WIELKI POST 2015

NAWRACAJCIE SIĘ I WIERZCIE W EWANGELIĘ

rozważanie na dziś:

wielkipost_45

Wytrwać w nowym

45. Znaleźć swoje miejsce.

Nawrócenie często wytrąca nas z jakiegoś schematu postępowania. Pewne rzeczy się kończą, inne zaczynają. dzięki nawróceniu, stajemy nowi, w nowym miejscu. Na początku może nam towarzyszyć myśl, że jesteśmy „obcy w swoim świecie”. Może nam się wydawać, że utraciliśmy coś, że musimy znaleźć nowy sposób zrealizowania swojego życia. To tak, jakby ktoś nas postawił w zupełnie nowym, nieznanym nam miejscu i kazał nam żyć. Początkowo rozpoznajemy, co nas otacza, próbujemy znaleźć swoje miejsce. Może to być dla nas etap trudny. Grozi nam niebezpieczeństwo powrotu do „znanego miejsca” – do tego, co już było obecne w naszym życiu. Ale w ten sposób niczego nie zmienimy, a owoc jakim jest nawrócenie, bardzo szybko przepadnie.

Dzięki nawróceniu mamy różne szanse i możliwości, dlatego poszukiwanie „swojego miejsca” musi brać pod uwagę dotychczasowy sposób życia, rozwiązywania spraw. Skoro dzięki nawróceniu, dostrzegamy w czym popełniliśmy błąd, gdzie zbłądziliśmy, to tym mocniej powinniśmy starać się, by nie powielać tego, co było. Po nawróceniu jesteśmy jednak mądrzejsi o pewne doświadczenia, dlatego powinniśmy w odpowiedni sposób wykorzystać zdobytą wiedzę, by przeciwdziałać najpierw złu, a później starać się budować nowe, piękniejsze doświadczenia. Nawrócenie – jest „nowym narodzeniem”, dlatego staje się początkiem nowej drogi. Wiemy, co powinniśmy robić, bo świadomość tego rodzi się w nas dzięki nawróceniu. Musimy starać się, by te „wewnętrzne głosy” nie ucichły, nie osłabły, ale żeby odnalazły w naszej codzienności „swoje miejsce”, gdzie będą mogły wzrastać, budować nową mentalność, nowe postawy. Dzięki nawróceniu, w naszym sercu, umyśle, życiu, rodzi się nowa przestrzeń, którą trzeba odpowiednio zagospodarować. Po ogromnej „przeprowadzce” – nawróceniu, odnajdujemy „nowy dom – miejsce”, które może stać się naszym „nowym miejscem”. Jeśli wytrwamy w tym, co nowe – tym, co dało nam nasze nawrócenie, będziemy mogli, przy pomocy Boga, zbudować nowe miejsce, w którym będą inne zasady, inne możliwości.

Słowo wstępu

Czas Wielkiego postu jest szczególnym potencjałem dla wierzących osób, czasem szczególnego prowadzenia. Droga jest w sensie fizycznym, jak i duchowym jego motywem przewodnim. Jesteśmy pielgrzymami i dążymy do osiągnięcia szczególnego celu, spotkanie twarzą w twarz z Bogiem. Pielgrzymka ta, prowadzona pod przewodnictwem krzyża, który odkrywamy, próbujemy najpierw zrozumieć, ale wiemy, że musimy go przede wszystkim przyjąć. Tej duchowej pielgrzymce towarzyszą różne momenty: doświadczenia, odkrycia. Jednak to, co jest kwintesencją tego czasu, to osobiste nawrócenie.

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Tak brzmi zarówno tytuł tego roku duszpasterskiego, jak i temat moich codziennych rozważań. Chcę, wraz z wami pochylić się nad kwestią „nawrócenia”, które rozważać będziemy w kluczu sześciu różnych perspektyw. Postawmy sobie u progu każdego, nowego tygodnia, pytanie, które towarzyszyć nam będzie w codziennych rozważaniach tak, byśmy mogli nie tylko teoretycznie, ale nade wszystko praktycznie, wejść w piękne bogactwa myśli, związanych z wiarą, nawróceniem i naszym staraniem o zbudowanie osobistej więzi z Chrystusem.

miłych rozważań życzę ks. Dominik

inne teksty na ten czas:

WSZYSTKIE ROZWAŻANIA

wielkipost_45

Wytrwać w nowym 45. Znaleźć swoje miejsce. Nawrócenie często wytrąca nas z jakiegoś schematu postępowania. Pewne rzeczy się kończą, inne zaczynają. dzięki nawróceniu, stajemy nowi, w nowym miejscu. Na początku może nam towarzyszyć myśl, że jesteśmy „obcy w swoim świecie”. Może nam się wydawać, że utraciliśmy coś, że musimy znaleźć nowy sposób zrealizowania swojego życia. To tak, jakby ktoś nas postawił w zupełnie nowym, nieznanym nam miejscu i kazał nam żyć. Początkowo rozpoznajemy, co nas otacza, próbujemy znaleźć swoje miejsce. Może to być dla nas etap trudny. Grozi nam niebezpieczeństwo powrotu do „znanego miejsca” – do tego, co już było obecne w naszym życiu. Ale w ten sposób niczego nie zmienimy, a owoc jakim jest nawrócenie, bardzo szybko przepadnie. Dzięki nawróceniu mamy różne szanse i możliwości, dlatego poszukiwanie „swojego miejsca” musi brać pod uwagę dotychczasowy sposób życia, rozwiązywania spraw. Skoro dzięki nawróceniu, dostrzegamy w czym popełniliśmy błąd, gdzie zbłądziliśmy, to tym mocniej powinniśmy starać się, by nie powielać tego, co było. Po nawróceniu jesteśmy jednak mądrzejsi o pewne doświadczenia, dlatego powinniśmy w odpowiedni sposób wykorzystać zdobytą wiedzę, by przeciwdziałać najpierw złu, a później starać się budować nowe, piękniejsze doświadczenia. Nawrócenie – jest „nowym narodzeniem”, dlatego staje się początkiem nowej drogi. Wiemy, co powinniśmy robić, bo świadomość tego rodzi się w nas dzięki nawróceniu. Musimy starać się, by te „wewnętrzne głosy” nie ucichły, nie osłabły, ale żeby odnalazły w naszej codzienności „swoje miejsce”, gdzie będą mogły wzrastać, budować nową mentalność, nowe postawy. Dzięki nawróceniu, w naszym sercu, umyśle, życiu, rodzi się nowa przestrzeń, którą trzeba odpowiednio zagospodarować. Po ogromnej „przeprowadzce” – nawróceniu, odnajdujemy „nowy dom – miejsce”, które może stać się...

wielkipost_44

Wytrwać w nowym. 44. Wykorzystać pomoc – dar. „Wytrwać w nowym…” to ogólnie czas – przestrzeń, towarzyszące nam po nawróceniu. Odzyskując wolność, musimy uczyć się na nowo, właściwie ją wykorzystywać i realizować. Myślę, że wielu z nas po nawróceniu niejednokrotnie miało wrażenie tego, że nagle rozszerzyły się horyzonty możliwości, które oczekują naszego działania, polegającego na wykorzystaniu udzielanej nam pomocy – darów, będących świadectwem realnego zatroskania Boga o każdego człowieka. Zarówno w sytuacji, gdy jesteśmy wolni, od grzechu, czy w sytuacji kiedy jesteśmy nim zniewoleni, nie powinniśmy ulec zgubnemu złudzeniu, że jesteśmy sami, że pozostawieni jesteśmy bez pomocy. Dzięki nawróceniu otrzymujemy wrażliwość, która otwiera nas na otaczające nas dobro; oraz otwiera w nas ‚kanały” dzięki, którym jesteśmy wstanie przyjmować wszelkie dobro skierowane do nas. Zadaniem naszym jest to, abyśmy „utrzymywali drożność” tych wewnętrznych, jak zewnętrznych kanałów. Poczucie dobra – jego istnienia, tracimy często w sytuacji popełnienia jakiegoś grzechu. Tracąc wrażliwość, zapychamy kanały, a przez to nie odczuwamy istniejących darów – pomocy, której udziela nam Bóg. Niestety w takiej sytuacji, trudno abyśmy właściwie wykorzystywali dar – pomoc, skoro ich nie widzimy, ani nie odczuwamy. Dary – pomoc nie gasną, choć my mamy zupełnie inne wrażenie. Ilość darów jest trudna do określenia. Każda sytuacja, człowiek, słowo… – wszystko może być dla nas darem – pomocą. Jeśli będziemy mieli w sobie wrażliwość i stale będziemy ją utrzymywać i rozwijać, wówczas zdecydowanie łatwiej będzie nam je właściwie wykorzystywać i wprowadzać ich konkretne walory w życie codzienne. Bóg nie pozostawia nas samych. Udzielona przez Niego pomoc, wspiera nasze nawrócenie i wszystkie „ścieżki” – odchodzące od tego punktu, centralnego dla naszego życia. Dary, uzdalniają nas do przecierania nowych dróg...

wielkipost_43

Wytrwać w nowym. 43. Postanowienia. „Postanawiam poprawę. Proszę o pokutę i rozgrzeszenie”. Takie słowa, w różnej formie wypowiadamy na zakończenie naszej spowiedzi. Czy wiemy, co kryje się a tymi słowami? Czy wiemy co powinno konkretnie stać się, jako żywe świadectwo tych słów? Niekiedy zadaje pytanie: „To, co konkretnie postanawiasz?” Jest wiele okazji, przy których stawiamy nasze różne postanowienia. Kierujemy się różnymi motywacjami i celami. Kiedy jednak osobiście popatrzymy na naszą spowiedź – wyznanie grzechów, to warto, abyśmy sami sobie udzielili bardzo szczegółowej odpowiedzi na pytanie: Co postanawiam? Każdy ja przygotowywałem się do pierwszej spowiedzi, to uczono mnie, że na końcu – kiedy mówię o postanowieniu poprawy – mam powiedzieć krótko nad jakim grzechem będę pracował i w jaki sposóļ. Wydaje się to może trudne, ale taka informacja była owocem refleksji rzeczywistej nad życiem i nad tym, co się w nim dzieje, a jednocześnie był to jeszcze komunikat dla spowiadającego mnie księdza, w czym ma mi coś podpowiedzieć i w czym mnie wspierać. Może już dzięki temu inaczej spoglądasz na to, co powinno towarzyszyć wokół nawrócenia. W podejmowaniu się jakiegokolwiek postanowienia, powinniśmy kierować się rozsądkiem i radykalizmem. Rozsądek – powinien nam uświadamiać istniejące zagrożenia wokół grzechów i złych postaw, ale jednocześnie to on powinien pokazywać nam nasze możliwości i narzędzia, którymi powinniśmy się posłużyć. Rozsądek – ta wewnętrzna mądrość powinna rodzić w nas wyobrażenie tego wszystkiego, co możemy osiągnąć podejmując się dobrych – właściwych postanowień.  Radykalizm – to forma życia ewangelią, która proponuje bardzo konkretne działanie. Postanowienia powinny mieć zasadniczo kształt zadań, które wprowadzają w życie postawy, które pozwolą nam zwalczać wszelkie zło. Potrzebujemy w naszych postanowieniach siły działania, środków, które rzeczywiście...

wielkipost_42

Wytrwać w nowym. 42. Strategia działania. Niekiedy ma się wrażenie, że wiele osób samo „nawrócenie” stawia sobie jako życiowy cel, szczyt, który w ciągu życia trzeba zdobyć. Ale takich „nawróceń” – szczytów, powinno być w naszym życiu bardzo wiele, a nie tylko jeden. Jest wiele sytuacji, które powinny przekonać nas już do tego, że powinniśmy stale się „nawracać”. Nie jest to sprawa, którą osiąga się i trwa się w tym stanie już do końca życia. Przecież do sakramentu pojednania, przystępujemy z jakąś konkretną częstotliwością i jest to pewien proces niejako wpisany w nasze życie. Fakt, że pójście do spowiedzi dla niektórych jest osiągnięciem życiowego szczytu. Odchodząc jednak od kratek konfesjonału, każdy z nas to czuje, że to nie koniec, że teraz powinno coś konkretnego nastąpić. Jeśli zgubimy jakąś cenną dla nas rzecz i uda nam się ją odnaleźć, to staramy się być bardziej ostrożni, zapobiegawczy, aby ta sytuacja się nie powtórzyła. Podejmujemy się jakiegoś działania, aby ta sytuacja się nie powtórzyła. I to już jest jakaś konkretna strategia działania. A co dzieje się po spowiedzi? Czy odmówienie pokuty jest wystarczającym działaniem, aby, zagubiona cenna rzecz, którą odzyskaliśmy nie została znowu zagubiona? Nawrócenie jest „momentem” poprzez który przechodzimy, krocząc dalej. Czy wiemy, dokąd zmierzamy? Czy wiemy co i jak chcemy osiągnąć? Właśnie dlatego potrzebujemy „strategii działania”  – planu, pomysłu na działanie, po tym, jak się już nawróciliśmy. Często następuje powrót do tego samego, ponieważ nie podejmujemy się działania w ogóle, albo jest ono zbyt chaotyczne i słabe, dlatego „nie utrzymujemy” zbyt długo owoców nawrócenia. Nie sposób przywołać tutaj jednego, ogólnego schematu postępowania. Jesteśmy bardzo indywidualni, dlatego potrzebujemy osobistego zaangażowania na rzecz współpracy...

wielkipost_41

Wytrwać w nowym. 41. Wspieraj się modlitwą. Współczesny człowiek stawia wszystko na pracę i zarobki. Dzięki temu jego zaangażowanie odpowiednio jest wynagradzane i może zobaczyć jak praca przeradza się w konkretne rezultaty. „I to jest konkret” – twierdzi bardzo wiele osób. Zupełnie inaczej niestety bywa z podejście do spraw duchowych i np. do modlitwy. Wielu, niestety nie dostrzega w niej drzemiącego potencjału i darów, które dzięki modlitwie każdy z nas może otrzymać. Lubimy pragmatyzm i konkretne owoce płynące z osobistego zaangażowania. W przypadku modlitwy większość dostrzega tylko to, co musi „zainwestować” – czyli przede wszystkim czas, który przecież dla każdego jest tak cenny. Nie widząc konkretnych rezultatów w osobistej modlitwie, wiele osób zwyczajnie z niej rezygnuje, twierdzą, że mogą lepiej wykorzystać ten czas. Może i wypłata po wielu godzinach pracy, wydaje się nam bardziej konkretna, ale radość z niej nie bywa zbyt długa, bo trzeba „wszystko popłacić”. Zadanie modlitwy jest zupełnie inne, dlatego trudno porównywać wypłatę z owocami modlitwy. Ale to dzięki modlitwie, mogę na pewno mądrzej wydawać ciężko zapracowane pieniądze, ale czy dzięki pieniądzom będę lepiej się modlił? To są dwie różne rzeki, choć płynie w obu bardzo podobna woda. Zarówno poprzez wypłatę, jak i też dzięki modlitwie mogę lepiej żyć. Dobre cele które pragniemy osiągać i realizować w życiu codziennym, potrzebują odpowiedniego wsparcia. Modlitwa może być stróżem porządku w naszych fizycznych, jak i duchowych sprawach. Wystarczy niekiedy powierzyć swoje sprawy w modlitwie, a już nabierają one innej wartości i znaczenia. Modlitwa ma różne wymiary – choć dominuje w niej rozmowa z Bogiem, to właśnie dzięki temu staje się ona dla nas ratunkiem, przewodnikiem, umocnieniem, inspirującym światłem, siłą itp....

wielkipost_40

Wytrwać w nowym. 40. Kwadrans z Pismem Świętym. Nawrócenie sprawia że odradza się w nas utracone przez grzech, dobro. Odzyskane dobro, trzeba chronić, umacniać i uzdrawiać. Dobro, rodzi dobro – jeśli w ten sposób zaczniemy myśleć, zrozumiemy, że właściwe i konkretne czynienie dobra, może jeszcze bardziej ożywiać w nas to dobro, które posiadamy – które jest w nas. Potrzebujemy :duchowego treningu”, który nauczy nas czerpać dobro, z właściwego Źródła, oraz przekazywać je innym, aby ono nieustannie krążyło. Musimy być jak drzewo, które w poszukiwaniu wody, potrzebnej do życia, zapuszcza coraz głębiej swoje korzenie. Gdy odnajdzie, wówczas dopiero zaczyna wzrastać w wzwyż. Gdy nie odnajdzie bieżącego źródła, karłowacieje, aż w pewnym momencie usycha i umiera. Podobnie człowiek, gdy będzie posiadał głębokie korzenie, sięgające źródła, wówczas będzie mógł dopiero wzrastać. Karmienie daje siłę do wzrostu. Ale czym nakarmić swoją duszę? Musimy utrzymywać stały kontakt z źródłem, aby nie uschnąć. Gdy kierujemy się wiarą, wówczas wiemy, że naszym Źródłem jest Bóg. Daje On nam dwa źródła pokarmu: Słowo i Sakramenty (szczególnie Eucharystię). Słowo Boże, czytane codziennie, może przynieść nam duchowe umocnienie. Zapuszczając swoje korzenie w Słowie, każdy z nas poczuje szczególnie rozwijającą się więź z Bogiem. Dzięki temu, głębokie korzenie, przyniosą to, co da nam siły do utrzymywania stanu nawrócenia; siłę do rozwijania dobra; siłę do utrzymywania w sobie „nowego życia”. Słowo może nas pokrzepić, może inspirować, kierować nami. Możemy mieć pewność, że to Źródło nigdy nie wyschnie, stąd nasze życie będzie nieustannie rozkwitać. Dzięki tej duchowej sile, przekazywanej nam przez Słowo, będziemy potrafili bardziej rozpoznawać drogowskazy Boga, który pokieruje nami i umożliwi rodzenie niesamowitych owoców. Nawet taka prosta rzecz jak drzewo może zachwycać swą...

trudna wyprawa

VI Niedziela Wielkiego Postu (2015) Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. Mk 15,39 „trudna wyprawa…” Co chwilę słychać o dokonaniach ludzi, którzy zdobywają się na odwagę pokonywania różnych tras, w celu nie tylko osiągnięcia jakiegoś celu, ale odbycia też szczególnej „duchowej podróży”. Ostatnio śledzę też podróż pana Marka Kamińskiego, który wyruszył z Kaliningradu do Santiago de Compostela, najstarszą drogą – tzw. „camino”, by połączyć dwa bieguny – rozum i wiarę. Ma on do pokonania 4000km, co wiąże się oczywiście z trudem pielgrzymowania, ale najistotniejsze w tej drodze jest zdobycie „trzeciego bieguna” – doświadczeń związanych z historiami spotkanych ludzi, myślami zrodzonymi w trakcie drogi.  Myślę, że wielu z nas, w jakiś sposób pielgrzymowało i potrafi wyobrazić sobie nie tylko trud samej drogi, ale i też niezwykły pożytek duchowy, który w trakcie drogi, ale i też po jej zakończeniu, towarzyszy człowiekowi. Bogactwo, które zdobywa się w trakcie pielgrzymowania, przenika naszą codzienność i niekiedy trwa tak długo, jak to tylko możliwe, dając siły wobec codziennych życiowych zmagań. Droga kojarzy nam się z trudem, ale nie wiem, czy aż tak wielkim, jaki musiał pokonać Jezus w czasie „pielgrzymki na Golgotę”.  Rozważany dziś w kościele fragment Ewangelii Marka, który w swej krótszej wersji, ukazuje drogę Jezusa na Golgotę, przekazuje nam opis trudnych doświadczeń, które towarzyszą Jezusowi w trakcie odbycia tej drogi. Ewangelista wspomina o skazaniu przez Piłata, o odrzuceniu przez swój naród, o wyśmianiu, opisuje ukrzyżowanie i wyszydzenie, podkreśla najokrutniejszy moment tej drogi – śmierć. Pokonywanie swojej drogi, codziennych wydarzeń  – trosk, zadań, obowiązków, jest dla nas niekiedy trudnym procesem zmagania się przede wszystkim z samym sobą. Nasza życiowa droga, ukazuje często jak jesteśmy słabi...

wielkipost_39

Wytrwać w nowym 39. Budować mosty. Kiedy ruszam z jakiegoś miejsca, wiem dokąd chce dążyć, ale nigdy nie jest wstanie przewidzieć, co się wydarzy po drodze. Jest to za każdym razem tajemnica, którą nie sposób przewidzieć. Kiedyś pojawiła się w związku z tym pewna myśl – punkt z którego wychodzę i do którego zmierzam połączony jest mostem – duchowych i fizycznych doświadczeń. Dwa punkty, są przeze mnie w miarę dobrze znane, ale najistotniejsze jest to, by budować nieustannie mosty, to szczególne połączenie, pomiędzy punktami. Każda podróż, każda budowa mostu jest niezwykłym darem – ofiarowanym mi kolejnym dniem, kolejną porcją życia, kolejną szansą.  Każdy po nawróceniu ma w sobie jakąś lukę, jakby pustkę, którą pragniemy czymś zapełnić. Jeśli mamy właściwy sposób i pomysł, aby tę lukę zapełnić, pojawia się nowa perspektywa, która stwarza piękny horyzont nowych możliwości. Codziennie towarzysząca nam przygoda, może stać się umocnieniem dla naszego nawrócenia i umocnieniem dla budowania swojego życia. Istotne jest to, abyśmy dążyli do zbudowania mostu pomiędzy najważniejszymi punktami w naszym życiu. Również nawrócenie wymaga połączenia różnych punktów w naszym życiu – przede wszystkim łączy się z codziennością, od której nie mamy uciekać, ale w której mamy zbudować swój most, swoje nawrócenie. Dla wielu osób, ogromną trudnością jest ten etap, kiedy wracają do swojej codzienności, nawróceni z pięknymi i autentycznymi planami, zderzają się ze swoją codziennością, która nie zmienia się tak, jak ludzie. Zastanawiam się wielokrotnie jak połączyć duchowość, wiarę z codziennymi wydarzeniami. Dla wielu osób ten etap staje się grubą ścianą, która ich ogranicza i powstrzymuje, odgradza od celów i założeń, które jako owoce wynikają z osobistego nawrócenia. Nawrócenie wymaga osobistego odkrywania tego szczególnego połączenia –...

wielkipost_38

Wytrwać w nowym. 38. Nie jesteś sam – wspólnota. Pewnie wielu z nas ma doświadczenie, w którym tak bardzo konkretnie odczuliście pomocy z różnych stron. Tym łatwiej było realizować jakiś cel, im bardziej byliśmy umacniani przez różne osoby. Zdarzyło się też pewnie i tak, że w realizacji jakiegoś celu, pozostaliście sami i nie mogliście liczyć na niczyją pomoc, jak tylko na siebie. Nawet prosto wyglądające sytuacje, w takich momentach kiedy pozostajemy sami, stają się jakby znacznie trudniejsze i cięższe. Zastanawia nas wówczas to, dlaczego z pozoru tak proste niekiedy wydarzenia, nagle stają się trudne do zrozumienia, czy skomplikowane w trakcie realizacji. Nie sama świadomość, że ktoś przy nas jest, działa na nas pozytywnie, ale te osoby, które rzeczywiście nas wspierają, udzielają konkretnej pomocy, są głosem motywującym. Potrzebujemy ludzi, którzy oprócz towarzyszenia, będą również wspierać nas w dążeniu do osiągnięcia jakiegoś celu. Niby wówczas sytuacje tak radykalnie się nie zmieniają, ale pojawia się w nas szereg cech, które wspierają nas w dążeniu do celu. Towarzyszące nam, w życiu codziennym osoby, motywują nas i umacniają nasze osobiste motywacje. Dzięki temu, jesteśmy wstanie dzielić swoje cele z innymi, jak i też uczestniczyć w realizacji planów innych osób. Kiedy pragniemy coś w swoim życiu zmienić, kiedy pragniemy poddać się nawróceniu, potrzebujemy świadomości, że nie jesteśmy sami, że są ludzie, z którymi możemy tę drogę przejść razem. Dzięki obecności innych osób, możemy na nasze sprawy spojrzeć w zupełnie inny sposób. Nasza perspektywa życia, dzięki innym osobom, może nabrać odpowiedniego charakteru i tempa. Ludzie – wspólnota, może nas inspirować i prowadzić ku nowym rozwiązaniom. Właśnie w nawróceniu nie wystarczy samo nie powracanie do tego, co było, ani utrzymywanie jakiegoś...

wielkipost_37

Wytrwać w nowym. 37. Zadbać o duchowy ogród. Nasze życie wewnętrzne, ale i tez to zewnętrzne – codzienne, przypomina trochę ogród. Jeśli mamy taki ogród, od razu wiemy jakie czynności towarzyszą nam codziennie, aby zadbać o jego stan. W różnych porach roku, musimy odpowiednio działać ,aby nasz ogród mógł rozkwitać, stawać się piękniejszym i użytecznym. Musimy pamiętać o skopywaniu ziemi, użyźnianiu jej, o pieleniu, sadzeniu, przesadzaniu, przycinaniu i ochronie. Te i wiele innych czynności, wypełnia nasze zaangażowanie po to, by ogród był faktycznie ogrodem, a nie chaotyczną dżunglą.  Nawrócenie sprawia, że te wszystkie czynności, podobnie jak w ogrodzie, dokonują się na naszej  duszy, naszym sercu i umyśle… Pielęgnowanie zadbanego ogrodu, jest oczywiście zadaniem znacznie łatwiejszym i mniej wymagającym. Jednak zawsze jakieś prace „pielęgnacyjne” muszą się na nim dokonywać. Nie możemy zaniedbać tego, co mamy ani też utracić. Jednak dbanie o swój „wewnętrzny ogród” to nie tylko kwestia pielęgnacji, ale okazja do stwarzania czegoś zupełnie nowego. Dzięki nawróceniu, nasz wewnętrzny ogród jest podatny na przemienianie go. Stąd, mamy wiele możliwości dokonywania bardzo różnych „duchowych zabiegów” – pielęgnowania, sadzenia nowych rzeczy. Mamy pewne wyobrażenie jak mogą wyglądać różne ogrody, dlatego patrząc na każdego człowieka, możemy w nim odkryć coś zupełnie nowego, pięknego, praktycznego, co pomoże nam zadbać o nasz „wewnętrzny ogród”. Jego tworzenie, w zasadzie nie ma granic, dlatego otwarcie się na działanie Boga, może sprawić, że sami zdziwimy się jak nasz ogród może stawać się coraz piękniejszy i tajemniczy. Nawrócenie przywraca właściwy porządek w naszym ogrodzie, pozwala nam odkryć i docenić rzeczy utracone, zaniedbane i przyczynić się do ich rozwoju. Piękno naszego „wewnętrznego ogrodu” zależy pośrednio od nawrócenia, czyli od pozwolenia, by to...

wielkipost_36

Ruszyć z miejsca. 36. Wyczucie chwili W życiu codziennym pewnie nie jeden raz mieliście sytuację, w których tak ważne okazało się „wyczucie chwili”. Od tego jak zrozumieliśmy daną sytuację, jak słuchaliśmy drugiej osoby; od tego, jak współpracowaliśmy z chwilą, zależał dalszy przebieg konkretnych sytuacji. Błędne wnioski, niezrozumienie, utrudniają nam znacznie w prawidłowym funkcjonowaniu w konkretnych okolicznościach. Brak zrozumienia znacznie nam komplikuje uczestniczenie w jakiś wydarzeniach, utrudnia nam udzielenie faktycznej pomocy itd. Nietrafność naszych decyzji, zachowania, a i również słów, często wynika z faktu braku „wyczucia chwili”. Czasami zbyt szybko podejmujemy jakąś decyzję i popełniamy błąd, bo nie trafiliśmy w właściwą chwilę, we właściwą decyzję. Pośpiech może być dla nas bardzo zgubny i sprawcą kolejnych problemów. Jednak podobna sytuacja może mieć miejsce, gdy z powodu braku wyczucia chwili, rozpoczniemy jakiś działanie zbyt późno. Brak zdecydowania, zachwianie, może również w negatywny sposób wpłynąć na nasze działanie. Podobnie jak biegacze, którzy oczekując znaku startu, gdy przygotowują się, by w odpowiednim momencie ruszyć, nie powinni popełnić takiego błędu jak falstart. Taka osoba, jeśli zbyt często popełnia taki błąd jest karana dyskwalifikacją. Jeśli ktoś spóźni się na starcie, niestety musi liczyć się z tym, że nie uda się jej nadrobić utraconego na starcie czasu i w ten sposób przyczynia się to wszystko, do jej porażki. Widzimy w tym przypadku, jak ważne jest odpowiednie „wyczucie chwili”. Brak tej umiejętności, może przyczynić się, że nasze zmaganie z jakimś zadaniem, już na samym starcie, narażone jest na niepowodzenie. W nawróceniu, gdy pracujemy nad jakąś ważną kwestią naszego życia wyczucie chwili jest jeszcze bardziej konieczne i ważne. W kwestii nawrócenia, musimy być bardzo uważni i ostrożni. Wyczucie chwili to w wielu przypadkach odpowiednie...

wielkipost_35

Ruszyć z miejsca 35. Zapalić się do działania. Różne pomysły pojawiają się w naszych głowach. Przemykają niekiedy z ogromną prędkością, tak szybko że nie zdążymy pomyśleć o jednym, a już pojawiają się kolejne. Udaje nam się na niektórych tylko zatrzymać nieco dłużej. Pomimo tak ogromnej „twórczości” nie wszystkie pomysły znajdują swoje miejsce w rzeczywistości. Wiele ciekawych propozycji popada w niepamięć, a tylko niektóre pozostają i zastanawiamy się nad ich realizacją. Skąd w nas tak wybiórczość? Dlaczego wśród tylu pomysłów, tylko nieliczne doczekają się realizacji. Czasami fakt, że mamy zbyt wiele opcji wyboru, może sprawić, że chcemy zająć się wszystkimi propozycjami, ale z racji ograniczeń nie jesteśmy wstanie. Wiele pomysłów przepada dlatego, że angażujemy się w jednym momencie w zbyt wiele spraw. Jeśli swoje siły rozłożymy na wiele spraw, to tak naprawdę, na każdą z nich przypadnie nie wielki procent naszych sił i możliwości. Może właśnie dlatego, lepiej nam wychodzą te działania, które skupiają większy procent naszych sił. Skupieni na mniejszej liczbie zajęć, jesteśmy wstanie lepiej je zrealizować. Nawrócenie wymaga właśnie od nas takiego zaangażowania. Im bardziej – mocniej skoncentrujemy się na nawróceniu, tym lepiej możemy spełnić to zadanie, tym trwalsze to zadanie może być w naszym życiu. Niestety jeśli wykonujemy jakieś rzeczy tylko jako zadanie, wówczas grozi nam pokusa powierzchownego spełniania zadań i przechodzenia do kolejnych. Dlatego, tak konieczne jest to, byśmy „zapalili się do działania”. Nasz zapał – zaangażowanie, sprawi że zadanie stanie się dla nas misją, wypełniającą znaczną część naszego życia. Jeśli mamy wewnętrzne przekonanie, jesteśmy bardziej zapaleni do wykonywania jakiś zadań. Właśnie dlatego, nasze osobiste nawrócenie, wymaga od nas „zapalenia” – włączenia się w to zadanie całym sobą. Na...

wielkipost_34

Ruszyć z miejsca 34. Odrzucić przeszłość – być wolnym. Nawrócenie jest początkiem „nowego życia”. W sensie spowiedzi, pozostawiamy każdy grzech w konfesjonale, niejako za sobą, wyrażając swój żal i chęć poprawy. Ma się niestety wrażenie, że albo nie zostawiamy faktycznie tych grzechów w konfesjonale, bo wciąż nam ciążą, są wyrzutem sumienia, albo sama myśl o nich prowokuje do szybkiego powrotu do kolejnego razu popełnienia tego grzechu. Odrzucić przeszłość – to hasło nie oznacza, że zupełnie zapomną o tym, co było – nie tak jest sens tego działania. Odrzucić to raczej odciążyć się od tego, co negatywnie wpływa na moje życie. W przeszłości, niekiedy głęboko zakorzenione są początki różnych naszych niewłaściwych postaw, złych nawyków, niewłaściwych rozwiązań.  „Gra w posągi…” – nie znałem takiej zabawy, ale chodzi w niej o to, że jeśli dotknie mnie wyznaczona do tego zadania osoba, to mam stanąć w bezruchu i nie mogę w żaden sposób się ruszyć, aż skończy się gra. W życiu, przez naszą przeszłość – myślenie i to, czego doświadczyliśmy negatywnie, czego się nauczyliśmy, stajemy w bezruchu, jak w tej zabawie. Sparaliżowani, nie potrafimy, a czasami nie chcemy ruszyć z miejsca. „Kiedy trwamy w bezruchu zbyt długo, to w jakimś momencie to jest kwestia naszego wyboru!” Tak chcemy – trwać w bezruchu. Odrzucenie przeszłości, bycie wolnym, nie ma być hołdowaniem swoim pragnieniom. To raczej motywacja do uczynienia konkretnych „kroków” naprzód. Rozpamiętywanie przeszłości, może pozbawić nas teraźniejszości i przyszłości. Możemy być zbyt pochłonięci marzeniami lub strachem i nie wykonamy żadnego kroku naprzód, a wręcz nawet w niektórych sytuacjach, cofniemy się. Odrzucenie przeszłości, bycie wolnym – to te elementy mają pomóc nam, w osobistym nawróceniu, a właściwie zwróceniu...

wielkipost_33

Ruszyć z miejsca 33. Właściwe motywacje. Robić cokolwiek nie jest sprawą trudną, ale by zająć się jakąś konkretną sprawą to już trochę wymaga innego nastawienia. Może nie zwracamy na to zbytniej uwagi, ale różne momenty – „Start” – początki jakiegoś działania w zasadzie powinni zawierać już w sobie jakieś konkretne motywacje. Początek i koniec – to dwa ważne punkty w różnych zajęciach, zadaniach, ale te punkty nie są jedyne. Jeśli namalujemy kreskę, to pomiędzy początkiem, a końcem, możemy wyobrazić sobie ogromną liczbę punktów, które połączone ze sobą, stanowią ciągłą linię. Nieskończona liczba punktów, może symbolizować różne doświadczenia, które towarzyszą nam w ciągu dnia, miesiąca lub całego życia. Kolejny punkt – to kolejna chwila, w której tworzy się jakieś doświadczenie. Motywacje są nam potrzebne w zasadzie właściwie w każdym momencie, bo w każdej chwili włączeni jesteśmy w jakieś działanie. Kierujemy się różnymi motywacjami, dlatego tak bardzo różne są „drogi” które przemierzamy i tak różne efekty. Angażując się w wiele spraw, niekiedy błądzimy wśród wielu naszych motywacji. Ich ilość również może wpłynąć na to, w jaki sposób zaangażujemy się w konkretne sprawy. Motywacje często odpowiadają na pytanie: „dlaczego”, „po co”, „co chcesz osiągnąć” itp. Dzięki motywacjom, kształtuje się nasz konkretny cel – czyli to, co chcemy osiągnąć. Zatem motywacje w dużej mierze stanowią jakby drogowskazy, którymi się sugerujemy chcąc osiągnąć konkretny jakiś cel. Motywacje – są też charakterystyką naszego zaangażowania, dlatego mogą nam powiedzieć jak pracujemy nad konkretnymi sprawami – jak wygląda nasza codzienność.  Motywacje, charakteryzują – nadają konkretny kształt temu, czym się w naszej codzienności kierujemy. Mówią nam o tym, co jest dla nas ważne, cenne, wartościowe. Jeśli mamy właściwe motywacje,...

zobaczyć to, co niewidoczne

V Niedziela Wielkiego Postu (2015) «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa».  Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.  J 12, 20-33 Zobaczyć to, co niewidoczne. Czas Wielkiego postu zbliża się powoli do wielkiego finału. Duchowe przygotowanie dotrze do najważniejszego święta – Zmartwychwstania. Pewnie wiele osób zastanawia się nad tym, jak ten czas przeżyć, mimo codziennego ferworu zajęć, pracy, przygotowań. Przecież to najważniejsze święta, więc nie powinienem ich zmarnować, ale nie mogę też zaniedbywać innych spraw. Pewnie nie jedna osoba, ma wewnętrzne rozdwojenie i już przejmuje się tym, jak ten czas właściwie wykorzysta. Dzisiejsze rozważanie chciałbym skupić na dwóch sprawach, na dwóch powyższych fragmentach, które zostały przytoczone z fragmentu Ewangelii na V Niedzielę Wielkiego Postu, w obecnym czasie. Mogą one w jakiś sposób przyczynić się, abyśmy te już prawie ostatnie dni we właściwy sposób przeżyli i mimo trudu codziennego, stawili czoła duchowym doświadczeniom tak, aby pomogły nam one, wejść w piękną i symboliczną przestrzeń świętego czasu, jakim jest Triduum Paschalne. ujrzeć Jezusa Często obowiązki, którymi paramy się każdego dnia, przysłaniają nam inne cele i zajęcia, które w naszym mniemaniu są mniej ważne, dlatego często odłożone na bok, na późniejszą porę, na czas kiedy będziemy mogli się nimi rzeczywiście zająć. Nasze osądy bywają różne, niekiedy nietrafne i istnieje obawa, że stając się wybiórczymi zrezygnujemy...

wielkipost_32

Ruszyć z miejsca 32. Podróżnik i odkrywca Nie istnieją gotowe schematy i odpowiedzi. Zmierzając się z osobistym nawróceniem musimy stawiać sobie często pytania i poszukiwać na nie odpowiedzi. Nie powinniśmy liczyć na to, że otrzymamy recepty na życie, że ktoś podsunie nam odpowiedzi i wystarczy, że z nich skorzystamy. Grzech – nawet, gdyby tylko jeden dotykał wszystkich ludzi, to i tak jest on osobistym dramatem człowiek, który w indywidualny sposób dotyka historii każdego człowieka. Każdy, nawet tą samą sytuację, przeżywa w zupełnie inny, niekiedy nowy sposób. Po nawróceniu człowiek przypomina „glinę, którą w łatwy sposób można modelować” – nadawać jej odpowiedni kształt! Jest to bardzo ważny etap. Człowiek wówczas jest wrażliwy na różne czynniki – również te negatywne i w bardzo prosty sposób, można go wówczas w niewłaściwy sposób ukształtować. Nasze nastawienie jest czynnikiem, który również ma ogromny wpływ na to, co będzie działo się po nawróceniu. Wśród wielu możliwości do wyboru, musimy umieć rozeznawać te najwłaściwsze możliwości. Odkrywanie ich, poznawanie i próbowanie, trochę przypomina podróż do nowych miejsce, gdzie takie cechy jak: odkrywczość, ciekawość, mądrość, są bardzo ważne. Nie powinniśmy po nawróceniu chwytać się pierwszych lepszych opcji, ale z cierpliwością poszukiwać i odkrywać taką opcję, która rzeczywiście jest dla nas „przeznaczeniem”. Być typem podróżnika, który ma w sobie rzeczywiste pragnienie eksplorowania nowych „miejsc” i starać się coraz odważniej być odkrywcą tego, dokąd prowadzi mnie Bóg, tego, co mi proponuje. Niekiedy potrzebne jest nam rozszerzenie nieco horyzontów. Poznając szerzej jakąś rzeczywistość, możemy natrafić na coś, na jakąś propozycję, której nie mamy „jakby pod ręką”, ale sama świadomość, że gdzieś istnieje opcja życia, która jest mi mentalnie bliska, może sprowokować mnie do dosłownej podróży,...

wielkipost_31

Ruszyć z miejsca 31. Zrozumieć Pojawiające się w naszym życiu wydarzenia, posługują się swoją metodą i logiką. Niekiedy patrząc na swoje życie możemy zrozumieć dlaczego wydarzyło się tak, a nie inaczej. Poprzez następstwo kolejnych wydarzeń, otwieramy drogę do jakiegoś zła, bądź zagrożenia. Człowiek balansując na granicy zła, powinien być świadomy jak bardzo ryzykuje i mieć wyobraźnię do czego jego zachowanie, wybory, mogą go zaprowadzić. Musimy znać siebie i by dostrzec ewentualne ścieżki, którymi możemy dojść do grzechu. Pojawiają się niekiedy różne symptomy, które mogą być dla człowieka rodzajem znaku ostrzegającego go przed jakimś zagrożeniem. Gdy zrozumiemy siebie, znaki w znacznym stopniu ułatwią nam, przynajmniej w niektórych sytuacjach, zwalczenie jakiegoś grzechu we wczesnym „stadium”, co znów umożliwi nam uniknięcie popełnienia tego grzechu. Ważne są dwa kierunki, w których działa nasze zrozumienie – najpierw zrozumienie siebie w kontekście otaczających nas sytuacji; później próba zrozumienia sytuacji w kontekście własnej osoby. Niekiedy takie rozumienie, pomoże nam uświadomić sobie, że pewne grzechy istnieją w naszym życiu dlatego, że je sami podtrzymujemy, niejako „karmimy”. Stąd uświadomienie sobie tego, może być momentem „ucięcia pępowiny”, a więc zaprzestania karmienia jakiegoś grzechu. Grzech trochę podobnie jak pasożyt, żeruje na swoim nosicielu, wysysając z niego to wszystko, co jest mu potrzebne do przetrwania. Są sytuacje, które karmią się naszą osobą i wówczas brak oporu z naszej strony jest jakby przyzwoleniem. Są i też takie sytuacje, którymi karmi się człowiek i jeśli nie postawi wyraźnej bariery, granicy, wówczas niczego nie zmieni, a wręcz przeciwnie, będzie pogłębiał swoje zniewolenie jakąś sytuacją.  Zrozumienie – to nie kwestia intelektualnej wiedzy, doświadczenia życiowego, ale to raczej zachęta do nieustannego rozeznawania własnej sytuacji, duchowej kondycji. Potrzebujemy „wewnętrznego...

wielkipost_30

Ruszyć z miejsca 30. Start małymi krokami Myśląc o nawróceniu, wyobrażamy sobie, że jest to moment, w którym w jednej chwili człowiek się odmienia. Czy to nie błędne wyobrażenie? Oczywiście Bóg może dopuścić taką sytuację, ale częściej czyni z nawrócenia proces powolnego, lecz konkretnego odmieniania się w kolejnych zagadnieniach, dotyczących naszego życia. Myśląc, że jest to „wydarzenie jednej chwili” chcemy od razu naprawić wszystko. Nie sposób niekiedy w jednym momencie rozeznać wszystko, a co dopiero wszystko naprawić. Skoro nawrócenie to proces, to wymaga naszego zaangażowania i współpracy z udzieloną nam przez Boga łaską. Nasze zaangażowanie, polegać powinno najpierw na rozeznawaniu tego, co się z nami dzieje. Każdy grzech wynika z czegoś konkretnego, z miejsca, czasu, powodu itp. Stąd rozeznając sytuację, możemy poznawać również to,  jaki sposób mamy przeciwdziałać pewnym sprawom, jak wcześniej stawiać im opór, jak naprawiać to, co już złego zrobiliśmy. Warto skupić się w pierwszym rzędzie na tych sprawach, które są najważniejsze (niekoniecznie najbardziej widoczne). Jeśli już wiemy, nad czym powinniśmy pracować, wówczas warto wyznaczyć sobie małe cele do realizacji. Walka z grzechem może niekiedy trwać bardzo długo – nie jest to ważne jak długo, ale jak skutecznie pracujemy. Grzech często zapuszcza swoje korzenie bardzo głęboko, dlatego z ogromną cierpliwością, małymi krokami, powinniśmy posuwać się naprzód. Szczegóły, te najdrobniejsze, są istotnymi informacjami dla nas, w walce z grzechem, dlatego powinniśĶy uczyć się właściwego wykorzystywania tego, co dobre, a co jest już obecne w naszym życiu. Podejmując się jakiejś pracy nad sobą, szukajmy możliwie prostych metod, które nas nie zniechęcą, ani nie pozbawią możliwości wprowadzania zmian. Małymi krokami, mimo porażek, starać się iść za wolą Bożą. Często najważniejszym etapem...

wielkipost_29

Trudności w nawróceniu 29. Banalizacja Już kilka razy pisałem o tym, jak banalizacja destruktywnie wpływa na naszą postawę, szczególnie względem zła. Dla niektórych to „aniołek i diabełek” trochę jak w kreskówce, wyobrażenie walki pomiędzy dobrem, a złem. Zbyt błahe podejście, jak i też zbyt radykalne, może mieć pustoszący wpływ na nasze sumienie, poczucie wartości, umiejętność dokonywania oceny co dobre, a co złe. Banalizacja: zła, nawrócenia, wiary, może objawić się na różne sposoby. Zło nie jest złem. To nie tylko kwestia błędnej oceny, ale poszukiwanie usprawiedliwień, argumentów za tym, że to, co robię jest właściwe, a jeśli ktoś twierdzi inaczej, to ta osoba jest w błędzie. Próbujemy niestety manipulować kryteriami – co dobre, a co złe, dla własnej wygody, komfortu. Zło nie jest takie złe. Oczywiście dobro i zło, to nie kwestia białe i czarne. Im więcej kolorystyki w naszym życiu, tym trudniej nam niekiedy osądzić, co jest właściwe, a co nie Próbujemy niekiedy zło wybielić i załagodzić, tłumacząc się np. w taki sposób: „ale nikomu nic się nie stało”, albo „skłamałem w dobre mierze” Takie i podobne wytłumaczenia, są próbą przekształcenia kolorów – białe niekoniecznie jest białe, a czarne nie do końca jest rzeczywiście czarne. Zło jest dla mnie dobre. W kontekście wielu sytuacji, chociażby w sferze seksualności i czystości, ludzie niekiedy nie próbują i nie chce zrozumieć, że niewłaściwy moment, niewłaściwy sposób, może dobro przemienić w zło, a zło, w dobro. Bo jak zrezygnować z czegoś co jest dla człowieka dobre, przyjemne… Wówczas, dokonuje się jeszcze silniejsza walka pomiędzy pragnieniami, a stanem rzeczywistym.  Zło w zasadzie nie istnieje. Niektórzy, pragnąc usprawiedliwić siebie, dokonują fałszywej oceny własnego działania. Jeśli ja kogoś okłamię, to było to „małe kłamstewko”,...

wielkipost_28

Trudności w nawróceniu 28. Prowokacje. Prowokacji różnego rodzaju w naszym życiu jest bardzo wiele Docierają do człowieka, różne impulsy, które w konkretny sposób na niego oddziaływają. Sytuacje, osoby, rzeczy – impulsy, które mogą dotrzeć do człowieka i wywołać różne efekty. Nikt w zasadzie, nie może przewidzieć jaki impuls, co w człowieku wywoła. Stąd, że każdy z nas jest inny, w różny sposób przeżywa i odczuwa różne wydarzenia, nie można stwierdzić, że każda sprawa wywoła ten sam efekt. Jedni mogą być całkowicie odporni na różne impulsy, inni znowu, mogą potrzebować niewiele do tego, by być sprowokowanym. Trudno jest człowiekowi się nawrócić, ponieważ zbyt wiele impulsów na niego działa, a on jest zbyt czuły, dlatego narażony jest na działanie zła. Człowiek może przeżywać frustracje spowodowane różnymi prowokacjami. Jeśli człowiek czuje się notorycznie bombardowany różnymi „złymi impulsami”, wówczas może się załamać i ulec pokusie, że jest mu wszystko obojętne. Przegrywa, ponieważ się poddał i jest zrezygnowany. Nie sposób uniknąć prowokacji, wykluczyć je z otaczającego nas świata. Człowiek może zadbać przede wszystkim o to, by wewnętrznie rozwiązywać swoje problemy, tendencje, aby tym prowokacjom, gdy się pojawią, nie ulec. Musimy zadbać o wewnętrzną odporność, o to, by zawczasu być przygotowanym na różnego rodzaju sytuacje – zagrożenia. Człowiek często posługuje się wyobraźnią i potrafi niekiedy zbytnio dręczyć się myślami o niepowodzeniu, o porażce, o strachu itp. Niestety raczej rzadziej wyobrażamy sobie pozytywny przebieg różnych spraw, nasze nadzieje. Może właśnie tutaj też tkwi nasza trudność. Ulegamy różnym prowokacjom, ponieważ zbyt słabo pozytywnie jesteśmy nastawieni; zbyt ulegli jesteśmy pesymizmowi. Może dlatego też jest nam trudno się nawrócić, ponieważ zbyt słabi jesteśmy i niekiedy nie potrafimy, bądź nie chcemy postawić...

wielkipost_27

Trudności w nawróceniu 27. Utarte ścieżki „Grzech żłobi w nas kanały…” Wraz z grzechami pojawiają się sytuacje, osoby, działania. Możemy niekiedy zwrócić uwagę na okoliczności, w których notorycznie pojawiają się te same grzechy. Czy o wynik tego, że grzeszę, czy raczej tego, że dałem się złapać w pułapkę utartych ścieżek. Z grzechem trochę podobnie jest jak z wodą, która pod ziemią drąży swoje kanaliki, szukając najdogodniejszego miejsca ujścia. Jak już taki kanał się udrożni, to woda nie zmienia zasadniczo kierunku biegu, a jedynie swoją siłę przepływu, pogłębia coraz bardziej już utworzony kanał. I tak, jak na początku była to mała struga wody, tak z czasem może być to nawet rwący potok. Grzech szuka w naszym życiu kanałów prowadzących do tych miejsc, w których będzie mógł stawać się silniejszym. To jak reagujemy – nasze czyny, słowa, uczucia, może pokazać nam w jakim momencie i okolicznościach tak postępujemy. Jeśli drażni nas jakaś sprawa, to pewnie już zauważyliście, że gdy się ona powtarza, nasze zachowanie wówczas, również się powtarza. Stosując te same rozwiązania wobec niektórych spraw, możemy w prosty sposób wyrobić w sobie takie właśnie sposoby rozwiązywania tych kwestii. Człowiek, który ma problemy z obżarstwem, najpierw powinien się zastanowić nad tym, jak zmienić swój codzienny zwyczaj robienia zakupów. Człowiek, który irytuje się jakimś programem w telewizji, powinien wyrobić w sobie najpierw umiejętność przełączania na inny kanał, swojego telewizora, albo całkowicie jego wyłączenie. Człowiek posiadający problem z pornografią, najpierw powinien się zastanowić, dlaczego np. przechowuje wciąż jakieś zdjęcia, filmy, albo dlaczego tak dobrze w pamięci ma zakodowane różne adresy stron. Każdy grzech ma swoją ścieżkę, dróżkę, która prowadzi do samego grzechu, jak i też dróżkę,...

wielkipost_26

Trudności w nawróceniu 26. Pokusy i manipulacja. Trudnością w nawróceniu jest niekiedy to, że zło wcale nie słabnie, a niekiedy wręcz przeciwnie staje się silniejsze i wzmaga swój atak na nas. Możemy mieć wrażenie, że w miejsce jednego, zwalczonego zła, pojawia się kilka innych. Jedna zwalczona pokusa, chwilę później wraca nie dając spokoju naszym myślom, wyłaniając się w najmniej oczekiwanym momencie. To wewnętrzne wrażenie, wynika z tego, że wciąż wewnętrznie trwa walka z tym, co złe. Nie jest łatwo wyrwać korzenie jakiegoś grzechu, jakiegoś przyzwyczajenia. Wciąż będziemy mieli wrażenie, że tak bardzo wokół nas krąży zło, ponieważ jesteśmy jeszcze na tyle mało odporni, że czujemy jego obecność. Może człowieka zniechęcić to, jak bardzo odczuwa różnego rodzaju pokusy, jak często z nimi musi walczyć, z czegoś rezygnować. Jeśli ulegniemy pokusom, musimy zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo jeszcze dobro jest słabe w nas i mało stabilne. Wszelkiego rodzaju zachwiania spowodowane są naszym brakiem pewności zdecydowania. Ilość pokus i niekiedy ich siła, sprawiają, że bywają momenty, w których człowiek upada, mimo tego, że tego nie chce. Rzeczywistość zła, działa jak różnego rodzaju manipulacje, wykorzystując nasze słabości, niepewność i skrywane pragnienia. Wielokrotnie człowiek stając wobec jakiegoś zła lub problemu, doświadcza też innego rodzaju ograniczenia, a mianowicie, nie znajduje odpowiedniego sposobu walki, przeciwstawiania się złu. Człowiek, w różnego rodzaju metodach dopatruje się możliwości osiągnięcia jakiegoś sukcesu. Nie ma złotych sentencji, schematów, metod, reguł, które możemy wybrać i według nich się posłużyć do walki ze złem. Podobnie, jak z chorobą, choć możemy mieć podobne objawy do naszych bliskich, to skuteczność wyleczenia może leżeć w zupełnie innych rozwiązaniach. Kwestia walki ze złem to nie liczenie...

radość

IV Niedziela Wielkiego Postu (2015) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J 3, 16) istotą nawrócenia jest radość z odzyskiwania… umiłował Miłość Boża nieustannie zachwyca i nawet, gdy człowiek oswoi się z tym doświadczeniem, nagle coś pobudza go do nowego entuzjazmu. Miłość Boża nigdy nie staje się przeterminowaną. Dotyka człowieka w różnych doświadczeniach, pozwalając zrozumieć się kolejny raz, w inny sposób. Choć Miłość jest ta sama, to jednak za każdym razem zupełnie inaczej ją czujemy. Inaczej rozumiemy Miłość, gdy doświadczamy bólu, osobistej tragedii; inaczej gdy popełniamy jakiś błąd lub grzech. Inaczej zupełnie ją przyjmujemy, kiedy się modlimy, kiedy jesteśmy na Eucharystii, albo gdy klękamy przy kratkach konfesjonału, a w zupełnie inny sposób przenika nas w życiu codziennym: w małżeństwie, w uczuciach skierowanych do jakiejś osoby, w codziennych obowiązkach. Można mając w pamięci słowa św. Pawła: „Miłość nigdy nie ustaje…”, wykrzyknąć, że to jest prawdą i każdego dnia to przeżywam. Bóg kocha człowieka, każdego! W tej miłości czujemy i rozumiemy, że Bogu na każdym z nas zależy i że pragnie wydobyć nas z każdej opresji i przywrócić to konkretne odczucie, że jesteśmy kochani. Umiłował nas takimi jakimi jesteśmy, bez żadnego „ale”, czy „ponieważ”. Kocha nas. Tak proste, a zarazem tak trudne do zrozumienia i do naśladowania. dał Historia z Księgi Liczb, bardzo obrazowo ukazuje dar Boga. Kiedy człowiek odsuwa się od Boga, jest kuszony, a więc narażony na różne niebezpieczeństwa (kąsanie przez węże). Człowiek sam, w sytuacjach które przeżywa, nie jest wstanie wielokrotnie znaleźć właściwego rozwiązania. Jesteśmy słabi. Boża Miłość przybiera postać konkretną – dar „miedzianego węża”, który ratuje Izraelitów. Bóg dał...

wielkipost_25

Trudności w nawróceniu 25. Nie przeskoczę Są sytuacje, w których przekonujemy się o własnych ograniczeniach. Informacja ta, może nam się przydać, gdy podejmujemy się jakiegoś zadania, bo zamiast skazywać się na porażkę, możemy wcześniej podjąć się odpowiedniego przygotowania, które pomoże nam zwalczyć, nasze ograniczenia. Jeśli nic nie robimy z naszymi ograniczeniami, nie próbujemy ich zmienić, wówczas mogą stać się dla nas potężnym źródłem strachu, przed podjęciem się jakiegoś działania. Będziemy wówczas, wręcz tłumaczyć swój brak zaangażowania własnymi ograniczeniami. Myślenie o tym, czego nie mogę zrobić, albo czego się boję, może wprowadzić „blokadę”, a przez to wprowadzimy w swoje myślenie coś, co niekoniecznie musi być nawet prawdą. Ograniczenia, stają się mottem, które powtarzamy, aby się zwolnić z czegoś, albo wytłumaczyć. Wpajając coś w swoją głowę, bardzo szybko jesteśmy wstanie w to uwierzyć i przyznać temu rację. Patrząc na jakąś przeszkodę, możemy nieustannie sobie powtarzać: „nie przeskoczę” i nigdy nawet nie spróbować rzeczywiście podjąć się tego zadania. Niekiedy nasze ograniczenie może sprawić, że nie będziemy ani potrafili, ani chcieli dostrzec jakiekolwiek inne możliwości rozwikłania trudnej sytuacji. Jeśli nie mogę przeskoczyć jakiejś przeszkody, to może ją obejdę? Takie pierwsze skojarzenie pojawiło się w moich myślach. Niestety często nie wierzymy w siebie, w swoje możliwości, dlatego stawiamy się na pozycji ludzi przegranych, nie myśląc nawet o tym, że coś takiego jesteśmy wstanie uczynić. Jeśli nie myślimy pozytywnie, trudno nam będzie w wielu sytuacjach rzeczywiście dostrzec coś pozytywnego w konkretnej sytuacji. Czasami sami budujemy mury, które sprawiają, że trudno nam jest coś „przeskoczyć”, coś pokonać, zrozumieć. Nie myśl o tym, co cię ogranicza, lecz zastanów się na co cię stać, co jesteś wstanie...

wielkipost_24

Trudności w nawróceniu 24. Niewłaściwe wyobrażenia. Wiele zależy od naszej wyobraźni. Niekiedy sytuacje, zanim faktycznie nastąpią, mogą pojawić się w naszej wyobraźni. Jeśli pojawiający się w wyobraźni obraz, napawa nas strachem, wówczas bardzo często rodzi się w nas dystans wobec tego, co ma nastąpić. Niekiedy, w takich sytuacjach, szukamy sposobu, aby tylko uniknąć jakiegoś wydarzenia. Nasze nastawienie wobec tego, co ma nastąpić jest niekiedy przesadne – albo zbyt dramatyzujemy, albo jesteśmy zbyt obojętni. Jakkolwiek, te dwie postawy nie są najwłaściwsze. Rodzące się w nas różne wyobrażenia, mogą albo nas dobrze nastroić, albo niestety zniechęcić. Zmęczeni jakąś pracą nad grzechem, zniechęcamy się i niekiedy grozi nam, że całkowicie zrezygnujemy z podjęcia się kolejnych działań, prób. Niepowodzenie może być jednak spowodowane zupełnie czymś innym, np. niewłaściwym wyobrażeniem. Możemy przeliczyć się, kiedy myślimy o zaangażowaniu. Możemy błędnie zrozumieć cel i drogę do niego prowadzącą. Samo nawrócenie może być „niewłaściwie wyobrażane”, stąd albo w ogóle się go nie podejmiemy, albo uczynimy to w taki sposób, że raczej przypominać to będzie zmuszanie się do czegoś, niż rzeczywiste pragnienie nawrócenia. Jak będzie wyobrażać sobie nawrócenie, jako zerwanie z tym wszystkim co złe, może stać się to dla nas proces bardzo przykry, bolesny. Naprawianie, czy uzdrawianie, nie jest łatwym procesem, ale chcemy osiągnąć przez to, rzeczywiście coś pozytywnego. Nawrócenie, jako „wydzieranie, odcinanie” zła, może wyrządzić więcej szkód, niż pożytku. Grzech zajmuje, jak choroba, szczególnie miejsca słabe. Infekuje nas. W przypadku wyrzucania wszystkiego, nawrócenie może, ale nie zawsze musi stawać się procesem, w którym tracimy również coś dobrego. Lecząc te miejsca, które są skażone grzechem, mamy jeszcze szanse uratowania tego, co było dobre, tylko...

wielkipost_23

Trudności w nawróceniu. 23. Brak chęci W sensie tworzenia teoretycznych wyobrażeń, jesteśmy doskonali. Trudności pojawiają się wówczas, gdy te nasze teorie, pragniemy zrealizować. Są teorie, które stają się życiowymi ideami, programami kształtującymi nasze życie. Są też teorie, które pozostają na etapie „patentów”, które nie znajdują ani zastosowania, ani racji bytu. By teorie stały się czymś konkretnym, potrzebujemy spełnić wiele, różnych warunków. Jednym z nich, myślę że bardzo ważnym jest chęć. Nie wystarczy piękna teoria, ani nawet to, że ma ona zastosowanie i że się sprawdza. Ważna jest chęć wcielania tej teorii w życie. Bez chęci, do niczego nigdy nie dojdziemy. Nikt nie zrobi niczego za mnie, jeśli chodzi o kwestię nawrócenia. To ja mam się nawrócić, a więc to ja muszę mieć chęć zrozumieć, że coś robię źle, że postępuje niewłaściwie; to ja muszę mieć chęć odkrywać jak bardzo potrzebuję nawrócenia; to ja muszę mieć chęć aby pozwolić działać Bogu w moim sercu. Chęci to początek podejmowania różnych działań, które mogą prowadzić mnie do jakiegoś celu. Chęć staje się w pewnym sensie moim przekonaniem, motywacją, dzięki czemu to, czego się podejmuję jest przeze mnie akceptowane, a nade wszystko przyjmowane. Często różnym osobom brakuje osobistego przekonania, stąd pojawia się też trudność z zebraniem się w garść i zaangażowaniem. Bez chęci jesteśmy trochę jak ptak bez skrzydeł. Pozbawiamy się możliwości, szans do wykorzystania okazji, które mogą nas ubogacić, wzmocnić. Mogliśmy coś zrobić, ale tego nie zrobimy, nie podejmujemy się jakiegoś zadania, bo nie widzimy sensu zaangażowania się w to. Chęci nie tylko przygotowują nas do jakiegoś działania, ale towarzysząc nam, pozwalają w zupełnie inny sposób, wykorzystać różne wydarzenia. Inaczej przeżywa się to wobec czego...

wielkipost_22

Do czego mam się nawrócić? 22. Stąpać po pewnym gruncie. Życie czasami przypomina laboratorium. W życiu codziennym podejmujemy wielu różnych prób i w różny sposób z nich wychodzimy. Niekiedy towarzyszy nam zwycięstwo, a niekiedy porażka. Czego jest więcej? Ostatnio zjawił  mi się pewien obraz – porównanie. Próbujemy w klimacie, w którym wzrastamy, wyhodować coś egzotycznego, coś co wzrasta  zupełnie innych warunkach. Często dziwimy się, ze nie potrafimy niczego takiego dokonać. To w rzeczywistości nie nasz wina, ale tego, że to nie właściwy grunt dla wzrostu takich rzeczy. Od właściwych warunków, zachowanych w naszym wnętrzu, zależy to, co uda nam się „wyhodować”! Jeśli wewnętrzne warunki nie sprzyjają wzrostowi jakiejś sprawy, powinniśmy zastanowić się i zwrócić uwagę na „grunt”, który mamy wewnątrz siebie. Niekiedy ryzykujemy, podejmując nie trafne decyzje, grzęźniemy w niewłaściwych celach, a wszystko to przez to, że mamy w sobie niewłaściwy klimat – grunt. Człowiek może zyskać większą pewność, przekonanie i siłę do działania, jeśli grunt po którym stąpa jest pewny. Można na pewnym gruncie, budować trwałe budowle. Podstawą naszego życia niekoniecznie powinna być metoda: „prób i błędów”, ale utrzymywanie ścisłego związku z wzrastaniem. Nie powinniśmy tworzyć niczego na chwiejnym, lub niewłaściwym gruncie. To może zakończyć się katastrofą. Zastanówmy się, czy nie będzie dla ns bardziej bezpieczne to, że ustabilizujemy swoje życie, że zaczniemy je kształtować wartościami i na wartościach, które umożliwią nam zbudowanie czegoś trwałego. Bezpieczeństwo nie zależy od tego, że będziemy postępowali utartymi ścieżkami schematów, ale wynika z tego, że budujemy ważne rzeczy, dobre i trwałe, które nas będą...

wielkipost_20

Do czego mam się nawrócić? 20. Iść za wolą Bożą. Czym dla mnie konkretnie jest wola Boża? Warto wyjść od tego pytania, bo to właśnie dzięki odpowiedzi na nie, może to nam pomóc w odpowiednim traktowaniu tej propozycji. Bóg nigdy niczego nie narzuca, nie pozbawia nas niczego dobrego. Jeśli rozumiemy wolę Boga, jako dobro które pragnie nam ofiarowywać, a nie jako narzucone zdanie, wówczas przyjmiemy chociażby postawę słuchania, próbowania zrozumienia.  Wola Boża to pewien konkretny plan – mapa, która wskazuje nam propozycję rozwijania poszczególnych wydarzeń, momentów z naszego życia. Poprzez grzech człowieka zamyka się we własnych schematach, ograniczeniach. To trochę tak jakbyśmy zamknęli muchę w słoiku. Niby ma możliwość latania; może jej się wydawać, że jest wolna, ale to my z zewnątrz widzimy, że ona jest ograniczona, pozbawiona wolności, a z czasem może też utracić nawet życie. Wystarczy otworzyć słoik, a na 100% ona wyfrunie. Pomyślmy, że Bóg widzi nasz słoik. Czy nie warto Mu zaufać, że On wie lepiej, że On zna sytuację i wie co jest dla nas dobre? Wola Boża pojmowana jako najlepsza propozycja dla naszego życia, może być przyjęta w bardziej optymistyczny sposób. Mucha może mogłaby się przyzwyczaić do życia w słoiku, ale czy to faktycznie jest jej życie? Człowiek ma oczywiście większe możliwości, stąd też więcej zagrożeń. Możemy oczywiście upierać się przy swoim planie na życie, ale Bóg nie koniecznie musi, czy chce nas go pozbawić. Tylko niekiedy plan Boga i plan człowiek to zupełnie przeciwne skrajności. W wielu sytuacjach wola Boża, może stać się dla nas pomocą dla lepszego rozwinięcia tego, co już realizujemy. Nawrócić się – zwrócić się ku woli Bożej, to przede wszystkim...

wielkipost_19

Do czego mam się nawrócić? 19. Jezus w centrum. Ostatnio czytałem wiadomość w internecie o pewnym Szejku, który wymyślił, teorię, która w XXI w. obala teorię Kopernika (ziemia krąży wokół Słońca i wokół własnej osi). Udowadniał on, że jeśli byśmy chcieli samolotem dolecieć do jakiegokolwiek miejsca, to byłoby to niemożliwe, z racji obrotu ziemi. Ciekawe nieprawdaż? Banalne, nie ma co ukrywać bezsensu tej teorii. Ale! Czy będąc osobą wierzącą nie próbujemy notorycznie obalić innej rzeczywistości? Jak często stawiasz siebie w centrum świata – swoje pragnienia, chcenia, twoje uczucia itd. Czy nie jest to stawianie do góry nogami ważnej kwestii, jaką jest to, że Bóg jest w centrum i to On jest najważniejszy? Przypomina mi się pewne scena z filmu „Birdman”, gdzie pewna osoba w ramach odbytej przez siebie terapii, na papieże toaletowym, ma za pomocą kresek przedstawić sześć milionów lat istnienia świata. Każda kreska określa tysiąc lat. Obok rolki leży jeden kawałek papieru – taka jedna część, którą się odrywa, która symbolizuje istnienie człowieczeństwa w dziejach wszechświata. Mały kawałek z całej roli to MY – niby tacy wielcy tego świata. Scena z filmu w prosty sposób przekonała mnie do postawy – NIE JESTEM W CENTRUM ŚWIATA, a jedynie ważną jej częścią. To, co pięknie wyraził słowami Stefan Kardynał Wyszyński: „Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas” Choć jesteśmy ważni, to jednak nie najważniejsi. Nawrócenie przywraca właściwy porządek. Odkrywam swoją wartość, swoje miejsce, swoje zadania i cele. Ale tylko dzięki Bogu możliwe jest moje nawrócenie. Zatem, nawrócić się, to oddać Bogu właściwe miejsce w naszym życiu....

wielkipost_18

Do czego mam się nawrócić? 18. Duchowość – przewodnik Nic nie jest dziełem przypadku, choć tak często lubimy tak to określać. Życie z naszego punktu widzenia, niekiedy może wydawać się splotem, niczym nie połączonych ze sobą wydarzeń, przypadków, losów, szczęścia. Niestety perspektywa, z której patrzymy na naszą codzienność nie zawsze jest właściwa. Trudno jednak wymagać od człowieka, aby wszystko rozumiał i wiedział. Perspektywa, z której patrzy Bóg jest oczywiście inna. Bóg zna naszą przeszłość i przyszłość, widzi do czego prowadzi każde wydarzenie i wie jak będzie wyglądało całe nasze życie. To, co dla nas nie ma sensu, wcale  takie nie musi być. Wszystko opiera się o rzeczywistość perspektywy, z której się patrzy. W wielu sytuacjach, wydaje nam się, że jesteśmy samowystarczalni i że nikogo, ani niczego nie potrzebujemy. Wielu pewnie żyje zasadą: „licz na innych, licz na siebie” To my chcemy mieć wszystko pod kontrolą. To my chcemy kontrolować każde wydarzenie tak, aby spełniły nasze oczekiwania, wymagania i pragnienia. Często boimy się tego, co nie jest pod naszą kontrolą. Czy jest to jednak właściwe podejście? Cenną rzeczą jest się radzić… Ważne, abyśmy umieli z kimś, dowolną osobą, niekiedy przeanalizować nasze życie, cele, które sobie stawiamy, pragnienia, które chcemy zrealizować. Potrzebujemy pewnych „ram” – zasad, które pomogą nam scharakteryzować życie, określić je i we właściwy sposób zrozumieć i wykorzystać nadarzające się sytuacje – okazje. Z jednej strony potrzebujemy duchowości, a z drugiej przewodnika. Świat, w którym żyjemy też ma określone reguły i wcale nie musi oznaczać to ograniczeń. Duchowość pomaga określić w jakim „stylu” chcemy kształtować swoje życie i codzienne wydarzenia. Przewodnik natomiast może pomóc nam przejść przez różne wydarzenia,...

K(k)ościół

III Niedziela Wielkiego Postu (2015) Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska. Gorliwość o dom Twój pożera Mnie (J 2,16.17) „Oczyszczenie świątyni” – które dokonuje się za sprawą obecności i działania w niej Jezusa, bardzo wyraźnie wskazuje nam, co w pierwszym rzędzie powinniśmy czynić w tym szczególnym czasie. Zachęta do nawrócenia, jest propozycją oczyszczania siebie – swoich myśli, pragnień, słów, działań.  Będąc w K(k)ościele, każdy z nas powinien się mocno zastanowić, co sugeruje mu Słowo: „weźcie to stąd…” Czyli co? Co mam wziąć; czego mam się pozbyć, co przemienić, aby uczynić to miejsce właściwym w moich oczach. Co mi przeszkadza widzieć we właściwy sposób K(k)ościół?  Jest wiele trudności, mentalnych problemów, które wpływają na naszą ocenę sytuacji Kościoła we współczesnym świecie. Papież Franciszek, poruszając często temat Kościoła, ukazuje różne Jego problemy, z którymi się boryka, ale przestrzega też nas przed tymi zagrożeniami, które czyhają na nas i próbują przedostać się do wnętrza. Nie sposób wymienić wszystkich wątków wypowiedzi Papieża, ale warto zwrócić uwagę przynajmniej na niektóre. Papież przestrzega nas przed „skamienieniem umysłu”, oraz przed „lansowaniem duszpasterstwa odległego, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności”. W jednym ze swoich przemówień, podkreśla problem: „Myślę, że wielokrotnie Jezus puka od środka, abyśmy pozwolili Mu wyjść. Kościół zachowuje się, jakby pragnął zamknąć Jezusa wewnątrz i nie pozwolił Mu wyjść.”  Dziś musimy dokonać rachunku sumienia i zastanowić się nie tylko nad tym, co obecnie Kościół przeżywa w sensie problemów, ale zastanowić się też nad tym, jakie ja przeżywam trudności myśląc o Kościele, czy będąc w Jego wnętrzu. 1. Od narzekania nic się nie zmieni. Wśród różnych rozmów dnia codziennego, pojawia się również temat K(k)ościoła. Niekiedy nie wiemy, jak mam postąpić,...

wielkipost_17

Do czego mam się nawrócić? 17. do drugiego człowieka. Grzech tak często stwarza niewidzialne, ale tak bardzo odczuwalne bariery. Nie wiadomo kiedy, człowiek staje się odizolowany, odrzucony albo przez własne działanie, albo przez innych ludzi. Odludek, sam walczący ze sobą, z tym co się dzieje w jego wnętrzu. Grzech sieje zniszczenie przez co stajemy się chorzy, poranieni, pragnący uciec i schować się przed wszystkimi. Nikt nie manifestuje swoich porażek, dlatego tak trudno nam przyznać się do nich. Egoizm przekonuje nas, że nikt nam nie jest potrzebny, a wręcz nawet rodzi się myśl, że druga osoba jest tylko przeszkodą na naszej drodze. Grzech zniewala człowiek do tego stopnia, aż ma strach wyjść poza siebie, prosić o pomoc, przyznać się do błędu, zrezygnować z czegoś i zacząć od nowa. To grzech sprawia, że przestajemy być sobą, że zajadle walczy o coś, co nie jest tego warte. To grzech sprawia, że wewnętrznie usychamy, albo wręcz stajemy się umarli. Wówczas nie stać nas na prawdziwe uczucia, poświęcenie, służbę innym… Stajemy się oziębli, nieczuli, obojętni, pogardliwi, niesprawiedliwi, raniący. Przez grzech czujemy się „osamotnieni”. Nawrócenie, może pomóc mi otworzyć oczy. To dzięki nawróceniu mogę się zbliżyć bez obaw do drugiej osoby. Nawrócenie przywraca nam poczucie wdzięczności. Wówczas zaczynamy doceniać obecność ludzi w naszym życiu; doceniamy to, co dla nas robią, kim dla nas są. To poprzez zwrócenie się ku innym, możemy otrzymać wyciągniętą w geście pomocy dłoń. Dzięki temu wzrasta w nas poczucie wspólnoty i przynależności do niej. Wspólnota może uczyć nas, jak we właściwy sposób wykorzystywać swoje życie; jak przeżywać i doceniać elementy codzienności; jakie cele sobie stawiać. Drugi człowiek, kimkolwiek jest, jest darem dla nas,...

wielkipost_16

Do czego mam się nawrócić? 16. Prawda czy zauważyliście kiedykolwiek, że gdy coraz więcej grzechów pojawia się w naszym codziennym życiu, to jednym z wielu, ale bardzo widocznym rezultatem działania zła jest to, że odbiera nam modlitwę – przestajecie się modlić? Człowiek pozbawiony narzędzie – „Wentyla bezpieczeństwa” staje się słaby, łatwo nim manipulować. Podobnie gdy człowiek nie zna prawy, wówczas łatwiej jest nim sterować. Prawda jest światłem, którym możemy się posłużyć, gdy dookoła nas panuje jakaś ciemność. Im więcej jest światła, tym bardziej wyraźny staje się świat wokół nas. Grzech stosuje różne pułapki, a to tylko po to, by czegoś nas pozbawić. Jeśli jest w nas jeszcze odrobinę prawdy, wówczas potrafimy jeszcze walczyć o to, co dobre, właściwe. Bez prawdy przegrywamy. Najgorsze jest to, że bez prawdy, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przegrywamy, że nasze życie „stacza się ku przepaści”. Prawda, jako narzędzie jest bardzo funkcjonalna, wszechstronna, uniwersalna. Prawda w chwilach wątpliwości dodaje nam odwagi; w sytuacji wyboru daje nam pewność; w chwilach pokus dodaje nam sił; w momentach trudnych, daje nam zrozumienie. Prawda jest tym z elementem z naszego życia, który kontroluje naszą sytuację – zarówno trzyma nasz poziom, jak i pion. Zachowana równowaga pozwala nam stawiać kolejne kroki i osiągać cele. Dlaczego mam się nawrócić i do czego? Prawda pomaga nam być prawdziwymi, autentycznymi. Dzięki zwróceniu się ku prawdzie, człowiek otrzymuje wolność, którą nie wykorzystuje dla egoistycznych pobudek, ale przyjmuje jako zadanie, wyzwanie do osiągnięcia kolejnego celu. Uznanie prawdy o sobie, o swoim stanie, o świecie, mobilizuje do odważnego działania, do dokonywania właściwych zmian. Prawda nie jest jakąś ideą, która jest teoretyczna, gdzieś w...

wielkipost_15

Do czego mam się nawrócić? 15.  Wyznaczyć cel Grzech wprowadza zaciemnienie w duszę człowieka, dlatego z czasem odczuwa on zagubienie. Jeśli człowiek próbuje coś zrobić, często rozbija się o ścianę prób, błędów i niepowodzeń. Wydaje mu się wówczas, że nic nie ma sensu, ani celu. Trudno mu w takiej sytuacji uchwycić się czegokolwiek, bo wydaje mu się, że wszystko wymyka mu się z rąk i nad niczym nie panuje. Grzech często wciąga człowieka jak wir. Krąży po obrzeżach aż w końcu wprowadza nas w taką sytuację, z której wydaje nam się, że nie jesteśmy wstanie z niej wyjść. Grzech kusząc na początku swoją atrakcyjnością, ostatecznie pozbawia człowieka wszystkiego, co miało choć odrobinę dla niego wartości i znaczenia. Jeśli popatrzymy na życie, dostrzeżemy jak z czasem pewne sprawy się ze sobą łączą w jedną całość, prowadzącą ku jakiemuś konkretnemu celowi. Nasze życie nie jest dziełem przypadku, dlatego też nie możemy w ten sposób zrozumieć wydarzeń, które toczą się w każdej chwili naszej codzienności. Jeśli w odpowiedni sposób potraktujemy naszą codzienność, odkryjemy jak może realizować się konkretny plan względem nas. Każdy z nas powinien mieć świadomość tego w jak ważnym planie uczestniczy, jak ważną częścią tego planu jest. Kiedy wyznaczamy sobie jakieś zadania, powinniśmy starać się, by były one połączone z ogólnym planem i sensem. Tym większa siła naszego działania, im bardziej staramy się być w integracji z całością, z planem Boga. Nawrócenie daje poczucie sensu i celu. Dzięki podjętemu nawróceniu, wyznaczamy sobie mniejsze lub większe zadania, które prowadzą nas w określonym celu. Angażując się w różne dobre sprawy, odkrywamy jak ważną częścią naszego życia są właśnie te zajęcia. Nawrócenie, odbudowuje w...

wielkipost_14

Z czego się nawrócić? 14. w krzywym zwierciadle Myślę, że pamiętasz obraz z dzieciństwa, kiedy byłeś w cyrku „w sali z lustrami”. Przechodząc pomiędzy nimi, mogliśmy zobaczyć różne obrazy własnego oblicza. Jedno lustro powiększało, inne pogrubiały, inne wykrzywiały itd. Wówczas mogliśmy zaobserwować to, co często niestety dzieje się w naszym życiu codziennym. Jedna sytuacja, w różnych zwierciadłach, wygląda zupełnie inaczej. Ponieważ znamy to, co oglądamy w zwierciadle, mamy w sobie jakiś obraz do którego odnosimy to, co widzimy w kolejnym zwierciadle. Oprócz domysłów, w kolejnym zwierciadle nie widzimy jednak prawdy, ale tylko wykrzywiony obraz prawdy. Każdy z nas doświadcza obecności w swoim życiu takiego krzywego zwierciadła – jest nim grzech. Choć wydaje nam się, że wiemy na co patrzymy, że znamy to, że to kontrolujemy, to i tak wraz z kolejnymi sytuacjami, pojawiają się kolejne zwierciadła, które wykrzywiają rzeczywistość w której żyjemy. Naszym częstym błędem jest wiara w to, że obraz w zwierciadle jest prawdziwy. Ulegając tej pokusie, niestety kontynuujemy realizację różnych spraw z wykrzywionym wyobrażeniem. To wpływał na nasze życie, sprawiając coraz większe zagubienie. Czasami nasze wyobrażenia staną się całkowicie odrealnione przez obrazy, które nosimy w sobie. Trudno w takiej sytuacji, abyśmy tworzyli coś dobrego, coś rzeczywistego, skoro nasze rozumienie, poczucie rzeczywistości, będzie nieprawdziwe, czy wręcz niewłaściwe. Zwierciadła w różny sposób mogą przedstawiać rzeczywistość. Mogą ukazywać dwie skrajne dla nas opinie: jedną, dla nas bardziej pozytywną; drugą, skrajnie dla nas negatywną. Zwierciadło może oszukać nas poprzez kuszące propozycje, które nam się marzą, których bardzo pragniemy. Złudzenie, fałsz, mogą nas zmanipulować, gdy dotkną podatnego gruntu: naszego serca i rozumu – nowych pragnień, myśli. Jakkolwiek, świat widziany w krzywym zwierciadle, jest fałszywym...

wielkipost_13

Z czego się nawrócić? 13. Nie bądź obojętny Już wspomniałem o obojętności jak o chorobie współczesnego czasu. Obojętność, ma swoje różne źródła. Mówiłem o obojętności wynikającej z pośpiechu, ale są też inne źródła tej postawy. Przez to że współczesny człowiek ma tak szerokie możliwości i szybkość dotarcia do różnych informacji z całego świata, poprzez różne docierające wydarzenia, właśnie poprzez ich ilość, to wszystko co dociera do człowieka spłyca jego uczucia, wrażliwość. Dla czowieka nie jest już rzeczą ani obcą, ani wyjątkową to, że codziennie docierają do niego informacje o katastrofach, śmierci itp. W pierwszym rzędzie pojawia się zainteresowanie, ale chwilę później, z racji natłoku informacji, zdjęć, filmów, dopada człwieka obojętność i znudzenie. Spotykamy prawie codziennie bezdomnego na ulicy, po jakimś czasie wpisuje się on jakby w obraz codzienności, który się omija i w pewnym momencie, ten obraz tak powszednieje, że człowiek przestaje już na te osoby i te problemy zwracać uwagę. Strach, że człowiek będzie musiał w czymś uczestniczyć, przeżywać i współczuć sprawia, że wielu unika konfrontacji z takiego typu sytuacjami. Brak reakcji, brak emocjonalnej empatii sprawia, że człowiek obojętnieje wobec spraw i osób, których te kwestie dotyczą. Dystans, chłodne zachowanie, brak zaangażowania – to wszystko wydaje się dobrym sposobem na uczestniczenie w tym świecie, bez zbędnego zaangażowania. Wielu osobom, taka postawa wydaje się wygodną i usprawiedliwiającą życie, ale w rzeczywistości to tylko i wyłącznie tworzenie i pielęgnowanie obojętności. Wiele złych postaw w naszym życiu, ma swoje początki w obojętności, która mi osobiście wydaje się, być największym zagrożeniem dla współczesnego człowieka. Choć to trudne dla nas, dla współczesnego człowieka, ale musi odnaleźć odpowiednie przekonanie do tego, by się bardziej angażować w życie...

wielkipost_12

Z czego mam się nawrócić? 12. Choroba XXI w.  Jest rzeczą odkrywczą, że każde pokolenie ma swoją indywidualną charakterystykę. Oczywiście są pozytywne rzeczy, które charakteryzują każde pokolenie, ale wraz z rozwojem pojawiają się nowe zagrożenia i sytuacje, które interpretuje się w zupełnie inny sposób. Dlatego, każde pokolenie musi stawiać czoła innym, niekiedy zupełnie nowym kryterium oceny sytuacji, jak i innym, nowym sytuacjom, które dotąd nie miały swojej oceny. Próbując określić współczesność i to, co ją charakteryzuje, ku mojemu zdziwieniu, wyłoniło się tak wiele spraw, że właściwie ilość „chorób” stała się moim głównym tematem do zastanowienia. Mogłoby się wydawać, że skoro nasz wiek, tak bardzo chcę się charakteryzować rozwojem, powinien zmniejszać w takim razie zagrożenia i ułatwić rozwiązywanie tych spraw, które dotykają człowieka. Jest jednak paradoksalnie, zupełnie inaczej.  Czy zastanawialiście się nad tym z jakimi trudnościami boryka się świat i wobec jakich trudno mu znaleźć rozwiązania? Każdego z nas, charakteryzuje choroba, której na pewno musimy stawić czoła, chociażby poprzez osobiste nawrócenie. Czy więc wiesz jaka to choroba? Rozeznajesz jakieś konkretne symptomy, które wskazują na to, że chorujesz? Pomyśl może o dwóch szczególnych chorobach obecnych współcześnie: pośpiech, obojętność. Styl życia, spełniane obowiązki, ilość zadań, rodzi w człowieku przekonanie, że trzeba „podkręcić czas”, aby ze wszystkim się wyrobić, wszystko ogarnąć. Stwarzamy reakcję łańcuchową przez co jedno wydarzenie, nadaje tempa innym wydarzeniom i przez to rodzi się „lawina czasowa”, która niestety często pozbawia nas głębszego przeżywania rożnych wydarzeń lub całkowicie odbiera nam możliwość uczestniczenia w wydarzeniach na które z racji pośpiechu nie mamy czasu. Pośpiech wytrąca z naszej codzienności coraz więcej wartościowych zdarzeń, przez co nasza codzienność staje się coraz bardziej uboga.  Z powodu braku...

wielkipost_11

Z czego się nawrócić?  11. Zrzucić ciężki plecak Przez całe nasze życie gromadzimy bardzo wiele rzeczy, często zupełnie niepotrzebnych. Podobnie bywa z doświadczeniami, które mają miejsce w naszym życiu. Niestety nie potrafimy zrzec się z jakiejś części naszego życia, aby z „świeżością”, otworzyć się na to co nowe, co możemy przeżyć w zupełnie inny sposób w naszym życiu. Trochę to przypomina plecak, załadowany różnymi rzeczami. Niestety z czasem, staje się on dla nas coraz cięższy, przez co zaczyna nam ciążyć I utrudniać życie, zamiast je wspierać. Pewnie zastanawiasz się nad tym, co wypełnia twój plecak. Może warto właśnie temu poświęcić trochę czasu, aby móc „zrzucić ciężki plecak” ze swoich ramion. Plecak jest raczej symbolem tego, do czego jesteśmy przywiązani i bez czego trudno nam wyobrazić sobie inny sposób życia. Początkowo nie mamy problemu z dźwiganiem tego plecaka, raczej z obawą czy mamy w nim wszystko to, co jest dla nas rzeczywiście ważne. Obawa z czasem staje się obsesją, aż w rezultacie pragniemy zatrzymać dla siebie wszystko. Sami jednak zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy wstanie przechować wszystkiego. Różne sytuacje, mają swój ciężar. Chcąc je realizować, musimy je udźwignąć. Staje się dla nas problemem to, jakie wydarzenie mamy wybrać i w co rzeczywiście się zaangażować.  Musimy nawrócić się z takiego myślenia, że wszystko musimy mieć i zachować. Często obarczamy się niepotrzebnymi sprawami, często zmuszamy się do dźwigania zbędnego balastu. Nasze wybory, decyzje wiążą się często z konsekwencjami od których nie uda się nam uciec, albo od nich uchronić. Każde zło, w jakiejkolwiek postaci występuje w naszym życiu, to ciężar który dodatkowo musimy dźwigać. Często banalizujemy grzechy, udając, że nie rodzą...

wejść na górę?

II Niedziela Wielkiego Postu (2015) Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. (Mk 9,2) Z pustyni i jej surowości, zostajemy wyprowadzeni i stawia się nas przed kolejnym wysiłkiem. Dziś Chrystus zaprasza nas do wspinaczki na górę. Może stwierdzisz, że znów coś ciężkiego i trudnego stoi przed tobą. Jeśli ktoś wspinał się na jakąś górę, to wie ile trudu to kosztuje ile niekiedy przygotowań trzeba poczynić. Jednak mało kto, po wejściu już na sam szczyt, myśli o trud zie, wobec widoku, który się tam na szczycie rozciąga. Widok zwyczajnie zapycha dech i człowiek wobec wrażeń, które odbiera wszelkimi zmysłami, wpada w zachwyt.  Z codziennej rutyny, szarpaniny z zajęciami i burzy myśli jaka toczy się w naszej głowie, Jezus chce nas dziś wydobyć i postawić na górze. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Bo życiu ludzkiemu nie ma i nie musi wciąż towarzyszyć tylko trud, praca, wymagania. Człowiek ma też cieszyć się z przebywania z Bogiem; cieszyć się z własnych osiągnięć; cieszyć się z życia i tego kim jest. Dlatego Jezus wciąga nas na górę, byśmy umieli na życie spojrzeć też z innej strony.  Góra Przemienienia w swej symbolice ukazuje i przypomina o trzech ważnych rzeczach.  I Przemienienie objawia prawdę o Chrystusie, ale nie tylko. Odsłania też prawdę o człowieku, o tym, że został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże” tzn., że w każdym z nas jest Bóg, który jak na Górze Przemienia bije blaskiem: czyli dobrocią, pięknem, prawdą. My również nosimy w sobie to, co ukazało się przez Jezusa na górze. Bóg przez to wydarzenie jakby chciał podnieść naszą głowę, którą wciąż mamy pochyloną i wbitą w ziemię przez...

wielkipost_10

Z czego się nawrócić? 10. Zabrnąłeś za daleko. Jeśli poobserwujemy swoje życie, pewnie zauważymy wiele postaw, które są już naszym zwyczajem, tendencją. Różne są tego konsekwencje. Jeśli widzimy, albo inni dadzą nam do zrozumienia, że nasze postawy są złe, wówczas, jeśli będziemy chcieli je zwalczyć, zauważymy jak mocno są one w nas zakorzenione. Jak korzenie potężnego drzewa, które wzrastały głęboko w ziemię dziesiątkami lat, ale obejmowały coraz szerszy teren ziemi również w szerokości. Niekiedy przechylimy szalę zła… Można zaobserwować, że większość grzechów, naszych negatywnych tendencji rozproszyło się nie tylko w jednej kwestii – sferze, naszego życia, ale opanowały również inne obszary. Bo grzech jest jak „wirus”, w zasadzie nie ma granic i chce opanować wszystko, co tylko możliwe. Jeśli na swojej drodze nie spotkał oporu, przejmuje kontrolę nad wszystkim. Niestety, często wiele osób banalizuje grzechy i złe postawy, twierdząc, że nad wszystkim mają kontrolę i panują nad jakąś rzeczywistością. Grzech to nie kwestia zwycięstwa w jakieś jednej rzeczy, ale chce zawładnąć jak największy obszar naszego serca, rozumu, naszej duszy. Potrzebujemy nawrócenia, aby postawić opór tej „chorobie”. Jeśli tego nie uczynimy, siła grzechu będzie tym mocniejsza, im więcej opanuje różnych kwestii naszego życia. Bywa, że człowiek poprzez banalizowanie jakichś błędów, czy grzechów, sprawia że jest o wiele słabszy i trudniej jest mu się wycofać z czegoś złego, niewłaściwego. Grzechy mają pomiędzy sobą niewidzialną łączność, którą trudno jest człowiekowi zauważyć – rozeznać. Może się stać tak, że nawet jakiś grzech stanie się sposobem na rozwiązywanie problemu. Bo zastanówmy się np. dlaczego jest kłamstwo, obmowa, krytyka? Jeśli zabrniemy za daleko, może okazać się niemożliwym robienie czegokolwiek, albo przynajmniej bardzo trudnym. Zaślepienie jakimś...

wielkipost_9

Z czego się nawrócić? 9. Zła postawa Myślę są nawróceniem, odnosimy je najczęściej do spraw duchowych, religijnych. Nawrócenie w naszej mentalności najczęściej sprowadza się do podejmowania walki z grzechem. Zastanawiam się jednak, czy powinniśmy tak bardzo ograniczać kwestię nawrócenia? Nawrócenie nie powinno być kojarzone przez nas jako bezwzględny stróż, wytykający nam błędy i mobilizujący nas do ich naprawiania. Nawrócenie jest raczej możliwością dokonywania osobistej przemiany. Tak rozumiana postawa, zachęca nas do odkrywania najpierw dobra (które tracimy poprzez grzech) i dążenie do jego odzyskania. Przemiana, może mieć też walor „estetyczny”, Czyli może spełniać zadanie ulepszenia – udoskonalania dobra, które posiadamy. Już na tym etapie rozważania możemy zauważyć, że niejednokrotnie z powodu źle pojętego, rozumianego zagadnienia, możemy przyjąć niewłaściwą lub nawet złą postawę. Może zrodzić się w człowieku np. postawa – „ja nic złego nie robię”. Czy samo niczym niezła jest wystarczające? Otóż nie! Możemy przyjąć niewłaściwą postawę, gdy realizujemy jakieś zadanie w niewłaściwy sposób, albo gdy w ogóle go nie realizujemy. Nawrócenie powinno dotknąć całego człowieka, a więc zarówno tego, co w nim złe, ale i też to, co w nim dobre. Nie powinniśmy „Nawrócenia” sprowadzać tylko do roli – procesu walki, lecz wykorzystać go do tworzenia i budowania, „środowiska”, W którym tworzyć będą się początki tego dobra, nowych postaw i nowych celów. Bądźmy raczej chętni do tego, aby patrzeć na proces nawrócenia, jako na okazję przemieniania siebie, umacniania dobra, które w nas jest. Od przyjęcia postawy – dobrej lub niewłaściwej, zależy bardzo wiele. Nie spodziewajmy się jakichkolwiek rezultatów, jeśli nie wybierzemy żadnej postawy. To, jak postępujemy względem ludzi, czy różnych wydarzeń, zależy w dużej mierze od postawy, którą przyjęliśmy....

wielkipost_8

II. Z czego się nawrócić? 8. Mentalność Powinniśmy zastanowić się nad własnym podejściem do życia, do różnych spraw. Życie uczy nas przeróżnego rodzaju podejścia do spraw. Tworzy się dzięki życiu mentalność, która odwzorowuje i zdradza nasz stosunek do różnych spraw, osób. Mentalność – która ujmuje: nasze przekonania, postawy, poglądy, Sposób myślenia, nasze zasady, sposób postrzegania, odczuwania, wartościowania, Może być kształtowana z różnymi zewnętrznymi i wewnętrznymi czynnikami. To, co stanowi o mentalności człowieka, może mieć niestety też negatywne zabarwienie i w taki też sposób wpływać na nasze egzystowanie. Niekiedy, sposób w jaki postrzegamy ludzi, czy różne sytuacje, jest wykrzywionym wyobrażeniem, nie odpowiadający prawdzie. Mijanie się z rzeczywistością, prowadzi do naszego zagubienia. Każdy z nas popełnia różne błędy, ale sprawa jest znacznie poważniejsza, gdy nasze błędy, charakteryzują naszą mentalność. Współcześnie, można zaobserwować różne choroby, które zmieniają naszą mentalność i powodują, że jest ona skarłowaciała albo zbyt wykrzywiona. Powinniśmy się zastanowić i zaobserwować, co w dzisiejszym, otaczającym nas świecie, bardziej nas kształtuje, wpływa na nasz system działania. Nasza mentalność odpowiednio kształtowana, może przyczynić się do ogólnego wzrostu naszej osoby. W przeciwnym razie, niewłaściwa mentalność, pogłębia zagubienie człowieka i narasta ilość trudności, z którymi coraz bardziej człowiek sobie nie radzi. Dlaczego mam się nawrócić w mojej mentalności? Może dlatego, że moje przekonania nie do końca są właściwe i dobre. Może moja postawa, sposób myślenia i zasady, nie są ogólnie akceptowane, przez co może nawet nieświadomie ranię innych i siebie. Może moja hierarchia wartości jest powywracana do góry nogami i akcentuje coś, co realnie nie ma takiej wartości, jak mi się wydaje. Często nasze odniesienia do ludzi i sytuacji wymagają przemiany i rozwoju. Mentalność, powinna być narzędziem, które wspiera nas w...

wielkipost_7

Dlaczego mam się nawrócić? 7. Uczyć się życia. Niekiedy nad różnymi osobami ciąży piętno ich decyzji, wyborów, działania. Krążące o nich opinie, nie pozwalają, by te osoby mogły „zaistnieć” w nowy sposób w naszym życiu. Skazujemy niekiedy kogoś na straty, choć sami postępujemy nie lepiej, a często nawet gorzej. Czy ci, którzy popełnili błąd , uczynili jakieś zło, muszą być przez nas potępiani, wytykani.  Może warto zrozumieć, że im bardziej potrzebna jest wyciągnięte w geście pomocy ręka nie wytknięte palec w geście skazywania kogoś na potępienie. Życie przypomina trochę labolatorium, w czym dokładnie się żne próby, znaleźć właściwy sposób na przeżycie własnej codzienności. Jednak życie mamy jedno i warto, abyśmy przeżyli je dobrze. Jak mam przeżyć własne życie? Różne próby podejmowane w naszym życiu nie mają celu wyrządzać nam krzywdę, lecz mają nas rozwijać – uczyć. Nasze osobiste doświadczenia, jaki też przeżycie innych, powinny Stać się dla nas wspólnym dobrem, z tego będziemy korzystać po to, aby uniknąć powielania czyiś błędów. Zbieranie doświadczeń, Wyciąganie wniosków – to jedna z wielu okazji uczenia się życia i przeżywanie różnych sytuacji. Nawróceni jesteś takim duchowym laboratorium, w którym dokonujemy różnych ciekawych odkryć, spostrzeżeń. Nawracając się, każdy z nas może wyciągnąć konkretne wnioski i odkryć dążenia, które powinniśmy obrać jako nasz cel do osiągnięcia.  Każdy z nas, powinien uczyć się na błędach, niepowtarzających, ale obserwując rozwój sytuacji, okoliczności tych wydarzeń. Każdy nasz błąd – grzech, jeśli wykorzystamy to lekcje, muszę stać się stopniem, który pod naszymi nogami pozwoli nam wspiąć się wyżej, jak po schodach. Nawrócenie daje nam możliwość spojrzenia na życie z innej perspektywy. Nawrócenie ukazuje nam drugą stronę medalu – rzeczywistość,...

wielkipost_6

Dlaczego mam się nawrócić? 6. Zbłądziłeś? W obcym „mieście”… To uczucie chyba miał kiedyś każdy z nas. Sprawdzaliśmy mapy, pamiętaliśmy drogę i nagle okazuje się, że znaleźliśmy się w zupełnie innym miejscu niż to zaplanowaliśmy. Stoimy w jakimś „martwym punkcie” i czujemy się trochę wygłupieni, bo nie wiemy gdzie mamy dalej zmierzać. Może nie często, ale w naszym życiu też zdarzają się takie „martwe punkty”, w których nagle nie wiemy co mamy robić, jaką decyzję podjąć, jak postąpić dalej. Wydawało nam się, że postępowaliśmy dobrze, wszystko się układało i okazuje się, że wszystko poszło nie tak. Czujemy, że zbłądziliśmy. Utrata pewności co do słuszności decyzji i wyborów, to częsta przypadłość współczesnego człowieka. Krążymy po omacku w naszej codzienności, która wydaje nam się tylko dobrze znana. Podjęcie się jakichś kroków działania, zawsze otoczone jest różnymi niebezpieczeństwami. Trochę to wygląda jakbyśmy byli w labiryncie i poszukiwali jedynej właściwej drogi wyjścia. W labiryncie zawsze możemy się wycofać do jakiegoś punktu i poszukać innego wyjścia, ale czy w życiu możemy postąpić podobnie? Kiedy błądzimy w życiu, często narażamy się na utratę jakiejś ważnej części naszego życia. Nie jest to błądzenie, który nie wiąże się z jakimiś konsekwencjami. Wręcz przeciwnie, zawsze coś przeżywamy, zawsze coś nas dotyka i w różnym stopniu przeżywając jakieś sytuacje, zbieramy albo owoce, albo borykamy się z jakimiś konsekwencjami.  W kontekście „zbłądzenia”, czujemy jak ważne jest to, abyśmy w odpowiednim momencie się nawrócili, nie zabrnęli za daleko, lecz we właściwym momencie się wycofali.  Jeśli już zbłądzimy, ważne jest to, abyśmy sami stawili czoła prawdzie, która może być dla nas niewygodna. Nie powinniśmy się jednak okłamywać i trwać w tym stanie, lecz...

na pustynię? A po co?

I Niedziela Wielkiego Postu (2015) „Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.” (Mk 1, 12.13) Czas Wielkiego Postu w szczególny sposób nawołuje nas do nawrócenia i wiary. Człowiek zastanawia się nad tym, jakie towarzyszą mu doświadczenia; po co one mają miejsce w jego życiu i do czego tak naprawdę mają go one prowadzić. Na jedne sytuacje znajdziemy wytłumaczenie, na inne, nie odnajdziemy tak łatwo uzasadnienia i odpowiedzi.   Symbolika Wielkiego Postu – 40 dni, nawiązuje przede wszystkim do wyjścia Jezusa na pustynię, ale to nie jedyne źródło tego czasu. Jest to dla mnie bardzo intrygujący temat. Pustynia, jako miejsce szczególnego procesu, duchowego ćwiczenia, wydaje się ciekawym doświadczeniem, ale od razu pojawia się też zaduma co do tego, jakim człowiek wyjdzie z tego miejsca.   40 – jest cyfrą, której symbolikę, w tym przypadku, dobrze jest poznać, bo pomaga to nam lepiej zdecydowanie przeżyć czas Wielkiego Postu, jako szansę dla nas.   „Oznacza ona próbę, ale także koniec próby; wskazuje na wypełnienie; jest liczbą oczekiwania i przygotowania, także liczbą kary. 40 dni i nocy trwała ulewa w czasie potopu. 40 lat Żydzi szli do Ziemi Obiecanej. 40 dni Mojżesz przebywał w obłoku na górze, spisując 10 przykazań. 40 dni Eliasz szedł do Bożej góry Horeb mocą świętego posiłku. Na 40 lat wydał Pan Izraela w ręce Filistynów w czasach Sędziów. 40 uderzeń było miarą chłosty. 40 tysięcy zbrojnych pustoszyło ziemię judzką za czasów Machabeuszy. 40 dni dał Jonasz Niniwie na nawrócenie. Wreszcie 40 dni i nocy Jezus pościł na pustyni. Oblicza się też, że nauczał 40 miesięcy, przyjmuje się również,...

wielkipost_5

Dlaczego mam się nawrócić? 5. Mam zaburzony „kompas” Kierują nami różne motywacje. Są one wynikiem tego, czym się kierujemy, jakimi prawami. Od człowieka wierzącego. Można wymagać świadomości pewnego systemu, Który powinien pomagać mu działać. Zdarza się niestety i tak, że mimo jakiegoś wewnętrznego systemu, nie mam normy, Wiary, praw, postępujemy wbrew temu wszystkiemu. Chcemy dobrze, A postępujemy źle. Skąd taka postawa się bierze? Myślę, że każdy z nas chciałby uniknąć zła i krzywd, które zarówno dotykają nas osobiście, jak i uniknąć tego, Aby czynić zło innym. Jest w nas „wpisana” chęć czynienia dobra, ale pod wpływem różnych okoliczności, mimo wszystko i tak czynimy zło. Może to być kwestia zaburzonego „wewnętrznego kompasu”, który nie funkcjonuje prawidłowo, może przekazywać nam sprzeczne komunikaty. Wbrew naszemu wyobrażeniu, możemy czynić zło, choć wydawało nam się. że nasze początkowe pragnienia i motywy były właściwe. Podobnie jak kompas może być zaburzony np. poprzez bliski kontakt z magnesem i wówczas przestaje wskazywać właściwy kierunek, tak podobnie różne silne pragnienia, dążenia mogą wprowadzić nas w błąd, oślepić nas i zaburzyć kierunek, który wydawał nam się słuszny, a takim nie był. Pragnienie nawrócenia to sprawienie, aby ten nasz „wewnętrzny kompas” wskazywał właściwe kierunki. Poprzez częste czynienie rachunku sumienia, możemy poprzez różne pytania odkryć i zweryfikować nieprawidłowości funkcjonowania naszego kompasu. Poprzez nawrócenie odkrywamy co jest dobre, a co złe. Upewniamy się, że nasza ocena jest właściwa i nie usprawiedliwia naszego niewłaściwego działania. Właściwie funkcjonujący kompas, zawsze będzie wskazywał północ, a dzięki temu również inne kierunki.  Mam się nawrócić ponieważ powinienem pragnąć, aby moje serce ,dusza, myśli i uczucia funkcjonowały w sposób właściwy i w taki też sposób pomagały mi budować moje życie codzienne....

wielkipost_4

Dlaczego mam się nawrócić? 4. Niewłaściwy kierunek. Nawrócenie to jednak kwestia różnych kierunków. Każda sytuacja ma kilka możliwości rozwoju. Wybór kierunku uwzględnia często nasze wyobrażenia, ale to wcale nie oznacza, że są to jedyne sposoby rozwiązania jakieś sytuacji.  Każdy człowiek na tę samą sytuację, może spojrzeć w zupełnie inny sposób. Możemy od innych uczyć się rozszerzać perspektywę swojego spojrzenia. Nawrócenie możemy rozumieć też jako zwrócenie się ku czemuś, komuś. W takiej sytuacji, możemy podejmujesz jakąś decyzję, wybór, zwrócić się ku innym, ku innemu spojrzeniu. Jeśli nie wiemy dokąd zmierzamy, idziemy trochę po omacku, wówczas bardziej boimy się podjąć jakąś konkretną decyzję . Strach przed niewłaściwym wyborem, powstrzymuje nas przed nim i przed zaangażowaniem się w jakąś kwestię. Niestety rozwiązaniem, uniknięciem obrania niewłaściwego kierunku, nie jest nie podejmowanie żadnych decyzji. Nie możemy uciec przed życiem, dlatego niekiedy musimy wybrać kierunek naszego dalszego działania. Strach przed błędami, bardzo nas ogranicza i sprawia, że zbyt przesadnie wyobrażamy sobie możliwe konsekwencje naszego działania.  Detalami jest to, abyśmy zrozumieli, że gdy zbłądzimy, wówczas gdy sobie to uświadamiamy mamy zawsze możliwość zawrócić – nawrócić się i poprawić dotychczasową postawę. Nie powinniśmy kroczyć za wszelka cenę w niewłaściwym kierunku z tego tytułu, że taką podjęliśmy decyzję, więc musimy to do dokończyć. Im jakaś sytuacja ma więcej kierunków rozwoju, tym silniejsze jest w nas przekonanie, że nie potrafimy właściwie wybrać. Niekiedy zbyt pochopnie podjęte kroki, mogą sprawić, że postąpimy w niewłaściwym kierunku. Różne sytuacje, myśli, uczucia mogą Pokierować nas tam, gdzie nie powinniśmy podążać. Dobrze by było, gdybyśmy potrafili sobie wyobrazić mapę naszych działań i widzieli dokąd nas poprowadzi nasza decyzja. Nie wybrać i niewłaściwego kierunku, powinniśmy...

wielkipost_3

dlaczego mam się nawrócić ? 3. Zrozumieć błędy. Wielokrotnie zauważamy różne nieprawidłowości w naszym życiu. Borykamy się z problemami, które niekiedy coraz bardziej narastają i staje się bardziej uciążliwe. W takich sytuacjach, staramy się znaleźć jakieś rozwiązanie. Im więcej trudności, tym mocniej i szybciej chcemy się ich pozbyć z naszego życia. Obronna metoda nie jest zawsze najwłaściwsza. Każdy z nas popełnia błędy, ale czy każdy z nas zdaje sobie z nich sprawę? Rozwiązanie nie tkwi w tym, aby mieć świadomość istniejących różnych błędów, ale na tym by  uświadomić sobie, że zbłądziłem i że błąd mnie będzie wiele kosztować. Człowiek nawracając się, zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji.  Widzi błędy, które popełnia i chce je naprawić. Zrozumienie jest bardzo ważnym elementem nawrócenia. Często przytłoczeni różnymi sprawami, np. trudnościami, popełniamy tak banalne błędy, które dla innych są rażące ponieważ widzą wyraźniej wszelkie niuanse sytuacji. Dla nas, ponieważ nie rozumiemy jeszcze popełnionych błędów, nie rozpoznaliśmy ich w chwili obecnej, sytuacje które przeżywamy wyglądają zupełnie inaczej. Niekiedy potrzebujemy przeżyć jakąś sytuację, aby ją zobaczyć i zrozumieć, ale są sytuacje zbyt niebezpieczne, które powinniśmy natychmiast rozpoznawać i im przeciwdziałać. Błędy są przeróżne, mają też różną wagę, co za tym idzie, różny wpływ na przebieg naszego życia. Możemy nieświadomie uchwycić jakiegoś działania, całkowicie się w nie zaangażować, nie zdając sobie sprawy z tego, jaki wielki popełniamy błąd. Nawrócenie – zmiana potrzebna jest nam po to, abyśmy nie ugrzęźli na stałe w błędach, lecz widzieli szansę na naprawienie błędów, zniszczonych sytuacji, niewykorzystanych okazji.  Sednem nawrócenie nie jest to, że będziemy obarczać się za popełnione błędy, ale zrozumienie, że je popełniliśmy i musimy je naprawić. Nawrócenie jest...

wielkipost_2

dlaczego mam się nawrócić? 2. odkryj właściwą wersję siebie. Dlaczego mam się nawracać… Człowiek pod wpływem różnego rodzaju czynników, bardzo często się zmienia. Niekiedy błędne wybory, postawy i przyjęte rozwiązania, mogą wpłynąć na to, że odwrócimy się od naszych ideałów, planów, celów. Zbytnie oddalenie się grozi tym, że zapomnimy o tym, kim byliśmy. W miejsce tej pustki wstawiamy niekiedy nowe idee, plany, cele i przyjmujemy je jako swoje. Może się stać jednak tak, że poprzez to co nowe, odwrócimy się od tego, co dla nas jest bardziej właściwe. Trochę może być to podobne do farbowania włosów. Niektóre osoby poszukują najodpowiedniejszego dla siebie koloru, który podkreśli piękno i naturę osoby, ale i tak da się niekiedy usłyszeć: „w tamtym kolorze było ci bardziej do twarzy; tamten kolor, fryzura bardziej do ciebie pasowała”. Z tak potocznych stwierdzeń wynika, że każdy z nas w ciągu życia, realizuje kilka wersji siebie. Poświęcony czas na kształtowanie osobowości angażuje nas w odgrywanie jakiejś konkretnej roli – postaci. Dokonując takich prób, każdy pewnie poczuł, że do jednej „roli” mu bliżej do innej dalej. Ostatecznie określenie siebie, polega na wyborze jakiejś jednej z wielu wersji siebie. Jednak, czy to jest właściwy wybór? Właśnie dzięki nawróceniu, mamy możliwość powrócić do tej wersji, która jest najwłaściwsza. Nawrócenie będzie oddzieraniem z tych niewłaściwych naleciałości, powstałych w wyniku podejmowania prób odgrywania kolejnych prób. Kojarzy mi się to z takim „upgrade”, który nakłada na system kolejne łaty z różnymi programami. Jednak po jakimś czasie możemy odczuć, że system jest coraz bardziej ociężały i mniej sprawny. Człowiek pod wpływem „różnych ról życiowych” nakłada na siebie kolejne „łaty”, które sprawiają, że jest on coraz bardziej złożony,...

wielkipost_1

dlaczego mamy się nawrócić? 1. Czy zmiany są potrzebne? Nawrócenie wymaga zrozumienia swojej zasadniczej istoty. Niewłaściwe rozumienie nawrócenia, może zrodzić w nas niewłaściwą postawę, niechęć, czy wyobrażenie o krzywdzie, którą doświadczymy, gdy podejmiemy się nawrócenia . Kwestie nawrócenia często, z racji naszego życia, wiąże się z całkowitym odwróceniem się od jakichś rzeczy. To jest trochę podobne do sprzątania – jeśli robimy systematycznie porządki w naszym domu, nie dostrzegamy zbytnio radykalnych zmian. Jednak, gdybyśmy nie sprzątali przez długi czas, a pózniej zabrali się za sprzątanie – to po pierwsze: towarzyszyłby nam trud i zmęczenie z racji czasu, który byśmy musieli poświecić na to zajęcie; po drugie: nagle zobaczylibyśmy własny dom w zupełnie innym świetle i wydawałoby się nam, że dokonaliśmy radykalnej odmiany, choć jest to ujęcie pozorne. Pomyślmy o nawróceniu jako o wprowadzeniu zmian. Możemy dzięki takiemu myśleniu, porzucić wszelkie czynniki, które ewentualnie mogłyby nas zniechęcić. Do zmian jesteśmy bardziej skorzy i łatwiej jest nam wyobrazić sobie ewentualnie to, co moglibyśmy zmienić i jak to zrobić.  Wprowadzenie zmian w rożne przestrzenie naszego życia, prowokują do rozwijania tego, co dobre i pozytywne, przy jednoczesnym odcięciu się od tego, co niekorzystnie wpływa na nasze życie. Zmiany wprowadzają jakąś konkretną linię rozwoju, którą jeśli będziemy właściwie podtrzymywać przyniosą właściwe rezultaty. Zmiany mają zasadniczo na celu doskonalenie rożnych kwestii w naszym życiu, co pomoże nam osiągnąć też właściwe nawrócenie. Nie wszyscy jednak widzą właściwy sens wprowadzenia jakichkolwiek zmian, w swoim życiu, ale wynika to zasadniczo z pobłażliwości i obojętności wobec błędów lub jakości działania. Zarówno w sensie fizycznym jak i też duchowym nawrócenie = zmiany, mogą pomóc nam dążyć do osiągnięcia zamierzonych celów, ale...