To spotkanie nie powinno się udać.

To spotkanie nie powinno się udać.

Każdy z nas ma różne pragnienia, ale zastanawiam się, czy w naszych sercach odnajdujemy również pragnienie Boga, pragnienie spotkania się z Nim i pragnienie życia Jego wolą.

 

Obserwując obecną sytuację, jak i też ogólne topnienie frekwencji osób w kościele, można zadawać sobie różne pytania i szukać błędów, oraz też winnych. Wydaje mi się, że to i tak donikąd nas nie zaprowadzi. Może nas przerażać fakt, jak wielu jest tych, którzy próbują wykrzyczeć, że nie potrzebują Boga, że Go nie chcą w swoim życiu. Zastanawia mnie również to, co musi dziać się w tych różnych osobach, w których sprzeciw jest aż tak silny, aż tak rażący. Trzeba mieć jednak nadzieję i widzieć mimo to, dobro i go nie zaprzepaszczać. W minionych dniach miałem okazję odprawić Mszę Świętą dla pewnej wspólnoty osób. Niezwykły kontrast — na zewnątrz tłum ludzi krzyczący „wy……..j!”, a w kościele niezwykła sytuacja — ojciec usiadł wraz z grupką różnych dzieci i tłumaczył im, co to znaczy „Błogosławieni”, co oznacza „Wszystkich Świętych”. Ta sytuacja, pełna różnych kontrastów, wlała w moje myślenie światełko dobrych myśli — Bóg znajdzie sposób, by spotkać się z człowiekiem, by z nim porozmawiać, by mu pomóc. Może dotknąć nas w różnych sytuacjach pesymizm i przestaniemy widzieć nadzieję, że Bóg naprawdę może coś z tymi różnymi sytuacjami zrobić. Może nam się wydawać, że spotkania „z takimi osobami” są niemożliwe, ale scena, która chciałbym wam zaproponować, jako temat tego miesiąca, pokazuje coś zupełnie innego.

Zachęcam was najpierw o lektury tego fragmentu.

Jezus i Samarytanka J 4,1-41

1 A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan – 2 chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie – 3 opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. 4 Trzeba Mu było przejść przez Samarię. 5 Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi. 6 Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. 7 Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» 8 Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. 9 Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. 10 Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić” – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej»3. 11 Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? 12 Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?» 13 W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. 14 Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». 15 Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». 16 A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!» 17 A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. 18 Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». 19 Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. 20 Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». 21 Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. 22 Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. 23 Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. 24 Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». 25 Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». 26 Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». 

27 Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz?» 28 Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: 29 «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» 30 Wyszli z miasta i szli do Niego. 31 Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» 32 On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». 33 Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» 34 Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. 35 Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. 36 Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. 37 Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. 38 Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli». 

39 Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». 40 Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. 41 I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, 42 a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata». 

Samarytanka to postać, w której możemy się, każdy z nas, w bardzo wielu sytuacjach odnaleźć. Nasze życie zwracamy w różnych kierunkach, szukając czegoś dla siebie — jakichś rozwiązań, odpowiedzi. Czasami jesteśmy w tym zagubieni, niezdecydowani. Niekiedy po prostu nie zadajemy sobie właściwych pytań, dlatego podróżujemy z naszym „dzbanem” do różnych studni — bo poszukujemy czegoś, bo czegoś chcemy. Nie zwracamy uwagi na to, że ilość studni, z których możemy czerpać, jest tak ogromna, że niektóre z nich są nas niebezpieczne. Pewnie nie jeden raz, czerpiąc z czegoś, doświadczyliśmy rozgoryczenia, a nawet może przegranej. Pusty dzban jest symbolem naszych pragnień, naszych tęsknot, znakiem wewnętrznej pustki. Ta pustka, wewnętrzna próżnia, krzyczy w nas — CHCE BYĆ NAPEŁNIONA JAKIMŚ SENSEM. I tutaj wychodzi często prawda — do kogo zwracamy się z naszymi pytaniami — z naszym pustym dzbanem? Gdzie kierujemy nasze kroki z naszym dzbanem — czym go chcemy napełnić?

Jezus czeka przy studni.

Samarytanie byli z Żydami skłóceni i wzajemnie się nienawidzili już od przeszło ośmiu wieków. W wyniku wojny Asyrii z Ziemią Świętą duża część osób została deportowana do Mezopotamii, a ich miejsce zajęli, sprowadzeni przez Asyryjczyków, Samarytanie. Konflikt polityczny, historyczny ma też woje tło religijne. Plemiona samarytańskie przynoszą z sobą kult innych bóstw (pięć plemion, pięć różnych bóstw — choć niby wierzą w jednego boga) Samarytanie nie chodzili do świątyni w Jerozolimie, mieli bowiem swoją własną świątynię. Ta świątynia była przez Żydów zburzona, więc i Samarytanie mają swoje powody do nienawiści. Nawzajem sobie, przez wieki, zadawali rany, dotykające głęboko treści religijnych. Samarytanka zawiera symbolicznie w sobie różne te sprzeczności, konflikty i nienawiść, ale to wcale nie musi oznaczać, że nie ma w niej otwartości, pragnienia spotkania (znakiem tego jest pusty dzban). Jezus i Samarytanka należą do dwóch różnych światów, skrajnych światów. Pomimo tego, to spotkanie jednak się udaje, choć po ludzku nie powinno.

Dlaczego się udało? Ponieważ Chrystus na nią czeka. Podejmuje inicjatywę spotkania, jako pierwszy. To On siedząc przy studni, wchodzi w jej świat. To On pierwszy podejmuje rozmowę, a wiara zawsze jest odpowiedzią. Za każdym spotkaniem z Chrystusem, stoi łaska.

Pierwszy krok Jezusa, nie stawia Go ponad Samarytanką, ale bardziej stawia Go w pozycji potrzebującego – „Daj mi się napić” – mówi do Samarytanki. Ona dzięki temu może odkryć coś, co ma do zaoferowania — w niej są ogromne pokłady dobra. Jezus ma łaskę widzenia w nas to, co dobre. W Jezusie je to piękne przekonanie, że jest w nas wiele dobra, być może przez nas jeszcze nie odkrytego, ale jest w nas dobro — to pewnik. Jezus wchodzi w relacje — zbawiając nas, niszczy naszą nienawiść, choć nie niweluje różnic pomiędzy nami. Jezus z każdego z nas wydobywa dobro, pomaga nam je odsłonić i osobiście odkryć.

Spotkanie z Bogiem to czas, w którym pozwalam Mu odkryć w sobie obraz Boga, bo on nie przestaje nigdy w nas istnieć. Jezus przekracza nasz świat (w.4), naszą niewiarę, bo On nie boi się tego świata w nas. Wie, że jest ten świat częścią naszego życia. On pragnie jednak nas uwolnić, uzdrowić, zbawić, dlatego musi w ten świat wejść. To, co do tej pory mówi Jezus do Samarytanki, jakby ją nie rusza. A mówi jej bardzo wiele — przyznaje się przed nią do tego, że jest Mesjaszem (nawet Apostołowie o tym jeszcze nie słyszeli — ona jako pierwsza o tym wie). Dotyka ją dopiero, to gdy Jezus ukazuje, że doskonale zna jej sytuację — mówi do niej: „idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj” (por. w.16-19). Tutaj nie chodzi oczywiście o rzeczywistego męża, mężów… (miała ich pięciu, a obecny nie jest jej mężem). Tutaj Jezus ukazuje jej bałwochwalstwo — przypominam pięć plemion, pięć bóstw. Chodzi o to, by pokazała, w co wierzy, co lub kto, zajął miejsce prawdziwego Boga w jej życiu. Cała rozmowa prowadzi do ukazania Jezusa jako jedynego i prawdziwego jej oblubieńca.

Poznaliśmy ogólny kontekst tego spotkania. To, co wydaje się niemożliwe, stało się realne. Rozbudziliśmy, ufam, swoje serce i myśli. Spotkanie z Bogiem jest ważnym momentem w naszym życiu. Musimy pozwolić jedynie, by Bóg mógł zainicjować takie spotkania w twoim sercu, albo sercach innych ludzi. Jeśli myślisz o kimś, kto powinien może spotkać się z Bogiem, kto powinien zdobyć takie doświadczenie, warto, abyśmy takim osobom, zaproponowali refleksję nad fragmentem — Spotkanie Jezusa z Samarytanką.

PYTANIA DO DALSZEJ REFLEKSJI:

W jakim miejscu, w twoim życiu, może na ciebie czekać Bóg?
Czy twój dzban jest pełen, czy pusty?
Co lub kto zajmuje najważniejsze miejsce w twoim życiu?
Czy wiesz, że jest w tobie świat innych bóstw?

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *