wielkipost_27

wielkipost_27

Trudności w nawróceniu 27. Utarte ścieżki „Grzech żłobi w nas kanały…” Wraz z grzechami pojawiają się sytuacje, osoby, działania. Możemy niekiedy zwrócić uwagę na okoliczności, w których notorycznie pojawiają się te same grzechy. Czy o wynik tego, że grzeszę, czy raczej tego, że dałem się złapać w pułapkę utartych ścieżek. Z grzechem trochę podobnie jest jak z wodą, która pod ziemią drąży swoje kanaliki, szukając najdogodniejszego miejsca ujścia. Jak już taki kanał się udrożni, to woda nie zmienia zasadniczo kierunku biegu, a jedynie swoją siłę przepływu, pogłębia coraz bardziej już utworzony kanał. I tak, jak na początku była to mała struga wody, tak z czasem może być to nawet rwący potok. Grzech szuka w naszym życiu kanałów prowadzących do tych miejsc, w których będzie mógł stawać się silniejszym. To jak reagujemy – nasze czyny, słowa, uczucia, może pokazać nam w jakim momencie i okolicznościach tak postępujemy. Jeśli drażni nas jakaś sprawa, to pewnie już zauważyliście, że gdy się ona powtarza, nasze zachowanie wówczas, również się powtarza. Stosując te same rozwiązania wobec niektórych spraw, możemy w prosty sposób wyrobić w sobie takie właśnie sposoby rozwiązywania tych kwestii. Człowiek, który ma problemy z obżarstwem, najpierw powinien się zastanowić nad tym, jak zmienić swój codzienny zwyczaj robienia zakupów. Człowiek, który irytuje się jakimś programem w telewizji, powinien wyrobić w sobie najpierw umiejętność przełączania na inny kanał, swojego telewizora, albo całkowicie jego wyłączenie. Człowiek posiadający problem z pornografią, najpierw powinien się zastanowić, dlaczego np. przechowuje wciąż jakieś zdjęcia, filmy, albo dlaczego tak dobrze w pamięci ma zakodowane różne adresy stron. Każdy grzech ma swoją ścieżkę, dróżkę, która prowadzi do samego grzechu, jak i też dróżkę,...
wielkipost_26

wielkipost_26

Trudności w nawróceniu 26. Pokusy i manipulacja. Trudnością w nawróceniu jest niekiedy to, że zło wcale nie słabnie, a niekiedy wręcz przeciwnie staje się silniejsze i wzmaga swój atak na nas. Możemy mieć wrażenie, że w miejsce jednego, zwalczonego zła, pojawia się kilka innych. Jedna zwalczona pokusa, chwilę później wraca nie dając spokoju naszym myślom, wyłaniając się w najmniej oczekiwanym momencie. To wewnętrzne wrażenie, wynika z tego, że wciąż wewnętrznie trwa walka z tym, co złe. Nie jest łatwo wyrwać korzenie jakiegoś grzechu, jakiegoś przyzwyczajenia. Wciąż będziemy mieli wrażenie, że tak bardzo wokół nas krąży zło, ponieważ jesteśmy jeszcze na tyle mało odporni, że czujemy jego obecność. Może człowieka zniechęcić to, jak bardzo odczuwa różnego rodzaju pokusy, jak często z nimi musi walczyć, z czegoś rezygnować. Jeśli ulegniemy pokusom, musimy zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo jeszcze dobro jest słabe w nas i mało stabilne. Wszelkiego rodzaju zachwiania spowodowane są naszym brakiem pewności zdecydowania. Ilość pokus i niekiedy ich siła, sprawiają, że bywają momenty, w których człowiek upada, mimo tego, że tego nie chce. Rzeczywistość zła, działa jak różnego rodzaju manipulacje, wykorzystując nasze słabości, niepewność i skrywane pragnienia. Wielokrotnie człowiek stając wobec jakiegoś zła lub problemu, doświadcza też innego rodzaju ograniczenia, a mianowicie, nie znajduje odpowiedniego sposobu walki, przeciwstawiania się złu. Człowiek, w różnego rodzaju metodach dopatruje się możliwości osiągnięcia jakiegoś sukcesu. Nie ma złotych sentencji, schematów, metod, reguł, które możemy wybrać i według nich się posłużyć do walki ze złem. Podobnie, jak z chorobą, choć możemy mieć podobne objawy do naszych bliskich, to skuteczność wyleczenia może leżeć w zupełnie innych rozwiązaniach. Kwestia walki ze złem to nie liczenie...
radość

radość

IV Niedziela Wielkiego Postu (2015) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J 3, 16) istotą nawrócenia jest radość z odzyskiwania… umiłował Miłość Boża nieustannie zachwyca i nawet, gdy człowiek oswoi się z tym doświadczeniem, nagle coś pobudza go do nowego entuzjazmu. Miłość Boża nigdy nie staje się przeterminowaną. Dotyka człowieka w różnych doświadczeniach, pozwalając zrozumieć się kolejny raz, w inny sposób. Choć Miłość jest ta sama, to jednak za każdym razem zupełnie inaczej ją czujemy. Inaczej rozumiemy Miłość, gdy doświadczamy bólu, osobistej tragedii; inaczej gdy popełniamy jakiś błąd lub grzech. Inaczej zupełnie ją przyjmujemy, kiedy się modlimy, kiedy jesteśmy na Eucharystii, albo gdy klękamy przy kratkach konfesjonału, a w zupełnie inny sposób przenika nas w życiu codziennym: w małżeństwie, w uczuciach skierowanych do jakiejś osoby, w codziennych obowiązkach. Można mając w pamięci słowa św. Pawła: „Miłość nigdy nie ustaje…”, wykrzyknąć, że to jest prawdą i każdego dnia to przeżywam. Bóg kocha człowieka, każdego! W tej miłości czujemy i rozumiemy, że Bogu na każdym z nas zależy i że pragnie wydobyć nas z każdej opresji i przywrócić to konkretne odczucie, że jesteśmy kochani. Umiłował nas takimi jakimi jesteśmy, bez żadnego „ale”, czy „ponieważ”. Kocha nas. Tak proste, a zarazem tak trudne do zrozumienia i do naśladowania. dał Historia z Księgi Liczb, bardzo obrazowo ukazuje dar Boga. Kiedy człowiek odsuwa się od Boga, jest kuszony, a więc narażony na różne niebezpieczeństwa (kąsanie przez węże). Człowiek sam, w sytuacjach które przeżywa, nie jest wstanie wielokrotnie znaleźć właściwego rozwiązania. Jesteśmy słabi. Boża Miłość przybiera postać konkretną – dar „miedzianego węża”, który ratuje Izraelitów. Bóg dał...
wielkipost_25

wielkipost_25

Trudności w nawróceniu 25. Nie przeskoczę Są sytuacje, w których przekonujemy się o własnych ograniczeniach. Informacja ta, może nam się przydać, gdy podejmujemy się jakiegoś zadania, bo zamiast skazywać się na porażkę, możemy wcześniej podjąć się odpowiedniego przygotowania, które pomoże nam zwalczyć, nasze ograniczenia. Jeśli nic nie robimy z naszymi ograniczeniami, nie próbujemy ich zmienić, wówczas mogą stać się dla nas potężnym źródłem strachu, przed podjęciem się jakiegoś działania. Będziemy wówczas, wręcz tłumaczyć swój brak zaangażowania własnymi ograniczeniami. Myślenie o tym, czego nie mogę zrobić, albo czego się boję, może wprowadzić „blokadę”, a przez to wprowadzimy w swoje myślenie coś, co niekoniecznie musi być nawet prawdą. Ograniczenia, stają się mottem, które powtarzamy, aby się zwolnić z czegoś, albo wytłumaczyć. Wpajając coś w swoją głowę, bardzo szybko jesteśmy wstanie w to uwierzyć i przyznać temu rację. Patrząc na jakąś przeszkodę, możemy nieustannie sobie powtarzać: „nie przeskoczę” i nigdy nawet nie spróbować rzeczywiście podjąć się tego zadania. Niekiedy nasze ograniczenie może sprawić, że nie będziemy ani potrafili, ani chcieli dostrzec jakiekolwiek inne możliwości rozwikłania trudnej sytuacji. Jeśli nie mogę przeskoczyć jakiejś przeszkody, to może ją obejdę? Takie pierwsze skojarzenie pojawiło się w moich myślach. Niestety często nie wierzymy w siebie, w swoje możliwości, dlatego stawiamy się na pozycji ludzi przegranych, nie myśląc nawet o tym, że coś takiego jesteśmy wstanie uczynić. Jeśli nie myślimy pozytywnie, trudno nam będzie w wielu sytuacjach rzeczywiście dostrzec coś pozytywnego w konkretnej sytuacji. Czasami sami budujemy mury, które sprawiają, że trudno nam jest coś „przeskoczyć”, coś pokonać, zrozumieć. Nie myśl o tym, co cię ogranicza, lecz zastanów się na co cię stać, co jesteś wstanie...
wielkipost_24

wielkipost_24

Trudności w nawróceniu 24. Niewłaściwe wyobrażenia. Wiele zależy od naszej wyobraźni. Niekiedy sytuacje, zanim faktycznie nastąpią, mogą pojawić się w naszej wyobraźni. Jeśli pojawiający się w wyobraźni obraz, napawa nas strachem, wówczas bardzo często rodzi się w nas dystans wobec tego, co ma nastąpić. Niekiedy, w takich sytuacjach, szukamy sposobu, aby tylko uniknąć jakiegoś wydarzenia. Nasze nastawienie wobec tego, co ma nastąpić jest niekiedy przesadne – albo zbyt dramatyzujemy, albo jesteśmy zbyt obojętni. Jakkolwiek, te dwie postawy nie są najwłaściwsze. Rodzące się w nas różne wyobrażenia, mogą albo nas dobrze nastroić, albo niestety zniechęcić. Zmęczeni jakąś pracą nad grzechem, zniechęcamy się i niekiedy grozi nam, że całkowicie zrezygnujemy z podjęcia się kolejnych działań, prób. Niepowodzenie może być jednak spowodowane zupełnie czymś innym, np. niewłaściwym wyobrażeniem. Możemy przeliczyć się, kiedy myślimy o zaangażowaniu. Możemy błędnie zrozumieć cel i drogę do niego prowadzącą. Samo nawrócenie może być „niewłaściwie wyobrażane”, stąd albo w ogóle się go nie podejmiemy, albo uczynimy to w taki sposób, że raczej przypominać to będzie zmuszanie się do czegoś, niż rzeczywiste pragnienie nawrócenia. Jak będzie wyobrażać sobie nawrócenie, jako zerwanie z tym wszystkim co złe, może stać się to dla nas proces bardzo przykry, bolesny. Naprawianie, czy uzdrawianie, nie jest łatwym procesem, ale chcemy osiągnąć przez to, rzeczywiście coś pozytywnego. Nawrócenie, jako „wydzieranie, odcinanie” zła, może wyrządzić więcej szkód, niż pożytku. Grzech zajmuje, jak choroba, szczególnie miejsca słabe. Infekuje nas. W przypadku wyrzucania wszystkiego, nawrócenie może, ale nie zawsze musi stawać się procesem, w którym tracimy również coś dobrego. Lecząc te miejsca, które są skażone grzechem, mamy jeszcze szanse uratowania tego, co było dobre, tylko...
wielkipost_23

wielkipost_23

Trudności w nawróceniu. 23. Brak chęci W sensie tworzenia teoretycznych wyobrażeń, jesteśmy doskonali. Trudności pojawiają się wówczas, gdy te nasze teorie, pragniemy zrealizować. Są teorie, które stają się życiowymi ideami, programami kształtującymi nasze życie. Są też teorie, które pozostają na etapie „patentów”, które nie znajdują ani zastosowania, ani racji bytu. By teorie stały się czymś konkretnym, potrzebujemy spełnić wiele, różnych warunków. Jednym z nich, myślę że bardzo ważnym jest chęć. Nie wystarczy piękna teoria, ani nawet to, że ma ona zastosowanie i że się sprawdza. Ważna jest chęć wcielania tej teorii w życie. Bez chęci, do niczego nigdy nie dojdziemy. Nikt nie zrobi niczego za mnie, jeśli chodzi o kwestię nawrócenia. To ja mam się nawrócić, a więc to ja muszę mieć chęć zrozumieć, że coś robię źle, że postępuje niewłaściwie; to ja muszę mieć chęć odkrywać jak bardzo potrzebuję nawrócenia; to ja muszę mieć chęć aby pozwolić działać Bogu w moim sercu. Chęci to początek podejmowania różnych działań, które mogą prowadzić mnie do jakiegoś celu. Chęć staje się w pewnym sensie moim przekonaniem, motywacją, dzięki czemu to, czego się podejmuję jest przeze mnie akceptowane, a nade wszystko przyjmowane. Często różnym osobom brakuje osobistego przekonania, stąd pojawia się też trudność z zebraniem się w garść i zaangażowaniem. Bez chęci jesteśmy trochę jak ptak bez skrzydeł. Pozbawiamy się możliwości, szans do wykorzystania okazji, które mogą nas ubogacić, wzmocnić. Mogliśmy coś zrobić, ale tego nie zrobimy, nie podejmujemy się jakiegoś zadania, bo nie widzimy sensu zaangażowania się w to. Chęci nie tylko przygotowują nas do jakiegoś działania, ale towarzysząc nam, pozwalają w zupełnie inny sposób, wykorzystać różne wydarzenia. Inaczej przeżywa się to wobec czego...
wielkipost_22

wielkipost_22

Do czego mam się nawrócić? 22. Stąpać po pewnym gruncie. Życie czasami przypomina laboratorium. W życiu codziennym podejmujemy wielu różnych prób i w różny sposób z nich wychodzimy. Niekiedy towarzyszy nam zwycięstwo, a niekiedy porażka. Czego jest więcej? Ostatnio zjawił  mi się pewien obraz – porównanie. Próbujemy w klimacie, w którym wzrastamy, wyhodować coś egzotycznego, coś co wzrasta  zupełnie innych warunkach. Często dziwimy się, ze nie potrafimy niczego takiego dokonać. To w rzeczywistości nie nasz wina, ale tego, że to nie właściwy grunt dla wzrostu takich rzeczy. Od właściwych warunków, zachowanych w naszym wnętrzu, zależy to, co uda nam się „wyhodować”! Jeśli wewnętrzne warunki nie sprzyjają wzrostowi jakiejś sprawy, powinniśmy zastanowić się i zwrócić uwagę na „grunt”, który mamy wewnątrz siebie. Niekiedy ryzykujemy, podejmując nie trafne decyzje, grzęźniemy w niewłaściwych celach, a wszystko to przez to, że mamy w sobie niewłaściwy klimat – grunt. Człowiek może zyskać większą pewność, przekonanie i siłę do działania, jeśli grunt po którym stąpa jest pewny. Można na pewnym gruncie, budować trwałe budowle. Podstawą naszego życia niekoniecznie powinna być metoda: „prób i błędów”, ale utrzymywanie ścisłego związku z wzrastaniem. Nie powinniśmy tworzyć niczego na chwiejnym, lub niewłaściwym gruncie. To może zakończyć się katastrofą. Zastanówmy się, czy nie będzie dla ns bardziej bezpieczne to, że ustabilizujemy swoje życie, że zaczniemy je kształtować wartościami i na wartościach, które umożliwią nam zbudowanie czegoś trwałego. Bezpieczeństwo nie zależy od tego, że będziemy postępowali utartymi ścieżkami schematów, ale wynika z tego, że budujemy ważne rzeczy, dobre i trwałe, które nas będą...
wielkipost_20

wielkipost_20

Do czego mam się nawrócić? 20. Iść za wolą Bożą. Czym dla mnie konkretnie jest wola Boża? Warto wyjść od tego pytania, bo to właśnie dzięki odpowiedzi na nie, może to nam pomóc w odpowiednim traktowaniu tej propozycji. Bóg nigdy niczego nie narzuca, nie pozbawia nas niczego dobrego. Jeśli rozumiemy wolę Boga, jako dobro które pragnie nam ofiarowywać, a nie jako narzucone zdanie, wówczas przyjmiemy chociażby postawę słuchania, próbowania zrozumienia.  Wola Boża to pewien konkretny plan – mapa, która wskazuje nam propozycję rozwijania poszczególnych wydarzeń, momentów z naszego życia. Poprzez grzech człowieka zamyka się we własnych schematach, ograniczeniach. To trochę tak jakbyśmy zamknęli muchę w słoiku. Niby ma możliwość latania; może jej się wydawać, że jest wolna, ale to my z zewnątrz widzimy, że ona jest ograniczona, pozbawiona wolności, a z czasem może też utracić nawet życie. Wystarczy otworzyć słoik, a na 100% ona wyfrunie. Pomyślmy, że Bóg widzi nasz słoik. Czy nie warto Mu zaufać, że On wie lepiej, że On zna sytuację i wie co jest dla nas dobre? Wola Boża pojmowana jako najlepsza propozycja dla naszego życia, może być przyjęta w bardziej optymistyczny sposób. Mucha może mogłaby się przyzwyczaić do życia w słoiku, ale czy to faktycznie jest jej życie? Człowiek ma oczywiście większe możliwości, stąd też więcej zagrożeń. Możemy oczywiście upierać się przy swoim planie na życie, ale Bóg nie koniecznie musi, czy chce nas go pozbawić. Tylko niekiedy plan Boga i plan człowiek to zupełnie przeciwne skrajności. W wielu sytuacjach wola Boża, może stać się dla nas pomocą dla lepszego rozwinięcia tego, co już realizujemy. Nawrócić się – zwrócić się ku woli Bożej, to przede wszystkim...
wielkipost_19

wielkipost_19

Do czego mam się nawrócić? 19. Jezus w centrum. Ostatnio czytałem wiadomość w internecie o pewnym Szejku, który wymyślił, teorię, która w XXI w. obala teorię Kopernika (ziemia krąży wokół Słońca i wokół własnej osi). Udowadniał on, że jeśli byśmy chcieli samolotem dolecieć do jakiegokolwiek miejsca, to byłoby to niemożliwe, z racji obrotu ziemi. Ciekawe nieprawdaż? Banalne, nie ma co ukrywać bezsensu tej teorii. Ale! Czy będąc osobą wierzącą nie próbujemy notorycznie obalić innej rzeczywistości? Jak często stawiasz siebie w centrum świata – swoje pragnienia, chcenia, twoje uczucia itd. Czy nie jest to stawianie do góry nogami ważnej kwestii, jaką jest to, że Bóg jest w centrum i to On jest najważniejszy? Przypomina mi się pewne scena z filmu „Birdman”, gdzie pewna osoba w ramach odbytej przez siebie terapii, na papieże toaletowym, ma za pomocą kresek przedstawić sześć milionów lat istnienia świata. Każda kreska określa tysiąc lat. Obok rolki leży jeden kawałek papieru – taka jedna część, którą się odrywa, która symbolizuje istnienie człowieczeństwa w dziejach wszechświata. Mały kawałek z całej roli to MY – niby tacy wielcy tego świata. Scena z filmu w prosty sposób przekonała mnie do postawy – NIE JESTEM W CENTRUM ŚWIATA, a jedynie ważną jej częścią. To, co pięknie wyraził słowami Stefan Kardynał Wyszyński: „Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas” Choć jesteśmy ważni, to jednak nie najważniejsi. Nawrócenie przywraca właściwy porządek. Odkrywam swoją wartość, swoje miejsce, swoje zadania i cele. Ale tylko dzięki Bogu możliwe jest moje nawrócenie. Zatem, nawrócić się, to oddać Bogu właściwe miejsce w naszym życiu....
wielkipost_18

wielkipost_18

Do czego mam się nawrócić? 18. Duchowość – przewodnik Nic nie jest dziełem przypadku, choć tak często lubimy tak to określać. Życie z naszego punktu widzenia, niekiedy może wydawać się splotem, niczym nie połączonych ze sobą wydarzeń, przypadków, losów, szczęścia. Niestety perspektywa, z której patrzymy na naszą codzienność nie zawsze jest właściwa. Trudno jednak wymagać od człowieka, aby wszystko rozumiał i wiedział. Perspektywa, z której patrzy Bóg jest oczywiście inna. Bóg zna naszą przeszłość i przyszłość, widzi do czego prowadzi każde wydarzenie i wie jak będzie wyglądało całe nasze życie. To, co dla nas nie ma sensu, wcale  takie nie musi być. Wszystko opiera się o rzeczywistość perspektywy, z której się patrzy. W wielu sytuacjach, wydaje nam się, że jesteśmy samowystarczalni i że nikogo, ani niczego nie potrzebujemy. Wielu pewnie żyje zasadą: „licz na innych, licz na siebie” To my chcemy mieć wszystko pod kontrolą. To my chcemy kontrolować każde wydarzenie tak, aby spełniły nasze oczekiwania, wymagania i pragnienia. Często boimy się tego, co nie jest pod naszą kontrolą. Czy jest to jednak właściwe podejście? Cenną rzeczą jest się radzić… Ważne, abyśmy umieli z kimś, dowolną osobą, niekiedy przeanalizować nasze życie, cele, które sobie stawiamy, pragnienia, które chcemy zrealizować. Potrzebujemy pewnych „ram” – zasad, które pomogą nam scharakteryzować życie, określić je i we właściwy sposób zrozumieć i wykorzystać nadarzające się sytuacje – okazje. Z jednej strony potrzebujemy duchowości, a z drugiej przewodnika. Świat, w którym żyjemy też ma określone reguły i wcale nie musi oznaczać to ograniczeń. Duchowość pomaga określić w jakim „stylu” chcemy kształtować swoje życie i codzienne wydarzenia. Przewodnik natomiast może pomóc nam przejść przez różne wydarzenia,...
K(k)ościół

K(k)ościół

III Niedziela Wielkiego Postu (2015) Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska. Gorliwość o dom Twój pożera Mnie (J 2,16.17) „Oczyszczenie świątyni” – które dokonuje się za sprawą obecności i działania w niej Jezusa, bardzo wyraźnie wskazuje nam, co w pierwszym rzędzie powinniśmy czynić w tym szczególnym czasie. Zachęta do nawrócenia, jest propozycją oczyszczania siebie – swoich myśli, pragnień, słów, działań.  Będąc w K(k)ościele, każdy z nas powinien się mocno zastanowić, co sugeruje mu Słowo: „weźcie to stąd…” Czyli co? Co mam wziąć; czego mam się pozbyć, co przemienić, aby uczynić to miejsce właściwym w moich oczach. Co mi przeszkadza widzieć we właściwy sposób K(k)ościół?  Jest wiele trudności, mentalnych problemów, które wpływają na naszą ocenę sytuacji Kościoła we współczesnym świecie. Papież Franciszek, poruszając często temat Kościoła, ukazuje różne Jego problemy, z którymi się boryka, ale przestrzega też nas przed tymi zagrożeniami, które czyhają na nas i próbują przedostać się do wnętrza. Nie sposób wymienić wszystkich wątków wypowiedzi Papieża, ale warto zwrócić uwagę przynajmniej na niektóre. Papież przestrzega nas przed „skamienieniem umysłu”, oraz przed „lansowaniem duszpasterstwa odległego, pozbawionego bliskości, czułości, bez serdeczności”. W jednym ze swoich przemówień, podkreśla problem: „Myślę, że wielokrotnie Jezus puka od środka, abyśmy pozwolili Mu wyjść. Kościół zachowuje się, jakby pragnął zamknąć Jezusa wewnątrz i nie pozwolił Mu wyjść.”  Dziś musimy dokonać rachunku sumienia i zastanowić się nie tylko nad tym, co obecnie Kościół przeżywa w sensie problemów, ale zastanowić się też nad tym, jakie ja przeżywam trudności myśląc o Kościele, czy będąc w Jego wnętrzu. 1. Od narzekania nic się nie zmieni. Wśród różnych rozmów dnia codziennego, pojawia się również temat K(k)ościoła. Niekiedy nie wiemy, jak mam postąpić,...
wielkipost_17

wielkipost_17

Do czego mam się nawrócić? 17. do drugiego człowieka. Grzech tak często stwarza niewidzialne, ale tak bardzo odczuwalne bariery. Nie wiadomo kiedy, człowiek staje się odizolowany, odrzucony albo przez własne działanie, albo przez innych ludzi. Odludek, sam walczący ze sobą, z tym co się dzieje w jego wnętrzu. Grzech sieje zniszczenie przez co stajemy się chorzy, poranieni, pragnący uciec i schować się przed wszystkimi. Nikt nie manifestuje swoich porażek, dlatego tak trudno nam przyznać się do nich. Egoizm przekonuje nas, że nikt nam nie jest potrzebny, a wręcz nawet rodzi się myśl, że druga osoba jest tylko przeszkodą na naszej drodze. Grzech zniewala człowiek do tego stopnia, aż ma strach wyjść poza siebie, prosić o pomoc, przyznać się do błędu, zrezygnować z czegoś i zacząć od nowa. To grzech sprawia, że przestajemy być sobą, że zajadle walczy o coś, co nie jest tego warte. To grzech sprawia, że wewnętrznie usychamy, albo wręcz stajemy się umarli. Wówczas nie stać nas na prawdziwe uczucia, poświęcenie, służbę innym… Stajemy się oziębli, nieczuli, obojętni, pogardliwi, niesprawiedliwi, raniący. Przez grzech czujemy się „osamotnieni”. Nawrócenie, może pomóc mi otworzyć oczy. To dzięki nawróceniu mogę się zbliżyć bez obaw do drugiej osoby. Nawrócenie przywraca nam poczucie wdzięczności. Wówczas zaczynamy doceniać obecność ludzi w naszym życiu; doceniamy to, co dla nas robią, kim dla nas są. To poprzez zwrócenie się ku innym, możemy otrzymać wyciągniętą w geście pomocy dłoń. Dzięki temu wzrasta w nas poczucie wspólnoty i przynależności do niej. Wspólnota może uczyć nas, jak we właściwy sposób wykorzystywać swoje życie; jak przeżywać i doceniać elementy codzienności; jakie cele sobie stawiać. Drugi człowiek, kimkolwiek jest, jest darem dla nas,...
wielkipost_16

wielkipost_16

Do czego mam się nawrócić? 16. Prawda czy zauważyliście kiedykolwiek, że gdy coraz więcej grzechów pojawia się w naszym codziennym życiu, to jednym z wielu, ale bardzo widocznym rezultatem działania zła jest to, że odbiera nam modlitwę – przestajecie się modlić? Człowiek pozbawiony narzędzie – „Wentyla bezpieczeństwa” staje się słaby, łatwo nim manipulować. Podobnie gdy człowiek nie zna prawy, wówczas łatwiej jest nim sterować. Prawda jest światłem, którym możemy się posłużyć, gdy dookoła nas panuje jakaś ciemność. Im więcej jest światła, tym bardziej wyraźny staje się świat wokół nas. Grzech stosuje różne pułapki, a to tylko po to, by czegoś nas pozbawić. Jeśli jest w nas jeszcze odrobinę prawdy, wówczas potrafimy jeszcze walczyć o to, co dobre, właściwe. Bez prawdy przegrywamy. Najgorsze jest to, że bez prawdy, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przegrywamy, że nasze życie „stacza się ku przepaści”. Prawda, jako narzędzie jest bardzo funkcjonalna, wszechstronna, uniwersalna. Prawda w chwilach wątpliwości dodaje nam odwagi; w sytuacji wyboru daje nam pewność; w chwilach pokus dodaje nam sił; w momentach trudnych, daje nam zrozumienie. Prawda jest tym z elementem z naszego życia, który kontroluje naszą sytuację – zarówno trzyma nasz poziom, jak i pion. Zachowana równowaga pozwala nam stawiać kolejne kroki i osiągać cele. Dlaczego mam się nawrócić i do czego? Prawda pomaga nam być prawdziwymi, autentycznymi. Dzięki zwróceniu się ku prawdzie, człowiek otrzymuje wolność, którą nie wykorzystuje dla egoistycznych pobudek, ale przyjmuje jako zadanie, wyzwanie do osiągnięcia kolejnego celu. Uznanie prawdy o sobie, o swoim stanie, o świecie, mobilizuje do odważnego działania, do dokonywania właściwych zmian. Prawda nie jest jakąś ideą, która jest teoretyczna, gdzieś w...
wielkipost_15

wielkipost_15

Do czego mam się nawrócić? 15.  Wyznaczyć cel Grzech wprowadza zaciemnienie w duszę człowieka, dlatego z czasem odczuwa on zagubienie. Jeśli człowiek próbuje coś zrobić, często rozbija się o ścianę prób, błędów i niepowodzeń. Wydaje mu się wówczas, że nic nie ma sensu, ani celu. Trudno mu w takiej sytuacji uchwycić się czegokolwiek, bo wydaje mu się, że wszystko wymyka mu się z rąk i nad niczym nie panuje. Grzech często wciąga człowieka jak wir. Krąży po obrzeżach aż w końcu wprowadza nas w taką sytuację, z której wydaje nam się, że nie jesteśmy wstanie z niej wyjść. Grzech kusząc na początku swoją atrakcyjnością, ostatecznie pozbawia człowieka wszystkiego, co miało choć odrobinę dla niego wartości i znaczenia. Jeśli popatrzymy na życie, dostrzeżemy jak z czasem pewne sprawy się ze sobą łączą w jedną całość, prowadzącą ku jakiemuś konkretnemu celowi. Nasze życie nie jest dziełem przypadku, dlatego też nie możemy w ten sposób zrozumieć wydarzeń, które toczą się w każdej chwili naszej codzienności. Jeśli w odpowiedni sposób potraktujemy naszą codzienność, odkryjemy jak może realizować się konkretny plan względem nas. Każdy z nas powinien mieć świadomość tego w jak ważnym planie uczestniczy, jak ważną częścią tego planu jest. Kiedy wyznaczamy sobie jakieś zadania, powinniśmy starać się, by były one połączone z ogólnym planem i sensem. Tym większa siła naszego działania, im bardziej staramy się być w integracji z całością, z planem Boga. Nawrócenie daje poczucie sensu i celu. Dzięki podjętemu nawróceniu, wyznaczamy sobie mniejsze lub większe zadania, które prowadzą nas w określonym celu. Angażując się w różne dobre sprawy, odkrywamy jak ważną częścią naszego życia są właśnie te zajęcia. Nawrócenie, odbudowuje w...
wielkipost_14

wielkipost_14

Z czego się nawrócić? 14. w krzywym zwierciadle Myślę, że pamiętasz obraz z dzieciństwa, kiedy byłeś w cyrku „w sali z lustrami”. Przechodząc pomiędzy nimi, mogliśmy zobaczyć różne obrazy własnego oblicza. Jedno lustro powiększało, inne pogrubiały, inne wykrzywiały itd. Wówczas mogliśmy zaobserwować to, co często niestety dzieje się w naszym życiu codziennym. Jedna sytuacja, w różnych zwierciadłach, wygląda zupełnie inaczej. Ponieważ znamy to, co oglądamy w zwierciadle, mamy w sobie jakiś obraz do którego odnosimy to, co widzimy w kolejnym zwierciadle. Oprócz domysłów, w kolejnym zwierciadle nie widzimy jednak prawdy, ale tylko wykrzywiony obraz prawdy. Każdy z nas doświadcza obecności w swoim życiu takiego krzywego zwierciadła – jest nim grzech. Choć wydaje nam się, że wiemy na co patrzymy, że znamy to, że to kontrolujemy, to i tak wraz z kolejnymi sytuacjami, pojawiają się kolejne zwierciadła, które wykrzywiają rzeczywistość w której żyjemy. Naszym częstym błędem jest wiara w to, że obraz w zwierciadle jest prawdziwy. Ulegając tej pokusie, niestety kontynuujemy realizację różnych spraw z wykrzywionym wyobrażeniem. To wpływał na nasze życie, sprawiając coraz większe zagubienie. Czasami nasze wyobrażenia staną się całkowicie odrealnione przez obrazy, które nosimy w sobie. Trudno w takiej sytuacji, abyśmy tworzyli coś dobrego, coś rzeczywistego, skoro nasze rozumienie, poczucie rzeczywistości, będzie nieprawdziwe, czy wręcz niewłaściwe. Zwierciadła w różny sposób mogą przedstawiać rzeczywistość. Mogą ukazywać dwie skrajne dla nas opinie: jedną, dla nas bardziej pozytywną; drugą, skrajnie dla nas negatywną. Zwierciadło może oszukać nas poprzez kuszące propozycje, które nam się marzą, których bardzo pragniemy. Złudzenie, fałsz, mogą nas zmanipulować, gdy dotkną podatnego gruntu: naszego serca i rozumu – nowych pragnień, myśli. Jakkolwiek, świat widziany w krzywym zwierciadle, jest fałszywym...
wielkipost_13

wielkipost_13

Z czego się nawrócić? 13. Nie bądź obojętny Już wspomniałem o obojętności jak o chorobie współczesnego czasu. Obojętność, ma swoje różne źródła. Mówiłem o obojętności wynikającej z pośpiechu, ale są też inne źródła tej postawy. Przez to że współczesny człowiek ma tak szerokie możliwości i szybkość dotarcia do różnych informacji z całego świata, poprzez różne docierające wydarzenia, właśnie poprzez ich ilość, to wszystko co dociera do człowieka spłyca jego uczucia, wrażliwość. Dla czowieka nie jest już rzeczą ani obcą, ani wyjątkową to, że codziennie docierają do niego informacje o katastrofach, śmierci itp. W pierwszym rzędzie pojawia się zainteresowanie, ale chwilę później, z racji natłoku informacji, zdjęć, filmów, dopada człwieka obojętność i znudzenie. Spotykamy prawie codziennie bezdomnego na ulicy, po jakimś czasie wpisuje się on jakby w obraz codzienności, który się omija i w pewnym momencie, ten obraz tak powszednieje, że człowiek przestaje już na te osoby i te problemy zwracać uwagę. Strach, że człowiek będzie musiał w czymś uczestniczyć, przeżywać i współczuć sprawia, że wielu unika konfrontacji z takiego typu sytuacjami. Brak reakcji, brak emocjonalnej empatii sprawia, że człowiek obojętnieje wobec spraw i osób, których te kwestie dotyczą. Dystans, chłodne zachowanie, brak zaangażowania – to wszystko wydaje się dobrym sposobem na uczestniczenie w tym świecie, bez zbędnego zaangażowania. Wielu osobom, taka postawa wydaje się wygodną i usprawiedliwiającą życie, ale w rzeczywistości to tylko i wyłącznie tworzenie i pielęgnowanie obojętności. Wiele złych postaw w naszym życiu, ma swoje początki w obojętności, która mi osobiście wydaje się, być największym zagrożeniem dla współczesnego człowieka. Choć to trudne dla nas, dla współczesnego człowieka, ale musi odnaleźć odpowiednie przekonanie do tego, by się bardziej angażować w życie...
wielkipost_12

wielkipost_12

Z czego mam się nawrócić? 12. Choroba XXI w.  Jest rzeczą odkrywczą, że każde pokolenie ma swoją indywidualną charakterystykę. Oczywiście są pozytywne rzeczy, które charakteryzują każde pokolenie, ale wraz z rozwojem pojawiają się nowe zagrożenia i sytuacje, które interpretuje się w zupełnie inny sposób. Dlatego, każde pokolenie musi stawiać czoła innym, niekiedy zupełnie nowym kryterium oceny sytuacji, jak i innym, nowym sytuacjom, które dotąd nie miały swojej oceny. Próbując określić współczesność i to, co ją charakteryzuje, ku mojemu zdziwieniu, wyłoniło się tak wiele spraw, że właściwie ilość „chorób” stała się moim głównym tematem do zastanowienia. Mogłoby się wydawać, że skoro nasz wiek, tak bardzo chcę się charakteryzować rozwojem, powinien zmniejszać w takim razie zagrożenia i ułatwić rozwiązywanie tych spraw, które dotykają człowieka. Jest jednak paradoksalnie, zupełnie inaczej.  Czy zastanawialiście się nad tym z jakimi trudnościami boryka się świat i wobec jakich trudno mu znaleźć rozwiązania? Każdego z nas, charakteryzuje choroba, której na pewno musimy stawić czoła, chociażby poprzez osobiste nawrócenie. Czy więc wiesz jaka to choroba? Rozeznajesz jakieś konkretne symptomy, które wskazują na to, że chorujesz? Pomyśl może o dwóch szczególnych chorobach obecnych współcześnie: pośpiech, obojętność. Styl życia, spełniane obowiązki, ilość zadań, rodzi w człowieku przekonanie, że trzeba „podkręcić czas”, aby ze wszystkim się wyrobić, wszystko ogarnąć. Stwarzamy reakcję łańcuchową przez co jedno wydarzenie, nadaje tempa innym wydarzeniom i przez to rodzi się „lawina czasowa”, która niestety często pozbawia nas głębszego przeżywania rożnych wydarzeń lub całkowicie odbiera nam możliwość uczestniczenia w wydarzeniach na które z racji pośpiechu nie mamy czasu. Pośpiech wytrąca z naszej codzienności coraz więcej wartościowych zdarzeń, przez co nasza codzienność staje się coraz bardziej uboga.  Z powodu braku...
wielkipost_11

wielkipost_11

Z czego się nawrócić?  11. Zrzucić ciężki plecak Przez całe nasze życie gromadzimy bardzo wiele rzeczy, często zupełnie niepotrzebnych. Podobnie bywa z doświadczeniami, które mają miejsce w naszym życiu. Niestety nie potrafimy zrzec się z jakiejś części naszego życia, aby z „świeżością”, otworzyć się na to co nowe, co możemy przeżyć w zupełnie inny sposób w naszym życiu. Trochę to przypomina plecak, załadowany różnymi rzeczami. Niestety z czasem, staje się on dla nas coraz cięższy, przez co zaczyna nam ciążyć I utrudniać życie, zamiast je wspierać. Pewnie zastanawiasz się nad tym, co wypełnia twój plecak. Może warto właśnie temu poświęcić trochę czasu, aby móc „zrzucić ciężki plecak” ze swoich ramion. Plecak jest raczej symbolem tego, do czego jesteśmy przywiązani i bez czego trudno nam wyobrazić sobie inny sposób życia. Początkowo nie mamy problemu z dźwiganiem tego plecaka, raczej z obawą czy mamy w nim wszystko to, co jest dla nas rzeczywiście ważne. Obawa z czasem staje się obsesją, aż w rezultacie pragniemy zatrzymać dla siebie wszystko. Sami jednak zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy wstanie przechować wszystkiego. Różne sytuacje, mają swój ciężar. Chcąc je realizować, musimy je udźwignąć. Staje się dla nas problemem to, jakie wydarzenie mamy wybrać i w co rzeczywiście się zaangażować.  Musimy nawrócić się z takiego myślenia, że wszystko musimy mieć i zachować. Często obarczamy się niepotrzebnymi sprawami, często zmuszamy się do dźwigania zbędnego balastu. Nasze wybory, decyzje wiążą się często z konsekwencjami od których nie uda się nam uciec, albo od nich uchronić. Każde zło, w jakiejkolwiek postaci występuje w naszym życiu, to ciężar który dodatkowo musimy dźwigać. Często banalizujemy grzechy, udając, że nie rodzą...
wejść na górę?

wejść na górę?

II Niedziela Wielkiego Postu (2015) Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. (Mk 9,2) Z pustyni i jej surowości, zostajemy wyprowadzeni i stawia się nas przed kolejnym wysiłkiem. Dziś Chrystus zaprasza nas do wspinaczki na górę. Może stwierdzisz, że znów coś ciężkiego i trudnego stoi przed tobą. Jeśli ktoś wspinał się na jakąś górę, to wie ile trudu to kosztuje ile niekiedy przygotowań trzeba poczynić. Jednak mało kto, po wejściu już na sam szczyt, myśli o trud zie, wobec widoku, który się tam na szczycie rozciąga. Widok zwyczajnie zapycha dech i człowiek wobec wrażeń, które odbiera wszelkimi zmysłami, wpada w zachwyt.  Z codziennej rutyny, szarpaniny z zajęciami i burzy myśli jaka toczy się w naszej głowie, Jezus chce nas dziś wydobyć i postawić na górze. Pewnie zastanawiasz się dlaczego? Bo życiu ludzkiemu nie ma i nie musi wciąż towarzyszyć tylko trud, praca, wymagania. Człowiek ma też cieszyć się z przebywania z Bogiem; cieszyć się z własnych osiągnięć; cieszyć się z życia i tego kim jest. Dlatego Jezus wciąga nas na górę, byśmy umieli na życie spojrzeć też z innej strony.  Góra Przemienienia w swej symbolice ukazuje i przypomina o trzech ważnych rzeczach.  I Przemienienie objawia prawdę o Chrystusie, ale nie tylko. Odsłania też prawdę o człowieku, o tym, że został stworzony na „obraz i podobieństwo Boże” tzn., że w każdym z nas jest Bóg, który jak na Górze Przemienia bije blaskiem: czyli dobrocią, pięknem, prawdą. My również nosimy w sobie to, co ukazało się przez Jezusa na górze. Bóg przez to wydarzenie jakby chciał podnieść naszą głowę, którą wciąż mamy pochyloną i wbitą w ziemię przez...
wielkipost_10

wielkipost_10

Z czego się nawrócić? 10. Zabrnąłeś za daleko. Jeśli poobserwujemy swoje życie, pewnie zauważymy wiele postaw, które są już naszym zwyczajem, tendencją. Różne są tego konsekwencje. Jeśli widzimy, albo inni dadzą nam do zrozumienia, że nasze postawy są złe, wówczas, jeśli będziemy chcieli je zwalczyć, zauważymy jak mocno są one w nas zakorzenione. Jak korzenie potężnego drzewa, które wzrastały głęboko w ziemię dziesiątkami lat, ale obejmowały coraz szerszy teren ziemi również w szerokości. Niekiedy przechylimy szalę zła… Można zaobserwować, że większość grzechów, naszych negatywnych tendencji rozproszyło się nie tylko w jednej kwestii – sferze, naszego życia, ale opanowały również inne obszary. Bo grzech jest jak „wirus”, w zasadzie nie ma granic i chce opanować wszystko, co tylko możliwe. Jeśli na swojej drodze nie spotkał oporu, przejmuje kontrolę nad wszystkim. Niestety, często wiele osób banalizuje grzechy i złe postawy, twierdząc, że nad wszystkim mają kontrolę i panują nad jakąś rzeczywistością. Grzech to nie kwestia zwycięstwa w jakieś jednej rzeczy, ale chce zawładnąć jak największy obszar naszego serca, rozumu, naszej duszy. Potrzebujemy nawrócenia, aby postawić opór tej „chorobie”. Jeśli tego nie uczynimy, siła grzechu będzie tym mocniejsza, im więcej opanuje różnych kwestii naszego życia. Bywa, że człowiek poprzez banalizowanie jakichś błędów, czy grzechów, sprawia że jest o wiele słabszy i trudniej jest mu się wycofać z czegoś złego, niewłaściwego. Grzechy mają pomiędzy sobą niewidzialną łączność, którą trudno jest człowiekowi zauważyć – rozeznać. Może się stać tak, że nawet jakiś grzech stanie się sposobem na rozwiązywanie problemu. Bo zastanówmy się np. dlaczego jest kłamstwo, obmowa, krytyka? Jeśli zabrniemy za daleko, może okazać się niemożliwym robienie czegokolwiek, albo przynajmniej bardzo trudnym. Zaślepienie jakimś...