przebudź się…
Noc Samuela
– ks. dominik poczekaj –
13.11.2025
Samuel i jego doświadczenie nocy jest dla nas okazją do przebudzenia. Otwieramy się na różne doświadczenia – są w naszej codzienności też doświadczenia fizycznej i duchowej nocy. Jak radzimy sobie z tym doświadczeniem? Jak je wykorzystujemy? Jaką postawę przyjąć wobec życia, wobec Boga?
Noc symbolizuje bardzo różne doświadczenia w Biblii. Możemy znaleźć przykłady, w których odkrywamy, że noc staje się przestrzenią dla modlitwy, dla rozmów i podejmowania decyzji, przestrzenią walki i rozstrzygnięcia. W scenie z Samuelem noc staje się czasem wybudzenia, spotkania i powołania. Ta noc, dla Samuela staje się przełomem, momentem stwarzającym go i jego przyszłość. To jest moment dla niego – czas, który stanie się punktem odniesienia, fundamentem jego tożsamości. To są oczywiście okoliczności, które wybrał Bóg, by spotkać Samuela, by z nim rozmawiać.
Noc trudno jednoznacznie zdefiniować, ale w tym czasie jakby umieramy – nie ma nas, nie podejmujemy działań, a organizm jakby się wyłącza, by zregenerować się wobec kolejnego dnia. To czas, w którym jesteśmy chyba najbardziej bezbronni, a wszystko, co się dzieje, jest w zasadzie bez naszego udziału, a więc po części od nas nie zależy. Wybudzony Samuel ma postawę gotowości – a więc idzie do Helego, bo tak uważa za słuszne. Dopiero po odpowiedniej instrukcji Helego, kolejny raz słysząc brzmienie swojego imienia, otwiera się na dialogu z Bogiem (choć do końca nie jestem pewien czy był świadomy tego z kim tak naprawdę rozmawia)
Doświadczenie nocy jest w tym czasie czymś, co nas bardzo mocno dotyka. Szybko ciemniejące niebo wprowadza nas w doświadczenie ciemności, ale jeszcze nie nocy. Czujemy się inaczej – trudniej jest nam funkcjonować, bo zanim się przyzwyczaimy, wciąż musimy się mobilizować i nieco okłamywać, że ciemność za oknem, to jeszcze nie jest noc i musimy jeszcze parę godzin normalnie funkcjonować. To dla wielu niezwykle trudny czas walki o to, by normalnie działać i nie poddawać się ospałości i normalnemu cyklowi – zbliżająca się ciemność, zwiastuje kończący się dzień i czas wypoczynku. To jednak chyba dobre warunki do zrozumienia sceny z Samuelem, do zrozumienia jego doświadczenia.
Wydaje się, że pierwsza rzecz, na którą wskazuje scena z Samuelem, to jego dyspozycyjność – gotowość do reagowania – czujność do działania. Choć początkowo mylnie sądzi, że to głos Helego, to i tak za każdym razem wstaje, idzie do niego, nie zagłuszając tego głosu. Pewnie wielu z nas zareagowałoby w zupełnie inny sposób – wsłuchując się dłuższą chwilę i oczekując potwierdzenia czy faktycznie słyszeliśmy jakiś głos i skąd on pochodził. Z czego to wynika? Wokół nas jest chyba o wiele więcej elementów, które nas mogą wybudzić, dlatego rozsądnie to sprawdzamy. W tym kontekście można zauważyć jak prosta i szczera jest intuicja Samuela, który za każdym razem, wstaje i idzie do Helego, nie poddając wątpliwości motywów swojego działania. Jak prostolinijna, szczera i pełna zaufania jest postawa Samuel. Nie zraża się kilkukrotnie powtarzającą się sytuacją, nie zniechęca się, ale też nie spekuluje, nie szuka innych rozwiązań, lecz za każdym razem posłuszni reaguje i idzie do Helego.
Szczerze? Zaciekawiło mnie bardzo jego gotowość. Pomyślałem o zachętach Jezusa i Jego przestroga – „Czuwajcie, bo nie znacie dnia ani godziny” (por. Mt 25,13) albo „Czy to o drugiej, czy o trzeciej straży nocnej przyjdzie szczęśliwi oni, gdy ich tak zostanie” (Łk 12,38) – czy to nie jakiś rodzaj kontynuacji tej sceny, jej sensu? Być gotowym, być w dyspozycji – kiedy tacy będziemy?
Możemy tak postępować, gdy gotowość – dyspozycyjność będą naszymi naturalnymi postawami, a nie czymś sztucznie, musem przyłączone do naszego życia. „Naucz się tak, by o którejkolwiek porze w nocy cię obudzono, umieć to powiedzieć” — ile razy takie szkolne mądrości się słyszało i faktycznie — kiedy ktoś coś opanował, potrafił to niezależnie od pory — czy to w dzień, czy w nocy, każdy był w stanie to po prostu zrobić, powiedzieć. Wyćwiczyć i uczynić swoimi takie postawy, którymi warto byśmy się kierowali. Jacy jesteśmy? Jakie sobą postawy reprezentujemy? Tego nie nauczymy się „w nocy”, to powinniśmy mieć już opanowane dużo wcześniej. Można by to skwitować stwierdzeniem – budzimy się takimi, jakimi poszliśmy spać.
Rozważając kwestię nocy Samuela, miałem ciekawe zdarzenie. Wydawało mi się, że się obudziłem i wokół mnie była tak przenikliwa ciemności, jakbym był w jakimś kartonie mojej wielkości – i próbując wyciągnąć rękę, by dotknąć ścian, nie czułem ich, tylko właśnie ciemność. Aż wydawało mi się, że czuję napieranie tej ciemności. Ciekawe doświadczenie – bo od razu pomyślałem – ciekawe jak czuł się po przebudzeniu Samuel – jakie uczucia nim kierowały…
Przeżywanie nocy – tej duchowej – jest zupełnie innym doświadczeniem niż spanie w nocy, czy siedzeniem w ciemnym pokoju. Człowiek w takim doświadczeniu odczuwa niemoc, bezradność, jakby ktoś zabrał mu wszystko, czym do tej pory dysponował, co używał. To małość w tej sytuacji, bezradność, mocno przekonuje nas jak ktoś lub coś może nami kierować. Poczucie nocy, w kontekście bezradności, może nam odebrać znacznie więcej — nasze przekonania, naszą pewność, cele, motywację, sens.
Samuel tego nie doświadcza, a już na pewno się takiemu stanowi rzeczy nie poddaje. Bardzo ciekawa jest wzmianka w wersecie trzecim –„A światło Boże jeszcze nie zgasło. Samuel zaś spał w Przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza”. To nie tyle opis okoliczności, ile raczej opis stanu Samuela. Bóg mu towarzyszy, jest blisko niego, otacza go swoją łaską, swoją obecnością. Doświadczenie Eliasza w grocie, Mojżesza na górze – to odkrycie swojej niemocy, swoich ograniczeń, ale i też swojej obecności wobec Boga. Niezwykłe są te sceny, powołujące ludzi do realizacji Bożych planów. To przekonuje do osobistej walki, by doświadczenie zewnętrznej nocy, nie stało się niewłaściwym wewnętrznym doświadczeniem – nocy mojej duszy, mojego serca. Jak często zewnętrzne trudności, niepowodzenia, w końcu przenikają nasze wnętrze, czyniąc nas ludźmi bez nadziei. To konsekwencja, gdy wpuszczamy noc do swojego wnętrza, zamiast się przebudzić.
Scena z Samuelem, czy nocna rozmowa z Nikodemem, czy nocna modlitwa Jezusa w Ogrójcu, czy zaparcie się nocą Piotra przed śmiercią Jezusa – wszystkie te noce, choć tak różne, przyniosły w człowieku wspaniały owoc. Trzeba jednak przedrzeć się przez noc, walczyć o coś, by nas ona nie opanował.
ostatnio dodane
2 Niedziela Adwentu – A – Mt 3,1-12
Mt 3, 1-12
Odpowiedzialność – Dziesięć panien
ODPOWIEDZIALNOŚĆtemat: ODPOWIEDZIALNOŚĆ Łatwo jest teoretyzować, gdy czegoś sami nie doświadczyliśmy. Łatwo jest schować się za czyimiś plecami i tylko przyglądać się osobom i różnym sprawom. O wiele trudniejsze jest opowiedzenie się za czymś, danie „swojej twarzy”...
Są pewne granice.
Pięć panien roztropnych a pięć nierozsądnych – już w samym tytule pojawia się granica. Czy jest ona wyraźna, czy łatwą jest ja odkryć? Granica dzieli na części, stwarzając okazję do dokonania niekiedy trudnych wyborów. Za każdym z nich i tak podąża nasza odpowiedzialność, którą trzeba zobaczyć, a niekiedy wręcz poczuć.


Mam wrażenie, że sporo skojarzeń nasunęło mi się po przeczytaniu „Przebudź się… Noc Samuela”.
Pierwsze – że pewnie większość mam budzących się w środku nocy po usłyszeniu szmeru, hałasu lub płaczu – jest w pełni przytomna :) Może to takie przystosowanie życiowe, żeby w razie potrzeby – świadomie i szybko zacząć działać.
Drugie skojarzenie, takie, po sobotnim czytaniu…
„Gdy głęboka cisza ogarniała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi, jako miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz. I stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią; nieba dotykało, a zstąpiło na ziemię. […]
Obłok ocieniający obóz i suchy ląd ujrzano, jak się wynurzał z wody poprzednio stojącej: droga bez przeszkód – Morze Czerwone i pole zielone – z burzliwej głębiny. Przeszli tędy wszyscy, których chroniła Twa ręka, ujrzawszy cuda godne podziwu. Byli jak konie na pastwisku i jak baranki brykali, wielbiąc Ciebie, Panie, który ich wybawiłeś”.
Mdr 18,14-16; 19,6-9.
Czyli… noc, niechybny koniec…? Nagły zwrot i… uwielbienie.
A trzecim skojarzeniem jest to… „A on po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc”. J 13,30
To była decyzja, a po niej było działanie…