przebudź się…
Zaproszenie
– ks. dominik poczekaj –
30.10.2025
Człowiek drugiemu człowiekowi każe raczej coś zrobić, ewentualnie prosi o zrealizowanie czegoś, ale rzadko kiedy zaprasza. Czy to jest cecha szczególna Boga, czy tylko kwestia niuansu słownego? A może warto by było bardziej zapraszać i czuć się zaproszonym?
Wielokrotne wołanie w nocy do Samuela, od początku przekonuje mnie najogólniej o dwóch rzeczach – pierwsza kwestia: Bóg inicjuje to spotkanie i rozmowę, druga sprawa: determinacja, z którą działa Bóg wobec człowieka, aby do spotkania w ogóle doszło.
Te dwa wnioski, składają się z różnych części w kolejną jakby odsłonę obrazu Boga. Mamy w sobie przeczucie o sile Boga, o Jego wszechmocy, bo wierzymy, że On może wszystko. Jednak bardzo często możemy być zaskoczeni tym, w jaki sposób Bóg działa. Jego aktywność zaskakuje, bo prawie zawsze wymyka się poza obszar naszych wyobrażeń, jakby Bóg chciał pokazać – ty myślisz tak, chciałbyś to rozwiązać w ten sposób, a ja ci teraz pokaże, jak faktycznie powinno to się zrealizować. Niekiedy wydaje się coś niemożliwe do zrealizowania, do dobrego zakończenia jakieś sprawy, a wtedy okazuje się, że najprostsze rozwiązanie załatwia wszystko. Bóg zaskakuje pod wieloma względami, ale bardzo często wygląda to tak, jakby czekał, aż się zgramy z Nim i wtedy, gdy pojawia się jedność – harmonia pomiędzy człowiekiem a Bogiem, wówczas sytuacja nabiera najwłaściwszego biegu, choć nie zawsze jest on dla nas oczywiste i zrozumiały.
Bóg podejmuje inicjatywy, aby człowiek z Nim„nadawał na wspólnej fali”. Jak w przypadku Samuela, Bóg czeka na zgranie, dlatego powtarza swoje wezwanie, aż człowiek będzie na tym samym torze i dopiero wtedy Bóg działa dalej. Jasne jest to, że Bóg nas zaprasza do różnych dzieł, poprzez konkretną z Nim współpracę. Pewne rzeczy wymagają naszej akceptacji, świadomości, odpowiedzi – naszej współpracy, bo ta reakcja z naszej strony, daje Bogu przyzwolenie na Jego kontynuację działania.
Spotkania z Bogiem są dla człowieka okazjami do tego, aby rozeznać wolę Boga i zadać sobie pytanie: Do czego zachęca – do czego zaprasza mnie to spotkanie?
Do czego bywamy, jako ludzie, najczęściej zapraszani? Inni zapraszają nas, abyśmy wspólnie z nim spędzili czas, wzajemnie sobie towarzyszyli, wspólnie coś świętowali i przeżyli. Zaproszenia wiążą się z przyjemnościami, które dla każdego z nas są ważne. Jeśli myślimy o działaniu, to w tej kwestii, częściej jednak kogoś o coś prosimy, lub komuś każemy coś zrobić, niż faktycznie kogoś zapraszamy do działania. Myślę, że to po prostu kwestia zwrotu, którym się posługujemy, ale to mimo wszystko wskazuje na sposób działania Boga. Dla Boga bardzo ważne jest to, aby człowiek chciał z Nim współpracować, aby odczuł osobistą odpowiedzialność za powierzone mu zadanie i myślał o nim, jak o swoim działaniu, a nie jak o narzuconym z zewnątrz.
Historia Samuela wskazuje, że Bóg szuka z nami relacji, że chce kontaktu poprzez realny dialog. Dlatego bardzo istotne jest to, aby nasze duchowe inicjatywy przede wszystkim były faktycznie najpierw spotkaniem z Bogiem, a później naprawdę były one przesiąknięte dialogiem. Właśnie w takiej atmosferze spotkania, można odczytać zaproszenie i znaleźć przekonanie co do jego realizacji.
Pytanie: do czego zaprasza mnie Bóg?, powinno do nas powracać jak nawoływanie Samuela. To pytanie nie powinno być dręczeniem siebie, ale jak rytm, wspierać podejmowane przez nas wszelkie inicjatywy. Powinno się to stać naturalną tendencją, jakby zwyczajnym nawykiem, który uzupełnia naszą codzienność.
Nie popełniajmy błędu, sądząc, że Boże zaproszenie dotyczy wyjątkowych sytuacji, niecodziennych wydarzeń, wyjątkowych osób, bo wówczas sami bardzo mocno ograniczymy swoją codzienność i wykrzywimy obraz Boga. Bóg chce, byśmy całą swoją codziennością przebywali w Jego obecności i odkrywali ją, jako zaproszenie do osobistego wzrastania i uświęcania się.
Dzięki takiemu myśleniu, nasze każde działanie, będzie mogło stać się czymś bardziej wartościowym, a nie jedynie przyziemnym i powszednim spełnieniem zadania.
Bóg rozmawia z Samuelem – i to spotkanie, i słowa, sprawiają w dalszym etapie, że staje się Prorokiem. Jeśli pozwolimy Bogu do nas mówić, to bardzo mocno przekonamy się o tym, że to Słowo nas dotknie – naszych myśli, serca i odczujemy przyciągające zaproszenie, do pójścia za tymi Słowami. Ilekroć otwieram i rozważam Słowo Boże, uruchamiam w sobie to przekonanie – Bóg mnie zaprasza! – i odkrywam jakiś kierunek, jakąś myśl, które podpowiadają mi, na czym mam się skupić, nad czym mam pracować w ciągu dnia.
Spotkanie z Bogiem, nie tyle zmienia Samuela i każdego z nas, ile pozwala nam odkryć naszą prawdziwą misję, cel, przeznaczenie. Wydobywamy ze swojego wnętrza dobro, które nabiera sensu i wartości, w kontekście konkretnych sytuacji, w których i do których zaprasza nas Bóg. To sytuacje uświadamiają nam też często i pomagają odkryć drzemiące w nas pokłady dobra, które również uruchamiamy pod wpływem różnych wydarzeń. Często jesteśmy zaskoczeni tym, jak rozwiną się różne wydarzenia, ale również tym, że było nas stać na jakieś działania.
Wiele dzisiaj jest wręcz krzykliwych zaproszeń, które wręcz chcą nas zmusić, byśmy z nich skorzystali, ale na szczęście mamy jeszcze siły stawić opór i powiedzieć, nie. Jednak opór może nas na tyle zamknąć, że będziemy głusi na wszelkiego rodzaju zaproszenia, w tym również te, które kieruje do nas Bóg lub nasi najbliżsi.
Mam jednak pozytywne wrażenie, że tych dobrych zaproszeń nie unikamy, ani nie przekreślamy. Mamy raczej problem z utożsamieniem zaproszenia z tym, kto nas zaprasza. Zrozumienie – kto nas zaprasza, może również pomóc, ale i przeszkodzić. Bo może się okazać, że samo zaproszenie jest dla nas cenne i sensowne, ale fakt, kto mnie zaprasza, może nas zniechęcić, zdystansować.
Zaakceptowanie zaproszenia, to bardzo ważna sprawa, ale zrozumienie kto nas zaprasza, może być dla nas równie bardzo cenne i mobilizujące. Każdy z nas jest zapraszany indywidualnie, dlatego rzadko zdarzają się dwie takie same historie. To również powinno nam uświadomić, jak ważne i wyjątkowe jest za zaproszenie skierowane do nas, bo w bardzo wielu przypadkach, są to zaproszenia, które będą albo i nie będą zrealizowane, w zależności od naszego działania.
Warto byśmy dostrzegli naturę zaproszenia, które jest inicjujące… Zaproszenie inicjuje pewne procesy w nas, ale również inicjuje pewne sytuacje, w które człowiek może się zaangażować. Jako ludzie, jesteśmy w centrum tego zaproszenia i ważne jest nasze zaangażowanie, jako odpowiedź na to zaproszenie.
ostatnio dodane
2 Niedziela Adwentu – A – Mt 3,1-12
Mt 3, 1-12
Odpowiedzialność – Dziesięć panien
ODPOWIEDZIALNOŚĆtemat: ODPOWIEDZIALNOŚĆ Łatwo jest teoretyzować, gdy czegoś sami nie doświadczyliśmy. Łatwo jest schować się za czyimiś plecami i tylko przyglądać się osobom i różnym sprawom. O wiele trudniejsze jest opowiedzenie się za czymś, danie „swojej twarzy”...
Są pewne granice.
Pięć panien roztropnych a pięć nierozsądnych – już w samym tytule pojawia się granica. Czy jest ona wyraźna, czy łatwą jest ja odkryć? Granica dzieli na części, stwarzając okazję do dokonania niekiedy trudnych wyborów. Za każdym z nich i tak podąża nasza odpowiedzialność, którą trzeba zobaczyć, a niekiedy wręcz poczuć.

