Impuls.

Impuls.

Można wpaść w pułapkę, by zapomnieć o swoim sercu. Działać, wypełniając wszystkie swoje obowiązki, nie zastanawiając się nad czymkolwiek.

Bycie nieustannie aktywnym jest zadaniem trudnym, bardzo wymagającym. Jednak by w tej aktywności nie zatracić się, by nie zgubić swojego serca, trzeba wciąż na nowo przypominać sobie o głównej motywacji – „intencji” dnia, chwili… Możemy wypełniać swoje obowiązki, w najlepszy sposób, jednak nie angażując swojego serca. Technicznie zrobiliśmy wszystko jak należy, ale jednak utraciliśmy szansę głębszego życia – życia z sercem. Jeśli w jakimś momencie uświadomisz sobie, że nie angażujesz swojego serca w pełni, to nic straconego, zawsze możesz pobudzić swoje serce do aktywności.To jest ta szczególna możliwość „działania z sercem” – możemy jeszcze głębiej przeżyć chwilę, która ma obecnie miejsce. Mamy szansę zmienić wszystko.

Każdy impuls serca, świadczy o jego życiu. Stąd naszą radość powinno wywołać każde poruszenie serca. W każdej sytuacji, najmniejsze drgnięcie serca może sprawić, że inaczej przeżyjemy swoją codzienność, że głębiej odkryjemy jakieś wydarzenia.

Wydarzenia zewnętrznie mogą się nie za bardzo różnić, ale te przeżywane z sercem stają się dla nas głębsze, przez co stanowią dla nas większą wartość, a my jesteśmy w nie bardziej zaangażowani.

Przygody tego tygodnia były bardzo różne. Niestety wiele razy zapominałem o „działaniu z sercem”, ale kilka razy jednak coś mi się udało.

Spotkania zawsze są sprawą pierwszorzędną. W tym tygodniu miałem okazję do dwóch ważnych spotkań. Na jednym z nich miałem okazję dotknąć swojego serca, myśląc o swoim powołaniu – o początkach – decyzji i wyborze. W kontekście rozmowy o tym temacie, z inną osobą, mogłem działać z sercem i dotknąć czyjegoś serca… Inne spotkanie było już bardziej luźne, spacerowe. Ciekawy był moment, w którym dwie osoby, z różnych obecnie miejscowości, spotkały się na Lednicy – taki księżowski spacer. W pewnym momencie padła propozycja by odwiedzić tą drugą osobę. Najpierw pojawiło się ludzkie myślenie – późno, jednak kawałek drogi w jedną i drugą stronę… Uruchomienie serca i konkretne działanie. Znikły wątpliwości, ludzkie gdybanie i spotkanie myślę, że było bardzo miłe i owoce. 

Środa – z racji uroczystości, miałem krótkie rozważanie o „trzech radościach”. Staram się ostatnio jeszcze bardziej wkładać serce w moje słowa… Wydaje mi się, że dzięki temu słowa bardziej trafiają, ale czy tak rzeczywiście jest, muszą ocenić inni.

Czasami też pewnie sami to zauważacie, że brak serca w działaniu powoduje naszą nerwowość. Miałem kilka takich sytuacji. Nie wiem co je spowodowało, ale jak to zauważyłem, podjąłem próby uruchomienia serca i sytuacje nieco się odwróciły. 

Trzeba nieustannie angażować swoje serce, próbować uruchamiać je jak najczęściej, by przeżywać głębiej swoją codzienność, odkrywając potencjał codzienności, jak i też możliwości naszego serca.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *