być w drodze…

Katecheza w drodze.

– ks. dominik poczekaj –
17.03.2026

Tak naprawdę wszystko jest ważne podczas drogi, ale czasami warto zwrócić uwagę na szczególne elementy, by stały się one dla nas twórcze i by nami dalej pokierowały. Od tych elementów zależy charakter dalszej drogi i sposobu jej przeżywania.

Droga w wymiarze fizycznym skłania do refleksji. Człowiek przemierzający jakiś odcinek drogi, naturalny sposób w chodzi w rolę obserwatora – czy to podróżując autem, czy rowerem, czy spacerując. Ciekawi nas otaczający krajobraz, a podróż skłania nas do tego, byśmy U wrażliwi się na różne elementy, które nas otaczają. Szczególnie to się dzieje wówczas, gdy przemierzamy zupełnie nową drogę albo gdy elementy mijane są szczególnie ciekawe lub wyjątkowe. Warto wykorzystywać to przeżywanie naszej drogi — może zwyczajnej i rutynowej, ale nadając jej innej wartości, sami doświadczymy, jak bardzo cenne są te doświadczenia.

Możemy sobie zaplanować jakąś drogę i jej charakter, i mimo wszystko takie działanie będzie dużo prostsze do zrealizowania, niż wyszukiwanie spontanicznych elementów w trakcie drogi, które w jakiś sposób mógłby nas ubogacić. Mogę zaplanować sobie rekreacyjny spacer, ale mogę też pójść się przejść i zwracać uwagę na to, co się wydarzy po drodze, na co zwracam uwagę, czy zastanowić się nad czymś, co przykuje moją uwagę. Idę będziemy przymierzać taką samą drogę, ale ze względu na jej charakter, możemy i na pewno się tak stanie, przeżyjemy ją zupełnie w inny sposób.

Uczniowie z Emaus mają do czynienia z dwoma sytuacjami. Wyruszam do Emaus – to jest ich cel drugi, najważniejszy kierunek. Po drodze dzielą się wrażeniami, ale istotne dla nich jest osiągnięcie Emaus. Dołączę do nich Jezus i zmienia to doświadczenie ich drogi na uwrażliwienie się na elementy, które występują po drodze. Moją okazję słuchając Jezusa, jego wyjaśnień, znaleźć coś cennego dla siebie – klucz do zrozumienia tego wszystkiego, co widzieli, czuli, usłyszeli, sami przeżyli.

Ich droga staje się pewnym momencie odcinkiem odkrywania – Jezus wyjaśnia im te miejsca starego Testamentu, które odnosiły się do niego. Te wszystkie zapowiedzi nadejścia mesjasza, stają się bardziej zrozumiałe i oczywiste, dzięki temu konkretnemu wskazywaniu przez Jezusa i jego wyjaśnianiu. Ta droga, z błądzenia po różnych myślach i odczuciach, stała się drugą o konkretnym temacie. Dzięki wyjaśnieniom Jezusa przeciera się w ich myślach coraz wyraźniejszą ścieżką, którą mentalnie i w wierze, mają przyjść. Tematyczna droga ukazuje te miejsca, w których ukazywany Mesjasz ma przyjść w konkretnym celu. Odbycie tej podróży przez uczniów, staje się drugą nie tylko poznania i odkrycia, ale też zrozumienia i przyjęcia. Ich obraz mesjasza był inny I skorygowany przez Jezusa nakłada się w końcu na obraz, który był zapowiedziany. To jest etap drugi, którego teraz bardzo potrzebowali i który faktycznie przyczyniał się do „otwarcia ich oczu”. 

Kiedy Jezus im tłumaczy, to uczy ich jednocześnie właściwego łączenia poszczególnych elementów, aby ostatecznie złączyć w jedną całość.

Ten wątek, który nazwałbym katechezą w drodze, wskazuje na potrzebę dwóch rzeczy – spraw: 1 – bogaci wewnętrznie; 2 – posiadać fizycznego – duchowego przewodnika.

Droga, doświadczenia, które przeżywamy, bardziej lub mniej świadomie zauważalne, mimo wszystko powinna się rozwijać, i faktycznie to robią. Codzienność jest nam podarowana, by nas ubogacić, a nie tylko konsumpcyjnie zaspokoić. Powinien być przez nas rozpoznawany element w ciągu dnia, który jestem właśnie elementem ubogacające, wzmacniającym, uczącym. Można nauczyć się w ten sposób patrzeć całościowo na dzień i rozczytywać te elementy, które stały się, mają miejsce w naszym życiu właśnie po to, by nas zbudować. Uczniowie są poruszeni tym, jak im Jezus wyjaśnia – czy serce nie pałało w nas… to jest ich pierwsze podsumowanie i wskazanie na ten element, który jest dla nich najistotniejsze. Widzimy, że proces wyjaśniania w drodze, wywiera na nich ogromny wpływ. Kolejne etapy są podsumowane kolejnymi odkrywanymi przez nich elementami. Naturalną kontynuacją procesu drogi, ich konkretnego dnia i zdarzenia jest odkrycie tego, co było w tych sytuacjach najistotniejsze. Dobrze by było, byśmy przynajmniej w jakimś etapie, spróbowali dokonywania takich podsumowań, takich odkryć tych elementów, które mogą nas ubogacić, które mogą pomóc nam coś odkryć – zrozumieć.

Kolejne dni naszego życia, to kolejne katechezy w drodze – sytuacji, momenty ukazujący nam coś istotnego, co prowadzi nas dalej, ubogacając kolejne momenty życia. To niezwykły czas uczenia się, rozwijania, poznawania. Życie jest do odkrycia, a w dalszym etapie jest po to, by je przeżyć najlepiej, jak potrafimy. Uczniowie odczuwają radość i ona prowadzi ich do Jerozolimy, do Wspólnoty, by się z nimi wszystkimi podzielić osobistym doświadczeniem spotkania, rozpoznania Chrystusa Zmartwychwstałego, ale też dlatego, by po prostu być razem.

Mamy możliwość uczyć się wielu rzeczy, przysłaniać różnego rodzaju wiedzę. Warto zdać sobie sprawę z tego, po co to robimy, by jak najlepiej to wykorzystać dla swojego pożytku. To, że dzisiaj coś przeżyłaś, czegoś się nauczyłeś, czegoś doświadczyłeś, ma możliwość służyć czemuś bardzo konkretnemu w tobie i dlatego warto to świadomie i pięknie ukierunkować.

Droga zmieniła uczniów z Emaus – uczy ich przez występujące różne etapy, odkryć to, co będzie stanowiło sedno ich życia i dalszej drogi. Droga umożliwia im zrozumieć — kim są oni sami w sobie — zmiana następuje na zewnątrz, ale również wewnętrznie. Chrystus odsłania im poszczególne elementy, uwrażliwianie ich na nie, prowadząc do ich zrozumienia i poznania, do ich decyzji osobistej. To oni połączyli, skojarzyli fakty i dzięki temu zapadła w nich bardzo konkretna decyzja. Ich decyzją jest dalsza droga, konkretny kierunek tej drogi i cel jej przeżycia.

Oby to, czego nauczą nas drogi kolejnych dni, przyczyniło się do faktycznej radości zdobytego doświadczenia i zastosowania tego pragmatycznie w swojej codzienności.

 


ostatnio dodane

Poszukując wersji siebie


Poszukując wersji siebie


Scena z bogatym młodzieńcem, który poszukuje drogi do osiągnięcia celu życia, jest czymś normalnym, oczywistym, czymś, co już nam towarzyszyło lub towarzyszy w naszej codzienności. Być może potrzebujemy tej sceny do uświadomienia sobie – jaką drogą podążam do celu – i nadać na nowo życiu, a szczególnie wyobraźni, właściwy kierunek.