podtytuł: Może musisz się przesadzić, by zobaczyć owoce.

Owoce nie pojawiają się znikąd, są efektem bardzo wielu czynników w tym twojego działania, twojego życia. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego rodzimy akurat takie, a nie inne owoce? Co zatem zrobić, by nasze życie przynosiło dobre efekty?

 

ZBIERAĆ OWOCE WŁASNEGO DZIAŁANIA – któż nie lubi tego momentu i nie wyczekuje go z niecierpliwością? Zdecydowanie częściej oczekujemy większych rezultatów, niż proporcjonalnie wkładamy w to wysiłku z naszej strony. Czasami zastawiam się, dlaczego coś nie działa, dlaczego kogoś coś nie zainteresowało itd., ale od razu stawiam sobie pytanie – a jak działałem, co faktycznie zrobiłem, jak byłem zaangażowany? To nie tyle kwestia proporcji, ile działam, tyle zbieram owoców. To raczej kwestia bardziej złożona, na którą ma również wpływ to, jakie mamy osobiste korzenie. Czasami źle lokujemy swój wysiłek, wybieramy niewłaściwe „miejsca” dla naszego zaangażowania, naszego wzrostu, spalamy się w niepotrzebnych kwestiach, a brakuje nam skupienia na tym, co faktycznie jest ważne i potrzebne. W działaniu warto mieć jakieś założenia, bo możemy się odnieść do ich realizacji i ocenić jak nam idzie. Działanie dla samego działania, może być tylko stratą czasu i wysiłku. Nie twierdzę, że musimy zakładać zawsze zysk. Nasze założenia powinny raczej wyznaczać nam ścieżkę do tego, co faktycznie chcemy osiągnąć, poprzez nasze działanie. Założenia pomagają nam kształtować nasze działanie, w celu osiągnięcia jakichś owoców. Zwróciłem właśnie na to uwagę, czyniąc ostatnio jakieś podsumowanie, ocenę. Zapominamy niekiedy o naszych założeniach, o naszych celach, co sprawia, że „idę w jakąś stronę, ale tylko idę”. Założenia pomagają nam kształtować drogę, wpływać na jej charakter, ale również owoce, jakie przyniesie nasze działanie. Podobnie jak trwanie w winnym krzewie rodzi owoce, tak trwanie w Chrystusie również zaowocuje duchowo w naszej codzienności, ale również przyniesie to fizyczne owoce. Pamiętajmy o tym, że nasze działanie chce owocować, chce przynosić rezultaty. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to nieco dziwnie – działanie chce owocować.

 

Spójrzmy jednak na nasze różne działania i zastanówmy się, ile z nich zrodziło faktycznie jakieś wymierne owoce. Marnujemy czas, tracimy go na niepotrzebne zajęcia – to oczywiście też, ale bardzo często działamy bez przekonania, bez zaufania w to, że faktycznie możemy osiągnąć jakiś owoc. Czasami jesteśmy rozgoryczenie, bo spodziewaliśmy się większych owoców, a może innych… Bardzo ważne jest tworzenie przestrzeni, w której wzrastamy; zwrócenie uwagi na tworzenie korzeni, rozwijanie ich. Zwróćmy uwagę na nasze działanie, czy nie jest ono tylko chwilowe, rozkwitające wobec tylko wybranych wydarzeń, czy nie jesteśmy zbyt wybiórczy, zbyt ograniczający się w swoim zaangażowaniu?

Prosta oczywistość – korzenie dają wzrost całej roślinie – łodydze, liściom, kwiatom i owocom… Właśnie korzenie będą rozwijały całego człowieka – zarówno fizycznie, psychicznie, emocjonalnie, ale również duchowo jak i intelektualnie. Jeśli jakaś sfera zawłaszcza dla siebie nieuzasadniony przywilej, wówczas inne sfery na tym tracą, a człowiek się nie rozwija we właściwy sposób. Bóg nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych – każdemu wręcza dary, które ta osoba jest w stanie wykorzystać najlepiej. Nasze działania przyniosą owoce jeśli zaangażujemy się we właściwe sprawy, a więc gdy odkryjemy właściwie swój korzeń.

 

W naszym życiu codziennym widzimy często efekty naszych wyborów, decyzji, ale szukając głębiej, dostrzeżemy to, z czego te efekty wypływają. Jeśli zwrócimy uwagę tylko na efekty, a nie będziemy zwracać uwagi na korzenie tych działań, to w bardzo wielu sytuacjach nie osiągniemy swojego maksimum. Podobnie w sytuacjach trudności, pojawiających się jakichś konsekwencji, nie zaprawimy niczego jeśli byśmy zwracali uwagę tylko na zewnętrzne efekty. Owoce „choć spadają z nieba”, to najpierw gdzieś konkretnie rosną. Każdy owoc naszego działania, jak i też każda konsekwencja, osadzona jest w konkretnej rzeczywistości. Jeśli chcemy zobaczyć owoce, musimy odkrywać właśnie tę rzeczywistość, w której wzrastamy. Podczas spowiedzi często dzielimy się efektami – częściej konsekwencjami niż owocami. Wiele jest zdziwionych osób, gdy pokazuje im jakąś zależność – to jak postępujesz np. względem kogoś, wypływa z twojego sposobu myślenia o tej osobie, albo też, że tak mało udaje się w czymś komuś osiągnąć, spowodowane jest brakiem systematyczności i konsekwentności. Zobaczyć właściwie rzeczywistość, w której wzrastamy i w której chcemy rodzić jakieś owoce. Czasami siłujemy się z takimi rzeczywistościami, w których po prostu nie da się uzyskać owoców. Są sytuacje, które przynoszą tylko konsekwencje, a my się łudzimy i oczekujemy od nich jakichś owoców.

Przynoszenie owocu w swoim działaniu to proces wymagający nieustannego działania. Możemy to działanie określić mianem – FORMACJA. Bardzo często skupiamy się na wybranej dziedzinie, która jest dla nas najbardziej opłacalna, korzystna, albo którą najwyraźniej dostrzegamy. Brakuje często w naszym działaniu formacji, czyli takiego działania, które będzie nas rozwijało jako całą osobę. Trudno byśmy rozwijali jedną sprawę, a inne zaniedbywali i spodziewali się dobrych owoców. To będzie niestety pokutować w naszym życiu, to znaczy brak rozwoju różnych, ważnych sfer naszego życia, przekładać się będzie na to, co zyskamy lub utracimy w naszym życiu. Nie powinniśmy ograniczać naszego rozwoju tylko do jednej sfery, skoro jest ich w naszym życiu znacznie więcej (sfera psychiczna, intelektualna, duchowa, fizyczna…) Człowiek rozwijający się całościowo, formujący się we właściwy sposób, będzie rodził niezwykle piękne owoce, bardzo proste, ale piękne.

Może obecny stan twojego życia, może słabe owoce – spowodowany jest niewłaściwym działaniem, niewłaściwymi decyzjami itp. Zastanów się jaką formację mógłbyś podjąć w swoim życiu, jakie sfery życia powinieneś w tej formacji bardziej uwzględnić?

Owoce twojego działania zawierają w sobie, całą twoją osobę.

tutaj również możesz posłuchać powyższego artykułu:
czas trwania 6:18