być w drodze…

Jaką drogą iść?

– ks. dominik poczekaj –
17.02.2026

Wybór drogi, którą podążamy, jest dla nas oczywistą sprawą. Zdajemy się na intuicję, doświadczenie. Uwzględniamy wiele elementów, by przemierzyć jakąś drogę jak najszybciej, albo w jak najlepszych okolicznościach. Wybór istnieje, choć często nieuświadomiony przez nas. Czy traktując życie jako drogę, w niej również możemy dokonać jakiegoś wyboru?

Ewangelia Łukasza 24,13-35

13 Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. 14 Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. 15 Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. 16 Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali. 17 On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. 18 A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». 19 Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; 20 jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. 21 A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. 22 Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, 23 a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. 24 Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». 25 Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! 26 Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» 27 I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. 28 Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. 29 Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. 30 Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. 31Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. 32 I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» 33 W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, 34 którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». 35 Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

„…byli w drodze…” (Łk 24,13)

Te kilka słów, streszcza bardzo ogólnie, życie każdego z nas, pozostawiając jednak do odkrycia całą tajemnicę charakteru naszych indywidualnych codzienności. Droga to symbol, który pewnie w każdym z nas wywołuje różne refleksje. To obraz, który nie tylko występuje w naszym otoczeniu – bo nimi podróżujemy, mijamy je, odkrywamy nowe drogi. To nasze życie jest drogą. Każdego dnia stajemy na drodze, tworzymy ją, pokonujemy i docieramy do jakiegoś kolejnego celu. Droga to również wyzwania, których się podejmujemy i doświadczenia, które nas kształtują i wydarzenia wokół nas, które mają na nas ogromne oddziaływanie. Choć droga to symbol wielowymiarowy i wielowątkowy, to jest jednak bardzo praktyczny, jest używany przez nas faktycznie każdego dnia.

Spójrzmy na scenę uczniów z Emaus właśnie z perspektywy drogi i spróbujmy rozczytać ten symbol w odniesieniu do naszego życia. Uczniowie z Emaus, fragment ten jest dla mnie bardzo ważny z wielu powodów. Jednym z wielu wątków jest właśnie symbol drogi, który tworzy tę scenę. W Liturgii możemy go spotkać w okresie wielkanocnym, a w ciągu roku istnieje możliwość jego wyboru w liturgii pogrzebowej.

Dynamika drogi streszcza nasze życie. Ona ukazuje różne uwarunkowania, przez które przechodzi nasze życie, różne kierunki, które obieramy w naszej codzienności, doświadczenia, które tworzą nas i które sami tworzymy. To droga symbolicznie tworzy nasz charakter i streszcza to, co było i jest dla nas ważne i w co się angażujemy. Samo wyruszenie w podróż, daje nam możliwość odkrywania dróg innych osób, daje możliwość zetknięcia się – przecięcia tych dróg, a niekiedy połączenia się ich, tworząc wspólne doświadczenie. Każdy dzień naszego życia jest stworzeniem jakiegoś odcinka drogi, składającego się na większą całość. Nasze życie to podróż w bardzo wielu aspektach.

Zewnętrzna droga po prostu jest, naturalnie wynika ze stanu naszej codzienności. Nasze chęci, zaangażowanie są potrzebne, by zewnętrzna droga nabrała swojego kształtu, indywidualnego działania. Każdy człowiek, dzięki osobistemu łączeniu różnych elementów, tworzy specyficzną dla siebie kombinacje wyborów i decyzji, stwarzając unikatową drogę swojego życia. 

Bardzo często obserwując innych, inspirując się życiem innych, pragniemy w odpowiedni sposób  dostosowywać swoją kombinację połączeń elementów i dlatego jeszcze bardziej wnikamy w kształtowanie naszego życia, uwypuklając różne elementy. Warto wciąż pracować nad zewnętrzną drogą, szukać odpowiedniego połączenia poszczególnych elementów. Ta kwestia powinna nam uświadomić, że tworzenie zewnętrznej drogi, bazuje na ważnych elementach, które są wewnątrz nas – nasze wartości, nasza natura, charakter, emocje, wrażliwość, doświadczenia… To przede wszystkim nasze wewnętrzne zasoby stanowią trzon naszej wyjątkowości, indywidualności, naszych wartości. Odkrywając to, powinniśmy zacząć odczuwać, że jest coś jeszcze, oprócz zewnętrznej drogi. Jest jakaś tajemnica wewnątrz nas. Tam właśnie dokonują się różne reakcje, dając początek podejmowanym działaniom w naszej zewnętrznej drodze. Procesy zachodzące wewnątrz nas, świadczą o tym, że jest też inny poziom drogi i inna rzeczywistość, mająca ogromny wpływ na nasze życie. Zaczynamy pewnie odkrywać, że jest coś jeszcze w naszym życiu, co powinniśmy chronić, za co powinniśmy być jeszcze bardziej odpowiedzialni i co tak naprawdę najbardziej powinniśmy swoim życiu odkrywać.

Droga, która widoczna jest, we fragmencie — uczniów z Emaus — jest nie tylko przykładem zewnętrznej drogi, ale również — moje wprowadzenie o tym mówi, jak i kontekst fragmentu, wskazuje — że jest inna droga do przeżycia. Droga wewnętrzna jest tą tajemniczą drogą wewnątrz nas, która powinna stać się tematem naszego działania – odkrywania i kształtowania.

Uczniowie z Emaus podczas tego doświadczenia drogi, przeżywają szereg, bardzo różnych doświadczeń.

Pierwszy etap, nazwałbym go — droga rozgoryczenia (por. w. 18-24) – „a myśmy się spodziewali…”

Drugi etap — droga zrozumienia (por. w. 25-27) – „jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy!”

Trzeci etap, nazwałbym – droga odkrywania (por. w. 28-32) – „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i pisma nam wyjaśniał?”

Czwarty etap – droga doświadczeń (por. w.33-35) – „…opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak go poznali przy łamaniu chleba”.

Cztery etapy drogi, stają się dla mnie schematem, pewnego rodzaju procesem – właśnie drogą, którą możemy wykorzystać do kształtowania swojej wewnętrznej drogi. 

Na każdym etapie ich drogi, towarzyszą im pewne „zjawiska”, które są jakby narzędziami modelującymi ich wnętrze i stanowią swego rodzaju przewodnik po tym, co przeżywają i w czym uczestniczą. 

Jeśli spojrzymy przez pryzmat konkretnej sprawy, którą nosimy w sobie i prześledzimy sytuację przez te cztery etapy, zobaczymy możliwości, dzięki którym uda nam się wyruszyć w dalszą drogę, a nie zatrzymywać się w miejscu. Obserwując swoje wnętrze, swoją wewnętrzną drogę, być może w bardzo prosty sposób, uda nam się wskazać w nas te właśnie etapy lub ich synonimy.

Nasze doświadczenia są różne, a wnętrze przyswaja wszystko to, co przeżywamy – czy to są pozytywne sytuacje, czy negatywne. Będąc świadomym swojej wewnętrznej drogi, będziemy mogli ją wykorzystać do ukształtowania zewnętrznej drogi. Patrząc na powyższe etapy drogi, trzeba to podkreślić, że w każdym z nich, w jakiś sposób, jest obecny i działa Jezus. To nie wskazuje tylko na duchowy wymiar tej sceny, ale również na potrzebę oparcia swojego całego życia na rzeczywistości duchowej.

Każda droga dokądś nas prowadzi i, pozwala nam coś przeżyć, zrozumieć, odkryć, doświadczyć… Wewnętrzna droga wprowadza nas w głąb i wspiera nas przy przenikaniu tajemnic naszego życia. Droga duchowa i zewnętrzna, powinny się na siebie nakładać i w obu kierunkach na siebie pozytywnie oddziaływać.

Przyjrzyj się swojej wewnętrznej drodze – Jaka ona jest? Dokąd ona cię prowadzi? Czego od ciebie wymagam i do czego zaprasza?

Może właśnie obecny temat, pomoże ci tę drogę bardziej świadomie odkryć i później we właściwy sposób kształtować. Do tego właśnie cię serdecznie zapraszam…


ostatnio dodane

wyjątkowa chwila

wyjątkowa chwila

Sceny biblijne niekiedy jakby miały drugie dno, oprócz oczywistego tematu pomagają zrozumieć jeszcze coś wokół. Ukazują pewną atmosferę, styl, które obecne są też w naszej codzienności. Scena Uczniów z Emaus podkreśla we mnie temat — wyjątkowych chwil. Czym one są, jakie są? Spróbujmy ten temat w sobie rozjaśnić.

katecheza w drodze

katecheza w drodze

Tak naprawdę wszystko jest ważne podczas drogi, ale czasami warto zwrócić uwagę na szczególne elementy, by stały się one dla nas twórcze i by nami dalej pokierowały. Od tych elementów zależy charakter dalszej drogi i sposobu jej przeżywania.