Pozwól się znaleźć.

Pozwól się znaleźć.

Pewnych spraw nie jesteśmy wstanie zaplanować, zaprogramować sobie tak swoją codzienność, by wszystko zależne było od nas. To nie jest żaden problem, dla tych, którzy spróbują to jakoś zrozumieć.

Temat sumienia jest bardzo delikatny, bo wkraczamy na terytorium swojego życia, które jest bardzo wrażliwe – reaguje na wszelkie dobro, jak i też na każde zło. Sumienie – to działające – funkcjonuje właśnie w ten sposób, że reaguje! Reaguje na to wszystko, co dzieje się w naszym życiu.

Jeśli każda chwila, którą przeżyjemy, symbolicznie określimy  za pomocą „kropki – punktu”, to kiedy spojrzymy np. Z perspektywy mijającego tygodnia, to my raczej zobaczymy linię ciągłą, niż punkty. Dlaczego? Ponieważ tyle jest tych różnych chwil, że wszystko zlewa nam się w jedną całość, tworząc linię. Trudno nam dostrzec szczegóły, jeśli spoglądamy na życie bardzo ogólnie.

Zrób małe zadanie… Weź sobie kartkę, ołówek. Wypisz wszystkie dni tygodnia i spróbuj przy każdym dniu wypisać przynajmniej jedno wydarzenie, w którym uczyniłeś coś pozytywnego. Spójrz ile udało się punktów zobaczyć.

Wydarzenia, które mają miejsce w naszym życiu, zapraszają nas do uczestnictwa w nich. Prowokują nas różnymi zadaniami, okazjami i darami. Od na zależy, czy w jakimś konkretnym wydarzeniu będziemy aktywni, czy też obojętni. Sytuacje próbują nas znaleźć i zaangażować. Jeśli pozwolimy się odnaleźć sytuacjom, różnym darom, wówczas zaistnieją okazje, by się odpowiednio zaangażować i z czegoś skorzystać, albo coś z siebie dać.

Bóg „przechadza się po naszej codzienności” i stawia nam różne znaki, przypominające najpierw o swojej obecności, oraz o swoich zaproszeniach. Sumienie pozwala nam dostrzec te znaki, oraz w konkretny sposób na nie odpowiedzieć.

Było kilka takich szczególnych, prostych okazji w moim, minionym, tygodniu, w których to sumienie zadziałało i poruszyło tak, by pozytywnie odpowiedzieć na sytuacje – zaproszenia. Podzielę się tylko kilkoma z nich.

Przyszedł bezdomny, poprosił o jedzenie. Pani przygotowała mu jedzenie i wręczyła. Gdy wróciła, ja uświadomiłem sobie, że teraz te temperatury to warto byłoby dać mu również wodę do picia. Pomysł zrealizowany! Sumienie poruszyło i zadziałało.

Kończy się impreza, wielu gości już poszło, więc i ja powoli chcę już jechać. Podszedł do mnie znajomy i mówi, że mam jeszcze chwilę zostać, bo być niespodzianka, a szkoda, że wielu gości już tak szybko się zwinęło. Pomyślałem sobie, że już jest późno więc będzie mi później jeszcze ciężej. Ale sumienie poruszyło i zadziałało. Zostałem chwilę dłużej. Niespodzianka się udała, a znajomy był zadowolony, że zostało jeszcze, mimo wszystko parę osób, w tym również ja.

Pojawiło się kilka różnych okazji – spotkań, rozmów itp. Pojawia się najpierw myśl, że mi się nie chce. Niekiedy tak jest, że na coś nie mamy ochoty i nie chce nam się działać. Szukałem usprawiedliwienia, żeby czegoś nie zrobić, ale sumienie poruszyło i zadziałało. Odpowiedziałem pozytywnie na wyjazdy, spotkania, rozmowy, dzięki czemu inni i ja sam, otrzymaliśmy dobro.

Sumienie próbuje nas zachęcić, znaleźć w nas tę wrażliwość, dzięki której odpowiemy pozytywnie na jakieś wydarzenia. Idąc za głosem sumienia, idę za wolą Bożą, realizuje swoje życie w pełniejszy sposób.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *