Dom…

Dom…

16 Niedziela zwykła – Łk 10,38-42

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

Dom…

To szczególny dom, przyjaciół Jezusa, bo chyba nie ma nikogo tak szczególnie podkreślonego w Ewangeliach, jak właśnie Marta i Maria, i Łazarz. Myśląc o tym fragmencie Ewangelii, zawsze przed oczyma mam słowa Jana Pawła II z Novo Millennio Ineunte, pkt 43 – „Czynić Kościół domem i szkołą komunii”. To jest ćwiczenie, które wymaga wysiłku. Dlatego widzę Martę i Marię – obie wybierające różne drogi, sposoby, które wydają się być tak bardzo różne, a przecież żyją w jednym domu. Maria siedząca u stóp Jezusa i wsłuchująca się w Jego słowa i Marta, który uwija się przy różnych czynnościach. Możemy sami, patrząc na swój dom i swoją sytuację, zastanowić się czego symbolem jest dom. 

Obie postawy, wymagają od nas zatrzymania się i zastanowienia. Wydaje mi się, że nie powinniśmy widzieć tych dwóch postaci tak bardzo skrajnie, że pracująca Marta jest zła, a słuchająca Maria dobra. Problem Marty jest głębszy – nie byłoby nic złego w jej postawie – działaniu, gdyby nie to, że odczytuje swoje zajęcia jako coś negatywnego i wykorzystuje to przeciwko swojej siostrze. W sposobie posługiwania Marty jest coś niewłaściwego: jest pochłonięta pracą w taki sposób, że odciąga to jej uwagę od tego, co naprawdę ważne i pozbawia czegoś istotnego, niosąc przy tym niepokój, a nawet udrękę. Nie jest zadowolona ze swojej pracy, nie czuję się, by to, co robi czyniła w wolności. W postawie Marty widzę właśnie szkołę – potrzebę uczenia się, tworzenia ze swojego życia czegoś pięknego, nawet w tych powszednich, zmudnych działaniach. Maria, jak już się domyślacie ukazuje dom, w którym istnieje już właściwy wybór i działanie.

Chrystus w swojej wypowiedzi, nie ocenia negatywnie całej postawy Marty, a jedynie tę część jej działania, która powoduje zmartwienie i niepokój. Warto się zastanowić nad tym, dokąd prowadzi mnie moja postawa, moje myśli i działania. Czy ich realizacji, prowadzi mnie aby we właściwym kierunku?

DOŚWIADCZENIE:

Będąc szczególnie w obcym domu, gdzieś na wyjeździe, przeżywam mały sprawdzian swoich zasad. Czy przenoszę pewien styl zachowań wraz z sobą? Czy istnieją postawy, które realizuje, bo mam je tak mocno we krwi? Tydzień moich wakacji pokazał, że nie zawsze potrafiłem obrać tą najlepszą cząstkę. Czasami przegrywałem, a czasami udawało mi coś zwyciężyć. Było we mnie trochę z Marty i trochę z Marii.

 

Przeœlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *