zbliżcie się do…

Stwarzać okazje do spotkania.

– ks. dominik poczekaj –
12.06.2025

Czy widzę wiarę, jako relację, jako nastawienie, czy od razu jawi mi się ona jako działanie, którego powinienem się w codzienności podejmować i które powinienem według konkretnych zasad spełniać? Co, gdybyśmy faktycznie zbliżyli się do Boga, a nie tylko unormowali nasze działania? Spróbujmy zbliżyć się do Boga.

Dotyk wyraża coś bardzo osobistego, bardzo często coś intymnego. Są gesty, które są niecodzienne, dlatego obdarowani przez nas nim inni, mają okazję głęboko zrozumieć ten znak i to, co on wyraża. Pewnie każdy z nas w tym momencie myśli o zupełnie innym znaku – przytulenie, pocałunek, pogłaskanie, podanie ręki… Proste znaki wyrażeń bardzo głębokie, ważne, konkretne rzeczywistości – treści, które dla nas i dla innych są bardzo ważne. Każde dotknięcie wymaga szczególnej bliskości, a w tworzeniu jej, towarzyszy nam zbudowanie relacji. Bez relacji, bez doświadczenia zaufania sobie, trudno o jakąkolwiek bliskość, a już zupełnie trudno o jakąś głęboką relację.

Towarzyszy mi od dłuższego czasu bardzo prosty, konkretny gest, który mobilizuje mnie do stworzenia bliskości, do budowania jej i odkrywanie i owoców. Gest pojawia się w bardzo konkretnych realiach, otóż każdego dnia otwierając drzwi kościoła, na chwilę do niego wchodzę. Bardzo często po wejściu do kościoła siadałem raczej w ostatnich ławkach, na chwilę modlitwy i. Śmiałem się sam z siebie, że często zachęcam ludzi, by sami weszli głębiej do kościoła, zajmowali ławki z przodu, a sam robię to, co robię. Pomyślałem o geście, który z mobilizuje mnie do tego, aby wejść do kościoła, a nie siadać w ostatni ławce. Prosty gest, który miał symbolizować moje zbliżanie się do Boga – i to fizyczne i to Duchowe. Odkąd wymyśliłem dla siebie motywujący mnie symboliczny gest, od tego momentu rzeczywiście jestem bliżej, mam przynajmniej ku temu warunki, które staram się codziennie wykorzystywać.

Odkryłem w kontekście też słowo, które mi w tym geście pomaga. Cytat zaczerpnięty jest z listu Jakuba 4,8 – „Zbliż cię się do Boga, a on zbliży się do was”. Dla niektórych trudności już w tym, aby zbliżyć się do Boga, znaleźć swój właściwy sposób, aby być blisko Boga, aby doświadczyć tej bliskości. Na innych problem tkwi w tym, aby odczuć obecności Boga – jego bliskość, jego działanie, by zauważyć to zbliżanie się Boga do każdego człowieka. Potrzebujemy być może małych, ale świadomych kroków – działań, by zrozumieć naturalność w tym zbliżaniu się do Boga, a nie widzieć w tym jakiegoś obowiązku – praktyk koniecznych do zrealizowania. Wydaje się czasami, że zapominamy o tym ludzkim akcencie, o użyciu serca w zbliżaniu się do Boga, a nie tylko intelektualnych uwarunkowań. Potrzebujemy zbliżenia się do Boga, który być może będzie trudne, ułomne, ale będzie faktycznie wyrazem podejmowanych przez nas prób… czasami samo wejście do kościoła na dosłownie chwilę, samo przebywanie w ciszy w ławce, zapoczątkuje jakiś odruch naszego serca, poruszeni naszej wiary. Sami często utrudniamy sobie wyobrażenie relacji z Bogiem, wprowadzając jakieś wymagania – normy, które musimy spełnić, zrealizować. Trud, który sobie w sensie duchowym nakładamy na siebie, zamiast nas zbliżyć do Boga, zamiast stworzyć piękne doświadczenie, stwarza niekiedy trud w samym myśleniu, a co dopiero w działaniu. Stwórz taką relację z bogiem, by była piękna, bycie kształtowała, uboga cała, ale niekoniecznie była trudna i wymagająca. Przecież jak spotkamy jakąś osobę pierwszy, czy kolejny raz, to myślimy radości rozmowy, o spotkaniu, a nie o wielkiej odpowiedzialności i ofiarności. To przyjdzie z czasem, a i nasze działanie wejdzie kiedyś na wyższy pułap, ale najpierw zbudujmy relacje, poznajmy się, cieszmy się sobą.

Uproszczenie w zbliżaniu się do Boga, nie musi oznaczać naszej infantylności, ani płytkości naszego działania. Zamiast zastanawiać się, czy tak wypada, czy tak powinniśmy to robić, trzy ile czasu powinniśmy coś realizować, to po prostu rób to myślniku konkretni swoją wiarę, swoją relację z Bogiem – czy nić to bardziej miłością i z miłością. Taki prosty Porywy serca, odruchy naszej duszy będą wyrażać najszczerzej to, co faktycznie czujemy i to, co pragniemy dzięki tym odruchem ukazać. Im dłużej, nad czym się będziesz zastanawiać, tym większe istnieje prawdopodobieństwo, że tego w ogóle nie zrealizujesz. Rozbudza j swoje serce prostymi odruchami, a istnieje  ogromna szansa, że to obustronnie zbliżanie się – twoje do Boga i Boga do ciebie, stanie się pięknym doświadczeniem. Prosta, Szczera rozmowa, otwarcia przed bogiem swojego serca, skracać będzie wszelkie go rodzaju istniejące Dystanse i mury. Mocno się o tym przekonuje, poznając świętych, tych, którzy blisko są Boga – że ich wiara jest często bardzo prosta, niekiedy czarno – biała, ale też bardzo głęboka i konkretna…

To, co jest ważne w budowaniu tej drugiej zbliżenia się do Boga, to szukanie własnego – autentycznego sposobu zbliżania się. Myśl od początku swojej wiary, o budowaniu osobistej relacji, a nie o praktykach – schematach modlitwy, nabożeństwach, czy sakramentach – to są już sprawy dla „zaawansowanych” – dla tych, którzy przeżywają bliskość Boga w swoim życiu.  Nie chcę przez to powiedzieć, że się to, tobie nie należy, czy że jesteś na innym etapie, ale chcę ci pokazać, że sprawy – zaangażowanie w nie, jest następstwem zbudowania twojej relacji z Bogiem, a więc zbudowaniem drogi zbliżającej cię do Boga.

Mamy taką tendencję – myśleć do przodu, martwić się na zapas, niepokoić się bez sensu… Wiele cennych rzeczy tracimy wówczas po drodze. A to wszystko, co po drodze, jest też potrzebne do zbudowania relacji z bogiem. Nie powinniśmy omijać różnych etapów, przeskakiwać ich, ani też ich unikać. Z konfrontacji naszej z tymi etapami, tworzy się piękna duchowa przygoda, rozpoznajemy też siebie, nasze wnętrza i odnajdujemy adekwatny sposób naszego działania – w zależności też od naszego fizycznego i duchowego poziom. Relacja z bogiem się tworzy, buduje, również dzięki temu wszystkiemu, co dzieje się w nas i wokół nas.

Bliskość tworzy szczególną przestrzeń, w której możemy dotknąć tego, co ważne. Wiara to szczególne dotknięcie Boga, zbliżanie się do niego swojego serca i nasłucha nasłuchiwania tego, co w danym momencie pragnie przekazać nam Bóg. To tak, jakbyśmy przyjęli postawę Jana w czasie ostatniej Wieczerzy, który będąc tak blisko, dotykając Go, wyręcz, nasłuchiwał tego, co bije w sercu Jezusa. Przepiękna postawa dotknięcia, która pomaga usłyszeć. Wydaje mi się, że każde nasze zbliżenie się do Boga, każda próba dotknięcia go przynosi konkretne rezultaty – owoce.

Spójrzmy na dwie sytuacje, w których dosłownie dotykamy Boga – rozważanie słowa Bożego i Eucharystia. Dotykamy słowa i ciała Jezusa, zbliżając się jednocześnie do niego i umożliwiając, by również on tak konkretnie zbliżał się do nas. W obu przypadkach dochodzi do momentu obustronnego dotknięcia – my Jego, a On nas. Te dwa wydarzenia są szczególne, bo nawet gdy dokonują się publicznie, we wspólnocie, to i tak prowadzą do głębokiego osobistego doświadczenia dotknięcia. Spójrzmy przy najbliższej okazji, tych właśnie wydarzeń, z takich właśnie perspektywy – naszego zbliżania się, naszego dotknięcia. Podejmijmy faktyczny też trud, by ta druga zbliżania się, nie była usłana przeszkodami, ale by faktycznie umożliwiała nam zbliżenie się do tego, co Bóg pragnie nam dać, czy pozwolić nam przeżyć w tych wydarzeniach. Wrócę do tych dwóch wydarzeń w innych refleksjach, ale tu chce wam przybliżyć te szczególne okazje zbliżania się i dotknięcia.

Każdy dzień wymaga od nas zaangażowania w różne sytuacje, które też zbliżają nas do różnych celów, do realizacji różnych pragnień. Nasze nastawienie i myśli, serca, może nas wspierać w przybliżeniu nas w realizacji jakiegoś celu. Proste znaki, wyrazy naszych chęci, mogą być ogromną pomocą i przynieś niewyobrażalne efekt. Szanujmy, docenia j my nasze najmniejsze działania, które mogą nas do kogoś, do czego się zbliżyć…

Gestem, który mi pomaga codziennie, dosłownie zbliżać się do Boga, doświadczyć jego bliskości, jest bardzo prosty, a dla mnie ważny i Duchowo mocny. Otóż – przychodząc do kościoła, podchodzę do tabernakulum i kładę na nim rękę, jednocześnie przyklękając. Każdorazowo przypomina mi to, że każdego dnia chce (postanawiam) podjąć fizyczny wysiłek, aby się do niego faktycznie zbliżyć.