Oswoiłem lwa.

Oswoiłem lwa.

Oswajając coś, wydaje nam się, że to kontrolujemy, że  mamy nad czymś władzę. Kontrola nad swoim życiem, to jedno z wielu naszych pragnień. Czy Boga obecnego i działającego w naszej codzienności, też chcemy oswoić?

Mam taką teorię, że „najprostsze rzeczy, są dla nas najtrudniejsze”. Kiedy postawię sobie pytanie: „czy Bóg jest?” pewnie bardzo wiele osób odpowie, że oczywiście, że tak; pewnie też wielu odpowie, że nie. Gdy jednak wnikniemy w głąb odpowiedzi i będziemy szukać jakiegoś wyjaśnienia – nagle to, co dla nas takie oczywiste, staje się trudne dlatego, że brakuje nam konkretnych argumentów. Przyjmujemy pewne rzeczy, jako oczywiste i nawet nie szukamy jakichkolwiek dalszych argumentów. Można łatwo wytrącić nam argumenty z ręki i sprawić, że staniemy bezradni, wobec nawet prostych pytań i sytuacji.

Lata wiary wydają się być „oswajaniem lwa”, dostosowywaniem Boga do własnych potrzeb. Wydaje nam się, że jest On potrzebny tylko wtedy, gdy dochodzi do skrajnych sytuacji w naszym życiu, w których niestety nie mamy już kontroli nad sytuacją. W innych sytuacjach, radzimy sobie świetnie sami, bez niczyjej pomocy. Pojawia się w nas bardzo silne przekonanie o samokontroli nad wszystkim. Taka postawa w życiu człowieka, sprawia niestety, że coraz bardziej wyrzucamy Boga z przestrzeni naszego życia, aż do takiego momentu, w którym całkowicie o Nim zapominamy i przestajemy w Niego wierzyć.

Dla tych, którym zależy na obecności Boga w ich życiu, oraz dla zagubionych, którzy pragną Go odszukać i na nowo Go poznać, jak i dla wątpiących w Jego działanie i realną obecność przy nas, polecam dwa szczególne zadania.

Pierwszym z nich jest próba otwarcia maksymalnie swojego serca podczas Eucharystii, którą w najbliższym czasie przeżyjecie. Bóg tam jest, co do tego nie ma w ogóle wątpliwości. Trudność polega na tym, czy my jesteśmy przy Nim podczas tego wydarzenia. Może towarzyszyć nam takie przekonanie, że nic nas nie zaskoczy. Idziemy na Eucharystię, nie spodziewając się żadnych cudów. A cud dokonuje się podczas każdej Eucharystii – On jest pośród nas – tak realny, że aż mogę Go dotknąć.

Drugie zadanie, wymaga nieco poświęcenia – muszę znaleźć czas, by zgłębić temat Bożej Opatrzności. Poszukać czegoś w internecie – przeczytać, zapoznać się z tym. Skoro Bóg jest, to działa w moim życiu – a działa, bo JEST. Sytuacje, którym pochodzenie przypisujemy szczęściu, trafowi itp. mają inne źródło. Ja wierzę, że sytuacje, które rzeczywiście od Niego pochodzą, wydarzyły się po to, bo Bóg tak chciał. W Jego planie, obecna jest też historia każdego z nas. A Bóg chce dla nas dobra, dlatego stara się, nas na nie naprowadzić. Wierząc w Bożą interwencję, zobaczymy Jego samego, działającego w naszym życiu, troszczącego się o nas. 

Ani Eucharystii, ani naszej codzienności nie da się oswoić jak lwa, nie da się kontrolować w pełni, sprowadzając wszystko do jakiś, nawet najbardzej wymyślnych kontrolowanych schematów. Te dwie sprawy to ani nie schematy, ani żadna spontaniczność. Ja jestem przekonany, że to Boża obecność, która wyrażana w różny sposób, pozwala nam się zobaczyć i odczuć.

Trudno, by wymagać od niewierzących tego samego co od wierzących. Jedni i drudzy mają możliwość spotkać i zobaczyć Boga, ale to od każdego z nas zależy, co z tą szansą – darem uczynimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *