zbudować modlitwą…
– rozważania wielkopostne 2022 –

1/47 Środa popielcowa

Można mieć różne podejście do czasu, który właśnie rozpoczynamy w życiu duchowym. To, w jaki sposób myślisz o Wielkim Poście, może ci pomóc, albo utrudni ci przeżywanie tego czasu. Pomyśl, że ten czas może ci coś dać, uruchomić obecne w tobie dobro, przemienić cię i dodać ci sił do podjęcia się różnych zadań. LEPIEJ POMYŚLEĆ O TYM CZASIE — CO ON MOŻE NAM DAĆ, NIŻ CO MUSZĘ OFIAROWAĆ, Z CZEGO ZREZYGNOWAĆ LUB CO POŚWIĘCIĆ. ZADBAĆ O TO, BY RZECZYWIŚCIE W TYM CZASIE SZCZEGÓLNIEJ POZWOLIĆ BOGU DZIAŁAĆ W NAS. Nie chodzi o to, by dokładać tylko obowiązki w tym czasie, albo rezygnować z czegoś przez ten czas, ale o to, by ten czas rozpoczął w nas coś tworzyć, pomógł nam coś zatrzymać w sercu. Widok krzyża zastawionego rusztowaniem wywołał we mnie refleksję, w której zrozumiałem, że czas Wielkiego Postu ma być dla mnie czasem budowania wokół krzyża, wokół Chrystusa. Wiem, że muszę dać Bogu czas, by to On mógł działać w moim życiu. Wystawienie się na Jego działanie to pierwszy, bardzo ważny krok.

Daj Bogu dzisiaj chwilę swojego czasu.

Czy umiesz spotkanie z Bogiem, wystawiać na Jego działanie?

2/47

Jak wystawiać się na Boże działanie?

By zapoczątkować jakiekolwiek zmiany wokół siebie, musisz dać sobie czas. Pewnie nie jeden raz trwałeś w jednym miejscu, by być świadkiem pięknego zachodu słońca… Pewnie nie jeden raz byłeś na długim spacerze, by podziwiać piękno przyrody, by zobaczyć jakiejś ciekawe miejsce. Pewnie też nie jeden raz długo oczekiwałeś na realizację dania w znanej restauracji. Pewnie nie jeden raz oczekiwałeś pełen radości na spotkanie z kimś ważnym. Wszystkie te sytuacje łączy wiele elementów, ale jest też ten jeden, bardzo ważny — CZAS!

Sytuacje sprawiały, że czas biegł nieubłaganie, że każda minuta była przesycona wrażeniami, pięknymi wydarzeniami. Nie chcieliście, by się coś skończyło, by minął jakiś czas. Gdy dzieje się coś naprawdę ważnego, przestajemy zwracać uwagę na czas — po prostu go mamy i chcemy więcej.

Ile czasu dajesz Bogu?
Jak długo pozwalasz Mu do siebie mówić, względem ciebie działać?
Wystaw się na Jego działanie — po prostu daj Mu swój czas.

3/47

Bóg potrzebuje twojej dyspozycyjności.

Często wydaje nam się, że to, co czynimy — nasze modlitwy, posty, uczestnictwo w Eucharystii i inne poświęcenia i pobożne praktyki, są kartą przetargową. Bóg niczego nie potrzebuje — to my potrzebujemy Jego. Jego działanie w nas, uzależnione jest od naszych decyzji. On respektuje naszą każdą decyzję, nawet najdziwniejszą i również tą złą. Im bardziej jesteśmy otwarci i przyjmujemy Jego, tym większa jest możliwość, że to, co w nas „zasieje” zacznie wzrastać i przyniesie różne owoce. Dyspozycyjność — to przede wszystkim wewnętrzna zgoda na Jego działanie, zaproszenia… Dyspozycyjność musi opierać się rozeznaniu tego, co faktycznie pochodzi od Boga, do czego realnie On nas zaprasza.

Budowanie w sobie zaufania, szczególnie w tych sprawach, w których to my chcemy decydować, to długotrwały proces zgadzania się na to, by to On w nas decydował, a nie my sami. Muszę się ćwiczyć w mówieniu Bogu TAK, w każdej sprawie mojego życia. Każda próba targowania, manipulowania i łączenia niedopasowanych do siebie elementów, będzie podważała nasze zaufanie. Dyspozycyjność — to zrozumienie, że Bóg pragnie dla mnie dobra.

Czy widzę działanie Boga jako dobro, czy ograniczenie?
W czym trudno mi zaufać innym, gdzie wolę decydować sam?

4/47

Przetrzeć właściwy szlak.

Postawa modlitwy to jakaś konkretna strategia dla naszego życia. Człowiek powinien wiedzieć, zdawać sobie sprawę z różnych spraw w swoim życiu. Powinien też wiedzieć, do czego służy, ma służyć to, czym dysponujemy. Wydaje się to proste, ale spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie: Do czego służy modlitwa? Pewnie odpowiedzi pojawi się sporo, ale czy wszystkie odpowiedzi są w twojej modlitwie? Wśród wielu odpowiedzi warto szukać tej najprawdziwszej — tej, którą coraz bardziej będziesz w danym czasie w sobie rozwijać. Obecnie, w czasie Wielkiego Postu, modlitwa jest dla mnie tym, co pomaga mi przetrzeć właściwy szlak poprzez moją codzienność, wobec różnych możliwości, propozycji. Skupieni na wielu sprawach, często nie potrafimy czegoś wygrać, zrealizować, wprowadzić w życie. Może warto codzienną modlitwę wykorzystywać na rozmowę z Bogiem, by rozpoznać, co masz zrobić, co masz wybrać, czemu mam się poświęcić, dlaczego w coś szczególnie się mam zaangażować.

Czy wiesz jaki kierunek chcesz obrać w modlitwie?
Czy wykorzystujesz modlitwę do podejmowania np. decyzji?

5/47

Rzuć światło na sprawy.

Umiejętnie wykorzystywać to, co otrzymujemy dzięki modlitwie. Z modlitwy powinny wypływać konkretne dary, wnioski. Czy je faktycznie dostrzegamy, wykorzystujemy? Może to, czego oczekujemy, mija się z tym, co faktycznie otrzymujemy i wydaje nam się, że modlitwa, nie przynosi żadnych owoców. Modlitwa rzuca światło — wskazuje coś, wyróżnia na tle innych spraw, uwrażliwia nas, dodaje motywacji, zakorzenia w nas jakąś myśl, czy postawę… Warto, by każdą sprawę naszego życia otaczać modlitwą. Niech to będzie krótkie westchnienie do Boga… może pytanie… może prośba… Modlitwa realizowana szczerym sercem odnajdzie właściwe światło — to znaczy, odkryjesz to, co faktycznie mam czynić. Dla mnie każde spotkanie z Bogiem jest jak latarnia morska — rzuca światło w każdą stronę, dając mi często zrozumienie spraw przeszłych, teraźniejszych, ale daje też pomysł wobec spraw przyszłych. Człowiek może dzięki temu światłu zyskać punkt odniesienia, punkt orientacji.

Czy jest coś, co dodaje ci pewności w działaniu?

Czy staram się poznać funkcje, sens modlitwy?

 

6/47

Uwrażliwieni.

Są dni, że rodzaj spraw, które nam towarzyszą, zniechęcają nas, oziębiają relacje, odbierają chęci i studzą ambicje… Jeśli się to utrzyma dłuższy czas, grożą nam nieodwracalne konsekwencje. Możemy tak łatwo wszystko zaprzepaścić… Czujesz już pewnie w sobie te mrowiące myśli, że nie tak byście chcieli, by się to tak skończyło. By niczego ważnego nie stracić, by nie przekreślić swoich możliwości, które otrzymujemy od Boga, powinniśmy dać wrażliwości szczególne miejsce w naszej codziennej modlitwie, w naszym sercu, myślach. Bóg może wykorzystać modlitwę, by cię uwrażliwić na sytuacje, które są obecne w twoim życiu, a których z jakichś powodów może nie zauważasz. Modlitwa może rozbudzać właściwą wrażliwość na różne myśli, pragnienia, wydarzenia i uda nam się w ten sposób zobaczyć nasze życie i bliskich nam osób z innej, Bożej perspektywy. Dzięki wrażliwości odkrywamy nową zdolność, która jest pozytywna dla tych, którzy potrafią ją mądrze wykorzystywać.

Czy wrażliwość jest dla ciebie siłą, czy słabością?

Czy dzięki wrażliwości dostrzegasz to, co chce pokazać ci Bóg?

7/47

Modlitwa buduje.

Modlitwa czyni człowieka materiałem w ręku Boga. To od naszej dyspozycyjności zależy znów, czy pozwolimy Bogu nas budować, kształtować poprzez modlitwę, czy też nie. Wyobraź sobie, że po raz kolejny odmawiasz jakąś ulubioną modlitwę. Kończysz tę modlitwę i co w tobie pozostaje… Czy faktycznie po każdym spotkaniu z Bogiem, po każdej modlitwie masz przeczucie, że coś się w tobie dzieje — tworzy? Czy widzisz to, czy nie, wiedz, że w każdym spotkaniu z tobą, Bóg coś zaczyna w tobie budować? Nie zburzysz tego, jeśli po modlitwie twoje działanie, będzie budowało dalej to, co w tobie Bóg zacząć tworzyć. W przeciwnym razie pozostanie niezagospodarowana pustka. Zatrzymaj się na słowach modlitwy… Pozwalaj, by te słowa trochę z tobą były, zamieszkały w twoim sercu, sprowokowały cię do zastanowienia się. Kiedy, jak nie właśnie podczas modlitwy, warto się na niej zatrzymać — uczyć się, że słowa mają moc działania w nas, mają moc nas zbudować. Im bardziej zatrzymasz się na słowach, które wypowiadasz, tym mniej ich wypowiesz, tym bardziej konkretne one będą i bardziej będą one budujące.

Czy treść modlitwy buduje coś w tobie?
Wynosisz coś budującego ze swojej modlitwy?

8/47

Za czym tęsknisz?

Jedni za chwilą wytchnienia. Ktoś inny za jakąś zmianą… Obecnie wszyscy pewnie tęsknimy za pokojem i normalnością… Wciąż rysuje się coś na naszych horyzontach, co chcemy osiągnąć, przeżyć, zmienić lub wprowadzić… Skrywamy w naszych sercach różne tęsknoty — jedne z nich są bardzo pozytywne i rozwojowe, inne, wbrew pozorom, mogą nam więcej odebrać niż zaoferować. Za czym tęsknisz najbardziej? Za czym powinieneś bardziej tęsknić? Czy jest jakaś duchowa tęsknota w twoim sercu? Może właśnie na tym powinno nam zależeć, by w naszych sercach były dobre tęsknoty, które duchowo chcemy konkretnie zrealizować. Może, w różnych sytuacjach, tęsknisz też za chwilą modlitwy i spotkaniem z Bogiem. Dzięki takiej tęsknocie możesz w inny sposób podchodzić do różnych spraw. Jeśli nam na czymś zależy i bardzo tęsknimy za jakimś doświadczeniem, modlitwa powinna dodawać nam sił i odwagi do realizacji wszystkiego, co może przybliżyć nas do spełnienia tęsknoty.

Czy masz w sobie tęsknotę za czymś bardzo ważnym?
Co robisz na modlitwie, by ta tęsknota została zrealizowana?

 

9/47

Organizuj częste spotkania.

Im częściej powtarzamy jakieś pozytywne postawy, tym mocniej one łączą się z naszym życiem i tym większe i mocniejsze mają one na nas oddziaływanie. Pojedyncze wydarzenia, mogą być tylko zrywami, które nie przetrwają próby czasu, czy piętrzących się trudności w życiu. Nie jeden raz słyszeliście zachętę: „Nieustannie się módlcie…” (por. 1 Tes 5,17) Jakie myśli tworzą się wokół tego zdania, w waszych głowach? Czy nie są to myśli, które oceniają taką propozycję w negatywny sposób, jako niemożliwą do zrealizowania? Oczywiście, wszystko zależy, jak chcemy to wprowadzić do naszego życia. Odmawiać przez cały dzień różaniec, litania, inne modlitwy? Byłoby to strasznie trudne, szczególnie wobec zadań, które w ciągu dnia przecież mamy do realizacji. Możemy spróbować każdą sprawę poprzedzić w myśli, stwierdzeniem: „Dla Ciebie Jezus…” lub podobną myślą. Najbardziej chodzi o niesienie w sobie atmosfery modlitwy — czyli, nieść w sobie pragnienie spotkania, bycia z Bogiem. Powinniśmy starać się żyć w ciągu dnia tym, co wyraźnie mówi nam o Bogu.

Czy ofiarowujemy Bogu różne sprawy w ciągu dnia?

Jakimi wartościami żyć, aby one mówiły nam o Bogu?

10/47

Miej swoje punkty kontrolne.

Istnieją szczególne pory dnia, konkretne okazje do tego, aby je w bardzo konkretny sposób wykorzystać. One mogą stać się dla nas motywacją do modlitwy, ale mogą też wywołać w nas myśl o tym, co obecnie robimy. Św. Ignacy proponował czynienie rachunku sumienia w ciągu dnia aż trzy razy. Pierwszy raz — to poranne zaproszenie Boga w różne podejmowane zadania w ciągu dnia. Południowy rachunek sumienia ma być sprawdzianem — jak dotychczas postępowaliśmy, czy czegoś nie powinniśmy zmienić. Wieczorny rachunek — podsumowanie — prowokować miał do wyrażenia wdzięczności za to dobro, które otrzymaliśmy w ciągu dnia. Każdy punkt jest inny i bardzo ważny. Zaciekawił mnie już kiedyś ten południowy rachunek — jakby punkt kontrolny. To wywołało we mnie stworzenie wielu okazji do tego, aby takich — punktów kontrolnych — stworzyć więcej w ciągu dnia, wykorzystując do tego różne zewnętrzne czynniki, np. dźwięk dzwonu, sygnał karetki, rozmowa z jakąś osobą, rozważanie Słowa, Eucharystia itp. Te punkty mają odnowić we mnie dobre intencje, właściwy kierunek działania, zmobilizować mnie do ponawiania właściwych wyborów i kształtowania zdrowych motywacji…

Czy uważasz potrzebę wprowadzenia takich punktów kontrolnych za konieczną i przydatną?

Co ciebie osobiście może motywować do takiej kontroli?

11/47

Chroń ciszę na modlitwie.

W czym leży bogactwo twojej modlitwy? W tym, co ty robisz, czy w tym, co Bóg może zrobić w tobie? Od odpowiedzi zależy, co tak naprawdę będziemy chronić podczas naszej modlitwy. Niestety mamy tendencje do przegadania modlitwy, a więc wydaje nam się, że od długości, od słów, zależy, czy modlitwa jest pobożna, prawdziwa i skuteczna. Czy modlitwa nie odzwierciedla czasami naszego życia, tego, na czym się skupiamy, do czego dążymy, co nas być może niepokoi? Czy świat nie oswoił nas już z hałasem? Ile tak naprawdę w ciągu dnia masz do czynienia z całkowitą ciszą? Boisz się jej, czy raczej nie wiesz, w jaki sposób można ją wykorzystać? Wiedz, że cisza, milczenie, nie jest twoim wrogiem, ani nie jest oznaką słabości. Cisza nie jest bierności, ale odpowiednim przygotowaniem do tego, aby zacząć budować jakąś sprawę w swoim życiu. Cisza przynosi bardzo wyraźne korzyści, jest kluczem do kolejnych spraw, które daje nam Bóg w naszej codzienności do przeżycia. Cisza jest na tyle cenna dla nas, że oprócz tego, że powinniśmy dbać, by była obecna, to również powinniśmy bardzo mocno jej chronić.

Czym dla ciebie jest cisza?

Czy gotów jesteś dać ciszy więcej miejsca w swoim sercu?

12/47

Znajdź swoje źródło w modlitwie.

Każdy z nas swoją osobą przedstawia różne wartości i choć możemy wyznawać podobne zasady, to realizujemy je w bardzo różny sposób. Podobnie wiara, choć wyznajemy Jednego Boga, nasza droga do Niego, może się różnić w przypadku każdej osoby. Indywidualna droga do Boga, kształtuje ścieżki naszej pobożności. Jedni znajdą ścieżkę w kulcie Maryi, bądź innym świętym. Niektórzy skupią się na wybranej scenie z życia Jezusa lub na konkretnej cnocie, lub wartości. Każdy z nas, może podejmować różne praktyki, wypływające, chociażby ze sposobu funkcjonowania jakiejś wspólnoty. Możemy tak bardzo się różnić, ale i tak łączy nas wiara w Jednego Boga. Jednym z elementów, który powinien nas jednak łączyć, jest praktyka codziennej modlitwy. W niej my wszyscy możemy odnaleźć Boga, który łączy w jedno, wszystkie różnice. On jest Źródłem, z którego powinniśmy wszyscy czerpać dla siebie… Gwarantem dla naszego życia i słuszności naszego postępowania, jest odnalezienie w Bogu prawdziwego Źródła. Wszyscy będziemy umieć wspólnie działać, jak i też dążyć razem, gdy Źródło dla naszego życia będzie jednoznaczne.

Skąd czerpie siłę twoja wiara?

Jaką ścieżkę pobożności ty realizujesz?

13/47

Program modlitwy.

Działanie powinno mieć swój cel i swój konkretny tor. Dzięki temu łatwiej jest nam uskutecznić swoje plany. Pewnie w wielu sytuacjach mieliście okazję się przekonać, że program pomagał wam lepiej wypełnić jakieś zadanie, o niczym nie zapomnieć i mieć większą kontrolę nad czasem. Bardzo wielu świętych ma pewien „program” modlitwy — metodę, która krok po kroku, prowadzi do głębszego spotkania z Bogiem. Rozwiń temat, szukając coś o metodzie modlitwy, medytacji np. ignacjańskiej, karmelitańskiej, franciszkańskiej (AMOR), suplicjańskiej, lectio divina… Warto poznać szczegółowo poszczególne metody, by z którejś z nich korzystać lub inspirując się nimi, odnaleźć swój program modlitwy. Warto, byśmy rozszerzyli swoje horyzonty, zdobywając wiedzę i umacniając się doświadczeniem świętych, tak zacnych przykładów. Nie do wszystkiego musisz dochodzić sam, po to właśnie Bóg daje nam świętych, byśmy wykorzystywali te dary dla swojego duchowego życia.

Spróbujesz jakiejś metody w swoim życiu?

Jaki święty jest twoim duchowym przewodnikiem?

14/47

Pozwól się faktycznie poprowadzić.

Jeśli przesadnie ufasz przedmiotom, które posiadasz, przestajesz pokładać ufność w swoje możliwości. W ten sposób droga twojego życia, zamiast cię rozwijać będzie powodować, że wewnętrznie się skurczysz. Człowiek, który zbyt bardzo zaufa nawigacji, przestaje zwracać uwagę na znaki, na to, co dzieje się wokół niego i zgubi go prędzej czy później rutyna i nonszalancja. To, w czym pokładamy ufność, staje się naszym argumentem w ręku. Wydaje nam się, że dzięki temu uda nam się wszystko osiągnąć. Nic złego w tym, że wierzysz w siebie, że znasz swoje możliwości, że masz marzenia. Jednak, gdy to staje się twoim głównym przewodnikiem, wówczas stwarzasz wobec siebie wiele niebezpieczeństw. Modlitwa otwiera nas na to, co jest poza nami, na Boga, który proponuje nam drogę. Im bardziej wnikamy w modlitwę — w spotkanie z Bogiem, tym mocniej możemy odkrywać Przewodnika, który nie prowadzi nas jak nawigacja, który nie ogranicza nas, nie uzależnia, ale szanując naszą wolną wolę, jest Przewodnikiem, który wciąż proponuje, zaprasza, ukazuje, wyjaśnia…

Czy w modlitwie odkrywasz swojego Przewodnika?

Jak bardzo potrafisz zaufać Bogu w swoim życiu?

15/47

Zakorzenieni.

Każda rzecz w naszym życiu pojawiła się w jakimś momencie. Towarzyszyło, towarzyszy temu jakieś działanie, które sprawia, że coś w nas, z nami pozostaje i trwa. Nie wszystkie postawy przychodzą nam w prosty sposób i potrzebujemy czasu i wysiłku, aby jakąś postawę uczynić stałą w naszym życiu. Każdy z nas działa inaczej, dlatego potrzebujemy różnych działań, które sprawią, że coś w nas będzie dojrzewało i zacznie przynosić owoce. Jak każda roślina, najpierw rośnie w dół, tworząc sieć korzeni, dopiero później rośnie w górę, tak i człowiek — jego duchowa sfera potrzebuje korzeni, by później mogło z naszego działania coś wyrosnąć w górę. Pozbawiając się korzeni, przyczyniamy się do tego, że nasze wewnętrzne działania mogą być słabe i nie przetrwają różnych prób. Potrzebujemy korzeni, aby fizycznie i duchowo ustabilizować swoje życie, myślenie i działanie. Potrzebujemy zakorzenienia w Chrystusie, bo inne korzenie mogą być zbyt płytkie. Dlatego tak ważna jest modlitwa, by oprzeć swoją codzienność na stabilnych korzeniach.

Jaka modlitwa daje ci najlepszą stabilność — korzenie?

Czy opierasz swoje działanie na uprzedniej modlitwie w intencji tych spraw?

16/47

Poznanie.

Wszystko zależy od punktu widzenia. Sprawy mają różne oblicza, a nasze serce sprawia, że sprawy zyskują swoje dodatkowe znaczenie. Poznanie różnych perspektyw sprawia, że dana sprawa jest dla nas bardziej zrozumiała, a przez to nasze zaangażowanie może być jeszcze lepsze. Rozpoznawanie naszej codzienności to wydawałoby się nasze podstawowe zadanie, ale czas nagli, obowiązki wzywają, sił i chęci niekiedy brakuje… Nasza codzienność jest bardzo bogata, ale musimy starać się jak najlepiej ją poznać i zrozumieć, a nie tylko się angażować. Modlitwa może nam posłużyć do tego, abyśmy poznali, co jest faktycznie ważne, w co powinniśmy się angażować, a co odrzucić. Modlitwa ma być obiektywnym narzędziem, dzięki któremu Bóg pomoże nam poznać różne sytuacje, poznać jak w nie się angażować i jaki cel realnie stawiać mam mojemu życiu. Modlitwa uwrażliwia całe moje życie na sytuacje, które tworzą się w mojej codzienności. Zwróć uwagę, czy pozwalasz na to, by modlitwa dała ci możliwość faktycznego poznania jakiejś sprawy. Czy modlitwa stwarza miejsce, w którym zarówno serce, jak i rozumem poznajemy swoje życie?

Czy codzienne sprawy oceniasz na modlitwie?

Co udało ci się lepiej poznać dzięki modlitwie?

17/47

Powołanie.

Przyznajmy, że to słowo normalnie nie występuje w potocznym słowniku. Weszło ono w pojęcia typowo kościelne i niestety ciąży na nim jakiś dziwny ciężar. Samo słowo jest po prostu doskonałe, bo oddaje szczególną naturę działania. Zawsze to my wyznaczamy sobie zadania, obowiązki i zobowiązania. W sensie wiary i praktyki codzienności powinniśmy dostrzec, że zadania, które są nam zlecane przez innego osoby, są właśnie powołaniem — wezwaniem nas do realizacji konkretnego zadania. To, że my mamy realizować jakieś zadanie, powinno nas cieszyć, bo to właśnie mu zostaliśmy zaproszeni do realizacji jakiegoś zadania. Ktoś widzi nasze możliwości, siły, predyspozycje i wierzy w to, że możemy zrealizować to zadanie. Właśnie my, a nie ktoś inny. Powołanie to inny rodzaj realizacji zadania… Powinniśmy widzieć to podczas modlitwy, że oprócz codziennych zajęć, zostaje nam powierzone też inne, szczególne zadanie. Warto wykorzystać modlitwę do tego, aby rozpoznać, do czego dzisiaj powołuje mnie Bóg.

Czy podejmujesz się jakichś duchowych zadań?

Jakie zadanie powierza ci Bóg dzisiaj, do czego powołuje?

18/47

Wspiąć się na szczyt.

Z góry zawsze widzimy inaczej. Perspektywa jest ważna, bo dzięki niej możemy zyskać dodatkowe informacje. Jest taki moment we wspinaczce, gdy docieramy na szczyt, najpierw budzi się w nas zachwyt, euforia, a później dopiero zaczynamy rozglądać się i dostrzegać coraz więcej szczegółów. Odchodzi na bok zupełnie trud, zmęczenie, obawy, a pozostaje mocne trwanie w tej sytuacji. Jak przekuć to na doświadczenie modlitwy? Potrzebujemy codziennego zwyczaju modlitwy, by poczuć to, że faktycznie się wspinamy na szczyt. Naszym szczytem jest przeżycie niedzielnej Eucharystii — modlitwy, do której prowadzi nas cały tydzień, ciągłe wspinanie się przez modlitwę. Pokonując trudności wspinaczki, w końcu docieramy, na szczyt — Eucharystię. Każda modlitwa jest górą, kolejnym szczytem, dzięki któremu zyskujemy nową perspektywę — nowe spojrzenie. Świadomość, że codziennie się wspinam, pokazuje, jak poszczególne elementy łączą się w całość i prowadzą nas do jednego celu. Modlitwa pozwala, by Bóg dziś wyprowadził mnie na szczyt, którego ja potrzebuję, dzięki któremu On właśnie, pokaże mi w konkretnej perspektywie mój cel.

Czy starasz się codziennie wspinać na szczyt?

Co Bóg chce ci dziś pokazać ze szczytu — modlitwy?

19/47

Duchowe wyzwania.

Często życie stawia nam zupełnie nowe sytuacje, wobec których często pojawia się najpierw pewien opór. Trochę boimy się nowości, bo zastanawiamy się, czy damy radę, czy jesteśmy w stanie coś zrealizować. Z czasem, gdy zyskujemy więcej pewności, zaczynamy śmielej podejmować się różnych fizycznych wyzwań. Im bardziej pewni i przekonani jesteśmy, tym mocniej się angażujemy w realizację powszednich i niecodziennych zadań. Często, by obudzić wręcz w sobie jakieś predyspozycje, powinniśmy starać się angażować w różne, nowe sytuacje, opanowując swój opór i strach. Modlitwa towarzysząca naszemu życiu, powinna wspierać nas w działaniu, jak i samo działanie. Modlitwa może nas włączyć w różne duchowe wyzwania, kształtując w naszym sercu gotowość do przyjmowania zadań. Czytając to rozważanie, w konkretny sposób również uczestniczysz w duchowym wyzwaniu. Warto otwierać się na nowe pomysły, ale również czerpać z bogatej w doświadczenia przeszłości, z duchowych odkryć.

Czy stawiasz sobie duchowe wyzwania?

Wykorzystujesz też modlitwę do budowania nowych duchowych doświadczeń?

20/47

Rozkwit.

Praktykowanie czegoś powoduje, że coraz bardziej zgłębiamy jakąś sprawę, ćwiczymy się w niej, dając początki kolejnym inicjatywom w naszym życiu. Modlitwa powoduje w nas potężny rozkwit i dotyczy on bardzo wielu kwestii. Modlitwa sprawia, że nasze myśli, działanie, uczucia, wiara, stają się bardziej żywe, funkcjonujące. Modlitwa daje rozkwit temu, w co ją wprowadzamy. Dlatego bardzo ważne jest to, byśmy użyźnili swoje życie, serce, wprowadzając modlitwę w te rzeczywistości, które wymagają przemiany, odmiany… Jeśli coś staje się dla nas ważne lub stoimy przed jakąś decyzją albo mamy wątpliwości, powinniśmy tę sytuację, chwilę, otoczyć szczególnie modlitwą, bo wówczas damy szansę, by ona rozpoczęła w tej konkretnej sytuacji budzić coś do życia. Być może bardziej rozbudzą się w nas wiara, nadzieja i miłość, które przemienią nas, nasz sposób myślenia i działania. Otaczajmy szczególną troską te sprawy, które dopiero co, w nas się tworzą.

Czy modlitwą dotykasz ważnych spraw w swoim życiu?

Co ostatnio w tobie się ożywiło dzięki modlitwie?

21/47

Utorować kanały.

Czy należysz do osób pragmatycznych? Pewnie wszystko, co robisz, ma swój cel, no bo trudno coś robić tylko dla samego robienia. Realizację różnych spraw wiążemy z korzyściami, pragnieniem otrzymania czegoś konkretnego — fizycznego lub duchowego. Nasze pragnienia odpowiadają często potrzebom sytuacji, innych osób. Wiedząc, co chcemy osiągnąć, mimo wszystko ukierunkowujemy nasze działanie. Modlitwa ma swoje kanały — korytarze, którymi podróżuje i próbuje się dostać do naszego umysłu, do naszego serca, w relacje, które tworzymy, w codzienne obowiązki. Modlitwa ofiarowana za inne osoby, pragnie właśnie do nich podążać. Modlitwa ma swoje sposoby przetransportowania jakiegoś dobra. Trudnością może być to, że kanały albo są zablokowane, bo np. czujemy gniew do kogoś, zamiast się za tą osobę modlić. Modląc się w jakieś sprawie, powinniśmy też z naszej strony podejmować konkretne starania oprócz modlitwy, a czasami pozostajemy bierni. Skoro chcemy, by modlitwa gdziekolwiek dotarła, to musimy utorować kanały, którymi popłyną konkretne łaski z tej modlitwy.

Czy nie ma przeszkód na drodze twojej modlitwy?

Czy wykorzystujesz czas modlitwy i dajesz jej konkretny kierunek — dokąd ma ona płynąć?

22/47

Wychowuje do…

Modlitwa sama w sobie jest otoczona wieloma działaniami. Powinniśmy poświęcić czas, być sumienni, systematyczni, szczerzy, musimy znaleźć swoje miejsce i sposób. Bez podjęcia się wielu przygotowań z naszej strony modlitwa nie mogłaby wzrastać. Modlitwa to przede wszystkim zaufanie Bogu i Jego działaniu. Przy okazji każdego działania, zaangażowana jest cała osoba. Wszystko wokół modlitwy, ale i ona sama, jest bardzo wychowawcze. Ćwiczymy duszę, ciało… Jeśli pozwolimy, by modlitwa nas prowadziła, to zauważymy, że doświadczenia, do których nas prowadzi oraz historie, przez które nas przeprowadza, są uczące i wychowujące nas do bardzo wielu spraw. Modlitwa może wychować nas do: miłości bliźniego, do przebaczenia, do bycia miłosiernym, do poświęceń, do radykalizmu, do zaufania, do bycia we wspólnocie itd. Nie sposób określić wszystkiego, bo działanie Boga nie powinno być w żaden sposób ograniczane.Czy modlitwa, którą realizujesz, ma na ciebie jakikolwiek wpływ? Pozwólmy, by miała ona również charakter wychowujące nas.

Do czego ostatnio wychowuje cię modlitwa?

Co kształtuje w twoim sercu modlitwa?

23/47

Szczególnie umiłować.

Modlitwa nie może być traktowana jako zadanie, obowiązek. Ogromny wpływ na działanie mają nasze motywacje. Częste zapominanie o modlitwie, raczej sugeruje, że nie spełniliśmy obowiązku. To, jak traktujesz modlitwę, ukazuje, w jaki sposób ją realizujemy i wykorzystujemy. Jeśli to tylko zadanie, obowiązek, to raczej modlitwę traktujemy rozumowo, a więc szukamy intelektualnego zrozumienia tego wydarzenia. To w znacznym stopniu obniża wartość modlitwy. Modlitwa jest językiem wiary, a więc sposobem komunikowania się z Bogiem. W tej relacji obowiązuje prawo miłości, a nie suche zadania do spełnienia. Jeśli wiara ma się wyrażać, to powinna przez miłość, a nie przez obowiązkowość. Zmiana wartości modlitwy zależy od naszego właściwego zaangażowania. Jeśli czynimy to ze szczególnym umiłowaniem, zmieniamy całkowicie wartość tego, co robimy. Najpierw kochaj, a później dopiero działaj.

Czy twoja modlitwa wyraża miłość, czy obowiązkowość?

Czy w codziennym działaniu kierujesz się miłością?

24/47

Walcz o…

Modlitwa jest narzędziem walki. Musimy jednak dobrze zrozumieć naturę takiego działania. Można niestety zaobserwować niewłaściwe rozumienie, gdy wykorzystuje się modlitwę do walki z kimś lub zwalczania kogoś za jakąś postawę. Nie powinniśmy stawać ponad innymi, czynić się lepszymi od kogoś. Modlitwa powinna nas zbliżać, a nie oddalać od siebie. Na pewno modlitwa powinna mieć pozytywne znaczenie, dlatego powinna być walką o coś, o kogoś, a nie z kimś. Dzięki modlitwie powinno mi zależeć na osobach, na tym, co się z nimi dzieje, na wartościach, na różnych działaniach. Modlitwa otwiera w naszych sercach drogę wrażliwości, dzięki której przyjmujemy różne osoby i sytuacje do swojego serca i w modlitwie walczymy o dobro. Zwróć uwagę na to, o co zabiegasz dzięki modlitwie, co starasz się zyskać dla siebie, a o co zabiegasz dla innych.

Czy wykorzystujesz modlitwę do walki o coś w sobie?

Czy dzięki modlitwie mniej walczysz z innymi osobami?

25/47

Nie klep, rozmawiaj.

Są różne formy modlitwy, a każda powinna jak najbardziej zbliżać nas do Boga. We wszystkich formach modlitwy ważne jest to, byśmy odkrywali ważność stanięcia przed Bogiem — On Pan, ja stworzenie. Jeśli modlitwa będzie dla nas spotkaniem z żywym Bogiem, nie ograniczymy się tylko do formuł, do klepania jakichś słów, do powielania czynności, ale będziemy faktycznie dążyli do ożywienia naszej modlitwy. To ożywienie będzie polegało na żywej relacji, na wyrażaniu tego, co kryje nasze serce i nasze myśli… Wszelkie normalne odruchy, nabiorą większego znaczenia i wartości. Skoro Bóg doskonale nas zna i rozumie, to warto byśmy faktycznie z Nim porozmawiali i spróbowali zrozumieć siebie, wsłuchując się w to, co On o nas chce nam powiedzieć. Usztywniając atmosferę, ograniczamy naszą otwartość do formalności.

Czy faktycznie jestem naturalny przed Bogiem?

Czy dbam o rozmowę z Bogiem, czy pozostaję przy formułach?

26/47

Kogo/czego jest więcej?

Każda przestrzeń naszego życia jest czymś wypełniona. W jednych sprawach pełno jest dobra, które nas rozpiera, a w innych sprawach może jest za wiele nas, naszych pragnień i oczekiwań. Możemy stać się tymi, którzy przyciągają lub odpychają — wszystko zleży od tego, jakie jest w nas nastawienie — co wypełnia naszą przestrzeń. Nasze nastawienie wpływa na to, czego w naszym życiu jest więcej, czym wypełniamy nasze myśli, czym wypełniamy serce. Można łatwo ocenić sytuacje i obiektywnie rozsądzić — kogo/czego jest w nas więcej? Modlitwa jest wewnętrznym drogowskazem, który kieruje tak naszym życiem, byśmy odkryli, czym powinno być wypełnione nasze serce. Modlitwa oczyszcza nasze serce, pomaga nam tak dokonywać wyborów i tak podejmować decyzje, by najwięcej w naszym życiu było dobra i Boga. Warto byśmy dbali o to, by w naszym sercu było miejsce dla Boga i dla Jego woli.

Czym wypełnione jest twoje serce, myśli?

Czy twoja modlitwa daje Bogu właściwe miejsce w twoim życiu?

27/47

Nie ograniczaj oczekiwaniami.

Działanie Boga ma swoje różne drogi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego, a tym bardziej wyobrazić sobie, co i jak, może uczynić Bóg. On przekracza nasze granice wyobraźni. Często przerzucamy na Boga swoją logikę, próbując w ten sposób wyjaśniać różne sprawy. Często to nasze wyobrażenie zaczyna ograniczać działanie Boga. Tworzące się w nas oczekiwania przysłaniają działanie Boga, próbują przejąć dary Boga na swoje własne potrzeby. Oczekiwania próbują kontrolować, spłycają dary do możliwości naszej ludzkiej wyobraźni, często powstrzymują faktyczne przeznaczenie Bożego działania. Oczekiwania bardzo mocno zawężają nasz punkt widzenia, sprowadzając wszystko do zaspokojenia chwilowych potrzeb. W modlitwie powinniśmy ufać Bogu, a nie Go ograniczać — pozwalać Mu działać jak On chce, a nie według naszych oczekiwań.

Czy są w tobie oczekiwania, które narzucasz Bogu?

Jak bardzo ufasz w działanie Boga?

28/47

Otwierać się jak kwiat.

Modlitwa pomaga nam dojrzewać i duchowo rozkwitać. Przychodzące doświadczenia, przemieniają nas i sprawiają, że zajmujemy w niektórych kwestiach coraz bardziej świadomą, bardziej dojrzałą postawę. Są sprawy, które poznajemy z czasem, bo modlitwa otwiera nas, jak dojrzewający kwiat. Oczywiście, by to mogło nastąpić, byśmy mogli fizycznie i duchowo rozkwitać, potrzebujemy właściwych do tego warunków. Nie da się rozkwitać w jałowych warunkach. Jeśli umożliwimy, by modlitwa była dla nas miejscem wzrostu — rozkwitu, będziemy mogli dostrzegać zachodzące w nas zmiany, nowe działania, mądre pragnienia. Dać możliwość, by modlitwa dała rozkwit różnym sprawom… Coraz bardziej otwierając się, modlitwą włączać będziemy się w nowe sytuacje, które będą nas coraz bardziej rozwijały. Rozkwit duchowy da początek wielu sprawom w naszym życiu. Rozbudzajmy swoje wnętrze, dając rozkwit różnym sytuacjom w naszym życiu.

Co najbardziej rozkwitło w twoim duchowym życiu?

Jakiej sprawie warto dać dobre warunki wzrostu?

29/47

Oddychać duszą.

W różnych sytuacjach angażujemy różne środki. W wielu sytuacjach uzależniamy działanie od finansów, pomysłów, wiedzy i doświadczenia, od możliwości, chęci, uczuć i emocji itd. W tak ustawionej sytuacji budujemy naszą codzienność tym, na co stawiamy. Bywamy zgubnie pragmatyczni w myśleniu, co sprawia, że sfera ducha jest rzucona na boczny tor albo zupełnie znika. Warto zwrócić uwagę na to, czym budujemy życie — naszą codzienność. Modlitwa to przebywanie w szczególnej atmosferze, którą stwarza Bóg. Im bardziej się w niej znajdujemy, tym większa szansa na to, byśmy nią przesiąknęli. Może symbolicznie „oddychanie duszą”, zwróci naszą uwagę bardziej na duchowych elementach, tak, by właśnie perspektywa ta pomagała wpływać na różne sprawy. Oddech duszą to szukanie w duchowym działaniu początków wszelkich naszych inicjatyw. Warto szukać w modlitwie takiego oddechu duszy — spojrzenia na życie z duchowym nastawieniem i duszą. Może im bardziej uruchomimy naszą duszę, tym mocniej wprowadzać będziemy świeży powiew Bożego nastawienia.

W jakich sprawach kierujesz się swoją duszą?

Czy masz w sobie świeży powiew Bożego nastawienia?

30/47

Tajemnica.

Jeśli mam jakąś zagwozdkę, szukam jej rozwiązania — zdobywam wiedzę, umiejętności i doświadczenia. Supełków do rozwiązania prawie każdy z nas, ma wiele i dotyczą one bardzo różnych kwestii — zarówno abstrakcyjnych, jak i też bardzo życiowych, dotyczących naszej codzienności. Nie wszystko jednak da się rozsupłać. Wiele rzeczy nadal jednak pozostanie tajemnicą. Modlitwa, jej działanie — możemy próbować rozwiać wątpliwości, czegoś się dowiedzieć, coś zrozumieć, a i tak wiele rzeczy pozostanie wciąż tajemnicą. Bóg dzięki modlitwie odsłania pewne tajemnice, przynajmniej jakąś jej część, zapraszając nas bardziej do przeżywania czegoś, niż samego poznawania. Są sprawy, które i tak pozostaną tajemnicą, a modlitwa może nas przez nie przeprowadzać. Choć nie zrozumiemy wszystkiego, czy od razu, to wykorzystujmy modlitwę, by ona pomagała nam przejść przez te konkretne sytuacje, których nie rozumiemy, których się boimy i których nie potrafimy sobie nawet wyobrazić.

Jaka tajemnica twojego życia cię zastanawia obecnie?

Przez co obecnie przeprowadza cię modlitwa?

31/47

Wytchnienie.

Prowadzimy bardzo aktywne życie, wypełnione bardzo wieloma i różnymi zadaniami. Często ta aktywność to po prostu nasz styl życia. Ciężko nam jest wyłączyć się z tej aktywności, zachować chwilę ciszy. Tak wam się wydaje, że nie możemy tego zrobić, że to nie jest naturalne. Modlitwa nie powinna być aktywnością, kolejnym zadaniem do spełnienia. Nasza aktywność jeszcze bardziej potrzebuje modlitwy, niż jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić. Nasze życie potrzebuje modlitwy, by nasza aktywność zachowała równowagę i właściwy sens. Modlitwa daje nam wytchnienie wówczas, gdy ją przyjmujemy, a nie gdy znów próbujemy stworzyć nową aktywność. Modlitwa musi w nas odnaleźć miejsce dla siebie, by działała od wewnątrz, a nie była czymś zewnętrznym, poza nami. Modlitwa daje nam wytchnienie — w niej szukajmy właściwych drogowskazów. Posługujmy się modlitwą tak, jakby była kluczem, który otwiera różne drzwi.

W jakich momentach modlitwa daje ci wytchnienie?

Jakim kluczem jest dla ciebie modlitwa?

32/47

Rachunek sumienia.

Modlitwa przybiera również konkretny kształt. Zaprasza nas do czynienia jej razem z innymi pobożnymi praktykami, np. post, wyrzeczenie, rachunek sumienia itp. Modlitwa wspiera nasze działania i jest oparciem dla naszych myśli, pragnień, celów. Nasze działania bywają słabe i są narażone na różne czynniki. Dlatego warto wykorzystywać modlitwę, aby siebie w tym działaniu wspierać. Rachunek sumienia, by był właściwy, powinien być modlitwą. W obecności Boga badać swoją duszę, serce, swoje życie. Nie chodzi tu o krytykę, wytknięcie sobie błędów, ale o to, by w modlitwie zobaczyć, jakie masz szanse, okazje i jakie z nich wykorzystujesz, a które z nich zaprzepaszczasz. Rachunek sumienia jest modlitewnym rzucaniem światła na nasze życie. Jest przyglądaniem się różnym detalom i takim działaniem, które pomaga nam odzyskiwać dobro. Jeśli modlitwa pomaga nam odkryć prawdę, to czyni to po to, byśmy byli wytrwalsi w czynieniu dobra.

Czy staram się modlitwą poznać prawdę o sobie?

Czy wspieram modlitwą moje starania?

33/47

Jeden cel.

W naszej codzienności pojawia się wiele różnych wątków. Trudnością staje się dla nas to gdy próbujemy żyć wszystkim. Odkrywamy niekiedy, że nie sposób we wszystkim się interesować i we wszystkim być maksymalnie zaangażowanym. Odkrywamy swoje priorytety i staramy się określić, co tak naprawdę jest najważniejsze i tym faktycznie żyć. Jak to osiągnąć, odkryć? Modlitwa może być dla nas takim czasem, w którym odkrywamy nasz cel, główne zadanie do zrealizowania. Ofiarowując Bogu wszystkie sprawy, może On nas naprowadzić na to, co wymaga naszego większego skupienia i zaangażowania. To Bóg może wskazać nam jeden cel, którego się podejmiemy ze szczególnym zaangażowaniem. Czując cel, łatwiej jest nam się angażować, przeżywać różne sytuacje i je faktycznie wykorzystywać. Ten określony cel, może być jak ścieżka, która przeprowadzi nas przez codzienne sytuacje.

Czy powierzam Bogu moje obowiązki, szukając tego, w który faktycznie mam się zaangażować?

Organizując swój dzień, wyznaczasz sobie czas na modlitwę?

34/47

Odkryć w sobie odwagę.

Pojawiają się w nas różne pomysły, inicjatywy… Zbieramy się w sobie przez długi czas, aby podjąć się jakichś zadań w naszym życiu. Czasami decyzję odwlekamy w czasie, bo brakuje nam odwagi i pewności. Zbieranie argumentów jest niekiedy niepotrzebną zwłoką. Potrzebujemy pewności, która nie pojawia się tylko z przekonania, argumentów, czy przeczucia. Modlitwa da nam wewnętrzną odwagę, o wiele silniejszą niż tylko dowody. Modlitwa uzdalnia nas do odwagi w dziełach, które po ludzku byśmy się ich nie podjęli. Pomaga nam przekroczyć nasze ograniczenia. Zrzuca z nas zniewolenia, niepotrzebne wyobrażenia, wskazując nam wąską ścieżkę, którą mamy postępować. Warto w modlitwie jest ująć nasze działania, by zyskiwać Bożą odwagę, Boże przekonania.

Co robisz, gdy w niektórych sytuacjach brakuje ci odwagi?

Jaka modlitwa dodaje ci odwagi?

35/47

Budować mosty.

Modlitwa, choć zaprasza nas na chwilę odosobnienia, wycofania się z aktywności, do obiektywnego spojrzenia na swoje życie, to i tak wprowadza nas jeszcze głębiej w te sprawy, którymi żyjemy. Modlitwa przenika wszystkie sytuacje i pomaga nam budować mosty. Wydaje nam się niekiedy, że czegoś nie da się rozwiązać, że coś nas przerasta, że w jakiejś sprawie nie znajdziemy pokoju. Modlitwa pokazuje nam możliwe do stworzenia połączenia — łączy nasze serce z odpowiednimi sprawami i daje nam rozwiązanie, pomysł na jakąś sytuację, dobre nastawienie, ludzi, którzy przychodzą nam z pomocą. Modlitwa, pomaga nam budować przeróżne mosty — niektóre prowadzą nas przez jakąś sytuację, inne ponad jakąś sprawą. Wszystko, co buduje modlitwa, zawsze nas łączy. Ona buduje najważniejsze połączenie, most, pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Jak szukam w modlitwie dobrych rozwiązań?

Czy połączenia — mosty, tworzę również w codzienności przez modlitwę?

36/47

Burzyć mury.

Na wielu płaszczyznach naszego życia możemy odczuć nasze braki, ograniczenia, które przeszkadzają nam w odpowiedni sposób przeżyć wydarzenia, odkrywać ich właściwą wartość, czy też je po prostu właściwie przyjmować. Istnieją przeszkody, które my sami stwarzamy. Możemy odnaleźć też takie, które tworzą inne osoby lub sytuacje. Warto szukać rozwiązań i właściwego sposobu na utrudnienia. Żeby coś zbudować, trzeba niekiedy coś też zburzyć… Mamy zbudować siebie modlitwą, a więc najpierw powinniśmy zburzyć mury — ograniczenia, które mają na nas negatywny wpływ. Zmiana nastawienia często sprawia, że udaje nam się rozwiązać jakąś sprawę. Modlitwa może kruszyć różne trudności, ukazując, chociażby prawdziwy rozmiar sprawy. Powolne kruszenie trudności, może skruszyć nasze serce, które jest niekiedy bardziej zatwardziałe niż jakaś sprawa. Modlitwa jest jak małe dłuto, którym odrzucając niepotrzebne kawałki skały, pozostawiając tylko to, co potrzebne — właściwy kształt.

O co dbasz swoją modlitwą?

W jakiej sprawie warto użyć tego „duchowego dłuta”?

37/47

Bardziej przeżywać.

Zbyt wiele spraw na głowie? Myślę, że to dotyka bardzo wielu osób. Jakoś sobie jednak radzimy. Nie chodzi jednak o to, aby zagryźć zęby i jakoś przetrwać natłok obowiązków. Problem często jest taki, że ilość spraw do realizacji powoduje, że chcemy je odhaczyć jako zrealizowane, a nie przeżyć konkretne wydarzenia we właściwy sposób. Wydaje nam się, że im więcej wydarzy się w naszym życiu, tym będzie lepiej, tym więcej będziemy mieli różnych okazji i szans. Musimy uważać, by ilość sytuacji nie zasłoniła nam tego, jak mamy przeżywać poszczególne wydarzenia. Modlitwa powinna nas uwrażliwiać na detale sytuacji, na to, co jest zawarte w różnych chwilach, byśmy mogli wyciągać z każdej sytuacji tyle, ile jest dla nas przygotowane. Warto dzięki modlitwie zastanowić się nad tym, jak lepiej, głębiej, przeżywać poszczególne sytuacje w naszej codzienności. Modlitwa oprócz wrażliwości powinna nam dać szczególne poczucie odpowiedzialności za to, co nam zostaje powierzone w konkretnych sytuacjach.

Wykorzystujesz modlitwę do tego, by się na coś uwrażliwić?

Modlisz się za ważne sprawy, które dzieją się w twoim życiu?

38/47

Duch wdzięczności.

Im głębiej przeżywamy swoją codzienność, tym więcej dostrzegamy też dobra, które dzieje się wokół nas i przez nas… Wdzięczność to zauważenie dobra, docenienie jego obecności i odpowiedzialne wykorzystywanie go. Modlitwa może i powinna wpływać na naszą wewnętrzną atmosferę. Duch wdzięczności — to niezwykły potencjał naszego wnętrza, który może stać się początkiem wielu inicjatyw. Wdzięczność działa w dwóch kierunkach. Pierwszy kierunek — przyjmowanie z wdzięcznością przeróżnych spraw. Drugi kierunek — obdarowywanie. Dzięki wdzięczności możemy ofiarowywać innym więcej dobra, zrozumienia itd. Wdzięczność w modlitwie zawsze będzie nas prowokować do tego, aby żyć nią bardziej, a nie tylko odprawiać modlitwę. Duch wdzięczności w znacznym stopniu może przemienić nas, naszą modlitwę i naszą codzienność. Wdzięczność rodzi w nas też źródło innych sił. Przeżyjemy dzięki nie naszą codzienność w zupełnie nowy sposób. Warto zmieniać wewnętrznego ducha, ożywiać w sobie to, co dobre, by znów z wdzięcznością wejść w kolejne sprawy.

Jaką atmosferę budujesz w sobie dzięki modlitwie?

Za co dziś jesteście wdzięczni?

39/47

Wpływać na swoje reakcje.

W każdym z nas panuje charakterystyczny dla nas klimat. Pielęgnujemy go niekiedy przez wiele lat. Mamy zawsze możliwość wpływania na jego charakter. Zmiany są potrzebne, a szczególnie, gdy do czegoś się przyzwyczaimy, przestajemy widzieć zło. Warto wpływać na nasze reakcje, czy te względem ludzi, czy te względem sytuacji. Naszym przewodnikiem bywają niewłaściwie zrozumiane uczucia i emocje. Pod wpływem impulsu pojawiają się niezwykłe piękne reakcje, ale też niekiedy zatrważające. Myślę, że nie jeden raz byliśmy pozytywnie i negatywnie zaskoczeni swoimi reakcjami. Modlitwa może nas wewnętrznie zmieniać — wpływać na nasze reakcje. Modlitwa w jednych sytuacjach nas rozbudzi, w innych ugasi. Warto modlitwą oceniać swoje reakcje — czy są właściwe? Czy w taki sposób trzeba coś wyrażać?

Wdrażasz modlitwę w swoje uczucia, emocje?

Jak wpływasz modlitwą na niewłaściwe reakcje?

40/47

Czy forma jest właściwa?

Moja teoria – „to nie modlitwa jest nudna, czy monotonna, to raczej my jesteśmy nudni na modlitwie”. To nie krytyka schematów naszej modlitwy, bo o gustach się nie rozmawia. Centrum modlitwy jest Bóg, a wzorem modlitwy powinna być zawsze modlitwa Jezusa, a szczególnie ta, której wprost nas nauczył – „Ojcze nasz”. Czy my znamy różne możliwe formy modlitwy — czy „pacierzowa” jest naszym głównym narzędziem? Nawet sama pacierzowa modlitwa może być piękna, gdy będziemy rozważali faktycznie słowa, które wypowiadamy, czy czytamy. Potrzebujemy zrozumienia słów, a szczególnie tych najczęstszych modlitwy przez nas używanych, bo one w gruncie rzeczy, nie są proste. To, że pamiętasz je, wypowiadasz setki razy, wcale nie oznacza, że rozumiesz. Nie jest wstydem przyznać, że czegoś nie rozumiem. Warto sięgnąć do sensownego wyjaśnienia, by bardziej poznać. Forma jest czymś bardzo ważnym, bo powinniśmy się umieć w niej odnaleźć. Nie powinna być dla nas ona ciężarem, ale sposobem na piękne spotkanie z Bogiem.

Czy masz świadomość różnych form modlitwy?

Jaką modlitwę w najbliższym czasie poznasz głębiej?

41/47

Kwadrans.

Czasu szczęśliwi nie mierzą… Jesteś szczęśliwy na modlitwie, czy niestety masz problem z czasem? Do wszystkiego człowiek dojrzewa, nawet czas poświęcony na modlitwę jest okazją do ćwiczenia, rozwijania, poszerzania… Trudno jest od razu wskoczyć na jakiś pułap, warto wyznaczyć sobie jakiś cel, do którego będzie się dążyć. Zacznij od pięciu minut, a może dotrzesz do kwadransa. A może nawet dłużej… Potrzebujesz tyle czasu, aby realnie wystawić się na Boże działanie. Bóg może to zrobić bardzo szybko, ale On dostosowuje się do twoich możliwości, dlatego to ty musisz zrozumieć, ile potrzebujesz czasu. Nie potrzebujemy czasu, aby coś odmówić, ale po to, by mogło w nas coś wzrastać. Modlitwa i czas — to utrwalenie w sercu Bożego działania. Pewne rzeczy przyjdą nam łatwo, na inne będziemy potrzebowali znacznie więcej czasu. Daj sobie szansę — pozwól, by Bóg działał na modlitwie. Powinieneś dać sobie czasu tyle, ile potrzebujesz, a nie tyle ile możesz dać.

Ile czasu poświęcasz Bogu w ciągu dnia?

Co obecnie utrwalasz w sercu dzięki modlitwie?

42/47

Bóg wciąż mówi.

W modlitwie musisz uczynić miejsce Bogu, Jego działaniu. Istnieje niebezpieczeństwo, że „TY” staniesz w centrum modlitwy, że nasłuchiwać będziesz siebie, swoje pragnienia, tęsknoty, wyobrażenia, plany… Tak łatwo jest wpaść w taką sytuację, kiedy modlitwa jest okazją tylko poznania siebie, próbą zrozumienia tego, jak funkcjonujesz. W takich realiach Bóg niestety znika z twojej modlitwy, przestajesz Go szukać i przede wszystkim słuchać. Bóg traci swoje miejsce w naszej modlitwie. Bóg wciąż do nas mówi, ale kwestia naszego działania sprawia, że przestajemy Go słuchać, przestajemy żyć Jego nauką. Bóg ma szereg sposobów, by do nas mówić, by przedrzeć się przez barykady, które stwarzamy, ale nie wystarczy słuchać — bardziej potrzebujemy usłyszenia Go i wprowadzenia tego, co usłyszymy w nasze życie. Z naszej strony musimy stwarzać możliwość, by słyszeć Go w każdej sytuacji. Głos sumienia jest często głośnikiem dla Boga. Możemy jednak Go wyłączyć, przestać być wrażliwym na Jego głos w naszym życiu.

Gdzie najwyraźniej słyszę głos Boga w moim życiu?

Co ostatnio usłyszałem i co wprowadziłem w życie?

43/47

Duchowe nastawienie.

Człowiek to dusza i ciało… Z fizycznym życiem radzimy sobie jako tako, ale z duchowym niestety bywa bardzo różnie. Człowiek powinien rozwijać się całościowo i powinien angażować obie części swojego życia i szukać sposoby, by je łączyć, właściwie wykorzystywać. Odkrywanie tej jedności będzie w lepszym stopniu porządkować nasze życie — również jemu nada spójnego charakteru. Wzajemne przenikanie się duszy i świata fizycznego, pozwoli odkrywać nam i rozwijać newralgiczne punkty naszego życia. Duchowość daje oparcie rzeczywistości fizycznej, a świat fizyczny, staje się namacalnym przedłużeniem duchowego zaangażowania. Wszędzie potrzebujemy spójności, bo z niej rodzą się kolejne pozytywne wydarzenia. Tam, gdzie tej spójności brakuje, tam pojawiają się trudności. Potrzebujemy uzasadnionego wejścia w głąb siebie, w duchowe realia życia, rozwijać w sobie duchowe nastawienie — spojrzenie z tej perspektywy na całe nasze życie. Ze spójności rodzi się nowe spojrzenie — nowa perspektywa.

Czy rozwijam ducha i ciało podczas modlitwy?

Czy szukam głębszego spojrzenia na sprawy w mojej codzienności?

44/47

Wrażliwość.

Modlitwa powinna ostatecznie otworzyć nas na służbę innym osobom. Modlitwa oprócz duchowej siły daje nam również tę szczególną wrażliwość — otwierającą nas ogólnie na inne osoby. Modlitwa uwrażliwia nas i rodzi w nas postawę konkretnej służby. Dziś, kiedy relację bywają naprawdę bardzo zróżnicowane, zanika często ta właśnie perspektywa miłości. Modlitwa to odkrycie dobra, które Bóg we mnie zostawia i które stwarza przeze mnie, albo które ofiarowuje mi przez innych. Dzięki tym odkryciom czujemy naturalne zaproszenie do tego, aby dobro wprowadzać w ruch, aby ono nieustannie krążyło. Czujemy, jak miłość otrzymuje różny charakter, różny kształt, a my, w naszej codzienności, możemy dokonywać niezwykłych rzeczy, bo możemy miłości nadać swój osobisty bieg, który będzie świadczył o twojej dobroduszności, odpowiedzialności i zatroskaniu o innych. Niech modlitwa otwiera oczy naszej wrażliwości, abyśmy wiedzieli nie tylko, kiedy mamy nieść pomoc innym, ale też jak jej udzielać. Wrażliwość, dzięki modlitwie pomoże nam jeszcze bardziej rozumieć innych.

Czy rozwijam w sobie dzięki modlitwie?

Czy mam głębszą wrażliwość dzięki modlitwie?

45/47

Krzyż — uczy szczególnej modlitwy.

Są znaki, które doskonale znamy i rozumiemy. Czy krzyż należy właśnie do takich znaków? Patrząc na krzyż, możemy nie tylko coś zobaczyć, ale czegoś też doświadczyć. Patrzymy na krzyż z perspektywy własnej, obecnie przeżywanej historii i to właśnie sprawia, że w tym znaku widzimy różne treści. Najważniejsze jest to, by krzyż był dla nas czytelny, byśmy widzieli jego znaczenie, a nie tylko nasze historie. Krzyż wychowuje do przyjmowania, do uczestniczenia w Bożej miłości. Ten znak to nadzieja, miłość, zbawienie, ale jest też znakiem wypełnienia do końca woli Boga. Krzyż to przede wszystkim wydarzenie, które wciąż ma na nas wpływ. Zastanów się, czego uczy cię krzyż, co on ci wskazuje, do czego zaprasza? W Wielki Piątek, krzyż zaprasza do modlitwy, do szczególnego adorowania Chrystusa — to uzmysławia nam sens, również podejmowanego postu w ciągu roku. Modlitwa uczy nas wszystko łączyć z Chrystusem Ukrzyżowanym — w Nim znaleźć początek i w Nim osiągnąć koniec wszystkiego. Krzyż ze swoimi ramionami otacza nas wszystkich miłością, może w tym znajdziemy sens, że miłość jest dla wszystkich.

Czyniąc krzyż, wiesz, że możesz go uczynić już głęboką modlitwą?

Czy modlitwa daje ci zrozumienie czegoś w Chrystusie Ukrzyżowanym?

46/47

Adoracja

Kościółmilczy w WielkąSobotę. Wobec śmierci, wobec wydarzeńprzyszłych, uczy nas szczególnej modlitwy — adoracji. Wykorzystujmy ciszęi adoracjędo patrzenia na Boga, oglądania Jego osoby, Jego nauki — tajemnicy. Cisza sprzyja, by tego spotkania z Bogiem znów nie przegadać, ale by rozważając, wsłuchiwaćsięi przyjmować. Adoracja ma nas wyczulićna Boże działanie. Adoracja wychowuje do tego, aby uczynićserce otwartym, gotowym do przyjmowania. Jeśli wykorzystamy okazję— czas, wydarzenia, adoracja przemieni nas w naczynie noszące w sobie, Boga. To wyciszenie może nam pomóc uporządkowaćnasze sprawy, przyjąćBoży pomysłna to, czym żyjemy. Cisza pomaga lepiej zrozumiećswojąsytuację, odkryćistotętych spraw, które przeżywamy. Boimy sięciszy, bo wydaje nam się, że czas ucieka nam przez ręce, a to właśnie efekt ciszy, nagle po prostu dostrzegamy, jak wiele się dzieje, jak wiele może się wydarzyćw jednej, chociażby chwili. Adoracja uczy modlitwy, która jest trwaniem w chwili — uświadomieniem sobie, że od Boga otrzymujęte właśnie chwilęi łaskę.

Czy stwarzam okazję, by adorowaćChrystusa?

Czy wykorzystujęchwile ciszy?

47/47

Święto

Eksplozja życia, radości… Niedziela sama w sobie ma być modlitwą. Wydawać by się mogło, że zawsze coś muszę robić — NIE! TAK! – masz świętować. Szczególny rodzaj modlitwy — być wdzięcznym, cieszyć się, odpoczywać, spotykać z przyjaciółmi, pójść na spacer z bliskimi… Masz swój powód do świętowania? Masz swój sposób na świętowanie? Chyba najważniejsze jest to, aby odkryć, że świętowanie ma bardzo wiele pozytywnych aspektów dla naszego życia. Mieć radość w sobie i nieść ją w każdą sytuację życia. Radość świętowania każdej chwili sprawia, że faktycznie chcemy żyć, takimi chwilami, chcemy doświadczyć radości i dawać ją innym. Świętowanie z innymi to również niezwykłe wydarzenie. Radość to zaproszenie do faktycznego świętowania dobra, które jest naszym udziałem. Rozpędzeni w obowiązkach, zapominamy o tym, jak ważne jest to, by świętować — ciszyć się tym, co nam się udało, co osiągnęliśmy, w czym możemy uczestniczyć. To bardzo zdrowe dla nas, by świętować różne wydarzenia, by odkrywać ich faktyczną wartość.

Za co dziś szczególnie w modlitwie będę dziękować?

Jak świętujesz różne sprawy w swoim życiu?