Jezus Ukrzyżowany i Opuszczony

Jezus Ukrzyżowany i Opuszczony

1. Dla nas miłość do Boga miała takie znaczenie: być gotowym umrzeć jeden za drugiego. (Ch.L.)

Jego cierpienie jednoczy wszystkich. Zbliżając się do Jezusa Ukrzyżowanego, mogę w Nim odkryć znaczenie moich trudnych doświadczeń – mogę je ofiarować w intencji różnych osób, wydarzeń. Śmierć Chrystusa jest pełna miłości, bo jest ofiarowaniem siebie za każdego człowieka, dla naszego zbawienia. Jakże to wielka i piękna ofiara, choć nie prosta. Być gotowym umrzeć jeden za drugiego, to we właściwy sposób wykorzystać dar życia. Tylko w Miłości i z miłością, jesteśmy wstanie uczynić coś takiego. Będzie nas na to stać, gdy będzie w nas Boża Miłość.

2. Czym jest miłość? To Jezus Ukrzyżowany. (Ch.L.)

J 15,13 – „nikt nie ma większej miłości od tej gdy ktoś życie swoje oddaje…” Wspinając się przez życie Jezusa, docieramy do szczytu – celu miłości, Golgoty, która jest znakiem szczególnej miłości. Spoglądając na Niego, na krzyżu, rozumiemy ten symbol. Cierpiący, ofiarowujący każdą chwilę bycia na krzyżu, aby kochać. To trudny moment ukazujący jak dzięki miłości można osiągać cele. Nie zrażajmy się przeciwnościami, trudem realizacji jakiegoś zadania. Miejmy w sercu ten sam cel, co Jezus – kochać i ofiarowywać wszystko w imię Miłości.

3. Jezus cierpiał najbardziej, kiedy na krzyżu wołał: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? – Opuszczenie Jezusa było szczytem Jego cierpienia. (Ch.L.)

To trudny moment, by go w kilu słowach streścić. Jezus czyni wolę Ojca, a On jakby milcząc był nieobecny. To bardzo bolesne, ale milczenie można zrozumieć poprzez to jak bardzo cierpi też Ojciec, gdy widzi Syna, który pragnie przez krzyż uwolnić każdego człowieka od grzechu i zjednoczyć na nowo z Ojcem. Jezus wie, że musi tak postąpić, ale Miłość wymaga wielu poświęceń. Jezus przeszedł tę drogę za nas, byśmy mogli budować życie w Miłości.

4. „Perche Io Amo Gesu Abbandonato – dlaczego ja kocham Jezusa Opuszczonego” P.I.A.G.A – rana. (Ch.L.)

Piękny skrót „Rana” – zawierający pytanie i odpowiedź… Miłość wobec Jezusa Opuszczonego wyraża się poprzez przyjęcie Go i uczynienie Ideałem swojego życia. Ten Ideał wymaga od nas, abyśmy uczynili charakterystyczny krok w swoim życiu: umierać, aby żyć. Każda trudna rzecz, ale i też piękna, dobra jeśli jest poświęcona, ofiarowana Bogu, drugiemu człowiekowi umiera dla nas, aby się odrodzić w innej chwili w postaci innego dobra. Śmierć jest umiejętnością tracenia, ale gdy wiem po co mam tracić, wówczas każdemu wydarzeniu nadać mogę zupełnie inny wymiar.

5. Jezus spłacał nasz dług. (Ch.L.)

Jego ofiara, pełna bólu i niezrozumienia ze strony ludzi, wypełnia się krok po kroku. Mimo ludzkich przeciwności, plan Bożej miłości spełnia się do końca. W krzyku na krzyżu możemy usłyszeć ważne lekcje, które nie tylko ratują nas, ale stają się dla nas zachętą do działania. Jak wielki musi być nasz długo, skoro tak wiele musiał wycierpieć, tak wiele dla nas uczynić. Zdajesz sobie sprawę z ciężaru twoich grzechów? A wiesz jak cenna jest Jego miłość i jej waga?

6. Każde cierpienie fizyczne, moralne, czy duchowe było dla nas odbiciem ogromu Jego cierpienia. (Ch.L.)

Kiedy spotyka nas cierpienie, często nie rozumiemy sensu – znaczenia tego doświadczenia. Kiedy wiążemy je tylko z człowiekiem, wówczas rzeczywiście trudno nam odnaleźć most duchowego połączenia tego, co dzieje się z nami. Dlatego Chrystus Ukrzyżowany, który włącza cierpienie w sens odkupienia staje się światłem zrozumienia tych wydarzeń. Znajdując w swojej sytuacji, połączenie cierpienia z Jezusem uczy we właściwy sposób dźwigać to doświadczenie. Moje cierpienie jest obecne w Jego cierpieniu, stąd mogę czynić je ofiarą przynoszącą duchowy i fizyczny pożytek.

7. Jezus Opuszczony jest ciemnością, tęsknotą, sprzecznością, figurą wszystkiego, co dziwaczne, nieokreślone; postacią, która ma w sobie coś przerażającego, ponieważ jest Bogiem wołającym o pomoc! (Ch.L.)

Jezus przyjmując grzechy całego świata – przeszłe, teraźniejsze i przyszłe – by zbawić człowieka, przyjmuje wszystko to, co powoduje grzech. Staje się grzechem… to paradoks, ale w ten tylko sposób może nas uwolnić. Wszystko, co czyni grzech – wszelkie braki, są w Nim, a On na krzyżu dokonuje rzeczy nadzwyczajnej – uwalnia nas od nich, ale sam musi pokonywać to, co czyni grzech. Bóg wołający o pomoc, jest znakiem niezwykłej miłości, która gotowa jest oddać swoje życie, by dać je innym. W Nim, wiszącym na krzyżu odradza się ludzka miłość, nadzieja i nabiera innego wymiaru wiara.

8. Dla tych, którzy czuli się podobni do Niego i zgodzili się dzielić z Nim Jego los, stał się On: dla nie wiedzącego – odpowiedzią (…) dla zmęczonego – wypoczynkiem, dla zrozpaczonego – nadzieją. (Ch.L.)

Jezus Opuszczony i Ukrzyżowany jest tym, którego należy objąć. Przyjąć każde doświadczenie, starają się stawać podobnym do Niego. Zgoda na Jego wolę, nawet najtrudniejszą, sprawia, że współdzielimy z Nim los. To niezwykle ważne, aby Go objąć – przyjąć. Wówczas, gdy to uczynimy, staje się On tym, czego nam brakuje. Jeśli szukamy odpowiedzi, staje się nią. Jeśli szukamy odpoczynku, w Nm go znajdujemy. Jeśli szukamy pocieszenia, to właśnie w Nim odnajdziemy nadzieję. On rzeczywiście jest odpowiedzią na każde nasze doświadczenie. Ale wiele razy nie chcemy różnych doświadczeń, dlatego też odrzucamy często Jego samego, który pragnie przyjść nam z pomocą.

9. Każde nasze cierpienie wydawało się nam obliczem Jezusa Opuszczonego, którego należało kochać i pragnąć z Nim przebywać. Być takim jak On, ażeby przez śmierć sobie samemu przynieść życie nam i wielu innym. (Ch.L.)

Śmierć nie kończy, a raczej zaczyna coś zgoła zupełnie nowego. Obumierając w swoich myślach, pragnieniach, odzyskuje prawdziwą wolność i dlatego otwarci jesteśmy na nowe życie. Chrystus cierpiący – Opuszczony i Ukrzyżowany – daje nam przykład drogi odzyskiwania swojego życia. By móc posiąść prawdziwe życie, musi w nas obumrzeć to co jest fałszem. Często jesteśmy jakby oblepieni łatkami, które nas dekorują i przykrywają prawdziwe piękno. Umierając dla siebie, odzyskujemy swój prawdziwy blask w Bogu.

10. boska alchemia przemienia cierpienie w miłość. (Ch.L.)

Działanie Boga jest zbiorem działań – miłości i przebaczenia, łaski i uświęcenia, dobra i umocnienia… Wstępując w nasze życie, ze „składników naszej codzienności” może On dokonywać rzeczy nadzwyczajnych. Jest w stanie wykorzystać każdą sytuację, nawet trudną, każde najmniejsze dobro obecne w naszym życiu, aby dokonać cudu przemiany. Cierpienie w tej alchemii przemienia się w miłość, którą możemy dotknąć również drugiego człowieka.

11. A po każdym spotkaniu z Jezusem Opuszczonym, spotykałyśmy Boga w nowy sposób, jakby twarzą w twarz, bardziej bezpośrednio w pełniejszej jedności. Powracały światło i radość. (Ch.L.)

Nawet błahostka może odebrać chęci i siły do czynienia czegoś dalej, ale gdy przyjmiemy to doświadczenie jako spotkanie z Jezusem Opuszczonym wówczas prawie natychmiast przyjdzie nowe spojrzenie. Odsłoni się przed nami On sam, bardziej bezpośrednio i odzyskamy jedność z Nim. W tym spotkaniu dokonują się niezwykle radykalne zmiany. On spotkany w każdym doświadczeniu, przynosi światło i pocieszenie.

12. Jezus Ukrzyżowany i Opuszczony jest lekarstwem na każde cierpienie duchowe i ulgą w każdym cierpieniu fizycznym. (Ch.L.)

Kilka razy mi się zdarzyło, że młodzi ludzie nie wiedząc co odpowiedzieć w kartkówce – odpowiadali: „Jezus jest odpowiedzią na wszystkie problemy”.  Zawsze miałem ochotę dopisać: „Czy rzeczywiście w to wierzysz?” Powinniśmy zdać sobie sprawę, że mimo tego, że jest to słowo rzucone niekiedy na wiatr, to jednak ma w sobie prawdę. Jeśli wierzę, On jest rzeczywiście lekarstwem i ukojeniem w tych trudnych doświadczeniach, które przeżywamy. Musimy się jednak w tych doświadczeniach do Niego zwrócić, w przeciwnym razie nie może nam w żaden sposób pomóc.

13. Jezus Opuszczony i Ukrzyżowany czynił nas doskonałymi w jedności (Ch.L.)

Jednocząc się z Nim, odnajdujemy drogę do jedności z sobą i pomiędzy nami. Jedność jest nie tylko sposobem bycia, ani też sposobem realizacji – działaniem, ale jest życiem. To On jest obecny tam, gdzie panuje jedność. Zbliżając się do Jezusa, odkrywamy jedność jako Jego zamiar i stąd w nas pojawia się to pragnienie, by „stawać się jedno”. On, który jest cierpieniem wszystkich, wisząc na krzyżu łączy wszystkich. My na Jego wzór, możemy wnosić jedność wszędzie tam, gdzie On nas postawi.

14. Jezus Opuszczony jest wzorem dla tych, którzy kochają Boga z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił, jest wzorem „zakochanych” w Bogu. (Ch.L.)

Krzyk na krzyżu wyraża niezwykłą miłość – całkowite zdanie się na Miłość. Kochając, Jezus przekracza granice grzechu – ciemności, oddalając się od Ojca, by wyrazić najczystszą i najbardziej ofiarną miłość – poświęca całe swoje życie. Czasami zastanawiamy się nad tym, co oznacza kochać „z całej” duszy, serca, „ze wszystkich” sił… i nie odnajdujemy innego przykładu jak tylko Jezusa, który wisząc na krzyżu staje się ikoną tych słów. Tka bardzo Bóg kocha… że ofiarowuje swojego Syna. 

15. Jezus Opuszczony jest tym, który daje światło człowiekowi, który żywi nadzieję wbrew wszelkiej nadziei. (Ch.L.)

Słup światła, który w konkretnej chwili, w wydarzeniu daje odpowiednie światło, by odnaleźć rozwiązanie. Niekiedy szukamy Go w ciemnościach swojej duszy, w zawiłościach swoich skomplikowanych myśli, a wystarczy zwrócić się do Niego, by w Jego postawie – sytuacji, odkryć właściwe rozwiazanie. On, który wydaje się kończyć życie na tym świecie, nie kończy go, ale zaczyna. Walczy o każdego z nas, o naszą wolność, byśmy doświadczając ograniczeń, mogli sięgnąć w głąb Jego śmierci i zmartwychwstania i znaleźć nadzieję.

16. Jezus Opuszczony jest naprawdę figura ziarna pszenicznego które obumiera (J 12,24) (Ch.L.)

Przypowieść o ziarnie rzuconym w glebę, gdy parzymy na Jezusa staje się nagle bardziej zrozumiała i prostsza do wyobrażenia. Nawet przeniesie tego obrazu na swoje życie staje się bardziej realne. Obumierające ziarno przygotowuje się do nowego życia. Jezus całkowicie się poświęca, by dać z siebie początek nowego. Moje doświadczenia zarówno te trudne jak i te piękne muszą również niekiedy przeżyć taki proces – umierać, by dać początek czemuś nowemu.

16. Jezus w swym Opuszczeniu wydaje się tylko człowiekiem. Nigdy więc nie był tak bliski człowiekowi jak w tamtej chwili i nigdy go bardziej nie kochał. A jednocześnie, nigdy nie był tak blisko Ojca – to z miłości do Niego umiera, i to w taki sposób. (Ch.L.)

Potrzebowaliśmy tego gestu. Wydaje się nam on gestem niezwykłej jedności z każdym człowiekiem. Rodzi on w nas nadzieję, że z każdego upadku może powstać, dzięki miłości Jezusa, który już zjednoczył się z nami, w tym wydarzeniu. On staje się do końca obrazem człowieka, który przez grzech jest zniewolony, ale i też cierpi. Tak bardzo Jezus kocha, że przyjmuje każdy nasz grzech na swoje ramiona, ale zarazem tak bardzo jednoczy się z Ojcem, że dla Jego miłości pragnie wszystkich uwolnić od ograniczeń.  

17. Jedność i Jezus Opuszczony, dwie strony medalu. (Ch.L.)

Każdy z nas na okazje pewnie wiele razy zobaczyć krzyż i obserwować w duszy cała tą sytuację. Czy jednoznacznie kojarzy nam się ona z miłością? Pewnie tak! A z jednością? Pewnie dla wielu jest to zrozumiałe. Jezus Opuszczony jednoczy niebo z ziemia, ludzi pomiędzy sobą. To niebywały znak kiedy w Jego krzyku opuszczenia można i trzeba zrozumieć jedność z każdym człowiekiem i z Ojcem. Może wydawać nam się że te strony medalu są skrajnościami i zaprzeczeniem a jednak to Jezus – Jedność łączy wszystko co jest podzielone, rozdarte, zagubione. 

18. Najpierw jedność, miłość a gdy przychodzi ta chwila: spróbuj i żyj! (Ch.L.)

Jak postąpić, gdy przyjdzie trudne doświadczenie. Pewnie każdy z nas sie nad tym zastanawia. Instrukcja wydaje się być klarowna, ale czy rzeczywiście prosta? Doświadczenia w których uczestniczymy są różne, więc nie sposób znaleźć gotowego rozwiązania. Musimy na pewno spróbować uczynić podstawę dla przeżycia jakiejś sytuacji. Z pomocą przychodzi nam jedność i miłość. Czy to z Bogiem, czy z człowiekiem, musimy starać się, by te dwie rzeczy były obecne w obecnej chwili. Później pozostaje próba realizowania sytuacji tak, jak nam to podpowiada serce i umysł. 

19. Ludzie Go nie chcą, nikt Go nie chce – więc On jest cały nasz.  (Ch.L.)

Można dostrzec w tym niezwykłą misję, skoro inni Go odrzucają, to tym bardziej mam okazję przyjąć Go do swojego życia. Możemy dzięki temu nieść Go właśnie tam, gdzie nikt nie myśli o Nim, czy nie wyobraża sobie, że On tam może być. Możemy być zasiewem pokoju, nadziei, miłości wszędzie tam, gdzie tego zwyczajnie nie ma. On Opuszczony, pragnie wejść w życie człowieka. Może właśnie to twoje szczególne zadanie, aby Go przyjąć takim, jakiego Go nikt nie chce. 

20. Szukać Go wszędzie. Dostrzegało się Go na przykład samotnego i opuszczonego w głębi wielu ludzkich serc, w których mieszka przez łaskę. (Ch.L.)

On jest wszędzie, to jest pewnik, który wyznacza nam drogę. Kiedy pragniemy Go odnaleźć, zawsze napotkamy na swojej drodze człowieka, który Go nosi. Wielu jest ludzi samotnych, opuszczonych, życiowo połamanych, których serca trzeba zreanimować. Wiemy, mamy tą pewność, że jest obecny dzięki łasce w sercu każdego człowieka. To nasze zadanie, aby pomóc Mu w tych sercach na nowo wzruszyć te osoby. Dlatego obejmując Go w sercu każdej osoby, możemy przyczynić się, aby On na nowo w nich mógł zaistnieć.

21. Jezus Opuszczony – znajdowało się Go też w tabernakulum, bo widzieliśmy wiele tabernakulów, zawsze opuszczonych, ozdobionych kwiatami i mnóstwem świateł, lecz nie wiele ludzi wokół nich; przypominał nam Go także każdy krzyż (Ch.L.)

Tak niewiele potrzeba, by objąć Jezusa. Wystarczy niekiedy odwiedzić na chwilę swój kościół, zatrzymać się na chwilę adoracji i przełamać milczenie i ciszę tego miejsca, wywołane brakiem ludzi. Nie możemy dopuścić, by tabernakulum pozostawało w samotności, świadcząc o zapomnieniu przez człowieka. Adoracja, krzyż, powinny to być znaki Jego obecności, które są żywe w naszych sercach. 

22. Znajdowaliśmy Go również w biednych, chorych, odwiedzałyśmy w więzieniach, w osobach, które zbłądziły. Dzięki temu nasze serca otwierały się na całą gamę dzieł miłosierdzia jakie tylko miłość potrafi wynaleźć. (Ch.L.)

Rozpoznać, przyjąć Go i czynić konkretnie miłość. Taka droga prowadzi od Jezusa do Jego obecności w człowieku. Jeśli rzeczywiście przyjmiemy Jezusa Opuszczonego, zrozumiemy, że Jego rany są obecne w każdym człowieku. Nie zawsze są to te same rany. Niekiedy człowiek wchodzi w ciemność przez błędnie podjęte decyzje i wybory. Ale, w sercu każdego człowieka jest Jezus. Dzieła miłosierdzia pozwalają na nowo, zapanować Jezusowi w sercach tych osób, które odkryją Go w sobie.

23. Trzeba Go pocieszyć, ponieważ cierpi. Pocieszać Go – znaczy kochać Go. (Ch.L.)

To nie miejsce na sentymenty, ckliwe słowa, ale to odpowiednie miejsce do tego, aby wyrazić swoją miłość konkretnie. Często niesiemy w sobie miłość do różnych osób, ale jak ją wyrażamy. Czy inni widzą, czują, że ich kochamy? Czy Jezus – może czuć rzeczywiście naszą miłość, czy czuje nasze pocieszenie i jedność z Nim, który jest Ukrzyżowany? On nie wymaga od nas rzeczy nadzwyczajnych, ale miłości, tak konkretnej.

24. Stawiać Go zawsze przed wszystkim: nie przykładać wagi do radości, zadowolenia, nawet płynących z jedności, aby zawsze prosić o cierpienie z Nim (co znaczy: nie mnożyć cierpień, brać te, które przychodzą). (Ch.L.)

Niekiedy uzależniamy swoje działanie tylko od tego, co pozytywne, myśląc, że tylko to oznacza, że jest rzeczywiście dobrze. Ale, czy cierpienie nie może prowadzić do czegoś dobrego. Uciekając od cierpienia wcale go nie rozwiązujemy. Mamy stawić czoła temu co trudne, niekiedy bolesne. Nie chodzi o to, aby tworzyć sztucznie nowe cierpienie, ale o to, by umieć wykorzystywać te wszystkie doświadczenia, które już są obecne w naszym życiu. Nie przywiązując się do czegokolwiek wykazujemy się ogromną wolnością.

25. Nie obrażajmy tej miłości narzekaniem i smutkiem, lecz bądźmy zawsze gotowe przezwyciężać każde cierpienie radością i w radości, bo to jest wolą Bożą dla nas, a mamy do tego wszystkie łaski, wystarczy umieć je wykorzystać” (Ch.L.)

Często nie myślimy o konsekwencjach naszego narzekania, czy smutku. Jednym z nich, bardzo trudnym jest to, że możemy obrażać miłość Boga. Bóg nie daje nam doświadczeń, by nas przygnębić, zniechęcić. Są to wydarzenia, które musimy dzięki Jego woli – łasce, przemieniać w radość i przyjmować z radością. Skoro ma to ku czemuś służyć, to raczej zastanówmy się jak to wykorzystać, a nie skupiać się na tym jak nam trudno. Bądźmy rzeczywiście ponad tym. 

26. z ponurakami Dzieło się rozpada, a gdy twarze tryskają radością, Dzieło idzie naprzód! (Ch.L.)

Podejście do sprawy, może przeważyć co się stanie z naszym działaniem. Możemy przyczynić się do rozwijania tego co robimy, albo niestety sprawić że nasze działania się rozpadną. Radość jest twórczym materiałem dla naszego działania. Im więcej radości tym silniejsze staje się nasze działanie, bo unosi nas optymizm. Smutek odbierze nam zapał, chęci i oddali od osiągnięcia właściwego celu. Zatem wygraj dziś ze smutkiem i wygrywaj radością. 

27. Kiedy dusza nie śpiewa, coś ją dręczy i to „coś” trzeba natychmiast oddać Bogu. (Ch.L.)

Człowiek staje się zupełnie inny, gdy go „coś” dręczy. Markotność, drażliwość, niechęć i wiele innych skutków pojawia się, gdy „coś” dopada człowieka. Nie sposób niekiedy się tego zwyczajnie pozbyć, a człowiek chodzi z dręczącymi myślami sporo czasu, szukając trudnych rozwiązań. Czy próbowałeś oddać to „coś” Bogu? Zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności za dręczące „coś”, by pójść dalej, wolnym od przeszłości i teraźniejszości. Krocz w przyszłość, przekazując wszystko Bogu.

28. Trzymać się kompasu, jeśli nie chcemy popaść w smutek. Jeśli nie chcemy być smutni, trzeba nastawić kompas na cierpienie. (Ch.L.)

Ustalając kierunek, człowiek powinien wiedzieć dokąd i po co zmierza. Jednak codzienność bywa zaskakująca i trzeba niekiedy skorygować swoją pielgrzymkę życia. Delikatna zmiana kierunku, może zmienić na lepsze lub na gorsze nasze życie. Wszystko zależy właśnie od kierunku. Życie to nie zbieg okoliczności, lecz konkretne zdarzenie, z konkretnym celem. Jeśli go odgadniemy będziemy mogli podążać we właściwym kierunku.

29. Cieszyć się z cierpienia z Nim, a potem kochać Go nadal, czyniąc Jego wolę. (Ch.L.)

Żadne doświadczenie nie powinno nas zatrzymywać dłużej niż to jest faktycznie potrzebne. Umiejętność ta, sprawia, że potrafimy przejść do kolejnych chwil i zadań, bez rozpamiętywania przeszłości. Naszym darem i zadaniem jest chwila obecne, a więc to co mam obecnie do spełnienia. Również cierpienie nie powinno mnie zatrzymywać dłużej niż jest to potrzebne. Ale przyjmując je powinniśmy kochając czynić dalej Jego wolę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *