Co nas wyróżnia…

Co nas wyróżnia…

CO NAS WYRÓŻNIA – co powinno rzeczywiście czynić nas chrześcijanami.

Czy chrześcijaństwo jest dziś na tyle wyraźne, by widzieć co je charakteryzuje? Chciałbym zobaczyć chrześcijaństwo takim, jakim powinno być, może właśnie wtedy, mielibyśmy pewność, co powinno nas wyróżniać i tworzyć naszą tożsamość.

Wyróżnianie się na jakimś tle, można traktować w różny sposób: pozytywny – gdy ma ktoś coś rzeczywiście dobrego przez swoją postawę do zaproponowania, jak i też negatywny, gdy niestety chodzi tylko o pielęgnowanie swojej indywidualności. Współczesność wyłapuje inność – wyjątkowe osobowości, zachowania, zdarzenia. Jak sami możecie się pewnie przekonać, nie jest to zawsze pozytywne i godne naśladowania. Łatwiej jednak sprzedaj się to, co się wyróżnia, niż promować to, co jest powszednie, często reprezentowane. Czy chrześcijaństwo potrzebuje takiego właśnie wyróżnienia? Może wobec dzisiejszych czasów, istniałaby taka potrzeba, by promować „bożych szaleńców”, którzy swoim postępowaniem zadziwiliby innych i być może w ten sposób zmobilizowali do działania. Nie wiem tak naprawdę co sądzić o takiej ewentualności.

Powstające wspólnoty, rodzący się Kościół, w pierwszych wiekach miał bardzo silny „argument w rękach”. Inni patrząc na sposób postępowania chrześcijan mówili o nich: „zobaczcie jak oni się miłują”. Gdy przesuniemy slajd historii do współczesności, często zastanawiam się, co dziś ci sami ludzie, powiedzieliby o nas chrześcijanach. Dziś patrzy się na Kościół przez pryzmat jednostek i wielu jednak wykrzykuje raczej różne wyzwiska niż pochwały. Dla tych, którzy chcą widzieć, albo rozumieją znaki, które widzą, wyrażają się raczej w sposób bardziej pozytywny, widząc znów w różnych jednostkach szanse, możliwości, nadzieję żywego Kościoła.

Chrześcijaństwo ma coś do zaproponowania, współczesnemu człowiekowi i pewnie każdy z nas powinien głębiej zastanowić się nad tym, co tak naprawdę mamy do zaproponowania.

To było niedawno, kilka lat temu. Miałem okazję przebywać w małej miejscowości – Loppiano koło Florencji, gdzie znajdują się, różnego rodzaju szkoły formacyjne pewnego ruchu. To miejsce, a w szczególności wszystkie te, gdzie można było spotkać jakąś grupkę osób, wydawały się nadzwyczajne. Nie były to jakieś szokujące sytuacje, ani zachowania ludzi. Czuć jednak było, że tam unosi się w powietrzu jakiś specyficzny duch.

Niby można było tam spotkać chrześcijan i nie tylko, ale te osoby jednak, mimo wszystko wydawały się inne. Niby chrześcijaństwo, które znam, ale jednak jakby jakieś inne. Entuzjazm, rozmowy ludzi, praca, wykłady, wspólne przygotowywanie posiłków, wypoczynek… niby normalność, codzienność każdego z nas, ale jednak istniało coś w tych osobach, sytuacjach i miejscach, co sprawiało, że się wyróżniali, nawet na tle innych chrześcijan, którzy odwiedzali to miejsce, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Rok rocznie przebywa tam tymczasowo 900 osób. Różne kraje, więc i różne tradycje, kultury, w jednym miejscu mix wszystkiego. Czy to było właśnie to, co ich wyróżniało? Nie, to nie to… Może fakt, że w ciągu powszedniego dnia tygodnia było bardzo wielu ludzi na Mszy św.? Nie, to nie to… Pewnie się zastanawiasz nad tym, co w takim razie było tym czynnikiem wyróżniającym. Otóż tak ogólnie, można by sprowadzić to, do kilku rzeczy: pragnienie, aby wszyscy stanowili jedno, oraz życie radykalne Ewangelią, oraz to, że pomiędzy ludźmi żyła miłość wzajemna. Te czynniki były bardzo namacalne, a im dłużej w tym miejscu się przebywało i poznawało tych ludzi, tym więcej każdy mógł dostrzec pozytywnych rzeczy, którymi ci ludzie żyli.

Dla mnie po dość już krótkim czasie pobytu wśród tych ludzi, przyszła konkretna myśl: „to jest ten żywy Kościół. W nim chcę być. Tak chcę żyć i postępować, jak oni.” Pomimo już upływu lat, nadal widzę ten Kościół, to miejsce, gdzie prawem jest miłość wzajemna, a motorem działania Ewangelia. Właśnie tam zobaczyłem i zrozumiałem, że Kościół rzeczywiście jest żywy, że można żyć wolą Bożą zawartą w Piśmie Świętym, że nie musi być nudno, ani dziwnie, może być normalnie, a jednak mimo wszystko niezwyczajnie.

Czy ja, jako chrześcijanin dzisiaj powinienem się wyróżniać?

Powinienem zachować” niezwyczajną normalność” – żyć miłością Boga, wcielać w życie Ewangelię, miłować się wzajemnie, przebaczać i wciąż zaczynać od nowa. Nie odkrywam przed wami nowości, by okazuje się, że często zapominamy o początkach, siłując się z nowymi pomysłami, zamiast zaadoptować stare rzeczy w nowych czasach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *