II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1,35-42

II Niedziela zwykła – J 1, 35-42 Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?». Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?». Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr. 1. Zwróć uwagę na: pragnienia i sposób zachowania uczniów Jana 2. Odniesienie do… powołania i realizacji woli Bożej w naszym życiu 3. Co wynika z tego fragmentu Spotykamy się z tym określeniem podczas każdej Eucharystii: Oto BARANEK BOŻY. To określenie występuje w Nowym Testamencie tylko dwa razy (J 1,29.36), a samo słowo Baranek w odniesieniu do Jezusa pojawia się jeszcze dwukrotnie (Dz 8,32; 1P 1,19). To określenie odnosi się do izajaszowej pieśni (Iz 53,7.11) i proroctwa Jeremiasza (11,19). Już od pierwszy zdań swego dzieła Jan ukazuje sens misji Jezusa – jest On ofiarą przebłagalną za nasze grzechy. Jan jest świadkiem – głosem, który wskazuje na Jezusa, aby za Nim pójść. Iść za Jezusem oznacza stać się Jego uczniem, porzucając dotychczasowe zajęcia, swoją rodzinę, wszystko podporządkowuje się Jezusowi; człowiek wyrzeka się wszystkiego na rzecz Jezusa.  Każdy, kto idzie za Nim...
Niedziela Chrztu Pańskiego – Mk 1,6b-11

Niedziela Chrztu Pańskiego – Mk 1,6b-11

Chrzest Pański – Mk 1, 6b-11 Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym». W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie». 1. Zwróć uwagę na: czym jest chrzest Jana. 2. Odniesienie do… Jezus przyjmuje chrzest od Jana 3. Co wynika z tego fragmentu Trzy etapy tego fragmentu: otwarcie Nieba; zstąpienie Ducha Świętego; głos Boga, są symboliczne i bardzo mocno nawiązują do tradycji Starego Testamentu – do powołania prorockiego. Niebo: Oznaczało ono przede wszystkim to, co jest ponad ziemią, przestrzeń, gdzie żyją patki, gdzie mieszczą się chmury. Dlatego znaki, np. atmosferyczne: błyskawice itp., mogą być określone mianem „otwarcia nieba”. Innym rozumienie nieba było – mieszkanie Boga, dlatego wizje i cudowne znaki ukazują objawienie Boże. Niebo i ziemia nie są połączone, pomiędzy nimi istnieje rozdział, który może być usunięty z woli Bożej, w określonych okolicznościach. Nad Jordanem dokonuje się powołanie, Jezus rozpoczyna oficjalnie swoją misję Mesjasza. Zstąpienie gołębicy: Symbol gołębicy – Ducha Świętego nawiązuje do gołębicy Noego. Po ustąpieniu wód przyniosła ona Noemu gałązkę oliwną, jako znak zakończenia czasu potopu, była zwiastunką pokoju, nowych czasów. Podobnie nad Jordanem, gołębica zwiastuje koniec czasu oczekiwania i początek zbawienia. Gołębica wskazuje na Zbawcę – Jezusa, który jako „prawdziwy Noe” uratuje swój lud od zatracenia. Gołębica zstępująca na Jezusa...
życie w Nazarecie – pkt 7

życie w Nazarecie – pkt 7

pkt 7 – ŻYCIE W NAZARECIE 1. Realizacja kolejnego punktu, mojego roku, przypadła akurat na piękny czas, jakim był adwent i okres Bożego Narodzenia. Jezus stojący w centrum, każdej życiowej nitki która snuje życie. Właśnie ten czas, dał mi możliwość odkrywania większej zażyłości z Jezusem, jak podobnym było doświadczenie Maryi i Józefa, w Nazarecie, kiedy doświadczali tak konkretnie stojącego w centrum ich życia, Jezusa. Dzięki perspektywie adwentu i przygotowań do Bożego Narodzenia, wiele razy miałem okazję odkrywać Jezusa i inne płaszczyzny życia, które mnie do Niego zbliżały. Czas modlitwy, osobistej pracy, przyczyniał się do głębszego pragnienia bycia blisko Jezusa. DOŚWIADCZENIE: Historyjki adwentowe – które stworzyłem na cały adwent, dały mi okazję powrotu do wielu momentów mojego życia, gdzie konkretnie stanęli różni ludzie, różne sytuacje, gdzie konkretnie odczuwałem Jezusa, obecnego pomiędzy nami. Historyjki ludzi, a przede wszystkim obecnego w nich Jezusa, pomogły mi z większą siłą, ćwiczyć swoją zażyłość z Jezusem, Którego tak często mogę odkrywać na swoje drodze, Którego tak mocno mogę odkrywać obecnego w moim życiu. Pomimo prób, które wiążą się z kontynuacją poprzednich punktów tego roku, ciemnych nocy, miałem możliwość jednak umocnić się w przekonaniu, że to, co robię, jak podpowiada mi duchowość, nie jest moją złą, czy słabą stroną, ale potrzebuję jeszcze bardziej widzieć Jezusa, w tym wszystkim czego doświadczam w mojej codzienności. 2. Nazaret – to nie tylko miejscowość, ale nade wszystko to symbol – Rodzina, dom. Jakże mocna jest nasza ciekawość, sięgająca właśnie w to miejsce – w życie Świętej Rodziny w Nazarecie. Pomimo jednak skąpych informacji w Ewangeliach o tym etapie z życia Maryi, Józefa i Jezusa, rodzą się jednak bardziej duchowe wyobrażenia, które...
Postanowienia (archiwalny)

Postanowienia (archiwalny)

(archiwum) Postanowienia  Ilu z nas, wraz z rozpoczynającym się nowym rokiem, snuje plany, pomysły, zamiary? Pewnie wielu z nas, podchodzi do tego w sposób dość luźny, ale mimowolnie gdzieś wewnętrznie myślimy o tym, co spotka nas w nadchodzącym nowym roku. Ostatnio kilka razy, od różnych osób usłyszałem, dość tendencyjne życzenia: „oby ten nowy rok, nie był gorszy od starego…” Czy cokolwiek możemy zrobić, aby wpłynąć na to, co było i na to, co ewentualnie będzie. Czy możemy dziś, snuć jakiekolwiek plany, dotyczące naszej przyszłości? Czy ma to w ogóle jakiś sens? Sylwestrowa noc – przełom i przejście z jednego roku, do drugiego, nie jest momentem jakimś niebywałym, czy magicznym, ale każda okazja jest dobra ku temu, aby się zastanowić, rozważyć i może właśnie też przemyśleć: co warto by było uczynić z tym nowym rokiem.  Myśląc o nowym roku, myślę o kolejnych, nowych wyzwaniach, które postawi przede mną życie, ale również myślę o tym, co ja sam postawię sobie za cel do osiągnięcia. Co bym mógłbym zrobić, w jakiej kwestii – sferze swojego życia. Z takim myśleniem, przejdźmy dalej, chcąc dobrze wykorzystać tę chwilę, okazję. Jk 4,14 – „wy, którzy nie wiecie nawet, co jutro będzie”. dzień – dar zadany  Każdy dzień, jest okazją, by uczynić go początkiem czegoś nowego. Wielokrotnie zastanawiając się nad swoimi postanowieniami, możemy dojść do refleksji, że ostatecznie powinniśmy coś zmienić w swoim życiu. Ja jednak pomyślałem, że kolejny rok, jest okazją do uczynienia czegoś zupełnie nowego, czegoś czego może dotąd nie robiłem, nad czym się kompletnie nie zastanawiałem. Kilka dni temu, w jednym z domów (w ramach wizyty duszpasterskiej – zwanej potocznie kolędą) usłyszałem bardzo konkretne...
filozofia „oczywistości”

filozofia „oczywistości”

Otaczamy się zarówno ludźmi, jak i sprawami, które są dla nas ważne. Ale w świecie, którym istniejemy i działamy, często wpadamy w różnego rodzaju pułapki, których do końca nie jesteśmy zawsze świadomi. Zagrożenie jest tym większe, że to, co dla jednych jest wyraźnie widoczne, dla innych już takie nie musi być. Często wpadamy w dziurę, stworzoną poprzez skrajności. Dwa przeciwległe bieguny, niestety się nie przyciągają, lecz odpychają. Problem tkwi w tym, że niekiedy jedną rzecz, z tych dwóch biegunów, widzi się zupełnie inaczej, niekiedy skrajnie. Niekiedy dla jednej osoby, coś jest zupełnie oczywiste, a dla drugiej osoby może być ta sama sprawa, zupełnie niejasna.  W naszej codzienności, życiu, pojawiają się różnego rodzaju sytuacje, niekiedy dziwne, które są konsekwencją „dwóch biegunów”. W tym miejscu, chciałbym wam pokazać, dość spontaniczne odkrycie, które dla wielu jest niestety dość powszechne. Ja nazwałem to odkrycie: „filozofia oczywistości”.  Na początek podam konkretne przykłady, które już w zasadzie wyjaśnią cały problem, różnych sytuacji. Odpowiedz sobie na proste pytania: czy kochasz swoją rodzinę? czy uważasz, że faktycznie jesteś wierzący? czy zależy ci na czymś w życiu? Pewnie jakieś konkretne odpowiedzi udzieliliście, ale spójrzmy dalej na te sprawy. Co przemawia za tym, co konkretnie w życiu codziennym pokazuje, że: kochasz swoją rodzinę, że wierzysz, że na czymś ci zależy. I jeśli znajdziesz, lub nie, te konkretne rzeczy, które przemawiają, bądź ich brak, powoduje, że twoje stwierdzenie jest puste. Dlatego warto, abyśmy poszli jeszcze dalej. Czy to, co ty uważasz za konkretny gest potwierdzający twoją miłość, wiarę itd. jest widoczne też w życiu codziennym, dla innych?  Tutaj najczęściej pojawia się to, o czym pisałem wcześniej: „dwa bieguny”. Inni albo tego nie...
zarządzanie zadaniami

zarządzanie zadaniami

Jak co roku, przełom starego i nowego roku, jest okazją do refleksji nad życiem, swoim działaniem, osiągnięciami i ewentualnymi planami na przyszłość. Nie dosłownie, ale czas wokół tych dni, dla wielu z nas staje się na pewno czasem takiej refleksji. Po co jednak to robimy? Chyba każdy lubi zadowolenie i spełnienie. Dlatego spoglądając w przeszłość, dalszą lub bliższą dokonujemy różnych ocen naszego działania, by wyciągnąć wnioski, owoce. Pewnie wielu z nas wyobraża sobie już zajęcia, zadania, które czekają go w nowym roku i zastanawiacie się nad tym, jak to wszystko ogarnąć, jak się zdyscyplinować i zorganizować, by wszystkie zadania znalazły realne miejsce i czas swojej realizacji. Coraz bardziej modne i popularne stają się różnego rodzaju aplikacje, zarówno w telefonach, jak i też osobistych komputerach, czy tabletach, które pomagają zapanować nad naszym kalendarzem, listą spotkań, zajęć, obowiązków, listą zakupów, planów itp. Ich popularność złączona jest z ogólną łatwością, z którą przychodzi nam coraz bardziej korzystać z różnych nowinek technicznych. Motywy używania różnych aplikacji, każdy ma zapewne indywidualne. Dla jednych będzie to pomocne w zapamiętaniu kolejnych wydarzeń; dla innych wywoła systematyczność, pracowitość; dla jeszcze innych pomoże ogarnąć ilość i czas realizacji zadań. Dla mnie pomocne do organizacji pracy, są zasadniczo trzy aplikacje, które posiadają możliwość synchronizacji pomiędzy wszystkimi urządzeniami, które posiadam. To znaczne udogodnienie a zarazem łatwość dostępu w każdym momencie. Mobilność tych aplikacji sprawia, że w każdym momencie i miejscu, mogę zawsze sprawdzić i dokonać ewentualnych korekt swoich zajęć i planów. Aplikacje Kalendarz – kolory W kalendarzu umieszczam wszelkie wydarzenia, zaznaczając je odpowiednimi kolorami tak, bym szybko mógł rozeznać do jakich kategorii przypisane jest konkretne zadanie. Kolory odpowiadają dziedzinom i sferom, w których konkretne zadania występują....
nowy rok – 7postaw

nowy rok – 7postaw

„Jestem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was, zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie. Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca.” (Jr 29, 11. 13) Jakie zamiary… jaka przyszłość… co nas czeka… czego szukam… Rozpoczynający się nowy rok, każdorazowo, rodzi w naszych myślach różne uczucia. Niektórzy ze strachem spoglądają w przyszłość, a inni widzą w perspektywie radość… Wszystko zależy, jak wygląda „dziś”. Bo przyszłość możemy wyobrazić sobie na podstawie tego, co już przeżyliśmy. Dlatego, być może wyda się wam trudne, czy nawet może nietypowe, ale warto wzbudzić w sobie siedem postaw. Ich wprowadzenie, nie będzie cudownym zmienieniem wszystkiego, ale początkiem wprowadzania do swojego życia poprzez zmiany, nowych propozycji.  nauczyć Każdy dzień, wraz ze swoimi doświadczeniami, staje się jedną ogromną lekcją. Byłoby niewłaściwym zachowaniem, gdybyśmy przeżywając jakieś sytuacje, nie wykorzystywali tego, co dobre do tworzenia kolejnych doświadczeń, a tego co trudne, czy nawet złe, jako przestrogi wobec czyhających zagrożeń. Życie wnosi w nasze doświadczenia wiele, różnych sytuacji, które za każdym razem, jeśli we właściwy sposób je wykorzystamy, staną się początkiem nowych możliwości. Życie jest sztuką, którą odgrywa się tylko jeden raz. Aby wykorzystać życie właściwie, warto się uczyć. Nie chodzi tylko o zdobywanie wiedzy, ani też zaliczanie sytuacji, ale o to, by każda chwila życia, coraz bardziej świadomie wprowadzała nas w kolejne chwile. To, czego nauczymy się w życiu, czyni nas bardziej odpowiedzialnymi i wrażliwymi. Miniony rok (2014), zapewne dla wielu z nas stał się źródłem nowych „lekcji” – mieliśmy okazji dotknąć wielu sytuacji, spotkać wielu ludzi, przeżyć wiele ciekawych przygód… Czy przechodzimy w kolejne rok, jako „bogatsi”? Czy miniony...
Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

Niedziela – 4.01.2015 – J 1,1-18

II Niedziela po Narodzeniu Pańskim – J 1,1-18 Na początku było Słowo,  a Słowo było u Boga,  i Bogiem było Słowo.  Ono było na początku u Boga.  Wszystko przez Nie się stało,  a bez Niego nic się nie stało,  co się stało.  W Nim było życie,  a życie było światłością ludzi,  a światłość w ciemności świeci  i ciemność jej nie ogarnęła.  Pojawił się człowiek posłany przez Boga,  Jan mu było na imię.  Przyszedł on na świadectwo,  aby zaświadczyć o Światłości,  by wszyscy uwierzyli przez niego.  Nie był on światłością,  lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.  Była Światłość prawdziwa,  która oświeca każdego człowieka,  gdy na świat przychodzi.  Na świecie było Słowo,  a świat stał się przez Nie,  lecz świat Go nie poznał.  Przyszło do swojej własności,  a swoi Go nie przyjęli.  Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,  dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,  tym, którzy wierzą w imię Jego,  którzy ani z krwi,  ani z żądzy ciała,  ani z woli męża,  ale z Boga się narodzili.  Słowo stało się ciałem  i zamieszkało miedzy nami.  I oglądaliśmy Jego chwałę,  chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,  pełen łaski i prawdy.  Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył. 1. Zwróć uwagę na: często pojawiający się wyraz: „Słowo” 2. Odniesienie do… do „słowa” pisanego – Ewangelii, ale...
Boże Narodzenie

Boże Narodzenie

link do kazania na podstawie, którego powstał artykuł. Boże Narodzenie Kiedy rozejrzymy się dookoła siebie, przygotowując się do przeżycia Uroczystości Bożego Narodzenia, widzimy jak świat bardzo jest rozkrzyczany, jak wiele pozornego światła próbuje się wcisnąć przez różnego rodzaju reklamy i promocje, widzę jak wiele słów i obietnic pada, o których tak szybko się zapomina… Mimo jednak otoczenia, pragniemy pójść dziś do kościoła, stanąć najpierw w ciemności, by oczekiwać… Dlaczego? Nie jesteśmy naiwni. Zdajemy sobie sprawę, że wiele otaczających nas spraw to pozory. My nie chcemy być oszukiwani! Mimo naszych zachowań, decyzji i wyborów, które na co dzień nam towarzyszą, jest w nas jednak tęsknota, pragnienie… Potrzebujemy prawdziwej ciszy, prawdziwego światła, prawdziwych symboli, prawdziwych słów i propozycji… Potrzebujemy Prawdy! Zdaję sobie sprawę, że to nie pierwsze Boże Narodzenie, nie pierwsza okazja i szansa, położona przede mną, abym z niej skorzystał. Jak będzie w tym roku? Czy uda mi się czegoś doświadczyć, dotknąć swoją wiarą, zmienić coś w życiu, rozpocząć coś nowego?  Cieszy mnie to, że Kościół dziś, towarzyszy każdemu człowiekowi… Nikt nie pozostaje sam… Pamięcią i konkretnymi czynami, każdy człowiek jest dziś wyjątkowo przyjęty, otoczony troską, miłością, serdecznością. Dziś Kościół oprócz zwyczajnego, ludzkiego bycia przy każdym człowieku, zachęca każdego z nas, do odświeżenia swojego życia, do odnowienia swojej wiary, swoich postaw… Pragnie nam przypomnieć, że: „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale życie wieczne miał” (J 3,16). Dziś również Bóg w kościele, pragnie nam przypomnieć o tej prawdzie: DAŁ NAM JEZUSA! Dlatego otrzymujemy: Jezusa – Światło Czas adwentu, rozpoczęcie Pasterki, wszystko rozpoczyna się od przenikającej nas ciemności. Wychodziliśmy i nadal wychodzimy z tej ciemności,...
sztuka świętowania

sztuka świętowania

sztuka świętowania Jak często świętujesz? Ile wydarzeń, w których uczestniczysz, ma tak długi okres przygotowania? Są święta i święta – proste stwierdzenie, ale wiemy, że skrywa się za nim coś znaczniej głębszego niż tylko zewnętrzna powłoka zabawy, radości i miłego nastroju. Są takie wydarzenia, które absorbują nas niesamowicie i jednocześnie nasze zaangażowanie zdradza, czym są dla nas te różnego rodzaju okazję. Wobec niektórych towarzyszy nam niecierpliwość i niezwykła radość, wobec innych zdenerwowanie lub obojętność. Święta są takie, w jaki sposób się do nich przygotujemy i w jaki sposób zaaranżujemy ich przebieg. Zastanówmy się ogólnie nad świętowaniem, nad sposobem przeżywania różnego rodzaju wydarzeń w naszym życiu, jednocześnie pomagając sobie w odpowiednim przygotowaniu do świętowania tego, co niebawem nastąpi. powaga sytuacji Każde święta niezależnie od tego, co świętujemy, mają charakter doniosły. Charakter świąt jest bardzo zróżnicowany, bo albo coś wspominamy, albo upamiętniamy, czcimy oddając hołd, albo przypominamy. Świętowanie za każdym razem jednak, mobilizuje do uroczystej atmosfery. Przygotowanie i przeżywanie święta otoczone jest szczególną manifestacją jakiś spraw. Bo przecież świętując, musimy wiedzieć co świętujemy. Święta dla wielu z nas są ważnym doświadczeniem. Dziwne byłoby świętować, ale nie wiedzieć po co i co świętujemy (aczkolwiek ten temat powoli nie zaczyna być tak oczywisty). Większe przeżycie jakiegoś święta jest wówczas, gdy jest ono bardziej osobiste, albo dotyczy nas samych, albo jesteśmy zorientowani co do szczegółów konkretnej okazji.  Święta chrześcijańskie, a szczególnie te ważne, poprzedza szczególny czas przygotowań: adwent przygotowuje do Bożego Narodzenia, a Wielki Post przygotowuje do przeżycia świąt Wielkiej Nocy. Czas wyprzedzający dane wydarzenie, szczególnie wpływa na nasze nastawienie. Uzmysłowienie sobie jakiś prawd, czy wartości jakiegoś wydarzenia, pozytywnie wpływa nie tylko na sposób...
Niedziela – św. Rodziny – Łk 2,22-40

Niedziela – św. Rodziny – Łk 2,22-40

I Niedziela po Narodzeniu Pańskim – Łk 2, 22-40 Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.  A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:  «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu  w pokoju, według Twojego słowa.  Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,  któreś przygotował wobec wszystkich narodów:  światło na oświecenie pogan  i chwałę ludu Twego, Izraela».  A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz prze niknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.  Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.  A gdy...
święta bez Boga?

święta bez Boga?

święta bez Boga? Już od bardzo długiego czasu, wszystko dookoła nas tętni atmosferą świąt. Wchodząc do jakiegokolwiek sklepu, miejsca, trudno jest nie zauważyć, że wszyscy przygotowujemy się do przeżycia świąt. Ale czy wszyscy aby będziemy przeżywali te same święta? Skąd to pytanie, pewnie się zastanawiasz. Pytałem wśród młodzieży o to, co im przypomina dziś o świętach, w tym co ich otacza. Przywoływali wiele przykładów, chociażby witryny sklepowe i dekoracje, bombki i choinki, światełka itp. Później jednak zadałem inne pytanie: „co w takim razie, w tym wszystkim co was otacza, przypomina wam, że będziemy przeżywali święta Bożego Narodzenia?” Niestety nastało milczenie.  Wszystkie dekoracje i piękne rzeczy, tworzą jakiś klimat i przypominają nam, że będą święta. Niestety w sklepach nie znajdziemy praktycznie niczego, co pokaże nam, że są to święta chrześcijańskie, związane z tą piękną tajemnicą zawartą w słowach: „Bóg stał się Człowiekiem”.  W wielu domach zanikła tradycja, czytania fragmentu Ewangelii, opisującego Narodzenie Jezusa. Z wielu domów, niestety mało osób wybierze się na „Pasterkę”, czy na mszę w Uroczystość Narodzenia Jezusa, zatem co te właśnie osoby świętują.  Niestety we współczesnym czasie propaguje się różne opcje świąt, również te „bez Boga”. Są te, które akcentują wypoczynek, klimat, prezenty i wspólną kolację; inne natomiast przypominają o wydarzeniu sprzed 2000 lat, kiedy to Jezus: „On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu” (Vat II) Niby jedne święta, a ich znaczenie i przebieg tak radykalnie odmienny. Skąd się bierze takie nastawienie? Czy święta...
II Niedziela Adwentu (2014)

II Niedziela Adwentu (2014)

tydzień 2 przygotujcie drogę Panu, bo… …ważniejsze jest pojednanie przy stole, niż prezenty pod choinką i stół pełen potraw. W Liturgii Słowa, z II Niedzieli adwentu, szczególnie wybrzmiewają proste, ale bardzo konkretne słowa: „przygotujcie drogę Panu”  Jeśli znamy kierunek i staramy się, aby czas adwentu nadał naszej codzienności właściwy kierunek, odkryjemy jeszcze bardziej znaczenie słów: „przygotowanie” i „droga” „PRZYGOTOWANIE” Przygotować można się na coś, co dobrze znamy, co możemy przewidzieć, ale trudno jest się przygotować na coś trudnego do wyobrażenie, tym bardziej nie znając ani czasu ani tego jak to nastąpi. Przygotowanie, nie może zatem ograniczyć się tylko do czasu – adwentu, ani do miejsca – naszego sumienia. Przygotowanie musi objąć całego człowieka – jego serce, duszę, myśli, zwyczaje, wartości którymi się kieruje, sposób bycia, relacje z innymi osobami itp. Spoglądając dziś, na ludzi krążących po sklepach na tych, którzy już zdążyli ochłonąć po „pierwszej akcji prezent” (św. Mikołaj), zaczynają już coraz bardziej drżeć z powodu drugiego przygotowania i „drugiej akcji prezent” (wigilia). Przygotowanie do przeżycia świąt Bożego Narodzenia, choć jest proste do wyobrażenia, przewidzenia i tak napawa nas niekiedy przerażeniem i bólem głowy. Ale ostatecznie, kiedy zasiądziemy do wigilijnego stołu, większość z was odetchnie i stwierdzi, że: „udało się, wszystko gotowe”. Jednak, czy o takie przygotowanie chodzi w dzisiejszej Niedzieli? Czy właściwie rozumiemy przygotowanie mając w myśli efekt, którym będzie wytchnienie po długotrwałym wysiłku stania przy kuchence i przygotowywaniu różnych dań. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że o inne przygotowanie chodzi. Ale w szczegółach, trudno nam się jest przyznać, że do końca chyba jednak nie rozumiemy tego prostego słowa i zadania. Wbijam trochę kij w mrowisko, pisząc...
zagubienie Jezusa w świątyni – pkt 6

zagubienie Jezusa w świątyni – pkt 6

pkt 6 – ZAGUBIENIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI W wielu wydarzeniach liczymy na wsparcie Boga, bądź też jakichś osób. Rozglądamy się dookoła siebie i szukamy pomocy. Co się dzieje z nami, gdy nie znajdujemy żadnej osoby? Czy zwracamy w ogóle na to uwagę, że realizując jakieś zadanie gdy rozglądamy się i nie widzimy Jezusa? Czy mamy podobne odczucia do Maryi i Józefa, kiedy poszukują Jezusa, który gdzieś został i nie wiadomo gdzie poszukać. 1. Powinienem być w tym, co należy do mego ojca To mimo wszystko, choć trudne słowa, to jednak jedne z najważniejszych w tym etapie naszej drogi. Życie codzienne wymaga ode mnie duchowej orientacji. Powinienem jak najczęściej sprawdzać swoje położenie i czy jestem w tym, co jest wolą Boga, w tym, w czym pragnie mi wiedzieć?  Doświadczenie: Podejmując decyzję o realizacji różnych inicjatyw w parafii, czynię to z innymi, aby mieć świadomość jedności z innymi. Mieć pewność, że nie realizuję siebie, ale plan Boga. Wśród różnych opcji, znaleźć tę właściwą. Szukać właściwego duchowego kompasu, który pozwoli mi doświadczać obecności Boga – bycia tam, gdzie rzeczywiście jest też Bóg. Jedność i działanie w miłości wzajemnej, którą starałem się czynić w podejmowaniu różnych kroków w inicjatywach, pozwolił mi czuć – „gdzie dwa albo trzej zgromadzeni są w Imię Moje, tam jestem pośród nich”. 2. zagubienie… Jeśli jesteśmy osobami religijnymi pewnie kiedyś, w jakimś etapie swojego życia dokonało się wydarzenie, jakim jest wybór Boga. Jednak im bardziej idziemy dale, naturalnie oddalamy się od tego momentu stawiając czoła różnym próbom. Niekiedy kontakt z osobami z naszych wspólnot (rodzina, grupa) staje się dla nas ciężarem. Dostrzega się w nich to, co negatywne, ich wady. Pojawia...
I Niedziela Adwent (2014)

I Niedziela Adwent (2014)

Już zaczynamy…      Dzisiejszą niedzielą rozpoczynamy szczególny czas w Kościele. Katechizm Kościoła Katolickiego tak wyjaśnia ten czas:       „Celebrując co roku liturgię Adwentu, Kościół aktualizuje to oczekiwanie Mesjasza; uczestnicząc w długim przygotowaniu pierwszego przyjścia Zbawiciela, wierni odnawiają gorące pragnienie Jego drugiego Przyjścia (por. Ap 22, 17). Przez celebrację narodzin i męczeństwa Poprzednika Kościół jednoczy się z jego pragnieniem: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja żebym się umniejszał” (J 3, 30).” (KKK 524)      Powyższy cytat przypomina nam o dwóch kierunkach Adwentu: duchowym i fizycznym. Duchowo odkrywamy na nowo tajemnicę Bożych narodzin i tego, na co oczekujemy – powtórnego Jego przyjścia w czasie ostatecznym; fizycznie pięknie zamiar adwentu wyjaśnia myśl św. Jana Pawła II:      Adwent jest przygotowaniem do wielkiej radosnej odmiany. Miarą Adwentu w każdym z nas jest postęp wewnętrzny, postęp duchowy człowieka. Trzeba, abyśmy nasz tegoroczny Adwent mierzyli również tą miarą. Trzeba, abyśmy do tego postępu przykładali się całym sercem. Trzeba, abyśmy szukali oczyszczenia w Sakramencie Pokuty i umocnienia w Eucharystii. (Jan Paweł II)     Zatem rozpoczynamy czas – Adwent, który jest szczególną szkołą czekania. To nie jest czas umartwień, ale porządkowania naszych sumień…      Przed nami cztery, pojawiające się w kolejne niedziele adwentu, rozważania, które wprowadzać nas będą w te szczególne zamysły tych dni. Zastanówmy się nad tym, co możemy w tym szczególnym dla nas czasie zrobić, dla siebie, naszych bliskich. Podejmijmy się codzienne, choćby krótkiej modlitwy w intencji dobrego wykorzystania tego czasu. tydzień 1 Pan przychodzi – Pan przyjdzie. Właściwy kierunek… W ostatnim czasie szczególnie, zastanawiając się nad osobistym przygotowaniem do Adwentu, zapytałem samego siebie: w jakiej „perspektywie wiary” faktycznie...
czy jesteśmy wolni?

czy jesteśmy wolni?

czy jesteśmy wolni? Ostatnio będąc w sklepie z prasą, usłyszałem mniej więcej taki dialog, w którym brały udział trzy panie. Pani kupująca mówi: już tak dawno nie grałam, może mi pani poleci jakąś loterię. 1 pani sprzedawczyni: może lotto… kupująca: a ile kosztuje… 1 pani sprzedawczyni: jest wiele do wyboru, zależy ile pani chce zapłacić (tutaj wymieniła różne ceny…) Po zdecydowaniu się, kiedy już sprzedawczyni wydrukowała, znów zaproponowała: a może pani też chce jakąś zdrapkę kupić… znów pytanie o cenę… i decyzja kupna. 2 pani sprzedawczyni: (jakby spod lady, odzywa się) może „Wróżkę”, to takie ostatnio poczytne pisemko… kupująca: nie, raczej nie czytam takich rzeczy… dialog urwany, jakby ze smutkiem i rozgoryczeniem, że nie udało się wcisnąć kolejnej rzeczy… Ja rozumiem, że najważniejsze dla sprzedającego jest upchnięcie jednej osobie, jak największą ilość różnych rzeczy, ale żeby aż tak natarczywie. Zresztą, byłem następnym klientem i usłyszałem 3 inne propozycje, oprócz tego, co rzeczywiście chciałem kupić. Historia powtarza się w zasadzie za każdy razem, gdy kupuje tam różne rzeczy. Niezależnie od tego, co chce, jakby w pakiecie proponuje mi się kolejne rzeczy. Ma się wrażenie, że z jednej strony to wychodzenie w stronę klienta, jego potrzeb, ale z drugiej strony, mam wrażenie, jakby panie chciały mi udowodnić, że przychodząc do tego sklepu, do końca, nie wiem co chce kupić. Czyżby to była ogólna moda, sprzedaży wiążącej, a może panie liznęły trochę tematu manipulacji i za każdy razem próbują wpłynąć na klientów, oferując im natarczywie, przeróżne rzeczy. Ja poczułem niesmak, bo wydało mi się rażące to, że ktoś próbuje w jakiś sposób, wpływać na moją wolność. Ile jest takich sytuacji, niekoniecznie związanych...
3 – utrwalenie nawyków

3 – utrwalenie nawyków

utrwalenie nawyków. Jest wiele rzeczy, których uczymy się na jakimś odcinku czasu. Pojawiają się przyzwyczajenie co do gestów, zachowań, które ogólnie możemy nazwać nawykami. Podobnie jak uczymy się negatywnych nawyków, tak samo powinniśmy uczyć się tych dobrych – pozytywnych nawyków. Każdy z nas pewnie odkrywa w swojej codzienności, wiele zachowań, które codziennie powielamy – to są nasze nawyki. Dotyczą one wielu kwesti naszego życia. Pozytywne nawyki prowadzą nas do celu. Uczą nas innego spojrzenia na sytuację – zachęcają nas do cegoś, nie powalają się załamać. Wprowadzanie nawyków, to nic innego jak wprowadzanie „małych” zmian, projektów. Słowo „małe” jest zdecydowanie słowem kluczowym w podejmowanych przez nas działaniach, realizacji osobistego celu. Nawyki to utworzone połączenia w naszym mózgu. Dlatego ucząc się nowych, pozytywnych, stymulujemy mózg, a przez to stajemy się też bardziej kreatywni. Tworząc nowe nawyki – „małe działania” musimy zaakcentować wytrwałość w ich podejmowaniu. Dzięki powtarzaniu jakiejś czynności, możemy wyrobić w sobie nawyk – to znaczy, że powtarzanie daje czynności utrwali w nas postawę „autopilota”. Dzięki nawykom, nie musimy tak bardzo czuwać nad obecnością pewnych zachowań, ich kontrolą, lecz najważniejsze dla nas jest podejmowanie samego działania. Jeśli chcemy ćwiczyć, systematycznie pracować nad jakimś projektem, zmienić swoją dietę etc., musimy stworzyć odpowiednie nawyki – „małe” działania, które pomogą nam utrwalić pewne zachowania. Nie możemy wpadać w poczucie winy, że czegoś nie zrobiliśmy, że nam się czegoś nie udało zrealizować. Kolejne „małe” zadania, to próba wyrobienia w sobie pozytywnych nawyków, które poprowadzą nas do osiągnięcia konkretnego celu. Jedno małe ćwiczenie, które będziemy realizować codziennie wyrobi w nas nawyk poświęcania jakiegoś czasu na ćwiczenia, a od tego już znacznie łatwiej do podjęcia się...
Mimo szarości odnaleźć kolory

Mimo szarości odnaleźć kolory

Mimo szarości odnaleźć kolory Ludzie często doszukują się przyczyn złego, a nie dobra. Bardziej zastanawiają się nad tym jak to się stało, że się nie udało niż nad tym dlaczego się udało. Trudno, aby w tak rozumianym świecie zdarzeń, doszukać się czegoś pozytywnego, skrywającego w sobie choć odrobinę nadziei. Czy jest tak, że łatwiej nam ocenić zło, niż doszukać się dobra? Dlaczego tak się dzieje. To chyba wynik życiowego paradoksu – to, co złego nam się przydarzy, albo uczynimy, przypisujemy sobie, własnej nieudolności, brakom, które sobie przypisujemy; pojawienie się dobra, które doświadczamy, przypisujemy różnym ewentualnościom, możliwościom istniejącym poza nami: szczęście, przypadek, los itp. Świat z tej perspektywy, może w ostateczności wydawać się monotonny – szary, mało przyjazny, a w ostateczności nudny. Czy moje życie jest tylko produkowaniem zła, a szczęście jest tylko prezentem? W przypadku jednej osoby, może faktycznie być tak, że jej życie jest wypełnione „kolorami” i może nieustannie doszukiwać się jakichkolwiek powodów dla swojej nadziei, a ktoś inny przytłoczony ciężarem obowiązków i codziennych spraw, uzna że jego świat jest szary, pozbawiony kolorów. Pięknie to obrazuje jeden z motywów filmu pt. „Dawca pamięci”. Początkowo film utrzymany jest w obszarze szarości, co może nawet nas nie zaskoczyć, a niektórzy może nawet i tego nie zuważą. Jednak dlaczego tak jest. Otóż mieszkańcy pewnej strefy ograniczonego terytorium, nie wiedzą w ogóle o istnieniu kolorów, co jest spowodowane lekami wygłuszającymi wiele normalnych ludzkich zachowań. Główny bohater w pewnym momencie zaczyna widzieć inaczej, w tym również kolory, a to wszystko zawdzięcza „dawcy”, który go w tym temacie uświadamia i podpowiada mu by zaprzestał zażywanie lekarstw. W jakimś czasie, człowiek ten odzyskuje to, co...
Ucieczka do Egiptu – pkt 5

Ucieczka do Egiptu – pkt 5

pkt 5. UCIECZKA DO EGIPTU Często wobec wydarzeń, które mnie dotykają (w sposób negatywny) szukam odpowiedzi i powodów. Niekiedy zrzucam je na swoje barki, obarczając sie za jakieś niepowodzenia. Im bardziej brnę w jakąś sytuację i staram się ją zrozumieć, tym więcej pojawia się niezrozumiałych spraw. Czy muszę stawić czoła każdej trudności? Maryja zmuszona jest do ucieczki przed Herodem. Zmaga się z trudnością drogi i bólem, który wywołany jest przez prześladowanie. Paradoks, że dopóki nie stała się Matką, jej życie było o wiele spokojniejsze i nie rozdzierało ją na pewno tyle bólu, trudności. Dlaczego po staniu się Matką, jej życiu – powołaniu towarzyszy aż tyle trudności? Powołanie rozwija się i dojrzewa w rożnych okolicznościach, niekiedy w próbach. Niekiedy trudno jest zrozumieć, dlaczego takie wydarzenia akurat, stają na naszej drodze. Im więcej jednak zastnawiam się nad tym, im więcej będę stawiał pytań: „dlaczego?”, tym mniej będę starał się żyć wolą Bożą, która objawia się w poszczególnych chwilach, poprzez różne doświadczenia. Próba Można utracić radość, tak charakterystyczną wcześniej, i doświadczać ciemności duszy. Nasze życie – zadania, które pragniemy realizować, lub zrodzić w naszym życiu mogą być w różny sposób zagrożone i poddane róż­nym niebezpieczeństwom. Nie ma człowieka wolnego od prób, choć dla każdego mogą być one bardzo różne. – organizowałem spotkania dla starszych i dzieci – próbą dla mnie było to, że zarówno w jednym jak i drugim przypadku, na spotkanie nie przyszła żadna osoba. Długo zastanawiałem się nad tym: dlaczego tak się stało. Obwiniając siebie i okoliczności, a nawet trochę warunki zewnętrzne – inne osoby, widziałem jak coraz bardziej grzęznę w niewłaściwym nastawieniu i postawie. Trzeba „uciec do Egiptu” – odnaleźć...