odpowiedzialność…

Dlaczego zwleka?

– ks. dominik poczekaj –
13.01.2026

Opóźnienie do dziś jest domeną niektórych sytuacji i osób. Zastanawia nas niekiedy zwyczaj spóźniania się przez kogoś i może oceniamy to jako brak kultury, a nie rozumiemy innych motywów postępowania. Czy spóźniający się dzisiaj wykorzystują zwlekanie z dzisiejszej sceny, czy raczej faktycznie są słabo zorganizowani?

w.5 – Gdy Pan młody się opóźniał, zmorzone snem wszystkie posnęły.

Poznając zwyczaje wokół zaślubin w czasach Jezusa, dużo łatwiej jest nam wyobrazić sobie to, co faktycznie oznacza w niektórych momentach nauczanie Chrystusa. Poznając kontekst, dużo prostsze jest, zrozumienie przesłania, choć nie oznacza to, że dużo łatwiej jest nam przyjąć to nauczanie. Znając zwyczaj przygotowania domu dla przyszłej małżonki, fakt, że ojciec młodego pana ogłasza gotowość, może sprawić to opóźnienie. Być może młodzi chcieliby jak najszybciej ze sobą zamieszkać, ale uroczystość, jej przeżycie, zakłada właściwe przygotowanie. Dlatego jakby głosem rozsądku, odpowiedzialności, jest ogłoszenie gotowości przez ojca, a nie przez kogoś innego. On obiektywnie stwierdza czy miejsce jest gotowe do zamieszkania, ale i też do długiego świętowania (bo wesele trwało około tygodnia)

Opóźnienie jest w tym przypadku uzasadnione, ale pomyślmy, jak to się ma do nas i do innego wydarzenia. To, co dla nas ten czas oznacza widać w dziesięciu pannach – w ich różnych postawach. Bo zwlekanie może spowodować, że będziemy zmęczeni jakąś sytuacją, albo może spowodować, że stworzymy w sobie myśli, że mamy jeszcze czas. W pewnym momencie ogarnie nas obojętność, letniość. Może to zwlekanie wywołać w nas inną też reakcję – wykorzystamy ten dodatkowy czas na działanie, które nas faktycznie przygotuje. Postawa, którą ty przyjmiesz, to decyzja, która powinna zapaść w sposób świadomy, ale powinna ona też przyjąć konkretną formę realizacji.

Nikt chyba, z pełną premedytacją, nie wybierze obojętności jako swojej postawy, ale nasze decyzje, wybory i działania, mogą nas powoli do takiego stanu rzeczy doprowadzić i nawet nie zauważymy, że obojętność jest w nas tak silna i ogarnia w nas już tyle spraw. Powolne obojętnienie często wynika z braku reakcji, z braku działania. Długotrwałe oczekiwanie na wesele, pewnie nie jednego gościa mogło zniechęcić, zniecierpliwić, czy znużyć. Można byłoby w takiej sytuacji zacząć działać na innych polach życia i zapomnieć o sprawie. W taki sposób otoczymy mimowolnie jakąś sprawę naszą obojętnością, co sprawi, że dana rzecz przestanie się dla nas liczyć. Ile razy podejmowaliśmy jakieś działania i trudno było nam wyczekać końca albo rezultaty nie odpowiadały naszym oczekiwaniom. Okoliczności coraz częściej odbierały nam chęci, przekonanie a czasami sens jakiegoś działania i pewnie w jakimś momencie coś przestało się dla nas już liczyć, zaniechaliśmy starania, odpuściliśmy nasze zaangażowanie, poszliśmy dalej innym już torem. Przestało nam już na czymś zależeć, coś przestało być już dla nas ważne, wyraźne i choć nie mieliśmy takiego zamiaru, to coś już nam po prostu zobojętniało. Pomyśl ile spraw przez taki zbitek zachowań, najzwyczajniej odeszło z twojego życia?

Najszybciej coś nam obojętnieje, gdy przestajemy się w coś angażować, gdy przestaje nam na czymś zależeć. To są właśnie te momenty, w których wobec jakiejś sprawy tracimy czujność i wewnętrzną chęć zaangażowania. „Zmożone snem, wszystkie zasnęły…” – ale tylko pięć z nich nie zauważyło dotąd, że może im brakować oliwy na najważniejszy moment uroczystości zaślubin. Przegapiły to, a gdy się zbudziły, było już zbyt późno, by znaleźć na nowo w sobie chęci, zaangażowanie, przekonanie i przejść do działania. Tak łatwo jest przespać różne szanse, okazje. I oczywiste jest dla nas to, że winą nie jest sen, tylko nasz sposób myślenia, nasze zaangażowanie lub jego brak. Nasze wyobrażenia, cele, doświadczenie są — najogólniej można by było powiedzieć — z czym idziesz spać, z tym też wstajesz… Może oprócz tego dostajesz w promocji odpoczynek lub ciążące myśli.

Jest też drugi wątek, mocno o nim pamiętajmy, bo może być dla nas ostrzeżeniem, źródłem nadziei, kierunkiem postępowania. Jest to element zaskoczenia, który poprzedza mnóstwo znaków ogłaszających nadejście Oblubieńca. Te znaki mobilizują do działania, ale już do tego momentu powinniśmy być przygotowani i zorganizowani. Wyczekujesz tego, kiedy nastąpi moment, kiedy będziesz mógł przejść bezpośrednio do działania. To nie jest chwila, by zacząć się dopiero organizować – ta chwila ma inną dynamikę i znaczenie. Zwlekanie z nadejściem jest szansą, by się we właściwy sposób zorganizować, bo poprzedzające nadejście znaki, będą oznaczały koniec organizowania się, i mobilizowały już do przejścia, do konkretnego wypełnienia swojego zadania. Sami się pewnie irytujecie, gdy w chwili wyjścia na jakieś spotkanie, twoi bliscy, biegają i szukają jeszcze jakieś rzeczy, a ty gotowy jesteś już, by wyjść. Chyba że to ty przed konkretną godziną biegasz i organizujesz się, a inni na ciebie czekają, a ty dziwisz się, czemu oni czegokolwiek od ciebie chcą. To jaką panną w końcu jesteś?

Jest taki typ ludzi, którzy wolą być przygotowani wcześniej, dać sobie czas na to, by jeszcze wszystko sprawdzić przed i gdy przyjdzie ten właściwy moment, przejść do działania. Jeśli ustawisz sobie przypomnienie na 15, 10, 5 minut przed to wiesz, że wszystko masz i tak naprawdę gotowi jesteście do działania w którymkolwiek momencie. Można odwlec coś, dać sobie czas na upewnienie się, ale gdy przychodzi ta konkretna chwila i wiesz, że jesteś gotowy. Niby to takie oczywiste, ale i tak bywają sytuacje, w których  dzieje się zupełnie inaczej.

Dla mnie to „zwlekanie” jest jakby daniem czasu na obudzenie w sobie poczucia odpowiedzialności wobec tego, co ma nastąpić. Jaką wartość ma dla mnie i jak ważne jest moje zaangażowanie? Ten dodatkowy czas jest też mobilizacją, by zreflektować się i zobaczyć, co mamy – a więc jak ja się przygotowałem do tego, co przede mną. Zawsze jest to okazja do zanurzenia się w modlitwie, by swoje wnętrza jeszcze bardziej otworzyć i przygotować się na nadchodzące wydarzenia. Otrzymany dodatkowy czas, jest po to, by zebrać tak świadomie wszystko, co jest mi potrzebne, do przeżycia kolejnych sytuacji.

Panny roztropne są obrazem tych osób, które w odpowiedni sposób wykorzystują całe życie – czas, sytuacje, okazje, aby zebrać „oliwę” – czyli całe to dobro, które jest potrzebne do wejścia na „ucztę”, potrzebne do przeżycia kolejnego, najistotniejszego doświadczenia.

Mam czas – ale nie po to, by coś stale odwlekać, ale po to, by dłużej się czemuś poświęcić, by bardziej chcieć się zaangażować, by lepiej się przygotować…