Mój prawdziwy zapach.

Mój prawdziwy zapach.

Człowiek to dusza i ciało. Kierujemy się tym, czym chcemy, ale nie powinniśmy pozbawiać się jakiejś perspektywy. Chrześcijanin zyskuje swój zapach dzięki sakramentom. Masz świadomość – czym pachną sakramenty, które przyjęliście?

 

Była to niby zwyczajna niedziela. Na jednej z Mszy, miało miejsce włączenie do wspólnoty Kościoła, małego dziecka – Wojciecha, przez sakrament Chrztu. Po ochrzczeniu następuje namaszczenie Krzyżmem Świętym. Wówczas kapłan wypowiada takie słowa: „Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony(a) do ludu Bożego, wytrwał(a) w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne.” Po tych słowach czyni się olejem znak krzyża, na szczycie głowy. Kiedy to zrobiłem, poczułem niezwykle silny zapach oleju. Powiedziałem po cichu do rodziców – „Teraz będzie pięknie pachniał„. Rodzice uśmiechnęli się, a kiedy do nosa dziecka przyłożyłem palce, pachnące jeszcze olejem, maleństwo delikatnie się również uśmiechnęło.

Właśnie wtedy, pomyślałem o temacie tego miesiąca i przed oczyma wyobraźni, narysowały się momenty, kiedy pachniałem tym olejem – Chrzest, Bierzmowanie, Kapłaństwo, Namaszczenie Chorych. W tych sytuacjach otrzymałem od Boga szczególne dary, a przypomnieniem o nich do dziś pozostaje zapach świętych olejów. Większość z nas przynajmniej trzykrotnie otrzymała namaszczenie i były to momenty, w których otrzymaliśmy dary, otrzymaliśmy też szczególny zapach. Jakbyście mieli jakąś okazję, to poproście, by móc powąchać ten olej, by zapamiętać ten zapach dla osobistego zbudowania.

 

Pachniemy sakramentami, a jeszcze bardziej tym, czym one nas obdarowują. Zapach jest ulotny, a sakrament – dar, dalej w nas pozostaje. Przypominają sobie sakrament, korzystając z nich, możesz się osobiście zastanowić, czy wciąż pachniesz nim, czy starasz się świadomie uczestniczyć w łasce danego sakramentu. Nikt, ani nic, nie zetrze z ciebie łaski sakramentów. Możesz z niego nie skorzystać, możesz ich nie wykorzystywać, a nawet możesz się ich wyprzeć, a i tak duchowo, pozostaje wciąż na tobie ta szczególna woń sakramentu, który kiedyś przyjęliśmy.

Tak, jak gest Marii, ze względu na Chrystusa, wypełnił wonią cały dom w Betanii, tak sakramenty, ze względu na Chrystusa, wypełniają „swoją wonią, całego twoje życie”. Ten sakramentalny zapach, przypomina o bardzo istotnych kwestiach dla naszego życia. Sakramenty rozprowadzają różne zapachy w naszej duszy. Jednak od nas zależy, czy te zapachy wydostaną się zewnątrz naszej duszy i będą odczuwane również w naszej codzienności. Naturą sakramentów jest przenikać duszę człowieka, ale również budować jego życie. Nasze zaangażowanie, często prowadzi do dostarczenia duszy łaski sakramentu, ale nie umożliwiamy drugiego, ważnego etapu, by to, co stworzy się w duszy, przeniknęło też fizycznie naszą codzienność. To tak, jakby w duszy człowiek zrozumiał, że kogoś obraża, ale i tak w swojej codzienności, nadal to robił. Dar w duszy, w takich warunkach, niestety zostanie stłamszony i uwięziony, co spowoduje, że w ludzkim życiu, nie zmieni się nic.

 

Wszystko rozpoczyna się od Chrztu – to ten zapach dominuje w naszym życiu i przenika je całe. Dzięki temu sakramentowi otrzymujemy zapachy: godność, przynależność do Boga i wspólnoty, zapach charakterystycznej codzienności, przyszłości, wieczności, konkretnych wartości. Przez sakramenty Chrztu, Bierzmowania, Namaszczenia Chorych (i kapłaństwa), otrzymujemy swój osobisty zapach, który mamy chronić, pielęgnować, rozwijać i rozsiewać na innych, ubogacając inne osoby, dając osobiste świadectwo życiem.

Pewnie każdy z nas ma swój ulubiony zapach, markę perfum, która jest przez nas dopasowany do naszego charakteru, sytuacji, ciała. Dbamy o to, bo chcemy się lepiej czuć, bardziej komfortowo. Skoro fizycznie jesteśmy w stanie o to zadbać, zabiegać, dlaczego nie mielibyśmy zadbać też o wymiar duchowego zapachu naszego życia. Tak bardzo powinniśmy sobie uświadomić potrzebę wewnętrznego budowania się – jakiegokolwiek, ale jednak duchowego również.

Oczywiście, jako chrześcijanin, chciałbym, by nasze działania oprzeć właśnie na Chrystusie, ale jeśli ci bliżej do „innej duchowej rzeczywistości”, to i tak wszyscy powinniśmy się zastanowić – co w tym względzie tak naprawdę robimy. Odrzućmy jakiegokolwiek rodzaju uprzedzenia i zacznijmy się budować wewnętrznie – duchowo, by odzyskać swój prawdziwy zapach życia.

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *