Mam ci wierzyć, że jesteś Chrześcijaninem?

Mam ci wierzyć, że jesteś Chrześcijaninem?

Kiedy powiedzą o tobie, że jesteś dobroduszny, pomocny, cierpliwy…? Wtedy, gdy tylko o tym będziesz mówił, czy wówczas, gdy te słowa widoczne będą w twoim życiu jako konkretne czyny? A co z wiarą? Czy wystarczy określić siebie, że „jestem wierzący”?

Wiele razy próbujemy słowami wyjaśnić swoją postawę. Może potrzebujemy tego, gdyż nasze działanie nie jest zbyt wyraźne, by było na tyle wymowne, by nie trzeba było go tłumaczyć. Wiara potrzebuje nie tylko potwierdzenia, wyrażania się przez czyny, ale konkretnej jej realizacji w czynach. By nie sprowadzić wiary do deklaracji słownych, litanii słów na modlitwie, zapewnień i postanowień, potrzeba by nasza wiara wzrastała poprzez konkretne czyny w naszym naturalnym środowisku, jakim jest nasza codzienność.

Kiedy osobom, które są w kościele zadaje pytanie, czy są wierzącymi, zdecydowana większość, pewnym głosem potwierdza, że nimi są. Jednak zadaje im kolejne pytanie – a jak dziś, do tego momentu, twoja wiara się wyrażała, przez jakie działanie? Wówczas niestety, albo już nie uprzedniej pewności i konkretności, albo pozostaje wypowiedziana standartowa odpowiedź – modlę się, chodzę do kościoła, staram się nie grzeszyć…

Ograniczamy wiarę do kilku pobożnych praktyk, czyniąc ją nieco skostniałym działaniem, tradycją, niż rzeczywistym realizowaniem – życiem wiarą. Pomyśl o wierze jako o spotkaniu z Bogiem i chwili, w której z Nim rozmawiasz. Czy można to w jakikolwiek sposób ograniczyć? Czy jest sens? Czy pomiędzy kochającymi się ludźmi istnieją tylko obowiązki, tradycje do wypełnienia, czy raczej wyzwania, które nieustannie budzą w sercu każdego człowieka miłość? Kochając kogoś, wręcz szukamy sposobu, w jaki jeszcze sposób wyraźniej i konkretniej pokazać komuś miłość – to, że go kochamy. W wierze często sprowadzamy relację z Bogiem, do wypełnienia „chrześcijańskich standardów”. Jest to jakiś rodzaj miłości, ale czy to wszystko na co nas naprawdę stać? 

Skoro przez wiarę mogę całym sobą przylgnąć do Boga, to konieczna jest z naszej strony refleksja nad tym, w jaki sposób chcę Bogu okazać swoją miłość; jak chce odpowiedzieć swoją miłością na Jego miłość. Wszystko to, co jest ważne dla człowieka, w jakiś konkretny sposób funkcjonuje w jego życiu codziennym. Człowiek przekłada to, co dla niego ważne, na konkretne działania, myśli, słowa… Jest rzeczą naturalną, że żyję tym, co dla mnie ważne. Nie macie wrażenia, że z wiarą często jest zupełnie inaczej?

Wiary nie można zaprogramować tylko do wybranych momentów, wydarzeń.

Zastanów się, jak możesz wyrażać swoją wiarę, sięgając dalej niż tylko do modlitwy, Eucharystii itp. Nie ograniczaj się, ani nie powstrzymuj. Znajdź swój osobisty sposób budowania relacji z Bogiem poprzez własną codzienność. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *