Nadzieja – dobrym kierunkiem.

Nadzieja – dobrym kierunkiem.

Każdy z nas ma złożone w sercu przez Boga szczęście. Nadzieja odpowiada dążeniu do tego szczęścia. Jaki kształt przybrało to ostatnio w moim życiu? 

Zderzając się z codziennością, człowiek nabija sobie nie jeden raz ogromnego guza. Nie ma co udawać – bywa niekiedy bardzo ciężko i nie sposób poradzić sobie tak zwyczajnie, po ludzku. Poddać się? Bez przesady, to żaden sposób na przeżycie codzienności. 

Kiedyś czytałem, że biegacze (szczególnie ci długodystansowi) trafiają na tzw. „ścianę”. Moment, w którym ciało odbiera całkowicie siły na to, by biec dalej. Potrzeba w tym momencie ogromnej walki ze swoimi myślami, aby biec dalej. Fizyczny, psychiczny, bunt całego organizmu, który wywołany jest pewnymi brakami substancji w organizmie (jak chcecie poznać więcej, proponuje przeczytać fachowe artykuły) uniemożliwia człowiekowi uczynienie kolejnego kroku. Myślę, że nie trzeba być biegaczem, by i w życiu trafić na podobą ścianę, która odbiera nam siły do realizacji różnych obowiązków, planów, życiowych celów. Tutaj właśnie wkracza na scenę nadzieja. Mając w sercu, złożone przez Boga szczęście, podpowiada nam ono, że mam iść dalej, że mam pokonać obecną trudność, by zrobić chociażby jeden krok, ale naprzód. Już kiedyś o tym wspominałem, ale o to by tutaj właśnie chodziło, używając szczęścia i nadziei – znudzony tym, co nie do końca było pozytywne w moim życiu, uczyniłem krok – próbę odkrywania i realizowania pozytywnych kierunków.

Pojawia się tutaj ciekawy schemat pt. „składniki nadziei”

PRAGNIENIE DOBRA NADPRZYRODZONEGO CZYLI BOGA

Wielokrotnie zdziwieni jesteśmy naszymi osiągnięciami. Wybitne plany i cele, a rezultat mizerny. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ pragnienia, które posiadamy są bardzo ludzkie, a często bardzo przyziemne. Jeśli nie wznosimy się na wyżyny naszych możliwości to i osiągnięcia też nie sięgają daleko. Sięgaj wysoko i patrz daleko – ale to nie wystarczy, jeżeli nie będziemy „inwestowali” w dobro nadprzyrodzone – czyli takie, które nie zmienia swej wartości pod wpływem czasu. Sięgając po Boga i wszystko to, co jest z Nim związane, możemy mieć pewność, że nie doświadczymy rozgoryczenia.

NIE NA WŁASNYCH SIŁACH ALE NA BOGU I JEGO MOCY SIĘ OPIERAJ

W naszym działaniu trafiamy na bardzo wiele, różnego rodzaju „ścian”. Jakiejkolwiek siły, by nie posiadały, zawsze w jakiś sposób studzą one nasz entuzjazm i zaangażowanie. Mam ostatnio w głowie, taki codzienny obraz – rusztowanie postawione blisko wysokiego muru. Możesz budować wiele rzeczy, możesz podejmować się bardzo wielu działań, ale jeśli one nie mają takiego rusztowania, jakiegoś umocnienia przy sobie, bardzo szybko mogą się te inicjatywy zwyczajnie zawalić. 

Mając takie duchowe rusztowanie, przy różnych swoich działaniach, zawsze możesz sprawdzić ich stan i jeśli będzie taka potrzeba, to coś możesz odnowić, przemienić lub całkowicie odrzucić. Tym duchowym rusztowaniem zawsze powinien być Bóg i Jego konkretna pomoc udzielona każdemu człowiekowi. My sami często odczuwamy ograniczenia z powodu braku sił i możliwości. Dltego trzeba wyjść poza obszar naszych możliwości i sięgnąć do właściwego źródła, jakim jest Bóg. Tylko w takiej sytuacji pozwolimy, aby nasza nadzieja, mogła przeżyć różne trudne doświadczenia. Nadzieja pomaga nam przejść przez to, co po ludzku jest niemożliwe i ruszyć w przyszłość naszej codzienności.

ŁASKA BOŻA WYMAGA NASZEJ WSPÓŁPRACY, NASZEGO WYSIŁKU

Pozbawieni nadziei, porzucamy często to, czym dysponujemy, cały nasz potencjał, na rzecz niewłaściwej wiary w to, że nie damy rady. Zaczynamy nie wierzyć temu, że coś – jakiś cel, możemy osiągnąć. Tracimy w ten sposób ogromny dar. By umocnić nadzieje – dobre cele… musimy podjąć się leżącego przed nami zadania. Jeśli przedrzemy się przez trudności, nie możemy zatrzymać się na satysfakcji, że trudność jest za nami. Współpraca z łaską Bożą, rodzi nowe perspektywy, a więc stają przed nami nowe cele do osiągnięcia i doświadczenia do zdobycia.

Okazuje się, że wielu biegaczy potrafi pokonać tzw. „ścianę”, ale jest też wielu takich, którzy ten punkt traktują jako finał swojej przygody. Jak u ciebie wygląda nadzieja, szczególnie w tych trudnych sytuacjach, czy potrafisz odkryć, mimo wszystko, dobry kierunek?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *