moment, który wydaje nam się końcem wszystkiego. Wydaje nam się, że ów „ściana” to symbol granicy, którą osiągamy i której nie możemy, bądź też, nie potrafimy pokonać. Wydaje nam się, że jest to „granica granic”, że za nią, nie ma już niczego więcej: ani szans, ani możliwości, żadnej konkretnej opcji. Uświadamiamy sobie własną bezsilność, ograniczenia, nicość. Sądzimy, że wszystko przegraliśmy, utraciliśmy całe swoje życie, bo nie ma już sensu, celu. Wszystko się zburzyło, życie staje się łamigłówką bez jakiegokolwiek rozwiązania. Kompletna beznadzieja – brak jakiegokolwiek światła – brak jakiegokolwiek wyobrażenia własnej przyszłości. Ludzie doświadczając takiego stanu, popadają w skrajności: albo ulegają zniechęceniu; albo jeszcze bardziej niszczą swoje życie; albo poszukują w sobie, poza sobą, właściwych rozwiązań, dla własnej sytuacji. Trzy skrajnie, różne metody działania, prowadzące, w trzech różnych kierunkach. Ważne w takich sytuacjach jest to, by się jednak nie poddać, nie zrezygnować, ale mimo wszystko trwać przy życiu, nawet, gdy kosztuje to bardzo wiele samozaparcia, determinacji.

    Pokonać samych siebie, własne braki – ograniczenia, które uniemożliwiają mi odkrywanie sensu własnego istnienia. „Ściana” jest efektem mojego działania, albo jego braku. Życie stworzyło tylko miejsce, czas, okoliczności, dla moich decyzji, które stworzyły we mnie ów ścianę. Choć trudnością jest, w sytuacji beznadziei, otworzyć się na inne osoby, powinniśmy jednak, zanim wydamy na siebie jakikolwiek wyrok, wykorzystać wszystkie, właściwe sposoby do zrozumienia siebie, tego co przeżywamy. Być może odkryjemy w sobie, albo poza sobą coś, czego się uchwycimy, co pozwoli uratować nam nasze życie. Nigdy nie jesteśmy przegrani. Zawsze istnieje sposób rozwiązania… Sedno sprawy nie leży w naszych możliwościach – umiejętnościach, ale w chęci otwarcia się na ten właściwy plan dla naszego życia. W każdej sytuacji naszego życia, nie tylko w tych skrajnych, powinniśmy otworzyć się na „Boże zaskoczenie”. Bóg tak prowadzi nas w życiu, by naprowadzić nas na odpowiednie rozwiązania, które zawarte są w odpowiednim miejscu, czasie i wydarzeniu, osobie. Wola Boże, w sposób bardzo konkretny, objawia się w naszej codzienności. Objawia się po to, by człowiek mógł uznać „Boże działanie” jako swoje. Sytuacja, która według nas wydaje się być bez rozwiązania, przy współpracy z Bogiem, staje się zrozumiałą i łatwiejszą do podjęcia chwilą. Chwilą, która zapoczątkowuje nowe życie, inną, bardziej właściwą perspektywę.

    Ilekroć zmagamy się z różnymi sytuacjami w naszym życiu, kierując się tylko tym, co sami w sobie posiadamy, tylekroć staje się to trudniejsze, a nam coraz bardziej brakuje zarówno sił jak i też chęci. Odkrywamy, że nasze życie ulega zmianie, ale nie pod wpływem jakiś wartości, czy Bożych idei, lecz pod wpływem albo naszych pragnień, bądź też spraw, które wywierają na nas presję. Przeżywamy drobną namiastkę własnego życia, albo też odkrywamy rolę w czyimś projekcie, uświadamiając sobie jeszcze bardziej, że nie mamy własnego życia. Nieustanne pretensje świata, zarzuty, otoczone niepowodzeniem sytuacje, przyczyniają się do naszego wewnętrznego rozdarcia i pogłębienia pustki.

    Czy to nostalgia za czymś, sprawia, że tak piszę? A może odwieczny pesymizm, który jest mi przypisywany zmusza mnie do tego, by tak przedstawić pseudo życie, wielu osób zamieszkujących ten świat? 

    Musimy dziś podjąć się walki o to, co naprawdę ma w życiu wartość, a nie o zbyteczne ozdobniki ludzkiej egzystencji. Musimy odrzeć się z wielu warstw przyzwyczajeń, schematów, by dotrzeć do jedynej Prawdy. Zadaniem każdego z nas, jest wypełnić rzeczywiście to, do czego zostaliśmy stworzeni i postawieni w konkretnych realiach życia. Prawda to nie osłodzona i perfekcyjna wersja naszego życia, lecz kompletna nagość, dotarcie do kwintesencji życia, którą Bóg złożył w naszych sercach. Mogę realizować życie, poddając się obecnie panującym modom, ale mam też inne możliwości wyboru. Mogę otworzyć się na Prawdę – na rzeczywiste przeznaczenie. Życie każdego z nas, ma swoje indywidualne cechy, które nie powinny stanowić dla nas tajemnicy. Odkrywając siebie, swoje zadania, albo przesłanie, człowiek bardziej starannie będzie wykorzystywał różnego rodzaju okazje; głębiej będzie przeżywał to, co Bóg mu ofiarowuje. Jeśli właściwie współpracujemy z Bogiem, On sam w odpowiednim czasie i miejscu, w charakterystyczny dla Siebie sposób, zaprowadzi nas w samo centrum naszego życia i swojego serca.

    Jakie jest moje życie? Czy we właściwy sposób wykorzystuję, ofiarowaną mi codzienność i to, co ją wypełnia? Czy świadczę o czymś pozytywnym, swoim życiem? Kim byłem, a kim jestem teraz? Życie nieustannie prowokuje do stawiania pytań i odnajdywania na nie odpowiedzi. Istotą jednak jest to, by wyciągać odpowiednio wnioski i wprowadzać je w życie. Wartość naszego życia nie zależy od pytań, czy odpowiedzi, ale od tego, w jaki sposób żyję, co uobecniam, jakimi wartościami – ideałami się kieruję.

Wielu jest ludzi, którzy są niezadowoleni z własnego życia. Wielu jest też takich, którzy bardziej przeżywają życie innych osób, niż swoje własne. Zastanawiające jest takie właśnie postępowanie. Przejść swoje życie na grzbiecie innych osób? Może to jest proste rozwiązanie, ale na pewno nie moje życie. Przyjąć, w ślepym posłuszeństwie, życiową wersję innych? Wydaje się to banalne. Nigdy nie będę miał pewności, że żyjąc czyimś życiem, będzie mi lepiej, niż gdy będę realizował swoją własną wersję. Skąd wiesz, że twoje własne życie nie szykuje dla ciebie miłych niespodzianek.

    Stworzyć swoje własne życie przy pomocy innych, ich doświadczeń, przemyśleń, to może stanowić ciekawą przygodę. Jeśli podjąłeś decyzję – żyć własnym życiem, to zacznij obserwować to, co w nim się dzieje, a życie samo ukaże ci właściwą ścieżkę. Czy jednak samo życie, bez przewodnika, bez konkretnego klucza, wystarczy, by je zrozumieć? Jeśli będziesz budował życie na samym sobie, na własnych pragnieniach lub możliwościach, doświadczysz bardzo szybko własnych ograniczeń i niemożności. Możesz w pewnym momencie przypominać „kota, który jako zabawkę obrał swój ogon i kręcą się w kółko sądzi, że go w końcu dogoni”. Nawet mając ambitne pragnienia, chęci i motywacje, możesz wpaść właśnie w taką pułapkę w swoim życiu. Będziesz się kręcił wokół siebie, wokół jakiejś jednej, czy drugiej sprawie, a niczego i tak nie osiągniesz.

    Nie potrafię określić dokładnego czasu, ani miejsca, kiedy w nadzwyczajny sposób dotarły do mnie słowa: „Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” ( Mt 6,34). Dzięki temu, innym razem, zrozumiałem bardziej inne słowa: „O nic już zbytnio nie troskajcie” (Flp 4,6). A po jakimś czasie miałem okazję doświadczyć sytuacji, które zmobilizowały mnie do przeżywania jeszcze innych słów: „Wszystkie wasze troski przerzućcie na Niego” (1 P 5,7). Dzięki różnym doświadczeniom, dotarłem do klucza dla mojego życia: CHWILA OBECNA. To ona jest początkiem i końcem, źródłem bycia. Odkryłem dzięki temu, najpierw w sensie fizycznym, potencjał i możliwości zawarte w chwili obecnej. W sensie duchowym zrozumiałem, dzięki chwili obecnej, faktyczne bycie zjednoczonym z Bogiem. Życie stało się bogatsze, pełniejsze, a codzienność moim faktycznym życiem – właściwą wersją mojego „ja”. Duchowe bogactwo doświadczeń, radość, zadowolenie, zapał – wszystko to, stało się udziałem mojego życia, dzięki przeżywaniu świadomie, chwili obecnej. Przeżywając swoje życie, chwila po chwili, ma się poczucie, jakby się głębiej uczestniczyło w każdym wydarzeniu: lepiej widziało, słyszało, odczuwało. Aby rzeczywiście objąć pełnię chwili obecnej, człowiek musi współpracować z Bogiem, otwierać się na Jego wolę, zawartą w każdej chwili obecnej. To nie kwestia ludzkich możliwości i umiejętności otwiera nam oczy na chwilę obecną, ale Bóg, który uzdalnia nas do właściwego jej przeżywania. Chwila obecna jest darem Boga, dla człowieka, a nie wynikiem reakcji ludzkich. Musimy uchwycić się Boga, by w wyniku naszych działań, nie zniszczyć tej kruchej, ale jakże istotnej części naszego życia. Jedynie co mamy, to właśnie chwilę obecną, bo przeszłości już nie ma, a przyszłości jeszcze nie ma, jest tylko tu i teraz. Właściwe przeżywanie chwili obecnej jest prawdziwym życiem w zjednoczeniu z Bogiem, gdyż chwila obecna posiada w sobie Boży plan, Jego wolę i zadania, których mamy się podjąć, realizując tę właśnie chwilę.

    Systematyczne rozważanie, pochylanie się nad różnymi kwestiami, związanymi z chwilą obecną, ukazało mi, jak wiele dobra otrzymuję ze strony Boga, innych osób. Jak wiele kryje się w każdej chwili obecnej i jak wiele, właśnie dzięki niej, mogę uczynić. Życie chwilą obecną, pozwoliło mi lepiej, właściwiej, przeżywać swoje życie – każde wydarzenie. Myśli, poruszenia, dotykały samego serca i stawały się życiem. Dzięki głębszemu przeżywaniu chwili obecnej, doświadczałem inności – niezwykłości mojego życia, w którym, jest tak wiele jeszcze dobra do wykorzystania. Byłem pewien i nadal jestem, że skupienie się na chwili obecnej, pomaga mi konkretniej, pewniej i owocniej, kształtować i przeżywać życie. Chwila obecna, stała się rzeczywiście życiowym skarbem, doświadczeniem o niezwykłej wartości. Życie kształtowało się w określony sposób, z konkretnymi codziennymi zadaniami, które oprócz tego, że wymagały określonych działań, to jednocześnie rodziły właściwą odpowiedzialność i wrażliwość na to, co w każdej chwili, stawało się moim osobistym doświadczeniem. 

    Pod naszą osobistą refleksję, chciałbym przytoczyć myśl bł. Chiary Luce Badano, która tak powiedziała do swojego ojca: „Staraj się żyć chwilą obecną (bieżącą). Musisz przeżywać czas chwila po chwili, dobrze przeżywać każdą minutę, przeżywać każdą minutę w komunii z Panem Jezusem, a pomoże ci w tym łaska Boża. Przeszłość już minęła, a przyszłość nie wiadomo, czy nastąpi, skup się całkowicie na teraźniejszości, w nieustającej więzi z Jezusem”.

    Wielu z nas, pewnie błądzi po ścieżkach swojej codzienności, szukając odpowiedniego sposobu na życie. Chiara, w ogromnym skrócie, zawiera w swojej myśli, całą istotę chwili obecnej.

Starać się żyć – czyli podejmować duchową gimnastykę

Dobrze przeżywać – poszukiwać i znajdywać właściwą opcję danej chwili

Komunia – nic nie czynię samemu. Mam jednoczyć się z Jezusem i każdym człowiekiem

Pomaga łaska – każda chwila obecna, zawiera w sobie potrzebną pomoc, do jej zrealizowania

Przeszłość, przyszłość – tego nie ma, więc o tym nie myślę

Skupienie – właściwe zaangażowanie się w chwilę obecną

    By żyć tak, by właściwie rozumieć i przeżywać chwilę obecną, potrzebujemy duchowych ćwiczeń. Dlatego pragnę podzielić się moją pracą, moimi doświadczeniami. Czas, który poświęcisz temu ćwiczeniu zależy od ciebie. Nie chodzi o to, by szybko przeczytać i zaliczyć, ale o fakt nauczenia się, życia chwilą obecną.

    To, co niekiedy najprostsze, w życiowym doświadczeniu staje się trudne. Czy potrafiłbyś niewidomej od urodzenia osobie, wyjaśnić, jak wygląda obojętnie jaki kolor? Albo, czy głuchoniemej osobie, potrafiłbyś przedstawić jakikolwiek dźwięk? A czy osobie niewierzącej, potrafiłbyś wyjaśnić, czym jest chwila obecna? Niby takie proste, oczywiste, a jednak by, ukazać pełnie, trzeba się głębiej zastanowić, zatrzymać w czasie, objąć tę najmniejszą, lecz najważniejszą chwilę mojego życia. Obejmując pamięcią różne wydarzenia, jak obrazy, zapamiętujemy tylko niektóre chwile, albo te najpiękniejsze, albo te bolesne, trudne. Dzięki nim układa się w naszych głowach mapa przeróżnych doświadczeń. Jedne są ważne i chętnie do nich wracamy; inne przerażające, lecz tak silne, że trudno jest nam się od nich uwolnić, bądź też przed nimi uciec. Jedna chwila – a tak piękna, bądź też, tak zatrważająca.

ROZWAŻANIA

 

1. CZYM JEST CHWILA OBECNA

    Oprócz biblijnych natchnień, które towarzyszyły nam już we wstępie, maluje się we mnie kilka różnych porównać, które połączone, dla mnie, stają się sensownym wytłumaczeniem, albo raczej kluczem, dzięki któremu, lepiej i łatwiej jest mi wyobrazić sobie, czym jest chwila obecna.

    Złożoność chwili obecnej, jej wieloaspektowość, jest trudna do właściwego uchwycenia. Dochodzące do tego ludzkie ograniczenia, nie umożliwiają człowiekowi, rozpoznanie jej pełni. Musimy uświadomić sobie również to, że każda chwila jest udzielonym nam darem, dlatego zrozumienie chwili obecnej, jest też pewnego rodzaju łaską ofiarowaną nam przez Boga, w zależności od tego, jak z nią współpracujemy.

    Każdy z nas ma swój obraz, dzięki któremu, we właściwy sposób zrozumie chwilę obecną, oraz w odpowiedni sposób się w nią zaangażuje. Dla mnie chwila obecna, to złączenie trzech obrazów: drogowa krzyżówka, labirynt, parking wielokondygnacyjny. Te obrazy, prawie w każdym przypadku łączą się z czymś szczególnym – każdy z tych obrazów, symbolizuje wiele możliwości – opcji wyboru. 

    Krzyżówka – ukazuje, że są różne drogi, które człowiek może wybrać, znajdując się w chwili obecnej. Symbolicznie chwila obecna to możliwość pójścia prosto, w lewo, w prawo, albo zatrzymać się, bądź też zawrócić. Podobnie jest też w wielu przypadkach w naszym życiu. Człowiek może zrealizować jedną chwilę, na wiele sposobów. Wybór jednak musimy ograniczyć do jednej decyzji…

    Dlatego chwila obecna podobna jest też do labiryntu. Możemy kroczyć różnymi drogami, ale w labiryncie jest tylko jedna właściwa droga, która umożliwi nam osiągnięcie celu. W labiryncie nie jeden raz coś nas zmyli, pójdziemy niewłaściwym tropem i choć z trudem, w końcu osiągniemy cel. Krążenie po labiryncie – to jakby zdobywanie doświadczenia. Im bardziej jesteśmy czegoś pewni, tym bardziej wyraźna staje się dla nas droga naszego postępowania.

    Dzięki chwili obecnej, możemy osiągnąć różne cele. W zależności od naszego nastawienia, bądź też tego, co kryje się w naszym sercu, człowiek odkrywa, jak wiele płaszczyzn zawiera się w jednej chwili. Dlatego podobieństwo chwili obecnej to parkingu wielokondygnacyjnego. Przecież różni są ludzie i różne jest ich nastawienie: racjonalne, materialne, emocjonalne, nielogiczne, duchowe, egzystencjalne, obojętne, itd. Jedno wydarzenie – wiele możliwości wyboru – choć jedna właściwa droga osiągnięcia celu, a tak różne może towarzyszyć nam nastawienie w realizacji tego wydarzenia. 

2. CHWILA OBECNA TO JEDNO WYDARZENIE

    Chwila obecna jest usytuowana pomiędzy przeszłością, a przyszłością. To, co jedynie istnieje, to teraźniejszość – moment, w którym obecnie się znajduję, co obecnie robię, o czym myślę, co przeżywam. To, co mija przestaje się dziać. Tego, czego jeszcze nie ma, jeszcze się nie dzieje, ale jest tu i teraz – to jest właśnie chwila obecna. Moment, który obecnie trwa jest mój – należy do mnie, a ja mam w nim, w pełni uczestniczyć.

    Zabiegani, zaabsorbowani wieloma sprawami, załatwiamy tysiąc spraw na minutę. Jeszcze nie kończąc jednego, już mocno tkwimy w kolejnym zajęciu. Jeszcze nie kończąc jednej rozmowy, już rozmawiamy z inną osobą. Odpoczywając, planujemy kolejny dzień naszej pracy. Wypełniając jeden obowiązek, myślami już jesteśmy przy innym zajęciu. Czy można mówić, w takim układzie wydarzeń, o dobrym przeżywaniu chwili obecnej? Czy efekt działań, w takim nastroju naszego życia jest prawidłowy, czy taki, jaki faktycznie powinien być? Chyba bardziej zależy nam na ilości, niż na jakości, skoro w takim biegu załatwiamy prawie wszystkie sprawy naszego życia.

    By właściwie przeżywać chwilę obecną, trzeba być na niej całkowicie skoncentrowanym. Jeśli w jednym momencie chce już projektować kolejne chwile, to którąś jednak zmarnuję na pewno! To, co czynię w chwili obecnej jest jedyne i muszę postępować tak, jakby faktycznie poza tą chwilą nie było innych. Chwila obecna jest „decydującym momentem” – nigdy się już nie powtórzy, nigdy do niego nie wrócę. Mimo umiejętności podzielności uwagi – można być tylko w jednym miejscu, w jednym momencie. Tylko w pełni angażując się w konkretną chwilę obecną, można ją w pełni przeżyć, wykorzystać, zrealizować. Skoro w tej chwili piszę tę myśl, to nie angażuję się w inne sprawy. Jeśli wypełniam jakieś zadania, to nie błądzę myślami po innych wydarzeniach, wyobrażając sobie, co będzie zaraz, później, albo jutro. Chwila obecna jest tym, co jest teraz, a wszystko ponad to, teraz nie istnieje. Pełna koncentracja w chwili obecnej, sprawi, że nawet najprostsze, najbanalniejsze, naszym zdaniem, wydarzenie, przeżyjemy o stokroć lepiej, pełniej, niż jak robiliśmy to być może dotąd, będąc w myślach, już gdzieś indziej. Rozmowa, spotkanie, praca, pomoc, słowo, czyn – w konkretnej chwili jest tylko „jedno” i ono liczy się jedynie, w tej konkretnej chwili obecnej. Najlepiej przeżyjesz chwilę obecną, żyjąc nią, uczestnicząc w niej całym sobą. 

3. CHWILA OBECNA – CO ONA ZAWIERA?

    Chwila obecna to nade wszystko dar. Każdy z nas, odkrywając chwilę obecną, powinien traktować wszystkie doświadczenia, jako dar. Różne osoby, wydarzenia, myśli, stają się oznaką czegoś głębszego. Nie tylko one same zawierają się w chwili obecnej, ale również to, co one wyrażają, np.: osoby – więź, wydarzenia – zadania; myśli – natchnienia, itd. Dar ku czemuś służy, a my posiadamy chwilę obecną właśnie po to, by to odkryć i w odpowiedni sposób się nią posłużyć, lub użyć – przyjąć.

    Wiele spotykających nas rzeczy w życiu, przypisujemy albo przypadkowi, albo złośliwemu losowi, który się na nas odgrywa. Spójrzmy jednak na naszą codzienność, jako na dar. Być może nie wszystko rozumiemy, albo nie we wszystkim, uda nam się właściwie uczestniczyć, ale na dobry początek starajmy się, wszystko odkrywać jako dar. Nasze podejście do różnych spraw się zmieni i może więcej będzie w nas motywacji, by się bardzie lub w ogóle w pewne sprawy zaangażować. Chwila obecna, przychodzi z różnymi zadaniami, ale i też łaską, która umożliwia nam te właśnie zadania zrealizować. Dlatego im bardziej będę przeżywał chwilę obecną, tym mocniej będę uświadamiał sobie, jak wiele otrzymuję łaski. Chwila obecna, zawiera wiele możliwości rozwinięcia jej, ale tylko jedną właściwą. Zbliżając się do krzyżówki, wiem, że mogę podróżować w każdą stronę, ale wiem też, że powinienem wybrać tylko jedną drogą, którą będę podążał dalej. Chwila obecna, to wybór! Muszę uczyć się obejmować chwilę obecną. To znaczy muszę bacznie obserwować i dostrzegać możliwości działania; widzieć okazję do uczynienia czegoś, powiedzenia lub słuchania; szansę kochania, ofiarowywania, służenia, muszę być pusty, by cokolwiek przyjąć; cichy, cierpliwy, otwarty, ufny, pełen pokoju…

    Chwila obecna to „tu i teraz”, nic więcej, nic mniej. Spójrz na jakiekolwiek wydarzenie w ciągu dnia, np. spotkanie z jakąś osobą. Mogę słuchać, lub mówić; pocieszać lub śmiać się; czynić coś lub wspierać; powinienem w skupieniu przeżywać to spotkanie, jak żadne nigdy dotąd. To jest ta jedyna szansa – nic poza nią nie mam – ani przeszłości, ani przyszłości. Nie marnuj tego spotkania na bezmyślne i nieużyteczne sprawy; nie myśl o niczym innym jak tylko o tym spotkaniu i o tej osobie. Jestem cały dla tego spotkania i tej osoby. Nie wybiegam myślami zbytnio w przyszłość, by nie utracić tego, co mam – teraźniejszości. Zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby dostosować się do wymagań chwili obecnej. To, co zawiera chwila obecna, powinno przenikać moje serce, myśli i wszelkiego rodzaju inicjatywy działania, jakby świat się zatrzymał, a w zasadzie skończył, na tej właśnie chwili obecnej.

4. ŻYĆ CHWILĄ OBECNĄ

    Jeśli uświadamiam sobie, czym jest chwila obecna, jak wiele różnych spraw się w niej zawiera, to powinienem iść dalej – przeżywać chwilę obecną. Dobrze wypełniać obowiązki; udźwignąć wszystkie krzyże; być otwartym na Boże natchnienia; budować świętość – tak ogólnymi wskazówkami, określiłbym co to oznacza, żyć chwilą obecną.

    Skoro Bóg dał mi życie, powołał mnie do jakiś konkretnych zadań, to powinno mnie prowadzić do tego, abym nieustannie trwał w Chrystusie. Bóg żyje we mnie w każdej chwili obecnej. Nieustannie towarzyszy nam dotyk Bożej miłości – ona powołała mnie do istnienia; ona powołała każdą chwilę obecną; ona zachęca mnie do wypełnienia woli Bożej. Każda chwila obecna, zawiera łaskę Ducha Świętego, który oświeca mnie i prowadzi. Żyć chwilą obecną, to całym sercem, duszą i ze wszystkich sił czynić, tylko to, czego oczekuje ode mnie Bóg, w chwili obecnej.

    Starając się żyć chwilą obecną, muszę przeżywać czas, chwila po chwili, dobrze przeżywać każdą minutę, przeżywać każdą minutę w komunii z Jezusem. Każda chwila jest cenna i nie można jej marnować. Otwierając się na Boga, otwieram się na chwilę obecną i na to, co ona zawiera. Ewangelista Łukasz pisze: „kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i wielkiej będzie wierny” (Łk 16,10). Drobna rzecz, czy wielka, cokolwiek zawierać będzie chwila obecna, mam to wykorzystać i zrealizować. Każda chwila niesie ze sobą zadania, które mam dobrze wypełnić. Nie tyle kwestia, „co mam robić”, ale „jak mam to zrealizować”, powinna przyświecać mi w każdej chwili. Chwila obecna to okazja – by kochać jako pierwszy – czyli bezinteresownie, nie czekając aż ktoś inny zacznie podejmować się działania, które przyniosła chwila obecna. Moim głównym zainteresowaniem, obejmuję teraźniejszość. W niej poszukuję właściwych opcji zrealizowania danego wydarzenia. Jeśli wyłączę myśli o przeszłości i przyszłości, to moje całe skupienie, otoczy chwilę obecną. Powinniśmy głębiej przeżywać teraźniejszość, bo tylko wtedy będziemy dostrzegali więcej szczegółów naszej teraźniejszości. Jeśli dostrzegam możliwości i angażuję się w to, co jest dobre, wówczas właściwie żyję chwilą obecną. Jeśli świadomie przeżywamy każdą chwilę obecną, jesteśmy otwarci na wewnętrzne poruszenia i natchnienia, wówczas codzienność wydaje się nam być pełniejszą i bogatszą w różnego rodzaju doświadczenia. Jeśli doświadczamy czegoś trudnego, wówczas odkrywamy ból, trud, jako zadanie, które możemy nieustannie ofiarowywać w konkretnych intencjach. Trud, ból, każde doświadczenie jest narzędziem w ręku Boga, dzięki któremu wewnętrznie dokonuje naszego przemienienia i uświęcenia. Bóg również, posługuje się nami i naszą chwilą obecną, aby dotrzeć do innych osób. Każda dobrze wykorzystana chwila obecna, może być świadectwem dla innych, jak we właściwy sposób przeżywać wolę Bożą i na nią odpowiadać.

5. JAK WYPEŁNIAĆ CHWILĘ OBECNĄ

    To, co dzieje się w chwili obecnej, wymaga na pewno akceptacji i zaangażowania. Jeśli jednak będziemy zwracali uwagę na to, jak wiele czynimy, czy możemy uczynić, możemy zatracić właściwy sens chwili obecnej – wypełniać chwilę obecną. Nie ma większego znaczenia ile czynię, ale jak to czynię. 

    Chwila obecna, zawiera plan Boga wobec mnie i innych osób. Dlatego tym bardziej odpowiedzialnie, powinienem podchodzić do każdej sprawy w chwili obecnej. Jeśli wierzę, że to, co obecnie obejmuje chwila jest planem Boga względem mnie, to powinienem zrozumieć, że tylko ta droga jest dla mnie jedyna i właściwa. Bóg angażuje mnie do wypełnienia Jego planu, wykorzystując to wszystko kim jestem, co mam. Nie potrzebuję nic więcej, ani nic mniej dla wypełnienia tego planu, jak tylko właśnie, ów chwilę obecną. Nie muszę bać się chwili obecnej, ani tego, czy podołam sprawom w niej zawartym, gdyż chwila obecna, zawiera w sobie to wszystko, co potrzebuję do jej wypełnienia. Zatem, każda chwila obecna, pozwala mi zjednoczyć się z Bogiem, w Jego planie, w wypełnianiu w każdej chwili Jego woli. Wypełniając dobrze chwilę obecną, odkrywam obecność Boga, który jest mi bliski. Dzięki chwili obecnej, mam możliwość budowania duchowego mostu, który łączy mój brzeg, z wolą Bożą.

    Aby właściwie wypełnić chwilę obecną, muszę kochać to, co w niej mam. Chwila obecna ma promieniować miłością, najpierw wobec zadań, których się podejmuję, a później, okazywać miłość innym, wszystkim tym, co jest zawarte w chwili obecnej. Podejmując się „z miłością” zadań w chwili obecnej, przemieniam się, a jednocześnie, ja wobec innych, staje się miłością. Mogę wszystko to, co zawiera chwila obecna, wykorzystać, aby ewangelizować miłością tych wszystkich, których spotykam na swojej drodze. Chwila obecna jest po to, aby kochać! Podejmuję się realizacji woli Bożej, w chwili obecnej, aby ćwiczyć się w miłości: kochając jako pierwszy, kochając wszystkich, kochając bezinteresownie.

    Chwila obecna, właściwie wypełniona, domaga się wręcz tego, aby czynić ją w jedności, najpierw z Bogiem, a później z tymi osobami, które zostały mi w chwili obecnej podarowane. Czynienie czegoś w jedności, sprawia, że to, co czyni jeden, ma wpływ na działanie innych. Dzięki jedności, nasze wypełnienie chwili obecnej, może zrodzić miłość wzajemną. „Gdzie dwaj albo trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Dlatego tam, gdzie jedność, tam gdzie wzajemna miłość, tam o wiele łatwiej jest we właściwy sposób żyć i wypełniać chwilę obecną.

6. CHWILA OBECNA – ZACZĄĆ OD POCZĄTKU

    Nie zawsze udaje nam się dobrze żyć chwilą obecną. Co zrobić w takiej sytuacji? Zaczynać wciąż na nowo dobrze żyć teraźniejszością! Chwila obecna jest najwłaściwszym momentem, by rozpocząć żyć we właściwy sposób. Niekiedy spotyka nas jakaś trudność, przeciwność, ból, duchowa oschłość… Nie powinniśmy w takiej sytuacji rezygnować i poddawać się, lecz wykorzystać resztę wewnętrznych sił, by się zreflektować, opamiętać, podjąć radykalną decyzję i natychmiast przejść do wypełniania kolejnej chwili obecnej.

    Tak ważne jest to, by się udźwignąć w chwili obecnej, z wszelkich ciężarów, a więc dokonać radykalnego odcięcia od przeszłości, by głębiej jeszcze wejść w to, co obejmuje chwila bieżąca. Nic nie stoi na przeszkodzie, by „rozpocząć od nowa, by uznać, że się popełniło błąd, że poszedłem w niewłaściwym kierunku. Wola Boża zawarta w chwili obecnej, wciąć czeka na realizację – nic, ani nikt nam jej nie odebrał. Pozostaje nieustanna możliwość zrealizowania, we właściwy sposób, chwili obecnej.”

    „Rozpoczynanie od początku”, nie jest dążeniem do perfekcjonizmu, ale pójściem w kierunku lepszego rozeznawania woli Bożej i inspirowanie się nią, podejmując się codziennych wydarzeń. Każdy dzień jest nową okazją, aby żyć chwilą obecną. Dlatego rozpoczynając od nowa, człowiek ma szanse coraz lepiej wykorzystywać, kolejny ofiarowany dzień, kolejną ofiarowaną mi chwilę.

Dzień po dniu, chwila po chwili tworzy harmonię, w której my musimy współbrzmieć. Chwila obecna, jak jeden dźwięk, pośród wielu, tworzy melodię, w której każde działanie powinno mieć uroczysty ton. Ta uroczysta nuta, głęboko naznacza każde działanie człowieka, przez to, jego istnienie staje się bardzo barwne. Konkretność, adekwatność w działaniu, sprawiają, że jego duchowe oblicze staje się coraz wyraźniejsze.

    Uroczysta nuta, która brzmi w każdej chwili obecnej, jest tym, co ją wyróżnia i tym, co świadczy o spełnianiu woli Bożej w każdej minucie. Człowiek podejmuje w swojej codzienności, najlepszą wersję chwili obecnej.

    „Podczas modlitwy – głęboko zjednoczony z Bogiem; gdy spędza czas z innymi jest wolny i radosny. Wymagający od siebie, a z innymi braterski. Bezkompromisowy, ale też i w odpowiednich momentach tego wymagających również miłosierny. Przekonany o wszechmocy Boga, lecz niezadowolony z tego, co sam zrobił, jednak zawsze gotowy mieć nadzieję i zaczynać od nowa” (Chiara Lubich)

    Chwila obecna stawia konkretne zadania, a człowiek, powinien znaleźć właściwy dla tej chwili, sposób, by ją zrealizować. Odpowiednie słowa, odpowiednie postępowanie – tego wymaga chwila obecna. Jeśli jestem zanurzony w woli Bożej, w chwili obecnej, moja wszelka inicjatywa jest adekwatna do potrzeb chwili obecnej. 

7. TRUDNA CHWILA OBECNA

    Życie wnosi w naszą codzienność, również trudne doświadczenia, którym powinniśmy stawić czoła. Moglibyśmy po ludzku zmagać się z nimi, albo nawet buntować, ale Chrystus mówi „brać swój krzyż” (Mt 16,24). Prawie każda chwila ma swój krzyż – mniejsze, większe, które trzeba wziąć. Każda chwila jest darem, niezależnie od tego jaka to chwila – czy radości, czy smutku. Nie możemy pozbyć się tych trudnych chwil, ani o nich zapomnieć, przez ucieczkę w życie bez zobowiązań.

    Każda chwila obecna, wymaga naszej gotowości przyjmowania jej. Nawet „tak” wobec woli Bożej, w chwili obecnej, nie jest bezradnym pogodzeniem się z tym, co się dzieje, lecz bardziej świadomym, wyrażeniem zgody, na wolę Bożą, nawet tą najtrudniejszą. Musimy przyjmować każdą sytuację, nie ze względu na jej wartość, ale ze względu na Dawcę – Boga. Każdy dar, nawet ten trudny, jest narzędziem w rękach Boga, którym nas moduluje, przemienia. Jeśli w każdej chwili, rozpoznawać będziemy obecność Jezusa, wówczas te trudne sytuacje, będą dla nas prostsze do przyjęcia, a to z racji tego, że będziemy bardziej przekonani, co do konieczności takich wydarzeń. Skoro Bóg tak chce, to ja również tego chcę. W takich sytuacjach musimy powalczyć z sobą, z naszym projektem na życie, oczekiwaniami i pragnieniami, by nigdy nic trudnego nas nie spotkało.

     Musimy umieć być wolnymi od każdego daru. Każdy dar ma nieustannie krążyć. Pomnażając i rozdając wszystko, człowiek stwarza w sobie miejsce na kolejne dary. Otwartość i zaufanie, z naszej strony, dają Bogu możliwość działania, tak zarówno w naszym wnętrzu, jak i przez nas, wobec innych. Bóg w każdym doświadczeniu, jest wstanie, przeprowadzić nas w taki sposób, abyśmy utrzymali w sobie wewnętrzny pokój i radość.

    „Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,34). Przyjęcie jakiegokolwiek daru, zobowiązuje do działania, a nie zatrzymywania i „rozdrapywania” ran, czy spekulowanie „dlaczego?”. Bóg, dzięki chwili obecnej, przystosowuje nas, by spełnić Jego wolę, w każdym doświadczeniu. Zmartwienia, które nam towarzyszą, albo myśli o przyszłych trudnościach, mogą się rozwiać, gdy dobrze wypełnimy chwilę obecną. Dzisiejszy dzień jest jedyną i najwłaściwszą szansą, aby go do końca wypełnić, tak jak przewiduje to Boże plan. W nim właśnie tkwią zadania, niekiedy trudne, ale również tym samym dniu, czy nawet w tej samej chwili, odnajdziemy odpowiednie wskazówki dla rozwikłania tego wszystkiego, co przeżywamy. Przyjęcie każdego daru i pójście z nim, w kolejną chwilę obecną, może sprawić, że sprawa się rozwiąże, albo my odnajdziemy właściwe rozumienie tego doświadczenia.

8. BYĆ DOBRZE PRZYGOTOWANYM

    Żyć chwilą obecną – czyniąc tak, wszystko wydaje się możliwe i do wytrzymania – i można w najlepszy sposób przygotować się do nowej woli Bożej. Nie przestawajmy żyć chwilą obecną, aż dojdziemy do tej chwili, od której zależy wieczność.

     Niekiedy doświadczamy paraliżującego strachu, przed wydarzeniami, które mają nastąpić. Wówczas musimy jeszcze bardziej żyć chwilą obecną. Można być zupełnie spokojnym tylko wtedy, gdy się jest dobrze przygotowanym do konkretnego zadania. Można niejako odciążyć chwilę obecną, jeśli będziemy do niej przygotowani. Chwila obecna, ma swoją niezwykłą wartość. W niej, zawierające się zadania, są dostępem do darów – owoców, które z kolei są doświadczeniem, które wraz z chwilą obecną, przechodzą do kolejnych chwil. Jeśli wypełniamy Bożą wolę, żyjąc chwila po chwili, człowiek natrafia na różnego rodzaju drzwi, ale nie musi obawiać się, że ich nie otworzy, bo dzięki innej chwili obecnej, zyskał właściwy klucz, który umożliwi mu pójść dalej. Chwila obecna jest skarbem – kluczem dla kolejnej chwili. Dlatego tak istotne jest to, by NIGDY NIE PRZESTAWAĆ ŻYĆ CHWILĄ OBECNĄ!

     „Każda moja czynność, każda modlitwa, wszystko musi być tak wykonane, jak gdybym jedynie to miał do czynienia, nic innego, jak gdyby Pan tylko po to mnie umieścił w tym świecie, bym doskonale tę właśnie czynność wypełnił, i jakby od jej wyniku zależało moje uświęcenie, bez względu na to, co było i w przyszłości będzie” (Jan XXIII)

     Pełne zaangażowanie w chwilę obecną, pozwoli nam przyjąć również to wszystko, co właśnie w niej, przygotował dla nas Bóg. Przyjmować i nieustannie ofiarowywać to wszystko, co posiadamy, gdyż tylko puste dłonie są wstanie przyjąć kolejne przygotowane dla nas dary. Bóg w każdej chwili obecnej, ofiarowuje nam łaskę, Ducha Świętego, który wylewa na nas, moc swoich darów, byśmy właściwie, na Niego otwarci, mogli dotrzeć do ostatecznego celu. Chwila obecna, obfituje w dary: mądrości, rozumu, rady, męstwa, bojaźni Bożej, pobożności, umiejętności. To nie ja i moje kwalifikacje, odpowiadają za pomyślność chwili obecnej, lecz to Trójca Święta, organizuje moje życie chwilą obecną, dlatego muszę trwać w jedności z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

    Właściwym sposobem przygotowania się do chwili obecnej, jest zaproszenie Jezusa, by był obecny w każdym doświadczeniu. Skoro zapraszam Go, by był obecny, to, gdy nastąpi chwila obecna, moim pierwszym zadaniem jest Go tam odnaleźć i przyjąć Go takim jaki właśnie do mnie przyszedł. Nieustanne odkrywanie Jego obecności, upewnia nas, czy nadal postępujemy w jedności, czy nadal tworzymy we wspólnocie z Nim, oraz każdym człowiekiem, którego obejmuje chwila obecna.

9. W RĘKACH BOGA

    Wiesz, co na dziś, albo wobec jutra, przygotował dla ciebie Bóg? Oczywiście, nie jestem wstanie tego przewidzieć, ale przygotowuję się przyjąć wszystko, co pochodzi od samego Boga. Tak wiele nas dręczy myśli, lęków wobec kolejnych chwil, wydarzeń. Co jeszcze się zdarzy, co jeszcze mnie spotka… – z takim nastawieniem, słowami, często wkraczamy w kolejne dni, doświadczenia.

    Wszystko, co pochodzi od Boga, ma swój konkretny sens i cel, dlatego powinniśmy uczyć się, by w życiu codziennym, coraz mocniej ufać Bogu i Jego woli. Bóg potrafi zawsze zaskoczyć nas miłymi wydarzeniami, ale musimy wierzyć Mu i nieustannie „zdawać się na Niego”. On znając nas najdoskonalej, ogarniając cały nasz czas, jest wstanie, w odpowiednim momencie i miejscu dotrzeć do nas i towarzyszyć nam w odpowiednich doświadczeniach. To On zna nasze życie i plan wobec nas, dlatego w Nim, w każdej chwili, powinniśmy składać swoje nadzieje, oraz w Nim szukać sił, motywacji i zrozumienia, wobec każdego doświadczenia. Uświadamiając sobie, że wszystko jest w rękach Boga, muszę uczyć się rozeznawać bardziej dokładnie, co jest Jego wolą, do czego mnie zaprasza, w kolejnych konkretnych doświadczeniach. Trwając w Jego woli, będzie we mnie więcej przekonania co do tego, że On zawsze chce mojego dobra. Działając spontanicznie, bez faktycznego zawierzenia siebie i swoich spraw Bogu, działamy, jakby na swój własny „koszt”, narażając się na takie doświadczenia, które nie wynikają z woli Boga, lecz z działania zła, które będzie chciało nas odwieść od tego, co piękne i dobre. Złożyć wszystko w Bogu – to nade wszystko, poszukiwać w Bogu uzasadnienia dla swojego działania. Są sprawy, które powinniśmy rozeznać, poddać weryfikacji woli Bożej, by przemieniając siebie dojrzeć do tego, co Bóg nam daje i obiecuje. Jeśli uczyniliśmy ze swojej strony wszystko, pamiętajmy, że nasze działanie powinniśmy poddać Bogu, gdyż On we wszystkim, ostatecznie ma swój plan. Wierzę, że jeśli coś jest dobre, to Bóg udzieli mi łaski, swojej pomocy, by to zrealizować. Zawierzenie Bogu, to pozostawienie Bogu wszystkich swoich planów, zamiarów, by On kontynuował to, swoją mocą. Bóg widząc nasze dobre zamiary, doda nam duchowego wsparcia, a sprawa, choć już może nie przy naszym udziale, dalej będzie kwitnąć i pomnażać swoje owoce. My często skupiamy się na tym, co widoczne, co jesteśmy wstanie sobie wyobrazić. Bóg jest jednak ponad tym wszystkim i może doprowadzić do realizacji jakiejś sprawy, których owoców sobie nawet nie wyobrażamy.

    Dać całkowitą swobodę Bogu, posługiwania się tobą, oraz tym, co czynisz, a Bóg udzieli jeszcze więcej niż tego pragnęliśmy. 

10. BYĆ WOLNYM W CHWILI OBECNEJ

Żyć bez własnych myśli, wyobrażeń, bez posiadania własnej woli, bez pamięci… Nie mieć nic, aby być całkowicie wolnym i otwartym na chwilę obecną i na Boga i Jego myśli, Jego wyobrażenia, Jego wolę, Jego pamięć.

    Chwila obecna, jeśli do tego dopuścimy, może być uwikłana, w różne nasze ludzkie skłonności.

– Możemy ulec skłonności czasu: kiedyś, później, wczoraj, jutro, zaraz…, co sprawi, że nie będziemy przeżywali właściwie chwili obecnej.

– Możemy ulec skłonności myślenia: spekulacje, osądy, opinie, przesadną racjonalizm, interesowność, co sprawi, że chwila obecna nie będzie wolna, bez zniewolenia przez nasze ograniczenia

– Możemy ulec skłonności woli – że to my mamy rację: mój wybór, moja decyzja, mój pomysł, moje chęci – co sprawi, że chwila obecna, albo wcale nie będzie zrealizowana albo ograniczona tylko do tego, czego ja chcę.

– Możemy ulec skłonności rozgrzebywania przeszłości i przewidywania przyszłości: lęki z ubiegłych doświadczeń, zawiść, zniechęcenie, przesadna kontrola, paranoiczne planowanie, unikanie pewnych zdarzeń, co sprawi, że wewnętrznie rozsadzi nas zło, wylewając żółć na chwilę obecna.

     Musimy być całkowicie wolni, zarówno w sensie posiadania, jak i pragnień, bo tylko wtedy zdolni będziemy przyjmować całkowicie, wolę Bożą, jako swoją własną. Gdy nie będziemy mieć myśli, umysł będzie całkowicie wolny i otwarty, na Boże światło, które otrzymujemy w każdej chwili obecnej. Jest wiele zewnętrznych uwarunkowań, które mogą odebrać nam nasz dar – chwilę obecną. Nasze działanie będzie takie, jacy jesteśmy wewnętrznie. Jeśli w sercu żywe jest doświadczenie miłości, to właśnie ona będzie obecna w naszym działaniu. Jeśli pozwolimy, by zapanowały nami, np. gniew, zniechęcenie, itp., wówczas to właśnie będzie się przejawiało przez nasze słowa, czyny. 

    Żyć chwilą obecną, to żyć jakby w ekstazie – czyli poza sobą. Skoncentrowani na chwili obecnej, chcąc ją wykorzystać zgodnie z jej zamysłem, musimy wyjść poza siebie, by odnaleźć najwłaściwsze rozwiązanie. Musimy stanąć ponad naszymi ograniczeniami, gdyż tylko wtedy, chwila obecna, może się urzeczywistnić tak, jak tego oczekuje od nas Bóg i Jego plan.

     Powinniśmy iść za głosem Jezusa – Jego znakami obecnymi w osobach, wydarzeniach, rezygnując całkowicie z siebie. Chwila obecna, to szczególne zaproszenie do tego, aby być całym sobą dla… chwili obecnej i tego, co ona konkretnie w sobie zawiera.

11. ŻYĆ WOLĄ BOŻĄ W CHWILI OBECNEJ

    Każdy dzień, każda chwila zawiera w sobie cały plan Boga. Angażowanie się w chwilę obecną, człowiek wnika w szczegóły tego planu, rozpoznając wolę Bożą. Choć wszyscy powołani jesteśmy do życia wolą Bożą, to każdy z nas, ma swoją własną – indywidualną drogę. Odkrycie chwili, woli Bożej zawartej w chwili obecnej, jest odkrywaniem drogi własnego uświęcenia. Nie wszyscy możemy poświęcić się całkowicie Bogu, różnym ciężkim praktykom – pokucie, postom, nocnym czuwaniom i itd. Jednak jakkolwiek Bóg powołuje nas do różnych, szczególnych zadań, choć różnice są znaczące, to jednak jest tam wyjątkowy wątek, wspólny dla wszystkich powołań. Tym szczególnym wątkiem jest wola Boża. Bóg w każdej chwili obecnej, objawia mi swoją wolę, pozwala mi odkryć drogę mojego uświęcenia.

     Każda chwila jest momentem decyzji, odpowiedzi wobec woli Bożej. „Bądź wola Twoja…” – to nie ma być tylko część pięknej modlitwy, ale rzeczywista postawa wypływająca z serca i prawdziwej wiary, wobec każdego doświadczenia, które ma miejsce w chwili obecnej,

    Chwila obecna przychodzi z konkretnymi owocami – łaską i zadaniem. Odkrywając własną drogę uświęcenia – chwilę obecną – mam nią podążać, mówiąc Bogu w każdej chwili „TAK”. Moje działanie, zaangażowanie w chwili obecnej, jest odpowiedzią wobec Boga i Jego planu. Jakość działania, jest wyrazem wrażliwości i odpowiedzialności za dari zadanie, jakim jest własne uświęcenie. Życie to nie tylko praca, wypełnianie zadań, ale okazja, by przez doświadczenia, najpierw uświęcić siebie – ubogacić swoje wnętrze, a później, przez każdą chwilę obecną, uświęcać innych. Wola Boża zawarta w chwili obecnej, jest znakiem rzeczywistej obecności Jezusa pośród nas; jest też objawieniem planu wobec nas; jest też drogowskazem i odpowiedzią jak wypełniać swoje życie codzienne. Spełniać wolę Bożą jest rzeczą najbardziej rozumną i owocną, jaką człowiek może czynić.

    Nasze podejście do życia, do każdej chwili obecnej, może się radykalnie odmienić, gdy będziemy widzieć w nich okazję dla własnego uświęcenia. Wybór życia, to wybór woli Bożej, zawartej w chwili obecnej. Dlatego, by lepiej rozumieć wolę Bożą, by lepiej przeżywać każdą chwilę obecną, musimy wejść w głąb przeżywanej chwili i doświadczenia. Dostrzeganie Boga i znaków Jego działania, wiąże się z nieustannym wyborem Boga i Jego woli. Bóg powołując mnie do życia, wyraził swoje TAK miłością wobec mnie. Ja swoim TAK, wyrażam swoją miłość wobec Boga. Chwila obecna jest zaproszeniem ze strony Boga, do tego, abyśmy podjęli się z Nim współpracy. Chwila obecna, to coś więcej niż moje życie, nawet najdrobniejsze sprawy mojej codzienności i wierność w nich, mogą urzeczywistnić plan Boga, nie tylko względem mojej osoby.

    Wola Boża nie tylko kształtuje naszą codzienność, ale nade wszystko jest jej częścią składową. Odkrywając materiał budujący naszą codzienność, człowiek lepiej może budować każdą chwilę obecną. Wola Boża jest najlepszym projektem dla naszej codzienności. Trzymając się kurczowo woli Bożej, człowiek odnajduje siebie, odkrywa swoje szczególne przeznaczenie w planie Boga.

12. PRACA WE DWOJE

    Chwila obecna obejmuje różne wydarzenia – doświadczenia. Jakiekolwiek dotykają nas doświadczenia, musimy utrzymywać mimo wszystko, zjednoczenie z Bogiem. Trudności, których doświadczamy w życiu codziennym, niekiedy, odsuwają nas od właściwego kierunku, którym jest wola Boża. Każda chwila ma świadczyć o naszym całkowitym oddaniu się i zawierzeniu Bogu. Sytuacje skrajnie trudne, wymagają tym bardziej, abyśmy żyli doskonale wolą Bożą. Potrzeba zaangażowania naszej woli, stanowczości i zawierzenia Bogu, by w pełni żyć wolą Bożą.

     Żyć w pełni wolą Boża, w chwili obecnej, wypełniając dobrze swoje obowiązki, człowiek może przysłużyć się do większych rzeczy niż mu się wydaje. Możemy wpływać na każdą chwilę, na konkretne sprawy, ale Bóg może wykorzystywać nasze działanie do znacznie większych spraw, rozwiązać sprawy niewyobrażalne. Duchowa i fizyczna jedność z innymi ludźmi, natrafia niekiedy na sprawy, których po ludzku nie jesteśmy wstanie rozwiązać. Czy sprawy po ludzku wydające się beznadziejne, rzeczywiście są takimi?

     „Ja nie mogę nic zrobić w tym przypadku, dla tej drugiej osoby, chorej czy w niebezpieczeństwie, w tej pogmatwanej sytuacji… Zatem zrobię to, czego Bóg chce ode mnie w tej chwili: będę dobrze się uczyć, dokładnie sprzątać, dobrze się modlić, dobrze opiekować się moimi dziećmi… A Bóg pomyśli o rozplątaniu tego kłębka, pocieszeniu cierpiącego, o rozwiązaniu nieprzewidzianej sytuacji. Jest to praca we dwoje w doskonałej komunii, która wymaga od nas wielkiej wiary w miłość Boga do swych dzieci. Zobaczymy, że tam, gdzie nie mogliśmy przybyć, nadszedł Ten Drugi, który dopomógł nieskończenie lepiej niż my” (Chiara Lubich)

     Czyniąc ze swojej strony wszystko, co jesteśmy wstanie uczynić, w chwili obecnej, Bóg dokończy nasze działanie. Wciąż istnieje możliwość jakiegoś rozwiązania… Nie wszystko musi być osiągnięte tylko i wyłącznie dzięki naszemu działaniu. Prawdziwą siłą działania jest jedność, która podtrzymuje właściwy kierunek naszego działania. Chwila obecna jest utrzymana dzięki Bogu i właściwie zrealizowanym zadaniem, będącym częścią wielkiego planu Boga, względem nas. Zdajemy sobie sprawę z naszej ograniczoności, lecz nie powinniśmy się jej poddawać. Tam, gdzie my nie możemy dotrzeć, tam nadchodzi Jezus, który czyni resztę i jeszcze więcej. Pozostawienie swobody Bogu posługiwania się mną i moim dotychczasowym działaniem, może zaowocować moją osobistą przemianą, oraz tych, z którymi, w każdej chwili obecnej się jednoczę. 

    Cóż ja sam mogę osiągnąć? Każdy, nawet największy bohater wiary, musi mieć swoje tło. W chwili obecnej jest nim wola Boża. Kim byśmy byli bez tego ważnego tła, a czym nasze działanie? Pełnię chwili obecnej można przeżywać tylko wtedy, gdy podejmujemy się „pracy we dwoje”.

13. CZUJNOŚĆ

    Rozpoznawanie woli Bożej i życie nią w chwili obecnej, wymaga od człowieka czujności. Wśród różnych propozycji, zachęt, możliwości, człowiek może zagubić właściwy kierunek własnego działania. 

     Przywiązujemy się do tego, co już poznaliśmy, co rozumiemy, co jest bardziej silne i przekonywujące. Wybór woli Bożej w chwili obecnej, może dokonać się wówczas, gdy ją najpierw rozpoznamy. Przychodzące w chwili obecnej doświadczenia, wymagają konkretnej postawy – słów, czynów, myśli… Jeśli tylko bardziej świadomie uczestniczymy w chwili obecnej, odkrywamy co jest wolą Boża, a co pochodzi od ludzi, bądź też wynika z naszych pragnień. Dlatego potrzebna jest duchowa wrażliwość, którą możemy rozwijać wówczas, gdy jesteśmy czujni. Czujność wzmacnia głos woli Bożej, potęguje naszą pewność, że wybór który dokonujemy jest zgodny z wolą Bożą, zawartą w chwili obecnej. Czujność uwrażliwia nas na, nawet najmniejsze, szczegóły woli Bożej, która objawia się nam w codzienności – w wydarzeniach, bądź też w osobach. Postawa czujności, to zachęta, by swoje życie rzeczywiście osadzić tylko i wyłącznie w chwili obecnej. Najważniejsza jest chwila obecna, dlatego powinniśmy zapominać o przeszłości i przyszłości, aby w ten sposób jeszcze bardziej oswoić się z i żyć teraźniejszością.

    Właściwe przeżywanie własnego życia, wiąże się z właściwym przeżywaniem chwili obecnej. Jest ona naszym skarbem, momentem, w którym Bóg ofiarowuje mi łaskę, potrzebną do wypełnienia chwili obecnej – czyli mojego życia. Wykorzystując „dziś” i te doświadczenia, które obecne są w chwili obecnej, człowiek we właściwy sposób przygotuje się do wypełnienia kolejnej chwili obecnej. Czujność pomaga nam ogarnąć „tu i teraz” to, co Bóg zaplanował względem mnie i do czego, w tej chwili, mnie powołuje. Czujność, pomaga odnaleźć odpowiednią drogę przez chwilę obecną. Może się zdarzyć tak, że nie do końca, właściwie, rozeznaliśmy wolę Bożą, musimy wówczas wierzyć w Bożą miłość i starając się zdecydowanie wypełniać to, co wydaje nam się być Jego wolą, ufając, że jeśli tak nie jest, On nas naprowadzi na właściwy tor. Czujność umożliwi nam wyczuć ten moment, w którym Bóg chce nas na coś naprowadzić, albo nam coś rozjaśnić.

    Chwila obecna posiada nasze ludzkie wątpliwości, dlatego wypełnienie jej powinno być zanurzone w Bogu. Musimy przerzucać w serce Boga naszą chwilę obecną. Błąkające się myśli, wątpliwości, mogą zostać rozwiane, gdy zdamy się na Boga i czujnie będziemy obserwowali chwilę obecną, chcąc zrozumieć, którędy chce nas On poprowadzić. Błędny wybór, nie musi oznaczać zła! Zjednoczenie z Bogiem powinno stawać się coraz mocniejsze, bo tylko w tej jedności możemy zyskać pewność. Bóg przychodzi w różnych znakach, dlatego będziemy czujni, byśmy w chwili obecnej, nie minęli się z wolą Bożą.

14. JAK WIELE POZOSTANIE

    Mijający czas naszego życia, ukazuje jak bardzo kruche jest nasze życie i jak nie wiele pozostaje po tych, których odchodzę. Co przeżywam w chwili obecnej, może jako skarb przejść do kolejnej chwili, albo odejdzie w niepamięć, bo czyniliśmy coś tylko po ludzku, a nie zgodnie z wolą Bożą. Boimy się tego, jak szybko mija czas, a powinniśmy bardziej być świadomi tego, ile pozostaje z naszego działania”.

    Pierwszą, bardzo ważną wskazówką jest to, abyśmy nie „przelatywali przez życie”, ale byśmy głęboko przezywali i uczestniczyli w każdej chwili obecnej. Nic z tego, co czyni Bóg nie jest mało ważne. W życiu każdego z nas realizuje się plan Boga, a każda jego część – mała, czy duża – jest najważniejszą częścią. Przecież, bez chwili obecnej nie będzie już przyszłości, ani bez chwili obecnej, nie będzie duchowo trwającej, naszej przeszłości. Ważność każdej chwili obecnej nie tkwi w tym co robimy, ale w tym, że każda chwila zawiera wolę Bożą, jest pełniejsza, bardziej owocna, bogata w doświadczenia – dary. Dzień, chwila, osadzona na mojej woli, często jest pusta, niekiedy zmarnowana, a często po prostu nie przeżyta. Każda chwila ma swoją wyjątkową wartość – indywidualny ciężar. Unosząc to wszystko, co zawiera chwila obecna, w zgodzie z wolą Bożą, zabieram ze sobą jako skarb w sercu, jako kolejne doświadczenia, w kolejne chwile obecne. Tym więcej pozostanie w chwili obecnej im bardziej będziemy zakorzenieni i wrośnięci w woli Bożej. To tak, jak z gałązką, dopóki zjednoczona jest z całym drzewem i korzeniem, dopóki może czerpać soki, tak długo trwa i może przynosić owoce. Człowiek trwający w woli Bożej, w chwili obecnej, żyje czerpiąc z niej soki życia i tak długo też przynosi owoce. Chwila obecna, a nade wszystko jej owoce trwają tak długo, dopóki zakorzenione są w woli Bożej. Dobro uczynione w chwili obecnej, zapisane jest w niebie, dlatego trwa wiecznie. Nic, poza wolą Bożą, nie przynosi takiego rezultatu. Bogactwo dobra, uczynionego w chwili obecnej, promieniuje na innych ludzi, na inne chwile mojego życia.

    Angażując się w chwilę obecną, powinienem realizować wolę Bożą, bo to wszystko, co dzięki niej się stanie, będzie ponad wszelkimi ograniczeniami, również ponad czasem. Jeśli realizuje własną wolę, mogę doświadczyć chwili radości i zadowolenia, ale mogę spodziewać się też tego, że bardzo szybko to zniknie. „Dom na skale… dom na piasku…” – co pozostaje? 

15. WOLA BOŻA PROWADZI CHWILA PO CHWILI

    Wiele codziennych doświadczeń, łącząc się ze sobą w sposób bardziej, lub mniej widoczny, tworzy obraz – całego naszego życia. Bóg ma plan względem nas, a każde doświadczenie jest nam przeznaczone – ofiarowane. Kochając Boga, doskonalej dostrzegam i rozumiem Boży plan. Pełna miłości przygoda, zawiera się w każdej chwili, osobie, wydarzeniu. Nikt nie jest wstanie uczynić dla nas tak wiele, jak On. W każdej chwili – doświadczeniu, mogę przekonywać się coraz to mocniej, jak bardzo jestem kochany, jak cenna, w jego oczach, jest moja inicjatywa. Znając Jego nastawienie i zaangażowanie, przekonują się, że nic lepszego i wznioślejszego nie mógłbym wypełnić, jak właśnie Jego wolę. Czy jest ktoś, kto tak bardzo by mnie kochał jak On; i kto by uczynił dla mnie tak wiele. Bóg tak bardzo kocha człowiek, że skupił cała swoją uwagę na każdym człowiek do tego stopnia, że wszystko, co zawiera się w naszej codzienności jest znakiem woli Bożej. Bóg mówi do nas poprzez tysiące głosów. Poprzez różnego rodzaju okoliczności, osoby, ból, obowiązki, nauczania, natchnienia, wydarzenia, nakazy, Bóg chwila po chwili, prowadzi nas przez naszą codzienność. Nasza codzienność, staje się boską przygodą – inną i różnobarwną, od tej, w której nie wypełniamy woli Bożej.

    Kierując się Bożymi wskazówkami, rozpoznając którędy i jak, prowadzić chce nas Bóg, człowiek w stopniu najdoskonalszym, może wypełniać swoją codzienność. Moje życie – codzienność – ma być konkretną odpowiedzią, na wole Bożą, skierowaną do nas. Bóg, każdemu z nas, przygotował wyjątkową przygodę, która wymaga mojego osobistego wyboru i zaangażowania. Skoro Bóg czegoś pragnie dla mnie, skoro zaplanował i ofiarował mi konkretną chwilę obecną, to mi w równym stopniu, co Bogu, powinno zależeć, na wypełnieniu woli Bożej do końca, w tym konkretnym doświadczeniu. Skoro On tego chce, to ja również tego pragnę.

    Odkrywanie swojej osobistej drogi za Bogiem, pomaga odkrywać te szczegóły, które świadczą o woli Bożej, o obecności Boga, w mojej codzienności, o zadaniach, które mam podejmować jako moje własne.

     Przyjmowanie każdego doświadczenia, jest wyrazem wewnętrznej zgody, całkowitego zaufania Bogu i Jego woli; przylgnięciem całym swoim sercem, duszą, miłością do tych doświadczeń, które Bóg ofiarowuje mi „tu i teraz”. Życie jest zdumiewającym obrazem, który lepiej zrozumiemy, gdy przyjmiemy Boże światło, które Bóg objawia nam, w każdej chwili obecnej. Każda chwila naszego życia, zawiera właściwy dla siebie obraz, który zawarty jest w woli Bożej. Żyjąc chwila po chwili, rozpoznając i podejmując się woli Bożej, człowiek postępuje właściwą drogą, a Bóg, towarzyszy mu z kolejnymi wskazówkami. Wykorzystując to, co Bóg ofiarowuje nam w chwili obecnej, zdobywamy odpowiednie doświadczenia i łaskę, aby przeżyć kolejną chwilę obecną, oraz kolejne doświadczenia. Dzięki woli Bożej, którą będziemy żyli, chwila po chwili, będziemy mogli osiągnąć cel, który przewidział dla nas Bóg. Bóg pragnie nam towarzyszyć, wskazywać swoją wolę, drogę, która mamy podążać, wspierać nas w tej boskiej przygodzie, która jest naszą osobistą podróżą chwila po chwili.

16. TRWAŁOŚĆ

    Każdego dnia, w każdej chwili dokonujemy bardzo wielu rzeczy. Chwila po chwili przynosi doświadczenia, które wymagają naszego zaangażowania, dokonywania wyboru i itd. Praca – jakakolwiek sytuacja, wymaga nakładu sił, pomysłowości, przygotowań, odpowiedniej realizacji. Zatroskani o naszą codzienność, podejmujemy się niekiedy ogromnego działania, by samemu być zadowolonym z dzieła, z którego mamy się wywiązać. Wykonując jakąś czynność, zastanawia nas niekiedy skuteczność i trwałość, naszej pracy. Jeśli żyję teraźniejszością i żyję nią dobrze, dokonuje dzieł, które trwają, nawet, gdy rozmawiam tylko z jedną osobą, nawet gdy tylko przygotowuje spotkanie dla jednej określonej grupy. W każdej mojej czynności, zawarty jest cały plan, tak jak cała wola Boża jest w jednej tylko Jego woli. Czyniąc coś dla jednej osoby, jednej grupy, to tak jakbym czynił dla całej ludzkości.

    By nasze działanie było trwałe musimy podjąc się konkretnie pewnego „schematu działania”. Przygotowując coś, albo rozmawiając z jakąś osobą, muszę przyjmować i akceptować to, co może dać mi Duch Święty, który jest we mnie. Jego działanie może mnie natchnąć do lepszego wypełnienia woli Bożej, w chwili obecnej. 

    Drugą ważną rzeczą jest to, aby nasze jakiekolwiek działanie (np. Przygotowywanie jakiegoś spotkania) dokonywało się w jedności z osobami, z którymi żyję w duchu wzajemnej miłości. Dzięki temu, poddaję mój pomysł pod rozwagę innych. Pomysł obumiera, wypala się, by odrodziło się tylko to, co jest owocem faktycznej jedności.

    Dzięki temu, to, co mogło przynieść dobro jednej osobie i potem zniknąć, przynosi dobro dla wielu i będzie nadal przynosić dobro.

    By nasze działanie było trwałe, musimy żyć, życiem Jezusa, który żyje w nas. On w nas jest gwarantem trwałości. Robić dobrze to, czego chce Bóg w chwili obecnej i robić tak, jak Bóg tego chce, według Jego zasad. Taka postawa wymaga od nas rozwijania umiejętności tracenia i ducha pokory. Czyniąc, w chwili obecnej, jakąś czynność, doświadczam niepewności, trudu, a niekiedy nawet zniechęcenia. Potrzebujemy wspólnoty, która nie tylko będzie wymagała od nas czegoś, ale która w odpowiednich doświadczeniach również nas podźwignie. Trwałość jest w tym wszystkim w czym jest Bóg, co otoczone jest duchem jedności. Już wielokrotnie przekonałem się, że czynienie czegoś w jedności, choć jest wymagające (umiejętność tracenia, pokora) i niekiedy trudne, to zawsze jest bardziej trwałe.

    W jedności, Jezus jest gwarantem prawdziwych owoców. (por. Mt 18,20) Gdy brakuje jedności, gdy czynimy coś w pojedynkę, sami narażamy się wielokrotnie na przeciwności i na porażkę. Jeśli, z różnych, niezależnych od nas powodów, nie zrealizujemy czegoś, tak jak należy, zawierzmy sprawę Jezusowi, a On ze swojej strony uczyni wszystko, by to „uzupełnić”, by nasze działanie – zamiar, był jednak, w zgodzie z Jego wolą, w pełni zrealizowany.

17. BUDUJĘ NIEBO W CHWILI OBECNEJ

    W życiu dokonujemy wielkich i mniejszych dzieł, które w różnym stopniu oddziałują na teraźniejszość, oraz wieczność. Życie rozumiane jest jako próba. Nieustanne budowanie teraźniejszości w perspektywie nieba. Może nie zdajemy sobie sprawy z tego, ale to, co dziś czynimy i w jaki sposób wypełniamy naszą codzienność, bę?zie bezpośrednio wpływało na naszą wieczność. Mając tego świadomość, każdy z nas „dziś” powinien zadbać o yo, by osiągnąć niebo. Jedyne co posiadane, to „dziś i teraz” i dlatego wypływają z tego dość konkretne zadania i wnioski. To dziś mam być świętym; to dziś mam wszystko czynić dobrze i zgodnie z wolą Bożą; to dziś mam kochać wszystkich i wszystkim przebaczać. To dziś buduję tutaj niebo, które zamieszkam „tam”. Dobro, które dziś czynię, jest kolejną „cegiełką”, w całej budowli, jaką jest Niebo. Każde „dziś i teraz” jest jedyną okazją, aby stawać się świętym. Życie kładzie przed nami różne doświadczenia, ale tylko te, które są wolą Bożą, które czynię dobrze, pomogą mi dotknąć nieba już dziś.

    Wszystko zależy od tego, ile z Jezusa pozwolę tutaj zbudować w sobie. To, co Mu pozwolę zbudować w sobie, zostanie utrwalone na zawsze w wieczności. Każdy mój czyn, słowo, chwila, będą miały swoje odbicie w wieczności! Realizacja chwili obecnej, wymaga, aby Jezus budował we mnie! Wszystko to, co wnoszę za sprawą moje działania, Bóg przemienia w wieczność, w mój skarb, który gromadzi się w Niebie. Całkowita rezygnacja z siebie, na rzecz tego, co pragnie we mnie zbudować Jezus – to kwestia rozeznawani woli Bożej, w chwili obecnej. Przemiana nastawienia, własnego działania, otwarcia się na każdą osobę i doświadczenie, umożliwia Bogu budowanie we mnie tego dobra, które będzie ostatecznie wieczne, a dziś uświęci mnie i przyniesie owoce, przekraczające nawet moją wyobraźnię. To, co Bóg zbudował we mnie jest źródłem wszelkiego dobra w mojej codzienności. To skarb, który nieustanie promieniuje i przyczynia się do tworzenia nowych, jeszcze piękniejszych doświadczeń.

    Zadaniem chwili obecnej jest umożliwienie, by Bóg, przez różne doświadczenia, coś we mnie zbudował. Bóg wykorzystuje moją codzienność, by mnie zbudować, przemienić. Nasze życie to nie kwestia zasłużenia sobie na nieb, lub nie, lecz kwestia budowania codzienności, w oparciu o to, co Bóg mi konkretnie ofiarowuje, w chwili obecnej. Przeżywanie własnej codzienności, na sposób Boski – to widzieć i pragnąć tego, czego Bóg pragnie, abyśmy prag    nęli i wiedzieli. Niebo osiągniemy tylko dzięki temu, co w nas zbuduje Chrystus.

Chwila obecna, powinna być głębokim przeżywaniem obecności Jezusa, który przychodzi do nas, wkracza w nasze życie i pragnie byśmy Go przyjęli. Głęboka odpowiedzialność za wszystko, co jest obecne w chwili bieżącej, sprawia, że Jego obecność jest mocniej odczuwalna, a nasze pragnienie realizacji woli Bożej jest z tego względu o wiele silniejsze.

18. ŻYĆ JAKBY TO BYŁ JUŻ KONIEC

    Każdy z nas snuje większe, lub mniejsze plany na przyszłość. Jednak to, czego możemy być pewnie, że się wydarzy, obecne jest w chwili bieżącej. Teraz – i nic poza tym nie istnieje. Niestety planowanie i przekładanie wielu spraw na tzw. „później”, staje się już powszednim zwyczajem. Pomimo świadomości nieuniknionej konieczności śmierci, ludzie nie żyją wiecznością – Niebem, ale naiwnym wyobrażeniem własnej egzystencjalnej wieczności. Wyobraź sobie, że jutro wieczorem masz umrzeć… Czy nadal myślałbyś w kategoriach „później” to zrobię, naprawię, powiem, itp. Dziś, teraz, jest najlepszą okazją, by zrobić to, co mam zrobić. Żyć tak, jakby wszystko miało być już ostatnie… Ostatni raz wstaję; ostatni raz z kimś rozmawiam, spotykam się; ostatni raz mam okazję przebaczyć, przeprosić; ostatni raz mam okazję pójść do spowiedzi, na Mszę św.; ostatni raz mam okazję komuś pomóc, powiedzieć coś miłego – wszystko, jakby było ostatni raz. Myśląc tak, mam dołożyć wszelkich starań, by uczynić wszystko najlepiej jak potrafię, jak najdoskonalej wypełniając wolę Bożą. Dzięki temu, wiele czynności, myśli, nabierze bardzie konkretnego kształtu, stanie się bardziej wartościowe, bardziej się w to zaangażujemy.

    Tak żyć chwilą obecną, by niczego nie stracić, nie zmarnować i nie żałować. Bóg daje mi „dziś”, ale nie wiem, czy da mi „jutro”, dlatego powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by wykorzystać otrzymaną łaskę tych doświadczeń, które obejmuje chwila obecna. Chwila obecna, ustępuje miejsca kolejnej i staje się przeszłością. Nie mogę dopuścić do sytuacji, że wobec spraw, sytuacji, dopuszczę tendencję powszedniości, obojętności i lenistwa. Chwila obecna nigdy się nie powtórzy, bo kolejne chwile przyjdą z innymi zadaniami i łaską. Nie możemy postępować powierzchownie, mechanicznie, bo w życiu nic tak bardzo nie powinni się liczyć, jak tylko chwila obecna.

    Chwila obecna, to ostatnia możliwość! Nie mam popaść w zniechęcenie i nostalgię, lecz z odwagą i właściwym zaangażowaniem mam podejmować się kolejnej chwili, kolejnego wydarzenia, angażując w to, całego siebie, jakbym tylko dla tej jednej chwili został stworzony. Bóg daje mi szansę, ale ja muszę we właściwy sposób wykorzystać chwilę obecną, by szansa była wykorzystana. Potrzebujemy Boga, by codzienność nie była zmarnowana! Otwarcie się na Boga, radykalny wybór Jego woli będzie właściwym przewodnikiem i siłą dla każdej chwili obecne. Dzięki Bogu, możemy dostrzegać małe detale, skrywane w chwili obecnej, dzięki którym możemy w niebywały sposób żyć chwilą obecną. Zwyczajna codzienność, dzięki tym detalom i samemu faktowi „że to może być koniec” nabiera nadzwyczajnej wartości. Przeżywamy wówczas własne życie, będąc radosnymi i zadowolonymi, że znów udało nam się odpowiedzieć na wolę Boga i odnieść zwycięstwo w chwili obecnej.

19. PRZESZŁOŚĆ – ODDAĆ BOŻEMU MIŁOSIERDZIU

    Dobro nieustannie trwa, doświadczamy go w kolejnych chwilach życia i wcale nie musimy powracać do przeszłości, z sentymentem wspominając jak to było kiedyś. „Dziś” jest nowe dobro, które ofiarowuje mi Bóg, w kolejnych doświadczeniach i nim powinienem się cieszyć, właśnie to dobro powinienem przeżywać. Przeszłość trudna, a i niekiedy ta dobra, bywa piętnem, które nas zatrzymuje, powstrzymuje, wyłącza z czegoś, odbiera na teraźniejszość. Musimy zrzucić balast swojej przeszłości i przerzucić ją w objęci Bożego miłosierdzia. Muszę ufać, że Bóg ofiarowuje mi chwilę obecną, abym uratował się od przeszłości. Dziś mogę zmieniać teraźniejszością swoją przeszłość. Mogę naprawić to, co zniszczyłem; mogę przebaczyć i prosić o przebaczenie; mogę nie popełniać tych samych błędów i nie niszczyć również obecnej chwili. Bezsensem jest żyć przeszłością, która nie wróci, tracąc okazję jednocześnie tego, co dzieje się w teraźniejszość. Wraz z chwilą obecną, mogę narodzić się na nowo, mogę wejść w nowe życie. Przeżywają wciąż przeszłość nie mogę żyć chwilą obecną. Tracąc chwilę obecną, tracę również swoją przyszłość. Dlatego chwila obecna – choć wpływa na przeszłość i przyszłość, zanurzona w Bożym miłosierdziu leczy rany, daje siły na nowe doświadczenia. 

    Porównajmy to z pociągiem. Podróżny, aby przybyć do celu, nie chodzi tam i z powrotem, po korytarzu, lecz siedzi na swoim miejscu, tak i my musimy trwać w chwili obecnej. Pociąg czasu sam pokonuje drogę. I chwila po chwili dojdziemy do momentu, od którego zależy wieczność.

    Obraz ukazuje ważne rzeczy – idąc w tył pociągu – przedziałów, człowiek podróżujący pociągiem, wcale go a nie nie spowolni, ani nie cofnie. Podobnie idąc w kierunku lokomotywy, człowiek nie przyspieszy pociągu, ani wcześniej nie znajdzie się u celu. Musimy przyjąć ten czas, to miejsce, to, co nas otacza! Podróż pociągu – mijający czas – to mijające chwile obecne, których ani nie cofniemy, ani nie przyspieszymy, możemy jedynie przyjąć ów dar – podróż – chwilę obecną. Trwanie w chwili obecnej – czyli przyjmowanie całkowicie jako swojej, woli Boga, pomoże nam, w pełni wolności, od przeszłości i przyszłości, przeżywać „tu i teraz”. Czas pędzi dalej, pomimo naszych zahamowań, trudności. Chwili obecnej nie można przetrzymywać w nieskończoność. Chwila po chwili, realizuje się nasze życie, a Bóg w pełni nas rozumiejąc, dostosowuje wszystko tak, abyśmy mogli właściwie przeżyć każde doświadczenie. My sami musimy dostosować własne tempo, do tego, co tworzy wola Boża, w chwili obecnej. W przeciwnym razie, możemy rozminąć się zamysłem Boga i poczuć wewnętrzną pustkę, albo rozdarcie. To my musimy dostosować się do Boga, a nie na odwrót. Bóg czuwa nad naszym działanie, dlatego to, co odchodzi w przeszłość, a co jest wypełnieniem Jego woli, podlega Jego szczególnej ochronie. Bóg dysponuje tym, co ja czynię w Jego Imię. Powierzając przeszłość Bożemu miłosierdziu, wyznaję swoje głębokie zaufanie względem Boga i Jego działania.

20. NIE MYŚLĄC O SOBIE

    Spoglądając na nasze życie, możemy odnieść wrażenie, że częściej myślimy niż działamy. Snujemy domysły, oceniamy, gdybamy i często już na tym poziomie zatrzymuje się nasza jakakolwiek inicjatywa działania. Borykamy się z różnymi problemami, ograniczeniami dotykającymi naszej osoby, jak i też samego działania.

    Najpierw „ja” w kontekście trudności, które mnie spotykają. Gdy spotyka nas coś trudnego, wiele się zastanawiamy nad tym, stawiamy bardzo wiele pytań, starając się zrozumieć dlaczego nas to spotkało. Trudność – przeszkoda – to nasz krzyż. Chrystus mówi o tym, abyśmy „wzięli swój krzyż”. Człowiek ma trudność z tym jak sobie poradzić z krzyżem i jego postępowanie wydaje się być bardziej „znoszeniem” go, a nie faktycznym przyjmowaniem – obejmowaniem własnego krzyża. By, przyjąć każde doświadczenie – mój krzyż, muszę przestać myśleć o sobie. Przecież nie żyjemy w świecie iluzji, dlatego możemy się spodziewać trudności. Człowiek może „oczekiwać” pewnych doświadczeń, a więc może również podejmować pewne przygotowania, aby w chwili konkretnego doświadczenia, nie myśleć o sobie, ale zdecydowanie odpowiedzieć Bogu „TAK”. Nie myśleć o sobie, ale o innych osobach; nie o swoim bólu, ale o cierpieniach lub radościach bliźnich, które powinienem z nimi dzielić, albo wraz z innymi nieść ich ciężary.

     Nie myśląc o sobie, mogę bardziej wejść w przeżywanie chwili obecnej. Jeśli wypełniam własne obowiązki, to powinienem skierować wszystkie myśli, cały żar serca, wszystkie swoje siły na wolę Bożą. Jeśli skupiamy się na woli Bożej, na tym, do czego zaprasza nas Bóg, wówczas jesteśmy wstanie lepiej – dokładniej objąć zamysł Boga i wypełnić go, dzięki ofiarowanej nam, przez Boga, łasce. Chwila obecna jest darem dla mnie, ale jest też najważniejszą okazją, by być darem dla innych. Dlatego im lepiej przeżywam chwilę obecną, tym lepszym darem jestem dla innych. Przyjęcie każdego doświadczenia, przeżywanie go z innymi, pozwala mi we właściwy sposób oczekiwać i obejmować każde doświadczenie. To, co przychodzi z chwilą obecną, staje się moim skarbem. Nie myślę o sobie, ale w chwili obecnej natychmiast obejmuję to, co ofiarowuje mi Jezus, w każdym doświadczeniu. 

    Jeśli skupiam się na sobie, nie mogę we właściwy sposób skupić się na Bogu – Jego woli, albo na bliźnim i jego historii życia. Przecież nie da się jednego serca zaangażować całkowicie w kilka spraw. Dlatego Bóg ofiarował nam chwilę obecną, abyśmy w jedne chwili, w jednym miejscu, potrafili właściwie przeżyć, ofiarowane nam doświadczenia. To tak, jakbyśmy w jedne chwili, w swoich myślach, „odlecieli” gdzieś w dal i byli zupełnie w innym miejscu. Błądząc w swoich myślach, człowiek nie przeżywa chwili obecnej, jest w nie po prostu nieobecny. Wówczas bycie dla Boga, dla bliźnich wydaje się być niemożliwe. Człowiek zamyka się we własnej skorupie, dusząc chwilę obecną w zarodku, odsuwając na bok plan woli Bożej.

     Obejmując każdą chwilę obecną, człowiek współpracuje z Bogiem, budując Jego miasto w nas, w naszym sercu i pomiędzy nami.

21. CHWILA PO CHWILI – UMIERAĆ I ŻYĆ

    Chrystus pokazał nam szczególną drogę – przez ukrzyżowanie do zmartwychwstania. Dla nas to drogowskaz – przez śmierć do życia. Nasza święta podróż jest wymagająca, ale trud i zaangażowanie, które musimy włożyć w naszą codzienność i tak jest niczym, wobec darów, które otrzymamy.

    Trud i krzyż – to synonim walki, którą musimy toczyć w każdej chwili obecnej, nie tyle by zwyciężyć, co raczej po to, by osiągnąć prawdziwą wewnętrzną jedność z Bogiem i samym sobą. Chrześcijaństwo to nieustanne życie śmiercią Jezusa, aby On zmartwychwstał w nas, w chwili obecnej.

    Żyć śmiercią Chrystusa… Chrystus w całym swym życiu publicznym, nawołuje do nawrócenia. Zna jednak słabości człowieka, dlatego potrzebujemy tej szczególnej łaski, która spływa na nas z Jego miłości – z krzyża. Jeśli coraz mocniej uświadamiam sobie siłę tej miłości i możliwość mojego nawrócenia, tym silniej przeżywam śmierć Chrystusa. Nawrócenie dokonujące się w cieniu miłości Chrystusa, umożliwia nam nieustanne odcinanie „dawnego człowieka”. To, co bezużyteczne, to, co złe i niszczące, człowiek powinien odrzucić – odcinać, nieustannie umierając. To, co w nas obumiera, może przynieść owoc, może przynieść nową, lepszą chwilę obecną.

    Śmierć „starego człowieka”, może przynieść nową jakość życia. Śmierć Chrystusa przyniosła człowiekowi dar duchowej i fizycznej wolności jeśli zanurzymy się w tej śmierci, będziemy mogli być wolni i czerpać z tej wolności siłę do tworzenia teraźniejszości, o innej jakości. Nie możemy czekać końca naszego ludzkiego życia, by wówczas ofiarować Bogu naszą śmierć, kiedy będzie już nieunikniona. Miłość do Niego, mówi nam, by umierać z Jego pomocą dzień za dniem. Nieustannie ofiarowywać Bogu całego siebie i to wszystko, co w nas w sferze duchowej i fizycznej, zachodzi. Mam trwać „w winnym krzewie!”. Wszystko, co nie przynosi owocu, powinienem odciąć – odrzucić. Samo odrzucenie tego, co nieprzydatne to nie koniec, musimy obumrzeć – w swoich planach, uczuciach, myślach, pragnieniach, ofiarowując Bogu wszystko, by na naszej śmierci, zbudował zmartwychwstanie – nowe życie.

    Żyć śmiercią Chrystusa, aby On we mnie zmartwychwstał. Chrystus poddaje nas przemianie, wprowadza nas na drogę różnych doświadczeń, które mają rodzić owoce. Poddając się woli Bożej, człowiek otrzymuje więcej, aniżeli traci z siebie. Obumieranie jest procesem na drodze duchowej, do doskonałości. Chwila po chwili, Chrystus pragnie nas oczyścić, odrzeć z rzeczy negatywnych, rzucić światło, abyśmy w duszy, odkryli projekt wobec naszej codzienności. Zmartwychwstanie jest prowadzeniem ku życiu, odkrywaniem woli Bożej, która ma być również naszą wolą. Chrystus z tego, co Mu ofiarowujemy, stworzy coś niezwykłego, otoczy nas swoją miłością i będzie nas pielęgnował. Śmierć jest początkiem, zmartwychwstaniem, które dokonuje się chwila po chwili. Zmartwychwstanie jest zwycięstwem, ale nade wszystko oznacza siłę, która jest wstanie przeciwstawić się złu i pokonać je, wprowadzając życie w nową jakość, nową wyobraźnię.

    Chrystus wydobywa nas w każdej chwili obecnej z głębi naszych ograniczeń, prowadzi przez krzyż ku zmartwychwstaniu.

    Choć krzyż wydaje się być trudnym zadaniem dla nas, to ze względu na fakt, że każdego dnia stajemy wobec osobistych krzyży, bardziej zaczynamy go rozumieć i przyjmować jako konieczność, dla wewnętrznego ubogacenia i przemiany.

22. BYĆ MIŁOŚCIĄ

    Chwila obecna, a więc różne doświadczenia, przychodzą, aby zostały prze na w jak najdoskonalszy sposób wypełnione. Bóg daje nam różne możliwości wypełnienia swojej woli. Ćwicząc się w wyrzeczeniu siebie, niekiedy zobowiązujemy się nawet do wielkich umartwień. Człowiek dąży do własnego unicestwienia – nie pozostawiając nic ze swych pragnień. Człowiek może odkryć własną nicość, myśląc o Bogu i Jego woli i o bliźnim, przeżywając w sobie jego niepokoje, jego troski, problemy i jego radości.

     Jeżeli jesteśmy miłością, w chwili obecnej, jesteśmy dla siebie nicością. Dzięki temu, potwierdzamy wyższość Boga, to, że On jest Wszystkim. Nicość, to całkowita pustka w sobie, uczyniona po to, by Bóg mógł w nas zamieszkać. Dzięki tej dyspozycyjności Bóg czyni nas uczestnikami Siebie. Bóg w nas, czyni nas „wszystkim” dla innych. Bóg – Miłość, jest sprawcą wszelkiego dobra przez nas. Stajemy się konkretnym narzędziem w Jego ręku. Ów nicość to moment – stan, w którym wola Boża wypełnia nas „po same brzegi” i staje się całkowicie naszą wolą. Stajemy się naczyniem Bożej miłości – Jego woli.

     Właściwie rozeznając chwilę obecną, czynimy wolę Boga, naszą wolą, dzięki czemu, mu sami, również stajemy się miłością. Każdy gest, słowo, staje się tym, kim jesteśmy – miłością. By „być miłością”, koniecznie musimy odnawiać nasze zjednoczenie z Bogiem, tak, by Jego wola, w każdym doświadczeniu, była naszą – zarówno tak, którą znamy i zaplanowaliśmy, jak i ta, której się nie spodziewaliśmy, a która objawia się dzień po dniu, godzina po godzinie.

     Człowiek nie może przewidzieć wszystkich spraw swojego życia może starać się być czujnym, ale mimo wszystko i tak zjawią się sytuacje nieoczekiwane. Tylko „bycie miłością”, może pomóc, nawet mimo zaskoczenia, przyjąć we właściwy sposób wolę Boga. Choć wiele sytuacji może nas zaskoczyć, to i tak możemy zanurzyć się w woli Bożej, w tym konkretnym doświadczeniu. Kiedy jesteśmy „jedno” z Chrystusem, tylko wtedy jesteśmy wstanie, w chwili zaskoczenia, zachować odpowiedni sposób postępowania. 

     Na naszym duchowym unicestwieniu Bóg, buduje w nas, swoją Miłość. Dlatego w chwilach trudnych, możemy zaczerpnąć z wewnętrznego skarbu i zrealizować do końca wolę Bożą. Dzięki tej miłości otrzymujemy niezwykły dar – narzędzie, jakim jest „Boża intuicja”. Człowiek w niespodziewany dla siebie i niezrozumiały sposób, odkrywa niezwykłą siłę i determinację do nieustannego postępowania za Bogiem, w każdym doświadczeniu. Dzięki temu, stajemy się tak bardzo do Niego podobni – włączając w to również sposób postępowania. Ofiara, która ponosimy, czy to w fizycznym, czy duchowym wymiarze, dopiero wtedy ma sens, gdy realizujemy ją z miłością.

23. TRACIĆ WSZYSTKO W CHWILI OBECNEJ

    Człowiek w nawet najbardziej ambitnym działaniu, może rozminąć się z główną motywacją i działać nawet wbrew sobie. Wypływa to z bardzo wielu czynników. Choćby np. Otaczające nas osoby, czy wpływ środowiska. Zamieniamy niekiedy swoje zdanie, po przebyciu, nawet więcej niż połowy drogi. Chwila obecna ma jeden, jedyny właściwy sposób realizacji. Jeśli czynimy chwilę obecną, zgodnie z wolą Bożą, nie musimy się obawiać, że coś nagle się zmieni. Mogą przyjść nowe zadania, inne zaangażowanie, ale plan Boga jest niezmienny. Dlatego, czynić wolę Bożą, tylko ją i nic innego, oznacza wypełniać dobrze, w całości, w każdej chwili tę czynność, której Bóg od nas żąda.

    Bóg pragnie, abyśmy tracili jedynie to, co jest zbyteczne, co nam przeszkadza, co oddala nas od właściwego wypełnienia woli Bożej, w chwili obecnej. Sami wielokrotnie dostrzegacie, że różne plany, myśli, pragnienia, przeszkadzają nam niekiedy w wypełnianiu jakiegoś zadania „tu i teraz”. Kiedy będziemy eliminować to wszystko, co nam i Bogu przeszkadza, abyśmy wypełnili Jego plan, wówczas będziemy całkowicie w tym, co stanowi chwilę obecną – Boży plan. Istnieje tylko chwila obecna, a wszystko poza nią muszę umieć stracić. Sami widzicie, że nie jest to jakaś nieuzasadniona, bezsensowna ofiara, ale działanie, które przyczynia się do oczyszczenia chwili obecnej z tego, co zbyteczne i zauważenie tego, co jest właściwą wolą Bożą względem mnie w bieżącej chwili.

    Rozmowa, telefonowanie, przygotowanie jakiś spraw, studiowanie, praca, modlitwa, itp. – to wszystko składa się na chwilę obecną. Z tym i z wieloma innymi sprawami mamy do czynienia i musimy pamiętać, żeby dobrze żyć chwilą obecną, muszę całym sobą zaangażować się w to bieżące wydarzenie, a resztę utracić! Nie troszcząc się o nic innego, wykonywać czynności do końca przejrzyste, z całego serca, myśli, sił. Powinniśmy najgłębiej jak tylko potrafimy zanurzyć się w chwili obecnej i całkowicie się jej oddać. To jest sposób kochania Boga i takie też ma być nasze działanie. 

    Zauważmy, że często nie przeżywamy głęboko swojego życia, gdyż próbujemy w jednej chwili, załatwić „po łebkach” bardzo wiele spraw. Jednak muszę zdać sobie sprawę, że wówczas mam poczucie wypełnionego obowiązku, ale czy coś pozostaje? Czy pozostają owoce mojego działania?

    „Kto chce zachować swe życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” (Mk 8,35). Być może, będzie mi nadal trudno coś utracić, odłożyć zupełnie na bok, ale ćwicząc się nieustannie w tej sprawie „tracenia dla Boga”. Zyskam więcej, gdyż doskonalej będę przezywać to wszystko, co Bóg zaplanował dla mnie, w chwili obecnej. Muszę uczyć się tracić, ale tylko to wszystko, co nie dotyczy chwili obecnej. Jest to duchowa gimnastyka – umierania, aby się za każdym razem odrodzić.

24. POKONAĆ ZMĘCZENIE

    Męczące zadania w ciągu dnia, lub niepowodzenie w jakiejś sprawie, albo nieporozumienia, powodują w nas zmęczenie i rodzą chęć, aby wszystko się już skończyło. Czy jest to wynik naszego działania, które nie było życie wolą Bożą i dlatego tak mi ciężko; czy może ludzkie pragnienie wygody? By pokonać zmęczenie, musimy powrócić swoimi myślami do chwili obecnej i woli Bożej. Tylko właściwe przeżywanie chwili obecnej, angażowanie się w nią, może podnieść mnie na duchu i doprowadzić do zakończenia dnia.

    Żyć chwilą obecną, to odpowiedzieć na różne zaproszenia, które kieruje do nas Bóg. Bóg, wśród różnych zadań, zaprasza nas też do odpoczynku i refleksji – np. podczas Eucharystii, czy modlitwy. Odpowiadając na to zaproszenie, człowiek odnajduje nie jedną okazję do tego, aby zregenerować swoje siły, myśli, motywacje, a nade wszystko wiarę, która pomoże mu unieść wszystkie zadania i doświadczenia, które zaplanował dla nas Bóg. Często mijamy się z odpowiedzią na taką propozycję. Uważamy, że nie możemy pozwolić sobie na odpoczynek, na chwilę wolnego. Tłumaczymy to, że przecież mamy tyle zajęć, obowiązków, a żyć jakoś trzeba… Zauważmy jednak, że zmęczenie jest objawem naszego zbytniego, wręcz przesadnego aktywizmu, albo jeszcze lepszym powodem jest marnowanie czasu przez brak uporządkowania i systematyczności. Zmęczenie jest wynikiem naszego działania – ludzkich „dodatków”. Zastanawialiście się kiedyś nad tym ile z tych wszystkich obowiązków zaplanował ci Bóg, a ile z nich jest konsekwencją twojego działania? 

    Żyć chwilą obecną, to żyć wolą Bożą i niczym innym. Warto to sobie nieustannie przypominać, a szczególnie wtedy, gdy czujecie zmęczenie. Może trochę lakoniczne stwierdzenie, ale dzięki głębszemu rozważeniu, staje się bardziej sensowne – „Bóg nigdy nie nakłada na ciebie ciężarów, których byś nie potrafił udźwignąć.”

    Gdy koncentrujemy się na chwili obecnej, jesteśmy jakby niesieni. Wola Boża, czyni w nas rzeczy niezwykłe – motywuje, rozjaśnia cele, dodaje sił i entuzjazmu, rozpala w nas dobro, uczy dźwigać trudności i bóle, ukazuje sens. Mając to wszystko w sercu, każdy człowiek może się podnieść i wytężyć pragnienie, by budować w każdej chwili obecnej, przyszłe życie. Chwila obecna uczy patrzeć przed siebie, aby zobaczyć cnoty, w których powinienem się ćwiczyć. W każdym doświadczeniu, Bóg przychodzi i udziela nam łaski, która umożliwia nam podnieść jakikolwiek ciężar chwili obecnej. By pokonać zmęczenie, musimy zwrócić się ku Bogu i Jego woli i przyjąć dar – łaskę, która podnosi.

25. POSŁUSZEŃSTWO

    By Bóg mógł w nas działać, my musimy wyrazić na to zgodę. Posłuszeństwo to przede wszystkim, pozwolić działać Bogu, przyjmując chwila po chwili to, co jest Jego wolą. W wielu, jak nie we wszystkich sytuacjach, snują się nam po głowie różnego rodzaju plany. Wyrażając całkowitą zgodę wobec planu Boga, ja sam nie muszę nic planować. Jeśli ufam Bogu, poddaję się Jego woli, jestem Mu posłuszny i pozwalam Mu przeprowadzać się po własnym życiu. Skoro Bóg zna plan wobec mnie, to wszystko, co będę planował bez Niego, będzie znakiem przeciwstawienia się woli Bożej. Skoro zaplanuję na jutrzejszy dzień jakieś zadanie, to skąd wiem, że On też tego pragnie. Oczywiście co innego podejmowanie się realizacji planu Boga, który jesteśmy wstanie wyobrazić sobie na podstawie tego, co przeżywamy. Ale nasza codzienność to i tak nieustanne zaufanie Bogu, który ma mnie prowadzić. Skoro On, w chwili obecnej, ofiarowuje mi jakieś doświadczenie, to nie powinienem się zbyt długo zastanawiać, ale ufając Mu, pozostawić całkowitą swobodę postępowania względem mnie. Pięknym przykładem posłuszeństwa woli Bożej jest Maryja. Jej zgoda, wyrażona względem Boga, otworzyła boską przygodę, w której liczył się tylko Bóg i Jego wola. Posłuszeństwo ma być narzędziem, które pomaga mi nieustannie mówić Bogu, TAK.

    Wyrażając zgodę na Boży plan, człowiek musi urzeczywistniać go w swoim życiu, rozumiejąc, że każdy z nas ma swój promień słońca, po którym dąży do Boga. Jeśli pozostajemy w tym promieniu, spełnia się Boża wola i plan, a ja zyskuję kolejne doświadczenia, które zbliżają mnie równocześnie do Boga, jak i też do innych ludzi. Wszystko, czym żyję w dniu codziennym, w co się angażuję, ma odzwierciedlać ów „promień słoneczny”, którym Bóg ukazuje mi swój plan. Posłuszeństwo jest niekiedy okazją na powrót z własnych ścieżek na tę drogę, którą zaplanował dla nas Bóg.

    Maryja przyjmując wolę Boga względem siebie, przynosi na świat Jezusa. Ja swoim posłuszeństwem, również Go rodzę, ofiarowując Go również tym, których mi postawił na drodze. Jeśli przez nieposłuszeństwo oddale się od zamysłu Boga, to gdy sobie to uświadomię, nie tracę dalszych chwil na upadek i rozważania swoich słabości, lecz natychmiast powracam do „promienia słońca” – woli Bożej.

    Wola Boża jest wyznacznikiem dla mojego życia; punktem odniesienia, dzięki któremu zawsze odnajduję właściwą drogę w swoim życiu. Posłuszeństwo nie ma być wyrokiem, lecz możliwością, dzięki której możemy skorzystać z niebywałej szansy – wygranej, na nowe życie. Posłuszeństwo to wciąż wybór, choć jedyny właściwy, to jednak nie jest przymusem, lecz szczególnym zaproszeniem, aby w swoim życiu, ustąpić całkowicie miejsca Bogu, który jet najwłaściwszym rozwiązaniem.

26. BÓG OBECNY W CHWILI OBECNEJ

    Wszystko, co czynimy w jedności, przypomina nam o Nim… Życie opiera się o relacje między człowiekiem, a Bogiem, oraz pomiędzy ludźmi. Jeśli właściwie przeżywamy chwilę obecną, wówczas odczuwamy żywą obecność Boga. Słowo Jezusa – „gdzie dwaj, albo trzej zgromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 28,20) – przekonywać powinno każdą osobę, do odkrywania tej niezwykłej obecności.

    Aby dojść do jedności z Bogiem, trzeba nauczyć się dobrze spełniać wolę Bożą w chwili obecnej. Bóg opiera swoją obecność na jedności pomiędzy nami. Dlatego chwila obecna jest szansą – możliwością tworzenia jedności pomiędzy ludźmi. Tworzenie jedności, pozwala Bogu na wkroczenie w nasze życie, codzienność. Jego działanie jest delikatnym, ale bardzo konkretnym.

    Jezus – Światło, stopniowo wkracza w nasz umysł, Jego miłość w nasze serce i zaczynamy „odczuwać” Jego łagodną, spokojną i pełną obecność.

    Światło, które wkracza w nasz umysł jest darem zrozumienia woli Bożej, ale też intuicją, dzięki której, odnajdujemy różnego rodzaju okazje, w których możemy bardzo konkretnie żyć wolą Boga. Człowiek, przeżywa dzięki temu, każdą chwilę obecną, bardziej konkretnie, zyskując coraz piękniejsze doświadczenia, ale i też żywą obecność Jezusa, odczuwalną pośród nas. Ona jest prawdziwym sprawdzianem, czy nasze działanie jest zgodne z wolą Bożą. Jego obecność jest dla nas wyraźnym znakiem, że postępujemy właściwie, że światło rzucone w nasz umysł, rzeczywiście otwiera nas na plan Boga. Nie tylko poznajemy i rozumiem ten plan, ale odnajdujemy w nim swoje miejsce i angażujemy się w go, prześwitując go na wylot.

    Człowiek uczestniczący w Bożym planie, bardziej niż ktokolwiek, odczuwa Bożą miłość bóg w końcu odnajduje w nas swoje miejsce, może tam zamieszkać i przez nas oddziaływać na całe nasze życie. Im bardziej wnikamy w Miłość, tym bardziej się sami Nią stajemy. Każde doświadczeni, w którym uczestniczymy, albo jest samą miłością, albo przypomina nam o Niej, albo w głębi jakiś spraw, szukamy maleńkiego promyka, który czeka na nasze działanie, by go rozpalić jeszcze bardziej. Miłość – Bóg, najpierw nas dotyka, a później nas porusza! Doświadczamy na każdym kroku doświadczeń pełnych miłości, którą musimy rozpoznać i nazwać po imieniu – to jest Jezus!

    Naszym zadaniem szczególnym wyzwaniem, w każdym doświadczeniu jett tak wytężać swoją miłość, by rozpoznać Jego szczególną obecność w każdej chwili obecnej. Przyjęcie światła i miłości, będzie w nas niezwykłą siła i determinacją, dlatego zdobywamy się na niezwykłą odpowiedź wobec Bożej Miłości. Celem życia, nie jest tylko osiągnięcie czegoś, ale odczucie obecności Boga, w chwili obecnej. Jeśli On jest, to twoje działanie jest właściwe. Dzięki odczuwaniu Bożej obecności, człowiek osiąga własne uświęcenie. Tak żyjmy, abyśmy rzeczywiście zatroszczyli się o swoje zbawienie, bo czas na mnie nie będzie czekał.

27. DLA CIEBIE JEZU

    Realizować chwilę obecną tak, jakby tego oczekiwał Jezus. Zastanawiasz się pewnie, co to dokładnie oznacza. Najlepszym sposobem realizowania chwili obecnej jest – zanurzyć się w chwili obecnej, żyć intensywnie teraźniejszością w sposób uroczysty, co oznacza czynić wszystko bez pośpiechu, w sposób doskonały. Jezus nie wymaga przecież rzeczy niemożliwych, a więc gdy wkraczam w chwilę obecną, powinienem wierzyć Jemu, że dla tej właśnie chwili mnie stworzył, że ta chwila, to wszystko, co mam, czym mam żyć. W chwili obecnej powinienem wierzyć również w siebie i w to, ze Bóg ofiarował mi wystarczająco tyle łaski, abym mógł podjąć się konkretnie zadań, które otrzymuję w chwili obecnej. 

     Każde wydarzenie jest skarbem, który ubogaca mnie, oraz przemienia. Ofiarowany skarb jest darem Boga, dlatego wszystko należy do Niego, również ja. Otrzymany dar nie ma tylko mi służyć, ale mam realizując chwilę obecną, ofiarowywać siebie tym, którzy również zostali mi podarowani w chwili obecnej. Żyć tak, jakby tego oczekiwał Jezus – to właśnie nieustanne podarowywanie siebie Bogu i każdemu człowiekowi. Chwila obecna realizowana intensywnie, w sposób uroczysty, bez pośpiechu, jest okazją ofiarowywania Mu bezustannie, chwila po chwili, ten czyn, to cierpienie, tę radość płynącą z dobrego życia. Mój skarb, chwila obecna, jest tym, co mogę ofiarować Bogu, dziękując Mu, że dla tego momentu mnie wybrał. 

    Świadomość tego, że Jezus jest nieustannie obecny pośród nas, mobilizuje naszą wiarę do odkrywania Go i czynienia wszystkiego razem – w jedności z Nim. Człowiek, który ma świadomość stałego towarzyszenia nam, w życiu, Jezusa, zyskuje potrzebne siły, chęci i zapał, aby podejmować się każdej chwili obecnej. Nie jestem sam… To bardzo ważna wiadomość, szczególnie, gdy uczestniczymy w trudnych, czy nawet bolesnych doświadczeniach. Skoro On jest w każdej chwili obecnej ze mną, to ja w każdym doświadczeniu powinienem być z Nim. Nieustanna współpraca, zjednoczenie, to okazja tworzenia z Jezusem prawdziwej komunii. 

    Chwila obecna, która stanowi centrum mojego życia, oraz każde doświadczenie, w którym biorę czynny lub bierny udział, jest najpierw okazją zaproszenia Jezusa w tę chwilę. Podążając chwila po chwili, mogę ofiarowywać Jezusowi, każde doświadczenie, mówiąc Mu: „dla Ciebie Jezu!” dla Ciebie Jezu ten czyn, to cierpienie, ta radość i itd. Skoro współdzielę z Nim swoje życie, to tym bardziej powinienem się Mu ofiarowywać, dziękując w ten sposób, za każde doświadczenie. Skarbem nie jest to, co posiadam, ale to, co z całego serca ofiaruję Jezusowi, w chwili obecnej. Każda chwila obecna, dzięki takiej postawie, staje się czymś niezwykłym – cudem bycia z Jezusem.

     Mówiąc przed każdą czynnością „dla Ciebie Jezu!”, sam staram się podnieść wartość każdego doświadczenia. Skupiam się całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił na tym, co mam ofiarować Jezusowi, gdyż wiem Kim dla mnie jest Jezus. Wartość naszego działania tkwi w fakcie podarowania tego działania Jezusowi. Wiem, że to, co pragnę Mu ofiarować ma być piękne, pełne miłości. Czyniąc wszystko dla Jezusa, wiem ,że spełniam Jego wolę. 

28. CO MÓWI CI SUMIENIE

    Chwila obecna zawiera w sobie wiele zadań, które nie koniecznie są wolą Bożą. Stanowią one pokusy, odpowiedzi na nasze ludzkie pragnienia. To, co jest ponad wolę Bożą jest złe i odciąga nas od właściwego zadania. Pokusa letniości, odkładania czegoś na później, ociągania się w czymś, odsuwa nas, od zamiaru Boga względem nas. Zbytnie rozmyślanie o woli Bożej, zamiast jej realizacja, może sprawić, że wola Boża będzie w nas stłumiona, a my zbyt zamknięci na działanie Boga, wciąż pozostawać będziemy bierni. 

    Nie czekajmy ani chwili, nie zastanawiajmy się zbytnio, nie zatrzymujmy się na pragnieniu lecz w chwili obecnej, starajmy się o konkretne czyny. Życie składa się z chwil obecnych i dla kogoś, kto chce coś osiągnąć, tylko one mają znaczenie. Chwila ma swoją wartość, lecz gdy będziemy nieostrożni, możemy ją utracić – zmarnować. Chwila jest ulotna, dlatego powinniśmy rozwijać swój duchowy refleks, by zdążyć za tym, co dzieje się w każdej chwili. Uchwycić chwilę możemy jedynie wtedy, gdy rzeczywiście staramy się ją dobrze przeżyć, aż do końca. Róbmy w niej to, czego Bóg od nas chce – od zaraz, tu i teraz.

    Jezus jest pomiędzy nami, jest w bliźnim, ale jest też obecny wewnątrz mnie. Jego obecność we mnie, jest źródłem dla wszelkiego działania. Powinniśmy ze szczególną pieczołowitością rozwijać w sobie umiejętność słuchania w duszy, głosu Boga – głosu sumienia. To właśnie ten głos powie mi czego ode mnie chce Bóg w chwili obecnej. Sumienie jest szczególnym narzędziem, bardzo wpływowym, ale jednocześnie bardzo delikatnym – kruchym. W niektórych sytuacjach działa w niezrozumiały dla nas sposób, ale gdy właściwie jest ukształtowane, wówczas jest stałym towarzyszem naszej codzienności. Ukazuje w konkretnych doświadczeniach jak mam postąpić, myśleć, oceniać. Narzędzie to jest właściwie używane wtedy, gdy rzeczywiście nie jest manipulowane, ani stłumione, ale gdy całkowicie należy do Boga i jest mu podporządkowane. Sumienie jest jak „pudło rezonansowe” – nagłaśnia głos Boga, dzięki czemu wśród różnych głosów do nas docierających, Jego głos jet donośny i przez to bardziej zrozumiały. Sumienie oprócz obecności w nas, powinno mieć szczególne miejsce i rolę. Musi być zasadniczym głosem, wręcz decydującym, gdy podejmujemy kolejne kroki – chwilę obecną. Wewnętrzny głos, nawołuje nas do przemiany postępowania; nakłania nas do poprawy. Sumienie jest i rozwiązaniem, jak i właściwą propozycją. Bóg pragnie dzięki sumieniu, prowadzić nas przez życie, właściwymi ścieżkami codziennych wyborów i decyzji. Sumienie, działa dużo wcześniej niż wszystko inne. Dlatego sumienie działa w niebywałym tempie; reakcja jest prawie natychmiastowa. Sumienie musi jednak przeciwstawić się wszelkim gdybaniom, różnym projektom. Im bardziej się zastanawiamy nad jakąś rzeczywistością, tym bardziej sumienie staje się ciche i ma zbyt słaby wpływ na nasze życie. Słuchając wewnętrznego głosu, możemy wpływać na wiele spraw w każdej chwili obecnej.

29. ZACZYNAĆ OD NOWA

    Nasze codzienne wydarzenia, przebiegają w bardzo zróżnicowany sposób. Nie wszystko nam wychodzi i idzie w zgodzie z jakimś planem. Musimy niekiedy stawić wielokrotnie czoła tym samym sprawom. Mamy okazję ćwiczyć się w pewnych sprawach. Pomimo niepowodzenia, nie powinniśmy się poddawać, rezygnować. Zaczynać od nowa – to zdanie powinno panować nad naszym dniem.

    „To jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie.” (Flp 3,13) – słowa św. Pawła, ukazują nam konkretne wskazówki, dotyczące naszego życia chwilą obecną. Wielu z nas, zapomina o przeszłości, ale nie wytęża sił i wcale nie myśli o mecie. Nasze myśli, pragnienia bardzo często ostudzają się a skutek różnych niepowodzeń. Zrażamy się przeciwnościami, trudem różnych zajęć, często rezygnując z pewnych zadań, zamiarów, staramy się pójść dalej. Czujemy jednak, że nie tak powinniśmy postępować, bo w ten sposób tracimy wiele okazji, w chwili obecnej, pełnienia woli Bożej. Nic nie powinno nas odsunąć od faktycznego spełnienia woli Bożej. Jeśli coś nie wyszło nam raz, wcale nie oznacza to, że nie powinniśmy tego robić. Może to jedynie oznaczać, że źle podeszliśmy do sprawy i właśnie to powinniś?y zmienić, rozpoznanie konkretnego wydarzenia, pomaga człowiekowi bardziej wniknąć w Boży zamysł. Jeśli wolą Bożą jest byśmy pełniej żyli chwilą obecną, ofiarowuje nam kolejne doświadczenia, dzięki którym wciąż możemy zaczynać od nowa. 

     Możemy zapominać o przeszłości i wciąż wytężać siły ku temu, co przed nami, aby zbliżyć się do mety. Chwila obecna jest naszym skarbem, dzięki któremu, chwila po chwili, możemy osiągnąć właściwy cel. Bóg zaprasza nas do szczególnej przygody, w której doświadczymy Jego niezwykłej Miłości i siły. Wyznaczony przez Niego cel, nigdy nie zostanie nam odebrany. Przyjmujemy każdego dnia ogromne wyzwanie. Rodząca się codzienność jest wolą Bożą, która każdego dnia, choć nawet w tych samych wydarzeniach, ale objawia nam za każdym razem coś zupełnie innego. To samo wydarzenie, ale nie takie samo! Zaczynając od nowa, mogę przemienić swoją codzienność przez zmianę osobistego nastawienia, intencji. Jeśli w chwili obecnej, rzeczywiście odkryję wolę Bożą, to odpowiadając na nią całym sobą, moja odpowiedź za każdym razem będzie coraz piękniejsza, doskonalsza. Jako człowiek odpowiadający na wolę Bożą, mam wciąż się odnawiać, przemieniać. Każdy dzień jest tą najlepszą okazją, by doskonalej osiągnąć metę. Dla każdego z nas, chwila obecna jest czymś zupełnie innym, bo Bóg zaprasza nas do różnych zadań, nawet przez te same, codzienne wydarzenia. Bóg ofiarowuje mi kolejną chwilę obecną, abym zaczął od nowa – bo nowy dzień, to nowa okazja. Początek czego nowego, piękniejszego.

30. ODCINAĆ TO CO NIE JEST WOLĄ BOŻĄ

    Chwila obecna obejmuje oprócz woli Bożej również to, co nią nie jest. Trudność naszych wyborów, polega nade wszytko na tym, abyśmy we właściwy sposób rozeznali wolę Bożą i odrzucili to, co nią nie jest. Możemy toczyć walkę pomiędzy dobrem, a złem; możemy balansować na granicy. Dopuszczamy niekiedy ryzykowne sytuacje, bo wydaje nam się, że w odpowiednim momencie uda nam się zatrzymać sytuację i nad nią zapanować. Jest to dość ryzykowne postępowanie i choć w wielu sytuacjach i być może nam się uda, to jednak w wielu innych możemy polec i zagrozić sobie. Chwila obecna jest konkretnym wyborem! Wybór woli Bożej, dokonuje naszego oczyszczenia, dzięki czemu, bardziej wyraźnie, wśród wielu różnych propozycji, dostrzegamy tę najwłaściwszą drogę, naszego dalszego postępowania. Chwila obecna, gdy ukazuje wolę Boga, staje się światłem przewodnim. Człowiek postępując za tym wewnętrznym światłem, zyskuje pewność i siłę, dzięki czemu umie odciąć się od tego, co jest niewłaściwą propozycją. Jeśli pójdę za niewłaściwymi wskazówkami, za własnym egoizmem, będę wówczas marnował swoje istnienie, a wszystkie doświadczenia i ich wartość zostanie jakby przysłonięta pozorami. Jeśli będę z doskonałością spełniał wolę Boga, wszystko będzie zrobione. Już wiele razy odkrywaliśmy, że zostaliśmy tworzeni dla konkretnych doświadczeń. Dlatego, musimy nadawać wagę każdej chwili. Im bardziej będę związywał swoje życie z wolą Bożą, tym silniejsze będzie we mnie pragnienie spełniania woli Bożej do końca.

    Zadaniem najważniejszym w chwili obecnej jest być wolą Bożą w każdym „teraz”, przycinając, odcinając radykalnie wszystko, co nie jest wolą Bożą w danej chwili. Radykalny wybór woli Bożej, odcina to wszystko, co jest złe lub nieprzydatne. Człowiek dokładnie wie, co ma w konkretnej chwili uczynić i całym sobą jest rzeczywiście w woli Bożej. Odcinając to, co nie jest wolą Bożą, człowiek likwiduje wszelkie dotychczasowe półśrodki, czy skrajności i dwuznaczności. Człowiek postępuje naprzód; jest silniejszy w pełnieniu woli Bożej; odkrywa piękno i harmonię planu Bożego do tego stopnia, że nie pragnie niczego innego, jak całkowicie poddać się woli Boga, jakakolwiek ona będzie.

    Pomimo wszelkiego trudu, ofiary i bólu, który ponosimy w naszym codziennym życiu, pełniąc wolę Boga, wyczuwamy zamysł woli Bożej, dlatego stać nas na przyjęcie najtrudniejszych doświadczeń, bo wiemy, że są one dla nas konieczne. Oczyszczenie, które dokonuje się na nas, dotyka naszego zewnętrznego jak i wewnętrznego świata. Właściwie wykorzystując chwilę obecną stajemy się dla innych źródłem światła rodzącego nadzieję w sercach tych, którzy są nam w jakiś sposób podarowani. Jeśli będziemy odcinać to, co nie jest wolą Bożą, w pewnym momencie staniemy się żywym i czytelnym znakiem obecności Boga i Jego woli pośród nas.

     Odcinając to, co zbyteczne, pozostawiamy to, co najważniejsze! Chwila obecna i wola Boża, w niej zawarta, jest tym, co naprawdę jest najważniejsze dla stworzenia pięknej codzienności, będącej odzwierciedleniem woli Boga.

    Zadania na kolejne dni…

1. Szukaj najwłaściwszego sposobu realizowania chwili obecnej

2. Skupiaj się na osobie, wydarzeniu – tym, co realizujesz w chwili obecnej

3. Wykorzystuj każdą dobrą okazję… w chwili obecnej

4. Przyjmując Boże natchnienia, dobrze wypełniaj obowiązki, w chwili obecnej

5. Dbaj o najlepszą jakość w twoich zadaniach, w każdej chwili obecnej

6. Dziś jest kolejną szansą – zacznij od początku

7. Przyjmij to, co trudne i ofiaruj to Jezusowi

8. Bądź do wszystkiego dobrze przygotowanym

9. Pozwól Bogu kierować twoimi sprawami – wszystko jest w Jego rękach

10. Uwolnij się w chwili obecnej od tego, co cię ogranicza

11. Rozeznawaj wolę Boga – czego On od ciebie pragnie, w chwili obecnej

12. Korzystaj kiedy możesz, by czynić wspólnie z innymi, chwilę obecną

13. Wypatruj okazji i je wykorzystuj; strzeż się zła i bądź czujny

14. Czyń wszystko co wartościowe, aby pozostawić swój własny ślad

15. Wyraź zgodę na każde doświadczenie, pochodzące od Boga, w chwili obecnej

16. Czyniąc z miłością, zadbaj o trwałość tego, co realizujesz

17. Buduj Niebo w swoim sercu

18. Pomyśl, że możesz nie mieć kolejnej okazji – „jakby to było ostatni raz”

19. To, co minęło powierz Bogu, by On się tym zatroszczył

20. Jesteś darem dla innych, nie skupiaj się na sobie

21. Umierać i żyć – ofiaruj coś… a w sercu zrób miejsce na nowe dary

22. Bądź Miłością – kochaj konkretnie

23. Nie przywiązuj się do niczego – umiej stracić wszystko dla Boga, innych osób

24. Ciesz się różnymi doświadczeniami – nie pozwól, by zmęczenie odebrało ci cokolwiek

25. Bądź posłuszny swoim „przełożonym”

26. Odkrywaj Boga będącego przy tobie

27. Przed każdą czynnością powiedz „dla Ciebie Jezu!”

28. Idź za głosem sumienia – bo tu Bóg mówi do ciebie

29. Nie bój się rozpoczynać czegokolwiek od nowa

30. Umiej zrezygnować z tego, co nie jest wolą Bożą.

1 komentarz

  1. avatar

    Doskonały tekst. Gratulacje

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *