Chcę zatrzymać się nad siedmioma, moim zdaniem bardzo istotnymi sprawami, a mianowicie nad słowami: Wieczernik, ogród, sąd, Golgota, wspólnota, ciało, pusty grób.

ks. dominik poczekaj


Triduum Paschalne, a później czas wielkanocnego świętowania, to czas zadumy nad tym, kim jesteśmy w kontekście tych wydarzeń. Jesteśmy promieniami wychodzącymi z pustego grobu i biegnącymi w przyszłość, w kierunku ostatecznego spotkania z Bogiem. Jak zatem żyć tym szczególnym czasem – paschalną radością.


wstęp do rozważań

Triduum Paschalne, a później czas wielkanocnego świętowania, to czas zadumy nad tym, kim jesteśmy w kontekście tych wydarzeń. Jesteśmy promieniami wychodzącymi z pustego grobu i biegnącymi w przyszłość w kierunku ostatecznego spotkania z Bogiem. Jak zatem żyć tym szczególnym czasem – paschalną radością.

Okres Wielkiego tygodnia jest szczególną okazją do zanurzenia się w różnych tajemnicach. Gdy staniemy wobec naszych osobistych odkryć, wówczas może stanie się w nas coś, co sprawi, że zdobyte owoce zaczniemy wprowadzać konkretnie w nasze życie codzienne. Czas paschalny to czas refleksji, która powinna sięgać zasadniczo dalej, niż tylko tam, w czym obecnie uczestniczymy. Triduum Paschalne – Wielki Czwartek, Piątek, Sobota, to nade wszystko Eucharystia, Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie, Chrzest. Dobrze by było z jednej strony głębiej zastanowić się nad tym, co skrywa się za tymi słowami, ale to sam czas paschalny skłoni nas do zatrzymania się, oraz do tego, aby podjąć trud duchowej podróży. Jednak sensem chrześcijaństwa nie jest zatrzymanie się na zawsze przy pustym grobie. Raczej powinniśmy podjąć się zadań, które wypływają z tych wydarzeń – po pierwsze: zrozumieć i przyjąć pusty grób; po drugie: przeniknąć tę tajemnicę; i po trzecie: nieść innym żywą wiarę zbudowaną na doświadczeniu spotkania z Zmartwychwstałym.

Za każdym razem, gdy pojawia się ten szczególny czas – szczyt chrześcijaństwa, dociera do mnie z większą siłą, pytanie o to jak ja, jako chrześcijanin, powinienem żyć tajemnicą tego czasu. Stąd właśnie te rozważania, które zatytułowałem: SZTUKA ŻYCIA PASCHALNEGO, które być może staną się i dla was początkiem kolejnych, nawet dużo ciekawszych inspiracji i rozważań.

Co jest ważne, jakie punkty, w tym świętym czasie przeżywamy i rozważamy, które powinny być istotne dla nas, w dalszym czasie, nie tylko liturgicznym – zwanym wielkanocnym, ale w naszym normalnym życiu codziennym. Niekiedy to, co najbardziej dla nas logiczne, odkładamy na bok, a zajmujemy się sprawami, które nie mają aż tak wielkiego znaczenia.

Życie, codzienność, tak wiele razy z różnych perspektyw poruszam ten temat, a i tak jego końca nie widać. Możemy zastanawiać się i wręcz powinniśmy myśleć o tym, jak uprawiać tę bardzo ważną sztukę życia paschalnego. Jesteśmy „ludźmi Wielkiej nocy”, a to w szczególny sposób zobowiązuje nas do działania w tym konkretnym duchu.

Jeśli staramy się odkryć tajemnicę Zmartwychwstania, to powinniśmy to robić w kontekście wszystkich wydarzeń, które zarówno poprzedzają to wydarzenie, jak i też wszystkich tych, które następują po. Ten czas nie streszcza się w pojedynczych wydarzeniach, ale poprzez kolejne dni, zbiera się w całość.

Dlatego chcę zatrzymać się nad siedmioma, moim zdaniem bardzo istotnymi sprawami, a mianowicie nad słowami: Wieczernik, ogród, sąd, Golgota, wspólnota, ciało, pusty grób.

To oczywiście hasła, streszczające poszczególne wydarzenia w ciągu kolejnych dni Triduum Paschalnego, ale i nie tylko. To jak wyrazy, które wrzucamy w wyszukiwarkę, w poszukiwaniu tematu, artykułu z odpowiednią wiadomością.

Wydaje się ważne, abyśmy postarali się przynajmniej zrozumieć sens sztuki życia paschalnego, która nie tylko skupia się na kolejnych, podejmowanych przez nas działaniach – nie karmi przesadnie naszego aktywizmu, ale uczy tego jak we właściwy sposób zaczerpnąć ze Źródła jakim jest Chrystus (w tych szczególnych dniach) oraz jak te dary, które otrzymujemy, we właściwy sposób spożytkować w służbie na rzecz innych osób.

WIECZERNIK

Do tego momentu Jezus przygotowywał siebie i wszystkich tych, do których dotarła Jego nauka. Jest to miejsce, w którym jeszcze bardziej dynamicznie niż do tej pory, objawia się miłość Boga do człowieka. Słowa, gesty, ofiara, streszczają w sobie Miłość, która wychowuje i kształtuje każdego człowieka. Wieczernik ze względu na Jezusa i na to, co uczynił, jest miejscem o nadzwyczajnym oddziaływaniu. Wieczernik rozpoczął historię szczególnych dni, tworzących się poprzez konkretne działanie, zmierzające do objawienia zwycięstwa Miłości. To niepozorne pomieszczenie – „Wieczernik” do dziś, podczas każdej Eucharystii, jest kuźnią, w której wykuwa się szczególny rodzaj bohaterów.

W Wieczerniku Jezus uczy i wychowuje „nowych ludzi”. Mówi nam o: służbie, kochaniu, przebaczeniu, współpracy z Duchem Świętym, wspólnocie, przyjaźni, mocnej wierze, nadziei, niebie (por. J 13-…) Każde z tych słów to skrót do konkretnego działania, które powinno charakteryzować „ludzi wieczernika”. To miejsce jest kluczowe i stanowi punkt interpretacji, dzięki któremu w znacznym stopniu rozumiemy kolejne wydarzenia. Wieczernik skupia w sobie wszystkie elementy „paschalnego życia”. Kolejne wydarzenia są rozwinięciem – wyjaśnieniem tego, co dokonuje się w Wieczerniku. Wieczernik to tętniące serce wszystkich wydarzeń Triduum Paschalnego. Jest to brama przez którą przechodzimy w głąb tajemnicy życia.

W Wieczerniku podkreśla się znaczenie służby i Miłości. Czerpiąc siłę z Wieczernika, każdy z nas powinien wzrastać w tych dwóch darach i rozwijać możliwość pełnienia różnych zadań. Życie paschalne wyraża się w służbie wszystkim i w miłości wzajemnej, które powinny stać się charakterystycznymi cechami chrześcijanina. Te zadania wykuwają w sercach ludzi wierzących, szczególną odpowiedzialność za siebie, oraz za inne osoby, towarzyszące nam w życiu codziennym. Człowiek Wieczernika wszędzie tam, gdzie zaprowadzi go życie, stwarza odpowiednie warunki do tego, aby budować prawdziwą wspólnotę, opartą na fundamencie głębszym, niż tylko ludzkie więzi.

Czy mam w sobie ducha życia paschalnego, polegającego na służbie i kochaniu wszystkich? Czy tam gdzie jestem, staram się rzeczywiście budować wspólnotę?

OGRÓD

Ogród Oliwny, w pierwszym rzędzie przypomina o wytrwałej modlitwie. To ona jest fundamentem tej rzeczywistości. Na bazie modlitwy, Chrystus buduje kolejne elementy naszego paschalnego życia. Chrystus wychowuje do duchowej walki na modlitwie. Każdy człowiek otacza się różnymi sytuacjami, dlatego istniejące wokół nas zagrożenia, wymagają naszego odpowiedniego przygotowania, a później też działania. „Ogród” jest znakiem miejsca, w którym kształtuje się szczególną wrażliwość. Lęk przed męką i śmiercią sprawia, że Jezus zanurza się w głebokiej rozmowie z Ojcem. Ta rozmowa kończy się całkowitym zdaniem się na wolę Ojca. To moment decyzji – zaangażowania się w realizację woli Ojca, który dla nas staje się przykładem jak my powinniśmy postępować wobec tego, co dzieje się w naszym życiu. Nasze życie powinno być głęboko zakorzenione w woli Bożej. 

Rozpoznawanie woli Bożej powinno być dla nas chlebem powszednim. Trudno wyobrazić sobie życie chrześcijanina, bez wypełniania woli Boga. Jednak współcześnie coraz częściej takie rozwodnione chrześcijaństwo próbuje się realizować. „Ogród” wychowuje nas do głębokiego zjednoczenia swojego życia, z wolą Boga. Pełniąc Jego wolę, zyskujemy szczególny rodzaj wrażliwości, który pomaga nam w pełniejszy sposób rozeznawać możliwości, przed którymi stajemy w naszej codzienności. Jeśli właściwie zrozumiemy wydarzenia, wówczas będziemy mogli odpowiednio się w nie zaangażować. Posługując się własną wiedzą, intuicją, czy nawet sumieniem, możemy postępować dobrze, ale powinniśmy przede wszystkim zaufać Bogu, bo w przeciwnym razie, będzie to tylko ludzkie działanie. „Ogród” ma symbolizować również duchowy wzrost, który w nas się dokonuje. Symbolizuje naszą duszę, która podobnie jak w ogrodzie, ma również w sobie wiele pięknych doświadczeń, które muszą wzrastać w odpowiednich warunkach i przynosić owoce. Zdanie się na wolę Boga to nie jest gest rozpaczy, czy bezradności, ale znak głębokiego zaufania. Życie paschalne wymaga naszego nieustannego uzgadniania naszej woli z wolą Boga. Jeśli nie ma w nas walki o obecność woli Boga w naszym życiu, możemy wówczas poddać się różnym prądom, które nas otaczają. Właśnie w takiej sytuacji, utracimy swoją szczególną tożsamość.

Czy walczę ze złem? Czy wola Boża jest drogą, którą codziennie pokonuję? Jak bardzo ufam Bogu?

SĄD

Oto w czasie życia Jezusa docieramy do trudnego momentu – początku drogi krzyżowej. Jezus stający przed Piłatem jest milczący, bo dąży do pełnej realizacji prawdy, której spełnienie powietrzu Mu Ojciec. Nie udowadnia swojej niewinności, choć proces to zwyczajna farsa, którą można by było w bardzo prosty sposób podważyć.

Życie paschalne przepełnione jest momentami świadectw i głoszenia tej szczególnej prawdy o męce, śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa. Scena u Piłata uczy wytrwałości. Dążenie do osiągnięcia celu poprzez całkowite zaufanie Bogu i zdanie się na Jego wolę. Dziś świat pełen jest osądów, opinii, krytycyzmu, ale i też unikania odpowiedzialności za swoje działanie. Chcemy unikać odpowiedzialności oraz konsekwencji, za nasze działanie choć i tak trwamy w dotychczasowym sposobie postępowania, mimo że mamy świadomość, że postępujemy źle. Chrystus staje wobec ludzkich opinii i pozwala na to, aby został skazany. Prawda jest silniejsza od fałszu, mimo tego, że wszystko zewnętrznie wskazuje na porażkę Jezusa. Musimy umieć osądzać sytuację, w których się znajdujemy. Każdy chrześcijanin powinien mieć świadomość, że niekiedy wygrywa się przez to, że przegramy. Udowadniając swoje racje, możemy niekiedy posłużyć się niewłaściwymi metodami, a nie chodzi o to, by być jak inni, by postępować jak inni, ale o to, by wytrwać w dobru, mimo przeciwności. Powinniśmy pamiętać o tym, że mamy być ludźmi, którzy jednoczą, a nie dzielą. Jesteśmy spoiwem – cementem, który zespala w jedno, różne elementy, włączając w to również ludzi. SĄD jest sceną, która świadczy o trudnych warunkach, które często towarzyszą nam w życiu codziennym, gdy spełniamy swoje różne obowiązki. Możemy być osądzeni, a nawet skazani, ale jeśli masz w sobie Prawdę, którą chcesz zwyciężyć, wiedz, że musisz niekiedy doświadczyć przeciwności i trudu. Chrystus zgadza się na wyrok sądu, bo doskonale wie, co pragnie osiągnąć przez swoje działanie. Jego pozorna przegrana, ostatecznie jest zwycięstwem, które przenika wszystkich, dając każdemu z nas, prawdziwą wolność. W tej wolności, odnajdujemy siły nie tyle do walki o Prawdę, ale siłę walki Prawdą, jako narzędziem. Życie paschalne nie gwarantuje nam wolności od trudności, ale daje nam możliwości wykorzystywania naszych trudności, naszych przegranych do zwycięstwa w rzeczywistości duchowej, która stanie się początkiem każdego, również fizycznego zwycięstwa.

Paschalne życie ma wychowywać ludzi, którzy jednoczą wszystko i wszystkich. Mamy być ludźmi, którzy potrafią w zupełnie inny sposób przeżywać i przyjmować trudności i wykorzystywać je do własnego i wspólnotowego uświęcania się.

GOLGOTA

Wspinając się na wzgórze spodziewamy się pięknych widoków. Kiedy pokonujemy trud wędrówki, kiedy zdobywamy szczyty, rozpościera się przed nami piękna panorama, która odsłania przed nami kolejne tajemnicze wzgórza, które możemy odkryć. Golgota pokazuje,  a jednocześnie kształtuje ludzkie perspektywy myślenia i działania. Każdy chrześcijanin „Zdobywa Golgotę” najpierw po to, aby zrozumieć Chrystusa Ukrzyżowanego, by zrozumieć krzyż. Jeśli jednak zrozumie, odczuwa przynaglenie do tego, aby iść dalej, by nie zatrzymywać się w tym miejscu na stałe. Golgota mobilizuje do odkrywania co dzieje się dalej, do patrzenia z perspektywy krzyża na to wszystko co było i minęło, jak również na to wszystko co przed nami, co się wydarzy. Golgota jest jak latarnia – stanowi punkt odniesienia zarówno dla tych, którzy błądzą, jak i też dla tych, którzy zdobywają się na odwagę głębszego zaangażowania w życie. Żyjemy w tym czasie, w którym ruszamy z Golgoty i odkrywamy najważniejsze dla nas, chrześcijan, wydarzenia wiary. To miejsce – rodzi  życie paschalne, pokazuje kierunek samego działania. Musimy uczyć się rozświetlać swoje życie wydarzeniami Golgoty. Chrystus pokonując grzech, śmierć, rodzi dla nas w miłości nowe życie. To nowe życie – paschalne, wychowuje do miłości ofiarnej; miłości gotowej oddać życie… Golgota to rodząca się wspólnota – Kościół i życie sakramentalne. Przenikając to miejsce zdobywamy właściwy dla siebie korzeń, dzięki któremu możemy zyskiwać siły do osobistego i wspólnotowego wzrostu. Czyniąc właściwe wybory, nasze życie staje się naprawdę Chrystusowe. Jesteśmy w szczególny sposób napełnieni duchem Golgoty – tam również otrzymujemy duchowo miejsce spotkania naszego cierpienia i trudu z Chrystusowym, które dzięki temu się przemienia i ze śmierci podąża w kierunku nowego życia. Śmierć Chrystusa rodzi wciąż w nas nadzieję, która nie jest naiwnym pragnieniem, lecz naturalnym do osiągnięcia darem Boga. Golgota to dążenie do posiadania korzenia wiary, która poprowadzi nas do spotkania z Chrystusem.

Czy jako chrześcijanin mam perspektywy; czy je rozwijam? Czy w moim życiu, krzyż jest światłem, które mnie prowadzi?

WSPÓLNOTA

Po śmierci Chrystusa, z Apostołami dzieją się różne rzeczy. Ich zwyczaje i mentalność przeżywa różne fazy. W ich zachowaniu widać jak kształtuje się bardzo powoli szczególne pragnienie. Spędzili ze sobą wspólnie trzy lata, a wydaje się jakby właśnie dopiero teraz zrozumieli po co są razem. Zesłanie Ducha Świętego sprawiło, że oprócz zewnętrznych darów, otrzymali też siebie nawzajem. Dojrzewają do bycia wspólnotą. Ten czas i ich doświadczenie ma ogromny wpływ również na nas, ponieważ wychowuje nas i przygotowuje do odkrywania życia wspólnotowego, jak również naszego sposobu życia.

Pierwsze zadanie, które wynika z życia paschalnego, to wykorzystywanie wszelkich okazji, momentów do budowania wspólnoty. Wspólnota to nieustanne odkrywanie, że inne osoby są darem dla mnie, a ja dla nich. Bycie razem wymaga nieustannego odkrywania siebie i innych. Przede wszystkim jednak, zadaniem głównym jest to, aby znaleźć wszystko, co może jednoczyć wspólnotę, rozwijać ją i w odpowiedni sposób to wykorzystać.

Wspólnota to nie tylko osoby, ale też szczególny duch, który panuje pomiędzy osobami. Ludzie paschalni to ludzie czynu i świadectwa. To, co osobiście przeżywamy jest naszym duchowym skarbem, którym powinniśmy podzielić się z innymi, czyniąc w ten sposób nasze życie – doświadczenia, dobrem wspólnym.

Życie paschalne musi cechować doświadczenie wspólnoty; ducha, który będzie wybrzmiewał w naszym życiu codziennym. Zmartwychwstanie Chrystusa wciąż rozpromienia dusze ludzi, którzy Mu ufają. Żyć we wspólnocie; mieć coś wspólnie z innymi to prosta charakterystyka życia paschalnego, które jako chrześcijanie powinniśmy realizować każdego dnia.

W końcu, wspólnota to cel. Jeśli wspólnota zmierza w jednym kierunku, świadczy to o jej niezwykłym dynamizmie i charakterze. Chrystus nadał ten cel, poprzez zachętę Apostołów, aby szli i nieśli Dobrą Nowinę, udzielając Chrztu. To znaczy, że wspólnota ma jako cel, rozszerzać się i powoływać innych. Jak to zrobić, jak nie właśnie poprzez naturalne świadectwo życia, które zachęci innych do naśladowania. 

Czy staram się wykorzystywać właściwe środki do budowania wspólnoty?

Czy moje życie świadczy o duchu wspólnotowym?

CIAŁO

Jezus wydał swoje ciało, aby zbawić wszystkich ludzi. Zdajemy sobie sprawę, że samo słowo „ciało” oznacza coś znacznie głębszego, niż materiał, z którego zbudowany jest człowiek. 

Ciało to wspólnota, to cały człowiek i całe jego życie. 

Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa może kształtować nowe życie, zarówno w wymiarze fizycznym, jaki też duchowym. Spójrzmy zatem przez pryzmat „ciała” na całe nasze życie. Mamy być jednym ciałem, to znaczy, mamy charakteryzować się jednością i dążyć do niej, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe do realizacji. Ta jedność – jedno ciało – ma kształtować nas w duchu nadziei. 

Perspektywa, w której obecnie żyjemy, ma nas przygotowywać do ostatecznego spotkania z Chrystusem. Żyjemy więc w oczekiwaniu i ono nas uwrażliwia na wszystkie towarzyszące nam dziś doświadczenia. Nie tylko zewnętrznie mamy być świadectwem wspólnoty, ale i wewnętrznie musimy przekonywać innych o jedności, która powinna być w nas i pomiędzy nami. 

Jedność to coś więcej niż bycie razem, czy panująca pomiędzy osobami zgoda. Jedność to dar – ofiara, dopingująca każdą osobę do rzeczywistego budowania „mostów”, które łączą. Jedność to materiał, którym powinniśmy starać się budować naszą codzienność: zarówno zdarzenia jaki też relacje pomiędzy osobami. Istotą jedności jest zbudowanie jednego ciała złożonego z różnych elementów. Nie chodzi o to, aby wszyscy byli tacy sami, ale o to aby w tej wielości, odnaleźć coś, co będzie wszystkich łączyć. 

Musimy starać się, by współczesne chrześcijaństwo zdominowane zostało poprzez jedność.

Potrzebujemy celów, a jedność wydaje się być jednym z takich, które wręcz powinniśmy starać się realizować w naszej codzienności. Wyobrażenie jedności powinno być zakorzenione w Chrystusie i to On powinien w pełni nas kształtować. To Jego kierownictwo sprawi, że nasze codzienne zajęcia, przyjmą formę duchowej przygody jedności.

Czy staram się zjednoczyć z ludźmi, w ich różnym położeniu? Czy moje działanie rozpowszechnia ideę jedności? Czy rzeczywiście czuje się z innymi jednym ciałem?

PUSTY GRÓB

Początkowo pusty grób przeraził wszystkich. Osoby, potwierdzające ten fakt, czuły się zagubione, bo stanęły wobec prawdy, której ani nie znali, ani nie rozumieli. Pusty grób to symbol – świadectwo Zmartwychwstania Chrystusa. To paradoks – jak „pustka – nic – grób” może świadczyć o tak ważnym wydarzeniu, o życiu. To, że grób jest pusty to początek – punkt wyjścia – biegun, dzięki któremu możemy się zorientować i określić naszą duchową kondycję. Dla nas współczesnych pusty grób pozostaje wiąż świadectwem dającym nam siłę do wiary, ale przede wszystkim to nasza busola duchowa, wyznaczająca w sposób jasny i konkretny przebieg naszej dalszej podróży. Nasze życie paschalne ma nie tylko pokazywać pusty grób, ale przede wszystkim prowadzić do odkrycia Chrystusa Zmartwychwstałego. Pusty grób nie tylko przypomina o wydarzeniu, ale również o Osobie Jezusa, który nie zakończył swojego istnienia, działania. Pusty grób rozpoczyna czas funkcjonowania chrześcijaństwa, które jako swój fundament czyni wiarę w Zmartwychwstanie Chrystusa. Dziś „idea pustego grobu” stać się może dla nas inspiracją do wielu duchowych doświadczeń. Dla mnie to zaproszenie do dwóch rzeczy. Najpierw do zrozumienia i życia tym procesem duchowym jakim jest: umierać i zmartwychwstawać w każdej chwili naszego życia. Okazji ku temu jest bardzo wiele. Drugie znaczenie – to przyjmowanie woli Boga zawartej zarówno w osobach, jak i też w różnych sytuacjach, czy słowach. Stawać się pustym, aby przyjmować i móc dawać to, co posiadam w sobie najcenniejszego.

Pusty grób przypomina nam, że jesteśmy i mamy być ludźmi nadziei. Swoim życiem mamy przypominać o zwycięstwie Chrystusa. Przez pusty grób wezwani jesteśmy, by dostrzegać dobro, by również w innych widzieć dar. Przez wiarę stajemy się stróżami nadziei. Dziś, a szczególnie wobec współczesnych ciemności i trudności, musimy nieść i rozpalać nadzieję wszędzie tam, gdzie jej brakuje.

Jak wobec osobistych zdarzeń przeżywam dar chrześcijańskiej nadziei? Czy pomagam innym dołączyć do wspólnoty ludzi żyjących nadzieją? Czego we mnie więcej: nadziei, czy pesymizmu, czy realizmu?